kumys
14.07.03, 22:22
Polecam tez Polak-owi goraco kolejna odkryta strone o tym co wiesz, ze nie
znasz do konca, a powiadasz:
www.krajski.com/index.htm
znajdziesz tam to, czego nie ma w NTO i GW ani na zadnej z tych, ktore
dotychczas czytales.
Masz tam Ivo Pogonowskiego, Krajskiego, a nawet Ratajczaka w oryginale, wiec
nie mow, ze jego literatura jest kiepska, bo jest naprawde dobra, zreszta
przeczytaj
tu fragmencik o Jedwabnem:
Szczegóły Tragedii w Jedwabnem
Dziś wiadomo, że 10 lipca 1941 roku Niemcy terrorem poprowadzili Żydów
jedwabieńskich na miejsce ich masakry. Zastrzelili około 50 i spalili żywcem
około 250 (nie 1600, czy 1800 jak to doniosła prasa amerykańska na podstawie
fałszywych informacji zawartych w książce „Sąsiedzi” J. T. Grossa, który
zignorował sowieckie i niemieckie źródła archiwalne).
Niemcy zorganizowali sobie do pomocy Volksduetch'ów (zdrajców i szpiegów),
grupę prymitywnych kryminalistów miejscowych i z okolicy, oraz - jest nie
wykluczone - że też kilku „mścicieli”. Ci ostatni, jeżeli rzeczywiście tam
byli to prawdopodobnie byli przekonani, że niektórzy z Żydów jedwabieńskich
narazili ich samych i ich rodziny na ciężkie prześladowanie przez NKWD i
zsyłki do Gułagu. Dodatkową grupę Polaków Niemcy zmusili groźbami
zastrzelenia i ciosami kolb karabinów do sprowadzenia Żydów do czyszczenia
bruku na rynku.
Jeszcze żyją świadkowie tej szczegółowo zaplanowanej niemieckiej egzekucji
kilkuset Żydów jedwabieńskich z 10 lipca 1941 roku. Wtedy Niemcy zmusili
około 300 Żydów do maszerowania w niby pogrzebie betonowej głowy Lenina
straconej z pomnika w rynku.
Niemcy podzielili Żydów na dwie grupy. Pierwsza grupa była złożona z około 50
mężczyzn, na tyle silnych, że mogliby się rozpaczliwie bronić. Druga grupa
była złożona z około 250 osób, głównie kobiet, dzieci i starców.
Podczas gdy druga grupa była zatrzymana w tyle, pierwszej grupie Niemcy
kazali wejść do małej stodoły, do której klucze skonfiskowali poprzedniego
dnia, kiedy to opróżnili stodołę z przechowywanych w niej maszyn rolniczych.
Pierwszej grupie Niemcy kazali kopać rów w klepisku stodoły by niby tam
pochować głowę Lenina. (Gross napisał błędnie, że scena ta odbywała się na
cmentarzu żydowskim). Kiedy rów był wykopany Niemcy otworzyli ogień do
pierwszej grupy Żydów i prawdopodobnie kazali Polakom żeby pochowali
rozstrzelanych Żydów. Głowę Lenina umieszczono na zwłokach w grobie pierwszej
grupy ofiar. Wtedy Niemcy kazali drugiej grupie wejść do stodoły, którą
wkrótce polali benzyną i podpalili.
Stefan Boczkowski, Roman Chojnowski i pięciu innych świadków zeznało, że
widzieli jak Niemcy palili stodołę pełną Żydów. Niemiecka półciężarówka
podjechała z żołnierzami niemieckimi i puszkami z benzyną. Część żołnierzy
zeskoczyła, a pozostali podawali im puszki, których zawartość wylali na
ściany stodoły i podpalili. Płomienie gwałtownie ogarnęły stodołę.
Pirotechniczna analiza wskazuje, że Niemcy musieli użyć około 400 litrów
benzyny na mniej więcej 100 metrach kwadratowych ścian stodoły żeby została
natychmiast objęta płomieniami, które spowodowały śmierć ofiar zamkniętych w
stodole. Ludność miejscowa nie miała wtedy w ogóle dostępu do benzyny. Ludzie
mieli małe ilości nafty do lamp naftowych. Nafta do lamp zapala się przy
temperaturze ponad 50 stopni Celsjusza. Trudno by było za pomocą nafty
wywołać tak nagły pożar, bo nafta po prostu nie pali się tak gwałtownie jak
benzyna.
Następnego dnia Niemcy zmusili okolicznych rolników do wykopania rowu wzdłuż
stodoły i pogrzebania w nim rozkładające się i wydające okropny zapach ciała
ludzi z drugiej grupy w świeżo wykopanym grobie.
Instytut Pamięci Narodowej ustalił w 2001 roku, że ciała ofiar masakry Żydów
z 1941 roku są pochowane wyłącznie w wyżej wymienionych grobach. Niestety,
ekshumacja grobów została przerwana na skutek prośby rabina. Kompletne
badanie zwłok według zasad medycyny sądowej i procedury kryminalnej oparte na
całkowitej ekshumacji pogrzebanych wszystkich ofiar nie zostało dokonane. Tak
więc niewiadomo ile osób zostało pogrzebanych i jaki był powód śmierci każdej
z nich. Na podstawie pojemności obu grobów oceniono w przybliżeniu ilość
ofiar na około 200-300 osób. Przy braku kompletnej ekshumacji i dokładnej
analizy w oparciu z o zasady medycyny sądowej jakiekolwiek ostateczne
sprawozdanie IPN jest bezwartościowe, bo brak ustalenia powodu śmierci każdej
z ofiar i dokładnej ich liczby.