kwisniewski
06.11.10, 18:59
Listopad, miesiąc pamięci o tych którzy odeszli, jeśli nie zostały w naszych wspomnieniach to pozostał po Nich ślad na cmentarzach - zostały mogiły.
Spacerując po cmentarzu ewangelickim widać wiele zaniedbań, chciałoby się wykrzyczeć, Gdzie jest gospodarz?, Brak ścieżek, porozrzucane i zniszczone nagrobki.
W przewodnikach wymieniany jest nagrobek z piaskowca i marmuru Huldy Wagner, wykonany w stylu klasycystycznym Czy istnieje?
Miejsce pochówku znalazła tutaj znana płocka rodzina Boetzel i Władysław Szromajer (1861-1933), pierwszy prezes Rady Miejskiej miasta Płocka w odrodzonej Polsce, działacz PSS, Kto dziś dba o te mogiły?
W internetowej encyklopedii jest tekst - Jeden z nielicznych współczesnych nagrobków wystawionych na tym samym cmentarzu poświęcony jest Ludwikowi, Franciszce, Janinie Boetzel oraz żołnierzom Armii Krajowej. Grobów w sumie jest kilkaset, współczesne należą do rzadkości. Szczególnie piękne są pomniki odlewane z żeliwa, pochodzące z płockiej odlewni prowadzonej przez Izydora Sarnę. Jest to jedyny cmentarz, gdzie znajdują się grobowce z napisami w języku polskim, niemieckim, rosyjskim i francuskim.
Dziś te żeliwne nagrobki są zniszczone i potrzebują renowacji. Cały cmentarz potrzebuję specjalisty - architekta krajobrazu.
galeria.plock24.pl/thumbnails-167.html
Teren jest własnością Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego lecz właściciel o ten teren nie dba,
Brak reakcji odpowiednich władz to wyrażenie zgody by ten teren został zniszczony i zlikwidowany, a przecież ewangelicy też tworzyli historię Płocka.