Gość: szymor
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.07.08, 23:20
Dla równowagi dla maleszkowej Gazety Wyborczej (Metro):
Marek Domagalski 07-07-2008,
Nie było prawnych przeszkód do pokazania akt śledztwa Jarosławowi
Kaczyńskiemu. Prokuratorzy mogli mu je pokazać jako członkowi Rady
Bezpieczeństwa Narodowego (wysokiemu urzędnikowi), a także – jako
posłowi - pisze Marek Domagalski
Tajemnica śledztwa, choć chroniona prawem karnym, ma bowiem bardzo
liczne wyjątki. Tak liczne, że procedura karania nawet ich nie
wymienia. Ogólnie stanowi (art. 156 § 5 k.p.k.), że za zgodą
prokuratora – a to, czy jest ona na piśmie, czy ustna, ma
drugorzędne znaczenie – akta w toku śledztwa mogą być w wyjątkowych
wypadkach udostępnione innym osobom (nie tylko stronom, obrońcom).
Podobnie jest potem w sądzie, z tym że zgodę wydaje wtedy sąd.
Tak więc jedynym warunkiem udostępnienia akt w śledztwie osobom
postronnym jest wyjątkowość danego przypadku, ale ocena należy do
prokuratora prowadzącego sprawę lub jego przełożonego.
W efekcie tylko od ich decyzji zależy, komu pokażą akta. W ten
sposób może zapoznać się z nimi nawet dziennikarz, jeśli śledczy
dostrzeże wyjątkowość sytuacji, np. interes społeczny w ujawnieniu
informacji.
W tym zaś wypadku chodziło o wymianę informacji między wysokimi
urzędnikami państwa, które nie tak jak w przypadku dziennikarzy, nie
miały zostać upubliczniane. Można więc powiedzieć, że prokurator
miał większą swobodę. Forma wystąpienia o akta i ich udostępnienie
mają mniejsze znaczenie, choć lepiej, gdyby wszystko było na piśmie.
Niedopełnienie tych formalnych wymogów może być rozpatrywane
ewentualnie jako przewinienie dyscyplinarne prokuratora.
Obserwując sprawę, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że u podstaw
zarzutów (pomijając polityczne elementy) leży niezrozumienie
charakteru prokuratury. To zhierarchizowana instytucja, gdzie
przełożony prokurator może wydawać polecenia niżej usytuowanemu w
strukturze.
Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że od pewnego czasu sporny jest
między prawnikami status prokuratora generalnego (jednocześnie
ministra sprawiedliwości), czy on jest prokuratorem w pełni, czy
może trochę mniej, to Zbigniew Ziobro mógł zarządzić – nawet ustnie –
przejrzenie akt. Artykuł 10 ust. 1 ustawy o prokuraturze mówi, że
prokurator generalny kieruje działalnością prokuratury (osobiście
bądź przez zastępców), wydając zarządzenia, wytyczne i polecenia.
Jeśli przy przeglądaniu był prokurator prowadzący, można więc uznać,
że się na to zgodził. Dlatego nie może być mowy o popełnieniu
przestępstwa ujawnienia tajemnicy śledztwa (art. 241 k.k.).
Źródło : Rzeczpospolita