Dodaj do ulubionych

Jagiellonka

IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.01, 14:09
Dziś pierwszy raz od 2 lat podjąłem wyzwanie z moja przeszłością.
A dokładniej z Jagiellonka. Słyszę sporo na temat nauczycielki, która brała
łapówki. To skandal ze jeszcze nie została zwolniona. A stosowanie represji
wobec młodzieży, która "ośmieliła się cos powiedzieć na temat, z którym się nie
zgadzają" to nie jest wynalazek ostatnich trzech miesięcy.
Na co dzień, przecież podobne praktyki są uskuteczniane przez nauczycieli
Jagiellońskich. Gdyby ruszyć te hermetyczne środowisko, na jaw wyszłoby wiele
przestępstw, których nauczyciele ci, się dopuścili.
Nie mowie o łapówkach, ale o psychicznym znęcaniu się nad młodzieżą, poprzez
nawet kilku minutowe wybieranie ucznia do odpowiedzi, poniżanie go i upodlanie(
w rzeczy samej słowne) przed klasa, a co gorsza opluwanie jego prawdomówności,
domniemając knucie i cwaniactwo, nawet za jego plecami. A gdy ma problem z
nauka, nie starają się mu pomóc, wręcz przeciwnie „dobijają” ucznia, przecież
to idealna pożywka do długich dyskusji w pokojach nauczycielskich, podczas
przerw miedzy lekcyjnych i radach pedagogicznych. Słyszałem o wielu przypadkach
chorób o podłożu nerwicowym, u ludzi, którzy Jagiellonkę ukończyli, lub są w
trakcie uczenia się w tej szkole.
Niejednokrotnie objawy te jak np.: jąkanie, powodowało wzmożoną represje wobec
poszkodowanego ucznia.
Na porządku dziennym jest niepedagogiczne podejście do wychowania uczniów,
wprowadzając nierówności miedzy uczniami, to powoduje, że wątpią w swoje siły.
I właśnie przez to idą w dorosły świat ze zwieszona głowa, pełni kompleksów, i
niedowartościowani.
Ile krzywd nauczyciele jagiellońscy uczynili ludziom? Tyle ile jest absolwentów
Jagiellonki. Jagiellonka to nie terror zasiewany przez nauczycieli, wręcz
legendarny, ale mury i ludzie, którzy do nich chodzą- a jest to młodzież pełna
ambitnych pomysłów i solidaryzująca się w szkolnych niesprawiedliwościach.
Teraz, gdy jestem na studiach widzę w jak skuteczny sposób, ta szkoła, a raczej
ci nauczyciele zniszczyli wszystko to, co mogłem osiągnąć, moja ambicje i
poczucie wartości. Nikomu nie życzę trafić do tej szkoły, pod skrzydła tak
nieudolnych pedagogów.
Obserwuj wątek
    • hiubi Re: Jagiellonka 29.11.01, 23:13
      Przecież to wszyscy zawsze wiedzieli ;-))
      A myślisz, że dlaczego poszedłem do Małachowianki...

      A serio to może jakieś konkrety, czy tak sobie napisałeś, bo miałeś zły dzień
    • Gość: 123 Re: Jagiellonka IP: 100.100.100.* 30.11.01, 08:13
      TYYYYY GERWAZY!!!!!!!!!!!!
      Chyba lewą nogą wstałeś, takie głupoty opowiadać o JAGIELLONCE??????
      Jak Ci było tak żle to trzeba było spadać do małachowianki albo innej szkoły!!!
      Nauka w Jagiellonce nie jest obowiązkowa, można iść np. do zawodówki. Ciekawe
      dlaczego studiujesz? pewnie Ci nauczyciele z tej Jagiellonki tak źle Cię
      przygotowali???? Tak Cię zdołowali i masz tak niskie poczucie swojej wartości,
      że teraz studiujesz i nie jąkasz się i nie leczysz u neurologa czy psychiatry???

      A tak nawiasem mówiąc to ja chodziłam do Jagiellonki i nie potwierdzam twoich
      spostrzeżeń, są po prostu wyssane z palca.
      • Gość: Publo B Re: Jagiellonka IP: *.*.*.* 05.12.01, 12:49
        Zgadzam się w pełni z przedmówczynią. Ja sam czasy jagiellońskie , wprawdzie
        niedawne, wspominam z miłym rozrzewnieniem .
        Plotki rozgłaszane wszem i wobec przez Gerwazego nie mają wcale przeniesienia
        na rzeczywistość. A większość mych znajomych z Yagi mówi, że za "chińskiego
        boga" nie wybraliby innej szkoły w Płocku, tym bardziej osławionej
        małachowianki Hiubiego (nawiasem mówiąć i o niej krążą dziwne, czasem jeszcze
        ciekawsze niż o Yadze plotki).
        Inna sprawa, że niektórzy jagiellońscy nauczyciele to prawdziwe indywidua,
        lecz z tym ,moim zdaniem, trzeba się pogodzić. Dziś z uśmiechem patrzę w
        niedawną przeszłość i strachy przed biologią czy chemią (w klasie
        informatycznej). Dziś, gdy to wszystko jest już za mną, gdy studiuje, doceniam
        to wszystko, czego przez cztery jagiellońskie lata doświadczyłem.
        Zdrówko Yagi, yagiellończyków i naszej kadry.( Niech troszkę,nie więcej,
        wynormalnieje)
    • Gość: kovar Re: Jagiellonka IP: *.p.lodz.pl 05.12.01, 18:20
      Ogólniaki, ogólniaki...
      Te szkoly są dobre tylko dla dziewczyn. Jesli chodzi o chlopaków, to są fabryką
      przemądrzałych wymięklaków z długimi włosami w za dużych swetrach (z
      nielicznymi wyjątkami). Uczą sie tam wszystkiego po trochu i w sumie na niczym
      się nie znają. Żyją od klasówki do kartkówki, zastraszeni przez nauczycieli
      którym boją sie przeciwstawić. O życiu wiedzą tyle, ile zapamiętają ze swoich
      wielogodzinnych, jałowych dyskusji. Szkołą dla chłopoaka jest technikum, tam
      uczniowie kształtują szkołę i uczą się życia. Polecam Elektryk. A opinia
      wymięklaków, że jest to szkoła która nie daje przyszłości jest nieudolnym,
      fałszywym pomówieniem, nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością. Zarówno ja
      jak i większość moich kolegów kończymy studia i możemy spojrzeć na sprawę
      zarówno z perspektywy byłego ucznia, jak i obiektywnie ocenić czego sie tam
      nauczyliśmy. Pozdrawiam Elektryk.
      • hiubi Re: Jagiellonka 07.12.01, 22:52
        > Ogólniaki, ogólniaki...
        > Te szkoly są dobre tylko dla dziewczyn.

        No wiesz co chciałbym powiedzieć, że mnie zdenerwowałeś, ale cóż tylko mnie
        rozśmieszyłeś.
        Ja bym powiedział, że chłopaków w za długich swetrach itp oczywiście kilku było.
        I co z tego? To już ich dyskwalifikuje??? A przemądrzałych raczej jest mało, bo
        są coż... tępienie dość skutecznie-przynajmniej w gronie Małachowiaków z którymi
        się spotykałem.
        A wkwuwanie wcale nie jest takie złe. Oczywiście nie mówię tu o słynnym wkuciu
        książki telefonicznej. Ale ja w 95% uczyłem się tylko tego co chciałem i co mnie
        ciekawiło. I to jest moim zdaniem przewaga Małachowianki...
        A co do techników... no cóż "pomagałem" kolegom z 4 techników napisać maturę...
        ich poziom (nie tylko wiedzy) był delikatnie rzecz ujmując mizerny. Przy czym nie
        chcę tu nikogo obrażać, japewnie spotkałem się z tymi najgorszymi... zdali ;-))

        Zatem pozdrowienia dla wszystkich absolwentów szkół średnich wszelkiego typu
      • Gość: Publo Re: Jagiellonka IP: *.*.*.* 06.12.01, 07:48
        Nikt się nikomu w dupę nie pchał. Po prostu kiedy było trzeba siadało się do
        książek, z niektórych przedmiotów - przyznaję - przesadzonych, i specjalnych
        problemów nie było. Mnie co roku udawało się zdać i to wcale nie tak źle , choć
        nie wszyscy nauczyciele mnie uwielbiali. Pozdrawiam Anię(nie myśl tak źle o
        Yadze)
        • Gość: miczel Re: Jagiellonka IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.12.01, 01:32
          Możem i młody i nie wiem co mówie,ale postaram się wscisnac swoje skromne
          zdanie.Otóz czasy LWJ wspominal nieslychanie milo,a to z tego prostego powodu
          ze zapominam o paru wpadkach jakie sie w tej szkole mi przydarzyły.Nauki bylo
          owszem sporo,ale przez pierwszy rok,gdy chyba wszyscy starali sie nas
          usystematyzować.Kto chcial sie uczyc,ten przechodzil i wiadomo ze totalni
          opierdlacze trafili do Batorego(Liceum Społeczne na Piłsudskiego).Bylo paru
          pojebów,jak jeden pan od historii czy nawiedzone panie od biologii,ale dzieki
          temu posrednio stworzylismy super klase,jedna z najbardziej zgranych naszego
          rocznika,i stamtąd pozostały niezapomniane chwile mlodosci,niz obecnie,gdy
          koncze studia.Ci cho chodzili 94-98 to pamietaja zapewne pana od fizyki,który
          popijał sobie na zapleczu,czy w/w pana od historii który kazal czytac "Mein
          Kampf".Bywalo róznie,raz sie dostawalo 4 z klasówki,raz było wypchnietym siłą z
          sali przez księdza.Generalnie,łącznie z matura nasza szkoła "dla mięczaków w
          powyciąganych swetrach" rodzi zawsze usmiech na twarzy i zal ze czasami mozna
          było ja przejsc z jeszcze mniejszym nakładem pracy :)))
          Pozdrowionka
          • Gość: Nick Re: Jagiellonka IP: *.man.polbox.pl 11.12.01, 08:35
            Ludziki kochane!
            W pełni zgadzam się z przedmówcą. Czy wy chcielibyście (pytanie do narzekaczy),
            żeby szkoła to była tylko fajna atmosferka i imprezki? Roboty nic? Siedzieć na
            tylko i narzekać, że nudno, a wszyscy belfrzy do bani? Ludzie, toz to zyciu
            nigdy nie jest łatwo i to szkoła musi nas przygotowac do przetrwania w miejscej
            dżungli - czyż nie? Jak człowiek powalczy z nauczycielem - który przecież takim
            znowu zakutym krwipijcą nie jest - to potem mu łatwiej walczyć z głupim szefem,
            panią w urzędzie, czy innymi przeszkodami.

            Chyba że uważacie, że szkoła ma słuzyć rozrywce - to wypraszam z Jagi.

            Darz Bór!

            Nick

            PS. Wiwat rocznik 92-96!
    • Gość: Misiek Re: Jagiellonka IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.01, 10:01
      Ludzie mylimy pojecia! Przeciez to nie nauczyciele za nas pisza egzaminy
      wstepne na studia. To wylaczna zasluga ucznia. Nauczyciel to tylko urzednik,
      przychodzi, wyklada material i twoja wola czy dostaniesz 5 i sie nauczysz, czy
      dostaniesz 1 i nie zdasz.
      Jagiellonka- wielce renomowana szkola, bez urazy ale czy nie dlatego wlasnie
      ludzie tam sie pchaja? Wdl mnie mozna skonczyc kazda szkole i dostac sie na
      studia z bdb wynikami, wystarczy chciec.
      Ja jestem po prywatnej szkole i na Politechnice warszawskiej w warszawie na
      elektronice jakos mam jedne z najlepszych wynikow i stypendium, wiec ludzie
      spasujcie. Kazdy ma prawo do swoich opinii, a ze za kazda szkola wlecze sie
      jakis stereotyp, trudno, gorzej jesli jest poparty zlymi doswiadczeniami, a jak
      widac Gerwazy je z Yagi wyniosl.
      Na moj gust ma do tego prawo- przeciez komuna upadla i nie ma juz cenzury.
    • Gość: olga Re: Jagiellonka IP: *.play-internet.pl 28.12.16, 20:42
      Witam . Chciałabym sie wypowiedzieć na temat tej szkoły. Gdy chodziłam do tej szkoły . Było tam nie wesoło. Nauczyciele nie byli wyrozumiali nawet nie chodzi o to , że mieli nam popuścic naukę chodzi o to , że jesli ktoś nie radził sobie z nauką był tylko i wyłącznie gnębiony i poniżany. w pokoju nauczycielskim nie ma innych tematów niż tematy uczniów cały czas , niekiedy słyszałam urywki na nawet na swój temat. Nauczycielami , którzy zmienili mnie na gorsze ; to pani od historii p Sarnecka pomimo , że nie ma ona tytułu proesora każe tak do siebie mówić jest to zenujące. Na jej lekcjii pokazuje slajdy uczeń pomimo chęci nie może wszystkiego przepisac jest za dużo do pisania i za szybko by to wszystko uzupełnić , następnie pani tworzy sprawdziany i sypią się jedynki . Najlepsze jest wysyłanie kart na meila , jeśli ktoś nie ma tych kart na następny dzień to dostaje jedynkę. Ciągle rozpacza nad rozwojem intelektualnym uczniów, ale skoro jej tk to przeszkadza może zatrudnić sie na Uniwersytecie Jagiellońskim . Następne pani nauczycielka to pani Żabka . Najbardziej nie miła polonistka , którą znam znienawidziłam przez nią j. polski ma swoich pupili . A najgorsze , że jest bardzo perfidna , i nie zawaha się użyć chamskich zagrywek i ośmieszenia przed klasą. Kolejna idelna to pani Klimowska - uważam , że jest najgorszą najbardziej nieczułą matematyczką pod słońcem , która chodzi po tej biednej ziemi. Na jej lekcjach nie dość że sie ludzie bali to jeszcze kzyczała gdy ktoś był przy tablicy i od razu ubliżała , że ona nw jak zda maturę i straszyła , że nie dopuści do matury i jej grożba zawsze zostawała spełniona . Kolejna to pani Janiszewska - tu już mam brak słów na lekcjii czytała tylko z książki i ziewała i mówiła po tym tylko znaczące sorry. Sprawdziany robiła trudne ja byłam załamana i wgl od jej lekcji odechciało mi się żyć obrzydziła mi j. angielski. Nie mogę zapomnieć o pani Naworskiej to już szczyt. Jak można się było pastwić nad ludżmi i na jej niemieckim wszyscy w myślach modlili się i czekali za dzwonkiem . Dla mnie jej zachowanie , czasem jej dziwne zironizowane odzywki były bardzo rażące jednym słowem powinna pracować w gestapo. Pani Powichrowska tż dała mi się we znaki wf z nią były piekłem miała dość życia a jej codzienne widzenie doprowadziło mnie do tego , że przestałam ćwiczyć i zaczęłam uciekać z wf po prostu bałam się jej. Ta kobieta wgl nie miała uczuć ani choć trochę. dobroci , chyba , że dla swoich uczennic , które się jej podlizywały a i tak za plecami jechały po niej jak po łysej kobyle. To by było na tyle ta szkoła zrujnowała moją psychikę, Czasami tęsknię za budynkiem i ludzmi tam z , którymi dało się pogadać , a było ich niewiele. Wspomnienia zostają i te dobre i te złe. Ale chyba już spełnieniem najgorszego człowieka była pani Duch większej niedostępnej osoby , nie znałam nieprzyjemna , poobrastana w pióra pewna siebie wyrachowana kobieta . Miała tendencje przywódcze. Biedny pan dyr Piątek był pod jej kapciem. Taki sympatyczny człowiek a zdegradowany przez taką '' sympatyczną istotę " Przy okazji Chciałabym pozdrowić panią Kilarską.
      • Gość: Ulka Re: Jagiellonka IP: 150.254.163.* 17.05.17, 10:33
        Szkołę organizuje i tworzy DYREKCJA! Dlatego dziwi mnie, że współczujesz panu Piątkowi, który jest dyrektorem tylko z nazwy. Nie ma wizji szkoły bo jest wyjątkowo ograniczony, brak mu i wiedzy i inteligencji. Jeśli pani Duch nim rządzi to dlatego, że on sam rządzić nie potrafi. Dlatego też tak źle pracują nauczyciele! Dlatego uczniów chętnych uczęszczać do tej szkoły jest coraz mniej. Dlatego poziom nauczania ciągle, bez przerwy się obniża! Trzeba wreszcie zmiany, trzeba MĄDREGO, PRZEDSIĘBIORCZEGO, CHARYZMATYCZNEGO DYREKTORA, który przyjmie MŁODYCH, DOBRZE WYKSZTAŁCONYCH nauczycieli. Problem Jagiellonki to ZMĘCZONA KADRA, nauczyciele , którzy dla większych zarobków prowadzą lekcje przez 30-36 godz. tygodniowo ( zamiast 18), a w domu "tłuką" dodatkowo korepetycje. Ta szkoła od odejścia dyrektora Tadeusza Ferensa stacza się na samo dno.
        • Gość: absolwentka Re: Jagiellonka IP: *.dynamic.mm.pl 10.11.17, 23:07
          Ukończyłam Jagiellonkę w 1998r, dość dawno. Byłam umysłem humanistycznym, całkiem dobrze szło mi z j.polskiego, historii, geografii. Nie cierpiałam chemii, fizyki, matematyki. Do dziś po nocach mam koszmary typu: nie zdam do następnej klasy, nie dostanę dyplomu, bo mam niezaliczoną fizykę. Bardzo niemiło wspominam Panią Chrabąszcz, Stosik, Stanuszkiewicz, które wymagały nie wiadomo czego. A w życiu pochodna funkcji, rachunek całkowy, funkcja trygonometryczna czy pole
          elektrostatyczne raczej mi się nie przydają. Mnóstwo nerwów straciłam w czasie edukacji w Jagiellonce. Często bałam się pójść do szkoły. Miałam klasówki z muzyki, z teorii, twórczości kompozytorów, epok w muzyce.Dziś pracuję w urzędzie, mam dużą wiedzę ogólną, wiem więcej niż nauczycielka mojej córki, która jest w 3 klasie sp. Uważam jednak, że w Jagiellonce wymagają za dużo od młodzieży. Nie można się przecież uczyć rzeczy, które nas nie interesują z drobnymi szczegółami, z których nie będzie w życiu chleba.
    • uczniowskirodzic Re: Jagiellonka 25.04.18, 12:06
      Trochę odmłodzę temat, który jest nadal aktualny.
      Prawdę piszesz Gerwazy, jagiellonka dla wielu jej uczniów to gehenna.
      Jestem rodzicem osoby, która niestety, była uczniem liceum jagiellonki.
      Z autopsji wiem, że jak nauczyciel upatrzy sobie "ofiarę" - może to być nawet uczeń, który nawet może uzyskiwać bardzo dobre wyniki w nauce, to nie ma zmiłuj się, w ostatniej klasie zostanie oblany i do matury nie przystąpi. Tam nie liczy się uczeń tam liczą się statystyki 99%, 98% - to jest dla nauczycieli priorytetem. Większa nazwa szkoły niż jej wartość. Z resztą, tam nauczyciel niczego nie nauczy, jak samemu nie ogarniesz zakresu wiedzy to tylko i wyłącznie pozostają korepetycje. Rolą nauczycieli natomiast, jest stawianie wymagań. Uczeń słabszy nie ma szans, skazany jest na oceny niedostateczne i mało tego oczekuję się, że powinien on posiadać taki zasób wiedzy jak uczeń, którego stać na oceny celujące. Jeżeli nawet, kiedy takiemu słabszemu uda się lepiej napisać sprawdzian to w ocenie nauczyciela ów uczeń ściągał i w rezultacie zasługuje na ocenę niedostateczną.
      W moim przypadku było zdecydowanie, żeby w ciągu drugiej klasy zmienić szkołę jednak wychowawca klasy, podejrzewam, że z obawy, że straciłby swoją „ofiarę” zapewnił nas, że problemu w nauce nie widzi i żebyśmy pochopnie nie podejmowali takiej decyzji. Człowiek wówczas był głupi i dał się omamić.
      I kiedy nazbiera się w roku szkolnym ocen niedostatecznych, zapomnijcie, że je kiedykolwiek poprawicie, nie ma takiej opcji, bo albo na poprawie dostaniecie takie zadania, że oczy wam wyjdą na wierzch, albo nauczyciel przebywał będzie na zwolnieniu lekarskim /zwolnienia te nauczyciele planują sobie z wyprzedzeniem/ i nigdy czasu na poprawę nikomu nie znajdzie.
      Sprawą niedopuszczalną jest zachowanie wychowawcy, który to na forum klasy, bezczelnie kpi z takiej „swojej ofiary” a następnie do kpin, wyśmiewania i szydzenia przechodzą koledzy i koleżanki ponieważ wychowawca daje tym sposobem przyzwolenie. Tutaj określić muszę takie patogenne zachowanie sku...syństwem. Mało tego, mimo interwencji u dyrektora placówki, nic się nie zmienia. Widać to już taki obyczaj panujący w tej szkole. Rezultat: nerwica skutkująca stanami depresyjnymi.
      Dziś wiem, że nigdy więcej nie posłałbym dziecka do takiej „mordowni”. To naprawdę żadna szkoła. Każdego, kto myśli o nauce w tej placówce ostrzegam: nie ważne co i ile potrafisz masz realne szanse stać się „ofiarą” choćby wychowawcy klasy. Renoma tej szkoły to wyimaginowana wizja dręczycieli – kadry pedagogicznej. Jak tylko poczytacie opinie, wiedzcie, że przedstawiają one prawdę. Omijajcie jagiellonkę szerokim łukiem.
      Życzę z całego serca wychowawcy mojego dziecka, żeby w przyszłości mogła zmierzyć się z analogiczną bądź podobnie beznadziejną sytuacją w swoim kruchym i marnym życiu.
      Proszę bardzo
      • qwertyxyz123987 Re: Jagiellonka 15.06.18, 18:33
        Jestem tegoroczną absolwentką i z całego serca odradzam tę szkołę każdemu. Owszem, ludzie w tej szkolę są super, ale potwierdzam Pani słowa, iż grono pedagogiczne jest dalekie od ideału. Jedyną rzeczą, jaką dała mi ta szkoła, jest depresja i stany nerwicowe. Niestety dobrych nauczieli w tej szkole można wymienić na palcach u jednej ręki, wiekszość wymaga wiedzy, której nie potrafi przekazać, a jej zakrez znacznie przekracza wymogi maturalne. Co więcej, wielu nauczycieli gnębi uczniów nie mając ku temu żadnych podstaw. Spotkałam się również z sytuacją, jaką było losowanie ocen (inaczej nazwać się tego nie da), ponieważ uczniowie, którzy mieli więcej pkt dostawili oceny niedostateczne, a inni zas majac te same odpowiedzi i mniej pkt, dostawali oceny dobre. Ponadto, jeśli uczeń przychodząc do tej szkoły, na samym początku dostaje złe oceny (bo dopiero wchodzi w rytm nauczania w tej szkole), to jeżeli później idzie mu znacznie lepiej, to i tak jego praca nie jest doceniana. Zatem nie ma żadnej motywacji do dalszej nauki, bo dostając słabsze, czy gorsze oceny nie jest zauważany. Dodam jeszcze, że idąc do tej szkoły, trzeba liczyć się z tym, iż nie można mieć w niej swojego zdania, bo jest to kolejny powód gnębienia.
        • Gość: Nanananna Re: Jagiellonka IP: *.centertel.pl 17.06.18, 15:31
          Ja również jestem tegoroczna absolwentka i muszę zgodzić sie w 100% z powyższa wypowiedzią. Szkoła nie jest w stanie zapewnić takiego poziomu jakiego wymaga. Wielu „pedagogów” już od paru ładnych lat powinno być na emeryturze, nie są w stanie przeprowadzić zwyczajnej rozmowy na jakikolwiek temat, nie mówiąc o nauczaniu młodzieży. Mimo nauki na sprawdzian czy kartkówkę uczeń jest w stanie otrzymać maksymalnie ocenę dostateczna, większością są jedynki i dwójki. Nauczyciele w żaden sposób nie sluza pomocą, jeśli ktoś chce się utrzymać w szkole i dotrwać do matury musi zainwestować w korepetycje. Po podliczeniu moich wydatków na dodatkowe lekcje w ciągu roku korepetycje wyniosły mnie około 6 tysięcy złotych(biorąc pod uwagę cały rok), nie trudno obliczyć ze cała edukacja w ponoć publicznej szkole kosztowała mnie 18 tysięcy złotych:)
          Zajęło by mi zbyt dużo czasu żeby wypisać więcej wad uczenia się w Jagiellonce- może przy kolejnej wolnej chwili pokuszę się o następny wpis:)
          Pozdrawiam tegorocznych maturzystów i życzę powodzenia w lepszym życiu, które jest wolne od tej mordowni
      • Gość: jagiellończyk Re: Jagiellonka IP: *.play-internet.pl 22.06.18, 00:18
        Długo zastanawiałam się nad tym czy napisać jakąkolwiek opinię o tej szkole, z jednej strony 3 lata spędzone w tej szkole były niezłym wyzwaniem i sam fakt poznania tylu dobrych znajomych sprawia, że aż chce się tam wrócić, ale czy o to chodzi w edukacji? Tak jak już wcześniej wspomniałam jagiellonkę ratują tylko ludzie którzy tam chodzą, a nie kadra która w głównej mierze powinna tworzyć tę szkołę. Uczęszczając do tej szkoły młody człowiek czasami czuje się totalnie zagubiony - nie wie czy walczyć o swoje prawa wobec nauczycieli, którzy tak oddziałowują na pschikę, czy może odpuścić, bo to walka z wiatrakami patrząc na to, że dyrekcja nie robi nic od kilkunastu lat z nauczycielami, którzy nie dość, że posiadają taki wiek emerytalny, to jeszcze zakres ich kompetencji pozostawia wiele do życzenia. Mogłabym niestety wyliczać ile złego wywołuje ta szkoła, ile pieniędzy rodzice muszą wydawać na korepetycie i przede wszystkim jak dużo trzeba się natrudzić żeby dotrwać do tej upragnionej klasy maturalnej. Jeśli ktoś bierze poważnie pod uwagę tę szkołę niech się zastanowi lepiej czy jest na tyle odporny psychicznie żeby móc tam wytrzymać i czy ma odpowiednie środki finansowe na pokrycie kosztów za korepetycje:)
      • Gość: Polson238 Re: Jagiellonka IP: *.centertel.pl 22.06.18, 00:47
        Ta szkoła to jeden wielki żart. Idąc do tej szkoły byłam dumna, że będę chodzić do jednej z najlepszych szkół w Płocku, jednak w momencie, kiedy ją ukończyłam czułam jedynie zażenowanie. Ta szkoła to istny klasztor. Nauczyciele nie potrafią przekazać podstawowej wiedzy, bo sami się gubią w tym, co chcą nam przekazać. Nie ma co liczyć na wsparcie nauczyciela, bo nawet chodząc na korepetycje nie jest się w stanie ich zadowolić, ponieważ zawsze znajdzie się jakiś powód, żeby ucznia tak czy siak gnębić. Nie mówiąc już o straszeniu, że nie dopuszczą do matury, bo w tej szkole jest to normą. Idąc do Jagiellonki trzeba mieć nerwy ze stali i mocną psychikę, inaczej nie masz szans na wytrzymanie tej presji. Nie mówiąc już o tym, że jeśli ma się innt pogląd na jakąś sprawę, to trzeba to absolutnie przemilczeć. Nawet spodnie z dziurami, czy kolor butów, mogą być pretekstem do kpin i gnębienia ucznia. Zatem, jeśli wybieracie się do tej szkoły, to liczcie się z ogromnymi wydatkami, jakimi są korepetycje, a także z możliwością depresji, która w tej szkole jest bardzo częstym zjawiskiem wśród uczniów.
      • Gość: Xxxxxxxxx Re: Jagiellonka IP: *.centertel.pl 22.06.18, 00:53
        Zgadzam się co do wszystkich opini powyżej, Jagiellonka pokazuje jak nie powinna wyglądać edukacja w Polsce. Po 3 latach nauki większość uczniów opuszcza mury swojej prześwietnej ALMA MATER mając zniszczoną psychikę, poczucie własnej wartości na poziomie zerowym, niechęć do edukacji oraz zagrzebane ambicje. Dobrych nauczycieli możemy zliczyć na palcach jednej ręki, większość z nich to stworzone do poniżania, nie dające nic od siebie pseudo pedagodzy. To wszystko powoduje iż rodzice naszych jagiellonczykow wydaja duze sumy pieniędzy nie na rozwój dzieci ale na korepetycje, ktore sa jedyna szansa do ukonczenia tej szkoly. Warto również zaznaczyć, iż inteligentne jednostki, potrafiace wyrażać swoje zdanie skazuje sie tam na pognebienie poniewaz tak jak w znanej przez nas lekturze Fedrydurke dla jagiellońskiej kadry SŁOWACKI WIELKIM POETĄ BYŁ, co oznacza ze wmawia sie nam tam racje nauczycieli. Radzę sie zastanowić nad wyborem tej szkoły.
      • Gość: Polson238 Re: Jagiellonka IP: *.centertel.pl 22.06.18, 01:09
        Zapomniałam jeszcze dodać, że nauczyciele zamiast wypełniania obowiązków, są zajęci obgadywaniem innych członków rady pedagogicznej, która podzielona jest na grupy, co z łatwością zauważy każdy uczeń. Jest to kolejny powód, że ta szkoła jest w totalnej rozsypce, bo jak można wyniesc z tej szkoly wiedze, skoro nauczieli sami kładą sobie nawzajem kłody pod nogi. Woźne również nie pałają sympatią, a o braku papieru, czy mydła w łazienkach aż żal nie wspomnieć. Ponadto zimą w tej szkole temperatura wynosi 18 stopni, jedynie na piętrze dyrekcji, czy pokoju nauczycielskiego jest szansa, że się nie zamarznie, ponieważ noszenie kurtek jest stanowczo zakazane!
      • Gość: Absolwentka9999999 Re: Jagiellonka IP: *.centertel.pl 22.06.18, 01:16
        Depresja, zmęczenie, nieprzespane noce, strach,zaniżone poczucie własnej wartości,brak zrozumienia,niski poziom nauczania, nieosiągalne wymagania,wszechobecny rozgardiasz oraz korepetycje, korepetycje i jeszcze raz korepetycje...wszystkie te rzeczy towarzysza każdemu uczniowi Jagiellonki. Ta szkoła to z pewnością najbardziej toksyczne miejsce z jakim miałam doczynienia, wzdryga mnie na sama myśl o porankach w ciągu roku szkolnego kiedy udawałam się do Jagiellonki, często po nieprzespanej nocy, pełna stresu i strasznego poczucia ze.. dziś może spotkać mnie dosłownie wszystko, być może dostanę pare nieuzasadnionych jedynek, być może otrzymam uwagę, będę zmuszona do ucieczki z lekcji, nauczyciel mnie obrazi, postraszy lub zwyczajnie nie będę w stanie zrozumieć co do mnie mów. Ta szkoła to wielka męka dla psychiki, żadne dziecko nie zasługuje na takie traktowanie. O edukacji nie będę się długo wypowiadała- moja mature zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie oraz wspaniałym nauczycielom którzy prowadzili mnie podczas korepetycji. Jeśli chcesz zapamiętać liceum jako dobry czas w swoim życiu, radzę się zastanowić:)
    • Gość: psychiatry pilnie Re: Jagiellonka IP: *.048.c81.petrotel.pl 01.05.18, 14:24
      Cóż, nauczyciele liceów to często inkubator przeróżnych frustratów, przenoszących własne traumy z dzieciństwa, tudzież młodości i okresu edukacji na kolejne pokolenia. W zasadzie schemat od lat zawsze jest ten sam.

      specjalistów od głowy nie brakuje, ale jak ktoś nie chce się leczyć to gorzej jakby nie mógł...
      • Gość: Ad Re: Jagiellonka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.05.18, 13:17
        Skończyłem Jagiellonkę w 1997r. podobnie jak moja mama. Dziecku odradzę, jeśli zechce wybrać liceum. Wiekszość mojej klasy wybrała Małachowiankę i mile ją wspomina. "Klasztor" wybrało kilka osób, prawie wszystkie skończyły i ... co z tego. Wszyscy mają raczej negatywne wspomnienia, jeśli nie traumatyczne. Jeśli chodzi o tzw. radzenie sobie na studiach to równie dobrze radzili sobie na nich koledzy z Małachowianki. Mieli tylko równiej pod sufitem i mniej przypadłości psycho- somatycznych w dalszym życiu. Żeby nie być gołosłownym: Ostrowska, Wilmanowicz, Siekierska, Nawrocka, Klicki, Mroczkowski... Podziękowania należą się p. Adelajdzie Gągale jedynemu nauczycielowi przez duże N, którego tam poznałem. Nawet jak stawiała ocenę niedostateczną to człowiek raczej mobilizował się do dalszej nauki, a nie wracał ze szkoły jak zbity pies. Człowiek wielkiej kultury i wiedzy. do dzisiaj pamiętam z biologii wiele nieprzydatnych informacji :-).
    • Gość: Uczennica(: Re: Jagiellonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.18, 19:19
      Jestem uczennicą Jagiellonki, i to moja opinia. :)
      Po pierwsze nauczyciele. Porównałam kadrę mojego brata (różnica 4 lat) z moją, i mogę powiedzieć, że nie uczy mnie żaden nauczyciel, który uczył jego. Zwykły traf? Możliwe, ale wypytując go o nazwiska wiele z nich, nie widniało już na liście rady pedagogicznej, lub są to nauczyciele na ostatnim roku przez emeryturą. Wniosek- kadra się zmienia.
      Fakt, jest kilku nauczycieli, którzy mi nie odpowiadają, lub nie odpowiadają całej klasie, ale są to wyjątki. W każdej szkole jest paru nauczycieli upierdliwych czy nudnych, ale wiadomo, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Skargi na nauczycieli były, są i będą, ale nie zawsze z ich winny! Większość narzekań, które słyszę są spowodowane zwykłym lenistwem i arogancją niektórych osób, bo przecież łatwiej powiedzieć "ona/on się na mnie uwziął" niż siedzieć cicho na lekcji, słuchać, i zacząć się uczyć. Nie wierze, że nauczyciel potrafi być nie miły dla ucznia bez żadnego powodu. W własnej autopsji wiem, że osoby, które właśnie tak podchodzą do osoby nauczyciela, są jednocześnie najbardziej aroganckie w stosunku do niego, notorycznie przeszkadzają wprowadzeniu lekcji, próbują go pouczać, lub poprawiać i wchodzą w bezsensowną dyskusję prowokują do zejścia z tematu lekcji na temat np. polityki. Po za tym, ręce mi opadają jak widzę oburzenie uczniów, kiedy nauczyciel kieruje jakieś nie miłe sugestie. Naprawdę? Wszyscy myślą, że każdy będzie dla nich miły przez całe ich życie? Słyszałam gorsze obelgi kierowane w stronę uczniów przez ich "kolegów", po za tym, wszyscy wiedzą jakim językiem posługuje się młodzież licealna, ale już mocniejsze słowa z ust (często zmęczonego i zdenerwowanego) nauczyciela to już skandal nie do zniesienia. Trochę wyrozumiałości i mniej "księżniczkowania" a jestem pewna, że sytuacja się poprawi :)
      Po drugie korepetycje.
      Sama ich nie potrzebuję ale wiem, że kilka osób w klasie z nich korzysta. To nic złego, jeśli patrzymy na korepetycje jako "dodatkowe zajęcia poza szkole", a nie jako coś, co ma dokonać cudu, i bez żadnego wkładu własnego ma nam zapewnić maturę na 100%, a widzę, że większość uczniów właśnie tego oczekuje. "Nie będę słuchać, bo przecież mam korki", i potem się dziwi, że nauczyciel jakiś.. nie miły.
      Kończąc, bo myślę, że zeszłam chyba z mojej głównej myśli. Jagiellonka to liceum jak każde inne, ma wady i zalety, są tam lepsi i gorsi nauczyciele, tak jak są tam lepsi i gorsi uczniowie. Ale zdecydowanie jest za dużo uczniów, którzy idą za ideologią "0% wkładu 100% oczekiwań". Nie sugeruje, że wasze opisy są kierowane taką właśnie "ideologią", ale większość opinii, które słyszałam podczas mojej rekrutacji, były skutkiem takiego podejścia. Może rzeczywiście tak źle widzieliście tą szkołę, rzeczywiście było tak ciężko. Widziałam tu opinie sprzed 18lat lub wypowiedzi absolwentów z lat 90-tych, więc może po prostu się zmieniło, ale są tutaj też "świeższe" wpisy i mam dla tych świeżych absolwentów takie pytanie: skoro tak źle wam było, to dlaczego nie jesteście absolwentami np. nieskazitelnej i wychwalanej Małachowianki? Gdzie na pewno nie ma tam trudnych sprawdzianów, na pewno nikt nie korzysta z korepetycji, bo przecież nauczyciele są tam tacy cudowni i majestatyczni, i w ogóle wszyscy są tam mili i pogodni. I czemu w ogóle jesteście absolwentami, skoro Jagiellonka taka zła, i nie potrafi przygotować uczniów do niczego?
      Pozdrawiam :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka