Gość: Jassp
IP: *.radom.pl
14.12.03, 19:20
Chciałem przedwczoraj w Adlerze przymierzyć zamszową kurtkę. Podchodzę do
stanowiska, a tu obiekty mojego pożądania są ....uwaga ...związane stalową
liną i zapięte na 2 kłódki. Proszę panią ekspedientkę by mi łaskawie jedną
brązową wypięła, a ta dzwoni po koleżankę, która po chwili przychodzi z dwoma
kluczami do tych kłódek. Na moje uwagi dlaczego te kurtki są związane stalową
liną i czy to nie przypadkiem uwłacza godności kupującego, a nawet prestiżowi
sklepu, odpowiada że sama się temu dziwi, ale taki dostała "prikaz" z góry. W
związku z tym pytam się tą drogą, po jaką cholerę te kurtki są związane,
przecież wartość innych poszczególnych akcesoriów w tym sklepie jest o wiele
większa niż te niemieckie kurtki, są one lepiej zabezpieczone jak niektóre
płaszcze czy garnitury, i czy nie wzbudza to u ludzi uśmiechu pogardy a
czasami uczucia zażenowania i politowania. Jak w "Misiu".
Zmiesmaczomy.