lalecznik-7
01.10.16, 18:29
3 października, w poniedziałek, odbędzie się czarny protest przeciwko planom zaostrzenia prawa antyaborcyjnego, i tak już jednego z najostrzejszych w Europie. W Opolu, w poniedziałek ubieramy się na czarno i maszerujemy na 8:30 na Plac Wolności.
Nie będę tutaj omawiał argumentów obu stron. Są znane i dostępne. Interesują mnie motywy. Motyw zwolenników jest prosty – chcą mieć możliwość usunięcia ciąży, w normalnych cywilizowanych warunkach, w sytuacji która ich bezpośrednio dotyczy, kiedy uznają, że nie chcą jej mieć. Motyw przeciwników jest równie prosty - nie chcą aby ktoś inny usuwał ciążę, sytuacja ich bezpośrednio nie dotyczy. Krótko, chodzi im o władzę. Władzę opartą na kontroli jednej z podstawowych funkcji życiowych – rozmnażania się. Władza to jest to, co łączy takiego bp Hosera, „lekarza” Chazana, czy bojowniczkę z organizacji pro-life. W przypadku księży sprawa jest prosta. Cała władza organizacji, której są przedstawicielami, opiera się na kontroli najważniejszych momentów życia człowieka, w tym narodzin. Z tego czerpią dochód. Taki Chazan i jemu podobni, jak można wyczytać z prasy, czerpie przyjemność z decydowania o losach podległych mu pacjentek, z zależności lekarz - pacjent. Pieniędzy się już na tym biznesie dorobił. Co natomiast zyskuje przyzwana kobieta z tzw. organizacji „pro-life”? Dlaczego nie koncentruje się na sobie tylko na innych? Dokładnie to samo, czerpie przyjemność z dominacji nad innymi. Władza, czyli zakazy dla innych, daje przyjemność, podnosi wartość własną, daje poczucie bycia ważnym, spełnienia istotnej funkcji społecznej. Co równie istotne – maskowania niedociągnięć w innych obszarach, na przykład niedostatkach finansowych czy edukacyjnych. Ponieważ nie może tam konkurować, pozostaje tak zwana „wyższość moralna”, która jest trudna do mierzenia. Aby ukryć prawdziwy motyw, czyli chęć dominacji, odwołują się wszystkich świętości, z Bogiem włącznie, i zasłaniając się nim. W ten sposób atak jest wedle nich atakiem na najwyższe świętości. Taka sztuczka socjotechniczna.
Jeszcze dwie kwestie. Spotykam wypowiedzi, w tym także polityków Nowoczesnej i Platformy płci męskiej z Opola, że obecna ustawa jest dobra ponieważ wkurza obie strony. Ja rozumiem te wypowiedzi następująco: wyrachowanie polityka, zimna polityczna kalkulacja podpowiada, że wyraźne opowiedzenie się po którejś ze stron, zwłaszcza tej pro-aborcyjnej nie będzie dla niego korzystne. Natomiast co do samej istoty obecnej ustawy to ujmę ją paskudnym przykładem. Wolność kobiet została zamknięta niczym wolność psa w kojcu o wymiarach 2 na 1 z budą w środku. No i rzeczywiście wszyscy są niezadowoleni. I pies, bo żyje w ciasnocie, i właściciel, bo ta cholera ciągle szczeka. Taka to jest właśnie proporcja. Planowana ustawa przewiduje założenie dodatkowo ciasnego kagańca na pysk.
Spotykam też wypowiedzi, że jest to temat zastępczy, podczas gdy najistotniejsze są sprawy gospodarcze. Nie ma sprawy. Po prostu zlikwidujmy tę ustawę, a propozycje nowej wyślijmy do odpowiedniej komisji, niech debatują, byle jak najdłużej. Nowy sejm może do zrobić na jednym posiedzeniu. A potem możemy się zajmować tylko i wyłącznie sprawami gospodarczymi. Dodatkowo, będzie się to wpisywało w tak upragnioną deregulację. Czy bez ustawy będzie lepiej? Uważam, że tak. Mamy przykład z in vitro. Było całkiem dobrze, dopóki politycy nie zaczęli wyliczać zarodki. Tutaj będzie to samo.