dzwonnik
29.05.02, 14:37
Kolejny watek, ktory prawdopodobnie nic nie zmieni, ale kto wie??
Chce poruszyc problem wlaman do domow stojacych poza centrum miasta, a
wlasciwie to niemalze na granicy miasta. Juz kilka razy wlamano sie do domku
nalezacego do mojej rodziny. Wybito szyby, zniszczono drzwi, takze przybudowka
gospodarcza ulegla "odwiedzeniu". Przy tej okazji zniknely narzedzia, kosiarka,
telefon, butla gazowa, farelka, etc. Po prostu takie rzeczy jakie sie zwykle ma
na dzialce.
W jednym z przypadkow zlodzieje podjechali w nocy samochodem i chcac sprawdzic
czy nikogo nie ma w domu obrzucali front budynku blotem. Pozniej bezczelnie
niszczac przeszkody w postaci drzwi i okien zabrali doslownie wszystko co sie
dalo.
Podejrzewam, ze sprawcami przynajmniej jednego z wlaman (nawet juz nie
zgloszonym na policji) byli mieszkancy pobliskiego domu (a wlasciwie rudery)
lub ich znajomi). Nie podejrzewalbym nikogo bezpodstawnie, ale juz kilka razy
zdarzylo im sie ukrasc innym sasiadom np. posciel wiszaca przed domem...
Jest to siedlisko pijackiej rodzinki, ktora wyprzedajac kolejne czesci ziemi
wegetuje przez lata.
Co do innych wlaman, to w tej okolicy zdarza sie ich dosc duzo (okolice Plocka -
Ciechomic - Grabiny) i praktycznie nie ma na to sposobu. Za kazdym razem
kradzione sa podobne rzeczy i jakos przewaznie odbywa sie to zupelnie bezkarnie!
Moje odczucia sa takie, ze kradna miejscowi w porozumieniu z osobami, ktore
znaja dobrze swoich sasiadow, albo przynajmniej wiedza czy ktos akurat jest czy
nie.
Co robic?!