Gość: cytat
IP: *.gprs.plus.pl
14.10.08, 14:53
W związku z zagrażającym państwu polskiemu kryzysem brukselskim ogłoszono ogólnopolski konkurs na jego rozwiązanie. Oto trzy pierwsze propozycje: Wariant I Premier uroczyście informuje Pana Prezydenta, że rząd przekazuje na jego ręce wszystkie prerogatywy w dziedzinie polityki zagranicznej. Donald Tusk leci z delegacją do Brukseli, jednocześnie zlecając dekoratorom filmowym budowę na polu pod Łaskiem drewnianej makiety Brukseli. Do roli statystów wynajmuje się przebywających w Polsce cudzoziemców różnych narodowości. Ubiera się ich w garnitury z Wólczanki i wręcza się im kartki papieru, a następnie każe im się chodzić wśród makiet i rozmawiać głośno w swoich językach. Samolot prezydencki ląduje w Łasku, Lech Kaczyński wchodzi między mówiących językami urzędników i nie zauważa różnicy. Udaje się na poszukiwanie toalety, a w tym czasie Donald Tusk negocjuje z przedstawicielami Unii Europejskiej. Wariant II Premier leci z Prezydentem do Brukseli. Tuż przed początkiem negocjacji podaje się Panu Prezydentowi lampkę wina ze środkiem przeczyszczającym. Dochodzi do sytuacji kryzysowej, ale szef polskiej delegacji jest na to przygotowany: proponuje, by w toalecie, w której przebywa Pan Prezydent, zainstalować kamerę i intercom. W ten sposób znika problem trzeciego krzesła dla polskiej delegacji, a przy stole mogą zasiąść premier z ministrem finansów. Prezydent wydaje odgłosy podobne do tych co zwykle, a premier z ministrem finansów mogą spokojnie negocjować. Do niedyspozycji gastrycznej Pana Prezydenta i jego odgłosów Unia Europejska zdążyła się już przyzwyczaić, toteż nikt nie zauważa różnicy. Jednocześnie zyskujemy sobie dozgonną wdzięczność Unii za opracowanie doskonałego rozwiązania na wypadek, gdyby w którymś z krajów unijnych zdarzył się kiedyś prezydent o predyspozycjach psychologiczno-fizjologicznych Lecha Kaczyńskiego. Wariant III Po dokonaniu odpowiednich ustaleń z Watykanem Premier informuje Pana Prezydenta, że w celu zażegnania kryzysu finansowego Unia Europejska tymczasowo oddała się pod opiekę papieża Benedykta XVI, przekazując mu całą władzę, oraz że w związku z tym Polska może wysłać dwie delegacje: mniej ważną do Brukseli i drugą, o wiele ważniejszą do Rzymu. Premier pyta następnie Prezydenta, którą delegację wybiera. Premier z mniej ważną delegacją udaje się do Brukseli i negocjuje, a Pan Prezydent leci do Watykanu. Wynegocjowaną umowę Premier przesyła faksem do Pałacu Papieskiego, a Benedykt XVI informuje Pana Prezydenta, że od jego podpisu zależą dalsze losy Unii Europejskiej i świata. Prezydent przyjmuje to ze zrozumieniem i nie zauważa różnicy, bo wie, że już kilka razy ratował świat z trudniejszych opresji. Papież zaznacza jednocześnie, że jeśli Lech Kaczyński podpisze wynegocjowaną przez Donalda Tuska umowę, papież Jan Paweł II zostanie szybką ścieżką beatyfikowany na najbliższe Boże Narodzenie. Benedykt XVI zobowiązuje się również beatyfikować in blanco jeszcze piętnastu polskich świętych, dzięki czemu Polska będzie miała największą w świecie liczbę świętych na głowę mieszkańca. Pan prezydent uroczyście i całkowicie bezbłędnie składa swój podpis, dokonując w głowie szybkiego przeglądu znanych sobie osób, godnych wyniesienia na ołtarze.