roman_j
06.11.05, 22:28
No proszę. Broniewski wiecznie żywy. I bardzo dobrze, bo naprawdę wielkim
poeta był i podobnie jak Norwid czeka na swoje "późne wnuki", które odkryją go
na nowo nie patrząc na jego twórczość przez pryzmat PRL-u, który zresztą
zniszczył go jako człowieka. Nie mogę w tym miejscu nie napisać, że Władysław
Broniewski był Jagiellończykiem. A swoich nauczycielach pisał m.in. tak: "Byli
to światli, kochani ludzie. Kształtowali chłopięce dusze, wskazywali drogi
trudne do samodzielnego znalezienia..."
I to się nie zmieniło... :-))
Ale o swoim rodzinnym mieście nie miał zbyt pochlebnej opinii:
"Płock jest miastem zakamieniałym, które zmienić się nie może nigdy...
Szczęsliwie to, że to bydło zwane >>płocką inteligencją<< ni mnie już ziębi,
ni parzy... Witali tu wczoraj hallerczyków z kwiatami... myślałem sobie, że
inaczej nieco wyglądał nasz odjazd do Legionów cztery lata temu" dranie! omal
kamieniami za nami nie ciskano, wyklęci byliśmy w >>opinii publicznej<<. Pies
ich mordę lizał - oni teraz wojsko polskie witają - tfu!..."
I tu też chyba niewiele się zmieniło... ;-))