Dodaj do ulubionych

A może - podarować go?

14.09.08, 18:57
Przed laty Rosja podarowała nam dzieło sztuki - Pałac im.Stalina, zwany
inaczej Pekinem, którego, jako Dzieła Sztuki i Świadka Historii, Warszawiacy
nie mają serca po prostu rozebrać.

Czy nie uważacie, że to wstyd - nie zrewanżować się Rosji przez tyle lat?

My, Olsztyniacy, dysponujemy obiektem sporym, artystycznym i miłym sercu Rosjan.
Większe budowle rozbierano, przewożono i budowano na nowym miejscu.

Czy nie sądzicie, że przeniesienie go do lasu katyńskiego byłoby najwłaściwszym?
Czy istnieje LEPSZE miejsce na Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej, którą to,
prawdziwą, nazwę obłudnicy od jakiegoś czasu zacierają?
Obserwuj wątek
    • leon.1 Re: A może - podarować go? 15.09.08, 00:02

      Mobydicku z punktu sprawiedliwości i semantycznej strony tego gestu masz zupełną
      rację. Nie zapominaj jednak że ich propaganda działa równie skutecznie a może i
      bardziej niż nasza... :) Przypominają 1920 rok kiedy to my nie troszczyliśmy się
      za bardzo o ich czerwonoarmistów... :)Oczywiście jest różnica między śmiercią na
      tyfus a strzałem w tył głowy ale dla sprawnej propagandy nie jest to żaden
      problem... :)
      Minęły jednak lata i szacunek dla pomordowanych w Katyniu możemy okazać przede
      wszystkim budowaniem tego kraju i rozwijaniem go - bo inaczej ich śmierć nie
      miała by większego sensu. Przynajmniej dla nich- gdziekolwiek są.
      Teraz mamy taką sytuację że rozwijać się będzie ten kraj, który ma dostęp do
      tańszej energii. Niemcy już dawno to zrozumieli... Włażą razem z Francją w tyłek
      Kremlowi i to bez wazeliny.(Niemieckie i francuskie Veto w sprawie Gruzji,
      układy z Gazpromem, bałtycki rurociąg... itd). My poprawne stosunki z Rosją
      zaprzepaściliśmy dzięki propagandzie, która to siedzi w kieszeni Niemców i
      Francuzów (koncerny medialne). Czyli działanie zachodu okazuje się nader
      skuteczne a zasada divida et impera jest nader dla nas bolesna. Pewnie już za
      rok odczujemy jak bardzo mylimy się prowadząc w stosunku do Rosji politykę
      konfrontacji. Większość opinii publicznej przyzna że Abchazja niczym nie różni
      się od Kosowa... Rozejdzie się po kościach... :)
      Teraz bardziej obrazowo. Wyobraź sobie że budujesz w Olsztynie zakład
      produkcji... niech będzie glazury (no powiedzmy... od Opoczna daleko ale masz tu
      swoje cele). Wybudowałeś go- obliczyłeś ceny układasz rynki zbytu i nagle...
      CIACH !!! Cena gazu wzrosła o 30%... To nie są wcale bajki... :) I co??? Masz
      płytkę droższą o 15 % ... Twój kolega importer zatarł ręce... a ty masz w plecy
      kilkadziesiąt milionów... (OBY). Oczywiście nie dojdzie do tego, bo jesteś
      przewidującym biznesmenem... Wiesz że ryzyko jest zbyt duże... Czytasz gazety...
      Znasz wskaźniki a przede wszystkim potrafisz przewidywać... :) W takim wypadku w
      Olsztynie nie wybudujesz niczego bo nie jesteś idiotą... W Olsztynie postawisz
      nowy supermarket, gdzie będziesz opychał tanie płytki z Chin... :) :) :) Choć
      też do czasu...
      Tylko jak to się ma do pomnika w Katyniu??? Podobno ruch skrzydeł motyla z
      Boliwii może być przyczyną cyklonu na Filipinach... :) :) :)

      • mobydickzolsztyna Re: A może - podarować go? 15.09.08, 12:56
        Dzięki Leon za post, który potwierdza moją postawę "dynamicznego", adekwatnego,
        odnoszenia się do Ciebie, bo POTRAFISZ rozmawiać!

        ad rem:

        -------------------------

        Dostaję pryszczy, gdy Ktoś powiada: "nie czas certolić się z różami, gdy płoną
        lasy".
        Lasy (Świat!) zawsze płoną, a róże to My.
        Nie przekonywaj Polaka, że nie warto dawać gardła (nie wspominając o kiesie) za
        serce.
        Bo jeśli to ISTOTA polskości?

        Czesi, dawno oskrobani rzezią ze szlachty, rozsądni, pragmatyczni żyją sobie tuż.
        I może to wystarczy na tą, szerzej rozumianą, okolicę?

        Ale po co Ci to, aby TE ziemie nad Wisłą zamieszkiwał INNY, kompletnie obcy,
        choć "wypączkowany, wyemanowany z Nas" Naród?
        Taki zgodny z twymi, rozsądnymi, oczekiwaniami?

        ----------------------

        Dlaczego Niemcy mogą coraz bardziej się pochylać nad swymi paskudnymi kwiatami
        ostu - nie bacząc na polskie szczekanie - a My się mamy samoograniczać z własnym
        "niewczesnym" bólem?

        ---------------------

        Pocałunek Mojej Dziewczyny i sporna rura z ropą!
        Dlaczego niewłaściwie chcesz ustalić ich wzajemną Rangę?
        Serca i Kiesy.
        Co jest Czym Czego?

        -------------------

        Ja już przeżyłem rzucane mi w twarz argumenty, że moje postępowanie to młyn na
        wodę bońskich odwetowców.
        To było jak szczepionka, czyli słabiutkie bakterie. Uodporniły mnie!
        Nie powtarzaj mi czegoś PODOBNEGO, bo to tylko budzi mój niesmak.

        --------------------

        Jeńcy z 1920?
        A iluż to Polaków zdechło OBOK w powojennej biedzie i w drgawkach osłabionych
        ciał (także rosyjskich i zaprzyjaźnionych ukraińskich!) zaatakowanych "Hiszpanką"?
        Ileż głów wdeptywały, wtedy i potem, w błoto "piekielne kolumny" w rosyjskiej
        Wandei?

        Aż wstyd porównywać z TYM "błahostkę" francuskiej Wandei!
        Prawda czasu, prawda ekranu.

        --------------------------


        PS
        w sprawie Kosowa byłem identycznie wściekły i ponury w przewidywaniu ruskich
        skutków (a kolejne przecież dopiero PRZED nami), jak Ty!
        Dlaczego politycy bywają durniejsi w Polityce od pospólstwa?
        A i polskie Serce było dalekie od europejskiego poddaństwa swych własnych polityków!

        PS2
        Skoro jesteś świadom skutków ruchu skrzydeł motyla
        (to nie śmiech! chyba nie jesteś Soso pytającym Papieża o dywizje? Czy to
        dywizje zmieniły Świat?)
        - to NIE ROZUMIEM wymowy twego postu.
        • mobydickzolsztyna Re: A może - podarować go? 15.09.08, 13:19
          Wspomniałem o Różach, a tak się sklada, że miejsce po Wdzięczności byłoby nieco
          puste.

          Więc może by tak w tym Miejscu - skromna tablica z notką przepisaną z kartek
          zerwanych 13 i 14 z kalendarza:


          "SANITARIUSZKA INKA

          Dzieje Danuty Siedzikówny o pseudonimie Inka to jedna z wielu dotychczas
          nieznanych opowieści z najnowszych dziejów Polski.
          Przez ponad pół wieku nikt właściwie nie interesował się jej historią. A ta
          dziewczyna wykazała się prawdziwym heroizmem.

          Urodzona 13 IX 1928 r., była sanitariuszką w V Brygadzie Wileńskiej AK
          dowodzonej przez mjr. Z. Szendzielarza, słynnego Łupaszkę. Po aresztowaniu przez
          UB mimo przesłuchań! tortur nikogo nie wydała i nie zgodziła się na współpracę z
          aparatem bezpieczeństwa. Skazana na śmierć (na podstawie fałszywych oskarżeń)
          nie wniosła prośby o łaskę do Bieruta. Wyrok wykonano 28 VIII 1946 r.

          Historia Inki to klasyczny przykład tzw. mordu sądowego.
          Spośród innych wyróżnia go to, że dotyczy niespełna 18-letniej dziewczyny, która
          nie zrobiła nic złego.
          Jej „winą" było przyłączenie się do oddziału mjr. Szendzielarza
          podporządkowanego władzom RP na uchodźstwie.
          W absurdalnym wyroku sądowym czytamy: ...że aczkolwiek sama bezpośredniego
          udziału w zabójstwach dokonywanych przez bandę nie brała, niemniej jednak do ich
          popełnienia udzielała pomocy przez uczestniczenie w bandzie i wykonywanie
          rozkazów herszta bandy.

          Danuta Siedzikówna wcześnie straciła rodziców. Matka została zamordowana w
          Białymstoku w 1943 r. przez gestapo. Ojciec deportowany w 1939 r. do ZSRR, w
          1941 r. dotarł do Armii gen. Andersa. Zmarł z wycieńczenia wkrótce po dotarciu
          do Teheranu. Osieroconą Danusię i jej dwie siostry wychowywała babcia. W grypsie
          z więzienia, który wysłała tuż przed egzekucją, napisała: Powiedzcie mojej
          babci, że zachowałam się jak trzeba.

          Zaskakujące było zachowanie plutonu egzekucyjnego, liczącego dziesięciu
          żołnierzy. Po wystrzeleniu wszystkich pocisków okazało się, że Inka została
          jedynie ranna w ramię. Najprawdopodobniej gdy zobaczyli, do kogo mają strzelać,
          celowo nie trafiali, licząc, że zrobi to któryś z pozostałych. Po nieudanej
          egzekucji oficer UB strzelił jej w głowę.

          Na ścianie katowni gestapo w Warszawie jest wyryty napis:
          - Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej
          umrzeć, ale najtrudniej cierpieć.

          W 2007 r. Teatr TV przedstawił znakomity spektakl „INKA 1946 - ja jedna zginę" o
          losach młodziutkiej sanitariuszki, delikatnej i bezbronnej dziewczyny, która w
          najtrudniejszych sytuacjach potrafiła zachować przyzwoitość i wierność
          wartościom - lojalności, uczciwości i prawdzie, bo takie zasady wyniosła z
          rodzinnego domu."



          ---------------------------------

          Gdyby Armia Czerwona, tak jak w 1920 do parafii w Wyszkowie, nie przyniosła w
          1944 do Chełma "prawdziwych polaków", to casus-u Inki by nie było!
          Czy nie potwierdza się w TYM słuszność podarowania Rosjanom olsztyńskiego
          "Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej"?

          "Łupaszko", jego teren - to przecież niedalekie Nam okolice!
          ----------------------------------



          PS
          Czy może Ktoś wie, jak nie-weryfikowany, nawet tak pobieżnie jak SB, aparat
          sądownictwa, samo-oczyścił się z własnych mordów sądowych?
          :-) :-) :-) :-) :-) :-)
          :-) :-) :-) :-) :-) :-)
          :-) :-) :-) :-)
          Epizody to, czy ZASADA?

          Nie chodzi mi o łaskawe uznanie, że Niewinny rzeczywiście był Niewinnym, ale o
          SPRAWIEDLIWE osądzenie zbrodniarzy w togach.
          Bez tego będę nadal skłonny dopatrywać się łajdactwa w młodych sędziach,
          bezkometarzowo przejmujących po polskich Freislerach międzypokoleniową "pałeczkę".

          Ja nie uniewinniam młodych szwabskich neo-faszystrów, tylko z tego błahego
          powodu, że FAKTYCZNIE nie wrzucali własnymi rękoma Cyklonu B.
          Wystarcza mi brak ich WYRAŹNEGO odcięcia się.

          Tak jak jednoznacznego, dobitnego odcięcia OBECNYCH polskich Sędziów od
          bandyckich "sędziów" z UB-ckiego nadania i posłuszeństwa!

          A Wy?
          Uważacie, że samo-przez-się mają "czyste" ręce, zupełnie tak jak młodzi polscy
          neo-komuniści?

