Gość: Czterdziestolatek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.09.06, 19:42
Pewnego razu, Misio tak nieszczęśliwie się wywrócił, ze stracił
wszystkie zęby. Bardzo się tego wstydził i ukrywał się w lesie w
krzakach. Lecz pewnego dnia leśniczy zauważył, że coś się w tych
krzakach rusza, więc przyświecił mocno latarką i zawołał:
- Ktoś ty, mów!
- Niesfieć. - powiedział Misio
Do pubu wchodzi anemiczny, nieśmiały i na dodatek niziutki facecik. Rozgląda
się niepewnym wzrokiem po obecnych, przełyka kilkakrotnie nerwowo, wreszcie
podnosi nieco głos i grzecznie pyta:
- Przepraszam panów, czyj to doberman jest uwiązany przed pubem?
W odpowiedzi odwraca się znad baru zarośnięty osiłek, z wytatuowanymi
ramionami, w skórzanej katanie nabijanej ćwiekami.
- To mój pies, o co chodzi?
Widząc osiłka, facecik zmalał w oczach i długo nie mógł wykrztusić słowa,
nogi ugięły się pod nim, wreszcie wyrzucił z siebie:
- Zdaje się, że mój ratlerek właśnie zabił pana pieska....
Kafar znad baru wybałuszył oczy z niedowierzaniem
- Facet, co ty mi chcesz powiedzieć..., że twój ratlerek załatwił mojego
dobermana? A co on mógł mu takiego zrobić?
- Stanął mu w gardle!
Facet wrócił z nocnego lokalu ze striptizem tak naładowany, że już w
przedpokoju wyskoczył z ciuchów, wpadł do sypialni, szczupakiem do łóżka...
Gdy skończył, pić mu się naturalną koleją rzeczy z wyczerpania zachciało,
idzie do kuchni, a tam żona czyta Przyjaciółkę... Facet z obłędem w oczach w
tył zwrot, wpada do sypialni, zapala światło, a tam teściowa w łóżku...
- To ja przed chwilą tu... z mamusią?! - jąka się facet.
- Owszem - odpowiada mamuśka z zadowoloną miną poprawiając fryzurę.
- To dlaczego mama nic nie mówiła?!
- Przecież ze sobą nie rozmawiamy.
W czasach PRL przychodzi Kowalski do dyrektora huty i mówi:
- Towarzyszu dyrektorze, dlaczego wszyscy otrzymali podwyżkę, a ja nie!
- Kowalski, wy nigdy nie dostaniecie podwyżki.
- A dlaczego?
- Dlaczego? Ja wam powiem dlaczego! Po pierwsze: Po pogrzebie Towarzysza
Bieruta żeście powiedzieli, że za pieniądze przeznaczone na tę ceremonię, wy
byście pochowali cały KC. Po drugie: Jak Maliniak zapytał was dlaczego nie
byliście na ostatnim zebraniu Partii, toście powiedzieli, że jakbyćie
wiedzieli, że to ostatnie, to byście przyszli. Po trzecie: To za 1 maja.
- Za 1 Maja? Przecież byłem na pochodzie! Niosłem nawet portret Towarzysza
Bieruta!
- Tak, a pamiętacie co mieliście w drugiej ręce?
- Tak, lody.
- A pamiętacie jaka była wówczas pogoda?
- No, było bardzo gorąco.
- Właśnie i wasze lody zaczęły się topić. A jak Maliniak powiedział: "Rzuć to
cholerstwo bo się cały pobrudzisz", to coście rzucili?
Z ZOO uciekł goryl. Wezwano specjalistę od chwytania goryli. Po godzinie
zjawia się ze strzelbą, kajdankami i prowadzi na smyczy psa dobermana.
Dyrektor ZOO pyta go:
- Jak pan zamierza schwytać tego goryla?
- Zwyczajnie. Pracownicy ZOO zlokalizują drzewo, na którym siedzi. Pójdę tam
razem z panem i dam panu strzelbę oraz kajdanki. Potem wejdę na drzewo i
strącę goryla na ziemię. Doberman zaatakuje mu jądra, goryl zasłoni się
rękami, a wtedy pan do niego doskoczy i założy mu kajdanki.
- W porządku. Ale po co ta strzelba?
- Gdybym ja pierwszy spadł z drzewa, strzelaj pan do dobermana!
Na komisariat doprowadzono trzech mężczyzn, oskarżonych o wywołanie bójki w
tramwaju. Komisarz przesłuchuje jednego po drugim.
Pierwszy zeznaje Murzyn:
- Moja nic nie rozumieć. Moja jechać sobie spokojnie tramwajem, i nagle
mężczyzna stojąca koło mnie dać mi pięścią w buzię.
Drugi zeznaje student:
- Jechałem sobie tramwajem na uczelnię. Nagle widzę: wsiada Murzyn i staje
koło mnie. No nic, Murzyn jak Murzyn, jadę sobie dalej. I wtedy Murzyn stanął
mi na stopie. Myślę sobie:
- "Murzynowi zwracać uwagę to tak jakoś głupio, pewnie nie za dobrze rozumie
język polski, może sam zejdzie. Dam mu minutę".
Odczekałem z zegarkiem w ręku minutę, a ten mi dalej stoi na nodze. No to
dałem mu jeszcze minutę. Patrzę, kolejna minuta mija, a ten jak gdyby nigdy
nic stoi dalej na mojej stopie. Wytrzymałem tak cztery kolejne minuty, a
potem tak się wkurzyłem, że po prostu dałem mu w ryj.
Potem zeznaje trzeci facet:
- Jadę sobie tramwajem. Patrzę, przede mną stoją koło siebie: Murzyn i
student. I ten student tak patrzy: to na zegarek, to na Murzyna. I znowu: to
na zegarek, to na Murzyna. I nagle spojrzał na zegarek, i jak Murzynowi nie
da w mordę! No to ja pomyślałem, że w całej Polsce się zaczęło!
Razu pewnego samochodem jechał ksiądz, a chodnikiem szła zakonnica, którą
zobaczył. Zapytał, czy ją podwieźć, a ona się zgodziła.
Gdy wsiadła do samochodu, jej habit część nogi odsłonił, a była to noga
piękna i ponętna nadzwyczaj. Wzrok księdza na nodze się zatrzymał i niewiele
brakowało, aby wypadek spowodował. Po odzyskaniu kontroli nad pojazdem ręka
księdza opadła na nogę siostry, a ona zapytała:
- Bracie, czy pamiętasz psalm 129?
A on rękę zabrał i przepraszać począł. Jednakowoż, gdy biegi zmieniał,
ponownie ręka jego na nodze jej spoczęła. A ona ponownie zapytała:
- Bracie, pamiętasz psalm 129?
A on zawstydził się i ponownie przeprosił. Zatrzymali się u bram klasztoru, a
ona podążyła do środka. On zaś Pismo otworzył i przeczytał psalm 129:
- "Idź dalej przed siebie i szukaj, w górze czeka Cię nagroda".
W samolocie pilot oznajmia, że samolot jest przeciążony i trzeba wyrzucić
wszystkie bagaże. Tak się stało, ale po kilkunastu minutach znów sytuacja się
powtarza i znów ktoś musi wyskoczyć. Zgłosił się Amerykanin. Wypił całą wódkę
z barku. Krzyknął:
- Niech żyje Ameryka!
I skoczył.
Niestety po kilkunastu minutach znów samolot był przeciążony. Tym razem
zgłosił się Francuz. Wypił całe wino z barku, przeleciał wszystkie blondynki
na pokładzie.
-Niech żyje Francja! - krzyknął na pożegnanie i skoczył.
Po jakimś czasie sytuacja się powtarza... Zgłasza się Polak. Wypił wszystko
co było w barku, przeleciał wszystkie panienki i krzyknął:
- Niech żyje Mozambik!
I wyrzucił Murzyna...