Gość: Gość
IP: *.ssp.dialog.net.pl
30.05.09, 21:19
Witam.
Od kilku lat mam poważny problem z lokatorami mieszkającymi pod moim
mieszkaniem. Pewien Pan kupił je 5 lat temu i od tego czasu je
wynajmuje. Przez 4 lata mieszkali studenci, którzy codziennie
prowadzili nocne życie do rana, co tydzień organizowali imprezy z
udziałem 20-30 osób. Pisałam pisma do wspólnoty (oba mieszkania są
własnościowe), prosiłam właściciela i nic. Dopiero za trzecim razem
wybłagałam dzielnicowego, żeby wysłał pismo na uczelnie tych ludzi.
Rok temu się wyprowadzili. Na ich miejsce przyszli studenci Akademii
Muzycznej. Jest dokładnie tak samo, no może poza imprezami. Na
początku po kilka godzin grali w mieszkaniu, dwukrotnie wzywałam
policję i ucichło, ale nadal przychodzą w nocy, walą drzwiami,
przewracają przedmioty, śmieją się i krzyczą. Właściciel kazał mi to
zostawić, więc z nim nie mam już o czym rozmawiać. Najgorsze jest
to, że ja jedyna próbuję z tym walczyć. Moja mama, właścicielka
mieszkania, nie chce żadnych kłopotów, sąsiedzi mieszkający pod nimi
to emeryci, którzy również nie chcą się narażać.
Powiedzcie mi, jeśli pozew o immisje, to jaki jest koszt wstępnej
opłaty. Co jestem w stanie udowodnić na takiej sprawie (mam
wprawdzie pisma do wspólnoty, mam protokoły z jej spotkań, był nawet
wniosek o sprzedaż mieszkania w trybie art. 16 ustawy o własności
lokali, ale czy to nie za mało?). Błagam, pomóżcie mi, zdarza mi się
spać po 2 godziny dziennie…