kwisniewski
18.10.08, 23:39
26 października płocczanie zdecydują, czy chcą mieć swoich
przedstawicieli, którzy powalczą o nowy chodnik, plac zabaw, boisko,
czy o każdą nawet najdrobniejszą sprawę będą musieli zabiegać sami
Rady osiedli przejadają pieniądze podatników – kilka miesięcy temu
stwierdziły władze miasta i zdecydowały, że najniższe jednostki
samorządu powstaną tylko tam, gdzie na wybory pójdzie 20 proc.
mieszkańców. – Po wielkiej awanturze na forum rady miasta i na
samych osiedlach radni zmniejszyli próg wyborczy do 8 proc. Jednak i
tak biorąc pod uwagę dotychczasowe zainteresowanie płocczan wyborami
do rad, będzie trudno zebrać taką liczbę wyborców na większości
osiedli.
Pod górę płoccy społecznicy mieli już podczas rejestracji
kandydatów. Aż na dziewięciu osiedlach nie udało się zarejestrować
wymaganej liczby kandydatów w odpowiednim czasie, dopiero gdy
miejska komisja wyborcza przedłużyła ten termin o tydzień, 16
kandydatów udało się znaleźć na jeszcze sześciu osiedlach. Na
Zielonym Jarze, Dobrzyńskiej i Międzytorzu chętnych do startu w
wyborach jednak nie było i tam rady nie powstaną. Na Dworcowej,
dosłownie rzutem na taśmę, udało znaleźć się 16 chętnych. –
Stawaliśmy na głowie, żeby nie przegrać już na starcie – mówi
społecznik Marek Rusek. – Udało się, ale przekroczyć próg będzie
bardzo ciężko.
Głosujcie = Ważby to dzień dla płockich osiedli