          Bo NIE-OSOBISCIE Oni to robili, ale tylko jacyś paskudni "poprzednicy"?
          Ale też bez osobistej, publicznej, pogardy wobec tych "historycznych" wyczynów
          poprzedników?

          Czy Historia kołem się toczy?
          Bez moralnego ODRZUCANIA jej parszywych epizodów? - Na pewno!


          Mnie się słabo robiło, gdy wiele wiele lat po '89 widziałem Policjantów w jasnym
          błękicie MO!
          Ale nie jestem prymityw.
          Poza zewnętrznym obrazem widzę ISTOTNĄ - nierozliczoną kontynuację.

          Ja nie chcę pozywać, ani być pozywany do ustalenia Sprawiedliwości przez
          "podejrzanie-sprawiedliwych".
          Ja BRZYDZĘ SIĘ tych tog (tóg?), byle jak wypranych od krwi!



          PS2
          Daj Nam Boże: - "zachować przyzwoitość i wierność wartościom - lojalności,
          uczciwości i prawdzie".
          • Gość: Czytelnik Re: A może - podarować go? IP: *.centertel.pl 15.09.08, 14:49
            Bardzo wzruszające !zrobiło na mnie wrażenie...gratuluję!
            • Gość: Czytelnik Re: A może - podarować go? IP: *.centertel.pl 15.09.08, 15:35
              Niestety bardzo odrażająco wyglądają "Szubienice",które sprawiają
              wrażenie dalszego ciągu rusztowań tego Czegoś co obok się buduje!
              Może jedynie przypominają o Willi Kocha która jest niedaleko ? a w
              której to po wojnie mieszkał słynny "Mietek" Moczar? W każdym razie
              na "Szubienice" wyrok wydany!..to widać..gołym okiem!
              • Gość: Rowerzysta Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? IP: *.centertel.pl 16.09.08, 13:17
                www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=9&i=008&f=
                • mobydickzolsztyna Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 16.09.08, 17:54
                  Gość portalu: Rowerzysta napisał(a):
                  > www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=9&i=008&f=


                  Nie tylko "może?", ale ogólnie wiadomo, że materiał szubienic jest szabrem z
                  monumentu Hindenburga.

                  Krótko mówiąc ten, parszywy dla Polski, monument ma zawarty w sobie materiał z
                  innego, parszywego dla Polski monumentu.

                  Już gdy szubienice budowano, to od razu wbudowano w ich substancję "ideę
                  rozpieprzania parszywych monumentów", taki wirus zniszczenia zaszczepiony w
                  powiciu, czekający na swą chwilę.

                  Pocieszające, budzące nadzieję.
                  Chwilo przybądź!
                  • Gość: Rowerzysta Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? IP: *.centertel.pl 16.09.08, 18:01
                    A starówka w Wa-wie też zawirusowana?
                    • mobydickzolsztyna Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 16.09.08, 18:16
                      Gość portalu: Rowerzysta napisał(a):
                      > A starówka w Wa-wie też zawirusowana?

                      Chyba nie. Chociaż "styropianowo-starożytne" te kamienice, to jednak nie z szabru.
                      Chyba w blisko 100% z cegieł ruin powojennych, a nie z żywego mięsa stojących
                      obiektów.

                      Sam w Olsztynie, tymi ręcyma, z całą szkołą, wybierałem z ruin cegły,
                      oczyszczałem i nosiłem na stertę pt. "na odbudowę Stolicy".
                      • leon.1 Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 20.09.08, 23:50
                        Mobidicku nie miałem ostatnio czasu więc nie zaglądałem. Zbyt wielowątkowe ta
                        Twoja odpowiedź na mój post. Ale tak pokrótce:
                        - Szczekanie zza natowskiego płotu nic nam nie da... Da natomiast naszym
                        konkurentom do dobrej (gospodarczo) pozycji w Europie... :)
                        - Sądzę że irracjonalny sentymentalizm to po prostu egocentryczne leczenie
                        własnych stanów emocjonalnych... :) Owszem można w ten sposób ale to przeszkadza
                        funkcjonować gospodarce... :)
                        - Napisałem wyraźnie że ICH propaganda jest równie skuteczna jak nasza i 1920
                        rok jest równie sprawnie oprawiony w dźwięczną nutę narodowoboguojczyźnianą...
                        :) Tam też ginęli ludzie mający żony rodziców i dzieci... Przecież zdajesz
                        sobie z tego sprawę ...
                        - Co do Łupaszki i bohaterów lub nie- bohaterów tych czasów - to jasno trzeba
                        powiedzieć że ci ludzie walczyli nie po to by dziś popierdujący moralizatorzy
                        niszczyli ten kraj tworząc pożywkę dla wrogiej politycznej propagandy
                        sąsiadów... Jest takie powiedzenie - "nie mów nic jeśli nie znasz kontekstu
                        swojej wypowiedzi...". TO samo tyczy się przeniesienia jakichkolwiek symboli
                        (pomników, nagrobków itd),które zadrażniają stosunki i szkodzą gospodarce tego
                        kraju. Niestety gospodarka jest najważniejsza a nie sentymenty, resentymenty czy
                        emocjonalne problemy kogokolwiek z nas... :) Stąd te odniesienie do motyla i
                        cyklonu... :) :) :)
                        Pozdrawiam :)
                        • mobydickzolsztyna Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 21.09.08, 19:59
                          leon.1 napisał:
                          > - Szczekanie zza natowskiego płotu nic nam nie da...

                          Temat podniesiony przeze mnie nie ma związku z "dawaniem Nam czegokolwiek", a
                          twoja argumentacja do frustrującej mnie nie suwerenności wewnętrznej
                          (z grubsza wobec tych, którzy NIE BYLI w 10 milionach "S" i ich niepracujących
                          członków rodzin
                          - czyli TAKŻE paru milionów obywateli o specyficznym stosunku do suwerenności
                          własnej Ojczyzny),
                          chce dodatkowo podłączyć dywagacje nt nie suwerenności zewnętrznej.

                          Jak wiadomo w powiązanym Świecie nie ma suwerenności 100%.
                          Np wielu podejrzewa niepełną suwerenność USA wobec Izraela.

                          Jednak TAK DALEKO idące samoograniczanie własnej suwerenności wobec grymasów
                          sąsiada na nasze poczynania z jakimś NASZYM obiektem, na NASZYM terytorium -
                          jakie postulujesz - sprowadzałoby tą suwerenność do poniżej 50%.

                          I to już jest GRUBA przesada, której żadna paplanina gospodarczo racjonalna nie
                          odchudzi!


                          Nie traktuj tak obcesowo WSZELKICH emocji jako egocentryzmu.
                          Samoobronne emocje i adrenalina wobec bandziora na ulicy - zasługują na akceptację!
                          A przecież o TAKICH emocjach ja tu mówię.


                          Te "szczekanie", o którym tak sympatycznie wspomniałeś, nie jest tak hop hop do
                          potępiania,
                          jeśli NIE JEST tchórzliwym następstwem postawienia "płota",
                          lecz słychać je było już dawno Z TEJ SAMEJ STRONY PŁOTA co obiekt obszczekiwany
                          - który mógł szczekającego ugryźć dotkliwie i pogryzionych było sporo!


                          Nawołujesz mnie do porzucenia emocji, a używasz typowych zbitek słownych
                          prymitywno- propagandowego BUDZENIA emocji.
                          "Tam też ginęli ludzie mający żony rodziców i dzieci...".
                          A szwagrów?
                          Zapisujesz się do sympatyków pani Steinbach?


                          PS
                          nie dziel włosa na czworo i nie krytykuj zbędnie mego ŚWIADOMEGO, skrajnie
                          przybliżonego, szacowania liczby "specyficznie suwerennych".
                          Do "S" WTEDY przystępowano nie tylko (ośmielę się na tezę, że nieczęsto) jak do
                          związku zawodowego.
                          Wiem to po sobie. Przystępowano do "czegoś" co było przeciwne władzy, nie
                          suwerenności i kłamstwu.
                          Parę milionów nie przystąpiło i one są tym, interesującym mnie, obiektem.
                          Jakby tego skrajnie uproszczonego kryterium nie uprecyzyjniać metodycznie, to
                          tak czy owak - będzie to parę milionów - OBECNYCH kul u nogi myśli o suwerennej
                          Polsce!
                          I tylko O TO mi chodziło.
                          • leon.1 Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 21.09.08, 20:12
                            1. Suwerenność = gospodarka.
                            2. Gospodarka jest najważniejsza dla suwerenności.
                            3. Ich propaganda jest równie skuteczna jak nasza,(której to Ty Mobydicku
                            zapewne uległeś zbytnio... :)
                            4.
                            • leon.1 Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 21.09.08, 20:26

                              4. "S" już nie ma podobnie jak drużyny Chrobrego... :)
                              5. Jeśli jest to wątek o "wzruszeniach dusz" to OK. Ja tylko chciałem napomknąć
                              tym wzruszonym że MOŻLIWE jest że wykorzystuje ich propaganda
                              niemiecko-francuska... :) :) :)
                              6. Nie interesuje mnie kto był i kto nie był w "S" bo nie żyję tamtymi czasami
                              choć wówczas też nie należałem do takich co to w zaciszu siedzą i czekają aż
                              samo się zrobi ... :)
                              7. Dziś bohaterem jest ten kto buduje rozwija produkcję, daje zatrudnienie i
                              godziwe zarobki ... :)
                              To wszystko co mam do powiedzenia na temat przeniesienia pomnika. Uważam że dziś
                              takie przeniesienie było by czymś żałosnym. Gdyśmy przenieśli go w 1975 roku to
                              było by to coś ciekawego... :) A tak to zwykły gest płytkiego odwetu ;) :) :)
                              • mobydickzolsztyna Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 21.09.08, 22:15
                                Leon

                                Co prawda piszesz nie w tym stylu, jak o Elblągu,
                                ale dalsza nasza rozmowa w tej sprawie jest chyba bezcelowa.

                                Z twoich postów odczytuję: - co ja do Ciebie mówię - wg Ciebie.
                                Nie - ja mówię kompletnie co innego.

                                Niemożności porozumienia się może być winne tak ucho, jak i gęba.
                                No więc powiedzmy, że gęba.
                                Moja.
                                Tak czy owak: - nie wychodzi to Nam, więc nie ciągnijmy tego.
                      • Gość: Bobik Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.08, 22:22
                        I tu się Mobik myli, bo "na Warszawę" rozbierano nawet niezniszczone budynki.
                        • leon.1 Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 22.09.08, 00:10

                          No tak Mobidicku też mam to odczucie. Jak w tym dowcipie o dwóch głuchych:
                          - gdzie jedziesz na ryby?
                          - nieee NA RYBY !!
                          - aha bo myślałem że na ryby
                          Pozdrawiam :) :) :)
                          • mobydickzolsztyna Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? 22.09.08, 09:55
                            No właśnie, między "ryby" a "RYBY" jest różnica!

                            Emocja!
                            I być może to Nas różni.
                            Na ogół Forumowicze uważają majuskułę za krzyk.

                            Ktoś ze szpilką w tyłku bardzo emocjonalnie mówi nt szpilek,
                            a Ktoś pozbawiony tej przyjemności - pogada o nich i technologicznie i
                            ekonomicznie i satyrycznie, ale BEZ emocji, filozof jeden, stoik z Psiej Wólki.

                            (co prawda ja, może i jedyny na Świecie, używam majuskuły w zastępstwie
                            niedostępnego TU "bolda" czcionki i NIKT mi tego z głupiego, upartego łba - NIE
                            WYBIJE!)

                            ==============================================================

                            Cegieł "dla Warszawy" ze zdrowych domów nie wybieraliśmy,
                            ale może to była ochrona przed zbyt wczesnym, już u dzieci,
                            rodzeniem się sceptycyzmu wobec socjalizmu?

                            ===============================================================
                        • Gość: szuras Re: A może ?za plecami Prusaków coś znajomego..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.08, 18:27

                          zburzyć paskude
    • Gość: Kaz.Wierzyński Pieśń szubienic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 19:55
      wierszowisko.waw.pl/opracowania/Kazimierz_Wierzynski/92_11992

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka