w.korczynski
30.05.09, 14:44
Jedną ze stron publikujących kontrowersyjne czsami tekstybył do niedawna skromny portal redagowany przez człowieka, który chciał ujawniac nieprawidłowosci w funkcjonowaniu prawa. Portal nazywa sie "Afery prawa" (www.aferyprawa.com) i ulokowany jest na serwerze zagranicznym (chyba w USA). Publikowano w nim bardzo różne teksty, ale na ogól ani bardziej ani mniej dla władzy i wymiaru sprawiedliwosci szkodliwe niz w innych podobnych miejscach. Ja tez tam pisywałem, ostatnio list do prezsa Sądu Najwyzszego w zwiazku ze sprawozdaniem SN za rok 2008. Od kilku dni trwa nieustajacy atak na portal. Atak bez sensu, bo publikowane tam treści nie sa ani tajemnicą, ani - jak napisałem wyzej - nikogo na ogól nie obrazaja. Prawdziwy problem polega jednak na tym, ze wytwarza sie - mam nadzieje,mże fałszywe - przekonanie, iż ataki na tę stronę to dzieło nieuczciwych pracowników wymiaru sprawiedliwości, którzy zainteresowani są zamknieciem ust ludziom piszącym o niedomaganiach tego resortu. W ten sposob niezrozumiała blokada tego portalu paradoksalnie(?) szkodzi nie tyle zwiazanemu z nim środowisku co wymiarowi sprawiedliwosci i elitom wladzy, które posadzane byc mogą o nieuczciwa i nielegalna cenzurę. Ja w to nie wierzę, ale wydaje mi się, że elity wladzy powinny takich sytuacji unikac, bo szkodza im one bardziej niz wszystkie "napady" opozycji. Okazuje sie jednak, że tak chyba nie jest, bo ataki sie powtarzają. Albo więc elity te sprawe "olewają", albo o niej nie wiedza. To ostatnie jest jednak mało prawdopodobne, bo na portalu wymienia sie z imienia i nazwiska wielu ludzi znanych z pierwszych stron gazet. Ja nie wiem jak to rozumiec. Moze ktoś z Państwa wie?