Gość: Roman J.
IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl
23.01.02, 15:40
Dość regularnie odwiedzam Warszawę, a ostatnio byłem tam właśnie kiedy obecna
odwilż zmyła z chodników warstwę śniegu i lodu. I co ukazało się oczom
przechodniów? Psie gówna. Całe chodniki pokryte psimi ekskrementami z
częstotliwością 1-2gwn/m. Nie miałem jeszcze okazji sprawdzić, jak jest pod tym
względem w Płocku, ale sądzę, że nie lepiej.
Czy nie uważacie, że powinno się coś z tym zrobić? Może weźmy przykład z
Poznania, który jakiś czas temu zobowiązał posiadaczy czworonogów do sprzątania
po nich i wyposażył ich w jednorazowe papierowe torebki.
Posiadacze psów są zobowiązani do płacenia od nich podatku na rzecz miasta. Nie
widzę dla tego podatku uzasadnienia. Chyba, że jest to opłata za to, co psy
robią na trawnikach i chodnikach. Może więc lepiej znieść w Płocku ten podatek
jednocześnie przenosząc na właścicieli obowiązek sprzątania po piesku, bo
służby miejskie (finansowane m.in. z tego podatku) nie bardzo sobie radzą z tą
niewątpliwie śmierdzącą sprawą. A finansową "karę", jaką teraz jest podatek,
proponuję zarezerwować tylko dla opornych. Niech Płock stanie się miastem
wolnym od psich kup na ulicach! :-))