xyz777
19.11.07, 19:50
Może to nietypowa sprawa, może dla kogoś wydać się banalna, ale dla mnie
stanowi ogromny, bolesny problem, spędzający mi sen z powiek i skutecznie
zatruwajacy mi życie.
Od wielu lat mam ogromne problemy z włosami. Cienkie, rzadkie a na domiar
złego jeszcze wychodziły mi stale. Byłam u wielu, wielu dermatologów, ale
żaden z nich nie potrafił mi pomóc. Nawet nie wiecie, jak niską ma się
samoocenę mając pięć włosów na krzyż, jak trzeba sie gimnastykować, by tak
stawać, by w słońcu nie widać było prześwitującej skóry głowy, jak trudno
znieść "dobre rady" niby przyjaciółek, by kupić perukę, by się nie ośmieszać.
Przed kilku laty poznałam p. Helenę Urbańską, zastosowałam jej leki na włosy.
Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Wprawdzie nie wyrosły mi pęki nowych
włosów, ale miałam o niebo lepszą fryzurę. Niestety, radość nie trwała długo.
Od pół roku, choroba powróciła. Znów zostało mi pięć włosów w dziesięciu
rzędach, włosy zrobiły się cieniutkie jak z waty, znów strasznie wychodzą,
znów nie pomaga żadna kuracja, włącznie z Vichy. Skóra na głowie swędzi, włosy
są tłuste po kilku godzinach po umyciu, itd, itd.
Moją jedyną nadzieją pozostała magia, może są jakieś rytuały, które mogłyby mi
jakoś pomóc? Bardzo proszę, pomóżcie mi, jestem już u kresu wytrzymałości
psychicznej.
PS Zioła też stosowałam, bez efektu.