Dodaj do ulubionych

"Janek Wiśniewski padł...."

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 13:09
Wczoraj minęła właśnie rocznica zabójstwa sławnego "Janka Wisniewskiego".
Oto cała prawda:
Zbyszek Godlewski padł
Izabela i Eugeniusz Godlewscy:
"Pojawiło się u nas dwóch z Urzędu Wojewódzkiego. Powiedzieli, że zapraszają
na pogrzeb syna. Milicyjną suką dojechaliśmy do Trójmiasta. Na cmentarzu w
Oliwie byliśmy po 11. Ciało Zbyszka całe podziurawione. Jedna z kul trafiła w
głowę, czaszkę miał roztrzaskaną.
Z Izabelą i Eugeniuszem Godlewskimi, rodzicami Zbyszka zastrzelonego w Gdyni
17 grudnia 1970 roku, bohatera "Ballady o Janku Wiśniewskim", rozmawia
Grzegorz Szaro:

"Przed 35 laty, 14 grudnia 1970 r., na wieść o podwyżkach cen żywności
zastrajkowała Stocznia Gdańska. 15 grudnia na ulicach Gdańska doszło do starć
robotników z milicją. Zginęło siedem osób. 16 grudnia zastrajkowały
największe zakłady Trójmiasta. Przed gdańską stocznią zastrzelono dwóch
stoczniowców".
Tego samego dnia wicepremier Stanisław Kociołek zaapelował o przerwanie
strajku. Gdyńscy stoczniowcy posłuchali.
17 grudnia 1970 r. po godz. 6 rano wielu z nich przyjechało pociągiem na
stację kolejki Gdynia Stocznia. W grupie był 18-letni Zbyszek Godlewski -
elblążanin od czterech miesięcy zatrudniony przy przeładunku statków. Na
kładce nad torami naprzeciwko robotników stanęło wojsko. Żołnierze zabili 13
osób.
Jak się dowiedzieliście o śmierci Zbyszka?
Izabela Godlewska: Zbyszek dopiero od czterech miesięcy pracował w Gdyni. My
w Elblągu, jeszcze 17 grudnia nic nie wiedzieliśmy. Radio, telewizja, gazety
nie informowały. 18 w piątek znaleźliśmy w drzwiach awizo. Poszliśmy na
pocztę, a tu budynek zastawiony czołgami, nie można wejść. Wróciliśmy do domu
i ja zadzwoniłam od sąsiadki, wtedy telefonu nie mieliśmy. Gdy zapytałam o
telegram, kobieta, która odebrała, powiedziała, że to bardzo poważna sprawa i
żebym uważnie słuchała. Przeczytała mi: "Zbyszek nie żyje. Kazik".
Kim był Kazik?
Eugeniusz Godlewski: Starszym kolegą Zbyszka, też z Elbląga. Razem wyjechali
do stoczni. Kazik był przy zastrzeleniu Zbyszka. Potem opowiedział nam, że
gdy szli rano do pracy, syn dostał serię z karabinu na kładce nad torami.
I.G. : Pojechaliśmy szukać syna.
E.G.: W szpitalu w Gdyni Redłowie facet w białym fartuchu powiedział, że nie
pokaże nam ciała, bo musimy mieć zezwolenie prokuratora. Pojechaliśmy do
prokuratury. Budynek był zastawiony wojskiem. I wiele osób w takiej sytuacji
jak my. Prokurator mówi, że jest sobota i nic nie załatwimy. Kazał przyjechać
w poniedziałek.
A w niedzielę wieczorem pojawiło się u nas dwóch z Urzędu Wojewódzkiego w
Gdańsku. Powiedzieli, że zapraszają na pogrzeb syna. Milicyjną suką
dojechaliśmy do Trójmiasta. Na cmentarzu w Oliwie byliśmy po jedenastej.
Ciało Zbyszka całe podziurawione. Jedna z kul trafiła w głowę, czaszkę miał
roztrzaskaną.
I.G.: Na cmentarzu Zbyszek był pochowany jako czwarty tej nocy. Groby
rozmieścili w różnych miejscach, bo nie chcieli, by rodziny zabitych
kontaktowały się ze sobą.
E.G: Przed odjazdem z cmentarza przypomniałem sobie, że w kaplicy zostały
ubrania syna. Wróciłem i poprosiłem o te rzeczy, chciałem koniecznie się
dowiedzieć, jak zginął. Byłem oficerem Wojska Polskiego, więc od razu
zauważyłem, że dostał serię z broni maszynowej - trzy lub cztery kule w
brzuch i jeden pocisk w głowę.
Ciało Waszego syna niesiono na drzwiach ulicą Świętojańską...
E.G.: Zobaczyłem to na zdjęciu, po raz pierwszy w 1980 lub 1981 roku. Wałęsa
zorganizował we Wrzeszczu wystawę fotografii z Grudnia '70. Zapytałem
organizatora, czy da mi odbitkę, bo to mój syn. Odpowiedział, że to nie jest
żaden Zbyszek Godlewski, tylko Janek Wiśniewski. Bo Krzysztof Dowgiałło -
inżynier ze stoczni, autor słów "Ballady o Janku Wiśniewskim" - gdy pisał, to
nie znał jego nazwiska i wymyślił symboliczne. Poznaliśmy pana Krzysztofa w
roku 80. Przepraszał nas za to wymyślone nazwisko, a ja mu odpowiedziałem,
żeby się nie przejmował i sobie ręce podaliśmy. Teraz w Gdyni jest ulica
Janka Wiśniewskiego.
A w Elblągu Zbyszka Godlewskiego. Niewiele osób pewnie wie, że chodzi o tę
samą osobę.
I.G.: Nie szkodzi. Smutno tylko trochę, bo niedawno okazało się, że
Mieczysław Cholewa, który skomponował melodię do "Ballady...", był
współpracownikiem SB"
Obserwuj wątek
    • Gość: ojciec Re: "Janek Wiśniewski padł...." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 13:10
      No właśnie, po paru latach człowiek dowiaduje się, że ktoś z jego otoczenia to
      TW lub esbek.
    • Gość: kolo Re: "Janek Wiśniewski padł...." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 21:08
      Znów świętowano rocznicę 1970, w tym roku świętowano również 25 lat
      solidarności. Elity dają motłochowi igrzyska. A Janek Wiśniewski padł...tylko
      po co?
      • Gość: e. Re: "Janek Wiśniewski padł...." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 22:09
        elyty ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka