żony kierowców

19.07.07, 14:07
witajcie
zapraszam wszsytkie kobiety związane z kierowcami-żony, narzeczone,
dziewczyny, kochanki... podzielcie się swoimi przemyśleniami, troskami,
radościami, kłopotami... jeśli temat się rozkręci to moze założmy forum
prywatne dla lepszej atmosfery?
    • sratypierdaty Re: żony kierowców 19.07.07, 14:12
      mój mąż jeżdzi od roku (trochę ponad) od niedwna na międzynarodówce, zjazdy na
      łikendy... jeszcenie do końca przyzwyczaiłam się do tego, że nie ma go w domu
      na co dzień...ale staram się trzymać i nie rozmyślać za bardzo...
      • makazuga1 Re: żony kierowców 19.07.07, 21:35
        a ja mam ochote sie spakowac i wyprowadzic z domu.cały tydzień sama z 2
        malutkich dzieci i czekanie kiedy jaśnie ku..wa panicz wpadnie żeby zjeść (coś
        dobrego!)i przespać sie w domu. żadnego życia rodzinnego,żadnego sexu,nawet nie
        ma o czym rozmawiać.chyba sie rozwiodę.najgorsze jest to że nie am
        znajomych,przyjaciół,a najbliższa rodzina mieszka 80km od miasta w którym
        wynajmujemy mieszkanie.płacimy pół jego pensji po to żebym była tu sama!
        • anul-a32 Re: żony kierowców 23.09.07, 22:40
          Witajcie miło nareszcie was znalazłam :-) dziewczyny nie
          zamartwiajcie się ,żyjcie nie myślcie że jesteście same ,przecież
          są dzieci.Mężowie wracają szykujcie się na bustwa. Ja niestety sama
          jeszcze (2 miechy) ale juz tylko 5 dzionków i bedzie w domku :-)
    • dominisia57 Re: żony kierowców 20.07.07, 09:29
      autobusiarze, kierowciarze to głupie dupy co lecą na każdą lalkę. Nigdy w życiu
      takiego pana. jakbym zwiazała sie z takim to tak jakbym założyła sobie sama
      pętlę na szyję...a uwierzcie mi wiem co piszę
      • sratypierdaty Re: żony kierowców 20.07.07, 11:00
        dominisia57 daleka byłabym od generalizowania...to samo można by powiedziec o
        wszystkich żonach czekających w domu!
        co do samotności- coś w tym jest...mój driver wrócił w środę w nocy- od tego
        czasu nie spędzilismy ze sobą zbyt wiele chwil- ja w pracy, on inne obowiązki i
        zajęcia (np. mój odwieczny rywal - laptop i internet)i tak leci...a w pon.
        znowu wyjazd...
        makazuga1 w jakim wieku macie dzieci? nasz junior ma 5 lat...
        • makazuga1 Re: żony kierowców 20.07.07, 14:43
          nasze babeczki 3 i rok.z tym komputerem to i ja mam nerwa.całą niedzielę siedzi
          przed kompem,nic sie nie odzywa,nawet z dziećmi nie chce się bawić. nawet jak
          jest to i tak nic nie zrobi w domu,bo "odpoczywa". właśnie na niego czekam.miał
          być o 10...
          • sratypierdaty Re: żony kierowców 20.07.07, 20:13
            a mój dziś nawet miły :) choć były zgrzyty też..ale wyszłam wcześniej dzis z
            pracy ( nie mam klimy w biurze i można było znieść jajo i wjechać pod biurko z
            gorąca), podesłaliśmy juniora do babci i mam nadzieję ze miły wieczór...
            jak na razie byłam pod prysznicem 3 razy :( !! straszny upał !!
            gdy pomyślę, że mobilki siedzą w kabinach w tej temperaturze to... na Węgrzech
            padał rekord gorąca- 42 stopnie- mój właśnie jedzie na południe po niedzieli!
            makazuga1 wrócił mąż? w trasie rózne rzeczy się zdarzają- poza tym rano rzekomo
            zniesli zakaz a po południu na cb wołali ze jednak stoją i łapią i wielu
            kierowców stało i czekało... no a poza tym to dziś piątek- łikendowy zakaz od
            18-22....
            pozdrawiam i chłodu życzę

            • makazuga1 Re: żony kierowców 21.07.07, 00:02
              wrócił.szybki prysznic i pojechał załatwiać jakieś swoje sprawy.finalnie był w
              domu na 17.szkoda mi dzieci,bo bardzo za nim tęsknią.a ja jestem tak wyczerpana
              po całym tygodniu że nawet nie chce mi się do niego przytulić.pozdrawiam
    • bagarmosen Re: żony kierowców 21.07.07, 07:44
      oj,oj, dziewczyny!Bylam zona tirowca przez 20 lat , obecnie takze moj
      syn od 9 lat takze jest tirowcem -------------------i radze wam
      szczerze !!!!! PRZEJECHAC SIE TYLKO W JEDNA TRASĘ!!!! ale nie do
      jakiegos Pacanowa , tylko np. objechac na okraglo Irlandie (tak
      dostaniecie w dupska ,ze na zawsze odechce sie wam -gwaratnuje!) a
      potem mozecie wypisywac co tylko wam dusza zapragnie!
      • makazuga1 Re: żony kierowców 21.07.07, 10:08
        tylko że mój mąż nie jest tirowcem z przymusu.on po prostu chce jeżdzić.mógłby
        pracować tu,na miejscu,ale nie chce i to nie ze względu na pieniądze.
        nas,rodzinę postawił przed faktem dokonanym.nie pytał czy nam to odpowiada.po
        prostu spełnił swoje marzenie,a nas olał.
      • sratypierdaty Re: żony kierowców 21.07.07, 12:32
        bardzo chciałbym jechać w trasę!! ale nie wiem, czy to się uda, bo mąż jeżdzi na
        ADR-ach i tu jest problem- firma nie pozwala, a i ITD i inne tego służby patrzą
        groźniej na cysterki z pasażerami niż na firanki czy inne.....
      • malasquo Re: żony kierowców 02.08.07, 22:18
        Oj tam nieprzesadzj.. Jak niebyło młodej to jeżdziłam regularnie:) i było
        zajefajnie, do 7 miesiąca ciąży jeżdziłam. Fotel podniesiony, ja na nim jak na
        ginekologicznym:) i mandaty jakoś nam odpuszczali:D
        No i teraz młoda to niewychodziłaby z auta...
        No a teraz samotne noce, głupoty chodzą po głowie, on nabiera dziwnych
        kawalerskich nawyków, 2 tygodnie razem pod jednym dachem to wyczyn, nieraz trza
        sie ugryżć w język, ehh takie życie. Ale wole to , niż codziennie czekać z
        obiadkiem, piwka z kolegami itp.
    • bagarmosen Re: żony kierowców 21.07.07, 15:37
      no cóż ja wychadzac za kierowce ,wiedzialam co mnie czeka!Wiem jak
      jest cięzko wychowywac samej dzieci!!!!!!!(moze dlatego sie
      pogodzilam ,ze za męża chcialam marynarza?! ))))))>a oni są
      marynarzami lądowymi. Kochane coś za cos! i obiecuje wam ,że
      potem będzie lżej.Musze wam powiedziec ,ze moj syn zaczal jezdzic
      od 18 roku życia ,on poprostu ma to we krwi-----zycze wam
      wytrwalosci ,cierpliwosci-----oni naprawde o was mysla i tesknia a
      zwlaszcza jak maja kłopoty z szefem, bosem (jak zwał tak zwal) , jada
      podpierajac oczy zapałkami aby zdazyc na prom , na rozladunek , na
      lotnisko!
    • bagarmosen Re: żony kierowców 21.07.07, 15:37
      no cóż ja wychadzac za kierowce ,wiedzialam co mnie czeka!Wiem jak
      jest cięzko wychowywac samej dzieci!!!!!!!(moze dlatego sie
      pogodzilam ,ze za męża chcialam marynarza?! ))))))>a oni są
      marynarzami lądowymi. Kochane coś za cos! i obiecuje wam ,że
      potem będzie lżej.Musze wam powiedziec ,ze moj syn zaczal jezdzic
      od 18 roku życia ,on poprostu ma to we krwi-----zycze wam
      wytrwalosci ,cierpliwosci-----oni naprawde o was mysla i tesknia a
      zwlaszcza jak maja kłopoty z szefem, bosem (jak zwał tak zwal) , jada
      podpierajac oczy zapałkami aby zdazyc na prom , na rozladunek , na
      lotnisko!
      • sratypierdaty Re: żony kierowców 23.07.07, 08:38
        mam nadzieję, że mi wytrwałości nie braknie...choć nie ukrywam, ze dość nerwowo
        jest...tzn martwię się- takie czekanie na telefon z firmy,informacja o trasie,
        ciągle w biegu...chyba przyzwyczaiłam się za bardzo do spokojnego- ułożonego
        życia- o tej godzinie wychodzę do pracy i tej wracam, o tej wychodzi On... a
        teraz to nic nie wiadomo do końca- tu rzucą, tam przytrzymają, ...i tak leci
        dzień za dniem...
        mąż chciał zostac kierowcą i ja widziałam w co się pakuję- tzn teoretycznie.
        Jest ciężko, ale myślę, że to tak na początek, a potem juz będzie dobrze, a
        przynajmniej lepiej... Poza tym wiem, że nie takie rzeczy razem przechodziliśmy
        i RAZEM zawsze damy sobie radę- nawet na odległość
      • roksana.17 Re: żony kierowców 14.09.07, 13:26
        w imię czego te wyrzeczenia ? dla pieniędzy czy satysfakcji?
    • asala70 Re: żony kierowców 25.08.07, 16:30
      witam Was, ja przez półtora roku byłam zona kierowcy tira, teraz od 15 dni nie
      jeździ bo sam zrezygnował Miał dosyć jak mówił życia jak pies. Było ciężko jemu
      i mnie, samotne dni i noce wszystko na mojej głowie ale dawałam rade czasami
      przez łzy i z zaciśnietymi zebami.dziecko tęskniło i płakało gdy wyjeżdżał w
      trase. teraz jest w domu tzn. na miejscu i tez go nie ma bo jeździ na taxi-
      pieniadze z tego zadne i widze ze sie gryzie swoją pochopną decyzją Juz nie wiem
      co lepsze????
    • anisia25 Re: żony kierowców 26.08.07, 13:50
      A ja Wam szczerze wspolczuje! 2 lata temu pracowalam w duzej firmie
      produkcyjnej w logistyce - na spedycji. Kierowcow obslugiwalam okolo
      100 dziennie (przygotowywanie dokumentow celnych i takie tam), przez
      5 lat nikt nie zatruwal mi zycia tak jak oni! Moje generalne wnioski:
      - sa strasznie wulgarni
      - smierdza (ok, dlugo siedza w samochodzie, ale u nas mieli darmowy
      prysznic i malo kto z niego korzystal)
      - 90% z nich dostawialo sie do mnie w mniej lub bardziej chamski
      sposob dopoki jasno nie okreslilam, ze nie jestem dla niego
      zadna "niunia", "sloneczko","kochanie" czy inne badziewia tylko Pani
      Ania
      - upierdliwi jak malo kto
      - wredni, swinscy, chamscy, klamia jak najeci
      - przez te wszystkie lata trafilo sie moze z 10 normalnych - i to
      glownie Niemcy.
      Zawsze z kolezanka zastanawialysmy sie i dziwilysmy sie, jak mozna
      takiego poslubic. No, ale moze w domu sa inni...
      • malasquo Re: żony kierowców 30.08.07, 21:54
        No ja tam sie nie dziwię skoro w niektórych firmach czeka sie na
        papiery dwa dni:(
        A panie fakturzystki o godzinie 14.30 juz nie pracują, jak jeżdziłam
        z M to widziałam co wyprawiają.
        A jak któryś zwrócił uwagę że już tyle czeka to obrażone wielce były.
    • modliszka24 Re: żony kierowców 29.08.07, 11:28
      no niestety byc zona kierowcy nie jest milo bo przewaznie spedza sie czas samej
      a go ciagle nie ma przyjezdza na 2 dni i wyjezdza na 2 tygodnie troche to nie
      proporcjonalne ale co zrobic jedynie mozna sie z tym pogodzic choc jest ciezko
      • madi_luki Re: żony kierowców 14.09.07, 13:15
        O losie... Jak czytam niektóre posty to mi ciarki przechodzą po plecach. Mam
        chłopaka- zapalonego kierowcę tira. Planujemy wspólną przyszłość. Nie myślałam,
        że może być aż tak źle, pomimo tego, że On mi cały czas mówi, że w domu nie
        będzie częstym gościem. Cały czas patrzyłam na to chłodnym wzrokiem i
        twierdziłam, że sobie poradzę i że będę na Niego zawsze czekać. Ale po ty co
        tutaj czytam, widzę że większość z Was tak myślało, a tak naprawdę teraz nie
        jest tak wesoło. Teraz to wszystko dało mi do myślenia. Póki co to mój chłopak
        jeździ po Polsce, ale coś ostatnio wspominał o zmianie pracy- na trasy
        międzynarodowe- bo to lepsze pieniądze są itd. Chyba będę musiała mu to wybić z
        głowy... Albo nie wiem co...
        • roksana.17 Re: żony kierowców 14.09.07, 13:22
          albo jego sobie wybić z głowy właśnie zerwałam z chłopakiem bo
          podjął taką prace
          • roksana.17 Re: żony kierowców 14.09.07, 13:24
            to nie jest zawód dla faceta który myśli o rodzinie . to bez
            sensu .jesteś chłopie sam to sobie jezdzij.
          • madi_luki Re: żony kierowców 18.09.07, 14:44
            roksana.17 napisała:

            > albo jego sobie wybić z głowy właśnie zerwałam z chłopakiem bo
            > podjął taką prace

            Hmmm... Chyba nie byłaś z Nim długo, albo byłaś, ale nie czułaś do Niego czegoś
            poważniejszego skoro dlatego, że "DOPIERO" podjął taką pracę, a Ty już go
            puściłaś z torbami. Bo pomimo to, że mój chłopak pracuje w tym zawodzie już
            ponad dwa lata i czasami było naprawdę ciężko to nie potrafię z Nim zerwać bo za
            bardzo Go kocham i nie wyobrażam sobie na chwilę obecną życia bez Niego. Więc
            proszę Cię nie pisz mi żebym wybiła Go sobie z głowy, bo gdyby to było takie
            proste, to moje życie wyglądało by trochę inaczej. Pozdrawiam.
            • makazuga1 Re: żony kierowców 19.09.07, 11:59
              Chłopak,a mąż i ojciec to dwie różne sytuacje. to ciągłe czekanie,pytania dzieci
              kiedy tata przyjedzie,marne pieniądze kosztem rodziny.
    • anul-a32 Re: żony kierowców 23.09.07, 22:43
      oj przyda lo by sie nasze forum i to bardzo pozdrawiam wszystkie
      zonki
      • kaja596 Re: żony kierowców 24.09.07, 14:36
        Ja również uważam,że fajnie by było gdyby powstało takie forum. Mój
        mąż jezdzi po Polsce,też jestem ciągle sama,a jak jest w domu to
        albo śpi, albo bawi sie z dzieckiem.Pozdrawiam wszystkie żony
        mobilków.
    • anul-a32 Re: żony kierowców 26.09.07, 00:41
      oj tak dziwnie tutaj myślałam ,że ktoś tu zagląda .Może macie inne
      ciekawsze strony podajcie proszę ja nic nie mogę znaleść
      pozdrowionka
      • asala70 Re: żony kierowców 13.10.07, 18:55
        witam Was znowu, u mnie zmiany tzn. maż wrócil na trasy miedzynarodowe bo jak
        mówił siedzeniem w domu nie utrzyma rodziny Wiem ze mu cieżko, teraz jest w
        Grecji. Ale jak miło, gdy wraca. Rodzina w komplecie swieto i fajne klimaty, bo
        najwazniejsze to umiec byc ze soba na dobre i złe. trzymajcie sie ciepło
        dziewczyny głowa do góry. Ciekawe czy któras z Was była w rasie z mężem?? ja
        byłam i wiem jak to jest Pozdrawiam Was
        • anul-a32 Re: żony kierowców 15.10.07, 00:27
          asala70 Witaj miło :-)
          Masz słuszną rację mają nasi mężowie ciężko, ja byłam kilka krotnie
          w trasach z moim driverem i dzięki temu rozumiem co czuje będąc
          daleko od domu i rodziny .Tak naprawdę powinna każda pojechać a
          myślę ,że nie było by tyle niedobrego w rodzinach.Może byli by
          bardziej doceniani. Pozdrawiam
          • 2nati Re: żony kierowców 15.10.07, 19:00
            Witam dziewczyny! Moj maz takze jest kierowca-akwizytorem. Wiecznie
            go noe ma w domu, moge go zobaczyc tylko w niedziele. A mamy
            4miesiecznego synka. Wprawdzie mieszkamy z moja mama ale ona pracuje
            i ja jestem calymi dniami sama w domu i momentami sobie nie radze.
            Ale pociecha to to ze maz jezdzi tylko po Polsce. Jeszcze przed
            zajsciem w ciaze jezdzilam z mezem w trasy i dobrze wiem ze musi sie
            ciezko napracowac zeby zarobic pieniadze.
    • modliszka24 Re: żony kierowców 15.10.07, 16:47
      nigdy nie ma ich w domu gdy sa potzrebni a ja musze prosic ojca albo sasiada o pomoc
      • anul-a32 Re: żony kierowców 18.10.07, 19:43
        Modliszka tak to jest bardzo uciążliwe i wkurzające .Ale zobacz
        jakie my żony kierowców jesteśmy sprytne i w każdej sytuacji dajemy
        sobie rade , niejeden facet moze nam pozazdrościć
        Pozdrawiam
        • asala70 Re: żony kierowców 21.10.07, 15:49
          Witam znowu! Widzę ze sie forum powiększa To miło.Co tam U Was dziewczyny???
          Teraz dla nas chyba najgorszy czas sie zaczął- myslę o jesieni i tych długich
          samotnych wieczorach. Zima idzie i to też kiepskie dla naszych mężulków- kolejne
          siwe włosy czy cały i zdrowy wróci do domu. Trzymajcie sie ciepło!
    • zipka Re: żony kierowców 21.10.07, 15:45
      nie boicie sie ze wasi faceci korzystaja z uslug tirowek? jak to sprawdzacie,bo
      chyba nie na slowo?
      • kaja596 Re: żony kierowców 23.10.07, 17:59
        dziewczyny napiszcie coś o sobie,czym się zajmujecie,ja wychowuje 4-
        letnie dziecko i nie pracuje
        • asala70 Re: żony kierowców 23.10.07, 21:18
          ja pracuję mam 14 letnią córke i daje rade z tym wszystkim choc czasami szlag
          mnie trafia bo nie ogarniam tego wszystkiego Innym razem mam
          "depresje" samotności I tak sie to kręci!!!!Piszcie , bo fajnie tu zagladać
          • anul-a32 Re: żony kierowców 08.11.07, 15:04
            WITAJCIE ponownie . Ja nie pracuję siedzę w domku z 6 i 9 etnimi
            chłopczykami,A do pracy baaardzo tęsknię.Ale nie zanosi się jeszcse
            na powrót(niestety)Ale widzę że nie sama wpadam w stany depresyjne
            troszkę mi lżej bo myślałam że zaczynam wariować , bo czasami już
            nie daję rady choć jestem optymistką Pozdrawiam was
            • kaja596 Re: żony kierowców 09.11.07, 08:01
              Wszystko co napisałaś zgadza się w 100% ze mną, z tym że ja siedzę z
              4-latkiem. Napisz jak zapełniasz sobie wolny czas, czym się
              zajmujesz. Pozdrawiam
              • kunegunda81 Re: żony kierowców 09.11.07, 09:55
                latem całe dnie spedzam z dzieckiem na dworze.zima siedzę w
                domu,gotuje obiady i ogladam telewizje.a przede wszystkim cholernie
                tęsknię.
        • kunegunda81 Re: żony kierowców 09.11.07, 09:50
          kaja ja tez wychowuje dziecko 1,5 roczne. z drugim jestem w
          ciazy.tez ciagle siedze sama w domu bo mój mezulek za granica.
    • modliszka24 Re: żony kierowców 09.11.07, 12:57
      denerwuje mnie to macie mężów często a ja jestem żoną marynarza ostatnio
      policzyłam w ciągu 13 lat nie było go 8 o czym mamy tu gadać
      • kunegunda81 Re: żony kierowców 09.11.07, 13:48
        nie zazdroszcze ci.ja bym chyba nie wytrzymala w takim zwiazku.
        • asala70 Re: żony kierowców 02.12.07, 18:10
          Cześć Wam zaglądam tu i smutno ze żadna z Was nie pisze. no cóż może mężowie
          wrócili??? Ja 2 tydzień sama i jakoś tak depresyjnie wokoło wiec mi sie to tez
          udzieliło. Juz nie daje rady sama i sama. Wszystko sie sypie i pogadac nie ma z
          kim. Jest ale, nie rozumieją tego co czuje. jak Wy sobie radzicie???
          • eclaircie Re: żony kierowców 07.12.07, 22:37
            hej, nie jestem zona kierowcy ale tak sobie tu czytam;) znam faceta
            dla ktorego to jezdzenie to zycie cale i pasja. I tylko sie boje, bo
            juz wiem na co ide. Pozdrawiam was serdecznei i trzymam kciuki!!
            • kaja596 Re: żony kierowców 08.12.07, 12:04
              Wy też tak macie: denerwuje mnie mój mąż strasznie, kłócimy się,
              nienawidzimy się, po czym przychodzi poniedziałek i znowu jes fajnie
              przez telefon, miło,czule. Ostatnio wolę gdy jest w trasie,niż w
              domu, do niczego dobrego to nie prowadzi
    • naprawdetrzezwy 1. Gdzie strona, tam żona. 08.12.07, 19:46
      Nie wiem czy masz pojęcie jak często kierowcy dużych mobilów wypytują przez CB o prostytutki.

      2. "Kiedy bym pod dom nie zajechał, zawsze jest komu w mordę dać"
      To cytat z wieloletniego kierowcy, który po kilku takich razach zaczął z granicy dzwonić, że jedzie do domu - dzięki temu unikał kłopotów.


      No to jak to jest? Fajnie, tak żyć razem 3-8 dni w miesiącu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja