Dodaj do ulubionych

Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2)

    • dzi1a ile ha przekazano kosciolowi - mapka 28.10.10, 15:37
      bi.gazeta.pl/im/6/8540/m8540546.jpg
    • edico Wrabianie w świętego 01.11.10, 15:38
      jajakobyly.bloog.pl/index.html?id=6496361&title=TEMAT-NA-WEEKENDOWE-PRZEMYSLENIA&ticaid=6b2a8
    • Gość: rtm Palikot , Głódż ,krzyż ,parówki i litr wódki IP: *.chello.pl 06.11.10, 16:55
      www.dziennikbaltycki.pl/fakty24/329120,chca-postawic-palikota-przed-sad-za-profanacje-krzyza,id,t.html
      • Gość: rtm Re: Palikot , Głódż ,krzyż ,parówki i litr wódki IP: *.chello.pl 18.11.10, 23:20
        pomorze.naszemiasto.pl/artykul/643800,janusz-palikot-manifestowal-pod-kuria-metropolitalna-w,id,t.html
        • Gość: and. Re: Palikot , Głódż ,krzyż ,parówki i litr wódki IP: 89.73.127.* 29.11.10, 09:44
          gdansk.naszemiasto.pl/artykul/643800,janusz-palikot-manifestowal-pod-kuria-metropolitalna-w,id,t.html
    • privus Wierni starli się z biskupem Stefankiem! 09.11.10, 15:44
      www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/misc?url=/templates/zoom.pbs&Site=TO&Date=20100818&Category=MAKOW&ArtNo=498122605&Ref=AR
    • privus Ksiądz zdradza tajemnicę spowiedzi 09.11.10, 15:45
      www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100403/AKTUALNOSCI/30052065
    • privus Parafianie wywlekli proboszcza spod ołtarza! 09.11.10, 15:48
      Parafianie, doprowadzeni do ostateczności, najpierw wyprowadzili księdza z kościoła a następnie wymienili w świątyni zamki. Mają nadzieję, że może teraz kuria łomżyńska w końcu stanie po ich stronie. Proboszcz Edward od lat nie cieszy się w Parciakach (pow. przasnyski) dobrą opinią i szacunkiem swoich parafian. Ludzie zarzucają mu pijaństwo, wulgarne zachowanie i nie dbanie o kościół. Czara goryczy została przelana po ostatnich wydarzeniach, kiedy to proboszcz zniszczył samochód katechetce.

      Ludzie mówią – dość!

      Parafianie powiedzieli "dosyć”. Nie łączą ze sobą obu spraw, ale była to ta kropla, która przesądziła o tym, że trzeba zacząć działać; nawet drastycznie. Próbowali umówić się na rozmowę z biskupem łomżyńskim. Bezskutecznie – z wiernymi kuria nie chce rozmawiać. Mieszkańcy posunęli się więc dalej. W niedzielę, 11 października, wyprowadzili księdza spod ołtarza i zamknęli kościół.
      - Otworzymy go, kiedy przyjdzie do nas nowy proboszcz - twierdzą.

      Dwukrotnie mieszkańcy parafii obradowali na zebraniach wiejskich o tym, jak usunąć niechcianego, a wręcz znienawidzonego proboszcza.
      - Dzwoniliśmy kilkanaście razy do kurii, chcieliśmy się umówić na spotkanie z biskupem, przedstawić nasz problem i prosić o przeniesienie proboszcza do innej parafii. Nikt nie chciał z nami rozmawiać, a po kilkunastu próbach, gdy tylko mówiliśmy, że dzwonimy z Parciak to po prostu odkładano słuchawkę. Tak kuria traktuje wiernych- opowiada oburzona pani Monika.

      Alkohol, wulgarne zachowanie, agresja

      Zdesperowani parafianie postanowili działać na własną rękę. Około 200 osób zjawiło się przed kościołem w niedzielę, 11 października. Wyjęli klamki z drzwi, aby ksiądz nie dostał się do środka i nie mógł odprawić mszy.

      - Wypisaliśmy na kartce zarzuty, jakie stawiamy księdzu - parafianie pokazują mi kartkę. Wśród wielu punktów znajdują się między innymi: nadużywanie alkoholu, wulgarne zachowanie, agresja, odmawianie udzielenie sakramentów ciężko chorym, rozwiązanie chóru kościelnego i wyrzucenie organisty, nie dbanie o wygląd kościoła, brak remontów, zasypianie na mszy oraz wiele innych. Lista jest długa.

      - Był przypadek, kiedy ksiądz spał, a ministranci sami rozdawali komunię - opowiada pan Henryk.
      - Zdarza się, że odmawia przyjścia po ciało zmarłego, albo nie chce udzielić sakramentu - dodaje inna parafianka.
      - Nic w parafii nie robi, nie remontuje kościoła, zaraz się rozleci. Pieniądze bierze chyba dla siebie. Składaliśmy się na dywany, to zabrał je na plebanię, składaliśmy się na ogrzewanie, do tej pory jest zimno w kościele. Kiedyś na tacę jak za mało dano, to proboszcz wyrzucił wszystkie pieniądze z tacy przy wiernych - mówi pani Jadwiga. Podobnych historii jest wiele.

      Ksiądz ukrył się w kościele

      W niedzielę o godz. 9.00 w kościele zapaliły się światła, a z głośników popłynął głos proboszcza. Prawdopodobnie już kilka godzin wcześniej ksiądz Edward przyszedł do świątyni i ukrył się w niej. Wiedział, że inaczej wierni nie wpuściliby go do środka. Jednak wybieg proboszcza nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Kilku mężczyzn weszło do środka i biorąc proboszcza pod ręce, poprosili aby wyszedł spod ołtarza. Poprosili również o wydanie kluczy do kościoła.

      - Zamkniemy kościół na klucz i proboszcz nie będzie miał tu wstępu. Zaczekamy na ruch kurii. Jest nam wstyd, że musieliśmy posunąć się do takich czynów, aby w końcu w kurii ktoś nas zauważył - twierdzą z żalem parafianie. I z niepewnością oczekują na decyzję kurii...
      www.to.com.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=TO&Date=20091013&Category=AKTUALNOSCI&ArtNo=890884286&Ref=AR&border=0&MaxW=500
      www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091013/AKTUALNOSCI/890884286
    • privus Pijany ksiądz wsiadł do samochodu i zabił człowiek 09.11.10, 15:51
      Ksiądz Sławomir W. mając 3,17 promila alkoholu wsiadł za kierownicę seata. Wraz z nim jechało czterech innych mężczyzn.

      W Malewicach (gm. Dziadkowice) zderzył się czołowo z nadjeżdżającą z naprzeciwka mazdą, którą jechali ojciec wraz z dwoma synami.

      Wszyscy jadący dwoma autami zostali ranni, w tym 6 osób ciężko. Jeden z pasażerów księdza po kilku dniach zmarł w szpitalu.
      www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100816/REGION/591012935
      www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/misc?url=/templates/zoom.pbs&Site=TO&Date=20100816&Category=REGION&ArtNo=591012935&Ref=AR
      www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/misc?url=/templates/zoom.pbs&Site=TO&Date=20100816&Category=REGION&ArtNo=591012935&Ref=V1
    • edico Papież woli walczyć z antyklerykałami 09.11.10, 18:18
      niż własnymi pedełami. Jak widać, nie jest w stanie pogodzić wiary i rozumu. BXVI marzy się powrót do czasów, gdy był papieże byli największymi tyranami w Europie
      wyborcza.pl/1,76842,8634115,Hiszpanska_prasa_o_wizycie_Benedykta_XVI.html
    • privus Abp Głódź w natarciu kaczyzmem 13.11.10, 14:29
      wyborcza.pl/1,76842,8654600,Kicz_w_bazylice_Gdanskiej__Abp_Glodz_w_natarciu.html
    • Gość: and 31 X 2010 antypedofilskie demo u wrót Vatykanu IP: *.chello.pl 14.11.10, 16:01
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,740
      powinniśmy zaprosić tę ogólnoświatową organizację na obrady do Polski
    • Gość: xara Policyjny pościg za pijanym księdzem IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.10, 17:55
      Policjanci z Knyszyna po pościgu zatrzymali 39-letniego kierowcę, który nie chciał zatrzymać się do kontroli. Mężczyzna awanturował się i chciał się z nimi bić. Okazało się, że to duchowny z jednej z białostockich parafii. Od zatrzymanego czuć było alkohol. Z nieoficjalnych informacji wynika, że to 39-letni wikariusz w jednej z białostockich parafii katolickich. Kamil Tomaszczuk z zespołu prasowego podlaskiej policji poinformował, że do zdarzenia doszło kiedy patrol z Knyszyna próbował zatrzymać jadące z naprzeciwka auto. Kierowca nie zareagował jednak na sygnały, gwałtownie przyspieszył i zaczął uciekać.

      Na łuku drogi stracił jednak panowanie nad samochodem, a ten - przebijając przydrożną barierkę - wpadł do rowu i przewrócił się na bok.

      Kiedy kierowca zaczął krzyczeć na mundurowych, że został przez nich przestraszony, ci wyczuli od niego woń alkoholu. Ponieważ dobrowolnie nie chciał wysiąść, jeden z policjantów próbował go wyciągnąć. Jak powiedział Tomaszczuk, funkcjonariusz został zaatakowany, otrzymał ciosy pięścią w twarz i klatkę piersiową. W tej sytuacji kierowca został wyciągnięty siłą i skuty kajdankami.

      - Gdy mężczyzna nie miał już szans na działanie siłowe, zaczął wyzywać interweniujących policjantów. Groził im, że "ich załatwi" i, powołując się na wpływy, krzyczał, że "nie wiedzą, z kim mają do czynienia" - relacjonował Tomaszczuk.

      Ponieważ kierowca nie chciał poddać się badaniu alkomatem, został przewieziony na badanie krwi do szpitala w Mońkach. Po drodze również awanturował się, a w szpitalu trzeba było użyć siły, by pobrać mu krew. Wynik badania nie jest jeszcze znany.

      Rzecznik Białostockiej Kurii Metropolitalnej ks. dr Andrzej Dębski powiedział, że pracownicy kurii dowiedzieli się o całej sprawie z mediów. Dodał, że zazwyczaj w takich sytuacjach Kościół "upomina księdza", by jego działania "nie były zgorszeniem dla wiernych". Przypomniał też, że za swoje czyny ksiądz odpowiada przed wymiarem sprawiedliwości.

      Zatrzymanemu grozi nie tylko odpowiedzialność karna za jazdę po alkoholu, ale i m.in. za atak na policjanta. Na razie żadnych zarzutów mu nie postawiono.
    • edico Katolicy zakładają kościoły bez księży 18.11.10, 12:24
      W Belgii i Holandii mimo sprzeciwu Watykanu powstają katolickie parafie, w których wierni - mężczyźni i kobiety - sami odprawiają msze i udzielają sakramentów.

      Członkowie parafii na zmianę sami rozdają komunię, a nawet udzielają chrztów, ślubów, rytuałów ostatniego namaszczenia i odprawiają pogrzeby. Takich wspólnot katolickich w Holandii i holenderskojęzycznej części Danii, które funkcjonują bez księży przybywa od kilku lat.

      Jak pisze środowy "New York Times" motywem ich powstawania jest dramatycznie mała liczba powołań, przez co zamykane są kościoły. Dwie trzecie księży w Belgii ma powyżej 55 lat. Wierni są też rozczarowani konserwatyzmem kleru, chcą też odciąć się od skandali z udziałem księży. Belgia pamięta próbę zatuszowania przez hierarchów kościelnych afery pedofilskiej, w której ofiarą padło 475 dzieci, z których 13 popełniło potem samobójstwo. Pamięta też niedawne wypowiedzi arcybiskupa André-Joseph Léonard, który oznajmił, że AIDS jest sprawiedliwością wymierzoną przez Boga wobec homoseksualistów, a krytykowanie kościoła za ukrywanie seksafer nazwał "zemstą".

      - To nasz opór, trochę na wzór Gandhiego - mówi dziennikarzowi New York Timesa Johan Veys, żonaty były ksiądz, który aktywnie działa w alternatywnej parafii pod wezwaniem Dona Bosco - naszą intencją nie jest krytykować, tylko dobrze żyć. Nie szukamy rozgłosu. Dla nas ważne jest tworzenie wspólnoty, w której ludzie czują się jak w domu i mogą znaleźć pokój i inspirację.

      Nabożeństwo bez księdza nie różni się zasadniczo od tego tradycyjnego, ale wierni szczególny nacisk kładą na uproszczenie rytuału i aktywne zaangażowanie wszystkich uczestników. Msza święta zazwyczaj odbywa się wokół dużego stołu, wszyscy uczestnicy dzielą się świeżo wypieczonym okrągłym wiejskim chlebem i piją wino z pucharów. Dzielą się z innymi członkami wspólnoty radością i cierpieniem, jakie spotkało ich w ciągu minionego tygodnia.

      - W zeszłym roku powstało pięć alternatywnych parafii w Holandii i już tworzą się następne - mówi Franck Ploum, który przyczynił się do założenia wspólnoty parafialnej w styczniu tego roku w Bredzie w Holandii - nazywamy je "eklezja", co po grecku oznacza "zgromadzenie".

      Watykan takich praktyk oficjalnie nie uznaje. - Tylko kapłan może celebrować mszę, udzielać sakramentu chrztu czy ślubu - komentuje Federico Lombardi, papieski rzecznik prasowy - Jeśli biskup zauważy takie działania, zobowiązany jest interweniować i tłumaczyć, co jest a co nie jest zgodne z doktryną kościoła katolickiego.

      Belgowie jednak zdają się być pewni swojego prawa do szukania miejsca w kościele na własny rachunek: - Szukamy dróg wyrażania wiary w nowoczesny sposób - mówi Karel Ceule, parafianin z Lier - Arcybiskup Leonard jest symbolem starego, konserwatywnego kościoła. Dla nas to już nie działa. Doszliśmy do miejsca w historii, w którym nie akceptujemy już, że to ksiądz musi udzielać chrztu czy komunii. Chcemy to robić sami.

      Źródło:
      wyborcza.pl/1,76842,8674885,Katolicy_zakladaja_koscioly_bez_ksiezy.html#ixzz15dGDG9tb
    • Gość: f prof.prawa Pietrzak-"Demokratyczne państwo świeck IP: *.chello.pl 20.11.10, 15:33
      www.h-net.org/~eopolska/Konstytucjonalism/Roz7/demokratyczne_panstwo.htm
    • Gość: and plakat : " Biskupi ! Kochajcie Polskę a nie Rzym " IP: 89.73.127.* 29.11.10, 09:38
      gdansk.naszemiasto.pl/artykul/643800,janusz-palikot-manifestowal-pod-kuria-metropolitalna-w,id,t.html
      • edico Re: plakat : " Biskupi ! Kochajcie Polskę a nie R 04.06.13, 22:40
        Nie znam takich biskupów, którzy przekładali by Polskę ponad Rzym. Natomiast historia dostarcza wiele informacji na temat biskupów posiadających odmienna orientację.
    • Gość: z krzyż + obrońcy na Krakowskim Przedmieściu IP: 89.73.127.* 29.11.10, 19:24
      tygodnik.onet.pl/30,0,50818,kwadratura_krzyza,artykul.html
    • Gość: . "święcenie" budowy centrum kultury w Pęgowie IP: 89.73.127.* 29.11.10, 19:39
      www.oborniki-slaskie.pl/zpr/listopad_2010/rozpoczecie_budowy_centrum_kulturalno_oswiatowego_w_pegowie.php
    • Gość: . Państwową Straż Pożarna w kosciele -Toruń IP: 89.73.127.* 29.11.10, 19:48
      www.kujawy.psp.gov.pl/news.php?readmore=194
    • Gość: . kapelan policji IP: 89.73.127.* 29.11.10, 20:08
      www.wschowa.lubuska.policja.gov.pl/struktura/kapelan_policji
      • Gość: t krzyż w szkole IP: 89.73.127.* 30.11.10, 20:34
        jarzynski.blox.pl/2009/11/Krzyze-w-miejscach-publicznych-czynia-z-nas.html
    • Gość: Zły Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) IP: *.ostnet.pl 30.11.10, 07:58
      Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
    • Gość: and Głódż , wojewoda ,Pawlak ,strażacy IP: 89.73.127.* 30.11.10, 08:44
      trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/51,35636,8740014.html?i=0
    • privus Rząd poddał się naciskom interesów kościoła 30.11.10, 17:05
      Cały artykuł

      "Nie chcemy szkodzić Kościołowi, ale...". Rząd zamknął Komisję Majątkową
      KOMISJA KOŃCZY PRACĘ 31 STYCZNIA

      - Nie była to łatwa dyskusja, ale przyjęliśmy projekt ustawy, który kończy pracę Komisji Majątkowej. Przestanie istnieć 31 stycznia – ogłosił Donald Tusk. Powstanie też raport o nieprawidłowościach w pracach Komisji. - To decyzja zgodna z oczekiwaniami Kościoła - powiedział metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.
      Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o stosunkach Państwo-Kościół, która z dniem 31 stycznia 2011 r. ma zakończyć działalność Komisji Majątkowej. Na zakończenie prac Komisji trzeba poczekać dwa miesiące, ale, jak zastrzegł premier, dziś nie podejmuje ona żadnych decyzji odnośnie zwrotu majątku.

      - Od kiedy powstał mój rząd, Komisja zajmuje się wyjaśnianiem tego, co do tej pory zrobiono, nie rozstrzygnięciami na rzecz Kościoła. Nie chcemy szkodzić Kościołowi, ale wysyłając tam przedstawicieli wiedzieliśmy, że nie zawsze te decyzje zapadały tam tak, jak powinny – zastrzegł Tusk.

      "Będziemy szczegółowo rozliczać"

      Szef rządu zapowiedział sprawozdanie z prac Komisji. - Za szczególną hipokryzję uznaję ubolewania SLD na jej działanie, bo to polska lewica jest odpowiedzialna za to, jakie decyzje to ciało podejmowało. I to będziemy bardzo szczegółowo rozliczać – zapowiedział premier.

      I dodał: - Każdą decyzję, która okazała się bezprawna lub szkodliwa dla budżetu opiszemy szczegółowo i pokażemy odpowiedzialnym.

      Premier zapowiedział też zmiany w relacjach państwo-Kościół. - Zaproponowałem, abyśmy przyjęli zasadę, że skoro co do istoty sprawy uzgodniono stanowiska państwa i Kościoła, nie będziemy proponowali żadnej odrębnej umowy między państwem a Kościołem i będziemy zmierzali do tego, aby decyzje dotyczące Kościołów w Polsce - jeśli są decyzjami o charakterze ustawy - były autonomicznymi decyzjami państwa polskiego - ogłosił Tusk.

      "Decyzja zgodna z oczekiwaniami Kościoła"

      - Decyzja rządu w sprawie zakończenia prac Komisji Majątkowej z dniem 31 stycznia 2011 roku jest zgodna z oczekiwaniami Kościoła - powiedział metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Przypomniał, że biskupi na ostatnim posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski (25 listopada) zaapelowali "o szybkie rozwiązanie spraw pozostałych jeszcze do rozstrzygnięcia w Komisji", co umożliwi jej likwidację.

      Kard. Nycz podkreślił, że zwrot majątku, to "nie żadne obdarowywanie Kościoła, tylko jest to zwrot majątku zabranego w sposób bezprawny nawet w świetle tamtego prawa komunistycznego, co uniemożliwiło Kościołowi przez 40 lat prowadzenie działalności charytatywnej, oświatowej i prowadzenie szkół". Jak dodał, ważną rzeczą jest, żeby "budować prawdziwy obraz pracy Komisji Majątkowej przez prawie 20 lat". Przypomniał, że należy pamiętać o relacjach do innych wyznań, które w wyniku prac Komisji Majątkowej również odzyskiwały swój majątek.

      Co zmieni ustawa?

      Według przyjętego projektu nowelizacji ustawy, sprawy związane z roszczeniami Kościoła byłyby rozpatrywane na zwykłych zasadach, na drodze sądowej. Podmioty kościelne, państwowe, samorządowe czy prywatne, będące uczestnikami postępowań prowadzonych dotychczas na podstawie przepisów o Komisji Majątkowej w sprawach, w których nie zapadło jeszcze orzeczenie komisji, miałyby sześć miesięcy na wystąpienie o podjęcie zawieszonego postępowania sądowego, a jeżeli nie było ono wszczęte - na wystąpienie do sądu o zasądzenie roszczenia.

      Projekt zakłada też, że do 31 stycznia 2011 r. Komisja przedstawi szefowi MSWiA oraz Sekretariatowi Konferencji Episkopatu Polski, Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski sprawozdanie ze swojej działalności.

      Komisja Majątkowa, powołana do życia ustawą z 17 maja 1989 r., przez ponad 20 lat działalności rozpatrywała wnioski dotyczące przywrócenia lub przekazania własności nieruchomości lub ich części. W jej 12-osobowym składzie zasiadało po sześciu przedstawicieli MSWiA i Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski. Od początku działalności Komisja rozpatrzyła ok. 2,8 tys. spraw; bez rozstrzygnięcia pozostało jeszcze ok. 240. Część spraw rozpatrzonych przez Komisję wywołała spore kontrowersje, gdy wycena gruntów przekazanych Kościołowi okazała się drastycznie zaniżona.

      kaw//mat,fac/k
      www.tvn24.pl/0,1684410,0,1,nie-chcemy-szkodzic-kosciolowi--ale-rzad-zamknal-komisje-majatkowa,wiadomosc.html
      Podkreślenia wymaga fakt, że jednoinstancyjność w orzekaniu jest sprzeczna z ustrojem prawnym państwa i obowiązującą konstytucją. W takiej sytuacji podniesiona powinna być przede wszystkim legalność funkcjonowania tej komisji, bowiem funkcjonowała wbrew obowiązującym zasadom i prawu.
    • edico A kard. Nycz w drodze łaskawości zgodził się 30.11.10, 17:16
      z decyzją rządu.

      By nie było wątpliwości, poniżej treść artykułu:

      Kard. Nycz: Dobra decyzja ws. Komisji
      1 godz. 4 minuty temu
      Decyzja rządu w sprawie zakończenia prac Komisji Majątkowej z dniem 31 stycznia 2011 roku jest zgodna z oczekiwaniami Kościoła - powiedział metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

      Dodał, że Kościół mówił o tym już kilka razy, żeby umożliwić załatwienie pozostałych spraw zwrotu majątku Kościołowi na drodze sądowej i zakończyć prace Komisji.

      Hierarcha przypomniał, że biskupi na ostatnim posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski (25 listopada) zaapelowali "o szybkie rozwiązanie spraw pozostałych jeszcze do rozstrzygnięcia w Komisji", co umożliwi jej likwidację.

      Zdaniem kard. Nycza, ważną rzeczą jest, żeby "budować prawdziwy obraz pracy Komisji Majątkowej przez prawie 20 lat".

      Hierarcha zaznaczył też, że należy pamiętać o relacjach do innych wyznań, które w wyniku prac Komisji Majątkowej również odzyskiwały swój majątek. - Pamiętajmy o proporcji w liczbie spraw, mniej więcej jedna trzecia jest na korzyść innych wyznań i religii żydowskiej także - podkreślił kard. Nycz.

      Jego zdaniem, należy pamiętać o tym, że spośród trzech tysięcy spraw rozstrzygniętych jest zaledwie kilka czy kilkanaście, w których powstały jakieś wątpliwości. - Nie budujmy całości obrazu pracy Komisji Majątkowej na ich podstawie - zaapelował Nycz.

      Kard. Nycz podkreślił, że zwrot majątku, to "nie żadne obdarowywanie Kościoła, tylko jest to zwrot majątku zabranego w sposób bezprawny nawet w świetle tamtego prawa komunistycznego, co uniemożliwiło Kościołowi przez 40 lat prowadzenie działalności charytatywnej, oświatowej i prowadzenie szkół".

      źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
      • edico Marek P. ostrzega swoich kolegów? 30.11.10, 17:18
        Środa, 10 listopada (06:06)
        Prokuratura Okręgowa w Częstochowie bada zawiadomienie dotyczące rzekomego pobicia i zastraszania przez funkcjonariuszy CBA Marka P. byłego esbeka i pełnomocnika parafii oraz zakonów przed Komisją Majątkową zwracającą majątek Kościołowi - donosi "Rzeczpospolita".

        Marek P. twierdzi, że funkcjonariusze CBA obiecują mu przywileje w zamian za zeznania obciążające członków Komisji Majątkowej ze strony Kościoła. "Rz" wymienia za Markiem P. nazwiska tych osób.

        "Jeżeli zeznam na tych ludzi to otrzymam status świadka koronnego i będę wolny. Jeżeli zaś nie będę posłuszny, to wykończą mnie, moją żonę i synów. Ja zostanę zamknięty w areszcie, gdzie będę systematycznie dręczony, gwałcony i zostanie ze mnie strzęp człowieka" - napisał P. do prokuratury.
        czytaj dalej


        "Dla nas to ewidentny sygnał, że Marek P. szuka wsparcia w kolegach z Kościoła. Wypuszcza wiadomość: "mogę zacząć mówić, pomóżcie" - ocenia osoba zbliżona do Komisji Majątkowej. Druga dodaje: "Wszyscy są świadomi, że P. jest już w tym wieku, że wielomiesiączny areszt może go zmiękczyć".

        Osoby znające sprawę twierdzą, że po zatrzymaniu Marka P. przez CBA wiele osób związanych z Komisją Majątkową zaczęło się obawiać, bo wiedza byłego esbeka o interesach robionych na styku państwo-Kościół jest ogromna. "Nie wszystkim jej ujawnienie byłoby na rękę" - powiedział "Rzeczpospolitej" jeden z duchownych, znających kulisy działalności Komisji Majątkowej.
        INTERIA.PL/PAP
        fakty.interia.pl/polska/news/marek-p-ostrzega-swoich-kolegow,1555698
        • edico Marek P. i cztery smrody 30.11.10, 17:20
          Czwartek, 23 września (09:28)
          Aresztowany w niedzielę pod zarzutami malwersacji finansowych Marek P. był w przeszłości funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, a jest obecnie pełnomocnikiem prawnym Kościoła w sprawach jego rewindykacji majątkowych. Był więc etatowym pracownikiem instytucji aktywnie zwalczającej Kościół przed 1989 rokiem, a teraz jest jego biznesowym partnerem.

          Nie ma takiej możliwości, żeby władze kościelne nie wiedziały o przeszłości pana P. (alarmował w tej sprawie chociażby ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski). W tym kontekście fragment oświadczenia ks. Roberta Nęcka, rzecznika kurii metropolitarnej w Krakowie, zapewniający, że "Archidiecezja dystansuje się od osób, które przy okazji prowadzenia spraw prawnych mogły dopuścić się nieuczciwości celem osiągnięcia osobistych korzyści" - brzmi jak ponury żart.

          Staje tu - oczywiście - jeszcze raz sprawa lustracji, która w Kościele napotykała wielu zaciekłych wrogów, a w krakowskim Kościele jednym z najbardziej zagorzałych jej przeciwników był ks. Bronisław Fidelus - długoletni protektor pana P.

          Dopokąd się publicznie nie wyjaśni, jaką rolę w działaniach krakowskiego Wydziału IV Służby Bezpieczeństwa odgrywał Marek P. oraz czy i jakiego rodzaju związki łączyły go wtedy z ludźmi Kościoła, z którymi prowadzi dzisiaj interesy - dotąd sprawa ta nie przestanie śmierdzieć. To jest smród SB-ecki.

          Nie jedyny to rodzaj smrodu w tej sprawie. Bo przecież Markowi P. postawiono zarzuty karne. A trzeba pamiętać, że nie jest on pierwszą osobą z kręgu Komisji Majątkowej, której postawiono zarzuty. Jest osobą piątą z kolei, a z informacji CBA wynika, że będą następne. Mamy więc i smród prawno-karny.

          To jeszcze nie wszystko. Komisja Majątkowa jest prawnym curiosum. W Polsce, jak w każdym państwie prawa, zwrot mienia dokonuje się według ściśle określonych procedur. Te procedury muszą być zgodne z całym porządkiem prawnym, a w oczywisty sposób nie są.

          Orzeczenia komisji mają walor decyzji administracyjnej. Jak każda taka decyzja, także i te powinny zawierać, oprócz sentencji i uzasadnienia, także wskazanie trybu odwoławczego. Te decyzje jednak nie zawierają takiej informacji, zwyczajnie dlatego, że tryb odwoławczy nie został tu przewidziany. Wszędzie jest, a tu go nie ma.

          Skoro nie ma trybu odwoławczego do wyższej instancji administracyjnej, nie ma też sądowej kontroli. Niby mogłaby być, to znaczy ustawa mogła nakazać rozpatrywanie skarg na decyzje Komisji przez sąd administracyjny. Mogła, ale zapewne kierując się tym, że odwołanie do sądu przysługuje dopiero po decyzji drugiej instancji, nie przyznała stronom takiego uprawnienia.

          Inaczej mówiąc: zrozumcie ludzie, ponieważ odebraliśmy wam gwarancję prawną mniejszego kalibru, to logicznie odbieramy wam też gwarancję prawną większego kalibru. Proste? Jak drut! To jest smród legislacyjny.

          Ale i to nie wszystko. Niekonstytucyjność przepisów o Komisji Majątkowej jest oczywista dla studenta I roku prawa. Wniosek złożony w tej sprawie do Trybunału czeka na rozpatrzenie już ponad półtora roku. I wydaje się, że jeszcze poczeka.

          Sędzią-sprawozdawcą do tej sprawy został wyznaczony prof. Mieczysław Granat, prawnik zatrudniony na Uniwersytecie im. kard. Stefana Wyszyńskiego. Jest oczywiste, że orzeczenie Trybunału stwierdzające niekonstytucyjność tych przepisów (innego wprost nie sposób sobie wyobrazić) godziłoby w interesy pracodawcy tego sędziego.

          Konflikt interesów jest tu ewidentny. Czy tym należy tłumaczyć niespieszne działanie Trybunału, nie wiemy. Ale wiemy, że i tu śmierdzi. To smród po państwie, którego nie ma.

          Roman Graczyk
          źródło informacji: FELIETONY INTERIA.PL
        • edico SLD: Pazerność Kościoła przekroczyła wszelkie gran 30.11.10, 17:22
          Środa, 22 września (14:06)
          Według posła Lewicy Sławomira Kopycińskiego, Komisja Majątkowa od początku działalności przekazała już Kościołowi ponad 500 nieruchomości za ponad 24 mld zł i grunty rolne o powierzchni 76 tys. ha. - Pazerność Kościoła przekroczyła już wszelkie granice - powiedział.

          Kopyciński i lider SLD Grzegorz Napieralski zaapelowali do Trybunału Konstytucyjnego, by najszybciej jak to jest możliwe rozpatrzył wniosek Lewicy dotyczący działalności Komisji Majątkowej.

          - Pazerność Kościoła katolickiego przekroczyła już wszelkie granice. Nie są to tylko słowa skromnego posła opozycji, ale są to fakty mające potwierdzenie w dokumentach podpisanych przez przedstawicieli Komisji Majątkowej, jak również przez poszczególnych ministrów rządu Donalda Tuska - mówił Kopyciński na konferencji prasowej.
          czytaj dalej


          Poseł powołał się na dwa dokumenty, które otrzymał od współprzewodniczącego Komisji Majątkowej ze strony rządowej, Józefa Różańskiego i od prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych.

          Według niego, wynika z nich, że Komisja od początku swej działalności przekazała Kościołowi ponad 500 nieruchomości. - Kilkadziesiąt przedszkoli, szkół podstawowych, ponadpodstawowych, Domów Dziecka, Domów Pomocy Społecznej, 19 szpitali, obiektów służby zdrowia, czyli tzw. ZOZ-y, muzea, teatry. Nawet trafiają się takie rodzynki, jak budynek prokuratury, budynek sądu rejonowego, budynek operetki, a nawet Kościół katolicki sięgnął po browar - wymieniał Kopyciński.

          Jak dodał, łączna powierzchnia tych nieruchomości to około 60 tysięcy ha. - Dla formalności powiem, że jest to powierzchnia miasta stołecznego Warszawy i chyba trzeba by do tego dodać jeszcze Kielce - zaznaczył Kopyciński.

          Wartość tych nieruchomości - mówił poseł Lewicy - Komisja wyceniła na kwotę ponad 24 miliardów złotych. - Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to wycena zaniżona, dziś właśnie w tym przedmiocie toczą się postępowania w prokuraturze - powiedział Kopyciński.

          Z kolei z dokumentów Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa - według niego - wynika, że Komisja przekazała Kościołowi katolickiemu i kościelnym osobom prawnym nieruchomości o powierzchni 76 tysięcy ha.

          W opinii polityka Lewicy, jeśli w toku śledztwa prokuratury okaże się, że wartość majątku, który Komisja przekazała Kościołowi została zaniżona, wówczas ministrowie: skarbu i rolnictwa powinni wszcząć procedurę restytucji tego majątku na rzecz Skarbu Państwa.

          Napieralski przypomniał, że Lewica już ponad półtora temu złożyła do TK wniosek w sprawie zbadania zgodności z konstytucją ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego, zwłaszcza tych przepisów, które dotyczą działalności Komisji Majątkowej. Wątpliwości autorów wniosku budzi zwłaszcza fakt, iż nie ma możliwości odwołania się do sądu od decyzji Komisji.

          Poinformował, że niedawno, w związku z tym, że w katastrofie smoleńskiej zginęła trójka posłów Lewicy, którzy podpisali się pod wnioskiem, Trybunał zwrócił go klubowi z prośbą o uzupełnienie podpisów. Napieralski zapowiedział, że wkrótce wniosek ponownie trafi do TK i zaapelował o jak najszybsze rozpatrzenie go.

          Komisja działająca przy resorcie spraw wewnętrznych i administracji na mocy ustawy z 1989 r., dotyczącej stosunków państwa i Kościoła, zajmuje się m.in. roszczeniami strony kościelnej ws. dóbr kościelnych bezprawnie zagarniętych przez państwo w okresie PRL. W zamian kościelne instytucje otrzymują rekompensaty, np. grunty. Komisja zajmuje się zwrotem majątków, które zgodnie z ustawą z 1950 r. nie podlegały nacjonalizacji, gdyż nie przekraczały 50 ha. Często jednak je odbierano, nie wystawiając żadnych pokwitowań.

          Dziś Sąd Rejonowy w Gliwicach aresztował na trzy miesiące pełnomocnika instytucji kościelnych w komisji majątkowej przy MSWiA Marka P. Jest podejrzany o korumpowanie osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji oraz o wielomilionowe oszustwa. Został w niedzielę zatrzymany przez CBA. Gliwicka prokuratura okręgowa postawiła mu cztery zarzuty. Jeden dotyczy korumpowania osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji majątkowej, trzy pozostałe - oszustwa na szkodę dwóch osób fizycznych i jednej instytucji na łączną sumę ok. 10 mln zł.

          Postępowanie ws. nieprawidłowości w komisji majątkowej gliwiccy śledczy prowadzą od połowy 2008 r. Marek P. to już piąta osoba, która usłyszała zarzuty w śledztwie.

          źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
          fakty.interia.pl/polska/news/sld-pazernosc-kosciola-przekroczyla-wszelkie-granice,1535081,3
          • edico Przełom w śledztwie dotyczącym korupcji w Komisji 30.11.10, 17:24
            Wtorek, 21 września (18:40) Aktualizacja: Wtorek, 21 września (19:53)
            Cztery zarzuty - w tym korumpowania osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji majątkowej przy MSWiA oraz oszustw na łączną sumę ok. 10 mln zł - postawiła gliwicka prokuratura okręgowa pełnomocnikowi zakonów w tej rządowo-kościelnej komisji, Markowi P.

            Poinformował o tym rzecznik prokuratury Michał Szułczyński. We wtorek odbyło się posiedzenie sądu w sprawie aresztu dla podejrzanego, decyzję sąd ogłosi w środę rano.

            - Marek P. został zatrzymany w niedzielę przez funkcjonariuszy CBA, doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał cztery zarzuty. Jeden dotyczy korumpowania osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji majątkowej, trzy pozostałe zarzuty dotyczą oszustwa na szkodę dwóch osób fizycznych i jednej instytucji na łączną sumę ok. 10 mln zł - powiedział prok. Szułczyński.

            Postępowanie ws. nieprawidłowości w Komisji Majątkowej gliwiccy śledczy prowadzą od połowy 2008 r. Marek P. (były funkcjonariusz SB) to już piąta osoba, która usłyszała zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w handlu kościelnymi gruntami. Wcześniej prokuratura zarzuciła 25-letniemu przedsiębiorcy, współwłaścicielowi produkującej maszyny i urządzenia dla górnictwa giełdowej grupy Famur Tomaszowi D. poświadczenie nieprawdy w dokumentach i posługiwanie się nimi.

            Zdaniem śledczych, biznesmen na podstawie fikcyjnego meldunku wyłudził prawo do pierwokupu przekazanych Kościołowi przez państwo ponad 200 ha w Świerklańcu, Świętoszowicach i Czekanowie.

            To ziemia, którą Komisja Majątkowa w 2008 r. przekazała wspierającemu zakon albertynek z Krakowa Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta, w ramach rekompensaty za 65 ha w okolicach Krakowa, które odebrano zakonnicom w czasach PRL. Towarzystwo w zamian dostało 157 ha w Świerklańcu, 60 w Świętoszowicach i prawie 8 w Czekanowie.

            Grunty w Świerklańcu Komisja wyceniła na 2,1 zł za m kw. Władze gminy uznały, że cena jest znacząco zaniżona, bo same sprzedawały podobne grunty po 30 zł za metr. Komisja odmówiła jednak samorządowcom informacji, kto i na jakiej podstawie zrobił taką wycenę.

            Wiosną 2008 r. władze Świerklańca postanowiły odkupić od albertynek grunty i były gotowe zaoferować 6 mln zł. Wtedy okazało się jednak, że ziemia została już sprzedana za 3,5 mln zł Tomaszowi D. Jednakże prawo pierwokupu mogli mieć wyłącznie zamieszkujący na danym terenie rolnicy indywidualni. Katowicki biznesmen twierdził, że ma taki status. W podobny sposób kupił działki w Świętoszowicach i Czekanowie.

            Według gliwickiej prokuratury Tomasz D., chcąc uzyskać prawo pierwokupu, fikcyjnie zameldował się w Tarnowskich Górach. Składając wniosek o meldunek, przedłożył umowę wynajmu mieszkania w bloku, w którym w rzeczywistości nigdy nie mieszkał. Dzięki temu kupił od Towarzystwa przekazane przez komisję grunty, choć nie miał statusu rolnika indywidualnego - informował wówczas prok. Szułczyński.

            Działająca przy resorcie spraw wewnętrznych i administracji na mocy ustawy z 1989 r., dotyczącej stosunków państwa i Kościoła, Komisja zajmuje się m.in. roszczeniami strony kościelnej, dotyczącymi dóbr kościelnych bezprawnie zagarniętych przez państwo w okresie PRL. W zamian kościelne instytucje otrzymują rekompensaty, np. grunty.

            W skład Komisji wchodzi 12 osób: po sześciu przedstawicieli rządu i episkopatu. Komisja zajmuje się zwrotem majątków, które zgodnie z ustawą z 1950 r. nie podlegały nacjonalizacji, gdyż nie przekraczały 50 ha. Często jednak je odbierano, nie wystawiając żadnych pokwitowań. Przez kilkanaście lat działania Komisja rozstrzygnęła około 2,8 tys. spraw; część z nich załatwiono "w trybie nieuzgodnienia stanowiska" - nie osiągnięto porozumienia. Komisja ma do rozpatrzenia jeszcze ok. 240 wniosków. - Spraw nierozstrzygniętych zostało ok. 6 proc., ale to są sprawy najtrudniejsze - mówił w styczniu br. szef MSWiA Jerzy Miller. Media spekulują, że komisja jeszcze w tym roku ma zakończyć prace.

            Pod koniec ub.r. gliwicka prokuratura przedstawiła zarzuty rzeczoznawcy, który - zdaniem śledczych - kilkakrotnie zaniżył wartość trzech działek, które komisja majątkowa przekazała później Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta.

            Chodzi o ziemię w Zabrzu, wycenioną na ponad 7 mln zł, w rzeczywistości wartą prawie 35 mln zł. Towarzystwo otrzymało działki na podstawie zaniżonej wyceny, mogąc tym samym sprzedać je z dużym zyskiem. Grunty kupił później prywatny nabywca. W gliwickim śledztwie zarzuty przedstawiono też m.in. prezesowi Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta.

            źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
            fakty.interia.pl/polska/news/przelom-w-sledztwie-dotyczacym-korupcji-w-komisji-majatkowej,1534727,3
            • edico Jeden z najbogatszych Polaków i 30.11.10, 17:26
              handel ziemią kościoła.

              Środa, 28 lipca (14:35)
              Jeden z najbogatszych Polaków, współwłaściciel produkującej maszyny i urządzenia dla górnictwa giełdowej grupy Famur Tomasz D., usłyszał zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w handlu kościelnymi gruntami.

              Gliwicka prokuratura, prowadząca śledztwo w sprawie obrotu kościelną ziemią, zarzuciła 25-letniemu przedsiębiorcy poświadczenie nieprawdy w dokumentach i posługiwanie się nimi.

              O przedstawieniu zarzutów Tomaszowi D. napisał w środę katowicki dodatek "Gazety Wyborczej". Informację tę potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Michał Szułczyński. Jak powiedział Szułczyński, Tomasz D. to czwarta osoba, która usłyszała zarzuty w postępowaniu, dotyczącym nieprawidłowości w rządowo-kościelnej Komisji Majątkowej.

              Zdaniem śledczych, biznesmen na podstawie fikcyjnego meldunku wyłudził prawo do pierwokupu przekazanych Kościołowi przez państwo ponad 200 hektarów w Świerklańcu, Świętoszowicach i Czekanowie.

              To ziemia, którą Komisja Majątkowa w 2008 r. przekazała wspierającemu zakon albertynek z Krakowa Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta, w ramach rekompensaty za 65 hektarów w okolicach Krakowa, które odebrano zakonnicom w czasach PRL-u. Towarzystwo w zamian dostało 157 ha w Świerklańcu, 60 w Świętoszowicach i prawie 8 ha w Czekanowie.

              Grunty w Świerklańcu Komisja wyceniła na 2,1 zł za metr kwadratowy. Władze gminy uznały, że cena jest znacząco zaniżona, bo same sprzedawały podobne grunty po 30 zł za metr. Komisja odmówiła jednak samorządowcom informacji, kto i na jakiej podstawie zrobił taką wycenę.

              Wiosną 2008 r. władze Świerklańca postanowiły odkupić od albertynek grunty i były gotowe zaoferować 6 mln zł. Wtedy okazało się jednak, że ziemia została już sprzedana za 3,5 mln zł Tomaszowi D. Jednakże prawo pierwokupu mogli mieć wyłącznie zamieszkujący na danym terenie rolnicy indywidualni. Katowicki biznesmen twierdził, że ma taki status. W podobny sposób kupił działki w Świętoszowicach i Czekanowie - napisała "GW".

              Według gliwickiej prokuratury Tomasz D., chcąc uzyskać prawo pierwokupu, fikcyjnie zameldował się w Tarnowskich Górach. Składając wniosek o meldunek, przedłożył umowę wynajmu mieszkania w bloku, w którym w rzeczywistości nigdy nie mieszkał. Dzięki temu kupił od Towarzystwa przekazane przez komisję grunty, chociaż nie miał statusu rolnika indywidualnego - poinformował prok. Szułczyński.

              Jak podał Szułczyński, Tomaszowi D. przedstawiono łącznie pięć zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz posługiwania się nimi przy nabywaniu kościelnej ziemi. Mężczyzna odmówił złożenia wyjaśnień. Prokuratura zobowiązała go do wpłaty 100 tys. zł poręczenia majątkowego.

              Postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Komisji Majątkowej gliwiccy śledczy prowadzą od połowy 2008 r. Działająca przy resorcie spraw wewnętrznych i administracji na mocy ustawy z 1989 r., dotyczącej stosunków państwa i Kościoła Komisja zajmuje się m.in. roszczeniami strony kościelnej, dotyczącymi dóbr kościelnych bezprawnie zagarniętych przez państwo w okresie PRL. W zamian kościelne instytucje otrzymują rekompensaty, np. grunty.

              Tomasz D. jest kolejną osobą podejrzaną w tym śledztwie. Pod koniec ubiegłego roku gliwicka prokuratura przedstawiła zarzuty rzeczoznawcy, który - zdaniem śledczych - kilkakrotnie zaniżył wartość trzech działek, które komisja majątkowa przekazała później Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta.

              Chodzi o ziemię w Zabrzu, wycenioną na ponad 7 mln zł, w rzeczywistości wartą prawie 35 mln zł. Towarzystwo otrzymało działki na podstawie zaniżonej wyceny, mogąc tym samym sprzedać je z dużym zyskiem. Grunty kupił później prywatny nabywca. W gliwickim śledztwie zarzuty przedstawiono też m.in. prezesowi Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta.

              Jak pisze "Gazeta", grupa Famur oraz ojciec Tomasza D. od wielu lat są darczyńcami archidiecezji katowickiej. Jej dyrektor finansowy, ksiądz Mirosław P., do jesieni 2009 r. był wieloletnim wiceszefem Komisji Majątkowej. W czerwcu tego roku przedstawiono mu zarzuty w związku z nieprawidłowościami przy przekazaniu zakonowi elżbietanek gruntów w warszawskiej Białołęce. Śledztwo w tej sprawie od września 2008 r. prowadzi warszawska prokuratura.

              źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
              fakty.interia.pl/polska/news/jeden-z-najbogatszych-polakow-i-handel-ziemia-kosciola,1511856,3
              • edico Kościół nie widzi problemu w zarzutach prokuratury 30.11.10, 17:28
                Piątek, 25 czerwca (11:29)
                Sekretarz Episkopatu Polski bp Stanisław Budzik powiedział, że nie widzi potrzeby odwoływania z Komisji Majątkowej jednego z przedstawicieli strony kościelnej - Krzysztofa W. Mężczyzna usłyszał prokuratorskie zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach Komisji.

                - Nie jest to jeszcze oskarżenie, ale na razie Krzysztof W. jest osobą podejrzaną, a dopóki jest w stanie podejrzenia, nie ma takiej potrzeby, żebyśmy go odwoływali ze tego stanowiska - stwierdził bp Budzik. Podkreślił jednocześnie, że Krzysztofa W. zna od kilku lat i ma do niego duże zaufanie.

                Dodał, że ceni go jako "człowieka uczciwego, a jako prawnik jest uważany za osobę kompetentną". - Bardzo trudno mi sobie wyobrazić, żeby Krzysztof W. rzeczywiście mógł świadomie popełnić jakiś czyn niezgodny z prawem - powiedział sekretarz Episkopatu.

                Komisja Majątkowa decyduje o zwrocie Kościołowi katolickiemu nieruchomości Skarbu Państwa. Zarzuty postawione m.in. jej członkom dotyczą sprawy przekazania zakonowi elżbietanek gruntów w warszawskiej dzielnicy Białołęka.

                Biskup Budzik podkreślił, że zarzuty jakie usłyszał Krzysztof W. mają charakter formalny. - Zarzut dotyczy tego, że dokument ten został podpisany nie w tym samym czasie, w którym podpisała strona rządowa. Gdyby strona rządowa go nie podpisała, wówczas dokument byłby nieważny i nie byłoby całej sprawy - zaznaczył sekretarz Episkopatu.

                Sekretarz Episkopatu za nieporozumienie uznał medialne zarzuty pod adresem Komisji, jakoby wycena gruntu, przekazanego elżbietankom była zaniżona.

                - Prasa ciągle powtarza, że ten grunt był wart 240 mln zł. Tego nigdy komisja szacunkowa (która wycenia nieruchomości) nie stwierdziła. Natomiast Komisja Majątkowa nie ma możliwości zamawiania tzw. operatu ani możliwości kontrolowania wyceny. Ona przyjmuje jako dowód w sprawie wycenę komisji szacunkowej. Jeżeli rzeczywiście ten grunt został źle wyceniony, to powinni ponieść konsekwencje ci ludzie, którzy w ten sposób wycenili - stwierdził biskup Budzik. Wyraził też przekonanie, że Komisja działała zgodnie z obowiązującymi przepisami.

                W ocenie sekretarza Episkopatu Polski, w całej sprawie wokół Komisji Majątkowej, Kościół jest pokrzywdzony podwójnie. - Pierwszy raz, kiedy zostały odebrane mu dobra, którymi dysponował, a które służyły prowadzeniu dzieł charytatywnych, edukacyjnych. Obecnie znów jest oskarżany i atakowany przez media, że się bogaci, że zabiera, niemal, że kradnie to, co do niego nie należy - podkreślił biskup Budzik.

                Dodał, że ta sytuacja jest bardzo trudna i biskupi wielokrotnie na zebraniach plenarnych Episkopatu Polski oraz na zebraniach Rady Stałej KEP apelowali, żeby "jak najszybciej dokończyć działalność Komisji Majątkowej, nawet jeżeli tych problemów nie da się rozwiązać, to Kościół gotów jest z nich zrezygnować". Sekretarz Episkopatu podkreślił jednocześnie, że - Kościół pragnie w ten sposób uciąć całą tę kampanię, która bardzo niekorzystnie odbija się na obrazie Kościoła w mediach i jest bardzo niesprawiedliwa wobec niego - zaznaczył biskup Budzik.

                W połowie czerwca prokuratura poinformowała o postawieniu siedmiu osobom zarzutów poświadczenia nieprawdy w dokumentach dotyczących orzeczenia Komisji, przekazującego nieruchomości zakonowi elżbietanek. Prokuratura odmówiła podania szczegółów, nie ujawniła czy podejrzani przyznali się do winy. Wobec wszystkich podejrzanych zastosowano poręczenia majątkowe do wysokości 30 tys. zł. Grozi im do 5 lat więzienia.

                Dzień później szef MSWiA Jerzy Miller odwołał z Komisji dwie osoby, które zostały objęte zarzutami - przedstawiciela strony rządowej i jej protokolantkę.

                Wcześniej media podawały, że zarzuty poświadczenia nieprawdy dotyczą m.in. dwóch przedstawicieli strony kościelnej w Komisji Majątkowej - ks. Mirosława P. i adwokata Krzysztofa W. (podano ich pełne nazwiska). Ks. P., dyrektor finansowy archidiecezji katowickiej, przez wiele lat był wiceszefem Komisji, z której odszedł w listopadzie 2009 r. Zastąpił go mec. Krzysztof W.

                Jak podawała "Rzeczpospolita", orzeczenie o przekazaniu gruntów elżbietankom podpisał czteroosobowy zespół członków Komisji Majątkowej. Powołując się na mec. W., gazeta podała, że prokuratura prawdopodobnie podejrzewa, iż orzeczenie podpisali tylko przedstawiciele strony kościelnej, a przedstawiciele strony rządowej zrobili to w innym terminie.

                Od września 2008 r. trwa śledztwo w sprawie domniemanego działania na szkodę Skarbu Państwa przez członków Komisji oraz nierzetelnej wyceny 47-hektarowej działki w warszawskiej dzielnicy Białołęka. Chodzi o ziemię, którą zakon sióstr elżbietanek dostał od Komisji Majątkowej jako rekompensatę za grunty odebrane im w PRL. Następnie za ponad 30 mln zł (na tyle ekspert Komisji wycenił działkę) siostry sprzedały ją biznesmenowi z Pomorza (nabywca wciąż nie zapłacił).

                Władze dzielnicy Białołęka twierdziły, że ziemia jest warta 240 mln zł. Mając zastrzeżenia do wyceny sporządzonej na zlecenie elżbietanek, złożyły doniesienie do prokuratury. Czynności śledcze powierzono ABW, która ma ustawowe kompetencje do prowadzenia spraw o "znaczną szkodę" w mieniu Skarbu Państwa - w ramach "obrony interesów ekonomicznych państwa".

                źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                fakty.interia.pl/religia/news/kosciol-nie-widzi-problemu-w-zarzutach-prokuratury,1497877,5930
                • edico Sąd nad majątkiem państwa i Kościoła 30.11.10, 17:29
                  Wtorek, 24 sierpnia (05:48)
                  Jeszcze w tym roku Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy, czy działalność Komisji Majątkowej jest legalna - dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna".

                  Jeśli TK podważy działalność komisji bez zastrzeżenia, to zarządcy nieruchomości przekazanych Kościołowi będą mogli decyzję komisji zaskarżyć do sądu w ciągu 60 dni - zaznacza gazeta. W ciągu 21 lat działania komisja oddała nieruchomości warte 24 mld zł - akcentuje gazeta.

                  "Przepisy regulujące pracę komisji mogą godzić w zasadę państwa prawa oraz sprawiedliwości społecznej" - mówi "DGP" prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa w Warszawie. Wszystko przez to, że komisja pracuje bez żadnego nadzoru, a od jej decyzji nie można się odwołać.
                  czytaj dalej

                  O tym dziś więcej na łamach "Dziennika Gazety Prawnej".

                  źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                  fakty.interia.pl/polska/news/sad-nad-majatkiem-panstwa-i-kosciola,1522214,3
                  • edico "Projekt świeckiego państwa" - SLD działa 30.11.10, 17:32
                    Czwartek, 5 sierpnia (08:08)
                    SLD pracuje nad dokumentem, w którym chce pokazać obszary, gdzie nie są przestrzegane zasady rozdziału Kościoła od państwa. "Projekt świeckiego państwa" - tak zatytułowany ma być tekst - miałby być punktem wyjścia do debaty o świeckości państwa w Polsce.

                    W dokumencie, który - jak wynika z rozmów z liderami Sojuszu - ma być gotowy we wrześniu, miałyby zostać zawarte też propozycje konkretnych rozwiązań, np. rezygnacji lekcji religii w szkołach czy likwidacji rządowo-kościelnej Komisji Majątkowej.

                    Politycy SLD nad "Projektem świeckiego państwa" pracują od kilku tygodni, jednak o konieczności debaty na temat rozdziału Kościoła od państwa zaczęli mówić po wtorkowych wydarzeniach przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.

                    Na wtorek Kancelaria Prezydenta w porozumieniu z kurią warszawską oraz ZHR i ZHP zaplanowała uroczyste przeniesienie stojącego od kwietnia przed prezydenckim pałacem krzyża do kościoła św. Anny. Uroczystość jednak odwołano, ponieważ uniemożliwili ją zgromadzeni przed Pałacem Namiestnikowskim zwolennicy pozostawienia krzyża. Doszło do przepychanek. Szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski tłumaczył, że sytuacja jest na tyle poważna, że nie powinno się narażać ani harcerzy, ani księży na to, co tu mogłoby się jeszcze się wydarzyć podczas uroczystości.

                    - Po wydarzeniach, które miały miejsce przed Pałacem Prezydenckim, przychodzi czas na rzetelną debatę o rozdziale Kościoła od państwa. To, że nie było takiej debaty, nie było realizacji postanowień konstytucji, spowodowało, że niektóre środowiska wykorzystują emblematy i symbole religijne do działań politycznych. Stąd dzisiaj taka rzetelna i bez żadnej agresji debata powinna się odbyć w Polsce - powiedział szef SLD Grzegorz Napieralski.

                    Sojusz pracuje więc nad specjalnym dokumentem, w którym pokazane zostałyby te obszary, gdzie nie jest przestrzegany zagwarantowany w ustawie zasadniczej rozdział Kościoła od państwa.

                    - Od kilku lat mówiliśmy o tym, że należy zastanowić się nad miejscem i rolą Kościoła, a także innych wyznań w Polsce, a także dlaczego w naszym kraju nie są przestrzegane standardy, które obowiązują na całym świecie - podkreślił wiceszef klubu Lewicy Tomasz Kamiński. Według posła Sojuszu, dziedzin, w które zdążył już wkroczyć Kościół, jest coraz więcej.

                    - Dzisiaj w każdej jednostce policji, straży pożarnej, szpitalu, a nawet w zakładach energetycznych mamy na etacie kapelana, który ma pensję pochodzącą z naszych podatków. To nie jest chyba standard europejski i światowy. Po drugie, księża są na etatach w szkołach, gdzie nauczają religii. To są ogromne pieniądze w skali całego budżetu - powiedział Kamiński.

                    Jako kolejny "kuriozalny" - jego zdaniem - przykład zbytniej ingerencji Kościoła w sferę państwa podał działalność powołanej na początku lat 90. Komisji Majątkowej, która zajmuje się zwrotem dóbr odebranych Kościołowi w czasach PRL. - Komisja chyba przekazała już kilkakrotnie więcej ziemi i majątku Kościołowi katolickiemu, niż miał on od przed wojną. To są ogromne pieniądze - zaznaczył wiceszef klubu Lewicy.

                    Według niego, Komisję Majątkową należy zlikwidować, a jej działalnością od początku istnienia powinna zająć się Najwyższa Izba Kontroli. - Trzeba przejrzeć wszystkie poszczególne grunty, które zostały przekazane. Jak już wiemy, kilka osób z Komisji Majątkowej ma postawione zarzuty, były tam nieprawidłowości. Chcemy, aby instytucje państwowe, jak chociażby NIK, zbadały jej działalność - czy zachowane były wszystkie niezbędne procedury, czy wartość zwracanych terenów była oszacowana zgodnie z prawem, czy też była zaniżana - powiedział Kamiński.

                    Od września 2008 r. trwa śledztwo w sprawie domniemanego działania na szkodę Skarbu Państwa przez członków Komisji Majątkowej oraz nierzetelnej wyceny 47-hektarowej działki w warszawskiej dzielnicy Białołęka. Chodzi o ziemię, którą zakon sióstr elżbietanek dostał od Komisji jako rekompensatę za grunty odebrane im w PRL. Następnie za ponad 30 mln zł (na tyle ekspert Komisji wycenił działkę) siostry sprzedały ją biznesmenowi z Pomorza (nabywca wciąż nie zapłacił). W czerwcu zarzuty w tej sprawie dostało 7 osób, w tym członkowie Komisji Majątkowej.

                    Politycy Sojuszu chcą ponadto, by ze szkół zniknęły lekcje religii. - Religia powinna być wyprowadzona ze szkół. Jej miejsce jest w sercach człowieka i w miejscach kultu, więc niech ta religia będzie nauczana, ale w salce w domu katechetycznym - podkreślił polityk Sojuszu.

                    Według Kamińskiego, należy się zastanowić też, dlaczego w naszym kraju tylko jedno wyznanie jest w tak uprzywilejowanej sytuacji. - Jesteśmy zwolennikiem tego, aby każde wyznanie, każda grupa była traktowana na takich samych zasadach. W konstytucji jest zapisane, że Polska jest krajem neutralnym światopoglądowo i chcemy tylko tego. Nie chodzi nam o walkę z religią czy ściganie krzyży - zapewnił Kamiński.

                    Zobacz również:

                    Graczyk: Klęska państwa, porażka Kościoła

                    źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                    fakty.interia.pl/polska/news/projekt-swieckiego-panstwa-sld-dziala,1514995,3
                    • edico Klęska państwa, porażka Kościoła 30.11.10, 17:35
                      Czwartek, 5 sierpnia (05:35)
                      Niepowodzenie wtorkowej próby przeniesienia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny nie jest na pewno - jak się niekiedy pochopnie sądzi - zwycięstwem Kościoła. W Warszawie Kościołem rządzi abp Kazimierz Nycz, nikt inny, a przecież jego wolą było przeniesienie krzyża. I ta wola musiała ustąpić przed krzykami, wyzwiskami i histerią tłumu zgromadzonego na Krakowskim Przedmieściu.

                      Oczywiście, to niepowodzenie pokazuje głębszy problem: jak łatwo można w Polsce skutecznie zaszantażować wszystkich wymachując krzyżem. O czym to świadczy? Z pewnością także o tysiącletniej historii chrześcijaństwa w Polsce i o specyficznie polskim spleceniu losu Polaków z losami chrześcijaństwa - ale nie tylko o tym.

                      Także - niestety - o totalnej abdykacji współczesnego państwa polskiego z choćby próby budowania własnego ethosu. Brak takiej ambicji w myśleniu o państwie można śmiało zarzucić wszystkim bez wyjątku rządom po 1989 r., aż do rządu Tuska włącznie.

                      Nasze państwo, poczynając od brzemiennej w skutki rejterady gabinetu premiera Mazowieckiego w roku 1990 w sporze o wprowadzenie religii do szkół publicznych, niemal nigdy nie zdobyło się na okazanie samodzielności wobec Kościoła. Użyte tu słówko "niemal" tłumaczy się jednym tylko chwalebnym wyjątkiem, kiedy to premier Bielecki bez wahania zdymisjonował ówczesnego wiceministra zdrowia Kazimierza Kaperę za jego wypowiedź o homoseksualistach jako zboczeńcach.

                      To był wyjątek, regułą było ciągłe, niekiedy ostentacyjne uleganie Kościołowi, działanie w przekonaniu, że nie istnieje ethos państwa nie pokrywający się z ethosem chrześcijańskim, ani interes państwa czasem rozbieżny z interesem Kościoła.

                      Jak rząd Mazowieckiego zaczął, tak rząd Tuska kończy: zgodą na to, żeby Kościół samodzielnie administrował pewną sferą życia publicznego, nie wewnątrzkościelnego przecież.

                      Rząd RP, samorząd Warszawy, a także Kancelaria Prezydenta RP uznały teraz zgodnie, że lepiej się do sprawy krzyża nie mieszać i pozostawić ten kłopot arcybiskupowi Nyczowi. To znamienne. Coś takiego w ogóle nie jest do pomyślenia w normalnym świeckim państwie.

                      "A przecież każdy, kto ma w głowie trochę oleju, wie, że nie chodzi tu o żadną "obronę Krzyża", czyli o obronę wartości, które ten symbol reprezentuje, tylko o zręczne wykorzystywanie przez PiS religijno-politycznej egzaltacji grupki fanatyków. Dzisiaj państwo polskie zbiera - jakże gorzkie - owoce swojej długoletniej abnegacji."

                      Nasze państwo można by nazwać quasi-świeckim, to znaczy zachowującym pewne pozory samodzielności wobec Kościoła przy permanentnej zgodzie wszystkich w gruncie rzeczy sił politycznych na szczególną, uprzywilejowaną jego pozycję na wielu polach. Jak się robi takie głupstwa jak niedawne uchwały Sejmu i Senatu w sprawie "obrony Krzyża" (chodziło wtedy o ewentualne reperkusje w Polsce wyroku strasburskiego Trybunału w sprawie krzyża we włoskiej szkole), to potem trudno się zdobyć na racjonalną politykę w sprawie krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

                      A przecież każdy, kto ma w głowie trochę oleju wie, że nie chodzi tu o żadną "obronę Krzyża", czyli o obronę wartości, które ten symbol reprezentuje, tylko o zręczne wykorzystywanie przez PiS religijno-politycznej egzaltacji grupki fanatyków. Dzisiaj państwo polskie zbiera - jakże gorzkie - owoce swojej długoletniej abnegacji.

                      Wspomniałem o PiS-ie, ale problem nie sprowadza się do poparcia "obrońców Krzyża" przez PiS. Ani nawet do swoistego nieoficjalnego przymierza części Kościoła z PiS-em w czasie niedawnej kampanii wyborczej. Znając bowiem do bólu pragmatyczny stosunek Platformy do wszelkich idei życia publicznego (z liberalizmem włącznie), nietrudno jest sobie wyobrazić sojusz części Kościoła z PO. Dlatego prawdziwym testem na intencje komentatorów i polityków lamentujących dziś nad pro-PiS-owskim Kościołem jest pytanie: czy dla państwa polskiego czymś lepszym byłby Kościół sprzyjający Platformie?

                      W moim przekonaniu byłby równie szkodliwy i dla demokracji, i dla samej religii.

                      Roman Graczyk

                      źródło informacji: INTERIA.PL
                      fakty.interia.pl/felietony/graczyk/news/graczyk-kleska-panstwa-porazka-kosciola,1514910
                      • edico Zarzuty ws. przekazania gruntów Kościołowi 30.11.10, 17:37
                        Wtorek, 8 czerwca (23:20)
                        Prokuratura okręgowa w Warszawie postawiła dwóm osobom zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy przekazywaniu Kościołowi gruntów przez komisję Państwo-Kościół. Zarzut dotyczy poświadczenia nieprawdy.

                        Warszawska Prokuratura Okręgowa postawiła zarzuty dwóm członkom strony kościelnej zasiadającym w Komisji Majątkowej (od 1990 r. zajmuje się zwrotem mienia, które Kościół utracił w PRL).

                        Według informacji "Rzeczpospolitej", śledczy podejrzewają o poświadczenie nieprawdy ks. Mirosława Piesiura i adwokata dr. Krzysztofa Wąsowskiego. Ks. Piesiur, dyrektor finansowy archidiecezji katowickiej, przez wiele lat był wiceszefem kościelno-rządowej komisji. Odszedł z niej w listopadzie ubiegłego roku. Wówczas na stanowisku wiceszefa zastąpił go Wąsowski, który również od lat pracuje w Komisji Majątkowej.
                        NTERIA.PL/PAP
                        fakty.interia.pl/polska/news/zarzuty-ws-przekazania-gruntow-kosciolowi,1489916,3
                        • edico Pełnomocnik instytucji kościelnych aresztowany 30.11.10, 17:42
                          Środa, 22 września (10:06) Aktualizacja: Środa, 22 września (11:28)
                          Sąd Rejonowy w Gliwicach aresztował na trzy miesiące pełnomocnika instytucji kościelnych w komisji majątkowej przy MSWiA Marka P. Jest on podejrzany o korumpowanie osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji oraz o wielomilionowe oszustwa.

                          Mężczyzna został w niedzielę zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Gliwicka prokuratura okręgowa postawiła mu cztery zarzuty. Jeden dotyczy korumpowania osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji majątkowej, trzy pozostałe zarzuty dotyczą oszustwa na szkodę dwóch osób fizycznych i jednej instytucji na łączną sumę ok. 10 mln zł.

                          Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Michał Szułczyński powiedział, że sąd aresztował podejrzanego biorąc pod uwagę surową karę, jaka może mu grozić - do 10 lat więzienia. Z uwagi na dobro śledztwa prokuratura odmawia podania informacji kogo z komisji majątkowej miał skorumpować P. Nie chce też ujawnić, na czym polegały zarzucane podejrzanemu oszustwa.
                          czytaj dalej


                          Jak podało w komunikacie CBA, 65-letni P. został zatrzymany w niedzielne przedpołudnie w Cieszynie. Był spokojny i sprawiał wrażenie zaskoczonego. Prowadzący sprawę agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego określają, że ma ona charakter rozwojowy.

                          Według doniesień prasowych, zatrzymanie Marka P. - byłego funkcjonariusza SB - było możliwe dzięki zeznaniom jego bliskiego współpracownika Dariusza Moskały, który zasiadał w zarządach kontrolowanych przez P. spółek. Obaj panowie mieli się jakiś czas temu pokłócić o pieniądze.

                          Jak kilka miesięcy temu napisała "Rzeczpospolita", Marek P. już rok temu przygotowywał się do zatrzymania i zdeponował u Moskały kartony z dokumentacją dotyczącą swojej działalności w komisji. Założył też w Czechach firmę, która miała przejąć udziały w jego polskich spółkach.

                          Jako pełnomocnik instytucji kościelnych P. w komisji majątkowej MSWiA składał wnioski o zwrot ziemi odebranej kościołowi w czasach PRL. Słynął z wyjątkowej skuteczności w odzyskiwaniu gruntów. Miał też wyszukiwać rzeczoznawców, którzy wydawali fałszywe opinie na temat wartości ziemi, której zwrotu domagał się Kościół. Odzyskiwane atrakcyjne grunty były później sprzedawane w prywatne ręce.

                          Postępowanie ws. nieprawidłowości w komisji majątkowej gliwiccy śledczy prowadzą od połowy 2008 r. Marek P. to już piąta osoba, która usłyszała zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w handlu kościelnymi gruntami.

                          Wcześniej prokuratura zarzuciła 25-letniemu przedsiębiorcy, współwłaścicielowi produkującej maszyny i urządzenia dla górnictwa giełdowej grupy Famur Tomaszowi D. poświadczenie nieprawdy w dokumentach i posługiwanie się nimi. Zdaniem śledczych, biznesmen na podstawie fikcyjnego meldunku wyłudził prawo do pierwokupu przekazanych Kościołowi przez państwo ponad 200 ha w Świerklańcu, Świętoszowicach i Czekanowie.

                          To ziemia, którą komisja majątkowa w 2008 r. przekazała wspierającemu zakon albertynek z Krakowa Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta, w ramach rekompensaty za 65 ha w okolicach Krakowa, odebranych zakonnicom w czasach PRL. Towarzystwo w zamian dostało 157 ha w Świerklańcu, 60 w Świętoszowicach i prawie 8 w Czekanowie.

                          Pod koniec ub.roku gliwicka prokuratura przedstawiła zarzuty rzeczoznawcy, bo - zdaniem śledczych - kilkakrotnie zaniżył wartość trzech działek, które komisja majątkowa przekazała później Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta. Chodzi o ziemię w Zabrzu wycenioną na ponad 7 mln zł, w rzeczywistości wartą prawie 35 mln zł.

                          Towarzystwo otrzymało działki na podstawie zaniżonej wyceny, mogąc tym samym sprzedać je z dużym zyskiem. Grunty kupił później prywatny nabywca. W gliwickim śledztwie zarzuty przedstawiono też m.in. prezesowi Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta.

                          Komisja działająca przy resorcie spraw wewnętrznych i administracji na mocy ustawy z 1989 r., dotyczącej stosunków państwa i Kościoła, zajmuje się m.in. roszczeniami strony kościelnej ws. dóbr kościelnych bezprawnie zagarniętych przez państwo w okresie PRL. W zamian kościelne instytucje otrzymują rekompensaty, np. grunty.

                          W skład Komisji wchodzi 12 osób: po sześciu przedstawicieli rządu i episkopatu. Komisja zajmuje się zwrotem majątków, które zgodnie z ustawą z 1950 r. nie podlegały nacjonalizacji, gdyż nie przekraczały 50 ha. Często jednak je odbierano, nie wystawiając żadnych pokwitowań.

                          Przez kilkanaście lat działania Komisja rozstrzygnęła około 2,8 tys. spraw; część z nich załatwiono "w trybie nieuzgodnienia stanowiska" - nie osiągnięto porozumienia. Komisja ma do rozpatrzenia jeszcze ok. 240 wniosków. "Spraw nierozstrzygniętych zostało ok. 6 proc., ale to są sprawy najtrudniejsze" - mówił w styczniu br. szef MSWiA Jerzy Miller. Media spekulują, że komisja jeszcze w tym roku ma zakończyć prace.

                          źródło informacji: INTERIA.PL/RMF/PAP
                          fakty.interia.pl/polska/news/pelnomocnik-instytucji-koscielnych-aresztowany,1534901,3
                          • edico Kraków chce podważyć decyzje Komisji Majątkowej 30.11.10, 17:45
                            Środa, 22 września (14:01)
                            Władze Krakowa będą się starały podważyć te decyzje rządowo-kościelnej Komisji Majątkowej przy MSWiA, w których uczestniczył aresztowany pełnomocnik zakonów Marek P. - poinformował prezydent miasta Jacek Majchrowski.

                            - Jeżeli się potwierdzi, że pewne nieruchomości zostały odebrane miastu w drodze popełnienia przestępstwa, (...) to miasto powinno odzyskać bądź nieruchomości, bądź kompensatę - z naszych wstępnych obliczeń - ponad 30 mln zł - powiedział dziennikarzom Majchrowski.

                            Pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych prof. Andrzej Oklejak dodał, że miasto na pewno będzie wysuwało roszczenia, bez względu na to, jaką formę prawną będą musiały one przybrać. - Miasto znajdzie drogę dla realizacji tych roszczeń - podkreślił.

                            Oklejak dodał, że komisja na przestrzeni lat wydała ok. 40 decyzji dotyczących Krakowa. - Te 40 decyzji będziemy musieli zweryfikować, czy brał w nich udział pan P., a z naszych obserwacji wynika, że brał udział w prawie każdym postępowaniu, bo był zawodowym pełnomocnikiem osób kościelnych - wyjaśnił.

                            Sąd Rejonowy w Gliwicach aresztował pełnomocnika zakonów w Komisji Majątkowej Marka P. Jest on podejrzany o korumpowanie osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji oraz oszustwa na co najmniej 10 mln zł.

                            źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                            fakty.interia.pl/polska/news/krakow-chce-podwazyc-decyzje-komisji-majatkowej,1535068,3
                            • edico Ks. Fidelus: Nie wiedziałem o przeszłości Marka P. 30.11.10, 17:50
                              Piątek, 24 września (16:49)
                              Proboszcz Bazyliki Mariackiej ks. Bronisław Fidelus oświadczył, że nic nie wiedział o pracy w służbach PRL Marka P. - aresztowanego pełnomocnika zakonów przed Komisją Majątkową - i nikomu nie polecał osobiście jego usług.

                              W środę Sąd Rejonowy w Gliwicach aresztował na trzy miesiące pełnomocnika instytucji kościelnych w Komisji Majątkowej przy MSWiA Marka P. Jest on podejrzany o korumpowanie osoby pełniącej funkcję publiczną w komisji oraz o wielomilionowe oszustwa.

                              Ks. Fidelus napisał w oświadczeniu, że powtarzające się insynuacje płynące poprzez media w stosunku do jego osoby są "głęboko krzywdzące". "Uważam je za chęć odebrania mi dobrego imienia i zwykłą niesprawiedliwość. Wydaje się, że te doniesienia są częścią zaplanowanej akcji propagandowej mającej na celu dyskredytowanie roli Kościoła i jego przedstawicieli" - dodał.
                              czytaj dalej


                              Po informacji o zatrzymaniu Marka P. w mediach pojawiły się sugestie, że mocną pozycję w Kościele zdobył on dzięki poparciu właśnie ks. Fidelusa, proboszcza Bazyliki Mariackiej, a wcześniej kanclerza krakowskiej kurii.

                              Proboszcz Bazyliki Mariackiej poinformował, że parafia od 1991 r. starała się o odzyskanie części nieruchomości zagrabionych w czasach PRL-u. Postępowanie toczyło się przed Komisją Majątkową przy MSWiA w Warszawie. Według ks. Fidelusa parafia występowała też do ówczesnych władz Krakowa o zawarcie ugody przed Komisją, a ponieważ do tego nie doszło, w 2002 r. powołała pełnomocnika, którym został Marek P.

                              "W tym czasie prowadził już kilka postępowań przed Komisją Majątkową i wydawał się osobą godną zaufania, a sprawy przez niego załatwiane nie były odkładane" - przyznał ks. Fidelus. "Jako proboszcz parafii powołując pełnomocnika, nic nie wiedziałem o jego pracy w służbach PRL. Dopiero potem pojawiały się w mediach informacje na ten temat" - dodał.

                              Jak podkreślił, nikomu nie polecał osobiście usług Marka P. przed Komisją Majątkową, a od maja 2007 r. parafia udzieliła pełnomocnictwa procesowego innej osobie.

                              Według ks. Fidelusa Marek P. nie prowadził przed Komisją Majątkową spraw Kurii Metropolitalnej w Krakowie i nigdy nie reprezentował Archidiecezji Krakowskiej. "Natomiast sprawy prowadzone przez zgromadzenia zakonne przed Komisją Majątkową nie podlegały kompetencji władz diecezji ani tym bardziej mojej osobistej" - podkreślił duchowny.

                              Archidiecezja Krakowska zadeklarowała w środę, że będzie współpracować z organami państwowymi w celu wyjaśnienia oskarżeń o bezprawne działania osób reprezentujących stronę kościelną przed Komisją Majątkową przy MSWiA. Władze Krakowa zapowiadają, że będą się starały podważyć te decyzje Komisji, w podejmowaniu których uczestniczył aresztowany pełnomocnik zakonów.

                              źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
                              fakty.interia.pl/polska/news/ks-fidelus-nie-wiedzialem-o-przeszlosci-marka-p,1536323,3
                        • edico Cień na bezstronności Trybunału Konstytucyjnego 30.11.10, 17:48
                          Czwartek, 23 września (05:52)
                          Na marginesie aresztowania b. pełnomocnika Kościoła w Komisji Majątkowej Marka P. "Gazeta Wyborcza" zamieszcza rozmowę z dr. Pawłem Boreckim, autorem wniosku lewicy do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności Komisji.

                          Opieszałość TK w rozpatrywaniu tej sprawy wiąże on z orientacją części sędziów, zwłaszcza sędziego sprawozdawcy (prof. Mirosława Granata), który kieruje Katedrą Prawa Konstytucyjnego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

                          "Funkcję wielkiego kanclerza tej uczelni pełni metropolita warszawski. Sędzia powinien się w tej sytuacji wyłączyć z prac Trybunału nad wnioskiem ws. Komisji, tymczasem przewodniczący Trybunału uczynił z niego sprawozdawcę. To dość dyskusyjny wybór, kładzie się cieniem na bezstronności TK" - konkluduje Borecki.

                          INTERIA.PL/PAP
                          fakty.interia.pl/polska/news/cien-na-bezstronnosci-trybunalu-konstytucyjnego,1535335,3
    • Gość: w tzw "spotkanie oplatkowe" - garnizon Braniewo IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 08:48
      www.wp.mil.pl/pl/artykul/8382
      • Gość: c powodzianin całuje rękę IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 09:40
        img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/f8/f5/4bf28d6d530f5_o.jpg
        • Gość: kazik Re: powodzianin całuje rękę IP: 96.18.162.* 18.12.10, 01:14
          ta fotka to jak wyjal z czasow biblijnych za dni Jezusa,ktory te oblude i glupote potepial.
    • privus Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ulice 08.12.10, 13:50
      PiS nie uprawia już polityki, stał się świeckim ruchem religijnym. Boję się, że prezes Kaczyński wyprowadzi ludzi na ulice. I że poleje się krew - mówi prof. Edmund Wnuk-Lipiński w wywiadzie dla tygodnika "Przekrój".

      Według socjologa wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są posiadaczami "jedynej prawdy objawionej". - Ma to cechy fundamentalizmu, który charakteryzuje się tym, że my jesteśmy jedynymi depozytariuszami prawdy, ale tej prawdziwej prawy. Wszyscy inni, którzy jej nie podzielają, albo są ignorantami, albo przedstawicielami zła - mówi.

      Prof. Wnuk-Lipiński uważa, że jest to już świecka religia. - Ale nie pierwszy raz w historii ludzkości mieliśmy do czynienia z mechanizmami organizującymi zbiorowości religijne do świeckich celów, a tu cele są po części eschatologiczne, ostateczne, bo mitem założycielskim tej mentalności i tego sposobu widzenia świata jest jednak śmierć, czyli katastrofa smoleńska - podkreśla socjolog.

      "Wygląda na to, że jeżeli prezes Kaczyński drogą procedur demokratycznych nie zdobędzie władzy, to będzie starał się zaktywizować ulicę"

      Jak zaznacza, PiS nie uprawia już polityki, ale chce być właśnie skarbcem tej jedynej prawdy. - Gdy prezes Kaczyński brał udział w kampanii prezydenckiej, to Polska była niepodległa. Gdy ją przegrał, Polska stała się kondominium. Logiczny wniosek, który z tego wypływa, jest taki, że Polska jest niepodległa tylko wtedy gdy rządzi PiS. A to już jest wycofanie się polityki - ocenia.

      Socjolog przyznaje, iż boi się, że przy obecnych złych emocjach może polać się krew. - Boję się tego, co więcej - bałem się tego podczas nieudanego przeniesienia krzyża w sierpniu. To była ta sytuacja, w której mogłaby się polać krew. I to mogłoby diametralnie zmienić sytuację. Pojawiłby się męczennik. Proszę zwrócić uwagę na tego nieszczęsnego człowieka ekshumowanego miesiąc później - zauważa prof. Wnuk-Lipiński.

      - Wygląda na to, przypomnę choćby te nocne marsze z pochodniami, że jeżeli prezes Kaczyński drogą procedur demokratycznych nie zdobędzie władzy, to będzie starał się zaktywizować ulicę - mówi socjolog.

      (tbe, mj)
      wiadomosci.wp.pl/kat,121994,title,Boje-sie-ze-prezes-Kaczynski-wyprowadzi-ludzi-na-ulice-i-poleje-sie-krew,wid,12921679,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1b61e
      • Gość: kazik Re: Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ul IP: 96.18.162.* 09.12.10, 00:07
        privus,nie boj zaby.ruch Kaczynskiego nie jest nie odosobiony.ten trend jest widoczny po calym swiecie[np.w USA-torebki herbaciane].i to co sie dzieje i widzimy,jest tym o czym pisze Biblia.
        otoz czas,w ktorym obecnie zyjemy[biorac pod uwage od samego poczecia swiata],jest
        charakterystyczny temu trendowi,ukazanego w posagu z ksiegi Daniela[szczegolnie tego posagu
        najnizsza czesc,czyli stop i palcow].swiat jest obecnie ideologicznie podzielony 50 na 50%,na tych co nie chca sie pogodzic z tym co przed ludzkoscia[motto prez.B.Obamy]i na tych co
        daza i oczekuja drastycznych zmian na ziemi.raz gora sa jedni,a raz drudzy,ale do wspolnego
        porozumienia dojsc nie dojda.dlatego to wszystko tak wyglada niebezpiecznie.patrzac na te
        wszystkie posuniecia swiatowej polityki[Kaczynski tez jest jej czescia]z boku i z punktu widzenia
        biblijnego,dojdziemy logicznie do wniosku,ze wszystko odbywa sie zgodnie z zegarem Stworcy,
        co do Jego woli,w stosunku do ziemi[calej]i zamieszkujacej jej ludnosci.ekscesy Kaczynskiego i
        jemu podobnych po calym swiecie,sa czescia tego cykajacego zegara,ktory juz w niedlugim
        czasie sprawi,ze na ziemi nastanie nowy porzadek z jednym swiatowym rzadem i jedna religia.i
        co w tym najdziwniejsze[pomimo obecnych podzialow miedzy ludzkich],ludzkosc te zmiane
        zaakceptuje.minusem jednak dla tej ludzkosci i tego rzadu bedzie[pomimo ogromnych sukcesow jakie osiagna],calkowite pominiecie Stworcy,prawowitego wladzcy ziemi,naleznego
        czci i chwaly.i to dopiero bedzie tragiczna zguba wszystkich tych,co nowy porzadek
        zaakceptuja[lecz z woli Stworcy musi zaistniec na ziemi na jedna godzine[czyli symboliczny krotki czas].nowy porzadek oglosi ludzkosci takze pokoj i bezpieczenstwo,mniemajac,ze bez
        Stworcy jest to mozliwe[jednak ludzkosc jako stworzenia tego nigdy sobie zagwarantowac nie
        potrafia].to wszystko[szczegolnie ignorancja Stworcy],jest przedprogiem prawdziwego nowego
        porzadku na ziemi,o ktorym w swej dzialalnosci na ziemi,tak slowem jak i czynem,pokazal
        Syn Bozy-Jezus.privus i inni tez,zamiast sie zamartwiac tym co robi Kaczynski,albo jemu podobni po calej ziemi,lepiej zaczac sie zaznajamiac ze Slowem Bozym,Biblia,listem
        osobistym samego Stworcy do calej ludzkosci,by wiedziec ze zrozumieniem na czym polega
        PRAWDA i oczekiwac wszystkiego tego ze spokojem,co obiecal ludzkosci Bog.a cale Jego Slowo
        jest niczym innym, jak takze drogowskazem dla naszych nog,by nie zabladzic i sie nie
        zestresowac tym czego bedziemy jeszcze swiadkami w zwiazku z takimi ludzmi jak Kaczynski,czy
        inni mu podobni i to po wszystkich krajach swiata,bez wyjatku.a Biblia zapewnia,ze Bog ma
        wszystko pod swoja kontrola[proroctwa tego rekojma].no i nalezy samemu sie wziasc za poznanie Biblii,Jej Autora i tego,ktorego poslal na ziemie,czyli Jezusa Chrystusa[ew.Jana 17:3].
        a to dlatego,ze koscioly,obojetnie jakiej masci o tym nie mowia,glosza ani informuja,bo daleko sa od prawdziwego wielbienia Boga,nawet nie wiedza co wiernym swym na te tematy powiedziec[z powodu braku posrod nich Ducha Bozego].wiec puki jest jeszcze czas,nalezy sie
        samemu za poglebienie wiedzy zabrac,a ona sprawi w nas zrozumienie i odrzucenie bojazni przed czlowiekiem.powodzenia i spokojnych snow.jutro bedzie lepiej i cieszmy sie kazdym dniem i kazda przez nas posiadana sprawa,tak cielesna jak i duchowa.
        • privus Re: Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ul 18.12.10, 21:00
          Nie doceniasz pisowskiego fanatyzmu, zacietrzewienia o bardzo negatywnych zabarwieniach oraz kultury bycia pozostawiającego bardzo wiele do życzenia. Zresztą oni zjadają się we własnym sosie bez zapitki i zakąski też przy wielkim halo tak, jakby wszyscy żyli tą pisowską degrengoladą. Obiektywizm nie jest tym, co może zawitać do PiS-u. Walka o władzę bez względu na stosowane środki i metody jest tym, co PiS najbardziej lubi.
          • edico Re: Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ul 07.04.12, 16:38
            Kaczyński wspólnie z biskupami stworzyli nową religię smoleńską. Męczennicy już są. Jednego umieścili na Wawelu, Innym stawia się pomniki. Jeszcze trochę i będą wciągać ich na swoje ołtarze.
            • Gość: Kazik Re: Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ul IP: *.bois.qwest.net 07.04.12, 18:06
              Ed,wszystko sie zgadza.ZORGANIZOWANE RELIGIE ludzkosc oszukuja i zgadza sie to z tym,ze
              Bog nie takich KOSCIOLOW oczekuje.kiedys duzo pisalem[chyba pamietasz] pod katem
              Organizacji Swiadkow Jehowy,jednak teraz po kilku latach intensywnych dociekan i sprawdzan,
              widze,ze jest taka sama organizacja jak KK[z tymi samymi metodami trzymania ludzi w bojazni i
              zaklamaniu biblijnym.po kilku latach badan,wpadla mi w rece ksiazka,ktora powinien przeczytac KAZDY Swiadek Jehowy i kazdy,kto z nimi zaczyna omawiac Biblie,lub czyta ich wydania
              Przeklad Biblijny,tzw.Przeklad Nowego Swiata.tytul polecanej ksiazki[nie wiem czy dostepna w
              j.polskim]to,"Reasoning from the Scriptures with the Jehovah's Witnesses".jej autor,to:Ron Rhodes[mozna go znalesc na internecie].takze tego samego autora ksiazka pt:"Reasoning from the Scriptures with Catholics".serdecznie i goraco polecam,kazdemu,komu mila jest
              prawda.wszystkiego dobrego i radosci w Jezusie,tym prawdziwie biblijnym.
              • edico Re: Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ul 07.04.12, 20:19
                Kaziu, ze Świadkami Jehowy przeprowadziłem nie jedną dyskusję będąc początkowo zafascynowany ich pseudo oblataniem w Biblii. Później dyskusja kończyła się bezrefleksyjnie w sytuacji, gdy zażądałem od nich dyskusji wprost na zadane tematy bez wykręcania się cytatami albo zaczniemy prowadzić dyskusje cytaty na cytaty. Od pięciu lat mam święty spokój z tym wyprowadzaniem na dobrą drogę. Inna sprawa to fakt, że znajomość własnej religii i Biblii bije pod tym względem na głowę katolików, których wiedza ogranicza się do tego, co powiedział ksiądz na ambonie. Osobiście mnie religie nie przeszkadzają do momentu, w którym na siłę zaczynają mnie uszczęśliwiać swoimi racjami. Tak jest również z Kościołem katolickim, który już dawno wylał się ze swego koryta zamulając wszystko, co trafi na swej drodze. Już sam się gubi w swej fantasmagorii błądząc między urojeniem, złudzeniem, iluzją a fantastyką brnąc w ślepy zaułek pychy i fanatyzmu. Być może rażą Cię moje ostre słowa, choć nie mam takiego zamiaru, ale odzwierciedlam swoje odczucia na bazie postępowania tej galerii ePiSkopatowej.
                • Gość: Kazik Re: Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ul IP: *.bois.qwest.net 08.04.12, 01:20
                  Ed,slowa twe mnie nie raza.i jeszcze raz powtarzam,ze zorganizowane religie ludzkosc oszujuja,a raczej sama ludzkosc swym naiwniactwem sie daje oszukiwac.piorac sobie nie przez te religie,ale samemu swe mozgi.i to dotyczy tak KK,jak i SJ oraz reszte "wszystko wiedzacych i
                  tylko jedynych na drodze do Boga".SJ swym "ponoc najlepszym przekladem biblijnym na swiecie",
                  ulozonym pod ideologie swych "medrcow",potrafia tak zindoktrynowac czlowieka,ze ten jest w
                  gorszym strachu niz ci straszeni pieklem w KK.jedni i drudzy sa jednak tego ognia samego,warci.
                  dlatego tez,podalem ci tego autora [Ron Rhodes].jak bys mial okazje,to poczytaj,a moze juz
                  kiedys czytales.
                  poniewaz w tym calym zaklamaniu czlowiekowi wystarczy tylko jednego.aby wierzyl w okup
                  Jezusa i rozumial,ze zbawienie Boze wynika z LASKI BOGA.nastepnie,zapoznajac sie z nauka
                  Jezusa,wprowadzac ja w osobiste zycie codzienne,tym samym okazujac tak milosc do Boga jak i do kazdego blizniego.to wszystko takie proste i Bog nic wiecej od czlowieka nie rzada,bo
                  wie,ze sam czlowiek samemu nigdy nie da rady sobie pomoc.dlatego tez obchodzimy te swieta
                  dajace nam do zrozumienia,ze Bog swym Synem zlozyl za nas OKUP,bysmy mogli zyc wiecznie.
                  JEZUS na KRZYZU uczynil sie za nas wobec BOGA ZASTEPCA za nasze grzechy. teraz to juz tylko zalezy OD NAS,jak MY to dla naszego dobra i szczescia,WYKORZYSTAMY.powodzenia,k.
                  • Gość: kazik Re: Boję się, że Kaczyński wyprowadzi ludzi na ul IP: *.bois.qwest.net 08.04.12, 01:29
                    ED,jeszcze jak wezmiemy pod uwage powiazania KK i innych zorganizowanych religii z
                    masoneria i nadchodzacymi rzadami Antychrysta,to wszystko jest juz jasne.i w takim wypadku,czy to D.Tusk,czy J.Kaczynski,czy ktokolwiek inny tak z politykow na swiecie,z gornej
                    hierarchii koscielnej,wszelkiej masci bankierow,a nawet sportu i rozrywki,wszystko idzie i zdaza do tego samego celu,do rzadu swiatowego z jednym pieniadzem i jedna religia na zgube calej
                    ludzkosci.zdaza do zapanowania nad swiatem przez falszywe niby to Krolestwo Boze.o tym Jezus
                    na kartach Slowa Bozego przestrzega.badzmy wiec ostrozni i wszystko badajmy,a tego co dobre sie trzymajmy.i w tym powodzenia,tez.
    • edico Obłuda, fałsz i frazesy 14.12.10, 16:46
      Coraz częściej odgłosy krytyki słychać z samych wewnętrznych struktur kościelnych. Dziennikarz pisze, że "Takiego listu Kościół nie może zlekceważyć." Nie bardzo wiem, na co liczy zajmując takie stanowisko lekceważąc dorobek 2000-letniej historii tego kościoła także i w tym zakresie .
      Episkopat rozbity, nie potrafi rozwiązać problemu Radia Maryja, a połowa duchowieństwa jest zarażona ksenofobią - napisał do abp. Celestina Migliore legendarny duszpasterz i opozycjonista.

      Rozbity kościół opiera się już tylko na świętych frazesach.

      Gall Anonim pisząc o postrzyżynach Mieszka I w siódmym roku jego życia zaraz uwagę natury cudotwórczej. Mianowicie, Mieszko do chwili dopełnienia postrzyżyn był niewidomy, ale zaraz po nich przejrzał na oczy. Oznaczałoby to, że Mieszko był chrześcijaninem od dziecka. Po co było mu przyjmować raz jeszcze kilkadziesiąt lat później, wiarę papieską???

      Dalej, jeżeli przyjmiemy, iż u schyłku IX wieku Małopolska i Śląsk były w granicach "państwa" polskiego, to tym samym należy należy uznać, że polskie chrześcijaństwo nie bierze swojego początku z Gniezna, a już na pewno nie od roku 966. Ponadto co jest niezmiernie intrygujące - tak ważne wydarzenie jakim był chrzest sławnego księcia Polan i sprowadzeniu nad Wartę misji łacińskiej, nie znalazło żadnego wyrazu i potwierdzenia w dokumentach oraz archiwach Watykanu. O tych faktach wiemy od wrogiego Polakom kronikarza germańskiego, biskupa Merseburga, Thietmara (ew. Dytmara, zm. ok. 1018 r.). Zapisał on, że Polanie przyjęli biskupa Jordana wrogo, tak że obcy misjonarz "ciężką miał pracę" w Poznaniu.

      Natomiast przyjęcie chrztu przez Mieszka miało inny pozytywny skutek polityczny dla niego. Od edyktu starorzymskich cesarzy z roku 380, wszyscy poganie byli poza prawem. Tym samym pogański książę także był - zdaniem średniowiecznych kanonistów - wrogiem Boga i świętego Kościoła. Zatem należało dążyć do unicestwienia kogoś takiego wszelkimi siłami ziemskimi i nieziemskimi. Mieszko I przyjmując chrzest, nie tylko znalazł się w rodzinie chrześcijańskich (tych prawowiernych) władców, ale sam nabywał także prawo do podbijania, prześladowania i nawracania swoich pogańskich sąsiadów. Takie zadanie miała też misyjna działalność tzw. obrządku słowiańskiego św. Metodego na Morawach. Pozostawiła ona około roku 885 swój ślad także na obszarach Małopolski i Śląska. Wskazuje to wyraźnie, jak starano się już w tamtych czasach usunąć liczne ślady obrządku słowiańskiego. Ale ale jego pozostałości są jeszcze długo zauważalne w Krakowie, gdzie m.in. w XIII wieku, z okazji kanonizacji (1253r.) biskupa Stanisława, zdrajcy narodu polskiego, usiłowano zatrzeć wszelkie wspomnienia moralnie niemiłe papiestwu.

      Jak już wyżej napisałem, od edyktu starorzymskich cesarzy z roku 380, wszyscy poganie byli poza prawem. A papież Teodozjusz II już w swoim dekrecie z 423 r. nieco przedwcześnie oświadczył, że: paganos qui supersunt, tamquam iam nullos essse credamus (pogan, którzy pozostali, uznajemy za już nie istniejących). Na Zachodzie do końca V wieku odmawiającym przyjęcia wiary w Chrystusa deportowano na Korsykę i Sardynię (tutaj zachowały się do dnia dzisiejszego podziemne świątynie przedchrześcijańskich kultów). Na Wschodzie natomiast jeszcze w połowie VI wieku, w czasach panowania Justyniana I, nakazano siłą ochrzcić 70 tysięcy ludzi w samej Azji Mniejszej oraz zamknąć jedną z ostatnich ostoi ducha europejskiego - Akademię Ateńską (529). Ten marsz cywilizowania po katolicku trwa do dzisiaj. Oficjalnie podnosi się iluzoryczny fakt, że rok 476 był właściwie ostatecznym Upadkiem Rzymu - a więc końcem Rzymu chrześcijańskiego w jego Piotrowej formie i wydaniu. Jako państwo pogańskie Wieczne Miasto przestało istnieć co najmniej już przynajmniej o 100 lat wcześniej. Warto zwracać świadomie uwagę na fakty historyczne, by zdawać sobie z tego sprawę, jak niektórzy głosząc "swoją prawdę" nawet nie zauważają, jak daleko mijają się z prawdą obiektywną i historyczną.
      • privus A szatany są na świecie :)) 14.12.10, 17:22
        W Lublinie ze względu na szatańskie pomysły nie będzie zabaw szkolnych w piątki, bo... religia zakazuje przecież bratania się z szatanami, a taki przecież charakter mają zabawy szkolne :)

        Zasadność takiego stanowiska potwierdza fakt,, że proboszcz w nie tak daleko oddalonej wsi znalazł już diabła. Idąc za ciosem warto w kuluarach sejmowych zacząć wytężoną pracę na rzecz zakazu wszelkich imprez a nawet wychodzenia z domu każdego 10 dnia miesiąca w roku. Coś mi się wydaje, że jedynym rozwiązaniem jest tutaj wsparcie naszego kraju jakimiś extra grantami na rozwój psychiatrii :))
        • Gość: kazik ku rozwadze!!! IP: 96.18.162.* 14.12.10, 21:33
          brac pod uwage znaki czasow.a zyjemy w arcy ciekawych.i nic ani nikt tego nie zmieni,bo
          wszystko odbywa sie zgodnie z pewnego wlasciciela zegarem.i zadne pragnienia ani PISu,ani PO,ani kosciolow i jego gwiazd nic tu nie pomoga.dla nas,patrzacych z boku,zostaje jedynie
          uwazna obserwacja,wyciaganie wnioskow i rozsadne kroczenie droga proroctw[nie majacych nic wspolnego z KK czy innymi jego tzw.prorokami],ktore sie zgodnie i w swym czasie
          wypelniaja.na zlosc zywym i dla dobra wszystkich szczerych ludzi,bez wzgledu na ich pozycje
          spoleczna czy wykrztalcenie.
          • privus Znakami czasu jest fakt 18.12.10, 21:04
            udziału księży katolickich w ludobójstwie W Chile i Ruandzie.
            • Gość: kazik Re: Znakami czasu jest fakt IP: 96.18.162.* 19.12.10, 00:26
              privus nie ma co sie zacietrzewiac,lepiej ze spokojem,logika i rozstropnoscia patrzec w przyszlosc.a to,ze sie dzieje to czy owo,to nic nowego dla szczerego i rozsadnego czlowieka,szczegolnie kiedy wszystko poglada przez pryzmat Biblii.PIS uzywa szczegolnych srodkow w walce o wladze,i nie on jeden,poniewaz na calym swiecie jest wielu przywodzcow i
              partii,co taka droge obieraja,czasami z powodzeniem a czasami nie.niekiedy nawet dochodzi do nie chcianych sytuacji i przelewu krwii.gorszacym w tym procederze jest udzial tych,ktorzy ponoc z racji powolania,uwazaja i mowia,ze stoja na strazy woli samego Boga.tak jest w Polsce,tak jest w innych krajach,niezaleznie od panujacych religii w danym kraju.list tego
              polskiego ksiedza do najwyzszych wladz koscielnych w Polsce,jest tego przykladem.ci,przez ciebie wspomniani ksieza z Chile i Ruandy,sa tez tego przykladem.zachodzi pytanie,czy nauka
              Jezusa taka droge im oraz innym swieckim wskazala? czy raczej Jezus,za swoim osobistym
              przykladem,dal WSZYSTKIM do zrozumienia,ze nie maja byc czescia swiata i od polityki maja
              sie trzymac jak najdalej.dlaczego wiec dochodzi do takich anomali? co lub kto sie za tym kryje?
              Jezus reprezentowal tutaj na ziemi swego Ojca-Boga.wiec,czy Bog chcial takiego swiata i takich
              metod o wladze w swoim imieniu? jaka jest o Bogu prawda? wogole,jakie zamierzenie ma Bog
              co do ziemi? czy wogole jest prawda,ze sie o ludzkosc troszczy,majac na uwadze to,ze nadal sa wojny,cierpienia i niesprawiedliwosc i wspomniane przez ciebie,chytre metody o wladze?
              wiec jak to jest,bo chyba musi byc jakies logiczne tego wytlumaczenie.majac na uwadze twa inteligencje,mniemam,ze dojdziesz moze sam do wniosku i dasz prawidlowa definicje tego,czego doswiadczamy i jestesmy swiadkami.powodzenia.
              • privus Re: Znakami czasu jest fakt 20.01.11, 00:57
                Kaziu, przyznał bym Ci rację, gdybyśmy mieli do czynienia z ludźmi realnie myślącymi a nie otumanionymi fanatykami używającymi wspomnianą Biblię narzędziowo dla osiągnięcia swoich doraźnych celów. PiS jako swoista partia Rydzyka rzeczywiście bryluje tutaj w swej bezkompromisowości nie uznając żadnych świętości traktując całą konstrukcję etyki z jej pochodnymi i moralnością włącznie jako sieć zarzuconą na otumanionych prymitywów, z którymi można robić, co się chce. Jeżeli takim praktykom wtórują jeszcze wysocy funkcjonariusze polskiego kościoła katolickiego, staje się to już nie do zniesienia. Nie mam zamiaru nikogo pouczać, zawracać czy nawracać. Ale jeżeli ten ktoś bezczelnie wpycha mi się w każdy mój prywatny kąt nie wyłączając łóżka, trudno to tolerować dalej.

                Nie bez kozery podnosiłem te czy inne skrywane przez kościół problemy tworzące z niego przysłowiową stajnię Augiasza. Jak można potraktować wielokrotne przyjmowanie przez JP2 na podwojach papieskich twórcę jednego z twórców najnowszego zakonu, o którym dzisiaj kościół najlepiej by zapomniał łącznie z próbami wznoszenia go na ołtarze czy ukrywanie katolickiego misjonarza ks. Athanmase Seromba ściganego za zbrodnie ludobójstwa w zapyziałej parafii pod Rzymem. Dzisiejsze tłumaczenie przy wznoszeniu go na ołtarze sugestią, że o niczym nie wiedział potraktować można tylko w jednych i jednoznacznych kategoriach - co taki papież może wiedzieć, jeżeli nie wie, co się dzieje w jego kościele. Czyli im mniejsza wiedza, tym większe zasługi do wzniesienia na ołtarze?

                Kaziu, nie robię z nikogo głupca, o ile na to nie zasługuje. W tym wypadku trudno mi inaczej potraktować całą strukturę kościoła, niż jako bezwzględną mafię nie liczącą się z niczym i nikim a najmniej ze swoimi ogłupianymi wiernymi. Nie mam nic do głoszonej a priori filozofii mającej swe źródła w wielu religiach przedchrześcijańskich. W końcu nie ma w tym nic dziwnego, skoro odzwierciadlają one dążenia ludzkości od wielu tysięcy lat ujmowanych dzisiaj kwestią praw człowieka, których nota bene Watykan do dnia dzisiejszego nie uznał.

                Ideę, o której wspominasz przypisując ją jednocześnie Jezusowi, trudno jest znaleźć w kościele katolickim i bardzo łatwo to wykazać w oparciu o życiorysy wielu papieży przypisujących sobie miano zastępców Boga i władców tej ziemi w sposób sprzeczny z samą podstawową teorią i ideą powstania tej religii. Jeżeli w Bogu ma być prawda a jej wyrazicielem papieże, to wybacz, ale serdecznie dziękuję za takie bóstwa i jego urzędników.
                Długo tkwiłem w tej religii analizując wszelkie jej aspekty szukając usilnie pozytywnego uzasadnienia dla jej istnienia. Sporo mi to dało, by nabrać jeszcze większego dystansu do stosowanych metod ewangelizacji niedokształconych i w wielu wypadkach prymitywnych niestety prymitywnych proboszczów. Ludziom nie jest potrzebny żaden Bóg, tylko rozum i świadomość otaczającej ich rzeczywistości w pozytywnym a nie wrogim tego słowa znaczeniu. Kościół katolicki w tym zakresie nie zdaje żadnego nadającego się do aprobaty egzaminu.

                Wybacz, nie chcę Cię ani zrażać, ani ew. obrażać, o ile chciałbyś moją polemikę potraktować w ten sposób. Po prostu wyrażam swoje odczucia na poruszony temat nie roszcząc sobie pretensji do jedynie słusznej racji. Proponuję swoją przygodę z historią tej religii pogłębić o:
                - odwiedzenie grobu Matki Boskiej w pobliżu Efezu (dzisiaj Turcja) i znalezienie odpowiedzi, dla czego ogarnięta miłością apostołów wolała uciec do znanych z nie najlepszej strony Turków Selczuckich, niż pozostać w gronie najbliższych apostołów swego syna i w końcu dosyć sporej własnej rodziny?
                - co się właściwie stało z pozostałymi apostołami z wyjątkiem Piotra, który właściwie jest ojcem kościoła greckiego (wielce przydatna będzie tutaj sama Biblia)?
                - jakie znaczenie dla katolickiej ewangelizacji świata miała wyspa Rhodos, a szczególnie potężna warownia wybudowana w stolicy tej wyspy pod taką samą nazwą. Wierz mi, że krzyżacki zamek w Malborku jest nieudacznym pikusiem w stosunku do znacznie wcześniej wybudowanej warowni na tej wyspie. Osobiście zamek ten nazwałem pierwszym w historii świata lotniskowcem wybudowanym przez katolików.

                Proponuję sprawdzić osobiście to co piszę, zarówno w Efes (Ephesos) jak i Rhodos sięgając wcześniej do przekazów zarówno kościelnych jak i historycznych.

                A wierz mi, że o wiele większe wątpliwości rodzi budowana od 2 tys. lat materia filozoficzna i jej przykre konsekwencje nawet w łonie samego kościoła. Trudno mieć zaufanie do organizacji, której podstawowym elementem ekspansji jest obłuda.

                Pozdrawiam i zachęcam do sięgania do znacznie głębszej materii w tym zakresie, niż stać na nią wielu parafialnych proboszczów. Zapewniam, że materia poznawcza może być niezwykle pouczająca a czasami nawet bardzo intrygująca.

                Wprawdzie z opóźnieniem, ale przyjmij ode mnie życzenia wielu szcęśliwości już w tym nowym roku 2011.
                • Gość: rz Re: Znakami czasu jest fakt IP: 62.93.43.* 20.01.11, 10:51
                  Turcy Seldżuccy pojawili się w XI w., więc tzw. Matka Boska jakiś czas już chyba nie żyła.
                • Gość: kazik Re: Znakami czasu jest fakt IP: *.cpe.cableone.net 24.03.11, 20:30
                  privus,dziekuje serdecznie za pozdrowienia i zyczenia pomyslnosci.na to nigdy nie jest za pozno.
                  chociaz biorac pod uwage zycie codzienne,trzeba sie obecnie nie jednemu[mi szczegolnie] tego
                  nagimnastykowac mozgiem,by z matematyka byc caly czas na ty.
                  to co napisales jest prawda i odzwierciedleniem tego wszystkiego czego byc nie powinno w
                  obojetnie jakiej religii.no ale tak juz jest i bedzie,skoro odrzucilo sie wartosci prawdziwego
                  chrystianizmu opartego calkowicie na Biblii.ja tez dlugo tkwilem w tej polskiej religii,do czasu,
                  az zaczalem czytac Biblie i nad Jej materialem medytowac[pomocnym mi w tym byl
                  nie zyjacy ksiadz prof.Tichner,ktory powiedzial mi jak do czytania Biblii podejsc.w jego
                  rozmowach mialem odczucie,ze chcialby zawsze jeszcze wiecej dopowiedziec,ale cos go od tego
                  powstrzymywalo.moze bojazn przed systemem w ktorym sie obracal.prawdziwe sa twe
                  odczucia,jezeli chodzi o porownanie do mafii i trzymaniu ludzkosci na wodzy,by mogla byc w
                  swobodny sposob tumaniona i trzymana na uwiezi.w moim odczuciu ta mafia rozumie swa
                  postawe i ma wiedze,o ktorej nam sie wcale nie snilo.i ma ona jeden wspolny cel tak z
                  swiatowa polityka i ekonomia,jak rowniez z bogiem obecnego swiata,albo inaczej,systemu
                  panujacego na wzor tego,ktory zostal zniszczony biblijnym potopem.dlatego tez mysle,ze
                  papiez ten czy inny,dobrze sie orientuje w kazdej sytuacji,chociaz ogolowi "owiec" moze sie to
                  wydawac inaczej.jak rowniez ludziom postronnym,ze jakoby papiez nie wiedzial co sie dzieje w
                  jego vatykanskiej kuchni.jak juz wspomnialem ich bogiem jest bog obecnego systemu na
                  ziemi,a Jezusa wykorzystuje sie tylko jako przykrywke do tumanienia.nie na darmo wiec
                  Jezus przestrzega na kartach Slowa Bozego,Biblii,ze kiedy beda mowic,ze Go widza tu i tam,zeby temu nie wierzyc[a tak jeszcze bedzie,kiedy ludzkosci bedzie pokazywana jego ogromna podobizna na niebie,by te ludzkosc jeszcze bardziej w swe falszywe szpony omotac].
                  w tym wszystkim religiantom ogromna pomoc udzieli nauka i jej technologia,ktora jest takze w
                  szponach obludnej polityki i ekonomii.prawde piszesz,ze sama Biblia jest ogromna pomoca w
                  zrozumieniu wielu spraw[dlatego tez wazne jest Jej studium osobiste i medytacja nad czytanym
                  materialem oraz zaciaganie wiedzy takze z poza innych zrodel biblijnych z historii ludzkosci].
                  historia matki Syna Bozego,Piotra dalej odstepstwa w chrzescijanstwie jak i jedynej nadziei dla
                  calej ludzkosci dla rozwiazania wszelkiej bolaczki,lacznie z likwidacja smierci,jest mglisto przez
                  koscioly gloszona[wydaje sie,ze sami nie wiedza o co chodzi,co jest prawda].dlatego tez moim
                  zdaniem,jest trzymac sie jak najdalej od jakiejkolwiek partii politycznej czy politycznego ugrupowania,co do religii,czy rzeczywiscie glosi prawde na podstawie Slowa Bozego i daje temu
                  przyklad i pierwszenstwo w calokrztalcie zycia codziennego.to wszystko jest jedna klika,
                  dazaca do wspolnego samolobnego celu,o ktorym podwladnym nic sie nie mowi ani wyjasnia.
                  czytajac Biblie i medytujac,wcale czlowieka nie utoszsamia z obluda,tylko daje czlowiekowi
                  trzezwe spojrzenie na prawde,na swiat i wszystkie tego swiata zagrywki.lacznie z jego
                  dazeniem opanowania calego swiata z jego ludzkoscia pod egida Nowego Porzadku Swiatowego,co jest nieuniknionym ogniwem w marszu poteg,az do Krolestwa Bozego,mylnie
                  rozumianego i gloszonego przez obludne tzw.chrzescijanstwo,ktore nic ale to nic nie ma
                  wspolnego z prawdziwym chrystianizmem opartym na Slowie Bozym,Biblii.o ktorym Ona nam
                  glosi,mowi i uczy,poczawszy od Jej pierwszego proroctwa po przez zycie Jezusa na ziemi,i az
                  po nasze czasy,kiedy to jestesmy swiadkami Jej proroctw wypelniania,oraz tego co
                  widzimy i doswiadczamy obserwujac religie,polityke,gospodarke a takze wydarzenia na swiecie,
                  jak kryzysy polityczno gospodarcze,kataklizmy i roznorakie cierpienie ludzkosci z ich powodow.
                  z twymi dwoma ostatnimi zdaniami wpisu sie w 100% zgadzam,tylko zeby szczerzy ludzie
                  zaczeli brac to na powaznie.zalezy to osobiscie juz od kazdego czlowieka.jeszcze z wiekszym opoznieniem,ale tez z szczerego serca zycze powodzenia nie tylko w 2011,ale takze na cala
                  wiecznosc[nie mylic w po smierci,poniewaz nasz Stworca nie jest Bogiem umarlych,ale zywych].
                  • privus Re: Znakami czasu jest fakt 07.05.11, 13:12
                    Witam Kaziu.
                    Masz wiele słuszności w swych rozważaniach z wyjątkiem zbyt wielkiego zaufania do Biblii jako całości. Uważam, że w pewnej części filozoficznej jest do przyjęcia pod warunkiem bezwzględnego "wyrezania" sprzeczności, które tę całą filozofię zamieniły w straszak i narzędzie walki o własne często bardzo indywidualne cele hierarchów kościelnych.

                    Np. co robi w Biblii zapis Łukasza ewangelisty o treści: "Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach." (19: 27). Jak się ma ta przypowieść do wielkiego boskiego miłosierdzia? Czy strach przed ścięciem głowy ma być tym czynnikiem napędzającym a nie rozum?
                    Zarówno u Mateusza (12: 30) jak i Łukasza (11: 23), Jezus nie zostawia cienia wątpliwości, mówiąc wprost: "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza". czy nie są to groźnie brzmiące słowa?

                    Biblia jest stosunkowo ciekawym zbiorem literackim o pewnych zawartościach filozoficznych i teologicznych będących spuścizną intelektualna bardzo wielu poprzednich pokoleń i tak ją też należy traktować. Misjonarze chrześcijańscy z Biblią w ręku popełniali i popełniają nadal zbrodnię ludobójstwa nawracali ogniem i mieczem Prusów, Indian, Katarów czy innych heretyków na chwałę Pana, czy jak to ostatnio zrobiono w Ruandzie na plemieniu Tutsi. Wartością jest powrót katolicyzmu do pewnych wartości Biblii a nie zamienianie tych wartości tworzonymi ad hoc na własne potrzeby kanonów kościelnych. Wiele wypowiedzi prof. Józefa Tischnera do tego zmierzało. Niestety, w wielu wypadkach jego słowa padały na dosłowny ugór. Dzisiaj także jest nie wygodny dla kościoła ze względu na krytyką jego funkcjonowania. Ci przewielebni misjonarze w wielu wypadkach wolą przebierać się w szranki Boga ogłupiając wiernych, niż myśleć w kategoriach wartości ludzkich bez względu na kolor skóry czy światopoglądu.
                    • edico Watykańskie znaki czasu 21.12.12, 12:24
                      Demaskatorskie dzieło zatytułowane "Przeminęło z wiatrem w Watykanie" ("Via col Vento in Vaticano") ukazało się kilka miesięcy temu i od chwili, gdy znalazło się na półkach włoskich księgarni sprzedawało się jak świeże bułeczki. Tematem opowieści jest zaś seks, pieniądze i walka o władzę. Dowiadujemy się pikantnych szczegółów o świątobliwych zakonnicach i ich kochankach, prałatach-gejach i ponurych rzezimieszkach w purpurze. Można by wzruszyć ramionami, gdyby nie to, że wszystkie opisywane postacie, to ludzie piastując w dalszym ciągu swe wysokie funkcje w hierarchii Kościoła... W Watykanie krążą pogłoski, że 30 procent opisanych w niej przypadków to szczera prawda a 70 procent to autentyczne fakty. Historia opisana przez prawdziwego eksperta kuchennych schodów Stolicy Apostolskiej.
          • privus Re: ku rozwadze!!! 20.01.11, 01:07
            Kaziu, jestem w stanie zrozumieć Twój punkt widzenia i elokwentną formę wyartykułowania swego stanowiska. Głębokie ukłony z tego powodu, ponieważ nie jest to zbyt częstym zjawiskiem spotykanym na forum w dyskusjach.

            Zastanówmy się nad jedną z wielu czynności tak często powtarzanych. W odmawianej modlitwie do Boga często jak w mantrze powtarzane są słowa "... i nie wódź nas na pokuszenie ...". Czy nic to Ci nie mówi. Czy to Bóg wodzi na pokuszenie a nie szatan?
            A może ten Bóg i szatan to jedno?

            Jak widzisz, magisterium kościoła wozi się na błędach logicznych od samego zarania tworząc niezrozumiałą zadymę.

            Pozdrawiam
            • Gość: kazik Re: ku rozwadze!!! IP: *.cpe.cableone.net 24.03.11, 21:09
              privus,pragne jak tylko moge najlepiej i krotko,odpowiedziec ci na zadane pytanie.na samym
              poczatku powiem ci i sie zgodze,ze jak w mantrze ludzkosc[nawet nie wylaczajac moze i nas],
              nie tylko powtarza "i nie wodz nas na pokuszenie",ale cala modlitwe Panska.nie rozumiejac
              dlaczego prosi,o co naprawde prosi i kogo prosi.
              zajmijmy sie wiec prosba o nie wodzenie na pokuszenie.
              i zrozumienia kto kogo wodzi,Bog czy Szatan? i pamietajmy,ze Bog i Szatan to nie jedno,to
              dwie zupelnie inne osobowosci[samo imie Szatan Diabel daje nam zrozumienie ich odrebnosci].
              a wiec w ew. Mat.6:13 pisze:"Nie wystawiaj nas na pokuse,ale nas wyzwol od niegodziwca".
              jak zrozumiec te dwie zwiazane ze soba prosby?przede wszystkim nalezy pamietac,ze Bog nie
              wystawia nas na pokuse popelnienia grzechu[zob.Jakuba 1:13].
              rzeczywistym Kusicielem jest wlasnie ow "niegodziwiec",Szatan [zob.ew.Mat.4:3]. jednak Biblia
              czesto okresla Boga jako sprawce czegos,co On tak naprawde tylko dopuszcza[zob.takze Rut 1:20,21 Kazn.11:5].zatem wiec slowami "nie wystawiaj nas na pokuse" blagamy Boga o
              niedopuszczenie do tego,bysmy ulegli pokusie i okazali Mu nieposluszenstwo.koncowy zwrot:
              "ale nas wyzwol od niegodziwca" jest prosba,by Bog nie dal Szatanowi nas pokonac. a wiec mozemy byc pewni,ze Bog nie pozwoli,abysmy byli kuszeni ponad to,co mozemy zniesc[zob.
              jeszcze 1 list do Koryntian 10:13].
              mam nadzieje,ze teraz jest ten obraz zrozumialy dla ciebie,a takze dla innych,ktorzy mieli jak ty
              podobne do tego zrozumienia podejscie.zycze przyjemnego dnia i radosci na codzien.
              • privus Re: ku rozwadze!!! 07.05.11, 11:39
                Dziękuję za wpis Kaziu. Wprawiłeś mnie tym wpisem w jeszcze większe zakłopotanie. Skoro wszechwiedzący i wszechmocny Bóg świadomie pozwala na kuszenie ludzi do zła mogąc do tego nie dopuścić a później jeszcze wyciąga jakieś sankcje, to kim właściwie jest ten Bóg???

                Uprawia sobie rozrywkę z ludzi dla zabicia czasu? W końcu skoro jest wszechwiedzący, to z góry wie, jaki będzie tego skutek. Czy w związku z tym stworzył sobie ludzi dla własnej zabawy, czy też pewną prahistoryczną ideę ludzkości cwaniacy przerabiają na filozofię panów nad panami?
            • Gość: ktoś Re: ku rozwadze!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.11, 00:57
              privus napisał:
              >" Zastanówmy się nad jedną z wielu czynności tak często powtarzanych. W odmawiane
              > j modlitwie do Boga często jak w mantrze powtarzane są słowa "... i nie wódź
              > nas na pokuszenie
              ...". Czy nic to Ci nie mówi. Czy to Bóg wodzi na pokus
              > zenie a nie szatan?
              > A może ten Bóg i szatan to jedno?
              > Jak widzisz, magisterium kościoła wozi się na błędach logicznych od samego zara
              > nia tworząc niezrozumiałą zadymę."

              ODPOWIADAM:


              Modlitwa Pańska należy do starych modlitw – tłumaczonych przed wiekami z łaciny lub greki tekstów.
              Sformułowanie tej prośby takie, jakim się modlimy, nie jest najlepszym tłumaczeniem oryginału greckiego. Powinno ono brzmieć: „nie wystawiaj nas na próbę”
              I TAK W PRZEKŁADZIE BIBLII BRZESKIEJ jest: * Łk 11:4 „I odpuść nam grzechy nasze, boć też i my odpuszczamy wszystkim którzy nam są winni. Nie w wódźże nas w pokuszenie, ale nas wybaw od złego.”
              Mt 6:13 „I nie wodź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Albowiem twoje jest królestwo i moc i chwała na wieki. Amen.”

              * Biblia Gdańska (1632)
              Łk 11:4 „I odpuść nam grzechy nasze; bo też i my odpuszczamy każdemu winowajcy naszemu. A nie wwódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego.”
              Mt 6:13 „I nie wwódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego; albowiem twoje jest królestwo i moc i chwała na wieki. Amen.”

              * Biblia Tysiąclecia (1965-71)
              Łk 11:4 „i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.”
              Mt 6:13 „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!”

              * Biblia Poznańska (1974-75)
              Łk 11:4 „I odpuść nam nasze grzechy, bo i my odpuszczamy każdemu, kto nam zawinił, i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie.”
              Mt 6:13 „I nie dozwól nam ulec pokusie, ale wybaw nas od złego.”

              * Biblia Warszawska (1975)
              Łk 11:4 „i odpuść nam grzechy nasze, albowiem i my odpuszczamy każdemu winowajcy swemu, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.”
              Mt 6:13 „i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego; albowiem twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.”

              * Biblia Warszawsko–Praska (1997)
              Łk 11:4 „I odpuść nam nasze grzechy, bo i my odpuszczamy każdemu, kto wobec nas zawinił. I nie wystawiaj nas na pokuszenie.”
              Mt 6:13 „I nie poddawaj nas pokusie ale wybaw nas ode złego.”



              NASTĘPNYM RAZEM JAK COŚ CHCESZ NAPISAĆ , TO DOCZYTAJ, ALBO DOINFORMUJ SIĘ.
              • privus Re: ku rozwadze!!! 07.05.11, 12:40
                Nie chodzi mi tu o liturgię i jej formy, ale logiczny sens tego, co się robi. Odrobiłeś lekcję i to się chwali, co można powiedzieć o bardzo niewielu katolikach. Jednak tutaj nie o formę chodziło a o treść. Ale skoro już o logice piszesz, to czy nie lepiej tę modlitwę odmawiać w nieco innej formie np.: " Ojcze nasz, zmiłuj się nad teologami...". Czyżby przez wieki niezbyt rozwinięty kler coś kiepsko przetłumaczył i teraz zasłaniając się staropolszczyzną próbuje poprawić ewidentne błędy? I Ty podejmujesz się korygowania ich błędów? Wcale nie tak dawno wystąpił pewien szum medialny w związku z oświadczeniem episkopatu na temat koniecznych zmian w co niektórych modlitwach. Zmian, które zostały przedyskutowane w tym szacownym gremium i od razu wprowadzone życie jak jedynie słuszną wyprawę krzyżową :)

                Żywot zamieniono łonem, wodzenie niedopuszczaniem. Za niedługo okaże się, że w wyniku takiego episkopatowego przedyskutowania Jezus stanie się kobietą :)
                Czy nie należy się chociaż trochę szacunku dla wiernych i ich umysłów? Czy wszyscy są idiotami?

                Przecież sformułowanie „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie" jest najzwyklejszym bohomazem, który po prostu został wyssany z czyjegoś teologicznego palca i nie znajduję najmniejszego potwierdzenia w greckim pierwowzorze. Poprzednie tłumaczenie „i nie wódź nas na pokuszenie", pomimo kilku drobnych przekłamań, było o wiele bliższe prawdy od tego nowego teologicznego lexykonu polskiego episkopatu.

                A oto przykład:

                Jak brzmi ten fragment w koine?
                Identycznie zarówno u Mateusza jak i Łukasza:
                kai m# eisenegk#s #mas eis peirasmon.
                Co oznacza dosłownie:
                kai — i
                m# — nie
                eisenegk#s — wnoś
                #mas — nas
                eis peirasmon — na doświadczanie (wypróbowywanie).

                Całkowita identyczność dwóch zbieżnych (synoptycznych) fraz jest rzeczą bardzo rzadko spotykaną i najczęściej świadczy o bezmyślnym przepisywaniu z jednej ewangelii do drugiej przez późniejszych redaktorów/kopistów. Przeważnie, ale nie zawsze. Tyle na temat Twojego posiłkowania się różnymi wydaniami Biblii, z których każda ten temat tez traktuje po swojemu i też z tego nic pożytecznego nie wynika.

                Idąc dalej w kwestii zupełnie pominiętej przez Ciebie, chociaż - jak się wydaje - wyraźnie zasygnalizowanej i zdecydowanie najważniejszej w tym modlitewnym monologu do Boga, nie dostrzegasz samej istoty rzeczy ziemskich korelacji między Bogiem a Diabłem. Jak wynika z tego, szatan jako niepodważalny „władca tego świata" (hi), oferuje to, co do niego należy. W rozumieniu (czy tylko wczesnych?) chrześcijan świat jest domeną diabła. Jest jego królestwem, co widać szczególnie w tzw. gnostyckich listach Pawła do efezjan (poczytaj). Szatan jest więc „bogiem tego świata", czyli rex mundi. Czy nie śmieszą Cię więc modlitwy chrześcijańskich zaklinaczy o urodzaj (a w parę dni później nadchodzi powódź bądź susza) lub o pokój (chociaż wojna trwa nadal i nic nie wskazuje na jej rychły) nie mówiąc już o mistrzostwach świata w piłce nożnej, … :)

                Może więc, skoro to szatan jest panem ziemi, to chrześcijanie do niego powinni kierować swe modły? Może będą skuteczniejsze?

                B16 modlił się w Irlandii po tej niesamowitej aferze seksualnej w kościele irlandzkim i ubył z tego kościoła choć jeden sukienkowy pedał czy zakonnica wykorzystująca dzieci w sierocińcach?

                Rozumiem, że chcesz mnie pouczać. Tego nigdy za wiele pod warunkiem, że ten ktoś pouczający wie, co pisze i mówi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka