Gość: behemot
IP: *.punkt.opole.pl
03.06.10, 08:46
to niewielkie acz pożyteczne urządzenie skonstruowane przez
dzielnego Francuza w 1732 roku. Służyło ono do pomiaru prędkości
rzek, co akurat teraz w naszym przypadku ma niebagatelne znaczenie w
obliczaniu nadejścia fali powodziowej. Rurkę Pitota udoskonalił
Ludwig Prandtl (znowu Niemiec) fizyk, specjalista z zakresu
aerodynamiki. Teoria płata nośnego to jego dzieło. I choć tyle lat i
wód w rzekach upłynęło rurka Pitota ma się dzielnie, służąc jako
prędkościomierz w samolotach, co znowu w naszej najnowszej historii
ma niebagatelne znaczenie. Warto dodać, że w aerodynach
ponaddźwiękowych nie ma zastosowania. Instrukcje lotnicze, procedury
obsługowe statków powietrznych wyposażonych w ten instrument
nakazują szczególną dbałość o ten niewielki przyrząd mający
kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa lotów. W przekazanej nam
wersji adin stenogramów z zapisu rejestratora dźwięków w kokpicie
nie ma ani jednego komunikatu ( I oficera czy nawigatora)
dotyczącego prędkości schodzenia, która nie muszę dodawać, nie może
być zbyt wielka lub zbyt mała. No ale skoro podchodzili na
autopilocie, to komputer ustawiał ciąg silników w oparciu o dane z
rurki Pitota. W przypadku uzyskania błędnych danych z
prędkościomierza, mógł zmniejszyć ciąg silników, co skutkuje dużą i
szybką utratą wysokości. Aerodyna Tu-154 miała opadać z wysokości w
tempie 3-5 m/s a w/g obliczeń wykonanych ze stenogramów opadała z
prędkością 10-15 m/s.
Gdy pilot ląduje w normalnych warunkach przejrzystości powietrza,
widząc punkty odniesienia na ziemi, może szybkość samolotu
skorygować. Lecąc w "mleku" jest to niemożliwe.