Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mam tego doooooosyć!

    11.12.04, 17:16
    Chce sie wyprowadzic z tego domu wariatow, ale nawet nie mam dokad... Nie
    pojde do dziadkow, bo oni chyba dostaliby zawalu serca...:-(

    Mam dosyc mojej matki, nienawidze jej. Kiedys przymykalam oko na jej
    nakazy/zakazy, ale teraz juz nie moge.

    Dzisiaj rano, zaraz po korepetycjach, chcialam isc wraz z kolezanka do
    miasta, a pozniej do nowo otwartego Tesco. W między czasie moja matka zdazyla
    zadzwonic pare razy (GDZIE/Z KIM/PO CO). Wróciłam po ok. 3 godzinach, czyli o
    16.00. Matka przybiegła i zaczeła sie na mnie wydzierac: co ty sobie
    wyobrazasz, chodzisz niewiadomo gdzie, w zawodowce wyladujesz! z jakimis
    kolezankami latasz, zamiast powiedziec mi, to bysmy razem poszly!
    Oczywiscie ja nie pozostalam dluzna i rowniez niezle sie wydarlam.

    Najbardziej boli ją to, że nie ma nade mna kontroli wtedy, gdy jestem poza
    domem.

    Na wakacjach mogę być na podwórku do 20.00, a i tak krzywo sie patrzy na moje
    wyjscia i caly czas pyta PO CO/Z KIM.

    Ostatnio dostalam 4 z biologii za sprawdzian i bylam bardzo z siebie dumna,
    bo w mojej szkole ciezko dostac dobre oceny. Ona skwitowala to tak : 4 ?!?!
    Phi...! I z czego sie cieszysz ?
    Ciagle jej malo, probuje spelniac swoje ambicje na mnie. To nic, ze chodze do
    najlepszego liceum w okolicy i czasami zarywam noce, zeby sie uczyc.

    Jakies dwa tygodnie temu cierpialam na straszna bezsennosc, kladlam sie spac
    o 3.00, a wstawalam o 6.00. Gdy jej o tym powiedzialam, swteirdzila :Noo, to
    bardzo dobrze. Przynajmniej bedziesz sie duzo uczyc.

    Dyskoteka ?
    Impreza ?
    Zapomnij !
    Ewentualnie do 20.00, ale tatus po Ciebie przyjedzie.

    Mojego chlopaka tez musze ukrywac, bo gotowa go obwinic o moje tróje z
    fizyki. No i jest skate'm... To nic, ze moja stara mu poziomem nawet w 1/4
    nie dorównuje...


    KOSZMAR! gdy probuje z nia spokojnie porozmawiac, ta zaczyna sie burzyc, ze
    zadaje sie z jakimis lumpami (jakimi lumpami??!!), co mnie na zla droge
    sprowadzaja.

    Mojego tate, z ktorym mam bardzo dobry kontakt, traktuje identycznie.
    Najgorsze jest to, ze jego nigdy nie ma w domu.

    ;-(((((((((((((

    No i co ja mam zrobic ...?

    Terror we własnym domu.
    Obserwuj wątek
      • kochanica.francuza wal do psychologa 11.12.04, 17:23
        chociaż może być ciężko...bo powinnyście się terapeucić rodzinnie,a nie
        sądzę,żeby Mamę łatwo było do tego skłonić - niemniej wal!
        • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: wal do psychologa 11.12.04, 17:33
          kochanica.francuza napisała:

          > chociaż może być ciężko...bo powinnyście się terapeucić rodzinnie,a nie
          > sądzę,żeby Mamę łatwo było do tego skłonić - niemniej wal!

          Myslalam kiedys o tym, zeby isc do psychologa, ale trzeba miec kase, ktora
          musialabym brac wlasnie od matki.
          Do panstwowego nie pojde, bo mam baaardzo charakterystyczne nazwisko i co druga
          osoba je zna w moim miescie. A ja nie mam ochoty opowiadac o swoich problemach
          calej populacji mojego miasteczka.
          Gdybym zaproponawala matce wizyte u terapeuty, to....
          ...nawet nie chce o tym myslec...
          :(
          • kochanica.francuza Re: wal do psychologa 11.12.04, 17:46

            > Myslalam kiedys o tym, zeby isc do psychologa, ale trzeba miec kase, ktora
            > musialabym brac wlasnie od matki.
            > Do panstwowego nie pojde, bo mam baaardzo charakterystyczne nazwisko i co druga
            >
            > osoba je zna w moim miescie. A ja nie mam ochoty opowiadac o swoich problemach
            > calej populacji mojego miasteczka.
            uuuu:-(((((((((((((((((((((((((((((((((((
            kiepsko:-(
            • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: wal do psychologa 11.12.04, 18:15
              kochanica.francuza napisała:
              > uuuu:-(((((((((((((((((((((((((((((((((((
              > kiepsko:-(

              Nawet bardzo :-(((

              Czasami mam ochote komus o wszystkim powiedziec, zeby mi pomogl, no ale komu ?

              Moje przyjaciolki tego nie rozumieja. Nie maja takiego problemu, wiec nie
              wiedza, jak mi pomoc.
              Zreszta, one maja dosc swoich zmartwien, nie chce ich dodatkowo obciazac swoimi.
              Dlatego napisalam na forum.
              • kochanica.francuza Re: wal do psychologa 11.12.04, 18:20
                fanka_grzeskow_czekoladowych napisała:

                > kochanica.francuza napisała:
                > > uuuu:-(((((((((((((((((((((((((((((((((((
                > > kiepsko:-(
                >
                > Nawet bardzo :-(((
                >
                > Czasami mam ochote komus o wszystkim powiedziec, zeby mi pomogl, no ale komu ?
                >
                > Moje przyjaciolki tego nie rozumieja. Nie maja takiego problemu, wiec nie
                > wiedza, jak mi pomoc.
                > Zreszta, one maja dosc swoich zmartwien, nie chce ich dodatkowo obciazac swoimi
                > .
                > Dlatego napisalam na forum.

                a nie mogłabyś dojeżdżać do psycho do większego miasta? (gdzie Cię nie znają)?
                • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: wal do psychologa 11.12.04, 18:28
                  kochanica.francuza napisała:
                  > a nie mogłabyś dojeżdżać do psycho do większego miasta? (gdzie Cię nie znają)?

                  Teoretycznie Wrocław wchodziłby w grę, ale :
                  1. Nie mam kasy, a matka mi nie da na psychologa, bo stwierdzi, ze NIE BEDE
                  WYDAWAC PIENIEDZY NA GŁUPOTY
                  2. Nie puści mnie do Wrocławia

                  Niedługo bedzie Sylwester, po ktorym zaczyna sie sezon 18stek moich znajomych,
                  ktore bede miala wielki zaszczyt spedzic w domu.
                  A dzieciom i wnukom bede opowiadac, jak fajnie mozna bawic sie samemu w swoich
                  czterech scianach.
                  • Gość: Richelieu* Re: wal do psychologa IP: 195.117.90.* 11.12.04, 18:43
                    nie byłma za żadnej 18-tce, łącznie z własną kiedy to prezent sobie kupiłam za
                    własnoręcznie zarobione pieniądze
                    do końca liceum nie byłam na żadnej dyskotece, między 15 a 19 r.ż. z urodzinami
                    jakimikolwiek było równie krucho. Na lodach nie mówiąc o niedajboże piwie nie
                    chodziłam, wszystkie licealne razy można policzyć na palcach. A i to tylko
                    wtedy kiedy zajmowało to krócej niż pół godziny

                    więc do jasnej ciasnej nie przejmuj się co będziesz wnukom opowiadała, bo
                    opowioadasz tak, jakbyś po 20-tce miała zasiąść przed kominkiem z szydełkiem i
                    połową skarpety.
                    • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: wal do psychologa 11.12.04, 18:56
                      No ok, ale ja bardzo chce isc.
                      Wszyscy moga chodzic, pokazuja pozniej fajne zdjecia, a ja musze wymyslac coraz
                      to nowe powody, przez ktore nie bede mogla przyjsc.

                      Dobra, imprezy można pominąć, ale czemu nie wolno mi nawet isc na trzy godziny
                      do miasta i Tesco ?
                      NO DLACZEGOO ?
                      • Gość: Richelieu* Re: wal do psychologa IP: 195.117.90.* 11.12.04, 19:06
                        napisałma poniżej. Gdybyś tak usilnie nie szukała pocieszenia zamiast
                        rozwiązania, znalazłabyś

                        mnie też często to dopada, że ktoś daje rozwiązanie, a ja wolę te, które
                        poużalają się ze mną nad moim ciężkim losem;)

                        a dlaczego dzieci muszą żebrać? Nasze problemy są największe bo.. są nasze.
                        Poczekaj, a na studia zdaj do bardzo innego miasta i zamieszkaj w akademiku.
                        Przecież to tylko 2 lata. Jak mówiłma, wysłać matkę do psychologa, matkę, która
                        lubi na Ciebie wrzeszczeć i jest typowym cholerykiem, co byle gó.. wyprowadza
                        z równowagi (dokładnie jak ja ;) to nałoży na Ciebie szlaban nie do
                        przeskoczenia za pyskowanie. Mniejsze kroki
                  • zuzaba Re: wal do psychologa 18.12.04, 20:56
                    Nie mam zbyt wiele teraz czasu, więc bardzo skrótowo: miałam podobnie.
                    Wytrzymaj troszkę jeszcze, pójdź na studia do innego miasta i zamieszkaj w
                    akademiku. Będziesz "na swoim".
                    Trzymaj się!!!

                    I.
        • Gość: julita30 Re: wal do psychologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 17:34
          Ja bym mimo wszystko starała się z nią rozmawiac na Twoim miejscu.
          Wydaje mi się ze Twoja mama nie ma wcale do Ciebie zaufania.Może kiedys
          zawiodłas ją,dlatego teraz chce miec duży wpływ na Twoje zycie.
          Ile masz lat?
          • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: wal do psychologa 11.12.04, 18:58
            Gość portalu: julita30 napisał(a):

            > Ja bym mimo wszystko starała się z nią rozmawiac na Twoim miejscu.
            > Wydaje mi się ze Twoja mama nie ma wcale do Ciebie zaufania.Może kiedys
            > zawiodłas ją,dlatego teraz chce miec duży wpływ na Twoje zycie.
            > Ile masz lat?
            Nigdy jej nie zawiodłam. Zreszta anwet nie mialam okazji, bo przeciez nie moge
            wyjsc z domu na dluzej niz 3 h.

            Mam 16 lat. Prawie 17...
      • Gość: marsjanka Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 17:30
        Wiesz, czasami dobre są ostre metody - rób po swojemu, nie podporządkowuj się,
        bądź dla niej taka, jaka ona jest dla Ciebie. Niech zobaczy, że masz siłę,
        własne zdanie i może nabierze do Ciebie szacunku. Moja koleżanka tak wywalczyła
        w miarę normalne relacje z matką, która zachowywała się podobnie. Przede
        wszystkim nie daj się sterroryzować!
      • Gość: lulka77 Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.localnetwork.pl / 217.153.174.* 11.12.04, 17:31
        Fanka,
        miałam to samo, ciągłe wywiady, telefony do koleżanek.
        Podobno w imię mojego dobra.

        Teraz gdy sama jestem matką to też sie strasznie trzęsę o moje dziecko, jak
        gdzies wychodzi (nawet z Tatą).
        Też myślałam, że to terror i pewnie w moim rozumowaniu wtedy-nim był.
        Teraz widzę jak mama użera sie z młodszym bratem , te same teksty: nie
        dostaniesz sie na studia, nie zdasz matury.......etc.
        Szkoda mi go trochę, ale z perspektywy czasu myślę, ze po prostu Twojej Mamie
        bardzo na Tobie zalezy. Gdyby było inaczej to by se w ogóle głowy nie
        zaprzątała tym gdzie jesteś, co robisz.
        Zalezy jej żebyś dobrą szkołe skonczyła, żebyś miała w zyciu dobrze.
        Robi to na swój sposób, tak jak umie.
        Poza tym teraz dopiero wiem jak to jest prowadzić dom, miec dziecko- to trudne.
        Nie chce usprawiedliwiać Twojej Mamy, ale gdyby moja mnie nie goniła to bym
        pewnie studiów nie skonczyła. Bo jest w pewnym momencie taki etap, że chce sie
        być dorosłym decydować o sobie, nauka nie chce byc atrakcyjna i w ogóle są
        ważniejsze sprawy. A matki nie radzą sobie z myslą, ze ich córki dojrzewają
        staja sie samodzielne, wiec sie frustrują i... awantury gotowe.
        Fanka głowa do góry, domyslam sie że Twoja mam nie chce źle. Te mamy które mają
        gdzieś swoje dzieci tak sie nie przejmują. Ona widocznie martwi sie o Ciebie,
        chce dla Ciebie dobrze.Nie potrafi inaczej.....

        Czasmi ludzie maja po prostu słabsze chwile, może coś w pracy jej nie wyszło.
        czasmi jak sie nawarstwi kłopotów to uchodzi w domu wszystko.

        Trzymaj sie.
        L.
      • Gość: Richelieu* Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 195.117.90.* 11.12.04, 17:33
        Powiedz matce, ale nie w czasie awantury tylko wtedy, kiedy jej jeszcze nie
        będzie, że pozbawiając Cię kontaktu w rówieśniakmi robi z Ciebie kalekę
        społecznego, emocjonalnego i bógwijakiego jeszcze. A jeśli dąży, może nie do
        Twojej doskonałości, ale do doskonałości Twojego obrazu w jej umyśle, niech się
        postara iść po wszystkich frontach, bo masę zawodów jest właśnie takich, które
        wymagają wspaniałych umiejętności nawiązywania i podtrzymywania i td. Być może
        zobaczywszy korzyści stwierdzi, że nie opłaca się jej tak Tobą dyrygować.


        Chociaż z drugiej strony, jest to bardzo typowy przykład nastoletnich żali i
        ciesz się, że masz świadomość niewłaściwości. Ja w liceum byłma skrajnie
        wyprana z woli, istny cyborg mający się uzcyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. A
        niechęć w stosunku do wyników, zawsze za małych, nie minęła do teraz, po 3 kier
        i kawałku dr. Wiesz co mogę usłyszeć? Że te moje kierunki to łatwe są, taka
        medycyna na przykład to jest dopiero kierunek. Zaś ja jestem przekonana, że
        będąc lekarzem zostałabym "oskarżona" o równie małą linię oporu, bo taki
        architekt to jest dopiero kierunek. Niektórzy już tak mają, że nie dogodzi, hehe

        a po co się przejmować? Najlepsze rozwiązanie to tumiwisizm, manie sprawy w
        dupie, jedym uchem wpuszczanie a drugim wypuszczanie itd.

        Zaś z kim i po co? Wyobraź sobie sytuację, że Twoja córka czy syn wychodzi o 17
        nie mówiąc kompletnie gdzie idzie. Kiedy niedaj boże nie wróci do północy Ty
        nie masz pojęcia gdzie go szukać. Ale żeby dziecko chciało mówić prawdę trzeba
        być też i cool rodzicem, co nie uważa randek za śmiertelne niebezpieczeństwo.
        • Gość: julita30 Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 17:38
          Wydaje mi się że matka chce dla Ciebie dobrze-to na pewno;-)Wydaje jej się, że
          jeśli bedzie nadmiernie interesowac sie co robisz , z kim i kiedy to uchroni
          Cie przed tym co najgorsze;-)Rozmawiaj z nia duzo,pokaz że jestes
          odpowiedzialna i mądra.Duże znaczenie ma tu tez Twój wiek,a nie wiem ile masz
          lat.
          Ja sama mam 9 letnia córe, rozmawiam z nia o wszystkim, ona nie ma przedemną
          żadnych tajemnic;-)Myslę, że tak pozostanie.Jestem jej matka ale tez
          przyjaciółka;-)
          • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 18:10
            Gość portalu: julita30 napisał(a):

            > Wydaje mi się że matka chce dla Ciebie dobrze-to na pewno;-)Wydaje jej się,
            że
            > jeśli bedzie nadmiernie interesowac sie co robisz , z kim i kiedy to uchroni
            > Cie przed tym co najgorsze;-)Rozmawiaj z nia duzo,pokaz że jestes
            > odpowiedzialna i mądra.Duże znaczenie ma tu tez Twój wiek,a nie wiem ile masz
            > lat.
            > Ja sama mam 9 letnia córe, rozmawiam z nia o wszystkim, ona nie ma przedemną
            > żadnych tajemnic;-)Myslę, że tak pozostanie.Jestem jej matka ale tez
            > przyjaciółka;-)

            "Mam chce dla Ciebie dobrze"

            Na dzwiek tego argumentu, dostaje krwotoku z nosa.

            Jak to chce dla mnie dobrze, skoro dzieki jej zakazom staram sie jeszcze
            bardziej kombinowac.

            Musze rezygnowac ze swoich zainteresowan niezwiazanych z biologia i chemia.
            Gdy chcialam sie zapisac w tym roku na Taekwonoo, wielce sie zluwersowala i
            powiedziala swoj staly tekst : MASZ SIE UCZYC, A NIE TRACIC CZAS NA GLUPOTY.

            Ale najgorsze jest to, ze ja praktycznie nie moge wychodzic z domu. Ok,
            rozumiem pytanie : Dokąd idzisz ? O której wrócisz ?
            Moge się na to zgodzic i odpowiedziec.
            Czy normalne jest, ze musze wyl kom (moj staly patent, pozniej wmawiam, ze sie
            rozladowala), bo inaczej zostane zasypana smsa i telefonami od matki ?

            No k****, mam 17 lat, chcialabym czasami wyjsc, spotkac sie z kims.
            Wszystkie moje kolezanki z klasy nie maja z tym problemu.
            Dobrze sie ucza, moga wyjsc i spokojnie wrocic do domu, nie obawiajac sie, ze
            zastana w nim awanture.

            Przez matkę nabawiłam się takich kompleksów i fobii, że wsrod obcych ludzi nie
            potrafie sie odezwac nawet slowem.
            Za dwa tygodnie mamy przedstawienie, z ktorego bede musiala zrezygnowac, bo nie
            wyjde na scene przed cala szkola. Boje sie spojrzen ludzi i ciagle chodzi mi po
            glowie, jaka jestem beznadziejna.

            Boje sie tez, ze gdy moj chlopak sie zorientuje, co jest grane, zostawi mnie,
            no bo po co mu jeszcze klopoty z moja matka ?!
            Ta pewnie zacznie gadac, ze chlopakom jedno w glowie, a ja tez nie jestem
            swieta i nie daj Boże zostanę nieletnia matka.
            Zero jakiegokolwiek zaufania.
            Tylko, CZEMU ?

            Dodam, ze mam starszego brata, ktory jest jej ukochanym synusiem i jemu
            wszystko wolno. Wszystko mu wybacza.
            Gdy slyszy, ze sie poklocilam z matka, przechodzi obok mojego pokoju i syczy :
            BUAHAHA, SIEDZ TAM, GLUPIA SZMATO !
            • kochanica.francuza Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 18:14
              ja tam widzę,że problem jest.Owszem,można się troszczyć o dziecko i chcieć dla
              niego dobrze etc.,ale to o czym pisze Fanka to stanowczo co innego...:-(((
            • Gość: julita30 Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:29
              Hm...to z braciszkiem rzeczywiście nieciekawie;-(( Trochę dziwi mnie
              zachowanie Twojej matkki.
              Jestes baaaaaaaaaardzo młoda,ale to nie powód aby matka ukladała Ci zycie.Tym
              bardziej że piszesz, że nigdy nie zawiodłas jej zaufania....Postaw sie jej-
              powiedz kateycznie że masz swoje zainteresowania, znajomych, przyjacióół,ze
              chcesz spędzac z nimi czas...
              • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 19:49
                Gość portalu: julita30 napisał(a):
                >Postaw sie jej-
                > powiedz kateycznie że masz swoje zainteresowania, znajomych, przyjacióół,ze
                > chcesz spędzac z nimi czas...

                Często tak robiłam, po czym słyszałam, że dopóki mieszkam w jej domu i jestem
                na jej utrzymaniu, mam się jej słuchać.
                Albo nie wracac do domu.
        • Gość: Richelieu* Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 195.117.90.* 11.12.04, 18:25
          i jeszcze jedno

          Nie miej takich głupich myśli, że Twój chłopak się przestraszy Twojej matki.
          Jeśli jest w porządku chłopcem to nie ma prawa się przestraszyć. A fakt, że
          podobne myślenie jest debilne odczuwałam sama, wstydząc się, żeby koledzy
          przypadkiem nie zobaczyli ojca pijanego w rowie. Nikt nie odpowoiada za swoich
          rodziców, a Twoja matka taka zła nie jest. Jest nadopiekuńcza aż za bardzo, i
          ja powiedziałabym o wspomnianych korzyściach zawodowych, aż do skutku. Trudno,
          żeby 17-latka własną matkę wychowywała, ale czasem inaczej nie można;)

          do psychologa przecież matki nie wyślesz, bo tu tylko Ty masz przekonanie o
          bezsensu sytuacji. Matka skłonan będzie się na śmierć obrazić za podobne
          insynuacje
      • b_bb Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 18:42
        fanka_grzeskow_czekoladowych napisała:
        > Mam dosyc mojej matki, nienawidze jej. Kiedys przymykalam oko na jej
        > nakazy/zakazy, ale teraz juz nie moge.

        Nie nienawidzisz z pewnością. Masz prawo czuć żal i rozgoryczenie, rodzice to
        tylko ludzie i mogą popełniać błędy. Twoja matka chce jak najlepiej, ale jej to
        nie wychodzi. Spróbuj powiedzieć jej o swoich uczuciach, ale nie wtedy, gdy
        jesteś zła, tylko na spokojnie. Wiem, że to trudne, ale możesz napisać do niej
        list, jeśli boisz się, że emocje wezmą górę. Nie oskarżaj jej o nic, nie
        histeryzuj, tylko mów o swoich odczuciach w związku z zaistniałą sytuacją. Nic
        się nie zmieni, dopóki ze sobą nie pogadacie. Jeśli będziesz się buntować,
        przeciwstawiać jej zakazom, zaognisz tylko sytuację, matka straci do Ciebie
        zaufanie i nadal będzie się martwić. To wszystko wynika z niepokoju o Ciebie.
        Ona uważa zapewne, że dla Ciebie najważniejsza jest nauka (kiedyś zrozumiesz,
        ile w tym racji), boi się, że życie towarzyskie wciągnie Cię na tyle, że
        zabraknie Ci czasu na szkołę i chce dmuchać na zimne.
        Wzajemne wydzieranie się na siebie nie załatwi problemu, pozostawi tylko niesmak
        i poczucie winy.
        Jedyną Twoją szansą na rozwiązanie konfliktu jest asertywne komunikowanie o
        swoich potrzebach. Mów o tym, czego oczekujesz, używaj komunikatów typu "ja"
        ("ja czuję... mam żal... jest mi przykro... sprawia mi ból..." itp). Trzymaj się!
        • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 18:52
          Zadam Ci jedno bardzo wazne pytanie :
          Miałaś kiedyś podobną sytuacje ?
          Wiesz jak to jest ?

          Wiele razy próbowałam porozmawiać o tym z matką, nawet wtedy, gdy miała bardzo
          dobry humor. Nigdy się podczas takiej rozmowy nie wydzierałam. Czasami płakałam
          z bezsilności.

          A jesli chodzi o nauke, to już wspominałam.
          MAM DOBRE OCENY, W TYGODNIU DUZO SIE UCZE, ale gdy nadchodzi weekend,
          chcialabym sie troche rozerwac i odpoczac.
          Nie wmawiajcie mi, ze to dla mojego dobra, bo to kiepski agrument. Siedzac caly
          czas przed monitorem komputera na pewno nie pomagam sobie.

          Nie, ja po prostu nie wierze, ze dla niektorych nie ma w tym nic nienormalnego..
          • b_bb Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 19:09
            fanka_grzeskow_czekoladowych napisała:

            > Zadam Ci jedno bardzo wazne pytanie :
            > Miałaś kiedyś podobną sytuacje ?
            > Wiesz jak to jest ?

            Miałam podobną sytuację i mimo, iż teraz jestem baaaaaaaaaaaaaaaardzo dorosła,
            moja mama nadal próbuje wpływać na moje życie. Tylko teraz ja inaczej to
            odbieram i rozumiem ją, kiedyś się kłóciłam, trzaskałam drzwiami, ale to niczego
            nie poprawiało. :)
            Rozumiem, co czujesz i nie uważam, że postawa Twojej matki jest doskonała, ale w
            tym poście mogę rozmawiać tylko z Tobą, nie z nią, więc ograniczam się do
            powiedzenia, co Ty możesz zrobić dla Was obu. :)

            > Nie, ja po prostu nie wierze, ze dla niektorych nie ma w tym nic nienormalnego.

            Zajmuję się wychowaniem zawodowo i stąd wiem, że opisana przez Ciebie sytuacja
            jest bardzo typowa dla nadopiekuńczych matek dorastających córek. Skoro Ty
            zadałaś takie pytanie na forum, napisałam, co Ty sama możesz zrobić, żeby
            poprawić Wasze relacje. Nie ma przecież sensu, bym udzielała tu porad Twojej
            matce. W księgarniach są różne poradniki, jak rozmawiać, by być wysłuchanym itp.
            Zakup sobie coś z tej serii, poczytaj i spróbuj poćwiczyć na swojej rodzicielce.
            Uwierz mi, że sposób prowadzenia rozmowy ma ogromny wpływ na to, jak zostanie
            odebrany Twój przekaz. Chodzi przecież nie o to, by wyładować swoje negatywne
            emocje, ale sprawić, żeby matka zrozumiała, co Ty czujesz.
        • Gość: Krociech Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.sm-rozstaje.pl 18.12.04, 20:39
          "Spróbuj powiedzieć jej o swoich uczuciach, ale nie wtedy, gdy
          jesteś zła, tylko na spokojnie."

          Droga b_bb!

          Nie znasz znaczenia słowa "popapraniec".

          Z popaprańcem nie da się "spokojnie rozmawiać". Popapraniec rozumie tylko trzy rodzaje argumentów: siła, szantaż i ostracyzm. A matka 17-latki jest właśnie popaprańcem.

          Moja narzeczona też miała podobne poglądy do Twoich, dopóki nie poznała mojego ojca.
      • kochanica.francuza może spróbuj ustalić? 11.12.04, 19:06
        Mamo,jakie mam mieć oceny?
        Kogo z moich przyjaciół akceptujesz/nie i dlaczego?

        Jakieś takie przyparcie konkretami do ściany...

        Czy nie dałoby rady umówić się np.,że jeśli masz oceny takie i takie,średnią
        taką i taką,to chodzisz na taekwondo i do przyjaciół,jeśli średnia opada do X,to
        ograniczasz jedno i drugie w stopniu X...i tak dalej?

        Zakładam,że średnia Ci nie opada:-))), że nie możesz się z Mamą dogadać ,więc
        użyj konkretu jako broni.

        Co - poza nauką -jest dla Twojej Mamy wartością?
        Czy Twój chłopak dobrze się uczy?to byłby niezły argument...

        Czy mogliby się za Tobą wstawić nauczyciele? (Fanka ma swietne oceny nie tylko z
        mojego przedmiotu ,jest bardzo pilna,ufam jej etc.)

        Czy mogłabyś się oprzeć na którejś ze znajomych Mamy ,żeby ona się za Tobą
        wstawiła?

        Szukaj maniacko konkretów , wsparcia dorosłych,zwłaszcza osób,które są dla Mamy
        ważne (np.nauczyciele jako źródło Twojej wiedzy).


        • kochanica.francuza Re: może spróbuj ustalić? 11.12.04, 19:09
          z kim z nauczycieli masz najlepsze stosunki? może zakombinuj,że on/a wpadnie
          niby to na kawę i pogawędkę,żeby nie wyglądało,że Twoja Mama jest u niej/niego
          na dywaniku...

          a od słowa do słowa nauczyciel wystawi Ci laurkę...
          pozdrawiam i kombinuj!:-))))))))))))
        • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: może spróbuj ustalić? 11.12.04, 19:20
          kochanica.francuza napisała:
          > Co - poza nauką -jest dla Twojej Mamy wartością?\
          Poza nauką ?
          Nauka.
          > Czy Twój chłopak dobrze się uczy?to byłby niezły argument...

          Moj Misio uczy sie swietnie, jest o rok starszy i chodzi do tego samego LO na
          mat-fiz.
          Ale dla niej chlopak, to tylko chlopak. Jednego chce.

          > Czy mogliby się za Tobą wstawić nauczyciele? (Fanka ma swietne oceny nie
          tylko
          > z
          > mojego przedmiotu ,jest bardzo pilna,ufam jej etc.)

          Wolalabym nie prosic o pomoc psorow, bo wiekszosc to...znajomi taty.

          > Czy mogłabyś się oprzeć na którejś ze znajomych Mamy ,żeby ona się za Tobą
          > wstawiła?

          Nie.
          Obrazilalby sie i stwierdzialby, ze sama najlepiej wie, jak wychowac swoje
          dzieci.

          > Szukaj maniacko konkretów , wsparcia dorosłych,zwłaszcza osób,które są dla
          Mamy
          > ważne (np.nauczyciele jako źródło Twojej wiedzy).

          Tylko ja nie chce opowiadac o swoich klopotach nauczycielom. Chodze do tej
          szkoly dopiero 3 miesiace i nie mam do nich zaufania.
          • kochanica.francuza Re: może spróbuj ustalić? 11.12.04, 19:25

            > Nauka.
            Dobrze.Jakie zalety ceni u innych? I - wedle własnego punktu widzenia - u siebie?
            > > Czy Twój chłopak dobrze się uczy?to byłby niezły argument...
            >
            > Moj Misio uczy sie swietnie, jest o rok starszy i chodzi do tego samego LO na
            > mat-fiz.
            > Ale dla niej chlopak, to tylko chlopak. Jednego chce.
            To masz zmienić orientację czy pójść do klasztoru? Zawsze będzie
            chciał.Dziewczyna zresztą też.;-)
            >
            > Wolalabym nie prosic o pomoc psorow, bo wiekszosc to...znajomi taty.
            > A mniejszość?
            >
            > Nie.
            > Obrazilalby sie i stwierdzialby, ze sama najlepiej wie, jak wychowac swoje
            > dzieci.
            > Ojej,no dyskretnie..."wiesz,podziwiam Fankę,.Twoją córkę,ona się tak świetnei
            uczy..."
            Nie żeby pouczała Twoją Mamę,ale żeby Tobie wystawiła laurkę.
            >

            > Tylko ja nie chce opowiadac o swoich klopotach nauczycielom. Chodze do tej
            > szkoly dopiero 3 miesiace i nie mam do nich zaufania.
            Przprowadziliście się?
            • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: może spróbuj ustalić? 11.12.04, 19:34
              kochanica.francuza napisała:

              >
              > > Nauka.
              > Dobrze.Jakie zalety ceni u innych? I - wedle własnego punktu widzenia - u
              siebi
              > e?

              Hmmm... myśle, że bardzo ceni skromność, bo ciągle każe mi wiązac włosy (!!!).
              Jest bardzo konserwatywna ....

              > To masz zmienić orientację czy pójść do klasztoru? Zawsze będzie
              > chciał.Dziewczyna zresztą też.;-)

              Hehe ;-)

              > > Obrazilalby sie i stwierdzialby, ze sama najlepiej wie, jak wychowac swoj
              > e
              > > dzieci.
              > > Ojej,no dyskretnie..."wiesz,podziwiam Fankę,.Twoją córkę,ona się tak świe
              > tnei
              > uczy..."

              Ona wszystkim sie chwali, jaka to ja jestem zdolna i ze czasami od ksiazek mnie
              nie moze odpedzic ( Boshe, co ona wygaduje?!). W domu jest calkiem inaczej.
              Wypomina mi wszystkie bledy.
              > > Tylko ja nie chce opowiadac o swoich klopotach nauczycielom. Chodze do te
              > j
              > > szkoly dopiero 3 miesiace i nie mam do nich zaufania.
              > Przprowadziliście się?

              Nie, po prostu jestem w 1 kl. liceum... :)

              Kochanico, dzięki, że poświęcasz mi tyle czasu :*
              • kochanica.francuza Re: może spróbuj ustalić? 11.12.04, 20:57

                > > e?
                >
                > Hmmm... myśle, że bardzo ceni skromność, bo ciągle każe mi wiązac włosy (!!!).
                > Jest bardzo konserwatywna ....
                ok,bądź grzeczna i konserwatywna i podkreślaj te cechy u swoich przyjaciół
                (zaproś ich do domu,poznaj z Mamą - ma prawo ich znać!

                - podkreślaj,że są skromni i lubią się uczyć...tylko bez przesady,żebyś była
                wiarygodna...nie wmawiaj Mamie ich cech na siłę,rozumiem,że kumplujesz się z
                dobrze uczącycmi się ludźmi,więc rzeczywiście tacy są...

                np.niech oni opowiedzą Mamie o swoich sukcesach w nauce ...jeśli coś im nie
                odpowiada we współczesnej kulturze młodzieżowej,co nie odpowiada także Twojej
                Mamie (zawsze jakiś duperel się znajdzie,np.przeklinanie głośne na ulicy),niech
                to podkreślą...

                >
                > Ona wszystkim sie chwali, jaka to ja jestem zdolna i ze czasami od ksiazek mnie
                >
                > nie moze odpedzic ( Boshe, co ona wygaduje?!). W domu jest calkiem inaczej.
                > Wypomina mi wszystkie bledy.

                Uch,uch,to gorzej.Moja Babcia miała podobny aspekt.Mogłyśmy stanąć na głowie i
                zaklaskać uszami,żeby ją rozbawić/pocieszyć - nic.Ale jak przyszła sąsiadka i
                oznajmiła,że masło staniało - babcia jak nowo narodzona!

                Nie mam pomysłu na taką ,za przeproszeniem(ale piszę też o mojej Babci)manipulację.



                >
                > Nie, po prostu jestem w 1 kl. liceum... :)
                A nie lubisz jakoś szczególnie "wstępnie" kogoś z nauczycieli? Może go jeszcze
                poobserwuj...Może to dobry trop.

                >
                > Kochanico, dzięki, że poświęcasz mi tyle czasu :*
        • Gość: Krociech Re: może spróbuj ustalić? IP: *.sm-rozstaje.pl 18.12.04, 20:53
          Argumentacja kontra psychopatia. Poczytajmy:

          "[Psychopaci] są źli, ponieważ traktują ludzi przedmiotowo, i TO jest specyfiką ich osobowości, a nie brak krytycyzmu i autokrytycyzmu - często spotykanych cech u ludzi, u których poza tym nie istnieja żadne zaburzenia osobowości. Psychopaci są jak najbardziej predysponowani do zajmowania stanowisk kierowniczych z powodu przejawianych przez nich talentów do manipulacji, bezwzględności w postępowaniu, wykorzystywaniu ludzi, braku uczuć wyższych, wstydu i sumienia [...]. Każdy psychoterapeuta wie, że psychopata jest niepodatny na psychoterapię, gdyż żadna psychoterapia nie wszczepi im cech, których nie mają, ani osobowości nie zmieni. Z punktu widzenia psychopaty - sukces psychoterapeutyczny (w istocie niemozliwy) tylko mu zaszkodzi."

          Albo to:

          "Kryteria diagnostyczne ICD-10
          nieliczenie się z uczuciami innych
          lekceważenie norm
          niemożność utrzymania związków
          niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji
          niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary)
          skłonność do obwiniania innych"

          Zwracam uwagę na "niezdolność uczenia się".

          Oczywiście jako niepsycholog nie jestem kompetentny i zawsze można mi zarzucić "nie studiowałeś, to się nie mądrz, rzucając wyrwane z kontekstu fragmenty, których sam nie rozumiesz". Zastanawia mnie jednak zgodność powyższych definicji z wnioskami, do jakich doszedłem, kontaktując się przez ostatnie 25 lat z moim ojcem.
      • kochanica.francuza Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 19:29
        a jak w tym wszystkim wygląda Tata?
        • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 19:41
          kochanica.francuza napisała:

          > a jak w tym wszystkim wygląda Tata?


          Tata jest w porządku. Bardzo go kocham i gdyby nie on, to...
          Fakt, nie ma go praktycznie w domu, ale weekendy zawsze mnie gdzieś zabiera.
          Matka woli zostać w domu.

          Czasami wraca bardzo zmeczony z pracy, wiec nie mam sumienia zameczac go moimi
          klopotami.

          Jestem taka sama jak ona, cały czas muszę być terenie :)
          • inezja21 Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 20:28
            > Jestem taka sama jak ona, cały czas muszę być terenie :)

            A.Więc tu mamy sedno sprawy.Podobieństwo,więc się scieracie.Nie chcę straszyć
            ale jak będziesz kiedyś w jej wieku i będziesz mieć dziecko,będziesz taka
            sama....geny...
            Ja ścieram się z kolei z moim ojcem ciągle.Mimo że mam 22 lata,wciąż musze być
            w domu przed 22,o 22 chodzić spać:)
            Trudno.Nie godzę się z tym wewnętrznie ale ponieważ awantury w domu źle mi
            robią,na razie jakoś znoszę,staram się nie popadać w konflikty,bo się niszczy
            wtedy cała atmosfera w domu i potem nie śpię w nocy;)
            Co do chłopaka:jeśli jest uprzedzona,nie pomoże ani jego dobre uczenie się,ani
            nawet aureola nad głową...ona się boi,że zajdziesz w ciążę i zmarnujesz
            życie,po prostu,a potem będzie ci zawsze cięzko.No bo niech mi ktoś powie: czy
            urodzenie dziecka przez 16,17-latkę nie jest zmarnowaniem,a na pewno znacznym
            utrudnieniem życia?
            Ja wiem i ty wiesz,że coś takiego nie nastąpi,ale twoja matka się tego boi i
            nic jej nie przekona.
            A co do nauki:czasy w Polsce sa złe,matka chce,żebyś się dobrze uczyła,bo im
            lepiej będziesz się uczyła,tym wyżej zajdziesz w sensie studiów i pracy i
            łatwiej w zyciu sobie poradzisz.Nie chcę przez to powiedzieć,że skończenie
            trudnego kierunku studiów jest gwarancją dostania dobrze płatnej posady w
            naszym kraju,ale na pewno jest łatwiejsze niż gdy się nie ma papierków (no
            chyba że się jest tzw."wysoko krytym":)
            Uważam,że na pewno twojej mamie jest potrzebna pomoc psychologa,bardziej niż
            tobie.Ale spróbuj z nią porozmawiać.Szczerze,powiedz co o tym
            sadzisz.Przynajmniej spróbuj...
            I zrób wszystko,by na studia wyjechać daleko i odciąć się.Wtedy zrozumiesz,czym
            naprawdę jest życie bez klosza i może nawet zatęskinisz za domem...być może...
            ale to jest na pewno dobry pomysł:)
            aha,moja kumpela miała podobną sytuację z bratem.Co prawda nie mówił do niej
            szmato ale:
            1.rzucił studia po pierwszym roku i nigdzie nie zdał
            2.Trzy lata siedział w domu przed komputerm a oni (rodzice) kupili mu auto
            3.Ona kuła całymi dniami angielski bo sobie wymarzyła że zda na anglistykę i
            uparcie zdawała cztery razy(w końcu się dostała),za kazdym razem,gdy nie zdała
            jej mam komentowała to:wiedziałam,że nie zdasz,to za trudny kierunek dla ciebie
            4.On wreszcie dostał pracę w jakimś serwisie komputerowym (jest po technikum) i
            całą pensję wydaje na komputerowe gadżety i nic do domu nie dokłada choć ma 24
            lata...
            Szkoda gadać:)
            • fanka_grzeskow_czekoladowych pomylka drobna 11.12.04, 20:34
              inezja21 napisała:

              > > Jestem taka sama jak ona, cały czas muszę być terenie :)
              Ojej, ale się pzrejezyczylam...:/

              Miało być :
              Jestem taka sama jak ON (moj tato) :)
      • fanka_grzeskow_czekoladowych Re: wal do psychologa 11.12.04, 19:52
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > ok, nie ma rady
        > ale jednak czuję bachorowaty żal. człowiek się stara, a tu cisza, ani be ani
        me
        >
        > ani pocałuj mnie w dupę

        Masz rację. Mam żal. Okropny żal do niej za to, co mi robi.
        Ale od Was nie chcę litości.
        Miałam cichą nadzieję, że któraś z Was miała podobną sytuację i mi pomoże.
        No bo kogo mam się spytać ?
        Tutaj przynajmniej jestem anonimowa...
        • Gość: Richelieu* Re: wal do psychologa IP: 195.117.90.* 11.12.04, 20:01
          nie słonko, przez 20 lat żyłam pod jednym dachem z awanturującym się
          alkoholikiem i żebrałam po ludziach jedzenie jeśli wcześniej nie ukradłam kasy
          własnemu ojcu więc tego rodzaju rzeczy, jak nadgorliwa matka mnei kompletnie
          nie rusza

          nie zrozumiałaś aluzji do mojego opuszczenia, hehe, a myślałam, że gdy będziesz
          miała kogo pocieszać, to Ci przejdzie;)


          więc uwaga
          Buu, Fanka nie zwraca na mnie uwagi, buu
          ;)
      • eirenne Re: Mam tego doooooosyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.12.04, 20:38
        Doskonale Cię rozumiem... jakbym o własnym ojcu czytała hyhy. Z tym, ze on nie
        dzwonił do mnie na komórę, bo długi czas w ogóle nie mieliśmy telefonu (nawet
        stacjonarnego). Też mi wtykali do głowy, że powinnma go zrozumieć, że się
        martwi, że mu zalezy na mnie i dlatego musze wracać najpóźniej o dziesiatej i
        nie łazić po imprezach, tylko się uczyc:\ Przynosiłam do domu czwórkę, to się
        pytał, dlaczego nie piątka... Skończyłam szkołę z trzecią lokatą, poszłam na
        polibudę... I raz usłyszałam jak mówi przez telefon, ze moja siostra to dopiero
        jest, a ja to takie "nie wiadomo co" hehehe:\\\ Pewnie dlatego, ze też
        występowałam w przedstawieniach i miałam zapędy artystyczne:P Zresztą, długo by
        opowiadać. Jedno moge powiedzieć- nie waż się dopuścić do siebie myśli, że
        jestes beznadziejna! Mnie długi czas się to udawało, ale kiedy w końcu zaczęłam
        tak myśleć... po prostu szkoda zdrowia. Rób tak jak mówi Richelieu, uprawiaj
        tumiwisizm i nie bierz do siebie wszystkiego, co mówi matka. Masz jeszcze tatę,
        może jednak pomarudź mu troszkę, w końcu po to ma się ojca!...
        Pozdrawiam:)
      • Gość: Krociech Na takich ludzie jest tylko jeden sposób IP: *.sm-rozstaje.pl 18.12.04, 19:37
        Po pierwsze: dać sobie spokój z psychologami, tak zwaną asertywnością i tym podobnymi bzdurami w rodzaju pokojowego rozwiązywania konfliktów. Rodzice "zmieniają się" w "M jak miłość", ale nie w życiu. Jeżeli ktoś w wieku 18 lat postanowił sobie być poprapranym psychopatą, tak jak twoja matka albo mój ojciec, to takim umrze. Koniec, kropka. Nie pomogą rozmowy (sprawdzałem). Nie pomoże modlitwa (sprawdzałem). Nie pomoże tłumaczenie (sprawdzałem). Nie pomoże miłość (sprawdzałem).
        Jest tylko jeden sposób: przygotować się na dziesięć lat z psychopatą pod jednym dachem, wybrać sobie sposób zarabiania pieniędzy*) za 10 lat, przez 10 lat zdobywać umiejętności po to, żeby w wieku 25 lat móc trzasnąć drzwiami i więcej nie odwiedzać swojej kochanej mamusi albo tatusia, który oczywiście odwdzięczy nam się, obgadując nas publicznie w stylu "25 lat tak się starałaliśmy, dawaliśmy jej jeść, pić, mieszkać, chwaliliśmy się nią przed znajmomymi, a ona nas teraz nawet raz do roku nie odwiedzi". KONIEC, KROPKA. Poparte solidnym doświadczeniem życiowym.

        *) Księgowa, informatyk, językowiec (np. angielski, niemiecki) i inni niesocjologowie, niepedagogowie i niepsychlogowie.
        • Gość: Richelieu* Re: Na takich ludzie jest tylko jeden sposób IP: 195.117.90.* 18.12.04, 22:52
          mają rację wtedy poniekąd, jeśli syn stary kon do 25 rz zdobywal na ich koszt wykształcenie. Gupoty piszesz o tych kierunkach az strach, a jeśli juz fach w ręku, to od razu, po liceum do studium. Dziwne, ze technika polikwidowano,
          • Gość: Krociech Re: Na takich ludzi jest tylko jeden sposób IP: *.sm-rozstaje.pl 30.12.04, 22:33
            Witaj w klubie "masz żreć, masz dach, czemu nas nie kochasz".
            Jest Was już trójka z moimi rodzicami, a z matką Fanki to nawet czwórka. Powinniście zacząć się spotykać, może coś dobrego z tego wyniknie?

            Co do kierunków: najpierw poczytaj Gazetę "Praca" (pomijając wszelkiej maści "przedstawicieli handlowych": księgowy, informatyk - co drugie ogłoszenie), potem komentuj. Językowcem sam jestem i żaden z moich znajomych językowców nie może się opędzić od ofert pracy, więc mi nie wmawiaj, że to przede wszystkim "po technikum" jest praca, bo to już nie dzisiaj. No chyba że po tym technikum kończysz wydział politechniki, po którym inżynierowie są poszukiwani na lokalnym rynku pracy, względnie nauczysz się tak księgować i tak naprawiać samochody, że każdy chętnie Cię weźmie nawet bez wyższego wykształcenia - ale to raczej wyjątki niż reguła.
      • Gość: fuksja Re: Mam tego doooooosyć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 10:14
        znam to, matka swoją zaborczościa i natrętnością nauczyła mnie perfekcyjnie
        ściemniać:) w pewnych kwestiach ściemniam dalej choć mam 26 lat.

        twoja matka używa szantażu i chwytów poniżej pasa ("możesz sie wyprowadzić" -
        skandal,tez to słyszałam) i warto żeby sobie to uświadomiła.

        Może poproś ją o pieniądze. Jak zapyta na co, powiedz że na psychologa. Napewno
        się zmartwi że masz jakiś problem, zacznie wypytywać. Powiedz jej że tak, masz
        problem i tylko psycholog może ci pomóc. Chcesz się przekonać, czy to TY jesteś
        nienormalna że chcesz mieć przyjaciół, chłopaka i zainteresowania w wieku 17
        lat, czy też jest to jakiś problem z relacjami w rodzinie. matka pewnie zacznie
        wrzeszczeć. - ale przecież, mamo, jeśli to ty masz rację, psycholog to
        potwierdzi, prawda? to ją powinno zamknąć.
        żaden mądry psycholog nie stwierdzi, że ona działa dobrze. i fajnie gdyby
        przekazał jej to, np. przez telefon.
        pozdro

        • ludzka_budowla Re: Mam tego doooooosyć! 19.12.04, 14:10
          tak swoja droga to ciekawe dlaczego rodzice mysla ze zamnkniecie dziecka w
          zlotej klatce bedzie dla niego dobre...
          moze sprobuj porozmawiac spokojenie. powiedziec ze zdajesz sobie sprawe z tego
          ze mieszkasz pod Mamy dachem i ze musisz sie z nia liczyc, ale..... powiedz jej
          czego bys chciala. chociaz to pewnie nie pomoze.

          moze zalatw z tata zeby ci na psychologa dal. porozmawiaj z nim, jakos ci
          napewno pomoze.
        • Gość: Richelieu* Re: Mam tego doooooosyć! IP: 195.117.90.* 19.12.04, 14:19
          a wcześniej dupę złoi, ze chodzi po obcych ludziach i opowiada co się w domu dzieje

          Bez sensu. Wszystko na barki psychologa. A w koncu matka się leczyć nie chce i na bank wpadnie we wściekłość gdy ktoś jej to zasugeruje

          Chyba w zyciu nie mieliście do czynienia z wariatami

          A potem niektórzy idą na psychologię i zostają bozalsięboze nieudawcznymi psychoterapeutami
        • kochanica-francuza Re: Mam tego doooooosyć! 19.12.04, 17:06
          Gość portalu: fuksja napisał(a):

          > znam to, matka swoją zaborczościa i natrętnością nauczyła mnie perfekcyjnie
          > ściemniać:) w pewnych kwestiach ściemniam dalej choć mam 26 lat.
          >
          > twoja matka używa szantażu i chwytów poniżej pasa ("możesz sie wyprowadzić" -
          > skandal,tez to słyszałam) i warto żeby sobie to uświadomiła.
          >
          > Może poproś ją o pieniądze. Jak zapyta na co, powiedz że na psychologa. Napewno
          > się zmartwi że masz jakiś problem, zacznie wypytywać. Powiedz jej że tak, masz
          > problem i tylko psycholog może ci pomóc. Chcesz się przekonać, czy to TY jesteś
          > nienormalna że chcesz mieć przyjaciół, chłopaka i zainteresowania w wieku 17
          > lat, czy też jest to jakiś problem z relacjami w rodzinie. matka pewnie zaczni
          > e
          > wrzeszczeć. - ale przecież, mamo, jeśli to ty masz rację, psycholog to
          > potwierdzi, prawda? to ją powinno zamknąć.
          > żaden mądry psycholog nie stwierdzi, że ona działa dobrze. i fajnie gdyby
          > przekazał jej to, np. przez telefon.


          Generalnie zgadzam się z przdmówcynią,ale przekazanie przez telefon nic nie da.
          Mama utwierdzi się tylko w przekonaniu (jeżeli takowe ma),że "psycholodzy to
          wariaci".
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka