Dodaj do ulubionych

Kolejne kłopoty PO. Ich były radny znowu pijany!

17.02.09, 21:15
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6288607,Radny_chory__Na_wirus_filipinski_.html
Obserwuj wątek
    • platformer Radny związany z PIS brał łapówki! 17.02.09, 21:26
      Radny zmuszał, by na niego głosowano?
      Krzysztof Katka2009-02-05, ostatnia aktualizacja 2009-02-06 11:33

      Lekarz i radny pomorskiego sejmiku Edward W. jest podejrzany o
      przyjmowanie łapówek, a także przymuszanie swoich pacjentów do
      głosowania na niego w wyborach parlamentarnych, w których był
      kandydatem Prawa i Sprawiedliwości

      fot. Renata Dabrowska / AG Zatrzymany w środę przez Centralne Biuro
      Antykorupcyjne radny Edward W. usłyszał w czwartek 10 zarzutów
      prokuratorskich - grozi mu do 10 lat więzienia. O tym, czy
      pozostanie na wolności, ma zdecydować sąd, bowiem prokuratora
      zawnioskowała o tymczasowy areszt, uzasadniając to obawą matactwa.

      Zarzuty mają związek z pełnieniem przez Edwarda W. funkcji
      przewodniczącego powiatowego zespołu do spraw orzekania o stopniu
      niepełnosprawności w Malborku.



      - Dotyczą przyjęcia korzyści majątkowych, poświadczenia nieprawdy w
      dokumentach i wyłudzenia przez niego samego dofinansowania z
      Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - mówi
      Renata Pietrzak, naczelnik Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej
      szczecińskiego oddziału Prokuratury Krajowej.

      Edward W. miał w zamian za łapówki wydawać nieprawdziwe orzeczenia o
      niepełnosprawności zdrowym pacjentom. Na podstawie fałszywych
      zaświadczeń osoby te ubiegały się następnie o zasiłki pielęgnacyjne,
      otrzymywały dofinansowanie z PFRON, czy występowały o plakietki
      uprawniające do parkowania auta w miejscu dla niepełnosprawnych.

      Jeden z zarzutów dotyczy "wykorzystania stosunku podległości w celu
      wpłynięcia na wynik wyborów".

      - Edward W. kandydował w 2007 r. do parlamentu i wtedy przymuszał
      pacjentów, aby oddali na niego głos - dodaje Renata Pietrzak.

      W. startował z listy PiS z 11. miejsca w okręgu gdańskim, zdobył
      1795 głosów. Liderami listy byli Maciej Płażyński, Jacek Kurski i
      Tadeusz Cymański - ostatecznie tylko oni zdobyli mandaty poselskie. -
      PiS nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek występki, czy
      wykroczenia osób prywatnych. Został zaproszony na naszą listę, gdy
      cieszył się dobrą opinią, którą potwierdzały wysokie wyniki w
      wyborach samorządowych - mówi Jacek Kurski.

      W. jest lekarzem pediatrą ze Sztumu, a w pomorskim sejmiku
      przewodniczącym komisji zdrowia, polityki społecznej i rodziny.
      Radnym został z listy Samoobrony, ale odszedł z tego ugrupowania.
      Obecnie niezrzeszony. - Jako radnego i szefa komisji oceniam go
      bardzo dobrze - mówi Brunon Synak (PO), przewodniczący sejmiku. -
      Przypominam, że radnego nie można odwołać, mandatu pozbawia go
      wyłączenie prawomocny wyrok sądu.

      • bandycki.uklad.po.wrocil Re: Radny związany z PIS brał łapówki! 17.02.09, 22:47
        www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=26812&strona=3&sort=up
    • Gość: P [...] IP: 82.139.32.* 17.02.09, 21:28
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • bandycki.uklad.po.wrocil Re: Kolejne kłopoty PO. Ich były radny znowu pija 17.02.09, 22:48
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4582951.html
        Szef CBA ujawnił nagrania dotyczące sprawy posłanki Sawickiej
        ulast, IAR, PAP 2007-10-16, ostatnia aktualizacja 2007-10-16 17:59:49.0

        B. posłanka PO Beata Sawicka podczas rozmowy z podstawionym funkcjonariuszem CBA
        sugerowała, że potrzebuje 100 tys. zł na kampanię wyborczą. Rozmowa dotyczyła
        przetargu na działkę na półwyspie helskim. Na specjalnej konferencji CBA
        przedstawiono kilka nagrań, m.in. rozmowę telefoniczną posłanki z jej kolegą z
        parlamentu - nie ujawniono z kim - oraz podsłuch z jej rozmowy z
        funkcjonariuszem CBA podającym się za biznesmena.

        Politycy o konferencji Kamińskiego - Czytaj

        Posłanka PO przyjmuje łapówkę


        Podczas rozmowy z kolegą Sawicka miała m.in. powiedzieć, że jest szansa by mogła
        załatwić sprawę (nie sprecyzowała jaką) ale dużo ryzykuje. Prosiła go też o
        zaaranżowanie spotkania - szef CBA Mariusz Kamiński ujawnił, że chodzi o
        spotkanie z burmistrzem Helu - tak by się "na nie napalił" a z drugiej strony by
        wiedział, że ona musi z tego coś mieć.

        Podczas rozmowy z samym podstawionym funkcjonariuszem CBA Sawicka miała
        stwierdzić, że potrzebuje na kampanię wyborczą 100 tys. zł.

        Mariusz Kamiński powiedział, że kilka miesięcy temu, podczas szkolenia dla
        członków rad nadzorczych, Beata Sawicka zaproponowała funkcjonariuszowi CBA,
        występującemu jako biznesmen, okazyjny zakup działki na Helu. Doszło do
        spotkania z udziałem posłanki, burmistrza Helu i funkcjonariusza, na którym
        rozmawiano o ustawieniu przetargu na zakup działki. 26 czerwca Mariusz Kamiński
        zarządził operację kontrolowanego wręczenia łapówki. Sawicka zorganizowała wtedy
        kilka spotkań, na których ułożono regulamin przetargu preferujący rzekomego
        nabywcę działki. Zmieniono też plan zagospodarowania przestrzennego. 8 sierpnia
        posłanka zażądała od funkcjonariusza CBA stu tysięcy złotych. 8 września
        otrzymała 50 tys. 1 października otrzymała drugie 50 tys. i została zatrzymana.
        Zatrzymano też burmistrza Helu, któremu funkcjonariusz CBA wręczył 150 tys. zł.

        Na innym nagraniu mówi, że ma wypracowanych dużo układów, które mogą przepaść,
        jeśli PO nie weźmie władzy. Dodaje jednak, że układy mogą działać także, jeśli
        będzie w opozycji.

        Na taśmie wyemitowanej przez CBA Sawicka powiedziała, że wszyscy znani
        biznesmeni dobrze żyją z politykami. - W politykę się nie musicie mieszać, tylko
        kasę dajcie - powiedziała posłanka dodając, że kampania wyborcza kosztuje od stu
        do 300 tysięcy złotych poza oficjalnymi rozliczeniami. W innej rozmowie Sawicka
        powiedziała, że przed wyborami każdy polityk dostaje różne propozycje.

        Kamiński: Anonimowy poseł z nagrania to nie Marek Biernacki

        "Wprost" twierdzi, że kolegą Sawickiej, z którym rozmawiała, jest Marek
        Biernacki z PO, były minister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie
        Jerzego Buzka. Obecnie jest członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. -
        Tym politykiem nie jest Marek Biernacki - powiedział na konferencji prasowej
        dopytywany przez dziennikarzy Mariusz Kamiński.

        Marek Biernacki wcześniej potwierdził w rozmowie, że Sawicka poprosiła go o
        numer telefonu do burmistrza Helu - bo jak twierdziła - ma kogoś, kto chce
        zainwestować na półwyspie. Zaznaczył jednak, że nie widzi nic złego w tym, że
        dał jej numer służbowego telefonu samorządowca.

        - Przekazałem jej służbowy telefon burmistrza. To był służbowy telefon, nie
        widzę w tym nic szczególnego, że go przekazałem - powiedział Biernacki. - To
        byłby absurd jeśli nie można by było kontaktować kogoś z inną osobą - dodał.
        Przypomniał też, że jest posłem z Gdańska i burmistrz Helu "nie jest jedynym
        znanym mu samorządowcem.

        Sawicka o przekształcaniu szpitali w spółki

        Posłanka Beata Sawicka mówiła w podsłuchanej rozmowie z oficerem CBA: "jest nas
        troje, którzy tworzą prawo", "będziemy przekształcać szpitale w spółki prawa
        handlowego".

        Dodała także, że przy wejściu nowego prawa umożliwiającego taką prywatyzację,
        "ci będą mieli fart, którzy pierwsi będą wiedzieć". - Biznes na służbie zdrowia
        będzie robiony - mówiła w tej rozmowie.

        Film z wręczenia łapówki posłance Sawickiej

        Centralne Biuro Antykorupcyjne ujawniło też film z kontrolowanego wręczenia we
        wrześniu tego roku w parku pod Sejmem 50 tys. zł łapówki posłance Beacie Sawickiej.

        Na filmie widać m.in. przekazanie jej przez podstawionych oficerów CBA torby, w
        której - według CBA - są pieniądze.

        - Mogliśmy ją wtedy zatrzymać, ale nie zrobiliśmy tego, bo celem operacji
        specjalnej było zweryfikowanie tego, czy za pomocą mechanizmu korupcyjnego można
        nabyć nieruchomość na Helu - skomentował szef CBA Mariusz Kamiński. - Mieliśmy
        bardzo mocny materiał dowodowy wobec Sawickiej - dodał.

        CBA ostro wchodzi w kampanię - Dominik Uhlig z GW na blogu ''Kampania 2007 w
        mediach''

        ulast, IAR, PAP

        Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA
      • bandycki.uklad.po.wrocil Prezydent Sopotu z PO oskarzony o korupcję 17.02.09, 22:53
        www.dziennik.pl/wydarzenia/article206038/Prezydent_domagal_sie_lapowki.html
    • platformer Kolejne klopoty PiS! 17.02.09, 21:30
      Pijany radny PiS wybił szybę w klatce schodowej?

      Radny Prawa i Sprawiedliwości z Piotrkowa Karol S. został
      wylegitymowany niedaleko bloku przy ul. Łódzkiej, w którym tuż przed
      przybyciem policji wybita została szyba w drzwiach klatki schodowej.
      Miał ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

      PiS zmienia Polskę. Z pijanym kierowcą.
      Tagi: alkohol kongres PiS przestępczość układ

      Niech będzie, że się wrednie czepiam. Ale gdy uczeni w piśmie
      zastanawiają się, na ile nowy wizerunek PiS jest wiarygodny, dla
      mnie podsumowaniem kongresu była informacja, że autobus odwożący z
      Krakowa kieleckich delegatów PiS został zatrzymany pod Miechowem
      przez policję. Kierowca miał 1, 4 promila alkoholu.

      Czy jest możliwe, by nikt z partyjnych notabli nie zauważył, że
      kierowca jest pijany? Teoretycznie tak. Dowodziłoby to jednak
      zadziwiającego braku umiejętności obserwacji rzeczywistości. A jak
      ktoś nie widzi, co się tuż koło niego dzieje, jego wielkie słowa o
      zmienianiu Polski nie są warte świstka papieru, na którym zostały
      zapisane.

      Jest też możliwa druga opcja. Zauważyli. Ale uznali, że ten kawałek
      z Krakowa do Kielc to nie po takiej wódce da się przejechać. Potem
      oczywiście będą dalej mówić o walce z przestępczością i układami. A
      układ zaczyna się właśnie wtedy, gdy polityk przymyka oko na fakt,
      że wiezie go pijany kierowca.

      Bo nie chcę być aż tak złośliwy, by przypuszczać, że nie zdążyli
      zareagować, bo konsultowali się telefonicznie z prezesem, co zrobić
      z tym fantem.
      • platformer Re: Kolejne klopoty PiS! 17.02.09, 21:34
        A co tam w sprawie?
        Posłowie PiS oskarżeni o pijaństwo
        asz/pap
        04 grudnia 2008 18:43, ostatnia aktualizacja 22 grudnia 2008 09:44

        Do Kancelarii Sejmu dotarło pismo w sprawie incydentu z udziałem
        Karola Karskiego i Łukasza Zbonikowskiego w jednym z hoteli w
        Limmasol na Cyprze. Po pijanemu mieli zniszczyć hotelowe meleksy.
        Posłowie PiS domagają się od cypryjskiego hotelu wycofania pomówień
        oraz przeprosin.

        Według dokumentu, przesłanego w imieniu właścicieli hotelu przez
        cypryjską kancelarię adwokacką do polskiej ambasady, Karski i
        Zbonikowski "upili się" i "dnia 25 listopada 2008 r. w późnych
        godzinach wieczornych bez zgody, czy zezwolenia ze strony naszych
        klientów, bezprawnie zaczęli prowadzić dwa wózki golfowe, które
        stanowiły własność naszych klientów, w sposób niedozwolony i ze
        względu na swój stan spowodowali poważne szkody wyżej wspomnianych
        samochodów, szacowane na 10,140 euro plus VAT".

        Jak wynika z pisma, świadkami zdarzenia była m.in. ochrona hotelu i
        to właśnie ona zgłosiła incydent dyrekcji, która zdecydowała złożyć
        skargę do policji. Według kancelarii adwokackiej reprezentującej
        hotel, policja rozpoczęła śledztwo i próbowała "uzyskać
        oświadczenia" od posłów.Porównanie Lokat
        W 5 minut porównaj lokaty w 24 bankach. Zapraszamy!
        www.OpenFinance.pl
        Ubezpieczenia Samochodowe
        Zobacz ile możesz u nas zyskać. Wejdź i oblicz
        swoją składkę.
        www.CUdirect.pl

        Reklamy BusinessClick

        - Polscy przedstawiciele powołali się na immunitet poselski i
        odmówili oficerowi policji złożenia zeznań lub poddania się testowi
        DNA, którego wynik z pewnością odpowiadałby odciskom DNA znajdującym
        się na samochodach, które prowadzili, co pozwoliłoby ustalić bez
        wątpienia ich udział w zdarzeniu i winę - czytamy w dokumencie.
        Kancelaria dodaje, że zwróciła się do policji o przekazanie raportu,
        który - jak zapowiada - ma przesłać stronie polskiej.

        - Nasi klienci do tej pory nie udzielali mediom żadnych informacji
        mając nadzieję, iż polscy posłowie zdadzą sobie sprawę z wagi
        zdarzenia i wypłacą pełne odszkodowanie za szkodę wyrządzoną na
        własności naszych klientów - zaznaczają autorzy pisma. Jeżeli
        problem "nie zostanie rozwiązany bezzwłocznie i polubownie" klienci
        kancelarii "będą zmuszeni do opublikowania okoliczności incydentu",
        co - jak dodają - "nieuniknienie będzie przyczyną bardzo złej
        reputacji polskich posłów w szczególności, oraz ogólnie Polski".

        Karol Karski przyznał, że pod koniec listopada, razem z posłem
        Zbonikowskim brali udział w posiedzeniu podkomisji ds. ochrony praw
        człowieka (Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy) w Limmasol na
        Cyprze. - Było to stosunkowo krótkie posiedzenie. Po spotkaniach na
        zewnątrz hotelu, żeśmy do niego wrócili. Poseł Zbonikowski miał to
        nieszczęście, że został przy bramie zapytany jak się nazywa, w
        którym hotelu mieszka, stąd obsługa hotelu znała jego dane.
        Wróciliśmy do hotelu i następnego dnia dowiedzieliśmy się, najpierw
        poseł Zbonikowski, że hotel chciałby jakieś pieniądze z tytułu
        zniszczenia jakiegoś sprzętu - przedstawiał swoją wersję wydarzeń
        Karski dziennikarzom w Sejmie.
        www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/poslowie-pis-oskarzeni-
        o-pijanstwo,29946,1
        • bandycki.uklad.po.wrocil Re: Kolejne klopoty PiS! 17.02.09, 22:44
          Chcesz odgrzewane kotlety to masz!
          Opolski urząd dla Platformy
          Joanna Pszon, Opole 2008-09-20, ostatnia aktualizacja 2008-09-20 10:43:04.0

          W urzędzie marszałkowskim w Opolu pracę dostają działacze PO i ich krewni, np.
          syn prezydenta miasta

          Janusz Trzepizur, kiedyś skoczek wzwyż, dziś radny Platformy w sejmiku opolskim,
          ma synową. A synowa - od niedawna pracę w departamencie programów rozwoju
          obszarów wiejskich urzędu marszałkowskiego. Choć starała się tylko o posadę
          sekretarki, podanie zaniosła aż do członka zarządu województwa Tomasza Kostusia,
          kolegi partyjnego teścia. Ten twierdzi, że nic jej nie załatwiał, tylko
          skierował do szefowej departamentu na rozmowę.

          Gdy opisaliśmy tę historię, pracownicy urzędu marszałkowskiego zaczęli nas
          informować o innych politycznych ich zdaniem nominacjach.

          W urzędzie pracę znalazł syn należącego do PO wiceprezydenta Opola Janusza
          Kwiatkowskiego.

          - Startował w konkursie, nie wpływałem na jego przyjęcie - zaznacza Kwiatkowski.

          W urzędzie zatrudniony został Zbigniew Kubalańca, członek rady regionalnej PO,
          dyrektor biura poselskiego Tadeusza Jarmuziewicza, wiceministra infrastruktury.
          Dostał etat podinspektora w referacie nauki i rynku pracy. W referacie
          instytucji kultury zatrudniono radną powiatową PO Annę Wolny-Miksę.

          W Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki, który jest jednostką podległą
          marszałkowi, do pracy przyjęto na kierownicze stanowisko radnego PO Arkadiusza
          Wiśniewskiego, a także Elżbietę Stolarczuk z rady regionalnej PO i Zenona
          Wereszyńskiego, polityka PO z Opola.

          - To nic złego, wygrali należycie przeprowadzone konkursy - mówi poseł PO Leszek
          Korzeniowski, szef PO w regionie.

          - Konkursy mogą być lekarstwem na nepotyzm i kolesiostwo, ale tylko wtedy, gdy
          są rzetelne, a nie wtedy, gdy z góry wiadomo, kto wygra - komentuje Grażyna
          Kopińska z Fundacji im. Stefana Batorego, szefowa programu "Przeciw korupcji".

          Joanna Pszon, Opole
        • bandycki.uklad.po.wrocil Re: Kolejne klopoty PiS! 17.02.09, 22:44
          wiadomosci.wp.pl/kat,9911,title,Zostal-prezesem-bo-poparl-go-kolega-z-PO,wid,10395279,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1785f
    • Gość: Ja Re: Kolejne kłopoty PO. Ich były radny znowu pija IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 23:55
      Czy to nie dziwne, że powołujesz się na opinię S. Niesiołowskiego nt. red. Michnika ? To jest właśnie twoja hipokryzja, jak Stefan mówi nieprzychylnie o Prezydencie to jazgoczesz, ale jak x lat temu zmieszał z błotem Michnika, to Stefan był i jest cacy. Krótko mówiąc lecz się chłopie, niestey mózgów jeszcze nie przeszczepiają.
      • Gość: komunista Re: Kolejne kłopoty PO. Ich były radny znowu pija IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.09, 07:14
        przeciez ani on ciebie ani ty jego do niczego nie przekonasz.po co
        niszczycie klawiatury ?
    • bandycki.uklad.po.wrocil Tak się rządzą ludzie PO 18.02.09, 07:55
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6288319,Gabinet_jak_mieszkanie__Ratusz_nie_oszczedza.html
      Gabinet jak mieszkanie. Ratusz nie oszczędza
      Marcin Bielesz 2009-02-17, ostatnia aktualizacja 2009-02-18 07:36:20.0

      Nie jest już sekretarzem miasta, bo nie chciał odejść z Platformy Obywatelskiej.
      Za to na innym stanowisku Krzysztof Łątka urzęduje teraz w gabinecie, jakiego
      nie powstydziłby się premier.

      Kamienica przy ul. Złotej 2 ma swoje miejsce w historii Lublina. Tutaj przed II
      wojną światową mieszkała poetka Franciszka Arnsztajnowa, której częstym gościem
      był inny lubelski liryk, Józef Czechowicz. Dziś w salonach Arnsztajnowej
      urzęduje Krzysztof Łątka, jeden z najbliższych współpracowników Adama Wasilewskiego.

      Do niedawna Łątka jako sekretarz miasta miał gabinet w ratuszu, podobnie jak sam
      prezydent i jego zastępcy. Kilka tygodni temu przeniósł się na Stare Miasto.
      Teraz choć jest zaledwie dyrektorem departamentu sekretarza (od 1 stycznia
      stanowiska sekretarza nie można łączyć z członkostwem w partii politycznej, a
      Łątka jest członkiem Platformy Obywatelskiej) w odnowionym przestronnym salonie
      staromiejskiej kamienicy ma gabinet większy i bardziej reprezentacyjny niż jego
      szef (jego powierzchnia to ok. 50 m. kw.). Łątka twierdzi, że ogromne biuro
      jakiego nie ma żaden inny urzędnik, akurat jemu było bardzo potrzebne.

      - Pracuję zwykle z całym zespołem ludzi. Mój poprzedni gabinet był mały, więc
      cieszę się, że teraz mam dużo miejsca - mówi.

      Rzeczywiście, przy dużym stole stojącym w gabinecie byłego sekretarza może naraz
      zasiąść dwanaście osób. Oprócz tego stoi stoliczek z fotelami i oczywiście
      biurko Łątki. Oprócz tego jest jeszcze dużo wolnej przestrzeni.

      Wygoda, w jakiej urzęduje były sekretarz, razi miejskich radnych. - Żaden inny
      dyrektor jakiejkolwiek komórki w ratuszu nie ma takiego gabinetu. Dyrektor Łątka
      urzęduje w salonie, a inni gnieżdżą się w malutkich pokoikach w biurowcu przy
      ul. Wieniawskiej - mówi oburzony Michał Widomski (niezrzeszony). A według Łątki
      o jego przenosinach do staromiejskiej kamienicy zadecydowała właśnie... ciasnota
      panująca w pomieszczeniach należących do urzędu.

      - Biurowiec na Wieniawskiej jest przeludniony, w ratuszu też jest coraz
      ciaśniej. Postanowiłem dać dobry przykład, że nie jestem przyspawany do gabinetu
      w ratuszu - tłumaczy Łątka mówiąc, że właśnie dlatego biuro sekretarza, w którym
      wciąż zasiada on, jak i podlegający mu wydział organizacyjny ratusza szukały
      nowych pomieszczeń. Przyznaje, że akurat jemu przypadł największy gabinet. - Ale
      się o to nie prosiłem - zastrzega.

      Za gabinet Łątki miasto płaci prywatnemu właścicielowi kamienicy przy Złotej 2.
      Urząd wynajmuje tam dwa piętra (jedno zajmuje były sekretarz i wydział
      organizacyjny, drugie wydział kultury plus małe pomieszczenie magazynowe na
      parterze) - łącznie 580 mkw., za które właściciel co miesiąc dostaje z kasy
      miasta 23 tys. złotych brutto. Wychodzi po 40 zł za metr kwadratowy.

      - Jak na śródmieście, czy Stare Miasto, to mało - uważa Łątka. Z informacji
      "Gazety" wynika, że ceny powierzchni biurowej na Krakowskim Przedmieściu i na
      Starym Mieście wahają się od 35 do 45 zł za mkw. Czyli, żeby Łątka mógł pracować
      w swoim wielkim gabinecie, miasto płaci normalną rynkową cenę.

      Dla Piotra Kowalczyka, przewodniczącego klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości
      mającego większość w radzie miasta to przejaw rozrzutności ponad wszelką miarę.
      - Adam Wasilewski szedł do wyborów z hasłem skromnego urzędu. Tymczasem biura
      sekretarza to totalne rozpasanie ekipy prezydenta. Niczym Wersal. Niech na
      kolejne wybory prezydent dodrukuje swoją słynną ulotkę i pokaże zdjęcia gabinetu
      swojego podwładnego - kwituje Kowalczyk.

      Marcin Bielesz
      • platformer Re: Tak się rządzą ludzie PO 18.02.09, 08:22
        www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Odnowiciele#Poczet_nieskazitelnych_i_ich_zas.C5.82ug

        Tam masz mnóstwo kotletów i przykładów nieskazitelności PIS!
      • Gość: lew Re: Tak się rządzą ludzie PO IP: 82.139.37.* 18.02.09, 09:48
        skończ Waść te głupoty "bandycki.układzie, ciągle tylko :Michnik i
        Michnik.!!!!!!.....
    • czarna.pati Re: Kolejne kłopoty PO. Ich były radny znowu pija 14.05.09, 07:52
      Jak zakończyła się sprawa posłanki PO, byłej dziennikarki Gazety BARDZO
      Wybiórczej, Katarasińskiej?Wypiła "syropek"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka