polimeraska
05.03.06, 15:58
witam:)
czesto snią mi sie rozne rzeczy,które pamietam pobieżnie,czy urywkowo,ale
ostatnio mam bardzo wyrazne sny,w których zauwazam powtarzajace sie motywy,i
które odczuwam bardzo silnie (w samym śnie, jakby "czuję" , "przezywam") co
powoduje ze mysle o nich po przebudzeniu..
więc tak, pierwszy sen:
jestem w miescie(podobnego do tego gdzie studiuję),niby znam to misato,ale
szukam poltechniki, schozde w dół(jakby ze wzgórza) do ulicy(widoki podobne
do rodzinnego mista) nagle jade kolejka( chyba linową?) posród gór i z okna
rozposcieraja sie gmachy politechniki której szukałam...sa to olbrzymie
budynki, wygladajace jak stare fabryki,z takimi starymi,brudnymi
oknami,uderzają mnie brudne szyby,często
popękane,powybijane..straszne,pordzewiałe ramy okien, i to wszystko na tle
górskiego krajobrazu...(ogólnie odczucia zachwytu) nagle znajduje sie na
wydziale chemii,sa wielkie hale,w ktorych studenci robia
doswiadczenia.przechodze z hali do hali..podłoga w tym budynku jest pochyłą i
cały czas ide w dół..czuje wielkie wspolczucie ,zal mi studentów którzy
zmagaja sie z tymi doswiadczenimi,i mam poczucie ze oni strasznie duzo
umieja..ze bardzo maja trudne zaliczenia..(ogólnie wszystko wydaje sie byc
nienormalnie wielkie,zaznaczam ze sama pzrebywam w laborat na studiach)
spotykam dwoje studentów,ktorzy w podłodzie w jakims kontenerze mieszaja
jaksa goraca ,zieloną lawe(cos takiej konststencji)i sa bardzo wystraszeni ze
im nie wychodzi,boja sie prowadzacej cwiczenia..i ostrzegaja mnie zebym nie
wpadła do srodka,zebm uwazała jak ide..nagle znajduje sie w srodku miasta,w
nocy,podzcas ulewy,pod jakas kamienica,jest głosno i od deszczu nic prawie
nie słychac,mam poczucie zagubienie i nie wiem jak znalezc droge do
domu,pojawia sie jakas postac w pelerynie z kapturem,ktos znajomy,jakby mnie
pociesza,tylko bez słów,tzn czuje ze mi pomoze, i obraz sie urywa...
sen drugi:
jade tramwajem z siostra ,chce jej pokazac jakies stare wieze(w miescie
wktorym studiuje), nie mozemy zdazyc na tramwaj, ciegle nam uciekaja srodki
transportu,przesiadamy sie,okazuje sie ze za daleko wysiadłysmy,wiec an
chwile wchodze do skelpu miesnego,kupuje wedline ,ktora pan spzredawca bardzo
grubo kroi,jestem zdegustowana..nadjezdza tramwaj i wsiadamy z siostra,
kasuje bilety,ale sa zle skasowane( nie wybija data ani godzina. caly czas
martwie sie o swojego chłopaka,który czeka na mnie w domu( odwiedził mnie na
studiach)i caly zcas mysle o tym,ze mu nie zrobiłam półeczki na swoje rzeczy
w swojej szafie...jedziemy tramwajem i nagle wzdłuz ulicy ktora jedziemy
pojawiaja sie stare fabryki, ze starymi,pordzewiałymi okani,brudnymi szybami(
dokladnie ten sam widok jak w poprzednim snie), ja przypominam sobie wtedy (w
tym snie) o tym moim poprzednim śnie( nie wiem czy pisze zrozumiale,ale w
snie przypomnialam sobie porzedni sen ), wysiadamy i okzuje sie ze miejsce do
ktorego zmierzalysmy jest barzdo daleko,w tle sa góry...obraz urywa sie
trzeci sen:
jad epociagiem, sama,z pzredziale jest dziurawy sufit,kapie woda, wiec
zmienim przedziały i wgaony,dochozda do wagonu resteuracyjnego,gzdie nie
wchodze,cofam sie,wiec,znajdujewolne miejsce( jest sucho i cieplo) ale jest
to 1sza klasa a ja mam bilet na druga,wiec opuszczam przedział...dochodze do
wagonu gdzie jest szpital,lekazre robia wykresy na papierze milimetrowym
(niby sa to obliczenia dot,analiz krwi,poniewaz nie maj sprzetu,licza
recznie ilosc krwinek itp)proponuje pomoc,jako ze znam sie na tym( w realu
naprawde zajmuje sie podobna dziedzina), potem pomagam posielac lozko jekiejs
chorej dziewczynce(ma owinieta głowe), nagle znajduje sie w swoim
pokoju,rozmawiam ze woim promotorem o pracy mgr,leza wykresy i obliczenia na
stole,promotor udziela mi wskazówek co do obrony(zaznaczam ze w tym roku sie
bronie),wkoło jest balagan,ze czuje sie niezrecznie,ze tak go
przyjełam...pytam o doktorat9na ktorym naprawde chce pozostac) ale uzyskuje
wymigujaca odp. nagleznajduje sie na promie i dopływma do brzegu(odczucia
pozytywne,taki odprezajacy stan),plyne do jakiejs kolezanki,na brzegu siedzi
kobieta(jakas znana aktorka), prowadzi mnie na lotnisko lub dworzec jakis
(jest duzo ludzi). pokazuje mi grupe dzieci ktore se" defektywne",sprawiaja
jakies problemy,lub nie sa w pełni zdrowe umysłowo, i ja zajmuje sie tymi
dziecmi...czuje pogarde jak moga ich matki je pozostawic..staram sie
bardzo,dobrze sie opiekowac,nagle kaza mi jedna dziewczynke oddac jej
matce,prowadze ja do matki,dziewczynka woła "siusiu" i sama idzie sie
załatwić, matka jest bardzo dziwiona i zadowolona ze nauczylam jej dziecko
posluszenstwa...wkolo slysze ze nadaje sie do pracy z dziecmi,ze mam sie tym
zajmowac, budzi mnie telefon...
to tak wygladaja te moje sny...troche tego duzo,ale glównei chodzi mi o motyw
tych okien fabrycznych, tych moich odczuc, tego ze jakby znajduje sie w
sytuacjach w ktorych chce byc potrzebna, i srodki transportu,ciegle sie
przewijaja,...i jeszce góry i to ze przypomniałam sobie sen w snie...i
jeszscze skleb mięsny,to chyba zły znak...?
z góry dziekuej za pomoc,to barzdo dla mnie wazne, bo ciagle mam te obrazy
przed oczami( sa to barzdo wyraznie obrazy)
pozdrawiam:)