Dodaj do ulubionych

Niezły artykuł warty przeczytania:

03.02.07, 14:45
Jankowski: HEROINA à la Newsweek – moda marynarzy i artystów

[2007-02-02 18:41:52]

"Problemem społecznym w naszej cywilizacji narkotyki stały się dopiero w XX
wieku, a mówiąc dokładniej – po I wojnie światowej" – ogłosił kiedyś z
beztroską ignorancją w artykule "Stulecie narkotyków" Marek Karpiński na
łamach magazynu "Newsweek", głównego promotora politycznego dyletanctwa w
Polsce. "Problem społeczny", czyli – jak pisze – "modę" na narkotyki
zawdzięczamy rzekomo marynarzom i artystom. Wielkie zło, jak powinniśmy
rozumieć, przybyło do naszej cnotliwej kultury z dalekich Chin.(1)

Mało rzeczy wiąże się ściślej z historią polityczną kapitalizmu niż kultura
mafijna i handel narkotykami. Organizowane przez korporacje bale w stylu
"Chicago lat 20." są tylko epizodycznym wspomnieniem wielkiej tradycji. Nie
wzbudzają na pewno kontrowersji, choć temat, trzeba przyznać, pozostaje w tym
samym stopniu delikatnym co tajemniczym.

Marynarze i artyści

"Początek współczesnej ery handlu opium datuje się na rok 1773, kiedy to
brytyjska Kompania Wschodnioindyjska objęła kontrolę nad eksportem opium z
Indii do Chin" – pisał w swojej obszernej pracy historycznej "The Politics of
Heroin. CIA Complicity in the Global Drug Trade" profesor historii Azjii
południowo-wschodniej na Uniwersytecie Wisconsin-Madison, Alfred W. McCoy. Po
zmonopolizowaniu przedsięwzięcia eksport opium do Chin wzrósł z 75 ton (w
latach 1770) do 3200 ton w połowie XIX w. Chiny, które bezskutecznie
przeciwstawiały się importowi tego towaru, zmuszone były stoczyć z imperium
brytyjskim dwie wojny, które przeszły do historii, jako "wojny opiumowe",
niezbyt chwalebnie wpisujące się w schematy historycznych stereotypów na temat
ideałów gospodarczej wolności, za którą walczyli z krzyżem na piersiach
nieustraszeni bohaterowie zachodniej cywilizacji.

W pierwszej połowie XIX w. brytyjski handel zdołał przekształcić opium z
artykułu luksusowego w towar masowy, uzyskując obrót podobny do innych
popularnych stymulatorów, takich jak kawa, herbata czy kakao. Pomimo iż
całkowity tonaż nie przekraczał obrotu, uzyskiwanego z rocznego zbioru herbaty
na poziomie 90 000 ton, jego wartość handlowa była znacznie wyższa.
Bezspornie, opium stanowiło w XIX w. główny towar całkowitej międzynarodowej
wymiany handlowej, zdominowanej i nadzorowanej przez mocarstwa zachodnie.(2)

"Moda" - problem społeczny

W 1821 r. brytyjski pisarz Thomas De Qeicey jako pierwszy zwrócił uwagę na
problem uzależnienia, publikując esej "Confessions of an English Opium Eater"
("Wyznania angielskiego opiumisty"). Pochodne produkty opium, takie jak
morfina i niezwykle trudna do otrzymania heroina były zdobyczami nowoczesnego
przemysłu farmaceutycznego. Morfinę, uzyskaną po raz pierwszy w 1805 r.,
wprowadziła na rynek w 1827 r. niemiecka firma E. Mereck&Company z Darmstadt.
W 1874 r. angielski badacz C. R. Wright uzyskał, w wyniku kilkugodzinnego
procesu chemicznego, diacetylomorfinę. Testy prowadzone na psach wykazały, że
środek wywołuje "wielkie wyczerpanie organizmu, lęki, ospałość... i lekką
tendencję do wymiotów". Angielski chemik zdecydował zaprzestać dlatego
dalszych eksperymentów. Mimo tego w 1898 r. niemiecka firma Bayer Company z
Elberfeld rozpoczęła masową produkcję diacetylomorfiny, wprowadzając na rynek
swe "lekarstwo" pod nazwą "heroiny".(3) W ten sposób "marynarze" i "artyści"
wwieźli do zachodniej cywilizacji "problem społeczny", który prestiżowe
czasopismo polityczne "Newsweek" nazywa naukowo "modą".

Pomimo iż badacze medyczni zaczęli analizować problem uzależnienia od opioidów
jeszcze w XVIII w., powszechna świadomość zagrożenia ze strony cudownych leków
(w tym m.in. heroiny, morfiny, a także kokainy) ugruntowała się dopiero pod
koniec XIX w. Potrzeba było dziesięcioleci aby wiedzę medyczną uwzględnić w
reformach legislacyjnych. Dlaczego? Gdybyśmy wszyscy rozumieli, jak
funkcjonuje system kapitalistyczny, potrafilibyśmy to łatwo zrozumieć.
Niestety, poznanie historii kapitalizmu z wielką skutecznością i nieskrywanym
cynizmem utrudniają nam takie czasopisma jak "Newsweek", wg którego do I wojny
światowej "problemu uzależnienia jeszcze nie rozpoznano". By skompromitować tę
wyssaną z palca tezę wystarczy przypomnieć, znaną chyba każdemu,
najsłynniejszą i najczęściej cytowaną frazę Karola Marxa "Die Religion ... ist
das Opium des Volkes", która nie pozostawia raczej wątpliwości, w jakim
stopniu uzależnienie od opium musiało być rozpoznane aby metafora miała szansę
zaistnieć w 1848 r. i rozpowszechnić się z tak spektakularnym powodzeniem.

W XIX w. "handlarze opatentowanych leków byli największymi reklamodawcami
prasowymi w USA, Wielkiej Brytanii i Australii, konsekwencją czego w interesie
prasy nie było publikowanie informacji szkodzących sprzedaży". W 1905 r. w
magazynie Collier’s, Samuel Hopkins Adams odnotowywał, że wiele czołowych
amerykańskich gazet związanych jest długoterminowymi kontraktami reklamowymi,
zawieranymi z handlowcami patentowanych leków, które to kontrakty posiadają
klauzulę, że umowa może zostać zerwana, jeśli ustawodawstwo ograniczy sprzedaż
ich produktów. Chroniony przed krytyką handel środkami medycznymi rozwinął się
w potężny przemysł, którego obroty w 1900 r. osiągnęły wartość 250 mln.
dolarów. "Opium - pisał historyk Terry Parssinen – było wiktoriańską aspiryną,
jak Lomotil, Valium i Nyquil, którą można było nabyć w chemicznym sklepie za
rogiem dosłownie za grosze".(4)

Głównym powodem, dlaczego nasza wiedza i wyobrażenie na temat narkotyków są
tak dziwaczne i zabobonne, jest polityczne tabu. To właśnie tajemnica z tym
związana wymaga aby w narkotykach dostrzegać tylko "problem społeczny", czyli
problem "marynarzy i artystów".

Polityczne tabu

Międzynarodowy handel narkotykami - podkreśla Peter Dale Scott, kanadyjski
dyplomata, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley - jest metodą
zabezpieczania przewagi ekonomicznej imperium handlowego. Obrona tej praktyki
handlowej – przemytu opium z Indii do Chin przez Kompanię Wschodnioindyjską –
była motywacją do napisania "On Liberty" przez Johna Stuarta Milla.(5)

Handel narkotykami spełnia do dziś identyczną rolę. Międzynarodowy system
finansowy zaangażowany jest obecnie w operację prania 1,5 biliona dolarów
rocznie, (wg danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego) i generuje około 500
miliardów dolarów dochodu w czystej gotówce.(6) Celowi temu służą "raje
finansowe", takie jak np. karaibskie Kajmany, gdzie zarejestrowanych jest
ponad 430 banków i 70 000 korporacji, czyli 1,5 na każdego mieszkańca tej
niewielkiej społeczności, która nie byłaby w stanie zaludnić Gniezna, Zamościa
czy Głogowa.

Uzależnieni od narkotyków Amerykanie są więc ofiarami najbardziej dochodowej
działalności kryminalnej, w którą zaangażowanych jest miliony chłopów w
górskich regionach Azji, tysiące skorumpowanych przedstawicieli rządowych,
wyspecjalizowanych karteli kryminalnych i agencji rządowych USA. Ofiary
narkomanii stanowią końcowe ogniwo łańcucha tajnych transakcji kryminalnych.
Transakcje te, mające swój początek na azjatyckich polach makowych, prowadzą -
poprzez tajne laboratoria chemicznej produkcji heroiny w Europie i Azji i za
sprawą doskonale zorganizowanych sieci międzynarodowych połączeń handlowych -
prosto na ulice wielkich miast. Opinia publiczna zmuszona jest wierzyć, że
wwożenie na teren USA setek ton narkotyków rocznie odbywa się w sposób
"niewidoczny" dla państwa, uzbrojonego po zęby w system satelitarnej kontroli
planety, o którego możliwościach obywatele nie są nawet informowani.

Handel narkotykami od czasów II wojny światowej związany był z finansowaniem
tajnych operacji zbrojnych, prowadzonych przez CIA.* Choć związek ten powinien
być ewidentny dla każdego początkującego gliniarza, to w umysłach osób głęboko
wierzących w symbole cywilizacji, spowijać może go gęsta mgła
Obserwuj wątek
    • mateusz.maciejczyk Re: Niezły artykuł warty przeczytania: 03.02.07, 15:07
      niepewności, uniemożliwiająca krytykę narzuconej hierarchii politycznej, która
      identyfikowana jest z najwyższymi wartościami kultury. Niepewność ta prowadzi do
      rezygnacji z prawa do kwestionowania przemocy, stosowanej przez aparat władzy i
      kształtuje postawę, którą, nie bezzasadnie, nazwać można by mianem
      "proamerykańskiego fundamentalizmu". Jej siła polega na niedopuszczaniu do
      świadomości wszelkich racjonalnych argumentów, które kwestionują dominującą
      hierarchię i godzą w symbole władzy.

      Krótko po inwazji amerykańskiej na Irak, w maju 2003 roku, pakistański dziennik
      "Balochistan Post" donosił, że Bagdad – który nigdy wcześniej nie miał problemu
      z narkotykami i nigdy nie widział nawet heroiny – nagle został "zalany
      narkotykami – z heroiną włącznie". Brytyjski "Idependent" donosił, że
      narkotykami handluje się na ulicach, a do czasu inwazji USA w kraju tym nie były
      dostępne żadne narkotyki. Nagłówek prasowy brzmiał: "Tam gdzie działa CIA, tam
      kwitnie handel narkotykami – po Afganistanie heroiną zalano Bagdad". Do 2001 r.
      rząd Talibów w Afganistanie zdołał zredukować – kiedyś bardzo wielką - produkcję
      opium do 180 ton w skali rocznej. Po inwazji USA, pierwszy rok zbiorów (2002 r.)
      - według szacunków ONZ - przyniósł plony wielkości 3700 ton, a rok 2003
      odnotował kolejny rekord na poziomie 4000 ton. W listopadzie 2003 r. agencja
      Reutera doniosła, że obecny zbiór maku był nawet 36 razy wyższy od plonów,
      zebranych w ostatnim roku panowania Talibów. W roku 2004 spodziewano się
      dalszego wzrostu produkcji nawet o 50 proc. Trzeba wspomnieć, że jedną z
      pierwszych rzeczy, jaką siły zbrojne USA i CIA dokonały w tym kraju, było
      zwolnienie z więzień wielu, znanych z produkcji opium, mafiozów, którzy, jak
      oświadczono, mieli asystować siłom zbrojnym USA. Wypuszczony na wolność Ayub
      Afridi został zatrudniony przez CIA z zadaniem zjednoczenia miejscowych liderów.(7)

      Najbardziej chyba charakterystyczną cechą, rozpętanej przez Busha seniora "wojny
      z narkotykami" był fakt, że w jej wyniku spożycie narkotyków w USA nie zmalało
      nawet o gram. Od lat 80. konsumpcja kokainy w USA utrzymuje się na poziomie
      około 500 ton rocznie, co wydaje się niezwykle interesujące, biorąc pod uwagę
      fakt, że w 1979 r. (przed neoliberalnym objawieniem republikańskich wartości)
      spożywano jej tylko 80 ton.(8) Co ciekawsze, biorcą największej od lat pomocy
      gospodarczej USA w Ameryce Łacińskiej jest Kolumbia. Rządzony przez mafijną
      juntę kraj, jest eksporterem niemal całej kokainy konsumowanej na świecie, przy
      czym wskaźnik nadużyć związanych z łamaniem praw człowieka (tortury i polityczne
      egzekucje) daje temu państwu niezagrożoną pozycję lidera na półkuli zachodniej.

      W maju 2001 r. bank Citigroup za sumę 12 mld dolarów przejął Banco Nacional de
      Mexico (Banamex). Właściciel banku Roberto Hernandez - znany powszechnie na
      "Półwyspie Kokainowym", czyli Jukatanie, jako właściciel największej pralni
      pieniędzy mafijnych w Meksyku – zasiadł w radzie nadzorczej Citygroup wraz z
      byłym dyrektorem CIA Johnem Deutschem i byłym sekretarzem skarbu Robertem
      Rubinem.(9) Nic w historii współczesnego kapitalizmu nie współgra ze sobą w
      sposób bardziej harmonijny i przebojowy niż kwartet: mafia-CIA-Waszyngton-Wall
      Street. Nazwiska sześciu spośród siedmiu pierwszych dyrektorów CIA – pisał na
      początku lat 70. Peter Dale Scott – znajdowały się na nowojorskim "social
      register" (spisie najbardziej wpływowych i zamożnych osobistości, tworzących
      elitę miasta).(10)

      Jednym z głównych wątków największej afery politycznej administracji Reagana,
      było wykorzystanie narkotyków jako tajnego źródła finansowego wsparcia oddziałów
      Contras, stanowiących zbrojną opozycję do rządzącej w Nikaragui ludowej partii
      politycznej Sandinistów. W raporcie Kerry’ego, złożonym przed amerykańskim
      senatem w grudniu 1988 r., stwierdzono oględnie: "w istocie wyżsi urzędnicy
      państwowi USA nie byli nieświadomi faktu, że fundusze z handlu narkotykami były
      idealnym rozwiązaniem problemu finansowania oddziałów Contras".(11) Przyznajmy,
      że styl, może nie do końca marynarski, ale z całą pewnością artystyczny.

      Pierwsze wydanie klasycznej już dzisiaj pracy historycznej Alfreda McCoya "The
      Politics of Heroin", traktującej o współudziale CIA w światowym handlu
      narkotykami, ukazało się w roku 1972. Od tego czasu publikacja, kilkukrotnie
      wznawiana i poszerzana, stanowi jedną z najważniejszych pozycji historycznych,
      nie tylko dla studentów politologii ale dla każdego, kto chce zrozumieć
      funkcjonowanie międzynarodowego handlu narkotykami i rolę, jaką odgrywa w nim
      Centralna Agencja Wywiadowcza. W artykule "Stulecie narkotyków", zamieszczonym
      na łamach opiniotwórczego magazynu politycznego "Newsweek" - ponad 30 lat od
      pierwszego wydania książki McCoya - trzy litery: "CIA" nie pojawiły się ani
      razu. Fakt ten zasługuje na refleksję.

      Jest prawdą, której zaprzeczanie wykracza poza sferę zdrowego rozsądku, że każda
      instytucja totalitarna (jaką jest np. korporacja medialna Axel Springer,
      właściciel magazynu "Newsweek") przeciwstawia się demaskowaniu faktów, których
      ujawnienie podważałoby rację jej istnienia lub utrudniało działanie.
      Funkcjonowanie struktur autorytarnej władzy możliwe jest tylko dzięki tajemnicy,
      utrzymywanej w celu uniemożliwienia kwestionowania logiki, która sankcjonuje ich
      istnienie. Wiek przemysłowy, w którym byliśmy świadkami powstawania wielkich,
      totalitarnych imperiów korporacyjnych i kooperujących z nimi hierarchii
      państwowych, ukształtował kulturę intelektualną, zaangażowaną w tworzenie
      przyjaznego środowiska dla rozwoju i istnienia systemu ekonomicznego. Nie ma
      najmniejszego powodu przypuszczać, że poznanie historii kapitalizmu, a więc
      naszej rzeczywistości – a w szczególności historii dramatu ofiar, przemocy i
      zbrodni, jakie z rozwojem ery przemysłowej były, są i będą nierozerwalnie
      związane – możliwe jest w środowisku intelektualnym, jakie kultura korporacyjna
      wytworzyła i jakie sponsoruje.

      * II wojna światowa doprowadziła praktycznie do wyeliminowania konsumpcji opium,
      którego spożycie w tym czasie spadło do najniższego poziomu w historii.
      Zniszczone szlaki handlowe zostały jednak odtworzone w wyniku tajnej współpracy
      rządu Stanów Zjednoczonych z mafią. Pierwszą fazą była Operation Uderworld, w
      której swoje nieocenione usługi oddali dwaj najwięksi nowojorscy mafiozi Charles
      "Lucky" Luciano i Meyer Lansky. Sycylijskie koneksje Luciano (którego fragmenty
      życia posłużyły Mario Puzo do wykreowania postaci Don Vito Corleone w powieści
      "Ojciec Chrzestny", odtworzonej później przez Marlona Brando w filmie Francisa
      Forda Coppoli pod tym samym tytułem) umożliwiły CIA skuteczną walkę z włoskim
      ruchem robotniczym po wojnie. Światowym centrum produkcji heroiny uczyniono
      wówczas Marsylię, gdzie przetwarzano transportowane z Turcji i Iranu opium. Na
      centrum międzynarodowego handlu i dystrybucji narkotyków na półkuli zachodniej
      "Lucky" Luciano wybrał w 1947 r. Hawanę, która stała się jednocześnie karaibską
      stolicą hazardu. Wydarzenia polityczne lat 60. wymusiły reorganizację światowego
      handlu opium. W 1968 r. jeden z ostatnich bossów mafijnych dawnej ery Santo
      Trafficante Jr. udał się osobiście do Sajgonu, Hongkongu i Singapuru by
      odtworzyć stare kolonialne koneksje w Indochinach. Główny ośrodek produkcji
      opium i heroiny został przeniesiony w ten sposób do Azji Wschodniej, będącej
      areną największych operacji terrorystycznych CIA w czasie wojen indochińskich.

      Przypisy:
      (1) M. Karpiński, Stulecie narkotyków, Newsweek, 18.10.2004., s. 24;
      (2) A. W. McCoy, The Politics of Heroin. CIA Complicity in the Global Drug
      Trade, Lawrence Hill Books, Brooklyn, NY, 1991., s. 4;
      (3) tamże, s. 5;
      (4) tamże, s. 8-9;
      (5) M.C. Ruppert, Crossing the Rubicon. The Decline of the American Empire at
      the End of the Age of Oil, New Society Publishers, 2004, s. 67;
      (6) tamże, s. 58;
      (7) tamże, s. 75, 6
      • mateusz.maciejczyk cdn 03.02.07, 15:07
        (8) tamże, s. 59;
        (9) tamże, s. 78-9;
        (10) tamże, s. 57;
        (11) czytaj wikipedia: "contras"

        Zbigniew Jankowski
        ----------------------------
        źródło: lewica.pl/?id=12820

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka