Gość: behemot
IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl
26.08.05, 12:06
6.50 AM,tłum 600-800 a może nawet tysiąca osób nerwowo przygotowuje sie do
startu w regały.Barierki skutecznie oddzielaja od szklanych drzwi tworzac
szpaler niczym prezydencki,który bój o dobra pozycję startową oddalił na
bezpieczna odległość od marketu.Cztery karetki,radiowóż policyjny a nawet
straż miejska, gotowa do zakładania blokad na koła,gwarantuja porzadek,
ewentualnie szybką obsługę poszkodowanych.Cały czas dojeżdżaja samochody z
nerwowymi kierowcami,bo brak miejsca do parkowania i tłum są wiadoma oznaka,
iz perspektywa nabycia telewizora za 90 PLN,telefonu bezprzewodowego za 40
PLN,czy nawet lokówki za 9 PLN oddala się bezpowrotnie.Błyskają flesze to
padlinożercy, papparazzi, przygotowuja sprzet do sensacyjnych zdjęć zdeptanych
klientów,albo policjantów i ochroniarzy zaprowadzajacych ład i porzadek.W
powietrzu czuć wydzielająca się adrenaline,a na twarzach widać skupienie i
napiecie.Ciemna chmura deszczowa zawisła nad marketem potęgując dramaturgię i
grozę.Tylko paru weteranow kolejek peerelowskich,żartuje i ma dobry humor,ale
nie dziwota,zaprawieni w bojach spokojnie wchodza do sklepu na końcu chwaląc
się że i tak wszystko kupią.Dochodzacy od strony Reala,zamieraja wpół drogi
widząc tłum karetki i policję.Wolą obserwować zjawisko z daleka.Juz pogodzili
się z myślą,że nie zakupią zaplanowanych przedmiotów.
No co sie pan tak pcha-strofuje zadbana 40 zadbanego 50-latka.
-To mnie pchaja ci z tyłu-odpowiada zaskoczony
-A co sie pani tak denerwuje,marne szanse na zakupy,ale co pania wyściskaja to
pani-rzuca z boku jakaś jejmość,wyraznie zadowolona z tego,że jej obfite
kształty płyna niesione przez tłum bez udziału kończyn dolnych właścicielki.
7.00 AM drzwi sie otwieraja,tłum faluje i wlewa się do srodka skanalizowany
przez barierki i ochroniarzy.Na ekranach wewnątrz sklepu widać jak pierwsi
rzucaja się między regały.Pierwsze dwie setki z duża energia i temperamentem
teleportowały sie do wnętrza przybytku nie dla idiotów.Rozpierzchaja sie po
całym sklepie ale gros z nich wali w kierunku telewizorów.Reszta wchodzi z
flegma i zadumą niczym procesja do kościoła.Tłok między regałami jest tak
duży,że trudno się przedostac do stoiska z wymarzonym towarem.W ruch idzie
łączność.-Gdzie jesteś?- pyta dziewczyna przez komorkę.-Na telefonach!A masz?Nie?
-To ja biore drugi czajnik.Dobra.Lecę na żarówki
-Ty, jakie to miało być to radio samochodowe-widać,że ktos dzwoni poza
market-Kenwood,Clarion?No co ty zapomnij.Suszarek też nie ma.No to co
kupić?Ale przecież mamy.No dobra to będzie na prezent.Swięta ida.
Pierwsi,którzy weszli do sklepu już formuja kolejki do kas niosac pudła z
zakupionymi sprzętami.Ludzie próbuja biegac od stoiska do stoiska i kupic
przynajmniej jedna rzecz.Jak nie czajnik to lokowke,jak nie telewizor to
przynajmniej telefon bezprzewodowy,tez sie przyda,no może żarówki
energooszczedne,za 1PLN,ale ich już nie ma.Czsami dopiero pod kasą okazuje
się,ze telewizor i owszem ale nie za 90pln,a telefon tez nie za 40.A TV z LCD
tańsze o 1000 PLn stoją.
7.30 AM,przed marketem pojedynczy klienci,ciżba w środku.Policja szczesliwa,że
nie interweniowała odjechała,wraz z karetkami.Między barierkami walaja się
slady nocnego koczowiska.Jedynie przy telewizorach był jakis
incydent,podobno,nie wiem na pewno,ludzie tak mówili.No to do nastepnej promocji.
P.S. W markecie spotkałem zagorzałego przeciwnika promocji-wyprzedazy.
-A co ty tu robisz w środku nocy-lubi do pózna spać bo go na to stać.
-Szedłem do Reala i tłum mnie wessał do środka.