Gość: jożech
IP: *.opole.hypnet.pl
03.11.11, 19:33
Taaa, na którejkolwiek z naszych Wyższych Szkół Gotowania na Gazie. Łącznie z tą która płaci pani doktor za zasiedzenie i sadzenie takich komunałów, a czasem w ogóle bredni po naszych lokalnych gazetkach przedszkolnych.
Komu choć trochę chce się zainteresować światem poza jego zagrodą wie jak duży, systemowo-mentalnościowy to problem. Wie też, że nie ma na to złotych środków pokroju zajęcia w szkołach średnich, fasadowa aktywizacja bezrobotnych, a już na pewno nie uzyskanie tytułu zawodowego.
To samo z reemigrantami. 350 przeszkód na wstępie byłoby małym piwem gdyby nie późniejsze traktowanie ich jako zła koniecznego przez wszystkich, od najemców przez zleceniodawców po urzędników. O daninach państwowych i groźbie wycykania przez współplemieńców, niewspółmiernie wyższych niż na Zachodzie, nawet nie wspominam.
Wiele jeszcze wody upłynie zanim nadodrzańsko-nadwiślańska dzicz przestanie przypominać Meksyk w starokontynentalnej wersji. A to, że bądź co bądź pani doktor - dość znana w naszym hajmaciku - nie ma poczucia zażenowania opowiadając do gazety fraszki dobre do rozmowy przy piwie bądź flaszce w knajpie drugiej kategorii świadczy tylko o ile bliżej nam do Tampico niż do takiego Dijon.