Gość: a19a24
IP: *.spray.net.pl
29.05.04, 12:37
Od siódmej klasy szkoły podstawowej mam jedną przyjaciółkę od serca. Pamiętam
jak doradzałam jej jak ma się ubierać, żeby dobrze wyglądać ze swoją figurą
(175 wzrostu i całkiem niezła figura, tez dlatego, że wyższe kobiety lepiej
wyglądają nawet z lekką nadwagą;-)Pamiętam jak na lekcji muzyki zaciągnęłam
ja do łazieni i wydepilowałam krzaczaste brwi, jak poszłyśmy na zakupy i w
końcu fajnie się ubrała, jak parę lat temu zaczął jej w końcu rosnąć biust;)
i mnie cholera;) prześcignęła...to wszystko są sympatyczne wspomnienia.. Nie
miałam nic przeciw jak zrobiła sobie zabieg na odstające uszy, usunęła
wszystkie wystające pieprzyki z twrzy. Doradziłam jej żeby założyła aparat na
zęby i ma teraz prościutkie i białe. Trochę się martwię, że nosi szkła
kontaktowe, a ma wade 7! Ale najbardzie martwi mnie to, że od około dwóch lat
stara się znaleźć w moim wyglądzie jakieś defekty. I to nie jest tak, jak ja
jej pomagałam. Mówi mi, że mam grube uda i jestem za niska. Coś tu nie gra,
bo mam 164cm i 47kg, przecież to mało! Specjalnie pokazuje mi albumy ze
zdjęciami dziewczyny mojego byłego (kiedyś wszyscy się znaliśmy) Wydaje mi
się, że chce się dowartościować moim kosztem. Może sobie pomyślicie, że teraz
się chwalę czy coś, ale jestem bardzo atrakcyjna i ona za wszelką cenę chce
bym miała kompleksy. Zawsze znajdzie się jakaś uszczypliwa uwaga z
kosmosu..nie wiem, może ktoś jescze ma podobny problem. Może powinnam to
delikatnie mówiąc olać i jak następnym razem powie mi coś o moich udach, czy
piersiach- zaśmiać się jej w twarz? Tyle, że to moja przyjaciółka...