11.08.04, 23:34
bardzo proszę o poradę!
w związku z tym, że siostra mojego dziadka od strony mamy chce oddać mi
mieszkanie, w którym juz jestem zameldowana. jak to to zrobić najlepiej by
podatek był najmniejszy lub by wcale nie płacić podatku w us.
słyszałam,że istnieje coś takiego jak dożywotnie przeniesienie własności,
czyli umowa o dozywociu. wtedy obdarowany w zamian za dożywotnie utrzymanie i
zagwarantowanie pochówku osobie darujacej nie płaci podatku od darowizny. czy
jest to prawda? czy może można w jakiś inny sposób ominąć te strasznie
wysokie podatki?
z góry dziękuję.kacha
Obserwuj wątek
    • bebiak Re: darowizna 13.08.04, 14:04
      Witaj Kasiu,
      w tym drugim wątku napisałaś dodatkowo, ze jest to spółdzielcze własnościowe
      prawo do lokalu, więc tutaj to też uwzględnię.

      kacha17 napisała:

      > w związku z tym, że siostra mojego dziadka od strony mamy chce oddać mi
      > mieszkanie, w którym juz jestem zameldowana. jak to to zrobić najlepiej by
      > podatek był najmniejszy lub by wcale nie płacić podatku w us.
      > słyszałam,że istnieje coś takiego jak dożywotnie przeniesienie własności,
      > czyli umowa o dozywociu. wtedy obdarowany w zamian za dożywotnie utrzymanie i
      > zagwarantowanie pochówku osobie darujacej nie płaci podatku od darowizny. czy
      > jest to prawda? czy może można w jakiś inny sposób ominąć te strasznie
      > wysokie podatki?

      Kasiu, umowa o dożywocie (bo o nią Ci najprawdopodobniej chodzi):
      - też jest opodatkowana - 2%;
      - może być zawarta tylko w przypadku nieruchomości, a prawo spółdzielcze
      (choćby z księgą wieczystą) nieruchomością nie jest.
      Jeśli chcieć w ogóle taką umowę rozważać, to siostra dziadka winna wystąpić do
      spółdzielni z wnioskiem o przekształcenie służącego jej prawa w odrębną
      własność (koszt ok. 1.300,-zl) i jeśli prawnie to będzie możliwe - to po
      przekształceniu i założeniu ksiegi może na Twoją rzecz przenosić własność. Ty
      siestaesz właścicielką, ale masz obowiązki wobec siostry dziadka w postaci
      pomocy, sprawowania opieki itd. I do zapłacenia 2% podatku oczywiście (plus
      taksa + sądowa za wpisy do księgi).
      Bez takiego przekształcenia prawa spółdzielczego w ogóle nie możemy mówić o
      umowie o dożywocie.

      Niestety, jesteście obie w II-giej grupie (jesteś zstępną rodzeństwa), a przy
      takim pokrewieństwie nie ma tego dużego zwolnienia i w przypadku darowizny i
      podatek od darowizny sięgałby do 12% rynkowej wartości masy spadkowej.
      Natomiast to zwolnienie w II-giej grupie jest w przypadku spadku, o ile
      oczywiście spełniasz inne warunki dla tej ulgi przewidziane( nie masz swojego
      żadnego mieszkania/domu, mieszkanie do 110 m2 w rozumieniu pow. użytk.,
      zamieszkasz tam i będziesz 5 lat mieszkała). Jeśli spełniasz te warunki a
      nabyłabyś spadek po siostrze dziadka (testament) to w części spadku w postaci
      tego mieszkania podatku byś nie płaciła.
      Oczywiście w przypadku spadku (darowizny zreszta też) pamiętaj o uprawnieniach
      spadkobierców ustawowych siostry dziadka (jej małżonek i dzieci) odnośnie
      zachowku.

      Nie muszę dodawać, ze zawsze istnieje jeszcze możliwość kupienia tego
      mieszkania przez Ciebie i tu podatek 2% od wartości, ale:
      - czy masz takie dochody, które pozwalałyby Ci nabyć takie mieszkanie?
      - jeśli od nabycia przez siostrę dziadka tego mieszkania nie minęło 5 lat (nie
      liczy się roku, w którym nabyła) to dodatkowo przy sprzedaży podatek dochodowy
      10%.
      Myślę, że omówiłam Ci wszystkie możliwości i ufam, ze zrobiłam to w miarę
      jasno.
      Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
      • kacha17 Re: darowizna 16.08.04, 14:05
        dziękuje bardzo za porady!
        chciałam sie jeszcze raz upewnić, czy mieszkanie własnościowe spółdzielcze nie
        może być przedmiotem umowy o dożywociu. to powtórne moje pytanie wynika z
        tego,że sama nie jestem biegła w sprawach prawnych, a byłam u notariusza, gdzie
        powiedziano mi, że w moim przypadku można sporządzic taka umowę.

        testament jest sporządzony już od dawna. mieszkanie w nim przeznaczone jest dla
        moich rodziców (którzy i tak chcą by to mieszkanie było moje i którzy dali
        cioci pieniadze by mogła wykupić to mieszkanie, dlatego jest ono zapisane dla
        nich, wykupione zostałao chyba w 19991 roku).siostra dziadka nie ma juz męża, a
        dzieci nigdy nie miała. najbliższa jej rodzina to moja mama i jej rodzeństwo.
        czy zatem nie byłby najkorzystniej umieścić w testamencie mnie jako głównego
        spadkobiercę? czy te 5 lat przez które musiałabym mieszkać w tym mieszkaniu, by
        nie płacić podatku, zaczęłoby sie liczyc dopiero od dnia otrzymania spadku
        czyli od smierci cioci?
        z góry dziekuję za odpowiedź
        i pozdrawiam kasia
        • bebiak Re: darowizna 16.08.04, 22:55
          Witaj Kasiu,

          kacha17 napisała:

          > chciałam sie jeszcze raz upewnić, czy mieszkanie własnościowe spółdzielcze
          >nie może być przedmiotem umowy o dożywociu. to powtórne moje pytanie wynika z
          > tego,że sama nie jestem biegła w sprawach prawnych, a byłam u notariusza,
          >gdzie powiedziano mi, że w moim przypadku można sporządzic taka umowę.

          A jest to napewno spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu? Hm, a może nie -
          jesteś tego pewna? Ja wiem tyle ile mi napiszesz, a może z dokumentów wynika
          coś innego - sprawdź to koniecznie.
          jeśli jednak jest to spółdzielcze prawo a nie nieruchomość to wg mnie nie ma
          możliwości przeniesienia go w zamian za dożywocie, bo przepis, który mówi o
          dożywociu brzmi tak:
          art. 908 Kc: "Jeżeli w zamian za przeniesienie własności nieruchomości nabywca
          zobowiązał się zapewnić zbywcy dożywotnie utrzymanie (umowa o dożywocie) to
          (..)".
          I jak tu w oparciu o ten przepis przenieść spółdzielcze własnościowe prawo do
          lokalu, które nieruchomością nie jest?


          > testament jest sporządzony już od dawna. mieszkanie w nim przeznaczone jest
          >dla moich rodziców (którzy i tak chcą by to mieszkanie było moje i którzy dali
          > cioci pieniadze by mogła wykupić to mieszkanie, dlatego jest ono zapisane dla
          > nich, wykupione zostałao chyba w 19991 roku).siostra dziadka nie ma juz męża,
          >a dzieci nigdy nie miała. najbliższa jej rodzina to moja mama i jej rodzeństwo.
          > czy zatem nie byłby najkorzystniej umieścić w testamencie mnie jako głównego
          > spadkobiercę?

          Wg mnie tak choć decyduje tutaj wola oczywiście cioci - nie Twoja. Każde
          przeniesienie własności generuje koszty - po cóż więc najpierw nabyć mają
          spadek Twoi rodzice (podatek od spadku) a potem Ty w ramach np. darowizny (tu
          co prawda podatku by nie było, ale taksa notarialna - owszem tak).
          Acha, przy braku męża oraz zstępnych (jak też faktu, iż rodzice tej cioci
          pewnie już nie żyją - tak wnioskuję) nie ma uprawnionych do zachowku.

          >czy te 5 lat przez które musiałabym mieszkać w tym mieszkaniu, by
          > nie płacić podatku, zaczęłoby sie liczyc dopiero od dnia otrzymania spadku
          > czyli od smierci cioci?

          Tak - wg mnie od dnia złożenia zeznania podatkowego. Wtedy dopiero deklarujesz,
          że spełniasz warunki do ulgi + będziesz mieszkać (bądź nie).

          Kasiu, zainteresuj się raz jeszcze tym mieszkaniem w sensie jego statusu:
          nieruchomość czy spółdzielcze prawo (bo to dla umowy o dożywocie istotne o ile
          oczywiście umowa o dożywocie by Cię interesowała).
          Wierząc, że jasne to dla Ciebie - pozdrawiam Cię serdecznie. B.
          • kacha17 Re: darowizna 18.08.04, 17:34
            dziękuję bardzo za poprzednie odpowiedzi!
            mieszkanie to jest napewno spóldzielcze własnościowe, trafiłam raczej na
            niezbyt zorientowaną panią notariusz, która wprowadziła mnie w błąd. byłam już
            u innego notariusza, który również potwierdził to, co dowiedziłam się od
            Ciebie, że w tym przypadku umowa o dożywocie nie wchodzi w grę. ja z rodzicami
            juz postanowiliśmy, że najlepsze będzie tutaj sporządzenie umowy kupno-
            sprzedaż. i w związku z tym mam jeszcze jedno pytanie: wiem że nabywca
            mieszkania płaci 2% podatku, ale co ze sprzedającym? przecież sprzedajacy
            mieszkanie się wzbogaca więc czy z tego tytułu musi również zapłacić jakiś
            podatek? i czy kwotę ze sprzedaży mieszkania musi zawrzeć w corocznym zeznaniu
            podatkowym i czy wtedy będzie płacił jakiś podatek? przypomnę jeszcze że ciocia
            wykupiła mieszkanie w 1991 roku.

            i jeszcze przypmniałam sobie o czymś:
            w momencie wykupienia mieszkania w 1991 roku żył mąż mojej cioci, który zmarł w
            1995 roku. mieszkanie to jednak nigdy nie było jego współwłasnością, i chyba
            nawet nigdy nie był tam zameldowany. już w 1969 roku kiedy mieszkanie nie było
            jeszcze własnościowe mąż cioci wraz z ciocią sporządził akt notarialny o
            wyłączeniu wspólności ustawowej. oświadczono w nim, że "stosunki majątkowe
            podlegać będą rozdzielności majątkowej, a więc każdy z małżonków zachowuje
            zarówno majątek nabyty przed zawarciem związku małżeńskiego jak i majątek
            nabyty później oraz zarządza całym swoim majątkiem samodzielnie" piszę to po
            to, że w biurze notarialnym powiedziano mi, że jeżeli w momencie wykupu
            mieszkania żył mąż cioci, to on również miał prawo do tego lokalu i że trzeba w
            takim wypadku przeprowadzić postepowanie spadkowe w sądzie. ja jednak potem
            znalazłam ten akt notarialny cytowany powyżej, czy on jest wystarczajacym
            dowodem na to że mąż cioci nie miał żadnych praw do mieszkania i że nie trzeba
            przeprowadzać postępowania sądowego?

            bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź i przesyłam serdeczne pozdrowienia
            kasia
            • bebiak Re: darowizna 20.08.04, 23:14
              Witaj Kasiu:)

              kacha17 napisała:

              > dziękuję bardzo za poprzednie odpowiedzi!
              > mieszkanie to jest napewno spóldzielcze własnościowe, trafiłam raczej na
              > niezbyt zorientowaną panią notariusz, która wprowadziła mnie w błąd. byłam
              >już u innego notariusza, który również potwierdził to, co dowiedziłam się od
              > Ciebie, że w tym przypadku umowa o dożywocie nie wchodzi w grę. ja z
              >rodzicami juz postanowiliśmy, że najlepsze będzie tutaj sporządzenie umowy
              >kupno-sprzedaż. i w związku z tym mam jeszcze jedno pytanie: wiem że nabywca
              > mieszkania płaci 2% podatku, ale co ze sprzedającym? przecież sprzedajacy
              > mieszkanie się wzbogaca więc czy z tego tytułu musi również zapłacić jakiś
              > podatek? i czy kwotę ze sprzedaży mieszkania musi zawrzeć w corocznym
              >zeznaniu podatkowym i czy wtedy będzie płacił jakiś podatek? przypomnę jeszcze
              >że ciocia wykupiła mieszkanie w 1991 roku.

              Gdyby nie dalsza część Twego postu, co do której zaraz zajmę stanowisko - na
              ten moment napisałabym: ciocia z tytułu sprzedaży nie bedzie płaciła żadnego
              podatku dochodowego, bo od nabycia przez nią prawa własnościowego minęło 5 lat.
              Kasiu i tu od razu przypomnę (bo pisałam poprzednio): jesli umowa sprzedaży to
              pamiętaj o uprawnieniach urzędu skarbowego. Ten ma prawo wezwać Ciebie jako
              nabywcę i zapytać czy Twoje dochody mogły pozwolić Ci na nabycie tego
              mieszkania za taką a taką cenę. Pamiętaj o tym, bardzo Cię proszę (może dlatego
              tak to podkreślam po raz drugi, iż mam wrażenie, że jesteś bardzo młodą
              osobą?).

              > i jeszcze przypmniałam sobie o czymś:
              > w momencie wykupienia mieszkania w 1991 roku żył mąż mojej cioci, który zmarł
              >w 1995 roku. mieszkanie to jednak nigdy nie było jego współwłasnością, i chyba
              > nawet nigdy nie był tam zameldowany. już w 1969 roku kiedy mieszkanie nie
              >było jeszcze własnościowe mąż cioci wraz z ciocią sporządził akt notarialny o
              > wyłączeniu wspólności ustawowej. oświadczono w nim, że "stosunki majątkowe
              > podlegać będą rozdzielności majątkowej, a więc każdy z małżonków zachowuje
              > zarówno majątek nabyty przed zawarciem związku małżeńskiego jak i majątek
              > nabyty później oraz zarządza całym swoim majątkiem samodzielnie" piszę to po
              > to, że w biurze notarialnym powiedziano mi, że jeżeli w momencie wykupu
              > mieszkania żył mąż cioci, to on również miał prawo do tego lokalu i że trzeba
              >w takim wypadku przeprowadzić postepowanie spadkowe w sądzie. ja jednak potem
              > znalazłam ten akt notarialny cytowany powyżej, czy on jest wystarczajacym
              > dowodem na to że mąż cioci nie miał żadnych praw do mieszkania i że nie
              >trzeba przeprowadzać postępowania sądowego?

              I tu może być Kasiu spory problem. Oni mieli wyłączoną wspólność ustawową (tzw.
              intercyza) i to w porządku, ale .....
              Jeszcze zupełnie do niedawna (w 1991 roku też) istniał w Ustawie Prawo
              spółdzielcze taki przepis, który brzmiał mniej więcej tak:
              Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu przydzielone któremukolwiek z
              małżonków należy wspólnie do obojga małżonków bez względu na istniejące między
              nimi stosunki majątkowe.
              Tak to brzmiało mniej więcej (dokładnie nie pamiętam - to był chyba art. 215
              starego Prawa spółdzielczego, ale głowy nie dam).
              I w oparciu o ten przepis przyjęto, że ta tzw. intercyza nie działa w stosunku
              do praw spółdzielczych nabytych od spółdzielni (a tu mamy taki właśnie
              przypadek).
              Zatem idąc tą drogą należy uznać, że prawo własnościowe weszło do majątku
              wspólnego a jeśli tak to postępowanie spadkowe po wujku (z ustawy nabycie
              spadku albo z testamentu - nie wiem), podatek od spadku po wujku i dopiero
              wtedy dalsze regulacje w zależności od tego kto nabędzie ten spadek, którym w
              przypadku tego mieszkania byłaby połowa.
              I tu znowu wracamy do twego pytania co z podatkiem w przypadku sprzedaży.
              Sytuacja wygląda w ten sposób, że przy nabyciu lokalu czy jego części w spadku
              niektórzy ze spadkobierców (np. Twoja ciocia - jako żona zmarłego) moga
              skorzystać ze zwolnienia od podatku do spadku aale ono jest zależne od
              spełnienia pewnych warunków (typu: ciocia nie ma innego lokalu/domu, będzie w
              tym nabytym w spadku mieszkać przez 5 lat nie zbywając go).
              I teraz tak: jeśli to ciocia by nabyła spadek (tak załóżmy) i skorzystała z
              tej ulgi w podatku od spadku to dopiero po 5-ciu latach mogłaby zbyć lokal -
              jeśli zbędzie wcześniej to urząd skarbowy cofnie jej zastosowaną co do tej
              połówki ulgę i wymierzy podatek od spadku na normalnych zasadach (ten podatek w
              I-szej grupie sięga do 7% rynkowej wartości przedmiotu spadku).
              oczywiście ciocia nie musi korzystać z tej ulgi i zapłacić od razu podatek od
              spadku - wtedy może zbywać kiedy chce.
              To tylko nasze założenia, że ciocia jest jedyną spadkobierczynią - wcale tak
              nie musi być (może dziedziczyć u zbiegu z rodziną wujka - tak z ustawy). No,
              chyba, że był testament.

              Kasiu, jeszcze jedna rzecz jeśli chodzi o nabycie tego mieszkania w 1991 roku.
              Ten przepis, który Ci mniej więcej przywołałam mówił o prawach spółdzielczych
              przydzielonych dla zaspokojenia potrzeb rodziny (coś takiego - kurczę, nie mam
              tego przepisu w domu stąd piszę tak mniej więcej, na tyle na ile pamiętam).
              Ja Ci tutaj nie pomogę bo trzeba tu silniejszej niż moja głowy (najlepiej
              adwokat od prawa spółdzielczego): może w tym przypadku dałoby się obronić
              pogląd, że to nie mieszkanie nie było przydzielone dla zaspokojenia potrzeb
              rodziny - bo np. wujek nigdy tam nie mieszkał - patrz: brak zameldowania, bo
              może miał inne mieszkanie gdzie rodzina jako taka mogła mieszkać itp.
              Rozumiesz o co mi tu chodzi? Ja tutaj Ci nie pomogę - mogłam tylko wskazać
              gdzie upatruję jakąś szansę. Na ile ta szansa jest wysoka - nie umiem ocenić,
              ale myślę, że może warto chociaż spróbować pójść tą drogą.


              Kasiu, starałam się wyjaśnić Ci problem na tyle jasno na ile tylko potrafię
              jasno pisać. Nie umiem ocenić na ile jasno i zrozumiale dla Ciebie to
              napisałam.
              Dodatkowo muszę Ci napisać, że o jestem tu tylko do niedzieli - wyjeżdżam na
              wakacje i zamieszczę stosowny wątek o tym. Jeśli nie zakończymy wyjaśnień do
              niedzieli to służę swoimi sugestiami dopiero po moich wakacjach, z których -
              nie będę ukrywać - cieszę się jak dziecko, bo od roku nie byłam na urlopie i
              jestem już bardzo zmęczona.
              Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i dziękuję za dziękuję:) B.
              • kacha17 Re: darowizna 21.08.04, 18:53
                co do tego kupna mieszkania to rzeczywiście nie mam żadnych dochodów, choć
                wcale nie jestem juz taka młodziutka. no ale niestety siedzę teraż na
                bezrobociu po ukończeniu studiów. Ale to mieszkanie maja kupic moi rodzice nie
                ja.
                mam nadzieję że jeszcze zdązymy się porozumieć przed tymi upragnionymi
                wakacjami, zazdroszczę!

                z tą rozdzielnością majątkową już chyba załatwiłam. byłam w spółdzielni i
                okazało się że oni mają tam orzeczenie wujka że zrzeka się praw do tego
                mieszkania i że jedyną właścicielką jest ciocia.

                mam jeszcze ostatnie pytanie. słyszałam że jeżeli ciocia w ciągu 5 lat od
                sprzedaży swego mieszkania nie kupi nowego to będzie musiała zapłacić 10%
                podatku. czy to prawda??

                dziękuję za odpowiedź
                życzę udanych wakacji
                • bebiak Re: darowizna 23.08.04, 01:28
                  Witaj Kasiu:-)

                  kacha17 napisała:

                  > co do tego kupna mieszkania to rzeczywiście nie mam żadnych dochodów, choć
                  > wcale nie jestem juz taka młodziutka. no ale niestety siedzę teraż na
                  > bezrobociu po ukończeniu studiów. Ale to mieszkanie maja kupic moi rodzice
                  >nie ja.

                  To rozsądnie:)

                  > mam nadzieję że jeszcze zdązymy się porozumieć przed tymi upragnionymi
                  > wakacjami, zazdroszczę!

                  Właśnie nie mogę wyjść z forum - już nie wspomnę, że pakowanie nierozpoczęte
                  nawet :-((

                  > z tą rozdzielnością majątkową już chyba załatwiłam. byłam w spółdzielni i
                  > okazało się że oni mają tam orzeczenie wujka że zrzeka się praw do tego
                  > mieszkania i że jedyną właścicielką jest ciocia.

                  Dobrze, miejmy tylko nadzieję, że notariusz również taki tok rozumowania
                  przyjmie (pamiętaj co Ci pisałam o tym przepisie, który kiedyś obowiązywał).

                  > mam jeszcze ostatnie pytanie. słyszałam że jeżeli ciocia w ciągu 5 lat od
                  > sprzedaży swego mieszkania nie kupi nowego to będzie musiała zapłacić 10%
                  > podatku. czy to prawda??

                  Nie, bo wcześniej mi napisałaś, że ciocia nabyła własnościowe prawo w 1991
                  roku. Minęło zatem 5 lat i jeśli sprzedaje to nie płaci żadnego podatku.
                  To oczym piszesz to co innego: gdyby ciocia nabyła w 2003 roku (przykładowo) i
                  teraz sprzedała to musiałaby w ciągu 2 lat nabyć inne mieszkalnie albo zapłacić
                  te 10% podatku dochodowego. To ma znaczenie dla ostatnich 5 lat, a u cioci od
                  1991 roku dawno ten okres minął.

                  > życzę udanych wakacji

                  Wierzę, ba, wiem, że takie będą:-))))
                  Mam nadzieję, że wszystko zrozumiałe dla Ciebie i że dalej będziesz sobie
                  dzielnie radzić:) Gdyby "coś" to pojawię się tutaj tak jak pisałam (jeśli
                  będzie taka potrzeba).
                  Dziękuję za dziękuję i pozdrawiam Cię już słonecznie bardzo:) B.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka