Gość: Sąsiad
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.11.16, 12:17
Mam pytanie. Sąsiad celowo wyłamuje sztachety ze swojego ogrodzenia, stojącego w granicy posesji. Od pewnego czasu wykazuje oznaki nieżyczliwości, np. wyrzuca na moją stronę odpadki kuchenne, oczywiście się tego wypierając. Z uwagi na to, że mam psa, dziura w płocie może stanowić zagrożenie dla psa - pies może uciec, wejść na ulicę i wpaść pod auto. O ile mi wiadomo, płot nie może stanowić zagrożenia dla ludzi i zwierząt - ale chyba o to sąsiadowi chodzi, aby wywołać spór. Naprawiam więc ogrodzenie, przymocowuję os swojej strony do żerdzi wyłamaną sztachetkę. Po naprawieniu tej - wyłamana następna, już ją tym razem sąsiad zabrał, więc nie mogę tego naprawić. Sąsiad twierdzi, że była połamana i ją usunął, co nie jest prawdą, bo połamana nie była. Proponuję więc zainstalowanie przez siebie sztachetki - nie, bo to jest jego ogrodzenie i ja nie mam prawa nic w nim robić. Dlatego też mam także zlikwidować zabezpieczenie zrobione przy poprzedniej sztachetce - niech będzie oderwana. Takie stanowisko wyraża sąsiad. Z uwagi na jego niezrozumiałe żądania, mówię mu, że mam prawo przybić od swojej strony sztachetkę. Jego zdaniem nie, bo to jest jego płot. Czyli - jeżeli chcę, aby nie było dziur, to mogę sobie zrobić jakieś blokady albo swój płot, ale nie poprzez naprawę JEGO płotu, a jego płot może mieć dziurę, bo to jest wyłączna jego wola i prawo. Z ogrodzeniem wcześniej były już poważne problemy, w części jest wysoki na wiele metrów mur, postawił to całkowicie bez uzgodnienia i wykorzystując nieobecność ( a więc "po fakcie dokonanym"). Pod nieobecność wycina też drzewa rosnące przy płocie po mojej stronie. Obecnie zażądał ode mnie "pilnowania swojego psa", nie poczuwając się do naprawy swojego płotu, w którym były wcześniej już inne, stare dziury i pies tamtędy znalazł drogę. Zostało to przeze mnie zabezpieczone. Reakcja sąsiada była taka, że jego zdaniem jestem osobą konfliktową - na moją odpowiedź, że przyczyną przechodzenia psa jest nieszczelny płot. Teraz z innej strony już świadomie robi ubytki. Jest to wiec człowiek, który prowokuje spór. Urabia mi opinię osoby konfliktowej, wyraźnie szuka pretekstu do kłótni. Nie sposób w takiej sytuacji nie zareagować, bo przecież płot powinien być odpowiednim zabezpieczeniem, w przeciwnym wypadku traci swój sens. Co można wymagać od sąsiada, który, jak sądzę nadużywa swojego prawa własności?