konrad_wp
27.12.07, 09:35
Odkopałem pewien archiwalny wątek z lipca 2003 roku dotyczący tej kwestii ale
nie mogłem go "zreanimować" więc zakładam nowy. Czemu? Otóż skłoniło mnie do
tego dość długotrwałe i częste wizyty na polskiej Wikipedii. Można tam
zauważyć, że praktycznie każde większe miasto w Polsce ma w swoich danych coś
takiego jak aglomeracja miejsca wraz z podaną , mniej już bardziej wziętą z
kosmosu liczbą mieszkańców. Czasami te liczby są wręcz absurdalne, bo o ile
np. Wrocław jedno z największych Polskich miast ma obszar miejski w wielkości
ok 50 tys. ludzi to np. Rzeszów wlicza do swojej "aglomeracji" Dębicę leżącą
jakieś 50 km dalej. Norma to dwu,trzy a nawet czterokrotne "spuchnięcie"
miasta (Kalisz, Legnica, Olsztyn, Kielce a więc miasta porównywalne
wielkościowo do Płocka), choćby tylko wirtualne. Może kogoś zainteresuje ten
temat i zastanowimy się wspólnie czy można mówić o jakiejś aglomeracyjce w
naszym przypadku, bo w to że Płock ma zurbanizowane przedmieścia wątpić nie
można (wystarczy się przejechać do Słupna,Maszewa, Cekanowa, Srebrnej itp).
Czy w związku z uruchomieniem szynobusów można mówić o zbliżeniu Płocka,
Gostynina i Sierpca? Gdzie poprowadzić granice takiej aglomeracji i jaką
liczbę mieszkańców ona by posiadała?