Gość: Kolczynski
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.05.06, 10:20
Łódzka redakcja Gazety Wyborczej już po raz dziewiąty przyznała nagrodę
Złotej Muszli za Bzdurę Roku. W 2005 r. nie do pokonania okazały się władze
Płocka, które zbudowały most donikąd. Urząd Miasta w Płocku pięć lat budował
most przez Wisłę. Most kosztował 190 mln zł. Ma 1,2 km długości. W nocy jest
pięknie oświetlony, monitoruje go 40 szybkoobrotowych kamer, jezdnia
wyposażona jest w czujniki temperatury. Jednym słowem - cacko. Tyle że nie
można po nim przejechać, bo władze miasta nie zbudowały dróg dojazdowych.
Przez 2005 r. nie udało się zorganizować i rozstrzygnąć przetargu na dojazd.
Wszystkie unieważniano, bo brakowało np. dwóch słów albo zmienił się numer
porządkowy przyznanej dotacji. Mieszkańcy Płocka nazywają most "powietrznym",
bo można doń dostać się tylko z powietrza. Popularne jest też
określenie "Daleko od szosy". Kapituła konkursu przyznała też trzy
wyróżnienia. Otrzymali je: Urząd Miasta w Szczecinie za nowatorski pomysł
zasilania miejskiej kasy. Pewna wspólnota mieszkaniowa postanowiła ocieplić
blok styropianem. Lokatorzy nie pomyśleli, że pogrubi on ściany budynku o 10
cm. Ale urzędnicy byli czujni. Uznali, że styropian wdarł się na miejski
teren (choć wisi nad chodnikiem) i kazali zapłacić 3 tys. zł za uszczuplenie
gruntów gminnych. Dziennikarze "Gazety" w Szczecinie zastanawiają się, czy i
ile trzeba będzie płacić za pomalowanie elewacji, bo przecież każdy milimetr
farby też pomniejsza powierzchnię gminy. Dyrektor generalny Wielkopolskiego
Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu za wydanie 28,5 tys. zł na badania
radiestezyjne szkodliwych żył wodnych pod urzędem. Dyrektor kupił też
kilkadziesiąt urządzeń do neutralizacji złego wpływu tychże cieków na zdrowie
urzędników, bo ponoć bolały ich głowy. O swoich dolegliwościach dowiedzieli
się dopiero od szefa. Decyzję przyjęli bez szemrania, podobnie jak zakup 50
czajników, 40 telewizorów i 10 chłodziarek. Łódzkie MPK za samozaparcie
pracowników i służb kontrolerskich w wykonywaniu obowiązków zawodowych. W
listopadzie tramwaj linii "12" przez 50 minut jeździł w kółko po placu
Wolności. Woził tak jedną pasażerkę gapowiczkę, która z nadmiaru emocji
poczuła się źle. Tramwaj krążył w oczekiwaniu na pogotowie i policję. Nie
stawał, żeby nie tamować ruchu. Członkowie kapituły byli głęboko poruszeni
niezłomną postawą tramwajarzy, którzy zamiast zawieźć pasażerkę do zajezdni,
niewzruszenie trzymali wytyczony przez okoliczności kurs "dwunastki". Inne
bzdury-finalistki:
Rybnik: W grudniu kosztem 40 tys. zł władze miasta zafundowały mieszkańcom
całodobową toaletę publiczną. Potem kazały pilnować przybytku strażnikom
miejskim i pracownikom służb komunalnych. Przed kim? Przed chuliganami, ale
też przed ludźmi, którzy zamiast za potrzebą wchodziliby do WC, żeby się
ogrzać.
Ujsoły: Wójt gminy o tej nazwie na Żywiecczyźnie znalazł sposób na łatanie
jezdni. Przy ważnej szosie (do granicy ze Słowacją!) ustawił tablicę: "Dziury
na drogach głównych gminy Ujsoły ma załatać Starostwo Powiatowe w Żywcu". O
dziwo poskutkowało: starostwo zabrało się do roboty. Pomysł gorąco polecamy
władzom Łodzi.
Kielce: Tematem nieustannej uciechy mieszkańców jest nowy stadion. Najpierw
dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji chciał zaoszczędzić koszty i
zbudować obiekt na 15 tys. widzów bez ani jednej ubikacji. Kibicom miały
wystarczyć tzw. "toj-tojki". Nowatorskiego pomysłu nie poparł sanepid.
Kolejnym kłopotem była trawa. Najpierw wyrosła za rzadka. Dosianie nowej nie
pomogło, bo temperatury były za niskie i trawa nie wzeszła. Przykryto więc
płytę stadionu specjalnym materiałem i podgrzewano ją od spodu. Trawa
zamieniła się w siano. W efekcie na otwarcie stadionu trzeba było sprowadzić
trawę w rolkach z Holandii.
Lublin: Komendant miejski policji zlikwidował komisariat w dzielnicy
dworcowej cieszącej się złą sławą. Zaoszczędził 3 tys. zł miesięcznie.
Złodzieje i chuligani byli wniebowzięci. Dopiero protesty mieszkańców i
proboszcza sprawiły, że komisariat wrócił. Odszedł natomiast oszczędny
komendant.
Słupsk: Miejscowy teatr chciał wystawić "O dwóch takich, co ukradli księżyc".
Dziwnym trafem w okresie wyborów. Na szczęście działacze partyjni okazali
czujność i w porę zapobiegli prowokacji.
Wrocław: Urząd Miasta przepędził z rynku mima Jana Polakowskiego, który
zarabiał na życie udając Lenina. Kiedy ktoś wrzucił monetę do czapki, wódz
rewolucji machał czerwonym sztandarem z naklejonym s