Dodaj do ulubionych

Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn...

24.08.13, 10:32
w tej sprawie jestem po stronie pana Hołowni.
Niestety tak wygląda dzisiaj nasza służba zdrowia..!!!
Obserwuj wątek
    • bolec71 Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 10:52
      Jestem po stronie Pana Hołowni, szpital w Krośnie to jedyny szpital w którym nie jest przestrzegana ustawa o honorowym krwiodastwie. Pomimo tego że jestem zasłużonym honorowym dawcą krwi to musze czekać w kolejkach bo, jak usłyszałem od pana doktora ortopedy: " mnie ustawy nie obowiązują"
    • lechowski51 Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 10:52
      Uwierzyliście...to macie!
      www.youtube.com/watch?v=Jf9RclDX36c
    • rz-e Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 10:57
      dyrektor wyraznie sobie nie radzi i jeszcze ma pretencje ze dziennikarz krytykuje balagan za ktory odpowiada. czywiscie winny jest pacjent, bo po co przylazi i jeszcze tablic nie czyta. przeciez mógł od razu do prywatnej placowki, a nie d....e zawracac. na drugim miejscu wine ponosza: nfz rzad, cyklisci i ufo. ciekawe ze jest w pl kilka szpitali ktore sobie radza, bo sa dobrze zarzadzane, ale w krosnie sie nie da. Kto trzyma taka pomylke, a nie managera na stolku?
    • Gość: podatnik Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.aztw.cable.virginmedia.com 24.08.13, 11:13
      Najbardziej bezczelny jest tez żałosny dyrektorzyna z krośnieńskiego szpitala - swoją butą, chamstwem i debilnymi tłumaczeniami dobitnie pokazuje gdzie ma pacjentów oraz że racja stoi po stronie Hołowni. Chcąc coś zmienić najpierw powinno się wyrzucić na zbity pysk takie miernoty jak ten dyrektorek. które w pełni odpowiadają za ochronę tego chorego układu. Co do lekarzy to wielu z nich powinno stracić prawo do wykonywania zawodu. Z resztą cały ten system to błędne koło skoro na czele tego układu stoją izby czy też rady lekarskie, których działanie przypomina organizacje mafijne.
    • swan_ganz Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 11:25
      system faktycznie się zawali (w zasadzie już widzimy jak się wali) ale on nie upadnie z powodu wstydu czy bólu tylko z bardziej prozaicznej przyczyny... Z powodu braku kasy..

      Zbyt wielu pasożytów podłącza się do tego systemu by był on w stanie przyżyć i wcale nie myślę tu o krusowcach tylko politykach i ich kolegach z "biznesu"..
      • Gość: cccc Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.165.enf.pl 24.08.13, 11:38
        Kasa kasą , a pazerność konowałów nie zna granic. 2-3 minuty na wizytę u specjalisty to akurat tyle że by sprawdzić personalia pacjenta, i nic więcej.Ale liczy się "od łebka", więc taśmowa robota idzie na całego. I nie ważne czy diagnoza trafna, ważne że kasa ma się zgadzać, "dochturowi"Jak słyszę jęki że tak mało zarabiają to nóż się w kieszeni otwiera, choć go nie noszę.Z drugiej strony nie sposób spotkać "dochtura" w kiepskim samochodzie i zamieszkałego w tanim blokowisku. Jak już to takiego tuż po studiach.
        • Gość: aaa Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: 195.184.82.* 24.08.13, 21:55
          Mówisz o wizycie w poradni "na NFZ" czy komercyjnej ?
          Jeśli "na NFZ" - lekarz jest albo na etacie (najczęściej), albo ma płacone na godzinę i w ciągu np. 2 godzin ma przyjąć 15 pacjentów, bo za dłuższy czas nikt mu nie zapłaci.
          Jeżeli komercyjnej - zmień lekarza. Nie zasługuje, żebyś mu płacił.
    • passazer Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 11:48
      No i fajnie. Nie rozumiem tylko, dlaczego potrzeba aż faceta z Warszawy, żeby temat w ogóle został poruszony. Na Podkarpaciu nie ma dziennikarzy? Wychodzi na to, że nie ma.
      • rz-e Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 12:03
        passazer napisał:

        > No i fajnie. Nie rozumiem tylko, dlaczego potrzeba aż faceta z Warszawy, żeby t
        > emat w ogóle został poruszony. Na Podkarpaciu nie ma dziennikarzy? Wychodzi na
        > to, że nie ma.

        moze sa ale tez chca sie gdzies leczyc ;D
        • passazer Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 12:29
          Jeśli chcą się leczyć i być jeszcze przy tym traktowani jak ludzie, to właśnie powinni pisać o chamstwie personelu medycznego. Gdyby pracownicy szpitala w Krośnie wiedzieli, że mają do czynienia ze znanym dziennikarzem, który będzie mógł nagłośnić sprawę, to zapewniam, że potraktowaliby go zupełnie inaczej.
          • Gość: Misiek Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.rzeszow.mm.pl 24.08.13, 13:01
            Nie ma sie co użalać nad lekarzami.
            Byle podrzędny ortopeda jezdzi teraz Q7 lub inna terenówką Volvo. A to wszystko za wasze składki.
            Stopa życiowa dzięki strajkom i ciągłym płaczom zwieszyła im się dziesieciokrotnie, ale zaangażowanie w walce o zdrowie i życie pacjentów niestety odwrotnie zmniejszyło się.
    • eldoradek Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 13:18
      WG PACZOSA - WINNYM ZBYDLĘCONEGO ZACHOWANIA LEKARZA SĄ - SZYMON HOŁOWNIA I INNI PACJENCI.
      "Dyrektor uważa, że dziennikarz skargę na pracę personelu powinien skierować do dyrekcji, a nie wylewać żale w gazecie. - Jego pretensje mogą się brać również z tego, że pacjenci nie wiedzą, jak korzystać z opieki medycznej - tłumaczy Paczosa".
      HOŁOWNIA - NAIWNY CZY GŁUPEK? Chyba to drugie, za dużo czasu w TV i gwiazdorstwa. Myślał, że jak jest w polskiej służbie zdrowia? Jak w "Na dobre i na złe"? Praca w telewizji strasznie mu horyzont zjechała. W polskiej służbie zdrowia pacjent jest traktowany gorzej niż bydło przez weterynarza. Brak szacunku, nie zwracanie uwagi na pacjenta, burczenie, brak kontaktu, pokrzykiwanie, zjebki, oskarżenia to STANDARD POLSKIEGO LEKARZA. Na to dopiero nakłada się nieefektywna i zła organizacja oraz marnotrawstwo. Może 5% wszystkich lekarzy jest "normalnych", przez co rozumiem: ludzkich, empatycznych, z misją. Ale nawet oni mają problemy z komunikacją.
      • lechowski51 Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 13:31
        Mam nadzieje,że nie są tak "empatyczni" jak Ty!
    • vald Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 13:32
      Kto uczy tych co zostają później lekarzami, kto ich kwalifikuje , nie pod kątem wiedzy medycznej, ale predyspozycji psychicznych, empatii, do zajmowania się chorymi ludźmi?
      Takie same chamy profesorskie z muchami w nosie?
      Ps. To oczywiście nie dotyczy wszystkich lekarzy i wszystkich kształcących młode kadry profesorów, ale...
      • Gość: koń podkarpacki Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.189.223.138.skyware.pl 24.08.13, 16:13
        O którego ortopedę mogło chodzić?
    • mundi555cras Hołownia ma rację! 24.08.13, 15:26
      to co się dzieje na szpitalnych oddziałach ratunkowych to HORROR!
      • Gość: czyt. Re: Hołownia ma rację! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.13, 16:43
        W Rzeszowie też nie brakuje "podobnych" lekarzy. Jeśli by nie było podane, że chodzi o Krosno to typowałabym na jednego rzeszowskiego ortopedę.
    • kkkmisiaczekkk Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 17:40
      az sie zarejestrowalem aby dodac ten "post".
      Wg mnie winni tej sytuacji sa pacjenci. Kilka lat temu, dyrektor chyba nawet tego szpitala chcial wprowadzic porzadek i wyj... lekarzyne ktory pracowal naraz na 2 etaty :) i koledzy lekarze zastrajkowali. A co zrobili pacjenci?
      masowo występowali w tv i domagali się wywalenia dyrektora.
      Jak lekarze bawią się w solidarnosc z kolega złodziejem to powinni ich wyj.. ale dodatkowo np powinni mieć kłopoty z dostaniem się do pracy gdzie płaci NFZ (zawsze zostaje dla nich prywatna praktyka). A tak dyrektor wyleciał, lekarze poczuli sie jak bogowie i macie teraz tego skutki.
      • Gość: zyzol marzył o kolejny cudzie ?? IP: *.play-internet.pl 24.08.13, 19:27
        Naiwny katol myślał, że jak przyjdzie do szpitala pod pobożnym wezwaniu to cud się stanie. naiwny naiwny naiwny - jak ćma co w ogień się pcha. Katol sobie dalej Hołownia i koś kasę na formatach :) Cudów nie ma :)
        • Gość: Misiek Re: marzył o kolejny cudzie ?? IP: *.rzeszow.mm.pl 24.08.13, 19:38
          Ale tak czy inaczej największą krytykę kieruję w stronę Ministerstwa Oświaty - ja kto jest że przez 5 lat kształcimy lekarzy za darmo a potem zaraz po studiach pozwalamy im wyjechać za granicę i tam pracować? Tak dłużej nie może być. Jak chce uciekać z kraju to niech płaci za studia. Powinno być tak jak w wielu innych krajach, że przez 5 czy 10 lat spłaca granty za studia pracując w kraju, który go wykształcił.

          • Gość: aaa Re: marzył o kolejny cudzie ?? IP: 195.184.82.* 24.08.13, 22:00
            Akademie Medyczne podlegają Ministerstwu Zdrowia.
            Jeżeli zabronisz wyjechać lekarzom, to dlaczego będą mogli wyjeżdżać np. murarze ? Też kształceni z naszych podatków. Oczywiście jest grandą, że lekką ręką kształcimy kadry dla zachodu, ale nie tędy droga. Może trzeba ułtwić robienie specjalizacji - więcej miejsc rezydenckich np? Może podnieść rezydentom płace, żeby drastycznie nie odbiegały od płac zachodnich (różnią się parokrotnie). Nie wiem. Ale na pewno nie w zakazach droga. To jest wolny kraj.
            • Gość: wodnik szuwarek Re: marzył o kolejny cudzie ?? IP: *.230.88.68.rzeszow.mm.pl 25.08.13, 15:16
              Murarze, nie kończą pięcioletnich bardzo kosztownych studiów, w przeciwieństwie do medyków.
    • dziarga Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 19:53
      A czym się Hołownia różni od innych? Że gęba znana z leda? potraktowany jak każdy inny, jak nie pasuje to leczyć się w warszawce, tam od ręki przyjmują w łapę, a potem patrzą na gębę. Zachciało się pięciu gwiazdek w Bieszczadach:). Śmiech mnie bierze :)
      • Gość: pisul Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.res.pl 24.08.13, 20:10
        Nfz powinnien po wplynieciu skargi na ten szpital albo rozwiazac kontrakt albo wplynac tak na rade miaste zeby zmienila dyrektora.
      • Gość: gość Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.13, 20:18
        A co to, ludzie w Bieszczadach to śmieci, że mają być tak traktowani!
        • dziarga Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 20:40
          Absolutnie. Chodzi mi o to że w Bieszczadach nie ma tego, do czego przyzwyczajony jest Hołownia. Sam często wykorzystuję bezwstydnie Bieszczady w celu odpoczynku. Mieszkając pod Rzeszowem mam sytuacje Hołowni na co dzień, a że gość się nauczył mieć wszystko na wyciągnięcie ręki to akurat w Bieszczadach się wziął był przeliczył.

          Nigdy ludzie nie są śmieciami, czy to w Bieszczadach, w Warszawie, Czadzie itp. Po prostu chory jest system, gdzie kilometr autostrady jest najdroższy w UE, gdzie na jednego pacjenta przypada kilka setnych promila onkologa a jednocześnie stawia się fotopstryki co chwilę bo Vicek musi zapiąć budżet, Jarek musi drążyć, a ten od smoleńska musi być w mediach.

          Dlatego Hołownia nie mógł był zawziąć porady lekarskiej, są inne priorytety i nawet medialna gęba nic nie dała:). To akurat popieram.
          • stopp5 Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 22:29
            Na "wyciągnięcie ręki" zwłaszcza jeśli chodzi o specjalistyczne leczenie, to się ma albo mając dodatkowe ubezpieczenie medyczne, albo płacąc za poszczególne wizyty czy diagnostykę. No ewentualnie bezwstydnie korzystając z celebryckiego czy "politycznego" statusu kosztem innych płacących składki na NFZ.
            Ciekawe z której ścieżki dostępu do świadczeń medycznych korzysta ten pan, że tak go zabolało, gdy został skonfrontowany z dostępnością usług medycznych z NFZ na poziomie przeciętnego Kowalskiego.
    • stopp5 Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 24.08.13, 22:16
      Jejku jejku, Hołownia zaszczycił swą obecnością SOR w jakiejś pipidówce, a te głupie konowały nie poznały się na celebrycie i nie rzuciły się na ratunek nadwyrężonej nóżki zostawiając pacjentów znacznie ciężej poszkodowanych. Zaiste oburzające.
      Jak dziennikarz może trąbić na całą Polskę, że jest taką ofiarą losu, iż przez pół doby nie potrafi wyszukać adresu ortopedy przyjmującego poza systemem NFZ i tak przy tym zadufany, że przyjęcie przed bardziej poszkodowanymi ludźmi uważa za coś oczywistego?
      • Gość: tom Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.play-internet.pl 24.08.13, 23:18
        stopp5 napisał:

        > Jejku jejku, Hołownia zaszczycił swą obecnością SOR w jakiejś pipidówce,
        > a tegłupie konowały nie poznały się na celebrycie i nie rzuciły się na ratunek

        Mówił ci już ktoś, że gadasz jak 100% mentalny niewolnik?
        • stopp5 Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 24.08.13, 23:44
          A mówił ci już ktoś, że z pustego i Salomon nie naleje i tylko idiota nie rozumie tej prostej zależności?
          Szpital nie działa charytatywnie. Bilans musi się domknąć.
          Jeśli NFZ kontraktuje niewystarczającą ilość usług, to tworzą się do tych usług kolejki.
          Hołownia w swej pensjonarskiej egzaltacji pomylił adres "reklamacji"
          • Gość: Ana Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.13, 08:46
            Ale kultura nic nie kosztuje.
          • rz-e Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 25.08.13, 10:10
            stopp5 napisał:

            > A mówił ci już ktoś, że z pustego i Salomon nie naleje i tylko idiota nie
            > rozumie tej prostej zależności?

            nie próżnego, bo nfz placi duze pieniadze za uslugi. tzw szpitale sa hotelem dla medykow zmeczonych po pracy w innych miejscach, a pacjent jest intruzem ktory przerywa im ten wypoczynek za ktory jeszcze dostaja niezla kase + zarcie.

            jak ktos juz wyzej pisal, kazde usprawiedliwianie takiego stanu rzeczy jest przejawem niewolnictwa mentalnego . gdyby polacy nie byli niewolnikami mentalnymi juz dawno wyraziliby swoj zdecydowany sprzeciw przeciw robieniu ich w konia nie tylko w tej branzy. a tak mamy na co sie zgadzamy czyli zaslugujemy, niektorzy - ober niewolnicy - nawet usiluja to usprawiedliwiac.


            • slav_ Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 25.08.13, 12:25
              > nie próżnego, bo nfz placi duze pieniadze za uslugi.

              No nie bardzo.
              SOR-y to kula u nogi pogrążająca finansowo szpital

              > y przerywa im ten wypoczynek za ktory jeszcze dostaja niezla kase + zarcie.

              "Żarcia" lekarze nie dostają w szpitalu od czasów upadku PRL-u.
              Jak chcesz zobaczyć jak wygląd "wypoczynek" na SORze to się tam zatrudnij.
              A co do "niezłej kasy" to są problemy z obsadzeniem SORowskich dyżurów co powoduje "wynalazki" typu przymusowe oddelegowywanie lekarzy/rezydentów do pracy tamże.
              • rz-e Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 25.08.13, 12:54
                slav_ napisał:

                > No nie bardzo.
                > SOR-y to kula u nogi pogrążająca finansowo szpital

                ja pisze ogolnie o szpitalach. w artykuje holownia tez zwiedzil pol szpitala, nie tylko sor.

                > "Żarcia" lekarze nie dostają w szpitalu od czasów upadku PRL-u.

                no to mialem zwidy na szopena kiedy lezalem na laryngologii wiosna br i na chirurgii w msw kiedy odwiedzalem kolege miesiac temu.

                > Jak chcesz zobaczyć jak wygląd "wypoczynek" na SORze to się tam zatrudnij.

                jestem informatykiem nie lekarzem

                > A co do "niezłej kasy" to są problemy z obsadzeniem SORowskich dyżurów

                wcale sie nie dziwie. tu co chwile kogos przywoza. czesto czas decyduje o zyciu, a coraz wieksza rzesza prawnikow zaczyna czychac na bledy medykow w celu dojenia kasy.
                na oddzialiku milusio - kanapa pielegniareczka komputerek internecik kawka ciasteczko telewizorek klima i zakaz przeszkadzania
                • slav_ Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 25.08.13, 14:19
                  > no to mialem zwidy na szopena kiedy lezalem na laryngologii wiosna

                  każdy sobie może wykupić obiad w stołówce szpitalnej lub kateringu
                  nie znam szpitala który obecnie lekarzom funduje wyżywienie (przynajmniej w Polsce bo w cywilizowanych krajach wyżywienie pracownika który spędza wiele godzin w miejscu pracy to jeden z elementów warunków pracy ale rozumiem że danie przez pracodawcę obiadu lekarzowi który spędza w szpitalu 24 godziny i dłużej jest oburzające dla społeczeństwa)

                  > ja pisze ogolnie o szpitalach. w artykuje holownia tez zwiedzil pol szpitala, n
                  > ie tylko sor.

                  Mógłby zwiedzić tez okoliczne zabytki - z podobnym skutkiem.
                  W takim jak jego trybie (nagłe zdarzenie urazowe) może ("na nfz") uzyskać pomoc wyłącznie w SOR. Nikt "ze szpitala" się nim nie zajmie bo nie ma takich (organizacyjnych) możliwości dopóki do tego szpitala nie zostanie skierowany (np. z SOR) w celu leczenia szpitalnego.
                  Propozycja wizyty w poradni w trybie nagłym to propozycja iluzoryczna ze względu na typową ilość pacjentów już zarejestrowanych.
                  A w mniejszych ośrodka w SOR jest jeden (słownie jeden) chirurg do którego przez 24 godziny trafią WSZYSCY pacjenci chirurgiczni z całego rejony działania SOR.

                  > jestem informatykiem nie lekarzem

                  No właśnie. I piszesz o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia.
                  Ja w zamian chętnie i bez problemu opiszę jak wygląda praca informatyków.
                  • rz-e Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 25.08.13, 16:23
                    slav_ napisał:

                    > każdy sobie może wykupić obiad w stołówce szpitalnej lub kateringu
                    > nie znam szpitala który obecnie lekarzom funduje wyżywienie

                    nie zartuj prosze. wszyscy wykupili sobie obiady. od salowej po lekarzy i to w dwoch szpitalach na dwa w ktorych ostatnio bylem ;D

                    > Mógłby zwiedzić tez okoliczne zabytki - z podobnym skutkiem.

                    to tez zart? ;D

                    > > jestem informatykiem nie lekarzem

                    > No właśnie. I piszesz o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia.

                    bylem widzialem nie raz i nie dwa jak lekarze 'ciezko pracuja' w szpitalach i jak traktuja pacjentow. nie ograniczaj dyskusji do sor, bo to jedyne miejsce gdzie jest inaczej i to tez nie zawsze i wszedzie. dlatego sa takie problemy z ich obsada.

                    > Ja w zamian chętnie i bez problemu opiszę jak wygląda praca
                    > informatyków.

                    bardzo prosze. moja praca jest znacznie lzejsza niz lekarza, bo nawet z domu sie nie musze ruszac i sypiam we wlasnym lozku a nie na szpitalnej kanapie.
                    odpowiedzialnosc tez zupelnie inna bo w najgorszym wypadku mi jakis serwer padnie na kilka godzin, ale tez zarabiam polowe tego co lekarz.
                    podobnie jak wielu lekarzy w tym samym czasie pracuje dla kilku pracodawcow, ale u mnie jest to moralne - nikogo nie oszukuje. ja moge rownoczesnie czytac logi 5 czy 6 serwerow, ale lekaz rownoczesnie 5 pacjentow nie przyjmie.
                    ile razy w np przychodni okazywalo sie ze pani doktor nie ma juz o 12 choc powinna byc do 14. dlaczego, bo o 12:30 zaczyna przyjmowac w prywatnej przychodni, a w publicznym zoz ma kontrakt godzinowy. potem goni z pacjentami.
                    • Gość: aaa Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.08.13, 23:23
                      > nie zartuj prosze. wszyscy wykupili sobie obiady. od salowej po lekarzy i to w
                      > dwoch szpitalach na dwa w ktorych ostatnio bylem ;D

                      Dokładnie tak jest.
                      Jeżeli zamawiamy obiady na dyżurze, to dla wszystkich pielęgniarek i dla wszystkich lekarzy, którzy pracują. Panie salowe też często zamawiają. Zamawiamy albo w barku szpitalnym, albo w pobliskiej pizzerii, albo u chińczyka. Spędź 24 godz albo 12 godzin bez czegoś ciepłego, to zobaczysz jak jest. Więc jak przychodzi dostawca, czasem niesie 5-6 pojemników. Czasem, jak nie ma czasu zjeść w chwili przyniesienia obiadu, podgrzewamy sobie swoją porcję w zrzutkowej mikrofali stojącej w kuchence oddziałowej.

                      Pacjenci zaś żywieni są przez firmę zewnętrzna. Dostaje się dokładnie tyle posiłków w pojemnikach, ilu jest pacjentów w oddziale. Operowanych danego dnia się nie prowiantuje. Wypisywany do domu nie ma już prawa do obiadu szpitalnego (regulamin oddziału). Przyjmowany w trybie planowym przed południem dostaje posiłki od obiadu, przyjmowany na ostro - posiłki dopiero od następnego dnia.

                      Czyli wolny obiad jest tylko wtedy, jak ktoś umrze i jest już zaprowiantowany. Jak często się to zdarza w moim oddziale ? Raz na tydzień?
                      Normalnie do głowy by mi nie przyszlo, że nasze pizze dyżurowe mogą być dowodem, że okradamy z jedzenia pacjentów ... Ja pier.dole, naród naprawdę ma narobione we łbie.
                      • rz-e Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 25.08.13, 23:57
                        Gość portalu: aaa napisał(a):

                        > Jeżeli zamawiamy obiady na dyżurze, to dla wszystkich pielęgniarek
                        > i dla wszystkich lekarzy, którzy pracują. Panie salowe też często
                        > zamawiają. Zamawiamy albo w barku szpitalnym, albo w pobliskiej
                        > pizzerii, albo u chińczyka.

                        to wszystko prawda ale jak piszesz to sie dzieje na dyzurach. na wlasne oczy widzialem codziennie jak z wozka przyjezdzajacego ze szpitalnej kuchni panie nakladaly porcje dla pacjentow i personelu. dzialo sie to wiosna br na szopena.

                        > Pacjenci zaś żywieni są przez firmę zewnętrzna. Dostaje się dokładnie tyle
                        > posiłków w pojemnikach, ilu jest pacjentów w oddziale.

                        w wojewodzkim na szopena wiosna jezdzil wozek z termosami, garami i talezami, na ktore panie nakladaly porcje - dokladnie jak za prl. zadnych pojemnikow.

                        > Ja pier.dole, naród naprawdę ma narobione we łbie.

                        skoro odniosles sie jedynie do 'jedzeniowego' argumentu, a zdecydowanie wazniejsza reszte pominales milczeniem, rozumiem ze niestety sie z nimi zgadzasz. tez jest mi przykro.

                        jedzenia wam nikt nie zaluje. gdzie wyzywi sie 50 czy 100 osob tych kilkanascie tez nie musi chodzic glodne - na zdrowie! Tylko przemysl ta reszte i zastanow sie jak sie czuje cierpiacy przerazony czlowiek ktory czeka sam nie wie na co, a w tym czasie pan doktor spi, albo zajmuje sie pie...mi?

                        • znow_ja zapraszam 26.08.13, 16:47
                          Cóż, drogi informatyku, jeśli uważasz, że lekarze na dyżurach zajmują się pier.dołami i spaniem, zapraszam cię na oddział intensywnej terapii, na którym pracuję. Taki jak w telewizorze - respiratory, monitory, zwoje kabelków i nieprzytomni umierający ludzie. Ze względu na usprzętowienie i wszechobecne klawiatury (a nawet tablety, na których się pisze zlecenia przy łóżku chorego) poczujesz się swojsko. Pochodzisz 24 godziny, popatrzysz, zobaczysz jak jest z tym jedzeniem, pier.dołami i spaniem.

                          Uogólnianie boli. ZDARZAJĄ się niekompetentni lekarze, ZDARZAJĄ się niekulturalni lekarze, ZDARZAJĄ się lekarze skorumpowani. Ale 90% z nas ostro zasuwa i ma na celu wyleczenie pacjenta.

                          Tak na marginesie spanie na dyżurach jest usankcjonowane prawnie. Dyżur medyczny nie jest czasem pracy, ale gotowością do pracy. Inaczej w ciągu miesiąca wyrobiłoby się wszystkie nadgodziny, jakie można wyrobić w ciągu roku. Tyle że akurat w moim oddziale jeśli mam pół godziny wolnego w trakcie dyżuru i mogę przez chwilę wyciągnąć nogi, to jest świetny dyżur, raz na parę miesięcy.

                          I wiesz co? Znam informatyka, który jąka się, jest abnegatem ubraniowym, jest pryszczaty, cholernie zakompleksiony i nieśmiały. Czy na podstawie tej znajomości mam wnioskować, że wszyscy jesteście tacy ?
                          • rz-e Re: zapraszam 26.08.13, 23:10
                            znow_ja napisała:

                            > Uogólnianie boli. ZDARZAJĄ się niekompetentni lekarze, ZDARZAJĄ się
                            > niekulturalni lekarze, ZDARZAJĄ się lekarze skorumpowani. Ale 90% z
                            > nas ostro zasuwa i ma na celu wyleczenie pacjenta.

                            widzisz - doszlismy do sedna spawy. niewielki procent ludzi, ktorzy nie powinni być lekarzami zalatwia jednoznaczną opinie calemu srodowisku. ty uwazasz, ze to ok. 10% ja, ze znacznie wiecej, ale to nie jest wazne. wazna jest odpowiedz dlaczego na to pozwalacie? wy - ci dobrzy i uczciwi.
                            nie tylko pozwalacie, ale kryjecie postepki tamtej bandy?

                            > i mam wnioskować, że wszyscy jesteście tacy ?

                            nie i ja tez nie wyciagam takich wnioskow.
                            • znow_ja Re: zapraszam 27.08.13, 11:06
                              Niestety uogólniłeś

                              nie próżnego, bo nfz placi duze pieniadze za uslugi. tzw szpitale sa hotelem dla medykow zmeczonych po pracy w innych miejscach, a pacjent jest intruzem ktory przerywa im ten wypoczynek za ktory jeszcze dostaja niezla kase + zarcie.

                              I to zabolało.

                              Co do prób eliminacji osób, które nie sprawdzają się w pracy. Tak, w moim oddziale pożegnaliśmy się w ciągu ostatnich lat z 4 osobami. Chętnie pożegnalibyśmy się z kolejnymi dwoma, tyle że nie ma nikogo chętnego na ich miejsce. Mamy najniższą w Europie liczbę lekarzy na 1000 mieszkańców (przed nami jest nawet Rumunia), więc wyrzucanie kolejnych dwóch osób będzie skutkowało brakiem obsady lekarskiej. A pracuję w wielkim mieście z Akademią Medyczną, więc nie powinniśmy mieć problemu. Na prowincji jest pewnie dużo gorzej w wielu specjalnościach. Finansowo też nie można tych osób zdyscyplinować - albo kodeks pracy, albo umowa cywilnoprawna, premii nie ma już od kilkunastu lat. Więc zgrzytamy zębami i godzimy się z tym, co jest - nie ma wyjścia.
                              • rz-e Re: zapraszam 28.08.13, 11:37
                                znow_ja napisała:


                                > [i]nie próżnego, bo nfz placi duze pieniadze za uslugi. tzw szpitale sa hotelem
                                > dla medykow zmeczonych po pracy w innych miejscach, a pacjent jest intruzem kt
                                > ory przerywa im ten wypoczynek za ktory jeszcze dostaja niezla kase + zarcie. [
                                > /i]
                                >
                                > I to zabolało.

                                chce ciebie jednego i opisanych przez ciebie lekarzy przeprosic za to uogolnienie.

                                jednak mozesz mi wierzyc, ze tak wygladaja szpitale ktore znam i to twoi koledzy po fachu ciezko zapracowali na taka opine.
                                prym w degeneracji moim zdaniem wiedzie lancucki szpital chorob zakaznych. w tamtym roku czekalem tam ponad 4h na durne zaswiadczenie, a precyzyjnej podpis i pieczatke lekarza.
                                nie bylo zadnej kolejki. dwie pielegniarki rajdaly o pie...ch, a lekarz spal po pracy w innej placowce i jak nawarczala na mnie jedna z nich 'musi sie wyspac' bo jest zmeczony, a ja mam czekac az sie obudzi.
                                szkoda ze nie widziales jego miny jak wparowalem do pokoju lekarzy i wydarlem go z wyra.



                                • znow_ja Re: zapraszam 07.09.13, 20:25
                                  Przeprosiny przyjmuję.
                                  Wierzę, że są różni lekarze i czasem mi za niektórych wstyd. Tutaj upatruję winę pielęgniarek. Nawet jeśli lekarz śpi (a ma do tego prawo - dyżur jest gotowością medyczną, nie pracą), powinny cię di niego natychmiast skierować albo go wezwać. Twój czas jest tak samo cenny.
                                  Szkoda, że nie wparowałeś po 15 minutach czekania :)
      • Gość: ted Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.ip.netia.com.pl 25.08.13, 15:05
        skąd ta wiedza i obyś się nie musiał leczyć
    • practicant Facet bajki opowiada... 24.08.13, 22:39
      Nie chce sie rozpisywać,więc krótko:
      W Polsce nie ma warunków do wykonywania zawodu lekarza.Smieszna pensja,kosmiczne godziny pracy.I nie ma ani jednego kraju w Europie,gdzie takie wypociny jakiegoś dziennikarza byłyby w ogóle opublikowane-a co dopiero traktowane poważnie.
      Podsumowując:stworzycie warunki pracy dla lekarzy-to będziecie mieli prawo wymagać.Do tego czasu wszelkie narzekania uwazam za delikatnie mowiac nieuzasadnione.Ja póki co pozostanę przy tej 14krotnosci mojej polskiej pensji oraz 37godzinnym tygodniu pracy.
      • Gość: neska91 Re: Facet bajki opowiada... IP: *.dynamic.chello.pl 25.08.13, 07:21
        Widać, że jesteś praktykantem. Ja mieszkam w Polsce ponad 60 lat i z punktu widzenia pacjenta w służbie zdrowia jest cały czas tak samo. Nie wierzę, że jakakolwiek zmiana warunków finansowych dla lekarzy odnowi służbę zdrowia. To worek bez dna.
        Pan Hołownia zetknął się pierwszy raz z pierwszą pomocą lekarską i doznał szoku. Ja nie zauważyłam w jego opisie nic szokującego. To jest normalka. Nie w Krośnie, wszędzie.
        Poza tym, rzeczywiście na SOR nie idzie się na drugi dzień po urazie. Gdyby tak powiedział w rejestracji to nie powinni go przyjąć.
        • practicant Re: Facet bajki opowiada... 26.08.13, 22:22
          Nie,nie jest-wedle opowieści starszych kolegów,gdy jeszcze byłem w Polsce,za komuny lekarz miał znacznie lepiej.Warunki zasadniczo z czasem sie tylko pogorszyły.Do ostatnich podwyżek,"aż" do średniej krajowej-jak opowiadam ludziom poza Polska,jak wyglada ta poprawa,to nie wierzą.Jak słyszą,ze jeszcze kilka lat temu pensja lekarska wynosiła niżej 200 euro /700pln/,przy 4 razy wyzszej sredniej krajowej,to pytają,czy zwariowalem.
          Mówiąc krótko:wymagania amerykańskie,tylko warunki pracy ukraińskie-ludzie,zastanówcie sie w ogóle,jakim niby cudem to by miało mieć racje bytu...

          A jego opis?Zupelnie szczerze,w nosie mam opis tego pana.Ot,jak sie trzeba pokazać i uzewnetrznic,jak już sie nie ma nic do powiedzenia-to w Polsce zawsze można ponarzekac na lekarzy,tak sie utarło.

          Dużo mówi sie o pieniądzach wlanych w służbę zdrowia-tylko,widać chyba nie było ich tak strasznie dużo,skoro dalej jak koledzy słyszą,ze ja pracuje tylko na jednym etacie i z tego zyje&oszczedzam to sie wręcz na mnie obrażają...
          • znow_ja Re: Facet bajki opowiada... 27.08.13, 11:31
            Nie słuchaj opowieści kolegów. Za komuny lekarz miał znacznie gorzej. Począwszy od pensji (w 1988 roku zarabiałem jako anestezjolog z 1* specjalizacji równowartość 14 dolarów na czarnym rynku), przez brak możliwości rozwoju (niewiele wydawanych pozycji książkowych, stypednia zagraniczne + praca w klinikach wyłącznie dla 'swoich' i partyjnych) i tragiczne wyposażenie w aparaturę i sprzęt wielo- i jednorazowy. Gdy zaczynałem pracę w 1985 roku, w moim szpitalu był jeden !!! kardiomonitor i nie było w ogóle venflonów. Co było lepsze?
            - możliwość uzyskania na studiach stypendium fundowanego z terenów z niską ilością lekarzy. Warunek - trzeba było ileś tam lat (chyba 8 czy 10) odpracować w tym miejscu
            - w wielu miejscach na prowincji można było liczyć na niewielkie mieszkanie służbowe
            - szkolenia do specjalizacji były bezpłatne (te z CMKP)

            Ale specjalizację robiło się tak jak teraz - często nie tę wymarzoną, a tę akurat potrzebna w danym szpitalu. Jeśli się zaś uczciwie pracowało i nie brało łapówek, poziom życia miało się gorszy niż wykwalifikowanego robotnika.
      • agent2606 Re: Facet bajki opowiada... 25.08.13, 09:14
        to nie problem warunków, tylko świętych krów, którym pacjent raczy zakłócić ich święty spokój!
        wielu lekarzom po prostu brakuje empatii i kultury
    • Gość: kola To i tak go potraktowali ulgowo IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.13, 23:49
      Spróbujcie się zapisać do poradni ortopedycznej w Krośnie, min. 2 miesiące czekania.
      A jego przyjęli od razu. Ja nie miałem takiego szczęścia nawet po 2 operacjach ze złamaną nogą.
      Żeby wyjąć szwy, które powychodziły po operacji musiałem odsiedzieć swoje od 7 rano do 14tej i liczyć na to że nie zgłosi się ktoś z zapisanych bo mają limity przyjęć. Chociaż akurat lekarzom tam nie mam nic do zarzucenia. Postawili mnie na nogi.
    • w.kropa Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w 25.08.13, 06:36
      To fakt, konowaly sa niedouczone, koszmarnie tepe i absolutnie przekonane o swej boskosci .
      To co teraz jest nazywane ,, sluzba zdrowia " to kompletne szambo, kraj potrzebuje fundamentalnych zmian i to bardzo szybko .
      Brednie o niskich zarobkach konowalow mozn miedzy bajki wcisnac, nie ma na swiecie drugiego takiego miejsca; gdzie za tak malo pracy placa tak duzo jak w Polsce .
    • molly_wither Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 25.08.13, 07:41
      Tacy sami lekarze sa na Pomorzu, w najwiekszym miescie wojewdztwa! Ortopedzi to najwieksze chamy.Opisalabym historie zlamania nogi u mojej matki,ale szkoda mojego zdrowia. Brak empatii i podstawowej kultury u lekarzy!!!
      Ps. To prawda. Zawsze jest lepiej wezwac karetke niz samemu udac sie do SOR.
    • mih.po Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 25.08.13, 09:28
      i tak oto nagle zauważyliśmy, że mimo wydatnego zwiększenia kasy, służba zdrowia dalej funkcjonuje byle jak a niektórzy szacowni lekarze swoje obowiązki mają w pomce. ale jak mieć pretensje do przepłacanych medyków, że im sie nie chce pracować skoro czy się stoi czy sie leży 10 tysięcy się należy. często już w połowie roku kasy na leczenie ludzi nie ma, ale na duże wynagrodzenia zawsze jest, zatem szpitale zadłuzone po uszy nie przyjmują pacjentów, ale premie sobie regularnie płacą. kolejny cud nad Wisłą ;)
    • tkr1953 Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego wyn... 25.08.13, 14:55
      Wciągu ostatnich trzech miesięcy miałem trzykrotny kontakt ze szpitalami w Rzeszowie. Mając skierowanie do szpitala nie znaczy to że Cię normalnie przyjmą w moim przypadku, kolega o tym ze nie jest planowy i podlega innej procedurze dowiedział się w informacji koło kancelarii zapisów w szpitalu nr 2. Skierowani zostaliśmy do SOR i od siódmej do piętnastej był przyjmowany, co kilkadziesiąt minut wykonywano mu jakieś badanie i dalej czekał nie wiedząc co dalej, w końcu lekką awanturę urządziła jego zona powołując się na znajomości i został przyjęty, pytanie co pomogło i dlaczego skierowanie innego lekarza nie było honorowane. Po przyjęciu był leczony operacyjnie i farmakologicznie czyli skierowanie było zasadne. Drugi przypadek to szpital Polsko-Amerykański leczący chorych operacyjnie z problemami naczyń krwionośnych. Cała kwalifikacja i przyjęcie bardzo w porządku podobnie jak leczenie i opieka po operacji nie ma problemów z odwiedzinami mimo poważnych zabiegów operacyjnych. Lekarze dostępni i udzielający wyczerpujących informacji o zabiegach i stanie pacjenta. Trzeci to szpital miejski i oddział ortopedii gdzie niby wszystko w porządku ale trudno się skontaktować z lekarzem, nie za bardzo wiadomo kto jest lekarzem prowadzącym
      i kim rozmawiać o danym pacjencie. Po ilości operacji widać że oddział dość mocno obciążony
      czyżby tym ich należało tłumaczyć. Pacjenci oczekiwaliby lepszego kontaktu z lekarzem.
      Przypadek Hołowni jest standardowy w tym przypadku pacjent w innym będzie to interesant. U nas nigdzie urząd w tym przypadku szpital, nie poczuwa się do tego aby pacjentowi pomóc pacjent bo u nas pacjent czy interesant ma wiedzieć wszystko w tym jak i gdzie się leczyć, załatwiać sprawę, czy też znać przepisy prawa, bo urzędy i szpitale są od tego aby być i jak trafisz w procedurę to Cię załatwią. Pan Hołownia nie jest pojętnym uczniem i nie wiedział że gdyby zawezwał karetkę to by sprawę załatwił szybciej w tym z większymi wydatkami dla NFZ, ale może o to w tym wszystkim chodzi. Pan doktor nie umiał i nie chciał rozmawiać a Pan Hołownia nie przeczytał wszystkich instrukcji które wiszą w szpitalu i zrobił się problem, z którym bardzo niekompetentnie próbował sobie poradzić zastępca dyrektora szpitala udzielając odpowiedzi na pytania. No niestety nasza rzeczywistość tak a nie inaczej wygląda, daleko nam jeszcze do obsługi interesantów na poziomie państw Europy zachodniej do której się tak chętnie porównujemy. Te wszystkie myki znają tylko Ci co często ze służby zdrowia korzystają inaczej zawsze trafisz w maliny.
      • Gość: Anatol z K-24 Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.net.stream.pl 25.08.13, 19:22
        Cały ten gnój w krośnieńskim szpitalu został zainstalowany przez rządy PiS i Kaczora.terz potrzeba 3 kadencje rządów PO żeby to odpluskwić.
        • Gość: oko - za oko ... Re: Przychodzi Hołownia do doktora. I co z tego w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.13, 21:13
          Trzeba tym panom robić to ... Co oni nam ...
          Koc na łeb i wpier... Poza tym mają wypasione autka i domy które są tak łatwopalne ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka