Dodaj do ulubionych

Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar...

26.06.12, 21:03
i te ku**y chcą podwyżki!!! i tylko miasteczka umieja pod sejmem robić..chory kraj i chorzy ludzie!!
Obserwuj wątek
    • adamczykma Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 26.06.12, 21:23
      Mam pytanie...
      Czy Panem pielęgniarzem nie powinna się zająć prokuratura za nieudzielenie pomocy??? Przecież on ma wykształcenie medyczne i jako taki jest chyba do tego zobowiązany??? Nie znam się na prawie ale chyba tak jest...
      A co do podwyżek - najpierw zacznijcie pracować - gdy mój tata po wypadku miał pęknięta miednice to dopiero po 5 dniach po mojej wyraźnej sugestii, ze może by ojcu pomóc się umyć Panie pielęgniarki ruszyły swoje kupry i to zrobiły... Sprywatyzować szpitale to zaczniecie pracować a nie pić kawę i zbijać bąki...
      P.S. Oczywiście nie wszyscy są tacy jak ja piszę ale właśnie Ci najbardziej rzucają się w oczy...
      • Gość: KODEKS KARNY Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.ip.netia.com.pl 26.06.12, 21:35
        ZLOŻYC ZAWIADOMIENIE DO PROKURATURY...
      • Gość: zenon Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.149.c87.petrotel.pl 26.06.12, 21:56
        To co z Ciebie za synek co się brzydzi tatę umyć tylko masz pretensję. On nie raz Tobie mył.
        • Gość: pacjentka to po co zatrudniać pielęgniarki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 23:17
          Gość portalu: zenon napisał(a):

          > To co z Ciebie za synek co się brzydzi tatę umyć tylko masz pretensję. On nie r
          > az Tobie mył.
          jak się nie chce pracować w tym zawodzie, to można włoszczyznę w warzywniaku sprzedawać
          • Gość: Zenon Re: to po co zatrudniać pielęgniarki? IP: *.032.c64.petrotel.pl 26.06.12, 23:33
            Jeżeli uważasz że pielęgniarki zatrudnia się po to by tylko pacjentom tyłki myły to gratuluję :)
            • Gość: pacjentka Re: to po co zatrudniać pielęgniarki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 23:42
              no to niech zwolnią pielęgniarki i zatrudnią kogoś kto to zrobi i nie straci korony z głowy.
              Jak sama nazwa wskazuje pielęgniarka zajmuje się pielęgnacją pacjenta, a pielęgnacja nie ogranicza się do zmierzenia temperatury , podania tabletki czy zrobienia iniekcji.
              Taka praca.
              • Gość: Zenon Re: to po co zatrudniać pielęgniarki? IP: *.032.c64.petrotel.pl 26.06.12, 23:53
                To w tym kraju to wszyscy powinni (idąc Twoim tropem) w warzywniaku pracować: pielęgniarki bo nie myją pacjentów, opieka społeczna bo nie dopilnuje obowiązków, urzędnik za biurkiem bo petent mu przyjdzie i tylko przeszkadza w pasjansie, nauczyciel bo dzieciaki są za głośnie i nie chcą się uczyć i jeszcze pensje za małe :)
                • Gość: pac Re: to po co zatrudniać pielęgniarki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.12, 00:11
                  ma Pan rację:) to zły przykład.warzywniak by splajtował.
                  • Gość: ja Re: to po co zatrudniać pielęgniarki? IP: *.bilfinger.pl 27.06.12, 10:10
                    oj tak i jeszcze by kolejne pretensje były, że ....utarg za mały, bo ludzie za mało kupują :)
                • norbert2225 Re: to po co zatrudniać pielęgniarki? 27.06.12, 08:15
                  wiesz moze lepiej by bylo jakby duza liczba z tych ludzi gdzie indziej pracowala i nawet nie w warzywniaku bo to tez zatrudna praca ,MYCIE PACJENTA CZY JAKA KOLWIEK POMOC CHOREMU W SZPITALU SIE NALEZY ZA TO PLACI I WYMAGA dobrze by bylo aby POLACY WRESZCIE UPOMNIELI SIE O SWOJE PRAWA LECZENIA i wszystko jedno ile komu placa kazdy wykonywac swoje obowiazki musi dobrze te POLSKIE SWIETOSCI ZA BARDZO SA NA PIEDESTALE
              • Gość: KAMA Re: to po co zatrudniać pielęgniarki? IP: *.034.c66.petrotel.pl 27.06.12, 19:59
                MOJA MAMA LEŻAŁA W MARCU NA ORTOPEDII, I TU PERSONEL PIELĘGNIARSKI JEST SUPER.
        • norbert2225 Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k 27.06.12, 08:09
          nie zrozumiales to nie chodzi o obrzydzenie wzgledem ojca TO JEST OBOWIAZEK PRACY PERSONELU SZPITALNEGO ZA TO IM PLACA JAK SIE NIE PODOBA ZWALNIAC NIE MA LUDZI NIEZASTAPIONYCH I WRESZCE ZACZAC NAPRAWDE POLAKOW LECZYC
        • Gość: adamczykma Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.12, 09:23
          Nie brzydzi się tylko moje pytanie brzmi - od czego one tam są i za co się im płaci???
      • lauren6 Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k 27.06.12, 09:18
        adamczykma napisał:

        > Mam pytanie...
        > Czy Panem pielęgniarzem nie powinna się zająć prokuratura za nieudzielenie pomo
        > cy??? Przecież on ma wykształcenie medyczne i jako taki jest chyba do tego zobo
        > wiązany??? Nie znam się na prawie ale chyba tak jest...

        Gdyby chodziło o moje dziecko to złożyłabym takie doniesienie. To, że rodzina przywiozła dziecko nie jest żadnym argumentem. Dzieciak mógł mieć złamany kręgosłup, a trzymanie przez matkę w kocu tylko pogarszało jego stan.
    • nynus123 Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 26.06.12, 21:40
      To nie jest szpital. To jest weterynaria! LEKARZE jak można ich tak nazwać nic nie umieją a chcą sobię przypisać zasługę w trudnych przypadkach nie chcąc oddać ludzi w lepsze ręce jakie istnieją choćby w warszawie. A co do pielęgniarek w tym szpitalu to jak się im da jakąś kawę, czekoladki to się "trochę" zainteresują a jak nic nie dostaną to w dupie mają pacjenta na odłączenie kroplówki trzeba czekać godzinę aż szanowna pani pielęgniarka ruszy swoje szanowne cztery litery. Ten szpital powinni zamknąć w cholerę i zrównać z ziemią. Winiary nigdy nie miały dobrego zdania z ust pacjentów i nigdy nie będą miały chyba że za 100 lat.
      • Gość: sara Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.139.c68.petrotel.pl 26.06.12, 21:54
        Weterynarz od ręki zajmuje się swoim "pacjentem"... taka prawda. Raczej nie można porównywać tego przypadku z Winiar do weterynarii, bo gdyby rzecz się działa w klinice weterynaryjnej to udzieliłby on niezbędnej pomocy potrzebującemu od ręki.
      • Gość: maria subiektywnie IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.12, 21:54
        nynus co Ty człowieku wogole piszesz..."Ten szpital powinni zamknąć w cholerę i zrównać z ziemią" zastanow sie!!! moze i nie jest to jakis dobry szpital pod względem personelu ,ale gdyby wogole go nie bylo to z pewnoscia lepiej by sie nie dzialo! i sie nie oszukujmy bo jesli sa szpitale w ktorym sie placi pieniadze za leczenie czy jakas opieke to i personel i lekarze sie bardziej przykladaja do pracy. Wszedzie tak jest. W tych czasach rzadzi pieniadz... a nie bezinteresowana pomoc.
      • Gość: pacjentka Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.12, 21:54
        Najlepsze jest to że w szpitalu lekarze mający prywatna praktykę przyjmują ludzi kiedy mają dyżury(najczęściej godziny wieczorne). Leczą szpitalnymi narzędziami oraz lekami. A na koniec biorą pieniądzę jak za wizytę w swoim prywatnym gabinecie. Taka sobie fucha w godzinach pracy. Mistrzem tego jest doktor P. z oddziału laryngologii. Wiem to dokładnie bo niestety przez jakiś czas korzystałam z jego usług.
        • Gość: tek Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.30.89.77.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.06.12, 22:00
          Oj droga pani... to odważna byłaś:) Ja bym się bał do tego szpitala leczyć nawet odciski na pięcie:(
          • Gość: do teka Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.054.c68.petrotel.pl 26.06.12, 22:07
            pięty już odmiękły?.Jeszcze nie?.dobrze,że nie widać i dzięki Bogu nie czuć przez internet.
            • Gość: tek Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.30.66.80.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.06.12, 22:18
              Martw się o swoje. Czyżbyś ze swojego doświadczenia wiedział coś o tym? Nie pozdrawiam tym razem
            • Gość: Maniek Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.149.c87.petrotel.pl 26.06.12, 22:26
              Wszyscy jadą w personel a nikt nie pochyli się nad głupotą dziadka. Jak by mi syn upadł, nie mógł się ruszyć lub kręcić szyją (skoro naciągnął sobie ścięgna szyjne to na bank go przy każdym ruchu bolało), to bałbym się, że mogło coś się stać z kręgosłupem i od razu wołałbym karetkę a nie targał dzieciaka na tylnym siedzeniu do szpitala po naszych pięknych polskich drogach. Gdyby mądry dziadek zadzwonił to nie miałby później problemów w szpitalu i zapewniłby od razu pomoc. A co on zrobił? No chyba że ma doktorat z medycyny albo rendgen w oczach. Dla mnie to nieodpowiedzialne zachowanie i nie ma co zwalać na szok czy nerwy.
              • Gość: be_gl Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.12, 00:59
                o, właśnie! Wszyscy "nadają" na personel (nie, wcale nie chcę go bronić, nikt tam w tej specyficznej sytuacji nie stanął na wysokości zadania), ale któż zauważył i zanalizował potencjalne skutki tego, że dzieciak, który >po upadku z kanapy nie mógł się ruszać< przez gorliwego dziadka został - zapewne po podniesieniu z podłogi- owinięty w koc i na poduszkach osobiście dowieziony do szpitala? Przecież gdyby to był uraz kręgosłupa, to dziadek więcej by zaszkodził, niż pomógł! Rozsądny i zrównoważony emocjonalnie człowiek wzywa w takim przypadku karetkę, a nie awanturuje się później po izbach przyjęć!
                No, chyba, że istotnie ma rentgen w oczach i jest specjalistą ortopedą albo co najmniej wykwalifikowanym ratownikiem medycznym...
                • violka-pl Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k 27.06.12, 04:28
                  No, ale żeby zobaczyć co ten dziadek nawywijał, to trzeba byłoby pójść z nim do samochodu.

                  Dziadek wpadł w panikę, bo miał pod opieką wnuczka i nie dopilnował. Pewnie sądził, że szybciej będzie przywieść samemu dziecko niz czekać na karetkę.

                  Personel medyczny jest szkolony i z czasem nabywa doświadczenia aby odpowiednio reagować na nerwowe zachowania zgłaszających wypadki, ale woleli olać sprawę.

                  "Jolanta Górecka - powtarzając także opinie "doświadczonego personelu" - twierdzi, że jeśli ktoś przywozi człowieka po tego typu urazie swoim autem, to najwidoczniej jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo."
                  Ale mogło doprowadzic do większych urazów i należało to sprawdzić.

                  Fakt, że nie korzystanie z karetki jest głupie, bo tam jest szansa na reanimację jakby co.
                  Właśnie wczoraj dowiedzieliśmy się, że człowiek zmarł w aucie pod szpitalem, bo bez skierowania nie chciano go przyjąć.
              • Gość: gral Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.dynamic.mm.pl 28.06.12, 11:13

                W poniedziałek póżnym wieczorem byłam świadkiem kiedy przywiozła karetka mężczyznę po upadku z drabiny widać było że mężczyzna cierpi panowie ratownicy weszli do gabinetu sami po chwili wyszli a pacjentowi kazano czekać godzinę póżniej przywieziono dziecko ten sam zespół z karetki i sytuacja się powtórzyła z urazówki wychodziłam około 1.30 żadna z tych osób nie była jeszcze przyjęta chociaż mineły 3 godziny .Więc bzdurą jest że jeśli karetka przywozi to ma się natychmiastową pomoc.
                A co jeszcze woła o pomstę do NIEBA że dojście do urazówki w godzinach nocnych jest nie lada wyczynem dla osób z urazami nogi bo tkiej osobie towarzyszyłam a miało być tak pięknie po otwarciu nowej części szpitala a jest do DUPY
      • Gość: do nuniusia123 Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.054.c68.petrotel.pl 26.06.12, 22:03
        nie dawaj na kawę jaśnie panie niuniusiu i nie pyszcz.Panisko kawę chce dać i myśli,że to wystarczy.Ta kawa ubliża pracownikom służby zdrowia.To taki relikt komunistyczny.Wiesz czego chcą pracownicy służby zdrowia?.Chcą tego samego o czym pyszczysz.Chcą szacunku.Twoje krzyki świadczą o twojej kulturze.Zero kultury.Tobie wszystko łącznie z szacunkiem.Ty do innych bez szacunku.Drogi wielmożu nigdy mie mów nigdy.Pamiętaj.Nie zapamiętasz bo to za dużo dla ciebie niuniusiu.Szacunku do drugiego człowieka ciebie nie nauczono.A widziałeś wielomożu jak pracują na Winiarach.Nie widziałeś boś nigdy tam nie był.Mnie w tragicznie trudnym przypadku uratowano życie.Widziałeś jak ciężko pracują na chirurgii lub na kardiologii.Nikt nawet przez moment nie powiedział o jakimś się odwdzięczeniu.Gdy trafiłem na Chirurgię II nikogo kompletnie tam nie znałem.Nie miałem żadnych znajomości i układów.Nie miało to najmniejszego znaczenia.Nie uwierzysz.Tweoja sprawa.nie wierz.Będę wdzięczny personelowi Chirurgii II wdzięczny do końca życia bo dzięki ich fachowości żyję.Każdy sądzi po sobie.Pamiętaj.Każdy sądzi po sobie.Nie rób drugiemu co tobie nie miło.Pozdrowienia dla personelu Chirurgii II na siódmym piętrze i wspaniałych kardiologów z Kardiologii wraz z personelem.Nie martwcie się wpisem niuniusia.Wszędzie są tacy.Gdy ten niuniuś był pracownikem służby zdrowia to by nam dał popalić.
        • Gość: Miki Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.169.c85.petrotel.pl 26.06.12, 22:14
          Ale bełkot. Powinieneś się leczyć w Tworkach na głowę, a nie na chirurgii na Winiarach. Każdy kto był w tej "klinice" wie, że te konowały tylko patrzą, żeby im dać w łapę. To samo pielęgniarki, mają gdzieś pacjentów, gdy czegoś nie dostaną. Ten szpital, to jedna wielka korupcja. Biedne doktorki to z czego mają rezydencje w Cekanowie i okolicach ? Z pensji???
          • Gość: do fiki miki Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.054.c68.petrotel.pl 26.06.12, 22:19
            skoro wiesz o korupcji to dlaczego nie poszedłeś z tym do prokuratury.Jeśli o tym wiesz to jesteś współwinny korupcji.Kto więc bełkocze bełkotku.Kto powinien się leczyć w Twortkach.Tam też są lekarze.Uważaj więc.Tam też są pielęgniarki i pilęgniarze bełkotku.Każdy sądzi po sobie z tymi łapówkami i korupcją.Prokuratura jest na Placu Obrońców Warszawy.
            • Gość: Miki Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.169.c85.petrotel.pl 26.06.12, 22:41
              Nie jestem kapusiem, gnido.
              • Gość: do miki fiki Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.054.c68.petrotel.pl 26.06.12, 23:05
                skąd wiesz jak wygląda gnida.Z własnego doświadczenia kapusto?.Nie jesteś kapusiem więc nie narzekaj.Tylko biorący tak mówi gdnido?.
        • nynus123 Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k 26.06.12, 22:27
          chyba jakąś zburzona panią pielęgniarką jesteś.. urzekła mnie twoja historia :D Widać że nigdy nie leżałeś w Warszawie i nie wiesz jaka tam jest opieka lekarska i pielęgniarska. W Sierpcu jest lepsza opieka niż w Płocku. Pozdrowienia i życzę zdrowia..
          • Gość: do niuniusia123 Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.054.c68.petrotel.pl 26.06.12, 23:06
            trudno uwerzyć?Jak ci żle w Płocku to idz do Sierpca.
            • Gość: pacjentka Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.12, 23:20
              A ja akurat do Sierpca nie wyjechałam. Po tych akcjach na laryngologi z doktorem P. zaczęłam korzystać z usług centrum w Kajetanach. Normalnie inny świat. Lekarze z płockiej laryngologi to pielęgniarzowi w Kajetanach butów nie są godni czyścić. Banda debili co lekarzami się nazywają.
      • norbert2225 Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k 27.06.12, 08:20
        tu nie masz raci w POLSCE WETERYNARJA JEST NA WYSOKIM POZIOMIE i szkoda ze NFZ nie umie od weterynarzy przejac schematu leczenia jest duzo przychodni wiekszosc prywatnych konkuruja ze soba maja coraz leprze wyposarzenie milo i kulturalnie jestes obsluzony obojetnie czy przychodzisz z rasowym czy kundelkiem UCZYC SIE OD WETERYNARZY
      • Gość: pl Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: 195.187.14.* 27.06.12, 11:31
        Tak to jest: do lekarza macie pretensje ale zaocznie i po cichutku a i z kopertką cichaczem.
        Do pielęgniarek natomiast baaardzo odważnie się zwracacie per k*.., że do roboty, bo płacicie i wymagacie. Komu płacicie i od kogo wymagacie?
      • Gość: on Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.12, 12:14
        a ja na miejscu pielęgniarza złozyłbym doniesienie do prokuratury na dziadka, który zachował sie nieodpowiedzialnie i że nanaził dziecko na utratę zdrowia. Najlepiej jest krytykować innych prawda? A gdyby ten pielegniarz opuścił swoje stanowisko pracy i zmarł im jakis pacjent na ip. to wtedy byloby że poszedł na pogaduchy ze znajomym. Chyba dla wszystkich mądrych ludzi jest logiczne że stany ciężkie i wypadki zagrażające zdrowiu przywozi Pogotowie, a urazy lekkie przywozi rodzina. Jeszcze jedno we wszystkich duzych szpitalach gdzie przyjmuje sie tak dużą liczbę chorych czas oczekiwania jest podobny.
    • Gość: aaa Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 22:18
      coś dziadek ściemnia, bo gdyby dzieciak faktycznie zwalił się z łóżka i nie mógł ruszać to dlaczego nie wezwał od razu karetki - w takim wypadku występuje podejrzenie uszkodzenia rdzenia nie trzeba chyba tłumaczyć z czym może się to wiązać - a ten, nie dość że go w tobołek zawinął, to jeszcze się z nim bujał na winiary
      • Gość: Terry Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: 94.42.241.* 26.06.12, 22:32
        Ot powiatowy szpitalik, gdzie nieudolne kierownictwo nie potrafi zapanować nad bałaganem. A pacjenci są upokarzani tragiczną obsługą. Personel medyczny ma w głębokim poważaniu ...
    • nieleming80 Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 26.06.12, 22:20
      Specjalnością gazety wyborczej jest szkalowanie lekarzy. Lekarz na izbie nie może zostawić nagle bez pomocy pacjenta z urazem czy zawałem i lecieć ratować innego pacjenta. Cała ta sytuacja to jedno wielkie nieporozumienie . Zabrakło dobrej woli pielęgniarza, a starszy pan nie dotarł nawet do żadnego z lekarzy. W nagłych przypadkach wzywa się pogotowie i tak to w Polsce od lat funkcjonuje. Przykre jest to, że w Polsce wystarczy jeden miernej jakości artykuł w propagandowym piśmie, a już wielu forumowiczów nie szczędzi najgorszych epitetów na ludzi , którzy z wielkim poświeceniem ratują ludzkie życie. Wśród lekarzy te z są czarne owce ale większość to dobrzy fachowcy, którym należy się szacunek. Niestety ciemnoty w Polsce nie brakuje. Najlepiej opluwać i wyzywać nie mając żadnego pojęcia o pracy lekarza.
      • Gość: budżetówka Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 23:04
        "Specjalnością gazety wyborczej jest szkalowanie lekarzy." Nie tylko, ostatnio "jadą" tez po nauczycielach. Ale i z lecznictwem i z oświatą ostatnio coś się dzieje i trzeba grunt przygotować. Pozdrawiam
      • Gość: gość Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.free.aero2.net.pl 26.06.12, 23:22
        W szpitalu MSWIA na Wołoskiej w Wa-wie na izbie przyjęć moja Mama - starsza osoba, z licznymi innymi chorobami, np. cukrzycą, przywieziona przez pogotowie i WYJĄCA z bólu po upadku ze schodów i - jak zdiagnozowano później - paru złamaniach w obrębie obojczyka itp. - czekała w sumie cały dzień na udzielenie pomocy: bez jedzenia i picia ( przy cukrzycy!!!), na twardym plastikowym krzesełku (z poważną chorobą serca, ciśnieniem itd.) : przywieziono ją koło 6:30 - zabraliśmy ją do domu - około 16:00. Na dodatek w międzyczasie zmienił się lekarz. Ten wcześniejszy opatrunku 9specjalnej opaski używanej przy tego typu złamaniach zamiast gipsu) już nie założył, bo nie zdążył.Zdążył tylko wysłać Ojca na poszukiwanie sklepu z takimi opaskami. Ten kolejny - kazał Ojcu (sic!) założyć opaskę (Ojciec osłupiał , pan doktor z niechęcią i od niechcenia opaskę założył). Następnie mojej zbolałej Mamie polecił jako lek przeciwbólowy.... ibupron czy coś w tym rodzaju, bo nie miał czasu wypisywać recepty. Mama wyła z bólu kolejne kilkanaście godzin, aż Ją zawieźliśmy, niemalże siłą, do prywatnej przychodni, gdzie, w sumie niepotrzebnie, zrobili Jej kolejne prześwietlenia. Niepotrzebnie, bo wystarczyło wypisać receptę na środek przeciwbólowy, który radykalnie zmniejszył ból (choć, oczywiście, cierpiała jeszcze długo. Czas stracony: ok. 4 godz. + dojazd. Ból Mamy przy ubieraniu się, rozbieraniu, wchodzeniu do samochodu - nie do opisania....

        Razem z Mamą na tej izbie przyjęć czekała tak cały Boży dzień na plastikowym krzesełku - kobieta w ciąży i oczywiście z jakimś poważnym problemem zdrowotnym.

        Żeby nie było: na Wołoskiej pracują też fantastyczni lekarze i wspaniałe pielęgniarki. Obok tych iluś tam dup...ów.

        Wyjaśniam - na izbę przyjęć rodzina w zasadzie ma wstęp wzbroniony. Teraz już wiem, że jak trafi tam ktoś bliski z naprawdę poważnym problemem zdrowotnym, ale na chodzie, to trzeba być w pobliżu i przypominać o pacjencie: żądać leżanki, jak się źle czuje, i nie dopuścić do tego, żeby chory, półprzytomny człowiek siedział cały dzień na krzesełku. Donosić jedzenie. Zwolnić się z pracy. Trzymać rękę na pulsie. W razie czego - niestety, awanturować się.

        Nie zawsze to się udaje... W czerwcu mój Ojciec z zapaleniem płuc (nierozpoznanym półtorej doby wcześniej na innym dyżurze w innym miejscu, ale to szczegół) trafił prosto od swojego internisty na ... izbę przyjęć na Wołoską. Było to ok. 15:00, niestety dniu ważnego meczu. I... zanim się zorientowałam (tj. wzięłam telefon i zaczęłam dzwonić na izbę z pyta niem, co się dzieje, a potem udałam się tam osobiście) przesiedział z tym zapaleniem płuc i gorączką, pocący się, półprzytomny, bez - a jakże! jedzenia i picia od śniadania) do ok. 21:30 na.... plastikowym krzesełku w sali, gdzie jest głośno, jasno, gra TV itd. Owszem, robili badania. Owszem, nie ma miejsc. Ale ledwo żywy człowiek trzymany X- godzin na izbie przyjęć na krzesełku plastikowym w XXI w. ? TRZECI ŚWIAT ?! ojciec przez te kilka godzin tak się odwodnił, że niemalże go nie poznałam.

        Nie wiem, gdzie tkwi błąd. Ale gdzieś ten błąd jest. Bo skoro w szpitalu tle miejsca zajmują: sklepy, sklepiki i kramiki, to chyba powinno być też miejsce na leżanki na izbie przyjęć. W sprawie mojej Mamy zachowanie lekarza było NIEWYBACZALNE !!!!
        • nieleming80 Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k 27.06.12, 10:12
          Błąd tkwi w finansowaniu izby przyjęć przez NFZ, a raczej jego braku. Za brakiem właściwego finansowanie idą braki w personelu i etatach lekarzy. Lekarz nawet jeśli zasuwa jak motorówka to się nie rozdwoi. Wina za to nalezy obarczyć rząd i NFZ. Lekarze sa tylko ofiarami systemu . Nawał pracy 48 godzinne dyzury, praca pod presją sprawiają, że lekarz nie ma czasami czasu na grzeczności i pacjenci sie tym oburzają. Więcej wyrozumiałości dla lekarzy, a mniej dla partactw rządu Tuska, który mianuje szefów NFZ i decyduje o finansowaniu szpitali
      • Gość: mmm Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.class100.petrotel.pl 27.06.12, 06:45
        a wystarczyło zaprowadzić dziadka do odpowiedniej poradni. czas 1-2 minuty. efekt - brak skandalu w mediach. proste? nie dla naszych medyków.
        ewidentnie zawinił tu personel niższego szczebla co akurat mnie nie dziwi.

        co do wspaniałych lekarzy na winiarach - są dobrzy,ale są tacy którzy na sumieniu mają paru inwalidów...
    • Gość: do seamoona Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.054.c68.petrotel.pl 26.06.12, 22:23
      skąd wiesz,żę to ku.... a nie ch.....Nie ubliżaj innemu człowiekowi.Czy chciałbyś by ciebie tak nazywano?.Pewnie nie ale tobie wolno.
      • Gość: Beria Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.plock.mm.pl 26.06.12, 22:46
        towarzysz Stalin to sobie z tą bandą lekarską potrafił poradzic. Pamiętacie spisek lekarzy kremlowskich.A na tych naszych siły nie ma. Trza tej hołocie zakazać wyjazdów do Unii.. tam tym konowałom dobrze placą i ich szanują więc im się we łbach przewraca. Potem taki jeden z drugim gaworzy ,ze on jest klasa średnia i społeczenstwo które go nie szanuje to jest durne. A batem takiego łapownika i zlodzieja . Na szczęscie Tusk z Arłukowiczem juz sie trochę za nich biorą. Tak trzymac . zakaz wyjazdu "na zachód" i w mordę!
        • Gość: Beria Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.plock.mm.pl 26.06.12, 22:56
          zapomniałem sie zgodzic i powtórzyc mądry wpis ....."chory kraj i chorzy ludzie"
        • Gość: do Berii Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.054.c68.petrotel.pl 26.06.12, 23:11
          sugerujesz,że płemieł i jego naczelny lekarz podobny jest do generalissimusa.To obraza władzy kolego Beria.Nawet tak spokojny człowiek jak płemieł może się zdenerwować wszak on historyk i wie kto to generalissimus.Ostro jedziesz daleko nie zajedziesz.
    • paulhandyman takie qurestwo niemoliwe w UK lub DE 26.06.12, 22:57
      Wiele lat nie mam "przyjemnosci" z polska rzeczywistoscia, ale po przeczytaniu tego tekstu przeszly mnie ciarki. Takie rzeczy nigdy nie mogly by sie wydarzyc w Niemczech lub Wielkiej Brytanii, gdzie od wielu lat korzystam z przychodni czy szpitali...
      • Gość: /\/\ Re: takie qurestwo niemoliwe w UK lub DE IP: *.204.54.217.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.06.12, 19:47
        chyba mało się tam szwędasz po przychodniach i szpitalach..
    • annappp1 Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 26.06.12, 23:02
      Właśnie dziś spędziłam z mamą 9 godzin w naszej pięknej Izbie Przyjęć... i chyba nigdy nie spotkałam się z takim chamstwem lekarzy wobec pacjentów. Taka jakby ta praca była poniżej ich godności... Pięknie odnowione pomieszczenia i co z tego??? jestem zniesmaczona i mam nadzieję nigdy więcej tam nie trafić z kimkolwiek z rodziny a tym bardziej jako pacjentka...
      • Gość: smutno Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 23:23
        Przykro czytać takie opinie. Piękna Izba Przyjęć z dobrym sprzętem, tylko ten pacjent ciągle przeszkadza personelowi w pracy. A to stoi w nie tam gdzie trzeba , a to pójdzie za daleko. Ciągle coś nie tak. Samo utrapienie z tym pacjentem, jakby nie mógł pójść gdzie indziej.
    • Gość: pacjentka To tylko brak kultury personelu medycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 23:13
      Ci ludzie ciężko pracuja, pomagają ludziom. Cierpią na chroniczny brak kultury osobistej. Czy to ich wina?
      Może takie zachowanie wynika z przepracowania? Może zbyt dużo pracują? Może nie da się ciągnąć kilku etatów w kilku szpitalach?

      Ja się ciągle łudzę ,że to ze zmęczenia.
      • kamil.morze Re: To tylko brak kultury personelu medycznego 26.06.12, 23:38
        Gość portalu: pacjentka napisał(a):
        jak się dowiesz ile jest za dyżur to zrozumiesz za czym ten pęd ..... ludzie w mc tyle nie zarabiaja ile na dyżurze 24h .....
        > Ci ludzie ciężko pracuja, pomagają ludziom. Cierpią na chroniczny brak kultury
        > osobistej. Czy to ich wina?
        > Może takie zachowanie wynika z przepracowania? Może zbyt dużo pracują? Może nie
        > da się ciągnąć kilku etatów w kilku szpitalach?
        >
        > Ja się ciągle łudzę ,że to ze zmęczenia.
        >
        • Gość: pacjentak Re: To tylko brak kultury personelu medycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 23:44
          no trochę w tym przesady :), ale i tak warto. Tylko za te pieniądze wypadało by jeszcze świadczyć pewnej jakości usługi a nie byle co i byle jak.
      • dmbldr Re: To tylko brak kultury personelu medycznego 26.06.12, 23:53
        Gość portalu: pacjentka napisał(a):

        > Ci ludzie ciężko pracuja, pomagają ludziom. Cierpią na chroniczny brak kultury
        > osobistej. Czy to ich wina?
        > Może takie zachowanie wynika z przepracowania? Może zbyt dużo pracują? Może nie
        > da się ciągnąć kilku etatów w kilku szpitalach?
        >
        > Ja się ciągle łudzę ,że to ze zmęczenia.

        Wykonują swoją pracę i mają to robić profesjonalnie. Przemęczony listonosz nie może mi nabluzgać, ze mieszkam na czwartym piętrze bez windy, przemęczona kasjerka nie może mi powiedzieć, żebym zabierał z powrotem towar i spadał do innej kasy itd.itd. Jak tak robią to zostaną zwolnieni dyscyplinarnie.
        • Gość: pac Re: To tylko brak kultury personelu medycznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.12, 00:13
          ale to szpital,tu można
          • Gość: cz Re: > ale to szpital,tu można IP: *.class101.petrotel.pl 27.06.12, 08:06
            Bo szpitalem rzadzi PSL-owa banda.
    • dmbldr Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 26.06.12, 23:14
      Trudno się dziwić dziadkowi, że poniosly go emocje, w końcu bał się o życie wnuka. Trudno mieć pretensję, że być może w nieodpowiedni sposób odnosił się do personelu, przecież nie został przeszkolony jak się prowadzi rozmowę w takich dramatycznych sytuacjach. Natomiast personel pielęgniarski został przeszkolony, a przynajmniej powinien bo za to dostaje pieniądze i na tym polega jego praca.
      Skandalem jest, że w szpitalu nie potrafili profesjonalnie się zachować, gdyby tak postąpili, dziadek bez zbędnych i nieprzyjemnych dyskusji pobiegłby w te pędy na urazówkę i jeszcze podziękował.
      Wystarczyło spokojnie i życzliwie przekonać starszego pana, że wnuk najlepszą i natychmiastową pomoc dostanie w poradni urazowej.
      Bezczelne jest tłumaczenie tej sytuacji, że dziadek zachowywał się nieuprzejmie dlatego cham pielęgniarz miał prawo potraktować go jak rozrabiającego żula, a nie jak przerażonego czlowieka walczącego o życie dziecka. Buta, arogancja i kompletny brak empatii w szpitalu na Winiarach!
      • Gość: savi Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.205.118.230.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.06.12, 00:07
        Żebym sam nie przeżył podobnej histori to serio, jak ktoś wcześniej napisał, uznałbym to za szkalowanie lekarzy. Niestety sam na własnej skórze poczułem empatie. Chce tu zaznaczyć, że nie lekarzy, na Winiarach jest ich jak na lekarstwo i w sumie widac ich tylko na obchodach. To personel pomocniczy, czyli pielegniarki robi zamieszanie. Tu właśnie upatrywałbym wizerunkowej porażki szpitala na winiarach. Panie zapomnialy ze maja sluzyc ludziom, czasem wydaje mi sie ze to sa znudzone zyciem urzedniczki a nie pielegniarki.
    • kamil.morze Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 26.06.12, 23:35
      to ja napisze o "akcji" z niedzieli - w sobote przekręciło mi kolano przy graniu w piłkę z dziećmi - niedziela o 11 na urazówkę - 4h czekania na wejście żeby usłyszeć ze rentgen - człowiek z urazem kolana lata zakrętami korytarzy żeby znaleść - zdjęcie i o dziwo technologia bo @ przesyłają - i powrót na urazówkę ( kto kiedyś miał kolano *3 nominalnej wielkości wie co to przejście takich odcinków ) - kolejne 1,5h czekania na kolejne wejście aby się dowiedzieć że mam iść na izbe żeby mnie specjalista obejrzał - na izbie czekam na specjaliste/lekarza z oddziału 2 piętra wyżej ponad godzinę !!! do tego czeka 20 osób a jest 10 krzesełek - z urazem kolana stoje bo trudno abym osoby po 70 poprosił o zwolnienie miejsca - po badaniu słysze że albo zostaje w szpitalu i kiela środy otworzą mi kolano sprawdzić co jest albo ide do domu z gipsem bo nie moge wyjśc bez blokady ..... dziś jest wtorek i nie mam już praktycznie opuchlizny i problemów z ruszaniem kolanem ..... jutro wielcy lekarze by się zdziwili jakby mnie pocieli ...... rzeźnia a nie szpital ..... gipsogabinet a nie urazówka .... tylko w gips wszystkich by pakowali ....
    • Gość: kaamil Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.023.c75.petrotel.pl 26.06.12, 23:44
      to ja napisze o "akcji" z niedzieli - w sobote przekręciło mi kolano przy graniu w piłkę z dziećmi - niedziela o 11 na urazówkę - 4h czekania na wejście żeby usłyszeć ze rentgen - człowiek z urazem kolana lata zakrętami korytarzy żeby znaleść - zdjęcie i o dziwo technologia bo @ przesyłają - i powrót na urazówkę ( kto kiedyś miał kolano *3 nominalnej wielkości wie co to przejście takich odcinków ) - kolejne 1,5h czekania na kolejne wejście aby się dowiedzieć że mam iść na izbe żeby mnie specjalista obejrzał - na izbie czekam na specjaliste/lekarza z oddziału 2 piętra wyżej ponad godzinę !!! do tego czeka 20 osób a jest 10 krzesełek - z urazem kolana stoje bo trudno abym osoby po 70 poprosił o zwolnienie miejsca - po badaniu słysze że albo zostaje w szpitalu i kiela środy otworzą mi kolano sprawdzić co jest albo ide do domu z gipsem bo nie moge wyjśc bez blokady ..... rzeźnia a nie szpital ..... gipsogabinet a nie urazówka .... tylko w gips wszystkich by pakowali ....
    • rockawy Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 27.06.12, 00:05
      Taka Pania Dyrektor to za twarz i na bruk moze inne swiete krowy szpitalne naluczylby sie szacunku w stosunku do pacjenta i ze za pomoc ludziom spoleczenstwo im placi i nawet tym zdenerwowanym.
      To burdel a nie szpital i co z tego ,ze w tam pracuja rowniez normalni lekarze jak takie cwoki psuja im opinie .
      • Gość: gość Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.12, 00:30
        Niestety, moje doświadczenia z izba przyjęć i całą tą świtą pielęgniarską sa podobne. Kilka godzin na izbie przyjęć to norma, nie ma zmiłuj, o głodzie i chłodzie. Totalny brak empatii, przerób i nic wiecej.
        A jak juz się trafi na oddział, to rutyna, rutyna, jak w zegarku. Panie robia to, co o danej godzinie każda zrobić musi, potem zamykają się w swoim kantorku i... czekają kolejnej godziny, kiedy zrobić musza to, co tam maja nakazane. Rzadko, powtarzam rzadko zrobią coś dla pacjenta, co byłoby poza rutynowym działaniem. Rzadko! najgorzej ze starszymi ludźmi, nad którymi nikt z rodziny nie czuwa!!! Nie ma zmiłuj rutynowe działania i nic więcej, ale jak to była niedawno dyskusja, to sa przeciez panie magfistry, a nie jakies tam siostry. TRzeba się cenić i szanować co nie? Oby jak najpóźniej trafić w ich ręce. Empatii się nie doczekasz, i to ich mało kulturalne nazywanie starszych ludzi per " babciu". Obrzydliwe i niestety bezkarne.
        Takiej opieki doświadczyła moja mama, ona się ich bała!
    • baalsaack Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 27.06.12, 00:14
      "Pani dyrektor nie wie, jak było, ale jednak wierzy swojemu pracownikowi?"

      To takie dziwne? Historię pewnie warto opisać, ale prawda jest taka, że jak było dokładnie, wiedzą tylko strony, które w tym uczestniczyły.
    • 7plock Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 27.06.12, 00:43
      Płockie dziadostwo ,oddać to w prywatne ręce to takich baranów na pysk wywalą .
      Ale pewnie nie będzie prywatyzacji bo wielu straci pracę, a człowiek szary niech zdycha.
    • nerwus0 Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 27.06.12, 01:37
      Krótko. No żesz kuźwa mać! I oni chcą, by ich szanować?
      To bydlaki, nie lekarze.
    • Gość: jacekplacek Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.nwrknj.east.verizon.net 27.06.12, 07:07
      A ja z innej beczki. Pracuje w normalnej fabryce w USA. Czasami niema nikogo z nadzoru produkcji. Kazdy a przedewszystkim najblizej pracujacy wita klijenta i udziela niezbednych informacji. Chodzi o pozytywne zalatwienie klijenta. Bo przeciez to klijenci daja nam zatrudnienie.
      Mieszkam 10 -c minut pieszo od zakladu. Bywa ze w wekend szef zadzwoni ze klijent potrzebuje jakas czesc do maszyny, inaczej ich produkcja staje. Bez wzgledu na pore dnia czy nocy wsiadam w samochod i zalatwiam faceta. Mimo ze mam problemy z jezykiem angielskim, wystarczy ze wstawie numer czesci i facet mi podpisze. Reszte zalatwia pozniej dziewczyny w biurze.
      Ja mam zaplacone za fatyge a klijent wie ze w razie potrzeby moze liczyc na nas.

      A przeciez szpital to instytucja majaca za zadanie ratowanie zycia. Zas pracownicy sa oplacani, tylko pytanie za co?, za obecnosc w miejscu pracy?
    • Gość: aga Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.185.c75.petrotel.pl 27.06.12, 07:41
      mojej znajomej mężowi odcięło dwa palce, zadzwonił po karetkę, z której lekarze nie wiedzieli jak mu pomóc. Żona wcześniej zatamowała krwotok, a pomocnicy medyczni zabrali palce do kieszenie i kierunek szpital. A w szpitalu..uwaga posadzili go na izbie przyjęć, wręczyli palce w foli i kazali czekać w kolejce..
      Koniec końców żona wsadziła męża w samochód i pojechała do Warszawy, gdzie w szpitalu pomoc została udzielona natychmiastowo bez formalności przechodzenia przez izbę przyjęć, nikt nie pytał go o ubezpieczenie, od razu został zabrany na salę operacyjną. Niestety nie udało się odratować jednego palca, gdyż nasi płoccy lekarze przecież nie wiedzieli, że palec należy umieścić w soli fizjologicznej.

      To jest KOSZMAR !!!!
    • norbert2225 Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 27.06.12, 08:04
      tak wyglada lecznictwo w POLSCE TO JEST SKANDALICZNA SLUZBA ZDROWIA jej logo powinna byc trupia czaszka przynajmiej w pelni odzwierciedlalaby jak w POLSCE funkcjonuje pomoc ludziom nie do pomyslenia w NIEMCZECH ci ludzie tutaj by juz nie pracowali a w Polsce to STANDART ,tam zawsze chyba bedzie jednakowo chamcy lekarze ,personel wyswiatczajacy laske pacjentowi i kolchoz czyli NFZ ; leczacy; WSZYSTKICH Z PIENIEDZY bo to ; leczcnictwo ; w Polsce nadal wychodzi najlepiej
      • Gość: wieśniak Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.180.55.198.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.06.12, 08:58
        ale o co ten krzyk? przecież lekarze sa "bardzo zajęci" - od rana na działkę w pobliżu mojej zwożą materiały budowlane, zaczynają budować już drugi, skromniutki domek za ok 1 mln zł., przecież muszą jakoś na to "zarobić". Dlatego ludzie, zero łAPÓWEK, BIERZCIE ICH ZA RYJ I DO ROBOTY NIECH ZASUWAJĄ, A NIE TYLKO PATRZą, kto im podrzuci kolejną kopertę.
    • tom.gorecki Musicie kilka razy powtórzyć artykuł. 27.06.12, 09:27
      Pemaciej odpowiedzialny za pracę tych ludzi właśnie nalewał sobie wódeczki i schylał się po nakrętkę.
    • br-rulez Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 27.06.12, 09:48
      W tym szpitalu to niestety normalna praktyka. Rok temu o 3 w nocy pojechałam tam ze swoim synem, który miał prawia 40 stopni goraczki i majaczył. Do szpitala z domu mam 4 minuty drogi dlatego nie chciałam czekać na karetkę. Pani w dyżurce powiedziała, że mam się udać do lekarza dużurującego na oddziale dziecięcym. Dyżur tego dnia miał pan ordynator, który krótko mówiąc wyrzucił nas. Powiedział, że owszem dotknie dziecko jak wrócimy do domu i ........wezwiemy karetkę pogotowia. Coś mi się wydaje, że lekarze coś tam przysięgają na koniec studiów......coś o ratowaniu......coś o zdrowiu i pacjentach.....ale chyba tej nocy zapomiał o tym. W każdym razie serdecznie pozdrawiam pana ordynatora oddziału dziecięcego i życzę wielu sukcesów zawodowych :)))))
    • Gość: latko Histeryk a sprawa polska. IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.12, 09:55
      W naszej kulturze reakcja:

      "Tak proszę pana, już idziemy, gdzie jest dziecko? Zaprowadzę pana na urazówkę, to jest tuż obok, tam niezwłocznie ktoś się dzieckiem zajmie."

      Taka reakcja przerasta polską kulturę współżycia społecznego. Zamiast tego personel przyglądał się "histerykowi" bo wiadomo, kto by tam pomagał wariatowi, przyszedł do szpitala i zachować się nie umie, ani dogadać się z nim nie da.
    • Gość: ja Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.bilfinger.pl 27.06.12, 10:08
      oj prawda prawda, połowa znich nie powinna pracować jako pielegniarki, wiem coś o tym bo niestety kilka razy leżałam w szpitalu na Winiarach i gdyby nie rodzina i mąż to pewnie po 1 dobie by mnie tam ni ebyło, ale z pensji zabierają mi 1/3 co miesiąc min. na państwoą służbę zdrowia...jak tu żyć w tym pokręconym kraju...
      • Gość: L Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.c152.petrotel.pl 27.06.12, 11:16
        • Gość: pracownik Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.094.c64.petrotel.pl 27.06.12, 11:47
          Wszyscy są niezadowoleni z pracy ppersonelu, tylko nikogo nie interesuą warunki pracy, to że otwierane są nowe, piękne odziały, izba przyjęć. Ale zwiększyć ilość personelu to nie potrzeba. Ze na 40 pacjentów są 2 pielęgniarki (niemłode bo 60-letnie), jedna salowa to jak może być dobrze? pocieszam, że jak będą pracować 67-letnie to będzie jeszcze gorzej!
          Że na Izbę Przyjęć oddelegowywane są pielęgniarki z innych oddziałów, bo tam są braki, a na innym zostaje jedna. Kogo to interesuje?
          • Gość: pac Re: Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.12, 22:31
            myślę, że ludzie zdają sobie sprawę,że są duże braki w ilości zatrudnionego personelu.
            W tym artykule jednak poruszono aroganckie zachowanie pielęgniarza wobec pacjenta/klienta.

            Czemu ludzie się burzą? Większość pracuje w firmach w których takie zachowanie wobec klienta jest niedopuszczalne.
    • alebaba17 do szpitala się dostać najlepiej karetką pogotowia 27.06.12, 10:43
      mamy dzisiaj takie czasy, że nasi politycy stworzyli takie prawa aby w polskiej służbie zdrowia rządzili tylko urzędnicy i księgowi plany, stawki, limity, koncesjonowanie, wybrane leki, przerób roczny pacjentów to jest najważniejsze a nie jacyś tam chorzy co się plączą w kolejkach a nie chcą spokojnie w domu umierać
    • ryanmdusa Byli w szpitalu. A do dziecka musiał wzywać kar... 27.06.12, 11:54
      Dziadek ma nieco nieracjonalne oczekiwania.
      Przeciez ten szpital jest w Polsce, powinien sie cieszyc ze jego nie okradli i nie pobili, oraz ze pijany pielegniarz nie zwymiotowal na jego wnuczka.
      Troszeczke realizmu nastepnym razem; trzeba przyniesc flaszke to bedzie inna rozmowa, szczegolnie ze czesc personelu w porze wieczorowej zaczyna telepac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka