Gość: et TW "Filozof" IP: *.chello.pl 02.11.08, 21:48 Sławomir Cenckiewicz w swojej najnowszej książce "Sprawa Lecha Wałęsy" na str. 353, w przypisie Nr 47 pisze: Józef Życiński był w latach 1977-1990 rejestrowany pod numerem 1263 przez Wydział IV KW MO w Częstochowie jako TW ps. "Filozof". Materiały archiwalne zniszczono w styczniu 1990 r. "Filozofa" miał pozyskać naczelnik wydziału IV, ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt. Stanisław Boczek (1978-1984) i por. Zbigniew Kalota (od 1984 r.) Z zachowanych akt lokalu kontaktowego SB o krypt. "Wanda" (Kraków, ul. Józefitów 15/7) wynika, że odbywano w nim spotkania z "Filozofem" (por. IPN Ka 0026/1067) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p ks.Kramek deportowany z USA do....Wielbarka IP: *.chello.pl 03.11.08, 17:42 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=86755440 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: ks.Kramek deportowany z USA do....Wielbarka IP: *.chello.pl 03.11.08, 19:36 Alarm dla miasta Wielbark Zobaczcie: wiadomosci.onet.pl/1,15,11,41953986,133920837,80395,0,forum.html Z wpisow na tym forum jasno wynika, ze w Wielbarku od kilku tygodni toczy sie prawdziwy dramat. Oto gosposia ksiedza Romana Kramka zorientowala sie kim jest ten czlowiek (skazany w USA za gwalt nieletniej, odsiedzial tam 9-miesiecy, a nastepnie zostal niedawno deportowany do Polski). Zbior artykulow na ten temat, lacznie ze zdjeciem ksiedza znajdziecie tutaj: bishop-accountability.org/priestdb/PriestDBbylastName-K.html Czy podejrzenia gosposi powstaly z obserwacji zachowania sie ksiedza, czy moze z tego jak odnosil sie do jej corki, tego jeszcze nie wiemy. Wiemy tylko, ze corka gosposi rozniosla zaufanym znajomym wydruki komputerowe o nieslawnej przeszlosci ksiedza. Ich dzialanie zostalo jednak odkryte, i jak sie latwo zorientowac juz trwa tam na nie REGULARNA NAGONKA. Nagonka z ksiedzem zboczencem w roli glownej, jako naczelnego naganiacza. Z wpisu “magdy” z 28.10.08 o “ptaku co wlasne gniazdo kala” przeciez jasno to wynika. Nie ulega watplowosci, ze do uciszenia skandalu przewielebny ksiadz Roman Kramek uruchomil swoich oddanych przyjaciol bojowkarzy z polskiego miasteczka New Britain, gdzie to zgwalcona przez ksiedza dziewczyne probowano oczerniac, po tym jak miejscowy proboszcz Pawel Wysocki, oglosil, ze to jest dziwka (“tramp”). Ich ordynarne wpisy, ktore pojawily sie teraz na forum maja jednoznaczna wymowe i swiadcza o duzej przedsiebiorczosci ksiedza Kramka: wiadomosci.onet.pl/1,15,11,41953986,134244740,80395,50,forum.html Zawiadomcie organa scigania, prase, przekazcie te wiadomosc znajomym!!! Nie pozwolmy na terroryzowanie spoleczenstwa przez zdemoralizowanych ksiezy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
edico Znowu walczy z wrogami kościoła 05.11.08, 10:47 ograniczających należne przywileje sług bożych :)) Głośna sprawa ks. Romana Kramka "urlopowanego" do za ekscesy na dotychczasowych placówkach duszpasterskich USA kosztowała Diecezję Warmińską oficjalnie 500 tys. $. Deportowany po niezwykle skromnej odsiadce z powrotem do Polski przy pomocy błogosławieństwa hierarchii kościelnej zaczyna swą działalność duszpasterską od nowa ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Prawda wyzwala TW "Filozofa" 05.11.08, 10:05 Sławomir Cenckiewicz w swojej najnowszej książce "Sprawa Lecha Wałęsy" na str. 353, w przypisie Nr 47 pisze: Józef Życiński był w latach 1977-1990 rejestrowany pod numerem 1263 przez Wydział IV KW MO w Częstochowie jako TW ps. "Filozof". Materiały archiwalne zniszczono w styczniu 1990 r. "Filozofa" miał pozyskać naczelnik wydziału IV, ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt. Stanisław Boczek (1978-1984) i por. Zbigniew Kalota (od 1984 r.) Z zachowanych akt lokalu kontaktowego SB o krypt. "Wanda" (Kraków, ul. Józefitów 15/7) wynika, że odbywano w nim spotkania z "Filozofem" (por. IPN Ka 0026/1067) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wr kościół , kapitał ,noc kryształowa ... IP: *.chello.pl 09.11.08, 11:37 pl.indymedia.org/pl/2008/11/39388.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aw ks.Isakowicz-Zaleski : TW"Filozof" to abpZyciński IP: *.chello.pl 14.11.08, 07:27 fakty.interia.pl/polska/news/ks-zaleski-tw-filozof-to-abp-zycinski,1210728 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej SLD :(((( IP: *.chello.pl 15.11.08, 09:10 www.dziennik.pl/polityka/article265065/Jestes_prawicowcem_Glosuj_na_SLD_.html#reqRss Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej SLD :((( IP: *.chello.pl 15.11.08, 09:13 Zaskakujące odpowiedzi polityków lewicy piątek 14 listopada 2008 12:02 Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD! » Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD! Zamknij X Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD! fot. Marcin Łobaczewski Jesteś prawicowcem? Głosuj na SLD! Chodzą do kościoła. Chcą wprowadzenia kary śmierci. Uznają związki gejów za niezgodne z naturą człowieka. Nie chcą legalizacji miękkich narkotyków i uważają, że państwo nie powinno ingerować w gospodarkę. Kto to jest? To... politycy SLD. W anonimowej ankiecie wielu z nich przyznało się do wyznawania prawicowych wartości. czytaj dalej... REKLAMA Politolodzy przepytali polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Rozdali anonimowe ankiety uczestnikom regionalnych zjazdów tej partii. Wyniki zaszokowały nie tylko naukowców, ale także samo kierownictwo SLD. Okazało się, że lewicowcy to... prawicowcy. Jedno z badań przeprowadzono na Dolnym Śląsku. Jego wyniki publikuje wrocławskie wydanie "Gazety Wyborczej". Wynika z niego, że spośród polityków lewicy: 1. "Aż 62 procent działaczy SLD z Dolnego Śląska uważa, że dla dobra gospodarki państwo powinno się trzymać od niej z daleka". 2. "35 procent jest za sztandarowym dla ekonomicznych liberałów podatkiem liniowym, a 72 procent opowiedziało się za współpracą lewicowego z nazwy SLD z partiami liberalnymi". A w sferze obyczajowej: 3. "60 procent przyznało, że chodzi do kościoła". 4. "42 procent chce przywrócenia kary śmierci, tyle samo twierdzi, że szkoła powinna uczyć przede wszystkim dyscypliny". 5. "28 procent badanych uważa homoseksualizm za sprzeczny z naturą człowieka". 6. "48 procent sprzeciwia się legalizacji małżeństw osób tej samej płci". 7. Aż "71 procent nie chce legalizacji miękkich narkotyków". "Ale czy to rzeczywiście zaskoczenie? Przecież w dobie największych triumfów SLD, partią tą kierował Leszek Miller, zdeklarowany zwolennik wolnego rynku. De facto centrowiec. Także Aleksandra Kwaśniewskiego trudno chyba nazwać lewicowcem" - pisze portal "Pardon" i dodaje: "Pamiętajmy, że SLD to partia, której największą siłą jest dawny aparat PRL-owski (...) Ostatnie lata PRL to rządy wojska i milicji. A więc ludzi, dla których wartością samą w sobie jest dyscyplina i porządek. Może właśnie z tęsknoty za tamtymi czasami bierze się poparcie dla kary śmierci. I może też obyczajowy konserwatyzm - jakże charakterystyczny dla czasów PRL". A jak w podobnych badaniach wypadłyby prawicowe partie, takie jak PO albo PiS? Czy przypadkiem działacze PiS nie wyszliby na większych lewaków niż ludzie SLD? A może nie jest to żaden przypadek - tylko czysty polityczny marketing, w którym używanie nazw lewica i prawica ma tylko jeden cel - mamienie wyborców. Działaczy SLD wiosną przepytali naukowcy z Centrum Badań nad Życiem Politycznym Wolnego Uniwersytetu w Brukseli przy współpracy z Instytutem Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. TOKU Gazeta Wyborcza Wrocław, Par Odpowiedz Link Zgłoś
edico Dekalogowe reminiscencje 15.11.08, 20:11 pl.youtube.com/watch?v=5QpOs4w6TYg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w film IP: *.chello.pl 17.11.08, 20:26 pl.youtube.com/watch?v=Nd2qA1x57sY&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zeitgeist Final Edition (Napisy PL) cz.01/12 21.11.08, 15:15 www.youtube.com/watch?v=kRDvbXaQvB8&feature=related Najnowsza uaktualniona wersja: www.youtube.com/watch?v=kRDvbXaQvB8 Ze względu na rozmiar, warto ściągnąć całość na dysk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w znak humanistyczny na klasowej scianie IP: *.chello.pl 17.11.08, 21:33 www.racja.walbrzych.pl/akt-walb-maly_sukces.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłańskie" IP: *.chello.pl 18.11.08, 11:22 Prześledźmy pewien okres życia „Prymasa Tysiąclecia”, a konkretnie lata 1932 -1939. Co w tym okresie robił i gdzie? Był redaktor naczelnym miesięcznika włocławskiego "Ateneum Kapłańskie", kierując jednocześnie sodalicją mariańską, prowadził chrześcijański uniwersytet robotniczy i działalność społeczno-oświatową w chrześcijańskich związkach zawodowych. Cóż takiego ciekawego mogli dowiedzieć się czytelnicy, robotnicy i związkowcy z chrześcijańskich związków od tego kapłana i z jego miesięcznika? Bardzo pouczających rzeczy, dotyczących między innymi III Rzeszy i jej wodza Adolfa Hitlera. Oto kilka złotych myśli wielkiego prymasa: 1. „Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację”. 2. „Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (...) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej – przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa”. 3. „Hitler jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki”. 4. : „Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim” 5. „Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec”. 6. „Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje nie tylko określony system polityczny. Podejmuje ona tytaniczną próbę urzeczywistnienia wielkich idei, mających przynieść odrodzenie ludzkości (...) Dzięki swej antykomunistycznej postawie niemiecki narodowy socjalizm przyczynił się do tego, aby położyć tamę zagrożeniu Europy przez bolszewizm. W tym względzie ma zasługi dla całej ludzkości.” 7. „III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości (...) Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera (...) jest twórcą nowej, genialnej taktyki” Czy potrzebny jest tutaj jakiś komentarz? Uważam, że nie. Powinno nam wystarczyć wielce pouczające stwierdzenie wielkiego prymasa: „Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym kole lekarzy...” Czy to jest prawda doktorze Mengele? Można tylko nieśmiało zwrócić uwagę, iż zgodnie z artykułem 13 Konstytucji RP – „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.” Uczynienie papieżem miłującego nazistów Wyszyńskiego modło być więc wstępem do delegalizacji Kościoła. Ostrożnie zatem z uwielbieniem dla „Prymasa Tysiąclecia”... Ta Konstytucja, to oczywiście żart – w żadnym wymiarze nie ma zastosowania do takich wielkich przedstawicieli Kościoła Katolickiego. Jak strasznie oburzyłaby prawdziwych Polaków katolików. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 16:11 Pisałem kiedyś na ten temat na forum Kraj. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
androsak Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań 18.12.14, 22:53 trudno uwierzyć, że takie miał poglądy a skoro tak to jak się zachował w trakcie okupacji hitlerowskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
maupa_1949 Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań 04.01.15, 02:20 Pewnie zmądrzał po szkodzie, jak to Polak... Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Kard.Wyszyński i jego poglądy "Ateneum kapłań 19.01.15, 17:23 Niestety, redagował te wzniosłe myśli jeszcze przed wojną i to po powrociez tzw. studiów teologicznych w Niemczech. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w wykradziono kwity dot. TW "Filozofa"? IP: *.chello.pl 20.11.08, 13:54 www.bibula.com/?p=3260 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: "GP": zniknęły akta TW "Filozofa" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 22:38 "Gazeta Polska": Z lubelskiego IPN w 2007 roku wyniesiono akta płk. Tadeusza Hawrota, byłego szefa Wydziału IV WUSW w Lublinie, który odpowiadał za całą agenturę SB w Kościele na Lubelszczyźnie, w tym w KUL i kurii lubelskiej. Co ważne, wśród tych dokumentów były również te dotyczące TW "Filozofa". Abp. Życiński jest negatywnym bohaterem książki autorstwa historyka Sławomira Cenckiewicza (współautora "SB a Lech Wałęsa"), a w ostatnich dniach ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wrócił do tej sprawy. Napisał on na swoim blogu: - Dr Sławomir Cenckiewicz w najnowszej książce "Sprawa Lecha Wałęsy" na stronach 343 i 353 jako pierwszy historyk ujawniania, że w latach 1977-1990 ks. Józef Życiński przez Wydział IV SB w Częstochowie był zarejestrowany jako tajny współpracownik o ps. Filozof - pisze ks. Zaleski. Pozyskać miał go ppłk Alojzy Perliceusz. "Gazeta Polska" przywołuje także wypowiedz historyka, wedle którego hierarcha w 2005 r. kontaktował się z płk. Hawrotem. - Odbył z nim dwie rozmowy. Chodziło mu o wysondowanie sytuacji w archidiecezji lubelskiej pod kątem uwikłania księży w działalność agenturalną. Sam fakt, że arcybiskup spotykał się z człowiekiem, który kierował działaniami przeciwko Kościołowi, jest zastanawiający – mówi "GP" dr Sławomir Cenckiewicz. Dwa lata później (w 2007 r.), gdy wybuchła afera z agenturalną przeszłością arcybiskupa Stanisława Wielgusa, w lubelskim oddziale IPN zaginęły akta spraw nadzorowanych i prowadzonych przez Hawrota. Jak podaje "Gazeta Polska", to jedyny przypadek zaginięcia akt w IPN. Strata jest tym bardziej bolesna, bo były tam wyszczególnione sprawy, którymi się zajmował płk. Tadeusz Hawrot: nazwiska agentów, akcje, za które dostawał pochwały i premie uznaniowe. Sprawę wyciszono. Prokuratur umorzył sprawę z powodu niewykrycia sprawców (śledztwo trwało od marca 2007 r. do września). – Wykrycie sprawców wydawało się dość proste, ponieważ każde udostępnienie takich dokumentów jest w IPN rejestrowane. W tym przypadku dostęp do akt miały cztery osoby, wiadomo więc, która z nich oglądała je ostatnia. Według mojej wiedzy, znajdowały się tam m.in. dokumenty dotyczące TW "Filozof" – mówi "Gazecie Polskiej" jeden z lubelskich śledczych, były pracownik specsłużb. Prokuratura nawet nie przesłuchała płk. Hawrota i twierdzi, że dokumenty mogły zaginąć. Informatorzy "Gazety Polskiej" mówią, że abp Życiński, a także abp Wielgus w wolnej Polsce spotykali się z Hawrotem także w innych okolicznościach. W miejscowości Rogóźno pod Lublinem ma dacze elita lubelska, m.in. wielu kościelnych dostojników i wykładowców KUL, a także płk Hawrot. Bywają tam abp Wielgus i abp Życiński. Abp Życiński - w wypowiedzi dla KAI - zaprzecza, jakoby był "Filozofem": – Poza szczupłymi notatkami nie ma tam [w aktach SB – przyp. red.] żadnych cytatów z naszych rozmów, nie ma niczego, co mógłbym skomentować, do czego mógłbym się odnieść, a tym bardziej niczego, za co mógłbym się wstydzić. "Gazeta Polska" zwraca uwagę, że arcybiskup bardzo często w swoich homiliach przeciwstawia się lustracji i ujawnianiu akt zgromadzonych w IPN. Ks. dr. Tomasz Adamczyk, który skierował nas do rzecznika prasowego kurii. – Arcybiskup zdaje sobie sprawę z tych zarzutów. Nie ma nic do ukrycia. Dwa lata temu umożliwił Piotrowi Gontarczykowi dostęp do dokumentów na swój temat – komentuje ks. dr. Tomasz Adamczyk, osobisty sekretarz metropolity. wiadomosci.onet.pl/1866483,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Wykradziono kwity TW "Filozofa" (1) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 22:45 Hawrot odpowiadał za całą agenturę SB w Kościele na Lubelszczyźnie, w tym w KUL i kurii lubelskiej. Wśród tych dokumentów, według naszych informatorów, były m.in. dotyczące TW "Filozofa". – Sprawę pod naciskiem hierarchii kościelnej wyciszono, a śledztwo zostało szybko umorzone – mówi "GP" jeden z historyków warszawskiego IPN. Według tego historyka abp Józef Życiński, który jak wynika z ustaleń dr. Sławomira Cenckiewicza, był zarejestrowany jako TW "Filozof", w 2005 r. kontaktował się z płk. Hawrotem. – Odbył z nim dwie rozmowy. Chodziło mu o wysondowanie sytuacji w archidiecezji lubelskiej pod kątem uwikłania księży w działalność agenturalną. Sam fakt, że arcybiskup spotykał się z człowiekiem, który kierował działaniami przeciwko Kościołowi, jest zastanawiający – mówi. Spacery z agentem Fakt tych spotkań ma tym istotniejsze znaczenie, że dwa lata później, po publikacji "Gazety Polskiej" o uwikłaniu we współpracę z SB innego biskupa, wykładowcy KUL Stanisława Wielgusa, w 2007 r. w lubelskim oddziale IPN zaginęły akta spraw nadzorowanych i prowadzonych przez Hawrota. To jedyny przypadek zaginięcia akt w IPN. Nie jest to błahostka, biorąc pod uwagę, jacy studenci w sutannach kończyli KUL i jakie pełnią dziś funkcje (biskupi, profesorowie itp.). Klucz do ich przeszłości dzierży jeden człowiek, płk Hawrot. W aktach tych były wyszczególnione sprawy, którymi się zajmował, nazwiska agentów, akcje, za które dostawał pochwały i premie uznaniowe. To wszystko zniknęło. Sprawę wyniesienia akt Hawrota wyciszono. Nagłośnienie jej nie leżało ani w interesie niektórych ludzi Kościoła, którzy zabiegali, by nie było wokół tego rozgłosu, ani w interesie IPN (wstydliwa sprawa), a także prokuratury, która po krótkim śledztwie umorzyła sprawę z powodu niewykrycia sprawców. – A wykrycie ich wydawało się dość proste, ponieważ każde udostępnienie takich dokumentów jest w IPN rejestrowane. W tym przypadku dostęp do akt miały cztery osoby, wiadomo więc, która z nich oglądała je ostatnia. Według mojej wiedzy, znajdowały się tam m.in. dokumenty dotyczące TW "Filozof" – mówi jeden z lubelskich śledczych, były pracownik specsłużb. – Prokuratura nawet nie przesłuchała płk. Hawrota. Zaginięcie akt może uniemożliwić dokończenie kilku ważnych śledztw prowadzonych przez pion śledczy IPN w Lublinie – dodaje. – Prokuraturę zawiadomili szefowie Oddziału IPN w Lublinie. Poruszaliśmy też tę sprawę na kolegium IPN. Konsekwencją było przeniesienie szefa pionu archiwalnego lubelskiego IPN na inne stanowisko i kilka innych decyzji kadrowych. Wiadomo, że zaginęły akta personalne Hawrota. Czy także jakieś inne? Nie wiadomo. Ale na pewno nie wyprowadzono wszystkich spraw, którymi się zajmował. O zaginięciu akt Hawrota mówił w telewizji lubelskiej dziennikarz Wojciech Sumliński – mówi "GP" dr Mieczysław Ryba, członek Kolegium IPN w Warszawie. – Śledztwo wszczęto w Prokuraturze Rejonowej Lublin-Północ w marcu 2007 r., a umorzono we wrześniu z powodu "braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa", czyli braku dowodów, że akta te zostały celowo usunięte – wyjaśnia Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Czyli te dokumenty są w IPN? – pytamy. – Nie ma, ale to nie znaczy, że zostały wyniesione, mogły zaginąć – mówi prokurator Kępka. Na pytanie, czy przesłuchano płk. Hawrota, odpowiada, że nie może ujawniać danych osobowych osób, które były objęte działaniami prokuratury. W tym kontekście innego znaczenia nabiera pewność siebie arcybiskupa Życińskiego, który powiedział KAI: – Poza szczupłymi notatkami nie ma tam [w aktach SB – przyp. red.] żadnych cytatów z naszych rozmów, nie ma niczego, co mógłbym skomentować, do czego mógłbym się odnieść, a tym bardziej niczego, za co mógłbym się wstydzić. Jak twierdzą nasi informatorzy, abp Życiński, a także abp Wielgus w wolnej Polsce spotykali się z Hawrotem także w innych okolicznościach. W miejscowości Rogóźno pod Lublinem ma dacze elita lubelska, m.in. wielu kościelnych dostojników i wykładowców KUL, a także płk Hawrot. Bywają tam abp Wielgus i abp Życiński. – Widywałam tam obu arcybiskupów przechadzających się z płk. Hawrotem po okolicy. Skąd ta zażyłość, można się tylko domyślać – mówi lublinianka, która też ma tam letniskowy dom. Agenci Trzech Króli Sprawa TW "Filozofa" stała się głośna w ubiegłym tygodniu, gdy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na swoim blogu napisał, że dr Sławomir Cenckiewicz w najnowszej publikacji "Sprawa Lecha Wałęsy" jako pierwszy historyk ujawnił, że w latach 1977–1990 ks. Józef Życiński był zarejestrowany przez Wydział IV SB w Częstochowie jako tajny współpracownik o pseudonimie "Filozof". "Filozofa" miał pozyskać naczelnik Wydziału IV ppłk Alojzy Perliceusz, a jego kolejnymi oficerami prowadzącymi byli: kpt. Stanisław Boczek i por. Zbigniew Kalota. Z zachowanych akt lokalu kontaktowego SB o krypt. "Wanda" (w Krakowie) wynika, że odbywano w nim spotkania z "Filozofem". Co ciekawe, to właśnie ten esbek był w Piotrkowie Trybunalskim zwierzchnikiem innego esbeka, Wacława Głowackiego, który w latach 1975–1980 był oficerem prowadzącym o. Konrada Hejmy, zarejestrowanego jako TW "Dominik". Jak napisał ks. Isakowicz: "Kościelna komisja historyczna milczy w tej sprawie, choć wie o tym od dwóch lat. Sam o tym informowałem w styczniu 2007 r. przewodniczącego Episkopatu Polski, ale dostałem tylko jednozdaniową odpowiedź. O sprawie od dwóch lat wie także ode mnie ks. kard. Stanisław Dziwisz, który z tego między innymi powodu publicznie domaga się "zabetonowania akt IPN na 50 lat«". Abp Życiński zaprzecza, jakoby był "Filozofem". Jego zdaniem płaci cenę za to, że bronił Wałęsy. Spodziewał się, że "jakiś Cenckiewicz" go za to zaatakuje. Tymczasem już pod koniec 2006 r. wygłosił homilię bożonarodzeniową o agentach i lustracji, po której w Lublinie (w IPN, wśród dziennikarzy, pracowników KUL, niektórych duchownych) aż huczało, że arcybiskup był agentem SB. Podczas spotkania opłatkowego w jednej z lubelskich redakcji abp Życiński powiedział wówczas, że "gdyby dziś żyli Trzej Królowie, to posądzono by ich, że byli agentami służb specjalnych, bo poznali Jezusa, a jednocześnie utrzymywali kontakty z Herodem". – Mówił na ten temat około kwadransa. Nie powiedział ani słowa na temat wartości tych świąt dla katolików. Gdy wychodził, nawet nie złożywszy życzeń bożonarodzeniowych, ktoś przytrzymał go za sutannę: "Księże arcybiskupie, a życzenia?". No tak, zapomniałem. Życzę wam wszystkim zdrowych, wesołych świąt – powiedział. Byliśmy zszokowani – opowiada jedna z lubelskich dziennikarek. – Wtedy zaczął się starać o wyjazd do Rzymu. Ostatecznie został w Lublinie, ale jesienią 2007 r., jak mówiła mi osoba z bliskiego otoczenia arcybiskupa, był już prawie spakowany. Może wygrane przez PO wybory go zatrzymały? – dodaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Wykradziono kwity TW "Filozofa" (2) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 22:50 Poczekają aż wymrą TW "Filozof" zarejestrowany był przez 13 lat. Sprawa ta stanowi kolejny poważny problem lustracyjny, przed jakim stanął Kościół. – Kardynałowie Glemp i Dziwisz wybrali politykę na wymieranie – chcą przeczekać aż uwikłani we współpracę z SB hierarchowie zejdą z tego świata. A gdzie w takim razie jest miejsce na chrześcijańskie wyznanie win i zadośćuczynienie? Jeśli nie dojdzie do samooczyszczenia wśród hierarchów Kościoła, a także zwykłych księży, to za 15–20 lat zamiast świątyń katolickich będziemy mieć składy budowlane i dyskoteki – mówi "GP" ks. Jan, który ukończył niedawno seminarium. – To chichot historii – zarejestrowany jako agent SB naczelnym autorytetem moralnym Kościoła i narodu polskiego. Agenci bezpieki, którzy sami nie mają odwagi przyznać się do grzechu i publicznie kłamią, uczą nas, kleryków i wiernych, chrześcijańskiej moralności. Może wreszcie kardynał Dziwisz przypomni sobie słowa Ewangelii św. Jana: "prawda was wyzwoli"? Te słowa powiedział Jan Paweł II, gdy André Frossard, znany francuski pisarz i filozof, zapytał go, które słowa z Ewangelii wybrałby, gdyby mógł nam przekazać tylko jedno zdanie – dodaje ks. Jan. – Abp. Życińskiego zwerbowano, gdy wyjeżdżał do USA na wykłady. Wykorzystano fakt pewnej słabości hierarchy, a za pretekst do rozmowy werbunkowej posłużyły kryształy, które bez pozwolenia chciał wywieźć z kraju. Abp. Życińskiego zwerbował szef WUSW w Częstochowie, co świadczy o randze źródła – uznano, że będzie to agentura perspektywiczna – mówi jeden z byłych pracowników specsłużb. Arcybiskup z kolei tłumaczył, że to esbek chciał mu podarować kryształy, ale ich nie przyjął. Zasoby IV Departamentu MSW, który zajmował się inwigilacją duchowieństwa, zostały zniszczone. Podobno taka była umowa w Magdalence. Jednak kopie tych dokumentów lub mikrofilmy są z pewnością w rękach byłych wysokich rangą oficerów SB i w archiwach KGB. Na nieszczęście dla niektórych nie zniszczono zasobów I Departamentu MSW (wywiad). Dzięki temu można było ujawnić mroczną przeszłość pewnych powszechnie szanowanych duchownych. Wezwanie od Michała Archanioła "Kurier Lubelski" ogłosił niedawno ranking najbardziej wpływowych lublinian. Wyniki poznamy 21 listopada, ale już dziś wiadomo, że na szczycie plasuje się abp Życiński. Ma ogromny wpływ na życie publiczne, lubi wypowiadać się w mediach. Wśród lubelskich księży krąży anegdota, że kiedyś jeden z urzędników kurii lubelskiej próbował dostać się do arcybiskupa, ale nie mógł, ponieważ ten wciąż udzielał wywiadów. Dopiero gdy poprosił, by przekazano arcybiskupowi, że wzywa go Michał Archanioł, oderwał się od kamer. Abp Życiński jest przeciwnikiem lustracji, od 2005 r. w niemal co drugiej homilii dla intelektualistów wspominał o potrzebie jej "ucywilizowania". – Na spotkaniu opłatkowym potrafił podejść do jednego z szefów Katedry Historii KUL i powiedzieć mu, by zrewidował swoją opinię w sprawie lustracji. To z inspiracji abp. Życińskiego władze KUL-u skłoniły pracowników, by podpisali sprzeciw w sprawie odtajnienia archiwów IPN – mówi miejscowy dziennikarz. – Abp Życiński niejednokrotnie interweniował w lokalnych mediach, by nie publikowano niewygodnych materiałów. Tak było, gdy przygotowywaliśmy informację o arcybiskupie Mieczysławie Cisło, biskupie pomocniczym archidiecezji lubelskiej, że był agentem o kryptonimie TW "Rzymianin" – dodaje. Abp Życiński uczestniczy we wszystkich ważnych miejscowych bankietach, rautach, spotkaniach okolicznościowych liczących się osób z różnych branż. – Jest wszędzie zapraszany, gdyż wszyscy w Lublinie wiedzą, że od jego opinii, rekomendacji może zależeć ich kariera. W dniu imienin purpurata, 19 marca, przed pałacem arcybiskupim ustawia się długa kolejka, kilkaset osób – lokalnych władz, samorządowców, posłów itp., które chcą złożyć życzenia solenizantowi i wręczyć prezenty. Wiedzą, że taki gest jest dobrze widziany. Policja w ten dzień reguluje ruchem, by miasto się nie zakorkowało – mówi jeden z urzędników lubelskich. Arcybiskup lubi dobre wina i potrafi je rozpoznać, jest, jak mówią ci, którzy go znają, łasuchem, lubi też nowinki techniczne – laptopy, telefony komórkowe. W jego otoczeniu dużą rolę odgrywają młodzi księża, którzy wykształcili się za granicą. W IPN arcybiskup lubi przebywać w kręgu świeżo upieczonych historyków. – Pamiętam jedno z takich spotkań w okresie wielkanocnym, tzw. jajeczko. Arcybiskup miał krótki briefing na temat lustracji, a elementem religijnym było podniesienie do góry jajka i słowa: "Podzielmy się jajem globalnie" – opowiada jeden z historyków. Skontaktowaliśmy się z osobistym sekretarzem metropolity lubelskiego, ks. dr. Tomaszem Adamczykiem, który skierował nas do rzecznika prasowego kurii. – Arcybiskup zdaje sobie sprawę z tych zarzutów. Nie ma nic do ukrycia. Dwa lata temu umożliwił Piotrowi Gontarczykowi dostęp do dokumentów na swój temat – powiedział "GP" sekretarz. wiadomosci.onet.pl/1518156,2677,2,kioskart.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Ksiądz proboszcz wulgarnie zaczepiał nastolatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.08, 16:09 W Janikach i innych wsiach należących do parafii ksiądz Wieńczysław jest dziś głównym tematem rozmów. Ludzie opowiadają nie tylko o historii Edyty, ale też zaczynają przypominać sobie dziwne i nienaturalne zachowanie duchownego wobec uczennic Szkoły Podstawowej w Aleksandrowie, gdzie uczył religii. Niektórzy mówią wprost, że ksiądz czynił krępujące, wręcz wulgarne, uwagi pod adresem nastolatek. Wczoraj drzwi kościoła i plebanii w Janikach były zamknięte. Mieszkańcy wsi twierdzą, że ksiądz Ł. - albo jedna z jego zaufanych osób - przyjechał na plebanię w nocy z wtorku na środę, bo na plebanii paliło się światło. Z garażu zniknął zaś samochód duchownego, który jeszcze we wtorkowe popołudnie tam był. Nie ma podstaw, by ograniczyć Edycie L. prawa rodzicielskie - poinformował wczoraj prezes Sądu Rejonowego w Częstochowie Ryszard Myrda. Edyta L. urodziła dziewczynkę, której ojcem jest ksiądz Wieńczysław Ł. z podczęstochowskiej wsi Janiki. Jak ustalili reporterzy dziennika "Polska", ksiądz początkowo namawiał Edytę, aby nie zgodziła się na operację cesarskiego cięcia, która mogła uratować dziecku życie, a następnie już po porodzie prosił lekarkę w szpitalu, aby zrobiła coś, "żeby to dziecko nie żyło". Kurator, który zajął się sprawą, stwierdził, że matka, przebywająca z córką w szpitalu, interesuje się dzieckiem, a warunki w rodzinnym domu kobiety nie dają podstaw, by pozbawić ją praw rodzicielskich do nowonarodzonej córki. Edytą L., jej dzieckiem oraz rodziną nadal ma zajmować się kurator sądowy. Sytuację w rodzinie ma monitorować też Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Krzepicach. Kobieta opuści szpital prawdopodobnie w piątek. Według naszych informacji Edytę L. miała wczoraj odwiedzić w szpitalu matka razem z ks. Wieńczysławem. Ten się jednak nie pojawił. - Towarzyszył mi mój mąż - powiedziała Marta L. Ksiądz wczoraj miał złożyć kolejne zeznania w prokuraturze. Nie wiadomo jednak czy tam dotarł. - Toczy się postępowanie przygotowawcze w sprawie nakłaniania do pozbawienia życia noworodka. Dla dobra postępowania nie mogę ujawnić żadnych szczegółów - mówi Robert Wypych z wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Za nakłanianie do pozbawienia życia grozi kara więzienia od 8 lat nawet do dożywocia. Mieszkańcy tak Janików, jak i pobliskich Dankowic, skąd pochodzi Edyta, nadal nie mogą uwierzyć w to, co się wydarzyło. - Jestem zaskoczona tym, że ksiądz chciał zabić dziecko - mówi sąsiadka Edyty Barbara Antończak. - Kiedy Edyta zaszła w ciążę, ksiądz bywał u niej po kilka razy dziennie. Wyglądało na to, że się nią interesuje. Woził dziewczynę do lekarza. W dniu, kiedy dostała bólów porodowych, z samego rana pojechał po nią autem i zabrał do szpitala - opisuje kobieta i pyta: - Do czego musiało tam dojść, skoro lekarze zawiadomili prokuraturę? Sąsiedzi opowiadają, że ksiądz Wieńczysław Ł. pomagał rodzinie dziewczyny. - Zrobił w domu remont i kupił meble. Dla dziecka najwyraźniej też wszystko przygotował - opowiada Antończak. I dodaje: - Mam troje dzieci, więc zaproponowałam Edycie używane ubranka i wózek, ale nie chciała tego przyjąć. Powiedziała, że wszystko ma. W Janikach i innych wsiach należących do parafii ksiądz Wieńczysław jest dziś głównym tematem rozmów. Ludzie opowiadają nie tylko o historii Edyty, ale też zaczynają przypominać sobie dziwne i nienaturalne, ich zdaniem, zachowanie duchownego wobec uczennic Szkoły Podstawowej w Aleksandrowie, gdzie uczył religii. Niektórzy mówią wprost, że ksiądz czynił krępujące, wręcz wulgarne, uwagi pod adresem nastolatek. - Kiedyś na lekcji religii powiedział, że jestem wyrośnięta i wyglądam na więcej lat, więc powinnam się inaczej zachowywać - opowiada Ania z Janików. W jaki sposób? - Mówił mi i mojej koleżance, że powinnyśmy nosić krótkie spódnice. Kiedy zaś siadamy w klasie, powinnyśmy zakładać nogę na nogę, bo to ładnie wygląda i sprawia mu przyjemność. Ojciec dziewczynki nie kryje oburzenia. - Gdyby jeszcze raz coś takiego powiedział córce, zamierzałem iść do szkoły i przemówić mu do rozsądku. Na szczęście już tego nie zrobił - opowiada mężczyzna. - Ksiądz lubił młode kobiety, nawet dziewczynki w szkole zaczepiał. Dotykał je, robił im nieładne uwagi. Kiedyś w nieprzyzwoity sposób odezwał się do uczennicy szóstej klasy. Jej ojcu puściły nerwy i pobił księdza - opowiada Julian Ceglarz, członek rady parafialnej i były kościelny w parafii. Informacjom o molestowaniu uczennic przez księdza zaprzecza dyrektorka szkoły Małgorzata Wiewiórowska-Kluba. Twierdzi, że nigdy nie zauważyła nic niepokojącego. Przyznaje jednak, że ksiądz Wieńczysław nie radził sobie z uczniami i nie potrafił utrzymać na lekcjach dyscypliny. - Bez względu na to, jak sprawa skończy się z punktu widzenia prawa, nie wyobrażam sobie dalszej współpracy z księdzem Wieńczysławem. Wystąpię zarówno do swoich, jak i jego przełożonych, aby odsunąć księdza od uczniów. Za dużo spraw wyszło na jaw, aby mógł dalej uczyć i wychowywać młodzież - mówi Wiewiórowska-Kluba. Współpraca: Aldona Minorczyk-Cichy www.polskatimes.pl/stronaglowna/25429,wyrodny-ksiadz-ucieka-noca-przed-sprawiedliwoscia,id,t.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Proboszcz bał się obciachu (1) 24.11.08, 18:31 ''Gdy mój kolega zwierzył się ojcu duchownemu z onanizmu, to ten kazał mu zabrać papiery z seminarium, a inni - w tym ja! - spokojnie się masturbowali w ukryciu i zostali wyświęceni'' - rozmowy ks. Dzedzeja z byłymi księżmi mogą wywrócić do góry nogami przekonania wielu katolików o tym, czym jest wierność powołaniu, gdzie są granice lojalności wobec przełożonych. Księdzu Piotrowi Dzedzejowi nie było łatwo. Już sam pomysł, by kapłan przeprowadzał wywiady z eksksiężmi, pytając o przyczyny zrzucenia sutanny, może się wydawać - na przykład hierarchii - wywrotowy. "Byli" mogliby zaś się obawiać, że to szukanie bicza. I najwyraźniej się obawiali. Pierwsze próby nawiązania kontaktu z eksksiężmi zakończyły się kompletną klapą. "Co ja mogę na to powiedzieć? To pomyłka" - usłyszał ks. Dzedzej od jednego z rozmówców, który nie chciał się nawet przyznać do tego, że był księdzem. "Odmawiam. Po prostu" - warknął do słuchawki inny, gdy znienacka odwołał spotkanie. Dzedzej zmienił więc strategię: przestał umawiać się na spotkania. "Skoro wcześniej tak często moi rozmówcy rzucali słuchawką, byłem pewien, że tym razem w najlepszym wypadku nikt nie otworzy mi drzwi. W najgorszym - mogę oberwać" - tłumaczy z rozbrajającą szczerością. "Bezdomny" to alkoholik, który porzuciwszy sutannę, porzucił też wkrótce żonę. Wylądował na ulicy. Nocował w szaletach, na dworcu. I pod kościołem, w którym był wikarym. Kilkanaście rozmów, które w końcu udało mu się przeprowadzić, tworzy opowieść wstrząsającą. Żaden z byłych księży nie chciał ujawnić swojego nazwiska. Ks. Dzedzej nadał im lakoniczne kryptonimy: "Misjonarz", "Buntownik", "Taksówkarz", "Gorszyciel". Pod niektórymi kryją się wielkie tragedie. "Bezdomny" to alkoholik, który porzuciwszy sutannę, porzucił też wkrótce żonę. Wylądował na ulicy. Nocował w szaletach, na dworcu. I pod kościołem, w którym był wikarym. "Księża, gdy idą z plebanii do kościoła, widzą mnie, ale udają, że mnie nie znają, choć doskonale wiedzą, kim jestem. Proboszcz raz się na mnie rzucił, żebym nie robił mu obciachu. Wypiąłem się na niego, co mi zrobi?!" - opowiada. Pod koniec 2006 r. w kartonach pod kościołem znaleziono jego zwłoki. Dawni koledzy odprawili mszę za spokój jego duszy. "Homoseksualista" czeka na śmierć. Jest chory na AIDS. Zanim odszedł z zakonu, sygnalizował przełożonemu, że chciałby się poddać terapii. "Wyśmiali mnie. Leczenie? Przecież nie ma takiego problemu w naszym zakonie". "Katecheta" na pozór miał prościej - jak wielu nauczycieli religii nie radził sobie z uczniami, którzy traktowali go "jak błazna w sutannie" i wyzywali "od łysych ch...". Biskupa nie bardzo to obeszło. Kto za ciebie zapłaci? Znamienne, że w Kościele większą burzę niż "Porzucone sutanny" wywołała trylogia Jana Grzegorczyka, czyli odważna, ale mimo aluzji do naszych realiów fikcyjna przecież historia ks. Grosera. Tymczasem książki ks. Dzedzeja nie komentowali ani "reformatorzy", dla których mogła być koronnym dowodem na to, że w świecie duchownych źle się dzieje, ani biskupi. Tych pierwszych mógł zrazić brak jednoznacznej tezy. Niektórzy "byli" przyznają, że popełnili błąd, jak na dłoni widzimy ich niedojrzałość, chwiejność. A ks. Dzedzej sam przyznaje, że nie stara się być dobrym (ergo: dociekliwym) dziennikarzem - nie przyciska swoich rozmówców, nie łapie za słówka. Ale też w żaden sposób ich nie cenzuruje, nie próbuje usprawiedliwiać kościelnych struktur. Ta książka może więc liderów Kościoła uwierać. Tyle że sztampowe komentarze o zdradzie Chrystusa po jej lekturze jakoś więzną w gardle. Rozmowy ks. Dzedzeja mogą wywrócić do góry nogami przekonania wielu katolików o tym, czym jest wierność powołaniu, gdzie są granice lojalności wobec przełożonych. Pokazanie, że hasło "ślub posłuszeństwa obowiązuje" może w skrajnych przypadkach brzmieć jak szyderstwo z ludzkiej godności. "Co cię bolało, gdy byłeś kapłanem w Kościele rzymskokatolickim?" - pyta Dzedzej "Misjonarza", który był w zakonie przez 21 lat. Padają mocne słowa o cynizmie, cwaniactwie i hipokryzji. "Misjonarz" odczuł je na własnej skórze, gdy zachorował i usłyszał od swojego prowincjała: "Kto będzie płacił za twoje leczenie?". Na kolejnych placówkach zostawiono go niemal bez środków do życia, coraz bardziej osamotniony był na skraju samobójstwa. Są i historie przypominające artykuły z pierwszych stron tabloidów: na przykład o kazirodczym związku proboszcza z gospodynią - jego rodzoną siostrą. "Katecheta" na pozór miał prościej - jak wielu nauczycieli religii nie radził sobie z uczniami, którzy traktowali go "jak błazna w sutannie" i wyzywali "od łysych ch...". Problem w tym, że biskupa nie bardzo to obeszło. Gdy prosił o przeniesienie, kurialiści odpowiedzialni za nauczanie religii krzyczeli (wedle jego relacji "ryczeli"), że nie potrafi uczyć i jest nieudacznikiem. Są i historie przypominające artykuły z pierwszych stron tabloidów: na przykład o kazirodczym związku proboszcza z gospodynią - jego rodzoną siostrą. Nie gorsz bliźniego swego W różnych konfiguracjach powraca w wywiadach ks. Dzedzeja słowo „zgorszenie”. Dla proboszczów i biskupów, jak wynika z rozmów, to słowo-wytrych oznacza ujawnienie słabości Kościoła. Zgorszenie zburzyłoby wizerunek silnej i zwartej instytucji. Dlatego „Katecheta” musi zostać w szkole, a „Homoseksualista” nie otrzyma pomocy, tylko milczące przyzwolenie na mieszkanie u matki. „Wzorowy kleryk” opowiada: „Usłyszałem wprost: » Nie okazuj słabości i nie mów, że masz problemy, bo zostaniesz oceniony jako słaby i nieodporny «”. Antidotum na wszystkie kłopoty jest przeniesienie księdza do innej parafii. Zgorszenie grozi też Kościołowi, rzecz jasna, ze strony „eksów”. „Mam kolegę, któremu po odejściu odmówiono ochrzczenia jego dzieci” - opowiada „Burmistrz”. Ks. Józef Tischner ironicznie pocieszał kleryków, którzy żalili mu się, że nie są w stanie przebić się w seminarium ze swoimi pomysłami czy drobnymi innowacjami: "Nie wiecie, gdzie jesteście? Dialog w Kościele to dialog dupy z kijem". Z rozmów Dzedzeja wyłania się równie mało zachęcający obraz seminaryjnego życia. Wiele osób narzeka na kompletny brak przygotowania do celibatu. "Nauczyciel" słyszał od wychowawców, że z własną cielesnością trzeba "jakoś walczyć" i wszystko "będzie dobrze". Urząd ojca duchownego (opiekuna seminarzystów) pozostawia wiele do życzenia. "Buntownik": "Każdy bał się mówić im prawdę, bo nie dość, że nie potrafili rozwiązywać problemów, to jeszcze opowiadali o nich innym. () Gdy mój kolega zwierzył się ojcu duchownemu z onanizmu, to ten kazał mu zabrać papiery z seminarium, a inni - w tym ja! - spokojnie się masturbowali w ukryciu i zostali wyświęceni". Ks. Józef Tischner: Nie wiecie, gdzie jesteście? Dialog w Kościele to dialog dupy z kijem. Ktoś inny wspomina o poddawaniu kleryków "ocenie pobożności". ("Często strofowano kleryków: dlaczego wyszedłeś pierwszy z kaplicy? A ty - czemu byłeś ostatni?"). W liście do Czesława Miłosza słynny trapista Tomasz Merton odżegnywał się od "wygodnego i społecznego" katolicyzmu: "To ustawianie sutann szeregiem, to uformowanie biretów w oddziały. Ciskam swój biret do rzeki (ale nie posiadam takowego)". Chyba zbyt często, jak widać z tej książki, wychowanie seminaryjne sprowadza się właśnie do takiego "formowania biretów w oddziały". Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Proboszcz bał się obciachu (2) 24.11.08, 18:34 Powołanie? Szkoda życia Sentencje, jakie byli księża wygłaszają o polskim Kościele, bywają jadowite, niemal cyniczne: "Wyższej hierarchii zależy na tym, aby interes się kręcił: składki mają być płacone, a w mediach jak najmniej afer związanych z księżmi". Jeden z rozmówców ks. Dzedzeja na pytanie, dlaczego inni wytrzymują, odpowiada: "Bo myślą, że później będą mieć tak dobre życie jak teraz ich przełożeni". Pewnie, wiele tu przesady, emocji. A kilkanaście historii to nie cały Kościół. W dodatku wiarygodność części byłych księży można podważać, zarzucając im, że jeszcze zanim porzucili sutannę, związali się z kobietami, ktoś miał już dziecko. Ale rzeczywistość skrzeczy. Książkę Dzedzeja przeczytałam kilka dni przed tym, gdy Episkopat ujawnił statystyki powołaniowe. Z badań Krajowej Rady Duszpasterstwa Powołań wynika, że chętnych do kapłaństwa w ciągu ostatnich trzech lat ubyło nawet o 20 proc. Księża pospieszyli z interpretacją. Ks. Krzysztof Pawlina, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych, stwierdził, że wina leży często po stronie rodziców, którzy „im po prostu zabraniają. Mówią: » Szkoda życia, marnujesz karierę! «. Albo: » Jesteś jedynakiem, przecież musisz mnie utrzymać! «. Ze względu na poczucie obowiązku wobec rodziców nie mają odwagi powiedzieć: » Mamo, ja mam prawo do swojego życia, ja chcę wstąpić do seminarium «”. Winy w kościelnych strukturach nikt nie próbuje szukać. "Porzucone sutanny" to cierpki komentarz do niemiłych oczom biskupów statystyk. Bp Wojciech Polak przekonywał, że spadkowi powołań winna jest "antypowołaniowa kultura", która "generalnie nie sprzyja podejmowaniu zobowiązań i życiowych decyzji - czy to odnośnie do kapłaństwa, czy do małżeństwa". "Nie możemy się obrażać na tę kulturę. To nasza rzeczywistość - z tendencjami do szybkich zmian, z sekularyzacją, z sytuacjami, które powodują u ludzi mniejszą odporność psychiczną. Niestety, ta rzeczywistość powoduje, że młodzi boją się podejmowania decyzji. Wyrazem tego jest również niespotykany na tę skalę fenomen wolnych związków" - wyjaśniał biskup. Jednak w komentarzach wielu duchownych ton urazy do zeświecczałego społeczeństwa za to, że zafundowało Kościołowi przykrą niespodziankę w postaci spadku powołań, słychać wyraźnie. Winy w kościelnych strukturach nikt nie próbuje szukać. "Porzucone sutanny" to cierpki komentarz do niemiłych oczom biskupów statystyk. W jednym zgodzę się z biskupem Polakiem. Czytając wywiady ks. Dzedzeja, miałam nieodparte wrażenie, że "kultura antypowołaniowa" faktycznie istnieje. Ale nie tylko tam, gdzie widzą ją duchowni. Ks. Piotr Dzedzej, Porzucone sutanny. Opowieści byłych księży. wyd. Znak, Kraków 2007 r. Źródło: Gazeta Wyborcza wyborcza.pl/1,90705,5944482,Proboszcz_bal_sie_obciachu.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Proboszcz bał się obciachu (2) IP: 67.60.67.* 25.11.08, 00:09 Ed,wiesz dobrze,ze jest ogromna roznica pomiedzy chrzescijanstwem,a prawdziwym chrystianizmem opartym na Biblii,czyli Slowie samego Boga. w calym tzw.chrzescijanstwie jest balagan,a to dlatego,ze w nim nie ma Boga,jak rowniez w masie innych religii po calym swiecie.nie ma posrod nich Ducha Bozego,a tym samym Jego wplywu i kierownictwa.zas prawdziwy chrystianizm oparty na Biblii nie jest czescia Babilonu Wielkiego i czlonkowie jego,kierujac sie wola Boza,staraja sie zyc zgodnie z wola Stworcy,opowiadaja tez innym o tej woli i klada nacisk,na to,ze jedyna nadzieja na rozwiazanie wszystkich problemow, jest gloszone przez Jezusa,Krolestwo Boze.szczerzy ludzie temu oredziu posluch daja,inni zas o tym w swoim czasie tez sie dowiedza, z tym,ze dla wielu bedzie to juz za pozno,ze wzgledu na Armagedon. dlatego tez Ed,nie mozna mylic obu pojec,tzn.ogolnoswiatowego chrzescijanstwa z prawdziwym chrystianizmem opartym na Biblii,ani tez wkladac ich obojga owocow do jednego worka,bo one w parze nie ida.a przez czytanie Biblii i rozmyslanie nad czytanym materialem oraz porownywaniem owocow dzialalnosci,samemu kazdy moze sie przekonac,po ktorej stronie jest PRAWDA i sie po jej stronie opowiedziec,co przyniesie blogoslawienstwo Stworcy nie tylko osobiscie,ale rowniez bliznim,ktorym sie bedzie glosic te Dobra Nowine o nadchodzacym Krolestwie Bozym,aby i oni mogli jeszcze w czas opowiedziec sie po wlasciwej stronie,bo one sa tylko dwie,jedna prowadzi do smierci,a druga do zycia,i to do wiecznego na rajskiej ziemi.Ed,nalezy zrozumiec i nie ignorowac roli Szatana Diabla we wszechswiecie.to klucz do zrozumienia tego dlaczego jest teraz inaczej na calej ziemi, w porownaniu z tym,co bedzie na ziemi rzadami Krolestwa Bozego.Ed,twa wrazliwosc na falsz i hipokryzje bedzie zaspokojona tym,kiedy sam odpowiesz sobie na pytanie:Czy chce poznac prawde? prawde o czym? ano o znalezieniu odpowiedzi na chociazby kilku bardzo waznych pytan, ktore kiedykolwiek ludzie sobie zadali,jak:Czy Bog rzeczywiscie o nas dba?,Czy wojny i cierpienia kiedykolwiek przemina?,Co sie z ludzmi dzieje z chwila smierci?,Czy istnieje jakakolwiek nadzieja dla tych co juz pomarli?Jak sie modlic,by byc przez Boga wysluchanym?,I jak znalesc szczescie w osobistym zyciu? odpowiedzi na te interesujace pytania i Ty Ed i inni,ktorzy ten wpis przeczytaja[lacznie z tymi, ktorzy pisza na temat Grekokatolikow na tym forum]znajdzie sie nie gdzie indziej,jak tylko w Slowie Bozym,Biblii,ktora to lekture Tobie Ed jak i wszystkim innym serdecznie i goraco polecam.nikt sie na tym nie zawiedzie.powodzenia na drodze poszukiwania prawdy o Bogu,Jego Synie i Jego woli wobec ludzkosci i tej ludzkosci mieszkaniu,czyli ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Obciachu powinniśmy wszyscy sie bać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 11:45 Drogi Kaziu. Nie po raz piewszy spotykamy się na forumwymieniając własne spostrzeżenia i poglądy. Znam - jak mi się wydaje - Twoje intencje, które łączysz z tzw. chrystianizmem. Masz prawo do własnego postrzegania i interpretacji rzeczywistości. Ja osobiście stoję na stanowisku, że wszelkie próby odmiany chrześcijaństwa mają tak się do siebie, jak szkolnaodmiana pojęcia "chory, chorszy..." i nic absolutnie nie wnosi do istoty sprawy poza próbą poszukiwania odpowiedzi na najstarsze chyba w świeciepytanie o egzystencji człowieka, ale tylko w ramach narzuconego schematu. Odwołujesz się do Biblii tak, jakby poza Biblią życie nie istniało. A cóż to takiego wnosi nam Biblia, czego nie można by było znaleźć i w innych systemach religijno-filozoficznych? Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale nawet z pobieznej lektury wynika, że z naiwnego bałwochwalstwa najbardziej najbardziej wyzwolone zostały filozofie Dalekiego Wschodu. Wystarczy porównać madrości Rig-Wedy zawarte w tzw. Hymnie Stworzenia czy sięgnąć do takich w Bhahawadgicie (Pieśni Pana) z Biblią, by wręcz zdumieć się tak wielką różnicą poziomów podejścia do odwiecznego zagadnienia ludzkości. O ile wspomniane utwory odwołują się do mądrości i refleksji, to Biblia serwuje wyłącznie nakazy. Takie podejście nakazuje więc zadać podstawowe pytanie, czy autorzy Biblii zakładali, że chrześcijanie nie są zdolni do samodzielnego myślenia i dopiero w uprzęży konia sterowanego przez samozwańczych zastępców Boga są w stanie osiągnąć to, co Bóg zakłada? Piszesz o prwdziwym chrystianizmie. Nie powracajmy do prób jego odmian, ponieważ wszystko to jest niczym innym, jak neojudaizmem. Tzw. wola Boża w wydaniu zarówno ewangelistów jak i czarnych sług bożych, w każdym rozsądnym człowieku musi wywołać co najmniej powiedzmy daleko idący niesmak. Czegoż bowiem uczy nas Biblia? Cóż bowiem może wynikać z takiej dyspozycji: "Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach." (Łuk. 19,27). Strach jest dominantą tej religii a reszta mijaniem się z prawdą, by nie powiedzieć celowym fałszem. Samo sfałszowanie dekalogu danego (zresztą w dziwnych okolicznościach) Mojżeszowi przez Boga stawia pod wielkim znakiem zapytania tendencje i morale czarnych misjonarzy ubierających się w piórka jedynie słusznych interpretatorów i wykonawców woli bożej. Pytasz się, czy chcę poznać prawdę. A któż by jej nie chciał? Czasami jednak trzeba mieć odwagę spojrzeć prawdzie w oczy bez uciekania się do religijnej fatamorgany. Piszesz o wszechmocnym i wszechwiedzącym stwórcy tego świata i jego zaletach. Nie neguję, że tak może być w jakichs interpretacjach. Ale czy ten wszechmocny i wszechwiedzący nie wiedział co robi? Po jakiego grzyba tworzył szatana-partnera? Po to, by z nim rywalizować i bawić się ludźmi? Z nudów zachcialo mu się stworzyć partnera do pokera? Pytasz się, czy Bóg rzeczywiście o nas dba. W miejsce dywagacji, przytoczę Ci wiedzę na ten temat zawartą w Biblii, do której się odwołujesz i którą polecasz: Ks. Rodzaju 6:5-6 – biblijny Bóg żałuje, że uczynił człowieka Ks.Rodz. 21;5 – biblijny bóg w swoim "miłosierdziu" doświadcza Abrahama karząc mu zabić swojego syna Ks. Powtórzonego Prawa 34;4-5- biblijny Bóg zakazuje swojemu słudze wejście do ziemi świętej i skazuje go na samotną śmierć Ks. Wyjścia 25:1-7, Ks. Wyjścia 35:20-28- Biblijny Bóg ograbia z majętności swoich wyznawców Ks. Powt. Prawa 2:31-37 – biblijny Bóg wycina w pień Syhon (dzieci, kobiety, mężczyzn) Ks. Powt. Prawa 3:3-7 – biblijny Bóg wycina w pień Basan (dzieci, kobiety, mężczyzn) Ks. Liczb 31:15-18 - biblijny Bóg mści się na na Midianitach pozostawiając przy życiu tylko dziewice Ks. Jozuego 6:21-24 – biblijny Bóg wycina w pień lud Jeryha (dzieci, kobiety, mężczyzn) Ks. Liczb 15:32-36 – biblijny Bóg rozkazuje ukamienować łamiącego Sabat Ks.Izajasza 10: 5-7 – biblijny Bóg nienawidzi Asyrii i powoła swój lud aby ich grabił, brał łupy i jak błoto podeptał. I można by było tak długo, długo... Zapewne znasz historię o "miłościwym Panu", który najpierw sprawia, że starzec 100-letni Abraham płodzi syna (Ks.Rodz. 21:5), po czym ten wszystkowiedzący Bóg, nagle chce sprawdzić jak bardzo oddany mu jest Abraham i nakazuje mu złożyć swojego jedynego syna, jako ofiarę (Ks.Rodz. 22:1-19). Mówią też, że "Bóg wystawił jego wiarę na próbę"!!! Chwalebna to próba, nieprawdaż??? Godna samego Miłościwego, Sprawiedliwego, Kochającego, wreszcie Wszystkowiedzącego Boga!!! Nieżyjący mój ojciec przekazywał mi credo swojego pradziada zawarte w słowach "Miej serce i patrz w serce, ale nie daj się zwariować wciskanymi legendami". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
edico Czarne chmury nad Watykanem 27.11.08, 09:46 USA: Watykan może stanąć przed sądem z powodu skandali pedofilskich. Państwo Watykan może odpowiedzieć przed amerykańskim sądem za tuszowanie skandali pedofilskich w Kościele - orzekł wczoraj sąd apelacyjny w Chicago. Jeśli przegra, ofiary zażądają wysokich odszkodowań. A te zrujnowały już kilka amerykańskich diecezji. Orzeczenie sędzi Julii Smith Gibbons nie rozstrzyga o winie lub niewinności Watykanu, ale może zapoczątkować nową falę procesów przeciwko Kościołowi w USA. Pomimo zastrzeżeń nuncjatury w Waszyngtonie sąd apelacyjny postanowił, że immunitet przysługujący w USA państwom obcym nie daje Watykanowi pełnej ochrony w procesach związanych z przestępstwami seksualnymi księży. Dotychczas odpowiadali za nie wyłącznie ich bezpośredni sprawcy i - poprzez odszkodowania - poszczególne diecezje. Pozew złożony przez Jamesa O'Bryana, Michaela Turnera i Donalda Poppe'a, którzy oskarżają księży o molestowanie w Louisville do lat 70., spędzał sen z powiek kościelnym adwokatom już od kilku lat. W 2005 r. ówczesny watykański sekretarz stanu kard. Angelo Sodano prosił Condoleezzę Rice, aby jej podwładni przypomnieli amerykańskim sądom o immunitecie. Podczas niedawnej pielgrzymki Benedykta XVI część jego doradców sprzeciwiała się spotkaniu papieża z ofiarami księży, bo - jak twierdzili - byłby to dla sądu "dowód współsprawstwa" Watykanu. Benedykt XVI nie posłuchał, a jego prywatna rozmowa z ofiarami stała się jednym z najważniejszych momentów pielgrzymki. Watykan nie będzie sądzony za molestowanie przez księży, lecz za tuszowanie ich przestępstw przez przełożonych - biskupów i zwierzchników zakonnych. Kiedy skandale pedofilskie znalazły się na czołówkach amerykańskich mediów w 2001 r., wielu Amerykanów bardziej niż skala przestępstwa porażało postępowanie niektórych biskupów, którzy nie odsuwali podejrzanych kapłanów od pracy, lecz przenosili ich do innych parafii, a oskarżenia trzymali w tajemnicy. Wprawdzie kard. Bernard Law z Bostonu, któremu groził za to proces, złożył dymisję, ale potem uciekł przed prokuratorami do Watykanu, gdzie objął prestiżowy urząd zwierzchnika papieskiej bazyliki Santa Maria Maggiore. Koronnym argumentem dla amerykańskiego sądu stała się instrukcja "Crimen Sollicitationis" wydana w 1962 r. przez Święte Oficjum dotycząca księży podejrzewanych o molestowanie podczas spowiedzi oraz podejrzanych o inne crimines pessimi - czyli czyny homoseksualne, pedofilię i zoofilię. Instrukcja, którą zalecano przechowywać w tajnych archiwach diecezji, nakazywała pełną dyskrecję sędziom kościelnym, podejrzanym, pokrzywdzonym oraz świadkom w procesach biskupich dotyczących przestępstw seksualnych. Złamanie przysięgi milczenia równało się ekskomunice. Instrukcja, która przestała obowiązywać w 1983 r., wywołała przed kilku laty burzę w amerykańskich mediach. Dla części ekspertów jest ona potwierdzeniem, że krycie księży pedofilów przez ich biskupów było nakazane przez Watykan. - Święte Oficjum utwierdzało hierarchów w przekonaniu, że problemy seksualne lepiej zamiatać pod dywan - twierdzi Barbara Dorris z organizacji wspomagającej ofiary molestowania. Inni przekonują, że "Crimen Sollicitationis" chroniła tajemnice procesu kościelnego, ale nie zabraniała kierowania spraw do sądów państwowych i publicznego ogłaszania kar kościelnych. Kościół w odpowiedzi na falę skandali pedofilskich w USA opracował w 2002 r. nowe reguły postępowania z podejrzanym księżmi, które utrudniają tuszowanie domniemanych przestępstw. Ale wciąż budzą kontrowersję, bo brak w nich jasnego polecenia, aby biskup po otrzymaniu sygnału o molestowaniu przez księdza oprócz wszczęcia postępowania kościelnego składał donos do prokuratury. A to, jak przekonuje część krytyków Kościoła, stwarza pole do nadużyć. - Zawiadomienie prokuratury o przestępstwach to oczywistość. Nie trzeba tego zapisywać w kościelnych dokumentach - przekonują obrońcy nowej instrukcji. Jeśli Watykan przegra proces, będzie musiał płacić odszkodowania na rzecz ofiar molestowania. A jeśli nie zapłaci, to komornicy będą mogli ścigać podróżujących do USA watykańskich hierarchów. - Do tego nie dojdzie. Chcemy wyjaśnienia wszystkich spraw molestowania w Kościele. Ale to sprawa amerykańskiego Kościoła, a nie Stolicy Apostolskiej - mówił wczoraj adwokat Watykanu Jeffrey Lena. (Tomasz Bielecki) Źródło: Gazeta Wyborcza wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5994392,USA__Watykan_moze_stanac_przed_sadem_z_powodu_skandali.html?skad=rss Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Czarne brzemienie średniowiecza nadal ciąży 27.11.08, 09:51 PAPIEŻ PRZED SĄDEM? Benedykt XVI został pozwany do sądu przez potomków templariuszy w sprawie sięgającej aż XIV wieku. Członkowie hiszpańskiego stowarzyszenia Zakonu Świątyni Chrystusa postanowili walczyć o sprawiedliwość, dlatego zajęli się powrotem do dalekiej historii i wydarzenia, które w znacznym stopniu dotknęło ich przodków. Sprawa dotyczy XIV-wiecznego procesu templariuszy. Oskarżono ich o czczenie diabła i sodomię. Proces rzekomo został sfingowany na korzyść Watykanu. W rezultacie papież Klemens V w 1312 roku poddał zakon likwidacji a wszelkie bogactwa, zdobyte przez zakonników w krucjatach, przejął w całości Watykan. Majątek, zdaniem członków stowarzyszenia, szacuje się na wartość około stu miliardów euro. Nowe światło na sprawę rzuciło odkrycie zabytkowych dokumentów w 2005 roku. Z dokumentów wynika, że papież Klemens V działał pod wpływem presji ze strony Filipa IV, króla francuskiego, któremu najwyraźniej zależało na zniszczeniu zakonników. W tym momencie rozpoczęto kolejny proces skierowany przeciwko Benedyktowi XVI. Potomkowie templariuszy nie oczekują jednak materialnego zadośćuczynienia, ale zwykłego słowa „przepraszam” ze strony Watykanu za błąd, jaki popełnił ówczesny papież. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Przepowiednia z Faktów i Mitów sprawdza się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.08, 18:12 Watykan na ławie oskarżonych Niebawem może dojść do wydarzenia bez prawnego precedensu. Otóż niewykluczone, że wkrótce werdykt pewnego amerykańskiego sędziego sprawi, iż na ławie oskarżonych zasiądzie... państwo Watykan – sprawca zatajania przestępstw seksualnych księży. Tak, tak, wcale nie jakiś tam jeden marny biskup. Cały Watykan! www.alternatywa.com/modules.php?name=News&file=article&sid=1110 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Pius XII a sprawy Polski 28.11.08, 05:22 Jeszcze jeden przyczynek do negatywnej oceny tego papieża www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/polska_pius.php Odpowiedz Link Zgłoś
edico Papieskie pocałunki śmierci 28.11.08, 05:29 www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/historia/papiestwo/formozus.php Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aw Re: Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) IP: *.chello.pl 28.11.08, 23:08 "owieczki" jak się was skubie... 363 zł kwartalnie !!! Dokładnie tyle płaci mój proboszcz dobrodziej, jako podatek od swoich dochodów. Ostatnio pewien uroczy wikary po cywilnemu tak mi zaimponował przy ruletce, ze postanowiłem włożyć w to trochę wysiłku i dowiedzieć się jakie są źródła finansowania luksusowej konsumpcji części kleru. Pałacyki, wille, "siostrzenice", "siostrzeńcy", nocne kluby, limuzyny, ekskluzywne kurorty, ostentacja w szastaniu pieniędzmi. Niemożliwe, żeby źródłem finansowania była tylko taca od zubożałego społeczeństwa. No to skąd na to biorą ??? Trudny temat, ale na czasie, bo nie zauważyłem, żeby ktokolwiek porwał się na poważna próbę odpowiedzi na to pytanie. Powtarzają się tylko wpisy "opodatkować Kościół". Spróbujmy zatem na spokojnie zmierzyć się z tym tematem. - 1 - Taca. To oczywiste. Bez tego elementu żadna msza święta nie jest dość święta, żeby ja warto było odprawić. Poza tym dla zapewnienia wiernym stosownej motywacji tradycyjne 5 przykazań kościelnych udoskonalono w ten sposób, ze bogobojny katolik może już balangować kiedy chce byleby dobrze dawał na tace fachowcom. - 2 - Skarbony. Rozstawia się je w domach bożych tak gęsto, jak pewien ojciec dyrektor z Torunia podaje numer konta przez radio. Zastosowany pretekst nie ma znaczenia, bo i tak wszystko trafia do rak proboszcza i tylko on wie, co się z tymi pieniędzmi dalej dzieje. - 3 - Zyski z wynajmowania nieruchomości. Po wejściu kleru do szkól państwowych zostało na przykład około 23 000 tak zwanych punktów katechetycznych. Dobrodzieje robią z tym co chcą. Mogą na przykład swoim lokalnym cywilnym kolaborantom z władz terenowych kazać organizować różnego rodzaju konferencje, szkolenia i tak zwane sesje wyjazdowe właśnie w tych lokalach. Cenę dyktuje dobrodziej i nikt nie śmie się targować. Wiele razy brałem udział w takich przymusowych spędach, wiec wiem o czym mówię. Inni dobrodzieje nie krępują się zakładać w tych obiektach prywatnych hurtowni zarejestrowanych tak, żeby nie płacić podatków. - 4 - Zyski z inwestycji budowlanych typu Roma Office Center w Warszawie. W tym przykładzie inwestorem jest archidiecezja warszawska, która włożyła w to 24 miliony dolarów amerykańskich. W kościelnym wieżowcu mieszczą się również bary, restauracje, sklepy, punkty usługowe itp. Ogółem około 12 000 metrów kwadratowych świętej powierzchni. Działkę w centrum Warszawy kazali sobie dać praktycznie za darmo. - 5 - Zyski z działalności przemysłowej. Szczególnie przemyśl poligraficzny. Poczytajcie o przewałach "Stella Maris". Masowy wyrób dewocjonaliów, świec, win ( niby, ze mszalne ) itp. Doskonale przebicie jest również na opłatkach. - 6 - Zyski z działalności handlowej. Na przykład własne księgarnie, sklepy z dewocjonaliami, wydawnictwa kościelne, kwieciarnie przy cmentarzach itp. Wynajem wierz kościelnych operatorom sieci komórkowych od 5 - 8 tyś miesięcznie zależnie od lokalizacji - 7 - Zyski z działalności rolniczej. Wielu wiejskich proboszczów do dzisiaj posiada tak zwane prebendy i obrabia je wiejskimi parobkami, jak przed wojna. Trzeba przyznać, ze od działalności rolniczej księża płaca podatek rolny. Ale za to otrzymują milionowe dotacje z UE. - 8 - Zyski/straty z ogólnopolskich businessów Episkopatu lub biskupów. Przykład - fundusz emerytalny Arca Invesco. W tym przypadku czarni się przeliczyli. Powoływanie się w telewizyjnych reklamówkach na autorytet Episkopatu okazało się niewypałem i fundusz nie wytrzymał konkurencji - ale został dobrze sprzedany BZWBK, w zamian za co bank udzielił znacznych kredytów spółkom, zarządzanym przez Państwo. - 9 - Zyski z działalności nazwijmy to umownie "obszarniczej" . Przykład gospodarstwo Carol. Kościelny Caritas kazał sobie dać 1 300 hektarów państwowej ziemi razem z bezrobotnym miejscowym chłopstwem z Mierzyna i Wrzosowa. Ci biedni ludzie ( dawni pracownicy PGR-ów ) w praktyce są teraz całkowicie zależni od nowego pana, bo innej roboty nie ma. - 10 - Zyski z przedsiębiorstw wielobranżowych. Na przykład business turystyczny. Sam byłem kilka razy na tak zwanych pielgrzymkach autokarowych po Europie. Faktycznie były to normalne komercyjne trasy turystyczne ( częściowo fundował zakład pracy, wiec się jeździło ). Dobrodzieje wskazywali cywilnym kolaborantom, do wycieczek których biur podróży powinien ze społecznych pieniędzy dopłacać katolicki urzędnik. Dla wyższych szarż były lepsze "pielgrzymki". Najlepsi w businessie turystycznym są ojcowie Pallotyni. Jak macie odpowiednio gruby portfel, możecie z nimi pielgrzymować na przykład po Amazonii. - 11 - Zyski z businessu oświatowego. Wiara nie jest nauka. Czarni natomiast kształcą swoje przyszłe kadry na koszt Ministerstwa Nauki ( czy jak tak ono się teraz oficjalnie nazywa ). W 2001 roku tylko KUL i PAT pociągnęły od Polski dokładnie 57 878 200 złotych, ciągną dalej i co raz więcej. Jest również trzecia pompa ssąca. Kiedyś nazywało się to Akademia Teologii Katolickiej. Zmieniono nazwę na Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszynskiego i już można doić, bo oficjalnie szkoła ma status uczelni państwowej. Podejmowane są liczne próby zakładania wydziałów teologicznych na różnych uczelniach państwowych. - 12 - Zyski z businessu cmentarnego. To dobry temat na specjalny watek. Jezeli ktos ma czas i potrafi to zrobic, niech spróbuje oszacowac dochodowosc z jednego hektara cmentarza, tak jak to sie robi w rolnictwie. Produkt jest inny, ale z ekonomicznego punktu widzenia zasada podobna. Golym okiem widac jednak, ze trudno sobie wyobrazic lepszy i pewniejszy interes. Ceny narzucane przez pasterzy i ich techniki marketingowe znacie, albo poznacie. - 13 - Zyski z prawdziwych darowizn. Kosciól od otrzymanych darowizn nie placi podatków. Prawdziwe darowizny ( w odróznieniu od fikcyjnych ) najlepiej wychodza wtedy, gdy maja forme dotacji i rozdaje sie nie swoje pieniadze, ale spólek skarbu panstwa. Spólka skarbu panstwa to jest takie cos, ze jeszcze tego nie sprywatyzowali, ale juz przygotowali do dojenia, bo nadali postac spólki akcyjnej. Stanowiska prezesów i czlonków rad nadzorczych obsadza sie zwykle z nadan politycznych a potem nalezy sie odwdzieczyc. Przyklad KGHM Polska Miedz S.A. Polityczni mianowancy - w tym przypadku jeszcze z rozdania solidarnosciowego - odwdzieczyli sie w nastepujacy sposób: Fundacja Swietego Antoniego z okazji festynu "Unies mnie do góry" 300 000 zl. Parafia w Glogowie 450 000 zl. Jankowski ze Swietj Brygidy 450 000 zl. 3 razy po 50 000 zl dla diecezji legnickiej, zielonogórskiej, wroclawskiej, katowickiej. Katolickie Radio Plus z Legnicy i Katolickie Radio Glogów odpowiednio 8 100 i 5 000 zl miesiecznie. Kuria we Wroclawiu - samochód Audi A 8 za 196 000 zl bez VAT. Seminarium Duchowe we Wroclawiu 7 000 zl. Salezjanskia Organizacja Sportowa 150 000 zl. KGHM to tylko jeden przyklad dzialalnosci cywilnych kolaborantów. Ile czarni wyciagneli ta metoda w skali calej Polski prze 25 lat naszego pontyfikatu ? Ile ciagna obecnie ? - 14 - Zyski z fundowania dobrodziejom na koszt podatników 80 % skladki emerytalnej, a misjonarzom na misjach, zakonnicom i zakonnikom klauzulowym i tak zwanym kontemplacyjnym 100 %. Tez bym tak chcial. Niech inni co miesiac skladaja sie na moja przyszla emeryture, a ja bede siedzial i kontemplowal... Te pozostale 20 % skladki emerytalnej i wypadkowej, która placa wielebni i tak jest potracana z oslawionego dochodowego podatku ryczaltowego. Dochodowy podatek ryczaltowy to sztandar, którym wymachuja ksieza, gdy ktos im mówi, ze wtracaja sie do polityki a nie placa podatków. Jeszcze do tego wrócimy. - 15 - Zyski z panstwowych dotacji na koscielne zaklady opieki spolecznej ( art. 22 ust.1 Konkordatu ) i zyski z panstwowych dotacji na przedszkola, szkoly i inne placówki oswiatowo - wychowawcze kosciola. - 16 - Zyski z urze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: il txt z "LeMmonde Diplomatiqe -edycja polska" IP: *.chello.pl 08.12.08, 11:29 "We wschodniej części Europy Kościół polski również boryka się z kolejnymi przejawami zeświecczenia i pluralizmu. "To kolosalny kryzys – analizuje Charentenay – nie do wyobrażenia jeszcze 20 lat temu. Księża zrzucają sutanny, alarmująco spada liczba powołań kapłańskich i zakonnych, biskupi zmieniają się w pozbawionych charyzmy administratorów, zmniejsza się udział w praktykach religijnych... Polacy dotkliwie poczuli wolność i pluralizm". To prawda, że 95% deklaruje się jako katolicy, a 40% ludności regularnie uczestniczy w sprawowaniu kultu. Polacy, wierni wartościom prorodzinnym, nie są przez to wcale mniej wyzwoleni seksualnie niż inne społeczeństwa europejskie. Wbrew oficjalnej doktrynie katolickiej 54% opowiada się za prawem do aborcji, a 60% – za konkubinatem. Młodzi patrzą na dogmatyczny autorytet Kościoła z coraz większym dystansem: 52% deklaruje wyznawanie tzw. wiary osobistej. Jak Kościół reaguje na taki rozwój wypadków? Źle – wydaje się, że nie jest już w stanie nadążyć za przemianami społeczeństwa. Nadal stara się przekonać, że mówi w jego imieniu, tak jak przed 1989 r., gdy stanowił symbol antykomunistycznego oporu. Ale te pretensje dziś są już tylko fikcją, ich prawomocność postawiły pod znakiem zapytania wewnętrzne rozdźwięki wokół referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej w 2003 r. – z jednej strony, antysemickie diatryby ultranacjonalistycznego Radia Maryja, z drugiej krytyki tzw. "otwartych" intelektualistów katolickich. Linie podziałów politycznych przechodzą przez sam środek katolicyzmu. Wśród prawdopodobnych przyczyn tego bezprecedensowego załamania wymienić można śmierć Jana Pawła II w 2005 r. "Papież był faktycznym przywódcą Kościoła polskiego, któremu przyznał coś w rodzaju statusu mitologicznego wyjątku - wyjaśnia socjolog Partick Michel. – Jego śmierć oznaczała powrót Polski do normalności, na co najwyraźniej nikt nie był przygotowany". W rezultacie katolicyzm targany jest przez wewnętrzne napięcia, które członkowie byłej opozycji antykomunistycznej zbywają milczeniem. Zmiany polityczne i konfrontacja z zupełnie nową, pluralistyczną rzeczywistością społeczną doprowadziły do destabilizacji i postawienia pod znakiem zapytania prawomocności bezbarwnego i niezdolnego do przekroczenia własnych porażek episkopatu. W swych analizach obecnego stadium dechrystianizacji Europy jezuita Henri Madelin dochodzi do wniosku, że "po pełzającej sekularyzacji przede wszystkim obyczajowej przychodzi nowy rodzaj zeświecczenia porządku społecznego: tendencja do wykluczenia interwencji religijnych w domenie publicznej". W obliczu tendencji do marginalizowania Kościoła w liberalnym społeczeństwie, papież Benedykt XVI wykazuje się równocześnie dużą dozą realizmu i pobożnymi życzeniami. Papież-teolog z pokorą przyznawał w początkach pontyfikatu, że mamy do czynienia z całościowym kryzysem europejskiego katolicyzmu, który wydaje się poważny i trwały: "Nie istnieje system, który pozwoliłby na szybkie zmiany. Musimy posuwać się naprzód, by wyjść z tunelu, a w międzyczasie trwać w cierpliwości". Jednak przywódca Kościoła katolickiego nie chce przyznać, że przegrał w starciu z czarnymi bestiami nowoczesnego sekularyzmu i relatywizmu. To dlatego bez mrugnięcia okiem popiera morderczą kampanię, jaką wydały im episkopaty w Hiszpanii i Włoszech". Michel Cool, tłumaczenie: Agata Czarnacka, Tekst pochodzi z miesięcznika "Le Monde Diplomatique - edycja polska". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: txt z "LeMmonde Diplomatiqe -edycja polska" IP: 67.60.67.* 08.12.08, 21:28 zadna tu nowosc,Biblia to wszystko przepowiada.nie ma posrod tej religii[majacej czelnosc uwazania sie za reprezentujaca prawdziwego Boga],Ducha Bozego i dlatego takie sa tego owoce.ludzie,uciekajcie do czytania Biblii i rozwazania nad tym co sie z Niej czyta.tak jak to robia Swiadkowie Jehowy[Jahwe].powodzenia,tobie Ed tez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: txt z "LeMmonde Diplomatiqe -edycja polska" IP: 67.60.67.* 11.12.08, 22:37 to ze sa animozje co do kosciolow i ich przywodcow,jest powodem przez nich nie podchodzenia powaznie do nauk biblijnych,min.do tego,by tak znaczylo tak,a nie,nie.uwidacznia sie to np.obecnie w okresie tzw Bozego Narodzenia.otoz w Biblii nie ma mowy o dniu narodzin Jezusa, ani zadnego polecenia co do obchodzenia takowego dnia,by uhonorowac Jezusa.jaki wniosek wyplywa z ew.Jana 14:15? skad sie wiec wziela ta data 25 XII,by obchodzic urodzenie sie Jezusa? na to pytanie szczerze i z radoscia odpowiedza kazdemu Swiadkowie Jehowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Zacznijmy od najbiższych świąt Mitry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 05:14 Zbliża się lada dzień pradawne święto Mitry. Właśnie w tym momencie musimy lub też powinniśmy uzmysłowić sobie, że Chrystus jest kolejnym bogiem, który przyszedł na świat w podobnych okolicznościach jak wielu jego poprzedników. Kult Jezusa zadziwiająco wiele zaczerpnął z kultu boga Mitry, o czym raczej się nie mówi a nawet popularne mitologie niechętnie sięgają do wzorca swojego przekazu teologicznego. Chyba ze zrozumiałych względów. Każde z wydań religijnych chce być tym jedynym i jedynie słusznym przekazem teologicznym nie tylko ze względów humanitarnych. Chrześcijaństwo też nie jest wolne od tego, a co poniektórzy doszukują się w chrześcijaństwie wielu zapożyczeń z kultu Mitry. Przykładami takich wspólnych elementów - jak się twierdzi - jest m.in.: - zmartwychwstanie - chrzest, konfirmacja, komunia - Trójca św Mitry (znacznie starsza od chrześcijańskiej) - potop i arka - dzień narodzin Mitry (25 grudnia) przyjęto jako dzień narodzin Chrystusa - itp. Niektóre zbieżności (np. znana historia o potopie) mogą być uznawane za potwierdzenie prawdziwości przekazu Biblii (dostarczają bowiem tych samych informacji, mimo że pochodzą z innego źródła), choć jednocześnie mogą świadczyć o zapożyczeniach z innych religii dokonanych przez judaizm i chrześcijaństwo (patrz: synkretyzm religijny). Potwierdzało by to stawianą niekiedy tezę, że luka w życiorysie Chrystusa związana była z pobieraniem nauk w klasztorach Indii, gdzie nawet odkryto domniemane dowodu wskazujące na jego pobyt w tych ośrodkach kształcenia religijnego. Bóg Mitra znany był w Rzymie, Iranie i Indiach. W mitologii indyjskiej przedstawiany jest jako ten, który zaprowadził zgodę między ludźmi uosabiając łagodny i opiekuńczy aspekt władzy królewskiej. W chrześcijaństwie Piotrowym wykorzystano ten pozornie głoszony mit do bezpardonowej walki o władzę. Kolejne podobieństwo, to pączkowanie tych religii na różne schizmy i wydania. A zatem nihil nowi, co nie było znane ludzkości przed Chrystusem, tylko chyba w mniej barbarzyńskim i narzędziowym wydaniu. Tę samą genezę obchodzenia święta solarnego można dopatrzeć się także i w mitologii Słowian, którzy mieczem byli nawracani na to neojudaistyczne wydanie tej religii. Tyle w szalonym wręcz skrócie i w tak niedoskonały sposób można zasygnalizować o tle funkcjonowania tej religii. Również pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: er Glemp na polowaniu IP: *.chello.pl 12.12.08, 22:42 www.pardon.pl/artykul/7150/kosciol_katolicki_bardziej_sluzy_mamonie_niz_bogu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wrt biskupi IP: *.chello.pl 14.12.08, 20:52 Biskupi - wsiok na wsioku Autor: kakareich 17.02.08, 18:38 Dodaj do ulubionych Skasujcie Odpowiedz wg miejsca urodzenia: Balcerek Grzegorz -Grodzisk Wlkp Ziółek Władysław - wies Komorniki k. Wolborza Zimowski Zygmunt-Kupienin k.Mędrzechowa Zimoń Damian- Niedobczyce Zimałek Marian -wies Maków, par. Skaryszew Ziemba Wojciech-Wampierzow Życiński Józef-Nowa Wies koło Piotrkowa Trybunalskiego Bagiński Jan - Kamionka Zawitkowski Józef - Wał, par. Żdżary Zając Jan -Libiąż Wysocki Józef-Jartypory Wilski Teofil -Skubarczew Wieczorek Jan-Bodzanowice Tyrawa Jan-Boguszow-Gorce Tomasik Henryk-Łukow Tokarczuk Ignacy-w Łubiankach Wyższych k. Zbaraża Świerzawski Wacław -w Złoczowie w Archidiecezji Lwowskiej Śrutwa Jan-we wsi Majdan Górny w parafii Tomaszów Lubelski Śliwiński Andrzej-w Werblini koło Pucka Szkodoń Jan -w Chyżnem Szal Adam -w Wysokiej k. Łańcuta Styrna Jan -w Przyborowie Stobrawa Paweł-w Zborowskiem Stefanek Stanisław-w Majdanie Sobieszczańskim Socha Paweł-w Wojsławicach, pod Radomiem Skworc Wiktor-w Rudzie Śląskiej - Bielszowicach Skucha Piotr-w Łaganowie Siczek Stefan-w Siczkach koło Radomia Ryczan Kazimierz-w Żurawicy, Romaniuk Kazimierz -w Hołowienkach k. Sokołowa Regmunt Stefan-w Krasnymstawie Rakoczy Tadeusz-w Gilowicach koło Żywca Pylak Bolesław-w Łopienniku Pikus Tadeusz -we wsi Zabiele Pieronek Tadeusz-we wsi Radziechowy koło Żywca Pazdur Józef -w Woli Skrzydlańskiej Ozorowski Edward-w Wólce-Przedmieście koło Białegostoku. Orszulik Alojzy -w Baranowicach, par. Żory Nycz Kazimierz-w Starej Wsi koło Oświęcimia Nowak Stanisław -w Jeziorzanach Nossol Alfons-w Brożcu (diecezja opolska) Napierała Stanisław-w Kalwach Muszyński Henryk-w Kościerzynie Miziński Artur-w Opolu Lubelskim Michalik Józef-w Zambrowie (diecezja łomżyńska) Mering Wiesław-w Żukowie koło Gdańska Mazur Jerzy-w Hawłowicach Mazur Jan-w Połoskiem Martyniak Jan -w Spasie koło Starego Sambora Marcinkowski Roman-w Szczutowie Małysiak Albin-w Koconiu, parafia Ślemień, Leszczyński Mariusz-w Horyńcu Kusz Gerard-w Dziergowicach Kupny Józef-w Dąbrówce Wielkiej Kruszyłowicz Marian-w Gliniszczach Krupa Piotr-w Braciejowej (diecezja tarnowska) Kędziora Stanisław -w Seligowie (Parafia Pszczonów, Diecezja Łowicka) Kasyna Ryszard-w Nowym Stawie Karpiński Ryszard-w Rudzienku, Kamiński Zygmunt-we Wzgórzu-Bełżycach Kamiński Romuald-Janówce w diecezji ełckiej Jarecki Piotr-w Sierpcu na terenie diecezji płockiej Janiak Edward-w Malczycach Gurda Kazimierz-w Książnicach Wielkich Gulbinowicz Henryk-w Szukiszkach, Gołębiewski Marian -w Trzebuchowie nieopodal Koła Gocłowski Tadeusz-w Piskach Głódź Sławoj Leszek-w Bobrówce (Arch. Białostocka) Gębicki Stanisław -w Witkowie, (powiat Lipno, parafia Zaduszniki, diecezja włocławska) Gądecki Stanisław-w Strzelnie Gałecki Jan -w Zalesiu Frankowski Edward-Kępa Rzeczycka k. Stalowej Woli Fortuniak Zdzisław-w Wieszczyczynie koło Śremu Dziwisz Stanisław-w Rabie Wyżnej Dzięga Andrzej-w Radzyniu Podlaskim Dydycz Antoni-w Serpelicach Duś Marian-w Róży, w Diecezji Tarnowskiej Depo Wacław-w Szydłowcu k/Radomia Dembowski Bronisław-w Komorowie, powiat Ostrów Mazowiecka Dec Ignacy -w Hucisku koło Leżajska, Cisło Mieczysław-w Niemirówku (parafia Krasnobród, diec. zamojsko- lubaczowska) Cieślik Paweł -w Czernicach na ziemi złotowskiej. Cichy Stefan-w Przyszowicach Budzik Stanisław-w Łękawicy k. Tarnowa Bronakowski Tadeusz-pochodzi z parafii Studzieniczna, obecnie parafia Kolnica Bobowski Władysław-w Tropiu Bernacki Gerard -w Książenicach Białogłowski Edward-w Rzeplinie Odpowiedz Link Zgłoś
edico Watykan przed sądem 16.12.08, 05:25 Trzech Amerykanów pozwało Watykan do sądu, a za świadka oskarżenia wybrało Benedykta XVI. Ich zdaniem papież wiedział o molestowaniu dzieci przez księży i próbował to tuszować. Mogą mieć rację. Dowodem na udział Bendykta XVI w tuszowaniu przypadków pedofilii ma być ujawniony w 2003 dokument z wytycznymi dla duchownych. "Instructio de modo procedendi in causis sollicitationis" z 1962 radzi, jak tonować krytykę w mediach, uciszać ofiary i grozi automatyczną ekskomuniką tym, którzy ujawnią przypadki pedofilii w kościele publicznie. Dokument opublikowało na swojej stronie internetowej m. in. BBC. To nie pierwszy taki wypadek. W 2001 papież - jeszcze jako kardynał Ratzinger wysłał do wszystkich biskupów list, w którym upewniał ich, że sprawy pedofilii i molestowania w kościele mogę być rozpatrywane "za zamkniętymi drzwiami" i wszystkie dowody mają być tajne przez 10 lat od momentu osiągnięcia przez ofiarę pełnoletności - co powoduje przedawnienie sprawy i uniemożliwia wyciągnięcie konsekwencji finansowych wobec kościoła. Z tego powodu w 2005 prawnicy Benedykta XVI musieli prosić o wystawienie mu listu żelaznego przed jego wizytą w USA, gdyż w Teksasie był oskarżony o utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości. Rzeczniczka Watykanu nie chciała odnieść się do tego dokumentu. Stwierdziła tylko, że "to wewnętrzny dokument Watykanu, więc nie będziemy go komentować". List podpisany przez papieża potwierdza oskarżenia autora programu "Sex Crimes and the Vatican" emitowanego w BBC, który jako 14 letni chłopiec był molestowany przez księży w Irlandii. Odpowiedzialnością za kryzys związany z pedofilią w kościele obarcza Josepha Ratzingera (aktualnie Benedykt XVI - Red.), który przez 20 lat jako szef Kongregacja Nauki Wiary odpowiadał za egzekwowanie "Instructio de modo procedendi in causis sollicitationis", której kontynuacją był list z 2001. Wyjaśnia to też szokujące przypadki pedofilii w kościele. Zakonnik Brendan Smyth, był podejrzany o 400 przypadków wykorzystywania dzieci, z czego w 1994 udowodniono mu tylko 91 - bo zmarł w więzieniu w trakcie procesu. Dobrać się do takiej ilości dzieci w trakcie swojej pięćdziesięcioletniej (1945-1994 - Red.) "posługi" mógł tylko dzięki swoim przełożonym, którzy o jego "słabości" wiedzieli już pod koniec lat czterdziestych. Problem jest poważny. Według zamówionego i sfinansowanego przez amerykańskich biskupów raportu John Jay College na temat molestowania nieletnich w Kościele Katolickim z około 94607 księży w USA pomiędzy 1950 a 2002, o wykorzystywanie nieletnich było oskarżonych 4127, czyli mniej więcej 4,3%. Odszkodowania dla ofiar sięgnęły już 2 mld dolarów! Benedykt XVI komentując wypadki z 2002 roku, kiedy ujawniono w USA, że księża seksualnie wykorzystujący nieletnich, byli przenoszeni do innych parafii, ale przez lata nie wyciągano wobec nich żadnych konsekwencji, mówił o "poważnie skrzywdzonych" ofiarach księży-pedofilów i zgodził się z kardynałem Francisem George z Chicago, że sprawy związane z tym skandalem "były czasem źle załatwiane przez biskupów". To przykład pospolitej hipokryzji, czy też "jezuickiej moralności"? Zdecydujcie sami. www.pardon.pl/artykul/7201/benedykt_xvi_chronil_pedofilow_watykan_pozwany Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: biskupi, biskupi 16.12.08, 05:31 Sięgnij do portalu polonica na temat biskupów, to jeszcze nie jednemu się zadziwisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w STOP IP: *.chello.pl 21.12.08, 23:03 www.pardon.pl/zdjecie/3/1530942/129246 znalezione w sieci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 555 Zainteresowanym do wglądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.08, 00:50 www.tvn24.pl/1,251,8,51663116,138883568,5933222,0,forum.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Zainteresowanym do wglądu IP: *.cpe.cableone.net 25.12.08, 19:19 a wiec warte zastanowienia nad soba,pod katem wiedzy o religii i o Bogu,oraz o wlasnym stosunku jaki sie ma co do wlasnej wiary.polecam kazdemu ksiazke pod tytulem "Czego naprawde uczy Biblia?".bardzo bogata w tresc,dajaca duzo do myslenia,szczegolnie komus o szczerym sercu wobec Boga.ogromnie pomocna w czytaniu Biblii i rozwazaniu nad czytanym materialem.zawiera 19 roznych tematow na ktore czesto ludzie pytania zadawaja,ktore ich nurtuja i sa zagubieni bo tyle jest roznorodnych opinii.chociazby pytania Gdzie sa umarli?, albo Czym jest Krolestwo Boze?,sa bardzo ciekawymi,ale ilu zna na nie odpowiedz? bardzo malo i czesto nie sa pewni wiedzy i zrozumienia. takze kwestia religii,Ktora religia cieszy sie uznaniem Boga? Ed, ktory czesto tu pisze,zwraca uwage ludziom na rozne religie,bogow,ale nikt z tego nie moze wyluskac prawdy.a przeciez wszystkie te bogi z rytualami i wierzeniami po religiach calego swiata maja swoj wspolny korzen-starozytny Babilon i nic nie maja wspolnego z Bogiem Biblii[Jahwe,Jehowa Bogiem].ludziom myla sie pojecia,Duch z Dusza,takze Trojca jest dla nich ogromna tajemnica[Jezus nic o niej nie uczyl].wyzej wspomniany tytul polski ksiazki jest takze dostepny w jezykach angielskim,rosyjskim,ukrainskim i jeszcze w kilku innych. jeszcze raz polecam i zycze przyjemnej lektury osobiscie jak rowniez w gronie rodzinnym i wsrod przyjaciol. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 13 Re: Zainteresowanym do wglądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.09, 22:50 "Obserwacja życia i doświadczenie lekarskie utwierdzają mnie, że Boga nie ma - mówi w rozmowie z "Dziennikiem" Zbigniew Religa." Nic ująć nic dodać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zainteresowanym do wglądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 00:43 Rzeczywiście jest kwestia zastanowienia się nie tylko nad sobą, ale także formy, w jakiej funkcjonujemy w tym społeczeństwie. Bardzo proszę Cię Kaziu, nie polecaj mi biblii przed jej samodzielnym przeczytaniem. Wolę porozmawiać o faktach a nie mirażach, których w Biblii wcale nie brakuje wzorem wielu innych religii, z których katolicyzm jak nie prawie wszystko, to przynajmniej bardzo wiele zapożyczył modyfikując to na swój sposób. Inna sprawa, to to, że katolicyzm powinniśmy przestać wiązać z chrześcijaństwem a łączyć wprost z religią Szawłową nazywaną niekiedy Nowotestamentową. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zainteresowanym do wglądu - czego uczy Biblia??? 22.05.09, 22:18 To jest rzeczywiście pytanie :)) Biblia mówi wyraźnie "Poszedł i powiesił się" (Mt 27,5), a w innym miejscu mamy "Idź, i ty czyń podobnie" (Łk 10, 37). Czy Biblię zawierająca takie sugestie nie można nazwać czasem Biblią Samobójców??? Nie wkladaj Bibli tego, czego tam nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: ED-owi sylwestrowo ściskam prawicę :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 19:20 Coraz rzadziej tutaj zaglądam z przyczyn praktycznie nie zależnych, stąd takie opóźnienie. Nie mniej jednak serdecznie dziękują i życzę w nowym roku dużo słońca nie koniecznie tylko z Peru :)) Spełnienia marzeń. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LTF piękni ,młodzi i bogaci IP: *.chello.pl 02.01.09, 17:56 pokolenie-jp2.pl/images/17_04_2005.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zet nuncjusz Kowalczyk TW "Camppino" IP: *.chello.pl 07.01.09, 05:25 wiadomosci.onet.pl/1891960,11,item.html oczywiście że "został zarejestrowany bez swojej wiedzy" ,oczywiście wiemy, wiemy:))) Odpowiedz Link Zgłoś