Dodaj do ulubionych

Kolejne starcie Jadaru o utrzymanie w lidze

24.04.10, 20:58
właśnie wróciłem z meczu, wygraliśmy 3:2.
Mecz nerwów,walki i błędów, obie drużyny na podobnym poziomie opanowały
"arkana abecadła siatkarskiego" jak to zgrabnie ujął, stosując śmieszną
nowomowę, redaktor GW. cokolwiek miałoby to oznaczać. Oznacza jedno czeka nas
kolejny mecz w Warszawie.
Obserwuj wątek
    • Gość: ucz się polskiego Gazeta i język polski IP: *.radom.vectranet.pl 25.04.10, 12:21
      cytuję : Gospodarzem kolejnej potyczki są radomianie, i w tym należy szukać
      dodatkowego atutu dla Jadaru.
      Atut Jadaru, atut boiska, atut Wacka ... proste co?
    • Gość: ks...cdn Re: Kolejne starcie Jadaru o utrzymanie w lidze IP: *.radom.vectranet.pl 26.04.10, 00:11
      -w tym meczu gra nie układała się po myśli radomian - przeciwnik doskonale
      radził sobie z zagrywką Jadaru, atakujący Politechniki regularnie mijali blok
      naszych, każdy punkt Jadar wypracowywał w ciężkiej walce. W takich meczach
      ciężar gry i odpowiedzialność spoczywa na rozgrywającym, on jest naturalnym
      szefem, od niego zależy powodzenie atakujących, to on rozdaje piłki z których
      łatwiej lub trudniej skończyć. Rozgrywający swoją inwencją dyktuje warunki gry -
      jej szybkość i kombinacje. Niestety, kiedy odbiór zagrywki nie funkcjonuje jak
      należy, a tak było w tym meczu, zadanie dla rozgrywającego urasta to ogromnych
      rozmiarów i tak było tym razem - z czym Salas nie radzi sobie najlepiej. Widać
      to w każdym meczu z większą presją - Salas w ciężkich sytuacjach nie jest
      wirtuozem - z trudnych piłek rozgrywa najprostsze, zatem z góry przewidywalne
      zagrania - świeca na skrzydło do Prygla, ten oczywiści dostaje potrójny blok -
      efekt łatwo przewidzieć. Ciekawe czy to dyspozycja trenerska, czy brak polotu u
      rozgrywającego?
      Takie mecze pokazują też prawdziwe niuanse siatkówki - nie wystarczy postawić
      blok, to musi być dobry blok -"szczęście w bloku" polega na jego doskonałości, a
      tego brakowało Jadarowi. Podobnie z atakiem, udane bloki na Kreeku, wynikały z
      braku doskonałości tego ataku - często "na wprost", bez obrotu, czy przesunięcia
      i na złym zasięgu, że nie wspomnę o czapach na Pryglu. Zimną krwią i rozwagą
      popisał się kilka razy na siatce Żaliński, chłopak robi postępy. Nie bardzo
      czytelne dla mnie były nieudane wejścia Szumilewicza na zagrywkę. Emocje były do
      samego końca, w tie breaku od stanu 12 do 8 do stanu 12 do 12 można było na
      prawdę dostać bicia serca... Szczęście uśmiechnęło się jednak do naszych i
      Jadar wygrał 3:2. Kolejny odsłona za tydzeń w Warszawie, poziom gry budzi jednak
      niepokój...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka