roman_j
13.12.02, 16:11
Chciałbym poruszyć kwestię opłat za akademik Co prawda sam tam nie mieszkam,
ale sprawa zainteresowała mnie z przyczyn ogólniejszych. Otóż niedawno
dowiedziałem się, że opłata za akademik wzrosła ze 170 PLN/miesiąc do 205
PLN/miesiąc (proszę mnie sprostować, jeżeli podawane niżej informacje są
błędne). To oznacza, że w ciągu roku opłata ta wzrosła o ponad 20%. Chciałbym
się dowiedzieć, dlaczego? Przecież inflacja w kraju w skali rocznej zbliża
się do 1%. Co wywołało taki nagły wzrost kosztów utrzymania akademika? Chyba
nie koszty przeprowadzonych inwestycji, bo te powinny zostać sfinansowane z
pieniędzy uczelni, a nie z kieszeni studentów bezpłatnych studiów dziennych.
Na bazie podanej przeze mnie kwoty przeprowadziłem rozumowanie, z którego
wynika, że mieszkanie w akademiku przy obecnych cenach jest na skraju
opłacalności. Według moich obliczeń na jednego studenta przypada około 5 m2
powierzchni mieszkalnej (licząc pół pokoju i po kawałku: kibelka, prysznica,
i korytarza w segmencie). Wychodzi więc około 40 zł za m2 powierzchni. Bardzo
dużo. Gdyby zebrały się cztery osoby to za 820 PLN można w Płocku wynająć
mieszkanie i to wliczywszy w to koszty opłat za media. Za tą cenę można mieć
na pewno więcej niż 5 m2 na osobę, że o komforcie mieszkania i braku różnych
ograniczeń nie wspomnę. Dlaczego więc ludzie wciąż mieszkają w akademiku?
Między innymi zapewne dlatego, że Politechnika ma dla nich oprócz „kija” w
postaci podwyżek opłat również „marchewkę”. Marchewką są dopłaty do
akademika. Uczelnia co miesiąc dopłaca niemal połowę kosztów zamieszkania i
tym samym przywiązuje studentów do ich miejsca zamieszkania. Smoleń mówił
kiedyś w kabarecie, jako Pelagia, że: „Z zakładem jesteśmy bardzo związani.
Zwłaszcza przez kasę zapomogowo-pożyczkową”. Tu sytuacja wygląda podobnie.
Studenci są bardzo związani ze swym miejscem zamieszkania, bo przeważnie
groszem nie śmierdzą.
A może w ramach uzdrawiania sytuacji trzeba zlikwidować dopłaty do akademika
w obecnej postaci, a przyznać je jako dodatek mieszkaniowy do stypendium
wszystkim spełniającym kryteria zarobkowe i dotyczące miejsca zamieszkania.
Wtedy każdy miałby wolność decyzji, czy chce mieszkać w akademiku, czy nie.
Może wtedy kierownictwo akademika zaczęłoby się liczyć z kosztami i walczyć o
klienta (czyli studenta).