Dodaj do ulubionych

Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2)

    • Gość: et TW "Filozof" IP: *.chello.pl 02.11.08, 21:48
      Sławomir Cenckiewicz w swojej najnowszej książce "Sprawa Lecha Wałęsy" na str.
      353, w przypisie Nr 47 pisze:

      Józef Życiński był w latach 1977-1990 rejestrowany pod numerem 1263 przez
      Wydział IV KW MO w Częstochowie jako TW ps. "Filozof". Materiały archiwalne
      zniszczono w styczniu 1990 r. "Filozofa" miał pozyskać naczelnik wydziału IV,
      ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt.
      Stanisław Boczek (1978-1984) i por. Zbigniew Kalota (od 1984 r.) Z zachowanych
      akt lokalu kontaktowego SB o krypt. "Wanda" (Kraków, ul. Józefitów 15/7) wynika,
      że odbywano w nim spotkania z "Filozofem" (por. IPN Ka 0026/1067)
    • Gość: p ks.Kramek deportowany z USA do....Wielbarka IP: *.chello.pl 03.11.08, 17:42
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=86755440
      • Gość: p Re: ks.Kramek deportowany z USA do....Wielbarka IP: *.chello.pl 03.11.08, 19:36
        Alarm dla miasta Wielbark

        Zobaczcie:
        wiadomosci.onet.pl/1,15,11,41953986,133920837,80395,0,forum.html

        Z wpisow na tym forum jasno wynika, ze w Wielbarku od kilku tygodni
        toczy sie prawdziwy dramat. Oto gosposia ksiedza Romana Kramka
        zorientowala sie kim jest ten czlowiek (skazany w USA za gwalt
        nieletniej, odsiedzial tam 9-miesiecy, a nastepnie zostal niedawno
        deportowany do Polski).

        Zbior artykulow na ten temat, lacznie ze zdjeciem ksiedza
        znajdziecie tutaj:
        bishop-accountability.org/priestdb/PriestDBbylastName-K.html

        Czy podejrzenia gosposi powstaly z obserwacji zachowania sie
        ksiedza, czy moze z tego jak odnosil sie do jej corki, tego jeszcze
        nie wiemy. Wiemy tylko, ze corka gosposi rozniosla zaufanym znajomym
        wydruki komputerowe o nieslawnej przeszlosci ksiedza. Ich dzialanie
        zostalo jednak odkryte, i jak sie latwo zorientowac juz trwa tam na
        nie REGULARNA NAGONKA. Nagonka z ksiedzem zboczencem w roli glownej,
        jako naczelnego naganiacza. Z wpisu “magdy” z 28.10.08 o “ptaku co
        wlasne gniazdo kala” przeciez jasno to wynika.

        Nie ulega watplowosci, ze do uciszenia skandalu przewielebny ksiadz
        Roman Kramek uruchomil swoich oddanych przyjaciol bojowkarzy z
        polskiego miasteczka New Britain, gdzie to zgwalcona przez ksiedza
        dziewczyne probowano oczerniac, po tym jak miejscowy proboszcz Pawel
        Wysocki, oglosil, ze to jest dziwka (“tramp”). Ich ordynarne wpisy,
        ktore pojawily sie teraz na forum maja jednoznaczna wymowe i
        swiadcza o duzej przedsiebiorczosci ksiedza Kramka:

        wiadomosci.onet.pl/1,15,11,41953986,134244740,80395,50,forum.html


        Zawiadomcie organa scigania, prase, przekazcie te wiadomosc
        znajomym!!!
        Nie pozwolmy na terroryzowanie spoleczenstwa przez zdemoralizowanych
        ksiezy!!!
        • edico Znowu walczy z wrogami kościoła 05.11.08, 10:47
          ograniczających należne przywileje sług bożych :))

          Głośna sprawa ks. Romana Kramka "urlopowanego" do za ekscesy na dotychczasowych
          placówkach duszpasterskich USA kosztowała Diecezję Warmińską oficjalnie 500 tys.
          $. Deportowany po niezwykle skromnej odsiadce z powrotem do Polski przy pomocy
          błogosławieństwa hierarchii kościelnej zaczyna swą działalność duszpasterską od
          nowa ;))
    • edico Prawda wyzwala TW "Filozofa" 05.11.08, 10:05
      Sławomir Cenckiewicz w swojej najnowszej książce "Sprawa Lecha Wałęsy" na str.
      353, w przypisie Nr 47 pisze:

      Józef Życiński był w latach 1977-1990 rejestrowany pod numerem 1263 przez
      Wydział IV KW MO w Częstochowie jako TW ps. "Filozof". Materiały archiwalne
      zniszczono w styczniu 1990 r. "Filozofa" miał pozyskać naczelnik wydziału IV,
      ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt.
      Stanisław Boczek (1978-1984) i por. Zbigniew Kalota (od 1984 r.) Z zachowanych
      akt lokalu kontaktowego SB o krypt. "Wanda" (Kraków, ul. Józefitów 15/7)
      wynika, że odbywano w nim spotkania z "Filozofem" (por. IPN Ka 0026/1067)
    • Gość: wr kościół , kapitał ,noc kryształowa ... IP: *.chello.pl 09.11.08, 11:37
      pl.indymedia.org/pl/2008/11/39388.shtml
    • Gość: aw ks.Isakowicz-Zaleski : TW"Filozof" to abpZyciński IP: *.chello.pl 14.11.08, 07:27
      fakty.interia.pl/polska/news/ks-zaleski-tw-filozof-to-abp-zycinski,1210728
    • Gość: Andrzej SLD :(((( IP: *.chello.pl 15.11.08, 09:10
      www.dziennik.pl/polityka/article265065/Jestes_prawicowcem_Glosuj_na_SLD_.html#reqRss
    • Gość: Andrzej SLD :((( IP: *.chello.pl 15.11.08, 09:13
      Zaskakujące odpowiedzi polityków lewicy

      piątek 14 listopada 2008 12:02
      Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD!
      » Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD! Zamknij X
      Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD!
      fot. Marcin Łobaczewski
      Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD!

      Chodzą do kościoła. Chcą wprowadzenia kary śmierci. Uznają związki gejów za
      niezgodne z naturą człowieka. Nie chcą legalizacji miękkich narkotyków i
      uważają, że państwo nie powinno ingerować w gospodarkę. Kto to jest? To...
      politycy SLD. W anonimowej ankiecie wielu z nich przyznało się do wyznawania
      prawicowych wartości.
      czytaj dalej...
      REKLAMA

      Politolodzy przepytali polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Rozdali
      anonimowe ankiety uczestnikom regionalnych zjazdów tej partii. Wyniki
      zaszokowały nie tylko naukowców, ale także samo kierownictwo SLD. Okazało się,
      że lewicowcy to... prawicowcy.

      Jedno z badań przeprowadzono na Dolnym Śląsku. Jego wyniki publikuje wrocławskie
      wydanie "Gazety Wyborczej". Wynika z niego, że spośród polityków lewicy:

      1. "Aż 62 procent działaczy SLD z Dolnego Śląska uważa, że dla dobra gospodarki
      państwo powinno się trzymać od niej z daleka".

      2. "35 procent jest za sztandarowym dla ekonomicznych liberałów podatkiem
      liniowym, a 72 procent opowiedziało się za współpracą lewicowego z nazwy SLD z
      partiami liberalnymi".

      A w sferze obyczajowej:

      3. "60 procent przyznało, że chodzi do kościoła".

      4. "42 procent chce przywrócenia kary śmierci, tyle samo twierdzi, że szkoła
      powinna uczyć przede wszystkim dyscypliny".

      5. "28 procent badanych uważa homoseksualizm za sprzeczny z naturą człowieka".

      6. "48 procent sprzeciwia się legalizacji małżeństw osób tej samej płci".

      7. Aż "71 procent nie chce legalizacji miękkich narkotyków".

      "Ale czy to rzeczywiście zaskoczenie? Przecież w dobie największych triumfów
      SLD, partią tą kierował Leszek Miller, zdeklarowany zwolennik wolnego rynku. De
      facto centrowiec. Także Aleksandra Kwaśniewskiego trudno chyba nazwać
      lewicowcem" - pisze portal "Pardon" i dodaje: "Pamiętajmy, że SLD to partia,
      której największą siłą jest dawny aparat PRL-owski (...) Ostatnie lata PRL to
      rządy wojska i milicji. A więc ludzi, dla których wartością samą w sobie jest
      dyscyplina i porządek. Może właśnie z tęsknoty za tamtymi czasami bierze się
      poparcie dla kary śmierci. I może też obyczajowy konserwatyzm - jakże
      charakterystyczny dla czasów PRL".

      A jak w podobnych badaniach wypadłyby prawicowe partie, takie jak PO albo PiS?
      Czy przypadkiem działacze PiS nie wyszliby na większych lewaków niż ludzie SLD?
      A może nie jest to żaden przypadek - tylko czysty polityczny marketing, w którym
      używanie nazw lewica i prawica ma tylko jeden cel - mamienie wyborców.

      Działaczy SLD wiosną przepytali naukowcy z Centrum Badań nad Życiem Politycznym
      Wolnego Uniwersytetu w Brukseli przy współpracy z Instytutem Politologii
      Uniwersytetu Wrocławskiego.

      TOKU

      Gazeta Wyborcza Wrocław, Par
    • edico Dekalogowe reminiscencje 15.11.08, 20:11
      pl.youtube.com/watch?v=5QpOs4w6TYg
    • Gość: w film IP: *.chello.pl 17.11.08, 20:26
      pl.youtube.com/watch?v=Nd2qA1x57sY&feature=related
      • edico Zeitgeist Final Edition (Napisy PL) cz.01/12 21.11.08, 15:15
        www.youtube.com/watch?v=kRDvbXaQvB8&feature=related
        Najnowsza uaktualniona wersja:
        www.youtube.com/watch?v=kRDvbXaQvB8
        Ze względu na rozmiar, warto ściągnąć całość na dysk.
    • Gość: w znak humanistyczny na klasowej scianie IP: *.chello.pl 17.11.08, 21:33
      www.racja.walbrzych.pl/akt-walb-maly_sukces.htm
    • Gość: w Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłańskie" IP: *.chello.pl 18.11.08, 11:22
      Prześledźmy pewien okres życia „Prymasa
      Tysiąclecia”, a konkretnie lata 1932 -1939.
      Co w tym okresie robił i gdzie?
      Był redaktor naczelnym miesięcznika włocławskiego
      "Ateneum Kapłańskie", kierując jednocześnie
      sodalicją mariańską, prowadził chrześcijański
      uniwersytet robotniczy i działalność
      społeczno-oświatową w chrześcijańskich związkach
      zawodowych. Cóż takiego ciekawego mogli dowiedzieć
      się czytelnicy, robotnicy i związkowcy z
      chrześcijańskich związków od tego kapłana i z
      jego miesięcznika? Bardzo pouczających rzeczy,
      dotyczących między innymi III Rzeszy i jej wodza
      Adolfa Hitlera. Oto kilka złotych myśli wielkiego
      prymasa:


      1. „Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli,
      które dotychczas znane były tylko w szczupłym
      gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na
      ich rehabilitację”.

      2. „Trudno nie przyznać słuszności
      twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem
      w organizmie narodów europejskich (...) Żyd
      zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na
      podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może
      się dokonać tylko na drodze religijnej –
      przez szczere, bezinteresowne przyjęcie
      chrześcijaństwa”.


      3. „Hitler jest doskonałym znawcą
      psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej
      taktyki”.

      4. : „Dzisiejsza III Rzesza podjęła
      tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która
      ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały
      się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu
      ogólnoludzkim”


      5. „Zasady wychowawcze nacjonalizmu
      niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W
      nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec”.

      6. „Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje
      nie tylko określony system polityczny. Podejmuje
      ona tytaniczną próbę urzeczywistnienia wielkich
      idei, mających przynieść odrodzenie ludzkości
      (...) Dzięki swej antykomunistycznej postawie
      niemiecki narodowy socjalizm przyczynił się do
      tego, aby położyć tamę zagrożeniu Europy przez
      bolszewizm. W tym względzie ma zasługi dla całej
      ludzkości.”


      7. „III Rzesza podjęła tytaniczną próbę
      realizacji wielkich idei, które mają przynieść
      odrodzenie ludzkości (...) Trudno nie przyznać
      słuszności twierdzeniom Hitlera (...) jest twórcą
      nowej, genialnej taktyki”



      Czy potrzebny jest tutaj jakiś komentarz? Uważam,
      że nie. Powinno nam wystarczyć wielce pouczające
      stwierdzenie wielkiego prymasa: „Rasizm
      kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas
      znane były tylko w szczupłym kole
      lekarzy...”
      Czy to jest prawda doktorze Mengele?


      Można tylko nieśmiało zwrócić uwagę, iż zgodnie z
      artykułem 13 Konstytucji RP –
      „Zakazane jest istnienie partii politycznych
      i innych organizacji odwołujących się w swoich
      programach do totalitarnych metod i praktyk
      działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także
      tych, których program lub działalność zakłada lub
      dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową,
      stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub
      wpływu na politykę państwa albo przewiduje
      utajnienie struktur lub członkostwa.”
      Uczynienie papieżem miłującego nazistów
      Wyszyńskiego modło być więc wstępem do
      delegalizacji Kościoła. Ostrożnie zatem z
      uwielbieniem dla „Prymasa
      Tysiąclecia”...

      Ta Konstytucja, to oczywiście żart – w
      żadnym wymiarze nie ma zastosowania do takich
      wielkich przedstawicieli Kościoła Katolickiego.
      Jak strasznie oburzyłaby prawdziwych Polaków
      katolików.
      • Gość: Ed Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 16:11
        Pisałem kiedyś na ten temat na forum Kraj.

        Pozdrawiam
      • androsak Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań 18.12.14, 22:53
        trudno uwierzyć, że takie miał poglądy a skoro tak to jak się zachował w trakcie okupacji hitlerowskiej?
        • maupa_1949 Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań 04.01.15, 02:20
          Pewnie zmądrzał po szkodzie, jak to Polak...
        • edico Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań 19.01.15, 17:23
          Niestety, redagował te wzniosłe myśli jeszcze przed wojną i to po powrociez tzw. studiów teologicznych w Niemczech.
    • Gość: w wykradziono kwity dot. TW "Filozofa"? IP: *.chello.pl 20.11.08, 13:54
      www.bibula.com/?p=3260
      • Gość: * Re: "GP": zniknęły akta TW "Filozofa" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 22:38
        "Gazeta Polska": Z lubelskiego IPN w 2007 roku wyniesiono akta płk.
        Tadeusza Hawrota, byłego szefa Wydziału IV WUSW w Lublinie, który
        odpowiadał za całą agenturę SB w Kościele na Lubelszczyźnie, w tym w
        KUL i kurii lubelskiej. Co ważne, wśród tych dokumentów były również
        te dotyczące TW "Filozofa".
        Abp. Życiński jest negatywnym bohaterem książki autorstwa historyka
        Sławomira Cenckiewicza (współautora "SB a Lech Wałęsa"), a w
        ostatnich dniach ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wrócił do tej sprawy.
        Napisał on na swoim blogu: - Dr Sławomir Cenckiewicz w najnowszej
        książce "Sprawa Lecha Wałęsy" na stronach 343 i 353 jako pierwszy
        historyk ujawniania, że w latach 1977-1990 ks. Józef Życiński przez
        Wydział IV SB w Częstochowie był zarejestrowany jako tajny
        współpracownik o ps. Filozof - pisze ks. Zaleski.

        Pozyskać miał go ppłk Alojzy Perliceusz.

        "Gazeta Polska" przywołuje także wypowiedz historyka, wedle którego
        hierarcha w 2005 r. kontaktował się z płk. Hawrotem. - Odbył z nim
        dwie rozmowy. Chodziło mu o wysondowanie sytuacji w archidiecezji
        lubelskiej pod kątem uwikłania księży w działalność agenturalną. Sam
        fakt, że arcybiskup spotykał się z człowiekiem, który kierował
        działaniami przeciwko Kościołowi, jest zastanawiający – mówi "GP" dr
        Sławomir Cenckiewicz.

        Dwa lata później (w 2007 r.), gdy wybuchła afera z agenturalną
        przeszłością arcybiskupa Stanisława Wielgusa, w lubelskim oddziale
        IPN zaginęły akta spraw nadzorowanych i prowadzonych przez Hawrota.

        Jak podaje "Gazeta Polska", to jedyny przypadek zaginięcia akt w
        IPN. Strata jest tym bardziej bolesna, bo były tam wyszczególnione
        sprawy, którymi się zajmował płk. Tadeusz Hawrot: nazwiska agentów,
        akcje, za które dostawał pochwały i premie uznaniowe.

        Sprawę wyciszono. Prokuratur umorzył sprawę z powodu niewykrycia
        sprawców (śledztwo trwało od marca 2007 r. do września).

        – Wykrycie sprawców wydawało się dość proste, ponieważ każde
        udostępnienie takich dokumentów jest w IPN rejestrowane. W tym
        przypadku dostęp do akt miały cztery osoby, wiadomo więc, która z
        nich oglądała je ostatnia. Według mojej wiedzy, znajdowały się tam
        m.in. dokumenty dotyczące TW "Filozof" – mówi "Gazecie Polskiej"
        jeden z lubelskich śledczych, były pracownik specsłużb. Prokuratura
        nawet nie przesłuchała płk. Hawrota i twierdzi, że dokumenty mogły
        zaginąć.

        Informatorzy "Gazety Polskiej" mówią, że abp Życiński, a także abp
        Wielgus w wolnej Polsce spotykali się z Hawrotem także w innych
        okolicznościach. W miejscowości Rogóźno pod Lublinem ma dacze elita
        lubelska, m.in. wielu kościelnych dostojników i wykładowców KUL, a
        także płk Hawrot. Bywają tam abp Wielgus i abp Życiński.

        Abp Życiński - w wypowiedzi dla KAI - zaprzecza, jakoby
        był "Filozofem": – Poza szczupłymi notatkami nie ma tam [w aktach
        SB – przyp. red.] żadnych cytatów z naszych rozmów, nie ma niczego,
        co mógłbym skomentować, do czego mógłbym się odnieść, a tym bardziej
        niczego, za co mógłbym się wstydzić.

        "Gazeta Polska" zwraca uwagę, że arcybiskup bardzo często w swoich
        homiliach przeciwstawia się lustracji i ujawnianiu akt zgromadzonych
        w IPN. Ks. dr. Tomasz Adamczyk, który skierował nas do rzecznika
        prasowego kurii. – Arcybiskup zdaje sobie sprawę z tych zarzutów.
        Nie ma nic do ukrycia. Dwa lata temu umożliwił Piotrowi
        Gontarczykowi dostęp do dokumentów na swój temat – komentuje ks. dr.
        Tomasz Adamczyk, osobisty sekretarz metropolity.
        wiadomosci.onet.pl/1866483,11,item.html
        • Gość: * Re: Wykradziono kwity TW "Filozofa" (1) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 22:45
          Hawrot odpowiadał za całą agenturę SB w Kościele na Lubelszczyźnie,
          w tym w KUL i kurii lubelskiej. Wśród tych dokumentów, według
          naszych informatorów, były m.in. dotyczące TW "Filozofa". – Sprawę
          pod naciskiem hierarchii kościelnej wyciszono, a śledztwo zostało
          szybko umorzone – mówi "GP" jeden z historyków warszawskiego IPN.
          Według tego historyka abp Józef Życiński, który jak wynika z ustaleń
          dr. Sławomira Cenckiewicza, był zarejestrowany jako TW "Filozof", w
          2005 r. kontaktował się z płk. Hawrotem. – Odbył z nim dwie rozmowy.
          Chodziło mu o wysondowanie sytuacji w archidiecezji lubelskiej pod
          kątem uwikłania księży w działalność agenturalną. Sam fakt, że
          arcybiskup spotykał się z człowiekiem, który kierował działaniami
          przeciwko Kościołowi, jest zastanawiający – mówi.

          Spacery z agentem

          Fakt tych spotkań ma tym istotniejsze znaczenie, że dwa lata
          później, po publikacji "Gazety Polskiej" o uwikłaniu we współpracę z
          SB innego biskupa, wykładowcy KUL Stanisława Wielgusa, w 2007 r. w
          lubelskim oddziale IPN zaginęły akta spraw nadzorowanych i
          prowadzonych przez Hawrota. To jedyny przypadek zaginięcia akt w IPN.

          Nie jest to błahostka, biorąc pod uwagę, jacy studenci w sutannach
          kończyli KUL i jakie pełnią dziś funkcje (biskupi, profesorowie
          itp.). Klucz do ich przeszłości dzierży jeden człowiek, płk Hawrot.
          W aktach tych były wyszczególnione sprawy, którymi się zajmował,
          nazwiska agentów, akcje, za które dostawał pochwały i premie
          uznaniowe. To wszystko zniknęło.

          Sprawę wyniesienia akt Hawrota wyciszono. Nagłośnienie jej nie
          leżało ani w interesie niektórych ludzi Kościoła, którzy zabiegali,
          by nie było wokół tego rozgłosu, ani w interesie IPN (wstydliwa
          sprawa), a także prokuratury, która po krótkim śledztwie umorzyła
          sprawę z powodu niewykrycia sprawców.

          – A wykrycie ich wydawało się dość proste, ponieważ każde
          udostępnienie takich dokumentów jest w IPN rejestrowane. W tym
          przypadku dostęp do akt miały cztery osoby, wiadomo więc, która z
          nich oglądała je ostatnia. Według mojej wiedzy, znajdowały się tam
          m.in. dokumenty dotyczące TW "Filozof" – mówi jeden z lubelskich
          śledczych, były pracownik specsłużb. – Prokuratura nawet nie
          przesłuchała płk. Hawrota. Zaginięcie akt może uniemożliwić
          dokończenie kilku ważnych śledztw prowadzonych przez pion śledczy
          IPN w Lublinie – dodaje.

          – Prokuraturę zawiadomili szefowie Oddziału IPN w Lublinie.
          Poruszaliśmy też tę sprawę na kolegium IPN. Konsekwencją było
          przeniesienie szefa pionu archiwalnego lubelskiego IPN na inne
          stanowisko i kilka innych decyzji kadrowych. Wiadomo, że zaginęły
          akta personalne Hawrota. Czy także jakieś inne? Nie wiadomo. Ale na
          pewno nie wyprowadzono wszystkich spraw, którymi się zajmował. O
          zaginięciu akt Hawrota mówił w telewizji lubelskiej dziennikarz
          Wojciech Sumliński – mówi "GP" dr Mieczysław Ryba, członek Kolegium
          IPN w Warszawie.

          – Śledztwo wszczęto w Prokuraturze Rejonowej Lublin-Północ w marcu
          2007 r., a umorzono we wrześniu z powodu "braku danych dostatecznie
          uzasadniających popełnienie przestępstwa", czyli braku dowodów, że
          akta te zostały celowo usunięte – wyjaśnia Agnieszka Kępka z
          Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

          – Czyli te dokumenty są w IPN? – pytamy.

          – Nie ma, ale to nie znaczy, że zostały wyniesione, mogły zaginąć –
          mówi prokurator Kępka. Na pytanie, czy przesłuchano płk. Hawrota,
          odpowiada, że nie może ujawniać danych osobowych osób, które były
          objęte działaniami prokuratury.

          W tym kontekście innego znaczenia nabiera pewność siebie arcybiskupa
          Życińskiego, który powiedział KAI: – Poza szczupłymi notatkami nie
          ma tam [w aktach SB – przyp. red.] żadnych cytatów z naszych rozmów,
          nie ma niczego, co mógłbym skomentować, do czego mógłbym się
          odnieść, a tym bardziej niczego, za co mógłbym się wstydzić.

          Jak twierdzą nasi informatorzy, abp Życiński, a także abp Wielgus w
          wolnej Polsce spotykali się z Hawrotem także w innych
          okolicznościach. W miejscowości Rogóźno pod Lublinem ma dacze elita
          lubelska, m.in. wielu kościelnych dostojników i wykładowców KUL, a
          także płk Hawrot. Bywają tam abp Wielgus i abp Życiński.

          – Widywałam tam obu arcybiskupów przechadzających się z płk.
          Hawrotem po okolicy. Skąd ta zażyłość, można się tylko domyślać –
          mówi lublinianka, która też ma tam letniskowy dom.

          Agenci Trzech Króli

          Sprawa TW "Filozofa" stała się głośna w ubiegłym tygodniu, gdy ks.
          Tadeusz Isakowicz-Zaleski na swoim blogu napisał, że dr Sławomir
          Cenckiewicz w najnowszej publikacji "Sprawa Lecha Wałęsy" jako
          pierwszy historyk ujawnił, że w latach 1977–1990 ks. Józef Życiński
          był zarejestrowany przez Wydział IV SB w Częstochowie jako tajny
          współpracownik o pseudonimie "Filozof". "Filozofa" miał pozyskać
          naczelnik Wydziału IV ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi
          oficerami prowadzącymi byli: kpt. Stanisław Boczek i por. Zbigniew
          Kalota. Z zachowanych akt lokalu kontaktowego SB o krypt. "Wanda" (w
          Krakowie) wynika, że odbywano w nim spotkania z "Filozofem". Co
          ciekawe, to właśnie ten esbek był w Piotrkowie Trybunalskim
          zwierzchnikiem innego esbeka, Wacława Głowackiego, który w latach
          1975–1980 był oficerem prowadzącym o. Konrada Hejmy,
          zarejestrowanego jako TW "Dominik".

          Jak napisał ks. Isakowicz: "Kościelna komisja historyczna milczy w
          tej sprawie, choć wie o tym od dwóch lat. Sam o tym informowałem w
          styczniu 2007 r. przewodniczącego Episkopatu Polski, ale dostałem
          tylko jednozdaniową odpowiedź. O sprawie od dwóch lat wie także ode
          mnie ks. kard. Stanisław Dziwisz, który z tego między innymi powodu
          publicznie domaga się "zabetonowania akt IPN na 50 lat«".

          Abp Życiński zaprzecza, jakoby był "Filozofem". Jego zdaniem płaci
          cenę za to, że bronił Wałęsy. Spodziewał się, że "jakiś Cenckiewicz"
          go za to zaatakuje. Tymczasem już pod koniec 2006 r. wygłosił
          homilię bożonarodzeniową o agentach i lustracji, po której w
          Lublinie (w IPN, wśród dziennikarzy, pracowników KUL, niektórych
          duchownych) aż huczało, że arcybiskup był agentem SB. Podczas
          spotkania opłatkowego w jednej z lubelskich redakcji abp Życiński
          powiedział wówczas, że "gdyby dziś żyli Trzej Królowie, to posądzono
          by ich, że byli agentami służb specjalnych, bo poznali Jezusa, a
          jednocześnie utrzymywali kontakty z Herodem".

          – Mówił na ten temat około kwadransa. Nie powiedział ani słowa na
          temat wartości tych świąt dla katolików. Gdy wychodził, nawet nie
          złożywszy życzeń bożonarodzeniowych, ktoś przytrzymał go za
          sutannę: "Księże arcybiskupie, a życzenia?". No tak, zapomniałem.
          Życzę wam wszystkim zdrowych, wesołych świąt – powiedział. Byliśmy
          zszokowani – opowiada jedna z lubelskich dziennikarek. – Wtedy
          zaczął się starać o wyjazd do Rzymu. Ostatecznie został w Lublinie,
          ale jesienią 2007 r., jak mówiła mi osoba z bliskiego otoczenia
          arcybiskupa, był już prawie spakowany. Może wygrane przez PO wybory
          go zatrzymały? – dodaje.
          • Gość: * Re: Wykradziono kwity TW "Filozofa" (2) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 22:50
            Poczekają aż wymrą

            TW "Filozof" zarejestrowany był przez 13 lat. Sprawa ta stanowi
            kolejny poważny problem lustracyjny, przed jakim stanął Kościół. –
            Kardynałowie Glemp i Dziwisz wybrali politykę na wymieranie – chcą
            przeczekać aż uwikłani we współpracę z SB hierarchowie zejdą z tego
            świata. A gdzie w takim razie jest miejsce na chrześcijańskie
            wyznanie win i zadośćuczynienie? Jeśli nie dojdzie do
            samooczyszczenia wśród hierarchów Kościoła, a także zwykłych księży,
            to za 15–20 lat zamiast świątyń katolickich będziemy mieć składy
            budowlane i dyskoteki – mówi "GP" ks. Jan, który ukończył niedawno
            seminarium. – To chichot historii – zarejestrowany jako agent SB
            naczelnym autorytetem moralnym Kościoła i narodu polskiego. Agenci
            bezpieki, którzy sami nie mają odwagi przyznać się do grzechu i
            publicznie kłamią, uczą nas, kleryków i wiernych, chrześcijańskiej
            moralności. Może wreszcie kardynał Dziwisz przypomni sobie słowa
            Ewangelii św. Jana: "prawda was wyzwoli"? Te słowa powiedział Jan
            Paweł II, gdy André Frossard, znany francuski pisarz i filozof,
            zapytał go, które słowa z Ewangelii wybrałby, gdyby mógł nam
            przekazać tylko jedno zdanie – dodaje ks. Jan.

            – Abp. Życińskiego zwerbowano, gdy wyjeżdżał do USA na wykłady.
            Wykorzystano fakt pewnej słabości hierarchy, a za pretekst do
            rozmowy werbunkowej posłużyły kryształy, które bez pozwolenia chciał
            wywieźć z kraju. Abp. Życińskiego zwerbował szef WUSW w
            Częstochowie, co świadczy o randze źródła – uznano, że będzie to
            agentura perspektywiczna – mówi jeden z byłych pracowników specsłużb.

            Arcybiskup z kolei tłumaczył, że to esbek chciał mu podarować
            kryształy, ale ich nie przyjął.

            Zasoby IV Departamentu MSW, który zajmował się inwigilacją
            duchowieństwa, zostały zniszczone. Podobno taka była umowa w
            Magdalence. Jednak kopie tych dokumentów lub mikrofilmy są z
            pewnością w rękach byłych wysokich rangą oficerów SB i w archiwach
            KGB. Na nieszczęście dla niektórych nie zniszczono zasobów I
            Departamentu MSW (wywiad). Dzięki temu można było ujawnić mroczną
            przeszłość pewnych powszechnie szanowanych duchownych.

            Wezwanie od Michała Archanioła

            "Kurier Lubelski" ogłosił niedawno ranking najbardziej wpływowych
            lublinian. Wyniki poznamy 21 listopada, ale już dziś wiadomo, że na
            szczycie plasuje się abp Życiński.

            Ma ogromny wpływ na życie publiczne, lubi wypowiadać się w mediach.
            Wśród lubelskich księży krąży anegdota, że kiedyś jeden z urzędników
            kurii lubelskiej próbował dostać się do arcybiskupa, ale nie mógł,
            ponieważ ten wciąż udzielał wywiadów. Dopiero gdy poprosił, by
            przekazano arcybiskupowi, że wzywa go Michał Archanioł, oderwał się
            od kamer.

            Abp Życiński jest przeciwnikiem lustracji, od 2005 r. w niemal co
            drugiej homilii dla intelektualistów wspominał o potrzebie
            jej "ucywilizowania".

            – Na spotkaniu opłatkowym potrafił podejść do jednego z szefów
            Katedry Historii KUL i powiedzieć mu, by zrewidował swoją opinię w
            sprawie lustracji. To z inspiracji abp. Życińskiego władze KUL-u
            skłoniły pracowników, by podpisali sprzeciw w sprawie odtajnienia
            archiwów IPN – mówi miejscowy dziennikarz. – Abp Życiński
            niejednokrotnie interweniował w lokalnych mediach, by nie
            publikowano niewygodnych materiałów. Tak było, gdy przygotowywaliśmy
            informację o arcybiskupie Mieczysławie Cisło, biskupie pomocniczym
            archidiecezji lubelskiej, że był agentem o kryptonimie
            TW "Rzymianin" – dodaje.

            Abp Życiński uczestniczy we wszystkich ważnych miejscowych
            bankietach, rautach, spotkaniach okolicznościowych liczących się
            osób z różnych branż.

            – Jest wszędzie zapraszany, gdyż wszyscy w Lublinie wiedzą, że od
            jego opinii, rekomendacji może zależeć ich kariera. W dniu imienin
            purpurata, 19 marca, przed pałacem arcybiskupim ustawia się długa
            kolejka, kilkaset osób – lokalnych władz, samorządowców, posłów
            itp., które chcą złożyć życzenia solenizantowi i wręczyć prezenty.
            Wiedzą, że taki gest jest dobrze widziany. Policja w ten dzień
            reguluje ruchem, by miasto się nie zakorkowało – mówi jeden z
            urzędników lubelskich.

            Arcybiskup lubi dobre wina i potrafi je rozpoznać, jest, jak mówią
            ci, którzy go znają, łasuchem, lubi też nowinki techniczne –
            laptopy, telefony komórkowe. W jego otoczeniu dużą rolę odgrywają
            młodzi księża, którzy wykształcili się za granicą. W IPN arcybiskup
            lubi przebywać w kręgu świeżo upieczonych historyków. – Pamiętam
            jedno z takich spotkań w okresie wielkanocnym, tzw. jajeczko.
            Arcybiskup miał krótki briefing na temat lustracji, a elementem
            religijnym było podniesienie do góry jajka i słowa: "Podzielmy się
            jajem globalnie" – opowiada jeden z historyków.

            Skontaktowaliśmy się z osobistym sekretarzem metropolity
            lubelskiego, ks. dr. Tomaszem Adamczykiem, który skierował nas do
            rzecznika prasowego kurii. – Arcybiskup zdaje sobie sprawę z tych
            zarzutów. Nie ma nic do ukrycia. Dwa lata temu umożliwił Piotrowi
            Gontarczykowi dostęp do dokumentów na swój temat – powiedział "GP"
            sekretarz.
            wiadomosci.onet.pl/1518156,2677,2,kioskart.html
    • Gość: * Ksiądz proboszcz wulgarnie zaczepiał nastolatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 16:09
      W Janikach i innych wsiach należących do parafii ksiądz Wieńczysław jest dziś
      głównym tematem rozmów. Ludzie opowiadają nie tylko o historii Edyty, ale też
      zaczynają przypominać sobie dziwne i nienaturalne zachowanie duchownego wobec
      uczennic Szkoły Podstawowej w Aleksandrowie, gdzie uczył religii. Niektórzy
      mówią wprost, że ksiądz czynił krępujące, wręcz wulgarne, uwagi pod adresem
      nastolatek.
      Wczoraj drzwi kościoła i plebanii w Janikach były zamknięte. Mieszkańcy wsi
      twierdzą, że ksiądz Ł. - albo jedna z jego zaufanych osób - przyjechał na
      plebanię w nocy z wtorku na środę, bo na plebanii paliło się światło. Z garażu
      zniknął zaś samochód duchownego, który jeszcze we wtorkowe popołudnie tam był.

      Nie ma podstaw, by ograniczyć Edycie L. prawa rodzicielskie - poinformował
      wczoraj prezes Sądu Rejonowego w Częstochowie Ryszard Myrda. Edyta L. urodziła
      dziewczynkę, której ojcem jest ksiądz Wieńczysław Ł. z podczęstochowskiej wsi
      Janiki. Jak ustalili reporterzy dziennika "Polska", ksiądz początkowo namawiał
      Edytę, aby nie zgodziła się na operację cesarskiego cięcia, która mogła uratować
      dziecku życie, a następnie już po porodzie prosił lekarkę w szpitalu, aby
      zrobiła coś, "żeby to dziecko nie żyło".

      Kurator, który zajął się sprawą, stwierdził, że matka, przebywająca z córką w
      szpitalu, interesuje się dzieckiem, a warunki w rodzinnym domu kobiety nie dają
      podstaw, by pozbawić ją praw rodzicielskich do nowonarodzonej córki. Edytą L.,
      jej dzieckiem oraz rodziną nadal ma zajmować się kurator sądowy. Sytuację w
      rodzinie ma monitorować też Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Krzepicach.
      Kobieta opuści szpital prawdopodobnie w piątek.

      Według naszych informacji Edytę L. miała wczoraj odwiedzić w szpitalu matka
      razem z ks. Wieńczysławem. Ten się jednak nie pojawił. - Towarzyszył mi mój mąż
      - powiedziała Marta L.

      Ksiądz wczoraj miał złożyć kolejne zeznania w prokuraturze. Nie wiadomo jednak
      czy tam dotarł. - Toczy się postępowanie przygotowawcze w sprawie nakłaniania do
      pozbawienia życia noworodka. Dla dobra postępowania nie mogę ujawnić żadnych
      szczegółów - mówi Robert Wypych z wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w
      Częstochowie. Za nakłanianie do pozbawienia życia grozi kara więzienia od 8 lat
      nawet do dożywocia.

      Mieszkańcy tak Janików, jak i pobliskich Dankowic, skąd pochodzi Edyta, nadal
      nie mogą uwierzyć w to, co się wydarzyło. - Jestem zaskoczona tym, że ksiądz
      chciał zabić dziecko - mówi sąsiadka Edyty Barbara Antończak. - Kiedy Edyta
      zaszła w ciążę, ksiądz bywał u niej po kilka razy dziennie. Wyglądało na to, że
      się nią interesuje. Woził dziewczynę do lekarza. W dniu, kiedy dostała bólów
      porodowych, z samego rana pojechał po nią autem i zabrał do szpitala - opisuje
      kobieta i pyta: - Do czego musiało tam dojść, skoro lekarze zawiadomili prokuraturę?

      Sąsiedzi opowiadają, że ksiądz Wieńczysław Ł. pomagał rodzinie dziewczyny. -
      Zrobił w domu remont i kupił meble. Dla dziecka najwyraźniej też wszystko
      przygotował - opowiada Antończak. I dodaje: - Mam troje dzieci, więc
      zaproponowałam Edycie używane ubranka i wózek, ale nie chciała tego przyjąć.
      Powiedziała, że wszystko ma.

      W Janikach i innych wsiach należących do parafii ksiądz Wieńczysław jest dziś
      głównym tematem rozmów. Ludzie opowiadają nie tylko o historii Edyty, ale też
      zaczynają przypominać sobie dziwne i nienaturalne, ich zdaniem, zachowanie
      duchownego wobec uczennic Szkoły Podstawowej w Aleksandrowie, gdzie uczył
      religii. Niektórzy mówią wprost, że ksiądz czynił krępujące, wręcz wulgarne,
      uwagi pod adresem nastolatek.

      - Kiedyś na lekcji religii powiedział, że jestem wyrośnięta i wyglądam na więcej
      lat, więc powinnam się inaczej zachowywać - opowiada Ania z Janików. W jaki
      sposób? - Mówił mi i mojej koleżance, że powinnyśmy nosić krótkie spódnice.
      Kiedy zaś siadamy w klasie, powinnyśmy zakładać nogę na nogę, bo to ładnie
      wygląda i sprawia mu przyjemność.

      Ojciec dziewczynki nie kryje oburzenia. - Gdyby jeszcze raz coś takiego
      powiedział córce, zamierzałem iść do szkoły i przemówić mu do rozsądku. Na
      szczęście już tego nie zrobił - opowiada mężczyzna.

      - Ksiądz lubił młode kobiety, nawet dziewczynki w szkole zaczepiał. Dotykał je,
      robił im nieładne uwagi. Kiedyś w nieprzyzwoity sposób odezwał się do uczennicy
      szóstej klasy. Jej ojcu puściły nerwy i pobił księdza - opowiada Julian Ceglarz,
      członek rady parafialnej i były kościelny w parafii.

      Informacjom o molestowaniu uczennic przez księdza zaprzecza dyrektorka szkoły
      Małgorzata Wiewiórowska-Kluba. Twierdzi, że nigdy nie zauważyła nic
      niepokojącego. Przyznaje jednak, że ksiądz Wieńczysław nie radził sobie z
      uczniami i nie potrafił utrzymać na lekcjach dyscypliny.

      - Bez względu na to, jak sprawa skończy się z punktu widzenia prawa, nie
      wyobrażam sobie dalszej współpracy z księdzem Wieńczysławem. Wystąpię zarówno do
      swoich, jak i jego przełożonych, aby odsunąć księdza od uczniów. Za dużo spraw
      wyszło na jaw, aby mógł dalej uczyć i wychowywać młodzież - mówi Wiewiórowska-Kluba.

      Współpraca: Aldona Minorczyk-Cichy
      www.polskatimes.pl/stronaglowna/25429,wyrodny-ksiadz-ucieka-noca-przed-sprawiedliwoscia,id,t.html
    • edico Proboszcz bał się obciachu (1) 24.11.08, 18:31
      ''Gdy mój kolega zwierzył się ojcu duchownemu z onanizmu, to ten kazał mu zabrać
      papiery z seminarium, a inni - w tym ja! - spokojnie się masturbowali w ukryciu
      i zostali wyświęceni'' - rozmowy ks. Dzedzeja z byłymi księżmi mogą wywrócić do
      góry nogami przekonania wielu katolików o tym, czym jest wierność powołaniu,
      gdzie są granice lojalności wobec przełożonych.

      Księdzu Piotrowi Dzedzejowi nie było łatwo. Już sam pomysł, by kapłan
      przeprowadzał wywiady z eksksiężmi, pytając o przyczyny zrzucenia sutanny, może
      się wydawać - na przykład hierarchii - wywrotowy. "Byli" mogliby zaś się
      obawiać, że to szukanie bicza. I najwyraźniej się obawiali. Pierwsze próby
      nawiązania kontaktu z eksksiężmi zakończyły się kompletną klapą. "Co ja mogę na
      to powiedzieć? To pomyłka" - usłyszał ks. Dzedzej od jednego z rozmówców, który
      nie chciał się nawet przyznać do tego, że był księdzem. "Odmawiam. Po prostu" -
      warknął do słuchawki inny, gdy znienacka odwołał spotkanie. Dzedzej zmienił więc
      strategię: przestał umawiać się na spotkania. "Skoro wcześniej tak często moi
      rozmówcy rzucali słuchawką, byłem pewien, że tym razem w najlepszym wypadku nikt
      nie otworzy mi drzwi. W najgorszym - mogę oberwać" - tłumaczy z rozbrajającą
      szczerością.

      "Bezdomny" to alkoholik, który porzuciwszy sutannę, porzucił też wkrótce żonę.
      Wylądował na ulicy. Nocował w szaletach, na dworcu. I pod kościołem, w którym
      był wikarym.

      Kilkanaście rozmów, które w końcu udało mu się przeprowadzić, tworzy opowieść
      wstrząsającą. Żaden z byłych księży nie chciał ujawnić swojego nazwiska. Ks.
      Dzedzej nadał im lakoniczne kryptonimy: "Misjonarz", "Buntownik", "Taksówkarz",
      "Gorszyciel". Pod niektórymi kryją się wielkie tragedie. "Bezdomny" to
      alkoholik, który porzuciwszy sutannę, porzucił też wkrótce żonę. Wylądował na
      ulicy. Nocował w szaletach, na dworcu. I pod kościołem, w którym był wikarym.
      "Księża, gdy idą z plebanii do kościoła, widzą mnie, ale udają, że mnie nie
      znają, choć doskonale wiedzą, kim jestem. Proboszcz raz się na mnie rzucił,
      żebym nie robił mu obciachu. Wypiąłem się na niego, co mi zrobi?!" - opowiada.
      Pod koniec 2006 r. w kartonach pod kościołem znaleziono jego zwłoki. Dawni
      koledzy odprawili mszę za spokój jego duszy. "Homoseksualista" czeka na śmierć.
      Jest chory na AIDS. Zanim odszedł z zakonu, sygnalizował przełożonemu, że
      chciałby się poddać terapii. "Wyśmiali mnie. Leczenie? Przecież nie ma takiego
      problemu w naszym zakonie".

      "Katecheta" na pozór miał prościej - jak wielu nauczycieli religii nie radził
      sobie z uczniami, którzy traktowali go "jak błazna w sutannie" i wyzywali "od
      łysych ch...". Biskupa nie bardzo to obeszło.

      Kto za ciebie zapłaci?

      Znamienne, że w Kościele większą burzę niż "Porzucone sutanny" wywołała trylogia
      Jana Grzegorczyka, czyli odważna, ale mimo aluzji do naszych realiów fikcyjna
      przecież historia ks. Grosera. Tymczasem książki ks. Dzedzeja nie komentowali
      ani "reformatorzy", dla których mogła być koronnym dowodem na to, że w świecie
      duchownych źle się dzieje, ani biskupi. Tych pierwszych mógł zrazić brak
      jednoznacznej tezy. Niektórzy "byli" przyznają, że popełnili błąd, jak na dłoni
      widzimy ich niedojrzałość, chwiejność. A ks. Dzedzej sam przyznaje, że nie stara
      się być dobrym (ergo: dociekliwym) dziennikarzem - nie przyciska swoich
      rozmówców, nie łapie za słówka. Ale też w żaden sposób ich nie cenzuruje, nie
      próbuje usprawiedliwiać kościelnych struktur. Ta książka może więc liderów
      Kościoła uwierać. Tyle że sztampowe komentarze o zdradzie Chrystusa po jej
      lekturze jakoś więzną w gardle. Rozmowy ks. Dzedzeja mogą wywrócić do góry
      nogami przekonania wielu katolików o tym, czym jest wierność powołaniu, gdzie są
      granice lojalności wobec przełożonych. Pokazanie, że hasło "ślub posłuszeństwa
      obowiązuje" może w skrajnych przypadkach brzmieć jak szyderstwo z ludzkiej godności.

      "Co cię bolało, gdy byłeś kapłanem w Kościele rzymskokatolickim?" - pyta Dzedzej
      "Misjonarza", który był w zakonie przez 21 lat. Padają mocne słowa o cynizmie,
      cwaniactwie i hipokryzji. "Misjonarz" odczuł je na własnej skórze, gdy
      zachorował i usłyszał od swojego prowincjała: "Kto będzie płacił za twoje
      leczenie?". Na kolejnych placówkach zostawiono go niemal bez środków do życia,
      coraz bardziej osamotniony był na skraju samobójstwa.

      Są i historie przypominające artykuły z pierwszych stron tabloidów: na przykład
      o kazirodczym związku proboszcza z gospodynią - jego rodzoną siostrą.

      "Katecheta" na pozór miał prościej - jak wielu nauczycieli religii nie radził
      sobie z uczniami, którzy traktowali go "jak błazna w sutannie" i wyzywali "od
      łysych ch...". Problem w tym, że biskupa nie bardzo to obeszło. Gdy prosił o
      przeniesienie, kurialiści odpowiedzialni za nauczanie religii krzyczeli (wedle
      jego relacji "ryczeli"), że nie potrafi uczyć i jest nieudacznikiem.

      Są i historie przypominające artykuły z pierwszych stron tabloidów: na przykład
      o kazirodczym związku proboszcza z gospodynią - jego rodzoną siostrą.

      Nie gorsz bliźniego swego

      W różnych konfiguracjach powraca w wywiadach ks. Dzedzeja słowo „zgorszenie”.
      Dla proboszczów i biskupów, jak wynika z rozmów, to słowo-wytrych oznacza
      ujawnienie słabości Kościoła. Zgorszenie zburzyłoby wizerunek silnej i zwartej
      instytucji. Dlatego „Katecheta” musi zostać w szkole, a „Homoseksualista” nie
      otrzyma pomocy, tylko milczące przyzwolenie na mieszkanie u matki. „Wzorowy
      kleryk” opowiada: „Usłyszałem wprost: » Nie okazuj słabości i nie mów, że masz
      problemy, bo zostaniesz oceniony jako słaby i nieodporny «”. Antidotum na
      wszystkie kłopoty jest przeniesienie księdza do innej parafii. Zgorszenie grozi
      też Kościołowi, rzecz jasna, ze strony „eksów”. „Mam kolegę, któremu po odejściu
      odmówiono ochrzczenia jego dzieci” - opowiada „Burmistrz”.

      Ks. Józef Tischner ironicznie pocieszał kleryków, którzy żalili mu się, że nie
      są w stanie przebić się w seminarium ze swoimi pomysłami czy drobnymi
      innowacjami: "Nie wiecie, gdzie jesteście? Dialog w Kościele to dialog dupy z
      kijem". Z rozmów Dzedzeja wyłania się równie mało zachęcający obraz
      seminaryjnego życia. Wiele osób narzeka na kompletny brak przygotowania do
      celibatu. "Nauczyciel" słyszał od wychowawców, że z własną cielesnością trzeba
      "jakoś walczyć" i wszystko "będzie dobrze". Urząd ojca duchownego (opiekuna
      seminarzystów) pozostawia wiele do życzenia. "Buntownik": "Każdy bał się mówić
      im prawdę, bo nie dość, że nie potrafili rozwiązywać problemów, to jeszcze
      opowiadali o nich innym. () Gdy mój kolega zwierzył się ojcu duchownemu z
      onanizmu, to ten kazał mu zabrać papiery z seminarium, a inni - w tym ja! -
      spokojnie się masturbowali w ukryciu i zostali wyświęceni".

      Ks. Józef Tischner: Nie wiecie, gdzie jesteście? Dialog w Kościele to dialog
      dupy z kijem.

      Ktoś inny wspomina o poddawaniu kleryków "ocenie pobożności". ("Często
      strofowano kleryków: dlaczego wyszedłeś pierwszy z kaplicy? A ty - czemu byłeś
      ostatni?").

      W liście do Czesława Miłosza słynny trapista Tomasz Merton odżegnywał się od
      "wygodnego i społecznego" katolicyzmu: "To ustawianie sutann szeregiem, to
      uformowanie biretów w oddziały. Ciskam swój biret do rzeki (ale nie posiadam
      takowego)". Chyba zbyt często, jak widać z tej książki, wychowanie seminaryjne
      sprowadza się właśnie do takiego "formowania biretów w oddziały".
      • edico Re: Proboszcz bał się obciachu (2) 24.11.08, 18:34
        Powołanie? Szkoda życia

        Sentencje, jakie byli księża wygłaszają o polskim Kościele, bywają jadowite,
        niemal cyniczne: "Wyższej hierarchii zależy na tym, aby interes się kręcił:
        składki mają być płacone, a w mediach jak najmniej afer związanych z księżmi".
        Jeden z rozmówców ks. Dzedzeja na pytanie, dlaczego inni wytrzymują, odpowiada:
        "Bo myślą, że później będą mieć tak dobre życie jak teraz ich przełożeni".

        Pewnie, wiele tu przesady, emocji. A kilkanaście historii to nie cały Kościół. W
        dodatku wiarygodność części byłych księży można podważać, zarzucając im, że
        jeszcze zanim porzucili sutannę, związali się z kobietami, ktoś miał już
        dziecko. Ale rzeczywistość skrzeczy. Książkę Dzedzeja przeczytałam kilka dni
        przed tym, gdy Episkopat ujawnił statystyki powołaniowe. Z badań Krajowej Rady
        Duszpasterstwa Powołań wynika, że chętnych do kapłaństwa w ciągu ostatnich
        trzech lat ubyło nawet o 20 proc. Księża pospieszyli z interpretacją. Ks.
        Krzysztof Pawlina, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów
        Duchownych, stwierdził, że wina leży często po stronie rodziców, którzy „im po
        prostu zabraniają. Mówią: » Szkoda życia, marnujesz karierę! «. Albo: » Jesteś
        jedynakiem, przecież musisz mnie utrzymać! «. Ze względu na poczucie obowiązku
        wobec rodziców nie mają odwagi powiedzieć: » Mamo, ja mam prawo do swojego
        życia, ja chcę wstąpić do seminarium «”.

        Winy w kościelnych strukturach nikt nie próbuje szukać. "Porzucone sutanny" to
        cierpki komentarz do niemiłych oczom biskupów statystyk.

        Bp Wojciech Polak przekonywał, że spadkowi powołań winna jest "antypowołaniowa
        kultura", która "generalnie nie sprzyja podejmowaniu zobowiązań i życiowych
        decyzji - czy to odnośnie do kapłaństwa, czy do małżeństwa". "Nie możemy się
        obrażać na tę kulturę. To nasza rzeczywistość - z tendencjami do szybkich zmian,
        z sekularyzacją, z sytuacjami, które powodują u ludzi mniejszą odporność
        psychiczną. Niestety, ta rzeczywistość powoduje, że młodzi boją się podejmowania
        decyzji. Wyrazem tego jest również niespotykany na tę skalę fenomen wolnych
        związków" - wyjaśniał biskup.

        Jednak w komentarzach wielu duchownych ton urazy do zeświecczałego społeczeństwa
        za to, że zafundowało Kościołowi przykrą niespodziankę w postaci spadku powołań,
        słychać wyraźnie. Winy w kościelnych strukturach nikt nie próbuje szukać.
        "Porzucone sutanny" to cierpki komentarz do niemiłych oczom biskupów statystyk.

        W jednym zgodzę się z biskupem Polakiem. Czytając wywiady ks. Dzedzeja, miałam
        nieodparte wrażenie, że "kultura antypowołaniowa" faktycznie istnieje. Ale nie
        tylko tam, gdzie widzą ją duchowni.

        Ks. Piotr Dzedzej, Porzucone sutanny. Opowieści byłych księży. wyd. Znak, Kraków
        2007 r.

        Źródło: Gazeta Wyborcza
        wyborcza.pl/1,90705,5944482,Proboszcz_bal_sie_obciachu.html
        • Gość: kazik Re: Proboszcz bał się obciachu (2) IP: 67.60.67.* 25.11.08, 00:09
          Ed,wiesz dobrze,ze jest ogromna roznica pomiedzy chrzescijanstwem,a
          prawdziwym chrystianizmem opartym na Biblii,czyli Slowie samego Boga.
          w calym tzw.chrzescijanstwie jest balagan,a to dlatego,ze w nim nie
          ma Boga,jak rowniez w masie innych religii po calym swiecie.nie ma
          posrod nich Ducha Bozego,a tym samym Jego wplywu i kierownictwa.zas
          prawdziwy chrystianizm oparty na Biblii nie jest czescia Babilonu
          Wielkiego i czlonkowie jego,kierujac sie wola Boza,staraja sie zyc
          zgodnie z wola Stworcy,opowiadaja tez innym o tej woli i klada
          nacisk,na to,ze jedyna nadzieja na rozwiazanie wszystkich problemow,
          jest gloszone przez Jezusa,Krolestwo Boze.szczerzy ludzie temu
          oredziu posluch daja,inni zas o tym w swoim czasie tez sie dowiedza,
          z tym,ze dla wielu bedzie to juz za pozno,ze wzgledu na Armagedon.
          dlatego tez Ed,nie mozna mylic obu pojec,tzn.ogolnoswiatowego
          chrzescijanstwa z prawdziwym chrystianizmem opartym na Biblii,ani tez
          wkladac ich obojga owocow do jednego worka,bo one w parze nie ida.a
          przez czytanie Biblii i rozmyslanie nad czytanym materialem oraz
          porownywaniem owocow dzialalnosci,samemu kazdy moze sie przekonac,po
          ktorej stronie jest PRAWDA i sie po jej stronie opowiedziec,co
          przyniesie blogoslawienstwo Stworcy nie tylko osobiscie,ale rowniez
          bliznim,ktorym sie bedzie glosic te Dobra Nowine o nadchodzacym
          Krolestwie Bozym,aby i oni mogli jeszcze w czas opowiedziec sie po
          wlasciwej stronie,bo one sa tylko dwie,jedna prowadzi do smierci,a
          druga do zycia,i to do wiecznego na rajskiej ziemi.Ed,nalezy
          zrozumiec i nie ignorowac roli Szatana Diabla we wszechswiecie.to
          klucz do zrozumienia tego dlaczego jest teraz inaczej na calej ziemi,
          w porownaniu z tym,co bedzie na ziemi rzadami Krolestwa Bozego.Ed,twa
          wrazliwosc na falsz i hipokryzje bedzie zaspokojona tym,kiedy sam
          odpowiesz sobie na pytanie:Czy chce poznac prawde? prawde o czym? ano
          o znalezieniu odpowiedzi na chociazby kilku bardzo waznych pytan,
          ktore kiedykolwiek ludzie sobie zadali,jak:Czy Bog rzeczywiscie o nas
          dba?,Czy wojny i cierpienia kiedykolwiek przemina?,Co sie z ludzmi
          dzieje z chwila smierci?,Czy istnieje jakakolwiek nadzieja dla tych
          co juz pomarli?Jak sie modlic,by byc przez Boga wysluchanym?,I jak
          znalesc szczescie w osobistym zyciu? odpowiedzi na te interesujace
          pytania i Ty Ed i inni,ktorzy ten wpis przeczytaja[lacznie z tymi,
          ktorzy pisza na temat Grekokatolikow na tym forum]znajdzie sie nie
          gdzie indziej,jak tylko w Slowie Bozym,Biblii,ktora to lekture Tobie
          Ed jak i wszystkim innym serdecznie i goraco polecam.nikt sie na tym
          nie zawiedzie.powodzenia na drodze poszukiwania prawdy o Bogu,Jego
          Synie i Jego woli wobec ludzkosci i tej ludzkosci mieszkaniu,czyli
          ziemi.
          • Gość: Ed Obciachu powinniśmy wszyscy sie bać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 11:45
            Drogi Kaziu. Nie po raz piewszy spotykamy się na forumwymieniając własne
            spostrzeżenia i poglądy. Znam - jak mi się wydaje - Twoje intencje, które
            łączysz z tzw. chrystianizmem. Masz prawo do własnego postrzegania i
            interpretacji rzeczywistości. Ja osobiście stoję na stanowisku, że wszelkie
            próby odmiany chrześcijaństwa mają tak się do siebie, jak szkolnaodmiana pojęcia
            "chory, chorszy..." i nic absolutnie nie wnosi do istoty sprawy poza próbą
            poszukiwania odpowiedzi na najstarsze chyba w świeciepytanie o egzystencji
            człowieka, ale tylko w ramach narzuconego schematu.

            Odwołujesz się do Biblii tak, jakby poza Biblią życie nie istniało. A cóż to
            takiego wnosi nam Biblia, czego nie można by było znaleźć i w innych systemach
            religijno-filozoficznych? Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale nawet z
            pobieznej lektury wynika, że z naiwnego bałwochwalstwa najbardziej najbardziej
            wyzwolone zostały filozofie Dalekiego Wschodu. Wystarczy porównać madrości
            Rig-Wedy zawarte w tzw. Hymnie Stworzenia czy sięgnąć do takich w Bhahawadgicie
            (Pieśni Pana) z Biblią, by wręcz zdumieć się tak wielką różnicą poziomów
            podejścia do odwiecznego zagadnienia ludzkości. O ile wspomniane utwory odwołują
            się do mądrości i refleksji, to Biblia serwuje wyłącznie nakazy. Takie podejście
            nakazuje więc zadać podstawowe pytanie, czy autorzy Biblii zakładali, że
            chrześcijanie nie są zdolni do samodzielnego myślenia i dopiero w uprzęży konia
            sterowanego przez samozwańczych zastępców Boga są w stanie osiągnąć to, co Bóg
            zakłada?

            Piszesz o prwdziwym chrystianizmie. Nie powracajmy do prób jego odmian, ponieważ
            wszystko to jest niczym innym, jak neojudaizmem. Tzw. wola Boża w wydaniu
            zarówno ewangelistów jak i czarnych sług bożych, w każdym rozsądnym człowieku
            musi wywołać co najmniej powiedzmy daleko idący niesmak. Czegoż bowiem uczy nas
            Biblia? Cóż bowiem może wynikać z takiej dyspozycji:
            "Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi,
            przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach." (Łuk. 19,27).

            Strach jest dominantą tej religii a reszta mijaniem się z prawdą, by nie
            powiedzieć celowym fałszem. Samo sfałszowanie dekalogu danego (zresztą w
            dziwnych okolicznościach) Mojżeszowi przez Boga stawia pod wielkim znakiem
            zapytania tendencje i morale czarnych misjonarzy ubierających się w piórka
            jedynie słusznych interpretatorów i wykonawców woli bożej.

            Pytasz się, czy chcę poznać prawdę. A któż by jej nie chciał?
            Czasami jednak trzeba mieć odwagę spojrzeć prawdzie w oczy bez uciekania się do
            religijnej fatamorgany. Piszesz o wszechmocnym i wszechwiedzącym stwórcy tego
            świata i jego zaletach. Nie neguję, że tak może być w jakichs interpretacjach.
            Ale czy ten wszechmocny i wszechwiedzący nie wiedział co robi? Po jakiego grzyba
            tworzył szatana-partnera? Po to, by z nim rywalizować i bawić się ludźmi? Z
            nudów zachcialo mu się stworzyć partnera do pokera?

            Pytasz się, czy Bóg rzeczywiście o nas dba. W miejsce dywagacji, przytoczę Ci
            wiedzę na ten temat zawartą w Biblii, do której się odwołujesz i którą polecasz:

            Ks. Rodzaju 6:5-6 – biblijny Bóg żałuje, że uczynił człowieka

            Ks.Rodz. 21;5 – biblijny bóg w swoim "miłosierdziu" doświadcza Abrahama karząc
            mu zabić swojego syna
            Ks. Powtórzonego Prawa 34;4-5- biblijny Bóg zakazuje swojemu słudze wejście do
            ziemi świętej i skazuje go na samotną śmierć

            Ks. Wyjścia 25:1-7, Ks. Wyjścia 35:20-28- Biblijny Bóg ograbia z majętności
            swoich wyznawców
            Ks. Powt. Prawa 2:31-37 – biblijny Bóg wycina w pień Syhon (dzieci, kobiety,
            mężczyzn)

            Ks. Powt. Prawa 3:3-7 – biblijny Bóg wycina w pień Basan (dzieci, kobiety, mężczyzn)
            Ks. Liczb 31:15-18 - biblijny Bóg mści się na na Midianitach pozostawiając przy
            życiu tylko dziewice

            Ks. Jozuego 6:21-24 – biblijny Bóg wycina w pień lud Jeryha (dzieci, kobiety,
            mężczyzn)
            Ks. Liczb 15:32-36 – biblijny Bóg rozkazuje ukamienować łamiącego Sabat

            Ks.Izajasza 10: 5-7 – biblijny Bóg nienawidzi Asyrii i powoła swój lud aby ich
            grabił, brał łupy i jak błoto podeptał.

            I można by było tak długo, długo...

            Zapewne znasz historię o "miłościwym Panu", który najpierw sprawia, że starzec
            100-letni Abraham płodzi syna (Ks.Rodz. 21:5), po czym ten
            wszystkowiedzący Bóg, nagle chce sprawdzić jak bardzo oddany mu jest
            Abraham i nakazuje mu złożyć swojego jedynego syna, jako ofiarę (Ks.Rodz.
            22:1-19). Mówią też, że "Bóg wystawił jego wiarę na próbę"!!!

            Chwalebna to próba, nieprawdaż???
            Godna samego Miłościwego, Sprawiedliwego, Kochającego, wreszcie
            Wszystkowiedzącego Boga!!!

            Nieżyjący mój ojciec przekazywał mi credo swojego pradziada zawarte w słowach
            "Miej serce i patrz w serce, ale nie daj się zwariować wciskanymi legendami".

            Pozdrawiam
    • edico Czarne chmury nad Watykanem 27.11.08, 09:46
      USA: Watykan może stanąć przed sądem z powodu skandali pedofilskich.

      Państwo Watykan może odpowiedzieć przed amerykańskim sądem za tuszowanie
      skandali pedofilskich w Kościele - orzekł wczoraj sąd apelacyjny w Chicago.
      Jeśli przegra, ofiary zażądają wysokich odszkodowań. A te zrujnowały już kilka
      amerykańskich diecezji.

      Orzeczenie sędzi Julii Smith Gibbons nie rozstrzyga o winie lub niewinności
      Watykanu, ale może zapoczątkować nową falę procesów przeciwko Kościołowi w USA.
      Pomimo zastrzeżeń nuncjatury w Waszyngtonie sąd apelacyjny postanowił, że
      immunitet przysługujący w USA państwom obcym nie daje Watykanowi pełnej ochrony
      w procesach związanych z przestępstwami seksualnymi księży. Dotychczas
      odpowiadali za nie wyłącznie ich bezpośredni sprawcy i - poprzez odszkodowania -
      poszczególne diecezje.

      Pozew złożony przez Jamesa O'Bryana, Michaela Turnera i Donalda Poppe'a, którzy
      oskarżają księży o molestowanie w Louisville do lat 70., spędzał sen z powiek
      kościelnym adwokatom już od kilku lat. W 2005 r. ówczesny watykański sekretarz
      stanu kard. Angelo Sodano prosił Condoleezzę Rice, aby jej podwładni
      przypomnieli amerykańskim sądom o immunitecie.

      Podczas niedawnej pielgrzymki Benedykta XVI część jego doradców sprzeciwiała się
      spotkaniu papieża z ofiarami księży, bo - jak twierdzili - byłby to dla sądu
      "dowód współsprawstwa" Watykanu. Benedykt XVI nie posłuchał, a jego prywatna
      rozmowa z ofiarami stała się jednym z najważniejszych momentów pielgrzymki.

      Watykan nie będzie sądzony za molestowanie przez księży, lecz za tuszowanie ich
      przestępstw przez przełożonych - biskupów i zwierzchników zakonnych. Kiedy
      skandale pedofilskie znalazły się na czołówkach amerykańskich mediów w 2001 r.,
      wielu Amerykanów bardziej niż skala przestępstwa porażało postępowanie
      niektórych biskupów, którzy nie odsuwali podejrzanych kapłanów od pracy, lecz
      przenosili ich do innych parafii, a oskarżenia trzymali w tajemnicy. Wprawdzie
      kard. Bernard Law z Bostonu, któremu groził za to proces, złożył dymisję, ale
      potem uciekł przed prokuratorami do Watykanu, gdzie objął prestiżowy urząd
      zwierzchnika papieskiej bazyliki Santa Maria Maggiore.

      Koronnym argumentem dla amerykańskiego sądu stała się instrukcja "Crimen
      Sollicitationis" wydana w 1962 r. przez Święte Oficjum dotycząca księży
      podejrzewanych o molestowanie podczas spowiedzi oraz podejrzanych o inne
      crimines pessimi - czyli czyny homoseksualne, pedofilię i zoofilię. Instrukcja,
      którą zalecano przechowywać w tajnych archiwach diecezji, nakazywała pełną
      dyskrecję sędziom kościelnym, podejrzanym, pokrzywdzonym oraz świadkom w
      procesach biskupich dotyczących przestępstw seksualnych. Złamanie przysięgi
      milczenia równało się ekskomunice.

      Instrukcja, która przestała obowiązywać w 1983 r., wywołała przed kilku laty
      burzę w amerykańskich mediach. Dla części ekspertów jest ona potwierdzeniem, że
      krycie księży pedofilów przez ich biskupów było nakazane przez Watykan. - Święte
      Oficjum utwierdzało hierarchów w przekonaniu, że problemy seksualne lepiej
      zamiatać pod dywan - twierdzi Barbara Dorris z organizacji wspomagającej ofiary
      molestowania.

      Inni przekonują, że "Crimen Sollicitationis" chroniła tajemnice procesu
      kościelnego, ale nie zabraniała kierowania spraw do sądów państwowych i
      publicznego ogłaszania kar kościelnych.

      Kościół w odpowiedzi na falę skandali pedofilskich w USA opracował w 2002 r.
      nowe reguły postępowania z podejrzanym księżmi, które utrudniają tuszowanie
      domniemanych przestępstw. Ale wciąż budzą kontrowersję, bo brak w nich jasnego
      polecenia, aby biskup po otrzymaniu sygnału o molestowaniu przez księdza oprócz
      wszczęcia postępowania kościelnego składał donos do prokuratury. A to, jak
      przekonuje część krytyków Kościoła, stwarza pole do nadużyć.

      - Zawiadomienie prokuratury o przestępstwach to oczywistość. Nie trzeba tego
      zapisywać w kościelnych dokumentach - przekonują obrońcy nowej instrukcji.

      Jeśli Watykan przegra proces, będzie musiał płacić odszkodowania na rzecz ofiar
      molestowania. A jeśli nie zapłaci, to komornicy będą mogli ścigać podróżujących
      do USA watykańskich hierarchów.

      - Do tego nie dojdzie. Chcemy wyjaśnienia wszystkich spraw molestowania w
      Kościele. Ale to sprawa amerykańskiego Kościoła, a nie Stolicy Apostolskiej -
      mówił wczoraj adwokat Watykanu Jeffrey Lena.

      (Tomasz Bielecki)
      Źródło: Gazeta Wyborcza
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5994392,USA__Watykan_moze_stanac_przed_sadem_z_powodu_skandali.html?skad=rss
      • edico Re: Czarne brzemienie średniowiecza nadal ciąży 27.11.08, 09:51
        PAPIEŻ PRZED SĄDEM?

        Benedykt XVI został pozwany do sądu przez potomków templariuszy w sprawie
        sięgającej aż XIV wieku.

        Członkowie hiszpańskiego stowarzyszenia Zakonu Świątyni Chrystusa postanowili
        walczyć o sprawiedliwość, dlatego zajęli się powrotem do dalekiej historii i
        wydarzenia, które w znacznym stopniu dotknęło ich przodków.

        Sprawa dotyczy XIV-wiecznego procesu templariuszy. Oskarżono ich o czczenie
        diabła i sodomię. Proces rzekomo został sfingowany na korzyść Watykanu. W
        rezultacie papież Klemens V w 1312 roku poddał zakon likwidacji a wszelkie
        bogactwa, zdobyte przez zakonników w krucjatach, przejął w całości Watykan.
        Majątek, zdaniem członków stowarzyszenia, szacuje się na wartość około stu
        miliardów euro.

        Nowe światło na sprawę rzuciło odkrycie zabytkowych dokumentów w 2005 roku. Z
        dokumentów wynika, że papież Klemens V działał pod wpływem presji ze strony
        Filipa IV, króla francuskiego, któremu najwyraźniej zależało na zniszczeniu
        zakonników.

        W tym momencie rozpoczęto kolejny proces skierowany przeciwko Benedyktowi XVI.
        Potomkowie templariuszy nie oczekują jednak materialnego zadośćuczynienia, ale
        zwykłego słowa „przepraszam” ze strony Watykanu za błąd, jaki popełnił ówczesny
        papież.
      • Gość: * Przepowiednia z Faktów i Mitów sprawdza się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 18:12
        Watykan na ławie oskarżonych
        Niebawem może dojść do wydarzenia bez prawnego precedensu. Otóż niewykluczone,
        że wkrótce werdykt pewnego amerykańskiego sędziego sprawi, iż na ławie
        oskarżonych zasiądzie... państwo Watykan – sprawca zatajania przestępstw
        seksualnych księży. Tak, tak, wcale nie jakiś tam jeden marny biskup. Cały Watykan!
        www.alternatywa.com/modules.php?name=News&file=article&sid=1110
    • edico Pius XII a sprawy Polski 28.11.08, 05:22
      Jeszcze jeden przyczynek do negatywnej oceny tego papieża
      www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/polska_pius.php
    • edico Papieskie pocałunki śmierci 28.11.08, 05:29
      www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/historia/papiestwo/formozus.php
    • Gość: aw Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) IP: *.chello.pl 28.11.08, 23:08
      "owieczki" jak się was skubie...

      363 zł kwartalnie !!! Dokładnie tyle płaci mój proboszcz dobrodziej, jako
      podatek od swoich dochodów. Ostatnio pewien uroczy wikary po cywilnemu tak mi
      zaimponował przy ruletce, ze postanowiłem włożyć w to trochę wysiłku i
      dowiedzieć się jakie są źródła finansowania luksusowej konsumpcji części kleru.
      Pałacyki, wille, "siostrzenice", "siostrzeńcy", nocne kluby, limuzyny,
      ekskluzywne kurorty, ostentacja w szastaniu pieniędzmi. Niemożliwe, żeby źródłem
      finansowania była tylko taca od zubożałego społeczeństwa. No to skąd na to biorą
      ??? Trudny temat, ale na czasie, bo nie zauważyłem, żeby ktokolwiek porwał się
      na poważna próbę odpowiedzi na to pytanie. Powtarzają się tylko wpisy
      "opodatkować Kościół". Spróbujmy zatem na spokojnie zmierzyć się z tym tematem.
      - 1 -
      Taca. To oczywiste. Bez tego elementu żadna msza święta nie jest dość święta,
      żeby ja warto było odprawić. Poza tym dla zapewnienia wiernym stosownej
      motywacji tradycyjne 5 przykazań kościelnych udoskonalono w ten sposób, ze
      bogobojny katolik może już balangować kiedy chce byleby dobrze dawał na tace
      fachowcom.
      - 2 -
      Skarbony. Rozstawia się je w domach bożych tak gęsto, jak pewien ojciec dyrektor
      z Torunia podaje numer konta przez radio. Zastosowany pretekst nie ma znaczenia,
      bo i tak wszystko trafia do rak proboszcza i tylko on wie, co się z tymi
      pieniędzmi dalej dzieje.
      - 3 -
      Zyski z wynajmowania nieruchomości. Po wejściu kleru do szkól państwowych
      zostało na przykład około 23 000 tak zwanych punktów katechetycznych.
      Dobrodzieje robią z tym co chcą. Mogą na przykład swoim lokalnym cywilnym
      kolaborantom z władz terenowych kazać organizować różnego rodzaju konferencje,
      szkolenia i tak zwane sesje wyjazdowe właśnie w tych lokalach. Cenę dyktuje
      dobrodziej i nikt nie śmie się targować. Wiele razy brałem udział w takich
      przymusowych spędach, wiec wiem o czym mówię. Inni dobrodzieje nie krępują się
      zakładać w tych obiektach prywatnych hurtowni zarejestrowanych tak, żeby nie
      płacić podatków.
      - 4 -
      Zyski z inwestycji budowlanych typu Roma Office Center w Warszawie. W tym
      przykładzie inwestorem jest archidiecezja warszawska, która włożyła w to 24
      miliony dolarów amerykańskich. W kościelnym wieżowcu mieszczą się również bary,
      restauracje, sklepy, punkty usługowe itp. Ogółem około 12 000 metrów
      kwadratowych świętej powierzchni. Działkę w centrum Warszawy kazali sobie dać
      praktycznie za darmo.
      - 5 -
      Zyski z działalności przemysłowej. Szczególnie przemyśl poligraficzny.
      Poczytajcie o przewałach "Stella Maris". Masowy wyrób dewocjonaliów, świec, win
      ( niby, ze mszalne ) itp. Doskonale przebicie jest również na opłatkach.
      - 6 -
      Zyski z działalności handlowej. Na przykład własne księgarnie, sklepy z
      dewocjonaliami, wydawnictwa kościelne, kwieciarnie przy cmentarzach itp.
      Wynajem wierz kościelnych operatorom sieci komórkowych od 5 - 8 tyś miesięcznie
      zależnie od lokalizacji
      - 7 -
      Zyski z działalności rolniczej. Wielu wiejskich proboszczów do dzisiaj posiada
      tak zwane prebendy i obrabia je wiejskimi parobkami, jak przed wojna. Trzeba
      przyznać, ze od działalności rolniczej księża płaca podatek rolny. Ale za to
      otrzymują milionowe dotacje z UE.
      - 8 -
      Zyski/straty z ogólnopolskich businessów Episkopatu lub biskupów. Przykład -
      fundusz emerytalny Arca Invesco. W tym przypadku czarni się przeliczyli.
      Powoływanie się w telewizyjnych reklamówkach na autorytet Episkopatu okazało się
      niewypałem i fundusz nie wytrzymał konkurencji - ale został dobrze sprzedany
      BZWBK, w zamian za co bank udzielił znacznych kredytów spółkom, zarządzanym
      przez Państwo.
      - 9 -
      Zyski z działalności nazwijmy to umownie "obszarniczej" . Przykład gospodarstwo
      Carol. Kościelny Caritas kazał sobie dać 1 300 hektarów państwowej ziemi razem z
      bezrobotnym miejscowym chłopstwem z Mierzyna i Wrzosowa. Ci biedni ludzie (
      dawni pracownicy PGR-ów ) w praktyce są teraz całkowicie zależni od nowego pana,
      bo innej roboty nie ma.
      - 10 -
      Zyski z przedsiębiorstw wielobranżowych. Na przykład business turystyczny. Sam
      byłem kilka razy na tak zwanych pielgrzymkach autokarowych po Europie.
      Faktycznie były to normalne komercyjne trasy turystyczne ( częściowo fundował
      zakład pracy, wiec się jeździło ). Dobrodzieje wskazywali cywilnym kolaborantom,
      do wycieczek których biur podróży powinien ze społecznych pieniędzy dopłacać
      katolicki urzędnik. Dla wyższych szarż były lepsze "pielgrzymki". Najlepsi w
      businessie turystycznym są ojcowie Pallotyni. Jak macie odpowiednio gruby
      portfel, możecie z nimi pielgrzymować na przykład po Amazonii.
      - 11 -
      Zyski z businessu oświatowego. Wiara nie jest nauka. Czarni natomiast kształcą
      swoje przyszłe kadry na koszt Ministerstwa Nauki ( czy jak tak ono się teraz
      oficjalnie nazywa ). W 2001 roku tylko KUL i PAT pociągnęły od Polski dokładnie
      57 878 200 złotych, ciągną dalej i co raz więcej. Jest również trzecia pompa
      ssąca. Kiedyś nazywało się to Akademia Teologii Katolickiej. Zmieniono nazwę na
      Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszynskiego i już można doić, bo oficjalnie
      szkoła ma status uczelni państwowej. Podejmowane są liczne próby zakładania
      wydziałów teologicznych na różnych uczelniach państwowych.
      - 12 -
      Zyski z businessu cmentarnego. To dobry temat na specjalny watek. Jezeli ktos ma
      czas i potrafi to zrobic, niech spróbuje oszacowac dochodowosc z jednego hektara
      cmentarza, tak jak to sie robi w rolnictwie. Produkt jest inny, ale z
      ekonomicznego punktu widzenia zasada podobna. Golym okiem widac jednak, ze
      trudno sobie wyobrazic lepszy i pewniejszy interes. Ceny narzucane przez
      pasterzy i ich techniki marketingowe znacie, albo poznacie.
      - 13 -
      Zyski z prawdziwych darowizn. Kosciól od otrzymanych darowizn nie placi
      podatków. Prawdziwe darowizny ( w odróznieniu od fikcyjnych ) najlepiej wychodza
      wtedy, gdy maja forme dotacji i rozdaje sie nie swoje pieniadze, ale spólek
      skarbu panstwa. Spólka skarbu panstwa to jest takie cos, ze jeszcze tego nie
      sprywatyzowali, ale juz przygotowali do dojenia, bo nadali postac spólki
      akcyjnej. Stanowiska prezesów i czlonków rad nadzorczych obsadza sie zwykle z
      nadan politycznych a potem nalezy sie odwdzieczyc. Przyklad KGHM Polska Miedz
      S.A. Polityczni mianowancy - w tym przypadku jeszcze z rozdania
      solidarnosciowego - odwdzieczyli sie w nastepujacy sposób: Fundacja Swietego
      Antoniego z okazji festynu "Unies mnie do góry" 300 000 zl. Parafia w Glogowie
      450 000 zl. Jankowski ze Swietj Brygidy 450 000 zl. 3 razy po 50 000 zl dla
      diecezji legnickiej, zielonogórskiej, wroclawskiej, katowickiej. Katolickie
      Radio Plus z Legnicy i Katolickie Radio Glogów odpowiednio 8 100 i 5 000 zl
      miesiecznie. Kuria we Wroclawiu - samochód Audi A 8 za 196 000 zl bez VAT.
      Seminarium Duchowe we Wroclawiu 7 000 zl. Salezjanskia Organizacja Sportowa 150
      000 zl. KGHM to tylko jeden przyklad dzialalnosci cywilnych kolaborantów. Ile
      czarni wyciagneli ta metoda w skali calej Polski prze 25 lat naszego pontyfikatu
      ? Ile ciagna obecnie ?
      - 14 -
      Zyski z fundowania dobrodziejom na koszt podatników 80 % skladki emerytalnej, a
      misjonarzom na misjach, zakonnicom i zakonnikom klauzulowym i tak zwanym
      kontemplacyjnym 100 %. Tez bym tak chcial. Niech inni co miesiac skladaja sie na
      moja przyszla emeryture, a ja bede siedzial i kontemplowal... Te pozostale 20 %
      skladki emerytalnej i wypadkowej, która placa wielebni i tak jest potracana z
      oslawionego dochodowego podatku ryczaltowego. Dochodowy podatek ryczaltowy to
      sztandar, którym wymachuja ksieza, gdy ktos im mówi, ze wtracaja sie do polityki
      a nie placa podatków. Jeszcze do tego wrócimy.
      - 15 -
      Zyski z panstwowych dotacji na koscielne zaklady opieki spolecznej ( art. 22
      ust.1 Konkordatu ) i zyski z panstwowych dotacji na przedszkola, szkoly i inne
      placówki oswiatowo - wychowawcze kosciola.
      - 16 -
      Zyski z urze
    • Gość: il txt z "LeMmonde Diplomatiqe -edycja polska" IP: *.chello.pl 08.12.08, 11:29
      "We wschodniej części Europy Kościół polski również boryka się z kolejnymi
      przejawami zeświecczenia i pluralizmu. "To kolosalny kryzys – analizuje
      Charentenay – nie do wyobrażenia jeszcze 20 lat temu. Księża zrzucają sutanny,
      alarmująco spada liczba powołań kapłańskich i zakonnych, biskupi zmieniają się w
      pozbawionych charyzmy administratorów, zmniejsza się udział w praktykach
      religijnych... Polacy dotkliwie poczuli wolność i pluralizm".

      To prawda, że 95% deklaruje się jako katolicy, a 40% ludności regularnie
      uczestniczy w sprawowaniu kultu. Polacy, wierni wartościom prorodzinnym, nie są
      przez to wcale mniej wyzwoleni seksualnie niż inne społeczeństwa europejskie.
      Wbrew oficjalnej doktrynie katolickiej 54% opowiada się za prawem do aborcji, a
      60% – za konkubinatem. Młodzi patrzą na dogmatyczny autorytet Kościoła z coraz
      większym dystansem: 52% deklaruje wyznawanie tzw. wiary osobistej.

      Jak Kościół reaguje na taki rozwój wypadków? Źle – wydaje się, że nie jest już w
      stanie nadążyć za przemianami społeczeństwa. Nadal stara się przekonać, że mówi
      w jego imieniu, tak jak przed 1989 r., gdy stanowił symbol antykomunistycznego
      oporu. Ale te pretensje dziś są już tylko fikcją, ich prawomocność postawiły pod
      znakiem zapytania wewnętrzne rozdźwięki wokół referendum akcesyjnego do Unii
      Europejskiej w 2003 r. – z jednej strony, antysemickie diatryby
      ultranacjonalistycznego Radia Maryja, z drugiej krytyki tzw. "otwartych"
      intelektualistów katolickich. Linie podziałów politycznych przechodzą przez sam
      środek katolicyzmu.

      Wśród prawdopodobnych przyczyn tego bezprecedensowego załamania wymienić można
      śmierć Jana Pawła II w 2005 r. "Papież był faktycznym przywódcą Kościoła
      polskiego, któremu przyznał coś w rodzaju statusu mitologicznego wyjątku -
      wyjaśnia socjolog Partick Michel. – Jego śmierć oznaczała powrót Polski do
      normalności, na co najwyraźniej nikt nie był przygotowany". W rezultacie
      katolicyzm targany jest przez wewnętrzne napięcia, które członkowie byłej
      opozycji antykomunistycznej zbywają milczeniem. Zmiany polityczne i konfrontacja
      z zupełnie nową, pluralistyczną rzeczywistością społeczną doprowadziły do
      destabilizacji i postawienia pod znakiem zapytania prawomocności bezbarwnego i
      niezdolnego do przekroczenia własnych porażek episkopatu.

      W swych analizach obecnego stadium dechrystianizacji Europy jezuita Henri
      Madelin dochodzi do wniosku, że "po pełzającej sekularyzacji przede wszystkim
      obyczajowej przychodzi nowy rodzaj zeświecczenia porządku społecznego: tendencja
      do wykluczenia interwencji religijnych w domenie publicznej". W obliczu
      tendencji do marginalizowania Kościoła w liberalnym społeczeństwie, papież
      Benedykt XVI wykazuje się równocześnie dużą dozą realizmu i pobożnymi
      życzeniami. Papież-teolog z pokorą przyznawał w początkach pontyfikatu, że mamy
      do czynienia z całościowym kryzysem europejskiego katolicyzmu, który wydaje się
      poważny i trwały: "Nie istnieje system, który pozwoliłby na szybkie zmiany.
      Musimy posuwać się naprzód, by wyjść z tunelu, a w międzyczasie trwać w
      cierpliwości". Jednak przywódca Kościoła katolickiego nie chce przyznać, że
      przegrał w starciu z czarnymi bestiami nowoczesnego sekularyzmu i relatywizmu.
      To dlatego bez mrugnięcia okiem popiera morderczą kampanię, jaką wydały im
      episkopaty w Hiszpanii i Włoszech".

      Michel Cool,
      tłumaczenie: Agata Czarnacka,

      Tekst pochodzi z miesięcznika "Le Monde Diplomatique - edycja polska".
      • Gość: kazik Re: txt z "LeMmonde Diplomatiqe -edycja polska" IP: 67.60.67.* 08.12.08, 21:28
        zadna tu nowosc,Biblia to wszystko przepowiada.nie ma posrod tej
        religii[majacej czelnosc uwazania sie za reprezentujaca prawdziwego
        Boga],Ducha Bozego i dlatego takie sa tego owoce.ludzie,uciekajcie do
        czytania Biblii i rozwazania nad tym co sie z Niej czyta.tak jak to
        robia Swiadkowie Jehowy[Jahwe].powodzenia,tobie Ed tez.
        • Gość: kazik Re: txt z "LeMmonde Diplomatiqe -edycja polska" IP: 67.60.67.* 11.12.08, 22:37
          to ze sa animozje co do kosciolow i ich przywodcow,jest powodem przez
          nich nie podchodzenia powaznie do nauk biblijnych,min.do tego,by
          tak znaczylo tak,a nie,nie.uwidacznia sie to np.obecnie w okresie tzw
          Bozego Narodzenia.otoz w Biblii nie ma mowy o dniu narodzin Jezusa,
          ani zadnego polecenia co do obchodzenia takowego dnia,by uhonorowac
          Jezusa.jaki wniosek wyplywa z ew.Jana 14:15? skad sie wiec wziela ta
          data 25 XII,by obchodzic urodzenie sie Jezusa? na to pytanie szczerze
          i z radoscia odpowiedza kazdemu Swiadkowie Jehowy.
          • Gość: Ed Zacznijmy od najbiższych świąt Mitry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 05:14
            Zbliża się lada dzień pradawne święto Mitry.

            Właśnie w tym momencie musimy lub też powinniśmy uzmysłowić sobie, że Chrystus
            jest kolejnym bogiem, który przyszedł na świat w podobnych okolicznościach jak
            wielu jego poprzedników. Kult Jezusa zadziwiająco wiele zaczerpnął z kultu boga
            Mitry, o czym raczej się nie mówi a nawet popularne mitologie niechętnie sięgają
            do wzorca swojego przekazu teologicznego. Chyba ze zrozumiałych względów. Każde
            z wydań religijnych chce być tym jedynym i jedynie słusznym przekazem
            teologicznym nie tylko ze względów humanitarnych.

            Chrześcijaństwo też nie jest wolne od tego, a co poniektórzy doszukują się w
            chrześcijaństwie wielu zapożyczeń z kultu Mitry.
            Przykładami takich wspólnych elementów - jak się twierdzi - jest m.in.:
            - zmartwychwstanie
            - chrzest, konfirmacja, komunia
            - Trójca św Mitry (znacznie starsza od chrześcijańskiej)
            - potop i arka
            - dzień narodzin Mitry (25 grudnia) przyjęto jako dzień narodzin Chrystusa
            - itp.

            Niektóre zbieżności (np. znana historia o potopie) mogą być uznawane za
            potwierdzenie prawdziwości przekazu Biblii (dostarczają bowiem tych samych
            informacji, mimo że pochodzą z innego źródła), choć jednocześnie mogą świadczyć
            o zapożyczeniach z innych religii dokonanych przez judaizm i chrześcijaństwo
            (patrz: synkretyzm religijny).

            Potwierdzało by to stawianą niekiedy tezę, że luka w życiorysie Chrystusa
            związana była z pobieraniem nauk w klasztorach Indii, gdzie nawet odkryto
            domniemane dowodu wskazujące na jego pobyt w tych ośrodkach kształcenia
            religijnego.

            Bóg Mitra znany był w Rzymie, Iranie i Indiach. W mitologii indyjskiej
            przedstawiany jest jako ten, który zaprowadził zgodę między ludźmi uosabiając
            łagodny i opiekuńczy aspekt władzy królewskiej.

            W chrześcijaństwie Piotrowym wykorzystano ten pozornie głoszony mit do
            bezpardonowej walki o władzę.

            Kolejne podobieństwo, to pączkowanie tych religii na różne schizmy i wydania. A
            zatem nihil nowi, co nie było znane ludzkości przed Chrystusem, tylko chyba w
            mniej barbarzyńskim i narzędziowym wydaniu. Tę samą genezę obchodzenia święta
            solarnego można dopatrzeć się także i w mitologii Słowian, którzy mieczem byli
            nawracani na to neojudaistyczne wydanie tej religii.

            Tyle w szalonym wręcz skrócie i w tak niedoskonały sposób można zasygnalizować o
            tle funkcjonowania tej religii.

            Również pozdrawiam.
    • Gość: er Glemp na polowaniu IP: *.chello.pl 12.12.08, 22:42
      www.pardon.pl/artykul/7150/kosciol_katolicki_bardziej_sluzy_mamonie_niz_bogu
    • Gość: wrt biskupi IP: *.chello.pl 14.12.08, 20:52
      Biskupi - wsiok na wsioku
      Autor: kakareich 17.02.08, 18:38
      Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz

      wg miejsca urodzenia:
      Balcerek Grzegorz -Grodzisk Wlkp
      Ziółek Władysław - wies Komorniki k. Wolborza
      Zimowski Zygmunt-Kupienin k.Mędrzechowa
      Zimoń Damian- Niedobczyce
      Zimałek Marian -wies Maków, par. Skaryszew
      Ziemba Wojciech-Wampierzow
      Życiński Józef-Nowa Wies koło Piotrkowa Trybunalskiego
      Bagiński Jan - Kamionka
      Zawitkowski Józef - Wał, par. Żdżary
      Zając Jan -Libiąż
      Wysocki Józef-Jartypory
      Wilski Teofil -Skubarczew
      Wieczorek Jan-Bodzanowice
      Tyrawa Jan-Boguszow-Gorce
      Tomasik Henryk-Łukow
      Tokarczuk Ignacy-w Łubiankach Wyższych k. Zbaraża
      Świerzawski Wacław -w Złoczowie w Archidiecezji Lwowskiej
      Śrutwa Jan-we wsi Majdan Górny w parafii Tomaszów Lubelski
      Śliwiński Andrzej-w Werblini koło Pucka
      Szkodoń Jan -w Chyżnem
      Szal Adam -w Wysokiej k. Łańcuta
      Styrna Jan -w Przyborowie
      Stobrawa Paweł-w Zborowskiem
      Stefanek Stanisław-w Majdanie Sobieszczańskim
      Socha Paweł-w Wojsławicach, pod Radomiem
      Skworc Wiktor-w Rudzie Śląskiej - Bielszowicach
      Skucha Piotr-w Łaganowie
      Siczek Stefan-w Siczkach koło Radomia
      Ryczan Kazimierz-w Żurawicy,
      Romaniuk Kazimierz -w Hołowienkach k. Sokołowa
      Regmunt Stefan-w Krasnymstawie
      Rakoczy Tadeusz-w Gilowicach koło Żywca
      Pylak Bolesław-w Łopienniku
      Pikus Tadeusz -we wsi Zabiele
      Pieronek Tadeusz-we wsi Radziechowy koło Żywca
      Pazdur Józef -w Woli Skrzydlańskiej
      Ozorowski Edward-w Wólce-Przedmieście koło Białegostoku.
      Orszulik Alojzy -w Baranowicach, par. Żory
      Nycz Kazimierz-w Starej Wsi koło Oświęcimia
      Nowak Stanisław -w Jeziorzanach
      Nossol Alfons-w Brożcu (diecezja opolska)
      Napierała Stanisław-w Kalwach
      Muszyński Henryk-w Kościerzynie
      Miziński Artur-w Opolu Lubelskim
      Michalik Józef-w Zambrowie (diecezja łomżyńska)
      Mering Wiesław-w Żukowie koło Gdańska
      Mazur Jerzy-w Hawłowicach
      Mazur Jan-w Połoskiem
      Martyniak Jan -w Spasie koło Starego Sambora
      Marcinkowski Roman-w Szczutowie
      Małysiak Albin-w Koconiu, parafia Ślemień,
      Leszczyński Mariusz-w Horyńcu
      Kusz Gerard-w Dziergowicach
      Kupny Józef-w Dąbrówce Wielkiej
      Kruszyłowicz Marian-w Gliniszczach
      Krupa Piotr-w Braciejowej (diecezja tarnowska)
      Kędziora Stanisław -w Seligowie (Parafia Pszczonów, Diecezja Łowicka)
      Kasyna Ryszard-w Nowym Stawie
      Karpiński Ryszard-w Rudzienku,
      Kamiński Zygmunt-we Wzgórzu-Bełżycach
      Kamiński Romuald-Janówce w diecezji ełckiej
      Jarecki Piotr-w Sierpcu na terenie diecezji płockiej
      Janiak Edward-w Malczycach
      Gurda Kazimierz-w Książnicach Wielkich
      Gulbinowicz Henryk-w Szukiszkach,
      Gołębiewski Marian -w Trzebuchowie nieopodal Koła
      Gocłowski Tadeusz-w Piskach
      Głódź Sławoj Leszek-w Bobrówce (Arch. Białostocka)
      Gębicki Stanisław -w Witkowie, (powiat Lipno, parafia Zaduszniki,
      diecezja włocławska)
      Gądecki Stanisław-w Strzelnie
      Gałecki Jan -w Zalesiu
      Frankowski Edward-Kępa Rzeczycka k. Stalowej Woli
      Fortuniak Zdzisław-w Wieszczyczynie koło Śremu
      Dziwisz Stanisław-w Rabie Wyżnej
      Dzięga Andrzej-w Radzyniu Podlaskim
      Dydycz Antoni-w Serpelicach
      Duś Marian-w Róży, w Diecezji Tarnowskiej
      Depo Wacław-w Szydłowcu k/Radomia
      Dembowski Bronisław-w Komorowie, powiat Ostrów Mazowiecka
      Dec Ignacy -w Hucisku koło Leżajska,
      Cisło Mieczysław-w Niemirówku (parafia Krasnobród, diec. zamojsko-
      lubaczowska)
      Cieślik Paweł -w Czernicach na ziemi złotowskiej.
      Cichy Stefan-w Przyszowicach
      Budzik Stanisław-w Łękawicy k. Tarnowa
      Bronakowski Tadeusz-pochodzi z parafii Studzieniczna, obecnie
      parafia Kolnica
      Bobowski Władysław-w Tropiu
      Bernacki Gerard -w Książenicach
      Białogłowski Edward-w Rzeplinie
      • edico Watykan przed sądem 16.12.08, 05:25
        Trzech Amerykanów pozwało Watykan do sądu, a za świadka oskarżenia wybrało
        Benedykta XVI. Ich zdaniem papież wiedział o molestowaniu dzieci przez księży i
        próbował to tuszować. Mogą mieć rację.

        Dowodem na udział Bendykta XVI w tuszowaniu przypadków pedofilii ma być
        ujawniony w 2003 dokument z wytycznymi dla duchownych. "Instructio de modo
        procedendi in causis sollicitationis" z 1962 radzi, jak tonować krytykę w
        mediach, uciszać ofiary i grozi automatyczną ekskomuniką tym, którzy ujawnią
        przypadki pedofilii w kościele publicznie. Dokument opublikowało na swojej
        stronie internetowej m. in. BBC.

        To nie pierwszy taki wypadek. W 2001 papież - jeszcze jako kardynał Ratzinger
        wysłał do wszystkich biskupów list, w którym upewniał ich, że sprawy pedofilii i
        molestowania w kościele mogę być rozpatrywane "za zamkniętymi drzwiami" i
        wszystkie dowody mają być tajne przez 10 lat od momentu osiągnięcia przez ofiarę
        pełnoletności - co powoduje przedawnienie sprawy i uniemożliwia wyciągnięcie
        konsekwencji finansowych wobec kościoła.

        Z tego powodu w 2005 prawnicy Benedykta XVI musieli prosić o wystawienie mu
        listu żelaznego przed jego wizytą w USA, gdyż w Teksasie był oskarżony o
        utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości. Rzeczniczka Watykanu nie chciała
        odnieść się do tego dokumentu. Stwierdziła tylko, że "to wewnętrzny dokument
        Watykanu, więc nie będziemy go komentować".

        List podpisany przez papieża potwierdza oskarżenia autora programu "Sex Crimes
        and the Vatican" emitowanego w BBC, który jako 14 letni chłopiec był molestowany
        przez księży w Irlandii. Odpowiedzialnością za kryzys związany z pedofilią w
        kościele obarcza Josepha Ratzingera (aktualnie Benedykt XVI - Red.), który przez
        20 lat jako szef Kongregacja Nauki Wiary odpowiadał za egzekwowanie "Instructio
        de modo procedendi in causis sollicitationis", której kontynuacją był list z 2001.

        Wyjaśnia to też szokujące przypadki pedofilii w kościele. Zakonnik Brendan
        Smyth, był podejrzany o 400 przypadków wykorzystywania dzieci, z czego w 1994
        udowodniono mu tylko 91 - bo zmarł w więzieniu w trakcie procesu. Dobrać się do
        takiej ilości dzieci w trakcie swojej pięćdziesięcioletniej (1945-1994 - Red.)
        "posługi" mógł tylko dzięki swoim przełożonym, którzy o jego "słabości"
        wiedzieli już pod koniec lat czterdziestych.

        Problem jest poważny. Według zamówionego i sfinansowanego przez amerykańskich
        biskupów raportu John Jay College na temat molestowania nieletnich w Kościele
        Katolickim z około 94607 księży w USA pomiędzy 1950 a 2002, o wykorzystywanie
        nieletnich było oskarżonych 4127, czyli mniej więcej 4,3%. Odszkodowania dla
        ofiar sięgnęły już 2 mld dolarów!

        Benedykt XVI komentując wypadki z 2002 roku, kiedy ujawniono w USA, że księża
        seksualnie wykorzystujący nieletnich, byli przenoszeni do innych parafii, ale
        przez lata nie wyciągano wobec nich żadnych konsekwencji, mówił o "poważnie
        skrzywdzonych" ofiarach księży-pedofilów i zgodził się z kardynałem Francisem
        George z Chicago, że sprawy związane z tym skandalem "były czasem źle załatwiane
        przez biskupów".

        To przykład pospolitej hipokryzji, czy też "jezuickiej moralności"? Zdecydujcie
        sami.
        www.pardon.pl/artykul/7201/benedykt_xvi_chronil_pedofilow_watykan_pozwany
      • edico Re: biskupi, biskupi 16.12.08, 05:31
        Sięgnij do portalu polonica na temat biskupów, to jeszcze nie jednemu się zadziwisz.
    • Gość: w STOP IP: *.chello.pl 21.12.08, 23:03
      www.pardon.pl/zdjecie/3/1530942/129246
      znalezione w sieci :)
      • Gość: 555 Zainteresowanym do wglądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.08, 00:50



        www.tvn24.pl/1,251,8,51663116,138883568,5933222,0,forum.html
        • Gość: kazik Re: Zainteresowanym do wglądu IP: *.cpe.cableone.net 25.12.08, 19:19
          a wiec warte zastanowienia nad soba,pod katem wiedzy o religii i o
          Bogu,oraz o wlasnym stosunku jaki sie ma co do wlasnej wiary.polecam
          kazdemu ksiazke pod tytulem "Czego naprawde uczy Biblia?".bardzo
          bogata w tresc,dajaca duzo do myslenia,szczegolnie komus o
          szczerym sercu wobec Boga.ogromnie pomocna w czytaniu Biblii i
          rozwazaniu nad czytanym materialem.zawiera 19 roznych tematow na
          ktore czesto ludzie pytania zadawaja,ktore ich nurtuja i sa zagubieni
          bo tyle jest roznorodnych opinii.chociazby pytania Gdzie sa umarli?,
          albo Czym jest Krolestwo Boze?,sa bardzo ciekawymi,ale ilu zna na nie
          odpowiedz? bardzo malo i czesto nie sa pewni wiedzy i zrozumienia.
          takze kwestia religii,Ktora religia cieszy sie uznaniem Boga? Ed,
          ktory czesto tu pisze,zwraca uwage ludziom na rozne religie,bogow,ale
          nikt z tego nie moze wyluskac prawdy.a przeciez wszystkie te bogi z
          rytualami i wierzeniami po religiach calego swiata maja swoj
          wspolny korzen-starozytny Babilon i nic nie maja wspolnego z
          Bogiem Biblii[Jahwe,Jehowa Bogiem].ludziom myla sie pojecia,Duch z
          Dusza,takze Trojca jest dla nich ogromna tajemnica[Jezus nic o niej
          nie uczyl].wyzej wspomniany tytul polski ksiazki jest takze dostepny
          w jezykach angielskim,rosyjskim,ukrainskim i jeszcze w kilku innych.
          jeszcze raz polecam i zycze przyjemnej lektury osobiscie jak rowniez
          w gronie rodzinnym i wsrod przyjaciol.
          • Gość: 13 Re: Zainteresowanym do wglądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 22:50


            "Obserwacja życia i doświadczenie lekarskie utwierdzają mnie, że Boga nie ma -
            mówi w rozmowie z "Dziennikiem" Zbigniew Religa."


            Nic ująć nic dodać
          • Gość: Ed Re: Zainteresowanym do wglądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 00:43
            Rzeczywiście jest kwestia zastanowienia się nie tylko nad sobą, ale także formy,
            w jakiej funkcjonujemy w tym społeczeństwie.
            Bardzo proszę Cię Kaziu, nie polecaj mi biblii przed jej samodzielnym
            przeczytaniem. Wolę porozmawiać o faktach a nie mirażach, których w Biblii wcale
            nie brakuje wzorem wielu innych religii, z których katolicyzm jak nie prawie
            wszystko, to przynajmniej bardzo wiele zapożyczył modyfikując to na swój sposób.

            Inna sprawa, to to, że katolicyzm powinniśmy przestać wiązać z chrześcijaństwem
            a łączyć wprost z religią Szawłową nazywaną niekiedy Nowotestamentową.

            Pozdrawiam
          • edico Zainteresowanym do wglądu - czego uczy Biblia??? 22.05.09, 22:18
            To jest rzeczywiście pytanie :))

            Biblia mówi wyraźnie "Poszedł i powiesił się" (Mt 27,5), a w
            innym miejscu mamy "Idź, i ty czyń podobnie" (Łk 10, 37).

            Czy Biblię zawierająca takie sugestie nie można nazwać czasem Biblią
            Samobójców???

            Nie wkladaj Bibli tego, czego tam nie ma.
    • dzi1a ED-owi sylwestrowo ściskam prawicę :))) 31.12.08, 19:40
      • Gość: Ed Re: ED-owi sylwestrowo ściskam prawicę :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 19:20
        Coraz rzadziej tutaj zaglądam z przyczyn praktycznie nie zależnych, stąd takie
        opóźnienie. Nie mniej jednak serdecznie dziękują i życzę w nowym roku dużo
        słońca nie koniecznie tylko z Peru :))

        Spełnienia marzeń.

        Pozdrawiam
    • Gość: LTF piękni ,młodzi i bogaci IP: *.chello.pl 02.01.09, 17:56
      pokolenie-jp2.pl/images/17_04_2005.jpg
    • Gość: zet nuncjusz Kowalczyk TW "Camppino" IP: *.chello.pl 07.01.09, 05:25
      wiadomosci.onet.pl/1891960,11,item.html
      oczywiście że "został zarejestrowany bez swojej wiedzy" ,oczywiście wiemy, wiemy:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka