Dodaj do ulubionych

Moje Opole, a w nim

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.08, 07:43
Na Rózy Luksemburg mieszkałam 19 lat, oprócz sklepu (popularny sam)
na Ozimskiej, o którym wspominał Pan Szorc do sklepu latało się też
na Plebiscytową (spozywczy i mięsny). Mleko z dostawą do domu
zamawiało sie na Karola Miarki w mleczarni. Jedno trzeba powiedziec
na tej ulicu znali sie wszyscy nikt nie był anonimowy. Było
bezpiecznie i rodzinnie. Przed domami stały ławki i tam
koncentrowało się życie towarzyskie podwórka. Mieszkańcy sami dbali
o ogródki i place zabaw. Były piaskownice i huśtawki i to co teraz
niespotykane nikt nie wprowadzał psów do piaskownic i nie niszczył
huśtawek.
Obserwuj wątek
    • Gość: ELA Moje Opole, a w nim IP: 217.173.192.* 12.11.08, 08:36
      Na Róży Luksemburg, a potem na Orląt Lwowskich mieszkałam od
      urodzenia (1959 r.) do 2002 roku. Tam wychowałam dwójkę dzieci i
      zgadzam się z autorem, że była to oaza spokoju. Dzieci jeździły
      rowerkami, bawiły się w piaskownicy i wszyscy się dobrze znali. Nie
      zapominajmy jednak o historii tej ulicy. Moi rodzice i większość
      mieszkańców, która osiedliła się tam po wojnie to repatrianci ze
      wschodu. Niesamowicie żywotni i energiczni. Stąd nowa nazwa ulicy
      jest bardzo odpowiednia. Najstarsi mieszkańcy mi opowiadali, że w
      czasie wojny był na tym terenie obóz jeńców włoskich. Dwukrotnie w
      moim mieszkaniu pojawili się goście z Niemiec. O pierwszej wizycie
      opowiadała mi moja mama. Przed wojną w moim mieszkaniu, mieszkał
      lekarz z żoną i dwójką dzieci. Przyjechali po wojnie pokazać
      dzieciom to miejsce. Za drugim razem było lato 1984 roku i
      wychodziłam z córką na podwórko do piaskownicy. Przyjechała żona
      tego lekarza z najmłodszą córką (ur. w Niemczech), żeby pokazać jej
      mieszkanie, w którym mieszkali przed wojną. Pytali grzecznie, czy
      mogą wejść do mieszkania. Zgodziłam się, bo w końcu dlaczego nie.
      Komentowali każdą zmianę, jaka nastąpiła od czasu powojennego.
      Bardzo mile wspominam ten okres mojego życia. Pozdrawiam
      mieszkańców.
      • Gość: zizi Re: Moje Opole, a w nim IP: *.chello.pl 13.11.08, 04:08
        Te powyższe komunistyczne wspomnienia powinny zostać raz na zawsze
        zakazane. Toż to jawna komunistyczna propaganda, usiłująca wmówić
        młodemu pokoleniu, że z tamtych siermiężnych czasów zniewolenia,
        można pamiętać cokolwiek innego, niż ocet na pustych sklepowych
        półkach i brak papieru toaletowego.
        • Gość: Jolka Re: Moje Opole, a w nim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.08, 07:26
          To nie są komunistyczne wspomnienia i chwalenie socjalizmu, tylko
          wspomienia ludzi którzy mieszkali przy ul. Róży Luksemburg a póżniej
          Orląt lwowskich. Takich zakątków w Opolu, gdzie ludzie mieszkajacy
          na jednej ulicy tworzyli całkiem zgraną społeczność jest pewnie
          więcej. Jak pisałam wyżej prawie wszyscy sie na ulicy znali, tak
          więc nie było anonimowych młodych ludzi, którzy byli bezkarni.
          Dzieci i młodzież znała się z podstawówki - byłej już 12-tki i
          niedzielnych mszy w Piotra i Pawła.
          • tiresias Re: Moje Opole, a w nim 13.11.08, 15:03
            msze były oczywiście za wolną Polskę, no i wszyscy trzymali prawą rękę w górze
            robiąc 'zajączka' a więc trudno się było przeżegnać.
            niełatwe to były czasy.
            • Gość: bobek Re: Moje Opole, a w nim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.08, 05:13
              I po co ta kpina tiresiasie,czy nie widzisz ze rozpoczal sie swietny
              watek, autentyczny, szczery ?
              Historia mieszkancow od wojny to nie musi byc od razu historia
              komuny, za nia czy przeciw niej.
              W czasach 1945-89 zylismy tu, znali sie, przyjaznili, kochali,
              rodzili i umierali, chodzili i do sklepu i do kościoła i na pochody
              1 majowe, nalezeli do PZPR, Ligi Kobiet, ZMS-u ZSL-u..
              Umielismy sie cieszyc i krytykowac, sprzeciwiac sie i akceptowac.
              Ogladalismy filmy, sluchali piosenek, caly czas sledzac wszystko co
              sie dzialo w kraju.
              Solidarnosc powitalismy z wielka radoscia.


              Ale, tak na marginesie glownego watku o Opolanach po 1945 r.,
              patrzcie kim sa dzis ci nasi przedstawiciele.
              To popaprańcy !
              Tego jeszcze nie bylo, by sie tak zreć przy otwartej kurtynie. Jeden
              do sasa drugi do lasa. Ten do Japonii, by nie rozmawiac z Mikolajem,
              a ten drugi wlasnie do Mikolaja, by pokazac temu pierwszemu ze on
              chce i musi inaczej.
              Kupa smiechu, jak dzieci !
              Popaprańcy !

              • jawor10 Re: Moje Opole, a w nim 14.11.08, 07:12
                Mnóstwo przyjeznych z okolicznych wiosek - teraz miastowi i wnoszą
                swoją kulturę , demokrację. Każdy czuje się panem z tytułami i ze
                słomą wychodzącą z butów.
                Kulture wynosi się z domu, bo w szkołach ani na uczelniach tego nie
                uczą.
                • mx4 Re: Moje Opole, a w nim 14.11.08, 17:34
                  Tiresias zepsół mi nostalgiczny nastrój. A już tak mi się ładnie
                  zbierało na wspominki. Urodziłem się w MOIM Opolu w Roku Pańskim
                  19.. (no mniejsza z tym) na ulicy Mondrzyka. Od frontu
                  mechaniczniak. Od podwórka (taka typowa "studnia") oficyny pełne
                  zakamarków. Nie chodziłem do przedszkola, na balet, tańce,
                  angielski, karate i inne tam takie. Wychowałem się na podwórkach i
                  ulicach.
                  Browar na Oleskiej, obok pętla autobusowa koło "Ikara". Z drugiej
                  strony Plac Św. Sebastiana, "Chmiel" i niedaleko Pająk. W stronę
                  centrum (tylko mi i moim kolegom znanymi przejściami) ul. Św.
                  Wojciecha i "Siódemka". Starego podwórka już nie ma (zamiast oficyn
                  jest PEKAO), ulicy Mondrzyka też (był niesłuszny), a ja już tam nie
                  mieszkam. Klimat zniknął.
                  • tiresias Re: Moje Opole, a w nim 14.11.08, 18:49
                    Przepraszam za zakłócenie nastroju, nie taką miałem intencję. Ale na mszach ‘za
                    Ojczyznę’ faktycznie tak było i religijność mieszała się z polityka. Ale to
                    dygresja…
                    Moje Opole to bloki na końcu ul. 1 Maja (jeszcze się tak nazywa:)), stadion
                    Kolejarza, Ruskie Górki (teraz jest tam parking, ale podobno do lat 50-tych stał
                    tam na górkach wypalony, ruski czołg) a przede wszystkim kamionka Bolko. W
                    latach 70-tych jeszcze wydobycie trwało a cementownia dymiła na biało.
                    Chodziliśmy tam zjeżdżać na tyłku po skarpach a strażnicy strzelali z solniaków
                    w dópę.
                    Kiedy przestali wydobywać to chodziliśmy na dół, gdzie rosły drzewa i był mały
                    staw, gdzie wpuszczaliśmy ryby, które później wszyscy łowili, żaby, traszki;
                    niektórzy chodzili z młotkami i szukali fajnych odcisków muszli. Pewnie
                    niejednego dinozaura zmieliliśmy tam na proszek.
                    Była też stara kolejka z wagonikami. Po kilku latach przestano pompować wodę i
                    zrobiło się wielkie jezioro. Ale ta kolejka tam dalej jest a ryby, co 30 lat
                    temu zostały wpuszczone, są teraz ogromne....
                    Chodziło się też na żużel, gdzie za mycie motoru zawodnika dawali nam takie
                    treningowe okulary ochronne. człowiek w takich okularach był na podwórku
                    gościem. Szczakiel był wtedy mistrzem a Kolejarz rządził w lidze.
                    A rano, 1 maja, z Wagonówki szła grając ‘międzynarodówki’ orkiestra zakładowa
                    dęta żeby ustawić się na placu Czerwonej Armii w gotowości do pochodu.
                    -----
                    Nostalgia czasami jest przyjemna. Idę, zrobię sobie drinka z kolą. Pozdrawiam
                    • kikou Re: Moje Opole, a w nim 14.11.08, 18:52
                      Tiresias tylko nie przesadż z tą colą...
                      • Gość: karambola Re: Moje Opole, a w nim IP: 77.252.18.* 14.11.08, 22:51
                        Moje Opole to dzielnica Generalska i okolice. Ukochana szkoła - 21, z której
                        latało się na dużej przerwie do Chmiela po drożdżówki. Sklepiki na Mondrzyka
                        (Osmańczyka?), w których kupowało się złoto- i skóropodobne badziewie. Targ na
                        Małym Rynku. Babcia zawsze przynosiła mi stamtąd gumową myszkę, która smakowała
                        o niebo lepiej niż dzisiejsze żelki. Stary browar i przy nim delikatesy, a w
                        nich kawa "neska" i banany. Po odstaniu paru godzin w kolejce, rzecz jasna.
                        Potem otwarcie Delikatesów na Oleskiej. Sensacja: taki duży sklep!
                        Moje Opole to spacery na działki na Oleskiej, gdzie podpalałyśmy pierwsze
                        papierosy i ukradkiem zrywały śliwki.
                        A pamięta ktoś Pewex w Rynku? Ten niesamowity zapach: czekolada, kawa, perfumy.
                        Teraz sklepy już tak nie pachną. Melba i pyszne lody. Już takich nie robią.
                        Robią lepsze, ale nie tak smaczne jak tamte ;-).
                        Moje Opole to prawdziwe pory roku: śnieg na Wszystkich Świętych i wiosna na
                        Wielkanoc. Kolejka po "dary" u Jezuitów i prawdziwe lekcje religii w salce przy
                        kościele. Nie wymuszone, w szkole, jak teraz. Katechezy, na które czekało się
                        przez cały tydzień i szło z koleżankami z ochotą i ciekawością.
                        Lata 70-te były smutne, trudne, biedne i szare. Dla mnie pozostaną jednak
                        cudowne, kolorowe, radosne. Bo to moje dzieciństwo...
                        • Gość: karambola Re: Moje Opole, a w nim IP: 77.252.18.* 14.11.08, 23:03
                          Przypomniało mi się jeszcze:
                          Mleko rozwozili więźniowie (chyba?) wozem z koniem. Mleczarz z wózkiem pojawił
                          się chyba pod koniec lat 70-tych? Dla mnie mleko zawsze było "od konia". Nie
                          chciałam uwierzyć, że jest od krowy.
                          ;-)))
                        • Gość: oldtimerka Re: Moje Opole, a w nim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.08, 23:03
                          Lata 70-te nie były ani smutne, ani szare. Chodziłam w spódnicy-
                          bananówie, nuciłam "Małgośkę", latałam na dyskoteki i urodzinowe
                          prywatki. A mój chłopak szpanował wartburgiem tatusia!
    • Gość: coco Moje Opole, a w nim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.08, 23:37
      A moje Opole to Kawiarnia Bajka przy ul.Ozimskiej, do której co niedziele
      rodzice wysyłali mnie po słynne wuzetki i sklep ze słodyczami "Śnieżka" przy tej
      samej ulicy a w nim czekolada " Jawa" i batoniki "Bałamutki".Zaś w cukierni
      Chmielewski zawsze siedział sam właściciel i jadał obiady przeważnie kotlet
      schabowy z buraczkami na gorąco.To były czasy!!!
      • Gość: opol Re: Moje Opole, a w nim IP: *.chello.pl 15.11.08, 02:23
        ja mieszkam na Orląt od 2000 roku i dalej jest tak jak piszesz,stare rury siedzą na ławkach i wszystkim doopy do okoła obrabiają,gdzie nie pierdniesz to wszystko wiedzą,ja dziękuję za taką wspólnotę
    • Gość: bozia Re: Moje Opole, a w nim IP: *.chello.pl 16.11.08, 22:27
      Moje Opole to początek lat 9o.Szpitalna ,gaz pieprzowy w
      torebce,bieganie na dworzec na 5 rano.No i sporo lat mniej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka