Gość: behemot
IP: *.252.25.88.internetia.net.pl
28.10.11, 21:00
29 października mija 400 lat od tego wydarzenia. Może gdyby Matejko je namalował byłoby bardziej spopularyzowanym wydarzeniem historycznym w świadomości Polaków. Uroczystość jaka odbyła się w Warszawie przed Sejmem i królem Zygmuntem III miała bardziej charakter triumfalny a car Wasyl IV Szujski wprawdzie klękał przed królem, szlachta snuła plany podziału państwa moskiewskiego i kolonizowania go szlachtą mazowiecką, to poważnie rozważano dwie koncepcje. Pierwsza zakładała podporządkowanie całego państwa moskiewskiego Rzeczpospolitej a druga odzyskanie ziem utraconych Wielkiego Księstwa Litewskiego. Król starał się „kompromisowo” realizować obydwie. Bojarzy wręcz prosili by carem ustanowić królewicza Władysława wraz z jego przejściem na prawosławie. Król o tronie dla syna myślał a o prawosławiu już nie. Tu warto wspomnieć hetmana Żółkiewskiego, który rok wcześniej (1610) pod Kłuszynem mając 2,5 tysiąca husarzy starł na proch 20 tys. wojsk rosyjsko szwedzkich wspartych zaciężnymi z Niemiec, Flandrii, Szkocji i Francji. Później wszedł do Moskwy i z załogą rezydował na Kremlu, otrzymując propozycje objęcia carskiego tronu. Pamiętam jak obchodzono trzechsetną rocznicę Odsieczy Wiedeńskiej, sześćsetną Bitwy pod Grunwaldem. O okrągłej rocznicy bitwy pod Kłuszynem czy rocznicy hołdu ruskiego nie usłyszymy, chociaż rządzą nami historycy a co światlejsi pozytywiści deklarują by święcić triumfy a nie porażki.