Dodaj do ulubionych

Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 10:32
WOpolu i opolskiem dobrze sie maja tylko DE.
Wg sondazu i statystyk gospodarka Opola jest katasrofalna jeżeli chodzi o
invest i nowe miejsca pracy .Dla porównania Wrocław wyprzedza Opole w
inwestycjach o około 50 lat.
Obserwuj wątek
    • Gość: fritz Re: Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 11:10
      www.terazwroclaw.pl/index.php?c=22,1,186
    • Gość: henry Re: Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 11:35
      Nie przesadzaj. Wrocław nie wyprzedza Opola o żadne 50 lat, zresztą nie można
      porównywać obu miast, choćby z racji różnicy w wielkości, nie mówiąc już o
      znaczeniu na arenie ogólnopolskiej.
      • Gość: marek Re: Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.06, 03:49
        oba miasta sa wojewodzki, oba maja takie same prawa, obowiazki i przywileje,
        mysle ze mona je jednkaporownywac. niestety tutaj nasze Opole wypada bardzo
        blado, wystarczy wjechac tylko do wrolcawia a roznice widac golym okiem..eh...szkoda
        • Gość: bzzz Re: Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 05:33
          to bzdety ! Kazde miasto ma swoja i tylko swoja historię, nature, dynamikę.
          Oklahoma City tez nigdy nie bedzie New Yorkiem.
          Chodzi o to by znalezc slowo klucz opisujace promujace i dynamizujace nasze
          miasto. Pisze nasze bo to zyjemy i chcemy sie z tego cieszyc.
          Moje slowo klucz to SLOW CITY !
          Maisto spokoju, zieleni, powietrza, nauki, odpoczynku, muzyki.... i zdrowej
          zywności !!! Miasto kojarzace sie z czystoscia, dobra organizacja, wygoda,
          komfortem, z dobra ekonomika. Miasto zaprzeczenie wspolczesnej aglomeracji,
          molocha, meczacego, wysysajacego sily! Tu sie pracuje i odpoczywa. Tu sie
          swietnie mieszka ! Tu sie uczy, slucha muzyki, slucha swietnych dyskusji itp
          itd. Trzeba tylko chciec to zrobić ! Niebawem bedzie o OPOLU glośno, bardzo
          glośno !!! I tak trzymać ! Na burmistrza, pardon prezydenta SLOW CITY idealnie
          nadaje sie Pan Ryszard ZEMBACZYNSKI ! Czlowiek kulturalny, wyciszony, uczciwy,
          milosnik sztuk, domator ! Co nie znaczy ze nie trzeba sie bedzie naharowac by
          to osiagnąc - tu p. Zembaczynski jesli kupi pomysl idee SLOW CITY musi ruszyc
          ostro z kopyta i z komputa !!
          • Gość: piiiip Re: Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce IP: *.zwm.punkt.pl 06.10.06, 07:20
            Ty już lepiej nie wąchaj tego więcej
          • Gość: sybil Re: Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 09:48
            gościuniu!
            jesteś mało precyzyjny.Dla takich jak Ty, a,jest ich w Opolu dużo,wręcz za
            dużo,wraz ze swoim Guru Zembaczyńskim, powinniście utworzyć osobną kategorię:
            LENIWE MIASTO
            sam rozumiesz,że zbędna jest nazwa angielska,bo i po co.
            • Gość: slow city Re: Opole najbardziej zacofane miasto w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 11:24
              piszac slow city nie mowie ze to juz jest - to dopiero trzeba stworzyc, to tez
              duzo pracy!!! Ale to zawsze lepiej niz narzekac ze nie jestsmy Amsterdamem,
              Wrocławiem czy innym molochem, bo nim NIGDY nie bedziemy. Wiec zamiast placzu
              ze Wroclaw to czy siamto, budujmy piekne madre i czyste SLOW CITY dla madrych i
              wrazliwych. Nie ma to nic wspolnego z byciem leniwym !!!
    • Gość: :) Dzięki komu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 01:08
      Ryszardowi I Hamulcowemu
      Postawmy mupomnik za pieniądze na cele społeczne, zabierzmy matkom i dzieciom
      tak jak on to robi9
      • Gość: ? Re: Dzięki komu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 16:10
        Opolszczyzna pada dzięki takim jak wojewodom jak kiedyś zembaczyński a teraz
        Tomaszek. A Opole dzięki Hamulcowemu
        • bolko6 Hej do Wrocławia , może będzie naszą stolicą 07.10.06, 17:19
          targi.wokolkariery.pl
          • Gość: opolanka? Re: Hej do Wrocławia , może będzie naszą stolicą IP: 217.197.79.* 08.10.06, 07:21
            dzieki miwszkańcom tego miasta i niemieckiemu pochodzeniu znacznej wiekszości.
            To oni kreuja drozyznę w naszym mieście , Na przykład. Brak lojalnośći,
            niestabilnoęć. Popatrz jedziesz do Wrocławia w nim tuż przy dworcu
            owowce,warzywa idt o połowę taniej niż u nas. Nie wspaomnę o książkach,
            ciuchach, materiałach biurowych. Od razu wchodzisz do centrum czujesz\
            wspaniały miły klimat. Przykre al;le prawdziwe. I nic tu Rysio nie poradzi mamy
            współmieszkańców i dziwnych charakterach
            • dar54 Re: Hej do Wrocławia , może będzie naszą stolicą 08.10.06, 08:27
              To prawda, że Opole kroczy z cenami warszawskimi, ale tam mają zarobki wyższe o
              80%. Winni włodarze - jesteśmy okręgiem rolniczym a ceny owoców i warzyw wyższe
              niż w Gliwicach czy Wrocławiu i to owoców przywiezionych z opolskiego.
              W Opolu nie pozwalają na utworzenie Giełdy Rolniczej - przecież to byłaby
              gratka dla sklepikarzy kupować towar od rolnika a nie pośrednika - hurtownika.
              Zagranica patrzy na tą niegospodarność i cieszy się, że A4 jest tak daleko od
              Opola, bo nie muszą tutaj zajeżdżać - tylko jadą spokojnie dalej.
              Opolem rządzi inteligencja.........
        • Gość: dsag Re: Dzięki komu? IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.06, 13:11
          A to pan wojewoda jeszcze działa? Sądząc po efektach można odnieść wrażenie, że
          w budynku na wyspie wszyscy posnęli. Obudzą się pewnie po wyborach, jak trzeba
          będzie z sypalni bagaże wynosić ;-)
          • Gość: RZ Re: Dzięki komu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 19:27
            Zeby miasto uzyskalo rangę "Slow city" musi mieć nie więcej niż 50 tys mieszkańców, wiec Opole bedzie moglo stac sie "Slow city" gdzies za 20 lat
            • opolak Re: Dzięki komu? 08.10.06, 20:09
              Żebyś się nie zdziwił jak to nastąpi wcześniej - odejmij przyłączone wioski
              • borus6 Autostrady u najbliższych sąsiadów 08.10.06, 22:53
                Autostrady u najbliższych sąsiadów


                Ogółem w Niemczech drogi mają łączną długość ponad 626 tys. km. Pierwszy
                odcinek autostrady w Niemczech powstał w 1932 r. 20–kilometrów supernowoczesnej
                jak na owe czasy drogi połączył Kolonię z Bonn. Rok później powstałe w 1926
                roku „Zrzeszenie na rzecz przygotowania autostrady: miasta hanzeatyckie –
                Frankfurt n Menem - Bazylea („HaFraBa”)” zostało przekształcone w
                Przedsiębiorstwo Przygotowania Autostrad Rzeszy. W ciągu pięciu lat wybudowało
                ono 3000 km autostrad.


                W zachodniej części Niemiec po zakończeniu wojny było ponad 2100 km autostrad.
                Rozbudowę sieci rozpoczęto w roku 1953, oddając do użytku odcinek o długości
                3,3 km.

                Po wojnie na graniczącym z Polską terytorium NRD większość odcinków autostrad
                nie wytrzymały trudów eksploatacji. Było to spowodowane niedostateczną
                konserwacją, większymi niż planowano obciążeniami oraz stosowaniem technologii
                z wykorzystaniem elastycznie połączonych płyt betonowych.

                W zachodniej części Niemiec najwięcej autostrad zbudowano w piętnastoleciu
                1970 – 1985, podwajając ich długość do blisko 8200 km. W 2001 r. sieć
                niemieckich autostrad miała prawie 12 tys. km, z tego ponad 450 km we
                wschodnich Niemczech, na terenach przylegających do granicy polsko-niemieckiej.

                W Czechosłowacji pierwsze odcinki autostrad powstały w latach sześćdziesiątych
                XX wieku. Był to okres gwałtownego wzrostu liczby prywatnych samochodów. Od
                1967 r. rozpoczęto budowę połączenia autostradowego Pragi z Brnem i Bratysławą.

                Czechom po rozpadzie Czechosłowacji przypadło blisko 390 km autostrad i 291 km
                dróg ekspresowych. Ogółem w Czechach znajduje się ponad 55 tys. km dróg.

                • jawor10 Finansowanie autostrad i dróg ekspresowych 08.10.06, 23:00
                  Finansowanie autostrad i dróg ekspresowych u Czechów i Niemców


                  Wydatki na budowę autostrad są tak znaczne, że stanowią ogromne obciążenie
                  nawet dla tak silnej gospodarki jak niemiecka. Planuje się wprowadzenie systemu
                  winietowego. Dla wszystkich pojazdów osobowych i ciężarowych. Od 11 lat
                  obowiązuje tzw myto ukryte czyli opłata winietowa za korzystanie z autostrad
                  przez pojazdy o masie całkowitej ponad 12 ton.


                  Winety te na mocy rządowych porozumień obowiązują także w Holandii, Belgii,
                  Luksemburgu , Danii, Szwecji. Wysokość opłat jest zróżnicowana – tym niższa im
                  pojazd spełnia wyższą normę czystości emitowanych spalin.

                  Alarm niemieckich ekspertów sygnalizujących niedobory środków finansowych na
                  rozbudowę sieci autostrad spowodował wprowadzenie w 1994 r. nowego modelu
                  finansowania tzw F-Model. Umożliwia on wykorzystanie środków prywatnych
                  inwestorów. Udział państwa ni przekracza 20%. Dozwolone jest też korzystanie ze
                  środków strukturalnych UE. Wg F-Model jest realizowanych 10 projektów o
                  wartości blisko 3 mld euro. Liberalizacja zasad ma doprowadzić do
                  przyśpieszenia inwestycji. Potencjalne zyski dla prywatnych inwestorów maja
                  pochodzić z eksploatacji dróg przez użytkowników.

                  Stosuje się także tzw A-Model – tj. finansowanie całości budowy ze środków
                  publicznych.

                  Niemcy wykorzystują każdą okazje do pozyskania środków unijnych na rozbudowę
                  sieci autostrad, zwłaszcza na terenach b. NRD. Korzystają m.in. unijnych
                  funduszy przeznaczonych na wyrównywanie różnic regionalnych – np. otrzymali 277
                  mln euro z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na dofinansowanie budowy
                  45-kilometrowego odcinka autostrady Drezno – Praga. Do 2006 r. Niemcy
                  zamierzają wydać 3,2 mld euro na budowę infrastruktury drogowej w nowych
                  landach. Połowa z tych środków będzie pochodzić z unijnych funduszy
                  strukturalnych.

                  W Czechach budowy autostrad początkowo finansowano z kredytów. Pieniądze
                  pochodziły też z podatków drogowych oraz opłat ukrytych w cenie paliwa. Już 9
                  lat temu wprowadzono opłaty winietowe dla wszystkich użytkowników dróg
                  wielopasmowych.

                  Obecnie tylko 25% pieniędzy na budowę autostrad pochodzi z budżetu. Reszta -
                  opłat winietowych, podatków celowych , unijnych funduszy oraz preferencyjnych
                  kredytów Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Do 2010 r. planuje się wybudować
                  2160 km dróg czteropasmowych. Są to plany całkowicie realne. Do2001 r powstało
                  1300 km dróg czteropasmowych , w tym ok. 500 km autostrad najwyższej klasy.

                  • bolko6 inteligenci - uczcie się od Poznania 09.10.06, 11:51
                    Poznań może być światową metropolią
                    Marek Bańczyk i Tomasz Achrem*
                    2006-09-29, ostatnia aktualizacja 2006-09-29 18:04
                    Poznań potrzebuje drugiej fali pracy organicznej, drugiej fali modernizacji, a
                    przede wszystkim stworzenia własnej marki. Dzięki temu może stać się metropolią
                    światową rangi Lyonu, Mediolanu czy Barcelony - piszą Marek Bańczyk i Tomasz
                    Achrem
                    RAPORTY
                    • Pokażmy cel dla Poznania
                    Na temat sytuacji Poznania podczas toczącej się od wiosny na łamach „Gazety
                    Wyborczej” dyskusji „Poznań na zakręcie” napisano wiele stron. Ale statystyki
                    mówią jasno: Poznań ma bardzo wyraźną przewagę w poziomie bogactwa
                    (uproszczonym do PKB per capita) nad każdym polskim miastem oprócz Warszawy i
                    bogactwo to powoli wzrasta. Tylko - co z tego? Niewiele. Nie chodzi tu tylko o
                    niskie tempo wzrostu (w 2004 r. gospodarka poznańska rozwijała się trzy razy
                    wolniej niż wrocławska). Naprawdę ważna jest ścieżka rozwoju; typ działań,
                    które zwiększają wartość gospodarki. I o tym właśnie traktuje poniższy tekst.

                    Wśród wypowiedzi uczestników dyskusji „Poznań na zakręcie” widzimy dwa nurty
                    dyskusji: pierwszy jest hurraoptymistyczny, drugi dostrzega bariery rozwoju,
                    ale ich przyczyny widzi w poznańskiej tożsamości. Proponujemy stanowczo trzeci
                    nurt rozumowania o kierunku rozwoju naszego miasta. Nurt ten nazwiemy na własną
                    odpowiedzialność - neoorganicznym. Aby go sprawnie i zwięźle przedstawić,
                    pokażemy najpierw, dlaczego dwa pierwsze stanowiska uważamy za niewystarczające
                    lub chybione.

                    Nurt pierwszy: festyn

                    Pierwszy nurt dyskusji można streścić tak: Poznań rozwija się w dobrym
                    kierunku. Wrocław zdobywa nowe inwestycje, a my nie za bardzo, ale dzieje się
                    tak dlatego, że Wrocław jest daleko z tyłu i dopiero przeżywa boom, którym
                    Poznań cieszył się dawno temu. Oczywiście można, a nieraz trzeba, to i owo
                    poprawić, ale Poznań to „miasto skazane na sukces”. Jedyny problem tkwi w tym,
                    że mieszkańcy naszego miasta o tym nie wiedzą i nie wierzą w siebie. Reszta
                    Polski - również nie wie albo udaje, że nie wie. Dlatego musimy stworzyć
                    program promocji, który wreszcie przekaże poznaniakom (a może przy okazji też
                    reszcie) jednoznaczny komunikat: „Jesteśmy naprawdę dobrzy! Naprawdę!”
                    Najbardziej konsekwentnym, precyzyjnym i przekonującym wyrazicielem takiego
                    stanowiska jest prezydent Poznania Ryszard Grobelny.

                    Ten nurt opiera się na powierzchownej diagnozie: Mamy wysoki poziom PKB i
                    niezłe tempo wzrostu, więc wszystko jest w najlepszym porządku. Nie wszystko
                    jest w porządku, a już na pewno - nie w najlepszym. Poznań jest silny siłą
                    rosnącej i dobrze zorganizowanej produkcji przemysłowej. Z wysokich wartości
                    sprzedanej produkcji przemysłowej bierze się i wysoki poziom PKB i wzrost
                    gospodarczy naszego miasta. Usługi oczywiście również rosną, ale największy
                    udział w usługach ma tradycyjna kategoria: handel i naprawy, a nie
                    profesjonalne usługi dla firm, design czy gospodarka czasu wolnego. Robimy się
                    coraz potężniejsi i gonimy świat zachodni, ale jest to świat zachodni końca XIX
                    w. On już prawie nie istnieje. Dzisiejszy świat idzie w innym kierunku.

                    ***

                    Istnieją dobre sektory gospodarki, ale są też sektory lepsze. Są takie, w
                    których przykładowa inwestycja miliona dolarów i stu tysięcy roboczogodzin
                    przynosi 30 tys. dolarów nowej wartości w roku. Są też takie, w których ta sama
                    inwestycja może przynieść 300 tys., a w ciągu kilku lat - nawet trzy miliony.
                    Te pierwsze są oparte bardziej na zasobach materialnych, te drugie - na
                    intelektualnych. W pierwszych wystarcza efektywność, organizacja i rachunek
                    kosztów, w drugich - dobra organizacja to zaledwie konieczny punkt wyjścia,
                    liczy się: oryginalność, innowacja, kreatywność. Dominująca grupa tych sektorów
                    to sektory kreatywne. Od USA po Katar, od Malezji po Izrael, Singapur czy
                    Estonię, świat stawia na takie sektory. Tworzą dużo większą wartość, jako
                    sektory usługowe silniej nakręcają lokalne gospodarki, stymulują wyobraźnię i
                    dobrze wpływają na inne sektory, wreszcie - są dużo lepszym orężem konkurencji,
                    bo opierają się na unikalności. Fabrykę Volkswagena można niestety łatwo
                    przenieść np. do Słubic. Sektora mody czy designu przemysłowego nie można łatwo
                    wyprowadzić z Mediolanu. Podobnie - Doliny Krzemowej nie sposób przenieść w
                    dolinę rzeki Jangcy. Gospodarki oparte o sektory kreatywne lepiej wytrzymują
                    walkę konkurencyjną, zwłaszcza ze strony niskokosztowych producentów z Azji.

                    W Poznaniu są odpowiednie warunki i potencjał do rozwoju ukierunkowanego na
                    przemysły kultury i sektory kreatywne, na gospodarkę opartą na wiedzy.
                    Gospodarka oparta na wiedzy to taka, w której wiedza jest tworzona,
                    przyswajana, przekazywana i wykorzystywana bardziej efektywnie przez
                    przedsiębiorstwa, organizacje, osoby fizyczne i społeczności, sprzyjając
                    szybkiemu rozwojowi gospodarki i społeczeństwa.

                    Silna gospodarka oparta na wiedzy potrzebuje silnego sektora produkcyjnego
                    wykorzystującego nowoczesne technologie. My go mamy, dlatego ten właśnie pomysł
                    na Poznań należy promować. Skojarzenia w głowach świadomych Europejczyków na
                    hasło Poznań powinny dawać odzew: nowoczesny, kreatywny, rozwijający się.

                    Takiej zmiany nie da się oczywiście zadekretować. Zaklinanie rzeczywistości w
                    stylu hasła: "tu warto żyć" niewiele może przynieść pożytku. Ludzie głosują
                    nogami. I ci najlepiej wykształceni, z największym potencjałem wybierają
                    niestety zamiast Poznania najczęściej Warszawę. Rząd brytyjski definiuje
                    sektory kreatywne gospodarki jako te, które swe źródło mają w indywidualnej
                    kreatywności, umiejętnościach i talencie, i które mają potencjał w budowaniu
                    dobrobytu oraz tworzeniu miejsc pracy przez całe pokolenia. Sektory te nazywane
                    są też przemysłem kultury i obejmują takie dziedziny, jak reklama,
                    architektura, rzemiosło, design, projektowanie mody, film i wideo, multimedia,
                    muzykę, teatr, działalność wydawnicza, media. Przemysł kultury w Wielkiej
                    Brytanii wypracował 4 proc. produktu krajowego, więcej niż rybołówstwo i
                    rolnictwo czy przemysł wydobywczy. Poznań posiada niewykorzystane dotąd aktywa.
                    Na plan pierwszy wysunąć należy opisany już przemysł kultury. Kolejnym atutem
                    może stać się przemysł nauki. Podczas gdy wszystkie wielkie miasta przeżywają w
                    tej chwili dezindustrializację, wokół uniwersytetów wyrastają nowe przemysły -
                    wprowadzające w świat XXI w.

                    Druga ważna sfera to tzw. przemysł czasu wolnego. Tu pojawia się kwestia
                    wypromowania kilku dużych imprez i nadaniu im rangi co najmniej europejskiej.
                    Trzecim obszarem potencjalnych możliwości są dla Poznania wielkie rezerwy
                    terenowe (i to w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach), które stanowią obiekty
                    powojskowe, pokolejowe i poprzemysłowe. Aby jednak rzeczywiście przyczyniły się
                    do metropolizacji poznańskiej przestrzeni, trzeba perspektywicznej,
                    zdecydowanej i spójnej akcji urbanizacyjnej.

                    ***

                    W Poznaniu sektory kreatywne nie rozwijają się równie szybko, co produkcja
                    przemysłowa. Te sektory raczkują, a produkcja galopuje. A to na rozwoju
                    sektorów kreatywnych powinno zależeć nam bardziej niż na rozwoju przemysłu.
                    Niebywałe osiągnięcie - lokalizacja Centrum Innowacji Microsoftu - to niestety
                    wyjątek od reguły. Poza tym centra innowacji i zagłębia informatyczne to cel,
                    do którego dąży też kilka innych polskich miast: Wrocław, Kraków, Łódź. Jeśli
                    nawet uda nam się utrzymać miejsce w czołówce, na pewno nie będziemy tam sami.
                    Samo skoncentrowanie się na innowacjach jest zbyt ogólne i zbyt powszechne, by
                    mogło dać Poznaniowi unikalny wizerunkowy znacznik i korzyści specjalizacji.
                    Potrzebujemy szczególnego oparcia na jednym z sektorów kreatywnych.

                    Pozostaje drugi postulat prezentowany przez nurt zbliżony do pana prezydenta:
                    stworzyć markę miasta Poznań dla mieszkańców Poznania, żeby ich przekonać, że
                    jest dobrze. Innymi słowy - stw

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka