Dodaj do ulubionych

Dzwonek i koniec

IP: *.chello.pl 18.12.07, 23:41
dobrze gdy dzieci i mlodzierz maja zorganizowany czas ,ale to co da
sie zaobserwowac teraz w szkolach to jest jakies
nieporozumienie.prac domowych jest bardzo duzo.dzieci uciekaja sie
do prostych rozwiazan np korzystanie z internetu .broniac moim
dzieciom takich praktyk niejednokrotnie narazilam je na
nieprzyjemnosci w szkole. praca wydrukowana bezmyslnie przez innego
ucznia jest oceniana lepiej niz ta napisana recznie.
Obserwuj wątek
    • bloody_rabbit Lenistwo wygrywa 19.12.07, 08:36
      Zlikwidujmy prace domowe, obetnijmy "przeładowane programy" (ciekawe, że jakoś
      moje pokolenie sprzed reformy Handkego dało sobie radę z jeszcze bardziej
      "przeładowanymi"), a potem dziwmy się że nasze dzieci nic nie umieją. Np. poziom
      wiedzy matematycznej dzisiejszych maturzystów jest zastraszająco niski.
      • Gość: ania Re: Lenistwo wygrywa IP: *.nokia.com 19.12.07, 08:52
        Przeladowane programy to nie byl dobry pomysl, czlowiek sie musial uczyc
        wszystkiego "po lebkach", bo na wiecej nie bylo czasu. Tu chodzi o polozenie
        nacisku na pewne przedmioty i zagadnienia, a nie uczenie "wszystkiego".

        Dobrym przykladem moze byc tu Finlandia, ktora moze pochwalic sie swietnym
        poziomem edukacji, ostatnio finscy uczniowie zajeli pierwsze miejsce w
        europejskim tescie PISA, po raz kolejny zreszta. Finski program edukacyjny nie
        jest "przeladowany" i efekty naprawde widac.
        • tetlian Jeszcze bardziej ogłupić społeczeńśtwo? 19.12.07, 18:52
          Kolejny "genialny" pomysł. Mamy głupie społeczeństwo. Ludzie nie wiedzą
          podstawowych rzeczy, a teraz ma być jeszcze zlikwidowany obowiązek zadań
          domowych? Jeśli chcemy by ludzkość szła do przodu i nie była zacofana, to
          powinniśmy inwestować ile się da w naukę. Nauka to przyszłość i ona jest
          najważniejsza na świecie.
          • Gość: Uczeń Re: Jeszcze bardziej ogłupić społeczeńśtwo? IP: 193.151.49.* 19.12.07, 22:44
            "Inwestować ile się da". To dlatego mamy głupie społeczeństwo. Wszyscy uczą się wszystkiego i nikt nic nie umie. Jeśli spędzam 4 godziny nad lekcjami a później mam się jeszcze uczyć to w mózgu zostaje mi sieczka a nie wiedza. Zzz (zakuć, zdać, zapomnieć) obecnie stosowana metoda nauki.
          • janeczko75 Re: Jeszcze bardziej ogłupić społeczeńśtwo? 21.12.07, 23:40
            Ale nie w Polsce

            pozdrawiam
      • Gość: Kasia Re: Lenistwo wygrywa IP: *.77-83.cust.bluewin.ch 19.12.07, 09:51
        Moze warto byloby sie zastanowic nad
        zreformowaniem podrecznikow, w ktorych jest niestety za duzo tematow
        niedostosowanych do wieku ucznia.
        Dzieci musza sie tego wszystkiego uczyc na pamiec, ale niestety nic z tego nie
        rozumieja, moze klasowke uda sie napisac dobrze ale po dwoch dniach nikt juz z
        tego nic nie pamieta.
        Prace domowe powinny zostac ale nalezaloby tutaj zmienic termin ich realizacji,
        moze na przyklad rozdawane bylyby w poniedzialek a dzieci
        musialyby je dostarczyc do piatku.
        Warto byloby sie rowniez zastanowic nad przydatnoscia w pozniejszym zyciu pewych
        rzeczy np. pisaniem charakterystyk, kuciem na pamiec i
        czytaniem nudnych lektur. Swiat poszedl do przodu a my w Polsce jesli
        chodzi o poziom nauki stanelismy w miejscu.
        Warto czytac bo to okno na swiat ale spis lektur powinien tez byc
        juz dawno zmieniony, zeby nasze dzieci czytaly z checia a nie tylko
        korzystaly z opracowan i internetu.
        Jeszcze jednym waznym problemem jest kadra nauczycielska.
        Niestety niewielu z nich potrafi dobrze wytlumaczyc przedmiot jaki
        wykladaja w szkole.

        Pozdrawiam
        Kasia
      • dorsai68 Re: Lenistwo wygrywa 19.12.07, 10:47
        Prawnicy mają takie powiedzienie: nie kodeks w głowie, lecz głowa w kodeksie. Szkoła, która uczy "kodeksów" na pamięć, miast nauczyć gdzie znaleźć "kodeks" i jak znaleźć w "kodeksie" to zła szkoła.

        Fakt, że uczniowie otrzymują do domu zadania w postaci "zrób notatkę z podręcznika", dotyczącą tematu, który nie został poruszony na zajęciach, świadczy właśnie o tym, że nauczyciel nie może zrealizować programu w ramach godzin lekcyjnych, czyli program jest zbyt szeroki.
        Może też oczywiście świadczyć o nieprofesjonaliźmie nauczyciela, ale to całkiem inna kwestia.
      • Gość: hubba-bubba Re: Lenistwo wygrywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 12:56
        Zgadzam się z przedmówcą. Wyhodujemy sobie pokolenia matołków, jak amerykanie.
      • Gość: 666 Re: Lenistwo wygrywa IP: 212.160.201.* 19.12.07, 17:54
        Poszłabym dalej: dodajmy dodatkowe 2 lekcje religii i 4 lekcje wf w tygodniu, a
        wtedy poziom wiedzy matematycznej znacząco wzrośnie.;)


        bloody_rabbit napisał:

        > Zlikwidujmy prace domowe, obetnijmy "przeładowane programy" (ciekawe, że jakoś
        > moje pokolenie sprzed reformy Handkego dało sobie radę z jeszcze bardziej
        > "przeładowanymi"), a potem dziwmy się że nasze dzieci nic nie umieją. Np. pozio
        > m
        > wiedzy matematycznej dzisiejszych maturzystów jest zastraszająco niski.
        >
    • Gość: kujon Re: Dzwonek i koniec IP: *.171.26.202.crowley.pl 19.12.07, 08:37
      Jaszka, niech dzieci nie robią nic, zero odrabiania lekcji. Będziemy
      mieli pięknie wyedukowany naród, piszący "młodzież" przez "rz", jak
      poprzedniczka ;)
      • Gość: Kamil Re: Dzwonek i koniec IP: *.chello.pl 19.12.07, 20:08
        popatrzcie na zachod tam nie ma wogole prac domowych, u nas tez mozna sie nad
        tym zstanowic, chociaz wydaje mi sie ze osobami ktore pisza te skargi nie ludzie
        ktorym sie dobrze wiedzie, a wrecz przeciwnie, jest to pojscie na latwize:P
        ja osobiscie jestem w liceum i niedlugo koncze wiec pewnie jak ustawa wejdzie w
        zycie to ja ze szkoly wyjde:)
        Ale mimo tylu prac domowych, to nie tylko szkola jest dla mnie wazna, ale
        rowniez to co jest moja pasja pozaszkolna, no i jakos mi sie udaje godzic szkole
        z codziennymi treningami:D
        • Gość: Gonia Re: Dzwonek i koniec IP: 195.90.102.* 20.12.07, 07:01
          A poamiętasz tego licealistę z Łodzi, który wrócił z W.Brytanii do
          Polski, bo stwierdził, że jest tam niski poziom kształcenia ?
          Mamy jedną z najlepiej wykształconych młodzież w Europie. Wrocławka
          Politechnika realizuje zadania, których nie podjęła się zadna inna
          uczelnia na świecie w dziedzinie lotów kosmicznych. Nie wspomnę
          naszych informatyków, którzy co rusz wygrywają ogólnoświatowe
          konkursy.
    • Gość: Kasia Dzwonek i koniec IP: *.chello.pl 19.12.07, 08:41
      Zgadzam sie z tym, że tzw. bzdurne prace domowe powinny zniknąc nie
      wiem co ma na celu bezmyślne przepisywanie tekstu z ksiazki do
      zeszytu w celu zrobienia notatki, ale z drugiej strony może to być
      jakiś bodziec żeby niektore dzieci w ogole zagladnely doksiazki.
      Niestety nie mamy w szkolach samym prymusów, madry uczeń i taksi
      enauczy, czy ma notatke czy nie, a coz reszta, z tymi leniwymi...
      Nie wyobrazam sobie z koleii jak można sie nauczyc matematyki,
      chemii, fizyki bez rozwiazywania zadan w domu. Czyżby roslo nam
      kolejne pokolenie bezstresowo wychowanych analfabetów? Tego chcemy?
      • trusiaa Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 08:55
        Bez histerii - rzeczywiście zmiana programu dałaby pozytywny efekt.
        Mam na to przykład: moi znajomi wrócili 2 lata temu z Kanady z
        trójką dzieci - IV klasa, VI i II gimnazjum. Młodsi chłopcy poszli
        do normalnej szkoły i nie tylko bezboleśnie, ale z b. dobrymi
        wynikami przeszli dalej, najstarsza dziewczynka na wszelki wypadek
        trafiła do I gimanzjum, a więc "powtarzała" rok. Cała trójka nadal
        bardzo dobrze się uczy. A przecież w Kanadzie nie było prac domowych
        w naszym rozumieniu, a jedynie projekty i eksperymenty. Podręczniki
        fundowała uczniom szkoła - to tak na marginesie. Czyli można
        osiągnąć poziom "polskiej" edukacji innymi metodami? Można.
        • Gość: vv Re: Dzwonek i koniec IP: 217.147.104.* 19.12.07, 09:04
          To już osiągnęliśmy poziom Kanady??
          Bo za czasów mojej edukacji ludzie jadąc w drugą stronę - stawali
          sie prymusami po zachodniej stronie Atlantyku. Bo tam był poziom
          niski a u nas bardzo wysoki. Wychodzi na to, że my teraz już
          zniżyliśmy się do ich poziomu. BRAWO.
          • hens Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 10:53
            Dziecko wracając do Polski z wyjazdu paro letniego wyjazdu do USA,czy
            Kanady,przedstawia poziom wiadomości nie porównywalnie mniejszy niż ich
            rówieśnicy w Polsce, co kwalifikuje ich do korepetycji na siłę, lub do cofnięcia
            się o rok lub dwa.Faktem jest że program nauczania został nie współmiernie do
            potrzeb, przeładowany.Nie które przedmioty
            w szkole średniej są na światowym poziomie szkół wyższych.Prawdą też jest że
            wykładowcy nie mogąc samemu zreferować i opracować z młodzieżą tematów,zlecają
            to uczniom do samodzielnego opanowania.
            To nie wina nauczycieli , a ponad miarę ambitnego programu nauczania.
            Paranoją dla mnie, był przykład wykładowcy j. angielskiego, który z
            zapamiętaniem idioty,poprawiał akcent małolata który od 4 - 17 roku życia uczył
            się w Sydney,a języka polskiego używał wyłącznie w domu.
            Dopiero interwencja rodzica w szkole wykazała, że wykładowca języka
            angielskiego,który po ukończeniu filologii ang. oraz dwu miesięcznym pobycie
            zmywać gary na wyspach, potrafił się jedynie w miarę biegle posługiwać slangiem
            z przedmieść Londynu.(to takie teraz ponoć światowe)
            Dopiero wizyta jakiegoś oficera Amerykanina w szkole, wykazała że,chłopiec po
            rozmowie z nim został pochwalony za znakomitą, wręcz dla niego niewyobrażalną
            znajomość znajomość języka,jak na warunki polskie.

            A co belfer,jedyny perfekcyjny fachowiec anglista,dukał,dukał,czerwienił
            sie,.......i duka do dzisiaj.
            A młody......... płynnie mówi po angielsku, francusku i polsku.
            • potomar Re: Dzwonek i koniec 20.12.07, 11:08
              No bo tu chodziło zapewne o język angielski brytyjski a nie australijski czy
              amerykański. Prawdziwego angielskiego można nauczyć się właśnie w Londynie, czy
              to się komuś podoba, czy nie.
          • Gość: akolada Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:54
            Proszę wskazac inny sposób ćwiczenia pamięci,jal nie powtarzanie
            materiału.Wiadomo,że nie jest to wiedza z ery kamienia łupanego,ale nie
            przesadzajmy.Uczeń to osoba,która ma się uczyć.W szkole jest tyle godzin ile
            potrzeba,a wprowadzanie zamętu to chyba po to,żeby tworzyć selekcję naturalną,bo
            w Polsce brak głupków do roboty.
            Popieram stanowisko przedmówcy.
          • potomar Re: Dzwonek i koniec 20.12.07, 11:04
            A to ciekawe - po zachodniej stronie Atlantyku poziom niski a u nas bardzo
            wysoki? I dlatego Kanada i USA to potęgi gospodarcze?
      • Gość: Wrocławianka Re: Dzwonek i koniec IP: 195.20.110.* 19.12.07, 10:53
        no nie zgodzę się z Wami. Mam 31 lat, miałam zaszczyt wątpliwy
        kończyć kilka szkół i uczelni, w których uczono tego co teraz -
        NICZEGO. - Człowiek musiał i musi nadal od małego wyuczyć się na
        pamięć bzdurnych interpretacji, zamiast sam interpretować, stosować
        wzory, których zechce wykładowca zamiast takich, które zastosować
        jest najwygodniej. Nie uczy się myślenia, nie ukierunkowuje się ze
        względu na umiejętności i zdolności. Należało i nadal należy kuć,
        kuć, kuć, nie myśleć, nie dyskutować, nie pytać.

        Polskie szkolnictwo śmierdzi jak stara ścierka od kurzu zebranego z
        nudnych podręczników.

        Moja córka siedzi nad lekcjami od 1 klasy codziennie do godziny 21 i
        nie dlatego że jest ociemniała lub powoli się uczy, tylko dlatego że
        aż tyle ma zadawane. Moja córka zapytana - co robiliście na lekcji,
        odpowiada - kleiliśmy jakieś coś, malowaliśmy plakat, itp. To za co
        tym ludziom się płaci? Skoro to ja jej muszę tłumaczyć na czym
        polega zadanie?

        Bezmyślny, durny kraj!
      • Gość: Jarek Re: Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 16:24
        Droga Kasiu, muszę przyznać Ci rację - "nie mamy w szkolach samym (chyba
        "samych"? - J.) prymusów". Wezmy na przykład poprawną polszczyznę - nie ma
        takiego słowa "zagladnely". Mówi się "zajrzały". Pozdrawiam!
    • Gość: m Re: Dzwonek i koniec IP: *.solidex.com.pl 19.12.07, 08:58
      to jest zorganizowana akcja
      1. osłabić jedność narodu poprzez dewaluacje wartosci chrzescijanskich
      2. starsze, najbardziej swiadome pokolenie, osmieszyc i zepchnac na
      egzystencjalny margines
      3. srednie (produkcyjne) pokolenie wprowadzic w stan uwielbienia
      internacjonalizmu z jednoczesna niechecia do polskosci ("medialna" wstydliwosc
      Polaków co do swojej narodowosci)
      4. najmlodsze, zupelnie bezbronne wobec socjotechnik (rowniez poprzez
      oddzialywanie na rodzicow), pokolenie osłabić intelektualnie i ideowo
      5. wykorzystać jako tania siła robocza i olbrzymi rynek zbytu w ramach "jednego
      wielkiego dobra" zwanego UE
      • Gość: vv Re: Dzwonek i koniec IP: 217.147.104.* 19.12.07, 09:06
        Wiesz, jak patrzę co się dzieje w naszym kraju od wielu już lat,
        to... choć nie chcę się z Tobą zgodzić, to wiele wskazuje, że masz
        rację. Obyś był w błędzie.
      • Gość: BB Re: Dzwonek i koniec IP: *.165.unknown.vectranet.pl 19.12.07, 09:49
        Uważam ,że to zwykłe pieprzenie starego pierdzicha ,który wychował
        własne dzieci na emigrantów
        • Gość: m Re: Dzwonek i koniec IP: *.solidex.com.pl 19.12.07, 13:00
          mam 30 lat i dwojke malych dzieci, ktore wychowam na patriotow, czas sie obudzic
          albo bedziesz bezwolnym popychadlem
    • Gość: zesscior23 debile totalne beda juz konczyc te szkoly... IP: *.icpnet.pl 19.12.07, 09:00
      ..jezeli nie beda odrabiac pracy domowej. Jakos nigdy to nikomu nie przeszkadzalo? I nikt sie nigdzie nie skrazyl. Kazdy narzekal ze tyle, a rodzice jeszcze stali z batem zeby wszystko bylo zrobione. Pewnie lepiej ten czas przeznaczyc na oglupiające gierki komputerowe...
      • Gość: brum Re: debile totalne beda juz konczyc te szkoly... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:46
        Bo glupi rodzice maja dzieci. I ci glupi rodzice sami juz nie potrafia pomoc
        swoim dzieciom w rozwiazywaniu tych zadan. Wiec halasuja dla "dobra dzieci"
        jakie te prace domowe trudne. A po prostu chca utrzymac te resztki slabego
        autorytetu.
        • Gość: Yrr Re: debile totalne beda juz konczyc te szkoly... IP: *.leon.com.pl 19.12.07, 11:45
          Używając Twojego języka wypadało by napisać, debile totalne jak zwykle
          wypowiadają się na tematy, których nie rozumieją. Nie można ich winić, bo takie
          podejście wynieśli ze szkoły: nie ważne czy rozumiesz, nie ważne czy mówisz na
          temat, ważne jest to, żeby krzyczeć głośno i dużo.

          Moje dzieci jeżdżą na zajęcia sportowe, kursy językowe, razem staramy się
          aktywnie spędzać czas wolny. Najbardziej w tym wszystkim przeszkadzają bzdurne
          zadania domowe, bo na sporo rzeczy brakuje czasu, po tym jak 2-3 godziny po
          powrocie z zajęć dzieci przesiedzą na zeszytami i książkami.

          Zrobienie zielnika to fajny pomysł, okazja to wybrania się na wycieczkę, rozmowy
          o przyrodzie itd. Ale jaki sens ma zadanie zrobienia zielnika w grudniu z wtorku
          na czwartek ?

          Zadania z matematyki mają sens, gdy są dopasowane do uczniów. Co z tego, że
          nauczyciel zada 30 zadań do rozwiązania (już pomijam fakt, że tego samego dnia
          są wypracowania do napisania, coś do wkucia na sprawdzian i słówka z języka),
          jak są one na takim poziomie, że zdolny uczeń rozwiąże je bez zastanawiania się
          nad tym co robi a uczeń z problemami przesiedzi nad nimi cały dzień i rozwiąże
          może 10%? Jedyne czego uczy takie podejście, to kombinatorstwa u tych mniej
          zdolnych.

          Po co wkuwać na pamięć wszystkie odpływy Wisły i odry, jak nie potrafi się ich
          pokazać na mapie ? Przy mapie nauczyciel zdąży przepytać 2-3 osoby, jak zrobi
          kartkówkę to oceni całą klasę. Program goni i jest ważniejszy niż fakt, że na
          kartkówce można kazać wymienić dopływy i nie trzeba się zastanawiać jak to ma
          się do mapy i otaczającego nas świata.

          Kartkówka w informatyki: wypisz skróty klawiszowe do Worda i Exela do ... - ale
          zrobiłem raban w szkole, jak nauczycielka nie uznała odpowiedzi mojego syna.
          Chłopak pozmieniał sobie niektóre skróty w komputerze, na wygodniejsze i
          ułatwiające prace z innymi programami.

          Siostra mieszka na wsi i dzieci, które chciały mieć 6 z religii miały przyjść
          sprzątać kościół. To dopiero wychowawcze, ale chyba nie ma się co czepiać, po
          takiej edukacji to prawie jak praktyka zawodowa.

          • Gość: N/A Re: debile totalne beda juz konczyc te szkoly... IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 19.12.07, 12:01
            Masz wiele racji, ale: Rzecznik Praw Ucznia domaga się zniesienia zadań domowych
            jako takich - także jeżeliby były bardzo sensowne.

            Moim zdaniem ma rację - nie powinno być w ogóle obowiązku szkolnego - kto chce
            niech będzie analfabetą. I jeżeli nauczyciel zaproponuje taki a taki materiał
            przerobić - to ma być tylko propozycja. Małe zastrzeżenie: gdy uczeń nie potrafi
            zrobić tego co nauczyciel każe mu zrobić na lekcji (a do czego zadanie domowe ma
            go przygotować) - to oceniać właściwie, czyli negatywnie. I zero tolerancji dla
            nieuctwa - nie promować z klasy do klasy z ocenami niedostatecznymi.

            Nota bene, zgadzasz się żę kretyństwem jest aby sportowcy (piłkarze, bokserzy)
            trenowali poza zawodami...? Czekam na wniosek jakiegoś Rzecznika Praw Sportowców
            do pana Rzecznika Praw Obywateli RP w tej materii...
    • bdx65 Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 09:15
      Gość portalu: basia napisał(a):
      praca wydrukowana bezmyslnie przez innego
      > ucznia jest oceniana lepiej niz ta napisana recznie.

      ********************************
      a co? pani nauczycielka nie odróżnia stylu wypowiedzi swojego ucznia
      od ściągi internetowej?
      mądrego nauczyciela nie da się oszukać!!!!!!!!!!!
      • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 09:24
        nauczyciela, który ma kontakt z dzieckiem co najwyżej symboliczny?
        żyjemy w dobie internetu! wszyscy ściągają, a jak ktoś napisze nawet
        coś swojego, to i tak od razu wrzuca to na jakieś forum i w ciągu
        tygodnia 100 osób w całym kraju oddaje ten tekst jako swój!

        błagam powiedzcie - jak nauczyciel ma rozróznić, czy to jest praca
        jego ucznia, czy ucznia z Olsztyna? tylko w 3 klasie gimnazjum czy
        liceum, kiedy już kilka (3? 4?) tych prac dostanie, przeczyta i
        skojarzy z człowiekiem, i tylko kiedy ten człowiek raz w ramach
        odstpstwa od reguły ściągnie coś z sieci, i nie bedzie na tyle
        bystry, żeby przerobić to tak, aby słownictwo i składnia były na
        jego poziomie. czyli z założenia jest to uczeń co najmniej niezły,
        skoro parę prac napisał juz samodzielnie. a daję sobie rękę uciąć,
        że połowa gimnazjalistów przez 3 lata szkoły słowa samodzielnie nie
        napisała.
    • Gość: arek Ludzie, litości !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 09:16
      Przykład:

      Liceum, klasa I. Lekcja biologii: trwa 45 minut, w klasie siedzi 30
      uczniów w wieku 16-17 lat, czyli takich, którym w głowie wyłącznie
      dupy (mówię o obu płciach).
      Dzielac 45 na 30 otrzymujemy 1,5 minuty na ucznia, nie licząc
      oczywiście np. sprawdzania obecności czy straconych pierwszych kilku
      minut na opanowanie tej hordy. 90 sekund na przekazanie wiedzy?
      temat dowolny, siegnijcie do podrcznika, i spróbujecie go przekazać
      (o przyswojeniu nie mówiac) w 90 sekund. Liczę czas na osobe, bo
      mówiąc do całości nie jest sie w stanie przebić przez pisanie
      sms'ów, lekturę porannej prasy czy spisywanie matmy.

      a potem po tych 90 sekundach/lekcję taki człowiek ma zdać wzorowo
      matu i iśc na medycynę. w domu sie nie uczył, bo zadania domowe
      nielegalne, Villego zna jedynie ze słyszenia, że w dawnych wiekach
      ludzie coś tak strasznego musieli wpałczać, a potem idzie na
      medycynę. i dostaje się, bo maturę zdają sami tacy (jej poziomu nie
      rozpatruję), a ktoś się dostać musi. i nie umie sie uczyc, bo nigdy
      tego nie robił. i męczy się, i kończy te studia w końcu, bo przeciez
      nie mozna wszystkich wyrzucić, bo uczelnie tez musza z czegoś żyć, a
      za studentem idzie kasa.

      a teraz reka do góry - kto chciałby byc leczony przez takiego
      lekarza? (który potem tez się oczywiście nie oszkala w domu, bo nie
      umie, zreszta nigdy tego nie robił, więc po co)

      i maja budować mosty, tworzyć skład soczków bez konserwantów,
      wymyslać sklad zabawek dla niemowląt czy konstruować samochody! o
      lekach nie wspomnę.

      skąd niby człowiek ma umieć się uczyć?? samych Einsteinów w szkołach
      niestety nie mamy.
      • Gość: sylwia bezmozgi - latwiejsza do opanowania masa IP: 89.105.5.* 19.12.07, 14:22
        Aby zniesc zadania domowe to juz przesada. Inaczej nikomu do glowy
        nawet nie wpadnie by sie tak samemu z siebie pouczyc, cos
        przeczytac. Ale zgodze sie by te zadana domowe urozmaicic. Sms'y i
        czytanie prasy tez mozna opanowac jak ma sie dobrze wyposazona
        pracownie fizyczna czy chemiczna, mozna tym ludzi naprawde
        zainteresowac i udowodnic ze tekst w podreczniku to cos co moze
        faktycznie zajsc w przyrodzie.
        Spotkalam kiedys mojego wykladowce ze studiow. Zapytalam jak tam
        nowe pokolenie. On usmiechnal sie i machnal reka - oj gorsze z roku
        na rok, powiedzial. Ja zapytalam: dlaczego? On na to: a, bo my mniej
        wymagamy.
        To, ze poziom w szkolach jest nizszy to nie tylko zasluga uczniow
        ale i nauczycieli, ktorzy rozpatruja ich pod wzgledem frustracji
        finansowych - za te pieniadze nie warto sie starac, podnosic swoich
        kwalifikacji, albo jako sposobu na pieniadze: oplaty za egzaminy
        itp. Nie ma juz czegos takiego jak elitarnosc studiow, czy erudycja.
        A szkoda. Mamy teraz np. X tysiecy studentow ekonomii, a w urzedach
        na stazach i tak pracuja studenci po chemii czy geografii.
        Kiedy w tym kraju zacznie sie inwestowac w nauke i kulture?! Zacznie
        budowac teatry, muzea i galerie a nie durne multipleksy?!
    • Gość: azc Puszka Pandory IP: 150.254.85.* 19.12.07, 09:16
      Dzieci są przemęczone, to fakt. Uczą się kilka godzin w szkole. A
      potem? Oglądają telewizję, grają na komputerze. Zdyscyplinowane i
      pilne - odrabiają lekcje i się uczą, a te mniej zdyscyplinowane
      odbębniają zadania pisemne, a jak im się uda - to nie.

      Są kraje, w których nie zadaje się prac domowych. W tych krajach
      najlepsze wyniki osiągają Azjaci, głównie Chińczycy, Japończycy i
      Koreańczycy, także Żydzi - te nacje, które potrafią wszczepić swoim
      dzieciom przekonanie, że bez pracy nie ma wyników. W Stanach
      Zjednoczonych na kierunkach ścisłych i technicznych oraz na
      medycynie jest coraz więcej przedstawicieli tych społeczności. Także
      w innych dziedzinach trudno znaleźć wśród najlepszych tzw. rdzennych
      Amerykanów (tzn. WASP-ów czy innych białych zasiedziałych od
      pokoleń), a jeszcze trudniej Afroamerykanów zwanych w dawnych
      czasach Murzynami. Większość szkół publicznych udaje, że uczy i
      uczelnie muszą potem nadrabiać braki, tworząc program nauki języka
      angielskiego (literatury, sztuki, humanistyki) dla studentów
      pierwszych lat, co zresztą daje wyniki takie sobie. Kadrę naukową
      tworzą głównie Azjaci i imigranci, czasem kierownikiem
      jest "natywny" Amerykanin.

      Mam szereg pytań:

      1) Czy zmierzamy do tego modelu i czy go chcemy powielać z kiepskim
      skutkiem (mamy mniejsze szanse na import kreatywnych imigrantów)?

      2) Co będzie z kierunkami artystycznymi? Muzyki czy baletu na
      przyzwoitym poziomie nie można uczyć od osiągnięcia pełnoletności i
      bez katorżniczej pracy.

      3) Co będzie z tymi dziedzinami sportu, w których trening zaczyna
      się bardzo wcześnie (np. pływanie, gimnastyka, gimnastyka
      artystyczna, jazda figurowa na lodzie) i jest dość absorbujący i
      intensywny, a sukcesy często uzyskują nastolatki?

      4) Czy można nauczyć języków obcych bez pracy domowej? - Może można,
      ale jest to bardzo trudne.

      5) Co będzie z lekturami? Już w tej chwili duża część uczniów czyta
      je pobieżnie lub nie czyta wcale.

      6) Czy nasza szkoła jest do tego przygotowana? Pewnie wzorem szkół
      właśnie w tych krajach, w których nie zadaje się prac domowych,
      trzeba by było wprowadzić zajęcia popołudniowe. Niektóre szkoły
      miejskie ciągle uczą na dwie zmiany, co będzie, jak skończy się niż
      demograficzny? Trzeba też będzie zatrudnić dodatkowych nauczycieli i
      znaleźć fundusze na ich opłacenie. Trzeba będzie zmienić mentalność
      nauczycieli, co może okazać się jeszcze trudniejsze.

      Często nachodzi mnie refleksja, wyczytana zresztą w pewnej
      angielskiej książce, że kiedyś dzieci osiągały sukcesy, BO RODZICE
      NIE WIEDZIELI, ŻE NIE NALEŻY ICH PRZEMĘCZAĆ.

      Pewnie najżywsze intelektualnie dzieci jakoś dadzą sobie radę, to są
      zwykle te, które czytają albo szukają wartościowych informacji w
      necie. Ale większość, którą już teraz trudno zagonić do odrabiania
      lekcji, uzyska alibi dla swego lenistwa.

      Nietrudno zgadnąć, jak to się odbije na naszej gospodarce za 20 - 40
      lat.
      • snowbabe Re: Puszka Pandory 19.12.07, 11:00
        W dobrych szkołach w USA (państwowych, typu Academies - o prywatnych nawet nie
        wspominam) prace domowe są na porządku dziennym. Wcale nie małe. Ale róznice
        poziomu między nimi i zwykłymi liceami są zastraszające.
        • potomar Re: Puszka Pandory 20.12.07, 11:29
          Trudno żeby między akademiami a liceami nie było różnic.
    • Gość: wytrzep_pl Dzwonek i koniec IP: *.chello.pl 19.12.07, 09:22
      Może niech dzieci w ogóle przestaną chodzić do szkoły?!? Co wy na to???
      Wychowujmy je dalej bezstresowo i bez odpowiedniej edukacji!!! A w efekcie
      wyrosną nam bezmózgie, wegetujące roślinki, siedzące przed blokiem na ławce,
      żłopiące piwo i kombinujące na lewo jak zdobyć parę groszy po najmniejszej linii
      oporu... Gratuluję pomysłowości, rośnie nam cudowne społeczeństwo polskie!!!
      • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 09:30
        ja jestem za. naprawdę pomęczę się w takich warunkach tylko po to,
        żeby ci debilni rodzice, którzy teraz składaja skargi do RPU,
        również pomęczyli się 20 lat wegetując od pierwszego do pierwszego
        otrzymując ereryturki wypracowane przez tak doskonale i bezstresowo
        wykształcone społeczeństwo.
      • bitch.with.a.brain Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 10:19
        a pan wyedukowany stresowo nawet nie jest w stanie prawidłowo się posłużyć
        własnym językiem.Po linii najmniejszego oporu - tak brzmi ten zwrot.
    • Gość: Ewelina Dzwonek i koniec IP: 212.191.66.* 19.12.07, 09:23
      Osoby,które krytykują proponowany brak prac domowych prawdopodobnie
      nie mają dzieci w wieku szkolnym.A prawda jest taka,że dziecko ma
      niewiele dni w ciągu roku szkolnego na odpoczynek.I tak sytuacja
      wygląda w wielu szkołach.Okres przedświąteczny jest najgorszy (czy
      to zimą czy wiosną).Kilka testów,sprawdzianów czy kartkówek w ciągu
      dnia.Do każdego należy powtórzyć materiał,codzienne prace domowe na
      bieżąco i nagminne prace plastyczne lub techniczne.Szanowne
      p.nauczycielki oczywiście nie konsultują ze sobą planowanych
      sprawdzianów (wystarczy podać informację do dziennika) bo każda chce
      mieć to "z głowy".Takiego nawału pracy wystarczy dla trzy osobowej
      rodziny - bo każdy swojemu dziecku pomaga a na dodatek nauczyciele
      doskonale zdają sobie z tego sprawę.I czy w tym wszystkim o to
      właśnie chodzi,ile dziecko na tym korzysta a ile traci?.Cieszę
      się,że nareszcie problem został poruszony - chociaż czy znajdzie się
      choć jedna mądra głowa i władna ręka ,która go rozwiąże?
      • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 09:36
        a pani, szanowna Pani Ewelino, nie miała prac domowych? lektur do
        czytania? zadań do odrobienia? a może jeszcze szkoła muzyczna? sks?
        piłka ręczna? kajaki? i znowu, druga reka za to, że miała Pani czas
        na niedzielne grzybobrania z rodziną czy popołudniowe seanse przed
        telewizorem z Familiadą.

        Obowiązkiem dziecka jest się uczyć. rodziców - pomóc mu na tyle,
        żeby weekend miało wolny, nauczyciela - dać narzedzia, które
        UMOŻLIWIĄ przyswojenie całości materiału (nie oni ustalaja program,
        przypominam).

        a dzieci mają wakacje, święta, długie weekendy, więc prosze nie
        mówić, że nie mają kiedy odpoczywać. te dwa miesiące są własnie na
        to, żeby się dzieciaki zregenerowały.
        • Gość: Ewelina Re: Dzwonek i koniec IP: 212.191.66.* 19.12.07, 09:48
          Oj!Oj! Arek zapędziłeś się! Z daleka pachnie od Ciebie nauczycielem!
          Współczuje dzieciom, jeśli jakiekolwiek są pod Twoją opieką (cudze
          czy własne)
          • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:08
            23 lata, student 5 roku ekonomii, pracujący zawodowo od 7 miesięcy.
            Będący świadomym, że to, że będe mógł w przyszłym roku kupić na raty
            średniej klasy samochód (co zamierzamy z żoną uczynić, bo ten który
            mamy jest już za malutki, bo kiedy wkładam wózek do bagażnika to
            torbę musze juz umieszczac na przednim fotelu pasażera, co raczej
            nie jest szczytem bezpieczeństwa) nie wzięło się znikąd.

            mnie PRZEKONANO (argumentami, rodzice, na własnym przykładzie, nikt
            mnie w zyciu nie uderzył - uprzedzam pytanie), że warto się uczyć
            (powtarzam - "warto", nie tylko "opłaca się", prof. Bartoszewski
            ładnie nakreślił różnicę), a ja zamierzam PRZEKONAĆ swoją córeczkę.

            Ty zamierzasz swoim dzieciom UŁATWIĆ teraz i pewnie za rok czy dwa
            niewiele zmieni. i tylko pomyśl, że czy 15-20 lat ich potencjalny
            pracodawca też bedzie im ułatwiał. pomyśl, czy nauczone, że niewiele
            trzeba robić, a juz na pewno nic ponad minimum będa w stanie się
            wykazać - najpierw na uczelni, żeby zostac zauważonymi przez
            potencjalnego rpacodawcę, a potem w pracy, żeby otrzymać wypłatę
            taką, na jaką przecież będziesz uważała, że przeciez zasługują.

            szkoła nie jest sensem samym w sobie, nie jest ideą dla idei. jest
            drogą. jest początkiem. szkoła jest szkołą, na miłośc boską.
            • Gość: brum Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:52
              Jak masz jeszcze kilku kumpli z takimi przekonaniami to nie jest z mlodzieza tak
              najgorzej.
              • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:57
                dzięki, mam :)
                • Gość: pawel Re: Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 19:20
                  Ja też mam i sam taki jestem! Zlikwidować pracę domową? Przecież to pierwszy
                  krok do analfabetyzmu, który ponoć u nas rośnie. Co raz więcej dyslektyków,
                  kiedyś były godziny rysowania szlaczków i było lepiej (nie twierdzę, że to było
                  dobre). Zgodzę się, ze praca domowa jako zakuwanie i liczenie słupków jest bez
                  sensu, ale praca domowa dobra praca domowa dostosowana do materiału jest
                  nieoceniona.
                  Odnośnie zmiejszenia materiału, zdziwiło mnie to szczerze mówiąc, bo jeszcze
                  niedawno chciano rozszrzyć program. Moim zdaniem dobrze jest jak jest z
                  programem (z wyj. matematyki i informatyki - to do kosza i napisać od nowa).
                  Dużo zależy od nauczyciela i formy prowadzenia zajęć. Zamiast prowadzić rozmowy
                  o pracy domowej powinno się tą energię, zdrowie, pieniądze i ludzi wykorzystać
                  do pracy nad programem i skolerowaniem ich między sobą. Zastanawia mnie jak to
                  jest, że program z fizyki dla liceum o rozszerzeniu mat-fiz przewiduje
                  rozwiązywanie zadań z wykorzystatywanie całek a z programu matematyki wyrzucono
                  ten temat. CO ma zrobić fizyk? ALbo sam wprowadzi całki co do niego nie nalezy
                  albo pominie część materiału fizyki.
                  Jeszcze pytanie do prawnika jakiegoś: co ma wspólnego art. 31 Konstytucji RP z
                  tą sprawą? Proszę o wytłumaczenie bo ja nie widzę związku z rzeczonym artukułem
                  na który powołuje się autor artukułu.
                  • Gość: pawel Re: Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 19:40
                    Nie jestem nauczycielem!!! Uczniem liceum - elitarnego liceum II LO w Olsztynie,
                    więc mam dużo pracy dowomowej a jednak daję radę i co więcej nie zajmuje mi
                    praca domowa więcej niż 2h dziennie podczas gdy znam ludzi z innych liceów
                    którzy mają nieporównywalnie mniej pracy domowej a robią ja kilka godzin,
                    dlaczego? Bo siedzą i nie myślą! Gapią się w zadanie i trzeba ich za rączkę
                    prowadzić do wyniku pomimo, że sami by to tego doszli gdyby chceli POMYŚLEĆ! Ale
                    tacy jak Pani Ewelina nauczyli ich, że praca domowa jest bez sensu i należy jej
                    nie robić tylko powiedzieć nauczycielowi, że się nie umiało. Cóż... wierzę w
                    inteligencję i mądrość pani minister a co do Rzecznika... może z własnej kultury
                    nie będę się wyrażał na jego temat.
        • Gość: xxxa Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 19:13
          Pani Ewelino, niewiele wie Pani o szkole. W regulaminach szkolnych i
          zasadach oceniania obowiązujących w szkole ZAWSZE podane są zasady,
          na jakich mogą odbywać się sprawdziany. Z reguły 2 lub 3 w tygodniu,
          zapowiedziane i zapisane w dzienniku co najmniej tydzień wcześniej.
          Kartkówki też się zapowiada, bo bez tego... cóż, uczniowie nie
          przygotowują się na lekcje. I nas - nauczycieli- rozlicza się z tego.
      • Gość: @@@ Re: Dzwonek i koniec IP: *.morava.adsl-llu.static.bluetone.cz 19.12.07, 11:04
        Biedna "trzy osobowa rodzina"! czyli mamy zlikwidować prace domowe bo leniwym
        rodzicom nie chce się poświęcić czasu na ewentualną pomoc swoim pociechom? pani
        w dzieciństwie chyba należała do tych dzieciaków, którym rodzice nie
        wytłumaczyli, że edukacja to podstawa? skoro pani dziecko nie będzie musiało
        odrabiać zadań domowych, czytać lektur i uczyć się na klasówki to zapewne
        skończy w zawodówce, albo poprzestanie tylko na gimnazjum -> zapewne powie mu
        pani: "oczywiście kochanie ze nie musisz iść do liceum, przecież tam się trzeba
        tak przemęczać!" :) niesamowite - rozumiem,że takie poglądy mogą głosić
        dzieciaki z gimnazjum czy nawet lo ale żeby RODZICE? a swoją drogą szkoda mi
        tych obecnych dzieci jeśli przygotowanie się do klasówek to taki problem dla
        nich (no i dla rodziców!) - z tego co pamiętam (mam 25 lat) to materiał
        powtórkowy obejmował kilka lekcji, co przy systematycznym uczeniu się materiału
        na bieżąco (z lekcji na lekcję, a takie były standardy w moich szkołach) nie
        było aż takim koszmarem, żeby rodzice musieli interweniować u Rzecznika :)
        rozumiem, że maturę zlikwidujemy, żeby nasze małe biedactwa i ich rodzice się
        nie męczyły nauką, na studia przyjmować będziemy wszystkich - bo będą płatne
        więc średnia czy egzaminy wstępne zejdą na drugi plan. no a tytuł magistra
        będzie można kupić - bo przecież nikt nie będzie w stanie przygotować się na
        egzamin, na którym wymagana jest obecnie od zdającego wiedza z całych
        studiów!!!!!!(przynajmniej na moim egzaminie tak było). aha no i egzaminów
        końcowych z poszczególnych przedmiotów w trakcie studiów też nie będzie - bo do
        nich przecież trzeba się przygotować z materiału z jednego bądź z dwóch
        semestrów, a to przecież zbrodnia!!!! prawda jest taka, że szkoła, pomimo
        wszystkich swoich absurdów, pomimo "upierdliwych" nauczycieli, ewentualnych
        konfliktów z rówieśnikami, uczenia się rzeczy "niepotrzebnych i bez sensu" (ale
        mamo, po co mi to?), uczenia się na pamięć Inwokacji i innych wierszy, pisania
        znienawidzonych klasówek i dyktand, rozwiązywania beznadziejnych zadań z
        matematyki, fizyki i chemii - szkoła jest potrzebna, bo (jakkolwiek by to
        zabawnie brzmiało) przygotowuje dzieciaki do życia - nie chodzi o to, czy ktoś
        tą przykładową Inwokację pamięta czy nie, tylko o to, że ucząc się jej na
        pamięć, nauczył się przyswajać wiedzę. cała nasza edukacja to ciągły trening
        mózgu i pamięci - jeśli od dzieciństwa przyszłe pokolenia dzieciaków nie będą
        trenować swoich "głów" to zapewne zniknie tak powszechny obecnie problem
        wtórnego analfabetyzmu u osób, które zakończyły swą edukację - skoro będą nam
        rośli mali analfabeci nie będzie mowy o żadnej wtórności tego analfabetyzmu ;)
        • Gość: Ewelina Re: Dzwonek i koniec IP: 212.191.66.* 19.12.07, 11:20
          Do wszystkich, którzy nie rozumieją problemu:Otóż nie chodzi o to
          aby zlikwidować sprawdziany,klasówki,egzaminy,lektury,matury itd.Nie
          rozumiecie w czym tkwi problem.Czytacie artykuł,czytacie komentarze
          i nic nie chwytacie - bo nowy system nie nauczył Was rozumienia
          tekstu.I co z tej Waszej nauki.A swoja drogą będziecie mieć dzieci w
          szkole to pogadamy. Proste
          • Gość: arek drzazgę w oku widzicie... :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 11:29
            no faktycznie proste! :)
          • Gość: garbea Re: Dzwonek i koniec IP: *.toya.net.pl 19.12.07, 12:24
            Droga Ewelino, to Ty nie rozumiesz problemu. Jak wyobrażasz sobie sprawdzian,
            test czy zwykłą kartkówkę, jeśli nie ma pracy domowej (czyli także ustnej!).Ile
            zadań z chemii czy fizyki może nauczyciel zrobić na lekcji - w gimnazjum jest
            tylko godzina tego przedmiotu w tygodniu( sprawdź, 4 godziny podzielone na trzy
            lata nauki w gimnazjum).Na marginesie dodam,że religii naucza sie przez 2
            godziny w tygodniu!Kiedy Twoje dziecko ma ćwiczyć: rozwiązywanie zadań, słówka-
            po prostu pamięć!?Mam dziecko w gimnazjum , dobrze się uczy, dziennie nie spędza
            przy odrabianiu lekcji więcej niż godzinę, chyba ,że ma sprawdzian.Rodzice
            zamiast pomagać uczniom odrabiać lekcje, powinni się aktywnie włączyć w prace
            Rady Szkoły, a przynajmniej interweniować w sytuacjach jeśli zostaje złamane
            prawo szkolne. W każdej szkole jest system oceniania i statut, a w nim zasady.
            Nie do pomyślenia jest w szkole mojego syna, żeby pisał dwa sprawdziany dziennie
            lub więcej niż dwa w tygodniu. RODZICU, WłąCZ SIE AKTYWNIE W PRACE SZKOłY, A NIE
            PISZ PETYCJE DO RZECZNIKA!Co Twoje dziecko będzie robić z czasem wolnym, po
            szkole? Będziesz mu organizować tyle zajęć pozalekcyjnych, chodzić z nim na
            wycieczki itp czy spędzi ten czas przed tv czy komputerem. Policz, ile to godzin
            - tydzień szkolny ma średnio 36 lekcji!
            • Gość: tomek Re: Dzwonek i koniec IP: *.icpnet.pl 20.12.07, 11:50
              Ano tak widzę ten sprawdzian, że to nauczyciel powinien dziecku tłumaczyć
              materiał, a nie na przykład zadawać zadanie domowe z matematyki, a później nawet
              go nie sprawdzić i nie wytłumaczyć materiału osobom, które miały z tym zadaniem
              problemy.
          • Gość: N/A Re: Dzwonek i koniec IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 19.12.07, 16:27
            Ewelinko, jeżeli przyjąć twój punkt widzenia, to uczeń podstawówki uczęszczający
            na lekcje religii katolickiej opuszczając budynek szkolny nie powinien w
            jakikolwiek sposób stosować się do zasad religii katolickiej... bo byłoby to
            swoistym "zadaniem domowym"?

            Że uczniowi/uczennicy, który lubi czytać (nota bene Tolkien jest na liście
            lektur)... nie wolno ani czytać ani oglądać filmów - bo to już nie szkoła?! No -
            jasną odpowiedź proszę - czy wolno mu/jej oglądać "Pana Tadeusza" (bo np. Lindę
            lubi) - czy nie wolno (bo to byłoby zadanie domowe czy jakoś tak) ?!

            "Dzwonek i koniec" to dobra propozycja... dla dyslektyków-uczniów i
            analfabetów-rodziców. Po co ma się pętak uczyć, jak może przy rozstrząsaniu
            gnoju pomóc? Albo spokojnie z kolegami piwko pić?

            Dzieci "z dobrych domów" i tak będą brały udział w wyścigu szczurów: nawet
            jeżeli nie będzie nic zadawane, to rozmaite 'koła zainteresowań', jakiś balet
            czy zajęcia sportowe, gra na fortepianie czy skrzypcach, nauka języka mniej lub
            bardziej indywidualna.

            Czyli ogólnie - według ciebie będzie lepiej - bo ci co powinni (czyli dzieci
            twoje i twoich znajomych) będą uczyć się dużo - a całej reszty nie będzie się
            "przemęczać" - co przecież takie fustrujące dla ciebie jest?!
            • Gość: fifa Re: Dzwonek i koniec IP: *.aster.pl 23.12.07, 12:05
              nie o to chodzi, czy mu wolno czy nie wolno, tylko czy musi czy nie musi. chyba
              jest różnica.
      • Gość: Water Proof Re: Dzwonek i koniec IP: *.icpnet.pl 20.12.07, 00:24
        Chodziłam do szkoły, miałam mnóstwo zadań domowych i ani mi nikt w nich nie
        pomagał, ani też nie umarłam z przepracowania. Jeśli dziecko sobie nie radzi, to
        znaczy, że nie powinno być pchane na siłę do liceum, tylko wysłane do zawodówki.
        Jest tyle pięknych zawodów... kucharz, szwaczka... Nie wszyscy muszą mieć
        maturę!! Nie każdy powinien być magistrem!!

        P.S. Sprawdzianów tygodniowo może być tylko jakaś określona ilość - chyba 2 albo 3.
    • Gość: Gabi12 Dzwonek i koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 09:32
      Dobrze, że się tym wreszcie zajęli. Prace domowe powinny być
      zadawane z rozsądkiem a nie tak,jak to się teraz dzieje. Chodzę do 6
      klasy podstawówki, ale zadane mam tyle, że głowa boli: z matmy dwie
      strony w ćwiczeniach i 4 zadania w podręczniku, z polskiego 7 zadań
      w ćwiczeniach, z przyrody notatkę, albo 2 strony, z religii list,z
      angielskiego nauczyć się 98 słówek i z historii 4 zadania. I jeszcze
      nauka. I jak się wyrobić z tym wszystkim?
      • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 09:42
        a ile osób zostało usadzonych w piątej klasie? nikt? jedna osoba? a
        to znaczy, że reszta jakoś sobie poradziła. i po to oceny są różne,
        żeby móc ocenić stopień przyswojenia całego mateirału. po to są
        widełki punktów, procenty, które określają kiedy nalezy się jaka
        ocena, żeby osoba, która woli poswięcić czas na Call of Duty dostała
        tróję, a taka, która chce być lekarzem, adwokatem, nauczycielem -
        piątkę.

        a od pokazania, że włożony w naukę czas przekłada się potem na
        szanse, jakie przed Wami stają, sa Wasi rodzice. a jezeli równiez
        uważaja, że prace domowe sa niepotrzebne, to pretensje, że nie
        zostaliście godetami czy astronautami mżecie mieć tylko i wyłącznie
        do nich.
    • Gość: Łukasz Dzwonek i koniec IP: 212.87.238.* 19.12.07, 09:39
      Jestem teraz w III LO. W szkole spędziłem 12 lat. W zerówce
      nauczyłem się czytać, pisać i liczyć. W każdej klasie było coraz
      więcej materiału... Pamiętam jednak tylko część tego, czego uczyłem
      się w SP czy Gimnazjum. W Liceum nauka zaczyna się tak naprawdę
      dopiero wraz w powrotem do domu. Chociaż chodzę do "dobrego" liceum,
      nauczyciele wychodzą z założenia, że są od pytania i stawiania ocen.
      Uczeń powinien uczyć się sam, w domu lub na korepetycjach.
      Robienie prac domowych z języka polskiego zajmuje dziennie około 3
      godzin. Do tego dochodzi nauka do matury - bo prace domowe, uczenie
      się na pamięć kto, w jakich kapciach chodził w "Panu Tadeuszu" albo
      jak ubierała się Izabella z "Lalki" nijak mają do materiału
      maturalnego. A co z innymi przedmiotami? Jestem w klasie
      językowej... angielski, niemiecki - wszystko, co umiem, nauczyłem
      się w domu. Do szkoły przychodzę, bo tak trzeba, ale uważam ten czas
      za stracony. Wracam do szkoły po południu (w I czy II klasie około
      16-17, teraz trochę wcześniej), jem obiad, uczę się, idę spać...
      Życie towarzyskie ogranicza się wtedy tylko do Gadu-Gadu i telefonu.
      Nie ma czasu na prawdziwe znajomości, bo ktoś w tym całym systemie
      zapomniał, że oprócz "uczniów" istnieją też "ludzie"...
      • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 09:46
        z takim podejściem zostaniesz doskonałym doradcą podatkowym, wziętym
        dyplomatą albo napiszesz doktorat i zasiądziesz w radach nadzorczych
        6 spółek.

        BO uczyłes się wczesniej i dostałes się do dobrego liceum, BO
        siedzisz codziennie nad polskim, BO na studiach bedziesz umiał sie
        uczyć, co Ci zresztą zostanie do końca życia. i bedziesz umiał
        przekonać swoje dzieci, żeby równiez się uczyły, jeśeli chcą w
        przyszłości żyć na takim poziomie, na jakim Ty będziesz żył wraz z
        nimi.
        • Gość: BB Re: Dzwonek i koniec IP: *.165.unknown.vectranet.pl 19.12.07, 10:27
          Panie Arku życzę panu , żeby nie mie=ał pan zawału w wieku 40 lat .
          Bo to co pan pisze tutaj to trąci skrajnością. Młody człowiek oprócz
          mózgu ma ciało i to ciało ma również potrzeby . Rozwój człowieka to
          zarówno rozwój umiejętności myślenia , ale także poprawianie swojej
          sprawnośći fizycznej . Mam nadzieję , że nie zapomni pan o tym
          wychowując własne dzieci. Sukcesów wychowawczych.
          • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:37
            A dziękuję uprzejmie. ja w czasie podstawowki, czyli raptek kilka do
            kilkanaście lat temu, tańczyłem towarzysko ładnych parę lat i
            biegałem na judo (choć tu akurat krótko i bez sukcesów, ale jednak!).

            ja przeciez nie mówię, że młody człowiek ma siedziec i ryć
            codziennie cały dzień. staram się pokazac, że zwalnianie nastolatka
            z obowiązku uczenia się (a z tego co rozumie pomysł rzecznika takie
            własnie maja stac sie zadania domowe - nieobowiazkowe) spowoduje, że
            szkołę jako taką bedzie miał w D. nie tylko w szkole siedząc w
            ławce, ale i w domu! a naprawde można to wszystko połaczyć. dobre
            wyniki, jesli się z dzieckiem od 1 klasy siedzi pokazując jak
            sie "rysuje" literki i tłumacząc ideę odejmowania na zjadanych
            cukierkach, sa osiągalne wcale nie kosztem Życia. i to też jest
            dobre, bo uczy, że świat nie ogranicza się tylko do jednej czynności
            (gapienie się w telewizor, czy nauka), ale składa sie i z tego, i z
            tamtego. a to, że jak bedziesz chodził na basen to nie będą cie
            bolały stawy, zwłaszcza teraz, kiedy tak szybko kochanie rośniesz,
            tez można wytłumaczyć.
          • Gość: N/A Re: Dzwonek i koniec IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 19.12.07, 12:16
            Słonko, zawału (i wielu innych chorób) to najłatwiej dorobić się będąc
            bezrobotnym. Człowiek wykształcony żyje dłużej - vide dane statystyczne.
      • Gość: N/A Re: Dzwonek i koniec IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 19.12.07, 16:45
        Piszesz, iż odrobienie zadań z polskiego zajmuje ci 3 godziny.

        Może po prostu poziom szkoły do której uczęszczasz jest dla ciebie zbyt wysoki?
        Może gdybyś był bardziej zdolny i miał więcej talentu, był bardziej inteligentny
        i mądrzejszy, to odrobienie tych zadań zajmowałoby ci około 30 minut? Może
        powineneś wybrać coś prostszego - dajmy na to naukę zawodu (fryzjer, krawiec,
        murarz)?

        Wielu ludzi o małym IQ i źle zarządzających swoim czasem próbuje rozwiązywać
        postawione przed nimi zadania poprzez zaangażowanie wyrażające się nadmiernym
        poświęceniem.

        Na przykład - ty piszesz proste wypracowanie przez 3 godziny. A naczelny Gazety
        Wyborczej na ten sam temat napisałby (o wiele ciekawszy zapewne) tekst w jakieś
        kilkanaście minut. I dlatego ty (na razie) nie nadajesz się na dziennikarza - po
        prostu musiałbyś poświęcać więcej niż 24 godziny na dobę aby uzyskać przeciętnie
        niską wydajność "produkcji tekstu".

        Na początek zastanów się - serio - jak z 3 godzin zrobić 2. Czyli czy mógłbyś
        pisać /nieco/ szybciej? Może piszesz za długie wypracowania? Może piszesz za
        wolno (niewprawna ręka?) Może powinieneś popracować nad prędkością formułowania
        myśli? A może chcesz pisać za dobre wypracowania - a przez to nie potrafisz
        utrzymać dobrego tempa pracy? A może zbyt wolno czytasz (mniej niż 300 słów na
        minutę)?

        Jak ci się uda... no to masz godzinę więcej życia dziennie. Oraz impuls aby
        popracować nad sobą - może z 3 godzin uda ci się zejść do 30 minut? I to bez
        istotnej utraty jakości.
        • Gość: Tomek Re: Dzwonek i koniec IP: *.icpnet.pl 20.12.07, 11:56
          Cóż za genialne porady - "jak jesteś za głupi to zmień szkołę". Może i nie
          byłaby to taka głupia rada, gdyby nie to, że we wszystkich szkołach obowiązuje
          ten sam program, a w tych słabszych duże porcje materiału się po prostu
          przeskakuje (co z kolei może utrudniać później zdanie matury z polskiego, która
          jest wymagana do tego, żeby na przykład iść na studia na matematykę, bo jakże by
          oczywiście mogło być inaczej). I gratuluję inteligencji, jeśli ucznia
          porównujesz z zawodowym dziennikarzem. Widać w Twoim przypadku myślenia też
          zbytnio w szkole nie nauczyli.
        • potomar Re: Dzwonek i koniec 20.12.07, 12:10
          Gość portalu: N/A napisał(a):


          > Może po prostu poziom szkoły do której uczęszczasz jest dla ciebie zbyt wysoki?
          > Może gdybyś był bardziej zdolny i miał więcej talentu, był bardziej inteligentn
          > y
          > i mądrzejszy, to odrobienie tych zadań zajmowałoby ci około 30 minut? Może
          > powineneś wybrać coś prostszego - dajmy na to naukę zawodu (fryzjer, krawiec,
          > murarz)?
          >
          > Wielu ludzi o małym IQ i źle zarządzających swoim czasem próbuje rozwiązywać
          > postawione przed nimi zadania poprzez zaangażowanie wyrażające się nadmiernym
          > poświęceniem.

          Ooo - geniusz się znalazł!
    • Gość: Pauli Re: Dzwonek i koniec IP: *.chello.pl 19.12.07, 09:51
      paranoja...
      wiekszosc dzieciakow i tak ma nauke w nosie, jak nie bedzie prac domowych, to
      wyrosnie pokolenie totalnych analfabetow - juz teraz nie rozumieja czytanego
      tekstu...

      zeby nie bylo prac domowych, trzeba najpierw wywrocic do gory nogami caly obecny
      system nauczania, zmienic programy, ksiazki... tak, zeby szkola faktycznie
      uczyla w ciagu tych kilku godzin lekcyjnych

    • Gość: Misiek Dzwonek i koniec IP: *.in2p3.fr 19.12.07, 09:59
      A moze zmienic program nauki ? Obserwuje jak to jest za granica i
      jakos nikt tam dzieci nie uczy niepotrzebnych rzeczy jak to w 50% ma
      miejsce w Polsce. Tak samo jest jesli chodzi o wyzsze studia.
      Zmienic ksiazki !!!!! Ja uczylem sie z ksiazek ojca, ktore pozwalaly
      zrozumiec tematyke, wyjasnialy, uczyly. Te same ksiazki polecilem
      mlodszej siostrze zamiast tego dziadostwa ktore jest obecnie na
      rynku. Teraz jest na skroty, definicja, wzor i koniec... a final
      taki, ze dzieci nic nie rozumieja i musza poswiecac duzo wiecej
      czasu na uporanie sie np. z zadaniem domowym no bo jak go odrobic
      jesli nie wiadomo o co chodzi ? A rodzicom polecam zastanowic sie
      nad samym soba... co wiekszosc z Was robi gdy dzieciak wraca ze
      szkoly i ma wolny czas ? Daje mu pilota a w lepszej sytuacji raczy
      go zspolnym ogladaniem kolejnego odcinka serialu, wlacza gre, albo
      dostarcza niedzielnej rozrywki - poldniowej wizyty w markecie..
      zamiast jechac z dzieckiem za miasto by sie dotlenilo... od tak
      byleby miec swiety spokoj. Smutna prawda kochani rodzice... To moze
      juz lepiej niech dzieci zajma sie czyms pozytecznym co nie robi
      prania mozgu jak wspomniane TV = nauka.
    • Gość: BB Dzwonek i koniec IP: *.165.unknown.vectranet.pl 19.12.07, 09:59
      Przeładowane plecaki wypchane książkami , iczeniami i innymi
      pomocami naukowymi około 5 kg nosi na plecach moje dziecko w
      IIklasie) przeraziłam się ( w jednym dniu tygodnia (bo wtedy mają
      przegląd wszystkich lekcji). Do religi : podręcznik , ćwiczenia i
      zeszyt , podobnie jest z pozostałymi lekcjami . W szkole nie można
      zostawiaćżadnych podreczników bo nie ma miejsca. Nie ma szafek,
      ławek do zmiany butów w szatniach , czystych ubikacji bo brak pań
      sprzątających itd, ALE za to wszystkie dzieci mają mundurki , które
      niczemu nie służą. Brakuje miejsc w świetlicy szkolnej , brakuje
      nauczycieli chętnych do prowadzenia lekcji pływania i wielu innych
      rzeczy , ale mamy kamery na korytarzu ! Fajne nie ? Doadam tylko ,że
      jest to szkoła podstawowa i konflikty pomiędzy uczniami powinni
      rozwiązywać pedagodzy. Tak było za moich czasów z tego co pamiętam
      nikt nie mówił o agresji w szkole - szczególnie tam gdzie jej nie
      było !
    • mg2005 Zlikwidować urząd rzecznika !... 19.12.07, 09:59
      Korzyść dla dzieci i budżetu...
      • Gość: shem_uk Re: Zlikwidować urząd rzecznika !... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 16:07
        jestem zdecydowanie za likwidacja tego urzedu,a zwlaszcza za blokada
        pomyslow Rzecznika. to jakas paranoja !
        naprawde chcemy miec spoleczenstwo analfabetow?
        moze tak.na pewno nad niewyksztalconym spoleczenstwem latwiej jest
        zapanowac i latwiej sie nim rzadzi.
    • Gość: nanook Dzwonek i koniec IP: *.pronet.lublin.pl 19.12.07, 10:01
      Córka przerabia z niektóeych przedmiotów w III gimnazjum program I liceum wg. znajomej nauczycielki z liceum.
      • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:14
        może dlatego, że kiedyś podstawówka trwała 8 lat, a liceum 4, a
        teraz jest 6 + 3 + 3 ? ciut pomogę: 8 to 6 i 2, a 3-letnie liceum,
        to 4 - 1, czyli dimnazjum to ostatnie 2 lata byłej podstawóki,
        iii.... nooo...jakby sie tak dobrze zastanowić, tooo.... się zgadza!
    • Gość: BB Dzwonek i koniec IP: *.165.unknown.vectranet.pl 19.12.07, 10:12
      A może warto stworzyć w szkołach szkolne kluby sportowe ?
      może dać dzieciom sznse?
      Prosty kręgosłup jest tak samo ważny jak umiejętność
      dleklamowania "Pana Tadeusza". Może warta zwiększyć zatrudnienie w
      szkołach i robić więcej zadań w szkole ? zamiast targania plecaków ?
      Może zamiast nakazywania kupowania nowych podręczników przez
      rodziców - kupować książki do szkoły i w szkole z nich korzystać ?
      osobiście uważam ,że jeśli moje dziecko dzięki jednej lekcji dłużej
      może nie chodzić z plecakiem do szkoły(wypchanym)to warto takie
      lekcje zrobić > Jest dużo nauczycielibez pracy albo się słyszy że
      dorabiają w Hipermarketach na kasie to może lepiej n iech dorabiają
      w szkole?
      Nie wszyscy rodzice nie wiedzą co ich dzieci robią po lekcjach , nie
      wszyscy pozwalają tylko na komputer i TV , nie wszyscy chodzą
      na "spacery" do sklepów.
      CZAS przypomnieć sobie o pływalniach , klubach sportowych , parkach
      i wypadach za miasto . Zamiast siedzieć przy suto zastawionym stole
      warto pochasać na nartach lub jak ktoś nie umie na sa sankach .
      WESOŁYCH ŚWIĄT !!!!!!!!!! BEZ dodatkowych zadań
    • bitch.with.a.brain Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 10:17
      ciekawe czy chcielibyście w pracy co 45 minut przerzucać się na zupelnie inną
      dziedzinę wiedzy, a po powrocie z pracy siedzieć kolejne godziny nad uczeniem
      się nowych rzeczy. Wyobraźcie sobie,że w ciągu jednego roku pracy musicie
      opanować co najmniej 500 zupełnie nowych dla was pojęć, definicji.
      Dla dziesięcioletniego dziecka nauka jest ogromnym wysiłkiem. Codziennie wstaje
      rano, spędza w szkole 7 godzin, popołudniu musi jeszcze coś przygotowac. Jego
      dzień roboczy jest dłuższy i bardziej wyczerpujący niż niejednej dorosłej osoby.
      Poza tym jeżeli dawniejsze przeładowane programy były tak wspaniałe to dlaczego
      wśród dorosłych Polaków mamy tylu analfabetów funkcjonalnych?Dlaczego tylu z was
      nie jest w stanie samodzielnie myslec,tylko ślepo wierzy w to, co podają media?
      Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce jest tak niski?
      • camel_3d Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 10:30

        > Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce jest tak niski?


        ale za to sa 2 godziny religii:))


        a tak na serio..to problem tkwi tez w tym, ze rodzice nei maja tez tyle czasu
        dla dzeici, co kiedys. Pracowali do 15..potem do domu. Teraz rodzice pracuja do
        21 i przychodzac do domu na prawe nie maja czasu i sily kontrolowac. Tymczasme
        wiele dzieciakow, zamiast odrobic lekcje spedzilo 2-3 godziny przed komputerem.
        • bitch.with.a.brain Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 10:34
          nie jest winą dzieci tylko rodziców,że komputer jest w pełni i bez żadnej
          kontroli dostepny
          • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:40
            true.

            i nie mówie, żeby go zupełnie zabrać schować i wyrzucić. mówię, żeby
            pokazać młodemu człowiekowi, że jest to jednocześnie narzędzie do
            zabawy, jak i do nauki (serio, jest, nie jest to tylko odwieczny
            pretekst, żeby go kupić, tylko trzeba chcieć). a dodatkowo jest
            tylko jedną z możliwości odpoczywania, jak i tylko jedną z
            mozliwosci uczenia się.
            • Gość: Ewelina Re: Dzwonek i koniec IP: 212.191.66.* 19.12.07, 10:53
              No mentor sie znalazł ! Arek co Ty wiesz o nauczaniu,wychowaniu itp.
              Ale Cię wychowali - maszyna nie człowiek.Juz się więcej nie
              wypowiadaj,szkoda tuszu.Zapoznaliśmy się z Twoimi teoriami i
              wystarczy na dziś.Rzuć się na inne forum.Proponuję truć o wyższości
              Swiąt Bożego Narodzenia nad Świętami.....
              • Gość: Kola Re: Dzwonek i koniec IP: *.171.115.66.crowley.pl 19.12.07, 12:19
                Gość portalu: Ewelina napisał(a):

                > No mentor sie znalazł ! Arek co Ty wiesz o nauczaniu,wychowaniu
                itp.
                > Ale Cię wychowali - maszyna nie człowiek.Juz się więcej nie
                > wypowiadaj,szkoda tuszu.Zapoznaliśmy się z Twoimi teoriami i
                > wystarczy na dziś.Rzuć się na inne forum.Proponuję truć o
                wyższości
                > Swiąt Bożego Narodzenia nad Świętami.....

                Być może "wy", Eewelina, zapoznaliście się i wam, Ewelinie,
                wystarczy (bo i tak nie rozumiecie tego co Arek przekazuje).
                Arku, cieszę się, że są tacy 23-latkowie jak Ty:-)

                Odpowiadając na przewidywane zarzuty Eweliny - nie jestem
                nauczycielem:-)
                • Gość: arek Re: Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 12:54
                  i duża buźka!

                  wesołych Świąt :)
        • dorsai68 Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 11:26
          camel_3d napisał:

          >
          > > Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce jest tak niski?
          >
          >
          > ale za to sa 2 godziny religii:))
          >
          >
          > a tak na serio..to problem tkwi tez w tym, ze rodzice nei maja tez tyle czasu
          > dla dzeici, co kiedys. Pracowali do 15..potem do domu. Teraz rodzice pracuja do
          > 21 i przychodzac do domu na prawe nie maja czasu i sily kontrolowac. Tymczasme
          > wiele dzieciakow, zamiast odrobic lekcje spedzilo 2-3 godziny przed komputerem.
          >

          Nie przesadzajmy. Te powroty z pracy po 21-ej to trochę taka "urban legend", Jeśli wszyscy w takim trudzie i znoju pracują do 21-ej, to kto generuje korki na ulicach o 17-ej? "Niebieskie ptaki" i rentierzy?
    • camel_3d czesciowo popieram 19.12.07, 10:28
      sorry, ale na parwde czasme niektrzy dostaja tyle prac domowych i nauki, ze na
      cokolwiek nie ma kompletnie czasu.
      Sam paomietam ze szkoly sredniej. Koniec lekcji o 15. W domu o 15.30. do 17.00
      odpoczyne..a poetm. 2 godzny matma, 2 godziny poslki wypracowanie, nauka do
      kartkowie, chemia, fizyka...
      czasme po prostu si e lidze nie sa w stanie wyrobic. A juz jakims koszmarem bylo
      zadawanie w piatek wypracowania z polskiego, matekatyka fizyka..w takich
      ilosciach, ze weekend byl do wywalenia.
      Mnie nauka zbrzydla w szkole sredniej kompletnie, zaczelismy podkladac klasowki
      i sprawdziany, bo tej ilosci materialu nie bylismy w stanie sobie
      przyswoich..mimo szczerych checi.
      • Gość: Ella Re: czesciowo popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 10:57
        Bzdury!

        Dzieciaki mają teraz dużo łatwiej niż kiedy ja chodziłam do szkoły.
        Też miałam dużo zadawane, a nie było tak wyposażonych bibliotek, internet
        dopiero raczkował. Nie rozumiem też tych lamentujących dorosłych-rzeczywiście to
        straszne, dziecko siedzi 2 godziny nad matmą!
        Lepiej żeby siedziało przed telewizorem?
        I z tym pomaganiem też przesada, moi rodzice mi nie pomagali prawie w ogóle, nie
        było takiej potrzeby. I wcale nie należę do geniuszy, choć LO skończyłam z
        bardzo dobrymi wynikami. Po prostu wiedziałam, że moją rolą jest się uczyć i nie
        robiłam z tego tragedii. Uczycie swoje dzieci łatwizny. W sumie spoko, podobno
        brakuje sprzedawców i kasjerów...
        Natomiast przychylam się do protestów dotyczących: wkuwania zamiast nauki
        myślenia, ciężkich plecaków kilkulatków, nauki religii i wielu innych pomyłek
        polskiej edukacji.
      • Gość: zdziowiona Re: czesciowo popieram IP: *.adsl.inetia.pl 19.12.07, 11:04
        Koniec lekcji o 15. W domu o 15.30. do 17.00
        > odpoczyne..a poetm. 2 godzny matma, 2 godziny poslki wypracowanie,
        nauka do

        ale miałeś bosko, tylko pół godzinki ze szkoły do domu, i aż
        półtorej odpoczynek. Leser z ciebie.
        Raj, nie liceum...
        Powinienieś zamiast te półtorej godziny poświecić na judo, hobby
        wolontariat, a nie lenistwo.
        ;-)
    • Gość: zdziwiona Dzwonek i koniec IP: *.adsl.inetia.pl 19.12.07, 10:51
      Ciekawe jak inaczej uczniowie przygotuja się do matury, na którą
      trzeba po prostu wkuć to co pytający miał na myśli?

      szkoła polska ma nie tylko przeładowany program. Program prowadzi do
      matury. Matura polska ma za zadanie uniemożliwić samodzielne
      myślenie.
      • www.szarlatan.pl Re: Dzwonek i koniec 19.12.07, 10:54
        Miejmy nadzieję, że to wierzchołek góry lodowej - reformy polskiego
        szkolnictwa..
      • Gość: arek powiedz to Ewelinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 11:01
        mnie już przekresliła :)
    • Gość: @@@ Suuper! IP: *.morava.adsl-llu.static.bluetone.cz 19.12.07, 11:09
      skoro dziecko nie będzie musiało odrabiać zadań domowych, czytać lektur i uczyć
      się na klasówki to zapewne skończy w zawodówce, albo poprzestanie tylko na
      gimnazjum -> zapewne kochani i współczujący rodzice powiedzą mu: "oczywiście
      kochanie ze nie musisz iść do liceum, przecież tam się trzeba tak przemęczać!"
      :) niesamowite - rozumiem,że takie poglądy mogą głosić dzieciaki z gimnazjum czy
      nawet lo ale żeby RODZICE? a swoją drogą szkoda mi tych obecnych dzieci jeśli
      przygotowanie się do klasówek to taki problem dla nich (no i dla rodziców!) - z
      tego co pamiętam (mam 25 lat) to materiał powtórkowy obejmował kilka lekcji, co
      przy systematycznym uczeniu się materiału na bieżąco (z lekcji na lekcję, a
      takie były standardy w moich szkołach) nie było aż takim koszmarem, żeby rodzice
      musieli interweniować u Rzecznika :) rozumiem, że maturę zlikwidujemy, żeby
      nasze małe biedactwa i ich rodzice się nie męczyły nauką, na studia przyjmować
      będziemy wszystkich - bo będą płatne więc średnia czy egzaminy wstępne zejdą na
      drugi plan. no a tytuł magistra będzie można kupić - bo przecież nikt nie będzie
      w stanie przygotować się na egzamin, na którym wymagana jest obecnie od
      zdającego wiedza z całych studiów!!!!!!(przynajmniej na moim egzaminie tak
      było). aha no i egzaminów końcowych z poszczególnych przedmiotów w trakcie
      studiów też nie będzie - bo do nich przecież trzeba się przygotować z materiału
      z jednego bądź z dwóch semestrów, a to przecież zbrodnia!!!! prawda jest taka,
      że szkoła, pomimo wszystkich swoich absurdów, pomimo "upierdliwych" nauczycieli,
      ewentualnych konfliktów z rówieśnikami, uczenia się rzeczy "niepotrzebnych i bez
      sensu" (ale mamo, po co mi to?), uczenia się na pamięć Inwokacji i innych
      wierszy, pisania znienawidzonych klasówek i dyktand, rozwiązywania
      beznadziejnych zadań z matematyki, fizyki i chemii - szkoła jest potrzebna, bo
      (jakkolwiek by to zabawnie brzmiało) przygotowuje dzieciaki do życia - nie
      chodzi o to, czy ktoś tą przykładową Inwokację pamięta czy nie, tylko o to, że
      ucząc się jej na pamięć, nauczył się przyswajać wiedzę. cała nasza edukacja to
      ciągły trening mózgu i pamięci - jeśli od dzieciństwa przyszłe pokolenia
      dzieciaków nie będą trenować swoich "głów" to zapewne zniknie tak powszechny
      obecnie problem wtórnego analfabetyzmu u osób, które zakończyły swą edukację -
      skoro będą nam rośli mali analfabeci nie będzie mowy o żadnej wtórności tego
      analfabetyzmu ;)
      • Gość: kurcze, Ewelina... Re: Suuper! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 11:15
        zobacz, nie jestem sam! :)
      • ally Re: Suuper! 19.12.07, 12:26
        > skoro dziecko nie będzie musiało odrabiać zadań domowych, czytać lektur i uczyć
        > się na klasówki to zapewne skończy w zawodówce,

        i dobrze, może wreszcie hydraulik będzie zarabiał mniej niż naukowiec ;-)
        • Gość: he he he Re: Suuper! IP: *.chello.pl 20.12.07, 15:08
          ally napisała:

          > > skoro dziecko nie będzie musiało odrabiać zadań domowych, czytać lektur i
          > uczyć
          > > się na klasówki to zapewne skończy w zawodówce,
          >
          > i dobrze, może wreszcie hydraulik będzie zarabiał mniej niż naukowiec ;-)


          wybaczam ci tą głupote, pewnie jesteś naukowcem :)
          • Gość: ally Re: Suuper! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 22:43
            chyba tę głupotę
            nie jestem :-)
    • libra.alicja jestem za zadaniami 19.12.07, 11:10
      Uważam, że młodsze dzieci powinny miec zadawane KRÓTKIE zadania,
      które mają na celu powtórkę tematu i naukę systematyczności oraz
      samodzielności.

      Np. po lekcji matematyki niech to będą 2-3 przykłady, krótkie, ale
      wymagające wyjęcia zeszytu, przypomnienia sobie o czym była mowa na
      lekcji i sprawdzenia czy się z niej coś zapamiętało.

      To wyrabia dobre nawyki, uczy odpowiedzialności za swoje obowiązki,
      uczy jak utrwalać materiał. Po co? Po to żeby nauczyć się uczyć, bo
      nawet ludzie, którym nie zalezy na wykształceniu potrzebują jakiejś
      wiedzy, np. będą chcieli zrobić prawo jazdy i wtedy należy nauczyć
      się przepisów.

      Ci, którzy nauczą się efektywnie uczyć, mają szansę w przyszłości
      posiąść wiedzę, która umożliwi im wykonywanie prestiżowych zawodów i
      co za tym idzie życie na wysokim poziomie (choć moze nie koniecznie
      w Polsce niestety).
      • libra.alicja Re: jestem za zadaniami 19.12.07, 12:08
        dodam jeszcze że oprócz tego jestem za zadawaniem lektur do czytania
        w domu, tak by dziecko musiało pójść do biblioteki lub księgarni,
        znaleźć ksiązkę i w ograniczonym czasie ją przeczytać, czyli umieć
        zorganizowac sobie to czytanie, np. 2 rodziały dziennie żeby zdążyć

        bo nie wszyscy rodzice są w stanie nauczyc dzieci czytania
        • enitaplap Prawo jet prawem 19.12.07, 18:44
          Rzecznik nie mówi nic o tym czy zadania są dobre czy złe.
          On sprawdza zgodność z prawem, a nie orzeka, bo jeśli przce domowe są wbrew prawu to nie ma dobre i złe.
          Twarde prawo ale prawo i to tyle.

          PS:Jeśli ZD są niezgodne z prawem a ich usunięcie wymaga przebudowy
          nienajlepszego systemu edukacji tym gorzej dla systemu
    • Gość: agu27 Dzwonek i koniec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 11:17
      Mam corke w klasie IV, z powodu ilosci zadawanych prac domowych
      swoje zainteresowaia musiala ograniczyc do minimum. Moze tylko
      uczeszczac na 2 kolka, choc pomalu zastanawiamy sie nad
      zrezygnowaniem z jednego. Nauczyciele w tej chwili nie ucza tylko
      wykladaja temat! a w domu dzieci razem z rodzicami musza opanowac
      zagadnienie.Moja corka uczy sie dosc dobrze ale tylko dlatego ze
      pracuje 7 dni w tygodniu.Mam tego serdecznie dosc!!! Zadnych
      wyjazdow bo zawsze jest mnostwo zadawane.
      Robienie folderow opartych na danych w necie to przesada, a co jesli
      ktos nie ma komputera czy internetu w domu, co jesli rodzice nie
      potrafia pomoc dziecku??? Odpowiedz jest bardzo prosta ocena duzo
      nizsza.
      Nie poswiecalam tyle czasu na nauke na studiach a gdzie dopiero w
      szkole podstawowej.
      Jesli kolejne lata nauki maja miec taka ilosc (lub wieksza) godzin
      spedzonych z corka nad lekcjami to ja REZYGNUJE ze szkoly.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka