Gość: Poznaniak
IP: *.icpnet.pl
13.10.02, 12:25
Proszę odpowiedzieć na proste pytanie. O kim jest ten tekst?
... Po dwutygodniowej głodówce odwieziono go do szpitala w Gnieźnie, skąd
uciekł po dwóch dniach. Noc spędził w stogu siana, a rano dotarł pociągiem do
Poznania. Ponownie aresztowano go w sierpniu...
Trafił na Młyńską. Na wniosek adwokata został skierowany na badania
psychiatryczne do szpitala wojskowego w Elblągu. Uciekł stamtąd po pięciu
dniach. - Trwało to tak długo, bo trzeba było załatwić pieniądze i rzeczy -
tłumaczy. Po tej ucieczce znowu się ukrywał. Kolejny raz aresztowano go w
1984 r...
W trakcie rewizji osobistej na ul. Kochanowskiego w Poznaniu funkcjonariusze
znaleźli w kieszonce jego koszuli kartkę z adresem i nazwiskiem. Próbował
wtedy ją połknąć. Trafił do więzienia w Lesznie. Uciekł po trzech
tygodniach. - To była najbardziej klasyczna ucieczka - opowiada. - Wcześniej
z nitek od koca splotłem sznurowadła. Rozplątałem drut w siatce i uciekłem
przez dach komendy policji. Musiałem poczekać do niedzieli, bo tylko wtedy
pod gmachem policji nie stały samochody. W 1985 r. znów go aresztowano. Tym
razem siedział 15 miesięcy na Młyńskiej w Poznaniu. Pytany, dlaczego uciekał,
odpowiada: - Czułem się jak żołnierz wzięty do niewoli i uważałem, że moim
naczelnym obowiązkiem jest uciec.