Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
05.01.13, 23:04
Niedawno usłyszałem wypowiedź krytyka filmowego, który ni mniej ni więcej tylko wyraził przekonanie, że aktor to taka konstrukcja, która stworzona jest do wypowiadania tekstów napisanych przez innych. Trudno się z tym nie zgodzić. I za to ich kochamy i cenimy. Gdy tenże aktor ma powiedzieć coś od siebie, to inna sprawa i walnie nie raz, nie dwa, taką bzdurę, że klękajcie narody. A odnosiło się to bezpośrednio do Gerard Depardieu, któren był uprzejmy, za dany mu paszport przez Putina, stwierdzić, że Rosja to wielka demokracja. Krytyk ma rację i co gorsza publiczność wnikliwa również. No bo jak się posłucha, Olbrychskiego (co z szablą na swój wizerunek faszysty się zamachnął), Andrzeja Grabowskiego, Tomka Karolaka, Mariana Opanię i wielu innych zasłużonych, to choć oni mniejsi finansowo od Francuza, to perwollą tak samo, co potwierdza regułę, że w większości to pustaki mówiące obcym tekstem. Nie dziwię się naszym gwiazdom, że żadna z nich nie wybrała moskiewskiego raju podatkowego. Sędzia Tuleya ogłaszając wyrok na dr G. poleciał rolą rzecznika prasowego sądu w Wawie, którą pełni na co dzień między orzekaniem, bo w uzasadnieniu, walnął jak łysy o beton, że dr jest winny ale metody śledczych są ku...kie, bo przesłuchiwali go w nocy i męczyli podejrzanego okrutnie, niczym stalinowskie UB, do tego kręcili film i go zniszczyli zanim sędzia go zniszczył zawiasami podlegającymi rewizji. Postawa w/w sędziego, godna jest upowszechnienia, bo ja sam czytając uzasadnienia wyroków w prasie, chętnie się dowiem, że X jest bandytą bo zgwałcił wraz z kumplami nastolatkę i za to zostaje ukarany ale policjanci niczym stalinowscy oprawcy przesłuchiwali X-a nocą, polewali wodą a jeden nawet mu wperwollił. Sędzia Tuleya wprowadza nową jakość do sądownictwa polskiego, bowiem w uzasadnieniu wyroku wskazuje na przestępczy sposób zdobycia dowodów w oparciu o które skazał człowieka.