ciffan
21.02.06, 23:38
"dziesięć lat temu często korzystał z komunikacji miejskiej. Marzył wtedy, by
na każdym przystanku znalazł się ekran, na którym wyświetlany byłby rozkład
jazdy. Ekran "wiedziałby" wszystko o ulicznych korkach. I na podstawie
zgromadzonych informacji uaktualniałby godziny odjazdów. - Stworzenie takiego
systemu jest dziś oczywiście możliwe. Byłby on jednak bardzo kosztowny -
twierdzi Malak."
W roku 1998 byłem przez krótki czas w Darmstadt i tam na każdym przystanku
były właśnie takie tablice, które wyświetlały dużą czcionką numer autobusu,
który przyjedzie najszybciej oraz czas jego dojazdu a mniejszą kolejne trzy
linie wraz z czasem oczekiwania. Tak więc widać, że gdy pan Malak marzył sobie
o takim rozwiązaniu, cywilizowane kraje dawno już je stosowały. A u nas jak
zwykle średniowiecze, sto lat za Murzynami w sferze nowinek technicznych w
codziennym życiu :/
"Poza tym wieszanie monitorów na każdym przystanku jest dziś niepotrzebne.
Prawie każdy nosi przy sobie własny ekran - telefon komórkowy. I korzystając z
przeglądarki WAP, może sprawdzić rozkład jazdy."
Niby wszystko ładnie pięknie, ale życzę powodzenia przy surfowaniu po wapie na
komórce w dwóch przypadkach:
- podczas dwudziestostopniowych mrozów, jakich niedawno doświadczyliśmy. Nie
da się precyzyjnie operować na klawiaturze telefonu w rekawiczkach, a bez nich
ręce kostnieją w try miga;
- czasem na niektórych przystankach zbiera się takie towarzycho, że strach
odebrać telefon, a co dopiero wyjąć go, zająć się wpisywaniem adresu i spuścić
ich z oczu...
Pomysł generalnie fajny, ale wątpię, czy się przyjmie. Za dużo "ale". No i
jednak tablice byłyby duuużo bardziej funkcjonalne (ale oczywiście miasto
musiałoby je przysponsorować, co się z pewnością nie uda)!