Gość: Polsilver
IP: *.plocman.pl
01.03.05, 07:59
:-) To się nazywa szczęście
Tekst z GW.
Pacjent z nożem w głowie
Katarzyna Malinowska, Białystok 01-03-2005, ostatnia aktualizacja 28-02-2005
20:16
Bolała go głowa i nie mógł jeść. Po czterech dniach 63-latek spod
Białegostoku zgłosił się do lekarza. Natychmiast zabrała go karetka i
przewiozła do białegostockiej kliniki otolaryngologii. Lekarze nie mogli
uwierzyć własnym oczom - na zdjęciu rentgenowskim głowy mężczyzny widać było
12-centymetrowy nóż bez trzonka.
Opowiada dr hab. Marek Rogowski, kierownik kliniki otolaryngologii: - Ostrze
weszło pod prawym uchem, na wysokości baczków, przeszło przez podstawę
czaszki i okolice podniebienia. Zatrzymało się na żuchwie. Choć mogło
zahaczyć o duże naczynia, nerwy, nie uszkodziło dosłownie nic!
- Pacjent opowiadał, że schodził z taboretu, stracił równowagę i upadł - mówi
dr Rogowski. - Coś go zakłuło, ale nie zwrócił na to większej uwagi, bo był
pijany. Potem zaczął szukać ulubionego noża. Znalazł tylko trzonek. Jednak
dopiero po paru dniach zgłosił się do lekarza.
Ostrze usunięto bez wielkiej operacji. - Pociągnęliśmy i poszło - wyjaśnia dr
Rogowski.
Po dwóch dniach mężczyzna został wypisany ze szpitala. Teraz białostoccy
lekarze zamierzają przypadek opisać w specjalistycznym medycznym periodyku.