Gość: fotak
IP: *.radom.pilickanet.pl
10.11.03, 19:54
16 listopada zapraszam na kolejny koncert do Katakumb. Tym razem zagra
zespół ORANŻADA (psychodeliczny rock www.oranzada.com ) + radomscy
bębniarze OSACZACZA.Start godz. 19.00, wstęp 8 zł. A to co mowią sami o
sobie:
Krótka historia
... o nas jest taka, że chyba od zawsze i niemal co noc siedzieliśmy w
zadymionym pokoiku Arta (mam nawet wrażenie, że kiedyś tam mieszkałem).
Słuchaliśmy przy tym muzyki wszelakiej, oglądaliśmy dziwne albumy, gazety
sprzed 20 lat, czasem paliliśmy „Sporty” z tapczana, w którym się zachowały
w nienaruszonym stanie. Przy tym wszystkim wypluwaliśmy z siebie tony głupot
i a b s u r d ó w, czasem tarzaliśmy się ze śmiechu,
a czasem dla porządku rzeczy. Jak wpadłeś w sidła wzroku i szybkiej
bezsensownej mowy gospodarza, to nawet miałeś szansę się wyłączyć i naprawdę
odciąć od wszystkiego, aż do momentu kiedy znalazł inną ofiarę. A tak w
ogóle, to czy słyszałeś lub słyszałaś o
ż a b a c h nadmuchiwanych helem? Czy wiesz, że taka żaba umiejętnie
podwieszona na ekologicznym sznureczku, może prawie całkowicie pozbawić cię
problemu m u c h w mieszkaniu? Co to jest „walizka śródmiejska”? Czy wiesz
czym zajmuje się „człowiek Malboro”? Czy ryba piła dużo zbyt?
Co miało na nas największy wpływ?
Rozwalony włącznik światła w mieszkaniu Arta.. Nie wiadomo kiedy wypadł ze
ściany i ... zawisł. Do dziś wisi na dwóch niepozornych d r u c i k a c h.
Niepozornych bo mieszczących w sobie stada jadowitych elektronów, które
potrafiły poruszyć nawet bardzo strudzonego człeka. Mimo doskonałej
znajomości geografii mieszkania, spotkania z drucikami były nader częste. O
ile początkowo niechciane, to po pewnym czasie nieco świadome. Każdy niby
przypadkiem zapalając światło kierował rękę w kierunku miejsca gdzie
powinien znajdować się włącznik. E n e r g i a, z której nauczyliśmy się
korzystać i czysta, wręcz narkotyczna ... przyjemność. I niby
przypadkiem ...
No i Pawilony
Po setkach elektrycznych uniesień z ciemnego zadymionego pokoju
przenieśliśmy się do ... ciemnej zadymionej piwnicy. Tam kilka lat
siedzieliśmy grając głównie dla siebie, dla własnych podniet. Głośno,
nierówno, tak jakoś d z i w n i e i nigdy tak samo. Często było nam naprawdę
dobrze.
Potem było NIC i dużo potrzebnych i niepotrzebnych rzeczy...
N o i O r a n ż a d a
ZAPRASZAM GORĄCO