treboniusz
25.02.07, 17:15
Zagadka: z czego ta zwrotka?
"Każdy człowiek ma w sobie dość sił
Wszyscy w duszy noszą swój skarb
Możemy pełnią życia żyć
Lepsi my, to lepszy świat"
Nie, mylicie się państwo. To nie jest najnowszy przebój Michała
Wiśniewskiego, nie jest to także fragment libretta nieistniejącej jeszcze
opery Piotra Rubika (nad którą maestro pewnie już myśli). Z czego więc ta
tandeta? Z naszego, pożal sie Boże, teatru (swiadomie małą literą). A
konkretnie z finału "sztuki"-musicalu Korporacja.
Oto co na temat "dzieła" pisze na swojej stronie autor Janusz Onufrowicz
(bardziej niż z dramaturgii znany z występów w serialu Złotopolscy): "No cóż.
Miało być tak pięknie;-) Kwiaty, plakaty, wiwaty;-) Nie wyszło. W każdym
razie powstało. Na zamówienia. Ale producent nie okazał się poważnym
człowiekiem. Może kiedyś ktoś to wyciągnie z szuflandii i odkurzy."
No i odkurzył, niestety. Chyba tylko w Radomiu, mieście bez korporacji można
pokazać taką "całą prawdę" na temat wyścigu szczurów. Gdzie indziej pękaliby
ze śmiechu a potem spadali z krzeseł. W tej płyciźnie mamy prawie wszystko:
nieszczęśliwą miłość, "ociekający seks" (hahahahha!!! kto był, ten wie o czym
mówie), mitologię i Biblię za jednym zamachem, a nawet śmierć (pani obok
zgorszona na mnie zerkała, bo w tym kulminacyjnym momencie musiałem
powstrzymać się od smiechu, serio). Żeby było jasne, dla Korporacji też jest
miejsce. Ale na Boga, nie w zawodowym, a do tego jedynym w mieście teatrze.
Takie naiwne przypowiastki może sobie wystawiać grupka gimnazjalistów, albo
dajmy na to teatralne ognisko w osiedlowym domu kultury. Zresztą, nawet gra
aktorów na takim poziomie.
A na koniec najlepsze: Korpo-nędza dostała główną nagrodę na festiwalu sztuk
odważnych. Fakt, trzeba nie lada odwagi, żeby pchac się na deski teatru z
takim pozbawionym treści (ale radosnym i roztańczonym) chłamem.
W kinie kilka razy w zyciu zdarzyło mi się, że miałem ochotę wyjść w trakcie.
W teatrze nigdy. Do wczoraj.