wolf_wwa Galicja, Pilsudski 04.11.04, 17:52 Witam Jak pisalem wczoraj sprawa prob wspolpracy w okresie wojny polsko-bolszewickiej jest kwestia interesujaca. Jako skromne uzupelnienie tego tematu zaytuje tresc odezwy jaka Komenda Główna UNR za zgodą J. Pilsudskiego skierowała do Ukraincow w Galicji: „Teraz rozstrzyga się wasza dola i los Ukrainy. W takiej sytuacji nie wolno wam z założonymi rękami przypatrywać się, jak wróg dobijać będzie naszą nieszczęśliwą Ukrainę. W takiej chwili trzeba zapomnieć o wszelkich porachunkach, żalach i niesnaskach i wszystkim nam trzeba z orężem w ręku stanąć do obrony naszych praw najświętszych, za które już tyle krwi przelano na wszystkich krańcach naszej ojczyzny. Teraz chodzi nie tylko o zmaganie się Polaków z bolszewikami, teraz rozstrzyga się kwestia Halicji i kwestia Ukrainy. Jeśli nie chcecie pozostać niewolnikami, musicie i wy zabrać swój głos i czynami dowieść, żeście dojrzeli do wolności i życia samodzielnego. A więc do broni. Główna Komenda Wojsk Republiki Ukraińskiej, po otrzymaniu na to zgody od Naczelnego Dowództwa Wojsk Polskich, wzywa wszystkich Ukraińców halickich, aby ogłaszali się do brygad zapasowych w Tarnopolu, Trembowli, Czortkowie i Stanislawowie" Wtedy jednak nie bylo klimatu dla takiej wspolpracy. Ukraincy pamietali jeszcze niedawne walki. Czesc ludnosci uwazala osoby wspolpracujace z Polakami przy walkach z bolszewikami za zdrajcow. Trudno sie dziwic, rany byly jeszcze zbyt swieze. Poza tym chyba zle przysluzylo sie stanowisko polskie w sprawie ziem Galicji i Wolynia. Poza tym strona polska tez podchodzila do tego ostroznie Ministerstwo Spraw Wojskowych i Naczelne Dowodztwo nie dalo oficjalnej zgody na formowanie oddzialow z ochotnikow pochodzacych z Chelmszczyzny i Galicji. Mam na ten temat calkiem spory cytat, niestety gdzies zapodzial sie opis do plytki a nie pamietam autora, ani tytulu pracy wiec nie cytuje:( Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Galicja, Pilsudski 04.11.04, 18:19 Witam - zadziwienie mnie bierze jak po tylu setkach ba tysiącu postów - są jeszcze i mnożą się wątki warte rozwinięcia. czytając twoe radku ostatnie posty i moje linki probuję je zliczyc : a to zagadnienie 'wojen chlopskich" z całym ich okrucieństwem - od powstań kozackich xv - xviii wieku,obecny stosunek Ukraińcow do polskich pamiatek na Ukrainie i Polaków do ukrainskich "materialnych świadkow " na ziemiach polskich, cZy wreszcie cała historia XX wieku od lat kończących I wojnę gdzie wzajemne relacje znow 'buzowały" od walki z halicką armią próbującą wywalczyc samostijną na gruzach austrowęgier, poprzez wspolne zdobycie Kijowa,oszukanie Petlury przez pilsudskiego, internowanie zołnierzy armmi petlury /a o obozie internowania petlurowcow w podrzeszowskim Łańcucie z pewnościa tu napisze niezadługo :), po omawiane tu wielokrotnie wydarzenia lat trzydziestych. Zadziwiające Radku - jak wiele mamy jeszcze tematow trzymających sie głownego wątku - A za chwilę temat trochę luźniejszy - o "odkrywaniu kresow" przez wspolczesnych polskich studentow :)) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr "zdobywanie kresow" :)) część ! 04.11.04, 18:34 Przed weekendem piszczę jeszcze jeden "ciekawy" wątek /przy czym daleki jestem od zgorszenia się tym tematem - choc jestem pelen politowania - dlaczego ? sam zrozumieszpo lekturze/Kamieniec Arkoński 2003 Ad perpetuam rei memoriam http://www.zpka.org/bk_20kamieniec.htm Godzina 6 rano, dworzec PKP Warszawa Zachodnia. Duże plecaki dzień wcześniej zostawiamy w Resursie Obywatelskiej. Zabierze je do Kamieńca o. Kazimierz. Razem z nim zabiorą się też bracia Aplowie – Tomek (K! Arkonia) i Piotrek. Tak więc stoimy na czwartym peronie: Wojciech Sława (K! Arkonia), Michał Laszczkowski (K! Welecja), Łukasz Łepecki (K! Welecja). Gdyby nie dekle wyglądalibyśmy jak regularne dworcowe „nury” – podkrążone, czerwone z niewyspania oczy, a jedyne wyposażenie to pobrzękujące znajomym dźwiękiem siatki. Na Centralnym dosiadają się kolejni Arkoni – Janek Chmielewski, Maciek Popławski i Jurand A. Sękowski. Przedział mamy tylko dla siebie, ale i tak jest za mały. Rawa Ruska przypomina, właściwie nic nie przypomina. Betonowe, posowieckie klocki, kilka kantorów, standartowy pomnik Chmielnickiego i Iwana Franki, beczkowóz z kwasem chlebowym – właściwie to wszystko. Na dobry początek wychylamy symbolicznego „O??????” i jedziemy marszrutką do Lwowa. Oczywiście najpierw trzeba coś zjeść i wypić. Instalujemy się w jednym z droższych lokali Lwowa, spokojnie pamiętającym jeszcze cysorza. Jemy dobrze i dużo, niektórzy bardzo dużo. Zaczynamy z rozmachem więc chcemy też tak skończyć. Szukamy pokojów, w hotelu, jak polskie pany. Ale cóż, na czterogwiazdkowy jednak nas nie stać. Przed wojną byłoby inaczej. Humor poprawia nam za to spotkanie z dwoma Arkonami – Piotrem Świderskim i Tomkiem Jadowskim od rana bawiącymi w grodzie księcia Lwa. Jak nie hotel „George”, to co? Pod katedrą zaczepia nas starszy jegomość ze śmiesznie odstającym uchem. I łuszczycą. Jest z Towarzystwa Polskiego, proponuje nam nocleg. Robi to nachalnie i nie wzbudza zaufania, rozmawiamy ze staruszką ściskającą tandetny, plastykowy różaniec. Pan z Towarzystwa Polskiego nie lubi konkurencji, nawet 80-letniej Polki, z różańcem. Przegania kobiecinę słowami zrozumiałymi chyba w każdym słowiańskim języku. Przestraszona odchodzi. Tego za wiele; uprzejmie dziękujemy Panu za oferowaną pomoc i nagle dowiadujemy się kim były nasze matki. Pan z Towarzystwa Polskiego. W końcu znajdujemy odpowiednie miejsce – u p. Julii, za 5$ od sztuki (ul. Stary Rynek 7, polecamy). Mamy więc gdzie spać, mamy – co nie mniej ważne – klucze; bez obawy możemy więc iść we lwowskie tango. Większość lokali zamykana jest dość wcześnie; przenosimy się z jednego baru do drugiego, po drodze zahaczając jeszcze o sklepy nocne. I tak w koło Macieju. „Przenosimy”? Chodzi oczywiście o przewożenie, bo taksówkami jeździmy wszędzie, sześciu w jednej. Nic to, że niektórzy mają nas za frajerów i każą zapłacić 5 hrn za kurs Katedra-Opera, jakieś 800 metrów. Stać nas na to (jeszcze), a odczuwamy dziecinną, naiwną radochę z potwierdzania kpiącego stereotypu „polskiego pana” . O 2 w nocy o. Kazimierz zabiera z umówionego miejsca Tomka i Piotrka. Dla nas wszystkich nie ma miejsca; następnego dnia do Kamieńca mamy telepać się sami. Ale to dopiero następnego dnia; to co że rano, wstaniemy. Na razie jesteśmy dopiero w połowie naszego tanga. Co robić? Środek nocy, czynny tylko całodobowy kiosk z alkoholem, papierosami i suszonymi rybami przy którym siedzimy już kilka godzin. Któryś z nas ma życzenie zobaczyć nocną panoramę Lwowa. Naszym celem jest Wysoki Zamek, Kopiec Unii Lubelskiej. Marynarskim krokiem idziemy na poszukiwania taksówki. Ale nie byle jakiej, bo Jednemu z Nas przypomina się, że zawsze chciał być wożony wołgą. Czarną. Koniecznie. Stoi na środku ulicy Legionów i wyciągnąwszy prawą rękę zatrzymuje kolejne taryfy gromkim „Halt!”. Kierowcy jakoś się zatrzymują. - Czarnaja wołga? - Niet – odpowiada przerażony właściciel rozklekotanej ładziochy lub innego zaporożca. - No to paszoł won – odpowiada ów Jeden z Nas wykorzystując tym samym cały swój zasób zwrotów rosyjskojęzycznych. Lwowscy taksówkarze okazują się być wyjątkowo pokojowi; odjeżdżają z piskiem zużytych opon bez jednego złego słowa. Pan z Polskiego Towarzystwa na szczęście akurat nie przejeżdża; ten na pewno potrafiłby coś odpowiedzieć. Zabawa po kilku minutach się nudzi. Na Zamek jedziemy ładą. Czerwoną Ile metrów ma Kopiec nie wiemy. Ale wchodzi się nań stanowczo za długo, szczególnie o 4 nad ranem. Jednak widok, jaki ukazuje się nam po dotarciu na szczyt okazuje się być wart tego trudu. Stary Lwów, oświetlony pojedynczymi latarniami... No, ale nie bądźmy sentymentalni; nie przyszliśmy tutaj z pustymi rękoma. „Więc panowie, jego zdrowie, wiwat Lwów nasz”. Szkoda tylko, że smakowo nie bardzo trafiliśmy w nasze gusta. A miało być tak pięknie! Pora zatem wracać – autobus do Kamieńca mamy o dziesiątej rano. „Musimy zdążyć”, powtarzamy sobie w taksówce. O 5-tej jesteśmy już w łóżkach. Na autobus, dziwnym przypadkiem, nie zdążamy. Gdy patrzymy na zegarek nasz „pekaes” prawdopodobnie właśnie mija lwowskie rogatki. Rozbawiona p. Julia opowiada, że o 8 obudziła szefa naszej drużyny, ale ten chrząknął tylko, że zdecydowaliśmy byli o przedłużeniu naszego pobytu we Lwowie i odwrócił się do naszej gospodyni jedną z mniej eleganckich części ciała. „Głowa boli, Boże broń, Wypiłbym ocean”. Mamy jeszcze jeden dzień na zwiedzanie Lwowa. Ale najpierw trzeba zastanowić się co z transportem, następny autobus mamy za 22 godziny. A na ten pewnie też byśmy zaspali. Nie mając innego wyjścia prosimy p. Julię o zamówienie nam marszrutki na wieczór. Po wstępnym zaspokojeniu głodu i pragnienia jedziemy na Łyczaków. Pierwszy raz tramwajem. Płacimy za bilety na Cmentarz (!); chwilę później przekonujemy się, że dla tubylców taryfa jest nieco niższa, ale okazuje się, że i tak mamy szczęście – młode polskie małżeństwo skarży się, że we dwoje musieli zapłacić więcej niż nas 6-ciu. Smutne, ale chyba jednak nie do końca wyglądamy na „panów z Polszy”. Bierzemy kurs na Cmentarz Orląt. Idziemy w deklach, z biało- czerwonymi kwiatami. Miejscowi dziwnie przypatrują się nam. Słyszymy jak idąca za nami Ukrainka fachowo objaśnia swej latorośli znaczenie arkońskich symboli: „patrz synku, Żydy z Polszy prijechali”. Przechodzimy przez symboliczny cmentarz Ukraińców poległych w walkach z Polakami. Mauzoleum w kształcie półokręgu, tablice z nazwiskami poległych, wielka kolumna, a na jej szczycie archanioł Michał z tryzubem w dłoni. Na Cmentarzu Orląt składamy kwiaty, zapalamy znicze na jednej z bezimiennych mogił. Robimy jeszcze dłuższy spacer po cmentarzu. Podziwiamy sowieckie nagrobki ze zdjęciami tępawo wyglądających generałów i pułkowników obwieszonych orderami. Odnajdujemy grób rodziny Herbertów, w którym podobno chciał być pochowany ś.p. Zbigniew, a którego podobno nie udało się odnaleźć innym, profesjonalnym poszukiwaczom. Z ciekawością przypatrujemy się grobowi tragicznie zmarłych w jakimś wypadku małżonków, na którym zapobiegliwa rodzina położyła – tuż obok wyrytego prawosławnego krzyża – miejscowej produkcji batona i kieliszek wódki – ogarek dla dobrych skrzatów. Wracamy (cały czas – twardo – tramwajem) do centrum. Zwiedzamy starówkę, kościoły. U bukinistów zatrzymujemy się na dłuższą chwilę. Podobnież w kilku antykwariatach. Idziemy zobaczyć ogromny Pałac Potockich. Świeżo wyremontowany, wspaniały. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "zdobywanie kresow" :)) część 2 04.11.04, 20:01 "Wracamy (cały czas – twardo – tramwajem) do centrum. Zwiedzamy starówkę, kościoły. U bukinistów zatrzymujemy się na dłuższą chwilę. Podobnież w kilku antykwariatach. Idziemy zobaczyć ogromny Pałac Potockich. Świeżo wyremontowany, wspaniały. W środku trwają jeszcze jakieś prace. Nie wszystkie polskie zabytki (innych zresztą nie ma) mają takie szczęście. Szybko jednak dowiadujemy się w czym rzecz – Pałac to od niedawna kolejna rezydencja prezydenta Kuczmy. Właściwie to wcale nie jest taki piękny. Do Kamieńca dojeżdżamy koło 2-3 w nocy. Nie chcąc budzić ojców (później nadrabiamy zresztą te zaległości) kilka godzin pozostałe do brzasku chcemy spędzić „pod chmurką”. Jedna grupa idzie zbierać paliwo ogniskowe, druga ludzkie, w sklepie nocnym. Dojazd taksówką. Wołgą nareszcie. Kilkanaście minut później nad Smotryczą płonie już ognisko, rozbrzmiewają nie zawsze przystojne pieśni, słychać toastowy brzęk trącających się butelek (litrowego „Obołonia” w plastykowym opakowaniu odkrywamy dopiero kilka dni później). Nad nami wspaniałe bezchmurne, gwiaździste niebo przecięte białą, wyrazistą wstęgą drogi mlecznej. Jedna z niewielu zalet braku oświetlenia ulic tego 100 tys. miasta. „Już butelki wypróżnione i fajeczki wypalone” – pora spać. Proboszcz parafii św. Mikołaja – o. Alojzy – wita nas serdecznie, pyta jak podróż, dziwi się, że go nie obudziliśmy. O. Kazimierz jest mniej wylewny: „Do obiadu macie wolne, a potem do roboty!” – tak brzmi powitanie tego byłego kapelana wojskowego. Po obiedzie rzeczywiście pracujemy. Jeszcze nie na pełnych obrotach, ale robota się posuwa. Na szczęście kolacja nie daje na siebie długo czekać i pierwszy dzień pracy mamy za sobą. A przed sobą tango, tym razem kamienieckie. Zaczynamy od „Ratusza” – restauracji ormiańskiej urządzonej w dawnym ratuszu na Placu Polskim. Z jego wieży rozbrzmiewa melodyjny ton trzystukilogramowego dzwonu. Jeszcze kilka lat temu znajdował się on na swoim miejscu, czyli w dzwonnicy „naszego” kościoła. Cóż, jak to mawiają kozacy z Łyczakowa „ktoś się nie bał i za...”. Pobyty w ratuszu nie zawsze kończą się dla nas sympatycznie. Choć nie szukamy towarzystwa czasami musimy zapoznawać się z miejscową złotą młodzieżą. Proponują nam różne towary i usługi, my nie bardzo chcemy. Mają nas za ascetów – palimy co najwyżej tytoń, nie korzystamy nawet z „kobiet publicznych”. Dochodzi do kilku nieporozumień. Zaprzyjaźnione kelnerki biorą nas zawsze w obronę, dwa razy interweniuje milicja. Mimo to pobyt „u Ormian” instytucjonalizuje się i nie zważając na żadne przeciwności losu wracamy tam właściwie codziennie. Jeśli zapominamy o tym, następnego dnia kelnerki są na nas obrażone i musimy nadrabiać zaległości. Argument, który najbardziej nas wiąże akurat z tym lokalem, to niewielka odległość od klasztoru (co ma oczywiście pewne minusy) i, przede wszystkim, ceny. Beczkowe piwo „Chmielnickij” kosztuje 1,2 hrn, czyli poniżej złotówki. Jest lekkie więc pijemy go na tyle dużo, że szybko przyzwyczajamy się do tego skądinąd obrzydliwego smaku. Na razie tyle Radku - może mi sie uda jeszcze przed weekendem nadać dalszy ciąg specyficznego bełkotu wszechpolaków o "zdobywaniu kresów" - ogolnie dośc zabawnego !! Ze swej strony czekam na ciąg dalszy relacji Pilsudski-Ukraińcy Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: "zdobywanie kresow" :)) część 2 05.11.04, 19:12 Witam To mile ze na razie nie brakuje tematow. Mam nadzieje ze na jakis czas jeszcze wystarczy. Mam czasem momenty gdy wena tworcza mnie opuszcza, ale nawet wtedy lubie zerknac czy na forum nie pojawilo sie cos nowego. Sa tez takie dni, ze jest kilka nowych postow i mam wrazenie ze tematy same przychodza mi do glowy. Ten, jak okresliles, "belkot wszechpolakow" jest faktycznie smieszny. Jednak czytajac odczuwalem pewne zazenowanie, a nawet wstyd za tych ludzi. Jakie swiadectwo wystawiaja oni Polakom? W umyslach mieszkancow po kontakcie z takimi indywiduami Polak jawi sie jako (przepraszam za wyrazenie) prostak i cham. Zle robia ci panowie dla wizerunku Polaka za granica. Zachowanie godne mlodziencow w gustownych dresikach, a nie mlodziezy akademickiej. Nieprzyjemne jest tez to ze dla Ukraincow Polak moze jawic sie jako "Polski Pan". Ciekaw jestem czy chcieliby oni miec takich gosci u siebie w kraju. W ich wypowiedzi widac tez ze spogladaja na Ukraincow z gory, jak na gorszych: "Nie wszystkie polskie zabytki (innych zresztą nie ma)" Rozumiem ze stare cerkwie nie sa zabytkami lub postawili je Polacy dla niedobych Rusinow;) W naszych rozmowach czesto poruszamy watek "ruskiej wiary" i poplatanych dziejach Rusinow. Chcialbym dzis podeslac tekst zamieszczony w 2 numerze NBiN z tego roku, ktory dotyczy wlasnie tych spraw. Dla zachety maly cytat z tego artykulu. "...ludność [tej wsi] zgodziła się, chociaż nie wszyscy, przejść na rzymski katolicyzm, jednak pod warunkiem, iż patronem parafii nadal będzie ta sama święta. Mamy więc teraz kościół świętej Paraskei" Mam nadzieje, ze tekst zainteresuje Ciebie (i innych czytajacych?) free.ngo.pl/nadbuhom/Nr2_2004/31%20-%20Dokudow.htm W nawiazaniu do watku marszalka Pilsudskiego chce dzis , posilkujac sie znowu NBiN tym razem 1/2003, cofnac sie troche w czasie, do roku 1919. "W 1919 roku - pisał w 1990 r. Maciej Kozłowski w zakończeniu swej monografii o wojnie w Galicji - Polska wygrała swą pierwszą od czasu wiedeńskiej wyprawy Sobieskiego wojnę. Wojna ta, a zwłaszcza jej pierwsza faza, obrona Lwowa, przeszła do narodowej legendy i mitologii. Śmiem jednak twierdzić, że mało która przegrana wojna kosztowała Polskę tak drogo, jak to szybkie, stosunkowo tanie i błyskotliwe zwycięstwo. Bezpośrednim skutkiem przegranej wojny było wykopanie wciąż niezarosłej przepaści między oboma sąsiadującymi ze sobą narodami, stworzenie nie zagojonej rany w postaci nieustannego wrzenia w Galicji" Na dzis pozostaje mi tylko zyczyc milej lektury i oczywiscie udanego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "zdobywanie kresow" :)) 06.11.04, 17:45 Pod wpływem Twojej wypowiedzi muszę jednak odnieś się Radku do prezentowanej tu relacji : Biorąc pod uwagę młody wiek uczestników ekskursji i sporo fantazji w opisach – dwa cytaty z opisu owych dzielnych akademików : Nas przypomina się, że zawsze chciał być wożony wołgą. Czarną. Koniecznie. Stoi na środku ulicy Legionów i wyciągnąwszy prawą rękę zatrzymuje kolejne taryfy gromkim „Halt!”. Kierowcy jakoś się zatrzymują. - Czarnaja wołga? - Niet – odpowiada przerażony właściciel rozklekotanej ładziochy lub innego zaporożca. - No to paszoł won – odpowiada ów Jeden z Nas wykorzystując tym samym cały swój zasób zwrotów rosyjskojęzycznych. Lwowscy taksówkarze okazują się być wyjątkowo pokojowi Z Chocimia do Okopów Św. Trójcy. Wieś Okopy prezentuje się tragicznie. Jedna, asfaltowa droga, nawet nie zniszczona, bo przejeżdża tędy na dobę jeden autobus, kilka furmanek na drewnianych kołach i 4-5 zabłąkanych samochodów. Po obu stronach drewniane w większości chałupy. Tu przywiązana łańcuchem do płotu brudna koza, dalej kilka chudych krów. Ogarnia nas dziwne wrażenie, czujemy się jak Wehrmachtowcy A.D. ‘41. Żadnej młodzieży, tylko starcy wychodzą przed chaty i przyglądają się nam. Ni to z ciekawością, ni z pogardą. Za nami biegnie dwójka małych, obszarpanych dzieci... No i mamy tu owo „halt”, „paszoł won” i samopoczucie zbliżone do „wermachtowców roku 1941. „ Z drugiej strony z relacji wynika wprost że księża w Kamieńcu Podolskim w „zbożnych celach” odbudowy kościołów zatrudniają „ na czarno” opitych młodzianków - dzielnych członków konfraterii - ligi akademickej co to z "deklami na łbach i poczuciem "misji cywilizacyjnej"... no cóż –dość dziwnie to wygląda w świetle opisywanej tu kiedyś historii huculskich majstrów rekonstruujących w Bieszczadach drewnianą chatę i ochoczo wydalonych przez polskich pograniczników. A co opilstwa :-)) – w podobnym stanie musiał być uczestnik „wycieczko- pielgrzymki na kresy południowo-wschodnie” który w jednej z rzeszowskich gazetek parafialnych opisuje jak to był „w Drohiczynie gdzie zobaczył dom z tablicą upamietniającą pobyt pisarza Brunona Szulca i cerkiew” Chodziło mu oczywiście o Drohobycz – ale... chyba sam nie wiedział gdzie go tak naprawdę zawieźli. I jeśli dwa słowa co do twoich wypowiedzi - proszę o wybaczenie że nie zawsze odnoszę się do twoich wypowiedzi - przyznaję,że czasami z braku czasu na bezpośredni komentarz korzystam z "biblioteczki dyskowej"- ale obiecuje poprawę . Przed długim weekendem puszczę parę ciekawych linków , w tym na strony encuklopedii ukraińskiej,biblioteki internetowej z "antyheretyckimi" kazaniami Skargi i arcyciekawą staropolską encyklopedią Benedykta Chmielowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr I jeszcze prośba do Wolfa 06.11.04, 17:57 I jeszcze prośba - przyznaję że bardzo słabo znam i historię walk polsko- ukraińskich lat kończących I wojnę a i historię sojuszu Piłsudski- Petlura. Jak byłbyś Radku łaskaw coś puscić na ten temat - albo przynajmniej linki - byłbym wdzięczny. sam zresztą może w długim weekendzie też coś poszukam na ten temat. Co do forów - ciekawie rozwiją sie forum na Beskidzie niskim Wandasa i na wortalu łemkowskim werchowyna - może kiedyś się tam spotkamy ? :) No i jeszcze forum Polska-Ukraina - chociaż rozwija sie ono dość "rachitycznie" mimo starań admina- Rycha z Przemysla Pozdrawiam z coraz zimniejszego Rzeszowa Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: I jeszcze prośba do Wolfa 08.11.04, 18:54 Witam Podejrzewam, ze trzeba naprawde sporo wypic zeby pomilic Drohobycz i Drohiczyn, ale jak widac dla chcacego nic trudnego:)) Piotrze na Twoj "gazetowy" mail przesle za chwileczke jeden tekst (mam nadziej, ze nie naduzywam w ten sposob skrzynki). Ten o ktorym mowilem, ze nie pamietam autora. Mam nadzieje ze zainteresuje Ciebie. A ja postaram sie wyszperac wiecej materialow i podac je na forum. Pozdrawiam i przepraszam ze tak krotko. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: I jeszcze 08.11.04, 21:05 Dziekuje Piotrze za namiary na kolejne fora. Forum Polska-Ukraina czasem przegladam, ale jeszcze nie wypowiadalem sie tam. Za to czasem, jak juz nie moge scierpiec niektorych wypowiedzi, odzywam sie na forum Bialystok. W kwestii wydarzen ktore mialy miejsce po I WS tez nie wiem bardzo duzo, mam jednak nadzieje, ze przeslane materialy okaza sie choc troche przydatne. Jeszcze raz pozdrawiam R. P.S. U mnie tez zimno Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: O poczcie i ... 08.11.04, 21:08 Dziękuję za przesyłkę :))) I tobie i Księdzu Piotrowi. Nie zagladam do tej skrzynki a tam przesyłeczki :)) dzisiaj z powodu niemocy twórczej tylko tyle. Postaram sie coś tu napisać - tylko na razie czeka mnie lektura 18 stronnicowego tekstu o współpracy polsko - ukraińskiej roku 1919 /jeszcze raz dzięki!!!!/ i smutnych/bardzo!!! w swej wymowie materiałow o Semenie Petlurze /o czym wspominalem Ci w poczcie / Dziękuje pozdrawiam - Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Przeslany tekst 09.11.04, 10:58 Witam o mocno nietypowej jak na mnie porze:) Na wstepie zycze Piotrze milej lektury. Ciesze sie ze tekst spotkal sie z Twoim zainteresowaniem. Aby nie przeszkadzac w lekturze dzis nie dodaje kolejnych tematow. Przed weekendem na pewno sie jeszcze odezwe. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Przeslany tekst 09.11.04, 11:31 Jeszcze dwa slowa uzupelnienia. Piotrze, blizsze informacje na temat przeslanego tekstu pozwolilem sobie przeslac mailem. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Przed dlugim weekendem 10.11.04, 15:52 Witam Przed dlugim weekendem zamiast dlugich cytatow czy linkow do tekstow proponuje cos dla oka i ducha. Polecam uwadze Szanownych Forumowiczow galerie ukrainskich Ikon z XI-XVIw. www.christusrex.org/www1/lviv/Gallery/MainHall.html Gdy jestesmy juz przy Ikonach to nie sposob pominac bardzo waznej Ikony Matki Boskiej Czestochowskiej. Na sajcie Cerkiew.pl znalazlem ciekawa informacje, jej fragment cytuje ponizej, do reszty oczywiscie link. "Częstochowska Ikona Bogurodzicy jest często przedstawiana jako „łączniczka” między podzielonym wschodnim i zachodnim chrześcijaństwem. Przed niewątpliwie bizantyjskim w swej formie wizerunkiem do Bogurodzicy modlą się rzesze członków Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Tę sama ikonę obdarzają czcią również prawosławni, czego przykładem jest budowana właśnie cerkiew. Choć istnieje wiele hipotez omawiających drogę ikony do Częstochowy (żadna z nich nie jest do końca potwierdzona) nie ulega wątpliwości, iż ikona ta ma ogromną wagę zarówno dla wyznawców prawosławia, jak i katolicyzmu. Jak powiedział podczas wizyty patriarchy Bartłomieja na Jasnej Górze jeden z obserwatorów – „[…] ikona, która ma korzenie ortodoksyjne, dokonuje tu cudu, nie dzieli, lecz łączy prawosławnych i katolików, w dodatku w Częstochowie, w duchowej stolicy polskich katolików” www.cerkiew.pl/news.php?id=2268%20&PHPSESSID=65581d715c386aba3877ae4958c95393 Bardzo jestem ciekaw Piotrze jakie jest Twoje zdanie na temat linkowanego tekstu. Troche odbiegam tym tematem od ostatnio wspominanych tekstow, ale chcialem, choc na chwile, odejsc od tematow "wojennych" Jesli dzis bym juz nie zajrzal to zycze wszystkim udanego wypoczynku Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr W dlugim weekendem 12.11.04, 11:57 Witam - w związku z radkowymi cytatami dotyczącymi relacji Piłśudski - Ukraińcy i przesłanej mi arcyciekawej historii wspóldzilania polsko-ukraińskiego - moje uzupelnienia forumnowe w tej kwestii: polityka.onet.pl/162,5694,3,,druk.html Tuchaczewski kontra Piłsudski /.../ Wyprawa kijowska miała bowiem przede wszystkim cel polityczny, zaś kwestie militarne były ważne, ale w pewnym sensie uboczne. Owym celem politycznym było utworzenie niepodległego państwa ukraińskiego, które oddzielałoby Polskę od Rosji i w obawie przed rosyjskim ekspansjonizmem z natury rzeczy szukałoby w Polsce oparcia. Był to element planu szerszego rozcięcia Rosji po szwach narodowościowych i ograniczenia jej do jej terytorium etnicznego. Kłopot z ideą niepodległej Ukrainy polegał wszakże na tym, że społeczeństwo polskie nie zamierzało wyrzec się Lwowa i szerzej Galicji Wschodniej, które Ukraińcy uważali za terytoria ukraińskie. Wprawdzie w umowie podpisanej 21 kwietnia 1920 r. z Dyrektoriatem Ukraińskiej Republiki Ludowej, czyli z Semenem Petlurą, zmuszono Ukraińców do rezygnacji z Galicji Wschodniej, ale tylko naiwni mogli przypuszczać, że będą oni w przyszłości honorować narzuconą umowę. Ukraina była w rękach Armii Czerwonej, a Petlura z resztkami swojej armii schronił się w Polsce i był całkowicie od gospodarzy zależny. Rozumował zapewne, że jeśli zdobędzie władzę na Ukrainie, to wymuszoną umowę wyrzuci do kosza, a jeśli władzy nie zdobędzie – to nie ma większego znaczenia, co podpisuje. /.../ Zajęcie Kijowa wysuwało na plan pierwszy problemy polityczne: jak mianowicie i z kim budować niepodległą Ukrainę. Okazało się bowiem, że Petlura nie posiada już żadnego właściwie zaplecza społecznego. Do wkraczających z armią polską dwóch dywizji ukraińskich nie napłynęli ochotnicy, którzy mieli uzupełnić ich stany, nie mówiąc już o tym, że plan utworzenia sześciu dywizji ukraińskich okazał się mrzonką. W tej sytuacji Piłsudski nie spieszył się z decyzjami politycznymi uważając, że wydane przezeń i przez Petlurę odezwy na razie wystarczą. W jakimś sensie musiał się też liczyć i z tym, że Sejm i mocarstwa Ententy były zdecydowanie przeciwne pomysłom tworzenia państwa ukraińskiego. Gdyby idea ta spotkała się z masowym, demonstracyjnym poparciem ludności ukraińskiej, musiano by się z tym liczyć. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Wkrótce zresztą problem przestał istnieć. Dokładnie tydzień po tym, jak wspomniany już polski patrol wjechał tramwajem do śródmieścia, ruszyła na północy ofensywa Tuchaczewskiego. Miał on wówczas ok. 53 tys. żołnierzy frontowych, wobec ok. 56 tys. wojsk polskich. W normalnych warunkach nacierający powinni mieć trzykrotną przewagę nad obrońcami, ale w tej wojnie te reguły nie obowiązywały." Tyle z Polityki - tylko uzupelnienie - kto wie że Łańcut był miejscem formowania przez Polakówarmii ukraińskiej w latach 1919-1920 ?, że funkcjonawła tu ich szkoła oficerska /w zabudowaniach potockich/, szpital,szkoły średnie a wreszcie po "zdradzie" Piłsudskiego obóz internowania dla żołnierzy ukraińskich. Inna sprawa że ponoć to z armii Petlury właśnie wywodziła sie też kadra oficerska UPA /z jak najgorszymi wspomnieniami ze sojuszu z wojskiem polskim..../ A teraz sprawa częstochowska - Brawo - piekna inicjatywa prawosławia. Ikona czestochowska to przecież piekny lącznik obu religii. Chociaż w wielu opracowaniach konserwatywnych katolików spotkać się można z okresleniem ikon " Ich schizmatyckie obrazy" - ale aby nie jątrzyć wstrzymam sie od cytatow. Radku - wizerunki ikonowe to piekne "łaczniki" religii wschodu i zachodu. Dla przykładu sztuka religijna Włoch zawiera wiele przykładów bizantyjskich korzeni. A dzisiaj w Polsce - KK korzysta często z ikonowego wzornictwa . Myśle sobie tylko jak wielu katolików w Polsce zdaje sobie sprawe o ruskim rodowodzie Częstochowskiej Ikony? Jak wielu spośrod nich zdaje sobie sprawe że Biblia to taki piekny lącznik z Judaizmem, że budowla cerkiewne i kościoły katolickie mają tak wiele ze sobą wspólnego - a nasladownictwo i korelacje tych budowli przebiegały w obu kierunkach /a cerkwie łekowskie są tego najlepszym przykładem/ pozdrawiam Acha Radku - czy dotarła moje e-mail przesyłki ? Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: W dlugim weekendem 12.11.04, 22:33 Witam Twoja przesylke oczywiscie otrzymalem:) Mam zamiar zabrac sie do lektury w sobote i niedziele. Zalinkowales Piotrze bardzo ciekawy tekst. Na razie zapoznalem sie tylko z cytowanymi przez Ciebie fragmentami i do nich sie odniose. Po lekturze reszty materialu pewnie nasuna sie jeszcze inne refleksje. Jesli chodzi o wyprawe kijowska to z cytowanego tekstu wynika ze zarowno Pilsudski, jak i Petlura starali sie "ugrac" cos dla siebie. Z moralnego punktu widzenia wyglada to nieciekawie, jednak w swiecie polityki nie ma miejsca na sentymenty. W tekscie jest postawiony zarzut, ze Petlura od poczatku nie chcial dotrzymac umow. Pewnie tak, jednak strona polska tez nie byla czysta - chodzi mi tu o zmuszenie strony ukrainskiej do rezygnacji ze Lwowa i Galicji Wschodniej. Chyba kazdy z tych politykow dzialal w interesie swojego narodu. Czy dzis mozemy to potepiac? Nie wiem. Pilsudski chcial federacji, ale na swoich warunkach, Petlura chcial scalic w swoim panstwie wszystkie ziemie ukrainskie. Mysle, ze w tamtym okresie nie bylo mozliwe trwale ustalenie granic. Jednym z glownych powodow byla wspomniana niechec Sejmu do powstania panstwa ukrainskiego. Dochodzi do tego skomplikowana sytuacja miedzynarodowa. W linkowanym tekscie jest wzmianka o stosunku ludnosci Ukrainy do owczesnych wydarzen. Na pewno na wschodnich terenach Ukrainy ludnosc nie wykazywala duzego entuzjazmu dla powstania panstwa ukrainskiego, wydaje mi sie ze ludzie byli zmeczeni ciaglymi przemarszami roznych (w sumie obcych) wojsk. Na Zachodzie Ukraincy chcieli swojego panstwa co pokazaly wczesniejsze walki o Lwow. Piszesz Piotrze ze z armii Petlury wywodzili sie pozniejsi dowodcy UPA. Bardzo trafne jest spostrzezenie ze wyniesli oni ze wspolpracy z Wojskiem Polskim jak najgorsze doswiadczenia. Byc moze wlasnie to zadecydowalo o wrogim stosunku do panstwa polskiego. Chociaz Pawlo Szandruk w 1939 roku wykazal sie wlasnie w obronie RP. Zostal zreszta za to odznaczony. Na zakonczenie postu napisales o lemkowskich cerkwiach, ze czerpaly rowniez z budowli Kosciola rzymskiego. Ta kwestia zaciekawila mnie, czy moglbys rozwinac ten temat? Przepraszam ze dzisiejszy post jest dosyc chaotyczny, ale akurat znalazlem chwile aby zerknac na forum w przerwie spozycia:) W niedziele lub w poniedzialek postaram sie rozwinac poruszone tematy. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr W dlugim weekendem 13.11.04, 09:25 Witam - w swym ostatnim /z konieczności /poscie w tym weekendzie daję dwa linki - na ikony łemkowskie / acha dzięki za tamyen link do muzeum ukraińskiego - stronę znałem ale oczywiście z przyjemnością ją oglądnąłem - zwłaszcza że są tam ikony przed którymi prwdopodobnie modlił się mój pradziadek - z cerkwi w Daliowe :)) Linkuję też poniżej charakterystykę cerkwi łemkowskich. Cytat pochodzi z książki Pana Prof. R.Brykowskiego "łemkowska drewniana architektura cerkiewna w Polsce, na Słowacji i Rusi Zakarpackiej" Moje wydanie pochodzi z 1986 roku. A cytuję /po angielsku / z niezastąpionej strony lemko .org. www.carpatho-rusyn.org/lemkos/icons.htm Icon Painting In The Lemko Region www.lemko.org/lih/rbrykowski.html The notion of wooden orthodox churches of the Lemko people was introduced to European scientific literature by Vladimir Roman Zaloziecki in 19266 . Further popular-scientific articles published in the inter-war period fixed the still prevailing belief that typical characteristics of a Lemko orthodox church were: a tripartite construction with a wider and higher nave. a tent-shaped roof topped with spherical (onion-shaped) turret finials and a room tower in the west with a dome shaped as those on the finials. Researchers directed attention early at these typical constructions. verging on a duplication of a scheme. and this image, though not quite correct, prevailed until our times. Requirements of Eastern liturgy and tradition developed in the cultural circle of pre-Partition Poland (it looked slightly different in Balkan cultural circles and in the Duchy of Moscow) a conception of a tripartite longitudinal arrangement of wooden sacral buildings comprising three basic sections. These three church sections were not equal although they were built on similar, quadrilateral projections resembling squares. The nave was usually the largest and highest room while the presbytery and women's porch were smaller and lower usually of similar dimensions. Thus, two factors: centralness and symmetry. accented in the projection and mass of the sacral building played a decisive role in the cultural circle referred to in the shaping of the spatial plan and the composition of the wooden church mass. But there was an additional element in Lemko orthodox churches which influenced a part obliteration of the legibility of the central-symmetric system: this element. decisive in the style of a Lemko orthodox church. was the tower. integrally linked in the west with the church into one body and usually 'shifted on' the church porch. In the silhouette of Lemko churches this tower played a high dominance, just as in many Latin churches. But in Lemko churches the presbytery and nave were covered with tent-like, angled cupolas seen also in the mass as mansard roofs, topped, moreover, with spherical, apparent ave-bell turrets. Characteristic of the Lemko church mass was, therefore. its gradual rising of particular segments from east to west, from the presbytery to the tower. this rising of particular segments provided orthodox churches of this type with much charm and picturesqueness" Myslę Radku że jeszcze pomęczymy w przyszłym tygodniu okres I wojny- tak ładnie przez ciebie zalinkowany - 18 stron wbitego tekstu cho cho :)) Oczywiście w miarę czasu jeszcze się odnosę od siebie co do cerkwi. Zaglądnij na Polska-Ukraina - tam Bwandas linkuje ciekawą stronę o poezji łemkowskij,cerkwi w Zawadce Rymanoewskiej. A na wortalu werchowynie - ciekawa dyskusja-forum o Zamieszańcach z udziałem znawcy tematu - Panem Olszanskim. Pozdrawiam serdecznie z zimnego ale póki co bezdeszczowego Rz-wa Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr A na deser muzyka 13.11.04, 09:37 A żeby Ci /Wam???/ się nie nudziło przyczytaniu proponuje wielką dawkę łemkowskiej muzyki - szczególnie Julii Doszny - link pochodzi od Bwandasa - przyznasz Radku że gość stworzyl niesamowitą stronę :))) www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/kultura/muzyka Miłego słuchania Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: A na deser muzyka 15.11.04, 16:05 Witam Przy lekturze nie nudzilem sie:) ale i tak posluchalem troche z linkowanej przez Ciebie muzyki. Bogactwo materialu nie pozwolilo mi na odsluchanie wszystkiego, co na pewno nadrobie w tym tygodniu. Dzieki Twoim linkom odwiedzam czasem "beskid-niski" i zawsze jestem pod wrazeniem ogromu pracy i serca wlozonego w ten sajt. Tekst o lemkowskich cerkwiach powiekszyl nieco zakres mojej wiedzy i byl dobrym uzupelnieniem linkowanych kiedys przez Ciebie rycin i fotografii. Natomiast pewnien niedosyt zostal po ogladaniu Ikon, szkoda ze reprodukcje byly czarno biale. Zanim wroce do lektury przeslanych tekstow (w weekend mialem ograniczony dostep do komputera wiec przeczytalem tylko czesc) podsylam kontynuacje tekstu R. Potockiego. "Pierwsze plany odbudowy armii ukraińskiej przedstawiono stronie polskiej już w 1927 roku, kiedy spodziewano się napięć wewnętrznych w ZSRS i konfliktu zbrojnego z Wielką Brytanią. Stosunkowo szybko określono zatem zadania Sztabu MSWojsk. UNR. Rozkaz z 28 lutego 1927 roku zawierał więc tylko postulaty: 1. Gdy tylko pozwoli na to sytuacja polityczna, należy umożliwić powrót do służby czynnej urlopowanym oficerom i żołnierzom UNA; 2. Należy dokonać oceny realnych możliwości wojskowych DC UNR. Strona ukraińska proponowała skadrowanie sześciu DP, i po jednej: DKaw., Bryg. Granicznej, l Bryg. Żandarmerii, sztabu armii i ministerstwa wojny, a następnie na wypadek przejęcia władzy ukrainizację 10-12 sowieckich dywizji terytorialnych stacjonujących na obszarze USRS. Ukraińskie Centrum Państwowe chciało ponadto uzyskać wsparcie Wielkiej Brytanii w sprawach finansowych, szkolenia wojska oraz zorganizowania interwencji floty na Morzu Czarnym.1 Z jednej strony projekt ten dowodził, że niekiedy dyplomacja UNR zupełnie nie orientowała się w sytuacji geopolitycznej, z drugiej zaś strony był jednak sygnałem, że po 1926 roku celem Centrum Państwowego była nic tyle próba wywołania powstania, co wsparcie i pomoc wojskowo-dyplomatyczna dla ośrodkowych ruchów separatystycznych bądź interwencji zbrojnej pochodzącej z zewnątrz. Natomiast 18 stycznia 1928 roku na konferencji, w której udział brali W. Salśkyj i J. Stachiewicz, wysunięto projekt budowy od podstaw 100 tys. URA. Docelowo armia miała składać się z czterech DP, jedna DKaw. (4 pułki), dwóch bryg. zapasowych, sztabów, służb oraz jednostek pomocniczych. Gen. J. Stachiewicz zaprezentował także poniższe sugestie: 1. Rząd RP w swej pomocy dla UNR pójdzie dalej niż Austria wobec Polaków w 1914 roku: do dyspozycji zostaną oddelegowani ochotnicy, nieprzeszkoleni rezerwiści i poborowi po odbyciu służby w WP; 2. "Był przewidywany cały szereg innych prac przygotowawczych, organizacyjno-mobilizacyjnych, wypływających z powyższych postanowień". W raporcie poselstwa CSR w Warszawie z 23 lutego 1928 roku znajdujemy nawet taką informację: "[...] w najbliższych miesiącach ma nastąpić organizowana z resztek armii S. Petlury l DP i l DKaw., które mają być częścią armii polskiej [...]". Z kolei 27 czerwca 1930 roku, w związku z wydarzeniami na Ukrainie, prezydent A. Liwyćkyj wystąpił do władz polskich z kolejnym memorandum, w którym postulował odbudowę regularnej armii.2 Memoriał zapowiadał, iż po wybuchu "małej wojny domowej" (1929-1933), gdy tylko pojawią się sprzyjające okoliczności do powrotu rządu do Kijowa i wzrośnie nadzieja na wybuch nowej rewolucji narodowo-społecznej, emigracja podejmie odpowiednią akcję polityczno-wojskową, której celem będzie restytucja UNR." Mam nadzieje, ze kolejne fragmenty tekstu okaza sie rowniez ciekawe. Pozdrawiam, zyczac milego tygodnia. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr okres m-wojenny 16.11.04, 17:45 Przyznaję Radku że w rozmowach tu odbywanych odkrywam coraz to nowe tematy – zupełnie nie znane lub fragmentarycznie mi znane. Oto na przykład temat militarnej współpracy polsko – ukraińskiej lat 1919-1930 . Przecież dla wielu Polaków interesujących się nawet historią – ten okres to bratobójcze walki Ukraińców z „orlętami” lwowskimi i przemyskimi, może coś na temat „republik łemkowskich”, może jakiś tam fragment z biografii Lisa Kuli który ginie w 1919 roku w walce z Ukraińcami na Wołyniu, może coś na temat walk z Ukraińcami – żołnierzami bodaj dwóch Republik Ukraińskich lat 1918-1919. A tymczasem jest bardzo bogaty wątek wspólnej walki z „białymi” Rosjanami i bolszewikami lat 1919-1920, formowania przez Polaków formacji ukraińskich – także w okolicach Rzeszowa /Łańcut/. Jest też smutny okres po pokoju ryskim – kiedy „pisłudsczycy” przekonani zdaje się przez zachód o bezcelowości dobijania pokonanych bolszewików – odwracają się od sprawy ukraińskiej – internując Ukraińców- petlurowców. Inna sprawa czy Petlura – opisywany w przesłanych Ci materiałach jako antysemita i nacjonalista – był partnerem dla Piłsudskiego /przypominam – wtedy jeszcze zdolnego samouka,legionisty-socjalisty gotującego się do wysiadki z „tramwaju socjalistycznego na stacji niepodległość”/. A Radku – temat próby wskrzeszenia polsko –ukraińskiej współpracy wojskowej w końcu lat dwudziestych – to dla mnie całkowicie nowy temat !!!! Chociaż domyślam się że działania te były związane z kryzysem powstałym w następstwie konferencji w Rapallo /i następnych porozumień/– kiedy bolszewicy zaczęli się dogadywać z Niemcami /za plecami mocarstw zachodnioeuropejskich/. Uprzejmie proszę o sprostowanie ewentualnych niedorzeczności w mej wypowiedzi i ... ciąg dalszy !!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: okres m-wojenny 17.11.04, 15:55 Witam Przeczytalem materialy przeslane przez Ciebie i sam nie wiem co myslec na temat Petlury. Czy mozna go obarczyc odpowiedzialnoscia za cale zlo ktore wydarzylo sie na ziemiach ukrainskich? Zwroc uwage na tytul strony w adresie zrodla (chodzi mi o ten fragment adresu - /criminal/terrorist/petlura). Po takim tytule mozna miec pewne obawy czy aby wszystkie wiadomosci sa na pewno obiektywne. Nie chcialbym, zeby moja dzisiejsza wypowiedz byla odebrana jako bezkrytyczna obrona. Pisze tylko o watpliwoscia jakie nasunely sie po lekturze. Nie mam az tak duzej wiedzy na poruszane tematy, natomiast czytalem, ze w pamieci ludnosci zydowskiej pogromy bardzo wryly sie w pamiec. Jesli Ciebie (Was) ta sprawa interesuje to moge cos podeslac na ten temat. Sprawy zwiazane z historia polskich Zydow sa mi bardzo malo znane, ale kiedys wpadlem na ciekawy tekst, a ze dotyczyl spraw interesujacych mnie (czyli wydarzen na ziemiach ukrainskich) to wlaczylem go do swojej kolekcji. Wracajac do wspolpracy polsko-ukrainskiej to chyba najwiekszym bodzcem do wspolpracy byla najpierw sprawa obrony przed bolszewikami. Pilsudski dzialal w interesie Polski, wiec niepodlegla Ukraina wydawala sie w tamtej sytuacji naturalnym buforem, a poza tym oslabiala terytorialne ZSRR. Czy Petlura byl dobrym partnerem dla Pilsudskiego? Mozna zmienic to pytanie i zapytac jaka byla alternatywa? Gdy mowimy o umowie Petlura-Pilsudski to nieodlacznym fragmentem tej sprawy jest kwestia granic niepodleglej Ukrainy. Mozliwe ze chec ustalenia granicy na Zbruczu wynikala z kalkulacji polskich wladz. Gdyby nie udalo sie utrzymac niepodleglosci Ukrainy mimo wszystko granica bylaby przesunieta na Wschod. Piszesz Piotrze, ze niechec "pilsudczykow" do "dobicia" bolszewikow byla spowodowana namowami Zachodu. Wydaje mi sie, ze takie podejscie wynikalo raczej z obaw przed odrodzeniem "bialej" Rosji. Musimy pamietac, ze Denikin nie mowil o Polsce inaczej jak o autonomicznym obszarze, to na pewno nie zachecalo do dobicia bolszewikow. Wzmacnialoby to przeciez "bialych" To co powyzej napisalem to tylko moje przemyslenia, moze nie sa one doskonale ale przeciez to forum sluzy wlasnie do wymiany pogladow:) Dla uzupelnienia zalinkuje jeszcze ciekawe spojrzenie na Pilsudskiego i Petlure www.iyp.org/Archives/c-europe/0003/msg00068.html Dzis podsylam jeszcze kolejny "odcinek" tekstu R. Potockiego, pozostalo mi tego jeszcze troche, wiec jesli chcesz to sluze kolejna przesylka. "W opinii Ukraińskiego Centrum Państwowego na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych sytuację w ZSRS cechowały następujące zjawiska: 1. W partii komunistycznej zniknięcie entuzjazmu i wiary w ideę bolszewicką, a zarazem zmniejszenie aktywności politycznej partii, walki wewnętrzne i zwiększenie presji GPU na partię; 2. Pogłębiający się kryzys towarowy i żywnościowy oraz finansowy bez nadziei na rychłą poprawę sytuacji gospodarczej; 3. Kolektywizacja i zabór gospodarstw wywołuje ostre protesty u włościan, co stymuluje proces narastania powszechnego niezadowolenia i desperacji; 4. Intensywna wojna z religią przy ogólnie stwierdzonym fakcie pogłębiania w społeczeństwie poczucia religijnego. "Jednym słowem, obecna sytuacja polityczna i ekonomiczna w ZSRS wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości trzeba oczekiwać tam decydujących wydarzeń, zwłaszcza na Ukrainie [...]. Trzeba oczekiwać wybuchu rewolucji i to na całym terytorium Związku [Sowieckiego]. Wskutek zorganizowania się w niezliczonej ilości oddziałów powstańczych rewolucja ta nabierze cech całkowitej anarchii i bezlitosnej zemsty na komunistach, Żydach i Rosjanach [...]. Nadanie temu rewolucyjnemu wybuchowi tendencji państwowotwórczych [oraz] ujęcie sił rewolucyjnych w odpowiednie formy organizacyjne i należyte zabezpieczenie materialne do walki zbrojnej przeciwko sile moskiewskiej jest pierwszym i najważniejszym naszym zadaniem, a również koniecznym warunkiem restytucji władzy UNR na Ukrainie. Już obecnie można stwierdzić, że na wsi rozpoczęła się pewna ruchawka [...]. W miarę realizacji dalszych kroków władzy co do kolektywizacji i pogłębiania się kryzysu finansowego, towarowego, i co najważniejsze, aprowizacyjnego - co jest nieuniknione - nastąpi zwięksszenie rozruchów, i to nie tylko na wsi, lecz i w miastach, a zatem [także] rozluźnienie administracji i porządku. Tempo tego procesu jest bardzo trudno kategorycznie określić, gdyż dotychczas jeszcze nie wprowadzono w grę wojska, ale w każdym razie trzeba być gotowym, by wykorzystać wszystkie [te] możliwości, które mogą powstać i, w miarę zwiększania się rozruchów i rozluźnienia porządku, użyć wszystkich sił do podniecania i wzmocnienia rewolucji w celu ostatecznego zniszczenia władzy okupacyjnej na Ukrainie".3 Akcja wojskowa, jak zakładano, miała składać się z trzech etapów: 1. Wysłania emisariuszy do istniejących grup oporu i agitatorów w celu podburzania miejscowej ludności; 2. Zjednoczenia i koordynacji działań, istniejących już oddziałów partyzanckich, wysyłania z terytorium Polski i Rumunii misji dywersyjno- rozpoznawczych oraz napoczęcie wojny podjazdowej, szczególnie na Podolu i wschodnim Wołyniu; 3. Organizacja regularnej armii" Przepraszam za chaotycznosc dzisiejszej wypowiedzi, ale jescze nie do konca opadlo zdenerwowanie po wczorajszej stluczce zony. Niby nic sie nie stalo (do wymiany tylko lusterko) ale jeszcze gdzies to zdarzenie chodzi po glowie. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: okres m-wojenny - male uzupelnienie 17.11.04, 16:04 Rowniez sadze, ze pozniejsze proby wspolpracy byly podyktowane obawami przed Rosja sowiecka. Chyba nikt nie przypuszczal ze panstwo bolszewikow utrzyma sie i w dalszym ciagu bedzie stanowic zagrozenie. Do tego mogla dochodzic nadzieja na powstanie na Ukrainie, ze wzgledu na brutalne postepowanie bolszewikow. Dzisiaj nie bede sie juz rozpisywac - ciezko zebrac mysli. Najwazniejsze ze zonie nic sie nie stalo Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: okres m-wojenny - uzupelnienie 17.11.04, 17:36 Witam - no proszę jak nam sie pieknie rozmowa podkreciła. Podesłana Ci emailem strona - rozyjskojęzyczna jest w swej wymowie trochę i antyukraińska. Nie badałem jej strony głownej - chociaż podejrzewam że jest to strona... syjonistow. :)) Ale też pamietaj radku że wspominane tam pogromy Żydów i smierć petlury z ręki żydowskiego mściciela to jednak muszą mieć coś z prawdy. Napiszę kiedyś o powstaniach kozackich od konća XVI wieku - zawsze oprocz polskich ofiar powstańców, często ruskich grekokatolików wielkie straty były wśród Zydów uważanych za wrogów. Kulminacją tych ofiar był Humań. No i widzę z twoich wypowiedzi że "spasował" Ci temat międzywojnia - cieszę się - bo ten okres kojarzę raczej ze starymi rodzinnymi zdjęciami niz wydarzeniami wspolnej polsko-ukraińskiej historii. Ale żeby dodac cos od siebie - proszę link : akcjawisla.semper.pl/rozdzial2.html Przed I wojną światową, pomimo wzajemnych deklaracji przyjaźni, mocarstwa rozbiorowe starały się za wszelką cenę nawzajem się osłabiać. Stąd też, jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, Niemcy starali się podsycać ukraiński nacjonalizm, mający za wroga przede wszystkim Rosję. Z kolei Austria starała się wykorzystać nacjonalistyczne nastroje Ukraińców zarówno przeciwko Rosji, jak i przeciw Polsce. Efekty tych działań widoczne były już w roku 1918, kiedy to proklamowano wspomnianą Zachodnioukraińską Republikę Ludową (ZUNR), której stolicą był Lwów. Objęła ona swoim zasięgiem były zabór austriacki w Galicji Wschodniej. Z kolei w byłym zaborze rosyjskim utworzono Ukraińską Republikę Ludową (UNR1). Proklamowanie obu „państw” ukraińskich, które rościły sobie pretensje do ziem odzyskanych przez Polskę, doprowadziło do zaognienia stosunków polsko- ukraińskich. W rezultacie wojska polskie w 1919 roku przepędziły oddziały ukraińskie poza granicę rzeki Zbrucz. W obliczu tych wydarzeń stojący na czele UNR Semen Petlura zawarł przymierze z Józefem Piłsudskim. Petlura zrzekł się roszczeń do Galicji Wschodniej, w zamian za to rząd Polski uznał go za prawowitego przywódcę niepodległej Ukrainy. W kwietniu 1920 roku rozpoczęła się ukraińsko-polska ofensywa na Kijów (jak podają Szcześniak i Szota, w natarciu na Kijów, prócz jednostek polskich brały udział dwie dywizje ukraińskie2). Jednak wyprawa na Kijów nie przyniosła rezultatów. W konsekwencji Polska zawarła pokój z Rosją Radziecką, przekreślają tym samym niepodległościowe nadzieje Ukraińców. Semen Petlura schronił się w Europie Zachodniej. Zginął 25 maja 1926 roku, zastrzelony na jednej z paryskich ulic.. Kiedy w 1923 r. państwa zachodnie uznały polskie granice na wschodzie, na obszarze II Rzeczypospolitej znalazło się ponad 5 mln Ukraińców3, co stanowiło około 16% wszystkich obywateli Polski (Szcześniak i Szota podają tę liczbę w wysokości 20%)4. Szczególnie duże skupienie ludności ukraińskiej występowało w województwach: wileńskim, nowogródzkim, poleskim, wołyńskim, stanisławowskim, tarnopolskim i lwowskim. Dla wielu Ukraińców przyłączenie do Rzeczypospolitej było początkiem nowej okupacji. Ludność ukraińska, która znalazła się na terenie Polski, była społecznością zróżnicowaną. Przede wszystkim różnice były widoczne w granicach dawnych zaborów. Greckokatolicka Galicja Wschodnia była dużo bardziej uświadomiona narodowościowo; już w XIX wieku istniały tam narodowe partie ukraińskie, zrzeszone wokół ukraińskiego centrum społecznego, jakim był Lwów. Tymczasem prawosławny Wołyń oraz Polesie i Chełmszczyzna, czyli dawny zabór rosyjski, nie charakteryzowały się dużą świadomością narodową. Za czasów cara nie działały tam żadne legalne organizacje ukraińskie. Ludność polska zamieszkująca te obszary była w innej sytuacji. Charakteryzowała się dużym przywiązaniem do ojczyzny, we wszystkich konfliktach skłaniała się w stronę Polski. Stanowiła większość wśród inteligencji, ale liczebną przewagę miała tylko w miastach. Na wsi natomiast stanowiła zdecydowaną mniejszość, będąc zewsząd otoczona ludnością ukraińską. Jak bardzo był zróżnicowany stosunek ludności ukraińskiej do Polaków, świadczy mnogość partii, które legalnie i nielegalnie działały do 1939 roku na obszarach Ukrainy Zachodniej. Grzegorz Motyka wyróżnił cztery podstawowe nurty polityczne, które wykształciły się wówczas wśród mieszkańców wschodnich terenów Rzeczypospolitej5. Pierwszym z nich był nurt reprezentowany przez emigrację petlurowską, przyjaźnie nastawiony do państwa polskiego. W Polsce ruch ten reprezentowany był przez Ukraińskie Zjednoczenie Wołyńskie (WUO6), powołane przez wojewodę Józefskiego. Ukraińcy zrzeszeni wokół tej organizacji wierzyli, że dzięki dobrym układom z rządem sanacyjnym mogą uzyskać znaczną autonomią lub też w przyszłości niepodległość. Wpływ tej partii był jednak niewielki, ograniczał się do terytorium Wołynia. Innym ugrupowaniem, które programowo starało się zbliżyć do rządu polskiego była Ruska Organizacja Ludowa (RSO7). Rząd polski popierał Rusinów, bo widział w tym szansę na stworzenie przeciwwagi politycznej dla mniejszości ukraińskiej8. Drugim nurtem politycznym było stanowisko reprezentowane przez nielegalną Komunistyczną Partię Zachodniej Ukrainy (KPZU), która stanowiła formalnie część Komunistycznej Partii Polski. Partia ta dążyła do przyłączenia Zachodniej Ukrainy do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, miała spory wpływ na działalność legalnych lewicowych partii na Wołyniu i Chełmszczyźnie. Partia ta musiała z jednej strony walczyć z rządem sanacyjnym, a z drugiej – z nacjonalizmem ukraińskim. Zdecydowanie większym, o ile nie największym poparciem społecznym cieszyło się Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne (UNDO9). Reprezentowało ono trzeci nurt w stosunkach polsko-ukraińskich, który można nazwać umiarkowanie narodowym. Partia ta dążyła do wywalczenia swobód narodowych legalnymi drogami. Skupiała przede wszystkim inteligencję ukraińską, obszarników, kler greckokatolicki, urzędników, zamożnych chłopów, przemysłowców. W roku 1928 UNDO było reprezentowane w polskim sejmie przez 28 posłów10. Postawa polityczna UNDO wobec Polski nie była jednolita, choć ogólnie nawoływała do uległości i lojalności wobec sanacyjnego rządu. Mimo to domagała się przyznania Galicji Wschodniej autonomii, powołując się na decyzję Rady Ambasadorów z roku 1923 11. Ostatnim nurtem, który wyróżnia Motyka, był krąg zrzeszający organizacje nacjonalistyczne. Reprezentowały one stanowisko skrajnie narodowe, za wszelką cenę zwalczające zwierzchnictwo rządu polskiego. Reprezentantami tego nurtu były takie organizacje jak: Ukraińska Organizacja Wojskowa (UWO12) oraz OUN. UWO zostało powołane do życia na zjeździe ukraińskich nacjonalistów w Pradze, latem 1920 roku. Od tamtej pory zajmowało się działalnością szpiegowską, propagandową, często sięgając do metod terrorystycznych (m. in. zorganizowało zamach na Piłsudskiego i wojewodę lwowskiego Grabowskiego). Organizacja ta prowadziła liczne działania sabotażowe, mające na celu osłabienie autorytetu władzy sanacyjnej w oczach ludności ukraińskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr I "skok w bok" - Ikona 17.11.04, 17:53 Zacytuję Radku najpierw ciekawą wypowiedź na temat ... z TP tygodnik.onet.pl/1580,1163909,dzial.html Kochani bracia katolicy, dajcie sobie spokój z ikoną. I tak nic z tego nie rozumiecie, a jeszcze kościół Wam się zbizantynizuje... Teologia ikony w Kościele ortodoksyjnym nie jest czymś dodanym, żeby było gustownie w cerkwiach, lecz jest integralną częścią teologii prawosławnej. Prawosławie skupia się w niej jak w soczewce. Nie jest też konceptem paru wyrafinowanych intelektualistów. Jej powstanie było bolesne, wiązało się bowiem z przezwyciężeniem ikonoklazmu, odwołującego się do drugiego przykazania Mojżeszowego, nigdy przez Kościół ortodoksyjny nie zakwestionowanego, które mówi o zakazie czynienia wizerunków. Prawda ikony jest ściśle związana z prawdą Wcielenia. Nie wierzę, żeby problem sztuki w Kościele zachodnim udało się rozwiązać w jakiejkolwiek dyskusji, jeśli nie osiągnie ona choć połowy temperatury starych kontrowersji wokół ikony (oznacza to w szczególności wzniesienie się na poziom egzystencjalny, dotyczący życia każdego uczestniczącego w Misterium Kościoła). Inaczej ta sprawa zawsze będzie kulała. BOGDAN STRACHOWSKI (Rzepiennik Strzyżewski, woj. małopolskie) *** Kościół katolicki nie rozumie ikony, gdyż nie jest ona integralną częścią jego tożsamości. Jej obecność w naszych świątyniach nie jest konieczna. Chcąc nie chcąc patrzymy na ikonę z zewnątrz - estetycznie - a nie jak na sakrament. Inaczej jest w prawosławiu, gdzie zwycięstwo czcicieli obrazów obchodzone jest jako Święto Ortodoksji. TADEUSZ BORUTA I wsój komentarz - oto byłem ostatnio na mszy "studenckiej" w kościele rzeszowskich Saletynów. Ołtarz ozdobiony był czerwoną draperią kryjącą "codzienny" ołtarz na jej tle umieszczono reprodukcje Trojcy św /Rublowa z owymi trzema Aniołami/ i MB Smoleńskiej /owe umiilienie/ .środek między nimi zdobił Krzyż-Ikona z namolowanym ciemnibrązowym Chrystusem, kratowe świeczniki z ustawionymi zniczami.... Msza była nastrojowa, zdobna grą na gitarach, organach elektrycznych i murżyńskimi bębnami, rzewnym i dość monotonnym śpiew dziewcząt .Mądre kazanie młodego ksiedza. Ktoś konserwatywny ze strony wiadomego radia mógłby powiedzieć że to raczej New Age niż msza katolicka. A ja Radku oprocz doznaN religijnych i estetycznych - odniosłem wrażenie totalnego nieporozumienia. te ikony ustawione na wzór "importowanego stylu Taize" świadczyły tylko o chęci przywabienia egzotyczną scenografią mlodych wiernych i niezrozumieniu roli ikony . Tu Ikona została potraktowana jak ścenografia teatralna - ktorą mozna żwinąć /i tak sie po mszy stało :(/ , jak estetyczna dekoracja. Ale może tylko gderam - bo radku bardzo cenię nabożenstwa w tamtym kościele. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr No i rzeczywistość ... 17.11.04, 18:03 Ja też się cieszę że zdarzenie Twojej Pani zakończyło sie w miarę dobrze - u nas pogoda paskudna, leje , ciemno i o stłuczke też nie trudno. Pozdrowienia - pamietaj że stres Twojej Małzonki może byc wiekszy od Twojego - czas na kolacje przy świecach , dobrym tokaju i takiejż muzyce :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Nie tylko Petlura i watek "nacjonalistyczny" 18.11.04, 22:09 Witam Z opisu nabozenstwa ktore opisales odnioslem wrazenie, ze ktos chcial przyciagnac mlodych "egzotyka". Moze nie tedy droga. Ikona to nie element scenografii. Bardzo dobrze, acz troche za ostro, tlumaczy znaczenie ikony autor listu do TP. Niepotrzebne bylo tylko moim zdaniem stwierdzenie "I tak nic z tego nie zrozumiecie", nieeleganckie stwierdzenie. Mozliwe, tak jak napisal to p. Tadeusz Boruta, ze Kosciol katolicki nie rozumie ikony, ale nie wyklucza to mozliwosci zrozumienia tego znaczenia przez poszczegolnych wiernych. Jako niezbyt sympatyczna odebralem wypowiedz p. Boruty o "czcicielach obrazow". Mozna bylo wyrazic to w ladniejszy sposob, ale moze sie tylko czepiam. Linkowanego tekstu ze strony "akcjawisla" jeszcze nie przeczytalem, wiec chwilowo sie nie odniose. Poruszylismy tu przez chwile temat pogromow w Galicji. Zacytuje dzis wspominane juz teksty. Jest to ksiazka autora narodowosci zydowskiej i pokazuje inne spojrzenie. Z tresci wynika ze nie tylko Petlura byl odpowiedzialny za antysemickie akcje. Polacy i Rosjanie rowniez dolozyli swoje... "Gdy w 1898 roku wybuchły niepokoje, niektórzy polscy politycy galicyjscy podgrzewali je, rozniecając antysemicką propagandę. Procesy w sprawach o mord rytualny lat osiemdziesiątych i kongres katolicki 1893 roku stworzyły ku temu odpowiednią atmosferę. Żydowscy karczmarze - twierdzono na dawno już wypróbowaną modłę - skłaniali chłopów do pijaństwa, a żydowscy lichwiarze doprowadzali ich do bankructwa" Ten pierwszy cytat nie odnosi sie co prawda do kresu I WS i bezposrednio po, ale pokazuje, ze rowniez Polacy nie byli wolni od antysemityzmu. Dalsza czesc cytatu dotyczy juz okresu o ktorym ostatnio rozmawiamy. "Pierwszy punkt zapalny pojawił się znów na Ukrainie. W wyniku pokoju brzeskiego, zawartego między Rzeszą Niemiecką a Sowiecką Rosją - Ukraina uzyskała niezależność. Rozgorzała zażarta walka o władzę między różnymi ugrupowaniami i bolszewikami, którzy także i tu rościli sobie prawo do utworzenia rządu i zawezwali na pomoc Armię Czerwoną. Niektórzy antykomunistyczni władcy wykorzystali istniejący od 1648 roku tradycyjny konflikt i podburzyli chłopów oraz żołnierzy przeciwko Żydom, których utożsamiali z komunistami. Doszło do straszliwych pogromów. Szczególnie wyróżniały się tu białogwardyjskie oddziały Antona Denikina i atamana Symona Petlury. Dla Żydów Armia Czerwona oznaczała rzeczywiste wybawienie, chociaż podczas okrutnych walk nie mogli się czuć bezpieczni wobec żadnej ze stron" I jeszcze fragment tekstu dotyczący wydarzeń z 1920 roku. "W Polsce narastały nadzieje na odtworzenie polskiego państwa w granicach z 1772 roku. Poczatkowo polskie oddziały wdarły się daleko na wschód. Znowu w czasie potwornej masakry wyrżnięto wielu Żydów" Cytaty pochodza z ksiazki "Historia Zydow w Europie Wschodniej", autorem jest Heiko Haumann. Kolejne fragmenty tekstu p. Potockiego zacytuje jutro (calosc podesle, oczywiscie jesli chcesz, wieczorem na mail). Dzisiaj chce jeszcze wrocic do tematu z poczatku naszej rozmowy. Pisalismy tu kiedys o zachodniej granicy terenow zamieszkanych przez ludnosc ruska. Dzis ta granica jest latwa do okreslenia i nie jest zbyt daleko wysunieta na zachod (Slochy Annopolskie). W okresie sredniowiecza zasieg ten byl wiekszy. Siegal az do rzeki Liwiec. Jako ciekawostke przytocze pochodzenie nazwy wsi Mokobody. Niektorzy wywodza ja od licznych mlynow mieszczacych sie tam kiedys. Dawniej nazwa ta brzmiala Mukowody, badz Mukobody stad juz krok do "muku vodit'" co oznacza wytwarzac make. Niektorzy oczywiscie wywodza ta nazwe z innych zrodel, jednak to wytlumaczenie pokazuje ze nawet tak daleko na zachod byly wplywy ruskie. Innym dobrym przykladem jest miejscowosc Grodek nad Bugiem. Obecny kosciol w tej miejscowosci to dawna unicka cerkiew. Jesli chodzi o nazwy miejscowosci to mozna jeszcze dodac Molozew n/Bugiem. Poza tym mamy jeszcze miejscowosci z dodatkiem Lacka (Lacki) co w sposob oczywisty sugeruje ze gdzies w poblizu powinien byc "Ruski". Na razie skoncze swoje "nacjonalistyczne" wywody:) A tak na powaznie to zachecam do odwiedzenia Grodka, tym bardziej ze jest tam baza noclegowa, a dawna cerkiew jest warta zobaczenia. Aby byc zupelnie w porzadku to dodam jeszcze, ze wiedza na temat ziem od Liwca do Bugu jest efektem poszukiwan materialow do pracy magisterskiej mojej Lepszej Polowy. Dopiero wtedy zauwazylem ze kiedys Rusini mieszkali nie tylko za Bugiem. Pozdrawiam R. P.S. Moja Pani wrocila juz do swojej codziennej pogody ducha:) co sprawia ze i ja czuje sie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr żydzi, Chmielnicki 19.11.04, 16:54 Witam - nie chciałem radku abyś odniósl wrażenie,że rozruchy i pogromy antyzydowskie to "ukrainska specjalność" i to raczej rozumiemy W Historii Rzeszowa piszą o pogromie- rozruchu antyżydowskim urządzonym przez rzeszowski motłoch – 3 i 4 maja 1919 roku „Koło ratusza zebrał się olbrzymi tłum wyrostków, chłopów, bab i szumowin, domagających się chleba. Wskutek dopuszczenia kilku agitatorów pogromowych, rzucił się tłum uzbrojony w pałki i żelastwo na bożnice, domy i mieszkania żydowskie.Wielu ciężko i bardzo wielu lekko rannych. Połamawszy sprzęty w bożnicy, ruszył tłum do propinacji Silbera, którą splądrował. Doszczętnie został zrabowany między innym sklep wiktuałów Steinmatza, tuż koło dworca kolejowego. To samo spotkało sklep galanteryjny Grubera przy ul Grunwaldzkiej, młyn Eksteina, sklep i mieszkanie Wolfa Goldsteina przy ul Grunwaldzkiej, sklep jubilerski Schiff i synowie, sklepy bławatne Karpfa i Eisenberga oraz Fleishera prócz mnóstwa innych. W domach przy ulicach Gałęzowskiego, Grunwaldzkiej, Kościuszki i innych ZAMIESZKAŁYCH PRAWIE WYŁACZNIE PRZEZ ŻYDÓW wybito prawie wszystkie szyby.” ten z 1919 nie byl ostatnim. Była próba pogromu ocalałych z wojny Żydów w 1945 posądzonych przez polski motłoch o ... dokonanie "mordu rytualnego' tj zabicie dziecka w celu pozyskania krwi na mace. Żydów obroniło polskie wojsko i ub. Wojsko oddzieliło rozjuszony tłum od Żydów i odkonwojowało ich na stację kolejową, zapobiegając rozruchom . A teraz pozwolisz że odskoczę kilka stuleci i ... Czytam sobie książeczkę autorstwa Rousseau De la Valette „ Miłostki królewskie" /polskie wydanie W-wa czytelnik 1971/ „ książeczkę postała w 1679 r. pt „Casimir Roy de Pologne” – a tam ciekawy opis dotyczący powstań kozackich : „... znów rozpaliły się niedawno uśmierzone zamieszki. Ich przyczyną był zatarg pomiędzy pewnym polskim szlachcicem a Chmielnickim, hetmanem Kozaków. Lud ten składa sie z rozmaitych nacji, przeważnie z polskich chłopów którzy pragnąc się wyzwolić z pańszczyzny porzucili kraj i zbiegli na Ukrainę, czyli na ziemie sąsiadujące z państwem Tatarów i Turków i obfitujących we wszystko, czego potrzebują do życia. Kozacy wyznają religie grecką i podlegają patriarsze, który ma swoją siedzibę w Kijowie, mieście bardzo pięknym i rozległym, pozostającym pod zwierzchnictwem królów polskich, Zobowiązani bronić granic Królestwa przed niewiernymi, nawet podczas pracy noszą przy sobie broń, żeby nie pozwolić się zaskoczyć wrogom, nie otrzymują żołdu od króla ani od rzeczpospolitej i wielkodusznie narażają swe życie, kontentując się łupami, zdobytymi na nieprzyjaciołach korony. Są przywiązani do Króla, ale ich nienawiść do szlachty jest tak wielka że wystarczy najmniejsza zwada, a chwytają za broń i okrutnie mszczą się za doznaną zniewagę. Mają przywódcę którego zawsze wybierają spośród siebie, przy czym może nim być zwykły pastuch, byle dzielny i bitny. Są mu ślepo posłuszni i całkowicie oddani. Hetman Chmielnicki był synem młynarza, ale zwycięstwa odniesione na Turkami i Tatarami tak go wslawiły,że uchodził za jednego za największych wodzów swej epoki. Po śmierci swojego ojca zwrócił się do króla Kazimierza z prośbą ażeby mu było wolno odbudować młyn,który mu ojciec zostawił i wznieść w sąsiedztwie kilka domów dla uczczenia pamięci ojca, na co mu król zezwolił w uznaniu dla zasług, które oddal Rzeczpospolitej. Polski pułkownik Czaplinski sprzeciwił się plano,m chmielnickiego i zabronil mu się budować, mowiac że woda z mlyna spowoduje szkody oraz że król rozkazuje w swoich dobrach a on w swoich. Chmielnicki bynajmniej nie uląkl się tych butnych słow, wówczas pulkownik pod nieobecnośc Chmielnikckiego kazal mu spalić młyn wraz z domami i sponiewieral jego zone i syna, ktorzy chcieli temu przeszkodzić. Łatwo się domyślić jakie uczucia wzbudziła w duszy dzielnego człowieka doznana krzywda. Poprzysiągł, ni mniej ni więcej tylko wygubić z zemsty cała szlachtę, a że nie brakowało mu odwagi , zgromadził potężną armie i zrównał z ziemia wszystkie posiadłości szlacheckie od Lublina poprzez całe Podole aż po Żytomierz. Nie oszczędzono kobiet i dzieci, nie uszanowano kościołów, a ci co unikneli ognia i żelaza, zostało sprzedani Turkom w niewole, tak wiec za jeden spalony młyn w gruzach legło ponad sześćdziesiąt miast. Senatorowie Królestwa , bez których król niczego nie przedsiębierze w sprawach Rzeczpospolite, błagali go ażeby wyruszył przeciwko kozakom i pobił ich, ale król odmówił oświadczając,że szlachta sama jest sobie winna i że Czaplinski nie powinien spalić młyna Chmielnickiemu. Nie bacząc na słowa króla, szlachta wystawiła wojsko w sile pięćdziesięciu tysięcy ludzi, które ruszyło na Kozaków, stojących w bojowym szyku” Opis wydaję sie dośc duzym uproszczeniem okoliczności tego wydarzenia historycznego - ale ma w sobie coś urokliwego... Zyczę miłego weekendu - oczekując równoczesnie na ciąg dalszy międzywojnia , także na oczekiwaną przesyłkę e-mail Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: żydzi, Chmielnicki 19.11.04, 22:17 Witam Z wielka przyjemnoscia przeczytalem cytat dotyczacy Kozakow i powstania Chmielnickiego. Tekst przedstawia wydarzenia w sposob uproszczony, ale jak napisales pelny uroku. O pogromie kieleckim wiele mowiono w mediach, natomiast o pogromie w Rzeszowie dowiedzialem sie dopiero dzieki lekturze Twojego postu. Zgodnie z obietnica wracam do miedzywojnia. Na poczatek oczywiscie cytat, a reszta zgodnie z zyczeniem droga mailowa:) "W WP starano się zapewnić jak największą ilość rekrutów narodowości polskiej. W piechocie ustalono nawet limity mniejszości narodowych: w 66 pułkach do 40%, w pozostałych 10-30%. Żołnierze niepolskiego pochodzenia nie mogli służyć w lotnictwie, broni pancernej, Marynarce Wojennej, łączności i żandarmerii. Ograniczono ich liczbę w artylerii, gdzie zasadniczo pełnili funkcje dziatonowych i celowniczych. Natomiast znacznie częściej niż Polacy służyli jako ordynansi. Poufne instrukcje na[..]wały podciągać do kategorii zdrowia "A" jak największą liczbę Polaków z krajow wschodnich przy równoczesnym zawyżaniu wymagań wobec mniejszości. Wszystkich ochotników narodowości niepolskiej, zgłaszających się do żandarmerii, broni pancernej, łączności, lotnictwa i Marynarki Wojennej, należało uznać za niezdolnych do slużby.8 Władze wojskowe odnosiły się z dużą podejrzliwością do rekrutów narodowości ukraińskiej, choć mieli oni opinię dość dobrych żołnierzy. " Od razu chcialbym uprzedzic ze drugi fragment tekstu zawiera literowki wynikajace ze skanowania tekstu. Mimo wszystko tekst nadaje sie do czytania. Pozdrawiam ze snieznej Warszawy i rowniez zycze milego weekendowego wypoczynku. R. P.S. Przepraszam, ze tak krotko. Na pewno po weekendzie uda sie rozwinac kolejne watki Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr zaprzepaszczona szansa Ukrainy ??? 22.11.04, 18:01 Witam Radku - i znow dostałem niezła porcyjkę lekcji międzywojennej historii. Dzisiaj dowiaduję się o wynikach wyborów na Ukrainie - czy to kolejna zaprzepaszczona szansa na niepodległość- jak twierdzą nioektórzy polscy komentatorzy? dzisiaj chcę przypomnieć bardzo ciekawy artykuł rzeszowskich historyków opublikowany 2 lata temu a omawiający sojusz polsko-ukraiński roku 1920 ;http://archiwum.pressmedia.com.pl/d.asp?u_file=/2002.04.29/!p.txt Zaprzepaszczona szansa na wolną Ukrainę Koniec I wojny światowej i towarzyszące mu osłabienie pozycji mocarstw centralnych oraz Rosji otworzyły przed zniewolonymi narodami Europy Środkowej szansę na budowę własnych niepodległych państw. Działania w tym kierunku podjęły bez wyjątku wszystkie narody tej części Europy, a wśród nich Polacy i Ukraińcy. Zagadnienia ukraińskie szybko znalazły się, ze względu na swe znaczenie, w centrum uwagi elit rządzących w Polsce oraz w Rosji - w tym drugim przypadku zarówno elit bolszewickich, jak i z kręgu tzw. "białej" Rosji. Znaczenie Ukrainy dla państwa rosyjskiego (i to niezależnie od tego, kto nią będzie rządził) wyjaśnił najtrafniej Włodzimierz Antonow-Owsiejenko, głównodowodzący wojskami Ukrainy radzieckiej, który w styczniu 1919 r. pisał: "Sprawa jak najszybszego poddania Ukrainy władzy sowieckiej posiada niezwykle istotne znaczenie dla samego istnienia Rosyjskiej Sowieckiej Republiki. Głodna Północ musi uzyskać oparcie w urodzajnym Południu". Ze znaczenia Ukrainy dla Rosji zdawał sobie sprawę także Józef Piłsudski. Biorąc pod uwagę nieuchronny konflikt z Rosją bolszewicką, uważał on, że trzeba ją zmusić do rozstrzygającej rozprawy. Żeby to osiągnąć, "trzeba im nadepnąć na tak bolesne miejsce, by nie mogli się uchylać i uciekać". Takim czułym miejscem nie była dla Rosji Moskwa. Zdaniem Piłsudskiego, rolę tę spełniał Kijów i Ukraina, a wynikało to z dwóch powodów: "po pierwsze, Moskwa bez Ukrainy będzie zagrożona głodem; a po drugie, jeśli zawiesimy nad nimi groźbę zorganizowania się niepodległej Ukrainy, to tej groźby oni nie będą mogli zaryzykować i będą musieli pójść na wolną rozprawę". Ukraina stanowiła więc niezwykle ważny element polityki wschodniej Piłsudskiego, który obawiał się zjednoczenia wszystkich obszarów dawnego imperium carskiego pod znakiem jakiejkolwiek ideologii. Obawiał się, że odtworzone w dawnych granicach państwo rosyjskie będzie groźne nie tylko dla Polski, lecz i dla całego obszaru między Morzem Czarnym i Bałtykiem. Wspieranie niepodległościowych dążeń Ukraińców miało służyć nie tylko wzmocnieniu Polski, ale przede wszystkim osłabieniu potęgi wschodniego sąsiada. Pogląd ten najdosadniej wyraził Tadeusz Hołówko, pisząc: "Niepodległości Polski nie da się pomyśleć bez niepodległości Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Ukrainy i Białorusi (...). Jeśli Polska zostanie osamotnioną; jeśli inne państwa powstałe na gruzach Rosji nie zdołają się utrzymać - smutna czeka ją przyszłość". Realizację polityki wschodniej utrudniał Piłsudskiemu otwarty konflikt z Zachodnio-Ukraińską Republiką Ludową. Pomimo trudności, już na przełomie kwietnia i maja 1919 r. rozpoczęły się pierwsze rozmowy dyplomatyczne między Polską a rządem Ukraińskiej Republiki Ludowej. Doprowadziły one ostatecznie do podpisania układu 21 kwietnia 1920 r. Układ ten, jak większość umów międzynarodowych, był wypadkową wspólnych interesów. Dla Semena Petlury, stojącego wobec bezwzględnie wrogiej polityki Rosji - tak "białej", jak i "czerwonej" - sojusz z Polską stanowił jedyną szansę na utworzenie niepodległej Ukrainy. Determinację Petlury w tym względzie wyraża najlepiej fragment jego listu do premiera Mazepy: "Połączyłbym się nawet z diabłem, jeśliby to miało ocalić niepodległość Ukrainy". Dla Polski zawarcie układu nie wynikało z chęci ujarzmienia Ukrainy, ale nie było też jakąś altruistyczną umową, z której nie miałaby uzyskać żadnych korzyści. Zdecydowały o tym względy natury politycznej, militarnej i ekonomicznej. Utrzymanie niepodległego państwa ukraińskiego osłabiało mocarstwową pozycję Rosji i tym samym wpływało korzystnie na międzynarodowe położenie Polski. /..../. W odezwie Petlura stwierdził, że Polska przychodzi Ukrainie z pomocą jako sojusznik w walce "z moskiewskimi bolszewikami okupantami" i że "po skończonej walce z bolszewikami wojska polskie wrócą do swojej ojczyzny". 8 maja 1920 r., w trakcie prowadzonej ofensywy, Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego wydało rozkaz będący swoistą "instrukcją polityczną" dla dowództw i żołnierzy walczących na terytorium uznanym za ukraińskie umowę warszawską z 21 kwietnia 1920 r. Rozkaz głosił, że w interesie polskim leżą dobrosąsiedzkie stosunki z nowo powstałym państwem ukraińskim. "Na terenach zajętych przez wojsko polskie obejmuje władzę rząd ukraiński, który będzie pośredniczył między dowództwem polskim a ludnością cywilną. Zdecydowanym nakazem Naczelnego Dowództwa i rządu polskiego jest, by postępowanie wojska (...) nie dało najmniejszych powodów do skarg, przeciwnie, ma ono wpoić w ludność przekonanie, że celem ofensywy jest oswobodzenie kraju, a nie wroga okupacja. Rozgromienie armii sowieckiej bez jednoczesnego zdobycia sympatii narodu ukraińskiego nie spowoduje osiągnięcia zamierzeń Naczelnego Wodza. Podkreśla się, że ludność miejscowa jest nieufnie nastrojona wobec Polski, zaś "papierowa" propaganda nie wyda oczekiwanych rezultatów, o ile postępowanie każdego oficera i każdego szeregowca nie będzie szło w myśl tych zarządzeń. Specjalne zarządzenia odnosiły się także do ludności polskiej, którą dowódcy wojsk polskich mieli zawiadomić o rzeczywistych intencjach rządu polskiego w odniesieniu do ziem ukraińskich, "aby uleczyć ją ze złudzeń". "Ludność polska musi zrozumieć jasno, że jeśli chce się uchronić przed ponowną inwazją bolszewicką, jaka po wyjściu stąd wojsk polskich może nastąpić, winna szczerze i dla własnego interesu oddać swe siły dla stworzenia państwowości i wojska ukraińskiego, którego stworzenie może jedynie uchronić ten kraj przed powrotem hord komunistycznych. Osobiste zapatrywania i interesy muszą być odsunięte na plan drugi wobec interesów państwowych". Niestety, ukraińska polityka Piłsudskiego spotkała się z niezrozumieniem ze strony części wrogich mu oficerów, a także miejscowej ludności polskiej. Od chwili podpisania 3 listopada 1919 r. polsko-ukraińskiej umowy rozejmowej mnożyły się konflikty i nieporozumienia, które w szerokich kręgach społeczeństwa ukraińskiego podważały wiarygodność porozumienia z Polakami. W świetle pamiętników Iwana Ohijenki, pełnomocnika rządu Ukraińskiej Republiki Ludowej na okręg kamieniecki, trudności ukraińskie z władzami polskimi zaczęły się z dniem 16 listopada 1919 r., gdy 7. dywizja polska zajęła Kamieniec Podolski. Nie tylko rekwirowano tabor kolejowy i inne środki transportu, ale też zajmowano lokale, wartościowe przedmioty, magazyny żywności. 1 lutego 1920 r. gen. Krajewski zarządził, aby wszelkie urzędy i instytucje ukraińskie zaprzestały działalności i przekazały wszystkie sprawy polskiemu staroście. Starosta ze swej strony wydał polecenie, aby wszystkie szkoły wprowadziły naukę języka polskiego, a urzędnicy złożyli przysięgę na wierność Polsce. Polski dowódca powiatowy, kpt. Ockiewicz, polecił 14 stycznia 1920 r. wprowadzić napisy polskie w całym Kamieńcu Podolskim. Wojskowe władze polskie zatrzymywały kurierów dyplomatycznych zmierzających do atamana Petlury, kontrolując ich pocztę. Były wypadki aresztowań osobistości oficjalnych, m.in. 6 marca 1920 r. został aresztowany oficer Petlury, niejaki Docenko. Wiele napięcia wywoływały odezwy i przemówienia osób wojskowych i księży, podkreślające "powrót poszczególnych zdobytych miast do macierzy". Komendant miasta Kamieniec Podolski wydał odezwę głoszącą, że "prastara twierdza kresow Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: zaprzepaszczona szansa Ukrainy ??? cd 1 22.11.04, 18:04 Przepraszam - ale muszę pociągnąć dalej - miałem duzo problemu z wybraniem najciekawszych fragmentów :) Wiele napięcia wywoływały odezwy i przemówienia osób wojskowych i księży, podkreślające "powrót poszczególnych zdobytych miast do macierzy". Komendant miasta Kamieniec Podolski wydał odezwę głoszącą, że "prastara twierdza kresowa po długich latach niewoli, ucisku i udręki do dawnej wraca macierzy". Po interwencji Ukraińców odezwę anulował, 22 stycznia 1920 r., gen. Krajewski. Podobny incydent zdarzył się w Kamieńcu Podolskim 8 maja 1920 r. na uroczystości związanej z zajęciem Kijowa. Przemawiający na uroczystości ksiądz oświadczył m.in.: "orzeł biały już nad Dnieprem, Kijów wraca do swojej macierzy". Wypowiedź ta spotkała się z ostrą reakcją strony ukraińskiej, a gen. F. Krajewski przerwał wystąpienie księdza. Duże niezadowolenie wzbudzały polskie poczynania na kolei. Po zdobyciu Korestenia przybyła tam Wołyńska Dyrekcja Kolei, urzędując według wzorów polskich i posługując się wyłącznie językiem polskim. Wielu urzędników ukraińskich, nie znając języka polskiego, nie rozumiało podejmowanych decyzji i rozkazów. Wielu urzędników ukraińskich było bez pracy, a równocześnie na dworcu w Koresteniu pojawiło się ogłoszenie wzywające kolejarzy polskich do podjęcia służby. Decyzje te oburzały Ukraińców pozbawionych pracy, a więc i możliwości zarobkowania. Autorytetu Petlury i jego armii nie podnosiły także polskie relacje z przebiegu wyprawy kijowskiej. Kijów zdobyto 7 maja 1920 r. Dwa dni później odbyła się defilada na kijowskim Kraszczatiku. Relacje polskie z tego wydarzenia pełne są zachwytów nad postawą oddziałów legionowych, pułków wielkopolskich, orkiestrami strzelców podhalańskich. Na końcu takich relacji wspomina się, że maszerowała 6. dywizja ukraińska, do której dołączyły grupy powstańcze ze swymi orkiestrami. /.../ Podejmując próbę wyjaśnienia przyczyn zaprzepaszczenia militarnych szans sojuszu polsko-ukraińskiego podkreślano w literaturze polskiej: błędy w dowodzeniu, trudności kadrowe Wojska Polskiego, zbyt krótką obecność Wojska Polskiego na Ukrainie, co jakoby miało uniemożliwić organizację silnej armii ukraińskiej. Przyczyn niepowodzenia poszukiwała także i strona ukraińska. Upatrywano jej przede wszystkim w: nieudolności przywódców, zbytniej ufności w obcą pomoc, w braku zdecydowania i konsekwencji w walce o wyzwolenie narodowe. Szukając przyczyn wielkiej klęski obu narodów - polskiego i ukraińskiego - należy podkreślić, że armię polsko-ukraińską "przegonił" z Ukrainy nie Budionny i jego "Konarmia", ale ukraińskie wotum nieufności dla Petlury, które naród ukraiński wyraził swą bezczynnością. Dociekając źródeł apatii i bierności narodu ukraińskiego w sytuacji, gdy wolność znajdowała się w zasięgu ręki, należy obiektywnie stwierdzić, że i my Polacy mieliśmy w tym ogromny udział. Barbara Szymanek Andrzej Szymanek (autorzy są rzeszowskimi historykami specjalizującymi się we wschodniej polityce Józefa Piłsudskiego) Super Nowości z dnia: 29_04_2002 Wydaje mi się że ów artykuł wyjaśnia wiele wątpliwości dotyczących tamtego okresu jak i porusza sprawę wiarygodności Polski w tym sojuszu. :( Pozdrawiam w nowym tygodniu Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: zaprzepaszczona szansa Ukrainy ??? 23.11.04, 15:10 Witam Dziekuje za przesylke, dopiero dzis moglem sie zapoznac z ciekawym spojrzeniem rzeszowskich historykow. Nie zdawalem sobie w pelni sprawy z nieodpowiedzialnego zachowania niektorych ksiezy i wojskowych. W tamtej sytuacji nie mogli zrobic wiecej zlego. "Kijow wraca do macierzy", czy po takich stwierdzeniach mozna sie dziwic niechetnej postawie Ukraincow? Subtelnosc godna slonia w skladzie porcelany:) Sytuacja z kolejarzami tez nie lepiej... Szkoda ze glupota i hurrapatriotyzm podzielily na dlugie lata Polakow i Ukraincow (nie tylko to oczywiscie). Smutne sa slowa mowiace o przyczynach kleski, ale niestety prawdziwe. Na uznanie zasluguje za to "odezwa do ludnosci polskiej" chociaz w swietle przytoczonego przez Ciebie tekstu, sadze ze nie odniosla zbyt duzego skutku. Z reguly rozmawiamy na tematy historyczne, ale obok wydarzen zwiazanych z wyborami nie sposob przejsc obojetnie. Czy nie uwazasz Piotrze, ze moze to byc poczatkiem podzialu Ukrainy? Boje sie tego, jak rowniez mam obawy zwiazane z Rosja. Przy niestabilnej sytuacji moga zaczac rozgrywac swoje karty. Mimo obaw mam jednak w sobie i troche optymizmu. W tych wyborach Ukraincy pokazali ze demokracja jest im bliska, ze chca zyc w kraju rzadzonym madrze, przez ludzi ktorzy spawuja wladze z woli wyborcow. Mysle ze obserwatorzy w Polsce patrza zbyt emocjonalnie. Na pewno takie podgrzewanie atmosfery nie sluzy rozwiazaniu konfliktu. Nie sadze zeby byla to zaprzepaszczona szansa na niepodleglosc, chociaz jest to zagrozenie. Przykro mi ze dzisiejszy post koncze niezbyt optymistycznie, wydarzenia nie sa zbyt budujace. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: zaprzepaszczona szansa Ukrainy ??? 23.11.04, 16:36 Witam - jestem jak najgorszych mysli co mozliwych wydarzeń na Ukrainie. Podzial o którym mówisz istnieje juz dawno - na rosyjkojezyczną /w 70 &!!!!, totalnie zrusyfikowaną Ukraine wschodnią i czystoukrainską "przeZbruczową" Ukrainę zachodnią - patriotyczną, dumną z przedrewolucyjnej przeszłosci i bardzo zapatrzoną na Zachód - Polskę, Niemcy, Włochy czy Hiszpanię . Boję sie na Ukrainie - wariantu rumunskiego /pamietasz ową mini rewolucje w Bukareszcie z bozonarodzeniową egzekucją Causescu??/. Zwłaszcza że narodowe cechy Ukraińców /te gorsze stanowiące ich "czarną strone"/ nie odbiegają od cech narodów balkańskich tak strasznie podzielonych nienawiścia :( To tyle bieżacych refleksji. Tekst rzeszowskich historyków - rzeczywiście bardzo dobry - potwierdza moje dobre wrażenia po licznych publikacjach - także tu kiedyś cytowanych Pozdrawiam z cholernie przykrego Rzeszowa, z mokrych bryj ulicznych, lecącego z nieba mokrego lodu i niskiego ciśnienia. Ale grzane piwo już pod ręką :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Rzeszów - Biała 1945 !!! 23.11.04, 17:07 Pisałem tu kiedyś o tragicznych losach grakokatolickich mieszkańców podrzeszowskich wsi Biała, Zalesie,Tarnawka, Blizianka i Gwoździanka – jakież było moje zdziwienie gdy oto na stronie IPN znalazłem następujące informacje: www.ipn.gov.pl/a_260204_spotkanie_Kertyczak.html Spotkanie Prezesa IPN prof. Leona Kieresa z Prezesem Związku Ukraińców w Polsce, 26 lutego 2004 r. W dniu 26 lutego br. prof. Leon Kieres spotkał się z Mironem Kertyczakiem Prezesem Związku Ukraińców w Polsce. W spotkaniu wziął udział prof. Witold Kulesza Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W czasie spotkania omawiano współpracę Związku Ukraińców w Polsce z Instytutem Pamięci Narodowej. Prof. Leon Kieres poinformował Prezesa Związku Ukraińców w Polsce o śledztwach prowadzonych w IPN-GKŚZpNP dotyczących zbrodni, których ofiarami były osoby narodowości ukraińskiej. W Oddziałowych Komisjach Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej toczy się obecnie 25 śledztw oraz 2 postępowania wyjaśnijące dotyczące zbrodni, których ofiarami były osoby narodowości ukraińskiej. INFORMACJA O ŚLEDZTWACH DOTYCZĄCYCH ZBRODNI, KTÓRYCH OFIARAMI BYŁY OSOBY NARODOWOŚCI UKRAIŃSKIEJ. Jak wynika z dokonanych ustaleń w Oddziałowych Komisjach Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu toczą się śledztwa dotyczące zbrodni, których ofiarami były osoby narodowości ukraińskiej. Śledztwa te prowadzone są w sprawach zabójstw, bezprawnego pozbawienia wolności oraz fizycznego i psychicznego znęcania się na szkodę obywateli polskich narodowości ukraińskiej. /.../ Do chwili obecnej w żadnym z tych śledztw nie przedstawiono zarzutów osobom podejrzanym, jednak inicjatywa dowodowa w niniejszych sprawach nie została wyczerpana. /..../ 12. S 74/01/Zi - śledztwo wszczęte 21 grudnia 2001r. w sprawie zabójstwa z użyciem broni palnej Piotra Łuki – syna Michała, Antoniego Pałczyńskiego, Andrzeja Puca, Piotra Łuki – syna Władysława, Józefa Łuki, Tomasza Michałka, Stefana Chomy, Michała Pruca i Antoniego Pruca dokonanego 20 lutego 1945r. w Rzeszowie, to jest o przestępstwo z art. 148§2 pkt 4 kk w zw. z art. 3 ustawy z 18 grudnia 1998r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz.U.Nr 155 poz. 1016 z późn. zm.). Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że w nocy z 20 na 21 lutego 1945r. wskazane wyżej osoby zamieszkujące w miejscowości Biała koło Rzeszowa zostały zabrane ze swoich domów, przy czym związano im ręce drutem, a następnie doprowadzono na wzgórze – tzw. Łany i tam je rozstrzelano. Rozstrzelane osoby były wyznania grekokatolickiego, narodowości ukraińskiej. W toku śledztwa przesłuchano 43 świadków, w tym dwukrotnie dwie osoby. Spośród świadków 7 osób przesłuchano w drodze pomocy prawnej udzielonej przez Prokuraturę Ukrainy. 11 października 2002r. skierowano do Prokuratury Obwodu Lwowskiego wniosek o udzielenie pomocy prawnej poprzez przesłuchanie jednego świadka, przy czym do chwili obecnej nie otrzymano odpowiedzi w tym zakresie. W toku śledztwa odnaleziono zapisy dotyczące tych zbrodni w dwóch raportach sytuacyjnych MO przechowywanych w Oddziałowym Biurze Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w Rzeszowie. Przeprowadzono również w Centralnym Archiwum Wojskowym kwerendy mające na celu ustalenie oddziałów Wojska Polskiego formowanych w lutym 1945r. w Słocinie koło Rzeszowa z uwagi na informacje przekazane przez jednego ze świadków, z których wynikało, że czynów tych dopuścili się żołnierze Wojska Polskiego. Przeprowadzono także kwerendę w Archiwum Państwowym w Rzeszowie w celu uzyskania dokumentów zawierających informacje o ewentualnym prowadzeniu śledztwa w tej sprawie w 1945r. Wystąpiono również do Oddziałowego Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w Rzeszowie w celu odnalezienia akt postępowania karnego prowadzonego w sprawie dopuszczenia się tych zabójstw. Czynności wykonane w tej sprawie nie doprowadziły dotychczas do wykrycia sprawców dokonanych zbrodni. W śledztwie tym zaplanowano do przesłuchania jeszcze dwóch świadków. Z uwagi na brak odpowiedzi Prokuratury Ukrainy dotyczącej przesłuchania jednego świadka zamieszkującego na terenie obwodu lwowskiego trudno jest w chwili obecnej wskazać termin zakończenia prowadzonego śledztwa. /.../ Koniec cytatu Jakież było moje równoczesne zdumienie gdy przeglądając przywoływane tu opracowanie o Zalesiu – czytam dumę polskiego autora który brał udzial w formowaniu polskich jednostek wojskowych na terenie Słociny i Zalesia, a potem wspomina swój udział w pacyfikowaniu Podlasia przez rzeszowskie wojska . Mam nadzieję że zbadania przez IPN doczekają się jeszcze zbrodnie popełnione na grekokatolickich mieszkańcach Tarnawki koło Łańcuta , Gwoździanki i Blizianki I pomyśl tylko Radku – ile „zdrowia” kosztowało mnie kiedyś ? bezowocne/przekonanie mego adwersarza Elekona o prawdziwości faktów o których tu pisałem –chociażby w pewnym podsumowaniu /bodaj po 500-setnym postcie/. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Rzeszów - Biała 1945 !!! 24.11.04, 15:30 Witam Piszesz Piotrze o bezowocnym przekonywaniu. Niestety fakty nie chca jakos dotrzec do niektorych. Nie pomoze tu IPN i sledztwa. Jezeli obraz swiata noszony w glowie nie pasuje do faktow to oczywiscie tym gorzej dla faktow. Z jednej strony przekonanie o wielowiekowej tradycji tolerancji w Polsce, a z drugiej przekonanie o wyzszosci i patrzenie z gory na wschodnich sasiadow. Chcialem przeslac jeszcze jakies cytaty dotyczace wspomnianego przez Ciebie okresu, ale po namysle doszedlem do wniosku, ze przejde na chwile do czasow obecnych. Znalazlem w sieci artykul dotyczacy problemow Bialorusinow i fragmenty tekstu dobrze pasuja do tradycji "wielowiekowej tolerancji" "A oto kilka zdań, jakie nieustannie słyszę, a słyszę je od ludzi wykształconych, którzy jakoby chcą w niektórych sprawach obywać się bez pisma i papieru: „Niech sobie mniejszości czy innowiercy są, tylko niech nic nie mówią, niech nie mącą nam spokoju”; „A czyż wy, Białorusini, nie czujecie się w gruncie rzeczy Polakami? I po co to ględzenie o sprawie dawno niestniejącej?”; „Wy, mniejszości, znacie chyba inną historię, to wy krzywdziliście nas, a opowiadacie rzeczy przeciwne, że my was krzywdziliśmy i krzywdzimy – my wiemy swoje i tak jest dobrze”, „Jeśli macie niepolski punkt widzenia, to musicie siedzieć cicho”; „Psujecie nam naszą wygodę bycia Polakami w polskiej Polsce po wielu wiekach niewoli, cicho!”; „Żyjecie w morzu katolicyzmu, wcześniej czy później wszyscy będziecie katolikami, jeśliś wszedł między wrony, musisz krakać jak i one, psujecie nam nasz ład”; „Czy my, Polacy, musimy być wiecznie uciskani przez mniejszości, które co chwila nas krytykują i lżą? – uprawiacie antypolonizm”... Słyszę też zarzuty, że jakoby to prawosławni obywają się bez pisma i papieru: „Wasze prawosławie jest nieme, bezmyślne, nie tworzy wielkiej teologii ani filozofii” www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=0411/2004_11_c02 Moze te wypowiedzi nie reprezentuja pogladow wiekszosci, ale niestety takie przekonania sa wciaz obecne. W ostatnich dniach tematem rozmow u mnie w pracy sa wybory na Ukrainie. Niektore wypowiedzi porazaja. Kiedys ostro zaprotestowalem (pisalem o tym), ale teraz natezenie "dziwnych" wypowiedzi jest zbyt duze. Nie mam sily... Sa wypowiedzi mowiace o tym ze Zachodnia Ukraina to polskie ziemie, sa tez takie ktore oskarzaja Juszczenke ze jest nacjonalista i chce zmieniac granice. Przewaznie jestem optymista, ale takie mile wypowiedzi zniechecaja mnie do dyskusji i sklaniaja do smutnych refleksji. Nie nastraja tez niestety dobrze lektura niektorych (na szczescie nie jest tego duzo) komentarzy internautow. Wracajac do wyborow to mowiac o podziale wyrazalem obawy o faktyczny podzial kraju wedlug preferencji wyborczych, a to bylby ostatni krok w strone wojny domowej. Caly czas mam nadzieje, ze nie dojdzie tam do "wariantu rumunskiego". Pamietam, jak sledzilem tamte wydarzenia wraz z kolega. Caly czas zastanawialismy sie co bedzie pozniej, pamietam tez niesmak po doraznym procesie. Nie jestem zwolennikiem komunistow i pochodnych, ale uwazam ze tamten proces byl niesmaczny. Liczac na pokojowe rozwiazanie na Ukrainie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Rzeszów i ukraińskie wybory 24.11.04, 17:18 Witam sedecznie Radku - jakże ironicznie albo i tragicznie /w świetle ustaleń IPN/ brzmią słowa wspomnień pana Marcinowskiego o zalesiu " W roku szkolnym 1944/45 gdy uczęszczałem do VII klasy szkoły Podstawowej w słocinie, w rzeszowie formowała się 10. Dywizja Piechoty a 27.pułk tej dywizji stacjonowal w słocinie. Dla potrzeb wojsk zajmowane były również pomieszczenia szkolne- dziś szkoła podstawowa w Słocinie nosi imię Bohaterów 27.Pułku Piechoty" Jak zapewne pamiętasz w notce IPN napisano : "W toku śledztwa odnaleziono zapisy dotyczące tych zbrodni w dwóch raportach sytuacyjnych MO przechowywanych w Oddziałowym Biurze Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w Rzeszowie. Przeprowadzono również w Centralnym Archiwum Wojskowym kwerendy mające na celu ustalenie oddziałów Wojska Polskiego formowanych w lutym 1945r. w Słocinie koło Rzeszowa z uwagi na informacje przekazane przez jednego ze świadków, z których wynikało, że czynów tych dopuścili się żołnierze Wojska Polskiego." Przedziwne i przerażające są polsko-ukraińskie losy - Radku. Bohaterstwo mieszło się ze skrajnym bandytyzmem. Sojusze i przysięgi wzajemnej wierności z nienawiścią, zbrodnią i zdradą. czy dzisiaj na Maneżu Słobody w Kijowie rodzą się wreszcie korzenie przyjaźni polsko-ukraińskiej??? Nie wiem na ile wystąpienia polskich polityków /Panów Buzka i innych/ są wyrazmi szczerej przyjaźni - a na ile ...okazją by dopiec moskiewskiemu niedźwiedziowi. Chciałbym wierzyć że Ukraina wyrwie się z kręgu wschodniego despotyzmu . Co zrobiono z polską demokracją to widzimy - komisje,afery,korupcja słuzby specjalne... Na pewno stoimy jednk o szczebel wyżej od polityki ukraińskiej - pełnej bezwzględnych mafiozów, wpływów cara-batiuszki. Jedno co mnie w tym wszystkim cieszy to fakt że Ukraińcy przestali się bać reżimu i korzystania z wolności śłowa. Zauwazyłem to będąc tam - gdy bez skrępowania pokazywali mi np /z odległości oczywiście :)pozostałośc po koszarach sovieckiej "żelaznej dywizji" - której kałmuki-tankisty rozjeżdżali Budapeszt, Pragę... i grzali silnik w 1956 i 1981 by iść Polsce z "braterską pomocą" :))), gdy pokazywali mi pawilony cięzkiego więzienia w samborze gdzie odsiadywał wyroki za bandytyzm ...obecny/nie daj Boże!!! "prezydent -elekt" Janukowycz, gdy opowiadali mi o miejscach w karpatach gdzie za sovietów stacjonowały baterie rakiet taktycznych gotowe roznieść połowę Europy. Dlatego Radku życzę Ukrainie by jak najszybciej stała się krajem cywilizowanym, otwartym do Europy, by tam żyjący potomkowie Ukraińców spod Lubaczowa, Leska, Krynicy czy Rzeszowa mogli ot tak od niechcenia jako turyści przy weekendzie odwiedzać ziemie przodków .... Przpraszam za chaos myślowy.... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Luny w Bieszczadach i inne 26.11.04, 15:17 Witam Mysle Piotrze, ze w swietle obecnych wydarzen mozemy byc (z ostroznym "chyba") pewni ze nie ma miejsca na zsowietyzowana Ukraine. Widac ze ludzie chca zmiany, wierza w demokratyczne rozwiazania. Mam nadzieje, ze obecne wydarzenia sa poczatkiem "nowego rozdzialu" w stosunkach polsko-ukrainskich. Obawiam sie tylko jakiejs niezrecznosci. Taka niezrecznoscia wydaje mi sie poslanie do Kijowa "Gazety" z wiekszoscia materialow po polsku:( Czy Gazety nie bylo stac na tlumaczenie? Ale mimo wszystko jestem dobrej mysli. Chcociaz ostatnie wiadomosci sa niepokojace. Wracajac do naszych rozmow chcialbym zaproponowac lekture kolejnego tekstu z NBiN. Na zachete, jak zwykle, maly cytat (tendencyjny;) "Giedroyc zdawał sobie sprawę, że kwestia polsko-ukraińska jest tematem "wybuchowym" nie tylko wśród emigracji, lecz także w PRL, gdzie propaganda na różne sposoby upowszechniała stereotypy antyukraińskie. Temu celowi służyły popularne publikacje, od lat 60. drukowane w ogromnych nakładach - dość wspomnieć "Łuny w Bieszczadach", "Ślady rysich pazurów" czy kieszonkowe książeczki z serii "Żółty tygrys" - i równie kłamliwe filmy: "Ogniomistrz Kaleń", "Wilcze echa", "Zerwany most". Na lekcjach historii w szkołach uczono, że akcja "Wisła" była konsekwencją rzezi wołyńskiej i wynikała z konieczności rozprawienia się z "bandami UPA". Te same czarno-białe schematy spotkać można w setkach artykułów prasowych z tego okresu." free.ngo.pl/nadbuhom/Nr3_2004/15%20-%20Sotnia.htm Jak widac PRL-owska propaganda dzialala calkiem dobrze, skoro wiele stereotypow funkcjonuje do dzis. Przepraszam Piotrze ze tak krotko i raczej "cytatowo", zaraz udaje sie na zakupy z malzonka. Zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Białorusinka, Bieszczady itd 26.11.04, 16:59 Witam serdecznie Dziękuję za linkowany tekst Bialiorusinki- tekst dobry,bardzo kobiecy i budzący miejscami mój sprzeciw. Cóz złego bowiem w tym,że owe Białorusinki wyrywały czy wyrywają sie z "mniejszościowego" getta, że pragną tego co najbardziej kobiece - domu i bezpieczeństwa.Moja Mama wyrywała się z takiego getta - szkolnego wyzywania przez nauczycieli od "banderówek""ukraińców" i skrzętnego przemilczania swego "rusińskiego" pochodzenia. Odchodzenie od wiary, narodowości >?? - widać nie to jest najważniejsze, nie to stanowi istotę pragnień i życiowego spełnienia. Większe moje politowanie budzi widok, nieraz pięknych istot "okutanych" w zakonne habity.... :( A "łuny w Biesczadach" ... zaskoczę Cie pewno - ale jako chłopak byłem zauroczony tą książką !!! Począwszy od pierwszych scen /owych radiostacji rozbrzmiewających w nocne ciszy/ po przemycone przez autora historię łemków i bojków /bodaj w opowieści por. Ciszewskiego?/. Duzo musiało upłynąć wody w wisłoku nim zrozumiałem kłamliwość i jednostronność tej ksiązki czy np "Ogniomistrza Kalenia" /z moim ulubionym aktorem-wóczas bardzo młodym Wiesiem Gołasem/. A co do obecnej sytuacji - drżę mysląc o Ukrainie, cieszy mnie "festiwal rózowych wstążek" ale jednoczesnie wątpię aby ten "proukraiński" boom przemienił Polaków w podejściu do Ukraińców. I wiem że politycy polscy którzy prześcigują się w wyrazach sympatii dla "juszczenkowców" tak niewiele zrobili dla szeroko rozumianych polskich Ukraińców /łemków etc/ Ale bądżmy dobrej myśli :))) Pozdrawiam również na ten weekend Sława Ukrainie :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Białorusinka, Bieszczady itd 26.11.04, 17:18 Drobna poprawka - chciałem powiedzieć oczywiście o "festiwalu pomarańczowych wstązek " A linkowany kolejny tekst z NBiN - dobry!! ...chociaż mnie hoffmanowe "ogniem i mieczem" się podobało - nieraz wracam do niego /chociaż bardziej do sceny rejscu łodzi ze skrzetuskim - nagrywanej na moich ukochanych akwenach Soliny :) A ukraiński film o Wołyniu - no własnie - jego prezentacja w polskiej TV byłaby niezłym miernikiem "czystości polskich intencji" wobec polsko -ukraińskiej historii !!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Polacy, Rusini, asymilacja 29.11.04, 15:26 Witam Kiedys taka ucieczka z "getta" miala uzasadnienie. Wiele spolonizowanych rodzin, dawniej ruskich, postapilo w ten sposob. Nie zawsze ze wzgledu na przesladowania. Czesto, jak nieraz mowilem, dla wygody. Zeby nie wyrozniac sie. Dzisiaj zyjemy w lepszym kraju. Mysle, ze w duzych osrodkach miejskich malo osob zwraca uwage na to kim kto jest, gdzie sie modli. W Polsce mniejszosci stanowia nikly procent spoleczenstwa i pewnie maja racje ludzie mowiacy ze asymilacja bedzie postepowac, wazne jest jednak ze ci ktorzy chca, nie musza ukrywac swego pochodzenia. Podejrzewam, ze mlodzi ludzie nawet specjalnie nie interesuja sie tymi problemami. Sadze ze dobrze jest znac swoje korzenie. Nie dlatego zeby udowadniac cos komus, tylko dla swojego wlasnego poczucia tozsamosci. Pisalem kiedys o swoich poszukiwaniach korzeni, dzisiaj dodam jeszcze ze mialem kiedys przykre doswiadczenia. Gdy poszedlem do szkoly podstawowej uzywalem na okreslenie roznych przedmiotow slow ktore wynioslem z domu, uzywaly ich moja mama i rzadziej babcia. W szkole dzieciaki smialy sie z tych okreslen wiec czulem sie dziwnie, przestalem ich uzywac. Inna, smieszna juz rzecza, byla reakcja mojej lepszej polowy na obecnosc slow ruskich w wypowiedziach mojej mamy. Zona nie znala tych slow i spytala gdy mama uciszala psa (przestan brechat') skad takie dziwne slowa:) Wiec wytlumaczylem, ze mama do 7 roku zycia wychowywana byla przez dziadka ktory mowil "po swojomu". W cytowanym tekscie tez nie zgadzam sie ze wszystkim, nie podoba mi sie przytoczone podejscie do religii, ale z drugiej strony moge uznac obawy o asymilacje tych kobiet. Czy beda mogly przekazac swoje dziedzictwo dzieciom. Obawy te moga byc sluszne w malych osrodkach, gdzie wszyscy sie znaja i innosc nie jest dobrze postrzegana. Sa przeciez przypadki "wojen religijnych" w rodzinach. Chcialem jeszcze zwrocic uwage na przedostatnie zdanie "oddychają, czym chcą: polskością, białoruskością, niemieckością, czyli własną mieszanką, a ostatnio coraz mocniej ciągnie je w stronę białoruskości po nieszczęśliwej matce" Tozsamosc tych ludzi jest efektem wlasnego wyboru, nie jest niczym narzucona. Tak wlasnie powinno byc, moze naraze sie tutaj niektorym ale rowniez nie powinno sie zbyt mocno potepiac tzw. "prawoslawnych Polakow". Jesli jest to ich wybor to trudno, trzeba to uszanowac. Wiem ze jest to zagrozenie, ze pewnie kolejne pokolenia beda juz Polakami - katolikami, ale nie mozna robic nic na sile. Jesli ktos identyfikuje sie w ten sposob, coz poradzic - jego wybor. Moze w kolejnym pokoleniu bedzie ktos kto zada sobie trud odnalezienia swych korzeni. W koncu sa takie przypadki. Znam osobe wyznania ewangelickiego, ktora w wieku lat okolo 40-tu zaczela sie zastanawiac kim jest. Dalej jest ewangeliczka, ale swiadomie przyjela do siebie przeszlosc swojej rodziny, a na szyi nosi wschodni krzyzyk. Sa to zbyt osobiste sprawy aby komus cokolwiek narzucac. Jesli chodzi o drugi watek to film Hoffmana rowniez podobal mi sie, natomiast przyznam ze za Sienkiewiczem nie przepadam. Z powodow bardzo prozaicznych, nie przypadl mi do gustu sposob w jaki pisal. Na emisje filmu pokazujacego ukrainskie spojrzenie na wspolna historie raczej bym nie liczyl i to nie tylko ze wzgledu na intencje. Najzwyczajniej nie ma na to duzego zapotrzebowania. Duza czesc ludzi nie interesuje sie historia w ogole, wiec nie zaiteresowalo by ich ogladanie historii z innego punktu widzenia. Przepraszam za chaos w tym poscie, jest troche osobisty i pewnie to jest powodem Serdecznie pozdrawiam z nowym tygodniem R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr koszyk myśli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 16:38 Witam serdecznie - korzystając z chwili "spokoju" :-) spieszę z odpowiedzią : oba linkowane ostatnio teksty - a więc "biłorusinka" i 'filmowy' -są bardzo ciekawe .Ten filmowy - ja też nie liczę na tvp i komercję ani na rok ukrański - aby trafiły do tv - chyba że po 1czy 2 w nocy :-( Będąc na Ukrainie oglądałem kiedyś film z Upa w tle, ale nie pamietam tytułu. Ale tam było bardziej o ukrywających się niedobitkach i tropiących ich nkwd- stach. Wspólczesne filmy ukraińskie - mają raczej marne szanse na rozpowszechninie u nas. "Gderałem " kiedyś o nędznym programie "Roku polskiego" we Lwowie - i prosze - dzięki pomarańczowej rewolucji na Maneżu Niezawisimosti /czy słobody/ w Kijowie zagrali i Kukiz i Perfekt / z wiecznie zielonym Chcemy być sobą - Tam by to pewnie lepiej brzmialo "chcemy bić OMON" :))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Zamieszańcy 29.11.04, 16:46 Witam serdecznie raz jeszcze - myślałem o czym ciekawym na początek tygodnia. Kiedyś i ja i gośc o nicku january- mówiliśmy tu o zamieszańcach .Rusinach z okolic Krosna,Odrzykonia, Węglówki. Dziś reprodukuję ciekawy głos znawcy tematu z dyskusji na werchowynie : www.werchowyna.nazwa.pl/index.php?co=forum/forumtekst.php&id=79&temat=Zamieszańcy W XV-XVI w., a więc w tym samym czasie co Beskid Niski i Bieszczady, zasiedlonych zostaje 10 miejscowości ruskich w środkowej, najwyżej położonej części Pogórza. Ta niewielka grupa, otoczona ze wszystkich stron ludnością polską, znajdowała się po polskiej stronie dawnej granicy polsko ruskiej /z przed 1341 r./, kilkanaście km na północ od miasta Krosna.Rusini ci zajęli jedyny jeszcze wolny w tej części kraju teren, który z uwagi na trudne warunki fizjograficzne i glebowe nie wzbudzał wcześniej większego zainteresowania kolonistów. Z dziesięciu znajdujących się tutaj ruskich wsi osiem tworzyło zwartą obszar /Czarnorzeki, Węglówka, Krasna, Oparówka, Rzepnik, Pietrusza Wola, Bonarówka, Wólka Bratkowska/, a dwie / Gwoździanka i Blizianka/ były położone samotniczo w pobliżu wśród polskich miejscowości. W końcu XVIII w znajdowało się tutaj 4722 mieszkańców, w tym 4318 Rusinów /91,5 proc./, 316 Polaków /6,7 proc./ oraz 88 Żydów /1,9 proc./.W ciągu 150 lat liczba ludności wzrosła ponad dwukrotnie i wynosiła w 1930 r. 8890 osób, w tym; 7595 Rusinów /85 proc./, 1230 Polaków /14 proc./ i 65 Żydów /niecałe 1 proc./.Procentowy wzrost ludności polskiej spowodowany został częściową polonizacją Rusinów we wspomnianych dwóch oddalonych nieco miejscowościach. W końcu XIX w. zapoczątkowany został masowy wyjazd miejscowej ludności do Ameryki Na początku następnego wieku przebywałó tam na stałe lub czasowo ponad 10 proc. ogółu mieszkańców. Po ostatniej wojnie grupa ta przestała istnieć. W ponad 90 proc.została ona przesiedlona w głąb Ukrainy, na tereny opuszczone przez mieszkającą tam wcześniej ludność polską. Interesująca nas ruska grupa na Pogórzu nazywana była przez okoliczną ludność polską "Rusią". Mówiło się "idę na Ruś", "mieszkam na Rusi", a żyjącą tam ludność greckokatolicką nazywano Rusinami. Używana w literaturze etnograficznej nazwa "Zamieszańcy", która pojawiła się w drugiej połowie XIX w., pochodzi od nadanej przez Łemków tej ludności nazwie "Zamieszancy" lub "Zamieszanyj narid", tj. naród ruski zamieszany wśród Polaków. Zamieszańcy odnosili się niechętnie do mieszkających w górach Łemków, których nazywali "Harniaky". Śmieszył ich łemkowski strój, znaczne różnice w mowie, a przede wszystkim bieda i brak towarzyskiej ogłady. Sytuacja uległa zmianie pod koniec okresu międzywojennego, kiedy to coraz częściej Zamieszańcy uważają się za Łemków. Pod koniec tego roku zostanie oddana do druku obszerna monografia historyczno-etnograficzna interesującej nas grupy, Jest to plon mojej ponad dziesięcioletniej pracy, a więc badań terenowych w Polsce i na Ukrainie, badań archiwalnych i poszukiwań innych materiałów źródłowych. Autor: dr Henryk Olszański- gość Namawiam na lekturę - i wstąpienie na forum prywatne Birczy :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Zamieszańcy 30.11.04, 20:17 Witam Na Werchowynie znalazlem sporo ciekawych tematow, moze w miare lektury bede mial pytania? Po pobieznej lekturze zauwazylem, ze srodowisko Lemkow nie jest jednorodne. Widac rozne poglady. Jesli chodzi o Zamieszancow to po lekturze watku na forum odczuwam niedosyt, troche tam za malo wypowiedzi, ale nawet te budza kontrowersje forumowiczow. Dzis odwdziecze sie linkujac ciekawy tekst z NBiN dotyczacy oczywiscie losow podlaskich Rusinow. "Przez ekonoma swojego Bolestę zakazał ludziom spowiedzi Wielkanocnej i kommunii w swojej cerkwi, lecz w kościele pod karą cielesną. (...) Pacierza uczono polskiego przez wojta, w święta ruskie gwałtem wyganiano do roboty, w posty ruskie służalcy dworscy rewidowali jadło po domach, aby te było z mięsiwem, do czego grozą i gwałtem przymuszali; sprowadzano dobranych z łacińskiego obrządku księży, to franciszkana z Drohiczyna, to wikaryuszów z Skrzeszewa, którzy ludowi z jaką mogli pogardą i bluźnieniem o obrządku greckim rozprawiali, a tym co zhandlowali obrządek swój ojczysty na łaciński winszowali, że są katolikami. Takową zwodziecką missyą dokazali w lat kilka, że większa część ludu złacinniczała." "Po odbudowie polskiej państwowości cały ten teren został przekazany Kościołowi rzymskokatolickiemu i rozpoczęła działalność katolicka parafia pod wezwaniem świętego Antoniego Padewskiego. Dziś liczy ona około 700 wiernych. Jako datę jej założenia podaje się rok 1712, czyli rok fundacji nowej cerkwi przez Jana Godlewskiego! Zaiste, pokrętna to logika. Ale któż w Wirowie i okolicy zna takie szczegóły?! Dziś cała ludność tej części Podlasia to Iwany nie pomniaszczyja rodstwa jak nazywają to Rosjanie. Wszyscy są stuprocentowymi Polakami i rzymskimi katolikami. I to "z dziada-pradziada"! A sam monaster stoi jak niemy świadek przeszłości. Murowane budynki zajmuje państwowy zakład opiekujący się nieuleczalnie chorymi, cerkiew przyszkolna nie istnieje, dawna cerkiew Zbawiciela wróciła do roli kościoła, a z ruin cerkwi św. Serafima ksiądz proboszcz zbudował sobie plebanię. W półokrągłej części dawnego ołtarza jest teraz salonik." free.ngo.pl/nadbuhom/Nr4_2004/22-Wirow.htm Mam nadzieje, ze caly tekst okaze sie interesujacy. Pozdrawiam i udaje sie na forum Bircza R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Zwrot relikwii 30.11.04, 20:41 Witam serdecznie Na początek informacja z TP Bardzo ważny krok ku pełnej jedności" - tak honorowy zwierzchnik prawosławia Bartłomiej I określił przekazanie przez Papieża relikwii świętych Grzegorza z Nazjanzu i Jana Chryzostoma patriarchatowi Konstantynopola. 2004-12-05 Uroczystość odbyła się 27 listopada w Bazylice św. Piotra, podczas ekumenicznego nabożeństwa, któremu przewodniczył Jan Paweł II. W przesłaniu skierowanym do Bartłomieja I Papież napisał, że przekazanie relikwii jest okazją “do oczyszczenia naszej zranionej pamięci, do umocnienia naszej drogi pojednania, do potwierdzenia, że wiara tych naszych Świętych Doktorów jest wiarą Kościołów Wschodu i Zachodu”. Powołując się na encyklikę “Ut unum sint”, Jan Paweł II zapewnił: “Nie ustanę nigdy w zdecydowanym i stanowczym poszukiwaniu tej jedności między uczniami Chrystusa, ponieważ moim pragnieniem w odpowiedzi na wolę Pana jest być sługą jedności »w prawdzie i miłości«”. We wprowadzeniu do nabożeństwa dodał zaś, że “obaj czczeni przez nas Święci zawsze wyznawali swą wiarę i swoją jedność z tą Stolicą Świętą i z Kościołem Rzymu, powstałym z przepowiadania Piotra i Pawła”. Bartłomiej I podziękował za “decyzję dobrej woli, godną czci i wdzięczności”. “Ten braterski gest Kościoła prastarego Rzymu potwierdza, iż nie istnieją w Kościele Chrystusowym problemy nie do pokonania, kiedy miłość, sprawiedliwość i pokój spotykają się w świętej diakonii pojednania i jedności” - powiedział patriarcha. Z relikwiami do Stambułu (dawnego Konstantynopola) udał się przewodniczący Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan, kard. Walter Kasper, aby w ostatni dzień listopada tradycyjnie wziąć udział w uroczystości św. Andrzeja - głównego patrona prawosławia. Ujawniono, że podczas uroczystości ogłoszone zostanie wznowienie dialogu teologicznego z Kościołem katolickim (rozmowy dotyczyć będą prymatu papieża). Przy okazji przypomniano, że po Soborze Watykańskim II prawosławny Kościół Grecji otrzymał od katolików relikwie św. Andrzeja Apostoła, Kościół w Jerozolimie - relikwie św. Saby, a na Krecie - św. Tytusa. O przekazanie relikwii Grzegorza z Nazjanzu i Jana Chryzostoma prosił Papieża Bartłomiej I podczas czerwcowego pobytu w Watykanie. Większość prawosławnych relikwii została zrabowana podczas wypraw krzyżowych w XIII w. Rzecznik Watykanu Joaquín Navarro-Valls sprzeciwił się sugestiom niektórych mediów, że uroczystość przekazania relikwii jest “zadośćuczynieniem” i “prośbą o wybaczenie” Kościołowi katolickiemu “za ich kradzież”: “Interpretacja ta jest z historycznego punktu widzenia niedokładna, ponieważ np. doczesne szczątki św. Grzegorza z Nazjanzu dotarły do Rzymu w VIII wieku, w czasach prześladowań ikonoklastów, aby je ocalić”. Wiesz radku to "przeciwstawienie się sugestiom" rzecznika Watykanu - to dla mnie rzecz .... denerwująca /mówiąc delikatnie/ - bowiem co by sie stało gdyby okreslono ten zwrot jako właśnie "zadośćuczynienie." Inna sprawa że siegnąłem ostatnio po dokumenty soboru watykańskiego II dotyczące m.in. stosunkom z Kościołami wschodu i "ekumenizmowi" - czutająca treści listów i dekretów papiepieża Pawła VI sprzed 40 lat - bierze zadziwienie jak mało zrobiono dla realizacji całkiem słusznych postulatów tych dokumentow. Do tematu wrócę :) Jesli chodzi o Twoje pytanie - prosze bardzo o nie - sprobujemy jakoś wspólnie podyskutować. A forum na beskidzie i werchowynie rozwija się powolutku. walorem tego ostatniego są wypowiedzi po łemkowsku... choć pisane łacinką. Odnośnie Twojego postu - po "przetrawieniu" go - też coś dorzucę od siebie. Przy czym podziwiam Twój "podlaski" patriotyzm i umiejetność wyszukiwanie naprawde ciekawych tekstów. Jesli chodzi o Birczę - na tamtym forum - wolno rozwijającym się - ciekawą postacią jest Darino - lokalny patriota- nie odżegnujący sie od ukraińskich korzeni /jak sądże z treści wypowiedzi ! Pozdrawiam jak zawsze.... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Groch z kapusta 01.12.04, 15:57 Witam Zwrot Relikwi to wspanialy gest. Szkoda ze Rzecznik Watykanu zastosowal pokretne wytlumaczenia, troche psuje to pozytywna wymowe wydarzenia. W kwestii dokumentow soborowych chetnie dowiem sie czegos wiecej, szczegolnie na tematy "ekumeniczne". Nie mam na ten temat praktycznie zadnej wiedzy. Jedna z niewielu rzeczy ktore przychodza mi do glowy to wprowadzenie jezykow narodowych na miejsce laciny. Wracajac na Werchowyne zainteresowal mnie watek "Rozlam w Przemkowie". Czy moglbys Piotrze troche przyblizyc jak wygladaja te sprawy teraz. Troche na temat Lemkow mozna przeczytac na lamach PP, ale tam teksty dotycza Prawoslawia wsrod Lemkow. Troche dowiedzialem sie z polecanych przez Ciebie "Magur", to jednak dotyczylo dawnych lat. Lektura tego forum wprowadzila duzy zamet w moim umysle;) Wydawalo mi sie ze cos juz wiem a tu okazuje sie ze nie za bardzo. Co oznacza podzial na Lem-Lemkow i Lemkow-Ukraincow? Czy roznia sie zwyczajami, jezykiem? Z tego co sie zorientowalem to jeden z podzialow dotyczy religii, a inne linie podzialow? Jesli chodzi o forum Birczy to niezbyt przyjemne mysli nasuwaja sie z postow na temat cerkwi w Birczy i ich losow, szczegolnie tej ktora zostala wysadzona i nikomu nie przeszkadzal gruz. Dziekuje za cieple slowa dotyczace mojego patriotyzmu "podlaskiego", ten region naprawde jest bliski sercu. I zamiast postu wyszedl groch z kapusta, tak to jest jak chce sie napisac na zbyt wiele tematow na raz. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr DEKRET O EKUMENIZMIE 01.12.04, 17:19 Witam - zacznę od owych aktów watykanski - przytocze w dwóch postach dwa zaledwie fragmenty - jak będziesz ciekaw całości - służe pocztą. PAWEŁ BISKUP SŁUGA SŁUG BOŻYCH RAZEM Z OJCAMI ŚWIĘTEGO SOBORU NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ DEKRET O EKUMENIZMIE 9. Należy się zapoznać z duchem braci odłączonych. Nieodzowne jest do tego studium, które trzeba podejmować zgodnie z prawdą i życzliwie. Katolicy należycie przygotowani muszą zdobyć lepszą znajomość doktryny i historii, życia duchowego i kultowego, psychologii religijnej oraz kultury właściwej braciom. Do osiągnięcia tego wielce są pomocne zebrania, z udziałem obu stron, dla omówienia głównie kwestii teologicznych, gdzie by każdy występował jako równy wśród równych, byle tylko ich uczestnicy, pozostający pod nadzorem biskupów byli naprawdę rzeczoznawcami. Przez taki dialog ujawni się wyraźniej rzeczywisty stan Kościoła katolickiego. Na tej drodze da się lepiej poznać poglądy braci odłączonych i w odpowiedniejszy sposób wyłożyć im naszą wiarę. 10. Naukę świętej teologii oraz innych dziedzin, zwłaszcza historycznych, należy podawać również i w aspekcie ekumenicznym, by coraz dokładniej odpowiadała faktycznemu stanowi rzeczy.Bardzo jest bowiem ważne, by przyszli duszpasterze i kapłani opanowali teologię w ten sposób ściśle opracowaną, a nie polemicznie, przede wszystkim gdy chodzi o sprawy dotyczące stosunku braci odłączonych do Kościoła katolickiego. Bo przecież od urobienia kapłanów zależy jak najbardziej niezbędne wychowanie i urobienie duchowe wiernych oraz zakonników. Również katolicy, oddający się pracy misyjnej na tych samych terytoriach co inni chrześcijanie, dziś szczególnie muszą się zapoznać z zagadnieniami i osiągnięciami, które w ich pracy apostolskiej wypływają z ekumenizmu. 11. Sposób formułowania wiary katolickiej żadną miarą nie powinien stać się przeszkodą w dialogu z braćmi. Całą i nieskazitelną doktrynę trzeba przedstawić jasno. Nic nie jest tak obce ekumenizmowi, jak fałszywy irenizm, który przynosi szkodę czystości nauki katolickiej i przyciemnia jej właściwy i pewny sens.Równocześnie trzeba dogłębniej i prościej wyjaśniać wiarę katolicką, w taki sposób i w takim stylu, by i bracia odłączeni mogli ją należycie zrozumieć. Nadto w dialogu ekumenicznym teologowie katoliccy, którzy razem z braćmi odłączonymi poświęcają się studiom nad Bożymi tajemnicami, a trzymają się ściśle nauki Kościoła, powinni kierować się umiłowaniem prawdy oraz odznaczać się nastawieniem pełnym miłości i pokory. Przy zestawianiu doktryn niech pamiętają o istnieniu porządku czy «hierarchii» prawd w nauce katolickiej, ponieważ różne jest ich powiązanie z zasadniczymi podstawami wiary chrześcijańskiej. W ten sposób utoruje się drogę, która dzięki temu bratniemu współzawodnictwu pobudzi wszystkich do głębszego poznania i jaśniejszego ukazania niedościgłych bogactw Chrystusowych . 15. Powszechnie również wiadomo, z jakim przywiązaniem chrześcijanie wschodni sprawują liturgiczne obrzędy, przede wszystkim obrzęd eucharystyczny, źródło życia Kościoła i zadatek przyszłej chwały; przez niego wierni złączeni z biskupem, mający dostęp do Boga Ojca przez Syna, Słowo Wcielone, umęczone i uwielbione, oraz w szczodrobliwości Ducha Świętego dostępują zjednoczenia z Przenajświętszą Trójcą, stawszy się «uczestnikami Bożej natury» (2 P 1, 4). Dlatego przez sprawowanie Eucharystii Pańskiej w tych poszczególnych Kościołach buduje się i rozrasta Kościół Boży , a przez koncelebrację przejawia się ich wspólnota (communio).W tym liturgicznym kulcie chrześcijanie wschodni wysławiają przepięknymi hymnami Maryję zawsze Dziewicę, którą Sobór powszechny w Efezie uroczyście ogłosił Najświętszą Boga Rodzicielką, by rzeczywiście i właściwie uznano, że według Pisma św. Chrystus jest Synem Bożym i Synem Człowieczym; czczą nadto wielu świętych, w tym Ojców Kościoła powszechnego. Skoro więc Kościoły te mimo odłączenia posiadają prawdziwe sakramenty, szczególnie zaś, na mocy sukcesji apostolskiej, kapłaństwo i Eucharystię, dzięki którym są dotąd z nami złączone najściślejszym węzłem, pewien współudział w czynnościach świętych (communicatio in sacris), w odpowiednich okolicznościach i za zgodą kościelnej władzy, jest nie tylko możliwy, ale i wskazany. Na Wschodzie znajdują się także bogate tradycje życia wewnętrznego, które w szczególny sposób wyraża zjawisko życia mniszego. Tam przecież już od chlubnych czasów Ojców świętych kwitła duchowość monastyczna, która przeniknęła potem na tereny zachodnie; z niej to jako ze swego źródła wzięła początek łacińska koncepcja życia zakonnego, w niej niejednokrotnie później znajdowała nowe siły. Toteż jest bardzo wskazane, by katolicy dużo częściej sięgali po te duchowe bogactwa Ojców wschodnich, które wznoszą człowieka całkowicie ku kontemplacji rzeczy Bożych. Niech sobie wszyscy uświadomią, że dla wiernego strzeżenia pełni tradycji chrześcijańskiej i dla pojednania chrześcijan wschodnich z zachodnimi niesłychanej wagi jest zapoznanie się, uszanowanie, poparcie i podtrzymanie przebogatej spuścizny liturgicznej i ascetycznej Wschodu. 16. Ponadto Kościoły Wschodu już od samego początku kierowały się własnymi normami, ustalonymi przez Ojców świętych i Sobory, także powszechne. Jeżeli więc pewna różnorodność w obyczajach i zwyczajach wcale nie stoi na przeszkodzie jedności Kościoła, ale przydaje mu blasku i wiele wnosi do spełnienia jego posłannictwa, jak już wyżej wspomniano, Sobór święty dla uniknięcia wszelkich wątpliwości oznajmia, że Kościoły Wschodu pomne na nieodzowną jedność całego Kościoła mają możność kierowania się własnymi normami (disciplina), jako bardziej zgodnymi z charakterem swoich wiernych i bardziej przydatnymi dla dobra ich dusz. Całkowite przestrzeganie tej tradycyjnej zasady, której nie zawsze się trzymano, należy do tego, co jest bezwzględnie wymagane jako wstępny warunek przywrócenia jedności. 17. Co powiedziano wyżej o uprawnionej różnorodności, wypada również stwierdzić o odmiennym teologicznym formułowaniu prawd wiary, ponieważ na Wschodzie i na Zachodzie do badań nad prawdą objawioną stosowano odmienne metody i podejścia w celu poznania i wyznawania prawd Bożych. Stąd nic dziwnego, że niektóre aspekty objawionych tajemnic czasem znajdują stosowniejsze ujęcie i lepsze naświetlenie u jednych niż u drugich, tak że trzeba powiedzieć, iż te odmienne sformułowania teologiczne nierzadko raczej się wzajem uzupełniają, niż przeciwstawiają. Gdy chodzi o autentyczne tradycje teologiczne chrześcijan wschodnich, to trzeba przyznać, że są one znakomicie zakorzenione w Piśmie św., że wspiera je i uwydatnia liturgia, a zasila żywa tradycja apostolska oraz pisma Ojców wschodnich i autorów ascetycznych, że zmierzają one do właściwego unormowania życia, a nawet do pełnej kontemplacji prawdy chrześcijańskiej.Obecny Sobór święty, składając Bogu dzięki za to, że wielu wschodnich synów Kościoła katolickiego, strzegących tej ojcowizny i pragnących żyć nią wierniej i pełniej, utrzymuje już w pełni łączność z braćmi sprzyjającymi tradycji zachodniej, oświadcza, iż ta cała spuścizna duchowa i liturgiczna, obyczajowa i teologiczna przynależy w swych różnorodnych tradycjach do pełnej katolickości i apostolskości Kościoła. Nie wiem niestety czy pod pojęciem Kościołow wschodu mieści ło sie pojęcie Kościoła Prawosławnego - ale chyba też :) Polecam "smakowaniu" styl owych dokumentów A za chwilę ciąg dalszy Birczy i okolicy postaram się poświęcic oddzielne posty - zwłaszcza że wiąze się z nią tragedia wiosek "państwa arłamowskiego" Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr DEKRET O KOŚCIOŁACH WSCHODNICH 01.12.04, 17:29 A tutaj dokończenie wątku i kolejne fragmenty : PAWEŁ BISKUP SŁUGA SŁUG BOŻYCH RAZEM Z OJCAMI ŚWIĘTEGO SOBORU NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ DEKRET O KOŚCIOŁACH WSCHODNICH KATOLICKICH 5. Historia, tradycje i bardzo liczne instytucje kościelne wspaniale świadczą o wielkich zasługach Kościołów Wschodnich wobec Kościoła powszechnego . Dlatego święty Sobór to kościelne i duchowe dziedzictwo nie tylko darzy należnym szacunkiem i słuszną czcią, ale także mocno jest przekonany, że stanowi ono dziedzictwo całego Kościoła Chrystusowego. Z tego powodu uroczyście oświadcza, że Kościoły Wschodu jak i Zachodu mają prawo i obowiązek rządzenia się wedle własnych osobnych przepisów, jako że zaleca je czcigodna starodawność oraz że bardziej odpowiadają obyczajom miejscowych wiernych i wydają się być przydatniejsze do zadbania o dobro dusz. 6. Wszyscy chrześcijanie wschodni niech wiedzą i uważają to za rzecz niewątpliwą, że mogą i powinni zawsze zachowywać swoje prawowite obrzędy liturgiczne i swoje zasady karności, oraz że zmiany winny być wprowadzane jedynie dla właściwego i organicznego postępu. Wszystko to więc mają z największą wiernością zachowywać właśnie sami chrześcijanie wschodni, którzy też powinni zdobywać ciągle coraz większą znajomość tych rzeczy i coraz doskonalej je stosować, a gdyby ze względu na okoliczności czasu lub osób wbrew słuszności od nich odstąpili, niechaj starają się powrócić do tradycji odziedziczonej po przodkach. Ci zaś, którzy z racji czy to urzędu, czy apostolskiej posługi pozostają w częstych stosunkach z Kościołami Wschodnimi albo z ich wiernymi, mają nabrać znajomości i poszanowania obrzędów, karności, nauki, historii oraz ducha chrześcijan wschodnich, stosownie do powagi sprawowanego przez nich urzędu . Zakonom zaś i stowarzyszeniom obrządku łacińskiego, pracującym w krajach wschodnich albo wśród wiernych wschodnich, usilnie zaleca się, aby dla większej skuteczności apostolskiej pracy zakładali domy albo nawet prowincje obrządku wschodniego, o ile to tylko jest możliwe . PATRIARCHOWIE WSCHODNI 7. Od najdawniejszych czasów istnieje w Kościele instytucja patriarchatu, uznana już przez pierwsze Sobory powszechne .Przez patriarchę wschodniego rozumie się biskupa, któremu przysługuje jurysdykcja nad wszystkimi biskupami, nie wyłączając metropolitów, klerem i ludem własnego terytorium lub obrządku, zgodnie z przepisem prawa i bez naruszania prymatu Biskupa Rzymskiego . Hierarcha jakiegokolwiek obrządku, ustanawiany gdziekolwiek poza granicami terytorium patriarchatu, pozostaje członkiem hierarchii patriarchatu tegoż samego obrządku zgodnie z przepisem prawa. 8. Patriarchowie Kościołów Wschodnich, mimo że ich stolice pochodzą z różnych okresów, są jednak wszyscy sobie równi z racji godności patriarchy, z zastrzeżeniem jednak honorowego pierwszeństwa prawnie ustalonego . 9. Wedle najdawniejszej tradycji Kościoła należy szczególną czcią otaczać patriarchów Kościołów Wschodnich, jako że każdy stoi na czele swego patriarchatu jako ojciec i głowa.Dlatego ten święty Sobór postanawia, aby ich prawa i przywileje zostały wznowione wedle starodawnych tradycji każdego Kościoła i postanowień Soborów powszechnych . Prawa zaś te i przywileje pokrywają się z tymi, które istniały w epoce łączności Wschodu z Zachodem, chociażby nieco należało je przystosować do dzisiejszych warunków. Patriarchowie ze swymi synodami stanowią wyższą instancję dla wszelkich spraw patriarchatu, nie wyłączając prawa ustanawiania nowych eparchii oraz mianowania biskupów swego obrządku w granicach terytorium patriarchatu, bez naruszania niepozbywalnego prawa Biskupa Rzymskiego interweniowania w poszczególnych wypadkach. 10. To, co powiedziano o patriarchatach, odnosi się także, wedle przepisu prawa, do arcybiskupów większych, którzy stoją na czele całego jakiegoś Kościoła partykularnego albo obrządku . 11. Ponieważ instytucja patriarchatu jest tradycyjną formą rządów w Kościołach Wschodnich, święty i powszechny Sobór życzy sobie, aby gdzie tego zajdzie potrzeba, erygować nowe patriarchaty, których tworzenie jest zastrzeżone Soborowi powszechnemu lub Biskupowi Rzymskiemu . 26. Współudział w czynnościach liturgicznych (communicatio in sacris), szkodzący jedności Kościoła albo zawierający w sobie formalne przylgnięcie do błędu lub też niebezpieczeństwo zbłądzenia w wierze, zgorszenia i indyferentyzmu, jest z prawa Bożego zabroniony . Praktyka jednak duszpasterska wykazuje, że jeśli chodzi o braci wschodnich, można i powinno się wziąć pod uwagę różne sytuacje poszczególnych osób, kiedy to ani jedność Kościoła nie jest zagrożona, ani nie występuje niebezpieczeństwo, którego należy uniknąć, lecz przynagla konieczność zbawienia i dobro dusz. Dlatego Kościół katolicki, stosownie do okoliczności czasu, miejsca i osób, nieraz stosował i stosuje łagodniejszy sposób postępowania, dając wszystkim środki zbawienia i świadectwo miłości między chrześcijanami przez uczestnictwo w sakramentach i innych czynnościach i rzeczach świętych. Biorąc to pod uwagę, «abyśmy się nie stali przeszkodą do zbawienia z powodu surowości sądu dla tych, którzy się zbawiają» oraz dla coraz większego popierania jedności z Kościołami Wschodnimi, od nas odłączonymi - święty Sobór ustala następujący sposób postępowania: 27. Zgodnie z wyżej wymienionymi zasadami można chrześcijanom wschodnim, którzy w dobrej wierze pozostają odłączeni od Kościoła katolickiego, udzielać sakramentów pokuty, Eucharystii i namaszczenia chorych - jeśli dobrowolnie o to poproszą i będą mieli należytą dyspozycję. Owszem, również katolikom wolno prosić o te sakramenty tych duchownych akatolickich, w których Kościele są ważne sakramenty, ilekroć doradzałaby to konieczność albo rzeczywisty pożytek duchowy, a dostęp do kapłana katolickiego fizycznie lub moralnie okazałby się niemożliwy . W Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 21 listopada roku 1964. **** Co do tematów z Wechowyny - muszę sm tam zaglądnąc - co do podziałow łemkowskich - głowny podzial to przede wszystkim grekokatolicy z istoty rzeczy proukraińscy i "moskalofilscy" prawosławni - pamietasz - poruszaliśmy ten temat przy biografii niedawno zmarłego wnuka św. Maksyma "Gorlickiego" Ale do tematu trzeba będzie wrócic - tylko muszę co nieco poczytać na ten temat :( Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Tylko dwa slowa 01.12.04, 22:42 Zajrzalem wieczorem na chwileczke i widze mnostwo nowej lektury:) Na razie nie ustosunkuje sie do tekstu poniewaz nie zapoznalem sie z nim, ale juz sie ciesze na lekture. Piotrze, moje pytania na temat Lemkow wziely sie wlasnie z naszych niedawnych i dawniejszych rozmow. Wydawalo mi sie, ze troche rozjasnilo mi w glowie, ale niestety nie do konca. Sadzilem, ze podzial dotyczy wyznania, ale nie jest tak ostry jak wynika z niektorych forumowych wypowiedzi. Wiem ze sa dwie organizacje lemkowskie, jedna zwiazana z grekokatolikami, a druga z prawoslawnymi. Popraw mnie jesli sie myle ale Lem-Lemko pochodzi od slowa lem. I ci Lemkowie uznaja sie za odredny narod, a Lemkowie-Ukraicy, wiadomo opowiadaja sie za przynaleznoscia do narodu ukrainskiego. Dziwia mnie takie podzialy, przeciez jedni i drudzy przeszli przez straszne doswiadczenia lat bezposrednio powojennych. To powinno laczyc, a nie dzielic. Na razie koncze swoje refleksje i zabieram sie do lektury. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Maly powrot do I wojny... 02.12.04, 15:42 Witam Teksty soborowe na chwile obecna jeszcze analizuje (ale wielkie slowo:) i dzis wieczorem, lub jutro odniose sie do nich. W Dekrecie O Ekumenizmie moze nie podobac sie stwierdzenie o "braciach odlaczonych", ale generalna wymowa jest pozytywna. Drugi tekst dotyczy Kosciolow Wschodnich katolickich, co nie przeszkodzi mi oczywiscie w uwaznej lekturze. Zanim obszerniej wypowiem sie na te tematy chcialbym, jeszcze na chwile, wrocic do wydarzen I wojny swiatowej. Cytowany tekst dotyczy wlasnie tego okresu i zawiera watek Podlasia. Mysle ze bedzie to ciekawe uzupelnienie wczesniejszych rozmow. "Wieści o podpisaniu 9 lutego 1918 r. w Brześciu układu pokojowego pomiędzy państwami centralnymi a Ukrainą wywołał entuzjazm wśród galicyjskich Ukraińców. W niedzielę 10 lutego odbyła się we Lwowie wielka manifestacja poparcia, która zgromadziła na ulicach miasta wielotysięczny tłum. Dwa dni później, 12 lutego, w sali Towarzystwa „Ukrainśka Besida” we Lwowie zwołano zebranie Organizacji Ukraińców miasta Lwowa. Pierwotnym celem zebrania, w którym uczestniczyło ponad dwieście osób, miało być omówienie bieżących spraw organizacyjnych. Wobec podpisania układu pokojowego w Brześciu program zebrania zdominowały wydarzenia bieżące. Na wniosek posła Lonhyna Cehelskiego zmieniono porządek obrad oraz uchwalono rezolucję, w której oświadczano: 1. Ukraińcy miasta Lwowa bez różnicy przynależności partyjnej i stanowej witają z uniesieniem ostateczne uznanie państwa ukraińskiego, jak również to, że poprzez podpisanie pokoju z Ukrainą uczyniono początek dla przywrócenie ogólnego pokoju; 2. Szczególnie, jako akt sprawiedliwości dziejowej, witają Ukraińcy miasta Lwowa staroukraińskie [regiony]: męczeńską Ziemię Chełmską i męczeńskie Podlasie, które od zarania historii wschodniej Europy wchodziły, aż do jego upadku, w skład państwa staroukraińskiego i do dnia dzisiejszego zamieszkane są przez lud ukraiński, iż na powrót przywrócono je macierzystemu krajowi – Ukrainie, choć niestety część Podlasia ze staroukraińskimi miastami Bielsk i Drohiczyn pozostała poza granicami państwa ukraińskiego i jej narodowa przyszłość jest poważnie zagrożona. Dzień później, obradujący pod kierownictwem Kostia Łewyckiego Komitet Narodowy ogłosił rezolucje w sprawie zawarcia pokoju i zwrotu Ukrainie głównej części prastarych ziem ukraińskich – Chełmszczyzny i Podlasia. Podtrzymując stanowisko Organizacji Ukraińców miasta Lwowa, Komitet Narodowy oświadczył, że Zgłaszanie polskich pretensji do Chełmszczyzny i Podlasia Komitet Narodowy odrzuca jako przejaw polskiego imperializmu, niewytłumaczalnego ani faktycznymi stosunkami etnicznymi na tych obszarach, ani historią…" www.harazd.net/%7Enadbuhom/ArxivNBiN/zm/zm_Wysocki.htm Mam nadzieje, ze nie przeszkadza Ci chwilowy powrot do wczesniejszego tematu. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O wszytkim po trochu 02.12.04, 19:21 Witam : Ale nam sie nadłozyło tematów ; wracasz do okresu I wojny - no tak historia obraca sie kołem :) Po 84-86 latach . dziś Ukrańcy znow walczą o prawdziwą wolnośc, przy polskim wspóludziale, kuczma/ czy kuczman jak kpili z niego "moi" Ukraińcy/ jedzie do Moskwy do cara-batiuszki na konsultacje - tańćząc taniec zdrajcy !!! Radek - to przerażająće że po prawie 15 latach "niby niepodległóści" okazuje się że los Ukrainy "wisi na włosku". Oderwanie się Donbasu-donieczczyzny to prawie pewna wojna domowa.Boję się o moich samborzan i lwowiaków !!!!! A jeśli chodzi o teksty soborowe wrócę do nich bo chcę Ciebie /Was/ zapoznać z tekstami które wiążą się z tematyką naszych rozmów- więc będzie z chwilę o stosunku do celibatu i "żenstwa" księży religii wschodu, a potem o stozunku do ŻYDÓW I Islamu. Do tematu łemkwoskich rozdarć obiecuję wrócić - proszę o cierpliwość Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr tradycja Kościołów Wschodnich... 02.12.04, 19:29 SŁUGA SŁUG BOŻYCH RAZEM Z OJCAMI ŚWIĘTEGO SOBORU NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ DEKRET O POSŁUDZE I ŻYCIU KAPŁANÓW 16. Doskonała i dozgonna powściągliwość, zalecana przez Chrystusa Pana ze względu na Królestwo niebieskie , a w ciągu wieków, jak również i w naszych czasach, przez wielu chrześcijan chętnie przyjęta i chwalebnie zachowywana, była zawsze uważana przez Kościół za rzecz wielkiej wagi, szczególnie dla życia kapłańskiego. Jest ona bowiem znakiem, a zarazem bodźcem miłości pasterskiej i szczególnym źródłem duchowej płodności w świecie . Nie jest wymagana jednak przez kapłaństwo z jego natury, jak to okazuje się z praktyki Kościoła pierwotnego i tradycji Kościołów Wschodnich, gdzie oprócz tych, którzy z daru łaski ze wszystkimi biskupami wybierają zachowanie celibatu, występują również bardzo zasłużeni prezbiterzy żonaci. Gdy więc ten święty Sobór zaleca kościelny celibat, wcale nie zamierza zmieniać tej odmiennej dyscypliny, która jest prawnie uznana w Kościołach Wschodnich, a wszystkich, którzy w małżeństwie przyjęli prezbiterat, z wielką miłością zachęca, by trwając w świętym powołaniu, całkowicie i wielkodusznie nadal poświęcali swoje życie trzodzie im powierzonej .Celibat z wielu względów odpowiada kapłaństwu. Całe bowiem posłannictwo kapłana poświęcone jest służbie nowego człowieczeństwa, które Chrystus, zwycięzca śmierci, wzbudza przez Ducha swego w świecie i które ma swój początek „nie z krwi ani z żądzy ciała, ani też z woli ludzkiej, ale z Boga” (J 1, 13). O stosunku do Zydów :PAWEŁ BISKUP SŁUGA SŁUG BOŻYCH RAZEM Z OJCAMI ŚWIĘTEGO SOBORU NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ DEKLARACJA O STOSUNKU KOŚCIOŁA DO RELIGII NIECHRZEŚCIJAŃSKICH . Zagłębiając tajemnicę Kościoła, święty Sobór obecny pamięta o więzi którą lud Nowego Testamentu zespolony jest duchowo z plemieniem Abrahama.Kościół bowiem Chrystusowy uznaje, iż początki jego wiary i wybrania znajdują się według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków. Wyznaje, że w powołaniu Abrahama zawarte jest również powołanie wszystkich wyznawców Chrystusa, synów owego Patriarchy według wiary , i że wyjście ludu wybranego z ziemi niewoli jest mistyczną zapowiedzią i znakiem zbawienia Kościoła. Przeto nie może Kościół zapomnieć o tym, że za pośrednictwem owego ludu, z którym Bóg w niewypowiedzianym miłosierdziu swoim postanowił zawrzeć Stare Przymierze, otrzymał objawienie Starego Testamentu i karmi się korzeniem dobrej oliwki, w którą wszczepione zostały gałązki dziczki oliwnej narodów . Wierzy bowiem Kościół, że Chrystus, Pokój nasz, przez krzyż pojednał Żydów i narody i w sobie uczynił je jednością . Zawsze też ma Kościół przed oczyma słowa Apostoła Pawła odnoszące się do jego ziomków, «do których należy, przybrane synostwo i chwała, przymierze i zakon, służba Boża i obietnice; ich przodkami są ci, z których pochodzi Chrystus wedle ciała» (Rz 9, 4-5), Syn Dziewicy Maryi. Pamięta także, iż z narodu żydowskiego pochodzili Apostołowie, będący fundamentami i kolumnami Kościoła, oraz bardzo wielu spośród owych pierwszych uczniów, którzy ogłosili światu Ewangelię Chrystusową. Według świadectwa Pisma świętego Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu . Niemniej, jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania . Razem z Prorokami i z tymże Apostołem Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia, w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem i «służyły Mu ramieniem jednym» (Sf 3, 9) . Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom, święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy. A choć władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa , jednakże to, co popełniono podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym. Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma świętego. Niechże więc wszyscy dbają o to, aby w katechezie i głoszeniu słowa Bożego nie nauczali niczego, co nie licowałoby z prawdą ewangeliczną i z duchem Chrystusowym. Poza tym Kościół, który potępia wszelkie prześladowania, przeciw jakimkolwiek ludziom zwrócone, pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo, opłakuje - nie z pobudek politycznych, ale pod wpływem religijnej miłości ewangelicznej - akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom. Chrystus przy tym, jak to Kościół zawsze utrzymywał i utrzymuje, mękę swoją i śmierć podjął dobrowolnie pod wpływem bezmiernej miłości, za grzechy wszystkich ludzi, aby wszyscy dostąpili zbawienia. /.../ Radku - namawiam na uważną lekturę tych cytatów - by spostrzec jak np w zyciu polskich tzw katolików powyższe słowa są często ignorowane . Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: tradycja Kościołów Wschodnich... 02.12.04, 21:21 Przeczytalem pierwszy z cytowanych przez Ciebie dokumentow soborowych. Musze przyznac ze jestem pod wrazeniem autentycznego ekumenizmu plynacego z tych slow. Mam nadzieje, ze slowa te dotycza rowniez Prawoslawia. Moze jest tam troche niezrecznych sformulowan o odlaczeniu, poniewaz moze to sugerowac ze Rzym jest wazniejszy, ale generalnie az milo sie czyta. Szkoda, ze do wielu kaplanow i wiernych nie dociera to, a przeciez od Soboru minelo juz 40lat. Szczegolnie przemowil do mnie ponizszy fragment. "Niech sobie wszyscy uświadomią, że dla wiernego strzeżenia pełni tradycji chrześcijańskiej i dla pojednania chrześcijan wschodnich z zachodnimi niesłychanej wagi jest zapoznanie się, uszanowanie, poparcie i podtrzymanie przebogatej spuścizny liturgicznej i ascetycznej Wschodu." Liturgia Kosciolow wschodnich jest naprawde wielkim bogactwem, dla wszystkich chrzescijan. Nie czytalem jeszcze Dekretu o posludze i Dekretu o stosunku do religii niechrzescijanskich, oczywiscie po lekturze podziele sie przemysleniami. Piotrze, oprocz forumowych cytatow chetnie przeczytam materialy w "jednym kawalku" wiec jesli nie bedzie to problem to prosze o przeslanie. Na koncu postu uzyles sformulowania "tzw. katolikow" mysle ze dobrze pasuje do do wiernych od sw. Brygidy, wlasciwie to mozna by chyba ich juz nazwac wyznawcami ks. pralata, ale to juz inna historia. Ale nie moglem powstrzymac sie od takiego komentarza po niedawnych wydarzeniach zwiazanych z osoba administratora parafii. Wydarzenia na Ukrainie staja sie coraz bardziej niepokojace. To co zrobil dzis Kuczma zakrawa na farse. Jak mozna zrobic cos takiego dla swoich rodakow. Nie pozostaje nic innego jak miec nadzieje, ze cala ta sytuacja zakonczy sie bez rozlewu krwi. Pozwole sobie zalinkowac stanowisko Cerkwi w tej sprawie www.cerkiew.pl/news.php?id=2357 Jest to dosyc wywazone stanowisko, ale czy wystarczy dla uspokojenia? Piotrze pozdrawiam i zycze udanego weekendu, mam nadzieje, ze Twoim bliskim nic sie nie stanie i beda mogli zyc w wolnym kraju. Slawa Ukrajini Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Malutkie uzupelnienie 03.12.04, 10:35 Witam Wczorajszy post mial byc ostatnim przedweekendowym, ale korzystajac z chwili wolnej podczas pracy pomyslalem, ze warto podeslac cos pozytywnego. Dzis nie uda mi sie juz odezwac poniewaz wieczorem mamy gosci. Do klawiatury nie bedzie wiec czasu usiasc. www.cerkiew.pl/news.php?id=2360 Jeszcze raz zycze wszystkiego dobrego R. P.S. A na dalszy ciag dyskusji cierpliwie czekam:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Kard. Huzar o Juszczence 03.12.04, 18:15 " Karydnal Lubomir Huzar powiedzial wczoraj że wraz z narodem ukraińskim podziela zaufanie do przywódcy opozycji Wiktora Juszczenki. Wyraził też nadzieję,że społeczność miedzynarodowa będzie mogła wywrzeć wpływ na to,co dziejesię na Ukrainie. W rozmowie z /.../ mówił że Jan Paweł II rozumie sytuację w jego kraju,która przypomina momenty wielkich zmian w Polsce.Zapytany o swe oczekiwania/.../ wyraził nadzieję na powstanie rządu,który będzie słuzył narodowi i wraz z nim będzie podzielal pragnienie prawdy..." Resztę Radku prosze poczytać w dzisiejszej wyborczej. Namawiam również na lekturę tegotygodniowej Polityki - jest tam wiele dobrych artykułów o sytuacji "za kordonnem" Pocztą przesyłam Ci Dekrety watykanskie - mam nadzieję że nie poczytasz tego za akt prozelityzmu :-) jeszcze w tym weekendzie prześlę na forum coś o ŁEMKACH ... w podrzeszowskim Tyczynie :) Pozdrawiam jak zawsze.... :)_ Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Prosba o cierpliwosc;) 07.12.04, 15:56 Witam Piotrze, w tym tygodniu bedzie mi raczej trudno cos pisac. Sporo zajec, nieraz musze zabierac czesc pracy do domu. Jak tylko znajde chwilke na pewno sie odezwe. Serdecznie pozdrawiam R. P.S. Jeszcze raz dziekuje za przesylke Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Dolina Bugu 13.12.04, 18:20 Witam serdecznie po dlugiej przerwie Na wznowienie dyskusji nie bede sie zbytnio rozpisywac. Raczej sygnalizuje chcec dalszych rozmow. Ciekaw jestem Piotrze jakie refleksje nasunely sie Tobie po lekturze ostatnich podlaskich linkow? Chetnie dowiem sie tez czegos na temat Lemkow. Na poczatek tygodnia zachecam do wirualnej wedrowki po terenach doliny Bugu. Zalinkowana strona dotyczy co prawda glownie poludniowej strony Bugu, ale sa tez materialy z Drohiczyna i Mielnika. Goraco zachecam do obejrzenia zdjec, jest ich sporo i pokazuja piekno tej ziemi. www.siedlce.net/dolinabugu/ Pozdrawiam R. P.S. Mam nadzieje, ze w tym tygodniu bede mial wiecej czasu na forum Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Łemkowie w Tyczynie :) 13.12.04, 20:35 Cieszę się z Twojego powrotu :-))!!!!!!! A tytuł tego postu jest trochę przewrotny - bowiem w podrzeszowskim miasteczu Tyczynie nigdy chyba Łemkowei nie mieszkali - ale dziaał Wyższa szkoła społeczno Gospodarcza - której absolwentka /Wydzialu Socjologicznego Pani /już mgr :))) Małgorzata Szumilewicz "wyprodukowala" w 2003 roku bardzo ciekawą pracę magisterską pt Przejawy kultury łemkowskiej w Polsce poludniowo- wschodniej a opublikowal ją na swojej stronie amerykanski Łemko : www.lemko.org/polish/szum.html Dużym walorem tej pracy jest bogata bibliografia , w tym internetowa : 2.www.bieszczady.opus.chelm.pl/dlud.html 3.www.gory.com.pl/pasmagorskie/lemkowie 4.www.dawydk.republika/pl/gorlice/strona/maksym_1 5. www.folk.pl/Zespol/Oslawi.htm 6. www.folk.pl/Zespol/lemkow.htm 7.www.karpaty.edu.pl/teams/lemki/muzyka 8. www.karpaty.edu.pl/teams/lemki/cerkwie.htm 9. www.lemkounion.pl 10. www.lemko.org.pl 11.www.lemko.org/gazeta/lesniak/czekaj.html 12. www.lemko.org/gazeta/lesniak/serencza.htm 13.www.lemko.org/polish/zakorzenienie 14. www.lemko.org/lih/wiktorp 15. www.lemko.org/polish/jaworzno.html 16. www.lemkowiewinteria 17.www.mlodek.republika.pl/lemkowie 18. www.mlodek.republika.pl/swieta 19. www.nowe.panstwo.pl 20. www.nowysacz.pl/muzeum 21. www.pecuch.art.pl 22. www.rzeszow.org.pl 23. www.republika.pl 24. www.republika.pl/hubertusz/religia_roznice.htm 25. www.wiem.onet.pl 26. www.zb.eck.pl A o podziałach w srodowisku łemkowskim prosze poczytać też na walterowskim sajcie www.lemko.org/polish/zakorzenienie/index.html Wracając do Twego pytania - zalinkowany tekst o Wirowie - piękny, wzruszający i ... w jednym miejscu ...bulwersujący - cytuje "Nastał rok 1875, rok zjednoczenia z Cerkwią Prawosławną resztek unitów w Cesarstwie Rosyjskim" Oj Radku - jak to "zjednoczenie" wyglądało to chyba wiemy... Pratulin ...itd. Ale tekst w całości naprawdę bardzo piękny- myslę że w podobnej smutno sentymentalnej tonacji można by napisać o niejednej wiosce Ukraińców i Łemków galicyjskich Nie kończę swej obecności tutaj bowiem zaraz następny post - myslę ze Cię /Was ???/zaciekawi Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Dwa dokumenty 13.12.04, 20:49 Dzisiaj jeszcze Radku pozwalam sobie zacytować dwa dokumenty - dzieli je 53 lata historii ; Najpierw- nadal obowiązujący wyrok komunistyczno-polsko-stalinowskiego sądu : Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna z dnia 22 września 1950 r. K. 1147/50 Zbiór Orzeczeń SN 1951/2 poz. 18 Ukraińska Powstańcza Armia (U.P.A), powołana do życia przez działające w interesie Niemiec hitlerowskich zrzeszenie polityczne „Ukraiński Narodowy Komitet”, miała na celu tępienie elementu polskiego i żywiołów antyfaszystowskich na terenach Ukrainy oraz walkę ze Związkiem Radzieckim w oparciu o hitlerowską Rzeszę Niemiecką, wobec czego stanowi organizację przestępną w rozumieniu art. 4 dekretu sierpniowego. ów dekret sierpniowy z 1944 roku stanowił surowe kary /od 3 lat do kary śmierci!!! za przynależności do organizacji faszytowskich typy gestapo,sa .ss etc - większy fragment zacytuje jutro. A sam wyrok -kuriozalny /i nadal obowiązyjącyb!!!/w swej treści- bo wynika z niego m.in. że UPA działało tylko na terenie ... Ukrainy :)) /chyba z Bieszczadami, Beskidem i Zamojszczyzną włącznie :) No i drugi dokument : OŚWIADCZENIE SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z dnia 10 lipca 2003 r. w związku z 60. rocznicą tragedii wołyńskiej Sześćdziesiąta rocznica tragedii ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji w czasie niemieckiej okupacji skłania do myślenia o przeszłości i o przyszłości polsko-ukraińskiego sąsiedztwa. Tragedii Polaków mordowanych i wypędzanych z ich miejsc zamieszkania przez zbrojne formacje Ukraińców towarzyszyły również cierpienia ludności ukraińskiej - ofiar polskich akcji zbrojnych. Była to tragedia obu naszych narodów. Pomordowanym i poległym na Wołyniu i w Galicji należy się szacunek i pamięć. Pochylamy głowy przed niewinnymi ofiarami. Nie może być usprawiedliwienia dla terroru, przemocy i okrucieństwa. Prawda o tamtych dramatycznych latach jest bolesna dla wszystkich. Polacy i Ukraińcy powinni ją jednak poznawać. Prawda, choćby najbardziej tragiczna, jest niezbędna do budowy trwałego porozumienia. Bolesne doświadczenia powinny stanowić dla nas również źródło refleksji o tym, że na nienawiści i konfliktach pomiędzy nami korzystali nasi przeciwnicy, a my - zawsze traciliśmy. Historia Europy jest pełna przykładów narodowych waśni, wojen, krwi i okrucieństwa, ale są też przykłady pojednania i porozumienia narodów, które chciały i potrafiły przezwyciężyć najtrudniejszą nawet przeszłość. Moralnym obowiązkiem tych, których sumienia wciąż porusza tragedia sprzed 60 lat, jest wezwanie do pojednania naszych narodów w imię przyszłości, w imię wspólnoty celów. Niech umiejętność przebaczania stanie się fundamentem lepszej przyszłości, dobrego sąsiedztwa i przyjaźni polsko-ukraińskiej. W następnych postach postaram się wracać do wątków wynikających Z TYCH CYTATÓW Zapraszam do dyskusji A o "Dolinie Bugu" wypowiem się też jeszcze - ale do jutra :) Pozdrawiam jak zawsze serdecznie - Radku - gdzie ta zima ?????:-(((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Trzy grosze IP: 212.182.32.* 13.12.04, 20:42 Drodzy Weterani Wątku "Grekokatolicy w Rzeszowie", Wtrące moje trzy grosiki, żebyście nie myśleli, żem umarł. 1) Kijowski pl. Niepodległości to "Majdan Nezałeżnosti", a nie "Maneż Słobody". 2) Jeśli chodzi o politykę WP wobec Ukraińców, to najnowszą monografią jest praca płka Kowalskiego "Mniejszości narodowe w siłach zbrojnych II Rzeczypospolitej Polskiej" (Toruń, chyba 1998 r.). 3) Jest w teologii moralnej zasada "res clamat ad dominum", tzn. kradzione trzeba oddać. Relikwie zagrabione przez krzyżowców są oddawane właśnie na tej zasadzie, a przede wszystkim dla okazania miłości (bo nie wszystkie są skradzione). Nie oznacza to natomiast zmiany doktryny katolickiej w przedmiocie prymatu papieskiego. I to by było na tyle. ;-) diakon Piotr PS. Cieszę się, że tekst Klingera się podobał. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Państwo jak żłodziej.... 13.12.04, 21:07 Witam Księdza Piotra - poprawka oczywiście zasadna ! - dziękuje A ja dzisiaj zacytyje treści paru dokumentów świadczących o tym że państwo polskie /w wydaniu prl-u/ zachwywało się jak złodziej wobec mienia łąmkwskiego i ukraińskiego : ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI z dnia 14 stycznia 1963 r. w sprawie określenia miejscowości, na obszarze których księgi wieczyste utraciły moc prawną. Na podstawie art. 5 ustawy z dnia 17 lutego 1960 r. o utracie mocy prawnej niektórych ksiąg wieczystych (Dz. U. Nr 11, poz. 67) zarządza się, co następuje: § 1. Tracą moc prawną i podlegają z urzędu zamknięciu księgi wieczyste (hipoteczne, gruntowe) nieruchomości położonych w następujących miejscowościach: 1) województwa rzeszowskiego: a) powiat brzozowski: wieś Hroszówka; b) powiat gorlicki: wsie - Bartne, Kunkowa, Leszczyny, Nieznajowa, Nowica, Owczary (dawniej Rychwałd) w gromadzie Sękowa, Przysłup, Radocyna, Regietów, Ropki, Skwirtne, Wapienne, Wysowa, Wołowiec; c) powiat przemyski: wsie - Dobrzanka, Jaskmanice w gromadzie Krówniki, Kopysno, Krajna, Krzeczkowa, Leszczyny, Łodzinka Dolna, Łodzinka Górna, Medyka, Nowe Sady (dawniej Hujsko), Siedliska w gromadzie Krówniki; d) powiat sanocki: wsie - Balnica, Darów, Dolina (z wyjątkiem Kw nr 732, 958, 1144, 1145, 1254, 1354, 1667 oraz ksiąg założonych po dniu 1 stycznia 1947 r.), Jawornik, Karlików, Kamienne (z wyjątkiem Kw nr 466 i 481 oraz ksiąg założonych po dniu 1 stycznia 1947 r.), Kreców, Łupków, Mików, Moszczaniec, Osławica, Polany Surowiczne, Płonna (z wyjątkiem Kw nr 477, 478, 479, 480 i 1159), Przybyszów, Prełuki, Ratnawica, Szczawne (z wyjątkiem Kw nr 468, 1192 i 1576 oraz ksiąg założonych po dniu 1 stycznia 1947 r.), Surowica, Smolnik, Siemuszowa (z wyjątkiem Kw nr 474 oraz ksiąg założonych po dniu 1 stycznia 1947 r.), Wisłok Wielki, Wola Piotrowa, Wola Niżna, Wola Wyżna, Wola Michowa, Wola Krecowa (Wola Krecowska), Wysoczany, Zawadka Morochowska; e) powiat ustrzycki: wsie - Arłamów, Grąziowa, Jamna Dolna, Jamna Górna, Jureczkowa, Netrebka; 2) województwa krakowskiego powiatu nowotarskiego w mieście Szczawnicy dawne gminy katastralne Szlachtowa whl od nr 1 do 1741, Jaworki whl od 1 do 1359, Czarna Woda whl od nr 1 do 392 i Biała Woda whl od nr 1 do 992. § 2. Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. DEKRET z dnia 27 lipca 1949 r. o przejęciu na własność Państwa nie pozostających w faktycznym władaniu właścicieli nieruchomości ziemskich, położonych w niektórych powiatach województwa białostockiego, lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego. Na podstawie art. 4 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 19 lutego 1947 r. o ustroju i zakresie działania najwyższych organów Rzeczypospolitej Polskiej i ustawy z dnia 2 lipca 1949 r. o upoważnieniu Rządu do wydawania dekretów z mocą ustawy (Dz. U. R. P. Nr 41, poz. 302) - Rada Ministrów postanawia, a Rada Państwa zatwierdza, co następuje: Art. 1. 1. Mogą być przejmowane na własność Państwa w całości lub w części nieruchomości ziemskie, położone w województwach: białostockim, lubelskim, rzeszowskim i krakowskim w obrębie pasa granicznego, przewidzianego w rozporządzeniu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 23 grudnia 1927 r. o granicach Państwa (Dz. U. R. P. z 1937 r. Nr 11, poz. 83), oraz w powiatach: biłgorajskim, krasnystawskim i lubelskim województwa lubelskiego oraz brzozowskim i przeworskim województwa rzeszowskiego, jeżeli nie pozostają w faktycznym władaniu właścicieli. 2. Przepis ust. 1 stosuje się również do nieruchomości położonych na obszarze w tym ustępie określonym, a pozostających w użytkowaniu, dzierżawie lub zarządzie osób trzecich, jeżeli właściciel nie zamieszkuje na miejscu. Art. 2. 1. Państwo przejmuje nieruchomości ziemskie na własność w stanie wolnym od obciążeń, z wyjątkiem służebności gruntowych, których utrzymanie w mocy władza orzekająca o przejęciu uzna za niezbędne. 2. Sprawy odpowiedzialności Państwa za obciążenia przejętych nieruchomości uregulują odrębne przepisy. Art. 3. 1. O przejęciu nieruchomości ziemskich na własność Państwa orzeka powiatowa władza administracji ogólnej. 2. Minister Rolnictwa i Reform Rolnych w porozumieniu z Ministrem Administracji Publicznej ustali w drodze rozporządzenia sposób określenia przejmowanych na własność Państwa nieruchomości ziemskich, w razie gdy ich granice zostały zatarte, oraz tryb postępowania w przypadku, gdy właściciel nieruchomości jest nieznany. Art. 4. 1. Orzeczenie o przejęciu nieruchomości ziemskiej na własność Państwa stanowi podstawę do ujawnienia w księgach wieczystych i w zbiorach dokumentów na wniosek powiatowej władzy administracji ogólnej przejścia własności na rzecz Skarbu Państwa. 2. Jednocześnie z ujawnieniem prawa własności Skarbu Państwa ulegają wykreśleniu z księgi wieczystej wszelkie obciążenia z wyjątkiem utrzymanych w mocy służebności gruntowych. /.../ Art. 8. 1. Wykonanie zapadłych przed wejściem w życie niniejszego dekretu orzeczeń sądowych jak również toczące się lub wszczęte postępowanie sądowe o przywrócenie posiadania lub wydanie nieruchomości położonych na obszarze określonym w art. 1 ulega zawieszeniu na wniosek władzy administracji ogólnej I instancji lub Prokuratorii Generalnej. 2. Postępowanie może być podjęte na wniosek strony po upływie jednego roku od dnia zawieszenia, o ile przedstawi ona dowód, że nie zostało wszczęte postępowanie przewidziane w art. 3. Art. 9. Wykonanie niniejszego dekretu porucza się Ministrom: Rolnictwa i Reform Rolnych, Administracji Publicznej oraz Sprawiedliwości. Art. 10. Dekret niniejszy wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. Oto wszystkie miejscowości dla korych "skasowano" dowody własności ziemi /owe księgi wieczyste / dotyczyły miejscowości zamieszkiwanych przez Ukraińców i Łemków .... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wirow, UPA, Lemkowyna... 14.12.04, 15:43 Witam Dzieki za spora porcje linkow, sporo czasu zajmie przekopanie sie przez wszystko. Za to na pewno rozjasni mi sie w glowie. Na razie po lekturze www.lemko.org/polish/zakorzenienie/index.html dowiedzialem sie o jeszcze jednej samoidentyfikacji Lemkow, o Karpatorusinach. Zabralem sie rowniez za lekture polecanej przez Ciebie pracy magisterskiej, sporo tego. Na razie zauwazylem cos co chyba jest pomylka (?) "Ludność łemkowska zamieszkuje dziś południowy pas województw podkarpackiego i małopolskiego, wschodni pas województwa lubelskiego, wschodnią część mazowieckiego (powiat łosicki) i południową województwa podlaskiego (granicę zachodnią dialektolodzy zakreślają linią łączącą Bielsk Podlaski – Siemiatycze – Parczew; Łęczną – Krasnystaw – Zamość – Biłgoraj – Leżajsk; Jarosław – Krosno – Gorlice, Szczawnicę)13." Wydaje mi sie ze chodzi raczej o ludnosc ukrainska, w przeciwnym wypadku bede musial przyznawac sie do pochodzenia lemkowskiego:)) Tak na powaznie to powiat losicki jest polozony niedaleko od linkowanych ostatnio terenow doliny Bugu. Sadzac po nazwiskach tam wystepujacych, zdecydowana wiekszosc ludnosci to spolonizowani Rusini. Dzieki lekturze dowiedzialem sie ze rowniez na Lemkowynie Unia spotykala sie z oporem ludnosci, wczesniej sadzilem ze jedynym osrodkiem sprzeciwu byla ziemia brzeska i przylegajace Podlasie. Tekst o Wirowie zalinkowalem zeby pokazac smutne losy podlaskich Rusinow. Co do 1875 roku to mam odmienne uczucia niz autor, zreszta pisalem tu juz o tym, ze wydarzenia te dotknely rowniez wies rodzinna mojej mamy. Mowilem tez ze te wydarzenia na pewno przyczynily sie w pewnym stopniu do polonizacji ludnosci ruskiej. Przykre jest ze Podlaszucy zostali pozbawieni swojej swiadomosci narodowej, tego juz sie nie da odwrocic:( Cytowany w nastepnym poscie wyrok jest ciekawy, czyzby tereny Beskidu Niskiego i Bieszczadow nalezaly wtedy do Ukrainy;) Ciekawe czy to niedopatrzenie czy niewiedza? Jesli juz poruszany jest temat UPA to zacytuje (mam nadzieje, ze nie poraz drugi) tekst z PP dotyczacy wydarzen na terenach, jak to okreslil autor, kotla chelmsko-wolynskiego. Sadze, ze warto zerknac, tekst ciekawy i pokazujacy skomplikowane tlo tamtych wydarzen. "Niedawno jeszcze niebo czerwieniło się od płonących ukraińskich wsi, a ziemię pokrywały trupy zabitych niewinnych dzieci, kobiet, starych ludzi oraz silnych potężnych mężczyzn. Ukraińskie wioski zamieniały się w pustelnie. A teraz łuna bije nad polskimi osadami. Walk nie słychać, ale niebo czerwienieje. Chełmszczyzna zamienia się w całkowitą pustelnię... - wspomina lata 1943-1944 Ukrainiec Hryhorij Steciuk" "Jednak, jak się wydaje, głównym celem krwawego mordu w Pawłowie pozostaje - oprócz pacyfikacji tyłów frontowych niemieckich - utrwalenie podziału, aby Ukraińcy i Polacy żyli w wiecznej niezgodzie i walce. Dowodem może być zaopatrywanie w broń zarówno polskich, jak i ukraińskich oddziałów samoobrony na obszarze od Podlasia, Polesia, przez Wołyń i Nadbuże po Galicję, o ile tylko one (rzeczone oddziały) o to się zwróciły. Faktem dość częstym były również pacyfikacyjne akcje we wsiach ukraińskich za zbrodnie ekstremistów ukraińskich na narodzie polskim (ludności cywilnej). Wówczas Niemcy rzucali pomocnicze oddziały Wehrmachtu złożone także z Polaków i własowców, którzy grabili ludność ukraińską i gwałcili kobiety, co znów wywoływało gwałtowne odwety na Polakach. W oficjalnych wystąpieniach w 1943 i pierwszym kwartale 1944 roku piętnowali tych, którzy mordowali, choć jak wiemy, sami to robili przy pomocy wszelkich jednostek, jakie były pod ręką." "W Hrubieszowskiem w akcjach przeciw Ukraińcom "przodowały" grupy BCh. Okupant hitlerowski był w tym czasie jakby wrogiem drugoplanowym. Czyniły tak również pododdziały mające żywe kontakty z oddziałami sowieckimi (partyzantką komunistyczną), przenikającymi zza Buga. "Nici", za które pociągano, wiodły do Moskwy, zwłaszcza do biur Związku Patriotów Polskich." "Akcja przeciwko ludności ukraińskiej w jednym miejscu wywoływała kontrakcję na ludności polskiej w innym. Armia Krajowa, mająca dokładne rozeznanie z racji rozwiniętych struktur i wywiadu w terenie orientowała się w tym dobrze. BCh, działające niejednokrotnie chaotycznie, a przede wszystkim AL, inspirowana przez "informatorów wywiadu sowieckiego", pyszniła się zwycięstwami, mającymi potem krwawe skutki, a winą obarczała ZWZ-AK. W jednym z raportów dowódca pododdziału BCh cieszy się, że Niemcy salutowali nasze oddziały, gdy te ostatnie dokonały likwidacji ukraińskich wiosek Modryń i Modryniec." "Na zakończenie warto zapoznać się z fragmentami raportów i rozkazów AK WiN, opisującymi prolog Akcji Wisła w rejonie powiatu włodawskiego i chełmskiego. Niech jego treść wzbudzi refleksje nad skomplikowaniem stosunków narodowościowych, politycznych i wyznaniowych w rejonie nazwanym przeze mnie na początku "kotłem chełmsko-wołyńskim". "Władysław" z inspektoratu chełmskiego meldował 20 maja 1946 roku o przybyciu na jego obszar 1600 ludzi piechoty, 4 samolotów, zwiadu konnego, czyli 55 pułku piechoty z Olsztyna, mającego, głównie w rejonie Włodawy, dokonać pacyfikacji Ukraińców. Raport mówi, że żołnierze Polacy nie lubią komuny i mówią, że jak pójdą w lasy - to chcieliby, żeby żołnierzy AK można było rozróżniać. Dowódca prosił o zachowanie ostrożności, zamaskowanie ludzi, bo np. 53 p.p. - według informacji jednego z podoficerów WP - ma cichy zakaz walczyć przeciwko polskiej partyzantce z AK. W związku z powyższymi informacjami i rozwojem wydarzeń okresu wojny i okupacji, dowództwo AK zaleca: W akcji przeciwko Ukraińcom idzie wojsko - Polacy dobrzy - proszę ostrzec chłopców przed starciami z nimi... unikać starć i spotkań. Akcja skierowana była przeciwko Ukraińcom. Chodziło między innymi o to, by nie mieć w lesie dwóch wrogów - partyzantki polskiej i ukraińskiej pod hasłami antybolszewickimi. Przyszedł później czas, że zabrano się i do ostatecznej rozprawy z AK i wszelką opozycją. Polacy "dobrzy" stanęli przeciwko Polakom - w danych warunkach politycznych - nieco gorszym. Żywioły wojny mają odrębną logikę i prawa. A może jest zawsze tak, jak konkluduje w jednym z rękopisów "Zrąb" z lubelskiego kręgu AK, cytując za Cyceronem: Qui leges sine meribus? (Cóż znaczą prawa bez obyczajów?) I ten ostatni znak zapytania stawiam przed współczesnymi właśnie tutaj" www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=404 Zeby nie konczyc smutnym linkiem rzuce jeszcze krotkie haslo kulinarne. Czy znasz Piotrze potrawe pod nazwa Sycze? Nie jest to zbyt skomplikowane danie, trzeba utluc ziemniaki z maslem i dodac drobno posiekana cebule. Pozniej powinno sie to podgrzac w piecu, ale w domu smazymy te "placki" na patelni - tak latwiej. Najlepiej smakuja z sosem w ktorym sa drobne kawalki miesa, ale powinno sie je spozywac ze zsiadlym mlekiem. Pysznosci. Temat kulinarny przyszedl mi do glowy gdy patrzylem na mape okolic Siemiatycz - nastepna stacja kolejowa to wlasnie Sycze, ale z tego co znalazlem nazwa ta nie ma nic wspolnego z jedzeniem. Tak ogolnie to ostatnie nasze posty nie sa zbyt wesole, chociaz cieszy wizyta Diakona Piotra. Niebawem wglebie sie w tekst dotyczacy skasowania ksiag wieczystych, na razie moge tylko dodac, ze to nie jedyny przyklad "praworzadnosci" PRL-u. Mam nadzieje, ze nie zanudzilem dlugoscia postu. A zimy jak nie bylo tak nie ma:( Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Księgi wieczyste itd 14.12.04, 17:06 Witam serdecznie !!!! Twoj ostatni post jest tak bogaty w treści że będę go musiał "potrawić" kilka dni /brak czasu itd :( Mam przygotowane coś niecoś na temat UPA ale teraz przez kilka postów chće pociągnąc temat związany z usankcjonowanym przez PPolskie rabunkiem mienia "obywateli polskich narodowości ukraińskiej". czekająć na twój powrót do dyskusji odgrzebałem trochę starych aktów prawnych i oto rezultatu. Jak wiesz zapewne pierwszym etapem represji wobej ludności ruskiej były po wojnie "dobrowolne" wyjazdy do ZSRR. W ślad za nimi następowały akty prawne legalizujące rabunek mienia poukraińskiego / bowiem sprawy ksiąg wieczystych od których zcząłem to już lata 1960 - 1970 !!!!!. OTo pierwszy z dokumentów : DEKRET z dnia 5 września 1947 r. o przejściu na własność Państwa mienia pozostałego po osobach przesiedlonych do Z. S. R. R. Na podstawie art. 4 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 19 lutego 1947 r. o ustroju i zakresie działania najwyższych organów Rzeczypospolitej Polskiej i ustawy z dnia 4 lipca 1947 r. o upoważnieniu Rządu do wydawania dekretów z mocą ustawy (Dz. U. R. P. Nr 49, poz. 252) -Rada Ministrów postanawia, a Rada Państwa zatwierdza, co następuje: Art. 1. 1. Wszelkie mienie ruchome i nieruchome osób przesiedlonych do Z. S. R. R. pozostałe na obszarze Państwa Polskiego przechodzi z mocy samego prawa z chwilą przesiedlenia tych osób na własność Państwa bez odszkodowania. 2. Na własność Skarbu Państwa przechodzi również mienie osób prawnych, których istnienie lub działalność wskutek przesiedlenia do Z.S.R.R. ich członków lub osób tą działalnością objętych stała się bezprzedmiotowa. Do stwierdzenia tej okoliczności powołana jest władza właściwa do sprawowania nadzoru państwowego nad daną kategorią osób prawnych. Art. 2. 1. Prawa osób trzecich z tytułu umów o przeniesienie własności mienia, o którym mowa w art. 1, zawartych ważnie przed datą przesiedlania, zostają zachowane. 2. Mienie przechodzi na własność Państwa wolne od wszelkich długów i ciężarów z wyjątkiem służebności, których utrzymanie w mocy uzna za niezbędne powiatowa władza administracji ogólnej. Sprawa odpowiedzialności Państwa za długi i ciężary zostanie uregulowana w odrębnych przepisach. Art. 3. 1. Przejście mienia na własność Państwa i datę tego przejścia (art. 1) ustalają w drodze orzeczenia okręgowe urzędy likwidacyjne, a w stosunku do nieruchomości ziemskich - powiatowe władze administracji ogólnej. 2. Rozporządzenie Ministra Skarbu i Ministra Rolnictwa i Reform Rolnych wydane w porozumieniu z właściwymi ministrami ustali tryb orzekania o przejściu mienia na własność Państwa. 3. Osoba roszcząca prawo własności do mienia, objętego orzeczeniem, o którym mowa w ust. 1, może wystąpić do sądu z pozwem o uznanie jej własności. W razie prawomocnego uznania jej własności właściwa władza (ust. 1) zarządzi wznowienie postępowania administracyjnego. Wznowienie to może nie nastąpić w stosunku do przejętych na własność Państwa nieruchomości ziemskich, natomiast właścicielom tych nieruchomości służyć będą w tym przypadku uprawnienia, przewidziane w art. 2 dekretu z 28 listopada 1945 r. o przejęciu niektórych nieruchomości ziemskich na cele reformy rolnej i osadnictwa (Dz. U. R. P. Nr 57, poz. 321). Art. 4. 1. Ujawnienie w księgach wieczystych lub rejestrach publicznych przejścia na własność Państwa mienia, o którym mowa w art. 1, oraz wykreślenie długów i ciężarów (art. 2 ust. 2) nastąpi na wniosek właściwej władzy (art. 3 ust. 1) na podstawie orzeczenia, ustalającego prawo własności tego mienia na rzecz Państwa. Dla wykreślenia służebności konieczne jest złożenie urzędowego odpisu prawomocnego orzeczenia powiatowej władzy administracji ogólnej, uznającego służebność za wygasłą. 2. Dokumenty, wnioski i wpisy do ksiąg wieczystych lub rejestrów publicznych, oparte na przepisach dekretu niniejszego, są wolne od opłat sądowych i opłaty skarbowej. Art. 5. 1. Zabezpieczenie mienia wymienionego w art. 1 oraz wykonywanie wszelkich czynności związanych z zachowaniem jego substancji Jak również zmierzających do korzystania z niego w granicach zwyczajnych potrzeb gospodarczych należy do właściwości okręgowych urzędów likwidacyjnych. 2. Minister Skarbu ustali w drodze rozporządzenia, wydanego w porozumieniu z Ministrami Administracji Publicznej oraz Rolnictwa i Reform Rolnych, uprawnienia okręgowych urzędów likwidacyjnych w zakresie zabezpieczenia i czasowego korzystania z tego mienia, oznaczy kategorie mienia, które będą przekazane w zarząd właściwym ze względu na rodzaj mienia władzom, oraz ustali uprawnienia tych władz w zakresie zarządu. 3. Nieruchomości ziemskie, które przeszly na własność Państwa z mocy art. 1, włącza się do Państwowego Funduszu Ziemi z tym, że uprawnienia określone w ust. 1 artykułu niniejszego służą aż do chwili wydania orzeczenia, o którym mowa w art. 3, powiatowym władzom administracji ogólnej. Art. 6. 1. Każda władza państwowa, samorządowa, osoba prawna lub fizyczna, powziąwszy wiadomość o mieniu, określonym w art. 1, winna niezwłocznie zawiadomić o tym właściwy okręgowy urząd likwidacyjny, a co do nieruchomości ziemskich-właściwą powiatową władzę administracji ogólnej. 2. Każdy, kto sprawuje zarząd, jak również każdy, kto jest w posiadaniu mienia określonego w art. 1, winien niezwłocznie zgłosić to mienie łącznie z wszelkimi rachunkami i dowodami oraz gotowizną, znajdującą się w jego rękach właściwemu okręgowemu urzędowi likwidacyjnemu, a co do nieruchomości ziemskich - powiatowej władzy administracji ogólnej. Art. 8. Wykonanie niniejszego dekretu porucza się Ministrom: Skarbu, Rolnictwa i Reform Rolnych oraz Administracji Publicznej. Art. 9. Dekret niniejszy wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Księgi wieczyste itd ciąg dalszy 14.12.04, 17:16 A oto Radku ciąg dalszy : USTAWA z dnia 17 lutego 1960 r. o utracie mocy prawnej niektórych ksiąg wieczystych. Art. 5. Tracą moc prawną i podlegają z urzędu zamknięciu księgi wieczyste nieruchomości, położonych na obszarze mocy obowiązującej dekretu z dnia 27 lipca 1949 r. o przejęciu na własność Państwa nie pozostających w faktycznym władaniu właścicieli nieruchomości ziemskich, położonych w niektórych powiatach województw białostockiego, lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego (Dz. U. Nr 46, poz. 339) w miejscowościach, które zostaną określone w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości wydanym w porozumieniu z Ministrem Rolnictwa . Nie dotyczy to tych ksiąg wieczystych nieruchomości położonych w powyższych miejscowościach, które zostaną w rozporządzeniu wyraźnie wymienione jako zachowujące nadal moc prawną /.../ ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCIz dnia 26 stycznia 1970 r. w sprawie określenia miejscowości, na których obszarze księgi wieczyste utraciły moc prawną. Na podstawie art. 5 ustawy z dnia 17 lutego 1960 r. o utracie mocy prawnej niektórych ksiąg wieczystych (Dz. U. z 1960 r. Nr 11, poz. 67, z 1962 r. Nr 39, poz. 169 i z 1968 r. Nr 3, poz. 13) zarządza się, co następuje: § 1. Tracą moc prawną i podlegają z urzędu zamknięciu księgi wieczyste (gruntowe) oznaczone niżej wymienionymi liczbami wykazów hipotecznych obejmujących nieruchomości położone w następujących wsiach powiatu przemyskiego, województwa rzeszowskiego: 1) Bachów - od 75a do 84a, od 86a do 117a i od 121a do 149a, 2) Chołowice - od 269 do 340 oraz dawna księga tabularna - nr 344, 3) Olszany - od 680 do 749 oraz dawna księga tabularna nr 343, 4) Cisowa - od 221 do 295 i od 516 do 555 oraz dawna księga tabularna nr 347 i 348, 5) Bachórzec - od 1a do 3a, od 5a do 25a i od 477 do 549 oraz dawna księga tabularna nr 646, 6) Kosztowa - od 1 do 75 oraz dawna księga tabularna nr 1155, 7) Orzechowce - od 1 do 68, od 70 do 96, od 98 do 428, 430, od 432 do 588, od 590 do 597, od 600 do 725 i od 727 do 967 oraz dawna księga tabularna nr 1158 i 1159, 8) Brzuska - od 131 do 464, 9) Sufczyna - od 1 do 60, od 161 do 210 oraz od 271 do 460, 10) Kotów - od 1 do 119 oraz dawna księga tabularna nr 157, 11) Jawornik Ruski - od 1 do 492, 12) Żohatyn - od 1 do 83, od 85 do 150, od 251 do 362 i od 417 do 564, 13) Leszczawa Górna - od 71 do 140 i od 231 do 343, 14) Leszczawka - od 1 do 238, 15) Malawa - od 1 do 196, 16) Kuźmina - od 121 do 257, 17) Nowosiółki Dydyńskie - od 1 do 239, od 404 do 473 i od 543 do 599 oraz dawna księga tabularna nr 481, 18) Huwniki - od 1 do 83, od 87 do 322, od 324 do 417 i od 419 do 430 oraz dawna księga tabularna nr 532, 19) Posada Rybotycka - od 1 do 432 oraz dawna księga tabularna nr 55, 20) Borysławka - od 1 do 463 oraz dawna księga tabularna nr 982, 21) Makowa - od 1 do 570 oraz dawna księga tabularna nr 172, 22) Sopotnik - od 1 do 170 oraz dawna księga tabularna nr 957, 23) Wola Korzeniecka - od 81 do 256, 24) Nowa Wieś - od 121 do 188, 25) Bircza - od 1 do 22, od 24 do 60 i od 241 do 511, 26) Dmytrowice - od 1 do 283 oraz dawna księga tabularna nr 922, 27) Iskań - od 1a do 63a oraz dawna księga tabularna nr 1116, 28) Korytniki - od 1 do 20, od 22 do 308, od 310 do 477, od 479 do 843 i od 845 do 867 oraz dawna księga tabularna nr 336. § 2. Rozporządzenia wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. Koniec cytatu - te dokumenty - to dowód że perelowska Polska jak złodziej zacierała ślady materialne czystek etnicznych dokonanych w latach 40 -tych - oraz świadectwo że obecna Polska nie zrobiła nic aby odwrócić skutki tych rabunków!!! Jak więc mozna wierzyć w czystość intencji poparcia udzielanego "pomaranczowej rewolucji" ???? Załuję Radku że jestem tak pesymistyczny tej zimo-jesieni - czekam z utęsknieniem na narciarski śnieg !!! A Ksiądz Diakon Piotr zaczyna już być dla nas Aniołem-Stróżem gdzieś tam nad nami czuwającym w dalekim Lublinie. Pozdrawiam i Jego i Ciebie bardzo serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa O plackach slowa dwa:)) 14.12.04, 19:20 Jeszcze kilka slow w sprawach kulinarnych... Piotrze, w czasie pisania ostatniego postu zapomnialem o bardzo waznej rzeczy. Aby placki dalo sie zrobic trzeba koniecznie dodac mleka i maki, w przeciwnym razie nie bedzie dalo sie nic ulepic:) Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: O plackach slowa dwa:)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 19:46 Dziękuję za przepis - spróbuję !! Ostatnio robiłem, przy dominującym udziale Małżonki, bliny hryczane /podług przepisu zaczerpnietego z dodatku do GW/- oczywiście /czy raczej niestety :( bez udziału kawioru. Ale wyszly pyszne - szczególnie polane masełkiem i maczane w maslance /zarówno w wersji poduszkowatej z patelni-dołkówki jak i w wersji naleśnikowatej :) Smacznego i dobrej nocy. Postaram się do jutra rozczytać Twoj historyczno-kulinarny post - a i sm od siebie piszczę dalej moje wątki Ps Nie wiem czy wiesz ale według Ksiedza Piotra jesteśmy już weteranami "Grekokatolików w Rzeszowie" :-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Weteran, weteranowi:))) 15.12.04, 15:47 Witam Niestety panstwo polskie niechetnie oddaje to co ukradlo. Przeczytalem cytowane przez Ciebie fragmenty ustawy i moge tylko powiedziec, ze to zalegalizowany rozboj. Nie znam sie na prawie, ale nawet pobiezna lektura tych tekstow kloci sie z moim poczuciem sprawiedliwosci. Zreszta nie tylko to Polska ma na sumieniu, do tej pory nikt nie zadoscuczynil, nawet symbolicznie za odebrane w 1938 roku grunty i zburzone budynki. Nie wspomne o wczesniejszych akcjach z lat po I WS. Mamy tez i zabuzan ktorym konsekwentnie odmawia sie prawa do rekompensaty. Uwazam ze Polska powinna naprawic krzywdy i powinno to dotyczyc rowniez wysiedlonych do ZSRR. Wiem ze to kosztuje, ale jak sie ukradlo to wypadaloby oddac. Szczegolnie, ze przeciez jest z czego. Ile nieruchomosci znajduje sie we "wladaniu" Agencji Nieruchomosci Rolnych. Piszesz Piotrze o szczerosci intencji polskich politykow popierajacych pomaranczowa rewolucje. Na pewno czesc osob miala szczere intencje, dla czesci pewnie byla to okazja aby zaistniec, jeszcze inni cieszyli się, prawdopodobnie, ze ten kryzys odwraca uwage od tego co dzieje sie nad Wisla. O zabieraniu majatkow w 1938 roku bylo tu juz kilka slow, dzisiaj podsylam material ktory opisuje inny przyklad "praworzadnosci" PRL. Nie wiem jak to wyglada od strony prawnej, ale od strony zwyklej ludzkiej przyzwoitosci jest, delikatnie mowiac, nieeleganckie. "Jak wspominają starsi mieszkańcy wsi, z dawien dawna w dzień Św. Trójcy mieszkańcy Parcewa pod przewodnictwem batiuszki wyruszali z procesją, aby tam poświęcić wodę. Tradycja ta była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ingerencja w porządek struktury własności parcewskich gruntów wywołała także negatywne skutki dla odwiecznej tradycji duchowej mieszkańców Parcewa. Odzyskanie więc tych terenów ma także wymiar nie tylko materialny. Jednak mimo skarg, protestów i interwencji u posłów z Podlasia, wojewody podlaskiego i Ministra Rolnictwa mieszkańcy Parcewa pozostają na razie bez szansy na szybkie rozwiązanie sporu i przekazanie gruntów po byłym PGR-rze do dyspozycji miejscowych gospodarzy. Agencja Nieruchomości Rolnych władająca obecnie tymi gruntami zdaje się nie do końca uwzględniać w swoim postępowaniu racje pierwotnych właścicieli tych ziem." free.ngo.pl/nadbuhom/Nr4_2004/12-Ojcowizna.htm Tekst pochodzi z NBiN Moze Diakon Piotr slusznie nazywa nas weteranami? W koncu nasza wymiana pogladow trwa juz tak dlugo, ze nikt nie chce z nami rozmawiac;) Pozdrawiam jak zwykle serdecznie R. P.S. Na szczescie za oknem zaczyna sie juz mroz, brakuje tylko sniegu Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Lemkowskie krzywdy 15.12.04, 16:43 Witam ! Panstwo nie chce oddawać zagrabionego, zaciera ślady grabieży a obecnie ... nie chce nawet naprawić krzywd wyrządzonym Ukraińcom i łemkom. Dla przykładu poczytaj sobie dokument dotyczący Lemka deportowanego w trakcie akcji wisła do obozu koncentracyjnego W Jaworznie, a po próbie powrotu w rodzinne strony skazanego przez sąd polsko-stalinowski na więzienie za ... nielegalne przebywanie w strefie nadgranicznej. Poczytaj sobie jak tą sprawę potraktowal wspólczesny sąd "wolnej" Polski "Sąd Apelacyjny w Katowicach, po rozpoznaniu w sprawie z wniosku Andrzeja G. o stwierdzenie nieważności wyroku Sądu Okręgowego w Sosnowcu z dnia 25 października 1949 r., sygn. akt (...), w oparciu o przepisy ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz. U. 1991 r. Nr 34 poz. 149) zażalenia wniesionego przez pełnomocnika wnioskodawcy na postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 12 marca 1998 r., sygn. akt (...), w przedmiocie oddalenia wniosku, na podstawie art. 386 § 1 kpk postanawia: 1. utrzymać w mocy zaskarżone postanowienie; 2. kosztami postępowania odwoławczego obciążyć Skarb Państwa. Z uzasadnienia Postanowieniem z dnia 12 marca 1998 r. Sąd Wojewódzki w Katowicach oddalił wniosek o unieważnienie opisanego wyżej wyroku Sądu Okręgowego w Sosnowcu, albowiem jak wykazało przeprowadzone postępowania, skazanie Andrzeja G. nie było związane z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, albo z powodu prowadzenia takiej działalności. Na powyższe postanowienie zażalenie wniósł pełnomocnik wnioskodawcy, który zarzuca obrazę prawa materialnego - przepisów ustawy lutowej i wnosi o zmianę zaskarżonego postanowienia przez stwierdzenie nieważności wyroku byłego Sądu Okręgowego w Sosnowcu, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Katowicach. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Zażalenie nie jest zasadne. Z dokonanych prawidłowo ustaleń faktycznych wynika, iż Andrzej G. został skazany wyrokiem byłego Sądu Okręgowego w Sosnowcu z dnia 25 września 1949 r., sygn. akt (...), za przestępstwo określone w art. 23 Rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 grudnia 1927 r. o granicach Państwa, zmienionego dekretem z dnia 15 września 1948 r., polegającego na tym, iż Andrzej G., bez wymaganego zezwolenia, przebywał w strefie przygranicznej i za to wymierzono mu karę 1 roku i 6 miesięcy więzienia, którą odbył w okresie od dnia 15 czerwca 1949 r. do dnia 15 grudnia 1950 r. Z zeznań Andrzeja G. wynika, iż nie należał do żadnej organizacji politycznej, zamieszkiwał w O. S., a do G. pojechał „aby uprzedzić znajomych - żeby się wszystkiego wystrzegali”. Przytoczone zeznania wnioskodawcy wskazują, iż jego wyjazd do G. nie był związany z działalnością patriotyczną i obrazu tego nie zmieniają również przesłuchani w sprawie świadkowie Andrzej F. oraz Jan P. Prawidłowo zatem Sąd Wojewódzki uznał, iż skazanie Andrzeja G. z mocy wyroku byłego Sądu Okręgowego w Sosnowcu nie było związane z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, albo iż orzeczenie wydane z powodu takiej działalności. Nie może być również mowy o tym, aby w ramach opisanych w art. 1 ust. 1 ustawy lutowej, wnioskodawca popełnił czyn w celu uniknięcia w stosunku do innej osoby represji związanej z prowadzeniem walki o niepodległy byt Państwa Polskiego (ust. 2 art. 1). Wnioskodawca przyznał, iż poprzednio też był represjonowany i w ramach akcji „ Wisła” został wysiedlony, a następnie osadzony w obozie pracy w Jaworznie. W motywach zażalenia pełnomocnik zarzuca, iż wnioskodawca w związku z jego pobytem w obozie pracy w Jaworznie był traktowany przez Urząd Bezpieczeństwa jako przeciwnik „władzy ludowej” i że w świetle zebranych dowodów rysuje się też wyraziście subiektywny zamiar oporu wnioskodawcy wobec władz komunistycznych. W związku z tym trzeba wskazać, iż osadzenie Andrzeja G. w obozie pracy w Jaworznie nie miało nic wspólnego z walką o niepodległy byt Państwa Polskiego i tak samo gdyby założyć, iż po opuszczeniu obozu wnioskodawca nadal był represjonowany przez stosowanie różnych szykan ze strony ówczesnego Urzędu Bezpieczeństwa, a nawet był traktowany jako przeciwnik władzy ludowej, to również nie jest wystarczającą przesłanką do unieważnienia omówionego wcześniej wyroku byłego Sądu Okręgowego. Wnioskodawca został skazany za przestępstwo pospolite i jak sam przyznaje pojechał do G. aby uprzedzić znajomych „żeby się wszystkiego wystrzegali”. Zatem sam wyjazd do G. nastąpił z inicjatywy Andrzeja G., który nawet jeżeli przekazywał znajomym jakieś ostrzeżenia, to nie jest to wystarczający powód do uznania, że właśnie w ten sposób walczył o niepodległy byt Państwa Polskiego. Nie wiem Radku co o tym wszystkim sądzić - może tylko że ów Lemko mial kiepskich adwokatów ??? Pozdrawiam-jutro ciąg dalszy ciekawych tekstów.A będzie m.in. o tym jak honoruje się polskich uczetników "Instriebitielnych batalionów" NKWD A o brak dyskutantów bym się nie martwil patrząc na ich kiepską "jakość" i na forum słowianskim, polska-ukraina czy inne lokalne :))) !!! Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Księgi wieczyste itd ciąg dalszy 15.12.04, 17:26 Bardzo zainteresował mnie ten wątek - własnie dziś wysłałem list do Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie z zapytaniem o możliwość zwrotu nieruchoności w Lipie, gmina Bircza. Moim dziadkom zabrano ziemię na podstawie dekretu z dnia 27 lipca 1949 roku o przejęciu na własność Państwa nie pozostających w faktycznym władaniu właścicieli nieruchomości..., mimo że nie zostali wysiedleni, a przeprowadzili się tylko o 7 km w obrębie tej samej gminy. Niestety nie posiadamy aktu własności, ponieważ spłonął wraz z domem w czasie walk po wojnie. Poszukując ksiąg wieczystych dowiedziałem się, że księgi wieczyste gminy Bircza spłonęły wraz z budynkiem Sądu Grodzkiego w Birczy. Jakim sposobem może więc powoływać się na nie pan Minister Niesprawiedliwości w 1970 roku ? Może więc księgi te istnieją gdzieś w sekretnym schowku ? Pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Księgi wieczyste itd ciąg dalszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:03 Obawiam się Darino że przytoczone przeze mnie akty prawne świadczą że owe skięgo zostały wykasowane albo zagrzebane głeboko w archiwach. Własnie dlatego aby uniemożliwić upominanie się przez prawnych włąscicieli o zwrot zagrabionych nieruchomości - od okolic Arłmowa po Ruś śzlchtowską /okolice szczawnicy wysiedlone w ramach Akcji Wisła około 1952 roku !!! Zauważ,że dekrety "rabunkowe" dotyczące wysiedleń do ZSRR i akcji Wisła wydano w latach 40-tych, a akty wykonawcze wydawano od 1960 do 1970 roku !!! Nie trzeba być prawnikiem aby zrozumieć rabunkowy charakter tych dokumentów - ostatnie rozporządzenie o skasowaniu ksiąg wieczystych wydał perelowski minister sprawiedliwości. Cóz - jakie państwo taka sprawiedliwość. Ale darino - nie oczekuj niczego nowego obecnie - łatwiej jest przypiąć pomarańczową wstązkę, nawet pojechać z szumem husarskich skrzydeł na Maneż Niezawisimosti - niż naprawić wyrządzone krzywdy i zwrócić zagrabione łemkowskie lasy,cerkwie i cmentarze !!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Księgi wieczyste itd ciąg dalszy 16.12.04, 15:45 Witam Niestety, nie tylko sprawy zwrotu majatku sa trudne. Trudnosci spotykaja rowniez ludzi starajacych sie postawic male kaplice na terenach cmentarzy w wysiedlonych wsiach. Sa problemy z uzyskaniem zezwolen, o pomocy finansowej nie wspomne. Dobrze ze sa ludzie dobrej woli ktorzy dbaja o to co pozostalo. Troche o tych problemach mozna bylo przeczytac na lamach PP. Zdziwilem sie ze akcja W trwala az do 1952 roku, ciekawe jak uzasadniali rzadzacy taka koniecznosc??? Mysle Piotrze, ze nie tylko zly adwokat spowodowal takie, a nie inne zakonczenie wspominanej przez Ciebie sprawy. Jako uzupelnienie (chociaz dotyczace zupelnie innych czasow) zacytuje tekst z numeru 10/2004 PP, w tym fragmencie dotyczacy doli Rusinow w I Rzeczypospolitej. Ktos moglby pomyslec, ze jest to jakis ciag wydarzen... "Potem władyka Adam wygłosił referat dotyczący dziejów Łemków i prawosławia na tych ziemiach. W referacie nie brakowało cytatów z literatury historycznej, jak np. z broszury "Przemyśl i okolice": "Katedrę zamkową ruską mógł Jagiełło dawać komu chciał, bo była jego. Jagiełło, sam dobry katolik, wolał katedrę schizmatycką darować biskupowi katolickiemu niż ją zostawić schizmatykom, w tamtych czasach pogardzanym. Już w roku 1340, kiedy Kazimierz Wielki zajął Przemyśl, należała ta katedra ze starym zamkiem do niego jako króla ziemi. Jego dobroć zostawiła ją przy schizmatykach, co trwało 72 lata. W 1412 darował ją Jagiełło biskupom polskim. 72 lata siedzieli schizmatycy w tej katedrze tylko z łaski królów. Kazimierz Wielki zabrał Ruś i Przemyśl. Odtąd królowie polscy mieli prawo nie tylko zabrać, ale i zniszczyć katedrę schizmatykom. Ale katedrę schizmatycką przemianowali na polską". Nie inaczej odnosiła się łacińska szlachta. Kasztelanka Katarzyna Łapowska na przykład 23 stycznia 1593 roku nakazała: "Te cerkwie ruskie na kościoły rzymskie przeinaczamy. Cerkwie we wsiach naszych dziedzicznych w kościoły łacińskie przeczyniamy. Kapłan od nas prezentowany ma naprzód nawracać Ruś do świętego Kościoła rzymskiego, dzieci ruskie chrzcić i pilnować, aby u popów nie były chrzczone". W Sanoku katolicy łacinnicy w 1550 r. rozebrali zamkową cerkiew pod pretekstem, że na zamku ma zamieszkać siostra króla Zygmunta Augusta, Izabela. Nigdy tam nie zamieszkała, ale cerkiew ze szkołą przepisywania ksiąg, pisania ikon, wielki ośrodek naszej kultury, rozebrano" Z niecierpliwoscia czekam na teksty dotyczace zlej slawy Istriebitielnych Batalionow. Troche na ten temat czytalem i chetnie poszerze swoja wiedze. Pozdrawiam jak zwykle R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Polacy z AK w NKWD 16.12.04, 16:54 Witam- zapoznałem się Radku z linkwanymi tekstami - szczególnie ten chełmsko- wołyński - bardzo dobry. Jak zauważyłeś zaglądnął do nas Darino - birczanin z Krakowa-animator ciekawego forum Birczy.No i rozwinąl się przypadkiem drugi ewątek o grekokatolikach w Rzeszowie - ale konkurencja nam raczej nie grozi :)) A teraz do tematu - badałem jakiś czas temu temat pozbawiania polskich "utrwalaczy władzy ludowej" uprawnień kombatanckich z tytułu walki z podziemiem poakowskim. Temat lata 90-tych ub.wieku :)No i znalazłem kilka ciekawych wyroków sądów powszechnych m.in. w sprawie zasług tych kombatantów w walce z UPA /przy czym mówię to całkiem poważnie i bez kontekstów/ A przy okazji znalazłem ciekawy material na temat udziału Polaków w oddzialach pomocniczych NKWD które miały ponoć bronić Polakow przed zbrodniami UPA.. Oczywiście po publikacji tutaj zapraszam do dyskusji - bo material kontrowersyjny !!!! Zapewne tekst zaczerpnięty z Lexa -nie zmieści się jednorazowo -a wielkich skrotów sie boję - bo tekst ciekawy ; /.../Sąd Najwyższy, z/.../, w sprawie ze skargi Stanisława W. na decyzję Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w W. z dnia 31 marca 1995 r. w przedmiocie odmowy przyznania uprawnień, po rozpoznaniu na posiedzeniu jawnym dnia 3 kwietnia 1996 r. zagadnienia prawnego przekazanego przez Naczelny Sąd Administracyjny-Ośrodek Zamiejscowy we Wrocławiu postanowieniem z dnia 13 października 1995 r. (...) do rozstrzygnięcia w trybie art. 391 kpc w związku z art. 211 kpa 1) Czy udział obywateli polskich w walkach w obronie ludności polskiej w latach 1944 i 1945 w ramach tzw. Niszczycielskich Batalionów na obszarach dawnych województw lwowskiego, wołyńskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego może być uznany za działalność kombatancką w rozumieniu art. 1 ust. 2 pkt 4 lub pkt 6 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (Dz. U. 1991 r. Nr 17 poz. 75 ze zm.), a w razie odpowiedzi negatywnej 2) czy służba w tzw. Niszczycielskich Oddziałach podjęta i wykonywana w celu obrony ludności polskiej na wyżej określonych obszarach, uzasadnia odmowę przyznania uprawnień kombatanckich osobie, która wcześniej pełniła służbę w Armii Krajowej stosownie do art. 21 ust. 2 pkt 3 powołanej ustawy? podjął następującą uchwałę. Uzasadnienie Przedstawione zagadnienie prawne powstało w następującym stanie faktycznym i prawnym sprawy: Stanisław W. wystąpił z wnioskiem o przyznanie uprawnień kombatanckich z tytułu walk z oddziałami Ukraińskiej Armii Powstańczej w ramach tzw. Istriebitielnych Batalionow w okresie od 5 sierpnia 1944 r. do 5 marca 1945 r. na terenie dawnego województwa tarnopolskiego. Decyzją z dnia 30 września 1993 r., (...), Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych odmówił Stanisławowi W. przyznania uprawnień kombatanckich. W uzasadnieniu decyzji Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych stwierdził, że „Bataliony Niszczycielskie” tworzone z ludności cywilnej przez miejscowe placówki NKWD, stanowiły służbę pomocniczą wojsk NKWD. W związku z tym - uznał, że na zasadzie art. 21 ust. 2 pkt 3 ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego - nie mogą być przyznane uprawnienia kombatanckie osobie, która służyła w NKWD. Rozpatrując sprawę na skutek skargi Stanisława W. Naczelny Sąd Administracyjny- Ośrodek Zamiejscowy we Wrocławiu wyrokiem z dnia 23 czerwca 1994 r., (...), uchylił zaskarżoną decyzję i zasądził od Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w W. na rzecz Stanisława W. kwotę 100.000 zł tytułem zwrotu kosztów wpisu od skargi. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że art. 1 ust. 2 pkt 6 wymienionej ustawy stanowi (obok pełnienia służby wojskowej w Wojsku Polskim podczas działań wojennych) odrębną podstawę do uznania walk z oddziałami UPA za działalność kombatancką i z tego względu nie można zgodzić się z poglądem Kierownika Urzędu, że tylko uczestniczenie w takich walkach w ramach formacji Wojska Polskiego mogło być uznane za działalność kombatancką. Po przesunięciu frontu wschodniego na obszarach wschodnich Polski w granicach sprzed 1939 r. walczyły także z oddziałami UPA formacje składające się z polskiej ludności cywilnej, działającej w formie „Istriebitielnych Batalionow” związanych z NKWD, jako służby pomocnicze wojsk NKWD. Uczestnictwo w „Istriebitielnych Batalionach” nie miało - zdaniem NSA - charakteru służby wojskowej, a udział w akcjach tych batalionów był dorywczy w tym sensie, że ich uczestnicy nie tracili na stałe więzi z rodzinami i miejscem zamieszkania. W konsekwencji tego udział w „Niszczycielskich Batalionach” nie może być uznany za równorzędny ze służbą w wojskach NKWD w rozumieniu art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy, a członek tych batalionów nie był żołnierzem, co stwierdził już NSA w wyroku z 6 marca 1989 r. II SA 907/88. Ponadto, co najistotniejsze, działalność „Niszczycielskich Batalionów” nie była skierowana bezpośrednio przeciwko ludności polskiej. Kierownik Urzędu nie ocenił przedstawionych przez skarżącego dowodów, ograniczając się do materiałów Biuletynu Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Zdaniem NSA służba w „Istriebitielnych Batalionach” może być uznana za działalność kombatancką na podstawie art. 1 ust. 2 pkt 6 ustawy, jeżeli służba ta prowadzona była w celu obrony ludności polskiej na terenach wschodniej Polski. W zaskarżonej decyzji Kierownik Urzędu nie dokonał należytej oceny dowodów na okoliczność, że służba skarżącego w „Niszczycielskich Batalionach” nie była służbą w NKWD i wykonywana była w celu obrony ludności polskiej. Rozpatrując powtórnie sprawę Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych decyzją (...) z dnia 31 marca 1995 r. odmówił przyznania Stanisławowi W. uprawnień kombatanckich z tytułu walk z oddziałami UPA w ramach „Istriebitielnych Batalionow”, będących w strukturach NKWD powołując się na materiały badawcze, zawarte w XXXIII Biuletynie Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu - Instytutu Pamięci Narodowej charakteryzujących strukturę NKWD, Kierownik Urzędu stwierdził, że bataliony likwidacyjne - grupy samoobrony i inne uzbrojone jednostki tworzone z ludności cywilnej przez miejscowe placówki NKWD, stanowiły służbę pomocniczą wojsk NKWD. Zdaniem Kierownika Urzędu, uprawnieniami kombatanckimi zostali objęci członkowie oddziałów samoobrony walczących w granicach powojennych Polski oraz w formacjach wojskowych, z wyłączeniem funkcjonariuszy bezpieczeństwa publicznego. Nie zostali natomiast objęci tymi uprawnieniami członkowie oddziałów likwidacyjnych (Istriebitielnych Batalionow), powołanych na terenach b. polskich kresów wschodnich od lipca 1944 r. i podporządkowanych NKWD. Z kolei drugą decyzją (...) z dnia 31 marca 1995 r. Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych odmówił przyznania uprawnień kombatanckich Stanisławowi W. z tytułu działalności w Armii Krajowej od stycznia 1943 r. do lipca 1944 r. W uzasadnieniu decyzji Kierownik Urzędu stwierdził, że także ten wniosek Stanisława W. z dnia 11 lutego 1994 r. nie może być uwzględniony z tego względu, że w okresie od sierpnia 1944 do marca 1945 r. wnioskodawca służył w tzw. Istriebitielnych Batalionach, będących w strukturach NKWD. Zdaniem Kierownika Urzędu, uprawnienia kombatanckie nie przysługują z mocy art. 21 ust. 2 pkt 3 cytowanej ustawy osobie, która w okresie od września 1939 r. do końca 1956 r. służyła w NKWD albo w innych organach represji ZSRR, działających przeciwko Narodowi i Państwu Polskiemu. Rozpoznając skargę Stanisława W. na decyzję Kierownika Urzędu Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Polacy z AK w NKWD 16.12.04, 17:01 Rozpoznając skargę Stanisława W. na decyzję Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z dnia 31 marca 1995 r., (...) Naczelny Sąd Administracyjny-Ośrodek Zamiejscowy we Wrocławiu postanowieniem z dnia 13 października 1995 r. przedstawił Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne wymienione w sentencji uchwały. W uzasadnieniu postanowienia Naczelny Sąd Administracyjny powołał się na zebrane w sprawie dokumenty, publikacje, oświadczenia i materiały, w tym pismo Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Lwowskiego w Krakowie z dnia 28 kwietnia 1985 r., memoriał Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu z dnia 15 grudnia 1994 r., oświadczenia Środowiska Byłych Żołnierzy Istriebitielnych Batalionow z województw: lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego w Warszawie z dnia 26 stycznia, 26 marca i 10 sierpnia 1995 r. oraz artykuły prasowe prof. dr E. Prusa, dr J. Wilczura i dr A. Kormana. Z treści zebranego materiału - zdaniem NSA - wynika, że skarżący Stanisław W. walczył w ramach „Istriebitielnych Batalionow” na terenie dawnej Małopolski Wschodniej i Wołynia w obronie ludności polskiej zamieszkałej na tych terenach. Działania obronne realizowały samorzutnie tworzące się oddziały samoobrony i Armii Krajowej, które po wyparciu wojsk niemieckich przez Armię Czerwoną objęte zostały nadzorem komendantów wojennych, a następnie rejonowych szefów NKWD. /..../ Sąd Najwyższy zważył, co następuje: Przedstawione przez Naczelny Sąd Administracyjny pytania prawne, dotyczące złożonych zagadnień faktyczno-prawnych, muszą być rozważone na podstawie wszechstronnie zbadanych i ustalonych faktów. Jednakże - co należy zauważyć - zaskarżone decyzje nie są oparte, wbrew art. 209 kpa, na ocenach prawnych, wyrażonych przez Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 23 czerwca 1994 r., (...), ani na ocenie zebranych dowodów, lecz ograniczają się tylko do formalnoprawnych ogólnikowych stwierdzeń, bez koniecznej pogłębionej w sprawie analizy zebranego materiału na tle wykładni przepisów obowiązującej ustawy o kombatantach. Brak należytych ustaleń, których dokonać może w postępowaniu administracyjnym właściwy organ, uniemożliwia prawidłową kontrolę przez NSA zgodności z prawem zaskarżonych decyzji i tym samym udzielenie odpowiedzi na postawione generalnie w oderwaniu od niezbędnych ustaleń, pierwsze pytanie zagadnienia prawnego. Niezależnie od tego należy stwierdzić, że uznanie za działalność kombatancką udziału obywateli polskich w działaniach zbrojnych w formacjach wchodzących w skład struktur należących do NKWD nie jest w zasadzie w obecnym stanie prawnym możliwe do przyjęcia w świetle sformułowań zawartych w preambule i art. 1 ust. 2 pkt 4 omawianej ustawy , pomimo istnienia samodzielnej podstawy do uznania uczestnictwa w walkach z oddziałami UPA za działalność kombatancką w rozumieniu art. 1 ust. 2 pkt 6 tej ustawy. W związku z tym stwierdza się w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego istotne różnice i rozbieżności w sprawach o uznanie za działalność kombatancką udziału obywateli polskich w walkach z UPA w ramach tzw. Istriebitielnych Batalionow, nazwanych w języku polskim: Niszczycielskimi Batalionami lub Szturmowymi Batalionami albo Likwidacyjnymi Batalionami. /..../ Problem właściwej i sprawiedliwej oceny udziału obywateli polskich w walkach z oddziałami UPA na terenach dawnych województw południowo-wschodniej Polski w ramach „Niszczycielskich Batalionów” o tyle jest trudny, że dopiero obecnie ujawniane są fakty historyczne fizycznego niszczenia ludności polskiej na tych obszarach przez nacjonalistyczne bojówki OUN i UPA, które zamordowały ponad 500.000 bezbronnych obywateli polskich, przeważnie na wsiach, starców, kobiety i dzieci, wobec wcielania mężczyzn z tych terenów do ludowego Wojska Polskiego w okresie wojny (por. A. Korman, Polscy „Istriebitiele” z lat 1944-1945 w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu, Semper Fidelis 1995/3(26) str. 7-11). Problem uznania za działalność kombatancką walk obywateli polskich w ramach „Niszczycielskich Batalionów” staje się aktualny z tego względu, iż w świetle obecnie znanych faktów historycznych było oczywiście konieczne podjęcie walki obronnej w stanie wyższej konieczności o ocalenie przed biologicznym wyniszczeniem ludności polskiej przez bojówki OUN i UPA. Podjęcie walki obronnej w stanie wyższej konieczności było w okresie wojny możliwe na tym terenie po usunięciu Niemców przez Armię Czerwoną w formach organizacyjno-prawnych dopuszczonych i nadzorowanych przez władze ZSRR. Polskie oddziały samoobrony mogły działać po otrzymaniu pozwolenia na posiadanie broni przez władze radzieckie. W tej sytuacji - jak wynika z dokumentów i prac naukowo-badawczych (por. E. Prus, Atamania UPA, Tragedia kresów, Wyd. Norton, Wrocław 1996, str. 19-199) po rozwiązaniu Armii Krajowej na polecenie władz Podziemnego Państwa Polskiego lub z rozkazu dowództwa sił zbrojnych AK albo dowódców poszczególnych oddziałów, żołnierze AK zobowiązani byli na terenach dawnych województw południowo-wschodnich Polski podjąć walkę obronną bezbronnej ludności polskiej w ramach tzw. Niszczycielskich Batalionów przed straszliwymi torturami, okrucieństwem, masowymi rzeziami, krwawym terrorem i zorganizowanym ludobójstwem zbrodniczych bojówek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii ( UPA). W tej skomplikowanej sytuacji ludności polskiej na obszarach dawnych województw południowo-wschodniej Polski nie są znane wypadki prowadzenia przez tzw. Niszczycielskie Bataliony działalności przeciwko ludności polskiej. Wręcz przeciwnie, stanowiły one jedyną legalną formę organizacyjną w latach 1944 i 1945, stwarzającą możliwość obrony i ocalenia własnego życia, rodziny, sąsiadów oraz okolicznej ludności polskiej przed jej zagładą, powodowaną przez bojówki UPA. Jak pisze w ww. artykule A. Korman (str. 8) „Nie było innej alternatywy zachowania przy życiu żywiołu polskiego. Nie bronić się - oznaczało zginąć od noża, wideł, siekiery czy też w płomieniach ognia”. Na rozprawie przed Sądem Najwyższym dr A. Korman okazał fotografie powieszonych na konarach drzewa kilkorga kilkuletnich dzieci oraz inne zdjęcia obrazujące nieludzkie tortury zamordowanych kobiet polskich, których opisanie w tym miejscu nie jest celowe i potrzebne. Działając w strukturze „Niszczycielskich Batalionów”, obywatele polscy - jak oświadczył dr A. Korman na rozprawie - nie składali sowieckiej przysięgi wojskowej, nie otrzymywali umundurowania ani żołdu i nie byli skoszarowani, ani nie tracili więzi z rodzinami i miejscem zamieszkania. Posiadali jedynie legalnie broń palną i amunicję i często pozostawali pod dowództwem oficerów polskich, poprzednio żołnierzy AK. Takie same stwierdzenia zawiera pismo Związku Byłych Żołnierzy „Istriebitielnych Batalionow” z dnia 15 marca 1996 r. (złożone do akt niniejszej sprawy),w którym stwierdza się, że nie byli oni żołnierzami ani funkcjonariuszami NKWD, lecz posiadali zgodę władz radzieckich na rejestrację otrzymanej broni, której mogli używać w obronie ludności polskiej przeciwko nacjonalistom z UPA. W piśmie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej z dnia 28 kwietnia 1995 r., złożonym w Urzędzie do Spraw Kombatantów, jako załącznik nr 7, zawarte jest stwierdzenie, że „żołnierze oddziałów „I. B.” toczyli walki zarówno z oddziałami banderowskimi, jak i oddziałami dywersyjnymi niemiecko-ukraińskimi. Wielu z nich w tych walkach poległo i przysługuje im pełne prawo do czci i chwały”. Zasługuje na uwagę stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego - Ośrodka Zamiejscowego w Poznaniu, który w swym wyroku z dnia 9 lutego 1996 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Polacy z AK w NKWD IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 17:09 W piśmie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej z dnia 28 kwietnia 1995 r., złożonym w Urzędzie do Spraw Kombatantów, jako załącznik nr 7, zawarte jest stwierdzenie, że „żołnierze oddziałów „I. B.” toczyli walki zarówno z oddziałami banderowskimi, jak i oddziałami dywersyjnymi niemiecko-ukraińskimi. Wielu z nich w tych walkach poległo i przysługuje im pełne prawo do czci i chwały”. Zasługuje na uwagę stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego - Ośrodka Zamiejscowego w Poznaniu, który w swym wyroku z dnia 9 lutego 1996 r. SA/P 1597/95, po analizie zebranego materiału w sprawie stwierdził, iż „podziela pogląd zaprezentowany w wyroku NSA z dnia 23 czerwca 1994 r. SA/Wr 284/94, że służba obywateli polskich w latach 1944-1945 w „Istriebitielnych Batalionach” zorganizowanych w celu obrony ludności polskiej przed zagładą ze strony bojówek UPA nie może być uznana za równoznaczną z pełnieniem służby wojskowej w formacjach Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR (NKWD) w rozumieniu art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy o kombatantach”. Sąd Najwyższy rozpatrujący przedstawione zagadnienie prawne w świetle zebranego materiału w niniejszej sprawie podziela ten pogląd. Nie dotyczy to jednak terenów dawnych województw północnych Polski, tj. wileńskiego, nowogródzkiego i poleskiego, gdzie do oddziałów „Istriebitielnych Batalionow”, które występowały przeciwko polskim organizacjom niepodległościowym wcielono Białorusinów, Litwinów i Rosjan, (por. cyt. pismo Związku Byłych Żołnierzy „Istriebitielnych Batalionow” z dnia 18 marca 1996 r.) Mając na uwadze całokształt zebranej dokumentacji w sprawie, Sąd Najwyższy doszedł do przekonania podobnego, jak Naczelny Sąd Administracyjny - Ośrodek Zamiejscowy we Wrocławiu w uzasadnieniu postanowienia z dnia 13 października 1995 r. SA/Wr 1440-1441/95, że regulacja zawarta w art. 1 ust. 2 pkt 4 i art. 21 ust. 2 pkt 3 cyt. ustawy o kombatantach nie odnosi się do działalności kombatanckiej obywateli polskich, biorących udział w walkach w obronie ludności polskiej na obszarach dawnych województw: lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego, działających w ramach tzw. Niszczycielskich Batalionów. Należy uznać, że ustawa o kombatantach nie reguluje tego problemu z powodu braku w art. 1 ust. 2 pkt 4 cyt. ustawy dyspozycji wyłączającej ze struktur NKWD formacji „Istriebitielnych Batalionow”, z wymienionych wyżej województw dawnych obszarów południowo-wschodniej Polski. Brak regulacji ustawowej tego problemu uniemożliwia także Sądowi Najwyższemu udzielenie pozytywnej odpowiedzi generalnej na pierwsze pytanie zawarte w przedstawionym do rozstrzygnięcia zagadnieniu prawnym. Usunięcie tego braku wymaga interwencji legislacyjnej ustawodawcy ze względu na wyrażoną w art. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasadę urzeczywistniania sprawiedliwości Społecznej w demokratycznym państwie prawnym. Ponadto w sprawie niniejszej nie ma potrzeby udzielenia generalnej odpowiedzi na przedstawione pierwsze pytanie zagadnienia prawnego, skoro - zdaniem Sądu Najwyższego - istnieją podstawy do udzielenia pozytywnej odpowiedzi na alternatywnie postawione drugie pytanie, dotyczące uprawnień kombatanckich Stanisława W. z tytułu pełnienia służby w Armii Krajowej, którą przepis art. 1 ust. 2 pkt 3 cyt. ustawy uznaje za działalność kombatancką. Podjęcie walki w obronie ludności polskiej w jedynie możliwych warunkach organizacyjnych w ramach tzw. Niszczycielskich Batalionów w opisanych wyżej stosunkach społecznych i wojennych, istniejących na obszarach dawnych województw południowo-wschodniej Polski w latach 1944 i 1945 przez byłych żołnierzy AK po rozwiązaniu ich oddziałów na rozkaz lub polecenie władz Podziemnego Państwa Polskiego zasługuje na sprawiedliwą oceną i szacunek oraz uznanie władz Rzeczypospolitej Polskiej. Nie była to działalność represyjna przeciwko Narodowi i Państwu Polskiemu, lecz realizacja celów polityki obronnej władz podziemnego Państwa Polskiego w ramach wyodrębnionej formy organizacyjnej, różniącej się od wojsk NKWD, choć z konieczności podległej nadzorowi w okresie wojny terenowych organów tej formacji. Mając to na uwadze Sąd Najwyższy uznał, że przepis art. 21 ust. 2 pkt 3 omawianej ustawy o kombatantach nie uzasadnia odmowy przyznania obywatelowi polskiemu uprawnień kombatanckich z tytułu pełnienia służby w Armii Krajowej, który po rozwiązaniu oddziału na polecenie władz lub rozkaz dowództwa sił zbrojnych podziemnego Państwa Polskiego brał udział w walkach z UPA wyłącznie w celu obrony koniecznej ludności polskiej na terenach dawnych województw lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego, w latach 1944 i 1945 w ramach tzw. Niszczycielskich Batalionów („Istriebitielnych Batalionow”). Uprawnienia kombatanckie mogą być przyznane wymienionym wyżej obywatelom polskim, jeżeli będą ustalone w sprawie przez właściwy organ przesłanki faktyczne i prawne określone w art. 1 ust. 2 pkt 3 ustawy o kombatantach. Wobec braku potrzeby i warunków w sprawie do udzielenia odpowiedzi na przedstawione do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu pierwsze zagadnienie prawne oraz istnienie w stanie faktycznym sprawy podstaw do pozytywnej odpowiedzi na alternatywnie postawione drugie pytanie dotyczące uprawnień kombatanckich, Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak w sentencji. I to byloby na dzisiaj tyle - życzę dobrej choc trudnej lektury. A wnioski będą - choćby ów autorytet "wybitnego naukowca E Prusa", czy osąd że IB z udzialem Białorusinów i Litwinów kontra AK to było coś znacznie gorszego od IB z udzialem Polaków. Pozdrawia, odezwę się pewnie albo w weekendzie albo tuż po nim- chociaż Bóg wie.. bo Święta za pasem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Swieta juz blisko 17.12.04, 15:34 Witam Swieta zblizaja sie coraz wiekszymi krokami. Tez to odczuwam po natezeniu prac domowych, ale jest w tym cos milego. Szczegolnie ze jestesmy juz po wszelkich "hurtowych" zakupach maki, jajek etc. (akurat za zakupami zywnosciowymi nie przepadam, szczegolnie w okresie przedswiatecznym w duzym sklepie). Nawet prezenty dla bliskich sa juz zakupione (mam nadzieje, ze gdy juz wszyscy rozpakuja prezenty, w pokoju pojasnieje od usmiechow). Pozostalo tylko doprowadzenie mieszkania do polysku:) i choinka. Przeslany tekst to faktycznie nie najlzejsza lektura, ale nawet po szybkim, jednorazowym, przeczytaniu widac, ze bedzie o czym porozmawiac. Na razie tekst sobie wydrukowalem i bede uwaznie czytac. Jako ze w weekend rzadko korzystam z komputera to refleksjami podziele sie w poniedzialek, lub w niedziele wieczor. Az sie usmiechnalem gdy zawital do tego watku darino, przeciez pare postow wczesniej mowilem ze nikt juz nie chce z nami rozmawiac. Niestety w tych kwestiach nic nie jestem w stanie powiedziec. Za to za Twoja namowa odwiedzam czasem forum Bircza. Zycze milego weekendowego wypoczynku. Moze wreszcie zima dopisze? R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Swieta juz blisko 17.12.04, 16:33 Odwiedzam ten wątek codziennie, ale najczęściej niewiele mam do dodania. Bardzo wiele ciekawych informacji, oby tak dalej ! Przydałoby sie jednak rozpocząć nowy wątek, bo to już zakrawa na bicie rekordu świata ! Pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Dopowiedzenia 17.12.04, 17:20 Witam . Dzisjuż ostatni mój drstyczno-zgryzliwy post przed świętami. natepne /jak czs pozwoli będą już tylko kolendowo choinkowe [->>>>>> Ale dzisiaj jeszcze dopowiem o IB a raczej zacytuje bardzo ciekawe opracowanie, ktorego autor jest daleki od sympatii dla Ukraińców ale potrafil się wspiąć na minimum przyzwoitego poziomu : Stosunki polsko-ukraińskie na Wołyniu w latach II wojny światowej. Ostatnia aktualizacja: 2 listopada 2003 Autor: Paweł Leszczyński www.historia.gildia.pl/wiek_20/polsko_ukrainskie Mocno podsycała tę wrogość współpraca obu stron z Niemcami w szeregach policyjnych. Po zajęciu ziem kresowych Niemcy organizowali policję z ludności miejscowej, a więc na Wołyniu i w Galicji z Ukraińców, jako że była ich tu przytłaczająca większość. Niemcy od czasu do czasu urządzali obławy w lasach, mobilizując do pomocy policję ukraińską, pacyfikowano przy tym polskie osiedla za współpracę z Sowietami. W pogromach ginęły setki Polaków, ukraiński zaś udział w operacjach także obciążał wzajemne stosunki. I vice versa - szkoła w Dębicy wypuszczała bataliony policji granatowej."Miło było popatrzeć na te oddziały, chociaż w niemieckich mundurach - pisał sprawozdawca krajowy, - jak maszerowały sprawnie z polską piosenką na ustach. Widząc to Ukraińcy spuścili zupełnie głowy, a na twarzach zaobserwować można było przygnębienie i lęk...". Współpraca ludności polskiej z Niemcami nie ograniczała się do policji granatowej. Jak pisze Delegat Wołyński w sprawozdaniu"Sprawa ukraińska"z grudnia 1943 roku., będąc w służbie niemieckiej na posadach administratorów majątków, służby leśnej, drogowej, Polacy wysługiwali się Niemcom. Nieraz z nadmiaru gorliwości mogły się trafiać nadużycia na szkodę miejscowej ludności, a ta indywidualnie odpłacała się śmiercią. Wciskali się do władz i urzędów niemieckich, gdzie też działali na szkodę ludności - z tym samym skutkiem. Oprócz policji Niemcy przyjmowali Polaków do żandarmerii"sprowadzali oddziały sformowane z Polaków - prawdopodobnie jeńców wojennych z kampanii 1939 r. (...) te polskie oddziały z ramienia niemieckiego zaczęły wycinać wsie ukraińskie, a Niemcy podkreślali, że jest to kara za mordowanie Polaków". Zapalnym punktem była także współpraca Polaków z Sowietami, składała się ona z kilku elementów. Pierwszym stały się polskie oddziały w partyzantce radzieckiej, która zaczęła napływać jeszcze w roku 1942 do lasów Polesia i Wołynia. Nie były to już wynędzniałe rozbitki początku wojny, a regularne oddziały dobrze zaopatrzonych i uzbrojonych żołnierzy i oficerów, dobranych przez Ukraiński Sztab Ruchu Partyzanckiego, wysyłanych celem dezorganizacji zaplecza niemieckiego i likwidacji UPA. Cele te pokrywały się z celami partyzantki polskiej zarówno komunistycznej jak i AK-owskiej, toteż ludność polska stała się naturalnym oparciem dla wszystkich partyzantów, tak polskich jak i sowieckich. Działania partyzanckie przyczyniły się po części do polskiej pomocy przy utrwalaniu radzieckiej władzy po przesunięci się frontu na zachód. W meldunku tygodniowym z 6-go lipca 1944 roku czytamy"Z tamtej strony frontu, że w Kołomyi milicja jest polska w mundurach bolszewickich. (...) Aresztowano, wywieziono i rozstrzelano pewną ilość Ukraińców. Zdarzają się wypadki aresztowania i wywożenia także wśród Polaków, dotyczy to jednak tych osób, którym bolszewicy zarzucają zbyt ścisłą współpracę z Niemcami. Ogłoszenia na mieście są w językach rosyjskim i polskim. Stanowiska obsadzone prawie przez samych Polaków...". Armia Radziecka zajmowała Zachodnią Ukrainę jako kraj nieprzyjacielski, pierwszym więc zadaniem było oczyszczenie terytorium z wrogiego elementu. Po mobilizacji część tego elementu wysłano na pierwszą linię frontu, skąd mało kto wrócił, druga część poszła do łagrów i na rozstrzelanie, reszta nadal się ukrywała. Do wyłapywania tych resztek NKWD powołało specjalne formacje zbrojne - istrebitielnyje bataliony (niszczycielskie), zwane przez ludność"strebkami". W Moskwie, pod koniec czerwca podpisano rozkaz nr 0078/42 o oczyszczaniu z Ukraińców Ukrainy, nie wolno było tymżeUkraińcom oddawać na ziemiach"wyzwolonych"władzy terenowej, foteli urzędniczych, wkładać w ręce broni do zabijania w"strebkach"własnych braci, a ktoś musiał to robić Na podorędziu byli Polacy, którzy ocaleli z pogromu i oto mieli przed sobą okazję chociaż mizernego odwetu za rzezie wołyńsko-galicyjskie."Strebki", znienawidzone przez całą społeczność ukraińską, stały się trzecim elementem współpracy polsko-sowieckiej. "W jednym tylko rejonie kołomyjskim w kwietniu 1945 roku powstało 26 grup samoobrony z 266 uzbrojonymi jej uczestnikami. Liczba bojowników samoobrony w tym samym czasie w obwodzie lwowskim wynosiła 3219 osób. Trzon samoobrony stanowili Polacy. Z najaktywniejszych członków samoobrony powoływano na szczeblu powiatów tzw. istrebitielnyje bataliony. W obwodzie lwowskim w 1945 roku skupiały one 6715 żołnierzy. (...) Dodać należy, że ponad 80% tych żołnierzy to Polacy poniżej 18 lat i powyżej 50 lat. Proporcje te zaczną zmieniać się na korzyść Ukraińców dopiero z chwilą ruszenia dużej fali przesiedleńczej Polaków na ziemie Zachodnie Rzeczypospolitej."To znaczy, kiedy zabrakło Polaków, władze musiały szukać zdrajców wśród Ukraińców. A po świętach wrócę do tematu pod zbiorczym tytułem "Utrwalacze władzy ludowej którym UPA przysporzyła dodatki do emerytury" Witam Darino kolejny raz i zapraszam "bez krempacji" do dyskusji, rzucania wątków, pytań itd - Radek to zwolennik i znawca Prawosławia,czasami gości Andrijko z Podlasia, wpada "jak po ogień" Ksiądż Piotr z Lublina. A jak widziśz "spektrum" tematów jest ci u nas ogromne - zawsze z ruskością za pazuchą :))) Co do rekordu - to nie u nas .W przemyślu się zabrali za to ciąnąc wątek "na dzien dobry" :)) Pozdrawiam jak zawsze gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bardzo krotko (niestety) 20.12.04, 15:58 Witam serdecznie Udalo mi sie wreszcie zapoznac z cytowanymi ostatnio materialami. Wywarly na mnie niezbyt korzystne wrazenie. Mozna by odniesc wrazenie, ze orzeczenie to relatywizuje wspolprace z NKWD. Czym roznila sie walka NKWD przeciwko AK na terenach Litwy i Bialorusi od walki z oddzialami UPA na terenach Wolynia, czy w Galicji? Jak widac wszystko zalezy od tego z ktorej strony sie patrzy. Slusznie tez zworciles uwage na "autorytety" cytowane w uzasadnieniu. Dodam jeszcze, ze liczba ofiar nie jest zgodna z ustaleniami polskich i ukrainskich historykow (ale to juz chyba kazdy wie). Jak widac w niczym to nie przeszkadza. Nie chcialbym psuc przedswiatecznej atmosfery, ale w drugim tekscie jest poruszona bardzo ciekawa kwestia. Mianowicie udzial Polakow w policyjnych formacjach pomocniczych u boku Niemcow. Temat jest dosyc malo popularny, czemu trudno sie dziwic. Czytalem kiedys ciekawy artykul na ten temat, jak tylko uda mi sie go odnalezc na pewno wroce do tematu. Warto bedzie tez poruszyc po swietach sprawe wspolpracy z partyzantka sowiecka. Na dzis musze konczyc swoja pisanine, poniewaz jestem wolany do pakowania podarkow:) Na pewno jeszcze w tym tygodniu sie odezwe, ale beda to tematy swiateczne (na kontrowersyjne bedzie czas po swietach). Pozdrawiam czytajacych i piszacych R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Dopowiedzenia 20.12.04, 22:49 Dziękuję za zaproszenie, ale najpierw muszę przebrnąć przez ten watek od początku do końca, a następnie przetrawić wiedzę ! Odezwę się chyba pomiędzy świętami, albo dopiero po drugich - Wesołych Świąt ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Sentymentalno - świątecznie...... 21.12.04, 16:49 Witam - za obopolną zgodą przerywam swój i Twoj Radku wątek /z Wielką obietnicą powrotu do niego !!! Wraz z życzeniami świątecznymi z dalekiej Białorusi otrzymałem kserokopie listu - który wysłał w 1959 roku mój dziadek - rzeszowski grekokatolik do swych krewnych których losy wojenne rzuciły aż do Mińska Białoruskiego. Jest w tym liście fragment,który mnie szczerze wzruszył : "wibirajemo sia do Doszno, bo choczu pierieniesti tieło Tatki na kładwiszcze.Do sieho czasu on leżaw koło cerkwi,ałe cerkiew rozibrali i leżaw na czistom pole" Wątek jak z Antygony, "choczu pierieniesty tieło Tatki...' Ów Tatko - to był jego teść - grekokatolicki paroch zmarły w 1945 roku. Cerkiew 'rozobrali" Polacy - by z jej belek wybudować stodołę.... Dodam tylko że dziadek swego zamiaru nie spełnił A mialo być świątecznie a wyszło mi tak jakoś... Gdyby mi brakło czasu przed świętami - to proszę Wszystkich o przyjęcie SERDECZNYCH ZYCZEŃ ZDROWIA SZCZĘŚCIA........ I miłej lektury dla Darino Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Historycznie... 22.12.04, 15:41 Witam Dziekuje Piotrze za ostatni post. Takie watki osobiste pokazuja historie w bardziej ludzkim wymiarze. Inaczej niz na kartach prac historycznych. Ten krotki fragment przemawia bardziej niz rozdzial w ksiazce. Po Swietach pewnie wrocimy do tematow kontrowersyjnych. Na okres bezposrednio przed Swietami proponuje tekst lzejszego kalibru, zamieszczony w ostatnim numerze PP. "Już wówczas ród oficjalnie używał nazwiska Kostiuszko, spolonizowane potem na Kościuszko. Do polonizacji rodu wydatnie przyczyniła się unia brzeska i nietolerancyjna polityka Zygmunta III Wazy. Chociaż wcześniej nie było możnym prawosławnym lekko, teraz droga do wysokich godności państwowych była dla nich zamknięta. Aby zrobić karierę, trzeba było stać się unitą, a najlepiej rzymskim katolikiem. Wielu taką drogę do sukcesu doczesnego właśnie wybrało. Wśród nich byli też Kościuszkowie. Porzucanie wyznania ojców, czyli prawosławia, przez poszczególne gałęzie rodu odbywało się w różnym okresie." www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=762 Dzisiejsza wypowiedz jest krotka, ale okres przedswiateczny sprzyja raczej czynnosciom domowym, takim jak lepienie pierogow, niz siedzeniu przed komputerem. Dobrze, ze ostatnio pracuje 7 godzin dziennie, wiec i na pierogi starczy czasu:) Z zyczeniami wstrzymam sie do jutra, mysle, ze w przerwie w ubieraniu drzewka. Tymczasem pozdrawiam i zycze milych przygotowan swiatecznych. R. P.S. Przylacze sie do zyczen milej lektury dla Darino Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr W kuchni i Historycznie... 22.12.04, 17:04 Witam - otrzymalem krótkie pozwolenie "Piotruś -Pietnaście minut na komputerze i do roboty" Myslę że nawet krocej - myslę Radku,żę po świętach pociągne dalej temat owych batalionów,granatowej policji /a będzie o czym !!/ no i trudnej historii wołynia "w świetle" ciekawego /w swej zaciekłości/ tekstu ze strony polonijnej. No i owi kombatańci... I w ten sposób wejdziemy w styczeń 2005 :) A na razie wracam do siekania orzechów,daktylii i suszu wszelakiego - na kutie !!! cięcia ("Tylko drobno!!!" )cebulki do farszu uszkowego,mielenia grzybków i wymiatania kurzu z pólek /No i może poćwicze w tenisa :-)- tłukąc oporne dywaniki na trzepaku :))))) Tekst kościuszkowski - dziękuję - może jutro się przez niego przekopie. Zwróć też proszę uwagę na ciekawy tekst o kozaczcyżnie w ostatniej Polityce - jest on line pt Wolny najmiTA - KOZACZYZNA UKRAIŃSKA -autorstwa Pana W.A.Serczyka. Pozdrawiam - niestety trzeba się wylogować :-( Ps Wyobraź sobie że jedna z lokalnych gazet podała przepis na kutie - bez udziału pszenicy !!!! SKANDAL !!! hEREZJA !!! OBRAZA BOSDKA :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_z_przemysla Forum Polska- Ukraina zaprasza !!! 22.12.04, 17:40 Forum Polska- Ukraina zaprasza !!! forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10382 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wsioho najlipszoho 23.12.04, 15:16 Witam serdecznie w przeddzien Wigilii. Z okazji nadchodzacych Swiat Bozego Narodzenia zycze Wszystkim Piszacym i Czytajacym, aby te dni uplynely w milej, rodzinnej atmosferze. Abyscie w tym wyjatkowym czasie znalezli czas dla Swych Bliskich i chwile na refleksje natury religijnej. Zycze Wam, aby te Swieta pozwolily chociaz na krotki odpoczynek od szybkiego tempa wspolczesnego zycia. Piotrze, dla Ciebie i innych Czytaczy, w ramach upominku;) podsylam link do tekstu traktujacego o Bozym Narodzeniu w tradycji prawoslawnej www.cerkiew.pl/prawoslawie/text.php?id=91&PHPSESSID=85b710ad3515c01bc17773cbbb76c9ec Moze znajdziecie chwile czasu na lekture, a ja biore sie za ubieranie choinki:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Wsioho najlipszoho }--->>>>>>>>x 23.12.04, 16:33 Odpowiem słowami Travena z ryśkowego forum : "Dorohi Druzi! Szczyro pozdorowliaju Was zi Swiatamy Rizdwa Chrysowoho ta z Nowym Rokom! Nechaj nasza druz'ba micnije. Wsioho najlipszho!" Do pobaczenia po swiatach A ja biorę sie za szmatę ,mycie podłóg, wieszanie jemioły, zdobienie choineczki, stroików...... uff niech już będą te ŚWIĘTA.:))))))))))))))) Do zobaczenia po świętach !!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
darino Wsioho dobroho !!! 23.12.04, 17:18 Ja już cierpnę na myśl, że muszę nad ranem wyjść na dworzec PKP i wsiąść do pociągu do Przemyśla. Ale cóż, święta wymagają poświęceń ! Najlepsze życzenia dla wszystkich czytających i do przeczytania we wtorek. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa O tozsamosci po Swietach 27.12.04, 16:24 Witam Niestety swiateczne lenistwo juz sie skonczylo. Zanim wrocimy do tematow z zeszlego tygodnia, na rozruch proponuje tekst dotyczacy terazniejszosci. Porusza on problem tozsamosci ludnosci ruskiej i problemow z jej utrzymaniem. "W ostatnich latach poznałem wielu ludzi ochrzczonych w cerkwi prawosławnej, a później, w dziecięcym wieku, z różnych powodów „przeciągniętych” do Kościoła katolickiego. Ogromna większość tych osób ma z tego tytułu głębokie rany w duszy, a życie stało się dla nich jednym wielkim i ciągle rosnącym dylematem, który w konsekwencji prowadzi często nawet do zarzucenia wiary w Boga. – Życie straciło dla mnie sens! – powiedział mi niedawno pewien pan po pięćdziesiątce. – Od wielu już lat nie chodzę do kościoła, nawet w największe święta, nic mnie tam nie ciągnie – wyznał po kilku głębszych kieliszkach alkoholu, w gronie swoich wieloletnich znajomych i przyjaciół. Z początku nie wiedziałem, skąd w tym człowieku obudziły się nagle takie emocje. Po chwili jednak zrozumiałem wszystko. Po alkoholu ruszyła go swojska muzyka i piosenki śpiewane po białorusku, ukraińsku, rosyjsku" www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=0412/2004_12_c14 Mam nadzieje, ze po krotiej zmianie tematu od jutra bedzie mozna wrocic do "utrwalaczy", policji granatowej itp... Na razie jeszcze odpoczywam po swiatecznym jedzeniu i pierwszym dniu pracy. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Jeszcze tylko refleksja po Swietach 27.12.04, 16:41 Witam -w pliku zyczeń świątecznych dostałem jeden list-od krewnej z Włoch /znaczy Italii/. Niby europoejki pełną gebą itd. A w liscie czytam słowa które mnie trochę zdenerwowały-trochę zmusiły do myslenia. Oto dziekując mi za przesłane moje zdjęcia z Ukrainy - wyznała - pieknie tam jest ale bardzo zaniedbane, "a tak poza tym to Lwów powinien wrócić do Polski". Radku-pomyslałem sobie - jak wielu jeszcze Polaków, niekoniecznie starych lwowiaków - bo tych coraz mniej, ale całkiem młodych mysli tymi kategoriami. "Wroci do Polski..." - po co????- aby odnowić dawne animozje, przewrócić ład europejski, splątać i tak niełatwe życie Rosjan,Polaków, Ukraińców zamieszkujących zachodnią Ukrainę ???? I tak bzdurnie rzucone słowa popsuły mi trochę sielski nastrój świąt... a kutia bardzo sie udała :))) Przypomnial mi się urywek listu krewnej - lwowianki z początku lat 90-tych która znalazła końcowy etap swego życia na Dolnym Śląsku "wiecie kochani - pojechałam po raz pierwszy od wojny na wycieczke do Lwowa. Nasz dom stoi. Ale obecny własciciel pan profesor Ukrainiec nie chcial nas wpuścić nawet za bramkę" Myślę że teraz po obecnych przemianach na Ukrainie - opisywane przeze mnie zachowania po obu stronach granicy - przejdą do przeszłosci. masz Radku racje wracam za niedługo do przerwanych wątków. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Jeszcze tylko refleksja po Swietach IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 28.12.04, 06:12 wiec widac wyraznie gdzie podziala sie prawda biblijna posrod masy roznych religii.i kto ponosi wine za nie wiedze w ludziach i ich podejsciu do wiedzy duchowej i stosunku do Stworcy czlowieka.granice,przynaleznosci,sprawiedliwosc, to tylko juz rzad Krolestwa Bozego potrafi zgodnie z wola Boga rozwiazac,ku szczesciu kazdego czlowieka i to na calej ziemi.nawet w czas potrafi ochronic kazdego przed katastrofa,jak chocby ta,ktora doswiadczylo mase ludzi w basenie oceanu indyjskiego.inteligencja czlowieka nie jest zadna przeszkoda,raczej korzyscia w szukaniu drogi prawdy biblijnej w pokorze serca.nie na darmo Bog natchnal ap.Jana,by umiescil ten werset w K.Objawienia[18:4].dlatego w ,dla wielu,tzw.okresie swiatecznym,jest najlepsza okazja,by przezywac Jezusa z Jego wspanialymi radami i pouczeniami z Jego nie doscignionego"kazania na gorze". nie ma ono sobie rownego,a jakze z drugiej strony szczerego i prostego, poruszajacego,kazde szczere serce,by szukalo i laczylo sie duchem i prawda z prawdziwym chrystianizmem,ktory nic nie ma wspolnego z tzw.chrzescijanstwem. pozdrawiam szczerze wszystkich,a szczegolnie tych,ktorym na sercu lezy milosc naszego Stworcy,tak pieknie ukazana w Jego Synu Jezusie,Krolo nowego swiata. dedykuje tez kazdemu ten werset z ew.Jana,17:3. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Jeszcze tylko Kazikowi po Swietach 28.12.04, 16:50 więc jesli komuś chce się tak wcześnie wstać /o 6 polskiego czasu/ bądź tak długo siedzieć przy kompie/ ok 24 czasu zamorskiego :)/ to trzeba mu odpowiedziec wszelki duch pana Boga chwali to ty kaziu?dawno cie tu nie było?? wpadasz w okresie świątecznym i bez podzrowienia no to ja ciebie pozdrowie "pozdrawliaju z Rizdwom Christowowo ta z Nowom Godom" :) miło poczytac tak elokwentna czy erudytną wypowiedź biblisty spod znaku tzw świadków jehowy. A wspomnienie kazania na górze jak najbardziej na miejscu - ponoć wszak i Ojciec Swięty Jan Paweł II odwiedził okolice Jego głoszenia w trakcie nie tak dawnej pielgrzymki do Ziemi Świetej. . Dodam jeszcze ze uzywane przez Ciebie skróty tzw w odniesieniu do okresu świątecznego i chrześcijaństwa - obrażają moje odczucia i uczucia religijne - zaiste nie czyń tego więcej bracie w Chrystusie bo ,jak mowi przysłowie "odprawię Cię jak św. Michał diabła" Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa II WS 28.12.04, 22:10 Witam Dopiero teraz udalo mi sie dostac do klawiatury:) Zgodnie z zeszlotygodniowa zapowiedzia podsylam tekst dotyczacy wydarzen z okresu II WS. Artykul ukazal sie w tygodniku "Zerkalo nedeli" w ubieglym roku. Jego autorem jest Kost Bondarenko. Mam nadzieje, ze tekst ten stanie sie materialem do kolejnej wymiany pogladow. "There were other forces, besides Ukrainian and Polish, in Volyn at that time - the German troops or Soviet partisans, for instance. Why did they ignore it? The total butchery and terror, which is described by modern historians, couldn’t have been overlooked by the Germans or the Soviet partisans. Should this mean that it was to someone’s benefit? To the Nazis, the Ukrainian-Polish conflict was a practical implementation of the divide-and-rule principle. The Soviet partisans obviously availed themselves of the conflict, as in the proverb: “Let two fight, the third will take it all”. Besides, Stalin may have been interested in the conflict strategically, considering his plans to reshape the Polish border after the war. The German occupation authorities did their best to fan the hatred between Ukrainians and Poles. Erich Koch stressed, “We want a Pole to want to kill a Ukrainian whenever he sees one, and a Ukrainian to want to kill a Pole, too.” After the Ukrainian police in Volyn and Polissya went to the woods to join the partisans, the Germans recruited new policemen, mostly from the local Poles. Besides, a Polish Schutzpolizei battalion was maneuvered to Volyn, while the German gendarmerie was maneuvered out of the region. As a result, the interethnic conflict grew into a massacre. Yuriy Kyrychuk writes that all German administrative offices in Lutsk were headed by Poles. Poles made up 80% of the Generalkommissariat [General Commissary’s Office] staff, 60% of the Gebietskommissariat [District Commissary’s Office] staff, 60% of the staff in the central office for trade with the East and 30% of the staff in the Economy Bank. As captured UPA soldiers testified, “the Germans often put on overcoats with the Ukrainian trident emblem and went to burn down a Polish village" www.mirror-weekly.com/ie/show/431/37668/ Mam nadzieje, ze link zadziala poniewaz caly tekst jest wart przeczytania. Ze swej strony z niecierpliwoscia czekam na wzmiankowane przez Ciebie materialy ze strony polonijnej oraz na materialy na temat "utrwalaczy". Pozdrawiam jak zwykle serdecznie R. P.S. Dla Kazika mam rowniez podarek w postaci linku www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=729 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Link 28.12.04, 22:27 Link na szczescie dziala. Moje obawy wynikaly z faktu, ze najpierw wkleilem link, a dopiero pozniej zastanowilem sie czy dziala. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Fakty, Kresy, watpliwosci... 29.12.04, 15:25 Witam W swoim poswiatecznym poscie napisales Piotrze o ludziach teskniacych za Lwowem. Mysle, ze wsrod ludzi starszych, tam urodzonych moznaby to jakos wytlumaczyc, natomiast dziwie sie ludziom mlodym. Przeciez chyba nikt nie chcialby miec drugich Balkanow? Pisalismy tu zreszta kiedys o wyjazdach "na Kresy" i innych podobnych kwestiach. Dzisiejszy post traktuje troche jako uzupelnienie wczorajszego, poniewaz zapomnialem podzielic sie swa refleksja na temat glownego wydania "Faktow". Mogloby sie wydawac ze jest duza szansa na poprawe stosunkow polsko- ukrainskich. Zdziwilo mnie bardzo gdy po relacji z Kijowa poruszono temat Cmentarza Orlat. Nie jest to chyba najlepszy moment? Czy koniecznie trzeba od razu psuc? Nie bede dzis przedluzac postu, poniewaz wczorajszy tekst jest dosyc spory. Pozdrawiam jak zwykle serdecznie. R. P.S. A zimy dalej nie ma, dobrze ze chociaz nie pada Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Istribitielni, utrwalacze i granatowi 29.12.04, 17:18 Witam - oto ciąg dalszy refleksji o IB i nie tylko : Zaczęliśmy Radku przed świętami temat istribitielnych batalionów.Wiemy już że były to formacje pomocnicze NKWD . O ich roli świadczy sama nazwa – różnie tłumaczona na język polski – bataliony pościgowe, niszczycielskie , faktem jest że pełniły one role oddziałów pacyfikacyjnych działających na zapleczu frontu i że służyło w nich sporo Polaków – spotkałem się z liczbą około 100 tys. Polscy historycy do chwili obecnej nie potrafili jednoznacznie określić roli tych oddziałów a szczególnie roli Polaków. Podobnie też sądownictwo -. W latach dziewięćdziesiątych zmieniła się ustawa o kombatantach – pozbawiająca prawa do kombatanckich przywilejów całkiem spore grono „uczestników walk o utrwalenie władzy ludowej” /głownie funkcjonariuszy MO,Ormo,UB, współpracownikom NKWD oraz– pozostawiając jednak te uprawnienia m.in. uczestnikom walk z oddziałami UPA i Werwolfu. Cały problem zaczął się wtedy gdy ujawnili się byli akowcy którzy „w dobrej wierze „ przeszli do służby w IB – jak twierdzą z chęci walki w obronie polskiej ludności przed agresją ukraińską. W tym miejscu muszę powiedzieć Radku jedno –czy współczesnym okrucieństwem nie było pozbawianie uprawnień kombatanckich owych 70-80 letnich starców ??? Którzy przez ponad 50 lat swego życia byli przekonani , że walczyli „z bandami UPA i reakcyjnym podziemiem”. dO TEMATU OBIECUJĘ WRÓCIĆ - cytując wielce ciekawe werdykty wspólczesnych sądów w tym NSA. Nie mam powodu żywić sympatii do tej kategorii ludzi – wszak to jeden z tych utrwalaczy zachodził po wojnie do moich dziadków szantażując ich groźbą wywózki /Z RACJI UKRAIŃSKIEGO POCHODZENIA /!?/ i wyciągając w zamian za milczenie – co cenniejsze przedmioty. A inna przedstawicielka tego typu ludzi /i m.in. aktywna uczestniczka libacji z udziałem ubeków/ jeszcze w połowie lat pięćdziesiątych ostrzegała mego ojca – Polaka aby nie zachodził do domu swej przyszłej żony – „bo to przecież Ukraińcy – pan nie wie?” A o wątpliwościach IPN w odniesieniu do owych batalionów wspomniałem trochę w poprzednim moim postcie- niestety nie mam biuletynu IPN nr 6/2002 - a i w wersji on-line jest on niedostępny. W biuletynie tym jest włąsnie artykuł pana Balbusa o Polakach w IB. Musimy więc na razie polegać na wzmiance z linku polishnews. Innym tematem Radku to udział Polaków w granatowej policji – pomocniczej formacji policyjnej aktywnie wspomagającej Niemców w ich represjach wymierzonych wobec ludności polskiej, żydowskiej oraz ...ukraińskiej. Muszę przyznać że o udziale PG w represjach abtyżydowskich mozna poczytać trochę na różnych forach i stronach np żydowskich - o tyle jej działania antyukraińskie są raczej kiepsko udokumentowane/przynajmiej na internecie/ Współcześnie temat ten w Polsce jest dość często przemilczany – po wypowiedziach niektórych historyków, że... owszem wysługiwali się...ale wśród granatowych było wielu współpracowników podziemia antyhitlerowskiego, że ich przedwojenni koledzy ginęli w Katyniu,Ostaszkowie itd. Itd. Sam dopiero przy okazji cytownia z linku z "gildy" - a propos - zadziałal ?? jak nie to powtórze namiar?? dowiedziałem się coś na ten temat. Niedawno świętowano w podrzeszowskiej wsi Markowa – rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego polskiej, wielodzietnej rodziny, które przez lata okupacji ukrywała kilkunastu Żydów. Równocześnie przemilczano fakt, że w okrutnej zbrodni /zabójstwie całej dziesiecio osobowej polskiej rodziny i kilku Żydów/ brali udział obok gestapowców – także polscy policjanci granatowi. A nawet próbowana odpowiedzialnością za współudział w zbrodni obciążać /była tak wzmianka/... Ukraińców z podrzeszowskiego Łancuta w służbie niemieckiej. A o fakcie funkcjonowania /w czasie okupacji niemieckiej/ w Dębicy szkoły policji granatowej i wyjazdu jej "kursantów" na Wołyń w celu pacyfikacji ukraińskich wiosek - to dowiedziałem się dopiero ostatnio /vide link gilda/,Tak samo jak o wcielaniu do pomocniczych formacji hitlerowskich - polskich jeńców wojennych. Temat wydaje się warty "drążenia" Pozdrawiam - a do linku o Kostiuszce, kotle chełmsko-wołyńskim i ... jehowych- prawosławnych obiecuję również wrócić /co jak co ale obietnic naskładałem trochę za dużo :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: II WS - link polonijnynad 29.12.04, 16:48 Witam - dziękuję za zalinkowanie wielce ciekawego tekstu - przy okazji mozna pocwiczyć angielski. O owym "przebieraniu sie" Niemców czy Rosjan za żołnierzy UPA mozna powiedzieć więcej. Znany jest historykom przypadek gdy na miasteczko Dynów /40 km od Rzeszowa/ bodaj w 1945 roku przypuscił szturm oddział UPA. Polscy obrońcy /w tym głownie żołnierze AK zmobilizowani w akcji Burza/ dzielnie bronili miasteczka do chwili gdy atakujący zdemaskowali się jako ... NKWD. Po zawarciu "rozejmu" rozgoszczeni w Dynowie ruscy po bodaj 2 dniach ... przystąpili do rozbrajania i aresztowań owych obrońców. Pisze o tym obszernie m.in Pan dr Motyka w wielokrotnie tu wspominanym opracowaniu. Wrócę do tego wątku .. ale może innym razem :( A teraz obiecana strona "polonusów" , link i garść pozornie luźnych cytatów ZNIWO NIENAWISCI www.polishnews.com/fulltext/history/2002/history21.shtml Marcin Malek (Ekologia wojny Wielonarodowa Rzeczpospolita liczyla pod koniec lat 30. okolo 5 mln obywateli pochodzenia Ukrainskiego. Stanowili oni najliczniejsza grupe mniejszosciowa w Polsce. Nieudolna polityka narodowosciowa kolejnych miedzywojennych rzadow sprawiala, ze stosunki Polsko Ukrainskie zeslizgiwaly sie w coraz glebsza przepasc niezrozumienia, wzajemnej wrogosci a z czasem palacej nienawisci. Z cala pewnoscia dlugim cieniem polozyly sie na wzajemnych relacjach nieodlegle walki z lat 1918-19. Nie bez znaczacego wplywu, zwlaszcza w tym ujeciu zbiegly lata niewoli austriackiej, kiedy to zaborcy umiejetnie podsycali wasnie polsko-ukrainskie, a takze niebezpieczny przyklad Ukrainy sowieckiej, dotknietej glodem i represjami wladzy bolszewickiej. Efektem byla zatem niechec, a raczej swoista nieufnosc rzadu polskiego do wszelkiego rodzaju ukrainskich inicjatyw w kwestii tworzenia legalnych organizacji, szkol oraz uczelni. Poprzez niedopuszczenie Ukraincow do wysokich stanowisk starano sie wiec ograniczyc ich aktywnosc polityczna i spoleczna. Wiec co laczylo a co wewnetrznie rozdzieralo ludnosc ukrainska - wszak znaczna czesc wielobarwnej, niezwyklej wielonarodowej mozaiki, scielacej sie kostka przy kostce wzdluz wschodnich rubiezy Rzeczpospolitej. Tak oto: jezyk byl przecie ten sam, choc rozmaicie przez autochtonow nazywany - (ukrainski, ruski). Wyznanie bylo w wojewodztwie wolynskim prawoslawne, w trzech pozostalych grekokatolickie. Laczyla wiec Ukraincow nienawisc do Polski, Polakow i wszystkiego co polskie. Jednakowa w dawnym zaborze rosyjskim, czyli na Wolyniu oraz w austriackim - w dawnej Galicji. Nienawisc tak sroga, tak zajadla, ze az smiertelna. Jej poczatki siegaja czasow I Rzeczpospolitej, jej apogeum, dziejowa chwila uwiezla w tragizmie zbrodni przypadaja na lata 1939-47 i grzmia echem hymnu banderowcow "Smert lachom i zydo-komunie" Ale po kolei. /.../ Z kolei mordy na Ukraincach na Zamojszczyznie, ktore zdaniem autorow ukrainskich sprowokowaly OUN-UPA do akcji na Wolyniu, mialy faktycznie miejsce, lecz dopiero w 1943 r., po rozpoczeciu, wolynskich czystek. Przynajmniej w czesci byly one zreszta odpowiedzia na poczynania banderowcow /.../ Otóż według IPN "W 1944 r. na Kresach Poludniowo-Wschodnich zajmowanych przez Armie Czerwona utworzone zostały polskie formacje paramilitarne - "istriebitielne bataliony" - przeznaczone głownie do zwalczania niepodległościowego podziemia ukraińskiego. W ich szeregi wcielono sila lub zaciągnęło się wielu Polaków" - pisze Tomasz Balbus z IPN we Wrocławiu w najnowszym, 6. numerze "Biuletynu IPN". "Kim byli Polacy walczący z Ukraińcami pod komenda sowieckich czekistow; jakiej sprawie służyli?" - pyta historyk. "Polskimi żołnierzami broniącymi własnych rodzin i domów przed oddziałami podziemia ukraińskiego; ludźmi wprzęgniętymi sila w sowiecka machinę wojenna; czy tez uczestnikami formacji kolaboracyjnych utworzonych przez nowego okupanta z miejscowej ludności?" - zastanawia się Pan Balbus, który nie przesadza odpowiedzi" Radku i w tym miejscu /i po wspólnej lekturze/ powinienem przystąpić do "znęcania" się nad treścią owego artykułu - szczególnie nad owym "wspolnym mianownikiem" Ukraińców - ową nienawiścią do Polaków. Nie ma nic gorszego niż rzucanie tak ogólnych oskarżen i takiego mnożenia odpowiedzialności zbiorowej za ... oczywiste fakty potwornej , obopólnej nienawiści. Poczytaśz również w treści szereg niedorzeczności jak np łączenie zbrodni na Ukraińcach z poddynowskiej Pawłokomy z wydarzeniami wołyńskimi - cytat szczególnie niedorzeczny, całkowite przemilczenie okresu zgodnej wspołpracy Polaków i Ukraińców w roku 1920 i przykrych doświadczeń z tej wspólpracy czy chociażby petlurowskich rodowodów twórców UPA - no i wywodzenia się kilku z nich z Polskiego Sztabu Generalnego roku 1939 !!! /vide uprzedni mój link z "gildy"/ Pozdrawiam - za chwilę się odezwę :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: II WS - link polonijny 30.12.04, 15:20 Witam Dziekuje za kolejna porcje lektury. Mam prosbe o ponowne podanie wzmiankowanego przez Ciebie linku z "gildy". Na temat wspolpracy polskich policjantow z Niemcami niestety wiele nie wiem, chetnie poszerzylbym swoja wiedze. Czytalem kiedys o dwoch batalionach policyjnych 107 i 202 dzialajacych na Wolyniu. Ten pierwszy niczym "specjalnym" sie nie "wslawil" natomiast mozna spotkac glosy ze 202 dopuscil sie licznych zbrodni. Z cytowanymi tekstami powoli sie zapoznaje. Przy lekturze tekstow "polonijnych" zwrocilem uwage na pewien fragment "Z kolei mordy na Ukraincach na Zamojszczyznie, ktore zdaniem autorow ukrainskich sprowokowaly OUN-UPA do akcji na Wolyniu, mialy faktycznie miejsce, lecz dopiero w 1943 r., po rozpoczeciu, wolynskich czystek. Przynajmniej w czesci byly one zreszta odpowiedzia na poczynania banderowcow" Nie mi sadzic "kto zaczal" spotkalem sie natomiast z opinia (oczywiscie nieobiektywna, bo prawoslawna;) ze pierwsze akcje antyukrainskie mialy miejsce 6 stycznia 1943 - wybor daty sadze nie byl przypadkowy. Gwoli sprawiedliwosci trzeba powiedziec ze byly to pojedyncze akcje band, a nie zorganizowana akcja. Smierc niewinnych ludzi zawsze jednak pozostaje smiercia. Sytuacja na terenach wschodnich II RP byla chyba bardziej zlozona niz podaje autor z "polishnews", poza tym mozna odniesc wrazenie ze niechec do Polakow byla praktycznie niczym nieuzasadniona, w zasadzie autor ogranicza sie tylko do wspomnienia walk 1918-19, a to nie wszystko. Zapomnial tez dodac, ze nienawisc byla obustronna. Obecny Metropolita Sawa w dziecinstwie nieraz musial ukrywac sie przed "bandami". Jesli chodzi o Twoje obiekcje do pozbawiania "utrwalaczy" dodatkow to mam podobne odczucia. Zreszta generalnie budzi moj sprzeciw sadzenie "starcow". Te sprawy powinny zajmowac w chwili obecnej historykow. Co oczywiscie nie oznacza ze nie nalezy dzialan karygodnych potepiac, zachowania bandyckie zasluguja na napietnowanie. Postaram sie jeszcze dzis znalezc chwilke czasu i cos podeslac. Jak zwykle pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa O polskosci Nikifora 30.12.04, 21:44 Znow na chwileczke odskocze od glownego watku. Nie moglem sie powstrzymac od kolejnego cytatu. W ostatnim numerze PP jest zamieszczony dosyc obszerny tekst dotyczacy Nikifora. Autor artykulu, M. Boltryk, przytacza fragment ksiazki autorstwa Andrzeja Banacha pt. "Nikifor" Posluze sie tylko cytatem poniewaz taka wypowiedz powinna chyba zostac bez komentarza. Cytowana ksiazka zostala wydana przez wydawnictwo Arkady w 1983 roku, wiec stosunkowo niedawno. "Smutna polskość jego patrzenia, tragedia wrażliwości, polskość skargi w jego malowaniu jest świadectwem ukończenia przez Nikifora szkoły polskiego życia... Polska jest narracyjność, skłonność do żalu, do wspomnień i marzeń. Z żalu rodzi się skarga, także chęć nauki, że z cierpienia może być pożytek. Takie są portrety Nikifora. «Mądry Polak po szkodzie» to przysłowie narodowe. Ostrzega nas przed tym Nikifor". I jeszcze: "Konfliktowość polskiej sztuki, charakter jej propagandowy, wyraźny u Nikifora, którego obrazy były wołaniem o pomoc, wynikła z warunków naszego życia, ale i z polskiej natury, z polskiej nieustępliwości, chęci narzucenia swojej racji. Trudne było życie narodu, który miał do wyboru wszystko albo nic. Nikiforowi wyszło to na korzyść". Caly natomiast artykul wart jest przeczytania, w zwiazku z tym pozwole sobie go zalinkowac. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=771 W tym roku obiecuje juz wiecej nie cytowac;) Chociaz jutro pewnie sie odezwe. Zycze milej lektury. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Ostatni raz w starym roku 31.12.04, 15:02 Wszystkiego co najlepsze, zdrowia, szczescia i spelnienia marzen Czytajacym i Piszacym. R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lpiotr Re: Ostatni raz w starym roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 15:26 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PIOTR Re: Ostatni raz w starym roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 15:40 Przepraszam ale jestem w stanie wskazującym na spożuycie :-))) Podaję zaległy link i całuję serdecznie NA NOWY ROK historia.gildia.pl/wiek_20/polsko_ukrainskie DZIĘKUJE Przyjacielu za dotychczasową dyskusje i PROSZĘ O JESZCZE Z NOWA GODOM PIOTR Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Pierwsze razy w nowym roku 02.01.05, 13:46 Witam – przepraszam równocześnie za drobną niedyspozycyjnośc „twórczą” w okresie między świątami... :-) Mój pierwszy post tegoroczny chciałbym zacząć od zacytowania /obszernych fragmentów/interesującego dokumentu ; to TRAKTAT między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy, sporządzony w Warszawie dnia 18 maja 1992 r. W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ podaje do powszechnej wiadomości: W dniu 18 maja 1992 r. w Warszawie został sporządzony Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy w następującym brzmieniu: TRAKTAT między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy Rzeczpospolita Polska i Ukraina, zwane dalej Stronami, - przestrzegając celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, Aktu końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Paryskiej Karty dla Nowej Europy oraz innych dokumentów współpracy europejskiej, - potwierdzając poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności, zasad demokracji i sprawiedliwości, - pragnąc wnieść wkład w budowę sprawiedliwego i pokojowego ładu europejskiego, opartego na ogólnoeuropejskich normach i mechanizmach w dziedzinie bezpieczeństwa, - doceniając znaczenie przyjaznych stosunków polsko-ukraińskich dla budowania solidarności europejskiej, - świadome swojej współodpowiedzialności za pokój, bezpieczeństwo, porozumienie i współpracę na kontynencie europejskim, w tym w Europie Środkowej, - przekonane, że pozytywne składniki bogatej historii stosunków polsko- ukraińskich będą sprzyjać rozszerzaniu współpracy między bratnimi narodami, - uwzględniając, że na terytoriach obydwu Stron mieszkający tam od wieków Polacy i Ukraińcy wnoszą istotny wkład w rozwój obu Państw i kultury obu narodów, jak również Europy, - mając świadomość, że z przywróceniem pełnej niezależności politycznej Państwu Polskiemu i z powstaniem niezależnego Państwa Ukraińskiego polsko-ukraińskie stosunki wchodzą w jakościowo nowy okres, - wyrażając satysfakcję z nawiązania między nimi stosunków dyplomatycznych, uzgodniły, co następuje: Art. 1. W nowych warunkach politycznych Strony zobowiązują się rozwijać stosunki w duchu przyjaźni, współpracy, wzajemnego szacunku, zrozumienia, zaufania i dobrego sąsiedztwa na podstawie prawa międzynarodowego, w tym zasad suwerennej równości, niestosowania siły lub groźby jej użycia, nienaruszalności granic, integralności terytorialnej, pokojowego załatwiania sporów, nieingerencji w sprawy wewnętrzne, samostanowienia narodów, poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności, wykonania w dobrej wierze zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego. Art. 2. Strony uważają za nienaruszalną istniejącą i wytyczoną w terenie granicę między nimi i potwierdzają, że nie mają wobec siebie żadnych roszczeń terytorialnych oraz nie będą takich roszczeń wysuwać w przyszłości. Art. 4. 1. Zgodnie z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych Strony będą rozstrzygać spory, które mogłyby powstać między nimi, wyłącznie środkami pokojowymi i wyrzekają się użycia siły lub groźby jej użycia w stosunkach wzajemnych. 2. Żadna ze Stron nie pozwoli, aby z jej terytorium państwo trzecie lub państwa trzecie dokonały aktu agresji zbrojnej przeciwko drugiej Stronie. 3. W razie gdyby państwo trzecie lub państwa trzecie dokonały napaści zbrojnej na jedną ze Stron, druga Strona nie będzie udzielała jakiejkolwiek pomocy militarnej i poparcia politycznego takiemu państwu lub takim państwom przez cały czas trwania konfliktu zbrojnego oraz będzie działać na rzecz uregulowania tego konfliktu zgodnie z zasadami i procedurą Karty Narodów Zjednoczonych i dokumentami Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. 4. Strony będą przeprowadzać systematyczne konsultacje w sprawach bezpieczeństwa międzynarodowego na wszystkich szczeblach. Jeżeli jedna ze Stron uzna, że powstała sytuacja lub spór, który zagraża lub może zagrażać utrzymaniu międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa albo je narusza, Strony przeprowadzą niezwłoczne konsultacje dotyczące sposobów uregulowania sporu lub położenia kresu powstałej sytuacji. 5. Strony będą rozwijać wzajemnie korzystną współpracę wojskową na podstawie odrębnych porozumień. art. 9. 1. Strony będą dążyć do zapewnienia trwałego bezpieczeństwa ekologicznego i znaczącego zmniejszenia istniejącego zanieczyszczenia środowiska. Zgodnie z międzynarodowymi standardami będą także dążyć do zapobiegania wszelkim zanieczyszczeniom transgranicznym, między innymi przez stosowanie bezpiecznych technologii i produkcję ekologicznie czystą, zwłaszcza w rejonach przygranicznych oraz w dorzeczach Bugu i Sanu. Art. 11. 1. Strony, zgodnie z ogólnie obowiązującymi standardami międzynarodowymi, dotyczącymi ochrony mniejszości narodowych, uznają prawo członków mniejszości polskiej na Ukrainie i ukraińskiej w Rzeczypospolitej Polskiej, indywidualnie lub wespół z innymi członkami danej mniejszości, do zachowania, wyrażania i rozwijania swojej tożsamości etnicznej, kulturowej, językowej i religijnej, bez jakiejkolwiek dyskryminacji i w warunkach pełnej równości wobec prawa. Strony podejmą niezbędne działania w celu realizacji tego prawa, w szczególności prawa do: - nauczania i uczenia się języka ojczystego i w języku ojczystym, swobodnego posługiwania się nim, dostępu, rozpowszechniania i wymiany informacji Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Pierwsze razy w nowym roku 02.01.05, 13:52 I jeszcze dokończenie owych cytatów : 2. Strony potwierdzają, że przynależność do mniejszości narodowej jest sprawą indywidualnego wyboru osoby i że nie mogą z tego wynikać dla niej żadne niekorzystne następstwa. Każda ze Stron będzie chroniła na swoim terytorium tożsamość narodową mniejszości drugiej Strony przed jakimkolwiek działaniem zagrażającym tej tożsamości i tworzyła warunki do jej umacniania. 3. Każda osoba należąca do mniejszości polskiej na Ukrainie oraz ukraińskiej w Rzeczypospolitej Polskiej jest zobowiązana, jak każdy obywatel, do lojalności wobec Państwa swego zamieszkania, kierując się ustawodawstwem tego Państwa. Art. 12. 1. Strony będą podejmować i wspierać działania zmierzające do zachowania i rozwijania pozytywnych tradycji wspólnego dziedzictwa oraz przełamywania uprzedzeń i negatywnych stereotypów w stosunkach między obu narodami. W tych celach Strony stworzą warunki do wzajemnego swobodnego rozpowszechniania rzetelnych informacji o wszystkich sferach ich życia społecznego i kulturalnego. Art. 13. 1. Opierając się na pozytywnych wartościach wielowiekowego wspólnego dziedzictwa kulturowego Polski i Ukrainy oraz ich wkładu do cywilizacji europejskiej, Strony będą sprzyjać współpracy w dziedzinie kultury, nauki i oświaty, przestrzegając światowych i europejskich standardów, określonych w szczególności w konwencjach UNESCO, Europejskiej konwencji kulturalnej z 1953 r. i dokumentach Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w tym krakowskiego sympozjum na temat dziedzictwa kulturalnego państw uczestniczących w Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. 2. W celu wzajemnego upowszechniania wiedzy o narodowym dorobku w dziedzinie kultury, nauki i oświaty, a także dążąc do promocji nowych osiągnięć w tej dziedzinie, każda ze Stron na podstawie odrębnych umów będzie powoływać na terytorium drugiej Strony - przy jej szerokim poparciu dla tej działalności - ośrodki informacji i kultury. Strony będą także ułatwiać rozpowszechnianie prasy, druków i materiałów audiowizualnych drugiej Strony oraz współdziałać w dziedzinie radia, telewizji i agencji prasowych. 3. Strony będą rozszerzać wymianę kulturalną w różnych formach oraz będą sprzyjać współpracy między instytucjami i stowarzyszeniami kulturalnymi, w tym związkami twórczymi, a także bezpośrednim kontaktom między twórcami. 4. Strony będą zapewniać należytą ochronę prawną, materialną i inną znajdującym się na ich terytoriach wartościom, zabytkom i obiektom związanym z dziedzictwem kulturalnym i historycznym drugiej Strony, jak również będą działać na rzecz ich ujawniania, zachowania, scalania, wprowadzania do obiegu kulturalnego, w tym tworzenia swobodnego dostępu do nich. Ponadto Strony zgodnie z normami powszechnego prawa międzynarodowego, porozumieniami dwustronnymi i innymi standardami międzynarodowymi będą zmierzać do ujawnienia i zwrotu dóbr kulturalnych i historycznych, które zaginęły, zostały bezprawnie wywiezione lub w inny nielegalny sposób znalazły się na terytorium drugiej Strony. . Art. 14. Strony będą działać na rzecz rozwoju współpracy szkół, uczelni i instytucji naukowych, między innymi w dziedzinie wymiany pracowników naukowych, wykładowców, studentów, doktorantów i stypendystów, oraz będą sprzyjać wspólnym pracom badawczym. Art. 15. Strony będą popierać współpracę oświatową, w tym nauczanie języka polskiego na Ukrainie oraz języka ukraińskiego w Rzeczypospolitej Polskiej w ramach szkół i uczelni, a także poza nimi. Art. 18. 1. Strony zachowają i obejmą ochroną prawną, jak również będą utrzymywać zgodnie z normami prawa międzynarodowego, w tym humanitarnego, oraz zwyczajami narodowymi i religijnymi, wojskowe i cywilne groby, cmentarze i miejsca pochówku znajdujące się obecnie lub w przyszłości odkryte na ich terytoriach, stanowiące przedmiot pamięci i czci obywateli drugiej Strony. 2. Obywatele obu Stron będą mieli dostęp do grobów, cmentarzy i miejsc pochówku rodaków, które znajdują się na terytorium drugiej Strony. Art. 21. 2. Niniejszy traktat zostaje zawarty na okres piętnastu lat. Po tym terminie jego moc obowiązująca ulega automatycznemu przedłużeniu każdorazowo na okres pięcioletni, jeżeli żadna ze Stron nie wypowie go w drodze notyfikacji na rok przed upływem danego okresu. Sporządzono w Warszawie dnia 18 maja 1992 r. w dwóch egzemplarzach, każdy w językach polskim i ukraińskim, przy czym obydwa teksty mają jednakową moc. Za Rzeczpospolitą Polską L. Wałęsa Za Ukrainę L. Krawczuk Mam nadzieję Radku,że owe cytaty pomogą uporządkować naszą dalszą dyskusję - a zarazem powracać do wcześniej omawianych wątków Pozdrawiam serdecznie w Nowym 2005 Roku Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Jeszcze II wojna i bolszewicy 03.01.05, 15:49 Witam serdecznie w Nowym Roku Dziekuje Piotrze za link z "gildii". Z tekstu dowiedzialem sie o wspolpracy bialoruskiej samoobrony i UPA, nie mialem o tym pojecia. Zreszta tekst jest w ogole kopalnia ciekawych informacji. Jako uzupelnienie tematow "wojennych" chcialbym dzis poruszyc kwestie wspolpracy z bolszewikami. Generalnie zwyklo sie przyjmowac, ze ludzie wspolpracujacy z wladzami radzieckimi na terenach zajetych w 1939 roku rekrutowali sie z mniejszosci, szczegolnie sposrod Zydow, a na Podlasiu rowniez z Bialorusinow (o ktorych "bialoruskosci" mozemy oczywiscie dyskutowac;) Nie do konca jest to prawda, wbrew temu co sadza patrioci z LPR, MW itp... Nie tak dawno dokopalem sie do informacji rosyjskich na temat skladu narodowosciowego "aktywu" komunistycznego na terenach bialostockiej oblasti. Informacje te podaje za "Represii protiw Polakow i polskich grazdzan", Moskwa 1997. Sklad narodowosciowy aktywu nie spodobalby sie hurrapatriotom. Sposrod 11453 aktywistow partyjnych najwiecej bylo Polakow - 5195 (co stanowi 45%), nastepni to Bialorusini - 3214 (27,3%) i dopiero pozniej Zydzi - 2431 (21,2%) pozostali to "inni" w wiekszosci Rosjanie. To tez ciekawy temat, niestety trudno cos wiecej na ten temat znalezc. Swoja droga ciekaw jestem, jak te sprawy wygladaly na terenach poludniowych? Kto tam wspolpracowal z sowietami? Na tym pytaniu zakoncze swoj post i zabieram sie do lektury "Traktatu o dobrym sasiedztwie". Juz po pobieznym rzuceniu okiem widac, ze bedzie o czym porozmawiac. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Jeszcze II wojna i bolszewicy 03.01.05, 17:40 Witam - miałem swoj cel cytując ów traktat - ale o tym w następnych wątkach- tu zaległe dywagacje do Twoich linków - Tekst o rodowodzie Kościuszki - ciekawy - a dla mnie wręcz odkrywczy, Temat o Nikiforze - znam ów link z PP i mam od dawna ową ksiązkę Banachów.Cóz - prowincjonalny dygnitarz za komuny mial jakiś swój cel w przeklamywaniu nikiforowego pochodzenia. Pan Włosiński - tak czule pokazany w filmie - widać tez czuł sie nieswojo pomagając Lemkowi /?/.Ale to mnie nie dziwi - przerazające jest postepowanie wspolczesnych sądow "demokratycznej" Polski. Gdy wrócę do tematu pozwów o odszkodowania Rusinów poszkodowanych w trakcie Akcji Wisła i w KC Jaworzno - będzie mozna wyciągać szersze wnioski :( Ale muszę jeszcze wrócić do linkow związanych z Istriebitielnymi i Wołyniem. Bowiem link "Kotła chełmsko-wołyńskiego", "gildy", "polishnews" oraz Twój link "The Volyn Tragedy : Echoes Through Decades" - układają sie w jedną /choć niejednolitą w poglądach / całośc.!!! Z tego ostatniego tekstu Kosta Bondarenki wynika że Polacy w słuzbie hitlerowskiej słuzyli w "Polish Schutzpolizei" batalionach - czyli formacjach zwartych - coś w rodzaju ZOMO z czasów komuny. A więc nie była to chyba tylko - porządkowa granatowa policja !!!PO drugie - potwierdza się że /vide tekst z Gildy i Bondarenki - że Polacy mieli dominującą rolę w szeregu zarządach i administracjach hitlerowskich na Wołyniu /w mieście ŁUCK/- 80 % urzędników w Generalkommisariat /czyli biurze /?/ komisarza generalnego Rzeszy na wołyniu/, 60 % zatrudnionych w Gebietskommisasariat /czyli hitlerowakim urzędzie wojewódzkim/, 60 % w społdzielniach i biurach handlowych i 30 % w "Ekonomy"Banku. TE I INNE DANE NIE UMNIEJSZAJĄ JEDNOZNACZIEJ KRYTYKI OKRUCIEŃSTWA UKRAIŃSKIEGO - ale powinny zlagodzić jednostronność sądow tragedii bratobójczej wojny na wołyniu i Galicji. Na koniec radku krotka definicja Ukraińskiej Powstańczej Armii - zaczerpnieta z popularnej encyklopedii internetowej Ukrainian Insurgent Army From Wikipedia, the free encyclopedia. Ukrainian Insurgent Army (Ukrainian Ukrainska Povstanska Armiya, UPA) was a guerilla army formed on October 14, 1942, in Volhynia. The UPA was the military branch of the Organization of Ukrainian Nationalists. The main goal of the UPA was an independent Ukraine. The UPA strove to remove Poles from the areas it regarded as indigenously Ukrainian. In the opinion of many historians, the goal pursued by the Ukrainian guerrillas was to destroy the Polish ethnic group in these areas, which would be categorized legally as genocide. Some estimates of the death toll have been as high as 100,000.The UPA fought against all military forces present in the area: Polish Armia Krajowa, German Wehrmacht and Soviet Red Army alike, however at times it signed local alliances with the Germans. After the World War II ended, the partisan units of UPA continued the fight against the Soviet Union until early 1950's, especially in the mountainous regions of the Carpathians. I dopowiem jeszcze - z treścią tego hasła - zgadzm sie na 98% - chociaż nie uchylałbym sie przed jego krytycznym przedyskutowaniem !!! A póki co pozdrawiam z nadzieją na dalszą "owocną" /tj jak do tej pory :-) dyskusję Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Jeszcze II wojna i bolszewicy 04.01.05, 16:02 Witam Mysle, ze teksty te, pomimo roznic, uzupelniaja sie i moga byc pomocne w zrozumieniu skomplikowanej (i tragicznej) sytuacji na bylych ziemiach wschodnich II RP. Kwestia formacji policyjnych zlozonych z Polakow nurtuje mnie od jakiegos czasu. Z nielicznych dostepnych tekstow (moze zle szukam:) wynika ze byly bataliony Schutzpolizei. Wspominalem juz o 202 batalionie. Moze wlaczy sie do dyskusji ktos kto bylby pomocny w rozwiazaniu tej zagadki? Na razie pozostaje poszukiwac. Oczywiscie jesli cos wynajde to nie omieszkam podzielic sie wiedza. Moze z czasem ta wspomniana przez Ciebie jedostronnosc w postrzeganiu historii ustapi miejsca bardziej obiektywnemu spojrzeniu. Chociaz w tej kwestii trudno miec zbyt duzo nadzieji. Przeciez gdy wyszla na jaw sprawa Jedwabnego nie brakowalo glosow ze ci Zydzi zgineli za kolaboracje z sowietami. Nie znam zbytnio tych spraw, ale nie tylko Zydzi wspolpracowali, a nawet gdyby tak bylo to czy mozna rowniez mordowac dzieci? W sprawach zwiazanych z historia Zydow polskich nie mam specjalnie wiedzy, ale identycznie niektorzy tlumacza mordy dokonywane przez poakowskie podziemie na prawoslawnych mieszkancach Podlasia. Jezeli ktos usprawiedliwia "Mlota" czy "Burego" to powinien sie zastanowic, ze w ten sam sposob mozna usprawiedliwiac tych ktorzy zabijali Polakow na Wolyniu. Na temat definicji UPA chetnie porozmawiam, dzis chyba nie bede mial czasu na dluzsze posiedzenie przed komputerem, ale obiecuje wrocic do tematu. Na razie czekam z niecierpliwoscia co bylo powodem podeslania "Traktatu"? Pozdrawiam R. P.S. Rowniez mam nadzieje, ze uda sie znalezc jeszcze troche tematow do owocnej dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Wokół traktatu 04.01.05, 21:08 Witam serdecznie Cytując - może zbyt obszernie jego fragmenty /ale wydające sie mi dość interesujące/ zwróciły szczególnie moją uwagę kilka jego akapitow . choć by dla przykładu ; . W celu wzajemnego upowszechniania wiedzy o narodowym dorobku w dziedzinie kultury, nauki i oświaty, a także dążąc do promocji nowych osiągnięć w tej dziedzinie, każda ze Stron na podstawie odrębnych umów będzie powoływać na terytorium drugiej Strony - przy jej szerokim poparciu dla tej działalności - ośrodki informacji i kultury. Strony będą także ułatwiać rozpowszechnianie prasy, druków i materiałów audiowizualnych drugiej Strony oraz współdziałać w dziedzinie radia, telewizji i agencji prasowych /.../ Strony będą zapewniać należytą ochronę prawną, materialną i inną znajdującym się na ich terytoriach wartościom, zabytkom i obiektom związanym z dziedzictwem kulturalnym i historycznym drugiej Strony, jak również będą działać na rzecz ich ujawniania, zachowania, scalania, wprowadzania do obiegu kulturalnego, w tym tworzenia swobodnego dostępu do nich. Ponadto Strony zgodnie z normami powszechnego prawa międzynarodowego, porozumieniami dwustronnymi i innymi standardami międzynarodowymi będą zmierzać do ujawnienia i zwrotu dóbr kulturalnych i historycznych, które zaginęły, zostały bezprawnie wywiezione lub w inny nielegalny sposób znalazły się na terytorium drugiej Strony./.../ Strony zachowają i obejmą ochroną prawną, jak również będą utrzymywać zgodnie z normami prawa międzynarodowego, w tym humanitarnego, oraz zwyczajami narodowymi i religijnymi, wojskowe i cywilne groby, cmentarze i miejsca pochówku znajdujące się obecnie lub w przyszłości odkryte na ich terytoriach, stanowiące przedmiot pamięci i czci obywateli drugiej Strony.**** Otóz ja uważam że te postanowienia były dotychczas traktowane przez stronę polską w sposob "wybiorczy" - bowiem w gruncie rzeczy wydaje mi się że traktat ow mial słuzyć Polakom li tylko do odbudowy Cmentarza orląt Lwowskich / który dla jednych jest przecież Panteonem Narodowym a dla innych kolejnym upamietniem "polskiej obecności kolonialnej" na zachodniej Ukrainie/ Ten dualizm był zapewne powodem opozycji np Juszczenki czy mera Lwowa wobec polskich tablic na tym cmentarzu. Po drugie - mówiąc o dobrach kultury - pamietasz zapewne nie rozwiązaną do chwili obecnej sprawy np dzwonów z Lutowisk - gdy prosba dawnych ,ukrainskich mieszkańców tej miejscowości była przedmiotem ordynarnego szantażu strony polskiej w stylu "Oddajcie polskie dobra kultury - my wam oddamy dzwony". A sprawy pochówku ukraińskich żołnierzy UPA szturmujących Bircze w 1946 roku - chyba do 1999 roku spoczywali pod murawą wiejskiego pastwiska /co było tematem znanego opowiadania P.Smolenskiego "Pochówek dla Rezuna"/, a dalej nie rozwiązane sprawy ukraińskich cmentarzy, cmentarzy łemkowskich , a brutalnie przebudowana dawna cerkiew na Zalesiu itd itd Na szczęscie w ubiegłym roku zdarzyl się ów na wpół spontaniczny akt poparcia Polaków dla "pomaranczowej rewolucji :-) Chociaż i tu zauważyłem niemiłe zgrzyty - jak zarzucanie w polskiej prasie fakty rzekomego nacjonalizmu JUszczenki czy listopadowe,przykościelne zbiorki pieniędzy przez Caritas dla Ukrainy /z ukradkowym dopowiedzeniem że "Pieniądze będą przeznaczone w pierwszej kolejności dla Polakow na Ukrainie i katolickich parafii"/ Ciekaw jestem Radku Twojego zdania na temat owego traktu - czy on był rzeczywiście przełomem w stosunkach polsko-ukraińskich czy też epizodem wymagający dopiero wytrwałej pracy ??? Pozdrawiam a za chwili jeszcze jeden post Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Wokół Wołynia i UPA 04.01.05, 21:28 Najpierw Radku kolejny cytat : OŚWIADCZENIE SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z dnia 10 lipca 2003 r. w związku z 60. rocznicą tragedii wołyńskiej Sześćdziesiąta rocznica tragedii ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji w czasie niemieckiej okupacji skłania do myślenia o przeszłości i o przyszłości polsko-ukraińskiego sąsiedztwa. Tragedii Polaków mordowanych i wypędzanych z ich miejsc zamieszkania przez zbrojne formacje Ukraińców towarzyszyły również cierpienia ludności ukraińskiej - ofiar polskich akcji zbrojnych. Była to tragedia obu naszych narodów. Pomordowanym i poległym na Wołyniu i w Galicji należy się szacunek i pamięć. Pochylamy głowy przed niewinnymi ofiarami. Nie może być usprawiedliwienia dla terroru, przemocy i okrucieństwa. Prawda o tamtych dramatycznych latach jest bolesna dla wszystkich. Polacy i Ukraińcy powinni ją jednak poznawać. Prawda, choćby najbardziej tragiczna, jest niezbędna do budowy trwałego porozumienia. Bolesne doświadczenia powinny stanowić dla nas również źródło refleksji o tym, że na nienawiści i konfliktach pomiędzy nami korzystali nasi przeciwnicy, a my - zawsze traciliśmy. Historia Europy jest pełna przykładów narodowych waśni, wojen, krwi i okrucieństwa, ale są też przykłady pojednania i porozumienia narodów, które chciały i potrafiły przezwyciężyć najtrudniejszą nawet przeszłość. Moralnym obowiązkiem tych, których sumienia wciąż porusza tragedia sprzed 60 lat, jest wezwanie do pojednania naszych narodów w imię przyszłości, w imię wspólnoty celów. Niech umiejętność przebaczania stanie się fundamentem lepszej przyszłości, dobrego sąsiedztwa i przyjaźni polsko-ukraińskiej. Koniec cytatu - myslę że było to mądre ośwadczenie /podobnie jak inne dotyczące Akcji Wisła/ Ale z drugiej strony nadal pamietam,że w polskiej, państwowej telewizji nie mogą być pokazane ukraińskie filmy dokumentalne dotyczące zarówno Wołynia jak i historii Ukraińskiej Powstańczej Armii, w polskich ksiegarnia zalega mnostwo ksiązek i albumów prezentujących tylko polską martyrologie i polsko-narodowy punkt spojrzenia na historię polssko-ukrainską. A teraz temat UPA - z owej definicji wynika kilka założen które nie budża wątpliwości : owa Armia była formacją wojskową której głownym celem było odzyskanie niepodległej Ukrainy,jej żołnierze toczyli tragiczną w skutkach zarówno dla nich jak i drugiej strony z wszelkimi mozliwymi wrogami /tj Niemcami i ich formacjami pomoczniczymi często wysługującymi się wcielonymi Polakami, partyzantka soviecką, partyzantką polską wszelkich barw,z NKWD i jej formacjami pomocniczymi również wysługującymi się Polakami w owych batalionach, wreszccie walczyli z regularnym wojskiem sovieckim i polsko-komunistycznym/. Czyż mozna sobie wyobrazic bardziej tragiczną sytuację ???. Z drugiej strony - było to wojsko "chłopskie" niezwykle okrutne w przybieranyc h metodach działania. Ale przecież i w tej ocenie musimy pamietac o niezwykłym okrucieństwie chłopskiej rabacji jakuba Szeli, potwornie okrutnej wojnie domowej w Hiszpanii,całkiem wspólczesnych "wojskach chłopskich" - chociażby serbskich, chorawckich i bośniackicj, czy Tusich i Hutu w "najbrdziej zmisjonowanym kraju Afryki" Przepraszając za dawkę demagogii - pozdrawiam serdecznie A temat die polnische Schutzepolizei na Wołyniu podrzuciłem na formu Polska- ukraina - może się czegoś dowiemy /chociaż osobiście mam poważne wątpliwości co do wiedzy tamtych forumnowiczów :-9 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Traktat, UPA, Juszczenko 05.01.05, 21:43 Witam Odwiedzanie forum Rz. stalo sie dla mnie codziennym zwyczajem;) Czy traktat stal sie jeszcze jednym ustaleniem ktore nie jest realizowane? W pewnych kwestiach na szczescie jednak nie. Widac po obu stronach granicy przynajmniej wole tworzenia szkol dla mniejszosci. Funkcjonuja polskie szkoly na Ukrainie i szkoly z jezykiem ukrainskim w Polsce. Mozna miec oczywiscie pewne zastrzezenia, ale generalnie nie jest tragicznie. Niestety nie wszedzie jest rozowo. Masz racje ze panstwo polskie pozostalosci dorobku kulturowego po Ukraincach deportowanych w ramach Akcji W i wczesniejszych wysiedlen do ZSRR traktuje po macoszemu. Nie tylko lemkowskie cmentarze, ktore niszczeja. Z Twoich wczesniejszych postow pamietam smutny los wielu cerkwi:( Jesli chodzi o Cmentarz Orlat to widac, moim skromnym zdaniem, brak dobrej woli ze strony polskiej. Odnosze sie negatywnie do koncepcji umieszczenia tam napisu o poleglych obroncach Polski. Trudno dziwic sie radzie Lwowa, ze nie chciala tablicy takiej tresci. Takie same zachowanie cechowalo strone polska w przypadku tablic z Przemysla gdy chodzilo o pochowek zolnierzy UPA poleglych w Birczy i Lisznej. Jest iskierka nadziei ze pomaranczowa rewolucja zmieni na trwale stosunek Polakow do Ukraicow. Zauwaz Piotrze, ze nikt (przynajmniej na razie) nie podtrzymuje watkow dotyczacych rzekomego nacjonalizmu Juszczenki. Moze ta tendencja utrzyma sie na dluzej? Jako ciekawostke dotyczaca niedawnych wyborow zalinkuje ciekawy tekst dotyczacy stosunku prezydenta Bialorusi do wyboru dokonanego przez ukrainski narod. "Przy tym Łukaszenka bardzo pozytywnie wypowiedział się o Juszczence. „Ukraina wybrała proukraińskiego prezydenta”, - powiedział prezydent Białorusi. „Prezydent Juszczenko nie ma innego wyjścia, jak pracować w interesie swojego narodu”, - powiedział Łukaszenka. Wówczas, według niego, do rozłamu w społeczeństwie ukraińskim nie dojdzie. „Nie należy krzyczeć, że na Ukrainie nastał prozachodni prezydent, - oświadczył prezydent Białorusi. – Myślę, że Ukraina będzie podążać w prawidłowym kierunku” www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=7955 Na koniec wroce jeszcze na chwile do Wolynia. Do Twojej "definicji" UPA nie jestem w stanie nic dodac. Tak samo jak trafne sa spostrzezenia co do okrucienstwa wojny prowadzonej przez oddzialy nieregularne - jak to okresliles "chlopskie wojsko". Takie same dzialania prowadzily rowniez oddzialy BCh, czy inne formacje polskie na terenie polsko-ukrainskich walk. I nie ma tu znaczenia ilosc ofiar po kazdej ze stron. Moze juz o tym pisalem (duzo postow, wiec trudno wszystko spamietac) - tragedia w tych walkach jest fakt ze w akcjach zarowno UPA, jak i formacji polskich gineli przewaznie ludzie nie majacy z tym nic wspolnego. Na zakonczenie dzisiejszej wypowiedzi zacytuje dwa fragmenty Litopysu UPA, aby pokazac kolejny punkt widzenia. "The UPA began its armed struggle in Ukraine mainly in response to the terroristic policy of the German occupational regime and the similar policy of the Soviet partisans. During 1942 the Soviets sent a massive parachute force into Polissia and the forested parts of Volyn' to engage in diversionary work. The Soviets' numbers were strengthened by escapees from German prisons and Ukrainians, Poles, Jews and Gypsies fleeing German persecution. In the area between the Buh and the Dnipro Rivers, there began to operate a force of 10-15,000 Soviet partisans. Their sabotage of the railroads led to German reprisals against the Ukrainian population - villages were burned and their inhabitants massacred, The Soviet partisans also waged terror against but in same cases, against entire settlements. For that reason, as early as 1943 Ukrainians began to organize small armed units inorder to wage a self-defense and to protect their settlements. During the winter of 1942-43, those units grew into large military formations and took on the name the Ukrainian Insurgent Army (UPA)." "In May, the Germans decided to take advantage of the traditional Ukrainian-Polish antagonism and put Polish police units into battle with the UPA. They transferred larger units of the Polish gendarmerie to Volyn' and recruited local Poles to the police force. The more sober-minded Polish citizens tried to stop their countrymen from taking part in these actions, but their warnings went unheeded. Many Poles entered the German police units and participated in the Germans' anti-Ukrainian operations. The report provides detailed information about the German police forces in the Luts'k area and describes the activities of individual units. At the military post in Luts'k there were about 500 Germans - an army garrison and various police units; about 1700 Poles - the gendarmerie and euxiliary police; about 100 Ukrainians - the Schutzbatalion and about 150 men whose national identity is not specified (probably of various background) - the Schytzmanschaft." www.infoukes.com/upa/series01/sum05.html A na forum Polska-Ukraina nikt nie chce wypowiedziec sie na temat "Schutzmannschaft", moze jeszcze ktos sie odezwie. A tymczasem jak zwykle pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Święta,UPA, Juszczenko 06.01.05, 17:41 Witam serdecznie Zanim "ruszę w bój" - SERDECZNIE ŻYCZENIA DLA TYCH KTÓRZY DZIŚ ŚWIĘTUJĄ WIGILIE I RUSZĄ NA WEŁYKIE POWECZERIA - DZIS PRZECIEŻ ŚWIĘTA PODŁUG "STAREGO STYLU". Pewno zaraz posłucham kolędowej mp3 w wykonia Julii Doszny i jej rockowych wersji z płytki przywiezionej lecie od "moich..." A u nas ...katolików Swięto Trzech Króli, święcona kredo mirra... i owe KMB nad drzwiami... Ale wracam do tematu - oto Radku kilka cytatów Mgły nad Wołyniem polityka.onet.pl/162,1118675,4,,druk.html JAGIENKA WILCZAK /.../ Za komunizmu Moskwa, a także ówczesny Kijów uznawały OUN oraz UPA za organizacje zbrodnicze. Odmawiały im kombatanctwa. Wielu dowódców wywieziono do gułagów. Ale wcale nie ze względu na zbrodnie popełnione na wołyńskich Polakach. Komuniści nigdy nie zaakceptowali dążeń narodowych, państwowych Ukraińców, nacjonalistycznej idei utworzenia własnego państwa, w dodatku niekomunistycznego. UPA do dziś jest przez władzę w Kijowie oficjalnie uznawana za bandycką partyzantkę. /.../ Tymczasem na zachodniej Ukrainie, od Lwowa po Łuck i Równe, UPA jest uznawana za armię bohaterów. To UPA walczyła o wolność z Polakami, komunistami, także z Niemcami. Była więc z krwi i kości patriotyczną partyzantką. Teraz w niepodległej Ukrainie ten kult się odrodził i umocnił, UPA jest niemal czczona. Nawiązujące do ideologii UPA ugrupowanie nacjonalistyczne UNA-UNSO ma swych przedstawicieli w Radzie Najwyższej. Co więcej, dla prawicy (nie tylko tej skrajnej) czasy świetności UPA i jej ideologia stały się wartościami, do których ma obowiązek odwoływać się każdy prawdziwy Ukrainiec – patriota i antykomunista. Bo to właśnie tu przechowano tradycje narodowe. Ku czci dowódców sypie się kurhany, a w Równem i Zbarażu stanęły pomniki Sawura. To dzięki żywej pamięci bohaterów UPA odrodziła się niepodległa Ukraina – twierdzi się z przekonaniem w wielu środowiskach. W tej sytuacji rozmowa o zbrodniach, rzeziach, ludobójstwie jest uważana za szkodliwą, godzącą w narodowe ideały i wartości. Dla wielu również za nieuprawnioną i przedwczesną: wciąż żywe są nadzieje, że historia odsłoni nieznaną dotąd kartę, która pozwoli obwinić za Wołyń wyłącznie Polaków. Dla innych rocznicowe obchody są próbą wykorzystania przez Polskę kryzysu politycznego, w jakim trwa Ukraina, próbą upokorzenia jej, osłabienia pozycji na Zachodzie, a w końcu wymuszenia nienależnych przeprosin. /.../ W sprawie Wołynia milczy wciąż Wiktor Juszczenko, lider ugrupowania Nasza Ukraina, najbardziej proeuropejskiego, postępowego i demokratycznego. Juszczenko w czasie konfliktu z Kuczmą zabiegał o wsparcie Warszawy i otrzymał je. Polska umocniła jego pozycję przywódcy tych sił demokratycznych, na które w przyszłości stawia Warszawa w partnerstwie z Ukrainą. Co do rocznicy Wołynia, demokratyczna Nasza Ukraina zajmuje niejasne stanowisko. Nie tylko jej lider nie wypowiedział się w sprawie upamiętnienia rocznicy mordów. Jeden z posłów ugrupowania Wasyl Czerwonyj, deputowany z Łucka, organizuje jawnie akcje rozklejania antypolskich ulotek w miastach (taka akcja przywitała prezydenckiego ministra Marka Siwca, gdy niedawno odwiedził Łuck i Ostróg). Deputowany organizuje też pikiety antypolskie złożone z nacjonalistycznej młodzieży, wyposażonej w symbole i flagi OUN i UPA. Czerwonyj publicznie neguje ustalenia historyków, zmienia fakty, a jego wypowiedzi niebezpiecznie ocierają się o nazizm. – Głęboko się mylicie, że Wołyniacy pozwolą Kuczmie odsłonić w Łucku pomnik z antyukraińskimi napisami – odgrażał się niedawno, zresztą w obecności polskich historyków i ambasadora RP (chodzi o pomnik, jaki zgodnie z ustaleniami prezydentów ma zostać odsłonięty podczas obchodów upamiętniających Wołyń). Każde ugrupowanie ma swą ekstremę. Juszczenko jednak ani razu nie odciął się od zachowań ani wypowiedzi deputowanego swojego bloku. Czy tylko z powodu politycznych kalkulacji, z obawy, że uznając historyczne fakty narazi się własnemu elektoratowi, licznemu zwłaszcza w zachodniej Ukrainie? Takie kalkulacje świadczą o słabości lidera demokratów. Koniec cytatu - dziwna ta rzeszowianka Pani Jagienka - dziś zapewne na fali "politycznej poprawności" i fali poparcia dla "pomarańczowych..." juz by tak krytycznie o Juszczence nie napisała... ale artykul zdaje sie sprzed dwóch lat , pełen niebezpiecznych uogolnien -bo to i nie cała zachodnia Ukraina tak pamięć UPA hołubi, a i Polacy na Wołyniu to też nie takie "baranki bez winy" wystawinione na rzeż. Ostatnio w ksiegarni ogladnąłem bardzo obszerne opracowanie na temat polskiego osadnictwa wojskowego na Wołyniu w latach 1920 -1939 - wielka praca, dobrze udokumentowana i ... mój generalny wniosek - owi nieszczęsni osadnicy wywożeni na Sybir w latach 1940-1941 - czym sie róznili w czasch II rz-plitej od francuskich kolonizatorów w algerii czy indochinach,hiszpańskich konkwistadorów w Amerykach, Portugalczyków w Azji pld-wsch ???? Czyż na ulicach Rownego czy Łucka w kolejne święta państwowe lat 30 -tych nie paradowali od święta członkowie Ligi Morskiej i Kolonialnej w korkowych chełmach i krotkich spodenkach - gotowi do kolonizacji... Madagaskaru ???? Troche to demagogiczne pytanie ale czemu nie może być postawione ? O UPA jest bardzo ciekawa stronka, jest na niej dużo książek i opracowań niedostępnych w naszych księgarniach. Np. są na niej wspomnienia Hrynia pt."Zimą w bunkrze". /przytaczam za forum Werchowyna/ www.geocities.com/upahistory/main.html Mysle sobie Radku, że jak czas, zdrowie i Bog pozwoli będzie o czym pogadać w tym nowym 2005 roku !!! A litopisy UPA - dadzą oj dadzą tematow do rozmow !!! Serdecznie pozdrawiam - zapraszając nieustannie postronnych czytaczy do wejscia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
darino pobór do UPA 06.01.05, 18:55 Chciałbym podkreślić, że na terenie gminy Bircza poborowi w latach 1943-46 otrzymywali karty powołania do UPA, a niestawienie się groziło poważnymi konsekwencjami do kary śmierci włącznie. Z drugiej strony NKWD karało śmiercią rodziny żołnierzy UPA - przykładem może byc zabójstwo pana Popowniaka z Lipy (przysiółek Kuzie) na progu własnego domu za niewydanie syna walczącego w UPA ! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Swieta 06.01.05, 21:50 Witam Na wstepie przylacze sie do Piotrowych zyczen. Weselych Swiat Rizdwa Chrystowoho dla wszystkich swietujacych wedlug starego stylu. Czy wiecie drodzy forumowicze, ze w Zakopanem kwitnie ekumenizm? www.cerkiew.pl/wydarzenie.php?id=612 Mysle, ze zgoda Kardynala Macharskiego na Liturgie wschodnia w katolickich swiatyniach to bardzo ladny gest. Mile, ze zgoda dotyczy nie tylko nabozenstw grekokatolikow, ale i prawoslawnych. Po tak milej informacji nie bede dzis wracal do tematow ciezszych. Jutro oczywiscie mam zamiar kontynuowac obecne watki. Pozdrawiam serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino pogrom Ukraińców w Brzusce 1940-42 ? 20.01.05, 13:31 Pytanie o to padło na forum gminy Bircza i bardzo mnie zainteresowało. Nigdy nie słyszałem o takich wystąpieniach tak wcześnie (dopiero w 1944 roku). Poza tym wydaje mi się niemożliwe, aby takie wystąpienia miały miejsce za okupacji sowieckiej - Brzuska leży 4-5 km od byłej granicy sowiecko-niemieckiej, bezpośrednio na zapleczu umacnianej wówczas linii Mołotowa. W tym czasie trwała również wielka akcja wysiedleńcza (rozkułaczanie). Czyli raczej mogło to mieć miejsce za okupacji niemieckiej. Co o tym sądzicie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino Riko Jaryj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:24 W książce Ryszarda Torzeckiego "Kwestia ukraińska w Polsce w latach 1923-1929" znalazłem ciekawą notkę postaci związanej z Rzeszowem: "JARY RICHARD, z ukr. Riko Jaryj (14 VI 1898 - ?), urodzony w Rzeszowie jako syn oficera autriackiego. W jego rodzie byli Austriacy, Czesi, Węgrzy, Polacy i Ukraincy. Ukończył Theresianum w 1917 roku. Nie był oficerem frontowym ani rotmistrzem włoskim, ale oficerem intendentury na froncie włoskim. Do kawalerii w UHA wstąpił z werbunku wiedeńskiego, brał udział w jej formowaniu i w walkach UHA w Galicji i za Zbruczem w brygadzie gen. Kraussa. Uczestniczył w rajdach formacji UNR gen. Omelianowicza Pawlenki. W 1920 roku walczył w armii UNR po stronie Polski. Razem z brygadą gen. Kraussa wycofał się na Ruś Zakarpacką. Tam ożenił się w październiku 1922 roku z Rozalią Szpilfogel wyznania greckokatolickiego (Żydówką z pochodzenia, córką karczmarza z Przemyśla). Wyjechał do Bawarii i wstąpił do służby dywersyjnej, później przeszedł do Abwehry w Berlinie. Był przystojny, bardzo inteligentny, obyty, umiał pozyskiwać sobie ludzi. Konowalec potrzebował dla UWO poparcia Niemiec, a Jary cieszył się dużym uznaniem Reichswehry - tak doszło do zacieśnienia współpracy i zależności. Jary utrzymywał też kontakty z hitlerowcami, którzy stanowili alternatywę współpracy. Posądzano do o przyczynienie się do rozłamu OUN na frakcję M i R. Poparł banderowców w lipcu 1941 roku, kiedy to przestał odgrywać poważniejszą rolę w życiu organizacyjnym i politycznym ukraińskich nacjonalistów. Przeżył wojnę. Mieszkał w Austrii. Dalsze losy nieznane." Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Riko Jaryj 07.01.05, 16:24 Witam Wczoraj nie rozpisywalem sie zbytnio, raz ze nie chcialem przy dobrych wiesciach poruszac tematow ciezszych, dwa ze zapoznawalem sie dopiero z nowymi materialami. Nowe watki poruszone przez Darino sa dobra ilustracja tragicznych wyborow przed ktorymi stawali Ukraincy w czasie II wojny. Pobor do UPA nie dawal zbytniego wyboru. Albo jestes z nami, albo przeciw nam. Z drugiej strony po zajeciu terenow Ukrainy przez Armie Czerwona byl juz tylko jeden wybor. Poniewaz za wybor trudno uznac perspektywe wycieczki krajoznawczej w region o wyjatkowo niesprzyjajacym klimacie. Na terenach Polski wstepowanie do UPA bylo (tak przynajmniej sadze) podyktowane checia obrony ludnosci przed wywozkami. Kolejny post Darino tez pokazuje dziwne losy "ludzi pogranicza". Czesto o kolejach losu decydowal przypadek, czasem jednorazowy wybor dokonany w jakims momencie zycia. Zawsze gdy czytam o takich postaciach mysle o podzialach przebiegajacych nieraz w jednej rodzinie. Widac to na przyklad w rodzinie Onyszkewyczow. Wiesz Piotrze, artykul z Polityki byl chyba pisany w celu udowodnienia wczesniejszych zalozen i na pewno dzis wygladalby inaczej. I tu troszeczke temat zachodzi na kwestie Traktatu. Chetnie obejrzalbym film "Wijna bez peremozciw" dotyczacy wydarzen lata 43 i pozniej. Niestety podzielam Twoje obawy - tego filmu raczej nie obejrzymy w TVP. A szkoda. Aby nie konczyc postu smutnymi refleksjami proponuje "wirtualna" podroz do Wirowa. www.sokolowpodl.pl/modules.php?set_albumName=album05&id=wirow&op=modload&name=gallery&file=index&include=view_p hoto.php Niedawno linkowalem tekst wiec fotka moze byc uzupelnieniem. Zwroc (zwroccie) uwage na architekture tego budynku. Zyczac milego weekendu nieustajaco pozdrawiam R. P.S. Wczorajszy link bede poznawac w trakcie weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Foto link 07.01.05, 16:31 Link niestety dziala dopiero po przepianiu calosci:( Mozna bez problemu dostac sie ze strony glownej. Milego ogladania R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr rekrutacje,rekwizycje i zyciowe wybiry 07.01.05, 18:34 Witam serdecznie - mam nadzieje że Darino zagości dłużej u nas. Jego głosy pieknie wpisuja się w naszą dość chaotyczną ale .. ciekawą dyskusję. Dziś ograniczą sie do skomentowania ostatnich postow i ..."ponudzenia" Zadna wojna, a domowa w szczegolności nie obchodziła sie od przymusowego rekrutowania "mięsa armatniego" - mysle że tak było często i w przypadku partyzantki polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej ... i grożby smierci za odmowe wejscia jak i za "dezercję" Tak samo jak szkody prostych ludzi padających ofiarą rekwizyzji, przymusowych kontygentów. Pamietacie zapewne jak oliwy do ognia na wołyniu dolewała partyzantka AK ktora z "upodobaniem" zopatrywała sie /głownie drogą rabunku odzieży, zywności,bydła/ w ukraińskich wioskach /vide link Radka po angielsku/. A z kolei polscy urzędnicy w słuzbie administracji niemieckiej dbali o ściąganie kontygentow na rzecz Niemców również z tych wiosek. Nie wynikalo to być może tylko z uprzedzen - Polakow było na wołyniu do wojny tylko 19 % więc i polskich osad bylo odpowiednio mniej. A branie rekruta - masz racje Radku że wtedy obowiązywala prosta zasada "kto nie z nami ten przeciw nam". Nie mam przy tym najmniejszej ochoty usprawiedliwiania potwornych czynów UPA - bo nie mialoby to najmniejszego sensu. Zawsze jednak będę wyznawal zasadę że nie wolno postrzegać historii w kolorach czarno-białych i "odpowiedzialności zbiorowej" A co do owego Richarda - postać galicjanina wielonarodowościowego,jek pisześz Dareczku rodem z Rzeszowa- który urodzil sie w niewlasciwych czasach i dokonywał raczej złych wyborów "kariery" :-) Znacznie bardziej wolałbym raczej czytać /na szczęscie już kiedyś o nich pisaliśmy :)- o rzeszowsko-zalesiańskich księżach grekokatolickich- Julianie Hanasewyczu,Janie /Iwanie/ Nehrebeckim czy ks. Kaminskym czy wielce zasłuzonym dla Rzeszowa -Henryku Hanasiewiczu - patronie rzeszowskiej ulicy, bratanku zalesiańskiego parocha o tym samym nazwisku. Pozdrawiam Was - a za chwile jeszcze jeden post z zasygnalizowaniem dwóch ciekawych tematów Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Riko Jaryj 11.01.05, 10:34 Witam Wszedłem sobie po dłuższym niebywaniu na forum Rzeszów i przeczytałem dyskusję. Może nie będę zabierał głosu w sprawach Wołynia i UPA, bo nic nowego tu nie dodam. I bardziej mnie krecą tematy pogranicza: wyborów narodowościowych, asymilacji, małżeństwmieszanych itp- to co Wolfie poruszałeś na wcześniejszych postach. A co do UPA - oglądałem wspominany przez ciebie film |Vijna bez peremożciv. Mam go chyba nawet na kasecie. Bodajże z tv 1+1. Ja mam w kablówce tv5 - czyli kanał opozycyjny /wcześniej przynajmniej tak było/ który na bieżąco relacjonował wydażenia z Majdanu. Poruszane są tam też problemy historyczne - i te wojenne i te z lat ostatnich czyli np akcja Ukrajina bez Kuczmy z początku lat 90. Naprawdę fajnie /i obiektywnie/ są tam przedstaiane ww tematy. Zawsze to ciekawiej porównać 2 telewizje niż tylko źródła internetowe. Reasumując - bo się trochę zagalopowałem, problemy miedzy naszymi narodami wynikają raczej z braku wiedzy o sobie, kontaktów i stereotypów, szczególnie negatywnych. Narody żyjace w jednym państwie przez kilkaset lat /wcale nie było tak źle/ dziś wiedzą o sobie tylko tyle, że były bandy, rzezie i wysiedlenia. Czyli po 40 mln bandytów po obu stronach. Wielką rolę mają dziś media, żeby te liczby się zmieniły. Po stronie ukraińskiej pojawiają się media wolne, zainteresowane podwyższaneim jakości programu. A w tym mieści sie także odkrwanie historii. W Polsce mamy wolne media, ale długo, aż do Pomarańczowej Rewolucji, nie wychodziły poza schemat Wołyń, UPA, handlarze i mafia. Dzisiaj ta tendencja się zmieniła - i oby była trwała. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
darino zbór Kościoła Zielonoświątkowego w Brzeżawie 07.01.05, 18:13 Na forum Birczy pojawiły się ciekawe informacje na temat historii zboru w Brzeżawie - gorąco zapraszam ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ciekawy wątek 07.01.05, 18:54 Ostatnio czytuje ciekwą ksiązkę tom III Dziejow Podkarpacia w nim i opracowania o UPA a i dwie prace Aleksandra Kolanczuka "sojusznicze sily zbrojne Ukrainskiej Republiki Ludowej w Polsce /organizacja,wspolna walka, internowanie/ oraz Jana Jacka Bruskiego "epilog soluszu polsko ukrainskiego. drugi pochod Zimowy /październik -listopad 1921/ I w tej pierwszej pracy wyczytałem kilka ciekawych zdań stanowiących niezły suplement do mojej dyskusji z radkiem "...wieli oficerów URL, w tym pona 40 będących w okresie międzywojennym na kontrakcie w wojsku polski, a miedzy innymi Borys barwińskyj,Wasyl czabaniwskyj, wiktor maleć,Mokola stecyszyn,Arkadij Walijskij,Petro Samutin,Konstantin Smowskyj, żmobilizowani walczyli w 1939 roku w obronie Polski, poźniej awansowani zostali przez emigracyjny rzxąd URL do stopni generalskich. Płk Pawło Bazylwskyj w 1939 roku wraz z około trzydziestotysieczną grupa Ukrainców - żołnierzy wojska Polskiego dostal sie do niewoli sovieckiej, a nastepnie, jak setki innych lagerników wstapil do armii gen Andersa, przedł szlak bojowy tej armii, po wojnie osiadł w anglii i bral udzial w działalności organizacji kombatanckich. Radku - kiedys zapytaleś - dokąd nas ta dyskusja zaprowadzi - ja tylko widze ,że im dalej w las - tym wiecej drzew. Za zaproszenie do forum Bircza dziekuje - czesto tam zaglądam - może kiedys tam opowiem o ciekawej JW 2660 ;-) Milego wypoczynku weekendowego - do "poczytania'po weekendzie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ciekawy wątek 11.01.05, 15:35 Witam Ostatni post Andrijka sprowadzil mnie troche na ziemie, szczególnie fragment o „40 milionach bandytow”. Mysle ze ta wypowiedz jest zgrabnym podsumowaniem tematow okolowolynskich. Druga poruszona kwestia, mysle, jest warta pociagniecia przez chwile dalej. Sprawy pogranicza, wyborow, samookreslenia sa bardzo ciekawe. Doswiadczenia z roznych regionow sa na pewno rozne, tak samo jak rozne będą spojrzenia na wyzej wymienione kwestie. Tym bardziej, ze każdy z Czytaczy ma na pewno swoje doswiadczenia i refleksje. Faktycznie czasem nasze forumowe rozmowy sa chaotyczne, ale chyba to specyfika stosowanego medium;) Aby podtrzymac chaotyczna tendencje;) nawiaze dzis do wczesniejszych rozmow na temat Lemkow. Aby troche „doksztalcic się” poszperalem w necie i znalazlem tekst który pokazuje jeszcze inny wymiar spraw Lemkowskich. „Z kontekstu i tonu różnych pism wychodzących z MSW można jedynie domyślać się, że zaostrzenie konfliktu łemkowsko-ukraińskiego w końcu lat sześćdziesiątych traktowano jako sytuację korzystną dla interesów państwa polskiego, bowiem konflikt ten osłabiał ruch ukraiński w Polsce. Gromadzono w tym czasie wiele pism od Ukraińców o treści mówiącej, że Łemkowie pragnący oderwania od Ukraińców to renegaci zbałamuceni przez „Łemko-Sojuz”, reprezentujący antysocjalistyczne tendencje wśród łemkowskiej grupy etnograficznej16. Z drugiej zaś strony konfliktu napływała korespondencja, dokumentująca nacjonalistyczne postawy wśród Ukraińców17. Brak jest natomiast w udostępnianych obecnie dokumentach informacji o jakiejkolwiek ingerencji MSW w ten konfilkt. Nic nie wskazywało także na to, że antagonizmy łemkowsko- ukraińskie zaczną wygasać. Bierność władz w ówczesnych realiach oznaczała przyzwolenie na trwanie istniejącego stanu rzeczy” kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/14/14kom_miranovicz.htm Coz Drodzy Czytaczy sadzicie na temat tego tekstu? Pozostaje jeszcze watek z ostatniego piotrowego linku, ale do niego obiecuje wrocic w niedalekiej przyszlosci. Tymczasem zycze milej lektury i pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Podziały etniczne Pogórza Przemyskiego 11.01.05, 16:05 Czy przeprowadzono jakąś klasyfikację etniczną ludności PP ? Mam z tym lekki problem: wiadomo o ludności polskiej i ukraińskiej - dużo miejscowości było mieszanych etnicznie, jeszcze więcej ukraińskich, trochę polskich. Jak na to nałożyć występowanie wsi łemkowskich (jak przeczytałem ostatnio Grąziowa była taką wsią). w materiałach etnograficznych wyróżnia się polskich Pogórzan i ukraińskich Dolinian. Jak sobie z tym dać radę ? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Podziały etniczne Pogórza Przemyskiego 11.01.05, 17:24 Witam serdecznie Napierw odniosę sie do tekstu Darino : czytałem ową dyskusję na temat Grąziowej /przypominam dawna wioska ukraińska z tzw worka arłamowskiego/ na forum Werchowyna . I tu mam jedną zasadniczą uwagę to z pewnością fakt,że owa wioska była lokowana na prawie wołoskim. Ale to wcale nie potwierdza faktu,że owa wioska w okresie m-wojennym była zamieszkiwana przez ŁEMKÓW. Możesz np zobaczyć zrekonstruowaną cerkiew z tej wsi w skansenie w Sanoku ; to przecież mocno rozbudowana -ale cerkiew BOJKOWSKA. Oczywiście nie jest to żaden argument ostateczny - gdyż np w okolicach Rymanowa - w nieistniejącej dziś wsi Wulka /vel wólka/ studenci architektury ze Lwowa zinwentaryzowali w latach trzydziestych chałupę mającą cechy budownictwa bojkowskiego !! :) Kiedyś pisalismy tu na temat podziału ludności ruskiej /ale chyba bez zakonczenia tematu :(/ Wydaje sie mi jednak że niezależnie od naukowych definicji i zakresu terenu łemkowskiego , bojkowskiego i Dolinian - to mysle że łemkowszczyzna "urywała" się na rzece Osława i okolicach Komanczy. A lata 60-te - Radku był to okres intensywnej inwiligacji ludności ukraińskiej przez sluzby SB - i skłocanie tego środowiska wydaje się mi jednym z "instrumentow' pracy tych służb. Przy okazji lat PRL - mam pytanie czy nie macie panowie dostepu do rozporządzenia owczesnego ministra administracji...z 1977 roku o zmianie nazw miejscowości w Bieszczadach i Beskidzie ??? Wtedy to m.in. zmieniono nazwę Muczne na Kazimierzowo / ponoc na cześć Wielkiego łowczego z Arłamowa plk Doskoczyńskiego- pupilka ówczesnych władz . Przy okazji zmieniano nazwy /niejako jako ciąg dalszy akcji wisła i kasacji ksiąg wieczystych/ oryginalne łemkowskie i ukraińskie nazwy miejscowości !!! Częsc owych nazw przywrócono ponoć w 1981 roku. Na dzisiaj pozdrawiam. Namawiam na oglądanie w TV3 programu Etniczne Klimaty prowadzonego przez Briana Scotta /tego z rmf-u/ W tą sobotę było o Łemkach i ukraińcach na Dolnym sląsku i pomorzu. W tym o obyczajach bozonarodzeniowych. W najblizszą sobote ma być m.in. o swięcie Jordanu - tv3 o godz. 12.40 !!! Jest również ciekawa strona internetowa "etniczne klimaty" a tam m.in. biogramy Julii Doszny i Petro Murianki /czyli Piotra trochanowskiego/ Pozdrawiam serdecznie Ps A chaotyczność naszej dyskusji TO JEJ CUDOWNA ZALETA :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Podzialy etniczne, kampania wrzesniowa. 12.01.05, 20:52 Witam Niestety na pytania Darina o podzialy etniczne nie jestem w stanie odpowiedziec. Ta niewielka wiedza jaka posiadam pochodzi od Ciebie i z Werchowyny. Faktycznie temat pozostal jakos w zawieszeniu, moze jeszcze bedzie okazja wrocic. Jako ciekawostke troche zwiazana z podzialem ludnosci ruskiej pozwole sobie zalinkowac mape Zachidnoukrajinskych Plemen. Moze tez dostarczy materialu do rozmow? www.harazd.net/%7Enadbuhom/mapy-historia/mapy_9.htm W swoim niedawnym poscie wrociles na chwile Piotrze do "ruskich" zolnierzy w II RP i kampanii wrzesniowej. Pomyslalem, ze mozna jeszcze na chwile wrocic do "wrzesnia". Tekst dotyczy ludnosci bialoruskiej w wojsku II RP, ale sa w nim rowniez wymieniani Poleszucy. "Wg relacji oficerów walczących na tamtym terenie najwięcej uciekało przedstawicieli mniejszości kresowych: Białorusinów, Ukraińców, Żydów, „tutejszych” — Poleszuków. Dowódcy poszczególnych jednostek borykali się przez pewien czas z tym problemem, szukając skutecznych rozwiązań. Wroga postawa mniejszości białoruskiej, ukraińskiej i żydowskiej na Polesiu wobec Wojska Polskiego i polskiej ludności cywilnej oraz jej nieukrywane sympatie prosowieckie spowodowały dużą nieufność wobec żołnierzy, rekrutujących się spośród tych narodowości. Nieufność wobec nich wzrastała również na skutek częstych dezercji żołnierzy reprezentujących te mniejszości. Niektórzy dowódcy zwalniali ich wówczas do domów, aby pozbyć się ludzi niepewnych(...) „W kompanii miałem trochę żołnierzy — białorusinów i ukraińców, którzy trzymali się kupkami, coś radzili, a nocami podczas marszów ulatniali się bezpowrotnie. Przejrzałem sobie ewidencje, wynotowałem 40 chłopa, którzy pochodzili z terenów wschodnich, a reszta kompanii z Poznańskiego i Pomorza. D-com plutonów kazałem przywołać tych ludzi, których zebrałem w stodole, odebrałem broń, amunicję i rynsztunek. Koło stodoły wystawiłem posterunek, aby nikogo nie wypuszczał. Wieczorem był spodziewany odmarsz, więc powiedziałem tym ludziom, że jak nasze wojsko przejdzie, mogą sobie iść gdzie chcą (...) Podobnie opisuje zwolnienie żołnierzy białoruskich i ukraińskich pułkownik Adam Epler, dowódca dywizji „Kobryń” w Samodzielnej Grupie Operacyjnej „Polesie”, co wskazuje na wagę tego problemu, nękającego nie tylko dowódców na szczeblu kompanii, ale również dowództwo dywizji. Prawdopodobnie 22 września 1939 r. płk Epler wydał rozkaz dla swojej dywizji nakazujący m.in. zwolnienie mniejszości narodowych pod pretekstem niezdolności zdrowotnej do wykonywania dalszych zadań bojowych. Na mocy tego rozkazu dowódcy pododdziałów wysyłali żołnierzy tych narodowości do lekarza, a ten wydawał im zaświadczenia, które stawały się podstawą „legalnego” zwolnienia z wojska17." I jeszcze jeden fragment "Większość relacji oficerów różnych szczebli dowodzenia podkreśla, że po 17 września 1939 r. ucieczki z szeregów WP przybrały charakter masowy. Szczególnie dużo dezerterowało żołnierzy wywodzących się z tzw. mniejszości narodowych, zamieszkujących na terenach wschodnich przedwojennej Polski. Czy oznacza to jednak, że Polacy nie opuszczali samowolnie szeregów WP? Bez wątpienia zjawisko dezercji obejmowało także żołnierzy tej narodowości, niemniej jednak Polacy dezerterowali rzadziej niż przedstawiciele wspomnianych mniejszości narodowych. Polacy również stanowili trzon ostatnich oddziałów walczących z Sowietami i ogromną większość kadry oficerskiej. Niemniej w niektórych sytuacjach ich motywacje skłaniające do pozostania w szeregach armii polskiej były dalekie od wyłącznie ideowych. Tego rodzaju zjawisko zaistniało na Polesiu w czasie marszu SGO „Polesie” na południe a potem na zachód. Oddziały gen. Franciszka Kleeberga toczyły wówczas uciążliwe walki nie tylko z Armią Czerwoną, ale w znacznym stopniu z miejscową dywersją komunistyczną: białorusko-ukraińsko-żydowską. Grozę sytuacji powiększała niezwykle wroga postawa miejscowej ludności chłopskiej, tak, że pojedynczy żołnierze, oficerowie lub cywile z Polski centralnej padali często ofiarą samosądów i zbrojnych ataków. Dywersanci i chłopi „polowali” na pojedyncze patrole strzelając do nich z zasadzek. Rannych niemiłosiernie torturowano i dobijano. Nieprzypadkowo jeden z oficerów opisujących marsz SGO „Polesie” określił tamte wydarzenia mianem „powstania”, porównując je do krwawych ekscesów z czasów powstań kozackich" W cytowanym tekscie sa tez opinie pochlebne wobec zolnierzy z Polesia "W czasie kampanii wrześniowej gen. Juliusz Rómmel dowodził armią „Łódź”, w skład której wchodziła m.in. 30 DP, złożona w dużym stopniu z mieszkańców Polesia, w tym prawosławnych Poleszuków. Gen. Rómmel wysoko ocenił postawę bojową tej jednostki, wydając dla niej (28 września 1939 r.) rozkaz pochwalny. Czytamy w nim m.in.: „Już od pierwszego dnia walk 30 DP chlubnie zapisała się w dziejach historii oręża polskiego, kiedy walcząc na przedpolu górnej Wisły od 1 do 3 września, prowadząc walki opóźniające, bohatersko zmagała się z trzykrotną przewagą nieprzyjaciela. Nigdzie nie dała się przerwać." kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/06/06art_wierzbicki.htm Cytowany tekst jest dlugi, ale w pewnym stopniu uzupelnia nasze wczesniejsze rozmowy. Mam nadzieje, ze Was nie zanudzi. Pozdrawiam R. P.S. Przepraszam za duza ilosc cytatow, ale dzis mam niemoc tworcza;) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Podzialy etniczne, kampania wrzesniowa. 12.01.05, 21:06 Acha- widzę że w tym samym czasie dorwaliśmy sie do komputera - cóz moja Pani wałkuje "na wspolnej" wiec złapałem trochę czasu !! Co do wątków - staram się w miarę mozliwości wracać do juz poruszanych tematów - ale widzę ze ilośc materiału trochę mnie przerasta :-))) Co do Pogorza przemyskiego jak i Ukraińcow nadsania - to dość trudny temat ... z braku żródeł. Bo o tym obszarze można dowiedzieć się coś tylko z cytowanej tu kiedyś ksiązki Pana Andrzeja Saładiaka 'Pamiatki kultury ukrainskiej w Polsce..." i chyba "Pogórza przemyskiego" autorstwa Pana Stanisława Krycińskiego. Nie mniej jednak trzeba będzie trochę poszukać :-)) Pozdrawiam - Dobrej Nocy Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Muzyka i Podziały etniczne 12.01.05, 20:59 Witam- z uwagą przeczytałem linkowany przez ciebie Radku tekst - muszę przyznać że dowiedziałem sie o sprawach o których nie mialem zbyt dużego pojęcia. A więc Lemko-Sojuz, SB, Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. Musze przyznać że dopiero teraz jakoś to wszystko zacząłem rozumieć. A teraz inny temat - dotarła do mnie z Ukrainy piekna płyta CD "Karpatia - etniczna muzyka Ukrainy " a na niej ponad 30 utworów ludowej muzyki łemków, Bojkow i hucułow. Przy okazji dołączona ksiązeczka z tekstami pieśni po ukraińsku i w tłumaczeniu angielskim. A jeszcze w tej ksiązce krótkie opisy grup etnograficznych . Ciekawy opis dotyczy Łemków - przy czym tekst angielski i ukraiński znacznie różni sie od siebie. Najpierw angielski "The Lemkos traditionally lived in a region that today is in Ukraine, Poland and Slovakia .However, they no longer live in their homeland. After WWII 600 000 Lemkos were forcibly relocated by the Polish goverment into the western regions which Poland had just annexed from Germany. In Soviet Ukraine they were relocated far from their homeland so they would assimilate. Their culture was lying on farming." I z kolei tekst ukraiński w moim nieudolnym tłumaczeniu : "Lemkowie - etniczna grupa Ukraińsców, ktorzy od wieków zasiedlali obszar wschodnich Beskidów /częsci karpat pomiedzy rzekami San i Poprad, na zachód od rzeki Uż/.Najkrocej - na terytorium Polski w okolicach Gorlic, Rzeszowa,Tarnowa, Nowego Sącza,na terytorium Słowacji - w rejonie Preszowa, na Ukrainie - w okolicach Użgorodu i Pereczyna. W rezultacie międzynarodowej polityki rządów ZSRR i Polski w czasie II w.ś. i akcji Wisła - ponad 600 000 łemków faktycznie przemocą lub "obmaną" /oszustwem ?/ wysiedlono z ich autochtonicznych ziem do ZSRR/z zamiarem asymilacji- często nie więcej niż 3 rodziny do jednego punktu nasiedlenia/ na terytorium obłasti lwowskiej,tarnopolskiej i iwano-frankowskiej - a takze na zachod Polski" Koniec cytatu Ciekawe co ? - szczegolnie te "ziemie anektowane od Niemców ?" Ale nie będę sie znęcał nad owymi definicjami. Raczej wspomnę jeszcze że w nagraniach muzyki łemkowskiej uczestniczyli muzycy pochodzący z Tylicza, Krynicy, i Tylawy /Emilia hawryś ur w 1931 roku w Tyliczu, Pawliniuk Liuba ur w 1938r, w Tyliczu,Puszkar Paraska ur w 1923 r. w "Tyliowej", Anna Dawidowa ur. w 1934 r. w Krynicy. A nagrania dokonano w 2001 roku w Iwano-frankowsku. Jesli o mnie chodzi to najbardziej podobają mi się na tej płycie nagrania muzyki huculskiej /z nieodstępnymi trembitami/ i mocno archaiczna muzyka kapeli bojkowskiej A jeszcze dpowiem że jak na warunki ukraińskie - cena tej płyty okrutnie wysoka - 38 hrywien. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
darino zmiana nazw miejscowości 13.01.05, 00:40 Pamiętam zmiany nazw miejscowości w 1977 roku, na PP zmieniono mn. nazwę Żohatyn na Międzylesie i Huwniki na Wiarską Wieś. I rzeczywiście stare nazwy powróciły w 1981 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr zmiana nazw miejscowości 13.01.05, 16:30 Zmiany nazwy dotyczyly także szeregu innych miejscowości np Berehy na Brzegi, Poździacz na leszno czy Hujsko na Nowe Sady. I dotyczyly nie tylko ruskobrzmiacych nazw - np też wioski w owczesnym woj. tarnobrzeskim z Mordownia na Spokojna :) Mysle że odszukanie przepisow perelowskich wladz dałyby ciekawą lekturę. A co do Grąziowej - ciekaw jestem na jakich przeslankach oparta jest teza o łemkowskich mieszkancach tej miejscowości? Do radkowego linku mogę tylko powiedzieć - bardzo ciekawy tekst - szkoda że nie mowi nic o służbie bialoruskich zołnierzy /a i ukrainskich/ w armii andersa. Bowiem faktem są np "prawosławne " krzyże na cmentarzu pod Monte Cassino. O zydowskich zołnierzach - czytalemn że np masowo dezerterowali podczas pobytu brygady karpackiej w Palestynie i zasilali "ruch syjonistyczny" Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
darino Grąziowa 13.01.05, 17:14 O "łemkowskiej" Grąziowej przeczytałem jak i ty na forum "Werchowyna". Chyba wszystko opiera się na relacji dziadka jednej z uczestniczek forum. Co do armii Andersa, moim dalszym sąsiadem był pan - grekokatolik, który przeszedł cały szlak bojowy z tą armią i powrócił po wojnie w okolice Birczy. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Nazwy, dezercje 13.01.05, 19:37 Witam Wczorajszy link dalem jako uzupelnienie wczesniejszych rozmow. Mysle ze pokazuje sytuacje taka jaka byla. Sa tam pokazane rozne zachowania, od dezercji z niecheci do panstwa polskiego, przez chec powrotu do domu, do bohaterskiej walki. Z jednej strony, z punktu widzenia polskiej racji stanu dezercja byla zlem. Jednak stane w obronie tych ludzi. Na pewno swoj udzial w takim, a nie innym podejsciu miala polityka Polski wobec mniejszosci. Nie powinien budzic zdziwienia stosunek do panstwa polskiego po antycerkiewnych wystapieniach. Dochodzi do tego bolszewicka propaganda, dzialali tam przeciez agenci ZSRR. Jeszcze jedna kwestia byla sprawa myslenia "panstwowego" ludnosci Polesia. Dla nich Polska byla panstwem powstalym po 1918 roku, z ktorym zbytnio nie identyfikowali sie. Mimo tego wielu tych "ruskich" oddalo swoje zycie za Polske. Tekst ten zalinkowalem tez po trochu z przyczyn osobistych. Z jednego z wymienionych w tekscie pulkow zdezerterowal w czasie wojny polsko-bolszewickiej moj pra... Poruszyliscie ostatnio temat nazw miejscowosci. O zmianach nic ciekawego nie dodam, ale mysle ze mozna troche porozmawiac o pochodzeniu nazw. Iles postow wstecz skrobnalem tutaj o pochodzeniu nazwy Mokobody i o fakcie istnienia miejscowosci "ruskich" i "lackich". Na pewno duzo do powiedzenia na temat pochodzenia nazw miejscowosci na Podlasiu mialby Andrijko. Ze swej strony (troche na zachete) przytocze pochodzenie nazwy Putkowice. Ciekaw jestem bardzo jak duzy odsetek mieszkancow tej miejscowosci zdaje sobie sprawe z faktu ze ich prodkami byli putni bojarzy? Wlasnie od putnych bojarow wziela swa nazwe ta miejscowosc. Na pewno z pochodzeniem nazw wielu miejscowosci wiaza sie ciekawe historie. Na dzis koncze swoj post, poniewaz zachecony przez Piotra zaczynam czytac "Nowosielskiego" Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Nazwy,Pogórze Przemyskie 13.01.05, 21:31 Nie ukrywam,że darzę wielkim uczuciem piekny teren tego pogorza i ogolnie mówiąc teren tzw Gor słonnych. Co do nazw często spotyka sie tam okreslenie miejscowosci przymiotnikiem :"Ruski" np jawornik ruski, Piatkowa Ruska - podobnie jak np w okolicach Rymanowa Krolik Polski i Krolik Ruski. Co do ludności - z cytowanej przez radka mapy plemion wynika ogólny podzial grup etnicznych. Ale z pogorzem przemyskim jest pewnien proble - niby teren ukraińskich Dolinian ale z duzym wplywem zarówno klasycznej Ukrainy jak i Bojkow. Przed wojną etnografowie zaróno polscy jak i ukraińscy szkoły lwowskiej - raczej intewresowali sie Hucułami i łemkami. Co do wyrozniania grup etnicznych stosowali szereg kryteriów - język /np owe łem - łemkowskie i "boje" - bojkowskie/, stroje ludowe, budownictwo swieckie jak i sakralne,. dziś na terenie pogorza przemyskiego pozostaly jedynie cerkwie - i tu jest proble bo np znana Ci zapewne Darino cerkiew w Piatkowej /koło Slonnego/ - to cerkiew z licznymi cechami bojkowskimi!!! Cerkwie w kuzminie,Roztokach i Wojtkowej /chociaż trojdzielnośc tej pieknej cerkiewki upodabnia ją do cerkwi bojkowskiej/ to raczej narodowy styl ukrainski. Cerkiew w liskowatem - to przerobiona - ale jednak cerkiew BOJKOWSKA. Dalej na południe - Krościenko czy łodyna - to juz cerkwie ukraińskie /chociaż ta ostatnia ocechach łacińskich/. Budownictwo świeckie tutaj raczej sie kiepsko zachowało - chociaż np w łosdynie koło Ustrzyk Dolnych i na przedmieściach tych ustrzyk oglądałem kiedyś chaty /a raczej ich resztki/ o cechach długich hyż łemkowskich !!!! A co do Grąziowej - ponoc do 1959 roku zamieszkiwali ją osadnicy greccy - uciekinierzy z Grecji /partyzanci komunistyczny którzy uciekli przed represjami brytyjskich wyzwolicieli w latach 40-tych/. To na razie tyle - przepraszam za znaczną dawkę "mądrzenie" sie. Ps a okolice arłamowa m.in Suchy Obycz jak i tereny połozone miedzy Dynowem a birczą po "ukraińskiej" stronie Sanu są RADKU naprawdę bardzo piekne i na swój sposób dziewicze !!! :-))) Podobnie jak piekna trasa samochodowa pomiedzy Nienadową a Birczą !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Nie tylko Rusini 14.01.05, 19:02 Mam wielka chec wybrac sie na, tak polecane przez Ciebie, tereny. Jak wiesz w ubieglym roku czynniki niezalezne ode mnie uniemozliwily to. Pozostaje miec nadzieje, ze w tym roku sie uda. Nie ukrywam rowniez ze byloby mi milo gdybym mogl porozmawiac z Toba na forum o Twoich wrazeniach z pobytu na Podlasiu (jak zwykle zachecam do odwiedzenia tego zakatka:) Wracajac do ostatniego postu, poruszyles Piotrze sprawe Grekow. Sporo czasu temu, gdy rozmawialismy o cerkwiach na terenach centralnej Polski, pisalem o kupcach greckich ktorzy byli fundatorami niektorych cerkwi. Nie wszytskie cerkwie w centrum Polski to relikt zaborow. Niestety rowniez cerkwie ufundowane przez greckich kupcow badz zostaly zniszczone, badz przeznaczone na swiatynie katolickie. Na temat greckiej spolecznosci w Graziowej nic nie wiem, natomiast szukajac czegos na ten temat trafilem na tekst zwiazany z Grekami w innym miejscu Polski. Co prawda odbiegam w ten sposob od glownego watku, ale pozwole sobie zacytowac pare ciekawych wypowiedzi. "Grecy do Zgorzelca - i w ogóle do Polski - zaczęli napływać w 1949 roku, po przegranej przez lewicową partyzantkę wojnie domowej. Nasz kraj przyjął wtedy około piętnastu tysięcy uchodźców" "W październiku 1999 roku proboszczem parafii w Jeleniej Górze został o. Bazyli Sawczuk. W kwietniu następnego roku odbył się pogrzeb jednego ze starszych Greków. Wtedy też o. Sawczuk spotkał się z grecką społecznością, a jej pragnienia zostały jasno sformułowane. Szybko wyłoniła się bardzo zaangażowana grupa inicjatywna. Należał do niej także Nikolaos Rusketos, radny zgorzeleckiej Rady Miejskiej. Do pracy włączyło się kilku prawosławnych nie-Greków, na przykład pan Anatol Łycz. Na wstępie już bowiem ustalono, że nowa cerkiew, choć grecka z ducha, będzie otwarta na wszystkich prawosławnych. " W powyzszym cytacie, jak widac, przewijaja sie rowniez nazwiska zupelnie nie greckie. "Wszystkie dawne bariery zaczęły pękać. Okazało się, że prawosławni mają wokół wielu przyjaciół. Może działo się tak i dlatego, że prawosławie w wydaniu greckim nigdy nie było w polskim społeczeńst-wie naznaczone takim piętnem, jak "ruskie"? Chociaż i w tej kwestii doszła do głosu powszechna ignorancja. Dla części polskiego otoczenia było oczywiste, że skoro są Grekami, to i grekokatolikami. Wiele razy musieli to objaśniać i określać własną tożsamość. " I na zakonczenie cytat ktory jest zwiazany z naszymi rozmowami. Mam nadzieje, ze usprawiedliwi on moj post. "Włączenie cerkwi w stały rytm życia to zadanie tylko dla Greków. W Zgorzelcu i okolicach żyje wielu prawosławnych Białorusinów i Ukraińców, którzy nawet przed najbliższymi nie przyznają się do swojej wiary. - Mąż oczywiście wiedział, że jestem prawosławna, ale w pracy nie mówiłam nikomu - opowiada pani Anna. - Syna ochrzciłam w cerkwi w rodzinnym Bielsku, ale córkę, na życzenie męża, w kościele. Ona z kolei, zdezorientowana naszymi stosunkami religijnymi, do tej pory nie ochrzciła swoich dzieci i dopiero niedawno wyznała mi, że zrobi to w cerkwi. Jestem już na emeryturze, przestałam się bać. Ta parafia to dla mnie powrót do własnej tradycji, ważna cząstka mojego życia. - Do Polski przyjechałam w latach pięćdziesiątych, prosto z zesłania - opowiada pani Ola. - Ściągnęła mnie tu siostra, mama i reszta rodziny pozostały na Ukrainie. Otoczenie oczywiście wiedziało, że nie jestem katoliczką, ale moja ukraińskość pokryta była milczeniem. Teraz do cerkwi przyprowadzam wnuki. Oni też nie do końca wiedzą, kim są. Ludzi, dla których zgorzelecka cerkiew staje się nowym, ważnym punktem odniesienia w ich życiu stale przybywa. - Najciekawsze w tej parafii jest to - wyjaśnia mi o. Sawczuk - że tutaj, inaczej niż w innych częściach Polski, nie dążymy do tego, by zachować, uratować jakąś tradycję. My ją co najwy-żej rekonstruujemy. Moje i parafian działania skierowane są ku przyszłości. Ona jest najważniejsza. To fas-cynujące zadanie." Moze powyzszy fragment skloni nas do kolejnych refleksji i wymiany pogladow? Z nadzieja na kolejne owocne posty pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Nie tylko Rusini (link) 14.01.05, 19:04 I jescze link do tekstu o ktorym zapomnialem w poprzednim poscie. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=188 Milego weekendowania R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr nazwy i Wołosi 14.01.05, 19:54 Dzieki za ciekwy post. Postaram sie z nim - a i poprzednimi zapoznać w weekendzie - i oczywiście zgodnie z Twoim zyczeniem podyskutować.. dzis jeszcze o nazwach - oto o pochodzeniu miejscowosci często na podkarpaciu decyduje drugoczłonowy przymiotnik - obok owego "ruski" o ktorym pisałem poprzednio jest i częsty "wołoski" - i tak np Tyrawa Woloska, Królik Wołoski /a nie jak pisałem poprzednio Ruski/. A w zamian za Twoje linki do poczytania na weekendzie cos o ...Wołochach;Wołosi http://harcerstwotozycie.republika.pl/genealogia/wolosi.htm Pochodzenie, migracja Wołosi (Dragowie-Sasowie) - naród o pochodzeniu romańskim, w skład którego wchodzili też Arumunowie i Albańczycy - wywodzą się z półwyspu bałkańskiego. Stamtąd rozpoczęła się ich stopniowa migracja na północ. W XIII w. utworzyli kilka naddunajskich księstw, zjednoczonych przez Mirzę Starego. Na terenach naddunajskich pozostawali pod zwierzchnictwem tureckim. W XIX wieku księstwo wołoskie połączyło się z księstwem mołdawskim. W XIII i WIV wieku grupy wołoskie podbiły plemiona Uliczów z który się częściowo zasymilowali. Przez pewien czas zamieszkiwali Węgry gdzie wykorzystywani byli jako materiał wojskowy. Migracja dotarła aż na ziemie polskie gdzie główna fala m.w. w 70 latach XIV wieku (GJ) dotarła w rejony górskie dając poprzez asymilację z ludnością ruską początek licznym plemionom Łemków, Bojków, Dolinian, Hucułów, wywierając wpływ w warstwie pochodzeniowej i kulturowej (np. ikony typu bułgarskiego). Fala migracji Wołochów trwała aż do XVI wieku przechodząc poprzez Małopolskę aż do Moraw. Jednak nieliczne grupy wołoskie na terenach polski południowej znane były już w XIII a być może nawet w XI wieku. Koniec migracji W XVI wieku migracja ludności wołoskiej praktycznie zakończyła się. Stało się to z przyczyną silnych zasad wprowadzonych przez turcję na terenach mołdawskich, a także przez zaawansowanie procesów asymilacyjnych, zastępowaniu prawa osadnictwa wołoskiego prawem miejscowym itp. Prawo lokacyjne, sądy Wioski lokowane były na prawie wołoskim, odrębnym od prawa niemieckiego czy ruskiego. Związane to było z profilem pasterskim lepiej nadającym się do lichych, gęsto zalesionych ziem górskich. Dlatego też często uzupełniano wieś rolniczą Wołochami lub osadzano Wołochów w opustoszałej wsi powstałej w XIII wieku w czasie prób wykorzystania tych terenów. Na czele wsi stał kniaź mający uprawnienia sądownicze. Wyróżnia się też czasem naczelników dolin (zborów) i to zarówno na terenach polskich jak i rumuńskich. Również ci naczelnicy mieli własne sądownictwo nazywane aż do XIX wieku sądami zborowymi lub strungowymi. Umiejscowione one były we wsi macierzystej czyli w watrze. Strungi odbywały się raz do roku w lipcu. Wtedy też opłacano podatek królewski. Wyznanie Wołosi byli na ogół wyznania prawosławnego choć w licznych dokumentach przedstawiani są jako mający jakąś własną formę. Charakterystyczną cechą jest upodobanie do św. Dymitra. Przy lokacji wsi na ogół była też lokalizowana cerkiew wraz z uposażeniem. Charakterystyczne jest jednak to że cerkiew była zależna od kniazia, który dysponował jej dobrami i osadzał popów. Cerkiew lokowana była w centrum osady zaś monastyr na obrzeżu wsi. Znane są też liczne rodziny wołoskie obrządku greko-katolickiego w tym nawet proboszczowie. Zajęcia Było to plemię koczowniczych, lub pół-osiadłych pasterzy górskich. Wraz z wędrówkami zanosili na tereny górskie oryginalny sposób wypasu owiec przyjęty do dziś przez mieszkańców Karpat (Łemków, górali). W miarę asymilacji oraz wprowadzania prawa miejscowego przechodzili oni na rolniczy tryb życia. Budowali stałe wsie, obejmowali urzędy dostępując zaliczenia w poczet szlachty polskiej. /.../ Język Istnieje silnie potwierdzona teza, że pierwotnie ludność wołoska używała jednocześnie dwóch języków - tj. rumuńskiego i ruskiego. Na ziemiach polski bardzo szybko uległa wpływom ruskim, pozostawiając ślady rumuńskie jedynie w nazwach miejscowych, lub imionach w bogatszych rodach. /.../ Osady Wołoskie na Rusi Czerwonej i ziemi lubelskiej ziemia halicka Jabłonica, Mikuliczyn, Berezów Niżny, Berezów Wyżny, Uteropy, Kosów, Pystyń, Stpczatów, Myszyn, Kluczów, Worbiąż, Spas, Kniaziodwór, Łucze, Delatyn ,Pniów, Wołosów, Przerośl, Chlebiczyn, Żukocin, Uhorniki, Targowica, Przybyłów, Cucyłów, Grabowiec, Chorniaków, Markowca, Tyśmienica, Tłumacz, Oleszno, Knihinin, Bukowna, Milowanie, Podniewa, Uzin, Bitków, Monasterczany, Starunia, Lachowice, Bohorodczany, Drohomirczany, Żuraki, Pasieczna, Sielec, Czesibiesy, Podgrodzie, Kamień, Podmichalce, Przewozie, Niegowce, Serednie, Dorohów, Tynetniki, Stawne, Olechowiec, Buków, Czećniki, Lipica, Żolibory, Delijów, Dryszczów, Tołstobaby, Wodniki, Łany, Tumiez, Szarańczuki, Rudniki, Wyczółki, Korościatyń, Berezowice, Byczkowce ziemia lwowska i powiat żydaczowski Perehińsko, Bolechów Wołoski, Wołoska Wieś, Kozara, Czerniów, Poświrz, Tuczna, Prybeń, Kurzany, Rozhadów, Pohrabce, Żuków, Pluchów, Kondratów, Jasionowce, Parapelniki, Podlipce, Jasionowce, Podlipce, Kołtów, Hołuica, Świrz, Stulsko, Drohowyże, Krasów, Suchodół, Podciemne, Siedlisko, Kuhajów, Sołonka, Zubrza, Honiatycze, Sroki, Leśniowce, Jażów, Kurniki, Łozina, Krechów, Żorniska, Jaśniska, Zielów, Monaster, Mokrotyń, Macoszyn, Semrków, Błyszczywody województwo bełskie Kobylnic Wołoska, Basznia, Łukawiec, Żuków, Warchrata, Brusno Stare, Prusie, Lubycza, Teniatyska, Nowe Hrebenne, Stare Hrebenne, Ulicko, Ruda, Mosty, Ruda Wołowska, Tarnawska, Werechanie, Niemirów, Zabłocie, Sielec Bieńków, Nieznanów, Czanyż, Ohladów, Opłucko, Szczurowice ziemia chełmska Żurawnica, Wola Lipska, Huszczka Wołoska, Olszanka, Żdżanne, Hniszów, Stulno, Łukówek, Bereść, Samarowice ziemia lubelska Chrzanów, Goraj, Branew wołowska, Radzięcin ziemia przemyska Bircza, Jamna, Trójca, Kopysno, Brylińce, Cisowa, Makowa, Nowe Sady, Sarny, Podbórz, Sokola, Bonów, Bolanowice, Dziewięczyce, Olszany, Humieniec, Czaple, Buniowice, Hubice, Pacław, Smolnia, Starzawa, Terło, Rudawka, Krościenko, Strzelbice, Bilicz, Lenina, Mszaniec, Łużek Górny, Strzyłki, Hołowiecko, Wołcze, Jasienica Zamkowa, Topolnica, Łużek Dolny, Żupanie, Wysocko Wyżne, Komarniki, Wysocko Niżne, Ilniczek, Ilnik, Turka, Isaje, Jawora, Turze, Tuchla, Skole, Synowódzko Niżne, Synowódzko Wyżne, Stynawa Wyżna, Tustanowice, Żulin, Borysław, Podhoradec, Kłodnica, Michałowice, Kobło, Wola Derewna, Derewno, Stronna, Łukawica, Manasterzec, Wola Błażowska, Nowoszyce, czerchawa, Wola, Stupnica, Kotów, Urosz, Wolsza, Łastówki, Podbuż, Jasienica Solna, Uniatycze, Dołhe, Uliczno, Solec, Horucko, Letnia, Hubice, Bolechowice, Medenice, Poczajowice, Bilcze, Delawa, Wownia ziemia sanocka Trzcianka, Jaśliska, Wola Sękowa, Odrzechowa,Blizne, Końskie, Hłomcza, Witryłów, Łubno, Hadel Szklarkie, Rudawka, Żohatyń, Lipa, Leszczawa, Brzeżawa, Tyrawa Wołoska, Bezmichowa, Serednica, Stetkowa, Ustianowa, Olszanica, Uherce, Bóbrka, Chrewt, Polana, Żurawin, Turnawa, Wola, Tworylne, Rajskie, Smolnik, Wołkowyja, Solina, Mchawa, Serednie, Żachowczewie, Łukowe, Wola Czaszyńska, Czaszyń, Markowce, Niebieszczany, Morochów, Wola Morochowska, Płonna, Szczawne, Radaszyce Niektóre rodziny pieczętując się herbem Sas (niekoniecznie Wołosi) Baczyński, Bandrowski, Baraniecki, Bejowski, Berezowski, Bereźnicki, Biernacki, Biliński, Błażowski, Bojarski, Bonowicz, Bosadzki, Broniewicz,Brosznikowski, Bryliński, Brześciański, Buchowski, Buszyński, Chechłowski, Chosłowski, Chrustowski, Cieszkowski, Czajkowski, Czarnowski, Daniłowicz, Daniszowski, Długopolski, Dobrzański, Doliński, Drohomirecki, Dubanowicz, Dubrawski, Duniecki, Dwernicki, Dzieduszycki, Dziedzicki, Grabowiecki, Hołyński, Hordyński, Horodecki, Hoszowski, Huhernicki, Ilnicki, Jurkiewicz, Kaniowski, Kamiński, Kłodnicki, Komarnicki, Kraśnicki, Krechowiecki, Kropiwnicki, Kruszelnicki, Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: nazwy i Wołosi - dokonczenie 14.01.05, 19:57 Jeszcze tylko dokończenie cytatu Niektóre rodziny pieczętując się herbem Sas (niekoniecznie Wołosi) Baczyński, Bandrowski, Baraniecki, Bejowski, Berezowski, Bereźnicki, Biernacki, Biliński, Błażowski, Bojarski, Bonowicz, Bosadzki, Broniewicz,Brosznikowski, Bryliński, Brześciański, Buchowski, Buszyński, Chechłowski, Chosłowski, Chrustowski, Cieszkowski, Czajkowski, Czarnowski, Daniłowicz, Daniszowski, Długopolski, Dobrzański, Doliński, Drohomirecki, Dubanowicz, Dubrawski, Duniecki, Dwernicki, Dzieduszycki, Dziedzicki, Grabowiecki, Hołyński, Hordyński, Horodecki, Hoszowski, Huhernicki, Ilnicki, Jurkiewicz, Kaniowski, Kamiński, Kłodnicki, Komarnicki, Kraśnicki, Krechowiecki, Kropiwnicki, Kruszelnicki, Lubieniecki, Łopuszański, Matkowski, Monasterski, Nehrebecki, Nowosielski, Obertyński, Pasławski, Pawlikowski, Podhorodecki, Popiel, Rastawiecki, Rozłucki, Sarnowski, Sasimowski, Skulski, Sozański, Strutyński, Stryjski, Sulatycki, Świstelnicki, Tarnawski, Topolnicki, Tymowski, Tyssowski, Uhrynowski, Ulnicki, Uruski, Winnicki, Wisłocki, Witwicki, Wołosiecki, Wyszyński, Zawisza, Żabiński (wśród notowanych nazwisk występowały także rodziny pieczętujące się innymi herbami) Wykorzystane materiały: Grzegorz Jawor: Osady prawa wołoskiego i ich mieszkańcy na Rusi Czerwonej w późnym średniowieczu Roman Marcinek, Krzysztof Ślusarek: Materiały do genealogii szlachty galicyjskiej Encyklopedia WIEM Internet C Marcin Niewalda 2001 Koniec cytatu Pozdrawiam weekendowo - a a propos dyskusji - na przyszły tydzien szykuje coś ciekawego !!!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: nazwy i Wołosi - dokonczenie 17.01.05, 21:16 Witam w nowym tygodniu Dziekuje za materialy o ludnosci woloskiej, kolejne uzupelnienie rozmow o pochodzeniu Lemkow, Bojkow itp... Jesli chodzi o nazwy miejscowosci to odnioslem wrazenie, ze czesc nazw jest na pewno ruska z pochodzenia, czesc nazw z niczym nie kojarzy mi sie i chyba te nazwy sa pochodzenia woloskiego (???). Jak zwykle po lekturze dotyczacej czegos, o czym wiem malo, mam odczucia dwojakiego rodzaju. Z jednej strony radosc z nowej wiedzy, z drugiej swiadomosc, ze trzeba jeszcze bardziej zglebiac temat. Zaiciekawilo mnie wyznanie Wolochow, tzn. sadzilem ze byla to ludnosc prawoslawna, a tu w tekscie niespodzianka ("Wołosi byli na ogół wyznania prawosławnego choć w licznych dokumentach przedstawiani są jako mający jakąś własną formę") - czy wiesz cos Piotrze wiecej na ten temat? Z niecierpliwoscia czekam na zapowiadany ciekawy temat. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Żohatyn lub Żohatyń, gmina Bircza 06.02.05, 13:27 Poszukuję informacji na temat tej miejscowości. Poza informacją, że lokowana była na prawie wołoskim, nie mogę nic znaleźć na jej temat. Bardzo proszę o pomoc ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andrzej Re: Wołosi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:51 Wołosi którzy zasiedlili polskie Karpaty nie byli narodem w żadnym rozumieniu lecz konglomeratem różnych narodów i grup etnicznych, których wspólną cechą było zajmowanie się pasterstwem w warunkach górskich. W tej grupie byli m.in.: Albańczycy, Serbowie, Madziarzy, Mołdawianie, Wołosi i Słowacy. Większość z nich była obrządku prawosławnego, którego język liturgii starocerkiewnomacedoński legł u podstaw rutenizacji Wołochów i ukształtowania się dialektów: huculskiego, bojkowskiego i łemkowskiego. Na kulturę religijną Wołochów szczególnie mocno oddziaływała Suczawa, gdzie schroniło się wielu mnichów po upadku Konstantynopola. Na prawie wołoskim do sołtysa czyli kniazia należało tylko sądownictwo w sprawach cywilnych i mniejszych karnych, bo gardłowe podlegały sądownictwu właściciela wsi. W tamtym czasie nie tylko popostwa ale także probostwa jako beneficjum były przekazywane w formie dzierżawy na określony czas lub dożywotnio danemu duchownemu, którego wiązała umowa z właścicielem wsi. Potem popostwa były wykupywane i w oparciu o nie tworzyły się popie rody i dopiero synad zamojski w 1720 r. zabronił dziedziczenia parochii i hnadlowania nimi. Grekokatolicyzm w eparchii przemyskiej datuje się dopiero od 1692 r. chociaż unia była zawarta w 1596 r. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elk Re: Śledztwa rzeszowskiego IPN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 10:30 www.ipn.gov.pl/a_250603_ukraina_sowa.html Odpowiedz Link Zgłoś
darino pacyfikacja Borownicy 18.01.05, 12:48 Jeśli chodzi o Borownicę, nie da się zaprzeczyć faktom podanym w linku. Jednak nie napisano tam, że część mieszkańców Borownicy wraz załogą tamtejszego posterunku MO (złożonego głównie z miejscowych) zajmowała się rozbojami na drogach i napadami na ukraińską ludność cywilną w celach rabunkowych. Z tego co opowiadali mi starsi ludzie, sąsiednie wsie ukraińskie ostrzegały mieszkańców Borownicy (w końcu wszyscy się tam znali), że źle się to dla nich skończy. Ponieważ nie było odzewu, sąsiedzi wezwali na pomoc UPA. Jest to druga strona medalu. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O góralach, Grekach i Wołochach 18.01.05, 15:18 Witam – pozwolicie że w tym postcie wrócę do wypowiedzi Radka-Wolfa na temat górali i polskich Greków. Pisałeś o mszach prawosławnych które ruszyły w zakopiańskim kościele z powodu gości zza wschodniej granicy. Obawiam się /a migawkę telewizyjną na ten temat też widziałem/ że to przedsięwzięcie bardziej komercyjne jak ekumeniczne. A w stosunkach góralsko-łemkowskich ci pierwsi mają liczne-oj liczne grzechy na sumieniu.. Oto mówiłem tu kiedyś o wysiedleniu już po zakończeniu akcji Wisła łemkowskich mieszkańców Rusi Szlachtowskiej – rusinskiej enklawy w poblizu Szczawnicy – wiosek Szlachtowej,Czarnej Wody, Jaworek i Białej wody. Oto wyczytałem /vide str 186-191 „Sklep potrzeb kulturalnych” Antoniego Kroha/ że wyraźnym wątkiem tych wysiedleń było... dostarczenie nowych terenów dla wypasów podhalańskich owiec /”Polska Ludowa ofiarowała Podhalanom Ruś Szlachtowską”. Mało tego – po ograniczeniu wypasów w Tatrach /a potem całkowitemu wyrugowaniu Górali/ ci ruszyli z redykami na tereny lemkowsko-bojkowskie Beskidu Niskiego i Bieszczad. I tam zaczęli swoją „gospodarkę” – zdzierania blach z cerkiewnych dachów na budowę bacówek, bezczeszczenie cmentarzy łemkowskich, a nawet urządzanie w cerkwiach stajni dla owiec np. w Bielicznnej,Blechnarce i Banicy. Górale podhalańscy niczym potworna stonka niszczyła i zacierała ślady po ruskich mieszkańcach Karpat !!!! Podobnie Grecy – wiem z opowiadań , że na Pogórzu Przemyskim była to wyjątkowo „wredna” i nieudolna grupa nasiedleńców. Swoje gospodarowanie na początku lat 50-tych zaczęli na obszarze od Birczy po Krościenko od założenia spółdzielni produkcyjnych i zasiedlenia poukraińskich chat - i praktycznie w nich wegetowali do końca swego tu pobytu.. Oczywiście od początku ich kołchozy okazały się totalną pomyłką, ci komunistyczni „partyzanci” nie dbali o gospodarkę wegetując w górach i ... bezczeszcząc cerkwie – na oborę zamieniono m.in. cerkiew w Liskowatem, a kołchozowy magazyn cerkiew w Krościenku. Słyszałem że w swej komunistyczności bardziej przypominali tępotę maoistów czy albańvczyków niż polskie „rzodkiewki” :) A jeszcze Wołosi – w moich linku – podałem fragmenty w których wymieniono sporo miejscowości leżących na terenie dzisiejszej ukraińskiej Bojkiwszczyny – okolice Bieszczad – dorzecze rzeki Stryj . Na życzenie pogę dokonać stosownego przetasowania. Ten link "harcerski" łączy elementy legendy i ogniskowego bajania - chociaż w częsci jest dośc ciekawy. Bardziej ciekawa i warta rozwinięcia jest wypowiedź Abdrzeja - WITAM. I jeszcze jedna sprawa – i w tym linku i innych opracowaniach polskich – sprawa wołochów stanowi pretekst do udowadniania że Bojkowie i Łemkowie to taci “włóczędzy” co się przypałętali jak “romantyczni błedni rycerze” na czysto polskie tereny i ... tu dzięki łaskawości gospodarzy – zostali na dłużej ;-) Oto nic bardziej /według mnie/ błędnego !!!!! Być może że krew wołoska uszlachetniła ALE JEDNAK AUTOCHTOCZNĄ RUSKĄ LUDNOŚĆ dzisiejszego Beskidu i Bieszczad. !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
darino słowo o Grekach 18.01.05, 15:40 Wjeżdżając od strony Birczy do Liskowatego czy Krościenka w latach 70, zauważało się od razu trzy rzeczy: 1. Urodę mieszkanek tych miejscowości 2. Dużą ilość kóz, które były wtedy rzadkością w naszych okolicach 3. Straszliwie zaniedbane (nawet jak na naszą okolicę) obejścia - ale przy każdym stał samochód ! Odpowiedz Link Zgłoś
darino pacyfikacja Borownicy - opis 19.01.05, 01:34 Na forum Birczy zamieściłem opis tej akcji zawarty w książce Grzegorza Motyki "Tak było w Bieszczadach". Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Śledztwa IPN ofiary ukraińskie 18.01.05, 15:31 Witam nowego dyskutanta - wprawdzie z miejsca sie zjeżyłem - no nie wiem czy chodzi Ci o licytację kto komu więcej wymordował - czy o pogłebienie naszej wiedzy - Bo jesli o wiedzę chodzi - to prosze bardzo /zapraszając do rozmowy/ www.ipn.gov.pl/a_260204_spotkan ie_Kertyczak.html Spotkanie Prezesa IPN prof. Leona Kieresa z Prezesem Związku Ukraińców w Polsce, 26 lutego 2004 r. W dniu 26 lutego br. prof. Leon Kieres spotkał się z Mironem Kertyczakiem Prezesem Związku Ukraińców w Polsce. W spotkaniu wziął udział prof. Witold Kulesza Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W czasie spotkania omawiano współpracę Związku Ukraińców w Polsce z Instytutem Pamięci Narodowej. Prof. Leon Kieres poinformował Prezesa Związku Ukraińców w Polsce o śledztwach prowadzonych w IPN-GKŚZpNP dotyczących zbrodni, których ofiarami były osoby narodowości ukraińskiej. W Oddziałowych Komisjach Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej toczy się obecnie 25 śledztw oraz 2 postępowania wyjaśnijące dotyczące zbrodni, których ofiarami były osoby narodowości ukraińskiej. INFORMACJA O ŚLEDZTWACH DOTYCZĄCYCH ZBRODNI, KTÓRYCH OFIARAMI BYŁY OSOBY NARODOWOŚCI UKRAIŃSKIEJ. Jak wynika z dokonanych ustaleń w Oddziałowych Komisjach Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu toczą się śledztwa dotyczące zbrodni, których ofiarami były osoby narodowości ukraińskiej. Śledztwa te prowadzone są w sprawach zabójstw, bezprawnego pozbawienia wolności oraz fizycznego i psychicznego znęcania się na szkodę obywateli polskich narodowości ukraińskiej. /.../ . S 11/01/Zi – śledztwo wszczęte w dniu 9 lutego 2001 roku w sprawie zbrodni popełnionych na szkodę obywateli polskich narodowości ukraińskiej zamieszkałych na terenie powiatu przemyskiego w 1945 roku, w wyniku których w Małkowicach śmierć poniosło ok. 150 mieszkańców tej miejscowości, a w miejscowościach Skopów, Ruszelczyce, Korytniki, Bachów, Ujkowice, Trójczyce, Brzózka Berezka, Wola Krzywiecka śmierć poniosło co najmniej kilkadziesiąt innych osób narodowości ukraińskiej, tj. o przestępstwo z art. 148§2 pkt 3 i 4, §3 w zw. z art. 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. Nr 155, poz. 1016 z późn. zm.). W jego toku przesłuchano łącznie 104 świadków, w tym wielu pokrzywdzonych. Ponadto uzyskano kopię dokumentacji archiwalnej wytworzonej przez MO, UB i Starostwo Powiatowe w Przemyślu w sprawie zbrodni na szkodę ludności ukraińskiej na terenie powiatu przemyskiego w skazanym okresie. Nawiązano kontakt z ukraińskim Towarzystwem „Nadsanie”, w wyniku czego uzyskano dane osobowe i adresy kilku świadków zamieszkałych na terenie Ukrainy. Osoby te zostały przesłuchane w drodze międzynarodowej pomocy prawnej. Ponadto zapoznano się z repertorium byłej Prokuratury przy Sądzie Okręgowym w Przemyślu oraz repertorium byłej Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Przemyślu, w celu ujawnienia wpisów świadczących o prowadzeniu przez organy ścigania postępowań w sprawie zbrodni na ludności ukraińskiej. W wyniku tego ujawniono wspomniane wpisy, jednak wiele akt spraw umorzonych wobec niewykrycia sprawców zostało zniszczonych, z uwagi na upływ okresu archiwizacji. W toku analizy licznych spraw karnych z okresu lat 40-tych i 50-tych XX wieku ustalono co najmniej kilkanaście nazwisk, prawdopodobnie sprawców tych zbrodni. Według dotychczasowych ustaleń osoby te nie żyją. Zbrodni na szkodę ludności ukraińskiej dokonywali prawdopodobnie członkowie Batalionów Chłopskich z terenu powiatu przemyskiego wraz z bandytami prawdopodobnie z pobudek rabunkowych. Prowadzenie postępowania w tej sprawie utrudnione jest tym, iż obecnie niewielu jest bezpośrednich świadków tych wydarzeń. Dotychczasowe czynności pozwoliły na zgromadzenie bogatego materiału dowodowego, jedynie w sprawie zabójstwa ludności ukraińskiej w Małkowicach w dniu 17/18 kwietnia 1945 roku oraz w Woli Krzywieckiej w dniu 15 kwietnia 1945 roku. Dalsze czynności w tym śledztwie koncentrować się będą na analizie materiałów archiwalnych znajdujących się w Archiwum Państwowym w Rzeszowie, Przemyślu oraz w zasobach Oddziałowego Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w Rzeszowie. Po rozpoznaniu poszczególnych wątków sprawy będą one wyłączane do odrębnego prowadzenia i kończone wydaniem decyzji merytorycznych. Do chwili obecnej zakończono w ten sposób postępowanie w sprawie zabójstwa Jana Sałuka w dniu 3 czerwca 1945 roku w Stubnie powiat przemyski. Z uwagi na skomplikowany i wielowątkowy przedmiot śledztwa oraz trudności w pozyskiwaniu dowodów osobowych, obecnie nie można wskazać nawet przybliżonego terminu ukończenia całości sprawy. 3. S 52/01/Zi – śledztwo wszczęte w dniu 20 września 2001 roku w sprawie zamordowania w dniach 1 - 3 marca 1945 roku w Pawłokomie ok. 368 obywateli polskich narodowości ukraińskiej prawdopodobnie przez polskie oddziały partyzanckie, tj. o przest. z art. 148§2 pkt. 4 kk w zw. z art. 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. Nr 155, poz. 1016 z późn. zmianami). W toku śledztwa przesłuchano dotąd 62 świadków, w tym wielu pokrzywdzonych. Dokonano analizy akt byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Rzeszowie przeciwko mieszkańcowi Pawłokomy Janowi F. oskarżonemu o działalność w UPA oraz Józefowi B. ps. „Wacław” dowódcy oddziału AK „Zgrupowaniu Warta”, który miał brać udział w pacyfikacji Pawłokomy. Zapoznano się z literaturą dotyczącą powyższego wydarzenia oraz księgą parafialną Parafii Rzymsko-katolickiej w Dylągowej obejmującej zakresem miejscowym Pawłokomę. Istotne fragmenty tej księgi dołączono w formie kserokopii do akt. Dokonano analizy dokumentów wytworzonych przez funkcjonariuszy UB i SB do lat 60-tych XX wieku, w toku postępowania operacyjnego dotyczącego zbrodni w Pawłokomie. Znajdują się w niej liczne nazwiska sprawców. Jednak ich identyfikacja z konkretnymi osobami jest bardzo utrudniona, ze względu na to, iż w Pawłokomie i sąsiednich miejscowościach często zdarzało się i zdarza, iż mężczyźni noszą takie same imiona i nazwiska. Ponadto ujawniono szczątkową dokumentację fotograficzną, z częściowej ekshumacji prowadzonej w 1952 roku przez prokuratora Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie i funkcjonariusza WUBP w Rzeszowie. /.../ Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Grecy, Wolosi, Gorale i..... baza danych 18.01.05, 22:14 Witam Was serdecznie Dziekuje za kolejna porcje lektury. O owcach juz wiedzialem, cala reszta informacji o Goralach to horror. O Grekach zreszta tez. Ale to mozna zlozyc na karb komunistycznych fanaberii. Na to niestety nie ma rady. Dzisiejszy post jest krotki z przyczyn ode mnie niezaleznych. Przez najblizsze dni moja aktywnosc bedzie niestety niewielka. Podjalem sie pewnego zadania z dziedziny IT ktore pochlania mnie prawie zupelnie (chodzi o baze danych). Robie to dla kogos z rodziny, wiec mam nadzieje ze Szanowni Forumowicze nie beda miec pretensji o mala aktywnosc. Caly czas bede sledzic forum. Jak uda sie wykroic wiecej czasu to cos skrobne. Mam nadzieje, ze uporam sie z tym do konca miesiaca i bede mogl udzielac sie jak dawniej. Szczegolnie, ze od 1 lutego biore kilka dni urlopu. Bedzie czas poczytac i popisac:) Zywie przekonanie, ze chwilowa mala aktywnosc nie wplynie na nasze rozmowy. Serdecznie Was pozdrawiam (i mam nadzieje, ze w dalszym ciagu bedziemy dyskutowac) R. (zapracowany jak diabli) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa IPN (w poprzednim poscie zapomnialem:) 18.01.05, 22:24 Mam nadzieje, ze Nowy Rozmowca nie rzucil postu tylko dlatego aby udowodnic z gory zalozone racje. Oczywiscie dyskusja jest wazna, ale nie mozna sie licytowac na czyim sumieniu jest wiecej ofiar. Historia pogranicza polsko-ruskiego to nie tylko UPA. To historia ostatniego tysiaclecia, podczas ktorego wiele sie wydarzylo. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr "Jordan" w Przemyślu 19.01.05, 17:49 Dziś , przy pieknej pogodzie byłem w Przemyslu by zobaczyć uroczystości Chrztu Pańskiego w Cerkwi -Katedrze grekokatolickiej. Po nabożeństwie oczywiście procesja,że sztandarami cerkiewnymi nad San i świecenie wody. Mimo dnia roboczego - sporo ludzi i w katedrze i nad brzegami Sanu przy ołtarzu przygotowanym na wysokości hotelu Gromady. A tereaz siedze sobie w domku i słucham starej bojkowskiej szczadriwki z refrenem powtarzanym po kazdzej dwuwierszowej zwrotnece "Christos chriestiłsisia na Jordan rano" Oj dawno dawno postarododawno Christos chriestiłsa na Jordan Rano Poskarziłosia jasne sołnecz koJasne solneczko miłomu Bogu ..... A na końcu Za szczodriwoczku horiwku boczku Boczku ne boczku bodaj kwartoczku" :-) A w Rzeszowie podobno też poswięcono dziś Wiłok :-) Mnie szykuje sie przerwa w aktywności forumnowej z powodu ...narciarskiego pędu w góry... ale może jeszcze sie przed dłuuuugim /7-8 dni ;-) /weekendem odezwę. A po powrocie Radka do dyskusji szykuję zapowiedziane materialy ktore byc może podkrecą dyskusje jak np treść traktaku ryskiego który przesądzil o międzywojennych losach Ukraińców i Polaków oraz powojenne umowy graniczne/z lat 1945 - 1951/ który znów przyniosły życiowe tragedie wielu Polaków i Ukraińców. Pozdrawiam - zapraszam do aktywności :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Jordan 19.01.05, 23:25 Chilka wytchnienia przed snem, wiec postanowilem zerknac co slychac na forum:) Z powodu zmeczenia siedzeniem przed komputerem od rana i z braku "mocy przerobowych" aby przygotowac materialy bede sie posilkowac linkami. Oczywiscie zwiazanymi z Jordanem. Niestety zapomnialem w tym roku o Jordanie w czasie gdy byl swietowany wedlug nowego stylu. Moze chociaz mala rekompensata w postaci fotek z sieci? www.travelphoto.pl/Polska/TP00085/TP00085.htm www.travelphoto.pl/Polska/TP00008/TP00008.htm I jeszcze opis Ikony Chrztu Panskiego www.cerkiew.pl/swieto.php?id=23 Po Twoich zapowiedziach kolejnych tematow juz sie ciesze na dalsza dyskusje. Zycze Piotrze milego wypoczynku i duzo sniegu. W tym roku zimowy urlop bede niestety spedzal w domu, ale moze chociaz bedzie padal snieg (zawsze mozna sie wyrwac na chwile aby powedrowac po lesie) Pozdrawiam Forumowiczow R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Jordan w Przemyślu i Rzeszowie 20.01.05, 19:35 Nim rozpoczne "długi - 7 dni" weeekend postaram sie jeszcze puścic do jutra ze dwa posty Najpierw link zawierający zdjęcia z przemyskich uroczystosci www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl/ Następnie - reportaż z GW Wisłok Jordanem Anna Gorczyca 19-01-2005 , ostatnia aktualizacja 19-01-2005 20:01 W środę po raz pierwszy od 60 lat nad brzegiem Wisłoka w Rzeszowie odbyło się święcenie wody. Kilkadziesiąt osób - Polaków i Ukraińców wyznania greckokatolickiego, wzięło udział w Jordanie - jednym z najważniejszych świąt wschodnich chrześcijan. Po południu grekokatolicy mieszkający w Rzeszowie spotkali się na nabożeństwie w kościele pw. Świętej Trójcy. Stąd procesją pod przewodnictwem greckokatolickiego księdza Mirona Michaliszyna przeszli przez stary cmentarz nad brzeg Wisłoka i tam, jak tradycja nakazuje, odbyło się święcenie wody. W czasie obrzędu kapłan trzykrotnie dmuchał w taflę wody, później zanurzał w niej kolejno trzy zapalone potrójne świeczniki, następnie krzyż, a na koniec błogosławił ją dłonią. Potem wierni wypili po łyku poświęconej wody i zabrali ją do domów, wierząc w jej właściwości uzdrawiające. Dlatego mimo panującego mrozu wiele osób obmywa nią twarz i ręce. W liturgii nad Wisłokiem księdzu Michaliszynowi towarzyszył katolicki ksiądz Jerzy Grudniak. Podobne uroczystości odbyły się w wielu miejscowościach na Podkarpaciu. W Przemyślu głównym uroczystościom w kościele greckokatolickim przewodniczył abp Jan Martyniak, który dziękował Bogu za chrzest Polski i Ukrainy. Po liturgii kilka tysięcy osób, wśród których był łaciński metropolita przemyski abp Józef Michalik, udali się nad San, gdzie odbył się tradycyjny obrzęd poświęcenia wody. Jordan, zwany również Epifanią, jest pamiątką chrztu Jezusa Chrystusa w rzece Jordan. Zalicza się je do dwunastu najważniejszych uroczystości w Kościele wschodnim. W tym dniu w rzekach, potokach i strumykach święcona jest woda. Uroczystości Jordanu poprzedza wigilia, w czasie której wierni zobowiązani są do ścisłego postu, a w cerkwiach odprawia się tzw. królewskie godziny i liturgię świętą. Po Jordanie w Kościele wschodnim rozpoczyna się tradycyjna kolęda./.../ Tak wiec w trakcie tej już dość długiej dyskusji /od maja 2002 roku!!!/ doczekaliśmy sie powrotu nabożeństw greckokatolickich do Rzeszowa no i Jordanu nad Wisłokiem :-) Pozdrawiam !!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Jordan i male przemyslenie dla Darino 20.01.05, 23:47 Powrot Jordanu cieszy mnie, jak kazdy przejaw odradzania sie zycia duchowego Rusinow. Pokazuje to, ze pomimo trudnosci jakie pietrzyla historia udalo sie przeniesc tradycje przez stulecia. Bardzo pozytywna sprawa jest udzial katolickiego duchownego podczas liturgii nad Wislokiem (czyzby faktycznie szlo ku lepszemu?) A nasze rozmowy staly sie juz nowa swiecka tradycja:)) (to tak na marginesie) Darino, przeczytalem wzmiankowane przez Ciebie posty na forum Bircza i sadze, ze zabojstwa ludnosci ukrainskiej mogly miec miejsce dopiero po wyjsciu sowietow. Pierwsze morderstwa, wedlug mojej skromnej wiedzy, mialy miejsce w styczniu 1943 roku podczas Bozego Narodzenia. Moze byly jakies przypadki w 1942 roku (nie kojarze nic takiego w tej chwili), ale musze poszperac a niestety obecnie dysponuje mala iloscia czasu:( Pozdrawiam Czytaczy i Pisaczy R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Jordan i male przemyslenie dla Darino 21.01.05, 07:31 Ja też stawiam na wydarzenia po wyjściu Sowietów. Brzuska leżała 4-5 km od granicy i linii Mołotowa, więc była na pewno dokładnie strzeżona ! Poza tym m.cave pisał, że prawdopodobnie w jesieni 1943 roku jego Mama była już w sierocińcu w Przemyślu. Dzięki za zainteresowanie tematem ! Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr Chełm: uroczystości ku czci bpa Porfiriusza (+1804 22.01.05, 19:33 Obchody ku czci Porfiriusza Skarbek-Ważyńskiego (1790-1804), greckokatolickiego biskupa chełmskiego, naczelnika Komisji Porządkowej Ziemi Chełmskiej w Powstaniu Kościuszkowskim Chełm, 24 stycznia 2005 r. P R O G R A M I. SESJA NAUKOWO-POPULARNA (sala konferencyjna Urzędu Miasta Chełma, ul. Lubelska 65) 15.30 P. dr Andrzej GIL, Porfiriusz Skarbek-Ważyński jako zakonnik bazyliański i biskup chełmski; 16.00 P. prof. dr hab. Jan LEWANDOWSKI, Działalność społeczno-polityczna biskupa Porfiriusza Skarbek-Ważyńskiego; 16.30 Ks. diakon mgr Piotr SIWICKI, Synody diecezji chełmskiej w latach 1791- 1803 (w ramach referatu – prezentacja wydanego przez Parafię Greckokatolicką w Lublinie w 2004 r. reprintu książki Synody Dyecezyi Chełmskiej ob. wsch., wyd. E. Likowski, Poznań 1902). II. PONTYFIKALNA BOSKA LITURGIA (MSZA ŚW.). (Bazylika NMP w Chełmie) 18.00 Liturgia w obrządku bizantyjsko-ukraińskim, której przewodniczy JE Ks. Arcybiskup Jan Martyniak, Metropolita Przemysko-Warszawski. Po Liturgii – Panachyda (krótkie nabożeństwo zaduszne) w intencji biskupa Porfiriusza i innych zmarłych pasterzy dawnej diecezji chełmskiej. PORFIRIUSZ SKARBEK-WAŻYŃSKI - NOTKA BIOGRAFICZNA Urodzony w 1730 w rodzinie rzymskokatolickiej herbu Abdank, syn sędziego oszmiańskiego (rodzina Skarbek-Ważyńskich pozostawała w posiadaniu rodowych włości w Oszmiańskiem, obecnie przeciętych granicą litewsko-białoruską, aż do 1939 r.). W 1748 r. wstąpił do bazylianów w Wilnie, przechodząc tym samym do Kościoła greckokatolickiego (unickiego). Kształcił się w Kolegium Greckim w Rzymie. Nauczyciel szkół bazyliańskich w Połocku i Buczaczu, rektor kolegium we Włodzimierzu. Dwukrotnie wybierany protoarchimandrytą (przełożonym generalnym) zakonu bazyliańskiego, sprawował ten urząd w latach 1772-1780 i 1788-1789. Od 1790 r. do śmierci greckokatolicki biskup chełmski. Gorliwy pasterz diecezji chełmskiej – o czym świadczą m.in. organizowane prawie w każdym roku synody diecezjalne z lat 1791-1803 – stale walczył z trudnościami wewnętrznymi i zewnętrznymi, do których zaliczyć należy zwłaszcza okoliczności polityczne związane z rozbiorami Rzeczypospolitej. Biskup Porfiriusz czynnie angażował się w życie polityczne kraju, był gorącym zwolennikiem reform Sejmu Wielkiego, z Konstytucją 3 Maja na czele. 6 kwietnia 1794 r. przewodniczył zjazdowi mieszkańców ziemi chełmskiej, który uchwalił Przystąpienie do aktu powstania narodu obywateli województwa ruskiego, ziemi chełmskiej i powiatu krasnostawskiego. 16 kwietnia wybrany został naczelnikiem Komisji Porządkowej Ziemi Chełmskiej – lokalnego organu cywilnej władzy powstańczej. Cieszył się zaufaniem samego Naczelnika T. Kościuszki. Po klęsce wojsk kościuszkowskich pod Chełmem (8 czerwca 1794) zmuszony był schronić się do Galicji, wywożąc przed Rosjanami zebrane na cele powstania ofiary obywateli ziemi chełmskiej (które zdołał stamtąd przekazać do powstańczej Warszawy). Do Chełma powrócił dopiero po zajęciu miasta przez Austriaków. Po III rozbiorze (1795) wycofał się z życia politycznego, stojąc na gruncie lojalności wobec władz austriackich. Zmarł w Chełmie 9 marca 1804 r. i został pochowany w podziemiach katedry greckokatolickiej. Pozostawił obszerny rękopiśmienny Diariusz. Parafia Greckokatolicka pw. Narodzenia NMP w Lublinie, poczuwając się do moralnej powinności pielęgnowania tradycji zniesionej przez carat (1875) greckokatolickiej diecezji chełmskiej, w roku 2004 – dla uczczenia dwusetnej rocznicy śmierci biskupa Porfiriusza – wydała reprint akt synodów diecezjalnych chełmskich, którego prezentacja będzie elementem sesji poświęconej pamięci biskupa (patrz program). Po sesji – Boska Liturgia (Msza św.), która zostanie odprawiona pod przewodnictwem Ks. Arcybiskupa Jana Martyniaka, Metropolity Przemysko- Warszawskiego, stojącego na czele Kościoła greckokatolickiego w Polsce. Miejscem celebry będzie Bazylika NMP w Chełmie, dawna greckokatolicka katedra, przy której rezydował i w której podziemiach został pochowany biskup Porfiriusz. Stąd też po Liturgii odprawiona zostanie Panachyda za dusze śp. Porfiriusza Skarbek-Ważyńskiego i innych pochowanych tam pasterzy diecezji chełmskiej. Liturgia w dawnej katedrze łączy obchody ku czci biskupa Porfiriusza z zapoczątkowanym w 2003 r. zwyczajem celebrowania w tej świątyni Liturgii wschodniej w święto Męczenników Pratulińskich (23 stycznia – w tym roku przeniesione o dzień), ofiar reżimu carskiego, zabitych w 1874 r., którzy byli wiernymi tej właśnie greckokatolickiej diecezji chełmskiej. SERDECZNIE ZAPRASZAMY! organizatorzy Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Chełm: uroczystości ku czci bpa Porfiriusza 25.01.05, 22:51 Witam, na krociutko, ale jak zawsze serdecznie Na wstepie oczywiscie podziekowania dla Diakona Piotra za krotka notke biograficzna kolejnej ciekawej postaci i zaproszenie. Dzieki niemu dowiedzialem sie kiedy obchodzone jest Swieto Meczennikow Pratulinskich (naprawde nie wiedzialem, bez zadnej ironii) Do Darino mam natomiast pewne zapytanie. Czy moglbys przyblizyc, choc w krotkich slowach, sytuacje w okolicy wzmankowanej przez Ciebie ostatnio po 17 wrzesnia 1939 roku? Ciekaw jestem podobienstw i roznic w stosunku do sytuacji na Podlasiu. Czy tez byly wysiedlane wsie wzdluz 3-kilometrowego pasa wzdluz granicy? Czy byly budowane umocnienia betonowe, czy ziemno-drewniane? Jak wygladala sprawa wycinania lasow wzdluz granicy. Jeszcze przez kilka dni moja aktywnosc bedzie znikoma, ale mimo to chetnie przeczytalbym w wolnej chwili cos ciekawego. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
darino linia Mołotowa 26.01.05, 00:54 Wyznam szczerze, że aż tak bardzo nie interesowałem się tematem, ale spróbuję wybadać sprawę - część mojej rodziny mieszka w Bachowie - nad Sanem. Na pewno nie było wysiedleń w 3 km pasie, natomiast w całym rejonie wysiedlano według "normalnego" klucza - inteligencja, ziemianie, bogatsi rzemieślnicy i chłopi, ofiary donosów, policjanci i żołnierze zawodowi. Co co linii Mołotowa, jest ciekawa stronka traktująca o niej w rejonie Roztocza: 149.156.142.12/molotow/index.htm Jeśli chodzi o umocnienia w rejonie Przemyśla, były to umocnienia betonowe jedno, i dwukondygnacyjne (tego samego typu co na Roztoczu). Lokalizacje są podane na forum przemyskim - wątek "linia Mołotowa". Ostatnie bunkry betonowe kończyły się w rejonie Dybawki i Tarnawiec (w górę Sanu). Potem następowały umocnienia ziemno-drewniane. Wydaje mi się, że jakiś bunkier betonowy był w rejonie Dynowa. Następne umocnienia żelbetonowe zaczynają się w rejonie Załuża i ciągną do Sanoka. W zakolu Sanu, na zapleczu linii obronnej - w Birczy była duża sowiecka baza wojskowa, wiele z budynków zachowało się do dziś. Opisałem ją na forum Birczy w wątku "sowiecka baza wojskowa". Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku ! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: linia Mołotowa 26.01.05, 17:41 Witam Dziekuje za informacje i link. Piszac ostatni post popelnilem jeden blad. Mowiac o przeniesieniu wsi o 3 kilometry mialem na mysli wies w ktorej mieszkala czesc mojej rodziny. Na taka odleglosc od Bugu wies zostala przeniesiona przez mieszkancow. Musieli oni rozebrac swoje budynki i odbudowac je na nowym miejscu. Ta odleglosc wynikala z tego, ze akurat w takiej (okolo) odleglosci znalezli miejsce. Nakaz (przynajmniej w okolicach Drohiczyna) obejmowal pas przygraniczny - 800 metrow. Wysiedlenia "normalne" oczywiscie tez byly - glownie objely osoby uznane za zagrozenie dla wladzy (a wiec np. rodziny majace zwiazki z urzednikami czy wojskowymi), a wedlug donosow rowniez. Zreszta tu tez obowiazywala "rejonizacja" - im ktos byl grozniejszy tym dalej byl wysiedlany. Jesli chodzi o umocnienia to nad Bugiem byly to duze betonowe bunkry, a w lasach umocnienia ziemno drewniane. Nawet dzis mozna te posepne betonowe cielska ogladac. Szczegolnie ciekawy jest przed Drohiczynem (jadac w strone Siemiatycz) - obsypala sie pod nim ziemia i wyglada jakby zjezdzal z gorki. Pozostaloscia po wyrebie drzew na umocnienia jest wyraznie mlodszy las po nadbuzanskiej stronie szosy. Dziekuje za zyczenia milego wypoczynku, odpoczywac bede od poniedzialku. Na razie praca "w pracy" i spoleczna w domu:) Na sama mysl o komputerze jestem juz zmeczony. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ach te powroty :-( 30.01.05, 21:31 Witajcie A co tu mamy - i ciekawy tekst-zaproszenie Księdza Piotra i wątek linii molotowa :-) Ja na razie mam w oczach piekną zimę w ustrzykach Dolnych, urocze wieczorne spacery po uliczkach zasypanego śniegiem miasteczka, pomarańczowe wstązki na klamkach hotelowych pokoi zamieszkanych przez gości z Ukrainy, rosyjsko i ukraińsko języcznych narciarzy na stokach Gromadzynia i laworty i ... smętnie zasypane sniegiem wrota do ustrzyckiej cerkwi. Jak to wszystko przetrawię i usłysze wasz odzew :-) ... wracam do dyskusji. Na razie tylko jeszcze jeden link do owej linii : wojnawp.republika.pl/start/star t.html i krótka refleksja : będąc na święcie Jordanu w Przemyślu fotografowałem procesję zmierzającą do Sanu ze stropu dużego bunkra po owej linii stojącego tuż obok przemyskiego hotelu gromady. Bunkru - Sporej budowli z zachowaną żeliwną kopuła obserwacyjną, kilkoma pomieszczeniami bojowymi... Stojąc na tym bunkrze widzialem wieże przemyskich kościołów, baszty "kazimierzowskiego" zamku, i park z pozostałościami fortyfikacji austriackich/bramy sanockiej górnej,dolnej i fortu trzech krzyży :-)/ Opadła mnie refleksja ogromnych nawarstwień "pamiątek historycznych " w tym pięknym mieście. A kamera utrwaliła spiew ukraińskich kolend na przemyskim bulwarze "józefa Pilsudskiego" - "Boh sia rożdaje" i o tym jak "świataja Warwara cirkiew buduwała "... Pozdrawaiam serdecznie. A podobne nawarstwienia dostrzegłem gdy schodząc latem z ruin zamku Sobień w załużu odwiedziłem po raz kolejny ruiny "ruskiego' bunkra w którego ruinach pogrzebano cała jego załogę , bunkra wysadzonego w powietrze w trakcie szturmu przez niemieckich saperów w 1941. wszystkiego dobrego w nowym tygodniu Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Ach te powroty :-( 31.01.05, 01:48 Witaj ! Bunkier w Załużu to pierwszy bunkier, jaki widziałem w dzieciństwie, więc wywarł na mnie olbrzymie wrażenie ! Czy będąc w Ustrzykach widziałeś granitowe zapory przeciwczołgowe przy przejeździe kolejowym w kierunku Krościenka ? To jedyny ślad dawnej granicy polsko-radzieckiej przebiegającej w tym miejscu po wojnie. Pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr linia Mołotowa 31.01.05, 16:51 Oczywiście, że owe zapory widzialem ale w porze letniej. Z "autopsji' znam równiez bunkry porosyjskie: pod zamkem w lesku przy zjeździe nad san w stronę Hoczwi,na Olchowcach w sanoku - również przy drodze w stronę sanu, no i ten "najpiekniej" połozony - na serpentymach prowadzących w stronę Krasiczyna. Przypomnę jeszcze że owa linia ma obecnie dość bogatą literaturę - bo i prace Prof. Bogdanowskiego,"twierdza europa" Kaufmana i Jurga,czy opracowania przemyskie /tom 1 cyklu forteczmnego", prace w "Twierdzy" czy spotkaniach z zabytkami. Wspominałeś takzę Daro o okolicach Dynowa - wydaje mi się że taki bunkier był zlokalizowany na terenie parku zamkowego w Dąbrówce Starzeńskiej - kiedyś w parku widziałem wielkie kawały betonu "fortecznego" - przy ścieżce wiodącej skarpą od ruin zamku w stronę zachowanej kaplicy zamkowej. Ale to tylko domysł - bo równie dobrze mogły to być pozostałosci wysadzonej w powietrze "lodowni" dworskiej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: linia Mołotowa 31.01.05, 21:40 Witam serdecznie Tak sie jakos zlozylo Piotrze, ze weszlismy na chwile na tematy "bunkrowe" Niestety nie mialem okazji (jeszcze) obejrzec umocnien opisywanych przez Was. Bardzo czesto natomiast mam okazje ogladac bunkry nad Bugiem. Probowalem wyszperac w internecie jakies materialy fotograficzne, aby przyblizyc Wam wyglad tych umocnien, ale niestey w tej kwestii panuje calkowita posucha. Chyba bede musial umiescic swoje zdjecia;) Swojego czasu zrobilem sobie maly rajd wzdluz tego odcinka linii molotowa i efektem bylo kilka rolek fimu. Moze chociaz te kilka linkow cos powie Wam o tym fragmencie. siemiatycze.projekcja.pl/zabytki.html jarek1980.republika.pl/index2.html www.urlop.com.pl/wojewodztwa.php?id=84 www.portal.siemiatycze.net/images/szlak2.gif www.siemiatycze.pl/szlakbunk.htm Bunkry to moze temat niezwiazany z glownym nurtem watku, ale jak zwykle staram sie promowac Podlasie w kazdy dostepny sposob:) Pozdrawiam R. P.S. Kolejne posty beda juz bardziej na temat Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: linia Mołotowa 01.02.05, 20:53 Witam serdecznie. Dziękuję za ciekawe linki – oj znów będzie co pooglądać i poczytać ... Na początek zalinkuję również ciekawy artykuł z pisma ‘Forteca” – a szczególnie fragment dotyczący wysiedleń ludności : Punkt Oporu "Krasiczyn" 1939-1941 kriepost.republika.pl/artykuly_p.o%20Krasiczyn.htm i interesujący fragment : Prace pomiarowe i studialne rozpoczęto już na przełomie września i października 1939 r. W kwietniu 1940 wysiedlono wsie leżące w bezpośredniej bliskości granicy, m. in. także Dybawkę, Tarnawce i Krasiczyn. Część mieszkańców przesiedlono na Wołyń, w okolice Równego, część zaś zesłano na Syberię. Jednocześnie rozebrano niemalże wszystkie zabudowania a uzyskany materiał częściowo wykorzystano przy budowie schronów. Przygotowanie terenu i wykopy pod schrony wykonywali robotnicy przymusowi z wsi położonych dalej od granicy a także z okolic Dobromila i Sambora. Byli oni zakwaterowani w folwarku dworskim, zarekwirowanym przez sowietów Sapiehom. Na większą skalę prace budowlane ruszyły na przełomie kwietnia i maja 1940 r. Do połowy czerwca 1941 r. zdążono wybudować trzynaście obiektów, w tym ukończono dziesięć, trzy znajdowały się w stanie surowym (bez zamontowanego wyposażenia), ponadto pod fundament kolejnego schronu wykonano wykop. Teren budowy każdego z schronów otaczano wysokim parkanem aby uniemożliwić obserwację z zewnątrz. Prace rozpoczynało wykonanie wykopu pod fundament schronu i studni na jego obrzeżu (w przypadku większych schronów). Od tej chwili robotnicy cywilni nie byli dopuszczani w obręb ogrodzenia, pilnie strzeżonego przez posterunki wojskowe. Roboty specjalistyczne: szalunki, zbrojenie i betonowanie wykonywali wykwalifikowani robotnicy z oddziałów inżynieryjno-saperskich Armii Czerwonej, jak i pracownicy cywilni przybywający z głębi ZSRR. Na okoliczną ludność nałożono obowiązek świadczenia usług furmańskich. Zwożone, w ilościach niezbędnych do prac wstępnych, materiały: drewno, stal, kruszywo, piasek, cement itp. składowano w odległości ok. 100 m od ogrodzenia, dalej na plac budowy były transportowane przez osoby bezpośrednio zatrudnione przy budowie schronu. Poza ogrodzeniem znajdowała się też smolarnia, w której wytapiano smołę do izolacji ścian zewnętrznych i stropów schronu. Stal zbrojeniową, pancerze, elementy wyposażenia wewnętrznego dowożono z stacji kolejowej w Przemyślu pod osłoną nocy i tylko z pomocą żołnierzy. Beton dowożono samochodami z betoniarni (ros.: betonnyj zawod), umiejscowionej prawdopodobnie w Przemyślu. Koniec cytatu. Nawiązując Radku do Twego pytania o wysiedlenia ludności w okresie budowy owej linii – muszę jeszcze dopowiedzieć że nie były one ani pierwsze ani ostatnie na terenie Podkarpacia.Na przykład pierwsze masowe wysiedlenia ludności ukraińskiej i polskiej w okolicach Przemyśla miały miejsce w okresie I wojny. Wtedy to Austriacy „czyścili” przedpola fortów. Ludność wywożono początkowo na tereny Moraw , palono domostwa. Potem w miarę postępu ofensywy carskiej – po prostu wyrzucano ludność ze wsi. Historycy i pamiętnikarze wspominają o losach mieszkańców wsi podprzemyskich ukrywających się po lasach, mieszkających w ziemiankach i ginących, gdy znaleźli się pomiędzy liniami bojowymi Austriaków i moskali. Taki los spotkał m.in. mieszkańców Ujkowic – wsi kilkakrotnie tu wspominanej i z powodu wydarzeń po II wojnie a i owego klasztoru/. W 1939 roku masowe wysiedlenia dotyczyły na terenie Podkarpacia ludności polskiej, ukraińskiej, żydowskiej i ...niemieckiej. Miały one miejsce po ustaleniu linii demarkacyjnej pomiędzy strefą okupacyjną niemiecką i sowiecką. Wspominałem tu o Niemcach galicyjskich – byli to niemieccy osadnicy z okolic Ustrzyk Dolnych /m.in. Bandrowa i Berehów Dolnych. Mieszkali oni na tym terenie od połowy XIX wieku. W ramach wymiany ludności byli przewożeni w poznańskie i zajmowali domostwa po wyrzuconych Polakach.Jeśli mowa o ludności ukraińskiej – to w latach 1939 – 1940 miała ona możliwość przechodzenia na sowiecką stronę . W ten sposób cześć moich krewnych/ synów i synowych mojego pradziadka/ przeniosła się w1940 roku z okolic Rymanowa aż w okolice Mińska Białoruskiego. A przywołany przez Ciebie "do porządku" :-) obiecuje wkrótce wrócić do głownego nurtu - i dać materiały o których wspominalem przed urlopem. I na koniec jeszcze pytanie - jeśli byłbyś zainteresowany pełną treścią traktatu ryskiego i powojennych umów granicznych z ZSrr - służe pocztą - jesli będzie taka wola. tu wkrótce pocytuję ciekawsze fragmenty. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wysiedlenia i inne refleksje... 02.02.05, 14:54 Witam Nie mialem zamiaru Ciebie (ani nikogo z rozmowcow) "przywolywac do porzadku" raczej chcialem tylko powiedziec, ze nasze rozmowy kraza po roznych tematach (i to chyba dobrze). Dziekuje za informacje na temat ruchow ludnosci i budowy fortyfikacji ktore i napisales i zalinkowales. Widac pewne podobienstwa, ale widze tez pewne roznice. Podobienstwem jest oczywiscie fakt przesiedlania ludnosci, jednak piszesz Piotrze ze czesc ludzi wywieziono na Syberie. Takie wywozki (z opowiadan dziadkow) dotyczyly, w okolicach Drohiczyna, tylko wrogow wladzy radzieckiej i ludzi bedacych dla niej zagrozeniem. Przy wysiedlaniu wsi przygranicznych raczej przenoszono wies, wywozono tylko tych wymienionych powyzej. Roznica jest tez w traktowaniu dobytku ludzi. Generalnie czerwonoarmisci nie kradli, nie zabierano tez domow i zabudowan na material do budowy umocnien. Zabudowania zabierali ludzie i skladali je w nowym miejscu. Moze na takie zachowania miala wplyw duza dostepnosc drzewa o ktorej pisalem. Poza tym cala budowa byla prowadzona przez zolnierzy. O przymusowych pracach przy wznoszeniu bunkrow nie slyszalem (mozliwe ze kilka kilometrow dalej bylo juz inaczej - moge napisac tylko to co wiem z przekazow). Nie ukrywam, ze z niecierpliwoscia czekam na tematy "traktatowe". Zarowno na forum, jak i (niesmiala prosba o przesylke:) mailowo. Pozdrawiam R. P.S. Moje posty moga sie teraz pojawiac w roznych porach, do piatku mam szczescie byc na urlopie (chociaz spedzanym w domu) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Horylka 02.02.05, 15:00 Skoro jestesmy chwilowo przy sprawach zwiazanych z okupacja sowiecka to mam jeszcze do Was pytanie. Czy na Waszych terenach tez produkowano samogon (i to w ilosciach sporych) w tamtym okresie? Na Podlasiu byl to dosyc popularny sposob wykorzystania nadwyzek ziemniakow:) Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Horylka 02.02.05, 15:51 Najpierw wspomnę o wysiedleniach w gminie Bircza, zwanych przeze mnie "normalnymi". Wiem o 4 przypadkach wysiedleń od rodzin - wszyscy wysiedleni do Kazachstanu. O wysiedleniach "fortyfikacyjnych" nic mi nie wiadomo. Co do "horyłki", to apogeum produkcji było chyba w latach 80. Do dzisiaj produkuje się w naszej okolicy samogon - w miejscowościach gdzie dojazd jest trudny, głownie na własne potrzeby -święta, imieniny, wesela. Niestety zaden trunek nie sdobył sławy sliwowicy łąckiej, od której zresztą są gorsze. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Horylka i Obołon 02.02.05, 17:03 Nim ruszę z poważniejszym temeatem - dzięki Radku za pytanko. Ależ oczywiście - znam z opowiadań krewnych że w tamtych czasach bimber obok okupacyjnych 'młynarek" był podstwową walutą. A i Niemcy za drobne przysługi płacili Polakom spirytusem "syntetycznym" - ponoc byly to kryształki rozpuszczalne w wodzie. A obecnie :-) - w Rzeszowie jest wielu koneserów którzy w oparciu o materiały z Zelmeru czy wsk - mają całkiem zacną aparaturę w której poddają przeróbce chociażby domowe wina jabłkowe czy wieloowocowe - produkując całkiem zacne 'brendy" :-) sam w ubiegłym roku z Ukrainy przywoziłem znajomym alkoholmierze :-) A w podkarpackiej tradycji już od wojny mowi sie o zacnym bimberku z Harty /wioski koło Dynowa/ - popularnie zwanym harciarką ;-) /złośliwi mówią coś o "ślepotce" - ale nie wiedżą chyba co mówią :-) A dla wielbicieli bardziej pogodnych trunków - w rzeszowie w sieci marketów pojawiły sie dobre ukrainskie piwa ; Magnat i Obołon - także w wersji Biłe /czyli białe niefiltrowane/ i pszeniczne- szkoda że drogie - widzialem w cenach od 4,5 do 4,7 za butelkę - chyba jednak poczekam z konsumpcją tego piwa do wioseennej wyprawy na Ukrainę. Wiem od Rycha z P. że i w Przemyślu od dłuzszego czasu owe piwa są dostępne w tamtejszych supermarketach. A na Ukrainie - bimber po dzis dzień jest cenną walutą. Będąc tam o moich gospodarzy spostrzegłem spore słoje z lekko żółtawym płynem. Okazało sie że to byl całkiem dobry bimberek - ale trzymany jako zapłata dla kombajnisty obrabiającego pole moich gospodarzy. A i na weselisku ukraińskiem gdy już zaczeła sie konczyć pszeniczna - to i bimber sie znalazł - całkiem dobry,z lekko drożzowym /klasycznym :-) posmakiem . A teraz wybaczcie - ide po okocim a potem czykuję przesyłkę dla Radka pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Traktat - zdrada czy zysk 03.02.05, 16:55 Na początek cytat z opracowania Aleksandra Kolańczuka ‘Sojusznicze siły Zbrojne Ukraińskiej Republiki Ludowej w Polsce” /z tomu III Dziejów Podkarpacia”/ Przyznaję,że właśnie ten cytat spowodował moje zainteresowanie tematem Traktatu ryskiego. „Funkcjonowanie rządu i rady republiki URL w Tarnowie szybko zostało zauważone przez stronę bolszewicką. Ale dopiero po podpisaniu traktatu pokojowego między Polską a Rosją i jej satelitę Ukrainę radziecką 18 marca 1921 roku zdecydowano się na wystosowanie protestu już 16 kwietnia 1921 roku, pisząc, że w Tarnowie oficjalnie funkcjonuje ‘Improwizowanyj parłament nazywajuszczijsie ‘ukrainskaja rada republiki” co było ich zdaniem rażącym pogwałceniem punktu II preliminariów oraz art. V ryskiego traktatu pokojowego./.../ Wobec nacisków strony radzieckiej rząd rzeczpospolitej Polskiej nie mógł pozostać obojętny. W memoriale szefa oddzialu II sztabu generalnego Wojska Polskiego /.../ znalazł się postulat, aby popierając tę grupę emigracji ukraińskiej, która losy związała z Polską, jednocześnie zlikwidować centralne władze URL :radę Ministrów, radę republiki, Misję dyplomatyczną w Warszawie i Wyższą radę Wojskową, przekształcając je w organizacje dobroczynne. Zakonspirowane w ten sposób władze wraz z grupą gen Jurija Tiutiunika /późniejszy sztab Partyzancko-Powstańczy/ miały pozostać n terytorium Polski, aby realizować zadania wywiadowcze, a później podjąć próbę odzyskania niepodległości Ukrainy. Nie ulega wątpliwości, żę pokój ryski był dla emigracji ukraińskiej ciosem i z biegiem czasu przyczynił się do upadku jej znaczenia.” A teraz kilka cytatów z owego dokumentu : Traktat pokoju między Polską a Rosją i Ukrainą podpisany w Rydze dnia 18 marca 1921 roku. W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ NACZELNIK PAŃSTWA POLSKIEGO JÓZEF PIŁSUDSKI Wszem wobec i każdemu z osobna, komu o tem wiedzieć należy, wiadomem czynimy: W dn. 18 marca 1921 r. podpisany został między Polską z jednej strony a Rosją i Ukrainą z drugiej, traktat pokojowy o następującem brzmieniu: POLSKA z jednej a ROSJA i UKRAINA z drugiej strony powodowane pragnieniem położenia kresu wynikłej między niemi wojnie i dążąc do zawarcia, na podstawie podpisanej w Rydze dnia 22 października 1920 roku Umowy o przedwstępnych warunkach pokoju, ostatecznego, trwałego, honorowego i na wzajemnem porozumieniu opartego pokoju, postanowiły wszcząć rokowania pokojowe - i w tym celu wyznaczyły w charakterze swoich pełnomocników: RZĄD RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Jana Dąbskiego, oraz Stanisława Kauzika, Edwarda Lechowicza, Henryka Strasburgera i Leona Wasilewskiego RZĄD ROSYJSKIEJ SOCJALISTYCZNEJ FEDERACYJNEJ REPUBLIKI RAD w swojem własnem imieniu i z upoważnienia RZĄDU BIAŁORUSKIEJ SOCJALISTYCZNEJ REPUBLIKI RAD oraz RZĄD UKRAIŃSKIEJ SOCJALISTYCZNEJ REPUBLIKI RAD Adolfa Joffego, oraz Jakóba Haneckiego, Emanuela Kwiringa, Jura Kociubińskiego i Leonida Oboleńskiego. Wymienieni pełnomocnicy zjechali się w Rydze i po wymianie swych pełnomocnictw, uznanych za wystarczające i sporządzone w należytej formie, zgodzili się na postanowienia następujące: Koniec cytatu. Wśród postanowien traktatu jest i ten art. V który wprost można odnieść jako dowód „zdrady” Piłsudskiego i odstąpienia od popierania idei „samostijnoj Ukrainy” Artykuł V. Obie układające się strony zapewniają sobie nawzajem całkowite poszanowanie suwerenności państwowej i powstrzymanie się od jakiegokolwiek mieszania się do wewnętrznych spraw strony drugiej, w szczególności od agitacji, propagandy i wszelkiego rodzaju interwencji lub od ich popierania. Obie układające się strony zobowiązują się nie tworzyć i nie popierać organizacji, mających na celu walkę zbrojną z drugą układającą się stroną, bądź czyniących zamach na jej całość terytorjalną, bądź przygotowujących obalenie jej ustroju państwowego lub społecznego drogą gwałtu, jak również organizacji, przypisujących sobie rolę rządu strony drugiej lub części jej terytorjum. Wobec tego strony zobowiązują się nie zezwalać na przebywanie na swem terytorjum takich organizacji, ich urzędowych przedstawicielstw i innych organów, wzbronić werbowania wojskowego oraz wwozu na swe terytorjum i przewozu przez swe terytorjum sił zbrojnych, broni, amunicji i wszelkiego rodzaju materjałów wojennych, przeznaczonych dla tych organizacji.” A kończący się takimi postanowieniami – przy czym nie wiem czy te trzydzieści milionów złotych rubli rzeczywiście do Polski trafiło : Artykuł XIII. Z tytułu uznanego przez Umowę o przedwstępnych warunkach pokoju z 12 października 1920 roku aktywnego udziału ziem Rzeczypospolitej Polskiej w życiu gospodarczem byłego Imperjum Rosyjskiego - Rosja i Ukraina zobowiązują się wypłacić Polsce trzydzieści miljonów rubli złotych w złotych monetach albo sztabach nie później, niż w ciągu jednego roku od chwili ratyfikacji Traktatu niniejszego. Ryga, dnia 18 marca 1921 roku. Zaznajomiwszy się z postanowieniami pomienionego Traktatu Pokoju i w myśl upoważnienia, uchwalonego przez Sejm ustawą z dnia 15 kwietnia 1921 roku rzeczony Traktat Pokoju ratyfikuję i oświadczam, że będzie on ściśle wykonywany. Na dowód czego niniejszy akt ratyfikacyjny został podpisany i opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej Polskiej. Działo się w Warszawie dnia szesnastego kwietnia roku tysięcznego dziewięćsetnego dwudziestego pierwszego. J. Piłsudski Minister Spraw Zagranicznych: E. Sapiecha Postaram się w dalszych postach powiedzieć coś na temat innych,równie ciekawych postanowień niektórych postanowień owego traktatu – a póki co pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Traktat - zdrada czy zysk 03.02.05, 17:52 Wielkie dzieki za przesylke. Widze, ze oprocz przesylki wybrales juz jakis maly cytat na "dobry poczatek". Z cytatu z "Dziejow Podkarpacia" widac, ze strona polska nie miala czystego sumienia. Nie wglebialem sie jeszcze w tresc traktatu (mam zamiar zajac sie tym na wieczor). Natomiast juz na poczatku zauwazylem cos bardzo ciekawego. Mianowicie opis przebiegu granicy i nazwy miejscowosci w brzmieniu oryginalnym. Na samym poczatku, od razu, rzucil mi sie w oczy pewien fragment "między Polską z jednej strony a Rosją i Ukrainą z drugiej". Na pierwszy rzut oka moglo by sie zdawac ze Ukraina, podobnie jak i wymieniona nizej Bialorus to samodzielne podmioty prawa miedzynarodowego, a nie republiki. Jak bylo w rzeczywistosci, chyba nie ma co mowic Pozdrawiam i zabieram sie do lektury. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Traktat - zdrada czy zysk 03.02.05, 21:04 Nie na z co :-) Zauważ że przesłałem Ci też powojenne umowy graniczne dotyczące "linii Curzona" i wymiany terytoriów roku 1951. Myslę,że będzie to też material do dalszej dyskusji :-) Jeśli chodzi o traktat - to dokument niezwykły. Chociażby ze wzgledu na niezmiernie szczegółowy opis przebiegu granicy /zauważyłes ową 'karczmę bezimienną" czy np przebieg granicy mierzony odległoscią od najbliższego semafora czy zwrotnicy :-)). A zaczynając omawiać ten traktat muszę powiedzieć dość emocjonalnie - z ukraińskiego punktu widzenia był to dokument ewidentnej zdrady sojusznika. A te 30 mln. rubli w złocie - to brzmi jak przysłowiowe "judaszowe srebrniki". A owa granica z sowietami - wygląda jak miejsce rozdarcia "ukraińskiego " płótna dartego przez obie strony traktatu.Oczywiście wymieniane tam sowieckie republiki Białorusi i Ukrainy - to była czysta fikcja. Wystarczy wspomnieć choćby dziesięc lat późniejszą historię "Wielkiego Głodu" i rozkułaczania.... Z polskiego punktu widzenia - to jedyny chyba dokument rozrachunku z byłym zaborcą, gdzie precyzyjnie rozlicza się zwrot dóbr kultury, majątku ... z parowozami włącznie :-). A także migracji ludności i zasad wymiany granicznej. Jednak trzymając się ukrainskiego punktu widzenia - nie dziwię się ,że prawicowo-nacjonalistyczne stronnictwa ukraińskie w Polsce poszły na wspólpracę z niemacami i w stronę antypolskiego terroryzmu. Cóz - czasem rozpacz przechodzi w potworną nienawiść.... A jutro ruszę temat poszanowania praw polskich Ukraińców w świetle postanowień tego traktatu. Ps szykuję coś jeszcze ciekawego jak np opis munduru galowego oficera armii Petlury, czy np opis walki politycznej Polaków i Ukraińców w końcu XIX wieku w trakcie wyborów do sejmu galicyjskiego. Ale o tym potem Pozdrawiam jak zawsze .... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wymiana terytoriow 03.02.05, 23:14 Oczywiscie zauwazylem rowniez umowy graniczne, ale najpierw chcialbym (jesli nie masz nic przeciwko) troche zajac sie Traktatem. Wiesz Piotrze, mysle ze wymiana pogladow moze byc ciekawa. Z jednej strony patrzymy podobnie - z "ruskiej" strony. Z drugiej moja optyke uksztaltowaly troche inne doswiadczenia przekazane przez rodzine. Na pewno jutro uda mi sie wyszukac cos ciekawego w Traktacie Tymczasem pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr traktat - ciąg dalszy 04.02.05, 21:45 Witam serdecznie. Oczywiście Radku tak jak i Ty uważam że warto dlużej zatrzymać się przy owym traktracie. A teraz chcę zacytowac kolejny ciekawy jego fragment Artykuł VII. 1. Rosja i Ukraina zapewniają osobom narodowości polskiej, znajdującym się w Rosji, Ukrainie i Białorusi, na zasadzie równouprawnienia narodowości, wszystkie prawa, zabezpieczające swobodny rozwój kultury i języka oraz wykonywanie obrządków religijnych. Wzajemnie Polska zapewnia osobom narodowości rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej, znajdującym się w Polsce, wszystkie te prawa. Osoby narodowości polskiej, znajdujące się w Rosji, Ukrainie i Białorusi, mają prawo, w ramach ustawodawstwa wewnętrznego, pielęgnować swój język ojczysty, organizować i popierać własne szkolnictwo, rozwijać swoją kulturę i tworzyć w tym celu stowarzyszenia i związki. Z tych samych praw, w ramach ustawodawstwa wewnętrznego, korzystać będą osoby narodowości rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej, znajdujące się w Polsce. 2. Obie układające się strony zobowiązują się nawzajem nie mieszać się bezpośrednio ani pośrednio do spraw ustroju i życia Kościoła oraz związków wyznaniowych, znajdujących się na terytorjum strony drugiej. 3. Kościoły i stowarzyszenia religijne, do których należą osoby narodowości polskiej w Rosji, Ukrainie i Białorusi, mają prawo, w granicach prawodawstwa wewnętrznego, samodzielnie urządzać swoje wewnętrzne życie kościelne. Wyżej wzmiankowane kościoły i stowarzyszenia religijne mają prawo, w granicach prawodawstwa wewnętrznego, użytkowania i nabywania majątku ruchomego i nieruchomego, koniecznego do wykonywania obrządków religijnych oraz utrzymywania duchowieństwa i instytucji kościelnych. Na tych samych zasadach mają one prawo korzystania z kościołów i instytucji, koniecznych do wykonywania obrządków religijnych. Z tych samych praw korzystają osoby narodowości rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej w Polsce. Koniec cytatu. W odniesieniu do Rosji nie było żadnych przejawów poszanowania tych postanowień. Ale podobnie było też w Polsce. Jako przykład wystarczy wspomnieć chociażby „akcję rewindykacyjną’ na Chelmszczyźnie . Ale też takie wydarzenie o którym dotychczas nie mówiliśmy jak „powstanie chłopów leskich".Otóż były to rozruchy chłopów /w większości ukraińskich/ z terenu Bieszczad jakie miały miejsce w okresie czerwca-lipca 1932 roku i przerodzily sie w regularne walki z siłami polskimi. Główną przyczyną wybuchu tego powstania była próba wprowadzenia bezpłatnych prac przymusowych /szarwarków przy remontach dróg i tzw święcie pracy - czegoś na wzór sowieckich subbotników/ na obszarze od Rymanowa po Berehy Dolne ,Ustrzyki Dolne ,Łobozew. Wołosate, Ustrzyki Górne i Wetlinę. Na dzisiaj tylko wspomnę że do tłumienia tego powstania władze musiały uzyć oddziały konnej policji z Przemysla,Sambora, Sanoka i Lwowa, szkołę policji z Mostów Wielkich i kilka pułków podhalanczyków oraz lotnictwo wojskowe. Powstanie objęło ponad 19 wsi, 15 tysięcy mieszkańców. Represjami objęto około 800 osób i dalszych kilkaset zabito w trakcie pacyfikacji. Kolejny tragiczny i ciekawy epizod z historii relacji polsko-ukrainskich. Jeśli temat wzbudzi zainteresowanie – napiszę o tym coś więcej w przyszłym tygodniu. Pozdrawiam jak zawsze serdczenie.Miłego weekendy życzę ;-) - bo ja już narty nasmarowałem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: traktat - ciąg dalszy 04.02.05, 22:14 Widze Piotrze, ze dzis wybralismy ten sam fragment traktatu:) Wlasnie skonczylem pisac post, ale pomyslalem ze zerkne czy ktos nie napisal czegos od 20. Czasem pisze wczesniej, a pozniej wklejam na forum. I widze, ze Twoj post dotyczy dokladnie tego samego problemu. W zwiazku z tym nie bede cytowac, ani pisac tego o czym juz napisales. Moge tylko dodac ze w Polsce miedzywojennej zakazywane bylo nawet wydawanie gazet cerkiewnych w jezyku innym niz polski. Co prawda nie przez caly okres miedzywojenny, ale taki fakt mial miejsce. Niestety, traktat byl w tej kwestii wart tyle ile papier na ktorym byl spisany, niestety. Chetnie dowiem sie czegos wiecej na temat wydarzen z roku 1932, przyznam ze nie wiedzialem o tych wydarzeniach. Zycze milego wypoczynku R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kielczanin Hłudno k. Dynowa - wysiedlenia po II wojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 23:52 Witam, Wspaniałe forum. Usilnie szukam informacji na temat wysiedleń ze wsi Hłudno k. Dynowa. Mam rodzinę (nieżyjących dziadków - prawosławnych). Rodzina moich dziadków w całości wysiedlona z Hłudna w okolice Lwowa. Bardzo proszę, jeżeli ktokolwik dysponuje znajomością tematu z tamtego okresu o wsi Hłudno, jej prawosławnych mieszkańcach i ich dalszym losie będę niezmiernie wdzięczny za informację. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Wklejam tekst Klingera "Bracia, wybaczcie" IP: 212.182.32.* 05.02.05, 20:36 Witam wszystkich, Skoro nauczyłem się kopiować i wklejać teksty WORDowskie, a przy okazji programu uroczystości chełmskich okazało się, że to działa i na forum - dlaczegóż by nie wkleić tekstu Michała Klingera z 1990 r. Niech ten piękny wykwit ducha prawdziwie ekumenicznego nie ulegnie zapomnieniu! Gazeta Wyborcza nr 13 z 16 stycznia 1990 r., s. 6 / zachowano ortografię, interpunkcję, podział na akapity i podkreślenia oryginału / Bracia, wybaczcie! Ja, prawosławny – przyjmuję z radością powiew wolności nad umęczonym Kościołem unickim w ZSRR! Już wkrótce moi bracia, wschodni chrześcijanie, wywodzący się z tego samego co ja pnia – z Kościoła wschodniego w Rzeczypospolitej – będą mogli postawić świeczkę przed ikoną w swej cerkwi, obejść ją na Paschę ze śpiewem: „Woskriesienije Twoje, Christie Spasie”, wyprowadzić ze świątyni zwłoki krewnego na swój własny cmentarz... Skończą się też ich cierpienia, represje. Wielu „z daleka” wróci do swych wiosek i domów. Ten moment jest też szansą dla nas, prawosławnych i katolików, by zamknąć okres znieczulenia i win, jakie ciążą na nas w związku z naszym stosunkiem do sprawy Kościoła grekokatolickiego. Musimy otwarcie wyznać: wobec unitów zawiniliśmy wszyscy. Nadszedł czas, byśmy też wszyscy – prawosławni, łacińscy katolicy i sami unici – wyznawszy wzajemne winy, ze szczególną uwagą zadbali o prawdziwie chrześcijańskie formy współżycia. Nie możemy dopuścić do wrogich „krucjat” i rozliczeń, które zatrułyby ten wzniosły moment odrodzenia życia kościelnego wschodnich katolików – na Ukrainie, ale i w Polsce. Nawołuję do powszechnego chrześcijańskiego czuwania. Ostatnie obchody jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Rusi, miast wszystkich zbliżyć, poróżniły nas. Trzeba się więc mieć na baczności i liczę w tej sprawie na moralne autorytety naszych wspólnot, byśmy z tej trudnej próby ekumenizmu mogli wszyscy wyjść zwycięsko i za kilka lat cieszyć się pięknym współżyciem naszych siostrzanych Kościołów i to po obu stronach granicy. Ostatnie uzgodnienia między Janem Pawłem II a Michaiłem Gorbaczowem otwierają drogę do rozwoju Kościoła unickiego. Dotyczą terenów Związku Radzieckiego, lecz jeśli Kościół ów tam się odrodzi, odbije się to głębokim echem w Polsce. Będzie to trudny wstrząs – przecież i u nas świątynie unitów często są nie użytkowane przez unitów. Osobiście jestem optymistą i nie czuję się w tym poglądzie odosobniony. Warto zdać sobie sprawę, że w Polsce po niesławnym „synodzie” lwowskim z 1946 r. Kościół grekokatolicki pozostawał nadal w obrębie Kościoła katolickiego, zaś polski Kościół prawosławny nie dokonał wtedy żadnej aneksji, ani „duszyczek”, ani świątyń. Oddziaływała jedynie ogólna polityczna atmosfera stalinizmu, która wobec Ukraińców zmaterializowała się w deportacyjnej akcji „Wisła”. Akcja ta tragicznie zniszczyła ich życie narodowe, wyznaniowe, a często też rodzinne i osobiste. Zniszczone zostały ich ojczyste wsie, narodowa kultura materialna, a świątynie i cmentarze niszczeją często do dzisiaj. Deportacje w ramach akcji „Wisła” objęły również ludność prawosławną: sięgały przecież aż za Białą Podlaską. Zarówno unita, jak prawosławny szedł wtedy do wagonu. My, prawosławni, mogliśmy jednak od razu odbudowywać na nowym miejscu życie parafialne, a nasi bracia unici tego uczynić nie mogli. Warto podkreślić, że parafie prawosławne powstałe w środowisku poprzednio unickim – i to zarówno na terenie przesiedlenia, jak i w rodzinnych wsiach karpackich (po 1956 r., gdy możliwe były już powroty) – są owocem wspólnoty losów przesiedleńczych. Stały się też świadectwem nieusuwalnego poczucia wspólnoty tradycji kościelnej, w obliczu zagrożenia utratą tożsamości. Czy jednak my, prawosławni, nie wytworzyliśmy na tym tle wielu niepotrzebnych konfliktów? Czy byliśmy dość bezinteresowni w stosunku do unitów – jakże często naszych współziomków, a nawet krewnych?! Czy więc, będąc w nieporównywalnie korzystniejszej od nich sytuacji, pomogliśmy im dostatecznie w przetrwaniu ciężkich czasów? Z tym właśnie wiąże się problem „udziału winy” każdego z nas, każdej ze stron tragicznego dramatu ukraińskiego, w ostatnim jego akcie, którego nadal jeszcze jesteśmy uczestnikami. Nasz, prawosławny „udział winy” w dramacie ukraińskim w Polsce widzę w tym, że negując teologiczną ideę unii kościelnej – zanegowaliśmy w końcu samych unitów. A teraz bliżej współżyjemy np. z ewangelikami, niż z najbliższymi nam przecież katolikami wschodniego obrządku. Jedynie im nie składamy odwiedzin, wykluczamy ich z kongresów itp. Winni jesteśmy też drugiego paradoksu: nasza antyunicka postawa spowodowała zepchnięcie w cień narodowościowego pierwiastka ukraińskiego w Kościele prawosławnym w Polsce, na który składają się w dużej mierze wierni tej właśnie narodowości. Na miejsce wspólnego dla nas i unitów języka i pięknego obrządku ukraińskiego przenika liturgiczny obrządek, pochodzący z Petersburga. Z lęku przed „łacinizacją” prowadziliśmy de facto „rusyfikację”. Mimo że sprawa ukraińska miała w naszym Kościele ofiarnych i najwyżej postawionych orędowników, nie okazał się on dla Ukraińców zbyt przytulnym domem. Za to, że daliśmy się ponieść, a może i sprowokować do wrogości i podkopaliśmy uczucie jedności we wspólnym skarbie: chrześcijańskim Wschodzie historycznej Rzeczypospolitej; że nie dochowaliśmy jedności w smutnych losach ostatnich lat – - bracia unici, wybaczcie! Michał KLINGER Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re:tekst Klingera "Bracia, wybaczcie" 06.02.05, 21:44 Witam Księdza Piotra. Brawo brawo - to i może doczekamy dalszych ciekawych 'wklejeń" ;-) A tekst ciekawy - był tu omawiany - jak Ksiądz może zauwazył - poprzejmym podeslaniu go nam w ubieglym roku. Namawiam księdza na lekturę mojego postu z " historycznym" zaskoczeniem. Poruszałem tu kiedyś temat spalenia się cerkwi w Daliowej - a tu prosze - znalazem nowy opis tego wydarzenia . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kielczanin Re: Hłudno k. Dynowa - wysiedlenia po II wojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 10:17 Bardzo dziękuję darino; Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Hłudno k. Dynowa - wysiedlenia po II wojnie 06.02.05, 12:11 Przepraszam za pusty post, ale zacząłem szukać wiadomości na temat Hłudna, nie znalazłem odpowiedniej książki (ciągle jej szukam), i przez pomyłkę wysłałem "białą kartkę". Znalazłem na razie tylko, że około 1795 roku w Hłudnie żyło 660 osób, w tym 200 łacinników, 450 unitów i 10 żydów. Stąd wnioskuję, że rodzina była raczej grekokatolicka niż prawosławna. Łacinnicy z Hłudna podlegali parafii w Izdebkach, dekanat Dynów; natomiast unici parafię mieli na miejscu, podlegając dekanatowi w Birczy. Oprócz tego znalazłem tylko informację, że 25 kwietnia 1944 został zastrzelony przez polskich bandytów Josif Nogowic, oraz że w lipcu 1944 roku "partyzanci" BCh zastrzelili w drodze z Dynowa do Hłudna księdza Mychajła Hajduka. Być może za jakiś czas będę mógł dodać inne informacje. Pozdrawiam ! Odpowiedz Link Zgłoś
darino Hłudno 06.02.05, 13:21 Znalazłem wiele ciekawostek na temat miejscowości na stronie: www.carpatho-rusyn.org/new/86.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kielczanin Re: Do darino - Hłudno k. Dynowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 14:50 Tym bardziej dziękuję za wskazane przykłady. Niewiele, bądź zbyt mało jest opisów dotyczących akurat Hłudna i okolic z zakresu przesiedleń i stosunków polsko-ukraińskich w tamtym czasie. Oczywiście masz rację pisząc o ludności z tych terenów jako wyznawcy grekokatoliccy a nie prawosławni. Moja prośba o informację na temat wysiedleń ze wsi Hłudno wynika z tego iż posiadam jedynie jednostronne relacje dziadków oraz rodziców. Brak mi natomiast innych relacji świadków ówczesnych wydarzeń. Jak wynika z opowieści rodziców, okres powojenny dla ludności ukraińskiej w Hłudnie w stosunkach z Polakami był szalenie napięty. Oczywiście w znacznej mierze przyczyniła się do tego chociażby wcześniejsza współpraca Ukraińców z Niemcami, a potem rzezie ludności polskiej za Sanem. Przed wojną i zaraz po wojnie wsie takie jak Nozdrzec, Hłudno czy Wesoła to miejscowości mocno przeludnione. Bieda jaką doświadczali wszyscy mieszkańcy tej okolicy dodatkowo sprzyjała zachowaniom antynarodowościowym. Wiadomym było, że wysiedlenia Ukraińców nie były dobrowolne. Wiem to na pewno i wynikało to z faktu iż zachodziła sposobność do przejęciu posiadanego przez Ukraińców majątku. Liczne kradzieże, rozboje i pobicia były na porządku dziennym. W trakcie wysiedleń oczywistym było, że Ukraińcy musieli zostawić (pod przymusem) część sprzętów gospodarskich nie mówiąc o domach, czy zabudowaniach. Dziadek uchował się jedynie dlatego, że był żonaty z Polką, która to miała na tyle liczną rodzinę, że siłowo nie dopuściła do "wygnania" - tak to wówczas określano. Oczywiste i jednoznaczne jest dla mnie, by nie powodować rozdrapywania zabliźnionych ran. Jednakże jestem potomkiem tamtych ludzi, którzy wspólnie tworzyli społeczność chociażby kulturową i były czasy, kiedy żyli z sobą w zgodzie. Poza tym w Hłudnie jest cmentarz grekokatolicki (w fatalnym stanie), który jeżeli nie zostanie odpowidnio zabezpieczony nidługo może całkowicie zniknąć z krajobrazu tej miejscowości. Niespotykanym przynajmniej dla mnie dowodem na wymieszanie kultur w tamtym rejonie jest niedawno odkryty grobowiec na którym polskie nazwisko spoczywającego jest wyryte cyrylicą, opatrzone gwiazdą Dawidową. Przecież to niesamowite. Czyż mówienie,że coś, bądź ktoś mający pochodzenie czysto polskie, bądź inne nie jest anachroniczne? Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Do kielczanina 05.02.05, 17:24 Gość portalu: kielczanin napisał(a): > > Witam, > > Wspaniałe forum. > > Usilnie szukam informacji na temat wysiedleń ze wsi Hłudno k. Dynowa. > > Mam rodzinę (nieżyjących dziadków - prawosławnych). Rodzina moich dziadków w > całości wysiedlona z Hłudna w okolice Lwowa. > Bardzo proszę, jeżeli ktokolwik dysponuje znajomością tematu z tamtego okresu o > > wsi Hłudno, jej prawosławnych mieszkańcach i ich dalszym losie będę niezmiernie > > wdzięczny za informację. > > Pozdrawiam Witam kielczanina - po pierwsze mam wątpliwośc czy Twoi dziadkowie napewno byli wyznania prawoslanego czy raczej greckokatolickiego ???? Po drugie - fakt wysiedlenia ich na wschod nastapił prowdopodobnie w okresie tzw dobrowolnych wyjazdów - okres czerwca - września 1945 - ale to tylko mój domysł przez analogie do innych miesjcowości. Hłodno - to typowa wieś polsko ukraińskiego pograniczna z istniejącym ,zdaje sie że neogotyckim kościołem katolickiem z 1905 roku. Pozostałe informacje kopiuję z internetu /w wyszukiwarce wystarczy wklikać nazwę wsi i wejśc np na stronę poświęconą zabytkom ziemi brzozowskiej /od pobliskiego miasteczka powiatowego Brzozów !!! : Hłudno – gmina Nozdrzec W 1947 roku została zburzona miejscowa /dodam murowana !!/ cerkiew greckokatolicka z roku 1899. Będąca na jej wyposażeniu monstrancja z połowy XIX w. znajduje się obecnie w kościele w Hłudnie. W roku 1935 było tu 1456 grekokatolików, na 2290 ogólu mieszkańców wsi. koniec cytatu. Dodam jeszcze,że W latach 30-tych działała tu trzyklasowa dwujęzyczna szkoła, istniał sklep i czytelnia Towarzystwa „Proświta”. Ponoć zachowane są /zapewne w szczątkowym stanie/ dwa cmentarze grekokatolickie - jeden starszy na terenie cerkwiska i drugi w innym miejscu. Oczywiście byłbym bardzo wdzięczny za właczenie się w dyskusję :-) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kielczanin Re: Do piotrzr - Hłudno k. Dynowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 15:43 Oczywiście i Ty piotrzr masz rację, że przynajmniej w Hłudnie byli grekokatolicy, a nie prawosławni. Przyznam się, że w momencie ogłoszenia na forum o pomoc w zdobyciu jakichkolwiek informacji na temat Hłudna z okresu przesiedleń powojennych nie podałem,że znam tamte strony i że tam się wychowałem. Teraz kiedy już tam nie mieszkam temat jednak wraca, a pozostały mi tylko wspomnienia i relacje rodziców. Zależy mi bardzo na dodatkowych źródłach, czy relacjach innych niż rodzinne. Przyznam jednak, że nie natrafiłem na dane statystyczne odnośnie Hłudna z tamtego okresu. Za co bardzo Ci piotrzr dziękuję. Nurtuje mnie niezmiernie fakt, dlaczego po wysiedleniu Ukraińców Polacy, nie mając własnej świątyni w Hłudnie zdecydowali się zburzyć w tak dobrym stanie cerkiew (murowaną), a wybudowanie kościoła zwłaszcza po wojnie było przecież niezwykle kosztownym przedsięwzięciem? Wprawdzie od mojego ojca słyszałem, jak zaciekle ludzie domagali się zburzenia cerkwi i o niektórych "aktywnych" przy samej rozbiórce, ale niewiele więcej. Jak już pisałem wcześniej do "darino" w Hłudnie faktycznie jest cmentarz grekokatolicki (w fatalnym stanie), który jeżeli nie zostanie odpowidnio zabezpieczony nidługo może całkowicie zniknąć z krajobrazu tej miejscowości. W przypadku cmentarza na placu pocerkiewnym nie ma już o czym mówić przynajmniej w sensie stwierdzenia tam czegokolwiek co może przypominać cmentarz. W przypadku drugiego z cmentarzy niespotykanym przynajmniej dla mnie dowodem na wymieszanie kultur w tamtym rejonie jest niedawno odkryty grobowiec na którym polskie nazwisko spoczywającego jest wyryte cyrylicą, opatrzone gwiazdą Dawidową. Przecież to niesamowite. Czyż mówienie,że coś, bądź ktoś mający pochodzenie czysto polskie, bądź inne nie jest anachroniczne? Pozdrawiam i mam nadzieję, że temat się rozszerzy. Odpowiedz Link Zgłoś
darino Hłudno k. Dynowa 06.02.05, 16:38 Z tym wyburzaniem cerkwi chodziło głównie o zniszczenie wszelkich śladów ukraińskich na tym terenie. W Birczy używano do tego maszyn i materiałów wybuchowych,a i tak "uporządkowano" teren po cerkwi w ciągu chyba 8-10 lat - spychając w końcu cały gruz do rzeki. Teraz w tym miejscu jest plac targowy używany raz w tygodniu. W Sufczynie gruz z cerkwi posłużył do wzmacniania dróg polnych. Do tej pory starsi ludzie u nas są bardzo antyżydowscy i antyukrainscy, obawiając się, że ktoś może wrócić i zarządać zwrotu majątku ! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Moje "historyczne' zaskoczenia 06.02.05, 21:37 Witam was serdecznie. Cieszę się z waszej dyskusji. W uzupełnieniu waszych wypowiedzi powtórzę że w Hłudnie był kościól katolicki – a zniszczenie cerkwi bardzo trafnie uzasadnił Darino. To było zacieranie śladów po znienawidzonych sąsiadach albo bardziej „zacierania wyrzutów sumienia” po niegodziwości wyrządzonej Ukraińcom. Gość z Kielc wspomniał trochę o ofiarach po obu stronach z lat wojny -–prawdą jest że w tych stronach działała współpracująca z Niemcami – policja ukraińska. Ale prawdą jest też polski odwet – mordowanie dawnych sąsiadów i greckokatolickich księży. Te straszne zdarzenia w okolicach Hludna są np. wspominane w znanej pracy Pana Grzegorza Motyki. Pozwolicie że w przyszłym tygodniu pociągnę z Radkiem – Wolfem temat traktatu ryskiego a i powstania leskiego. W tej dyskusji wielokrotnie przeżywałem zaskoczenia – takimi zaskoczeniami był podesłany przez Księdza Piotra np. artykuł o zalesiu czy notka biograficzna o ks. Nehrebeckim. Dziś przeżyłem inne zaskoczenie . Ale najpierw namawiam na lekturę linku o wsi Daliowa i poniższych fragmentów : www.beskid-niski.pl/index.php?p os=/miejscowosci&ID=28 . Przed wojna, istniała we wsi czytelnia imienia Kaczkowskiego, którą kierował ksiądz Włodzimierz Wachnianin. Ale całe bogactwo i bogacenie się wsi zakończyła I-sza wojna światowa. Mężczyźni zostali wcieleni do armii austriackiej a we wsi pozostali tylko starcy oraz kobiety z dziećmi. Kiedy zbliżył się front rosyjski wszystkich mieszkańców ewakuowano na Słowację pozostawiając wieś bez opieki. W zimie, we wsi gospodarowali rosyjscy żołnierze. Część chat została zniszczona ogniem artyleryjskim podczas walk o wieś, natomiast resztę chat bądź doszczętnie ograbiono bądź zniszczono w 1915 roku podczas ewakuacji. Kiedy mieszkańcy powrócili do wsi w 1916 roku, znów pojawiło się wojsko rosyjskie. Tym razem ludzi nie ewakuowano a żołnierze stacjonowali niezbyt długo. Gdy w 1918 roku wojna się skończyła, do wsi powrócili mężczyźni, którym udało się przeżyć wojnę służąc w armii austriackiej. Powrócili też mężczyźni wywiezieni ze wsi do obozu Tallerhof. /.../ cerkiew dwa lata później spłonęła. Tak to zdarzenie wspomina pochodzący z Daliowej Mikołaj Krupiej: "...Byłem pierwszym świadkiem pożaru cerkwi. Siedziałem w klasie, w szkole, która znajdowała się w górze wsi w odległości około 250 metrów od cerkwi. Rano około 9-tej rozpoczęła się pierwsza lekcja a ja siedziałem w tylnej ławce i patrzyłem w okno nie interesując się zbytnio tym co się dzieje w klasie. Zauważyłem nagle koło cerkwi smugę czarnego dymu; od razu zaalarmowałem nauczycielkę. Ona wypuściła kilku chłopaków żeby zobaczyli co się dzieje. Przybiegliśmy pod cerkiew i zobaczyliśmy, że spod dachu wydobywa się czarny dym. Wszczęliśmy alarm a w mgnieniu oka zbiegło się pełno ludzi by ratować cerkiew. Drzwi od cerkwi były zamknięte a kluczy na plebani nie było, jak się później okazało klucze zabrał ze sobą ksiądz, który gdzieś pojechał. Za jakiś czas wyłamano główne drzwi z których buchnął czarny, gryzący dym, który wypełniał całą cerkiew uniemożliwiając wejście do środka. Wybiliśmy z chłopakami szybko okna by ten dym wydostał się na zewnątrz ale nie pomogło to zbyt wiele. Ten gryzący dym wziął się z olejnych farb, którymi cerkiew była pomalowana w środku. Z Jaślisk przyjechała straż ogniowa z ręczną pompą... tylko jak się okazało w pobliżu nie było wody. Mieszkańcy ustawili się jeden koło drugiego i wiadrami podawali sobie wodę z odległej o 250 metrów rzeki. Tej wody wystarczyło jednak na uratowanie dzwonnicy i budynków gospodarczych... cerkiew spłonęła w ciągu dwóch godzin jak świeczka..." Z pożaru ocalała tylko marmurowa podłoga na której pod warstwą popiołu leżały świeczniki, metalowe przedmioty wyposażenia cerkwi oraz nadpalona okładka Ewangelii. Spłonął cenny ikonostas, ikony, chorągwie i wszystkie dokumenty, które były przechowywane w cerkwi. Polska władza nie potrafiła ustalić przyczyny pożaru ale wójt powołał swoja komisję, która ustaliła, że winnym pożaru był ksiądz. Od 8-mej do 9-tej odprawiał w cerkwi Służbę Bożą oraz Akafist za zmarłych podczas którego niedbale obchodził się z kadzidłem, z którego wysypały się rozżarzone węgle, które potoczyły się pod ikonostas i dywany. Pozbierano je, jednak jak się domyślał wójt, nie wszystkie. Po nabożeństwie ksiądz zamknął cerkiew i z kluczami pojechał do innej wsi. Wójt napisał do Episkopatu prośbę o odwołanie z parafii księdza, którego ludzie po pożarze znienawidzili. Kilka miesięcy później odszedł ze wsi. Koniec cytatu. A gdzie zaskoczenie – oto ów ksiądz Wachnianin i ów ksiądz który musiał odejść ze wsi posądzony o podpalenie cerkwi – to ta sama osoba.- mój pradziadek. Owe czytelnie im. Kaczkowskiego – to były placówki konkurencyjne w stosunku do czytelni „Proświty”. Przy czym Proswita była nastawiona w kierunku narodowo- ukraińskim a czytelnie im. Kaczkowskiego – moskalofilsko. I prowadzenie tej czytelni było zapewne przyczyną uwięzienia mojego pradziadka /proboszcza w Daliowej w latach 1914-1932/ w Talerhofie. Pisałem zresztą kiedyś o tym. Inną ciekawą sprawą było podpalenie cerkwi – z owego linku wynika że miejscowi Łemkowie posądzali o to swego proboszcza. Ciekawa sprawa – czy 67 letni wówczas paroch był na tyle roztargniony by wysypywać węgle z kadzielnicy po cerkwi ??? Historia nosi za sobą ciekawe zagadki – nawet o „kryminalnym „ charakterze. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Mam wklejać - no to wklejam IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.05, 23:59 W ramach "kolejnych wklejeń" - kolejna ramotka, mianowicie przetłumaczone przeze mnie nekrologi ks. Jana Nehrebeckiego. Zanim wkleję, mała uwaga nt. wypadku z ks. Wachnianynem - podobne przyczyny przypisywano pożarowi prawosławnej cerkwi chełmskiej pod koniec lat osiemdziesiątych (DWUDZIESTEGO wieku). Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!Ks. Jan Nehrebecki (1853-1927) NOTA TŁUMACZA Poniżej zamieszczamy dwa wspomnienia pośmiertne, dotyczące ks. Jana Nehrebeckiego, wieloletniego proboszcza parafii greckokatolickiej w Zalesiu pod Rzeszowem, zamieszczone pierwotnie w greckokatolickim miesięczniku dla duchowieństwa „Nywa”, wychodzącym we Lwowie, przetłumaczone z ukraińskiego na polski przez diakona Piotra Siwickiego (wtedy jeszcze subdiakona – przyp. dodany 7 lutego 2005). Przypisy i uwagi tłumacza są zamieszczone w tekście, tłustą czcionką w nawiasach kwadratowych. Teksty przetłumaczono w całości, starając się oddać literę i ducha oryginału z maksimum ścisłości, zachowując nawet pewne stylistyczne niedociągnięcia oryginału. + ks. Jan Nehrebecki [„Nywa” 22(1927), s. 229-230] W Jasienicy Solnej dnia 25 maja br. [1927] zmarł w 74 roku życia i 49 kapłaństwa gr.kat. proboszcz ks. Jan Nehrebecki [oryg. Iwan Nehrebećkyj]. Zmarły był wybitnym członkiem naszego duchowieństwa: światłem, które przez długie lata ukazywało swym współbraciom i włościanom Chrystusową drogę pracy i życia. Urodził się w Tarnopolu w 1853 r., tam też ukończył gimnazjum. Teologię ukończył w uniwersytecie wiedeńskim, jako seminarzysta u św. Barbary. Po krótkim okresie administratorstwa objął parafię w Zalesiu pod Rzeszowem, najdalszej zachodniej oazie naszego Kościoła i rozwinął tam przepiękną działalność. Jego staraniem stanęła w owej wsi wspaniała cerkiew murowana, stworzony został piękny chór cerkiewny, który podnosił i umacniał świadomość obrządkową parafian, niejednokrotnie wsławił się wykonywaniem pieśni ukraińskich na koncertach w Rzeszowie i ściągał w niedziele i święta do Zalesia naszych zatoczenciw [zatoczeneć – ktoś „zarzucony przez los” np. na obcą ziemię], którzy, rozrzuceni po mazurskiej obczyźnie, pragnęli usłyszeć ojczyste nabożeństwo. Jak wielkie było jego znaczenie w tamtejszych stronach nie tylko wśród swoich, ale i we wsiach mazurskich, świadczy fakt, że w roku 1896 wystawiono go tam jako kandydata na posła do parlamentu wiedeńskiego. Lecz jego wielka dusza płonęła miłością do całego narodu i rwała się, by nieść mu światło lepszego losu. Odkąd począł się ukazywać dziennik Diło, publikował w nim liczne artykuły na różne tematy, budząc całe społeczeństwo do nowego życia. Jednocześnie wydawał specjalnie dla włościan liczne książeczki z dziedziny gospodarczej i obywatelskiej w wydawnictwach Proswity, Bat’kiwszczyny i innych; w końcu zaś założył w Przemyślu osobny miesięcznik Hospodar, który przekazał w roku 1911 lwowskiemu Silśkomu Hospodarewi. Na uwagę zasługiwał jego drugi miesięcznik Prapor, wydawany przez 4 lata (1897-1900) w Przemyślu dla ukraińskiego duchowieństwa katolickiego, w którym to piśmie bardzo stanowczo i otwarcie wskazywał na zadania i obowiązki duchowieństwa na polu kościelnym i narodowo-politycznym. Pismo to swą stanowczością elektryzowało nasz kler, ale nie podobało się pewnym innym kręgom, dlatego też [ks. Nehrebecki] przestał je wydawać. A już najbardziej godnym uwagi i znanym było stanowisko, zajęte przezeń na synodzie lwowskim 1891 roku. Gdy wysunięto tam projekt wprowadzenia w naszym Kościele obowiązkowego celibatu, a cały kler zebrany na synodzie protestował przeciwko temu, Zmarły znalazł się w pierwszym szeregu i należał do delegacji, która była wysłana w tej sprawie do legata papieskiego. Z tego synodu posiadał Zmarły liczne notatki i brał poważny udział w wydaniu broszury Wyswitłennia istoriji lwiwśkych synodiw z rr. 1891 i 1897, która ukazała się w 1924 r. W 1908 roku Zmarły przeniósł się na parafię w Jasienicy Solnej pod Drohobyczem i zajmował się tam organizowaniem Silśkoho Hospodaria w całym powiecie. W listopadzie 1918 roku, gdy na naszej ziemi powstawało państwo ukraińskie, odebrał w Drohobyczu od żołnierzy swego powiatu przysięgę wierności Państwu Ukraińskiemu. Ostatnim aktem, w którym Zmarły brał czynny udział, było wysłanie w ub. roku [1926] przez żyjących jeszcze ojców synodalnych memoriału do Ojca św. i Kongregacji Wschodniej. W ostatnich latach zaczął podupadać na zdrowiu, aż wreszcie śmierć przerwała dni jego niezmordowanego, pracowitego życia. W Zmarłym zszedł z tego świata mąż wielkiego ducha i gorącego serca, który i sam płonął dla sprawy naszego Kościoła i narodu, i pragnął zapalić także innych do bardziej ożywionej pracy dla dobra ogólnego. Oddając głęboką cześć pamięci Zmarłego, modlimy się do Pana, by w obecnych ciężkich dla naszego Kościoła greckokatolickiego i narodu czasach posłał nam podobnych, rozumnych i obdarzonych charakterem następców, którzy – zapaleni takąż samą miłością i duchem ofiary – zagrzewaliby nasze szeregi do dalszej wytrwałej pracy i walki dla osiągnięcia lepszej przyszłości. St. [?] [PRZYPIS REDAKCYJNY] Od siebie musimy dodać, że Zmarły pisał także do Nywy. Jego autorstwa był artykuł Spohad pro pidhotowluwannia 300-littia Berestejśkoji Uniji [„Wspomnienie o przygotowywaniach do 300-lecia Unii Brzeskiej”], podpisany kryptonimem Znajuczyj [„Wiedzący”] (Nywa, nr 11 z 1926 r.). REDAKCJA Pamięci ks. Jana Nehrebeckiego [„Nywa” 22(1927), s. 332-335] Bywają ludzie niestrudzonej pracowitości i niezłomnej energii, którzy nawet w okolicznościach niełatwych, w samotnym wiejskim ustroniu, wśród obcego otoczenia, nie zamkną się w sobie, nie opuszczą rąk, lecz podług słów przysłowia żywyj żywe hadaje [?] trudzą się bezustannie nie tylko we własnym kręgu działania swego stanowiska, ale i dla ogólnego dobra kościelno- narodowego – i swym przykładem zachęcają innych do działalności. Non omnis moriar – mogą oni wraz z poetą łacińskim powiedzieć o sobie, bowiem pozostawią po sobie ślad swego życia i trudów, które przetrwają dłużej, niż ludzkie życie, jako fundament lepszej przyszłości. Do takich należał śp. zmarły 25 maja br. [1927] proboszcz Jasienicy Solnej ks. Jan Nehrebecki [oryg. Iwan Nehrebećkyj], przedtem długoletni proboszcz Zalesia o 6 km. od Rzeszowa, tej jedynej wobec atakującego naporu nacjonalizmu polskiego ocalałej parafii gr.kat. – oazy wśród obcego obecnie otoczenia. To, że parafia ta na zachodzie utrzymała się i nie poszła śladami osławionych Tuczap, to główna i niezmierna zasługa zmarłego ks. Jana Nehrebeckiego. Jego stareńki poprzednik ks. Hanasewicz (teść śp. krajowego inspektora szkolnego Sołtykiewicza), utrzymał ją wśród obcego zalewu, a ks. J.N., jego następca, ożywił ją na nowo i umocnił. Zastał starą, pochyloną cerkiewkę drewnianą, taki- ż od starości sczerniały dom i budynki gospodarskie, oraz parafian, którzy wśród obcego otoczenia dawno już zapomnieli ojczystego języka. Pierwszym jego zadaniem było: przywiązać parafian do swej cerkwi i obrządku i zbudować nową, piękną cerkiew murowaną. Za specjalnym pozwoleniem śp. Biskupa N. [błąd – winno być „Jana”, ukr. „Iwana”] Stupnickiego wydał dla swych parafian łacińskimi czcionkami modlitewnik z całą Służbą Bożą, nieszporami i innymi obrzędami cerkiewnymi – obok przekład polski z odpowiednimi, potrzebnymi wyjaśnieniami. To zbliżyło i przywiązało parafian do swej cerkwi, bo zrozumieli nabożeństwo i poznali jego piękno. Założył cerkiewny chór mieszany, który swego czasu dawał koncerty naszych pieśni ludowych także i w Rzeszowie. W cerkwi na chórze śpiewały również Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Jeszcze o traktacie i pozar 07.02.05, 14:09 Witam serdecznie Jeszcze dzis korzystam z wolnosci - ostatni dzien urlopu. Widze, ze rozmowa sie rozwija i mamy kolejnych milych rozmowcow:) Na dzis przygotowalem male uzupelnienie do rozmowy o VII artykule, ale zanim do nich przejde to jeszcze maly komentarz do wspomnianej przez Ciebie sprawy pozaru. W latach 80-tych na Podlasiu mialy miejsce pozary cerkwi prawoslawnych i w wiekszosci przypadkow sprawcy pozostali nieznani. Widac wiec pewien postep, juz nie zrzuca sie winy na batiuszke, a podpalen dokonuja nieznani sprawcy. Wracajac do wywiazywania sie z tego arytkulu mozna jeszcze dodac pare slow na temat "poszanowania" jezyka w cerkwi. Chcialbym sie w tym momencie podeprzec tekstem G. Kuprianowicza. "Jednocześnie dekret gwarantował władzom państwowym szerokie możliwości ingerowania w życie cerkiewne oraz polonizacji Kościoła. Znalazło to m.in. wyraz w jego nazwie: Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny (PAKP). Także językiem urzędowym stał się wyłącznie język polski i w tym języku mogła być wydawana prasa cerkiewna. W rezultacie zlikwidowano ukraińsko i rosyjskojęzyczne czasopisma cerkiewne, a jedynym organem Kościoła stały się wówczas polskojęzyczne „Wiadomości Metropolii Prawosławnej w Polsce" Oczywiscie to juz lata bezposrednio przedwojenne, ale dobrze wpisuje sie to we wczesniejsze akcje "repolonizacji" i "nawracania" na katolicyzm. Pozdrawiam z nowym tygodniem R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Jeszcze o traktacie i pozar 07.02.05, 17:00 Witam serdecznie !! Ksiądz Piotr poczestowal nas owocem swej pracy - znanym mi i Radkowi ze stron Mateusza- Gości. A postać Ks. Nehrebeckiego - proboszcza unickiej parafii na Zalesiu jest warta przypomnienia. Tu retoryczne pytanie - czy owe tłumaczenia wspomnienia posmiertnego byłyby mozliwe do opubliwania na lamach wspolczesnej prasy rzeszowskiej /bez skotów ocztwiście/ - obawiam sie ze nie - "czasy jeszcze do tego nie dojrzały". Oj przydałoby sie jeszcze tłumaczenie na polski artykułu Pana Bogdana Huka z "Naszego słowa" o wspołczesnym Zalesiu !!!! A teraz wracam do traktatu - podtrzumuje radku swoje zdanie że traktat ryski byl dokumentem rozbioru ziem ukraińskiech pomiedzy Polskę i Sowietów - ale nie tylko - stanowił rownież podstawę i "danie wolnej ręki" dla Polski do rozbiory ziem litewskich a w szczególności zagarnięcia tzw Litwy środkowej - krainy z ktorej pozornie buntowniczy ułani zrobili podarek dla swego Marszałka . I tu fragment traktatu Artykuł III. Rosja i Ukraina zrzekają się wszelkich praw i pretensji do ziem, położonych na zachód od granicy, oznaczonej w artykule II Traktatu niniejszego. Ze swej strony Polska zrzeka się na rzecz Ukrainy i Białorusi wszelkich praw i pretensji do ziem, położonych na wschód od tej granicy. Obie układające się strony zgadzają się, że o ile w skład ziem, położonych na zachód od oznaczonej w artykule II Traktatu niniejszego granicy, wchodzą terytorja sporne między Polską a Litwą, - sprawa przynależności tych terytorjów do jednego z tych dwóch państw należy wyłącznie do Polski i Litwy. Koniec cytatu. Oczywistą jest też sprawą, że postanowienia owego traktatu były przez sanacyjną Polskę wielokrotnie łamane - np poprzez przymusowe utworzenie w 1934 roku Apostolskiej Administracji łemkowszczyzny, tworu o głownie politycznym charakterze. A teraz jescze sprawy pozarow - w latach ostatniego dwudziestolecia głośnie były sprawy /ujawniane m.in. na łamach "Spotkan z zabytkami" / czyszczenia placow pod budowę nowych kościołow - poprzez spalenie /przez nieznanych sprawców oczywiście/ starych drewnianych kościołow i cerkwi. Wcześniej w latach 50-70 tych- wysadzano w powietrze piekne murowane cerkwie w Radymnie, Medyce,Wetlinie, Ustrzykach Gornych, Rajskiem i wielu miejscowościach a inne świadomie doprowadzano do ruiny /tu opisywany przykład podprzemyskich Ujkowic czy Mrzygłodu/. Ale ten pożar w Daliowej z roku 1932 /jeśli wykluczyć niedbałośc Księdza/ mial jednak inne podłoże. ja jednak wierzę ś.p. mojej Babci ktora twierdziła "cerkiew spalili ukraińcy - nacjonaliści aby zbudować nową , w swoim stylu". Czytając tez linkowany artykul mozna dowiedzieć sie o wielu mieszkancach wsi wiernie służących w austriackim wojsku i innych - wywiezionych pod zarzutem "moskalofilstwa do obozu koncentracyjnego w talerhofie. Może tu nalezy upatrywać żródła konfliktu -konfliktu między wiernopoddanczymi "mazepińcami" - a więc Ukraincami i Łemkami wiązącymi nadzieję z CK Austrią i "moskalifilami" - ich rodakami łączącymi swe nadzieje z mitem Wielkiej Rusi ??? Pozdrawiam - a następne posty oprócz traktowi - poświęcę powstaniu leskiemu !! Ps Acha - nowy gośc w naszej dyskusji - z Kielc - chcialby uniknąc "rozdrapywanie ran" . Oj obawiam się że będzie trudno się bez tego obejśc :-( Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Mam wklejać - no to gdzie reszta :)??? 07.02.05, 17:04 Przpraszam księdza - ale nie wszystko się wkleiło. Na przyszłość podpowiadam kopiować prosze najwyżej 1,5-2 strony na raz. niestety skrzynka forumnowa lubi sie zatykać :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Daliowa 07.02.05, 20:04 Dopiero teraz zauwazylem, ze w poscie jest tez link. Przeczytalem i znalazlem kolejny fragment ktory na chwile oderwie nas od traktatu. "Żaden z mieszkańców wsi nie stawił się na polską mobilizację podczas wojny polsko-bolszewickiej. Pierwsi chłopcy z Daliowej, którzy zaczęli służyć w polskim wojsku, zaciągnęli się dopiero w 1926 roku." Widac z tego, ze sluzba w wojsku nie cieszyla sie zbyt duza popularnoscia, podobnie jak na Podlasiu. Twoje, Piotrze informacje o pozarze sa kolejnym uzupelnieniem rozmow o konfliktach wsrod Lemkow. Przepraszam za chwilowe zejscie z tematu. W nastepnym poscie bedzie juz na temat:) R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Kolejna próba z nekrologami ks. Nehrebeckiego IP: 212.182.32.* 08.02.05, 15:54 Zobaczymy, jak teraz mi to wyjdzie... Ks. Jan Nehrebecki (1853-1927) NOTA TŁUMACZA Poniżej zamieszczamy dwa wspomnienia pośmiertne, dotyczące ks. Jana Nehrebeckiego, wieloletniego proboszcza parafii greckokatolickiej w Zalesiu pod Rzeszowem, zamieszczone pierwotnie w greckokatolickim miesięczniku dla duchowieństwa „Nywa”, wychodzącym we Lwowie, przetłumaczone z ukraińskiego na polski przez subdiakona Piotra Siwickiego. Przypisy i uwagi tłumacza są zamieszczone w tekście, tłustą czcionką w nawiasach kwadratowych. Teksty przetłumaczono w całości, starając się oddać literę i ducha oryginału z maksimum ścisłości, zachowując nawet pewne stylistyczne niedociągnięcia oryginału. + ks. Jan Nehrebecki [„Nywa” 22(1927), s. 229-230] W Jasienicy Solnej dnia 25 maja br. [1927] zmarł w 74 roku życia i 49 kapłaństwa gr.kat. proboszcz ks. Jan Nehrebecki [oryg. Iwan Nehrebećkyj]. Zmarły był wybitnym członkiem naszego duchowieństwa: światłem, które przez długie lata ukazywało swym współbraciom i włościanom Chrystusową drogę pracy i życia. Urodził się w Tarnopolu w 1853 r., tam też ukończył gimnazjum. Teologię ukończył w uniwersytecie wiedeńskim, jako seminarzysta u św. Barbary. Po krótkim okresie administratorstwa objął parafię w Zalesiu pod Rzeszowem, najdalszej zachodniej oazie naszego Kościoła i rozwinął tam przepiękną działalność. Jego staraniem stanęła w owej wsi wspaniała cerkiew murowana, stworzony został piękny chór cerkiewny, który podnosił i umacniał świadomość obrządkową parafian, niejednokrotnie wsławił się wykonywaniem pieśni ukraińskich na koncertach w Rzeszowie i ściągał w niedziele i święta do Zalesia naszych zatoczenciw [zatoczeneć – ktoś „zarzucony przez los” np. na obcą ziemię], którzy, rozrzuceni po mazurskiej obczyźnie, pragnęli usłyszeć ojczyste nabożeństwo. Jak wielkie było jego znaczenie w tamtejszych stronach nie tylko wśród swoich, ale i we wsiach mazurskich, świadczy fakt, że w roku 1896 wystawiono go tam jako kandydata na posła do parlamentu wiedeńskiego. Lecz jego wielka dusza płonęła miłością do całego narodu i rwała się, by nieść mu światło lepszego losu. Odkąd począł się ukazywać dziennik Diło, publikował w nim liczne artykuły na różne tematy, budząc całe społeczeństwo do nowego życia. Jednocześnie wydawał specjalnie dla włościan liczne książeczki z dziedziny gospodarczej i obywatelskiej w wydawnictwach Proswity, Bat’kiwszczyny i innych; w końcu zaś założył w Przemyślu osobny miesięcznik Hospodar, który przekazał w roku 1911 lwowskiemu Silśkomu Hospodarewi. Na uwagę zasługiwał jego drugi miesięcznik Prapor, wydawany przez 4 lata (1897-1900) w Przemyślu dla ukraińskiego duchowieństwa katolickiego, w którym to piśmie bardzo stanowczo i otwarcie wskazywał na zadania i obowiązki duchowieństwa na polu kościelnym i narodowo-politycznym. Pismo to swą stanowczością elektryzowało nasz kler, ale nie podobało się pewnym innym kręgom, dlatego też [ks. Nehrebecki] przestał je wydawać. A już najbardziej godnym uwagi i znanym było stanowisko, zajęte przezeń na synodzie lwowskim 1891 roku. Gdy wysunięto tam projekt wprowadzenia w naszym Kościele obowiązkowego celibatu, a cały kler zebrany na synodzie protestował przeciwko temu, Zmarły znalazł się w pierwszym szeregu i należał do delegacji, która była wysłana w tej sprawie do legata papieskiego. Z tego synodu posiadał Zmarły liczne notatki i brał poważny udział w wydaniu broszury Wyswitłennia istoriji lwiwśkych synodiw z rr. 1891 i 1897, która ukazała się w 1924 r. W 1908 roku Zmarły przeniósł się na parafię w Jasienicy Solnej pod Drohobyczem i zajmował się tam organizowaniem Silśkoho Hospodaria w całym powiecie. W listopadzie 1918 roku, gdy na naszej ziemi powstawało państwo ukraińskie, odebrał w Drohobyczu od żołnierzy swego powiatu przysięgę wierności Państwu Ukraińskiemu. Ostatnim aktem, w którym Zmarły brał czynny udział, było wysłanie w ub. roku [1926] przez żyjących jeszcze ojców synodalnych memoriału do Ojca św. i Kongregacji Wschodniej. W ostatnich latach zaczął podupadać na zdrowiu, aż wreszcie śmierć przerwała dni jego niezmordowanego, pracowitego życia. W Zmarłym zszedł z tego świata mąż wielkiego ducha i gorącego serca, który i sam płonął dla sprawy naszego Kościoła i narodu, i pragnął zapalić także innych do bardziej ożywionej pracy dla dobra ogólnego. Oddając głęboką cześć pamięci Zmarłego, modlimy się do Pana, by w obecnych ciężkich dla naszego Kościoła greckokatolickiego i narodu czasach posłał nam podobnych, rozumnych i obdarzonych charakterem następców, którzy – zapaleni takąż samą miłością i duchem ofiary – zagrzewaliby nasze szeregi do dalszej wytrwałej pracy i walki dla osiągnięcia lepszej przyszłości. St. [?] [PRZYPIS REDAKCYJNY] Od siebie musimy dodać, że Zmarły pisał także do Nywy. Jego autorstwa był artykuł Spohad pro pidhotowluwannia 300-littia Berestejśkoji Uniji [„Wspomnienie o przygotowywaniach do 300-lecia Unii Brzeskiej”], podpisany kryptonimem Znajuczyj [„Wiedzący”] (Nywa, nr 11 z 1926 r.). REDAKCJA Pamięci ks. Jana Nehrebeckiego [„Nywa” 22(1927), s. 332-335] Bywają ludzie niestrudzonej pracowitości i niezłomnej energii, którzy nawet w okolicznościach niełatwych, w samotnym wiejskim ustroniu, wśród obcego otoczenia, nie zamkną się w sobie, nie opuszczą rąk, lecz podług słów przysłowia żywyj żywe hadaje [?] trudzą się bezustannie nie tylko we własnym kręgu działania swego stanowiska, ale i dla ogólnego dobra kościelno- narodowego – i swym przykładem zachęcają innych do działalności. Non omnis moriar – mogą oni wraz z poetą łacińskim powiedzieć o sobie, bowiem pozostawią po sobie ślad swego życia i trudów, które przetrwają dłużej, niż ludzkie życie, jako fundament lepszej przyszłości. Do takich należał śp. zmarły 25 maja br. [1927] proboszcz Jasienicy Solnej ks. Jan Nehrebecki [oryg. Iwan Nehrebećkyj], przedtem długoletni proboszcz Zalesia o 6 km. od Rzeszowa, tej jedynej wobec atakującego naporu nacjonalizmu polskiego ocalałej parafii gr.kat. – oazy wśród obcego obecnie otoczenia. To, że parafia ta na zachodzie utrzymała się i nie poszła śladami osławionych Tuczap, to główna i niezmierna zasługa zmarłego ks. Jana Nehrebeckiego. Jego stareńki poprzednik ks. Hanasewicz (teść śp. krajowego inspektora szkolnego Sołtykiewicza), utrzymał ją wśród obcego zalewu, a ks. J.N., jego następca, ożywił ją na nowo i umocnił. Zastał starą, pochyloną cerkiewkę drewnianą, taki- ż od starości sczerniały dom i budynki gospodarskie, oraz parafian, którzy wśród obcego otoczenia dawno już zapomnieli ojczystego języka. Pierwszym jego zadaniem było: przywiązać parafian do swej cerkwi i obrządku i zbudować nową, piękną cerkiew murowaną. Za specjalnym pozwoleniem śp. Biskupa N. [błąd – winno być „Jana”, ukr. „Iwana”] Stupnickiego wydał dla swych parafian łacińskimi czcionkami modlitewnik z całą Służbą Bożą, nieszporami i innymi obrzędami cerkiewnymi – obok przekład polski z odpowiednimi, potrzebnymi wyjaśnieniami. To zbliżyło i przywiązało parafian do swej cerkwi, bo zrozumieli nabożeństwo i poznali jego piękno. Założył cerkiewny chór mieszany, który swego czasu dawał koncerty naszych pieśni ludowych także i w Rzeszowie. W cerkwi na chórze śpiewały również i kobiety zamężne. Miło było słuchać, jak w nabożeństwie cerkiewnym brali aktywny udział wszyscy wierni i przy procesjach, np. w Zielone Święta, niosła się nasza pieśń pobożna Preczystaja Diwo, Maty ruśkoho kraju!... Przy budowie nowej cerkwi przyszło mu pokonywać wielkie trudności, aby zdobyć potrzebne fundusze. Parafia mała i niezbyt zasobna, z dwóch Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr A teraz skorzystam z rady i wkleję sam koniec IP: 212.182.32.* 08.02.05, 16:01 Za specjalnym pozwoleniem śp. Biskupa N. [błąd – winno być „Jana”, ukr. „Iwana”] Stupnickiego wydał dla swych parafian łacińskimi czcionkami modlitewnik z całą Służbą Bożą, nieszporami i innymi obrzędami cerkiewnymi – obok przekład polski z odpowiednimi, potrzebnymi wyjaśnieniami. To zbliżyło i przywiązało parafian do swej cerkwi, bo zrozumieli nabożeństwo i poznali jego piękno. Założył cerkiewny chór mieszany, który swego czasu dawał koncerty naszych pieśni ludowych także i w Rzeszowie. W cerkwi na chórze śpiewały również i kobiety zamężne. Miło było słuchać, jak w nabożeństwie cerkiewnym brali aktywny udział wszyscy wierni i przy procesjach, np. w Zielone Święta, niosła się nasza pieśń pobożna Preczystaja Diwo, Maty ruśkoho kraju!... Przy budowie nowej cerkwi przyszło mu pokonywać wielkie trudności, aby zdobyć potrzebne fundusze. Parafia mała i niezbyt zasobna, z dwóch wsi – Zalesia i Białej (3 km. za Zalesiem, koło Tyczyna) – lecz nie zrażając się niczym, przy swej energii zdołał doprowadzić zamysł do upragnionego spełnienia, znajdując w tej sprawie szczerego pomocnika w osobie radcy sądu w Rzeszowie Hanasewicza, syna poprzedniego proboszcza. Część pieniędzy zebrano z dobrowolnych datków, resztę złożyli parafianie. W Zalesiu urządzono cegielnię i cegły w niej wypalonej starczyło na zbudowanie pięknej, murowanej cerkwi, z pozostałej zaś zbudowano jeszcze murowaną stajnię i inne budynki gospodarskie. W roku 1893 stanął i nowy, obszerny, murowany dom parafialny w miejscu starego, sczerniałego. Między proboszczem i parafianami panowały szczere i przyjazne stosunki, Zmarły potrafił w nich obudzić ducha narodowego; choć mówili po polsku, czuli się Rusinami, interesowali się naszymi sprawami narodowymi i chętnie spieszyli z datkami na narodowe cele. Niemniej szczere stosunki istniały z parafianami zamiejscowymi, przeważnie urzędnikami z Rzeszowa i miasteczek okolicznych. W Rzeszowie byli w owym czasie, oprócz wspomnianego radcy sądowego Hanasewicza, prezydent sądu okręgowego Hłuszkiewicz (zm. 1897), radca skarbowy M. Dolnicki (zm. 1900 w Sanoku), długoletni zatoczeneć profesor gimnazjalny F. Swystun, profesor Onuf/ry/ Geców, profesor seminarium nauczycielskiego K. Bilecki i inni, później zaś przybył jeszcze i weterynarz wojskowy w stopniu kapitana Włodzimierz Ustianowicz, który wraz ze swą żoną był szczerze oddany naszemu Kościołowi i narodowi, świadczył nieraz na cerkiew w Zalesiu i popierał każdą sprawę narodową. Cerkiew w Zalesiu i szczerze gościnny dom ks. proboszcza był owym centrum przyciągania, w którym stęsknieni na obczyźnie zatoczenci odżywali duchem ojczystym wśród ojczystej atmosfery. Na wszystkie większe święta – Boże Narodzenie, Jordan, Wielkanoc – wszyscy gromadnie zbierali się w gościnym domu księdza proboszcza. Śp. ks. Jan dbał także i o swych dalszych parafian. Nie zważając na trud i koszta dalszej podróży, zawsze chętnie spieszył do nich z pomocą duchową w potrzebie. W sobotę wielkanocną, nieraz mimo niepogody, przyjeżdżał zwykle własną furą do Rzeszowa, by każdemu z parafian poświęcić paschę w jego własnym domu... Jego wielką zasługą było wyjednanie, na jego wniosek, w austriackim ministerstwie obrony krajowej, odprawiania raz w miesiącu (w każdą niedzielę po pierwszym), w pijarskim kościele gimnazjalnym, Służby Bożej dla naszych stacjonujących w Rzeszowie żołnierzy. Mając zezwolenie na odprawianie dwóch Służb Bożych, po celebrze w Zalesiu przyjeżdżał zwykle na wojskową Służbę Bożą do Rzeszowa. Parafianie świeccy dla podniesienia uroczystości sprawili 10 wielkich świateł oraz paterycę – i tak nasi żołnierze mieli również i tam raz w miesiącu swe nabożeństwo. Mimo pracy i zajęć w swej choć nielicznej, ale bardzo rozległej parafii (która sięgała aż po Kraków i obaj ze śp. ks. Borsukiem z Krakowa nazywali siebie „sąsiadami”), znalazł czas także na sprawy publiczne na niwie kościelnej, kulturalnej, ekonomicznej i politycznej, i publikował na te tematy wiele cennych artykułów w czasopismach. Dla obrony praw i powagi Kościoła wydawał i redagował w Przemyślu gazetę Prapor [„Sztandar”] i, tamże, pismo ekonomiczne Hospodar [„Gospodarz”]. W obronie swego Kościoła i praw swego narodu występował śmiało i otwarcie, i za działalność swą był szanowany przez swoich i respektowany przez obcych. Z okazji zamordowania śp. ks. Ardana przez syna miejscowego dziedzica zamieścił odpowiedni artykuł w dzienniku Diło [„Czyn”], który to artykuł nieprzyjemnie uderzył polskie duchowieństwo, przez co spotkała go niejedna przykrość. Dzięki swej popularności wśród ludu w czasach, gdy polskie koła rządzące prowadziły walkę ze Stojałowskim i ludowcami, podczas wyborów do parlamentu 1897 otrzymał z piątej kurii najwięcej głosów z powiatu rzeszowskiego i okolicy, co przeraziło i bardzo rozeźliło polityków polskich; oni to, nie przebierając w środkach, starali się podkopać jego popularność i powagę – lecz zmarły, choć doznał niejednej przykrości, nie poddał się i szedł dalej wybraną drogą dla służenia swemu św. Kościołowi i narodowi. Jego aktywny udział w obradach Synodu Lwowskiego 1891 zapisana została pięknie po wszystkie czasy historii Synodu i naszego Kościoła. W roku 1906 otrzymał parafię Jasienica Solna koło Drohobycza. Parafianie i zatoczenci-inteligenci z Rzeszowa żegnali go z żalem, bo cenili jego pracę dla nich, św. Kościoła i narodu. Swym niezmordowanym trudem położył trwały, mocny fundament pod dalszą egzystencję naszej cerkwi i parafii w Zalesiu i dla dalszej działalności swych następców. Mimo wrogich zakusów wtedy, gdy jego następca ks. Kamiński z niektórymi parafianami za przyczyną obcych donosów znalazł się niewinnie w Thalerhofie - tameczni wierni nie ulegli terrorowi i nie odstąpili od swego Kościoła i obrządku. Gorliwa i szczera praca Trudzącego się w winnicy Chrystusowej nie przepadła marnie i pozostawiła u wszystkich zasłużoną wdzięczną pamięć; niech zatem i to wspomnienie dawnego długoletniego zatoczencia i parafianina będzie kwiatem szczerej i wdzięcznej pamięci na jego grób. Jul. Stef. [?] We Lwowie w lipcu 1927. [Przypis redakcji] Z miarodajnego źródła donoszą nam, że w naszym nekrologu śp. ks. Jana Nehrebeckiego („Nywa” nr 6 z br., s. 229) niektóre daty są błędne. Zmarły urodził się w Przemyślu (a nie w Tarnopolu) 22 sierpnia 1853 w rodzinie mieszczańskiej, tam też ukończył gimnazjum w roku 1873, studia teologiczne w Wiedniu 1877, a 14 kwietnia 1878 roku był wyświęcony na prezbitera w Przemyślu. Redakcja. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Pytanie do Ks.Piotra 08.02.05, 16:27 No i poszło :-). Niedawno kopiowalem sobie tą dyskusje na dysk. Wyszlo ponad 500 stron w wordzie - New times romanie 11 :-))) Jak sformatuję, wyelimuję powtórzenia i zbędną "pyskowke" to juz mamy niezła książke z grekokatolikami w tytule :-))) A teraz pytanie - na procesji 'jordanowej" spostrzegłem niesione przez diakonów dziwne przedmioty - na tyczkach - dwa złote "słońca" - Czy mogłby Ksiądz wyjasnić symbolikę tych przedmiotow i ich znaczenie w liturgii ? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Rypidy IP: 212.182.32.* 08.02.05, 17:03 "Słońca na kijach" to rypidy (z greckiego "ta ripidia", forma l.mn.), symbolizujące skrzydła anielskie. To rodzaj wachlarzy liturgicznych (mogą być tak także mniejszych rozmiarów, rzekłbym "ręczne"), trochę dla dodania przepychu w orientalnym stylu, a trochę (zwłaszcza jeśli chodzi o genezę) z praktycznych powodów wymyślone. Jest taka rubryka w liturgikonie: na anaforze "diakon wziąwszy rypidę powiewa nią nad czcigodnymi darami ze wszelką uwagą, by nie siadły muchy lub coś podobnego". Nie wiem, o jaki to Jordan chodzi, ale na przemyskim to nie diakoni trzymali rypidy, a zwyczajni posługujący (widziałem fotoreportaż na stronie diecezjalnej). Pozdrawiam serdecznie, diakon Piotr PS. Zastrzegam sobie prawa (współ)autorskie do książki! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Traktat, rachunki i powstanie 08.02.05, 17:15 A teraz znowu traktat ryski i tematy pochodne. Całkiem niedawno odezwaly się w prasie polskiej alarmistyczne głosy,że Rosjanie wystawią nam "rachunek" za sprzyjanie pomaranczowej rewolucji, gaz odetną i ropę, Putin sie pogniewal itd. A mozna przeciez się zastanowic tez jaki 'rachunek" wystawili nam Rosjanie, Ukraińcy - a i Europa Zachodnia. Wszyscy z innego powodu - za wymuszenie na Rosjanach granicy ryskiej, zdradzenie Ukraińcow i nie zaakceptowanie przez Polakow propozycji Zachodu /w nastepstwie konferencji pokojowej w Spa - 1920 roku/ o utworzenie granicy na linii Curzona. A rachunki były okrutne - W 1939 roku Rosjanie wzieli te ziemie jak swoje, Ukraincy obrocili sie w stronę Niemcow i już we wrzesniu 1939 r. zaczeli Polsce i Polakom odpłacać "za Rygę" i granicę na Zbruczu. a zachodni sojusznicy - udali po 17 września 1939 że nic się nie stało i w pożniejszej Jałcie wrocili skutecznie do tematu linii Curzona !!! Popatrz Radku - ile refleksji i skojarzeń daje ten podeslany Ci dokument. Nota bene pisany pieknym językiem, bardzo szczególowy przykład prac wytrawnych dyplomatow !!! A teraz powstanie leskie - dzisiaj tylko krotko- w ostatnim numerze Bieszczada Nr 11 /vide 'zajawka" na stronie www.tonz.eu.org - ukazala się monografia wsi Berehy Dolne autorstwa Pana Macieja Augustyna. I tam jest własnie opisana geneza owego powstania bieszczadzkich chłopów. Dziś tylko krotki cytat: "Niestety, wszelkie publikacje na temat tzw "powstania leskiego" mają polityczny charakter.Do rangi heroicznych wręcz zmagań podnieśli je komunistyczni propagandziści,ostatnio zaś do chóru tego właczają sie propagandowe wydawnictwa ukraińskie o nacjonalistycznym charakterze. Jest to o tyle dziwne,że w czasie rozruchów ukrainscy poslowie przybywali na ten teren i starali sie uspakajać swych rodaków.Pewne przerysowania w opisach zdarzeń spotykamy w obecnej polskiej historiografii. Skłonność do idealizacji II rzeczpospolitej powoduje "łagodny" opis tych wydarzeń" Koniec cytatu Oj - stronniczy ten Pan Augustyn- jak opisy w wydawnictwach ukraińskich to "propagandowe", "nacjonalistyczny charakter". A jak to dotyczy Polaków to tylko "pewne przerysowania", "skłonność do idealizacji". Tak to już bywa,że "filozofia kalego" dalej ma sie w Polsce dobrze :-( A w następnych postach napiszę więcej o przebiegu walk w roku 1932 między innymi w oparciu o żrodła "kumunizujących propagandzistów' - może i tam się znajdzie coś ciekawego. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Traktat, rachunki i powstanie 08.02.05, 20:42 Witam Pomyslalem, ze skoro rozmawiamy o traktacie to mozna by przeniesc sie na chwile na tereny polozone bardziej na polnoc. Duzo rozmawialismy o sytuacji na ziemiach ukrainskich. Jak wszyscy Forumowicze wiedza Bialorus rowniez darze duzym uczuciem, a historia tamtych terenow w okresie po I wojnie jest stosunkowo malo znana. Ruch bialoruski byl slabiej rozwiniety, co nie znaczy ze nie istnial. W zwiazku z tym polecam pod laskawa uwage kilka cytatow. " Być może otoczenie J. Piłsudskiego skłonne było realizować niektóre postulaty Naczelnika wynikające z jego federalistycznych koncepcji, lecz wojsko zachowywało się jak w kraju podbitym18. Zbrodnie popełnione przez żołnierzy na cywilnej ludności białoruskiej i żydowskiej19 bardzo szybko doprowadziły do powstania antypolskiego ruchu oporu wspieranego jednocześnie z Moskwy i Kowna. Szok spowodowany kilkoma miesiącami władzy polskiej wywołał silne, prosowieckie tendencje zwłaszcza wśród warstw plebejskich na Białorusi. Podczas wojny 1920 r. ludność białoruska w zdecydowanej większości opowiadała się po stronie bolszewików." " Porozumienie polsko-bolszewickie i traktat ryski był zaskoczeniem dla wszystkich polityków białoruskich, niezależnie po której ze stron się opowiadali. Zaskoczeni byli zarówno ci, którzy liczyli na federację całości Białorusi w ramach Rosji, jak i ci, którzy stawiali na autonomię w granicach Polski." " Po zachodniej stronie granicy ryskiej nie trzeba było czynić zbyt wielkich starań by zorganizować kilka grup partyzanckich, nie stwarzających wprawdzie zagrożenia dla państwa, lecz paraliżujących działalność polskiej administracji. Ruch ten, organizowany głównie przez białoruskich eserów z udziałem emigracyjnego rządu białoruskiego w Kownie, wspierany był także przez Litwinów i Niemców. W połowie lat dwudziestych znalazł się natomiast pod kontrolą emisariuszy Kominternu i radzieckich służb specjalnych22. Większość uczestników tego ruchu stanowiły osoby, dla których względy ideologiczne i narodowe były sprawą drugorzędną. Władze polskie nie potrafiły jednak rozwiązać żadnego problemu związanego z istnieniem w granicach państwa licznej białoruskiej mniejszości narodowej. Sytuacja ekonomiczna na ziemiach północno-wschodnich Rzeczypospolitej, polityka narodowościowa i religijna prowadzona przez poszczególne rządy nie stwarzała żadnych szans bezkonfliktowego funkcjonowania Białorusinów jako legalnych obywateli państwa. Dla większości Białorusinów nowo powstałe państwo było kulturowo obce. Nawet ci, którzy w czasach carskich nauczyli się czytać i pisać, teraz ponownie stali się analfabetami. " kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/01/01art_miranovicz.htm Mam nadzieje, ze chwilowa wycieczka na polnoc zostanie laskawie przyjeta:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Trochę do Radka trochę do Ks. Piotra 08.02.05, 21:05 Radek powiedzialeś ; Mam nadzieje, ze chwilowa wycieczka na polnoc zostanie laskawie przyjeta:) Oczywiście !!! Zwłaszcza że poruszyłeś temat kompletnie dla mnie NOWY !!!! Wielkie dzieki !!! LINK rozczytam jutro !!! Ja też mam ciekawe materialy w zanadrzu - a to o linii Curzona, a to dalsze materiały dotyczące zagadnień powojennych granic - ale o tym moe później - bliżej wiosny :-). Mam nadzieje że zaintrygowały Cię tematy powstania leskiego :-? Piszesz o Litwie Kowieńskiej - może masz coś "on line " na temat zajęcia Litwy Wileńskiej przez Polaków - temat ten też mnie intryguje /mimo że poboczny do naszej dyskusji. Zaglądniej do Rzeszowa na sąsiednią dyskusję o mniejszościach narodowych na Podakrpaciu - ja tam raczej nie zabiorę głosu ale np post Księdza Piotra - bardzo ciekawy. Księdzu dziekuję za wyjasnienie - oczywiście byłem tam w Przemyslu- stąd pytanie o owe słoneczka. jak bym mógł jeszcze prosić o wyjaśnienie znaczenia owych długich świec - trzech związanych na ukos /nazwy i syboliki/ oraz podania "fachowej" nazwy widywanych przeze mnie w cerkwi krótkich krzyzy do błogośławieństw . Bardzo podoba mi się ich rzeźbiarska forma. Proszę o wybczenie "pytatliwości" ale ciekawość ... :-) Co do praw autorskich - oczywiście i Radek i Ksiądz a i pozostali dykutanci - mają równe copyright /chcociaż zdaje się ze goszcząca nas GW może mieć inne zdanie :-) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Ciag dalszy wczorajszych linkow 09.02.05, 18:43 Witam Ciesze sie, ze temat wzbudzil zainteresowanie. Jako uzupelnienie wczorajszego tekstu zalinkuje jeszcze jeden. kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/01/01art_kalina.htm "Na kilkanaście dni przed tym wydarzeniem, do przodownika posterunku policji został przysłany list, pisany po rosyjsku, z pieczątką w języku białoruskim: "Bractwo Włościan Białorusinów". Autor (autorzy?) pisał w nim: "Panowie Bandyci Policji w Kleszczelach. Stosownie do rozkazu atamana "Skamarocha", ja, dowódca oddziału terrorystów, Jan Czort, uprzedzam, że jeżeli wy, polskaja swołocz, nie zaprzestaniecie bicia i wulgarnych drwin nad naszymi braćmi Białorusinami podczas aresztów, za wasze postępki zostaniecie powieszeni na słupie telegraficznym" Niestety na tematy litewskie wiem niewiele, wiec mozna sie tylko zwrocic z prosba do Forumowiczow, moze oni poratuja. Wydarzenia leskie zainteresowaly mnie, chetnie przeczytam cos na ten temat. To co udalo mi sie znalezc to wypowiedzi typu "bunt chlopow przeciwko sanacyjnemu uciskowi spolecznemu". Ciekaw jestem czy prawda jest, ze ludnosc byla podburzana przez dzialaczy KPZU? Jako ze zalinkowany tekst jest dlugi koncze post i zycze milej lektury. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ciag dalszy wczorajszych linkow 09.02.05, 18:47 Moze moje pytania odnosnie wydarzen leskich wydadza sie Tobie naiwne. Jezeli tak wygladaja to jedynym tego powodem jest moja niewiedza na ten temat. Przez poszukiwanie informacji odnosnie powstania leskiego zrobil mi sie metlik w glowie:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Powstanie leskie cd 09.02.05, 20:33 Witam. Kilka najbliższych postów będę chciał poświęcić temu powstaniu. Oprę się w zasadzie o dwa źródła – ów 11 numer Bieszczada z 2004 roku oraz opis zawarty we wstępie do przewodnika autorstwa Władysława Krygowskiego „Bieszczady i pogórze strzyzowsko-dynowskie /cześć wschodnia/ z 1970 roku. Pytasz o komunistyczne inspiracje tego powstania - to właśnie Krygowski gdzieś na marginesie wspomina , że powstanie swiadczyło o „determinacji chłopów polskich i ukraiskich, złączonych wspólną walką z uciskiem państwa i obszarników. Było to również przejawem coraz skuteczniejszej działalności licznych komórek KPP na Podkarpaciu w okresie międzywojennym” Wydaję mi się Radku że te twierdzenia to raczej sztuczne dorabianie ideologii do tych wydarzeń i przejaw wiernopoddańczego „ukłonu” autora wobec komunistycznych mecenasów. A powstanie wzięło swój początek ..od pomysłu Jana hr Potockiego z Rymanowa /zresztą kolatora i mecenasa greckokatolickich parafii z tamtego terenu/ - który wymyślił ideę „świąt pracy” „czyli zorganizowanych prac na rzecz poprawy stanu dróg,mostów,szkól i innych obiektów użyteczności publicznej”. Ponoć w okolicach Rymanowa idea się ta dość dobrze przyjęła- myslę,że dla tego , że Potoccy od XIX wieku objęli opieką m.in. ludność łemkowską z tamtego terenu. Inaczej było jednak na terenie Bieszczad. Tu ideę tą chciał wprowadzać starosta leski. W tym celu zaprosił Potockiego na spotkania – w Ustrzykach Dolnych /19.06.1932r. – gdzie powołano komitet Organizacyjny w skład którego weszli aktywiści – agitatorzy /w tym Polacy , Ukraińcy i Niemcy/. Następnym etapem miały być zebrania wiejskie – z których pierwsze miało się odbyć w Berehach Dolnych- 21 czerwca 1932 r. Na zebraniu do idei prac społecznych miał nakłonić chłopów agitator inż. Stefan Zieba. „Zebrani przyjeli go bez entuzjazmu.Wówczas właczył się do dyskusji Mykoła Werbenec,syn unickiego proboszcza. Podważał on argumenty przedmówcy i on właśnie podniósł hasło,że nie chodzi tu o żadne „święta pracy” a o przywrócenie pańszczyzny. Zebranie zamieniło się w pyskówkę w której element awanturniczy zdobywa przewagę. W pewnym momencie rozbito lampę naftową która poraniła prelegenta. W tej sytuacji wiekszość przybyłych na to zebranie przedstawicieli lokalnych władz uciekła”.Ten cytat pochodzi z artykułu Macieja Augustyna z Bieszczada. No a potem wypadki potyczyly sie na zasadzie kamyka uruchomiającego lawinę. "Chłopi z okrzykami przeciwko panszczyźnie otoczyli miejsce zebrania ,uzbrojeni w drągi,palki i motyki.Sytuacja z każdą chwilą stawała się groźniejsza i doszło do starcia między inicjatorami zebrania a chłopami". Awantura w Berehach zakończyła się zatrzymaniem przez Policję 39 osób w tym 4 kobiet. Areztowanie chłopów "dało sygnal do wybuchu powstania. W Brzegach Dolnych,Łodynie,Teleśnicy Oszwarowej,łobozwi i innych wsiach dzwony ze wszystkich cerkwi i kościołów wezwało chłopstwo do walki" Dalsze posty – ale już jutro poświęcę walkom partyzanckim jakie wybuchły w Bieszczadach w efekcie narastającego protestu. Na dzisiaj tyle - pozdrawiam dziękując raz jeszcze za podesłane wątki bialoruskie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Powstanie leskie cd 10.02.05, 17:32 Witam Po lekturze tekstow cytowanych przez Ciebie nie wiem na razie co myslec. Na pewno nie bylo to "powstanie ludowe przeciw ucskowi klas pracujacych miast i wsi" Faktem jest jednak ze w okresie II RP na wschodzie zylo sie ludziom raczej zle. Moze to wlasnie ciezkie warunki popchnely ludnosc do wystapien? A moze byly to zle odebrane intencje? Sama idea poprawy warunkow poprzez prace na rzecz swojego miejsca na ziemi nie jest przeciez zla. Nie znam argumentow za, a to co przytoczyles o okolicach Rymanowa swiadczy ze ludnosc przyjmowala takie pomysly. Z drugiej strony faktycznie mozna to bylo odebrac jako prace przymusowe i wtedy chec buntu jest zrozumiala. Mysle, ze zanim sie wypowiem obszerniej na ten temat to powinienem wiecej przeczytac. Takze z radoscia przyjmuje Twoja zapowiedz ciagu dalszego. Jeszcze dzis postaram sie cos ciekawego zalinkowac, a tymczasem pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Litwa 10.02.05, 17:57 Ostatnio wspominales Piotrze o walkach polsko-litewskich. Jak mowilem, moja wiedza na ten temat jest, mozna rzec, szczatkowa. Natomiast znalazlem dosyc ciekawy tekst dotyczacy innych wydarzen, ale "zaczepiajacy" o stosunki polsko-litewskie. Nie dotyczy on bezposrednio spraw poruszanych na forum, ale moze stanowic pewnego rodzaju uzupelnienie. Jeszcze raz pozdrawiam R. "11 listopada w Kownie rząd Łastowskiego zawarł układ z rządem litewskim, w którym stwierdzono, że oba państwa mają wspólnego wroga — Polskę oraz tak zwaną Litwę Środkową. Wkrótce rząd białoruski przeniósł się do Kowna. Krótko przed wyjazdem do Kowna Łastowski przebywając w Rydze udzielił wywiadu prasie rosyjskiej, w którym współpracę białorusko-litewską określił jako korzystną dla obu państw" "W październiku, w wyniku akcji polskiego generała Lucjana Żeligowskiego na Wileńszczyźnie, terytorium Łotwy wraz z innymi jednostkami armii litewskiej opuściła, stacjonująca niedaleko Ilukste, jednostka białoruska46, przenosząc się do Litwy47. Brała ona udział w wyzwalaniu tego terytorium w 1919 roku. Jej walki oraz przemieszczenia są znakomicie analizowane przez białostockiego historyka Olega Łatyszonka48. Na przełomie 1919 i 1920 roku batalion białoruski był zaangażowany w konflikt łotewsko-litewski, powstały na tle sporu o część powiatu Ilukste (Ilukszta). Pretensje terytorialne Litwini wysunęli również do miasta Daugavpils, co było jednym z głównych powodów zawarcia w końcu grudnia 1919 roku tajnego układu polsko-łotewskiego skierowanego przeciw Litwie. Zakładano wyzwolenie Łatgalii od Armii Czerwonej, połączenie sił polskich i łotewskich, odcinając tym samym kontakt armii litewskiej z bolszewikami. Przewidywano również nie dopuścić do udziału jednostek litewskich w tej akcji, militarnie wymierzonej przeciwko Armii Czerwonej, politycznie zaś przeciw Litwie. Ofensywa w Łatgalii rozpoczęła się 3 stycznia 1920 roku i przebiegała pomyślnie. Zaskoczeni Litwini tego samego dnia usiłowali przejść przez Dźwinę i prawie im się to udało, jednak zostali wyparci przez 1 pułk legionów wojska polskiego. Polacy mieli rozkaz wszelkimi sposobami, włącznie z walką, spowodować cofnięcie się Litwinów na lewy brzeg Dźwiny. Udało im się to osiągnąć drogą pertraktacji49. W styczniu 1920 roku dwie kompanie białoruskie (batalion) w składzie armii litewskiej stacjonowały koło Kalkuni (Kalkuny). W następnych miesiącach łotewski wywiad regularnie donosił o liczebności białoruskiego batalionu (300-400 żołnierzy), jego uzbrojeniu (8 karabinów maszynowych) i zachowaniu Białorusinów. Meldunki mówiły, że zachowanie żołnierzy białoruskich w stosunku do miejscowej ludności było nieporównywalnie lepsze niż litewskich. Meldowano także o wrogich stosunkach między Białorusinami i Litwinami oraz o sympatiach tych pierwszych do Łotwy i Łotyszów50. W kwietniu batalion przekształcono w kompanię, która wkrótce (latem) wzięła udział w walkach litewsko-polskich w rejonie Brasławia51, a później powróciła na teren powiatu Ilukste. Pozostała ona w rejonie Kalkuni do października 1920 roku, kiedy została wycofana do Litwy." kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/bzh/07/07art_jekabsons.htm Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr powstanie leskie - cd 10.02.05, 19:00 Witam. Na początek muszę powiedzieć Radku,że powstanie leskie /tak samo jak linkowane przez Ciebie dane o partyzantce białoruskiej/ były to tylko epizody – ale bardzo „znaczące’ w międzywojennych relacjach Polaków z Białorusinami i Ukraincami. Bowiem obalającymi mit "idealnych stosunków” polsko-ukraińskich w tym okresie i twierdzeniom że dopiero w czasie wojny „diabeł wstapił" w Ukraińców którzy zaczęli mordować Polaków.Prawda jest inna - że Polacy zapracowali na póxniejszą tragedię :-( Pisałeś o rzekomej „kierowniczej roli w powstaniu komunistów z KPZU”. Niewątpliwie na Podkarpaciu , szczególnie w środowisku „nafciarzy”, pracowników rodzącego się przemysłu i kolei działali i socjaliści i komuniści. Ale tam – w środowisku wiejskim – mam poważne wątpliwości. Zwłaszcza że źródłem tych twierdzeń w opracowaniach na temmat powstania leskiego była m.in. praca Rodziewicza „Powstanie chłopskie w powiecie leskim” – Warszawa 1952 :-))) oraz materiały z sesji „Ruch ludowy na Rzeszowszczyźnie” z okazji 70 –lecia ruchu ludowego /Lublin 1967. Trafnie natomiast twierdzisz Radku że podstawową przyczyną wybuchu powstania nie był idealistyczny pomysł hrabiego Potockiego – pomysł pożyteczny – ale kompletnie nie trafiony w ówczesnych warunkach. A raczej wielka bieda na tamtych terenach spowodowana trwającym kryzysem, kilka lat nieurodzajów / m.in. na podstawowy produkt żywnościowy- ziemniaki/ spowodowało ze chłopi /nie tylko ruscy/ byli bardzo zdesperowani . A tu wyobraź sobie – ktoś im proponuje „dobrowolną’, nieodpłatną prace przy robotach drogowych !!!. Malo tego - już w takcie walk 'wbrew zapewnieniom starosty zarządzono roboty na drogach w Łobozwi, teleśnicy sannej i teleśnicy oszwarowej" A wracając do głównego nurtu – w następnych dniach po wydarzeniach w Berehach – zaczęły się rozruchy w kolejnych wsiach bieszczadzkich – w Łobozowi /polsko- ukrainskiej wsi w pobliżu Soliny/ około 2000 chłopów stało się z policją - zginęło ok. 5 osób. „W wywiązanej strzelaninie padli pierwsi zabici, lecz wieś znalazła się w rękach chłopów. Zajęto wkrótce Berehy Dolne. Znów policja wezwała chłopów do rozejścia lecz bezskutecznie . chłopi oświadczyli że rozejdą się gdy odejdzie policja . wówczas komendant policji z leska zapewnił że będzie ona wycofana i rzeczywiście o wyznaczonej godzinie policja opuścił wieś. Był to jednak podstęp gdyż zluzowały ją inne oddziały.. Chłopi rozbroili je , a policjantów uwięzili, co spowodowało że starosta zaalarmował wojewodę” Zaniepokojony rozwojem wydarzeń starosta leski poprosił wojewodę lwowskiego o pomoc. Do Ustianowej ściągnięto policję i wojsko w sile ok. 4 tys. żołnierzy ,oddziały policji konnej i pieszej z Przemyśla,Sambora, Sanoka i Lwowa , pododdziały szkoły policji z Mostów Wielkich i 1 batalion pułku strzelców podhalańskich z Sanoka i eskadrę lotniczą. "chłopi odpowiedzieli na to dalszym koncentrowaniem się uzbrojonych mieszkańców wsi z powiatów leskiego,dobromilskiego,sanockiego i turczańskiego" To tyle w tym postcie. Planuję poswięcić owemy powstaniu jeszcze kilka postow. A dziś dziękuję za temat litewski – widzę że „kamunikat” – to bogactwo tematów. Pozdrawiam. Ps Zwłaszcza że muszę jeszcze poczytać ściągnięte teksty „bialoruskie” wcześniej zalinkowane.:-) Odpowiedz Link Zgłoś
darino nawiązanie do powstania leskiego 05.03.05, 16:07 Kilka dni temu przeglądałem jedną z wydanych ostatnio "Historii Dubiecka" - ukazało się chyba trzy różne książki ! Znalazłem tam krótką informację o proklamowaniu w Dubiecku w 1937 roku (chyba w Zielone Świątki) strajku rolnego. Miał on polegać na wstrzymaniu się od pracy w folwarkach i wstrzymaniu dostaw żywności do miast. Strajk został brutalnie spacyfikowany przez policję po dwóch tygodniach. Ślady tego wydarzenia (lub powstania leskiego) można znaleźć również w ostatnio wydanych pamiętnikach przemyskich Żydów - jedna z relacji opisuje koncentrację w Birczy zmotoryzowanych oddziałow polskiej armii lub policji przed pacyfikacjami. Odpowiedz Link Zgłoś
darino strajk rolny w Dubiecku 29.03.05, 17:56 Sprawdziłem, i okazało się, że nie byłem precyzyjny. Strajk rolny proklamowano 15 sierpnia 1937 roku i miał trwać dwa tygodnie, jednak został rozbity przez policję już po kilku dniach. W Dubiecku podobno znajduje się obelisk upamiętniający to wydarzenie (ja go nie widziałem). Pozdrawiam wszystkich poświątecznie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr O trikirionach i dikirionach IP: 212.182.32.* 11.02.05, 13:08 Odpowiadam: biskupie swieczniki zwa sie dikirionem (podwojny) i trikirionem (potrojny). Symbolika - na ogol jak to przy cerkiewnych "podwojnosciach" i "potrojnosciach" - wyjasniana bywa przez odniesienie do 2 natur Chrystusa i 3 Osob Trojcy sw. Do blogoslawienstwa uzywa sie zwykle krzyza oltarzowego (naprestol'nyj chrest). Nie musi on miec jakiejs specjalnej "rzezbiarskiej formy", wiec moze to nie to? Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O trikirionach i ..... 11.02.05, 17:20 Dziekuję za wyjasnienie. Mowiąc o rzeżbiarskości krzyzy - latem ubiegłego roku w trakcie obrzędu w cerkwi widzialem w rękach prawoslawnego ksiedza taki krzyż - wycięty jakby z grubej deski , z bogata płaskorzezbionym frontem / równoległymi trzema ramionami/ i bokami, z rączką-uchwytem. trzymany byl w ręce księdza przez większą częśc obrzędu /ślubnego zresztą/ i podawany w trakcie - do ucalowanie przez młodych Zresztą podobne "krzyże unickie""krzyże karpackie ,z płaskorzeźbioną postacią Chrystusa i rzeżbiarsko ornamentowanymi brzegami widywałem w muzeach m.in. w Lancucie i sanoku /a i sporadycznie na odwiedzanych "targach staroci" ;-(. Widywalem je również w cerkwiach - ale leżące /a nie stojące/ na prostulach. Moje pytanie dotyczyly w gruncie rzeczy czy owe krzyże mają swoją nazwę i jakąs funkcję /oprócz oczywiście uzywania np do blogosławienstw/. A na koniec tego postu jeszcze pytanie - jaka jest funkcja owych pieknych "ruczników " zdobionych haftem krzyzykowym ozdabiajacych cerkiewne ikony a i krzyże nascienne ?? czy to tylko ozdoba, znak uszanowania dla wizerunkow ??? Pozdrawiam rownie serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Re: O trikirionach i ..... IP: 212.182.32.* 11.02.05, 17:30 Ręczniki (ukr. rusznyky) pełnią funkcję dekoracyjną. Zaś taki krzyż leżący na ołtarzu czyli PRESTOLE (nie "prostule"!), to istotnie "naprestolnyj chrest". Pozdrawiam do "następnej razy" ;-) diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Traktat ryski a Litwa 11.02.05, 17:32 Brawo Radku - rzyciłeś nazwisko "Żeligowski" - a mnie "klapka" zaskoczyla :-) Myślę że przypomnienie tutaj historii"podboju" Litwy wilenskiej jest calkiem na miejscu - tak więc prosze bardzo - oto lektura na weekend : bezuprzedzen.pl/historia/sejmwilenski.html prace.sciaga.pl/26077.html milosz.pl/wywiad_zeligowskiiupioryprzeszlosci.php www.polska.pl/aktualnosci/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=63903 Podłoże konfliktu Na początku października 1920 r. Litwini mieli więc Wilno w swoich rękach. Sytuacja taka musiała w istniejących wówczas warunkach doprowadzić do konfliktu. Polacy uważali bowiem, że Wilno musi znaleźć się w ich państwie. Dążenia Polaków znajdowały oparcie w dwóch argumentach - pierwszym z nich był argument natury historycznej, drugim zaś argument dotyczący zamieszkałej w mieście i jego okolicach ludności. W tamtym czasie aż 80 % mieszkańców Wilna stanowili Polacy. W pozostałych 20 % przeważali Żydzi, zaś Litwinów było zaledwie ok. 2 %. Zaistniała sytuacja prowokowała wręcz do przeprowadzenia akcji zbrojnej. Jednak w ówczesnych warunkach na przeprowadzenie takiej akcji państwo polskie nie mogło sobie pozwolić. Polska była wciąż uwikłana w (gasnący już) konflikt z Rosją Radziecką, a ponadto rząd polski obiecał państwom zachodnim, że na Wileńszczyźnie zostanie przeprowadzony plebiscyt. Wydawać by się zatem mogło, że Polacy Wilna nie odzyskają, tym bardziej że 7 października 1920 r. między Polską a Litwą podpisany został układ, który zobowiązywał obie strony do wstrzymania działań zbrojnych. Kwestia przynależności Wilna i Wileńszczyzny pozostała - formalnie - otwarta. Pomysł marszałka Marszałek Piłsudski już wcześniej wypracował bardzo oryginalną koncepcję wcielenia Wileńszczyzny do Polski. Wpadł on mianowicie na pomysł, by Wilno i otaczające je tereny zostały zdobyte w wyniku... buntu pochodzących z owych obszarów żołnierzy, którzy położyliby kres trwającemu tam panowaniu Litwinów i bolszewików. "Bunt" generała Realizatorem swojej koncepcji marszałek Piłsudski uczynił generała broni Lucjana Żeligowskiego. 9 października 1920 r. gen. Żeligowski, działając w ścisłym porozumieniu z Naczelnikiem Państwa, upozorował bunt Dywizji Piechoty Litewsko - Białoruskiej i tego samego dnia, uniknąwszy większych starć, zajął Wilno. Utworzenie Litwy Środkowej Zajęcie Wilna przez wojska gen. Żeligowskiego nie oznaczało jednak automatycznego przyłączenia go do Polski. Przeciwnie - na terenie Wileńszczyzny utworzone zostało formalnie samodzielne państwo - Litwa Środkowa. 12 października 1920 r. gen. Żeligowski wydał oficjalny dekret nr 1, w którym obwieścił, że władzę zwierzchnią na terenie Litwy Środkowej będzie sprawował on sam jako naczelny dowódca jej wojsk, zaś funkcje rządu obejmie powołana przez niego Tymczasowa Komisja Wykonawcza. Tworzenie państwa Stopniowo rozpoczęto przygotowania do tego, by Litwa Środkowa mogła zafunkcjonować jako państwo. Stworzono m.in. system sądownictwa (18 XI 1920 r.), a 7 I 1921 r. ogłoszono postanowienia w kwestii obywatelstwa powstającego państewka. Zgodnie z nimi, obywatelami Litwy Środkowej mieli być wszyscy ludzie urodzeni bądź mający posiadłości na jej terenie, o ile mieszkali tam przed 1 stycznia 1919 r., mieszkający na terenie Litwy środkowej przez co najmniej 5 lat przed 1 sierpnia 1914 r., a nadto aktualni pracownicy instytucji państwowych i samorządowych - niezależnie od tego, czy spełniali oni pozostałe warunki. Ustanowione zostały również symbole nowego państwa. Jego godłem miała być tarcza z Orłem po prawej, a Pogonią po lewej stronie, zaś na czerwonej fladze miały się znaleźć symbole Polski i Litwy - Orzeł i Pogoń. Koniec cytatu z jednego źrodła a oto nastepny : 7 października 1920 roku między Polską a Litwą podpisany został układ, który zobowiązywał strony do wstrzymania działań zbrojnych, pozostawiając otwartą kwestię przynależności Wilna i Wileńszczyzny.4 Jednakże już 8 października następuje tzw. bunt dywizji litewsko-białoruskiej, dowodzonej przez generała Lucjana Żeligowskiego. Wojska te, działając oficjalnie wbrew woli Naczelnika Państwa, bez trudu zajęły Wilno wraz z Wileńszczyzną. W godzinach popołudniowych 8 października bez większych starć Żeligowski zajmuje Wilno. Następnego dnia wydaje odezwę „Do ludności Litwy Środkowej”, podpisaną również w imieniu Tymczasowej Komisji Rządzącej przez Witolda Abramowicza, Leona Bobickiego, Mieczysława Engiela, Teofila Szope oraz Aleksandra Zasztowta. Odezwa miała charakter federacyjny, stwierdzono w niej, że ludność zamieszkująca tereny Litwy Środkowej ma dosyć „ handlowania własnym krajem jak bezdusznym towarem lub sprzętem”5, wypomniano również Litwinom przyjęcie Wilna i Wileńszczyzny z rąk bolszewickich („Nie możemy dopuścić do tego, aby rząd litewski wbrew naszej woli otrzymywał tą ziemię od wrogów naszej Ojczyzny w zamian za usługi oddane im w walce z Polską.”)6, i co najważniejsze – zapowiedziano zwołanie przedstawicieli miejscowej ludności, którzy mieliby się wypowiedzieć na temat przyszłego stosunku Litwy Środkowej do Polski i do Litwy Kowieńskiej. 12 października Lucjan Żeligowski, jako naczelny dowódca wojsk Litwy Środkowej, wydał oficjalny dekret nr 1, w którym podaje do wiadomości, że władze zwierzchnią na terenie Litwy Środkowej będzie sprawował On sam jako naczelny dowódca wojsk L.Ś., a władza wykonawcza będzie spoczywać w gestii Tymczasowej Komisji Wykonawczej, co zostało podane do wiadomości w dekrecie nr 2. Stopniowo rozpoczęto czynić przygotowania mające na celu zafunkcjonowanie Litwy Środkowej jako państwa. Stworzono między innymi system sądownictwa (18 listopada), a 7 stycznia 1921 roku przyznano obywatelstwo Litwy Środkowej wszystkim ludziom urodzonym lub mającym posiadłości na terenie L.Ś., jeśli mieszkali tu przed 1 stycznia 1919 roku, mieszkającym przynajmniej pięć lat przed 1 sierpnia 1914 roku oraz pracownikom instytucji państwowych i samorządowych. Ustanowiono również symbole Litwy Środkowej: godło państwowe jako tarczę z Orłem po prawej i Pogonią po lewej stronie, flagę koloru czerwonego z Orłem i Pogonią. Już 1 listopada w dekrecie nr 11 naczelny dowódca Litwy Środkowej wyznacza wybory do Sejmu w Wilnie z całego terenu Litwy Środkowej na dzień 9 stycznia 1921 roku. Jednocześnie zobowiązywał Tymczasową Komisję Rządzącą do przygotowania ordynacji wyborczej tak, aby ogłoszenie jej nastąpiło nie później niż 28 listopada 1920 roku. Jednakowoż nie dochodzi do przeprowadzania wyborów w przewidzianym terminie. Złożyło się na to kilka powodów: zaangażowanie w problem Wileńszczyzny państw zachodnich działających pod auspicjami Ligi Narodów, nadzieja na dogadanie się w rozmowach bezpośrednich między Litwą Kowieńską i państwem polskim, a także brak stuprocentowej pewności na wygraną w wyborach przez Polaków. 20 kwietnia 1921 roku w Brukseli dochodzi do rozpoczęcia rozmów polsko- litewskich, które miały się toczyć pod przewodnictwem delegata belgijskiego Paula Hymansa, do rozmów nie zaproszono przedstawicieli Litwy Środkowej, w związku z czym generał Żeligowski zażądał aby do delegatów polskich dołączyć dwóch rzeczoznawców z Litwy Środkowej. Zgoda została wyrażona i do Brukseli wyjechali dwaj przedstawiciele Żeligowskiego: Kazimierz Okulicz i Zygmunt Fedorowicz. Jednakże na miejscu okazało się, że uczestnictwo przedstawicieli Litwy Środkowej jest niemożliwe ze względu na możliwość wykorzystania tego faktu przez Litwinów do zerwania rozmów. Rozmowy, co nie było trudne do p Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Traktat ryski a Litwa cd 11.02.05, 17:38 Jeszcze tylko dokonczenie : Rozmowy, co nie było trudne do przewidzenia, nie przynosiły większych rezultatów, przyczyną była niezmienna postawa Litwinów wobec sprawy Wilna – domagali się oni oddania tego miasta, ponieważ miała to być przyszła stolica państwa litewskiego. Taki stan rzeczy sprowokował przewodniczącego do wysunięcia własnego projektu porozumienia. 20 maja 1920 roku Paul Hymans, nawiązując do koncepcji Polaków, przedstawił plan przyszłego państwa litewskiego składającego się ze sfederowanych kantonów: kowieńskiego (litewskiego) oraz wileńskiego (polskiego), stolicą federacji miało być Wilno, językami oficjalnymi: polski i litewski, a cała federacja litewska miałaby tworzyć wspólnie z Polską konfederację. Polska propozycję Hymansa przyjęła, Litwa oczywiście odrzuciła, podobnie zresztą jak w przypadku kolejnego projektu tegoż autora. Wobec niechęci Litwinów do prowadzenia jakichkolwiek rozmów i nierozwiązania problemu wileńskiego wkrótce zostaje podjęta decyzja o definitywnym przyłączeniu Litwy Środkowej do Polski, Koniec cytatu . Ciekawą pamiatką po owej litwie środkowej jest niewielka kolekcja malutkich znaczków pocztowych będących w mym posiadaniu - opisanych wlasnie Litwa środkowa z herbem owego marionetkowego państewka imć Żeligowskiego :-) Pozdrawiam życząc owocnej lektury. wnioski z niej -może w nastepnych postach. Pamietam oczywiście o ciągu dalszym powstania leskiego - może jeszcze dziś albo w trakcie weekendu A Księdzu Piotrowi dziekuję za szybką odpowiedź. A dzisiaj "dam sobie już spokoj z komputerem" - wezne sie pewno za lekture "Ojca Chrzestnego" nabytego ostatnio z GW :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Traktat ryski a Litwa cd 11.02.05, 18:16 Jeszcze nie zdazylem odpowiedziec na wczorajszy post, a tu prosze, kolejna porcja lektury:) Wczorajszy "leski" post zakonczyles Piotrze w ciekawym momencie, az chce sie poznac ciag dalszy. Nie tylko te antypolskie wystapienia obalaja mit "szczesliwych Kresow" chociaz sa one bardzo znamienne. Gdyby Polacy i Rusini (mam w tym momencie na mysli zarowno Ukraincow, jak i Bialorusinow) zyli w dwudziestoleciu w zgodzie to wiele wydarzen nie moglo by miec miejsca jak chociazby wspominane tu kiedys powstanie skidelskie po 17 IX 1939. II RP swoja polityka wobec mniejszosci na terenach wschodnich "zapracowala" sobie na to. Mozna tu dodac nieslawna akcje osadnicza, czy obsadzanie urzedow przez Polakow. Jak mieli sie czuc ludzie ktorzy na swojej ziemi sa traktowani jak obywatele drugiej kategorii? Aby jednak nie zaczynac blogiego lenistwa od smutnych tematow zalinkuje cos milego dla oka, a do tematow powazniejszych wroce w poniedzialek. www.cerkiew.pl/news.php?id=2611 A teraz zabieram sie do lektury. Milego weekendu R. P.S. Do lektury "Ojca chrzestnego" tez lubie czasem wrocic:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr powstanie leskie cd 14.02.05, 20:06 Witam zerdecznie ; dziekuje za linkowane 'pocztówki" - mysle że do tematu cerkwi, ich piekna w krajobrazie czy karpat czy Nadbuża trzeba będzie kiedyś wrócić - a dziś ciąg dalszy wątku powstania 1932 roku : "We wsiach tych jednak grunt do walki był przygotowywany przez działających tu od dawna braci piotra i Michała Madejów,Stanisława lenkiewicza,władysława Nowickiego, michala maleckiego, stanisława drozda, wasyla durzyka, antoniego Pacławskiego i iwana Bunio. Oni byli pierwszymi organizatorami czynnej walki i oni zgromadzili ok. 2000 uzbrojonych ludzi w Łobozwi i ponad 1500 w teleśnicy oszwarowej. Wieczorem 30 czerwca zarządzono pełną koncentrację oddziałow policji i pułku strzelców podhalanskich w sile ok. 4000 ludzi, straży granicznej oraz eskadry samolotów.Rejonem koncentracji była Ustianowa, w ktorej miał siedzibę sztab. Tak rozpoczęla się 1 lipca generalne natarcie i regularne działania bojowe, Do walk doszlo w rejonie Teleśnicy sannej i Oszwarowej,znowu padli zabici i ranni. Równoczesnie walczącym chłopom z Telesnicy i Łobozwi przyszla z pomocą ludnośc 19 wsi powiatu m.in. z kalnicy,Strubowisk,Smareka,zawoju i Paniszczowa. Powstanie przybieralo na sile i walka stawała się coraz bardziej zacięta.W Lobozwi znalazły się wacki dwie kompanie 2 pułku s.p. z sanoka wraz z plutonem łaczności i oddziałem policji z Mostów wielkich. Drogą Lesko - Baligród – Cisna posuwala się pozostala kompania 2 p.sp. oraz konne oddzialy policyjne .Oddzialy strazy granicznej penetrowaly drogę z Ustrzyk Dolnych do Ustrzyk Górnych i Wołosatego.Powstańcy podzielili się na grupy, które stoczyly z wojskiem i policją cztery regularne bitwy pod Lobozwią, Teleśnicą O. Ustianową i Bóbrką. Pod ogniem katrabinów maszynowych chłopi uzbrojeni w kosy, siekiery i drągi wycofywali się w góry. Doszlo do cięzkich walk na Jaworze /742m/ nad sanem i na lesistych wzgorzach w okolicy. Grupy powstańców rozpraszane w jednym miejscu zbieraly się gdzie indziej i napadaly znienacka. Pod przeważającym naporem musiało jednak powstanie ulec.. 4 lipca pacyfikujce z cała bezwzglednością oddzialy wojska , policji i s.g. znalazły się na linii Baligród-Rajskie- Czarna a w dniu następnym na linii Wola Michowa-Kolonice – Dołzyca- kalnica – zatwarnica –Dwernik, wysuwając ku południu silne patrole dla spacyfikowania Wetliny, Berehów Górnych, Ustrzyk Grn i wołosatego." Na marginesie tych relacji trzeba zauważyć - co znaczy u cytowanego opisu Krygowskiego zwrot 'dzialających tu od dawna..." - przy cytowanych nazwiskach nie pisze wprawdzie aby byli to dzialacze komunistyczni ani narodowi... Druga sprawa - to nie potrafię stwierdzić jaki byl cel owego "powstania" - czy tylko odstapienie przez władze od pomyślu "dobrowolnych" prac drogowych, czy też bunt chłopów przeciw rzekomej próbie wprowadzania panszczyzny ?? A może był to po prostu wybuch gniewu polskich i ukraińskich chłopów zgniebionych przez biedę i aroganckie władze ? Ja bym opowiadal sie raczej za tym ostatnim. A jako końcowa refleksja - od opisanych walk minęlo niewiele ponad dziesięciolecie gdy ponownie na opisywanych terenach wybuchły walki . Jak widzisz Radku - trudno o optymistyczne refleksje przy "ogladaniu się w historię. Pozdrawiam jak zawsze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: powstanie leskie cd 14.02.05, 22:51 Witam, pozniej niz zwykle. Dziekuje za "pociagniecie" dalej sprawy powstania leskiego. Dzieki Twoim postom poszerzylem swoje horyzonty. Ciekawy jest szczegolnie fragment o przygotowaniach od dawna. Widac z tego, ze ludnosc nie byla zadowolona z istniejacego stanu rzeczy i mysle, ze nie ma zbyt duzego znaczenia z jakich pobudek dzialali. Tez jestem sklonny raczej ku powodom ekonomicznym. A i na pewno widoczna byla arogancja wladz. Niestety lektura materialow historycznych, szczegolnie dotyczacych pogranicza jest smutna. Warto jednak poznawac historie i nie chodzi tu o "rozdrapywanie ran" tylko o poznawanie historii taka jaka byla. Tak sie akurat niefortunnie sklada, ze historia polsko-ruskiego pogranicza czesto pisana byla krwia. Kiedys rozmawialismy o zmianach nazw ruskobrzmiacych, korzystajac z zakonczenia pewnego tematu chcialbym na chwile do tego wrocic. Cytat pochodzi z ksiazki Jaroslawa Janowicza zatytulowanej "Likwidacja oficjalnego nazewnictwa miejscowości Białostocczyzny pochodzenia białoruskiego przez administrację rządową w latach 1921-2004. Dokumenty. Komentarze." Z bialoruskim pochodzeniem niektorych nazw pozwole sobie sie nie zgodzic;) nie zmienia to jednak faktu, ze pozycja warta zapoznania sie. "Ksiądz katolicki w Narwie kategorycznie zabronił dzieciom swych parafian chodzić na lekcje języka białoruskiego. Stało się tak, jak żądał - przyszli białoruscy katolicy solidarnie zwrócili podręczniki a niektórzy nawet i zeszyty. Katolicki kler ani trochę nie zmienił się w swym odwiecznym białorusożerstwie!" Tak dla wyjasnienia, rzecz dziala sie stosunkowo niedawno, bo w 1985 roku!!! W biezacym tygodniu bede pisal raczej w godzinach wieczornych (Na Wspolnej:) mam nadzieje, ze nie bedzie to duzym utrudnieniem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Uwag kilka 15.02.05, 18:35 Zaintrygowała mnie owa ksiązka - skoro mowa tam o dokumentach dotyczacych zmian nazw - to może jest tam własnie wymienienione lub cytowane rozporzadzenie perelowskiego ministra o nazwisku Mielcarek / bodaj z 1977 roku/ dotyczace zmian nazw miejscowości i w dawnych woj. przemyskim i krosnienśkim ?? Interesowałby mnie przynajmiej nr dziennika ustaw i 'pozycja'. Mowisz o postawie księzy katolickich- tak masz - racje takich postaw było z pewnoscia więcej. Chociaż w tej ocenie byłbym ostrozny, Chocby ostatnio kolejny skandal z radiem maryja, dobry moim zdaniem list eksprezydenta Wałesy w tej sprawie itd. A ja zapiuje na "+" temu radju piekne transmisje z papieskich mszy na Ukrainie czy chociażby ostatnio ogladane w ich TV przypomnienie relacji z ekumenicznej mszy papieskiej w drohiczynie ;-) A skoro wspominasz o "Na wspolnej" :-) - a ja od pewnego czasu zacząłem ogladac ten serial. z pewnoscia z uwagi na urodziwe aktoreczki i swe zafascynowanie kreacjami dwóch aktorow. tego wspolnika firmy budowlanej u boku demonicznej wspólwlaścicielki i niedogolonego własciciela super motoru, ktorego zresztą sprzedał na pomoc mamie /granej nieźle przez "Dykielke". Przepraszam za chwile wyluzowania - może jeszcze dzisiaj zmobilizuje sie do dokonczenie wątku 'leskiego" ;-) A gdyby nie - to pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Uwag kilka 15.02.05, 22:41 Widze Piotrze, ze tez zwrociles uwage na bylego motocykliste:) Dzis jednak "Na Wspolnej" nie ogladalem, odwiedzil nas szwagier i zamiast zwyklego popoludnia byl wczesny wieczor polaczony ze spozywaniem alkoholu. W tym tygodniu mialem pomysl pisania w trakcie serialu, aby nie narazac sie na zarzuty ze strony swej lepszej polowy. W wzmiankowanej ksiazce (z tego co zobaczylem dotychczas) nie ma nic, poza krotkimi wzmiankami, o tzw. nazwach bieszczadzkich. Z tego co mozna przeczytac, zmiany czesto byly wprowadzane bezprawnie, bez wydrukowania w publikacjach oficjalnych. Dopiero wglebiam sie w lekture i w miare czytania bede dzielil sie z Forumowiczami i cytatami i przemysleniami. Dzisiaj zacytuje kolejny fragment, tym razem juz dotyczacy konkretnych nazw. "GMINA BIAŁOWIEŻA miejscowości: Hrudki w skardze do NSA nr 1b 3, obecnie Grudki, Perewołoka (również rzeka), oficjalnie Przewłoka (nr 2 b 41) Kryże, oficjalnie Krzyże (nr 2b 49) Krywa, oficjalnie Krzywa (nr 2 b 50) Pohorelce, oficjalnie Pogorzelce (nr 2 b 46) Kozi Przeskok (Kozi Pereskok XVIII w., nr 2 b 42) uroczyska, np. Wilczy Hrud, Szeszków Hrud, na mapach W.Gród, S. Grud" Szczerze mowiac nie mialem dotychczas okazji sluchac dluzej RM, natomiast czasem szukajac jakiego ciekawego programu w TV zdarza mi sie rzucic okiem na telewizje Trwam i raczej nie mam zbyt dobrych wrazen. Pomijajac tresci to sama forma nie jest zbyt porywajaca. Na zakonczenie dzisiejszego postu zacytuje jeszcze jeden fragment ksiazki: ""Z listu Michała Bajko z Hajnówki do przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej w Białowieży z dn.7.03.1988 roku: Zostałem oburzony wiadomością zamieszczoną w Gazecie Współczesnej z dn. 3.03.1988 w notatce „nowe ulice w Białowieży”.[...] Nazwy ulic nie mogą być przypadkowe , byle jakie i nic nie mówiące. Ciąży tu na decydentach wielka odpowiedzialność wobec historii i przyszłości miejscowości.[...] 1.)Zniknęły z mapy Białowieży takie nazwy uroczysk jak: Papowszczyna, Krysztapowszczyna, Czumajda, Hanczary [tu by się oburzył autor zał. nr 7!] , Damalewskie, Padbałocie, Alos. 2.) Zmieniono oryginalne nazewnictwo na inne, takie jak: Barok na Borek, Bańdziuha na Bindziunia, Knihiniawka na Kniaziewka, Cehielnia na Cegielnia, Cerkowne na Cerkiewne, Kamanoje Bahno na Kamienne Bagno, Szyrokie na Szerokie, Hułaczka na Zaułek. Należy pamiętać, że stare nazwy uroczysk wyrosły na gruntach wyrwanych puszczy przez naszych przodków, którzy nazwali[...] Stwierdzam, że nic niemówiące nowe nazwy: ulicy Leśna, przechodzi przez stare uroczysko Krysztapowszczyna, - ulicy Towarowa, przechodzi przez zapomniane uroczysko Hanczary, - ulicy Ogrodowa przechodzi przez skraj uroczyska Padbałocie.[...] Należy pamiętać, że stare nazwy uroczysk stanowią najstarszy zabytek naszej Białowieży. Tak pisze człowiek „zwykły”, autochton z Białowieży, który nawet w swej starej, niepotrzebnej chacie założył prywatne muzeum etnograficzne w miejsce zlikwidowanego w latach siedemdziesiątych Białoruskiego Muzeum. [patrz też:.Barszczewski A.; Tomaszewski J., Administracja i językoznawstwo, w :bibliografia ] A taki jest pogląd człowieka „wirtualnego” - reprezentanta idei spolszczania: Ale wracając do sprawy Puszczy Białowieskiej, to mieliśmy mocne argumenty, że tam nie mieszkają ani Ukraińcy, ani Białorusini. A przecież zmiana granic była z powodów narodowościowych. No, a żubry i inna zwierzyna mają poglądy kosmopolityczne i po prostu im jest obojętne, do jakiego państwa będą należały. [Tak rodziła się Polska Ludowa, Wywiad z E.Osóbką-Morawskim, Nike nr 12, grudzień 1984.] Bez Białorusinów Puszcza Białowieska rzeczywiście w pełni stanie się - jak widzi to Rada Ekologiczna przy Prezydencie RP - „narodowym skarbem i równie ważnym składnikiem narodowego dziedzictwa i tożsamości narodowej, jak Wawel i Jasna Góra” Przepraszam Czytaczy za ewentualna nieskladnosc tego postu, ale prosze miec wzglad na moj stan:) Serdecznie pozdrawiam i jutro obiecuje poprawe. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Miejscowosci, ksieza i troche ogolnie... 16.02.05, 21:21 Witam Wczorajszy post pozostal, z przyczyn wiadomych;), troche niedokonczony. Dzisiaj postaram sie go choc troche uzupelnic. Na poczatek chcialbym odniesc sie do sprawy ksiezy. Jak wsrod wszystkich, tak i wsrod ksiezy znajduja sie ludzie zli i dobrzy. Nie mam antykatolickiej fobii, ale zachowuje jednak pewien dystans na przyklad z powodu takich wypowiedzi jak slowa ks. Wierzbickiego do TV Białystok. Znalazlo sie w nim takie sformulowanie: "Białostocczyzna to bieda, pijaństwo i prawosławie, a tego ostatniego mamy tutaj za dużo". Sam przyznasz, ze wiele ekumenizmu tu nie widac. Ale oczywiscie nie zamykam oczu na pozytywne wydarzenia i wspominam je rowniez tutaj. Rowniez watek miejscowosci zostawilem wczoraj w zawieszeniu. Nadrabiam to teraz: "W latach 1921-2004 spolszczono kilkaset oficjalnych nazw miejscowości i obiektów fizjograficznych Białostocczyzny. Ze względu na to, że trudno było przy tym liczyć na inicjatywę czy choćby zgodę mieszkańców używających tradycyjnych nazw historycznych, zmian tych administracja rządowa dokonywała nielegalnie, tj. bez jakiejkolwiek przewidzianej prawem procedury, zatem i w sposób utajniony - bez ogłaszania zmian w dzienniku urzędowym „Monitor Polski”. Nowe nazwy miały nie tyle wchodzić, co „wślizgiwać się” stopniowo do oficjalnego użytku. Odbywało się to w ciągu wielu lat, w przeciwieństwie do sprawy tzw. nazw bieszczadzkich zmienianych prawie zawsze jawnie i tak też w przywróconych . (Choć w 1981 r. przywrócono tylko te zmienione w 1977 r.)" Jesli zyczysz sobie Piotrze, materialy nt. zmian nazw to z przyjemnoscia przesle na maila. Pozdrawiam z nadzieja na dalsza rozmowe R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Dokończenie leskiego i syplement. 16.02.05, 22:42 Dzisiaj Radku dokończam temat powstania leskiego i daję ciekawe uzupelnienia do tematu sojuszu polsko-ukraińskiego W toku represji, które objely niemal wszytskie wsie powiatu, aresztowano około 800 osob, w tym kilkadziesią kobiet. Liczba zabitych i rannych powstańców osiągnęla kilkset osób. Powstanie objelo 15 tys. ludzi i 19 wsi i trwało od 21 czerwca do 9 lipca.. Powstanie szybki zlikwidowano, zwłaszcza że oddzialy pacyfikacyjne dysponowaly ogromną przewagą techniczną. A teraz suplementy www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol/dokumenty_odezwa.htm W kwietniu 1920 r. zawarto umowę, na mocy której Polska zobowiązywała się oswobodzić spod okupacji sowieckiej Ukrainę na zachód od Dniepru i oddać ją pod władzę Petlury, Ukraińcy zaś zrzekali się wszelkich roszczeń do Małopolski Wschodniej i do części Wołynia, leżącej na zachód od Horynia. Dn. 25 kwietnia 1920 r. rozpoczęła się ofensywa polska na Ukrainie, prowadzona osobiście przez Piłsudskiego. Dn. 26 kwietnia Żytomierz był w naszych rękach. Tego samego dnia polskie ministerstwo spraw zagranicznych ogłosiło komunikat urzędowy, stwierdzający, że rząd polski, uznając prawo Ukrainy do niezależnego bytu państwowego, uznał dyrektoriat niepodległej Ukraińskiej Republiki Ludowej z głównym atamanem Semenem Petlurą na czele za zwierzchnią władzę Ukraińskiej Republiki Ludowej. Tego samego dnia Petlura wydał odezwę "Do narodu Ukrainy", która stanowiła odpowiednik niżej podanej odezwy Piłsudskiego. W odezwie tej Petlura stwierdził że Polska przychodzi Ukrainie z pomocą jako sojusznik w walce z "moskiewskimi bolszewikami-okupantami" i że "po skończonej walce z bolszewikami, wojska polskie wrócą do swej ojczyzny". Do wszystkich mieszkańców Ukrainy! Wojska Rzeczypospolitej Polskiej na rozkaz mój ruszyły naprzód, wstępując głęboko na ziemie Ukrainy. Ludności ziem tych czynię wiadomem, że wojska polskie usuną z terenów, przez naród ukraiński zamieszkałych, obcych najeźdźców, przeciwko którym lud ukraiński powstawał z orężem w ręku, broniąc swych sadyb przed gwałtem, rozbojem i grabieżą. Wojska polskie pozostaną na Ukrainie przez czas potrzebny po to, by władze na ziemiach tych mógł objąć prawy rząd ukraiński. Z chwilą, gdy rząd narodowy Rzeczypospolitej Ukraińskiej powoła do życia władze państwowe, gdy na rubieży staną zastępy zbrojne ludu ukraińskiego, zdolne uchronić kraj ten przed nowym najazdem, a wolny naród sam o losach swoich stanowić będzie mocen - żołnierz polski powróci w granice Rzeczypospolitej Polskiej, spełniwszy szczytne zadanie walki o wolność ludów. Razem z wojskami polskiemi wracają na Ukrainę szeregi walecznych jej synów pod wodzą atamana głównego Semena Petlury, które w Rzeczypospolitej Polskiej znalazły schronienie i pomoc w najcięższych dniach próby dla ludu ukraińskiego. Wierzę, że naród ukraiński wytęży wszystkie siły, by z pomocą Rzeczypospolitej Polskiej wywalczyć wolność własną i zapewnić żyznym ziemiom swej ojczyzny szczęście i dobrobyt, któremi cieszyć się będzie po powrocie do pracy i pokoju. Wszystkim mieszkańcom Ukrainy bez różnicy stanu, pochodzenia i wyznania wojska Rzeczypospolitej Polskiej zapewniają obronę i opiekę. Wzywam naród ukraiński, i wszystkich mieszkańców tych ziem, aby niosąc cierpliwie ciężary, jakie trudny czas wojny nakłada, dopomagali w miarę sił swoich wojsku Rzeczypospolitej Polskiej w jego krwawej walce o ich własne życie i wolność. JÓZEF PIŁSUDSKI, Wódz Naczelny Wojsk Polskich. 26 kwietnia 1920 r., Kwatera Główna. A zaa chwile jeszcze jeden :-) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Dokończenie leskiego i syplement.2 16.02.05, 22:49 brak.lwow.com.pl/kuron2.html Polska zdradziła Ukrainę W momencie gdy w 1918 r. odradzała się Polska, Litwa, Czechosłowacja i mogła odrodzić się Ukraina, nie umieliśmy się ze sobą porozumieć, więc wojna na wszystkich tych granicach była nieuchronna. To była straszliwa zapowiedź klęski 1939 r. Wojna 1918 r. o Lwów musiała wybuchnąć, gdyż Lwów, można to śmiało powiedzieć, był sercem Ukrainy, to tam ze względu na liberalizm CK Austrii, rozwijały się ukraińskie niepodległościowe instytucje i instytucje życia naukowego i społecznego. Polskie również i z tego samego powodu. Tak jak po polskiej stronie istniało tam stowarzyszenie Sokół, to po ukraińskiej Sokił, tam brał swój początek ukraiński Płast i polskie harcerstwo, istniały oddziały strzelców Piłsudskiego, a po ukraińskiej stronie Strzelców Siczowych. Był polski uniwersytet, ale też Naukowe Stowarzyszenie im. Tarasa Szewczenki, które faktycznie pełniło rolę ukraińskiego uniwersytetu. Nie można było budować niepodległej Ukrainy bez Lwowa, Polskę było łatwiej, bo mieliśmy również Kraków, choć Lwów odgrywał bardzo ważną rolę i był też w pewnym sensie sercem powojennej Polski w dużej mierze dzięki wojnie z 1918 r. Tamtą wojnę Polacy musieli wygrać, nie tylko dlatego, jak mówi Jurij Andruchowycz, że byli u siebie - bo rzeczywiście miasto było zamieszkane w zdecydowanej większości przez Polaków, którzy je dobrze znali. Wygrano też dlatego, że do konfliktu po stronie polskiej włączyła się dobrze wyekwipowana i wyszkolona we Francji Armia Hallera, dodam, że wbrew umowom międzynarodowym. Akurat ta armia, sformowana na Zachodzie, miała zastrzeżone, że nie weźmie udziału w walkach polsko-ukraińskich. Ale udział wzięła i to przesądziło o wyniku tej wojny. Była to więc, jakby na to nie patrzeć, kolejna wojna bratobójcza, kolejna wojna w rodzinie i kolejny gwóźdź do trumny RP i Ukrainy. Ale wojna 1918 r. musiała być. Potem wojska ukraińskie Petlury w porozumieniu z Piłsudskim wzięły udział w wojnie z bolszewikami. A podpisując Traktat Ryski, Polska zdradziła te wojska i Ukrainę. Warto też pamiętać, że Piłsudski, podpisując umowę z Petlurą, wyznaczył teren niepodległej Ukrainy za Zbruczem i czekał na powstanie, bo spodziewał się ukraińskiego powstania na zapleczu, ale ono nie mogło wybuchnąć, ukraińskie siły niepodległościowe były lepiej zorganizowane, posiadały realne zaplecze tu, w Galicji. Stąd można było zaczynać odrodzenie narodowe, tu wcześniej ono się zaczęło - tylko, że było antypolskie. Po Traktacie Ryskim Piłsudski pojechał do Szczypiorna, gdzie byli internowani żołnierze Petlury, gdzie powiedział: "Panowie Ukraińcy, ja was przepraszam". Koniec cytatu - to oczywiście wypowiedź Świętej Pamięci Jacka Kuronia. Mysle że owe suplementy stanowią całkiem zgrabną klamrę uzupelniająca poruszane tu przez Ciebie tematu lat 1919 -1920. A co do Twych ostatnich postow - nie było tak żle - chociaż rzeczywiście litery wyglądały na troche rozchwiane :-) Do tematu Bialowieży - wrocę - gdy zaproponuję temat o linii Curzona lat 1919 - 1951. Ostatni post musze rozczytać jutro Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: suplement 17.02.05, 15:50 Witam Piszesz Piotrze, ze powstanie leskie zostalo szybko zlikwidowane. Jesli brac po uwage czas liczony w dniach to faktycznie tak, ale jesli wziac pod uwage dysproporcje sil to jednak bylo to stosunkowo dlugo. Poza tym zdziwil mnie jego zasieg, jednak powiat to jest juz jakis obszar. Jesli chodzi o wydarzenia po I wojnie to pozwole sobie na zakonczenie tematu zalinkowac jeszcze jeden tekst, tym razem z najnowszego NBiN. " Ukrainę ogarnęły wówczas długotrwałe działania wojenne. Z północnego-wschodu nacierała bolszewicka Armia Czerwona, z południa zaś wojska Ententy i rosyjscy białogwardziści, od zachodu Polacy. Naciskana ze wszystkich stron i zdziesiątkowana przez epidemię tyfusu armia ukraińska nie była w stanie obronić granic młodego państwa. Pod koniec 1919 roku, kiedy już wszystko wydawało się stracone, około 10 tysięcy ukraińskich żołnierzy przerwało front Armii Czerwonej i dotarło na tereny kontrolowane przez wojska polskie. Ten marsz przeszedł do historii jako "wyprawa zimowa" (zymowyj pochid). W kwietniu 1920 roku Symon Petlura zawarł z marszałkiem Józefem Piłsudskim ukraińsko-polską umowę polityczną, której integralną częścią była konwencja wojskowa. Jednak przymierze wojsk polskich i ukraińskich nie trwało długo. Józef Piłsudski zawarł rozejm z bolszewikami, a następnie podpisał pokój w Rydze. Ukraińcy w walce z bolszewicką Rosją pozostali sami" free.ngo.pl/nadbuhom/Nr6_2004/07-Wystawa.htm Moze bedzie to jeszcze jedno uzupelnienie dla naszych rozmow? Chociaz coz mozna dodac do tekstu sp. Jacka Kuronia? Niebawem pewnie wroce jeszcze na chwileczke do Litwy (i linkowanych tekstow), poniewaz w powyzszym tekscie te sprawy sa, choc posrednio, poruszane. Zycze milej lektury. R. P.S. I tak niezle ze w "alkoholowym" poscie nie napisalem rzeczy pozbawionych sensu, moze troche nieskladnie ale chociaz na temat:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr O księżach rzym.kat. i klęsce ZURL IP: 212.182.32.* 17.02.05, 19:49 Małe dwa grosze wrzucone w biegu: 1) Księża, jak i ludzie w ogóle, są różni. Chciałbym podać przykład bardzo pozytywny - bo tak to już zwykle jest, że zło jest "krzykliwe" i rzuca się w oczy, a dobro gdzieś tam ukryte wegetuje. Piękny przykład otwartości daje Ks. kanonik Henryk Krukowski, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w TYM Horodle. Mając piękny, murowany kościół podominikański, odzyskał od państwa (czy PGR-u, nie pamiętam) drewnianą neounicką cerkiew św. Mikołaja (podkreślam "neounicką", bo była specjalnie dla neounitów wystawiona w latach trzydziestych, a nie przejęta od prawosławnych) i pieczołowicie odrestaurował PRZYWRACAJĄC WSCHODNI WYSTRÓJ (jedyny znany mi przypadek na terenie b. zaboru rosyjskiego, by łacinnicy użytkowali cerkiew nie przerobiwszy jej na kościół, a wręcz przeciwnie). Obecnie stara się (z moją skromną pomocą) sprowadzić do tej cerkwi relikwie bl. Mikołaja Czarneckiego, biskupa, wizytatora apostolskiego dla neounitów (beatyfikowany w 2001). Utrzymuje przyjazne stosunki z duchowieństwem prawosławnym. W duchu otwartości na chrześcijański Wschód wychowuje parafian i wikariuszy - a to w diecezji zamojsko-lubaczowskiej nie jest bez znaczenia (gdzie indziej też, oczywiście). Zdjęcia cerkiewki horodelskiej były w sieci, ale coś nie mogę otworzyć tej strony: grekokatolicyzm.w.interia.pl/www/horodlocerk.jpg To z zewnątrz. Wnętrze było pod prawie identycznym adresem, tylko ostatni człon brzmiał "horodlocerkiko.jpg". Może Wam poszczęści... 2) Co by pan Andruchowycz nie pisał o przyczynach klęski Ukraińców w 1919 r., to nie można zapominać o fatalnych błędach dowództwa ukraińskiego w listopadzie 1918: zaniedbanie wysadzenia mostów na Sanie w Jarosławiu i Przemyślu, oddanie Przemyśla, zaniedbanie przecięcia szlaków Przemyśl-Lwów, którymi strona polska dostawała posiłki, wreszcie wycofanie się 22 listopada trochę "ni z gruszki, ni z pietruszki". Wspomnieć wypada i o postawie Strzelców Siczowych na Ukrainie Naddnieprzańskiej, którzy nie wzięli udziału w walkach o Lwów, bo "droga do Lwowa wiedzie przez Kijów". A "przez Kijów" - oznaczało wzięcie udziału w jedynym udanym ukraińskim przedsięwzięciu militarnym tego okresu - obaleniu Państwa Ukraińskiego rządzonego przez Hetmana Pawła Skoropadśkiego. Hetmana obalono, zastępując jedyną w miarę sensowną formę państwowości naddnieprzańskiej Dyrektoriatem, którego dalsze sukcesy państwowotwórcze opisuje przysłowie "pid wahonom terytorija, u wahoni Dyrektorija". Krótko mówiąc, Strzelcy Siczowi swym udziałem w przewrocie pomogli zaprzepaścić zarówno Lwów, jak i Kijów. Skutkiem tego Petlura w 1920 r. zrzekł się Galicji (i Wołynia zach.) na rzecz Polski i poszedł na Ukrainę jako tejże Polski satelita... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr ciekawa wypowiedź ? 17.02.05, 21:07 Witam – chciałbym przedstawić ciekawe spojrzenie na przeszłą i obecną historię stosunków polsko- ukraińskich. Ciekawe w tej wypowiedzi są uogólnienie – dość ryzykowne – ale „bardzo w moim stylu”. Autor – szczególnie w komentowaniu współczesności prezentuje „antyeuropejski” punkt widzenia. Jest w tych wypowiedziach trochę irytujący – ale też czy do odrzucenia ? www.botutaj.pl/archiwum/Nr1-03/quo.html Manipulowany Chmielnicki Czarna dziura. Tak jawi się Polakom Ukraina chociaż Polskę z Ukrainą łączy tysiącletnia historia, religia, szlacheckie rody, dramaty , miłości i zdrady. Słowem: kultura. Stąd podobieństwo języka, doświadczeń i wspólnota nieszczęść .A mimo tego sąsiedzi się siebie boją. Bo rzeczywistość psują propagandziści i przekaz literacki odbiegający od faktów , a najmocniej chyba za sprawą sienkiewiczowskiego nie realnego Bohdana Chmielnickiego. W "Ogniem i mieczem" , powieści czytanej przez wszystkie pokolenia Polaków dwudziestego wieku a za sprawą reżysera Jerzego Hoffmana zekranizowanej u progu tego wieku jej bohater jawi się nam jako wróg Polski. Nic bardziej fałszywego. Zarówno Sienkiewiczowi jak i Hoffmanowi nie udało się fascynującej miłości Polaka i Ukraińca do jednej kobiety pokazać na tle realnym, zgodnym z historycznymi faktami. A oto te fakty. Tak zwane powstanie Chmielnickiego nie było wystąpieniem przeciwko Polsce i Koronie. Ich bunt był - używając dzisiejszego języka- strajkiem przeciw polskim wielmożom, których symbolizuje postać Jaremy, a nie przeciw królowi. Mieli postulat socjalny, bo chcieli aby polski król zatrudniał więcej Kozaków w charakterze zaciężnych żołnierzy (cierpieli na wysoka stopę bezrobocia).Był też postulat polityczny. Chmielnickiemu i jego drużynie marzyła się Rzeczpospolita Trojga Narodów. Chodziło o to aby unię polsko-litewską poszerzyć o Ukrainę, czyli żeby uznać Kozaków za obywateli równych Litwinom i Polakom. Był też postulat z gatunku obrony praw człowieka. Kościół katolicki(unici) zbyt brutalnie pragnął wyprzeć cerkiew, a to wnerwiło nie tylko wierzących w swojego Boga Kozaków. Dopiero kiedy okazało się, że król Polski nie jest w stanie skonsumować tej oferty, czyli pojąć o co chodzi jego poddanym, Chmielnicki w obronie już swojego życia obrócił się ku Moskwie. Skończyło się to tragicznie dla Ukrainy i Polski. Rosyjska caryca Katarzyna podstępnie wycięła w pień Kozaków, bo po co jej był taki kłopot?( O tym holocauście w tej części Europy jakoś nie głośno - przyp. autora). A Rzeczpospolita Dwojga Narodów zaczęła tracić na znaczeniu w ówczesnym świecie i nawet zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem nie zapobiegło utracie niepodległości ,klęsce spowodowanej krótkowzrocznością klasy politycznej spod Wawelu. Intrygi górą Tymczasem Rosja, później sowiecki Związek Radziecki wbijali coraz mocniej klin między Polakami i Ukraińcami. Szczuto nas na siebie. Wykorzystano do tego różnice religijne i inne preteksty. W rezultacie, kiedy po epoce Chmielnickiego pojawiła się druga szansa stworzenia nowoczesnego sojuszu, federacji lub unii polsko-ukraińskiej, nawet marszałek Józef Piłsudski zdradził wodza ukraińskich państwowców Simona Petlurę. I choć w 1920 r w bitwie warszawskiej ( zwanej cud nad Wisłą) za sprawą Petlury po polskiej stronie walczyły dwie ukraińskie dywizje Polska podpisała hańbiący pokój Ryski - hańbą bowiem było oddanie pod zarząd Lenina Kijowa i w istocie rozbiór Ukrainy na rzecz sowietów i Polski. Hańbą tą okryta jest polska klasa polityczna lat dwudziestych. Czyż można się dziwić, iż niektórzy Ukraińcy do teraz tę hańbę pamiętają? Potem była druga wojna światowa. I towarzyszące jej okrucieństwa - po obu stronach za sprawą spuszczonych ze smyczy przez Niemców i Sowietów demonów okrucieństwa te kojarzą się z UPA i akcją "Wisła". A za "demoludów" już była tylko przyjaźń polsko-radziecka w ramach której w ukraińskich muzeach wieszano obrazy z podpisami o treści" polski szlachcic katuje ukraińskiego chłopa", bo nawet wyprodukowano film o rzekomej wyprawie Chmielnickiego na Polskę. Rezultat? Po dziesięciu latach wolnej Ukrainy i 13 latach wolnej Polski oba kraje się nie znają. W Kijowie boją się polskich biznesmenów oszustów, a w Warszawie ukraińskich bandytów zdolnych za parę dolarów zabić każdego. W kantorze nie wymienisz ich waluty na złotego choć bez trudu kupisz euro czy dolara. A transakcje bankowe odbywają się za pośrednictwem banków w USA! Bo bez tego pośrednika operacje finansowe mogą ponoć nie wyjść - tak sobie nie ufamy. Tak wielka przepaść jest wykopana także za sprawą dziennikarskich korespondencji skupionych na sensacjach a nie na tym, że na Ukrainie polski biznesmen może inwestować w nieruchomości. Jednocześnie oba kraje są bezwzględnie łupione przez oligarchie finansowe świata. I aż się prosi aby oba nasze kraje ustami swoich prezydentów przestały opowiadać o przyjaźni lecz by zjednoczyły się wobec agresji zjednoczonych przeciw nim wrogów. Polska to 40 mln obywateli, Ukraina prawie 60 mln. Ukraina to też wpływowa diaspora w USA i Kanadzie. Za granicą Ukrainy żyje 40 milionów Ukraińców, Polaków 10 mln. To ogromna siła- tyle że rozbita. Razem jest to potencjał zdolny przeciwstawić się nie tylko ekonomicznej agresji Rosjan i Niemców i upadlającym działaniom i warunkom Unii Europejskiej( czytaj Niemców). Niestety tego potencjału znów nie dostrzega klasa polityczna Warszawy zapatrzona w rzekoma przepustkę do Europy, tak jakby tysiąc lat temu Mieszko I i Jarosław Mądry rządzili w afrykańskiej dżungli. Tak jakby Polak i Ukrainiec należeli do indiańskich szczepów zamieszkujących rezerwaty. Tak jakby na USA i Europie zachodniej świat się kończył.” Koniec cytatu Myślę ,że powyższa wypowiedź jest ciekawa, choć nie pozbawiona „spiskowej teorii dziejów gospodarczych” Europy, przeceniania roli „oligarchii” czy diaspory polsko-ukraińskiej. Razić może jej emocjonalność. Ale wydala mi się warta zacytowania. A w odpowiedzi na Twoje pytanie o przesyłkę – proszę o nią. Z ciekawoscią zapoznam się z tematem owych zmian nazw . A za chwile kolejny "suplemnent" i odniesienie sie do Waszych wypowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: O księżach rzym.kat. i klęsce ZURL 17.02.05, 21:17 Dziekuje i za uzupelnienie wiadomosci nt. Dyrektoriatu i za zwrocenie uwagi na jasniejsze strony zycia. To prawda, ze zlo jest lepiej widoczne, moze za malo postow poswiecamy na wydarzenia o wydzwieku pozytywnym. Takie posty jak ten o cerkwi w Horodle pokazuja, ze moze byc normalnie, ze sa ludzie dla ktorych dialog miedzy chrzescijanskim Wschodem i Zachodem nie sa pustymi slowami. Niestety link nie dziala:( W zwiazku z tym udaje sie na poszukiwania informacji o cerkwi w Horodle. Moze uda sie cos wyszperac w sieci? Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Jeszcze dwa slowa 17.02.05, 21:26 Widze Piotrze, ze pisalismy prawie rownoczesnie. Przed chwila przeczytalem linkowany przez Ciebie tekst, ale odniose sie do niego dopiero jutro. Musze go przetrawic, poniewaz znajduje sie w nim kilka watkow. Przesylke przesle jutro, sa to fragmenty wzmiankowanej ksiazki, zawieraja nie tylko informacje o zmianach nazw, ale rowniez oficjalne dokumenty z lat nieodleglych, w tym fotokopie ciekawych dokumentow. Do jutra R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr isrtiebitielny suplement i księża... 17.02.05, 21:44 Wreszcie trafiłem na arcyciekawy materiał - w przypadku problemu z linkiem - służe pocztą ; www.ipn.gov.pl/biuletyn6_17.pdf TOMASZ ALBUS, , OBEP IPN W WROC ROC ROCŁAW POLSKIE „ISTRIEBITIELNE BATALIONY” NKWD W LATACH 1944–1945 W 1944 r. na Kresach Południowo–Wschodnich zajmowanych przez Armię Czerwoną utworzone zostały polskie formacje paramilitarne – „istriebitielne bataliony” (IB) – przeznaczone głównie do zwalczania niepodległościowego podziemia ukraińskiego. W ich szeregi wcielono siłą lub zaciągnęło się dobrowolnie wielu Polaków. Dowództwo nad nimi objęli funkcjonariusze operacyjni NKWD. Działania bojowe batalionów wspomagały jednostki wojskowe, milicyjne oraz szeroko rozbudowywana siatka agenturalna sowieckich służb bezpieczeństwa instalowana w kresowych społecznościach polskich i ukraińskich. Kim byli Polacy walczący z Ukraińcami pod komendą sowieckich „czekistów”? Jakiej sprawie służyli? „Potępiam kategorycznie...” Konflikt polsko-ukraiński z okresu wojny i okupacji miał wiele tragicznych kart. Wzajemne mordy i rzezie, walki oddziałów partyzanckich, dywizja SS „Galizien”, polski pułk policyjny z Dębicy w służbie niemieckiej oraz aspekty polityczne nie powinny jednak wyczerpywać zakresu badań prowadzonych przez historyków. Dotychczas, jakby w cieniu powyższych zagadnień, pozostaje problematyka sowieckiej polityki stosowanej na Kresach w myśl zasady „dziel i rządź”. Z polskiej perspektywy, dostrzegając liczne przejawy antypolskiej współpracy Ukraińców z władzami nazistowskimi w latach 1941–1944, często zapominamy o antyukraińskiej współpracy części Polaków z władzami sowieckimi(mieszkańcy Kresów, co jest charakterystyczne, zarówno podczas wojny i okupacji, jak i dzisiaj, określali i określają je terminem „bolszewicy”) w latach 1944–19451 ./.../ A do tematu księży - na podkarpaciu nadal głosny jest temat księdza pedofila profanującego swą obecnością dawne cerkwie w Tylawie i trzcianie. Ktory świętokradczo odprawia tam msze, spowiada, głosi kazania. Po prawomocnym wyroku - chroniony przez abp Michalika dziali spolecznośc, budzi ogromne kontrowersje... A ks. Michalik woli toczyc spory z ks. Bonieckim zamiast posluchac racjonalnych głosow o koniecznośc rozwiązania tej sprawy. A na wszystkim traci Kosciol .. i tak wystarczająco kompromitowany przez wiadome radio. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Greckokatolickie zasady ekumenizmu IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 14:34 PODSTAWOWE ZASADY STOSUNKÓW MIĘDZYWYZNANIOWYCH I DZIAŁALNOŚCI EKUMENICZNEJ W ARCHIDIECEZJI PRZEMYSKO-WARSZAWSKIEJ UKRAIŃSKIEGO KOŚCIOŁA GRECKOKATOLICKIEGO NORMY OGÓLNE 1. Ukraiński Kościół Greckokatolicki w Polsce usilnie pragnie żyć w pokoju ze wszystkimi chrześcijanami i brać udział w dialogu ekumenicznym z innymi krajowymi Kościołami i Wspólnotami kościelnymi na zasadach partnerstwa i równouprawnienia. 2. W stosunkach z niekatolickimi Kościołami i Wspólnotami kościelnymi oraz w prowadzeniu z nimi dialogu ekumenicznego UKGK kieruje się normami i wskazówkami, zamieszczonymi w: - Dekretach II Soboru Watykańskiego o ekumeniźmie Unitatis redintegratio i o katolickich Kościołach wschodnich Orientalium Ecclesiarum; - Kodeksie Kanonów Kościołów Wschodnich (kan. 902-908 i inne); - Dyrektorium w sprawie realizacji zasad i norm dotyczących ekumenizmu z 25 marca 1993 r.; - Liście pasterskim Głowy UKGK (...) Mirosława Jana Lubacziwśkiego O jedności Świętych Kościołów; - Liście Apostolskim Papieża Jana Pawła II Orientale Lumen; - Encyklice Papieża Jana Pawła II Ut unum sint; - Liście Apostolskim Papieża Jana Pawła II z okazji 400-lecia Unii Brzeskiej; - Instrukcji w sprawie stosowania przepisów liturgicznych Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich; - Koncepcji stanowiska Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego wobec ekumenizmu, z uwzględnieniem warunków miejsca i czasu. 3. UKGK pragnie brać samodzielny udział w dialogu, jako pełnowartościowy jego uczestnik. Nikt spoza UKGK nie może rościć sobie prawa do reprezentowania UKGK w stosunkach międzywyznaniowych bez wyraźnej zgody i zlecenia episkopatu UKGK. 4. Niezbędnym warunkiem prowadzenia jakiejkolwiek działalności ekumenicznej jest stosowna formacja ekumeniczna wszystkich wiernych – duchownych, osób zakonnych i świeckich. Należy ją rozpoczynać już w ramach katechezy dzieci i nie zaniedbywać kontynuowania jej później. 5. Wierni powinni być uświadomieni w przedmiocie właściwego znaczenia pojęcia „ekumenizm”, stanowiska Kościoła katolickiego wobec ruchu ekumenicznego oraz katolickich zasad ekumenizmu ze szczególnym uwzględnieniem ekumenicznej roli katolickich Kościołów wschodnich, zwłaszcza UKGK. 6. Absolutnie koniecznym jest, by wierni byli świadomi tego, że wszelka działalność ekumeniczna musi być oparta o osobistą więź każdego wiernego z Panem; wszystko, co osłabia ową więź, szkodzi sprawie ekumenizmu – zaś postęp dialogu ekumenicznego nie jest możliwy bez stopniowego wzrastania jego uczestników w łasce Bożej. 7. Uczestnikami dialogu są chrześcijanie – ochrzczeni w imię Trójcy Przenajświętszej, wyznający Boga Trójjedynego oraz Bóstwo i rolę zbawczą Pana naszego Jezusa Chrystusa; celem jest wzajemne pogodzenie się i zbliżenie dla wspólnego szukania dróg przywrócenia jedności. Niedopuszczalne jest zawężanie grona uczestników dialogu przy użyciu narodowych i innych świeckich kryteriów. Zakazana jest również instrumentalizacja dialogu dla osiągnięcia celów świeckich, zwłaszcza narodowych i politycznych. 8. Wszystkim wiernym – a zwłaszcza duszpasterzom – zaleca się budowanie słowem i czynem atmosfery miłości chrześcijańskiej w stosunkach międzywyznaniowych. Wszystko to ze szczególnym naciskiem odnosi się do treści wydawnictw kościelnych i publikacji internetowych. 9. Udział w dialogu ekumenicznym nie może pociągać za sobą osłabienia kościelno-obrządkowej tożsamości wiernych i wzrastania wśród nich obojętności religijnej (indyferentyzmu). Przeciwnie – kontakty z chrześcijanami z innych Kościołów i Wspólnot kościelnych winny prowadzić wiernych UKGK do jeszcze głębszej świadomości, poznawania i kultywowania przez nich ich autentycznej tożsamości. 10. W kwestii wspólnych modlitw i wszelkich innych przejawów wspólnego udziału w kulcie Bożym usilnie przypomina się obowiązek brania pod uwagę nie tylko zasad katolickich, lecz również doktryny i przepisów innego Kościoła czy Wspólnoty kościelnej. 11. Osoby duchowne, gdy nie koncelebrują, zgodnie z prawidłami obrządku bizantyjskiego ubierają się jedynie w strój duchowny, bez szat liturgicznych, w szczególności bez epitrachelionu. Przy koncelebrowaniu Boskiej Liturgii z kapłanami rzymskokatolickimi duchowni winni przywdziewać kompletne szaty liturgiczne. 12. Dla należytego prowadzenia spraw związanych ze stosunkami międzywyznaniowymi i działalnością ekumeniczną biskup eparchialny może powołać radę ekumeniczną (kan. 904 § 3 KKKW). Kieruje nią – sam lub poprzez osobę upoważnioną – biskup eparchialny. Prace jej koordynuje sekretarz, będący jednocześnie pracownikiem kurii eparchialnej na stanowisku referenta spraw ekumenicznych eparchii. Rada zbiera się na posiedzenia nie rzadziej, niż raz w roku. 13. We wszelkiego rodzaju kontaktach zewnętrznych UKGK występuje pod jedną i tą samą nazwą, a mianowicie „Ukraiński Kościół Greckokatolicki” (ukr. Ukrajinśka Hreko-Katołyćka Cerkwa). Dopuszcza się stosowanie jej w skróconym, nieoficjalnym wariancie – „Kościół Greckokatolicki” (ukr. Hreko-Katołyćka Cerkwa). Inne, nieprawidłowe nazwy („Kościół Katolicki Obrządku Bizantyjsko- Ukraińskiego”, „Ukraiński Kościół Katolicki”, „Kościół Bizantyjsko-Ukraiński” itp.) winny być konsekwentnie usunięte z obiegu urzędowego, służbowego i medialnego. STOSUNKI Z PRAWOSŁAWNYMI I STAROOBRZĘDOWCAMI 14. Stosunki z dwiema istniejącymi w Polsce wspólnotami wyznaniowymi, które wspólnie z UGKG dziedziczą tradycję chrześcijaństwa św. Włodzimierza, czyli Polskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym i Wschodnim Kościołem Staroobrzędowym nie posiadającym hierarchii duchownej, mają dla UKGK charakter priorytetowy. 15. W stosunkach z Kościołem prawosławnym, poza dokumentami wymienionymi w nr 2, korzystać można także z Praktycznych wskazówek zawartych w oświadczeniu z Balamand z 1993 r. (nr 20-33). 16. Wszędzie tam, gdzie prawosławni nie mają własnej cerkwi, mogą być dopuszczeni do celebrowania Boskiej Liturgii, św. Sakramentów (przede wszystkim Sakramentów inicjacji chrześcijańskiej i Małżeństwa), chwalby Bożej i innych nabożeństw, zwłaszcza zadusznych, w miejscowej świątyni UKGK – za wyraźną zgodą biskupa eparchialnego. 17. To, o czym mowa w nr 16, ma zastosowanie również w przypadku pogrzebów na cmentarzach greckokatolickich. 18. UKGK dostrzega potrzebę współpracy z braćmi prawosławnymi na niwie ochrony i konserwacji zabytków architektury sakralnej i sztuki tradycji kijowskiej w Polsce. 19. Innym możliwym rodzajem współdziałania są wspólne pielgrzymki wiernych obu wyznań do miejsc, czczonych zarówno przez grekokatolików, jak też i przez przez prawosławnych – a także wspólne starania na rzecz przywrócenia dawnej świetności i znaczenia tym miejscom, które zniszczały, podupadły lub przestały być miejscami kultu chrześcijan tradycji bizantyjskiej. + Arcybiskup Jan Martyniak Metropolita Przemysko-Warszawski Przemyśl, dnia 7 stycznia 2005 r. Zgodnie z dekretem Metropolity Przemysko-Warszawskiego z 7 stycznia 2005 r. (nr 10/I/2005), opublikowanym na stronie www.cerkwa.net/internet/dekret.htm , Podstawowe zasady... nabrały mocy prawnej w Archidiecezji (Archieparchii) Przemysko-Warszawskiej z dniem 15 lutego 2005 r. Tłumaczenia niniejsze ma charakter prywatny. Oficjalną rangę ma jedynie oryginał ukraiński – zob. www.cerkwa.net/internet/2.htm Tłumaczył diakon Piotr Siwicki. All rights reserved – wszystkie prawa zastrzeżone – усі права застережені. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Refleksji słow kilka 18.02.05, 16:33 Witam Ostatni mój post w tym tygodniu chcialbym poswiecic kilku słowom refleksji. Oto czytając post Ksiedza P. w czxęsci "wojennej" połapałem sie że w ostatnich rozmowach na teamaty lat 1919-1920 mysle i pisze z polskiego punktu widzenia /co prawda proukrainskiego itd/ na tema Petlury, traktau itd. No bo przecież ta postac Radku - dla Ukrainców mógla oznaczać zdrajcę, tego który sprzedal Polakom Ukrainę zachodnią z jej " bijącym sercem Lwowem - jak napisał pieknie ś.p Jacek Kuron/ . W relacjach Petlura-Polacy -ten pierwszy byl zdrajcą interesów ukrainskich a ci drudzy - od poczatku do konca grali falszywmi kartami !!! Ciekawe jak z ukraińskiego punktu widzenia wygląda historia walk o Lwów, Przemysl - historia z polskiego punktu widzenia ubrana w legendę orląt ??? Dziekuję ksiedzu za opisaną pozytywną postac katolickiego duchownego - opiekuna cerkwi. czy na podkarpaciu są takie postacie ?? Pisałem kiedyś o Dobrej szlacheckiej i rekonstrukcji cerkiewnych cebul / patronowanej przez tamtejszego katolickego proboszcza - ale zdaje sie że za pieniądze dawnych mieszkancow - Rusinów zza Oceanu ;-) A zasady stosunkow post wyżej - ciekawe , pewno je sobie "drukne" nie patrząc na sygnalizowane prawa autorskie :-) Milego weekendu Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Refleksji słow kilka 18.02.05, 19:36 Witam Wiesz Piotrze, ze skloniles mnie do refleksji na temat mojego punktu widzenia? Zaczalem sie nad tym zastanawiac i doszedlem do dziwnych wnioskow. Jesli chodzi o sprawy galicyjskie to patrze na nie li tylko z pozycji obserwatora (chociaz troche proukrainskiego:) Dla mnie Petlura jest troche postacia tragiczna, dokonywal zlych wyborow, ale z drugiej strony probowal walczyc o swoj kraj, trudno mi sie jednoznacznie okreslic jak oceniam ta postac. Wiem przeciez ze ma na sumieniu wiele. Natomiast na sprawy "mojego" Podlasia patrze chyba oczyma kogos "bez przynaleznosci". Bardzo bliskie sa mi sprawy podlaskich ukraincow, moze ze wzgledu na przekazane mi okruchy "prostej" mowy, ale nie odrzucam tez Bialoruskosci i rowniez ze wzgledow rodzinnych. Pewnie za moja postawe potepilby mnie Andrijko? Na pewno natomiast trudno mi zmusic sie do spojrzenia z "polskiej" strony na historie Podlasia. Za to dzieki Wam spojrzalem inaczej na grekokatolicki fragment historii. Nie bede juz Was zanudzal swoimi refleksjami. Mam nadzieje Piotrze, ze przesylka dotarla, aby zachecic do lektury okrasze dzisiejszy post paroma cytatami. „Ma rację ks.prałat Piotrowski twierdząc, że Białorusini są nacją napływową, z racji takiej a nie innej polityki caratu.[...]Ludzie pochodzenia białoruskiego przemilczają skąd przyszli, a szkoda. Białorusini niech pamiętają, że nie są u siebie, na Białorusi, tylko w granicach Państwa Polskiego, którego tolerancji nadużywać nie wolno. Komu się nie podoba - wolna droga. Jestem katolikiem i szanuję ludzi innych wyznań.[z listu opublikowanego w białostockim Kurierze Porannym nr 223 z 1993 r.] „ "Sądzę, że na wschodnim pograniczu Polski wiele nazw winno być gruntownie i obiektywnie rozpatrzone. Trochę nazw już rozpatrzyliśmy i zmiany będą opublikowane w Monitorze. Jak dotąd, odkąd jestem przewodniczącym Komisji, nie odrzuciliśmy ani jednego wniosku o przywrócenie starej formy nazwy. Oczywiście, jeśli te wnioski były uzasadnione historycznie i językowo.[z listu prof. K. Rymuta, przewodniczącego Komisji UNMiOF przy URM, z dn.7.07.1994 r. wspominającego o niezrealizowanych później zamierzeniach] Zarząd Regionu NSZZ "S" Białystok zaprotestował przeciw propozycji Jarosława Janowicza, dotyczącej zmian nazw miejscowości w Białostockiem. Związek ten chciałby walczyć z białorusko brzmiącymi nazwami wszelkimi metodami.[Gazeta w Białymstoku (dodatek do Gazety Wyborczej) , nr 158 z 1995r.] Przy bocznej drodze do Hajdukowszczyzny według Janowicza Hajdakowszczyzny figuruje napis Chrabustówka. [...]Prawidłowa nazwa brzmi Chrabostówka [...] poinformował Włodzimierz Sołowiej, zastępca kierownika Zarządu Dróg w Bielsku Podlaskim - Zapewniam, że zostanie wymieniona w tym tygodniu przy okazji zastępowania białych tablic zielonymi.[...]Nasi rozmówcy prawdopodobnie nie orientowali się, że takowe referendum się u nich odbyło.[...][M.Piontkowski, Białoruska poprawność, Gazeta Współczesna, 7.07.1995] Wniosek o zmianę nazw miejscowości tych cech [węzłowego znaczenia dla rozwoju kraju] nie zawiera. [z uzasadnienia dla pozostawienia nazw nielegalnych Krągłe i Górny Gród podzielanego przez MSWiA] Nie istnieje uzasadniona potrzeba zmiany nazwy miejscowości Juszkowy Gród na Juszkowy Hrud.[...]W Polsce żyjemy, a dla kogo się nie podoba, to ...[...]Ten Juszkowy Gród jest większość prawosławnych, no i im zależało na tym, żeby zrobić Hrud. No bo jak „po prostu” mówi człowiek, tak na wsi?: Juszkowy Hrud! Ale w papierach nigdzie nie ma! [oficjalna opinia i sugestie-rozumienie weryfikacji Rady Gminy w Michałowie w 1998 r. przyjęte - bezpośrednio lub pośrednio - przez MSWiA]" Zwroccie uwage na ostatnie uzasadnienie, wystepuje tam bardzo charakterystyczny dla Podlasia zwrot „a dla kogo się nie podoba”. Prawdziwy Polak-katolik nie powinien tak mowic;) Mowiac powaznie ten zwrot jasno pokazuje pochodzenie tej osoby, może odlegle ale jednak. I juz zupelnie na koniec serdeczne podziekowania dla Diakona Piotra, szczegolnie za fragment o relacjach z Cerkwia prawoslawna. Serdecznie pozdrawiam R. P.S. I oczywiscie milego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Refleksji słow kilka 21.02.05, 16:57 Witam Dziękuję i za refleksje i przesyłkę- z której otwarciem mam niestety problem /vide mój post w poczcie/ Z pewnością doświadczenia podlaskie i galicyjskie są różne . Tak jak spolonizowanie półrusinów – półpolaków :-))). Ja swoje refleksje mogę opierać jedynie na ułomkach relacji rodzinnych / pamiętam jak wiele lat temu jako chłopak próbowałem dowiedzieć się coś o historii rodziny wyciągając wiekowego już wtedy dziadka na wspomnienia przy mikrofonie znanego wówczas magnetofonu MK 125. Pamiętam że gdy już schodziło na tematu łemkowsko-grekokatolickkego zawsze do akcji wkraczała 'rozsądniejsza" babcia - gasząca wspominki słowami "a co mu będziesz o głupotach mówił, po co mu to, ty mu lepiej opowiedz jak Niemcy Żydów męczyli - to mu się w szkole przyda „/ No i na lekturze sporej na szczęście dziś liczbie wydawnictw i oczywiście Internecie, w tym takim dyskusjom jak ta.. . Ale jak jest na Podkarpaciu ? Jeszcze piszą tu i dziennikarze i pisarze którzy za komuny pisywali o dzielnych utrwalaczach władzy ludowej walczących ‘z reakcyjnym podziemiem , bandami UPA” i „wzruszające” artykuły o zabójstwie Świerczewskiego „przez bandy UPA przy czynnym udziale niedobitków hitlerowskich” :-P.. A propos UPA – czy zauważyłeś jak przez ostatnie 15 lat zmieniało się określenie tej formacji w polskim piśmiennictwie – gdzieś do 1991 roku obowiązywało określenie „zbrojne bandy nacjonalistów ukraińskich UPA”, bandyci z UPA , potem zaczęto łagodzić tą formę w stylu „oddziały UPA, partyzantka UPA” ,żołnierze,partyzanci UPA” Nie wiem czy wynika to z innej oceny czy tzw. politycznej poprawności ? Myslę że też zakończył się etap gdy w artykułach prasowych ,wspomnieniach i opracowaniach historycznych pisalo się w Polsce o dążeniach państwowych Ukraińców – w stylu szyderstwa /ze sporą dawką półprawd i zbiorowej odpowiedzialności/ typu „mordowali bo im się samostijnej zachciewało” , ‘będą mieli tą swoją samostijną Ukraińę .... Nadal półki księgarskie przepełnione są tu literaturą antyukraińską w stylu Pająka i Prusa w sposob jednostronny i tendencyjny opisującyą relacja polsko- ukrainskie. /Włącznie z kłamliwą i oszczerczą biografią „Patriarchy galicyjskiego”/ I opracowań w stylu państwa Siemaszków , które przemilczają np. udział Polaków w antyukraińskich bolszewickich formacjach IB czy hitlerowskich schutzpolizei . Wróciły do Rzeszowa nabożeństwa greckokatolickie – przy totalnej blokadzie informacyjnej ze strony KK. Są na szczęście wolne media - tu tematy np. greckokatolickie jakoś się „przebijają” – chociaż np. informacje o Jordanie w Przemyślu i Rzeszowie ukazały się dopiero post factum . Ostatnio na zimowej wyprawie w Ustrzykach Dolnych wstąpiłem do księgarenki znanej firmy wydawniczej Bosz. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to cała pólka pełna wydawnictw prusowo-pająkowych tak jakby bardziej wyeksponowanych – na szczęście zaraz dorwałem się do wydawnictw typu Bieszczad i Płaj – z roku na rok ciekawszych i dobrze redagowanych. A w Przemyślu działa Instytut Poludniowo- Wschodni publikujący ciekawe studia ukrainoznawcze. Są już dawno wydane Dzieje Rzeszowa bogato opisujące dzieje grekokatolików rzeszowskich /chociaż unikajac opisu powojennych losów zalesianskich parafian/. Są wreszcie Dzieje Podkarpacia – bardzo ładnie nawiązujące do wspólnej historii. Pozdrawiam - dziekuję Ksiedzu Piotrowi za bardzo ciekawą i świeżutką "deklarację intencji" Grekokatolików. jak Ksiądz zauważył zapewne w Przemyslu na ten temat nie pogada sie za dużo :-( Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Rotfeld i Szeptyccy 21.02.05, 17:01 Chciałbym jeszcze zwrócić uawgę na ciekawe wspomnienia Pana Ministra Spraw Zagranicznych A.D.Rotfelda wspominającego swe ocalenie /jako dziecka żydowskiego/ w greckokatolickim klasztorze studytów /daję co ciekawsze fragmenty/: polityka.onet.pl/162,1215979,1,0,2491-2005-07,artykul.html Było to późną jesienią, najprawdopodobniej w początkach grudnia 1941 r. Władze zakonu studytów – jest to greckokatolicki odłam zakonu bazylianów, którego adwokatem mój ojciec był przed wojną – zaproponowały, aby dla ratowania życia przewieźć dzieci w wieku szkolnym z naszej rodziny do klasztoru w Uniowie. Jest to podkarpacka wioska położona w pięknej okolicy, w odległości 7 km od Przemyślan. Kilku chłopców, starszych ode mnie, wysłano więc do Uniowa, z którego wrócili po tygodniu. Myślę dziś, że dzieciom z zamożnej rodziny było trudno pogodzić się z surowymi warunkami życia klasztornego. Mnich, który przywiózł chłopców, przed pożegnaniem, stojąc już w drzwiach, zwrócił się do mego ojca (ten moment dokładnie pamiętam, bo wielokrotnie do niego wracałem w myślach) z pytaniem: „Panie Doktorze, a może Pan oddałby swego syna pod naszą opiekę”. Miałem wtedy 3 i pół roku. Zorientowałem się, że wszyscy patrzą na mnie wyczekująco. Wstałem. Nagle cała rodzina w popłochu zaczęła mnie ubierać, ściskać, całować. Wyprowadzili mnie na podwórze, gdzie czekał zaprzężony wóz. Był to ostatni moment, kiedy widziałem swoich rodziców. Zimą 1942 r., w czasie świąt Bożego Narodzenia, dyrektor jednej z wiejskich szkół zaproponował, aby moi rodzice na pewien czas zostali u niego w stodole. Ktoś zauważył, że nauczyciel nosi do stodoły jedzenie. Doniósł o tym ukraińskiej policji, która rodziców aresztowała i przewiozła do Przemyślan. Tam zostali straceni. Moja o 11 lat starsza siostra jako jedyna z rodziny dotrwała w lesie do końca wojny. Przeżyła w koszuli nocnej, używanej jako jedyna sukienka. Po wejściu Rosjan, w wieku 16 lat, podjęła pracę w fabryce spirytusu w Przemyślanach. Uczyła się zaocznie. Przed wojną ukończyła tylko szkołę podstawową. Zdobyła zawód chemika. Nie była osobą zaradną, ale bardzo dzielnie stawiała czoła przeciwnościom losu. Miała bardzo ciepły i ufny stosunek do ludzi i świata. Jedyne, co udało się jej odzyskać z kilku domów naszej rodziny, które obrabowali ukraińscy sąsiedzi, to pamiątkowy kielich, jeden talerz i albumy ze zbiorem przypadkowych rodzinnych fotografii jednego z wujków. W ten sposób trafiły do moich rąk – wśród licznych fotografii osób nieznanych – dwie najcenniejsze odbitki: zdjęcia moich rodziców. Do klasztoru w Uniowie trafiłem jako Adaś, chociaż po urodzeniu – jak świadczą o tym zapisy w metryce – miałem nadane dwa imiona: Adam Daniel. Rodzice w domu nazywali mnie Adaś. Po roku pobytu w klasztorze zostałem ochrzczony. Mnich, który opiekował się dziećmi w sierocińcu, miał na imię Daniel. Myślę, że to zdecydowało, że ochrzczono mnie tym drugim imieniem. Od tego czasu używałem w szkole, w domu i w kontaktach towarzyskich imienia Daniel. Z tych, nazwijmy to historycznych, względów jestem formalnie dwojga imion. Tak zdecydowałem, choć generalnie uważam tę formę za pretensjonalną. Tyle w sprawie imienia. Nieco bardziej złożona była sprawa z nazwiskiem. W klasztorze ukrywałem się pod zmienionym nazwiskiem, które w tłumaczeniu na język polski i ukraiński nawiązywało do prawdziwego. Otrzymałem nazwisko Czerwiński. Używałem go w szkole do czasu, kiedy siostra powiedziała mi w kilka lat po wojnie, jakie jest moje prawdziwe nazwisko. Po krótkim namyśle zdecydowałem się, że należy powrócić do prawdziwego. W sierocińcu w klasztorze były różne dzieci – głównie ukraińskie i jedno polskie. Trzech chłopców było z rodzin żydowskich. Trafili tam w wyniku decyzji metropolity Kościoła greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, który wezwał wszystkie podlegające mu klasztory, aby wśród ukraińskich i polskich sierot ukrywały również dzieci żydowskie. W wyniku tej akcji uratowano życie blisko 150 dziewcząt (klasztory żeńskie) i chłopców (klasztory męskie). Ihumenem, czyli przeorem, a później archimandrytą zakonu studytów był brat metropolity Szeptyckiego, Klemens. Był moim spowiednikiem. Człowiekiem wielkiego serca i rozumu. Pamiętam takie zdarzenie. Byłem – ze względu na okoliczności – nad wiek poważny i głęboko wierzący. Przyjmowałem wówczas jako rzecz oczywistą i naturalną, że nic nie dzieje się bez woli Pana Boga. Z lekcji religii wiedziałem, że „nawet włos nie spadnie człowiekowi z głowy bez woli Pana Boga”. Nie mogłem pogodzić się, po prostu nie rozumiałem, jak to się dzieje i dlaczego Bóg pozwala na to, co widziałem na własne oczy – masowe mordy, zabójstwa, bestialstwo, powszechne prześladowania niewinnych ludzi, którzy byli traktowani gorzej niż zwierzęta Latem 1944 r. Armia Radziecka – po walkach z Niemcami i banderowcami – zajęła tereny dzisiejszej Ukrainy Zachodniej. W listopadzie umarł metropolita Andrzej Szeptycki. Pamiętam całonocne czuwanie, panichidę i wielodniową żałobę. Wkrótce potem władze aresztowały archimandrytę Klemensa. Przez dłuższy czas – co dwa tygodnie – nosiłem do więzienia paczki, które przygotowywały siostry zakonne z klasztoru w Jaktorowie. Topione masło, miód, orzechy, suszone owoce. Pewnego dnia powiedziano mi, że archimandrytę przeniesiono do innego więzienia. Wszyscy uważali, ja też tak myślałem, że to kłamstwo, że Klemens Szeptycki został zamordowany albo zmarł w więzieniu. W latach 90., kiedy byłem dyrektorem Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem w Sztokholmie (SIPRI), już po upadku Związku Radzieckiego, przy okazji prowadzonych przez Szwedów poszukiwań śladów i wiadomości o losie Raula Wallenberga, dowiedziałem się, że Klemens Szeptycki był więziony razem z Wallenbergiem. Zmarł w początkach lat 50. w więzieniu we Władimirze. Pozdrawiam w nowym tygodniu Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Rotfeld i Szeptyccy 21.02.05, 18:45 Witam z nowym tygodniem Szkoda Piotrze, ze przesylka nie dotarla:( Zaraz zabieram sie do prob doprowadzenia zrodel do formy nadajacej sie do wysylki. Aby nie zostawic Drogich Forumowiczow bez jakiejkolwiek lektury znow posluze sie cytatami:) Co prawda chcialem dzis poruszyc jeszcze problemy polonizacji, ale chyba przy zabawie z plikami zejdzie troszke czasu. "Aby powrót żywego nazewnictwa historycznego był możliwy, wśród elit administracji musiałoby zaistnieć przekonanie, że dewastacja nazewnictwa (by posłużyć się terminem nawiązującym do „ekologii środowiska kulturowego”) jest czymś nagannym i godnym potępienia, tak jak i cała idea tzw. „repolonizacji” wschodniej Białostocczyzny będąca jej teoretyczną podstawą. Takie przekonanie skutkowałoby otwarciem na wszelkie możliwości przywrócenia nazewnictwa prawidłowego. Powstałaby w ten sposób sytuacja, która jednocześnie „umożliwia porozumienie i sprawia, że jest ono zbędne”. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją odwrotną: porozumienie jest konieczne, ale jednocześnie niemożliwe" Zanim zabiore sie do lektury tekstu z "Polityki" (przyznam ze nic nie wiedzialem o roli Metropolity Szeptyckiego w ratowaniu dzieci) chcialbym jeszcze zapytac czy na Podkarpaciu rowniez wielu wrogow "ruskosci" rekrutuje sie z ludzi ktorych rodzina stala sie "prawdziwymi Polakami" stosunkowo niedawno? Tymczasem koncze i zabieram sie do prob:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Jednak jeszcze pare slow:)) 21.02.05, 21:04 Skoro mialem cos dzis napisac nt. procesu polonizacji Rusinow a zajalem sie przygotowywaniem materialu do wysylki metoda "kopiuj wklej" to podepre sie chociaz malym cytatem z najnowszego NBiN "W tym samym czasie jeden z moich kuzynów, noszący nazwisko dziadka (zakończone na -uk), został zapytany przez nauczycielkę w szkole, czy jest Ukraińcem? Proszę sobie wyobrazić, jaką burzę wywołało to zdarzenie w rodzinie mojego wujka, który jest lokalnym działaczem jednej z katolickich partii" free.ngo.pl/nadbuhom/Nr6_2004/18-List%201.htm Jest troche i na temat polonizacji i na temat pozniejszych drog potomkow Rusinow. Zycze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Jednak jeszcze pare slow:)) 21.02.05, 22:31 wolf_wwa napisał: > "W tym samym czasie jeden z moich kuzynów, noszący nazwisko dziadka (zakończone na -uk), został zapytany przez nauczycielkę w szkole, czy jest Ukraińcem? Proszę sobie wyobrazić, jaką burzę wywołało to zdarzenie w rodzinie mojego wujka, który jest lokalnym działaczem jednej z katolickich partii" Tylko nie mów że owo nazwisko na konczące sie na uk - to Tokarczuk. Mnie to nazwisko kojarzy sie akurat z byłym abp-kupem przemyskim - szarą eminencją checy z Karmelem /co zresztą "kosztowalo go" przyspieszoną emeryturą i pospiesznym robieniem miejsca tylko "ciut" lepszemu następcy abp-wi Michalikowi / i zniszczenia cerkiewnej kopuły w Przemyślu oraz inicjatorem szczucia spolonizowanych mieszkanców Ujkowic na prawoslawnych mnichów pragnących sie osiedlić w tej miejscowości . :-))) Musze sie zmusic zresztą do przestudiowania biorgrafii owego księdza - być może jego postepowanie - to efekt syndromu "gorliwości neofity". Z tego co wiem wywodzil sie z "kresów" skąd uciekal w obawie przed UPA i bolszewikami. Pozdrawiam - dobrze,że przed spaniem tu zagladnąlem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Re: Rotfeld i Szeptyccy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.05, 02:43 > Władze > zakonu studytów – jest to greckokatolicki odłam zakonu bazylianów, któreg > o > adwokatem mój ojciec był przed wojną – zaproponowały, aby dla ratowania > życia > przewieźć dzieci w wieku szkolnym z naszej rodziny do klasztoru w Uniowie. Sprawa udziału greckokatolickich struktur kościelnych, w szczególności braci Szeptyckich, w ratowaniu Żydów ma już sporą literaturę. Prof. Rotfeld jeszcze jako WICEminister SZ był jednym z uczestników obchodów ku czci bł. Emiliana (Lublin, 17-18.II.2004), przemawiał na Majdanku. Bl. Emilian był proboszczem gr.kat. w Przemyślanach, a z klasztorem uniowskim ściśle współpracował duszpastersko jeszcze przed wojną. Odsiadywał tam też kary pozbawienia wolności (za "nieprawomyślność"). Prof. Rotfeld bardzo ładnie mówi po ukraińsku, na początku swego wystąpienia zadeklamował długi cytat z Szewczenki. Tym niemniej studyci to nie jest żaden "greckokatolicki odłam zakonu bazylianów" - to bazylianie są zakonem greckokatolickim (ściślej zakonami, bo jest takich 5 gr.kat. i jeden chyba łaciński). Studyci natomiast to nie "zakon", to po prostu zwyczajni mnisi, tacy, jak w prawosławiu, tyle że tam nie ma innych form życia konsekrowanego poza monastycyzmem, więc mnisi prawosławni nie muszą się odróżniać nazwą od innych zakonników (bo tych innych nie ma). Odpowiedz Link Zgłoś
darino Pytanie do diakona Piotra ! 22.02.05, 14:22 Witam ! Chciałbym dowiedzieć się czegoś o siostrach zakonnych Służebniczkach. Czy jest to zakon grekokatolicki ? Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Male wtracenie ;) 22.02.05, 18:44 Witam Jakos niepostrzezenie weszlismy na temat monastycyzmu. W oczekiwaniu na odpowiedz Diakona Piotra proponuje lekture tekstu dotyczacego prawoslawnych osrodkow zakonnych na terenie I Rzeczypospolitej. Moge tylko wyrazic nadzieje, ze nikt nie poczuje sie urazony tym cytatem. Staralem sie wybrac tekst wywazony w swych pogladach na Unie. Jak wiecie spojrzenie Prawoslawia na Unie czasem bywa nieprzychylne stad te male wtracenia w tekscie. Po tym malym usprawiedliwieniu oddaje juz glos Annie Radziukiewicz: "Korzenie monastycyzmu w Rzeczypospolitej tkwią w czasach Rusi Kijowskiej. Już w 1051 r. św. Antoni Pieczerski założył monaster w Kijowie, który dał początek słynnej Ławrze Kijowsko-Pieczerskiej, będącej w XVI wieku głównym ośrodkiem zakonnym Rzeczypospolitej. Wprowadzony przez św. Antoniego model anachorecki, czyli pustelniczy, życia zakonnego został zamieniony przez jego następcę Teodozego Pieczerskiergo regułą studycką, eksponującą oprócz modlitwy i ubóstwa pracę na rzecz bliźnich poprzez prowadzenie szpitali, przytułków, ale również bibliotek, drukarni i szkół, w których były nawet wychowywane dzieci książąt litewsko - ruskich. W Kościele prawosławnym klasztory pozostają jednak zawsze przede wszystkim centrami duchowymi, w których sprawowana jest nieustannie modlitwa, przyciągającymi tysiące pielgrzymów. Druga połowa XV w. zaowocowała powstaniem wielu centrów zakonnych w Rzeczypospolitej. Po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego w połowie XV w, a także w wyniku zagrożenia ze strony Turcji południowym ziemiom Wielkiego Księstwa Litewskiego, wielu mnichów z byłego Cesarstwa, Bałkan, Kijowszczyzny i Bracławszczyzny szukało schronienia na północy, dając początek monasterom na ziemiach białoruskich, Wołyniu i Podlasiu. Moźnowładcy litewsko - ruscy chętnie fundowali prawosławne klasztory. Z tego właśnie okresu pochodzi m.in. monaster Zaśnięcia Bogarodzicy w Supraślu, który w XVI w. stał się najbardziej znaczącym ośrodkiem monastycznym w Wielkim Księstwie Litewskim. W Wielkim Księstwie Litewskim i na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej monastycyzm wschodni był niezwykle rozwinięty Historyk prof. Antoni Mironowicz podważa, lansowaną często w środowiskach rzymskokatolickich, tezę o całkowitym upadku życia monastycznego w drugiej połowie XVI w. w Rzeczypospolitej i wprowadzeniu unii brzeskiej jako remedium na ten upadek. Badacz, wyliczając główne ośrodki zakonne, mówi o czterdziestu na ziemiach, które dziś stanowią Białoruś, około sześćdziesięciu na Wołyniu i tyluż samo na Halicczyźnie i Lwowszczyźnie, o dwunastu na Chełmszczyżnie. Druga połowa XVI w. przynosi kolejnych kilkadziesiąt fundacji. W wielu miejscowościach było po kilka, a nawet kilkanaście monasterów, na przykład w Połocku piętnaście, Wilnie siedem, Kijowie około dwudziestu. A wiele wspólnot - jeszcze w XVII w. - skupiało często powyżej stu mnichów." Swoja droga chetnie dowiem sie czegos na temat zakonow grekokatolickich, wiec polecam sie laskawej uwadze Diakona Piotra:) Piotrze, pierwsza czesc przesylki wysle dzis okolo 21. Mam nadzieje, ze tym razem obejdzie sie bez klopotow. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Studyci, Żydzi ... 22.02.05, 21:33 Witam serdecznie. Cieszę się że wątek z Polityki stal sie powodem nowych rozważań. Ksiądz Piotr ma oczywiście racje - nie wolno mieszać tego zakonu z Bazylianami. Sam na ten temata mam niewielką wiedzę - ale od czego biblioteczka ;-). Oto w tomie III "dziejów podkarpacia" znal;azłem ciekawe opracowanie Marka Mariusza Tytko pt "Studyci, odrodzenie zakonu przez Metropoliitę Andrieja Szeptyckiego" Jest tu też rys historyczny tego zakonu /biorącego nazwę od rzymskiego konsula Studiosa - załozyciela pierwszego monasteru w konstantynopolu/- o rodowodzie bizantyjskim - rok 463 ne.. No i wspomnienie św. Teodora Studyty - jednej z najważniejszych postaci życia klasztornego , męczennnika za swe "poglądy na temat ikon i etyki ,małżeńskiej cesarzy cierpial trzykrotnie wygnanie,więzienie i obrażenia cielesne." Był jednym z najswietniejszych ikonodułów - ikonofilów. W II Rz-plitej studyci posiadali /1939 r./ 8 manastyrów z 300 zakonnikami. W czsie II wojny "studyci zasłuzyli się w obronie Żydów". Dzieci i dorośli byli ukrywani w klasztorze w Uniowie /w sumie 15 męzczyzn,kobiet i dzieci"Natomiast w Jaktorowie u sióstr studytek w sierocincu ukrywano co najmniej 30 dziewczynek żydowskich, ktore przewiózl tam partiami po 6-7 dzieci w cięzarówce Iwan hyrnyj. " ... "Metropolita ukrywal przed niemcami od 1942 roku do wrzesnia 1944 na wzgórzu św. Jura ostatniego rabinaLwowa KurtaJ.Lewina. rabin ów był przebrany za studyte. mowil płynnie po ukrainsku" Od siebie tylko dodam że rabin ow wywodził sie z ... rzeszowskiego rodu rabinackego :-) Pozdrawiam ciesząc sie z mnożacych się wątków w naszej "studni tematów bez dna..." ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Studyci, Żydzi ... 23.02.05, 21:05 Witam serdecznie Jak widac nigdy nie wiadomo dokad prowadza kolejne posty:) Teraz zaprowadzily nas akurat do wspolnot monastycznych. Szukalem roznych materialow na ten temat w posiadanej literaturze i wpadl mi w rece tekst Bp. Maximosa. Jest to grecki punkt widzenia. Nie zbliza sie on do naszych rozwazan, ale zdecydowalem sie zacytowac fragmenty poniewaz uderzajace w tym tekscie jest calkowite zignorowanie ziem ruskich w rozdziale pt. Monastycyzm prawoslawny dzisiaj. Sa tam wymienione Rosja, Bulgaria, Rumunia, Serbia, a nie ma nawet wzmianki o monasterach na terenie Bialorusi, Ukrainy czy Polski. Czyz nie jest to dziwne? "Wraz z nawróceniem Słowian w IX i X w. monastycyzm przeniknął również do krajów słowiańskich, gdzie bujnie rozwija się do dzisiaj pomimo komunistycznego ucisku. Wielkie monastery w Rosji — Zagorsk (obecnie Sergiejew Posad), Pustelnia Optino i Wałaam — kontynuują tradycję hezychastyczną. Spośród wielkich mnichów i ojców duchowych, którzy ją krzewili, wystarczy wspomnieć św. Nila Sorskiego (1433-1508), św. Serafima z Sarowa (1759-1833) oraz ojca Jana Kronsztadzkiego (1829-1908), żonatego kapłana. Monastycyzm prężnie rozwija się dzisiaj w Rumunii, Serbii, a nawet w Bułgarii" W dalszej czesci tekstu sa juz tylko wypowiedzi na temat Swietej Gory Athos, dla mnie jest to dziwne. Ciesze sie, ze i tematyka monastyczna spotkala sie z zyczliwym przyjeciem i odzewem - zawsze ciesze sie gdy moge poszerzyc swa wiedze:) a sprawach zydowskich jestem kompletnym laikiem. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr moje odkrycie - nazewnictwo. 23.02.05, 21:52 Witam - w następnych postach pociągnę temat studytów - chyba,że mnie ksiądz Piotr ubiegnie ;-) Dzisiaj natomiast wspomnę o swoim odkryciu - oto dorwałem zszywkę ... Monitora polskiego z 1977 roku a tam... np zarządzenie ministra administracji, gospodarki terenowej i ochrony środowiska M.Milcarka z 8.03.77 /monitor nr 6/ w sprawie zmiany nazw niektórych miejscowości w woj.krosnienskim i.. "zmienia sie nazwy następujących miejscowości w województwie krosnieńskim : 1/ Rabe w gminie Baligród na Karolów, 2/Hłomcza w gminie Sanok na Swierczewo. par,2 Zarządzenie wchodzi w życie z dniem 1 kwietnia 1977 r." Koniec cytatu. A wiec komuna pomyślała sobie aby uczcić rocznicę śmierci renegata zmianą nazw miejscowości o typowo ukraińskim pochodzeniu. Na szczęście te zmiany nie weszły w życie ale... ten sam minister "z dniem 9 sierpnia 1977 roku" wymyślił dalsze zmiany nazw w tym 65 miejscowości w ówczesnym woj. Krośnieńskim i 50 miejscowości w woj. przemyskim !!!! Monitor „Polski” nr 21.A Precyzyjny urzędnik zaznaczył w owej zszywce monitorow,że "uchylono zarządzeniem Ministra... z dniem 27.02.1981 /monitor nr 7/81 " zaznaczając że utrzymano w mocy zmianę nazwy miejscowości "Mordownia, gmina Nisko' na "Spokojna przysiółek" A uchylone zmiany nazw dotyczyły owych Dołzyc, Muczne , Dwernik, UluczStuposian, Hulskich,Smereka,Wolosatego i wielu innych miescowosci o typowo ruskich nazwach. Pomyśl Radku - Akcja Wisła nie zakończyła sie ani w 1947 roku , ani w 1950 ani nawet w momencie wydania owych przepisów o zatarciu ksiąg wieczystych. Akcja Wisła trwała aż do lat 70-tych. Chociaż sądząc po przesłanych mi przez Ciebie dokumentach /serdecznie dziękuję raz jeszcze!!!!/ trwa po dziś !!! Tylko że teraz "demokratyczni" urzędnicy bronią sie przed przywróceniem białoruskich nazw miejscowości innymi argumentami - a to że "leży to w gestii" "organów samorządowych" a to innymi biurokratycznymi względami... Do tematu mojego postu i owych zarządzeń jeszcze wrócę :-( no i po rozczytaniu Twoich przesyłek Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: moje odkrycie - nazewnictwo. 24.02.05, 20:59 Masz racje Piotrze, ze do tej pory wielu ludzi "uwieraja" nazwy pochodzenia ruskiego. Zreszta nie tylko nazwy. Niestety wymazywanie ruskiego fragmentu historii ziem lezacych na wschodzie RP trwa chyba do dzis. Dobrze wpisuje sie to w akcje udowadniania "odwiecznej polskosci" tych ziem. Bardzo irytuje mnie przedstawianie Podlasia jako swojego rodzaju "egzotyki". Widac to nawet we wszelkiego rodzaju "dodatkach turystycznych" np. w Gazecie. Malo kto mowi skad sa tam Rusini, ze sa u siebie i sa nierozerwalnie zwiazani z historia tej ziemi. W zamian serwuje sie bajki o "odrobinie orientu w Polsce" czy wspomniana przed chwila egzotyke. Nie odbieram widoku cerkwi wylaniajacej sie na zakrecie drogi do Mielnika jako czegos dziwnego, raczej dziwne bylo by gdyby na tych ziemiach zabraklo cerkwi zwienczonych wschodnimi krzyzami opartymi na polksiezycach (a jest to czesty motyw na Podlasiu). Czesto widac to podejscie gdy jest mowa o historii Drohiczyna, rzadko mozna tam spotkac wzmianki na temat przynaleznosci tego miasta w okresie kiedy koronowany byl na krola Danylo. Na dzis bede nie bede juz sie zalic i siadam do modernizacji komputera:))) Serdecznie pozdrawiam R. P.S. Piotrze dzis sprobuje przeslac kolejna paczke przez konto "gazetowe" moje konto niestety ma problemy z obsluga przesylek wiekszych niz 2-2,5 MB Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: moje odkrycie - nazewnictwo. 24.02.05, 21:04 > Na dzis bede nie bede juz sie zalic Oczywiscie mialo byc "nie bede sie juz zalic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niokś zwyczje w cerkwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 21:57 mam pytanko do osoby kompetentnej: czy w cerkwi się klęczy? a jeżeli tak, to od kiedy? Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: zwyczje w cerkwi 25.02.05, 00:42 Na niedzielnej Liturgii (nabozenstwie) z reguly nie kleczy sie, aczkolwiek sa wyjatki. Tak jest w cerkwi prawoslawnej, jak jest u grekokatolikow nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: zwyczje w cerkwi 25.02.05, 00:43 Mam jeszcze prosbe o uscislenie pytania, poniewaz nie zrozumialem co znaczylo w Twoim pytaniu "od kiedy"? R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Korzystajac z wczesniej rozpoczetego weekendu:) 25.02.05, 14:14 Witam W kilku ostatnich postach pisalismy troche na temat monastycyzmu, wczesniej (i to duzo wczesniej, chociaz ostatnio Diakon Piotr wspomnial o blogoslawionym Emilianie) dowiedzialem sie od Was o Swietych i Blogoslawionych grekokatolikach. Przy innej okazji przedstawilismy sobie troche swietych ktorych raczej nie powinno sie wspominac. Do tej pory wspominalem tylko o Swietych Meczennikach Chelmskich i Podlaskich, a watro wspomniec o innych. Dzisiejszy post chcialbym poswiecic sw Grzegorzowi Peradze. Nie jest to swiety pochodzacy z regionow o ktorych rozmawiamy, ale przez pewna czesc swojego zycia mieszkal w Polsce i tu poniosl meczenska smierc. Mam nadzieje, ze zycie sw Grzegorza okaze sie dla Was inetresujace. Na poczatek cytat z cerkiew.pl "5 maja 1942 r. archimandrytę Grzegorza aresztowali Niemcy. Powody tego nie są do końca jasne. Prawdopodobnie przyczyną była pomoc okazywana przez świętego ludności żydowskiej i współpraca z polskim podziemiem. Przesłuchiwanego, poniewieranego i bitego duchownego w połowie listopada przewieziono do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Po osiemnastu dniach pobytu 6 grudnia 1942 r. poniósł śmierć. Jej przyczyny do dziś nie są do końca wyjaśnione. Zgodnie z przekazem naocznego świadka kapłan dobrowolnie zgłosił się na śmierć za innych więźniów. Postawiono go boso na śniegu, szczuto psami, polano benzyną i podpalono. Nie udało się ustalić co się stało z ciałem męczennika." cerkiew.pl/swieci.php?id=526 "Archimandryta Grzegorz Peradze został zaliczony do grona świętych 19 grudnia 1995 r. na soborze Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego jako kapłan – męczennik. Uroczystościom przewodniczył patriarcha Eliasz II. Kanonizację tę uznał Kościół prawosławny w Polsce, wpisując jego imię do swych dyptychów. Stał się on tym samym świętym obu bratnich Kościołów prawosławnych. Jego męczeństwo stanowi jedną z najbardziej światłych kart historii współczesnego Prawosławia." www.magazyn.ekumenizm.pl/article.php?story=20041206170515142&mode=print Przed weekendem nie chcialem zaczynac niczego nowego. Moze ten post bedzie wypowiedzia ktora polaczy i watki monastyczne i swietych? Nie bylbym soba gdybym od czasu do czasu nie poruszyl spraw podlaskich, nie bede nic cytowal, ani rozpisywal sie a tylko zalinkuje rysunek. Niby jest on smieszny, ale... A interpretacje pozostawiam dla Was:) www.slonko.com.pl/images/rysunki/10.jpg Zycze Wam udanego weekendu Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Nazwy,mnisi, Swięci 25.02.05, 20:31 Witam serdecznie !!! Oj nazbierało sie teamtów:-) Najpierw nazwy - otrzymałem od ciebie Radku cały plik zeskanowoanych dokumentów świadczących że Związki polskich Białorusinów i intelektualistów walczą po obecnre czasy o przywrócenie na podlasiu i bialostocZczyźnie o przywrócenie historycznych, bialoruskich nazw miejscowości ktore w okresie powojennym zostały "po cichu" wymazane i przepolszczone. Szkoda,że to skany - więc trudno je przepisać i dać innym forumnowiczom do wiadomości. A więc tam w pólnocno wschodniej Polsce mamy po jednej stronie granicy - Bialoruś rządzoną przez despotę, a po drugiej stronie granicy - biurokrację "demokratycznej" Polski która jak diabel święconej wody - boi się przywrócenia "prawdy historycznej". W cytowanej przez skany pracy pisze też o owych zarządzeniach bieszczadzkich i zmianach nazw, oraz skutecznym przywróceniu po 4 latch tych historycznych nazw. Prostuję - zmianiy nazw w 1977 roku dotyczyły miejscowości od lubaczowszczyzny po gorlickie /Skwirtne na Skwierzyn :-)/ Ale też i całego obszaru Bieszczad - w tym np Wołosatego na Roztoki. Pisze sie tam bodaj że był to przejaw "gierkowskiego woluntaryzmu" - otoz nie radku - te zmiany naz był to ciąg dalszy polityki - od Akcji wisła, "dobrowolnych" wysiedleń do Zssr, jaworzna, przejmowania majątku, kasacji ksiąg wieczystych i ubeckiej inwiligacji mniejszości ukraińskiej po koniec lat osiemdziesiątych. To radku układało się w jeden łańcuszek :-) Do tematu jeszcze wrócę. A teraz temat mnisi - wynotowałem gdzieś taki ciekawy cytat na temat galicyjskich unitów " Do chwili rozbiorów na terenie diecezji przemysko- samborskiej było 9 klasztorów bazyliańskich i 3 żeńskie /wszytkie poza granicami obecnej Polski. W wyniku reform józefińskich na przełomie XVIII i XIX wikeku zredukowano liczbę parafii unickich. Pod koniec XIX wieku mimo ponownego wzrostu ośrodków parafilanych, unicka diecezja przemyska mialas 685 parafii, 23 samodzielne wikariaty, ponad 800 kapłanów zajętych pracą duszpasterską, 997 600 wiernych, 6 męskich klasztorów /Dobromil, Drohobycz,Krechów, Krystynopol,Żólkiew, Ławrów i żenski w jaworowie. W 1934 roku wyłaczono z diecezji 9 dekanatów, na ogólną liczbę 54, tworząc Apostolską Admimnistracje Łemkowszczyzny" I jeszcze powracający temat świętych - dziekuję za linki. Myślę Radku że nie powinno się mówić w dzisiejszych czasach o Swiętych "prawosławnych, katolickich, unickich" itd Bo święty to po prostu święty. Ale boję sie że do tej unifikacji jest jeszcze daleko :-) Wspomina sie tam o Dzielnym Gruzinie - świętym archimandrycie Grzegorzu Peradze i jego oświęcimskiej śmierci. Kolejna ciekawa Postać. I śmierć podobna do św. Maksymilina Kolbego - przy czym ten ostatni ma też zyciorycsie epizod żydowski - ale trochę mniej chwalebny - mialem swego czasu w rękach zszywkę z lat trzydziestych "rycerza Niepokalanej' pisma ktorego redaktorem naczelnym był właśnie Sw Kolbe . A w owych gazeta bardzo liczne akcenty antyżydowskie - o konieczności walki handlu 'katolickiego-polskiego" z "żydowskim", o szkodliwości Żydów itd. Dobrze że owi zakonniccy /Prawosławny i katolicki/ "dali świadectwo" swego człowieczeństwa i w przypadku Polaka 'swoistego odkupienia grzechów" Pozdrawiam Dziękuję za korespondencję i zyczenia. Nyślę że bęzie dobrze :-) W każdym razie w przyszłym tygodniu działam tu aktywnie a potem ... "jak Bóg pozwoli" Miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Klękanie ??? 25.02.05, 20:38 Ze zdjęć pielgrzymkowych ze Świętej Góry Grabarki widać pielgrzymów "prawosławnych" na klęczkach odbywających finał owej pielgrzymki. Ale klękanie, tak jak organy w kosciele i ławki /z cała obyczajowością klękania,siadania i wstawania w odpowiednich chwilach mszy/ to jednak obyczajowość katolicka . Ale zapraszam do wypowiedzi "specjalistów" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Zaproszenie na sesję w Lublinie IP: 212.182.32.* 26.02.05, 16:05 Na razie przekazuję zaproszenie... ______________________________________________________________________________ Archieparchia przemysko-warszawska Kościoła greckokatolickiego Komisja polsko-ukraińskich związków kulturowych PAN w Lublinie serdecznie zapraszają na sesję Kościół greckokatolicki a jedność wielokulturowej Europy która odbędzie się 1 marca 2005 r. w Trybunale Koronnym w Lublinie, Rynek 1 początek o godz. 16.00 Program: wprowadzenie 1. Unicka diecezja chełmska w latach 1815-1905 - Prof. Hanna Dylągowa (KUL) 2. Ukraińskie malarstwo ikonowe w perspektywie europejskiej religijno- kulturowej „wymiany darów” - Ks. dr hab. Michał Janocha (UKSW) przerwa 3. Metropolita Andrzej Szeptycki i rosyjscy grekokatolicy - Ks. dr Georgij Avvakumov (UWU - Monachium) 4. Rola Cerkwi greckokatolickiej w budzeniu się i utrwalaniu tożsamości narodowej i odrębności kulturowej Ukraińców - Prof. Michał Łesiów(KUL / UMCS) 5. Wystąpienie Wojewody Lubelskiego Pana Andrzeja Kurowskiego. poczęstunek Powyższa konferencja ma służyć refleksji nad treściami adhortacji apostolskiej Papieża Jana Pawła II Ecclesia in Europa z 28 czerwca 2003 r., ukazującej owoce Drugiego Zgromadzenia Specjalnego Synodu Biskupów poświeconego Europie, które obradowało od 1 do 23 października 1999 r. „Świadomy nieuniknionych trudności zachęcam wszystkich do uznania i docenienia w duchu miłości i braterstwa wkładu, jaki mogą wnieść w konkretne budowanie jedności katolickie Kościoły wschodnie przez samą swoją obecność, bogactwo tradycji, świadectwo «jedności w różnorodności», inkulturację urzeczywistnianą w głoszeniu Ewangelii, różnorodność obrzędów” Jan Paweł II, Ecclesia in Europa (32) -------------------------------------------------------------------------------- Proboszcz Parafii Greckokatolickiej w Lublinie ks.Stefan Batruch, Al. Warszawska 71, 20-803 Lublin, tel./fax. 081 7469399, 0.603 762 946,s_batruch@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronitshka klękanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 19:27 ojcze diakonie! proszę się wypowiedzieć na temat klękania w cerkwi greckokatolickiej. w przemyślu widziałam, jak część wienych stoi, a część klęczy. natomiast we wrocławiu wszyscy sotją. od czego to zależy? z góry dziękuję za odpowiedż. :) Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: klękanie 04.03.05, 19:10 Gość portalu: weronitshka napisał(a): > ojcze diakonie! proszę się wypowiedzieć na temat klękania w cerkwi > greckokatolickiej. w przemyślu widziałam, jak część wienych stoi, a część > klęczy. natomiast we wrocławiu wszyscy sotją. od czego to zależy? Wspomniane różnice wynikać mogą z miejscowego zwyczaju. Zasadniczo na Boskiej Liturgii klęczeć się nie powinno, ale jeśli wierni świeccy w nawie mają takie życzenie (czy przyzwyczajenie), mogą klęknąć. Nie wolno klękać duchownym i posługującym w sanktuarium (prezbiterium), a wszystkim w czasie wielkanocnym. Postawę klęczącą spotkać możemy wśród wiernych zasadniczo w dwóch momentach: podczas anafory (od Pieśni Serafinów do epiklezy mniej więcej) i przed Komunią (od "Bądźmy uważni..." do "Z bojaźnią Bożą..."). Nie dam za to głowy, bo u nas w Lublinie klękały i klękają tylko jednostki, z reguły przyjezdni. > z góry > dziękuję za odpowiedż. :) Nie ma za co. :-) Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronitshka Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 19:59 Postawione przeze mnie pytanie jest zbyt skomplikowane? Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 28.02.05, 21:13 Witam serdecznie Forumowiczow Na pytanie o Liturgie w Cerkwi grekokatolickiej niestety nie jestem w stanie odpowiedziec. Mozna wiec uznac, ze dla mnie odpowiedz na to pytanie jest za trudna:) Niestety moja wiedza nt. grekokatolikow jest fragmentaryczna i zdobyta jedynie dzieki uprzejmosci Forumowiczow. Jesli chodzi o Cerkiew prawoslawna to rozwine troche swoja wczesniejsza wypowiedz. Mowiac o tym, ze podczas Liturgii nie kleka sie mialem na mysli nabozenstwa niedzielne. W niedziele momentem gdy wszyscy klecza jest akatyst ku czci Matki Bozej (w niektorych parafiach modlitwa ta ma miejsce po niedzielnym nabozenstwie, w niektorych w niedzielny wieczor), wowczas wszyscy klecza (z tym, ze nie podczas calego akatystu). Niedzielna Liturgia jest wydarzeniem radosnym, z tego wlasnie wynika ze zwyczajowo w Prawoslawiu w niedziele podczas modlitwy stoi sie. Temat ten byl poruszany w tym watku przy okazji rozmowy o dzwonach i losach wywiezionych na wschod Ukrainy mieszkancow. Na Grabarce podczas modlitwy ludzie klecza, niektorzy pielgrzymi pokonuja nawet czesc drogi na kleczkach. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Nazwy 28.02.05, 21:26 Na chwile wroce jeszcze do spraw zwiazanych z nazewnictwem. Faktycznie Piotrze, pierwsza czesc dokumentu, do strony 70-74, to skany dokumentow. Na szczescie dalej jest juz zdecydowanie lepiej:) Z materialow tekstowych mozna smialo w "Acrobacie" kopiowac i wklejac na forum. Na pewno ulatwi to podzielenie sie fragmentami ciekawych tekstow z Forumowiczami i dzieki temu bedzie okazja troche na ten temat porozmawiac. Czesc tekstow to fragmenty tych zeskanowanych materialow i komentarze do nich, poczynione przez Autora. A wydaje mi sie ze jest to temat stosunkowo malo eksploatowany i moze z tego powstac kilka ciekawych postow:) Piotrze, podejme dzis probe przeslania reszty zrodel, juz za pomoca konta "gazetowego". Mysle, ze wszystko bedzie dobrze. Na zachete zacytuje kolejny fragment tej pracy: "Jeżeli jest sprzeczność dwóch racji , to wiadomo, kto powinien ustąpić. Od początku świata ustępował ...słabszy. Przecież nieładnie tak się kłócić! MSWiA nie chce rozstrzygać, tylko "obserwuje bezstronnie". Jakiś "zwycięzca" z tego się wyłonić musi. MSWiA uważa, że nie jest jego rolą wskazywać go, ingerować w przebieg "walki", a tylko uznawać jej wynik: kto spadnie z ringu bez życia, ten widocznie nie miał racji - dla MSWiA sprawa jest prosta." Serdecznie pozdrawiam z nowym tygodniem R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Zwyczaje, klękania itd 01.03.05, 16:39 Pytanie o zwyczaje cerkiewne jest bardzo ciekawe i sam zainteresowany jestem odpowiedzią ale... Jako kiepski bo kiepski ale katolik obserwuję różne zachowania w kościołach katolickich /w tym owe klękania itd./ Bo na przykład po „podniesieniu” „ofiarowaniu” czyli owej części mszy gdy wierni klęczą a ksiądz podnosi do góry hostię i kielich /przy słowach chrystusowych „oto ciało moje” „oto krew moja” / po kończących ten obrzęd dźwiękach dzwonków lub gongu – w jednych kościołach wierni wstają do "postawy stojącej" a w innych siadają w ławkach. Wtedy też czasami dochodzi do niezręcznych sytuacji – gdy np. w kościele są „goście” spoza parafii . Zdarza się że w całym „siedzącym" kościele stoi w ławkach kilka osób rozglądając się ze zdziwieniem wokół siebie na zasadzie „stać mimo wszystko czy siąść jak inni”. Podobnie zresztą jak w trakcie owego podniesienia – jedni „wierni – słuchacze” wpatrują się w sytuację na ołtarzu a inni pochylają głęboko głowy i markują ręką coś w rodzaju pokornego „bicia w piersi”. Z tego co wiem wiele tych zachowań uzależnionych jest od zwyczajów specyficznych jest dla danych parafii – jako swoisty obyczaj wprowadzony przez miejscowych proboszczy czy nawet "szeregowych" księzy. Teraz słyszę że w diecezji warszawskiej oficjalnie już dopuszczone przyjmowanie komunii „na rękę” /jak myślę ze względu na coraz liczniejszych przybyszy z zagranicy gdzie zwyczaj ten wprowadzono już od dawna/– co jak widzę – tu w mocno konserwatywnej Galicji – raczej się nie przyjmie. Inny taki odmienny zwyczaj to sposób przyjmowania komunii św. – w wielu kościołach odbywa się to już na stojąco , w formie kolejnego podchodzenia do księdza stojącego przed ołtarzem /na wzór mszy „papieskich”– ale też widzę utrzymujący się zwyczaj klękania wzdłuż progu prezbiterium czy coraz bardziej zanikających „balasek” – a owe klekanie przybiera wyraz swoistej demonstracji przywiązania do tradycji. A tak w ogóle Radku to gorąco namawiam na odwiedzenie kilku mszy kościelnych np. w kilku różnych naprawdę pięknych kościołach w centrum W-wy - dla samej może nawet obserwacji „socjologicznej” – chociażby ze względu na zaobserwowanie zachowania wiernych. Owo pytanie Weronitschki stanowi dobry wstęp dla rozwinięcia kiedyś tematu obyczajów liturgicznych Kościoła unickiego /ja – zaznaczam – jestem w tym temacie „zielony”/ Pozdrawiam i zachęcam nie tylko do stawiania pytań na ktore np Ks.Piotr z pewnością odpowie - chociaż np dzisiaj ma zapowiadaną sesję naukową o grekokatolikach - ale tez Weronitschko do stawiania wątków ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ikony, nazwy itd 01.03.05, 16:46 No i jeszcze jeden temat ; Na Podkarpaciu są przebłyski odradzania się „ikonopisania” – oto opowiadano mi ostatnio o kilku „jednoosobowych ośrodkach ikonopisania” – w podrzeszowskiej Boguchwale takim malowaniem trudni się pochodząca z Francji malarka – jej prace, w tym bardzo ciekawe i „uduchowione” Madonny-Umilenie i św. Mikołaje prezentowane są w tyczyńskim GOK-u. Co dziwne – opowiadano mi że nie chce Ona sprzedawać swych prac – gdyż twierdzi że Święty Obraz można darować ale nie żeby sprzedawać..... Inna malarka – z pochodzenia Rosjanka /absolwentka bodaj moskiewskiej Akademii Sztuk Pięknych– „przymężona” do podrzeszowskiej Kolbuszowej maluje piękne ikony , matrioszki /owe mocno kolorowe baby wkładane jedna w drugą/ i z ruska zdobione drewniane „pisanki”. No i jeszcze tworzący w bieszczadzkiej Hoczwi – Pan Pękalski – chociaż o jego ikonach /malowanych m.in. na starych wrotach, drewnianych korytach /sic!!!!/, korzeniach czy nadpalonych deskach/ coś teraz ciszej. No i jeszcze warsztaty konserwatorskie – w Przemyślu, Łańcucie i Sanoku gdzie w miarę posiadanej kasy – odnawia się stare ikony. O jakości tych prac świadczy m.in. piękny pawilon ikon w sanockim skansenie i niezwykłej urody ikonostas w przemyskiej katedrze grekokatolickiej . A nzwy miejscowości - musisz wiedzieć radku że na Podkarpaciu cały szereg miejscowiości utrzymalo tradycyjne nazwy ukraińskie / np Deszno - Doszno, Wróblik - Woroblik, Czystogarb-Czistohorb/. chociaż w zncznej częsci spoloniozowane. W 1977 zamierzano i tak spolonizowane nazwy zamienic na "czysto polskie:. Z drugiej strony na Nadodrzu i Mazurach, Pomorzu zachodnim i Sydetach repolonizowano niemieckie nazwy miejscowosci - ale to juz temat na inną dyskusję. Jeśli zas - o podeslany mi uprzejmie material o Bialostoczczyźnie - trzeba go będzie wykorzystać niezaleznie od formy przesyłki :-) - ale przecież cały rok przed nami :-) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ikony, linkow troche 01.03.05, 20:49 Witam Skoro poruszyles Piotrze temat pisania ikon wtrace rowniez swoje trzy grosze;) Na chwileczke zapraszam Forumowiczow do Bielska, do Bielskiej Szkoly Ikonograficznej, a wlasciwie do przyszkolnej cerkwi. W zalinkowanym artykule mozna zobaczyc fotografie z wnetrza swiatyni i podziwiac wspolczesne ikony. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=263 Do poczytania moge polecic ciekawa stronke dotyczaca ikon www.ikony.angelus.prv.pl/ "Chyba każdy z nas widział w swoim życiu zdjęcia z mrocznych, oświetlonych jedynie świecami wnętrz cerkwi z wiernymi zapalającymi je i kłaniającymi się przed ikonami i całującymi je. Ikony rzeczywiście są stworzone do tego by oświetlać je właśnie światłem świec. Świeca, jej płomień symbolizuje wzniesienie duszy do Boga. Pokłony mogą się wydawać czymś "niedzisiejszym" "Każda kreska i każdy kolor użyty w ikonie są podporządkowane tajemnicy, o której obraz ma opowiedzieć." Ciekawie jest tam opisana symbolika kolorow, znaczenie ikony, oraz to czemu ikony wygladaja tak, a nie inaczej. Wracajac do Twojego poprzedniego postu to zaciekawila mnie kwestia zwyczajow w Kosciele katolickim. Dla mnie caly rytual klekania, siadania, wstawania jest czyms bardzo oniesmielajacym. Widze, ze z tym problemem spotykaja sie rowniez praktykujacy katolicy, ktorzy znalezli sie w innej swiatyni. Zawsze kiedy jestem w kosciele (a zyjac wsrod ludzi takie sytuacje zdarzaja sie) staram sie stanac gdzies na koncu, wlasnie po to zeby nie czuc sie niezrecznie z powodu swej niewiedzy. Mam wtedy wrazenie ze moje zachowanie jest "nie na miejscu", a kiedy stoje z tylu wowczas odchodzi klopot z niewiedza kiedy usiasc, a kiedy wstac. Wlasciwie moj dzisiejszy post mial dotyczyc zupelnie innych spraw, ale jako ze Twoje dzisiejsze posty mialy pozytywny charakter nie chcialem psuc nastroju. Pewnie do zaplanowanych na dzis tematow wroce jutro. Jest jeszcze dlugi temat nazewnictwa, ale pewnie bedziemy jeszcze wracac do niego nie raz. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr o zwyczajach 01.03.05, 21:42 Oto radku i ja przezywam takie onieśmielenie wchodząc do "czynnej" cerkwi. Bo jako katolik mam w zwyczaju wchodżac do kościola przykleknąć, przeżegnać się... A przecież wchiodząc do cerkwi wypada najpierw ucałować nogi Ukrzyzowanego, ktorego krucifiks umieszczony jest przy wejsciu /podobnie jak w starszych kosciołach/, potem trzeba udać sie do prostoła i ucałować "aktualną" Ikonę /widywałem nawet wyłozonę sciereczkę do przecierania, a czasem i udać się do Ikony swego patrona by sie pokłonić a nawet ucałować ramę. No i podobny rytuał po zakończeniu nabożeństwa . W najbliższym czasie postaram się przesłać Ci pocztą taka scenę sfotografowaną przeze mnie w bazyliańskiej cerkwi w Drohobyczy . A w nabożenstwach cerkiewnych - zawsze muszę dobrze nasłuchiwać by np zdązyć z licznymi /zazwyczaj trzykrotnymi/ przeżegnywaniami sie /no i przynajmniej wymruczeniem owego "Hospodi pomyłuj"/. Pozdrawiam serdecznie. Z linkami zapoznam sie pewno jutro . Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: o zwyczajach i nie tylko 02.03.05, 18:36 Witam W cerkwiach prawoslawnych tez nie jest tak, ze w kazdej sa dokladnie takie same tradycje. Gdy ide do cerkwi to zazwyczaj najpierw zegnam sie trzykrotnie a nastepnie skladam gleboki poklon, "az do ziemi". A pozniej, jak piszesz jest czas na ucalowanie ikony. Gdy swiatynie opuszczam zegnam sie tylko raz. Z tego co wiem taki rytual jest zwiazany z obrzadkiem bizantyjsko-slowianskim. Podobnie zachowuja sie w cerkwi ludzie przyjezdzajacy z Bialorusi. Podejrzewam, ze moga byc roznice na poludniu Polski, ale tu juz powinien sie wypowiedziec ktos czesto bywajacy, lub mieszkajacyw tych okolicach. Z lektury moglem sie dowiedziec ze zwyczaje prawoslawnych Lemkow roznia sie od znanych mi osobiscie. Swoja droga ciekaw jestem jak to wyglada u Serbow, czy Grekow? Niestety moja wiedza o Prawoslawiu jest ograniczona terytorialnie;) Za chwileczke kolejny post z cytatami, o innej juz tematyce. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Kresowiacy 02.03.05, 18:52 Przy okazji pomaranczowej rewolucji mozna bylo sie przekonac, ze zmienia sie obraz Ukrainca w oczach Polakow. Na pewno po czesci tak jest, natomiast srodowiska "kresowe" w dalszym ciagu posluguja sie nieciekawa retoryka. W sieci mozna znalezc strone pod tytulem Mysl Polska. W zakladce Kresy mozna znalezc wiele ciekawych wypowiedzi. Na tyle ciekawych ze postanowilem sie nimi podzielic:) Na poczatek kilka cytatow z rozmowy z p. Niewinskim: "Kandydaci na prezydenta Ukrainy zabiegają o głosy nacjonalistów. Stany Zjednoczone i Unia Europejska kokietują ich, widząc w nich jedyną siłę zdolną oderwać Ukrainę od Rosji. Proces ten trwa od początku powstania niepodległego państwa ukraińskiego. Nasila się eskalacja akcentów antypolskich w środowiskach ounowskich. Wszystko to źle wróży przyszłości!" "Tymczasem historia mówi nam, że stepy Ukrainy, pozostające w granicach I Rzeczypospolitej, były bardzo słabo zaludnione i periodycznie pustoszone przez najazdy mongolskie. Rzeczpospolita broniła tych ziem i je cywilizowała. Były one masowo zasiedlane przez polską szlachtę i chłopów (szczególnie z terenów Mazowsza). Rzeczpospolita była państwem demokratycznym, w którym każdy mógł żyć zgodnie ze swoją wiarą, obyczajem i językiem. Polonizowanie następowało w sposób naturalny, przez kontakt z wyższą kulturą europejską, której krzewicielami na tych terenach byli Polacy." www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=kresy&nr=2004110721086 Bardzo zastanawiajacy jest fragmment mowiacy o zyciu zgodnie ze swa wiara, obyczajem i jezykiem. Chyba jednak roznie z tym bywalo... Autor tej wypowiedzi nie oszczedzil nawet Kosciola piszac: "Rzecz znamienna, że Jan Paweł II wyniósł na ołtarze 28 ukraińskich ofiar reżimu stalinowskiego, ale nie wyniósł do chwały ołtarzy ani jednego z ponad stu księży rzymskokatolickich, którzy męczeńską śmiercią zginęli z rąk banderowców. O wyniesienie na ołtarze tych polskich męczenników nigdy nie upomnieli się biskupi polscy." Ten fragment napawa mnie niesmakiem. Takich interesujacych wypowiedzi mozna znalezc wiecej pod ponizszym adresem www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=kresy&parStrona=1 Aby nie konczyc postu pesymistycznie przekaze jeszcze informacje ktora podala "Panorama" - ambasador Rosji przekazal w darze dla Jana Pawla II ikone i zyczenia powrotu do zdrowia. Informacje te przekazuje rowniez Onet: "Dziś także odwiedzili papieża ambasadorowie Rosji, Bułgarii, Serbii i Czarnogóry, Rumunii, Cypru i Grecji. Przekazali mu ikonę Matki Boskiej. Ambasador Bułgarii Władimir Gradew wyraził nadzieję, że patrząc na ten obraz Jan Paweł II będzie pamiętał, że prawosławne narody wschodniej Europy modlą się za jego zdrowie." Pozdrawiam R. P.S. Czy przesylka dotarla? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr "Ukrainożerca na usługach Rydzyka" 02.03.05, 19:42 Witam radku - bardzo ale to bardzo dziekuje za linki o ikonach . Bardzo ciekawe !!! Mysle jak wykorzystać twoje przesyłki ??? Może zapowiadana przerwa w laczności da mi natchnienie :-( A twoja refleksja o wizytach w kosciele i cerkwi - bardzo ciekawa i aż "sie prosi" więcej w tym stylu. Twoje ostanie posty postaram sie rozczytac w ramach "przerwy sniadaniowej" w pracy i wtedy coś dopowiem. A teraz ciekawy wycinek opowiadający o "prof. E.Prusie" - postaci kilkarotnie tu wspominanej : Dzisiaj Radku na Onecie okazał się ciekawy artykuł autorstwa Elizy Michalik i Piotra Lisiewicza – opisujący w ciekawy sposób postać znanego „ukrainożercy” – osoby która nawet jako „rzeczoznawca” pokazała się w cytowanym tu kiedyś wyroku sądowym na temat kombatanctwa Polaków uczestniczących w istribitielnych batalionach kiosk.onet.pl/1217824,1,5,720,druk.html kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1217824&KAT=720 Z NKWD do Radia Maryja Kim są najwierniejsi pretorianie ojca Rydzyka? Prof. Edward Prus ze stowarzyszenia Nasza Przyszłość – Polska znany jest z publikacji na temat rzezi Polaków dokonywanych przez Ukraińców. Prus to człowiek o dwóch życiorysach. W PRL zapewniał, że w latach 40. walczył z Ukraińcami w szeregach wywiadu NKWD i w sowieckich „istriebitielnych batalionach”, zwanych szwadronami śmierci. Po 1989 roku dowodził, że bił UPA, będąc członkiem Szarych Szeregów. Pytany o konkretne walki wskazywał miejsca, gdzie Szare Szeregi nigdy nie działały. Dziś prezentuje się w swych książkach jako obrońca Polaków. W PRL walczył także w imię komunizmu. Bohaterami książki Prusa „Pannacjonalizm” są „antykomuniści i neofaszyści dążący uparcie do obalenia socjalizmu i do restauracji kapitalizmu w tych krajach, w których przemiany rewolucyjne ugruntowały się na trwałe”. W książce „Herosi spod znaku tryzuba” z 1985 roku Prus jako dowód na to, że nacjonalizm ukraiński to wciąż aktualne zagrożenie, cytuje rzecznika Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Katowicach, który poinformował o zatrzymaniu będącej na usługach CIA obywatelki ukraińskiej, która przemyciła do Polski materiały oraz instrukcje propagandowe przeznaczone do „organizowania działalności nacjonalistycznej na terenie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i Polski”. W 1984 roku Prus opublikował tekst „Polityka jako zjawisko społeczne”, w którym pisał: „Marksizm wykazał, że walka klasowa jest napędową rozwoju społeczeństwa podzielonego na antagonistyczne klasy. Walka klasowa prowadzi do zastąpienia starego ustroju nowym ustrojem społecznym. (...) Walka polityczna, kończąca się rewolucją socjalistyczną i ustanowieniem dyktatury proletariatu, stanowi decydujący warunek wyzwolenia klasy robotniczej od wyzysku”. Prusowi wielokrotnie stawiano publicznie zarzut współpracy ze służbami specjalnymi, któremu ten zaprzeczał. W głębokim PRL jako jeden z nielicznych miał dostęp do sowieckich archiwów. Agentem KGB nazwał Prusa prof. Bohdan Osadczuk, politolog, zwolennik zbliżenia polsko-ukraińskiego. Zarzucił Prusowi, że ten wykorzystywane w swoich pracach dokumenty otrzymywał od pracowników KGB wydelegowanych do niszczenia Kościoła greckokatolickiego. Z kolei poseł Mirosław Czech, przedstawiciel mniejszości ukraińskiej w Polsce, nie ma wątpliwości, że Prus musiał być konsultantem SB – w 1985 roku napisał dla niej obszerną ekspertyzę o mniejszości ukraińskiej.” Pozwolisz Radku, że nie będę tu prowadził wywodów na temat oceny owego profesora :-) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: "Ukrainożerca na usługach Rydzyka" 02.03.05, 19:47 No i przepraszam za małe "r" w Twoim imieniu na poczatku postu. A i spostrzegłem że mój post o Prusie wpisał sie ładnie do Twojego postu z cytami z "za przeproszenie" :-) "Myśli polskiej" / czy raczej bezmysli polskiej:-( Pozdrawiam raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
darino "Herosi spod znaku tryzuba" 02.03.05, 20:01 Mam tę książkę w domowej biblioteczce, jak i drugą: Artur Bata - "Bieszczady w ogniu". Kupiłem je w młodości, nie znając jeszcze tych nazwisk. Już wtedy czytając te "dzieła" kiełowało we mnie podejrzenie, że coś tu nie gra :-) Sądzę, że poglądy głoszone przez profesora Prusa są marginesem, "produktem niszowym" i tak należy traktować zarówno jego, jak i jego "klientelę". Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Prus w ksiegarniach 02.03.05, 20:50 darino napisał: > Mam tę książkę w domowej biblioteczce, jak i drugą: Artur Bata - "Bieszczady w > ogniu". Kupiłem je w młodości, nie znając jeszcze tych nazwisk. Już wtedy > czytając te "dzieła" kiełowało we mnie podejrzenie, że coś tu nie gra :-) > Sądzę, że poglądy głoszone przez profesora Prusa są marginesem, "produktem > niszowym" i tak należy traktować zarówno jego, jak i jego "klientelę". Otoz chyba nie - nawał śmieci tegoż "autora" w księgarniach południowo wschodniej Polski świadczy o jego "pokupności". Wiadomo - rynek księgarski bierze to na co jest popyt. Chyba że prace tego "prof" dawane są w komis :-) Z licznymi prackami prusa spotykalem sie w kilku znacznych ksiegarniach Rzeszowa , Jaroslawia, Sanoka, Przemysla A klientela - jak widac wszechpolska, e"lpr"owska i radiomaryjna. Jak bys tak zagladnośc np do bibliteczki "jaroszowej" radiomaryjnej "szkoły wyższej" w takim np Jaroslawiu to bys sie Darino zdziwił :-( Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Prus w ksiegarniach 03.03.05, 21:41 Witam w czwartkowy wieczor (pozny) Do wczorajszych postow dorzuce jeszcze garsc przemyslen. Czytelnik kupujacy ksiazki tego typu to na pewno z jednej strony "klient niszowy" z drugiej jednak nieodosobniony. Podejrzewam ze sa to ludzie z podobna mentalnoscia jak osobnicy piszacy na forum Bialystok, ze kpt. Rajs "Bury" slusznie zabil prawoslawnych furmanow poniewaz na pewno byli to komunisci. Daje sie zauwazyc, ze dla tych ludzi istnieje pewien stereotyp. Jak Ukrainiec to na pewno "banderowiec", a jak prawoslawni z Podlasia to komunisci. Ciekawe tylko, ze ci wybitni mysliciele nie zauwazyli ze mamy juz XXI wiek. Dla poprawienia nastroju po smutnych przemysleniach zachecam do odwiedzenia ponizszych linkow. "Południowo - wschodnia część obecnego województwa podlaskiego, mieszcząca się w granicach dawnego województwa białostockiego, a obejmująca m. in. obszar północnej części Podlasia historycznego, na mapie dziedzictwa kulturowego Polski zajmuje ważne miejsce. Znaczenie tego skrawka Polski wynika także z faktu, że jest on w pewnym stopniu spadkobiercą Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jest namiastką dawnych kresów, gdzie współżyły różne narody i współistniały różne kultury i religie. Jednym z materialnych świadectw tej różnorodności są świątynie. Podróżując po tej części Polski napotykamy nie tylko kościoły i cerkwie, ale także nieliczne meczety i, często już o nieczytelnej pierwotnej funkcji synagogi. Te ostatnie przypominają nam, że to bogactwo wielu kultur jeszcze nie tak dawno było znacznie większe. Przypominają nam też, że wartości wytworzone przez naszych przodków i przodków naszych pobratymców, wymagają ciągłej, szerokiej aktywności w celu ich zachowania dla przyszłych pokoleń. Ich byt jest bardziej kruchy, niż nam się wydaje. Do zniszczenia, często pracy wielu pokoleń, nie trzeba pożogi wojennej. Wystarczy mała iskierka, a ogień w ciągu kilku chwil strawi wszystko bezpowrotnie. Tak stało się z drewnianym kościołem na Woli Justowskiej w Krakowie, czy też cerkwią na Świętej Górze Grabarce. Architektura cerkiewna w tym regionie jest jednym ze świadectw materialnej aktywności religijnej ludności ruskiej. Mówi też dużo o złożonej historii tych ziem. Znajdują się tutaj cerkwie o pochodzeniu unickim, jak i powstałe już jako prawosławne. Bez względu jednak na czas ich powstania i ocenę walorów architektonicznych, wszystkie one zasługują na naszą uwagę. Cerkwie wzbogacają nie tylko krajobraz kulturowy kraju i są świadectwem historii, ale także przyczyniają się do zachowania szeroko pojętej różnorodności, która staje się istotną wartością w obecnej dobie, której jedną z głównych cech jest dążenie do unifikacji." www.slonko.com.pl/historia_13.php www.slonko.com.pl/cerkwie_foto01.html Piotrze z przyjemnoscia obejrze wzmiankowane przez Ciebie zdjecie wykonane w cerkwi bazylianskiej. Ciekaw jestem roznic i podobienstw w stosunku do tego co znam z autopsji. Do tej pory nie mialem okazji odwiedzic cerkwi grekokatolickiej. W Warszawie jest jedna, ale nigdy tam nawet nie zajrzalem. Moze kiedys... Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa zlosliwie 03.03.05, 21:46 Z arcyciekawych pozycji mozna jeszcze wspomniec dzielo pt. "Atamania UPA";) A wiesz Piotrze, ze skorzystam z Twojego pomyslu zacytowania fragmentow tekstu o zmianach nazw na forum Bialystok, mam zamiar zrobic to jutro. Ciekaw jestem reakcji. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O relacjach polsko - ukraińskich 04.03.05, 18:11 Witam. Nie wspominalbym o tym Prusie gdy nie ciekawe opisy postaci zwiazanych z wiadomym radiem /zwłaszcza że teraz wszyscu ujeżdzją na nim jak na łysej szkapie ;-) "naukawych pracek" owego "naukowca" nie czytałem - no może fragmenty pojawiające sie na internecie i pobieżne kartkowanie w ksiegarniach. Ale teraz drobny odskok : Ciekawe cytaty na temat relacji polsko-ukraińskich znalazłem w pracy Franza Forstera "Twierdza Przemyśl "Helena Deutsch, znana psychoanalityk i uczennica Zygmunta Freuda, pochodząca z Przemyśla, pisze w swojej autobiografii o stosunkach panujących pomiędzy Polakami a Rusinami :”Przemyśl z powodu położenia strategicznego znajdował się w centrum wojny domowej miedzy Polakami a Ukraińcami. W okresie panowania austriackiego obie te grupy całymi latami prowadziły miedzy sobą prywatną wojnę, nie zawsze przy pomocy oręża”. Jakimi środkami posługiwano się w tej walce narodowościowej, ilustruje sprawozdanie rusińskiego polityka i naukowca dr Iwana Franko, ubiegającego się w 1895 roku o miejsce w parlamencie i mającego za rywala Pawła Tyszkowskiego. Agitatorzy prowadzący kampanie wyborcza polskiego właściciela ziemskiego próbowali przy pomocy alkoholu i terroru przekonywać tych wyborców, którzy według ich opinii zamierzali oddawać głos na Franko. W prowadzeniu agitacji wyborczej przeszkadzała Franko nie tylko prywatna gwardia pan Tyszkowskiego. Także organa władzy, zdominowanej przez Polaków, demonstrowały bardzo wyraźnie swoja sympatie. Odezwy Franko zrywane były przez żandarmów, aresztowano kilku jego aktywistów, rozwiązywano wiece wyborcze bądź całkowicie uniemozliwiano ich przeprowadzenie, jak np. ten w Przemyślu o którym Franko tak wspomina : „ Mimo ulewnego deszczu do Przemyśla przybyło ok. 1000 chłopów i w ostaniej chwili z powodu zagrożenia cholerą starosta zakazał zgromadzenia. Oczywiście była to „cholera politica”, jedna z wielu bardzo znanych chorób w Galicji, o której wybuch dbano tylko wtedy, kiedy chodziło o uniemożliwienie przeprowadzenia niepożądanego zgromadzenia masowego” Przy tak wielu przeciwnościach nie budziła zdziwienia oczywista przegrana przez Franko walka wyborcza. Usatysfakcjonować mogła go wiadomość zawarta w gazetach, informująca o kosztach kampanii wyborczej pana Tyszkowskiego w wysokości 8-10 tys. guldenów" Ciekaw jestem Radku czy przesyłka dotarła. Miłego weekendu - cóz dla mnie dość stresującego ale ... będzie dobrze /dziekuję za życzenia w postach a mail :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: O relacjach polsko - ukraińskich 04.03.05, 19:15 Witam Serdecznie dziekuje Piotrze za przesylke:) Zdjecia zapisalem i zaraz bede cieszyl nimi oczy. Bardzo piekna ta drewniana cerkiew, a jesli chodzi o wnetrze to oczywiscie pierwsze co rzucilo mi sie w oczy to lawki. Jest to naturalne uzupelnienie do naszych rozmow o zwyczajach. Interesujacy jest Twoj ostatni post. Nie stawia on w dobrym swietle strony polskiej. Ciekawe jest, ze ta relacja pochodzi od strony niezaangazowanej, co powoduje, ze nikt nie zarzuci jej ukrainskiego punktu widzenia. W zwiazku z nadchodzaca przerwa w dyskusji nie bede sie rozpisywac, ciag dalszy (mam nadzieje) nastapi;) Zycze Piotrze wszystkiego dobrego R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: o zwyczajach 04.03.05, 19:26 piotrzr napisał: > Oto radku i ja przezywam takie onieśmielenie wchodząc do "czynnej" cerkwi. > Bo jako katolik mam w zwyczaju wchodżac do kościola przykleknąć, przeżegnać > się... Jam też katolik i zwyczaje mam nieco inne. ;-) A poważnie: w świątyniach wyznań tak sobie bliskich jak najbardziej wypada chyba zachowywać się po prostu jak we własnej, niekoniecznie udając kogoś, kim się nie jest. Prawosławny czy grekokatolik wchodząc do kościoła czyni znak krzyża (swój!) i kłania się, wcale nie musi przyklękać. Chyba, że kieruje się zasadą mimikry... > potem trzeba udać sie do prostoła i ucałować "aktualną" > Ikonę /widywałem nawet wyłozonę sciereczkę do przecierania, Ikona do całowania w cerkwi gr.kat. spoczywa na tetrapodionie ("tetrapodzie"), czyli z grecka "czwórnogu", a NIE na ołtarzu ("prEstole"). Ładnie by to wyglądało, gdyby każdy wchodzący do cerkwi wierny pchał się za ikonostas do ikony leżącej na ołtarzu... > W najbliższym czasie postaram się przesłać Ci pocztą taka scenę > sfotografowaną > przeze mnie w bazyliańskiej cerkwi w Drohobyczy . Przepraszam, że się czepiam jak zwykle, ale Drohobycz jest rodzaju męskiego... > A w nabożenstwach cerkiewnych - zawsze muszę dobrze nasłuchiwać by np zdązyć > z > licznymi /zazwyczaj trzykrotnymi/ przeżegnywaniami sie /no i przynajmniej > wymruczeniem owego "Hospodi pomyłuj"/. To z braku praktyki. Trzeba częściej chodzić do cerkwi! ;-) Przodkowie się ucieszą... ;-) > Pozdrawiam serdecznie. Ja również! Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 04.03.05, 19:13 Gość portalu: weronitshka napisał(a): > Postawione przeze mnie pytanie jest zbyt skomplikowane? Nie, tylko po prostu nie miałem czasu na odpowiedź, właśnie w związku z konferencją naszego duchowieństwa w Lublinie, w ramach której odbyła się m.in. sesja w Trybunale i wyjazd do Łucka, gdzie mogliśmy obcować (nie oddzieleni szybą!) z Chełmską Ikoną Bogurodzicy! Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Ikona Chełmska i pozdrowienia od ks. Mychajłyszyna 04.03.05, 19:37 Witam serdecznie i mam dwie wieści. Po pierwsze, 2 marca razem z innymi duchownymi naszej eparchii pojechałem na Wołyń. Nawiedziwszy starodawną katedrę we Włodzimierzu Wołyńskim, udaliśmy się do Łucka, by zwiedzić Muzeum Ikony Wołyńskiej, którego największym skarbem jest oryginał Chełmskiej Ikony Bogurodzicy (datacja ca XI w.). Trudno opisać przeżycie duchowe towaryszące modlitewnej kontemplacji tej cudownej Ikony - to trzeba przeżyć. Wzruszenie ogromne, szkoda wychodzić z pomieszczenia. Może znajdę parę chwil, by opisać obszerniej dzieje i stan obecny Ikony - wtedy opublikuję ów opis i tutaj. Po drugie, w autobusie siedziałem przez większość czasu z rzeszowskim proboszczem ks. majorem (niedawno awansował) doktorem M. Mychajłyszynem, któremu wspomniałem o tutejszym wątku. Ks. Mychajłyszyn upoważnił mnie do przekazania pozdrowień wszystkim Dyskutantom, a także zapowiedział, że będzie przesyłał wiadomości o grekokatolikach w Rzeszowie na mój adres celem publikacji na tym forum. Pozdrawiam więc serdecznie w imieniu własnym i Księdza Majora! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Pytanie do Diakona Piotra 09.03.05, 22:06 Слава Ісусу Христу! Ostatnimi dniami rzadko udzielam sie na forum, pewnie zmieni sie to w przyszlym tygodniu. W zwiazku z lektura ostatnich wypowiedzi (i odpowiedzi:) mam do Ojca pytanie. Z postow wynika, ze podczas Liturgii w cerkwi grekokatolickiej wierni stoja. Jak pisalem, nie bylem nigdy w cerkwi grekokatolickiej, ale sadzilem, ze tak wlasnie jest. Mam natomiast jedno pytanie. Ostatnio ogladalem zdjecia wnetrza swiatyni na Ukrainie i zauwazylem lawki ustawione podobnie jak w kosciolach katolickich. Czy oznacza to, ze podczas Liturgii wierni siedza? Chetnie dowiedzialbym sie czy podobnie jest na Wolyniu. Jesli czas Ksiedzu pozwoli to z przyjemnoscia przeczytam wrazenia z podrozy Bardzo mile byly przekazane pozdrowienia, jak i zyczliwe zainteresowanie tym watkiem. Pozdrawiam R. P.S. Dziekuje Darino za uzupelnienie watku leskiego i oczywiscie prosze o jeszcze:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Proszę o cierpliwość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 10:58 Witam . Minie jeszcze troche czasu nim wróce do dyskusji(może po świetach). Cieszczę się z pozdrowień od Księdza Majora-Doktora:). Teraz już wiem skąd się bierze jego wytrwałość w walce o powrót grekokatolicyzmu na podkarpacie:) Dzisiaj korzystam z "Życzliwej rączki" pośrednika przypisaniu postu. Po świętach albo z początkiem kwietnia wróce tu na trwałe ;) . Pozdrawiam Radka ,Księdza Piotra.Z niecierpliwością czekam na relację z życia Grekokatolickiej parafii w Rzeszowie.Pozdrawiam Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Proszę o cierpliwość 12.03.05, 22:40 Piotrze, zycze wszystkiego dobrego. Z niecierpliwoscia czekam na wznowienie dyskusji. Na razie bede tu zagladal od czasu do czasu i gdy ktos cos napisze to podtrzymam watek. A po Twoim powrocie, mam nadzieje, rozmowy znow rusza z wczesniejsza energia:) Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: Pytanie do Diakona Piotra 14.03.05, 19:52 wolf_wwa napisał: > Слава Ісусу Х > ристу! Slawa nawiky! > Ostatnimi dniami rzadko udzielam sie na forum, pewnie zmieni sie to w przyszlym > tygodniu. > W zwiazku z lektura ostatnich wypowiedzi (i odpowiedzi:) mam do Ojca pytanie. Z > postow wynika, ze podczas Liturgii w cerkwi grekokatolickiej wierni stoja. A przynajmniej powinni. ;-) > Jak > pisalem, nie bylem nigdy w cerkwi grekokatolickiej, ale sadzilem, ze tak wlasni > e > jest. Praktyka bywa różna w różnych krajach, diecezjach, parafiach. Mam natomiast jedno pytanie. Ostatnio ogladalem zdjecia wnetrza swiatyni > na Ukrainie i zauwazylem lawki ustawione podobnie jak w kosciolach katolickich. ...i cerkwiach prawosławnych w Grecji na przykład. Albo w Ameryce. Mała uwaga terminologiczna: cerkiew greckokatolicka jest świątynią katolicką w stopniu nie mniejszym, niż kościół rzymskokatolicki. Po prostu "katolicyzm" NIE RÓWNA SIĘ "latynizm". > Czy oznacza to, ze podczas Liturgii wierni siedza? Chetnie dowiedzialbym sie cz > y > podobnie jest na Wolyniu. O Wołyniu trudno mi cokolwiek rzec, natomiast kwestię postawy podczas Liturgii opiszę oddzielnie, kiedy będę miał pod ręką pewną książeczkę. Tu (w pracy) jej nie mam. Proszę o jakiś (2 dni minimum) czas na zwłokę. > Jesli czas Ksiedzu pozwoli to z przyjemnoscia przeczytam wrazenia z podrozy Będzie oddzielny wątek, dość jednak krótki. > Bardzo mile byly przekazane pozdrowienia, jak i zyczliwe zainteresowanie tym > watkiem. Mnie też jest tu bardzo milo. Najprzyjemniejszy watek na calym forum. A atmosfere tworza dyskutanci przeciez - wiec serdecznie za nia dziekuje. > Pozdrawiam > R. Pozdrawiam również, diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Spotkanie z Ikona Chelmska 14.03.05, 19:56 Wysyłam po raz drugi, bo nie wiedzieć czemu za pierwszym razem tekst się nie ukazał. diakon Piotr 2 marca 2005 wycieczka duchowieństwa greckokatolickiej Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej odwiedziła starodawną katedrę we Włodzimierzu Wołyńskim i Muzeum Ikony Wołyńskiej w Łucku, gdzie przechowywany jest oryginał Chełmskiej Ikony (przybliżone datowanie - XI w.; w Polsce nie ma porównywalnego zabytku). Mieliśmy dużo szczęścia - Ikona będzie niezadługo oddana do ponownej, tym razem chyba ostatecznej konserwacji. Przywrócona zostanie część zakrytych dziś partii wizerunku: oko Matki Bożej i koniec Jej nosa, zwój w ręce Jezusa, większe partie złotego, oryginalnego tła itd. Nie jest już pokazywana zwiedzającym - bo już wyjęto ją z gabloty (specjalna niemiecka gablota utrzymująca stałą temperaturę, wilgotność itp.). Ikona stała zatem na stojaku w kącie przeznaczonego dla niej pomieszczenia. Można było podejść bardzo blisko (dotykać oczywiście nikt się nie ważył, ale fizycznie można Było to wielkie przeżycie duchowe, dogłębne i wzruszające. Zaśpiewaliśmy "Pod Twoju myłost'" i modliliśmy się w ciszy. Niestety, żadne słowa nie oddadzą intensywności i głębi tych chwil. Nie chciało się wychodzić z tej sali... Oprowadzająca nas po Muzeum pani dyrektor (?) zauważyła, że za pośrednictwem Ikony nadal dzieją się cuda. Jednym z nich było wyjątkowo łatwe i szybkie zdobycie środków finansowych na budowę siedziby Muzeum (jest to byc może jedyne muzeum na Ukrainie, które mieści się we własnym, specjalnie na ten cel zbudowanym budynku - a nie w budowli zaadaptowanej). Innym - fakt, że w tej muzealnej salce ramię w ramię modlą się duchowni zwalczających się wyznań - trzech odłamów prawosławia, ale także i inni (choćby greko- i rzymskokatolicy). Zresztą ludzie prości też tam zachodzą się pomodlić i twierdzą, że ich modlitwy są wysłuchiwane. Nawiązując do postawionego wcześniej na chełmskim forum internetowym pytania o ewentualny powrót Ikony do Chełma: odpowiedź krótka brzmi "nie", bo żadne państwo nie odda zabytku z XI w. (pomijam już fakt, że Ikona jest wschodnia, a świątynia na Górze znajduje się w posiadaniu katolików rzymskich). Ale warto być może wykorzystać fakt znajdowania się Ikony w Łucku dla budowania duchowego mostu między oboma miastami i, w konsekwencji, między oboma narodami... Nb. teraz można wykonywać bardzo dokładne kopie - jest oryginał! Jedną taką kopię nasza Archidiecezja podarowała do kościoła w Drohiczynie - koronacyjnym grodzie Króla Daniela. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Krótka relacja z Wołynia 14.03.05, 19:53 2 marca 2005 wycieczka duchowieństwa greckokatolickiej Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej odwiedziła starodawną katedrę we Włodzimierzu Wołyńskim i Muzeum Ikony Wołyńskiej w Łucku, gdzie przechowywany jest oryginał Chełmskiej Ikony (przybliżone datowanie - XI w.; w Polsce nie ma porównywalnego zabytku). Mieliśmy dużo szczęścia - Ikona będzie niezadługo oddana do ponownej, tym razem chyba ostatecznej konserwacji. Przywrócona zostanie część zakrytych dziś partii wizerunku: oko Matki Bożej i koniec Jej nosa, zwój w ręce Jezusa, większe partie złotego, oryginalnego tła itd. Nie jest już pokazywana zwiedzającym - bo już wyjęto ją z gabloty (specjalna niemiecka gablota utrzymująca stałą temperaturę, wilgotność itp.). Ikona stała zatem na stojaku w kącie przeznaczonego dla niej pomieszczenia. Można było podejść bardzo blisko (dotykać oczywiście nikt się nie ważył, ale fizycznie można Było to wielkie przeżycie duchowe, dogłębne i wzruszające. Zaśpiewaliśmy "Pod Twoju myłost'" i modliliśmy się w ciszy. Niestety, żadne słowa nie oddadzą intensywności i głębi tych chwil. Nie chciało się wychodzić z tej sali... Oprowadzająca nas po Muzeum pani dyrektor (?) zauważyła, że za pośrednictwem Ikony nadal dzieją się cuda. Jednym z nich było wyjątkowo łatwe i szybkie zdobycie środków finansowych na budowę siedziby Muzeum (jest to byc może jedyne muzeum na Ukrainie, które mieści się we własnym, specjalnie na ten cel zbudowanym budynku - a nie w budowli zaadaptowanej). Innym - fakt, że w tej muzealnej salce ramię w ramię modlą się duchowni zwalczających się wyznań - trzech odłamów prawosławia, ale także i inni (choćby greko- i rzymskokatolicy). Zresztą ludzie prości też tam zachodzą się pomodlić i twierdzą, że ich modlitwy są wysłuchiwane. Nawiązując do postawionego wcześniej na chełmskim forum internetowym pytania o ewentualny powrót Ikony do Chełma: odpowiedź krótka brzmi "nie", bo żadne państwo nie odda zabytku z XI w. (pomijam już fakt, że Ikona jest wschodnia, a świątynia na Górze znajduje się w posiadaniu katolików rzymskich). Ale warto być może wykorzystać fakt znajdowania się Ikony w Łucku dla budowania duchowego mostu między oboma miastami i, w konsekwencji, między oboma narodami... Nb. teraz można wykonywać bardzo dokładne kopie - jest oryginał! Jedną taką kopię nasza Archidiecezja podarowała do kościoła w Drohiczynie - koronacyjnym grodzie Króla Daniela. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: 15.03.05, 12:06 Witam po dłuższej nieobecności szanownych dyskutantów. Widzę, że dyskusja zachacza czasem o tematy podlaskie, głównie za twoją sprawą Wolfie. Tematem "na czasie" jest teraz u nas na Podlasiu wprowadzanie dwujęzycznych nazw a także przywracanie niekiedy nazw historycznych - czyli niespolonizowanych /np Trostianka zamiast Trześcianka itp/. Katalizatorem dyskusji na temat nazw i języków pomocniczych stało się uchwalenie ustawy o mniejszosciach. Na forum Gazety Białystok ukazały się odpowiednie tematy / chyba Wolfie uczestniczysz ?/ i dyskusja rozgorzała ponownie, jak przy okazji każdego tematu mniejszościowego poruszanego na forum Białystok. Okazuje się, że jak zwykle wrogami mniejszości są w większości osoby pochodzące z mniejszości a także Polacy, nie za bardzo zorientowani w temacie, ale na wszelki wypadek "antyruscy". Choć są i tacy którzy bronią praw mniejszości, rozumiejąc chyba, że jest to świadectwem normalności. Dyskusja na forum a także wypowiedzi działaczy mniejszościowych, głównie białoruskich oraz wójtów gmin uważanych za białoruskie pokazuje jak powierzchowna jest na Podlasiu świadomość białoruska. Mimo ok 46 tys deklaracji białoruskości w ostatnim spisie powszechnym mieszkańcy i samorządowcy nie przejawiają specjalnego zainteresowania walką o w końcu swoje narodowe interesy czyli nadanie językowi statusu urzędowego i wprowadzenie nazw białoruskich obok polskich na znakach. Argumentacja jest tu różna. Samorządowcy bronią się brakiem środków na wprowadzanie zmian i cynicznie, moim zdaniem odkładają decyzję na później, kiedy to mieszkańcy zadecydują w konsultacjach społecznych czy chcą aby ich miejscowość miała dodatkową nazwę po białorusku pisaną cyrylicą. Wójtowie skłądająć takie deklaracje są oczywiście spokojni - wiedzą na 100 % że większość ludności nie wyrazi chęci "afiszowania" się białoruskością. Więc w tym przypadku mogą pozwolić sobie na demokrację- konsultacje społeczne. Działacze białoruscy przedstawiają sprawę inaczej - ludzie nie zechcą nazw i języka w urzędach bo są zastrzaszeni przez większość. Dodam, że Litwini z tego samego Podlasia już nie czują się zastrzaszeni i planują wkrótce nazwy litewskie we wszystkich swoich wsiach. Gdzieś w tej dyskusji pojawia się jeszcze trzeci głos - głos Ukraińców Podlasia, zwracających wciąż uwagę na to, że może z tą białoruskością nie do końca wszystko jest tak jak trzeba, może niektóre nazwy mają ukraińskie brzmienie i pisanie ich po białorusku zmieni ich brzminie, może białorskość częsci Białorusinów nie do końca jest prawdą. Oczywiście głos Ukraińców jest tu najmniej ważny- w końcu za takich uznało się tylko 1400 osób, ale w sytuacji gdy istnieje dostęp do mediów, nasze organizacje, zespoły, i dosyć duża grupa ludzi którzy jednak uznają ukraińskie argumenty za słuszne także ten głos staje się słyszalny. Niektórzy z wójtów używają nawet "ukraińskiego" argumentu aby nie wprowadzać nazw białoruskich w swoich gminach. Oczywiście robią to tylko po to aby nie zajmować się problemem a nie z sympatii do Ukraińców, ale i to świadczy w jakimś stopniu o sile naszych argumentów. Ostatnio na łamach miesięcznika białoruskiego Czasopis rozpoczęła się nawet dyskusja o nadaniu wyższego statusu gwarom podlaskim poprzez propagowanie ich w mediach białoruskich i pewną formę kodyfikacji tego języka - coś podobnie jak z gwarami u Łemków. I tu niespodzianka - działacze i dziennikarze białoruscy w końcu przyznali, że gwary południa Białostocczyzny, między Bugiem i Narwią, są rzeczywiście ukraińskie. Oczywiście wg nich o niczym to nie świadczy, bo ludzie tak tam kochają białoruskość że i ojczysta mowa tego nie zmieni, ale jest to jakaś zmiana w stanowisku do tej pory opisującym Ukraińców na Podlasiu jako zdrajców Białoruskości za dolary z Kanady od tamtejszych Ukraińców, i o zgrozo grekokatolików, lub grupę stworzoną przez polski wywiad do zniszczenia jakże silnej mniejszczości białoruskiej. Chyba jednak tak naprawdę zrozumieli, że białoruskośc na Podlasiu nie jest tak silna i że trzeba coś z tym robić by nie zanikła wogóle. Drogą do tego ma być powstanie grupy Biąłorusinów ukraińskojęzycznych na Podlasiu i południu Białorusi. A analogia - no niby Szwajcarzy czterojęzyczni. Zobaczymy co dalej z tego będzie. Kolejny już numer Czasopisu potwierdza, że chyba ukrainojęzyczni Białorusini Podlasia wzięli sobie tę teorię do serca. Zresztą sami zobaczcie - kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czasopis/index.htm Myślę, że w kilku miejscowościach w gminach ukrainojęzycznych zostaną wprowadzone nazwy białoruskie. Na pewno w żadnej gminie białoruskojęzycznej coś takiego nie przejdzie. Ale może przynajmniej w tych paru miejscowościach zapis białoruskimi literami zachowa nazwę gwarową czyli ukraińską. Zresztą sami Białorusini zaczęli coś takiego postulować, rozumiejąc, że nawet ludzie nazywający się Białorusinami w kontakcie z prawdziwą białoruskością zaczynają rozumieć, że coś tu nie gra. Ot takie podlasie paradoksy. PS. Wolfie - przeczytałem parę postów wyżej, że bliska ci jest ukraińskość i biłoruskość na POdlasiu, a ja pewnie się z tobą nie zgodzę. Myśl, że nie masz racji uważajacmnie za neofitę Ukraińca a co za tym idzie osobę z klapkami na uszach. W swojej drodze do ukraińskości spotkałem się siłą rzeczy z argumentami obu stron. Musiałem to wszystko przetrawić aby wyciągnąć jakieś wnioski. I na pewno nie uważam, że na Podlasiu mieszkają sami ogłupieni białorusko- komunistyczną propagandą Rusini-Ukraińcy. Fakt istnienia Białorusinów jest tu dla mnie oczywisty. Potrafię nawet zrozumieć ludzi z obszarów ukraińskojezycznych, którzy także przyjęli orientację białoruską. Wiązało się to z wieloma sytuacjami - a to z niedoinformowaniem, a to stereotym a to wybór mniejszego zła czy po prostu wiara w skutecznośc i prawdziwość wyboru. Natomiast nie zgadzam argumentami że Ukraińcy na Podlasiu są po to by rozbijać biąłoruskość lub że pasą się na ukraino - uniackich dolarach. Takie argumenty pojawiają się wciąż w prasie białoruskiej - i tylko z nimi się nie zgadzam, jak i ruch ukraiński na Podlasiu, a nie z faktem istnienia tu białoruskości. free.ngo.pl/nadbuhom/ukrajinci_bilorusy/ukrajinci_bilorusy.htm Tę autentyczną wspieram, interesuję się nią i wcielam w życie - mam wielu znajomych Białorusinów etnicznych z którymi nie mam żadnych problemów tożsamościowych. Te dotyczą tylko ukrainofonów zza Narwi. To nie nasza wina, zę taka sytuacja panuje na Podlasiu. Odpowiadają za nią głównie siły nieprzychylne tak Biąłorusinom jak Ukraińcom. NAtomiast od nas na pewno zależy by konflikt sprowadzał się tylko do dyskusji a nie ruchów"poniżej pasa", bo te nie służyłyby na pewno obu społecznościom. Zresztą chyba nie ma takiego zagrożenia - widzą je głównie ci którzy widzieliby Polskę jako kraj monoetniczny i monoreligijny. A to chyba nie możliwe w dzisiejszych czasach - czy to siękomuśpodoba czy nie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
darino pusty wpis ! 17.03.05, 00:11 Wpisałem się, ażeby nie szukać daleko wątku ! Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Stanie, klęczenie, siedzenie w cerkwiach gr.kat. 17.03.05, 00:58 Kwestia postawy wiernych na Boskiej Liturgii w Kościele greckokatolickim nie jest czymś, co można w sposób łatwy i nieskomplikowany wyłożyć. Praktyka różnych krajów, diecezji, parafii, środowisk, osób nawet – bywa różna. Mnie zawsze uczono – i tego się trzymam – że na Liturgii zasadniczo się stoi, nie klęka się w ogóle, natomiast siedzieć można podczas Lekcji (Apostoła) i kazania oraz ew. ogłoszeń (jeśli byłyby dłuższe), przy czym z zastrzeżeniem, że w cerkwi ławek być nie powinno, a siedzenia są dla osób starych i chorych. Wystarczy atoli pojechać do cerkwi warszawskiej na przykład (Miodowa 16), by być świadkiem innej praktyki – siadania na niektórych przynajmniej ekteniach, klękania na anaforze i przed Komunią itp. Zdaje się, że mniej więcej odwzorowuje się tam zasady zawarte w niektórych modlitewnikach z diaspory zachodniej. Dla przykładu - cenny skądinąd i dość ładnie wydany modlitewnik „Hospody, do Tebe woznoszu duszu moju” (Melbourne 1991) kwestię postawy laików ujmuje tak: stojąca na początku, na ektenii pokoju i antyfonie (-ach) siedząca, od hymnu „Jednorodzony” do nagłówka perykopy apostolskiej stojąca, na Lekcji siedząca; na „Alleluja” wierni znów stają, siadają na kazanie i powstają aż na Pieśń Cherubinów. Klękają na anaforze przed Pieśnią Serafinów, powstają przed teotokionem. Siadają na ektenię „Wszystkich świętych wspomniawszy...”, powstają na „Ojcze nasz”, klękają przed podniesieniem Baranka, powstają na „Niech się napełnią wargi nasze” (oczywiście, kto przystępuje do Komunii, siłą rzeczy musi wstać na Komunię, ale modlitewnik zakłada chyba, że po przyjęciu Komunii wraca się do postawy klęczącej) i tak do końca stoją. W naszej cerkwi lubelskiej są skromniutkie ławki z historycznego jej wyposażenia, łącznie może tam siedzieć z osiem osób (tego nie moglibyśmy zmienić, cerkiew nasza jest obiektem muzealnym, w założeniu odtwarzającym stan z lat trzydziestych XX w., stąd też np. okropne schody przy ołtarzu, zakazane przez nasze przepisy liturgiczne i bardzo niewygodne dla celebransów), poza tym są składane krzesła, których ilość można regulować według potrzeby. Zaś praktyka co do postawy jest taka, że zasadniczo nikt nie klęka (czasem jednostki, najczęściej chwilowi goście z Ukrainy), studenci i doktoranci najczęściej stoją cały czas, emeryci siedzą (mniej więcej jak w opisywanym modlitewniku – na ekteniach, Lekcji, kazaniu). Zdarza się, że nie tylko emeryci tak postępują, co mnie osobiście razi – jak tu się modlić słowami „Hospody, pomyłuj!” na siedząco? Staruszków można jeszcze usprawiedliwić kiepską kondycją, ale osoby młode czy w średnim wieku – nie bardzo... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Powoli wracam :-) 17.03.05, 08:47 Tak się jakoś zbiegło,że moje problemy zdrowotne zbiegły sie z totalną klapą dotychczasowego /7-letniego/ PC. Teraz już ze mną jak i nowym kompem jest super ;-0 Bardzo cieszę się z postów Księdza Piotra - no jest znowu badzo ciekawych tekstów do poczytania i tematów do dyskusji. A ... widzę i ciekawy post Andrijki. Dzisiaj dwa tematy - w tą niedzielę zaczął się Wielki Post w Kościele Wschodnim - z pewnością Prawosławnym - a jak jest u Księdza Piotra w Lublinie ???? Bo wschodnia Wielkanoc / Pascha/ przypada ponoć w tym roku na 1 maja ;-))) tak tak - serio !!!! I drugi temat - oglądnąłem jakieś 2 tyg. temu reportaż w TV o otwartym/poświęconym ???/ nowym kościółku w Czystogarbie - dawnej łemkowskiej wiosce pomiędzy Jaśliskami a Komańczą. Obecni mieszkańcy /bardzo biedne "sierotki" po PGR / zdobyli się na wybudowanie całkiem ładnego kościółka.Cierkiew w tej wiosce zniszczono w latach 50-tych. Ale teraz totalny optymizm - wystrój tego kościoła wykonał znany podkarpacki Ikonopis Pan Zdzisław Pekalski z Hoczwi. A obrazy ołtarzowe i drogi krzyżowej wykonał na ... starych deskach podłogowych pochodzących z wyremontowanej /bardzo pieknie - chociaż może zbyt cukierkowo - przepieknej cerkwi łemkowskiej w Wisłoku Wielkim/ Jak opowiadał sam Mistrz Pękalski - zdemontowane dechy leżaly gdzieś po wiatą, dechy stare wygniecione kolanami i stopami Łemków wisłockich. No i doczekały sie nowej "nobilitacji" - biedaki z Czystogarbu modlą sie do pieknych obrazów wykonanych na deskach pamietających czasy moddlita "Hospody pomyłujsia" Mnie to połaczenie straego z nowym bardzo sie podoba - jesli nawet msze konsekracyjną poprowadził "nie mój bohater" - abp Michalik Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Sława Isusu Christu Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Jeszcze o postawie w cerkwi ("karpatoruskiej") 17.03.05, 20:35 piotrzr napisał: > Tak się jakoś zbiegło,że moje problemy zdrowotne zbiegły sie z totalną klapą > dotychczasowego /7-letniego/ PC. Teraz już ze mną jak i nowym kompem jest > super ;-0 No to super. :-) > Bardzo cieszę się z postów Księdza Piotra - no jest znowu badzo ciekawych > tekstów do poczytania i tematów do dyskusji. > A ... widzę i ciekawy post Andrijki. Istotnie. > Dzisiaj dwa tematy - w tą niedzielę zaczął się Wielki Post w Kościele > Wschodnim - z pewnością Prawosławnym - a jak jest u Księdza Piotra w > Lublinie ???? Poza parafią warszawską grekokatolicy w Polsce stosują się do kalendarza juliańskiego. Post rozpoczęliśmy zatem razem z prawosławnymi. Nb. pierwszym dniem postu jest poniedziałek (liturgicznie zaczynający się skądinąd od nieszporów niedzielnych). > Bo wschodnia Wielkanoc / Pascha/ przypada ponoć w tym roku na 1 maja ;-))) tak > tak - serio !!!! Owszem, i co z tego? Gdzieś za bardzo schyłkowej komuny 1 maja był chyba Poniedziałek Wielkanocny - i człowiek szedł z Liturgii (a wtedy odprawialiśmy w centrum miasta, przy Zielonej 3) wśród tego całego sztafażu bolszewicko- ludycznego... > biedaki z Czystogarbu modlą sie do pieknych obrazów wykonanych na deskach No nie wiem, czy to się godzi, malować obrazy święte na deskach z podłogi. Jakoś mi to nie pasuje. > pamietających czasy moddlita "Hospody pomyłujsia" "POMYŁUJ"! Bez "-sia", bo to nie nad Sobą ma się Pan Bóg zmiłować, lecz nad modlącymi się. > Mnie to połaczenie straego z nowym bardzo sie podoba - jesli nawet msze > konsekracyjną poprowadził "nie mój bohater" - abp Michalik Było nie było, biskup miejsca. > Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Przyłączam się! > Sława Isusu Christu Sława nawiky! A na koniec link do tekstu Liturgii po angielsku w wersji "karpatoruskich" grekokatolików z USA, gdzie są podane rubryki co do postawy laikatu: www.byzantines.net/liturgy/liturgy.htm Właściwie zgadza się z tym, co podaje modlitewnik australijski. Trzeba jednak pamiętać o tym, że "karpatorusini" mają inne zasady skracania tekstu Liturgii. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Sprawy podlaskie i Wielki Post 17.03.05, 21:31 Witam serdecznie wszystkich Forumowiczow. Ostatnio troszke oderwalem sie od forum, ale juz wracam do regularnych wypowiedzi:) Na poczatek chcialbym serdecznie pozdrowic Ciebie Piotrze, mam nadzieje, ze juz wszystko w porzadku. Od mojej ostatniej bytnosci nazbieralo sie troche nowych tematow, wiec postaram sie po krotce do nich odniesc. Andrijko napisal "Wolfie - przeczytałem parę postów wyżej, że bliska ci jest ukraińskość i biłoruskość na POdlasiu, a ja pewnie się z tobą nie zgodzę. Myśl, że nie masz racji uważajacmnie za neofitę Ukraińca a co za tym idzie osobę z klapkami na uszach. W swojej drodze do ukraińskości spotkałem się siłą rzeczy z argumentami obu stron. Musiałem to wszystko przetrawić aby wyciągnąć jakieś wnioski. I na pewno nie uważam, że na Podlasiu mieszkają sami ogłupieni białorusko- komunistyczną propagandą Rusini-Ukraińcy." Mam obawy, ze zostalem troche zle zrozumiany. W zadnym wypadku nie uwazam Ciebie za, jak to okresliles, Ukrainca-neofite. Chcialem tylko powiedziec, ze dla mnie sprawa nie jest prosta. Moi przodkowie z Podlasia to zarowno Ukraincy, jak i Bialorusini. Mam wiekszy problem z samookresleniem juz chociazby z tego powodu. Zdaje sobie sprawe z ukrainskosci ziem miedzy Bugiem a Narwia. Kilka razy pisalem juz, ze jezykowo blisko mi do ukrainskich przodkow. Poza tym ta "ruska" swiadomosc przechowala sie wlasnie u nich. Rodzina pochodzenia bialoruskiego jest bardziej spolonizowana i raczej tylko pamieta o korzeniach, ale ma do tego faktu podejscie mowiace o tym jak o czyms klopotliwym. "Ruskosc" zostala mi prtzekazana wlasnie przez "ukrainomowna" czesc rodziny, a dziadek, pochodzenia bialoruskiego, raczej dlugo tych tematow nie poruszal. A to co napisalem, ze spotka sie to z Twoja odpowiedzia... Chodzilo mi raczej o fakt, ze dla Ciebie Twoje pochodzenie jest sprawa oczywista, a dla mnie jest to blizej nieokreslona "ruskosc". Poza tym sprawe utrudnia fakt, ze mieszkam daleko od Podlasia (ale kilka razy do roku staram sie tam byc:) "Natomiast nie zgadzam argumentami że Ukraińcy na Podlasiu są po to by rozbijać biąłoruskość lub że pasą się na ukraino - uniackich dolarach" Z tymi argumentami ja rowniez zupelnie sie nie zgadzam, takie podejscie swiadczy wlasnie o tym jak slabo "umocowana" jest tam bialoruskosc. Po lekturze zalinkowanych przez Ciebie tekstow pewnie jeszcze porusze te sprawy. Mam nadzieje, ze chociaz troche wyjasnilem watpliwosci i udalo mi sie nikogo nie urazic. Nie bede juz meczyc Was osobistymi wywodami i przejde do wypowiedzi dotyczacych Postu. Dziekuje Diakonowi Piotrowi za odpowiedz i, jak zwykle sprostowania. Mam jeszcze jedno pytanie, czy w Kosciele grkokatolickim jest czytany Wielki Kanon Sw Andrzeja z Krety? W Cerkwi prawoslawnej post trwa od niedzieli po zakonczeniu Wieczerni, czyli chyba tak samo jak u grekokatolikow. Tak samo jak Swieta. Przepraszam, ze moja wypowiedz jest tak chaotyczna, ale wynika to z ilosci tematow jaka sie uzbierala. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: Sprawy podlaskie i Wielki Post 18.03.05, 00:34 wolf_wwa napisał: > Dziekuje Diakonowi Piotrowi za odpowiedz i, jak zwykle sprostowania. Nie ma za co. :-) > Mam jeszcze > jedno pytanie, czy w Kosciele grkokatolickim wtrącę małe sprostowanko: po polsku "greCkokatolickim" > jest czytany Wielki Kanon Sw > Andrzeja z Krety? Oczywiście, w cerkwi lubelskiej na przykład "poweczerije" z Kanonem św. Andrzeja było w poniedziałek. > W Cerkwi prawoslawnej post trwa od niedzieli po zakonczeniu Wieczerni, czyli > chyba tak samo jak u grekokatolikow. Liturgicznie - nieszpory rozpoczynają następny dzień. Kalendarzowo jednak pierwszy dzień Postu jest w poniedziałek. > Pozdrawiam > R. Ja również! Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Skoro już mowa o kalendarzu... 18.03.05, 00:42 ...to pozwolę sobie wkleić mój artykuł wydrukowany w styczniowym numerze miesięcznika "Błahowist", poświęcony dyskusji na temat zmiany kalendarza. Artykuł jest po ukraińsku, dotąd w sieci nie był publikowany. Wyłożony w nim pogląd jest nieco przewrotny: relatywizuję problem kalendarza, wskazując na ważniejsze sprawy. Про календар чи про перспективи УГКЦ в Польщі? Розпочата вже давніше, ще до спільного Собору єпархій УГКЦ в Польщі (березень 2002 р.), публічна дискусія на тему церковного календаря не вщухає. Започаткував її, мабуть, о. протоієрей Богдан Панчак, беруть в ній участь миряни (панове О. Захарко, В. Шуфлят, анонімний В.М., О. Вергун, А. Шмигельський), та з особливою вагою пролунав тут голос Преосвященного Кир Володимира, Єпископа Вроцлавського і Ґданського – поміщене в № 5/2004 “Благовіста” послання від 29 квітня 2004 р., присвячене результатам проведеного взимку опитування мирян єпархії стосовно календарної справи. Вагомість послання Владики Володимира не лише в тому, що автор – один з двох єпископів УГКЦ в Польщі і його заохота до дискусії має офіційний характер; не менш важливе й те, що подані в посланні підсумки опитування - це єдиний такого маштабу солідно підготовлений матеріял, який виходить поза суб’єктивні погляди одиниць. Правда, подібне опитування провів 1993 року ієромонах Ігор Гарасим з Василіянського Чину, намагаючися пізнати не лише погляди і суспільну характеристику опитуваних (вік, освіта тощо), але й мотивацію, що стояла за вибором ними старого чи нового календарного стилю. Прецікава стаття о. Ігоря (див. І. Гарасим, Суспільно-релігійні процеси в житті УГКЦ в Польщі, “Календk Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Bramka jakaś dziwna.... 18.03.05, 00:45 ...urywała zawsze, ale teraz to już przesada! Tak czy inaczej, przekroczyliśmy granicę 1300 wypowiedzi. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Posty, numery...,pytania 18.03.05, 07:57 Witam serdecznie. No rzeczywiście nabiliśmy wspolnie sporą liczbę postów.A z tego co widzę ruszył na forum przemyskim całkiem ładnie budujący sie wątek grekokatolicyzmu przemyskiego. Radku !!! wpadaj do przemyśla !!!! A księdzu Piotrowi dziękuję za link do strony z liturgią bizantyjską po angielsku.Muszę przyznać że najbardziej rrzuciły mi sie w oczy owe liczne prośby modlitewne typu "Boże zmiłuj sie nad nami " opisane po angielsku. Co do kalendarza - jak widać z dotychczasowej dyskusji z Radkiem przy okazji świąt rozmaitych - róznie z tym jest w Polsce. Bo z tego co widzę to prawosławie warszawskie raczej sie dostosowało do "nowego stylu" kalendarzowego. A teraz pytanie do Ksiedza Piotra - ile jest parafii greckokat. i prawosławnych w Lublinie?? Jak trafić na Warszawską do owego skansenu i możliwości "nawiedzenia " tamtejszej cerkwi /czy jedynej w tym zespole???/może wiosna zaprowadzi mnie w tamte rejony :-)/ NO i jeszcze jedno - w trakcie ostatniego pobytu we Lwowie trafiłem m.in. do krypty unickich biskupów u św. Jura. I tam zobaczyłem na malym stoliku przed ołtarzykiem... wyłozone chleby /chyba trzy bochenki/. I tu pytanie - czy była to jakaś forma ofiray za dusze zmarłych ?? Jakie jest znaczenie takich ofiar /?/ Pozdrawiam... jak zawsze No i brawo - 1300 post - Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Posty, numery...,pytania i kalendarz 18.03.05, 22:29 Witam Faktycznie na zachodnim brzegu Wisly w Cerkwi obowiazuje nowy styl. Nie dotyczy to jednak Swiat Wielkanocnych. W tym przypadku wszyscy prawoslawni obchodza je jednego dnia tj. 1 maja. Jest to Swieto ruchome, wiec jego data jest obliczana. Piotrze, czy chodzi Tobie o takie chleby? orthphoto.net/photo.php?id=782&id_jezyk=2# Jesli tak, to sa one zwiazane z Panichida czyli nabozenstwem zalobnym, ktore odprawia sie w intencji zmarlych. Na dzis juz koncze pisanine i zabieram sie za polecane przez Was strony i watki na forum Zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ofiarna prosfora !!!!!!!!! 19.03.05, 11:37 Wielkie dzięki RADKU. A więc owe chleby to pamiątka Panichydy - modlitwy za zmarłych odprawianej w krypcie Unickich Metropolitów LWOWSKICH. Również życzę dobrego , weekendowego wypoczynku. Wyobraź sobie że w Przemyskiem nadal funckcjonują "gierkowskie" nazwy miejscowości które ponoć mialy być przywrócone po 1981 na stare, historyczne,"ruskie nazwy... Przykłady znalazłem w dyskusji na forum przemyśl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaa w przemyślu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 20:54 u nas w soborze władyczym na liturgii z chórem dyrygent dzwoni dzwoneczkiem w pewnych momentach nabożeństwa. to chyba jakiś latynizm. nikt na to nie zwraca uwagi, chyba żeby nie robić panu włodziowi przykrości (świetny i święty człowiek). większośc się śmieje pod nosem. mnie dzwoneczek nie przeszkadza, ale wydaj mi się zbędny. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: w przemyślu 21.03.05, 12:04 Gość portalu: jaa napisał(a): > u nas w soborze władyczym na liturgii z chórem dyrygent dzwoni dzwoneczkiem w > pewnych momentach nabożeństwa. to chyba jakiś latynizm. Oczywiście - dzwoneczki te wzięły się z naśladowania Mszy łacińskiej, celebrowanej po cichu i po łacinie. Tam miały sens - oznajmiały wiernym, że trzeba klęknąć/wstać. W naszej Liturgii "głośnej" sensu nie mają. > nikt na to nie zwraca > uwagi, chyba żeby nie robić panu włodziowi przykrości (świetny i święty > człowiek). Pan Włodzimierz kiedyś w jakimś liście do redakcji stwierdził, że Metropolita mu zabraniał. Jak widać bez skutku. Ponieważ chodzi o człowieka starszego, zasłużonego i w dodatku niewidomego - trudno mówić o jakichś "represjach". > większośc się śmieje pod nosem. mnie dzwoneczek nie przeszkadza, > ale > wydaj mi się zbędny. ;) Owszem, co więcej - jest surowo zabroniony przez nasze prawo liturgiczne, konkretnie "Ordo celebrationis Vesperarum, Matutinis et Divinae Liturgiae iuxta recensionem Ruthenorum" z 1944 r. wydane przez Rzym. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: w przemyślu 21.03.05, 12:20 No proszę - ja myślałem,że ten post "jaa" to jakiś żart - a to całkiem poważnie postawiony problem !!!! Niedawno wyraził Ksiądz wątpliwości czy stosowne jest malowanie obrazów "ikonopodobnych" na owych podłogowych dechach przez Pękalskiego . Myślę że jego obrazy są raczej sztuką czerpiącą tematykę z ikon niż ikonowym malarstwem religijnym. Ostanio spotkałem się z obrazami czerpiącymi natchnienie m.in. z "klejm" ikony św. Mikołaja , w tym miedzy innymi obraz przedstawiający cud ratowania przez owego świętego łodzi pośród burzy morskiej oraz wspołczesne interpretacje "prazdników". Myslę żę i w tym przypadku to tylko sztuka ikononąsladowcza. Zastanawiam sie jednak co może przesądzać ,żę obraz jest Ikoną w sensie religijnym ??? I jeszcze pytanie - gdzie mozna znaleść opisy i wyjaśnienia owych 'Klejmowych" scenz życia np św. Mikołaja czy ś. Paraskewy ?? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciek opisy ikon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 16:33 W księgarniach świetna pozycja: Konrad Onasch i Annemarie Schnieper "Ikony- fakty i legendy". Polecam!!! Cholernie droga!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: opisy ikon 21.03.05, 21:43 Witam Dzis w zwiazku z duzym nasileniem prac domowych tylko zalinkuje troche tekstow dotyczacych ikon. Moze chociaz troche informacji okaze sie dla Ciebie Piotrze wartosciowych. www.cerkiew.pl/prawoslawie/text.php?id=75 www.cerkiew.pl/prawoslawie/ikonogr.php Pod tym drugim linkiem kryje sie alfabetyczny spis przedstawien ikonograficznych Swietych Cerkwi prawoslawnej. Jezeli bedziesz Piotrze zainteresowany ta tematyka to w srode napisze cos od siebie. Jutro mam w domu uroczystosc wiec nie bede mial okazji odezwac sie, ale w srode oczywiscie wracam do dyskusji. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Ekumenizm 21.03.05, 21:47 I jeszcze dwa ciekawe linki zanim wroce do produkcji salatek dla jutrzejszych gosci:)) www.cerkiew.pl/news.php?id=2741 www.cerkiew.pl/news.php?id=2743 Jescze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Zakaz używania dzwoneczków 22.03.05, 03:13 piotrzr napisał: > No proszę - ja myślałem,że ten post "jaa" to jakiś żart - a to całkiem > poważnie > postawiony problem !!!! Oto oryginalny tekst zakazu dzwoneczków: 10. (...) usus tintinnabuli (...) excluditur. /Ordo celebrationis..., ed. 2, Romae 1953, s. 5/ i przekład ukraiński: 10. (...) wżywannia dzwinoczkiw (...) wykluczajet'sia. /Typyk Ukrajinśkoji Katołyćkoji Cerkwy układenyj o. Isydorom Dolnyćkym (perekład z cerkownosłowjanśkoji). Z dodatkom oficijnoho "Ustawu Bohosłużiń" 1944 roku, Rym 1992, s. 528/ > Niedawno wyraził Ksiądz wątpliwości czy stosowne jest malowanie > obrazów "ikonopodobnych" na owych podłogowych dechach przez Pękalskiego . > Myślę że jego obrazy są raczej sztuką czerpiącą tematykę z ikon niż ikonowym > malarstwem religijnym. Jak zwał, tak zwał. O ile zrozumiałem, wiszą w kościele i pełnią funkcję kultyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr ikony, etc 22.03.05, 11:37 Witam serdecznie - najpierw wyrażam swój podziw dla Księdza Piotra - MO MO o 3 nad ranem siąść przy kompie i precyzyjnie formułować myśli ... pełen mój podziw :-) Dziekuję Maćku za podpowiedź - ja w tym miesiący jestem pod finansową kreską więc zakup najciekawszej nawet pozycji "ikonowej" nie wchodzi w grę. Dzieki Radku za linki - szczególnie zainteresowały mnie te "ekumeniczne" - potwierdza sie że frańciszkanie sanoccy powoli tworzą ekumeniczne centrum w swym klasztorze i pieknym, gotyckim kosciele w sanockim rynku. Brawo !!! Pytając o św. Mikołaja dwa słowa wyjasnienia - zaitrygowały mnie małe obrazki na marginesach /klejmach/ jego Ikony. Z reguły przedstawiają sceny z życia lub sceny cudów mających miejsce jeszcze za jego zycia.w tym narodzenie,wuświęcenie na biskupa,uciszenie burzy na morzu,uzdrowienie opetanego,wybawienie od ścięcia niewinnie skazanego, ukazanie się we śnie trzem skazanym,takoż i cesarzowi Konstatynemu w śnie,przniesienie relikwi, wybawienie św. Dymitra z topieli,sceny zakupu i przekazania kobierca itd. Oto znalazłem też i opracowanie na ten temat "Ikonografia św. Mikołaja w malarstwie ikon ukrainskich XV - XIX wieku" pana Piotra Malca / Magury 93/ - ale nigdzie /dość licznych opracowaniach "ikonowych" z mej biblioteki/ nie mogę sie doszukać szczególowego opisu zdarzeń wykazanych na klejmach.W tym opracowaniu jest np i klasyfikacja typow przedstawień owego swiętego i dokładny opis "typowego" stroju biskupiego i cytat z Eweangelii św. Jana /Jan 10,11-12/ uwieczniany na ikone na stronach odmalowaego Ewangieliarza trzymanego przez owego świetego. Ale szukam dalej :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr obrazy Pekalskiego 22.03.05, 11:49 diakon.piotr.ukgk napisał: > Jak zwał, tak zwał. O ile zrozumiałem, wiszą w kościele i pełnią funkcję > kultyczną. No tak - zdobią ściany nowegó kościoła w Czystogarbie. Ale oglądając je w tv-migawce - zachęciły mnie do wstapienia tam w trakcie wiosenno weekendowego auto-spaceru w tamten teren Odpowiedz Link Zgłoś
darino odbieranie cerkwi przed II wojną światową ? 23.03.05, 01:22 Czytając historię cerkwi w Kuźminie w mojej gminie Bircza (niestety źródła nie pamiętam) przeczytałem, że budynek odebrano grekokatolikom w 1938 roku (!) i przeznaczono na kościół rzymskokatolicki. Czy przed wojną było wiele takich przypadków ? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Kuźmina 23.03.05, 15:46 Cytowałem tu kiedyś wspomnienia pana Włodzimierza Marczaka "Ukrainiec w Polsce cz.1" Sanok 1994 /Oficyna wydawnicza muzeum historycznego w sanoku/ Pisał on "W naszych okolicach,we wsi Kuźmina,władze powiatowe w Przemyslu podburzyły polską ludność,ażeby zabrały Ukraińcom cerkiew. Do nas przyjechal poslaniec na koniu z Kuźminy z prośbą o pomoc przeciw temu bezprawiu. Rozpoczęly się bójki między Polakami a Ukraińcami, a ze Polaków było we wsi stosunkowo mało, przyszła im z pomocą policja, a potem wojsko. Finał tej walki był taki,ża cerkiew zamknieto, a kilkudziesieciu Ukraińców aresztowano. Osmiu z nich wysłano do Berezy Kartuskiej." Nie wiem D. czy na Podkarpaciu było wiecej takich przypadków. Temat zmasowanej akcji "rewindykacyjnych" na Podlasiu i Chełmszczyźnie linkowal tu kiedyś Radek-Wolf - tam w latach 30-tych niszczono lub latynizowano cerkwie na masową skale . A tak w ogole to muszę Ci powiedzieć ze "pas cerkwi" od Kuzminy po Krościenko i Brzegi Dolne jest przepiękny. Najładniejsze tam - jest chyba cerkiewki w Wojtkowej i w Roztokach. A i Liskowate, krościenko,Łodyna i Brzegi warte zobaczenia . A że szosa dobra - to i łatwo wszystkie oglądnąć Może napiszesz nam tu coś na ten temat ??? Tylko nie biegaj w Wielkanoc za rogami - sam linkowałes u siebie groźby leśników :-)))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Swiety Mikolaj Cudotworca 23.03.05, 21:30 Witam Pytales Piotrze o opisy wydarzen z zycia Sw. Mikolaja Cudotworcy (tak wywnioskowalem z Twojego postu). Moze ten link odpowie na Twoje pytania. Faktycznie przy opisach ikon trudno czasem znalezc wiecej informacji dotyczacych przedstawianego Swietego. Troche informacji na interesujacy Ciebie temat znajduje sie na stronach gdanskiej parafii prawoslawnej Sw Mikolaja. "Święty Mikołaj otrzymał od Boga dar przewidywania, więc kiedy wyruszył na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, zapowiedział marynarzom, że czeka ich straszna burza. Burza rozpętała się w rzeczy samej, ale modlitwy świętego uspokoiły morze. Mikołaj wskrzesił również marynarza, który spadł z masztu. Podczas pielgrzymki drzwi jedynej wówczas na synajskiej górze świątyni same otworzyły się przed świętym. Mikołaj wrócił z Palestyny otoczony nimbem sławy, gdyż towarzyszący mu żeglarze opowiedzieli ludziom, że uciszył on modlitwą rozszalałe fale." www.orthodoxgd.republika.pl/patron.htm Po lekturze mozna rowniez obejrzec kilka ikon Sw. Mikolaja www.orthodoxgd.republika.pl/ikon.htm Pozdrawiam i zycze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa 1938 23.03.05, 22:30 Zastanowil mnie post Darino. Musialem go powoli "przetrawic" i..... w zasadzie nic to zastanawianie sie nie dalo. Wydaje mi sie, ze taki przypadek to chyba jednorazowy wybryk lokalny. Uwarunkowania historyczne byly zupelnie inne na Podkarpaciu niz na Chelmszczyznie czy Podlasiu. Na terenach bylego zaboru rosyjskiego chodzilo glownie o zmniejszenie ilosci prawoslawnych uznawanych za "relikt" zaborow i pozostalosc rusyfikacji. Starano sie tez odebrac cerkwie ktore byly zbudowane za czasow Unii (chociaz oczywiscie nie tylko) i przez to uznawano je za przynalezne Kosciolowi katolickiemu. Oprocz tego dochodzi tez (choc wczesniejsza i raczej malo udana) akcja neounijna. Wczesniejsze tego typu akcje dotyczyly calej II RP, ale tylko swiatyn prawoslawnych, grekokatolikom nic nie zabierano. Moze ktos z Forumowiczow naswietli ta sprawe? Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: 1938 24.03.05, 03:04 wolf_wwa napisał: > Zastanowil mnie post Darino. Musialem go powoli "przetrawic" i..... > w zasadzie nic to zastanawianie sie nie dalo. Wydaje mi sie, ze taki przypadek > to chyba jednorazowy wybryk lokalny. Wypada się z tym zgodzić. > Uwarunkowania historyczne byly zupelnie > inne na Podkarpaciu niz na Chelmszczyznie czy Podlasiu. Na terenach bylego > zaboru rosyjskiego chodzilo glownie o zmniejszenie ilosci prawoslawnych > uznawanych za "relikt" zaborow i pozostalosc rusyfikacji. Starano sie tez > odebrac cerkwie ktore byly zbudowane za czasow Unii (chociaz oczywiscie nie > tylko) i przez to uznawano je za przynalezne Kosciolowi katolickiemu. Odbieranie (tzw. rewindykacje) to nie to samo, co burzenie. Akcja burzenia wzięła się m.in. stąd, że Kościół rzymskokatolicki właściwie już zaspokoił swe potrzeby. > Oprocz > tego dochodzi tez (choc wczesniejsza i raczej malo udana) akcja neounijna. Akcja neounijna była stricte kościelnym przedsięwzięciem, przez rząd ledwie tolerowanym. > Wczesniejsze tego typu akcje dotyczyly calej II RP, ale tylko swiatyn > prawoslawnych, grekokatolikom nic nie zabierano. Moze ktos z Forumowiczow > naswietli ta sprawe? To dość proste - grekokatolików chroniła ich przynależność do Kościoła katolickiego, a w dziedzinie konkretu prawnego Konkordat z 1925 r. > Jeszcze raz pozdrawiam Pozdrawiam również! Odpowiedz Link Zgłoś
darino Re: Kuźmina 24.03.05, 08:22 Bardzo ciekawe wspomnienia - pamiętniki to przydatna rzecz - dziękuję ci bardzo za ten fragment - chętnie skopiowałbym go na forum Birczy ? Co do cerkwi w ym pasie, to rzadko tamtędy jeżdżę i nie bardzo pamiętam, ale już niedługo ... Planuję: - odwiedzić kuzyna w Krościenku, więc po drodze obejrzę - obfotografować moją byłą stolicę powiatu - Dobromil - w majowy długi weekend wyjechać na święta na Ukrainę do rodziny - w wakacje dokumentować cmentarze greckokatolickie w mojej gminie. Jak widzisz plany szerokie, chyba będę musiał zrezygnować z pracy, aby je zrealizować ... Pozdrawiam świątecznie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciek zwyczaje w cerkwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 23:18 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=165&w=20749254&a=22020519 Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: zwyczaje w cerkwi 24.03.05, 03:07 Gość portalu: maciek napisał(a): > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=165&w=20749254&a=22020519 Wszystko to jest OK, natomiast dyskusja wcześniejsza - o ile rozumiem - dotyczyła raczej tego, jak jest, niż tego, jak być powinno. A jest, oczywiście, różnie... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr G.D.A w Lublinie !!! 24.03.05, 07:42 Witam baedzo serdecznie !!! No pieknie pieknie - Radku wielkie dzięki - zawziąłem sie z tym św. Mikólajem - .Zwłaszcza że upłynęlo sporo czasu od świąt Bożonarodzeniowych gdy w rzeszowskich supermarketach straszyły plastikowe lalki mikołajowe, napedzane prądem i tańczące w rytm "Dżingiel bell rock". A to przecież bardzo piekny święty który patrzy na mnie teraz z reprodukcji ikony kupionej na lwowskim bazarze przy maneżu niezawisimosti. Wczoraj na internecie znalazłem arcyciekawą stronę /w tym z informacjami o unickich świętych - strone Greckokatolickiego Duszpasterstwa Akademickiego w Lublinie prowadzonego przez !!! "szefa" Diakona Piotrowego - ks. dr Batrucha. www.artcd.pl/cerkiew/ A tam i w wersji polskiej i ukraińskiej żywoty Świetych i arcyciekawe lektury - w tym UWAGA - Apokrywfy ewangieliczne No i oczywiście "św. Mikołaj Cudotwórca Urodził się w Patarze w Licji (Azja Mniejsza) ok. 270 roku. Jego rodzice, ludzie bardzo zamożni, uprosili narodzenie syna gorącymi modłami. Wyróżniał się pobożnością, oraz wyczuleniem na niedolę ludzką. Po śmierci rodziców, chętnie dzielił się swoim majątkiem. Znana jest historia jak ułatwił zamążpójście trzem córkom zubożałego szlachcica, podrzucając im mieszki ze złotem. Wybrano go biskupem Miry, podbił sobie serca wiernych gorliwością pasterską oraz troską o ich potrzeby. Przekazy mówią, że czynił wiele cudów i zawsze pomagał bliźnim. Kiedy cesarz Konstantyn Wielki skazał trzech młodzieńców na karę śmierci, Mikołaj udał się osobiście do Konstantynopola, by uprosić dla nich ułaskawienie. Innym razem modlitwą uratował rybaków w czasie gwałtownej burzy. W czasie zarazy, jaka nawiedziła jego strony, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Wskrzesił trzech ludzi, zamordowanych w złości przez karczmarza za to, że mu nie zapłacili. W czasie prześladowania, jakie wybuchło za cesarza Dioklecjana i Maksymiana (pocz. IV wieku) Mikołaj został uwięziony. Uwolnił go dopiero edykt mediolański w roku 313. Mikołaj uczestniczył w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325 r.), na którym potępione zostały przez biskupów błędy Ariusza. Św. Mikołaj zmarł 6 grudnia (między 345 a 352 rokiem). Ciało Świętego zostało pochowane w Mirze, gdzie przetrwało do 1087 roku. 9 maja tegoż roku zostało przewiezione do Bari we Włoszech gdzie relikwie św. Mikołaja znajdują się do dziś." Przy czym zywoty świetych w wersji ukraińskiej o wiele bogatsze !!!! Myślę że będzie trzeba do tej strony wracać !!!! Tam też arcyciekawa praca Michała Łesiów - Rola Kulturotwórcza Ukrańskiej Cerkwi Greckokatolickiej ze szczególnie interesującym rozdziałem : Przenikanie się wzajemne kultury bizantyjskiej i łacińskiej na Ukrainie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: G.D.A w Lublinie !!! 24.03.05, 23:58 Witam pozna pora. Na wstepie pozwole sobie uzupelnic wypowiedz Diakona Piotra. Ze zrodel prawoslawnych wynika, ze akcja w roku 1938 miala na celu zniszczenie prawoslawia i miala nieduzy zwiazek z checia zabrania mienia cerkiewnego - faktycznie wowczas malo bylo dobr, ktore mozna by zabrac z zachowaniem chocby pozorow prawa. Ta akcja byla akcja antyprawoslawna i byla dzialaniami sterowanymi przez panstwo polskie. Byla ona zwiazana ze zmuszaniem ludnosci do przyjecia katolicyzmu i to w rzymskiej formie, mozna znalezc zrodla mowiace o dzialaniach KOP w "nawracaniu schizmatykow". Co do akcji neounijnej to nie pozostaje nic innego jak zgodzic sie z wypowiedzia, poniewaz te dzialania nie mialy legitymacji panstwowej, a wrecz byla przez niektore czynniki zle widziana. Co nie zmienia faktu, ze takie dzialania mialy miejsce. Piotrze, zainteresowala mnie kwestia przenikania sie kultury lacinskiej i bizantyjskiej na terenach Ukrainy. Z lektury wynika, ze na Podlasiu likwidacja wplywow lacinskich miala miejsce juz od roku 1839. Ciekaw jestem jak wygladala sytuacja w Cesarstwie Austrowegierskim, podejrzewam, ze tutaj nie bylo zbyt duzego nacisku na usuniecie nalecialosci lacinskich w Liturgii wschodniej. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Kościół galicyjski i ...Swięta W. 25.03.05, 17:36 wolf_wwa napisał: > Ciekaw jestem jak wygladala sytuacja w Cesarstwie > Austrowegierskim, podejrzewam, ze tutaj nie bylo zbyt duzego nacisku na > usuniecie nalecialosci lacinskich w Liturgii wschodniej. Mu8szę Ci powiedzieć,że tak wogole to sytuacja Cerkwi Greckokatolickiej ale też i KOscioła Kat. /a po częsci i wyznawców religii mojżeszowej/ w CK Austrii to temat sam w sobie arcyciekawy !!! Dzisiaj z uwagi na okres przedświateczny tylko krótko. Wpływy łacinników wyrażały się m.in. w naciskach zmierzających do wprowadzenia celibatu księży /szczeolnie w końcu XIX wieku/ Obserwować też można było odchodzenie w malarstwie ikonowym od "wzorników" i wprowadzenia Ikon prezentujących postacie malowane na wzór "klasycyzującego" stylu malarstwa kościelnego /był w Galicji taki ród Bogdańskich malujących obrazy zarówno do cerkwi jak i do kościołów/. Co do liturgii - to trudno mi sie wypowiadać - wskazane byłoby tu zabranie głosu przez specjalistów typu Maciek z Przemyśla no i niezastąpiony Ksiądz Piotr. Przy okazji omawianie tu kiedyś postaci Metropolity szeptyckiego wspominaliśmy chyba że był on zwolennikiem odchodzenia od łacińskich naleciałości w liturgii unickiej w okresie miezywojennym. A nawiązując do sytuacji Kościołow w CK - czytałem kiedyś o tzw reformach terezjańsko-józefińskich /od nazwisk cesarzy Marii Teresy i Jozefa II/ - podporzadkowały one w całości struktury koscielne władzy cesarskiej /lata 1780 1850/ i czyniły np proboszczów - urzędnikami władzy cesarskiej /od spraw cywilnych po organizację poboru do wojska włacznie/. W galicji równocześnie kasowały np seminaria duchowne /unickie i łacińskie/ i likwidowały cały szereg klasztorów wraz z przejmowaniem majątku / w Rzeszowie np skasowano wówczas - koniec XVIII w./ wielce zasłuzony klasztor O.Pijarów i Reformatów/. . Co dziwne działo sie to z całkowitym przyzwoleniem władzy papieskiej i struktur kościelnych a i wiernych /cóż - nie było wtedy wiadomego radia :-) - sorki - głupie wtrącenie/ Może kiedyś - gdyby temat "chwycił" napisze coś więcej. Na koniec PROSZE PRZYJMIJCIE NAJLEPSZE ŻYCZENIA WIELKANOCNE - ZDROWIA I POMYSLNOŚCI. Pozdrawiam serdecznie zycząc dla Jednych Wesołych Świąt I dyngusa . Dla Innych - miłego wypoczynku weekendowego Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Dla tych ktorzy swietuja i dla tych ktorzy pozniej 25.03.05, 18:52 Zycze wszystkim ktorzy beda teraz swietowac Wesolych Swiat, smacznego jajka i mokrego dyngusa. A dla tych ktorzy swietowac beda pozniej zycze milego weekendu. R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Pozytywny cytat 28.03.05, 22:06 "Z okazji świąt wielkanocnych, obchodzonych według kalendarza gregoriańskiego, patriarcha moskiewski i Wszechrusi Aleksy II przesłał życzenia i pozdrowienia zwierzchnikom największych Kościołów i wyznań. Janowi Pawłowi II życzył "z głębi serca radości płynącej z Paschy naszego zmartwychwstałego Pana i Zbawiciela, dobrego zdrowia i pomocy Bożej w Waszej szlachetnej posłudze" wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2623877.html Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Akcja burzenia cerkwi, "rewindykacje" wyznaniowe 30.03.05, 14:59 wolf_wwa napisał: > Witam pozna pora. > Na wstepie pozwole sobie uzupelnic wypowiedz Diakona Piotra. A prosze uprzejmie... :-) > Ze zrodel > prawoslawnych Uwaga formalna zawodowego historyka: trzeba odrozniac zrodla od literatury (opracowan). Zrodla moga byc owszem, prawoslawnej proweniencji, ale do wyjasnienia kwestii celow akcji z 1938 roku one akurat sa najmniej przydatne. Tu w pierwszej mierze nalezy uwzlednic zrodla proweniencji wojskowo-administracyjnej. Oczywiscie krytycznie, jak zreszta kazde zrodla. > wynika, ze akcja w roku 1938 miala na celu zniszczenie Ściślej: osłabienie, a w dużej mierze zamknięcie możliwości odzyskania przez Kościół prawosławny straconych pozycji (niszczono w dużej mierze cerkwie ZAMKNIĘTE). > prawoslawia > i miala nieduzy zwiazek z checia zabrania mienia cerkiewnego To właśnie pisałem, choć innymi słowy i bardziej skrótowo... > - faktycznie > wowczas malo bylo dobr, ktore mozna by zabrac z zachowaniem chocby pozorow > prawa. Nie, bylo ich sporo - prawie ze kazdej z cerkiewek mozna by przypisac jakas "unickosc". A to zbudowana za unii, a to przed unia (czyli za unii byla unicką), a to na pounickim gruncie... Tyle, ze Kosciol rzym.kat. juz nie potrzebowal czy nie byl w stanie zagospodarowac reszty. Caly czas przypominam, ze burzono w dużej mierze cerkwie ZAMKNIĘTE, w świetle ówczesnego stanu prawnego - majątek państwowy. Na wszelki wypadek dodam, że w żaden sposób nie usprawiedliwiam wydarzeń z 1938 r. Sam się uważam w pewnym sensie za "daleką ofiarę" tych ekscesów, bo w wielkim stopniu zniszczyły one kulturowy krajobraz regionu, w którym mieszkam. > Ta akcja byla akcja antyprawoslawna i byla dzialaniami sterowanymi przez > panstwo > polskie. Bezsprzecznie. > Byla ona zwiazana ze zmuszaniem ludnosci do przyjecia katolicyzmu i to > w rzymskiej formie, mozna znalezc zrodla mowiace o dzialaniach KOP > w "nawracaniu > schizmatykow". W aktach wojskowych, o ile pamiętam, terminologia jest raczej odmienna, mniej teologiczna - mowa raczej o rewindykacjach. > Co do akcji neounijnej to nie pozostaje nic innego jak zgodzic sie z > wypowiedzia, poniewaz te dzialania nie mialy legitymacji panstwowej, a wrecz > byla przez niektore czynniki zle widziana. Co nie zmienia faktu, ze takie > dzialania mialy miejsce. Nie bardzo rozumiem sens ostatniego zdania. Ostatecznie II Rzeczypospolita mimo swych wad nie byla panstwem totalitarnym, gdzie wszystko musi sie dziac z blogoslawienstwa wladz. Neounia tegoz blogoslawienstwa nie miala, mimo to istniala - wszystko prawda, ale co tu podkreślać? > Z lektury wynika, ze na Podlasiu likwidacja wplywow lacinskich miala miejsce > juz > od roku 1839. Na Podlasiu polnocnym oczywiscie. Ale rzecz byla bardziej skomplikowana. Po pierwsze akcja "czystki obrządku" zaczęła się w ramach przygotowania do "wozsojedinienija" już kilka lat wcześniej, poza tym były takie prądy w łonie Kościoła gr.kat. już wcześniej, początkami sięga to opublikowania słynnego Euchologionu papieża Benedykta XIV w 1754 r. (rozróżniam te dwie sprawy, bo w ostatnim przypadku chodzi o dążenia spontanicznie się pojawiające wśród zainteresowanych i mające na celu umocnienie Kościoła, a nie jego likwidację). > Ciekaw jestem jak wygladala sytuacja w Cesarstwie > Austrowegierskim, podejrzewam, ze tutaj nie bylo zbyt duzego nacisku na > usuniecie nalecialosci lacinskich w Liturgii wschodniej. Przepraszam, może to mylne wrażenie, ale wydaje mi się, że ma Pan podświadomą być może skłonność do postrzegania rzeczywistości kościelnej jako bezpośredniej czy pośredniej pochodnej działania ("nacisku") sił zewnętrznych, zwłaszcza władz państwowych. Otóż istotnie nacisku władz w tym kierunku raczej nie było. Czasem pojawiały się pomysły zlatynizowania grekokatolików, np. w polskich kołach rządzących w Galicji czy nawet w Wiedniu (ces. Franciszek Józef w latach osiemdziesiątych XIX w. po sprawie hnilickiej zwłaszcza), głównie ze strachu przed prawosławiem i wpływami Rosji. Ale kończyło się na pomysłach. Natomiast w samym duchowieństwie greckokatolickim istniał silny prąd "orientalistyczny", niekoniecznie dążący do zerwania z Rzymem. Czasem przeciwnie. Poza tym obrządek bizantyjski w Galicji był mniej zlatynizowany, niż gdzie indziej, m.in. dlatego, że unia została tam zaakceptowana ostatecznie na przełomie XVIII/XIX w. Poza tym były działania władz - zwłaszcza na początku, w erze rozbiorów i silnego józefinizmu zarazem - nie mające w intencji oddziaływania na tożsamość grekokatolików, a jednak oddziaływujące, pośrednio choćby. Weźmy mało poruszany przykład - złamanie monopolu bazylianów na biskupstwa. Z jednej strony to odejście od uświęconej zwyczajem wschodniej praktyki. Ale z drugiej strony "wypchnęło" to na pozycje dominujące mniej zlatynizowany kler diecezjalny. Można zatem oceniać to ambiwaletnie. A same władze, rzecz jasna, o dylematach Wschód-Zachód w ogóle nie myślały podówczas, chodziło po prostu o walkę z zakonami jako nie przystającymi do pojęć oświeceniowych. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Akcja burzenia cerkwi, "rewindykacje" wyznani 30.03.05, 22:48 Witam serdecznie Dziekuje za obszerne wyjasnienia i uzupelnienia, lekura postu nasunela mi kolejne uwagi. Przepraszam, ze bede je nanosic na cytowany tekst, ale w ten sposob nic mi nie umknie:) diakon.piotr.ukgk napisał: > > Ze zrodel > > prawoslawnych > > Uwaga formalna zawodowego historyka: trzeba odrozniac zrodla od literatury > (opracowan). Zrodla moga byc owszem, prawoslawnej proweniencji, ale do > wyjasnienia kwestii celow akcji z 1938 roku one akurat sa najmniej przydatne. > Tu w pierwszej mierze nalezy uwzlednic zrodla proweniencji > wojskowo-administracyjnej. Oczywiscie krytycznie, jak zreszta kazde zrodla. No coz... Nie mozna sie nie zgodzic z wypowiedzia Diakona Piotra (szczegolnie, ze nie jestem historykiem). Co innego zrodla, a co innego opracowania. Moja wina. Nie odrzucalbym jednak opracowan prawoslawnych pomimo faktu, ze roznia sie od materialow oficjalnych. Czesto posilkuje sie w wypowiedziach na forum pracami G. Kuprianowicza. Tak bylo i w tym przypadku, chociaz nie tylko. > > > wynika, ze akcja w roku 1938 miala na celu zniszczenie > > Ściślej: osłabienie, a w dużej mierze zamknięcie możliwości odzyskania > przez Kościół prawosławny straconych pozycji (niszczono w dużej mierze cerkwie > ZAMKNIĘTE). > > > prawoslawia > > i miala nieduzy zwiazek z checia zabrania mienia cerkiewnego > > To właśnie pisałem, choć innymi słowy i bardziej skrótowo... > > > - faktycznie > > wowczas malo bylo dobr, ktore mozna by zabrac z zachowaniem chocby pozoro > w > > prawa. > > Nie, bylo ich sporo - prawie ze kazdej z cerkiewek mozna by przypisac jakas > "unickosc". A to zbudowana za unii, a to przed unia (czyli za unii byla > unicką), a to na pounickim gruncie... > > Tyle, ze Kosciol rzym.kat. juz nie potrzebowal czy nie byl w stanie > zagospodarowac reszty. > Jak podaje Pani Miroslawa Papierzynska-Turek panstwo polskie generalnie dzialalo w kierunku asymilacji ludnosci niepolskiej i wzmocnieniu Kosciola katolickiego. Istnialy wowczas dwa kierunki dzialania, jeden to tzw. tendencja likwidacyjna. W ta tendencje dobrze wpisuje sie akcja burzenia cerkwi w 1938 r. Druga koncepcja bylo polonizowanie prawoslawia, wiec wszyscy tzw. "prawoslawni Polacy", ale to juz temat na kolejny watek. Oczywiscie, wielu cerkwiom mozna bylo przypisac unicka przeszlosc, ale rewindykacje nie byly kontunuowane prawdopodobnie rowniez z powodu kompromitacji wczesniejszych akcji, jak np. roszczenia wobec Monasteru w Jablecznej. Burzenie cerkwi mialo miejsce juz wczesniej, w latach 20-tych zburzono 23 cerkwie, na przyklad na Podlasiu. Mozna tez tu wspomniec nie wyrazanie zgody na budowe nowych swiatyni. Jesli chodzi o niemoznosc zagospodarowania mienia zabranego prawoslawnym to mozna tez wspomniec absurdalne sytuacje gdy Kosciol katolicki przejmowal cerkiew gdy w promieniu wielu kilometrow nie mieszkal zaden katolik. > Na wszelki wypadek dodam, że w żaden sposób nie usprawiedliwiam wydarzeń > z 1938 r. Sam się uważam w pewnym sensie za "daleką ofiarę" tych ekscesów, > bo w wielkim stopniu zniszczyły one kulturowy krajobraz regionu, w którym > mieszkam. > > > Ta akcja byla akcja antyprawoslawna i byla dzialaniami sterowanymi przez > > panstwo > > polskie. > > Bezsprzecznie. Przepraszam za zle odebranie Ksiedza wypowiedzi, ale wyjasnienia beda ponizej... > > Byla ona zwiazana ze zmuszaniem ludnosci do przyjecia katolicyzmu i to > > w rzymskiej formie, mozna znalezc zrodla mowiace o dzialaniach KOP > > w "nawracaniu > > schizmatykow". > > W aktach wojskowych, o ile pamiętam, terminologia jest raczej odmienna, mniej > teologiczna - mowa raczej o rewindykacjach. Czesto w tekstach autorow prawoslawnych, badz zwiazanych z Cerkwia mozna spotkac wzmianki o przymusowym "nawracaniu" ludnosci prawoslawnej na katolicyzm, wlasnie przy pomocy KOP. Symbolem tych wydarzen stala sie wies Hrynki. > > > Co do akcji neounijnej to nie pozostaje nic innego jak zgodzic sie z > > wypowiedzia, poniewaz te dzialania nie mialy legitymacji panstwowej, a wr > ecz > > byla przez niektore czynniki zle widziana. Co nie zmienia faktu, ze takie > > dzialania mialy miejsce. > > Nie bardzo rozumiem sens ostatniego zdania. Ostatecznie II Rzeczypospolita > mimo swych wad nie byla panstwem totalitarnym, gdzie wszystko musi sie > dziac z blogoslawienstwa wladz. Neounia tegoz blogoslawienstwa nie miala, > mimo to istniala - wszystko prawda, ale co tu podkreślać? Neounia nie miala oficjalnej zgody wladz, ale jednak czesto przed jej podjeciem konsultowano sie czy jest zgodna z polska racja stanu. Poza tym panstwo polskie powinno chronic wszystkich swych obywateli, niezaleznie od wyznania czy narodowosci. Tu faktycznie przyznam, ze odebralem wypowiedz Diakona jako pewna forme obrony neounii, jeszcze raz przepraszam. > > > Z lektury wynika, ze na Podlasiu likwidacja wplywow lacinskich miala miej > sce > > juz > > od roku 1839. > > Na Podlasiu polnocnym oczywiscie. Ale rzecz byla bardziej skomplikowana. Po > pierwsze akcja "czystki obrządku" zaczęła się w ramach przygotowania > do "wozsojedinienija" już kilka lat wcześniej, poza tym były takie prądy w > łonie Kościoła gr.kat. już wcześniej, początkami sięga to opublikowania > słynnego Euchologionu papieża Benedykta XIV w 1754 r. (rozróżniam te dwie > sprawy, bo w ostatnim przypadku chodzi o dążenia spontanicznie się pojawiające > wśród zainteresowanych i mające na celu umocnienie Kościoła, a nie jego > likwidację). > > > Ciekaw jestem jak wygladala sytuacja w Cesarstwie > > Austrowegierskim, podejrzewam, ze tutaj nie bylo zbyt duzego nacisku na > > usuniecie nalecialosci lacinskich w Liturgii wschodniej. > > Przepraszam, może to mylne wrażenie, ale wydaje mi się, że ma Pan podświadomą > być może skłonność do postrzegania rzeczywistości kościelnej jako bezpośredniej > czy pośredniej pochodnej działania ("nacisku") sił zewnętrznych, zwłaszcza > władz państwowych. Mozliwe, ze tak odbieram wydarzenia z przeszlosci. Prawdopodonie wynika to z przekazow rodzinnych ktore zawsze kladly nacisk na "ukazy" carskie. W Cesarstwie Rosyjskim sprawy religijne byly regulowane przez panstwo. Jeszcze raz dziekuje za uzupelnienia i oczywiscie chetnie przeczytam kolejne. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino kontrowersyjna wystawa o Wołyniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 08:59 Kontrowersyjna wystawa o Wołyniu "GW", Rafał Romanowski 29-03-2005 W krakowskim Pałacu Sztuki otwarto właśnie wystawę "Kresy wschodnie we krwi polskiej tonące". Jej "malarska" część poraża okrucieństwem, a rozprowadzane przy okazji publikacje budzą poważne zastrzeżenia historyków. "Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz"; "Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim"; "Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy"; "Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem od waginy aż po szyję" - to tylko niektóre tytuły ze stu malarskich impresji nieznanego autora, które zawisły w piwnicach Pałacu Sztuki w Krakowie. Organizatorem wystawy jest Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, kuratorem całości blisko 80-letni poznaniak Jan Młotkowski. Wystawa ma również dwie inne części: nostalgiczne czarno-białe zdjęcia miasteczek Wołynia i Polesia oraz fotografie ciał pomordowanych przez Ukraińców Polaków. Kolorowe, malowane prymitywnym pędzlem obrazy pokazują krwawe sceny egzekucji band UPA na Polakach, emanują okrucieństwem, bestialstwem tortur, przerażeniem w oczach ofiar. Odrąbane członki, hektolitry krwi, wywleczone wnętrzności, rozpłatane niemowlęta, błyskające noże w rękach brudnych, rozczochranych oprawców z UPA. Wyrażanie emocji czy fałszowanie historii? Kto namalował obrazy? Nie wiadomo. - Autor nie życzy sobie ujawniania nazwiska - ucina Zbigniew Witek, dyrektor Pałacu Sztuki. Każdy z obrazów podpisano dosłownym cytatem ze zbioru 400 tortur stosowanych przez UPA, jakie zgromadził zmarły w zeszłym roku dr Aleksander Korman z Wrocławia. - Nie mam prawa się wtrącać do pracy kuratora - mówi Witek, sugerując, żeby o najkrwawszą część ekspozycji pytać Młotkowskiego. - On sam przeżył te kaźnie, UPA wymordowało mu rodzinę, nie dziwię się więc, że w ten sposób chce wyrażać swe emocje. W katalogu do wystawy Młotkowski pisze o "półtora miliona ofiar ludności cywilnej, w tym pięćset tysięcy dzieci". Przypomniane są hasła typu "rżnij Lacha", "Lachom śmierć" i opisy sypania przez Ukraińców rytualnych kopców, po poświęceniu których wyrzynano w pień okolicznych Polaków. Ociekające krwią opisy spotkać można w innych rozprowadzanych podczas wystawy publikacjach. Ich autorami są badacze wydarzeń na Wołyniu z 1943 r. skupieni wokół mieszkającego w Toronto ukraińskiego politologa prof. Wiktora Poliszczuka. To prof. Edward Prus (znany ukrainożerca), Bohdan Poręba (niegdyś reżyser filmowy, działacz nacjonalistycznego Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald"), Szczepan Siekierka (Stowarzyszenie Upamiętniania Ofiar Zbrodni Nacjonalistów Ukraińskich z Wrocławia). Choć na wystawie są też rzetelne publikacje, np. te autorstwa dr Lucyny Kulińskiej (jednej z organizatorek wystawy w Krakowie, adiunkt AGH, autorki książki "Martyrologia polskich dzieci na kresach RP 1942-1945") oraz Ewy Siemaszko (wraz z ojcem Władysławem autorki książki "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1943"). Obie są historykami z zamiłowania. Ale nawet Kulińska nie potępia autorów wystawy. - Kiedy zajęłam się tym tematem, radzono mi: "Zostaw to, nie rozgrzebuj" - mówi dr Kulińska. - Tylko ci ludzie mieli odwagę mówić głośno prawdę. Ofensywa ukrainożerców Autorzy publikacji rozprowadzanych przy okazji krakowskiej wystawy pojawiają się na organizowanych w różnych miastach Polski konferencjach, m.in. na tej z marca 2004 w siedzibie PSL-u w Warszawie pt. "Stosunki polsko-ukraińskie 1939- 2004". - Otwierał ją ówczesny szef PSL-u Janusz Wojciechowski, a ilość kłamstw i nadużyć, jakie tam padły, była zatrważająca - mówi Piotr Tyma, sekretarz zarządu Związku Ukraińców w Polsce. Wspomina, że za kilka złotych można było nabyć tam owe ociekające krwią obrazy w formie pocztówek i plakatów. Związek wystosował wówczas oficjalny protest do władz PSL-u, publikował również na łamach "Gazety" list otwarty w tej sprawie. - Mnożą ofiary, ubarwiają opisy, wykorzystują brak badań na temat Wołynia do tworzenia własnych teorii - oburza się Tyma. - Nie czują, że tamte wydarzenia to efekt wiekowych zaszłości między Polakami a Ukraińcami, a nie chwycenie za siekiery i noże ot, tak sobie. To tylko malarskie impresje? Otwierająca krakowską ekspozycję dr Kulińska broni obrazków Młotkowskiego. - Takich ludzi nie można zostawić samych, ten prosty człowiek całe życie męczył się z brzemieniem Wołynia. Zdaniem Kulińskiej "malarskie impresje" dopowiadają to, czego nie uchwyciły w tamtych czasach obiektywy aparatów. Przyznaje, że początkowo wystawa miała składać się wyłącznie z malowanych kaźni. - Kiedy dowiedziałam się, w jakiej formie chcą to prezentować, wymogłam sprowadzenie plansz z fotografiami, listami i pamiątkami. Wystawa Młotkowskiego objechała już kilka galerii, m.in. w Poznaniu, Sieradzu, Łodzi, Bełchatowie. W Krakowie można ją oglądać do 13 kwietnia. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: kontrowersyjna wystawa o Wołyniu 30.03.05, 14:03 Witam serdecznie !!! Wkrótce wrócę aktywnie do dyskusji - a dzisiaj krótko ... Czytałem o tej wystawie - i miejsce i zakres tej wystawy są ... specyficzne. Jak widać ludzie którym zależy na róznieniu , jątrzeniu jest sporo. No bo i renegat Poliszczak i "chorągiewka na wietrze" - niejaki Prus i wiadome radryjo ze swymi "instytutami"... A że jakiś tam malarzyna-grafoman chce pokazywać swe okrutne wizje - Boh s nim :-( I myślę Darino, Radku i pozostali dyskutanci ... tym bardziej ważne są takie dyskusje jak tu, Przemyślu i Birczy. Pamiętam podsłuchaną dyskusję na cmentarzu łyczakowskim wśród grobów "orląt" gdy przewodnik - Polak tłumaczył na uboczu młodym uczestnikom wycieczko- pielgrzymki nacjonalistyczne zachowanie częsci uczestników tej "imprezy" w słowach "Zrozumcie Państwo - oni będą się tak zachowywać póki nie wymrze pewne pokolenie" A zachowanie to polegało na spiewaniu gromkimi głosami roty przy grobie Konopnickiej, hymnu i wymachiwaniu bialoczerwonymi flagami /na wzór pielgrzymek watykańskich / przy grobie Nieznanego żOŁNIERZA a i pewno coś tam jeszcze - skoro kilka dziewcząt i chłopców indagowało owego przewodnika. A ja z moją rodziną i moimi ukraińskimi krewnymi pomodliłem się w ciszy i wśród orląt i przy "panteonie" strzelców siczowych a i przy grobie mego prawójka - pierwszego prezesa Proświty w "ukraińskiej" kwaterze 72 c.łyczkowskiego... A ta wystawa - no cóż - wolę czytać wypowiedzi Pana Smoleńskiego i szykować swoje dzieciaki na ich szkolną wycieczkę szlakami zamków "kresowych" - na szczęscie dla nich ta wyprawa to tylko przygoda , kolejna okazja pospacerowania ulicami Lwowa a i niesamowite emocje z możliwości odwiedzenia Kamieńca Podolskiego,Oleska, Krzemieńca itd. Pozdrawiam was serdecznie przy tej pieknej wiośnie . Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: kontrowersyjna wystawa o Wołyniu 30.03.05, 22:56 Sporo czasu zajela mi odpowiedz na post Diakona Piotra. Nie chce naduzywac cierpliwosci mojej lepszej polowy, wiec o wystawie napisze pare slow jutro. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Latynizacja cerkwi 31.03.05, 15:58 Witam serdecznie . Z duzym zainteresowaniem poczytałem posty dialogu pomiedzy Ksiedzem Piotrem i Radkiem-Wolfem.Czekam na ciąg dalszy :-) No i wstrzymam sie z dalszym komentowaniem owej krakowskiej wystawy - nie warta tego. Dzisiaj chciałbym przedstawić kilka cytatów dotyczących latynizacji kościoła greckokatolickiego ; Pierwszy pochodzi ze strony : www.unici.republika.pl/unia.html „Kościół unicki obrządku wschodniego zwany greckokatolickim, powstał w granicach Rzeczpospolitej za zgodą Stolicy Apostolskiej w 1595 roku, a oficjalne przyjęcie Unii nastąpiło na synodzie kościelnym w Brześciu nad Bugiem dnia 9 października 1596 roku. Wtedy to bowiem wierni prawosławni, zamieszkali w większości we wschodnich częściach Rzeczpospolitej, wyrazili wolę i chęć przystąpienie do jedności w wierze z Kościołem rzymskokatolickim, uznając papieża za widzialną głowę Kościoła. Zachowali przy tym liturgię i obrządek wschodni z językiem starosłowiańskim, dotychczasową organizację kościelną, własne prawo i dalsze używanie kalendarza juliańskiego. Unici uznali papieża za głowę Kościoła i przyjęli wszystkie dogmaty katolickie. Z upływem czasu, na skutek zgodnego współistnienia obrządku łacińskiego i greckokatolickiego, unici przyjmowali także łacińskie zwyczaje, obrzędy liturgiczne, modlitwy i nabożeństwa paraliturgiczne, między innymi: różaniec, godzinki, drogę krzyżową; jak również w wystroju świątyni pojawiły się organy, ławki, konfesjonały, dzwonki i inne. Te zmiany w liturgii Kościoła unickiego zaakceptował i przyjął Synod Zamojski w 1720 roku. Nie było to upodobnienie się do łacinników, ich liturgia pozostała wschodnia, lecz ubogacenie, gdyż przyjęto jedynie te elementy liturgii rzymskiej, które przemawiały do serc i umysłów unitów, pomagając im głębiej wyznawać własną wiarę.” Nie zgadzając się generalnie z wymową tego fragmentu /idealizującego i wręcz w sposób infantylny komentującego historię/ chcę zwrócić uwagę na wspomniane tam wydarzenie – synod zamojski > Czytam w innym źródle : „Zgodnie z ustaleniami unii brzeskiej wyznawcy kościoła greckokatolickiego zachowywali z tradycji wschodniej własną sztukę tj. budownictwo, wystrój wnętrz, kult ikony, a także zagwarantowane mieli w swoich praktykach religijnych utrzymanie tradycyjnej formy liturgii. Zachowywali więc ikonostas będący jej nierozerwalnym elementem. To oparcie się na tradycji wschodniej mające uchronić cerkiew przed wpływami zewnętrznymi w praktyce okazało się niemożliwe. /.../ W 1720 r. W życiu kościoła wschodniego miało miejsce wydarzenie, które zaciążyło na sztuce cerkiewnej. W Zamościu zwołany został przez metropolitę greckokatolickiego synod, na którym zmodyfikowane zostały przepisy dotyczące liturgii, oprawy nabożeństw i wystroju cerkiewnego. Synod wyznaczał nowy kierunek wyraźnej latynizacji obrządku i dystansowanie się od kościoła prawosławnego, co w praktyce oznaczało zbliżenie się cerkwi unickiej do kościoła katolickiego/.../ W dążeniu do ujednolicenia obrządków ustalono, że w wystroju wnętrza cerkwi ikonostas nie jest obowiązkowy, natomiast zalecane jest na wzór kościołów katolickich ustawianie ołtarzy bocznych. Zmiany w liturgii mszy greckokatolickiej, które miały na celu upodobnienie jej do mszy łacińskiej, pociągały za sobą konieczność otwarcia szerszego widoku na ołtarz z ustawionym tabernakulum /odtajnienie Boga/,a więc rezygnację z przegrody w postaci ikonostasu. Zmiany te, mimo,że w odniesieniu do usuwania ikonostasu nie były zbytnio przestrzegane, niewątpliwie odbiły się na sztuce cerkiewnej. Cerkiew unicka zatracała coraz bardziej swój wschodni charakter a jej sztuka coraz bardziej zbliżała się do łacińskiej./.../ Unifikacja obrządków nie trwała długo/.../ Dwie unickie diecezje, lwowska i przemyska znalazły się w zaborze austriackim. Dwór Habsburgów popierał politykę umocnienia unii kościelnej i był bardzo przychylny unitom. Decyzjami rządu austriackiego wyznanie greckokatolickie zrównane zostało w przywilejach z wyznaniem rzymskokatolickim. /.../ Pod koniec XVIII wieku w rezultacie reformy przeprowadzonej pod okiem władz austriackich przebudowano wiele starych i wzniesiono szereg nowych cerkwi. /.../ W 2.połowie XIX wieku w związku z odchodzeniem od postanowień synodu zamojskiego w Galicji zaczęto odnawiać i wykonywać nowe ikonostasy. Koniec cytatu – pochodzącego z Albumu „Ikona Karpacka” Wyd. Mitel 1998. Myślę Radku, że tych kilka cytatów nakreśla sytuację cerkwi unickiej przed zaborami i w zaborze austriackim. Można odnieś wrażenie, że Austriacy ocalili w pewnym sensie niezależność Cerkwi Greckokatolickiej i przywrócili „właściwe proporcje” w relacjach z KK. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
arges okcydentalizacja cerkwi 31.03.05, 21:39 Latynizacja obrządku w Cerkwi greckokatolickiej z pewnością nie była dobrym pomysłem, bo przeczyła samej idei unii i w większym stopniu zniechęcała prawosławnych do unitów. Należy wspomnieć, że zmiany w obrządku dotyczyły też tej części Cerkwi, która nie przystąpiła do unii. Przykładem może być występowanie obecnie w Cerkwi prawosławnej obrządku bizantyjskiego w wydaniu synodalnym oraz mohylańskim. Co ciekawe Kościół rzymskokatolicki też przyjmuje pewne elementy cerkiewne. Przykładem, całkowicie lokalnym, może być świąteczny śpiew w sanktuarium (dawnej cerkwi z fundacji Drużbackich - szlacheckiego spolonizowanego rodu ruskiego) w Prałkowcach pod Przemyślem, gdzie chórek kościelny wykonuje koncertowe "Alleluja" należace do bogatego repertuaru ukraińskiej halickiej muzyki cerkiewnej. Na dodatek utwór ten w każdą niedzielę wykonują chóry cerkiewne: bazyliński na Zasaniu i archikatedralny pod kierownictwem Pana Włodzimierza Pajtasza. Wiele wspólnot oazowych Kościoła łacińskiego modli się słowami "Akakystu ku czci Bogurodzicy" przetłumaczonego na język polski. Kolejnym dowodem na przenikanie się kultur są dzieła Jerzego Nowosielskiego, znajdujące miejsce w wielu łacińskich kościołach. Nie jestem specjalistą, ale udzielanie błogosławieństwa, czyniąc znak krzyża ewangeliarzem, chyba również należy do tradycji Kośiołów wschodnich, a często z tego korzystają łacińscy kapłani, na przykład sam Papież. Pozdrawiam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: okcydentalizacja cerkwi 31.03.05, 22:21 Witam Moze faktycznie nie ma co sie rozpisywac na temat owej wystawy. Jednak moi ulubiency spod znaku LPR propaguja sztuke przyjazna dla dziecka i pietnuja np. wystawy w Centrum Sztuki Wspolczesnej. Jaki w zwiazku z tym jest ich stosunek do "wolynskiej" wystawy? Druga sprawa jest wspominana przez Darino konferencja dotyczaca stosunkow polsko-ukrainskich. Ostatnio (5 marca) w Warszawie miala miejsce promocja ksiazki "Stosunki polsko-ukrainskie 1939-2004". Odbywala sie ona w siedzibie PSL-u. Organizatorami tej promocji byl: Zaklad Historii Ruchu Ludowego NKW PSL, Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego i (jakze by inaczej) Kresowy Ruch Patriotyczny. Podczas tej (nie wiem jak to nazwac) "imprezy" glos zabrali wlasnie uczestnicy konferencji z 5 czerwca. Pomimo posiadania zaproszenia nie zdecydowalem sie na wziecie udzialu, szczegolnie ze towarzyszyla temu tzw. wystawa tematyczna. Mialem za to okazje zapoznac sie z wymienionym dzielem. Nie wiem czemu miala sluzyc ta publikacja. Dyzurni antyukraincy na wstepie oczywiscie pisza, ze lezy im na sercu pojednanie polsko-ukrainskie, ale tresc tej ksiazki w sposob oczywisty temu zaprzecza. Ksiazke mialem wypozyczona tylko na czas krotki wiec zapoznalem sie tylko z rozdzialem dotyczacym sytuacji na Podlasiu i Chelmszczyznie, ale juz ten maly fragment lektury wystarczyl mi w zupelnosci. Wcale nie dziwie sie protestom ZUwP. Dziekuje Piotrze za tekst o latynizacji, pewnie do jutra go przetrawie i bede zadawac kolejne pytania:) Rowniez czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz Diakona Piotra. Dla mnie ta rozmowa jest bardzo ciekawa, z jednej strony moge poszerzyc swoja skromna wiedze historyczna, z drugiej moge spojrzec na historie z innej strony. Niedawno Diakon Piotr zwrocil mi uwage na pewien sposob postrzegania historii, faktycznie patrze na wydarzenia z przeszlosci przez pryzmat dzialan owczesnych wladz, ale w przypadku Podlasia jest to chyba nieuniknione. To co przekazala rodzina nie jest obiektywne, na pewno jest to obarczone bledem. Jednak jest mi to drogie, jest to fragment mojej tozsamosci. I tak uwazam, ze dzieki naszym rozmowom na pewne sprawy patrze inaczej niz dwa lata temu. A Diakon Piotr ma w tym niemaly udzial:) Dobra ilustracja wplywu wladz, nawet na chwile obecna, jest wspomniany przez Arges (serdecznie witam nowego rozmowce) obrzadek synodalny w Cerkwi prawoslawnej. Przeciez ten obrzadek zostal wprowadzony w czasie gdy Cerkiew podlegala "Moskwie" Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr okcydentalizacja cerkwi 01.04.05, 15:10 Witam - z powdou smutnych wieści tylko cytaty : Światło Wschodu oświeca Kościół powszechny, od kiedy rozbłysło nad nami „Wschodzące Słońce” (Łk 1,78), Jezus Chrystus, nasz Pan, którego wszyscy chrześcijanie wzywają jako Odkupiciela człowieka i nadzieję świata. To światło było dla mojego Poprzednika Leona XIII natchnieniem do napisania Listu apostolskiego Orientalium Dignitas, w którym bronił On znaczenia Tradycji wschodnich dla całego Kościoła.1 Kiedy upływa setna rocznica tego wydarzenia i różnych inicjatyw z nią związanych, poprzez które Papież ten chciał przyczynić się do przywrócenia jedności ze wszystkimi chrześcijanami Wschodu, pragnę skierować do Kościoła katolickiego podobny apel, wzbogacony licznymi doświadczeniami wzajemnego poznania i spotkań, jakie zgromadziliśmy w ostatnim stuleciu. Jeśli bowiem wierzymy, że czcigodna i starożytna tradycja Kościołów Wschodnich stanowi integralną część dziedzictwa Kościoła Chrystusowego, to katolicy powinni przede wszystkim ją poznawać, by móc się nią karmić i przyczyniać się — każdy na miarę swoich sił — do budowania jedności. Nasi bracia obrządków wschodnich dobrze zdają sobie sprawę, że wraz z braćmi prawosławnymi są żywymi nosicielami tej tradycji. Konieczne jest, aby również synowie i córki Kościoła katolickiego, należący do tradycji łacińskiej, mogli poznać w pełni ten skarb i dzięki temu dzielić z Papieżem gorące pragnienie przywrócenia Kościołowi i światu pełnego obrazu powszechności Kościoła, wyrażanej nie przez jedną tylko tradycję, ani tym bardziej przez jedną wspólnotę w przeciwstawieniu do drugiej; i aby również nam wszystkim było dane cieszyć się w pełni z tego objawionego przez Boga i niepodzielnego dziedzictwa Kościoła powszechnego,2 które przechowywane jest i wzrasta tak w życiu Kościołów Wschodu, jak i Zachodu. www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/orientale_lumen_02051995.html To oczywiście cytat Listu apostolskiego Orientale Lumen Papieża JP II Dzisiaj z powodu smutnych wieści może jeszcze tylko jeszcze wypada powiedzieć : Отче наш, Иже еси на небесех, да святится имя Твое, да приидет царствие Твое: да будет воля Твоя, яко на небеси и на земли. Хлеб наш насущный даждь нам днесь, и остави нам долги нашя, якоже и мы оставляем должником нашым: и не введи нас во искушение, но избави нас от лукаваго. Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje; przyjdź Królestwo Twoje; bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. www.kostomloty-parafia unicka.siedlce.opoka.org.pl/liturgia/liturgia1a.htm Pozdrawiam Was serdecznie - mimo wszystko dobrego wypoczynku weekendowego Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: 01.04.05, 22:42 Piotrze (i inni Forumowicze) dzis nie bede nic pisal, nie jestem w stanie. Z postem zapoznam sie po weekendzie. W obecnej chwili moja uwaga poswiecona jest wydarzeniom w Watykanie. Jedyne co w tej chwili mozna uczynic to modlitwa. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: 01.04.05, 22:47 Dziekuje Piotrze za ten post (jednak przeczytalem go dzisiaj). Chyba jest to jedyne co mozna dzis powiedziec na tym forum. Nie wiem co mozna jeszcze w tej sytuacji powiedziec. Jeszcze raz goraco Was pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: 02.04.05, 21:43 Za GW - Rzeszów: Kościół grekokatolicki W archikatedrze greckokatolickiej pw. św. Jana Chrzciciela w Przemyślu w piątek od godziny 6 rano wierni i duchowieństwo tego obrządku modlili się w intencji powrotu do zdrowia Ojca Świętego Jana Pawła II - poinformował metropolita przemysko-warszawski ks. abp Jan Martyniak. - Od czasu gdy Ojciec Święty zachorował, każdego dnia modliliśmy się w intencji jego zdrowia. Czynimy to przed obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej - zapewnił arcybiskup Martyniak. - Los każdego człowieka jest w rękach Boga. Zaostrzenie się choroby Papieża nastąpiło w Tygodniu Miłosierdzia Bożego i przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego. W tych dniach słowa "Jezu, ufam Tobie" nabierają więc szczególnego znaczenia - dodał. PRAWOSŁAWNI W SANOKU W cerkwi katedralnej pw. św. Trójcy wczoraj rano odbyło się nabożeństwo wielkopostne, w czasie którego wierni obrządku prawosławnego modlili się również o zdrowie Ojca Świętego. - Naszym obowiązkiem jest modlić się o zdrowie papieża. Włączamy się w tę wielką powszechną modlitwę - powiedział ks. arcybiskup diecezji przemysko-nowosądeckiej Adam Dubec Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Wicznaja pamiat'! 03.04.05, 03:56 Wo błażennom uspeniji wicznyj pokoj podażd' Hospody prysnopamiatnomu rabu Twojemu Joannu Pawłu Papi Rymstemu i sotwory jemu wicznuju pamiat'! Akurat wracałem od Mamy do domu; wstąpiłem na KUL do bankomatu (przy wejściu do Kolegium Jana Pawła II), i idąc sobie potem ulicą Łopacińskiego myślałem: "czy dojdę do domu za tego pontyfikatu?" (mieszkam z pięć minut stamtąd na piechotę). Kiedy w TVP ogłoszono komunikat, byłem już w domu. Dopiero potem poznałem godzinę śmierci - wtedy właśnie byłem w drodze. To się nazywa przeczucie... Skończyła sie wielka epoka - będziemy przez czas jakiś celebrować Liturgię bez kommemoracji papieża. Żaden z greckokatolickich duchownych lubelskich nie był nigdy w takiej sytuacji - wszyscy jesteśmy z TEJ EPOKI. Właśnie zakończonej... Osobiście czuję się podobnie, jak wtedy, gdy umierał mój śp. Teść. Nie czuję rozpaczy - to była naprawdę "dobra śmierć", będąca zwieńczeniem i wypełnieniem ziemskiego życia. Obyśmy wszyscy mogli odejść w ten sposób... Pan Radosław i inni Forumowicze z pewnością mi wybaczą, że odezwę się dopiero za jakiś czas... diakon Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Wicznaja pamiat'! 03.04.05, 09:07 diakon.piotr.ukgk napisał: > Osobiście czuję się podobnie, jak wtedy, gdy umierał mój śp. Teść. Nie czuję > rozpaczy - to była naprawdę "dobra śmierć", będąca zwieńczeniem i wypełnieniem > ziemskiego życia. Obyśmy wszyscy mogli odejść w ten sposób... Kaźdy chyba czuje żę odszedł Ktoś Bliski... Wicznaja pamiat'! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Wicznaja pamiat'! 03.04.05, 12:11 Odszedl Wielki Czlowiek. Zmienial swiat i uczyl nas, ze wszyscy ludzie sa dziecmi jednego Boga. Wicznaja pamiat' Odpowiedz Link Zgłoś
arges So swjatymy upokoj duszu Raba Twojeho... 03.04.05, 14:21 Wicznaja pamiat' [*] Odpowiedz Link Zgłoś
arges Przemyscy Ukarińcy modlą się za dusze Papieża 03.04.05, 14:38 "Nie płacz nade mną, Matko, widząc w grobie Syna, którego w łonie poczęłaś bez nasienia, powstanę bowiem i wysławię się, i jako Bóg wyniosę w chwale tych, którzy nieustannie w wierze i w miłości Ciebie wywyższają! Matko, ziemia przykrywa mnie z mej woli, ale ulękły się bramy odchłani, widząc mnie odzianego w skrwawioną szatę zemsty, poraziłem bowiem wrogów krżyżem jako Bóg, powstaną znowu i wywyższą Ciebie. Niech rozraduje się stworzenie, niech weselą się wszyscy mieszkańcy ziemi, bowiem otchłań została zniewolona. Niewiasty z myrrą niech przybiegną. Adama z Ewą wybawię z całym ich rodem i zmartwychstanę trzeciego dnia." Pieśń IX z Kanonu Wielkiej Soboty. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Wielce Błogosławiony Lubomir o śmierci Ojca św. 04.04.05, 20:54 Рим, 3 квітня 2005 року Лист Блаженнішого Любомира до вірних Української Греко-Католицької Церкви з приводу смерті Святішого Отця Івана Павла ІІ Високопреосвященним і Преосвященним Владикам, Всесвітлішим і Всечеснішим Отцям, Високопреподобним і Преподобним Монахам і Монахиням, Мирянам Української Греко-Католицької Церкви Дня 2 квітня 2005 р. Б. переставився до Господа Іван Павло ІІ (у мирі – Кароль Войтила), Папа Римський, на 85-му році земного життя та 27-му році служіння як Наступник св. апостола Петра. Закликаємо всіх вірних Української Греко- Католицької Церкви в Україні та на поселеннях супроводити покійного Папу своїми поминальними молитвами. Святої пам’яті Папа Іван Павло ІІ впродовж свого довголітнього служіння як Наступник св. апостола Петра був мужем Провидіння. Сьогодні, коли емоційно переживаємо біль втрати, бракує нам ще перспективи часу, щоб належно оцінити його історичну постать і його багатогранну діяльність. Це будемо робити впродовж багатьох наступних місяців і років. Сьогодні можемо хіба що сказати, що за роки свого понтифікату він дуже допоміг нашій Українській Греко- Католицькій Церкві в її переході зі стану неволі до нормального способу життя. Може не один з нас відчуває жаль, що Папа Іван Павло ІІ не довершив так добре початого процесу відродження нашої Церкви, але сам покійний заявив, що це діло, я Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Maszyna znowu tnie, przesyłam więc link 04.04.05, 20:58 www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon2/lyst_blajen/ Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Tylko link 04.04.05, 21:53 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,64445,2635035.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr refleksje i pytania 05.04.05, 22:06 Witam - i wystąpienie Kard. Huzara bardzo piekne - chociaż może się wydawać dośc urzednicze - zwłaszcza finał gdy już mówi sie o modlitwach w intencji wyboru nowego Papieża i sprawy porządkowe. Mam Pytanie - z jakich zapisow wynikają owe modły w 9 i 40 dni ?? Od czego liczone?? Od dnia śmierci czy "pochoronu"???? Pieknie Ksiądz Piotr napisał o skojarzeniach odczuć przy śmierci Papieża z odczuciami przy smierci ś.p. Teścia. Ja miałem podobne odczucia !!! Zwłaszcza że w pamięci mam swą "asystę" przy szpitalnym łóżku swego konającego teścia w ... wigilijny wieczór przed kilku laty. Kiedyś tu o Nim napisze - półkrwi Rusinie, synu legionisty, Polskim obroncy Lwowa 1939, żołnierzu LWP w finale II wojny... Polscy Prawosławni - Radku dobrze że dałeś ten link. Bo moskiewskie prawosławie ... daje delegacje na pogrzeb JPII licząc też na ekumeniczne rozmowy z nowym Papieżem. Kompletnie ich nie rozumiem , tej zmarnowanej szansy dialogu za czasów JPII A już kompletnie nie rozumiem Polakow-rodaków- ponoć Wałesa nie chce lecieć do Rzymu razem z Kawaśniewskim... Przecież nawet kibice Krakowii i Wisły w potrafili sie pojednać na Frańciszkanskiej 3 Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: refleksje i pytania 05.04.05, 23:24 Witam Dzisiaj krociutko. Piotrze, 40 dni liczymy od dnia smierci. Jesli chodzi o odczucia wspomniane przez Diakona Piotra to domyslam sie o jakie odczucia chodzi. Kilka lat temu przezywalem to, gdy odchodzila po krotkiej (troche ponad miesiecznej), ale bardzo ciezkiej chorobie bliska mi osoba. Mysle, ze wiele osob, niestety, nie sluchalo nauk Jana Pawla II. Mam na mysli nie tylko Lecha Walese, ale rowniez pewnego duchownego katolickiego z Bialegostoku ktory "wygonil" wiernych ze swiatyni w czasie gdy chcieli Oni modlic sie za Papieza. W kwestii Patriarchatu Moskiewskiego nie bardzo chce mi sie wypowiadac (przede wszystkim dlatego, ze nie jest to temat na okres zaloby), mam tylko nadzieje, ze dojdzie do porozumienia ze wszystkimi Patriarchatami Kosciola prawoslawnego. Przeciez miedzy Watykanem, a Patriarchatem Konstantynopola wspolpraca ukladala sie dobrze. Mam nadzieje wrocic na chwilke do rozmow na temat trudnego dialogu Kosciola katolickiego i to nie tylko z Prawoslawiem, ale i z Kosciolami ewangelickimi (na pewno jednak nie w tym tygodniu). Na chwile obecna nie pozostaje nic innego, jak tylko zakonczyc post. Bedzie jeszcze wiele okazji do rozmow. Serdecznie pozdrawiam R. P.S. Nie pochwalam stanowiska Patriarchy Moskwy i Wszechrusi, nie chce jednak w chwili obecnej poruszac ciezkich tematow, lepiej skupic sie teraz na modlitwie i refleksji. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Patriarchat Moskwy 05.04.05, 23:40 Pozwole sobie jeszcze zalinkowac tlumaczenie listu Patriarchy Moskwy. Ostatni akapit nie jest na miejscu, ale mam prosbe, aby te trudne tematy poruszyc troche pozniej. Nie sa to dobre slowa, ale na pewno w polskim Prawoslawiu wyglada to inaczej. "Jego Eminencja Kardynał Józef Ratzinger Przewodniczący Świętego Kolegium Kardynalskiego Miasto Watykan Wasza Eminencjo Proszę pozwolić wyrazić Wam i w Waszej osobie pełni Kościoła rzymskokatolickiego wyrazy głębokiego współczucia w związku ze śmiercią Jego Świątobliwości Papieża Rzymu, Jana Pawła II. Wraz z Wami odczuwamy przygnębienie z powodu straty, która dosięgła Kościół rzymskokatolicki. Zmarłego zwierzchnika starożytnej rzymskiej katedry wyróżniało oddanie wybranej w młodości drodze, gorące pragnienie chrześcijańskiej posługi i świadectwa. Nie bacząc na bardzo ciężką chorobę pozostawał wiernym swojemu powołaniu, mężnie prowadząc swą owczarnię aż do ostatnich dni. Znoszenie bez słowa skargi cierpienia, towarzysząca mu modlitwa i zawierzenie woli wszechmiłosiernego Pana, pokazało wielu ludziom wspaniały przykład. Pontyfikat Jego Świątobliwości Jana Pawła II był całą epoką zarówno w życiu Kościoła rzymskokatolickiego, jak i w całej współczesnej historii. Osoba zmarłego Papieża, Jego wysiłki i idee miały ogromny wpływ na przebieg wydarzeń na całym świecie. Żywimy nadzieję, że następujący nowy okres w życiu Kościoła rzymskokatolickiego pomoże odnowić stosunki wzajemnego szacunku i braterskiej miłości chrześcijańskiej pomiędzy naszymi Kościołami. Wznoszę modlitwę ku Zwycięzcy śmierci i Władcy życia, Panu naszemu - Jezusowi Chrystusowi, o spokój duszy Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II w miejscu, gdzie sprawiedliwi spoczywają. Wieczna Mu pamięć. Aleksy. patriarcha Moskiewski i wszech Rusi." www.cerkiew.pl/news.php?id=2805%20&PHPSESSID=cb2aba5429f550cccdb40a097dbdcc8a Odpowiedz Link Zgłoś
darino kibice Cracovii i Wisły ... 06.04.05, 00:19 Napiszę nawet więcej, odbyła się wspólna Msza św. kibiców Cracovii i Wisły na stadionie Cracovii przy krakowskich Błoniach !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Jeszcze jeden ks. Nehrebecki IP: 212.182.32.* 06.04.05, 16:15 www.jacw..l.org/Fall_2003/fr_nehrebecki_retirement.htm Ciekawe, czy krewny proboszcza gr. kat. z Rzeszowa? PS. Przypadkiem to znalazłem, więc chybcikiem podaję, żeby nie umknęło. A do dyskusji wrócę później. Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: Jeszcze jeden ks. Nehrebecki 06.04.05, 16:22 Gość portalu: diakon Piotr napisał(a): > www.jacw..l.org/Fall_2003/fr_nehrebecki_retirement.htm > Ciekawe, czy krewny proboszcza gr. kat. z Rzeszowa? > > PS. Przypadkiem to znalazłem, więc chybcikiem podaję, żeby nie umknęło. > A do dyskusji wrócę później. Poprawny link: www.jacw..l.org/Fall_2003/fr_nehrebecki_retirement.htm Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr refleksji i pytań ciąg dalszy 06.04.05, 16:50 Witam Temat prawosławia był już poruszany kilkakrotnie – i masz Radku rację, że w tym tygodniu powstrzymam się z komentowaniem i cytowanego przez Ciebie listu. Ostatnio TV rzeszowska wielokrotnie przypomniała obrazy z pielgrzymki papieskiej do Rzeszowa w 1991 roku . Na jednym z ujęć /nakręconych w trakcie przywitania Papieża przez ówczesnego biskupa przemyskiego Tokarczuka/ widać zbocza górek ‘progu Karpat” na Zalesiu ,które wznoszą się za dawną cerkwią zalesiańską /na ujęciach schowaną za wielką sylwetką katedry rzeszowskiej/. Byłem tam wtedy na uroczystościach z żoną – a w zasadzie byliśmy tam we trójkę – gdyż wtedy właśnie była Ona w ciąży z kolejnym dzieckiem – córką. A z kolei owa córcia wzięła udział w kilkanaście lat później w pielgrzymce do Rzymu . Najcenniejszą pamiątką z tej pielgrzymki są zdjęcia – w tym ujmujące twarz mego dziecka na wprost twarzy Papieża. Rozmawiałem kiedyś z Darinem na temat zwrotu unitom cerkwi w Krakowie .Przypominam – cerkiew ta mieści się na ul. Wiślnej, w dawnym kościele św. Norberta , tak jakby na zapleczu pałacu arcybiskupiego goszczącego wielokrotnie Papieża . Opowiadano mi że podczas jednej z ostatnich pielgrzymek Papież odwiedził /wtedy jeszcze współużytkowany przez Saletynów i Grekokatolików/ ów kościół. I już wtedy odbywały się tutaj pojedyncze msze unickie przed doraźnie rozstawianymi na progu prezbiterium ikonami. Papież odwiedził ten kościół w asyście abp. Macharskiego i sporej obstawy. Mam kilka nieoficjalnych zdjęć z tych odwiedzin – na jednym z nich Ojciec Św. klęczy na klęczniku pogrążony w modlitwie a koło niego widać wiszący na ścianie krzyż ozdobiony wielkim „rucznikiem”z charakterystycznym haftem ‘krzyżykowym” . Na innym zdjęciu widać Papieża /już wtedy mocno pochylonego starością/ rozmawiającego z ówczesnym proboszczem katolickim i reprezentującym stronę unicką – zakonnikiem –birytualistą. W tamtej dyskusji pisałeś Darino ,że zwrot św. Norberta w połowie lat 90-tych ub. wieku był spowodowany głównie manifestacjami krakowskich unitów – ja jestem pewny, że przywrócenie tej cerkwi z odbudowanym ikonostasem i odtworzonymi pięknymi Ikonami /projektu Mistrza Matejki/ był głownie zasługą Papieża. I tu mam pytanie do wszystkich – co wiecie na temat greckokatolickiego pochodzenia Matki Karola Wojtyły / z domu Kaczorowskiej/ ???? Dziękuję Radku za błyskawiczną odpowiedź na pytanie o owe 40 dni. Link Księdza Piotra nie daje mi się otworzyć !!!! Co do rodziny Nehrebeckich – trzeba będzie poszukać. Ja tu kiedyś pisałem z kolei o znanej w Rzeszowie rodzinie Hanasiewiczów spokrewnionej z zalesiańskim parochem Henrykiem Hanasiewiczem. Zresztą wkrótce przedstawię tu odnalezione nazwiska pozostałych proboszczów zalesiańskiej cerkwi /taki mały poczet/ Ps Gdy piszę te słowa z radiowego głośnika rozlega się muzyczna wersja /z pamiętnej płyty „abba pater” ruskiego „ Otcze nasz..” i wstawkami „Hospodi pomolimsja”..... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Greckokatolickie korzenie Matki JP II 06.04.05, 16:52 Powtórze pytanie : co wiecie na temat greckokatolickich korzeni Matki Karola Wojtyły ????? Pozdrawiam serdecznie /jak zawsze / ['] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr Ws. linku do ks. Nehrebeckiego z USA IP: 212.182.32.* 06.04.05, 19:20 Fakt - wredna maszyna knoci link. Trzeba przez www.jacw..l.org Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakonPiotr No,ładnie IP: 212.182.32.* 06.04.05, 19:49 Okazuje się,że maszyna specjalnie niszczy linki. Teraz może ją przechytrzę: www jacw..l org Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK Co za perfidia! IP: 212.182.32.* 06.04.05, 20:01 Próbuję znów: WWW JACW..L ORG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diakon Piotr UKGK brak mi słów IP: 212.182.32.* 06.04.05, 20:35 J A C W E L L (to słowo między "WWW" a "ORG") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotrzr Próba nie strzelba i ... IP: *.tehnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 20:37 nie wypaliło. Proszę probować dalej. Ja może jutro odpale parę wyszukiwarek - może trafię :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa A jednak dziala 06.04.05, 21:57 Witam Korzystajac z wskazowek Diakona Piotra (zawartych w ostatnim poscie) udalo mi sie dostac na linkowana strone. Ten sajt to stronka Diecezji New Jersey i Nowego Jorku. Poza linkowanym tekstem jest jeszcze troche do poczytania. Dzieki tym odwiedzinom trafilem rowniez na strone Orthodox Church in America. www.oca.org/ Niestety Piotrze na Twoje pytanie nie jestem w stanie odpowiedziec, nic o tym nie wiem, chociaz rowniez slyszalem pogloski. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Refleksje i... 07.04.05, 21:01 Witam - na owej stronie znalazłem członkinie rady diecezjalnej w skład której weszła ... Eugenia Nehrebecki.Obawiam się że to mylny ślad. A dzisiaj oglądnąłem w tv3 przypomnienie wizyty papieskiej w Przemyślu w 1991 roku - przepiekne przemówienie w oddawanym grekokatolikom kościele i utworzeniem w nim unickiej katedry. W homilii Papież mówił o bohaterstwie grekokatolickich biskupów, o nisłusznych osądach, zniszczeniach cerkwi.Po fragmencie wypowiadanym po ukraińsku powiedział "Wiecej będę mówil po ukraińsku jak pojadę do Lwowa" :-) Będzie trzeba znaleść na Opoce te wypowiedzi - tylko jak szukać pośród ponad 2000 dokumentów ??? A teraz w tv przebrzmiała "Arka" - piekna pieśn. Lwowiacy też tak jak my wystawiają w oknach świece. Fragmenty swego przemówienia w Przemyslu Papież przeplatał pozdrowieniem : "Sława Izusu Christu" Pozdrawiam serdecznie w ten kolejny smutny wieczór Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Refleksje i... 07.04.05, 22:49 Zaczynalem ten post juz kilka razy... Nie bardzo wiem co napisac. Moze te pare linkow bedzie na miejscu... www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=8739 www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=8738 Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Refleksje i... 08.04.05, 00:19 tygodnik.onet.pl/2542,1222890,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Grekokatolicy i Papież JPII 11.04.05, 16:49 Witam serdecznie !!! Dziekuję Radku za ciekawe linki - a to o smutku i modlitwie grekokatolików białoruskich /przyznaję żę nie wiem nic o obecnym istnieniu tam tego kościoła/ a to o prawosławnych. Myślę że to smutne wydarzenie da nam impuls do dalszych rozmów- a dziś na początek nowego etapu cytat i przypomnienie : www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/09przemysl_02061991.html Jan Paweł II PRZEMÓWIENIE DO WIERNYCH KOŚCIOŁA BIZANTYŃSKO-UKRAIŃSKIEGO Przemyśl, 2 czerwca 1991 Drodzy Bracia i Siostry, uczestnicy tego spotkania w Przemyślu z wierzącymi obrządku bizantyńsko-ukraińskiego, witam Was serdecznie i pozdrawiam. 1. "Przed tysiącem lat Bóg Wszechmogący, Władca wszechświata i Pan dziejów wszystkich ludów, ogarnął swą nieskończoną miłością naród Rusi Kijowskiej i przywiódł go do światła Ewangelii Syna swego, Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata. Znad brzegów Jordanu po dziesięciu wiekach dzieło zbawienia mocą Ducha Świętego dotarło do ziem użyźnionych wodami Dniepru, gdzie Pan wybrał na swoje sługi Olgę i Włodzimierza, aby ich naród obdarzyć łaską chrztu świętego. Odtąd Kościoły zrodzone z chrztu w Kijowie śpiewają poprzez wieki hymn wdzięczności ku czci Trójcy Przenajświętszej" (Magnum Baptismi Donum, 1). 2. Słowa powyższe pochodzą z posłania papieskiego Magnum Baptismi Donum, skierowanego do wszystkich członków katolickiej wspólnoty obrządku greckokatolickiego (dziś nosi on nazwę obrządku bizantyńskoukraińskiego), którzy - tak jak i ich bracia prawosławni - widzą w chrzcie św. Włodzimierza z 988 r. początek swej wiary i swego Kościoła. Wy, tutaj zgromadzeni, należycie do tej samej wspólnoty. /.../ 3. Uroczysta liturgia tysiąclecia chrztu Rusi, której dane mi było przewodniczyć w Bazylice św. Piotra w Rzymie, stała się jakby zapowiedzią tych przemian. A chociaż na waszej ziemi ojczystej Kościół katolicki obrządku bizantyńsko-ukraińskiego nie mógł jeszcze publicznie dać wyrazu swej milenijnej radości - to jednak pozostanie w pamięci wiernych zarówno waszego obrządku, jak i obrządku łacińskiego, uroczystość, jaka we wrześniu 1988 r. miała miejsce na Jasnej Górze. W historii prześladowań Kościoła obrządku bizantyńsko-ukraińskiego na ziemiach rządzonych przez komunistów wasza sytuacja w Polsce była nieco odmienna. Wprawdzie wasz obrządek nie był oficjalnie uznawany przez władze państwowe, wskutek czego nie mógł mieć nawet własnego biskupa, mógł jednak istnieć jawnie, korzystając z gościnności, a nieraz i opieki Kościoła obrządku łacińskiego. Była to sytuacja daleka od pożądanej i sprawiedliwie mu należnej, jednak była ona lepsza niż na samej Ukrainie. To właśnie dlatego Kościół greckokatolicki, który w roku 1988 nie mógł świętować uroczystości tysiąclecia chrztu Rusi we własnej ojczyźnie, odprawiał je na Jasnej Górze, w Polsce. W telegramie, jaki wysłałem wtedy na Jasną Górę do moich greckokatolickich braci i sióstr świętujących tysiąclecie chrztu swojej ojczyzny, napisałem: "Przyzywając wstawiennictwa Bogarodzicy, oddaję Jej macierzyńskiemu Sercu duchowych synów i córki św. Włodzimierza w Polsce, na Ukrainie i na całym świecie, i modlę się, by w przyszłym tysiącleciu doznali łaski nowego rozkwitu". Tak napisałem we wrześniu 1988 r. W najśmielszych nawet marzeniach trudno było przewidzieć, że jeszcze na końcu drugiego tysiąclecia Cerkiew ta odzyska swoją wolność oraz prawo do życia i rozwoju. Bogu Najwyższemu niech będą dzięki za ten cud Jego potęgi i miłosierdzia! Jakże serdecznie bym pragnął, bracia i siostry, aby tamte jasnogórskie uroczystości Kościoła greckokatolickiego okazały się jeszcze pod jednym względem prorocze: aby Bóg raczył je przyjąć jako symboliczną pieczęć pojednania i prawdziwego braterstwa Ukraińców i Polaków. Tyle goryczy i udręki przeszły oba nasze narody w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Niech to doświadczenie posłuży jako oczyszczenie, które ułatwi spojrzenie z dystansem na dawne spory, pretensje i wzajemne nieufności, a przede wszystkim ułatwi wzajemne przebaczenie dawnych krzywd. Dzisiaj dosłownie wszystko - a przede wszystkim wspólna wiara w Jezusa Chrystusa - wzywa do pojednania, braterstwa i wzajemnego szacunku; do szukania tego, co łączy. Wzniecanie dawnych nacjonalizmów i niechęci byłoby działaniem przeciwko chrześcijańskiej tożsamości; byłoby również rażącym anachronizmem, niegodnym obu wielkich narodów. O jakże serdecznie pragnę, aby się wzajemnie miłowali katolicy obydwóch obrządków! /.../ 4. Dzisiaj zebraliśmy się, bracia i siostry, aby dziękować Bogu za to, że Kościół na Ukrainie mógł wyjść z katakumb. Sądzę, że nie znajdziemy lepszych słów, żeby dać wyraz naszemu uwielbieniu Boga i dziękczynieniu, nad te słowa, jakie wypowiedziała Bogarodzica przy nawiedzeniu Elżbiety w domu Zachariasza. "Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy" (Łk 1,46- 47) - woła Matka Najświętsza i woła dzisiaj Kościół greckokatolicki zebrany tutaj, w Przemyślu, wokół następcy Piotra. "Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej" (Łk 1,48). Zaiste, wielkiego uniżenia zaznał Kościół bizantyńsko-ukraiński na swoich ziemiach rodzimych w ciągu 45. lat prześladowań. Wszyscy jego biskupi, bez żadnego wyjątku, znaleźli się w więzieniach. Setki księży i tysiące najgorliwszych wiernych aresztowano i skazano na obozy pracy i dożywotnią poniewierkę. Odebrano temu Kościołowi wszystkie cerkwie, seminaria duchowne i wydawnictwa, zniszczono wszystkie struktury kościelne. Odebrano mu nawet prawo do własnego imienia. Imię tego Kościoła pojawiało się publicznie tylko wtedy, kiedy rzucano nań oszczerstwa. I trzeba nam Boga wielbić za to, że Kościół ten - w swojej całości - zachował się w swoim uniżeniu jak prawdziwa Służebnica Pańska. Ani jeden biskup tego Kościoła nie zaparł się swojej wiary ani nie odstąpił od jedności z Opoką Piotra - mimo że prześladowcy bardzo się o to starali. W prześladowaniach Kościół ten wydał setki i tysiące męczenników. Wielu z nich znamy z imienia, ale imiona wielu innych jednemu tylko Bogu są znane. Bóg miłosierny pozwolił Kościołowi rytu bizantyńsko-ukraińskiego zachować - nawet w prześladowaniach - obie swoje cechy, które stanowią o jego kościelnej tożsamości: pełną wierność wschodniej tradycji chrześcijaństwa oraz pełną jedność ze Stolicą Apostolską. Bracia i siostry, doznaliście wielkiego miłosierdzia Bożego! Razem z wami wysławiam Tego, którego "miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją" (por. Łk 1,50). Zwycięski Chrystus to sprawił, że wasz smutek zamienia się w radość (por. J 16,20). Przyłączają się do waszej radości również wasi bracia w wierze, katolicy obrządku łacińskiego. 6. Spotykając się w duchu dziękczynienia tutaj, w Przemyślu, pragniemy połączyć się z wszystkimi waszymi braćmi i siostrami we wspólnocie Kościoła: - w granicach Polski, na Ukrainie i na emigracji - w szczególności z kardynałem Lubacziwskim, wszystkimi arcybiskupami, biskupami, kapłanami, zakonami męskimi i żeńskimi, seminariami. Z całym Ludem Bożym Ukrainy i rozproszenia. [Powyższy fragment Jan Paweł II powtórzył po ukraińsku i dodał:] Jeśli mi Pan Bóg pozwoli kiedyś przyjechać do Lwowa, to będzie więcej po ukraińsku. Ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk, pasterz diecezji przemyskiej obrządku łacińskiego, zatroskany o rozwiązanie problemu kościoła katedralnego waszego obrządku, w duchu uzgodnień podpisanych w lutym tego roku przekazuje na moje ręce ten kościół poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Księże biskupie, z ogromną radością i wdzięcznością przyjmuję ten dar twojej diecezji i całego Kościoła obrządku łacińskiego. Przekazuję tę świątynię na wieczystą własność wam, drodzy bracia i siostry obrządku greckokatolickiego, zwanego bizantyńsko- ukraińskim, z Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Grekokatolicy i Papież JPII - dokończenie 11.04.05, 16:52 Jak mówi Diakon Piotr - "maszyna mi ucięła" :-) Spotykając się w duchu dziękczynienia tutaj, w Przemyślu, pragniemy połączyć się z wszystkimi waszymi braćmi i siostrami we wspólnocie Kościoła: - w granicach Polski, na Ukrainie i na emigracji - w szczególności z kardynałem Lubacziwskim, wszystkimi arcybiskupami, biskupami, kapłanami, zakonami męskimi i żeńskimi, seminariami. Z całym Ludem Bożym Ukrainy i rozproszenia. [Powyższy fragment Jan Paweł II powtórzył po ukraińsku i dodał:] Jeśli mi Pan Bóg pozwoli kiedyś przyjechać do Lwowa, to będzie więcej po ukraińsku. Ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk, pasterz diecezji przemyskiej obrządku łacińskiego, zatroskany o rozwiązanie problemu kościoła katedralnego waszego obrządku, w duchu uzgodnień podpisanych w lutym tego roku przekazuje na moje ręce ten kościół poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Księże biskupie, z ogromną radością i wdzięcznością przyjmuję ten dar twojej diecezji i całego Kościoła obrządku łacińskiego. Przekazuję tę świątynię na wieczystą własność wam, drodzy bracia i siostry obrządku greckokatolickiego, zwanego bizantyńsko- ukraińskim, zamiast kościoła, który zgodnie ze wspomnianą umową miał być zbudowany. Kościół ten ustanawiam dziś katedrą diecezji i biskupa waszego obrządku. Pozdrawiam serdecznie zapraszając do dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Grekokatolicy i Bialorus 11.04.05, 18:56 Witam Unici chyba nie sa chyba zbyt widoczni na Bialorusi, ale jednak niewatpliwie sa. Jak mozna przeczytac na sajcie parafii w Kostomlotach przyszli duchowni tego Kosciola sa ksztalceni w Drohiczynie, w tamtejszym Seminarium Duchownym. "Ucieszyła nas obecność kleryków unickich z Białorusi, którzy uczą się w seminarium duchownym w Drohiczynie nad Bugiem." www.kostomloty-parafia-unicka.siedlce.opoka.org.pl/kronika2004.htm Wyznanie to jest rowniez wymieniany na belarusguide www.belarusguide.com/culture1/religion/Religion.html jest tam nawet link do parafii w Minsku, ale niestety sajt nie jest aktualizowany od dawna. byzantines.net/svjazep-miensk/svjazep-miensk-eng.htm Trudno znalezc wiecej materialow na ten temat (a moze nie wiem jak do nich dotrzec:) bede wiec posilkowal sie linkami do anglojezycznych stron. www.faswebdesign.com/ECPA/Byzantine/Byelorussian.html Znalazlem tez troche informacji, ze Bialorusini grekokatolicy zyja rowniez w USA i W. Brytanii. Ponizsze linki pochodza wlasnie w Londynu. www.catholic.belarusians.co.uk/ belarusians.co.uk/catholic/history-church.html belarusians.co.uk/catholic/history.html Nie jest tego zbyt duzo, ale mimo tego faktu zycze milej lektury. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Grekokatolicy i Papież 11.04.05, 21:16 Ojojoj - ale sypnąłes linkami - dzisiaj ich pewno nie zczytam. Zwróciłes zapewne Radku uwagę na ten cytat z wypowiedzi paieskiej z 1991 r. " Otwierając się z całego serca ku wszystkim wyznawcom Chrystusa, naznaczonym łaską chrztu - otwieramy się w sposób szczególny ku bratnim Kościołom prawosławnym chrześcijańskiego Wschodu. Ufam, że otwarci na racje historyczne, które korzeniami swymi sięgają Kościoła jeszcze nie podzielonego, i na racje moralne istnienia waszej Cerkwi, przyłączą się również do tej naszej radości. Ufam też, iż potraficie tak się radować waszą wolnością, że nie zamąci to i nie zakłóci tak bezcennego przecież ekumenicznego pokoju z Kościołem prawosławnym. Modlimy się razem z nimi o tę jedność, o jaką Chrystus prosił Ojca w przeddzień swej męki (por. J 17,12.21). Oby słowa tej arcykapłańskiej modlitwy z wieczernika doczekały się spełnienia, gdy cała ludzkość zbliża się do początku trzeciego milenium po Chrystusie." Myślę,że ta wypowiedź to nie była tylko zwykła "konstrukcja retoryczna" ale raczej "uzewnętrznienie" Jego przekonań . Nadmienie jeszcze że nie zawsze tak było - bowiem w sprawozdaniu z pielgrzymki do Ziemi Świętej bodaj z 1961 roku - wyzanwcy prawosławia określani byłi przez bp Wojtyłe jako "schizmatycy", ale już w dokumentach sobory watykanskiego II w dekrecie o kościołach wschody /w znacznej mierze radagowanego przy udziale kard. Wojtyły/ występują owi prawosławni jako "bracia odłaczeni" A tu prosze - w 1991 roku słyszymy już o "bratnich kościołach prawoslawnych chrześcijańskiego wschodu". To jawny dowód że Papież- Polak robil wiele , bardzo wiele do zbliżenia z prawosławiem. Zal że zabrakło życia..... :-( Pozdrawiam jak zawsze serdecznie Dziekują za linki ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Grekokatolicy i Papież 12.04.05, 21:32 Witam Lektura poczatku tego przemowienia przypomniala mi pewna legende. Opowiesc ta dotyczy losow Apostola Andrzeja. Jak wiesc glosi odbyl on podroz Dnieprem i na jednym z postojow prorokowal powstanie wielkiego grodu. Na jednym ze wzgorz postawil krzyz, na tym wlasnie miejscu mial powstac Kijow. Inna opowiesc mowi o tym ze Wlodzimierz - chrzciciel Rusi zanim przyjal chrzescijanstwo w obrzadku bizantyjskim zapoznal sie z wiara Chazarow wyznajacych judaizm, Bulgarow wyznajacych wowczas islam i Niemcow. Na samym koncu dopiero zapoznal sie z wiara Grekow i zdecydowal o przyjeciu chrzescijanstwa w tym obrzadku. To tyle jesli chodzi o pradawne podania:) Wracajac do rzeczywistosci, fragment ktory cytowales Piotrze ostatnio zwrocil moja uwage szczegolnie fragmentem mowiacym o nie podzielonym jeszcze Kosciele. A sprawozdanie z 1961 roku zdziwilo mnie bardzo, ale coz mysle ze ta wypowiedz oddawala ducha Kosciola katolickiego przed II Soborem Watykanskim. Moze tylko cieszyc fakt, ze nikt w Kosciele katolickim nie mowi juz o "braciach odlaczonych", na pewno jest w tym duza zasluga Jana Pawla II Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Papież i kościoły katolickie Wschodu 13.04.05, 16:51 Witam : otrzymalem z dalekiej Białorusi kolejną przesyłkę od swej ciotki - kuzynki mojej mamy zaczynający się od słow : Выражаем Вам глубочайшие соболезнования по поводу кончины Папы Иоанна Павла II. Царствие небесное этому Великому Человеку. Скорбим вместе с Вами. Dalej już byla treść bardo rodzinna,radosna - jak to u ciotki - rzutkiej 60- parolatki z Mińska. Ale ten wstep muszę powiedzieć troche mnie wzruszył Nie wiem Radku czy zwróciłeś uwagę na scene z pogrzebu papieskiego gdy u Jego trumny modlili sie hierarchowie Kościołow Katolickich Wschodu - Grecji, Armenii, Syrii, Koptowie i Etiopczycy. Piekny śpiew żałobny w języku greckim i ... chyba arabskim, wielki smutek, egzotyczne stroje i autentyzm pożegnania. Posłuchaj co pisał Papież o relacjach z tymi kosciołami we wspaniałej encyklice Ut unum sint - o działalności ekumenicznej : Relacje ze starożytnymi Kościołami Wschodu 62. W okresie po Soborze Watykańskim II Kościół katolicki, działając różnymi metodami i w różnych okresach, nawiązał ponownie braterskie relacje z tymi starożytnymi Kościołami Wschodu, które zakwestionowały niegdyś formuły dogmatyczne Soborów Efeskiego i Chalcedońskiego. Wszystkie te Kościoły wysłały obserwatorów na Sobór Watykański II; ich Patriarchowie zaszczycili nas wizytą, tak że Biskup Rzymski mógł z nimi rozmawiać jak z braćmi, którzy spotykają się z radością po długiej rozłące. Ponowne nawiązanie braterskich relacji ze starożytnymi Kościołami Wschodu, świadczących o wierze chrześcijańskiej, często we wrogim środowisku i w tragicznych okolicznościach, jest konkretnym znakiem tego, że Chrystus jednoczy nas mimo barier historycznych, politycznych, społecznych i kulturowych. Co się zaś tyczy bezpośrednio kwestii chrystologicznej, to wraz z Patriarchami niektórych spośród tych Kościołów mogliśmy już wyznać naszą wspólną wiarę w Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. Niezapomniany Papież Paweł VI podpisał deklarację na ten temat z Jego Świątobliwością Shenoudą III, Papieżem i Patriarchą koptyjsko-prawosławnym103 oraz z syryjsko- prawosławnym Patriarchą Antiochii, Jego Świątobliwością Jacoubem III104. Ja osobiście miałem możność potwierdzić to chrystologiczne porozumienie i wyciągnąć z niego konsekwencje, dotyczące dalszego dialogu z Papieżem Shenoudą oraz współpracy duszpasterskiej z syryjskim Patriarchą Antiochii Mar Ignazio Zakka I Iwasem. Wraz z czcigodnym Patriarchą Kościoła Etiopii Abuną Paulosem, który złożył mi wizytę w Rzymie 11 czerwca 1993 r., podkreśliliśmy głęboką komunię istniejącą między naszymi dwoma Kościołami: „Mamy razem udział w wierze otrzymanej od Apostołów, w tych samych sakramentach i w tej samej posłudze, zakorzenionej w sukcesji apostolskiej. (...) Możemy dziś bowiem stwierdzić, że wyznajemy tę samą wiarę w Chrystusa, choć przez długi czas była ona przyczyną podziału między nami”107. W ostatnim okresie Pan pozwolił mi zaznać wielkiej radości, gdy podpisałem wspólną deklarację chrystologiczną z asyryjskim Patriarchą Wschodu, Jego Świątobliwością Mar Dinkhą IV, który z tej okazji zechciał złożyć mi wizytę w Rzymie w listopadzie 1994 r. Mogliśmy dzięki temu wyznać razem prawdziwą wiarę w Chrystusa, uwzględniając zarazem różniące nas formuły teologiczne108. Za to wszystko pragnę wyrazić moją radosną wdzięczność słowami Maryi: „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1, 46). 63. Tak więc dzięki kontaktom ekumenicznym stały się możliwe zasadnicze wyjaśnienia zadawnionych kontrowersji chrystologicznych, co pozwoliło nam wyznać wspólnie wiarę, która nas łączy. Raz jeszcze trzeba tu stwierdzić, że to ważne osiągnięcie jest trwałym owocem poszukiwań teologicznych i braterskiego dialogu. Ale nie tylko tym: jest także dla nas źródłem otuchy, ukazuje nam bowiem, że idziemy właściwą drogą i że można mieć uzasadnioną nadzieję na wspólne znalezienie rozwiązań także dla innych spornych kwestii.**** Koniec cytatu - ensyklikę łatwo znajdzieśż na Opoce - zresztą link może też podeślę Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Papież i kościoły katolickie Wschodu 13.04.05, 21:53 Witam Rowniez zwrocilem uwage na modlitwy hierarchow Kosciolow wschodnich. Nawet nie przypuszczalem, ze istnieje tyle Kosciolow wschodnich katolickich. Probowalem szukac wiekszej ilosci informacji w internecie, ale to poglebilo tylko klopoty ze zrozumieniem istoty sprawy. "Wschodnie Kościoły katolickie zachowujące łączność z Rzymem. Odpowiednio do Wschodniego Kościoła asyryjskiego istnieje chaldejski i Malabarski Kościół katolicki. Odpowiednio do orientalnych Kościołów prawosławnych istnieją Kościoły katolickie: ormiański, koptyjski, etiopski, syryjski i malankarski. Odpowiednio do wschodnich Kościołów prawosławnych mamy Kościoły katolickie: melchicki, ukraiński, ruski, rumuński, grecki, bułgarski, słowacki i węgierski. Istnieją ponadto katolicy bizantyńscy na terenie byłej Jugosławii. Kościół Maronicki i Włosko-Albański Kościół Katolicki nie odpowiadają żadnemu innemu Kościołowi wschodniemu." www.opoka.org.pl/slownik/ltk/koscioly_wschodnie.html Do tej pory sadzilem, ze zjawisko Unii z Rzymem to specjalnosc naszej czesci Europy, a tutaj taka niespodzianka (wlasciwie to oprocz Cerkwi greckokatolickiej znalem tylko Kosciol ormianski). Inna sprawa ze nigdy wczesniej nie szukalem informacji na ten temat. Jedyne informacje z jakimi sie spotkalem to wzmianka o tym, ze w Warszawie w cerkwi na Podwalu raz w miesiacu odprawiana jest Liturgia w obrzadku kopyjskim. www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=749 Mam prosbe do Forumowiczow aby, w miare mozliwosci, podeslali linki, ktore pomogly by poglebic swoja wiedze i poukladac sobie to wszystko:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Errata :)) 13.04.05, 21:57 Oczywiscie mialo byc w obrzadku koptyjskim Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wypowiedz patriarchy Aleksego II 14.04.05, 18:06 Witam serdecznie Dzisiejszy post chcialbym potraktowac jako zachete do dyskusji. Ciekaw jestem Waszego zdania. Ta wypowiedz jest dosyc wywazona, choc nie ukrywam, ze moze byc odebrana roznie (zawiera slowa mogace budzic kontrowersje). www.cerkiew.pl/news.php?id=2833%20&PHPSESSID=6578be1c3fcd6e3f51ea7ff4a7c0d9a2 Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Losy prawoslawnych 14.04.05, 18:17 Aby nie zostawiac Forumowiczow z jednym (i to kontrowersyjnym) tematem do rozmow zalinkuje ciekawy artykul z PP. Kiedys rozmawialismy (nieraz) o losach potomkow Rusinow, o ich "roztopieniu" sie w otoczeniu. Ten tekst dobrze wpisuje sie w te rozmowy. Dla zachety dwa cytaty:) "W Ciechocinku służę dziewięć lat - mówi o. Hajduczenia. - Oprócz służb mam tu każdego roku 170-180 spot-kań, głównie z kuracjuszami. Mówię im o prawosławiu. Poraziło mnie zwłaszcza, że tak wiele ludzi w Polsce ma coś wspólnego z prawosławiem. -Teraz czuję, że pochowałam matkę - podchodzi do mnie kobieta ze łzami wzruszenia po Liturgii i panichidzie, którą zamówiła. Matka zmarła trzy lata temu. Po jej śmierci córka doszukała się w papierach, że była prawosławna. - Bardzo często słyszę, że ktoś ma prawosławną żonę, babcię, dziadka. Ktoś jest rodem z Polesia, Wilna i opowiada o wschodnich korzeniach, albo z Opola i skarży się, że do cerkwi ma bardzo daleko, nawet z Białegostoku i przyznaje się, że czterdzieści lat nie był w żadnej świątyni, a tu przyszedł do spowiedzi." "Ale on wie, że ci z Białostocczyzny w Toruniu, Bydgoszczy czy Poznaniu przywdzieją barwy ochronne. Takie jest jego gorzkie, już ćwierćwiekowe, doświadczenie. Wtopią się w bloki, domy studenta, będą ludźmi dla Cerkwi bez adresu, rozmyją swą tożsamość albo przywdzieją nową - polsko-katolicką. Kilka razy próbował ich wyciągnąć z czeluści bloków, ale go stamtąd odpychali. Nie potrzebowali burzenia misternie budowanego nowego oblicza. Wie, że dzieci nie pozwolą rodzicom, jeśli przygarną ich na starość, pójść do cerkwi, bywa, że pogrzebią ich w obrządku rzymskokatolickim, by przed sąsiadami nie odsłonić korzeni. Dziewczęta, które przyjadą do Torunia na studia, powychodzą za katolików i swe dzieci poprowadzą do kościoła. Nawet wtedy, gdy ich narzeczony będzie zainteresowany chodzeniem do cerkwi, one go przekonają - po co dodatkowy problem! Pewien chłopiec bardzo chciał, by jego dziewczyna, pochodząca z Białegostoku, pozostała prawosławna. On, katolik, dzwonił do batiuszki, umawiał ją na spowiedź, prowadził do cerkwi, mówił - bardzo mi się w cerk-wi podoba. On chciał, by jego rodzina była prawosławna, ona - katolicka. Ona wygrała. Teraz jest po rozwodzie. Chodzi z dzieckiem do kościoła. " www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=849 Tym razem zycze milej lektury R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Jan Paweł II i prawosławie 14.04.05, 18:46 Witam, witam Ostatnio Radku zaproponowałes "cała masę" arcyciekawych tematów do kontynuacji naszej dyskusji bo i przechrześcijanskie tradycje Białorusi/ co wynika z jednego z twoich linków/ - a ja mam tu pod ręką ciekawe materialy "na Ruś Czerwoną/, Kościoły wschodnie / z arcyciekawego leksykonu - dla mnie sensacja !!!/ no i temat relacji Patriarchatu Moskiewskiego do Naszego Papieża i Jego Śmierci. Proponuje rozlozyć te temat na cały bieżący rok - może sie uda :-) A ja jako wkład w poczatek kolejny cytat z owej ekumenicznej encykliki papieskiej 52. W relacjach między Kościołem Rzymskim a ekumenicznym Patriarchatem Konstantynopola wspomniany przed chwilą proces mógł się rozpocząć dzięki wzajemnej otwartości, okazanej z jednej strony przez Papieży Jana XXIII i Pawła VI, a z drugiej przez ekumenicznego Patriarchę Atenagorasa i jego następców. Historycznym wyrazem zmiany, jaka się dokonała, był eklezjalny akt, mocą którego „zostało usunięte z pamięci i z życia Kościoła”84 wspomnienie o ekskomunikach, które dziewięćset lat wcześniej, w 1054 r., stały się symbolem schizmy między Rzymem i Konstantynopolem. To wydarzenie kościelne, tak bogate w treść ekumeniczną, miało miejsce w ostatnich dniach Soboru, 7 grudnia 1965 r. Tak więc zgromadzenie soborowe kończyło się uroczystym aktem, który był równocześnie oczyszczeniem pamięci historycznej, wzajemnym przebaczeniem i postanowieniem solidarnego dążenia do komunii. Uprzedziło ten fakt spotkanie Pawła VI i Patriarchy Atenagorasa I w Jerozolimie podczas pielgrzymki Papieża do Ziemi Świętej w styczniu 1964 r. Przy tej okazji mógł on spotkać się także z Patriarchą prawosławnym Jerozolimy Benediktosem. Z kolei Papież Paweł VI odwiedził 25 lipca 1967 r. Patriarchę Atenagorasa w Fanarze (Istambuł), a w październiku tego samego roku Patriarcha był przyjmowany uroczyście w Rzymie. Te modlitewne spotkania wyznaczały drogę w kierunku ekumenicznego zbliżenia pomiędzy Kościołem Wschodu a Kościołem Zachodu oraz odbudowy tej jedności, jaka istniała między nimi w ciągu pierwszego tysiąclecia. Kiedy po śmierci Papieża Pawła VI i krótkim pontyfikacie Jana Pawła I została mi powierzona misja Biskupa Rzymu, uznałem za jedną z pierwszych powinności mej papieskiej posługi odnowienie osobistego kontaktu z Patriarchą ekumenicznym Dimitriosem I, który przejął tymczasem w Konstantynopolu następstwo po Patriarsze Atenagorasie. Podczas mej wizyty w Fanarze w dniu 29 listopada 1979 r. mogliśmy wspólnie z Patriarchą podjąć decyzję o nawiązaniu dialogu teologicznego pomiędzy Kościołem katolickim a wszystkimi Kościołami prawosławnymi pozostającymi w kanonicznej jedności z Konstantynopolem. Warto dodać, że w tym samym czasie były już w toku przygotowania do przyszłego soboru Kościołów prawosławnych. Dążenie do harmonii między nimi służy życiu i żywotności tych siostrzanych Kościołów, między innymi ze względu na rolę, jaką winny one odegrać na drodze ku jedności. Patriarcha ekumeniczny zechciał odwzajemnić mi wizytę, jaką mu złożyłem, tak że w grudniu 1987 r. mogłem z radością gościć go w Rzymie, gdzie powitałem go serdecznie i uroczyście, w sposób należny jego godności. W ten kontekst eklezjalnego braterstwa wpisuje się też ustalony już od kilkunastu lat zwyczaj, zgodnie z którym w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła gościmy w Rzymie delegację Patriarchatu ekumenicznego, zaś na uroczystość św. Andrzeja udaje się do Fanaru delegacja Stolicy Apostolskiej. 53. Te regularne kontakty pozwalają między innymi na bezpośrednią wymianę informacji i opinii, co służy braterskiemu współdziałaniu. Z drugiej strony, wzajemny udział w modlitwie przyzwyczaja nas do współistnienia i skłania do wspólnego przyjęcia, a tym samym do wprowadzenia w czyn woli Chrystusa wobec jego Kościoła. Na drodze otwartej przez Sobór Watykański II wypada wymienić co najmniej dwa wydarzenia, które mają szczególne znaczenie i wymowę ekumeniczną w stosunkach pomiędzy Wschodem i Zachodem. Pierwszym jest Jubileusz 1984 roku, ogłoszony dla upamiętnienia 1100-lecia ewangelizacyjnego dzieła świętych Cyryla i Metodego. Jubileusz ten stał się okazją do ogłoszenia obu świętych apostołów Słowian, zwiastunów wiary, współpatronami Europy. Wcześniej już Papież Paweł VI ogłosił w 1964 r. — w czasie Soboru — patronem Europy św. Benedykta. Dołączenie obu Braci Sołuńskich do wielkiego zakonodawcy Zachodu stanowi pośrednie uwydatnienie tej dwoistości kościelnej i kulturalnej, jaka pozostaje znamienna dla całych dziejów Europy w ciągu dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Warto zatem przypomnieć, że Cyryl i Metody wyszli z kręgu Kościoła bizantyjskiego w czasie, gdy Kościół ten trwał jeszcze w jedności z Rzymem. Ogłaszając ich — wespół ze św. Benedyktem — patronami Europy, pragnąłem nie tylko potwierdzić historyczną prawdę o chrześcijaństwie na kontynencie europejskim, ale zarazem dodać jeszcze jeden ważny temat do tego dialogu pomiędzy Wschodem a Zachodem, który po Soborze Watykańskim II obudził takie nadzieje. W świętych Cyrylu i Metodym Europa odnajduje swe duchowe korzenie, tak jak odnajduje je w św. Benedykcie. Muszą oni być czczeni razem jako patronowie naszej europejskiej przeszłości, a zarazem święci, którym Kościoły i narody zawierzają swoją przyszłość u kresu drugiego tysiąclecia od narodzenia Chrystusa. 54. Drugim wydarzeniem, które tutaj chciałbym przypomnieć, jest Milenium Chrztu Rusi (988-1988). Kościół katolicki, a w szczególności Stolica Apostolska pragnęła uczestniczyć w jubileuszowych uroczystościach i starała się uwydatnić, że Chrzest św. Włodzimierza w Kijowie był jednym z wydarzeń centralnych na drodze ewangelizacji świata. Zawdzięczają mu wiarę nie tylko wielkie narody słowiańskie europejskiego Wschodu, ale także i ludy żyjące za Uralem aż po Alaskę. W tej perspektywie jeszcze pełniejszego uzasadnienia nabiera wyrażenie, którym posłużyłem się wiele razy: Kościół musi oddychać obydwoma płucami! W pierwszym tysiącleciu historii chrześcijaństwa wyrażenie to odnosiło się nade wszystko do dwoistości Bizancjum — Rzym; od Chrztu Rusi jego znaczenie się rozszerza: ewangelizacja zatacza szersze kręgi i coraz rozleglejsze obszary, tak że ogarnia cały Kościół. Jeśli się zważy ponadto, że to zbawcze wydarzenie nad brzegami Dniepru nastąpiło w czasie, kiedy Kościół na Wschodzie i na Zachodzie pozostawał nie podzielony, można łatwo zrozumieć, że do pełnej komunii należy dążyć w perspektywie jedności, która nie usuwa uprawnionej różnorodności. Podkreśliłem to stanowczo w Encyklice Slavorum apostoli85, poświęconej świętym Cyrylowi i Metodemu oraz w Liście Apostolskim Euntes in mundum86 skierowanym do wiernych Kościoła katolickiego z okazji obchodów Tysiąclecia Chrztu Rusi Kijowskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Jan Paweł II i prawosławie itd 14.04.05, 18:51 Proszę o wybaczenie że dziś nie będę mógł wczytać sie w linkowane przez Ciebie tematy - cóz zajecia domowe etc. Wspomne tylko że przed chwilą zakonczyłem ogladać msze żałobnej w rycie wschodnim - m.in. syryjsko maronickim z Bazyliki św. Piotra - transmitowaną na TV Trwam :-) Wśród koncelebransow był kard. Lubomyr Huzar !!!! - chociaż większość modlitw było śpiewnych w języku syryjsko-arabskim - dla mnie rzecz sensacyjna !!!! Urok liturgii z akompaniamentem arabskiej cytry !!!!! Pozdrawiam serdecznie - ze swej strony deklaruję właczyc sie w proponowane przez Ciebie tematy - chociaż i ja chowam coś np temat ostatnio bardzo żywy na podkarpaciu - uczczenia miejsca pochowku Tworcy Hymnu Ukrainskiego !!!! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Male uzupelnienie do wczorajszego linku 15.04.05, 17:14 Witam Faktycznie w ostatnich dniach przybylo sporo tematow. Dziekuje za kolejny "odcinek" encykliki. Jest to dla mnie zrodlo wiele mowiace o podejsciu do Prawoslawia jakie mial Jan Pawel II. Do dyskusji przyjdzie wrocic po weekendzie, a dzis chce jeszcze uzupelnic swoj wczorajszy post. Nie wiem czy zwrociles Piotrze uwage na pewien fragment w tekscie z PP. "Do Torunia zaczęli spływać nowi osiedleńcy - z Wilna, Lwowa. Wszyscy przyjeżdżali jako katolicy. Inaczej nikt by tu ich nie wpuścił. " Taki przypadek znam z wlasnego podworka. Na przelomie 50 i 60-tych lat ubieglego stulecia w ten wlasnie sposob "repatriowal" sie kuzyn mojej babci. Trudno sie ludziom dziwic, ze szukali roznych sposobow aby wydostac sie z ZSRR. W tym przypadku akurat potomkowie owego kuzyna sa juz dzis 100% Polakami-katolikami. Nie wiem nawet czy zdaja sobie w pelni sprawe ze swoich korzeni, podejrzewam zreszta ze ich to nie interesuje. Co ciekawe dokumenty dotyczace tej sprawy (a przynajmniej ich czesc) po smierci siostry mojej babci trafily do mnie - jakos nikt nie chcial sie nimi zainteresowac. Pozdrawiam i zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Prawosławie i Papież 15.04.05, 17:34 Witam - wpadłem własnie z pracy a ty już nowy post ;) JE patriarcha Aleksy II - wypowiedzial sie trochę w stylu "panu Bogu świeczkę - złośliwości ogarek" Wczoraj wieczorem poczytałem sobie cała korespondencję papieską związaną z przekazanie Ikony Kazańskiej - a więc okolicznosciową homilie JPII, Jego okolicznosciową modlitwę pożegnania tej Ikony, list do Aleksego II, odpowiedź tegoż do JPII oraz wystąpienie kardynalskie w Moskwie /łatwo to znaleść na opoce/. Tamta wymiana uprzejmości wskazywała na ... koniec kontaktów z powodu chłodno- uprzejmego stanowiska Moskwy. Gest "zgredka" putina i wystąpienie Aleksego nie dają wątpliwości jak traktowano Papieża-Polaka w Moskwie - mimo wszytskich gestów watykanskich z rezygnacją z powołania unickiego patriarchatu w Kijowie włącznie. Zastanawiałem sie nad uporczywem powtarzaniem przez Moskwę argumentów prozelityzmu - wydaje sie że należy przez to rozumieć i reaktywacje grekokatolicyzmu na Ukraińie,Białorusi i Polsce, no i pracę misyjną KK w Rosji centralnej i Syberii, odrodzenie sie kosciołów narodowych /i katolickich równoćześnie/ na Litwie,Armenii, Gruzji,wizytę papieską w Azerbejdrzanie a nawet działania o charakterze czysto humanitarnym jak np pomoc katolickich księży i zakonów dla "dzieci ulicy" Petersburga,Moskwy,Irkucka czy Nowosybirska. Jeśli tak - to stanowisko patriarchatu moskiewskiego jest ... obrzydliwe. Gdzyż dalej kieruje sie on "mysleniem imperialnym - co jest o tyle śmieszne że rosyjskie prawosławie ustawiło sie przez to na peryferiach cywilizowanego świata. Co Wy na to ??? Licząc na "zażartą" dyskusję - pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Papież o "braciach" 15.04.05, 17:39 W owej encyklice Papież odchodzil całkowicie od pojęcia "braci odłaczonych" a nawet trochę "na wyrost" idealizowal stosunki z innymi wyznaniami : 42. Obserwujemy na przykład, że chrześcijanie należący do jednego wyznania nie uważają już innych chrześcijan za wrogów czy ludzi obcych, ale kierując się autentycznym duchem Kazania na Górze, widzą w nich braci i siostry. Z drugiej strony istnieje dziś tendencja, by nawet wyrażenie bracia odłączeni zastępować określeniami lepiej wyrażającymi głębię komunii — związanej z charakterem chrzcielnym — którą Duch podtrzymuje mimo rozłamów historycznych i kanonicznych. Mówi się o „innych chrześcijanach”, o „innych ochrzczonych”, o „chrześcijanach z innych Wspólnot”. Dyrektorium w sprawie realizacji zasad i norm dotyczących ekumenizmu określa Wspólnoty, do których należą ci chrześcijanie, jako „Kościoły i Wspólnoty kościelne nie będące w pełnej jedności z Kościołem katolickim”69. Takie rozszerzenie słownictwa jest przejawem znacznych przemian, jakie dokonały się w mentalności. Pogłębia się świadomość wspólnej przynależności do Chrystusa. Mogłem się o tym wielokrotnie przekonać osobiście podczas celebracji ekumenicznych, które stanowią jeden z ważnych elementów moich apostolskich podróży do różnych części świata oraz podczas ekumenicznych spotkań i celebracji, które odbyły się w Rzymie. „Powszechne braterstwo” chrześcijan stało się trwałym elementem ekumenicznej świadomości. Odrzucając w niepamięć dawne ekskomuniki, Wspólnoty niegdyś ze sobą rywalizujące dziś w wielu przypadkach wzajemnie sobie pomagają; wypożyczają budynki sakralne, udzielają stypendiów na formację duchownych ze Wspólnot mniej zamożnych, interweniują u władz cywilnych w obronie innych chrześcijan niesprawiedliwie oskarżanych, wykazują bezpodstawność kalumnii, których ofiarą padają niektóre społeczności. Jednym słowem, chrześcijanie nawrócili się na braterską miłość, która ogarnia wszystkich uczniów Chrystusa.**** koniec cytatu Chociaż oglądając wczoraj wspaniałe nabożeństwo z udziałem patriarchy Antiochii - można odnieść wrażenie wielkiej pracy pojednani dokonanej przez JPII Pozdrowiam raz jeszcze - do ciekawego wątku toruńskiego obiecuje sie dołaczyć po weekendzie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I jeszcze krotko... 15.04.05, 21:07 Dziekuje Piotrze za szczere slowa. Mysle ze dyskusja rozwinie sie:) Idac za Twoja rada powedrowalem na "Opoke". Niestety i tamtejsze teksty nie zawsze przenika duch ekumenizmu. Pozwolilem sobie wybrac dwa cytaty. "Zacofane prawosławie jest lepszą alternatywą niż „zeuropeizowany” katolicyzm, który niesie większą samodzielność umysłową obywateli." Nie wiem co autor mial na mysli mowiac o zacofaniu prawoslawia? I dlaczego prawoslawie ma ograniczac samodzielnosc umyslowa? I jeszcze wypowiedz Abp. Jana Martyniaka "- Teologowie biorący udział w dialogu zgodzili się jednak w Balamand w 1993 r., że unia nie może być traktowana jako droga ku jedności chrześcijan... - Unia jest odnowieniem jedności - nie bójmy się tego stwierdzenia. Nie jest natomiast prozelityzmem, przeciąganiem z Kościoła do Kościoła. Bez widzialnej jedności ze Stolicą Apostolską Kościół nie będzie prawdziwym i jedynym." Trudno uznac te slowa za bedace przychylnymi Cerkwi prawoslawnej. Oczywiscie sa to tylko krociutkie fragmenty, ale rzucily mi sie w oczy i nie moglem sie powstrzymac od podzielenia sie nimi:) A do dyskusji wroce z przyjemnoscia w poniedzialek. Jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
diakon.piotr.ukgk Re: I jeszcze krotko... 18.04.05, 15:52 www.cnewa.org/ecc-introduction.htm U dołu strony - link do statystyki oficjalnej za 2004 r. w pliku pdf. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Balmand i coś jeszcze 18.04.05, 16:14 Witam serdecznie!! Wspomniałeś Radku o konferencji w Balmand.Daję poniżej co nieco na ten temat w wycinkach z linków od piusów ;-))) piusx.org.pl/zw/23/23pipzb.html Wydaje się, że w chwili obecnej Kościół soborowy zastąpił skompromitowaną, potępioną “teorię trzech odłamów”, nową, równie błędną doktryną - tzw. “teorią Kościołów siostrzanych”. Głosi ona, że Kościół Chrystusowy tworzą dwa Kościoły - siostry, czyli Kościół Rzymski oraz kościół prawosławny. Ich hierarchia została ustanowiona przez Ducha Świętego w celu sprawowania opieki duchowej nad różnymi grupami wiernych. Oba Kościoły powinny więc zaprzestać wzajemnych sporów i razem pracować nad wzrostem Królestwa Bożego, prowadząc dialog, który przyniesie w końcu przywrócenie bliżej niesprecyzowanej jedności. I tak, papież Jan Paweł II pisze w encyklice Ut Unum Sint poświęconej działalności ekumenicznej: “Mówiąc o Kościołach prawosławnych, soborowy dekret o ekumenizmie stwierdza w szczególności, że <przez sprawowanie Eucharystii Pańskiej w tych poszczególnych Kościołach buduje się i rozrasta Kościół Boży>. Uznanie tego wszystkiego jest nakazem prawdy” (Ut Unum Sint, Pallotinum 1995, s. 16). Widać św. Jozafat Kuncewicz i św. Andrzej Bobola nadaremnie przelewali swą krew. Przyjęcie teorii “Kościołów siostrzanych” wiąże się bowiem z całkowitą rezygnacją z nawracania schizmatyków i heretyków na prawdziwą wiarę, a w konsekwencji z utratą wiary w Boskie ustanowienie Kościoła katolickiego. /..../ Poniżej przedstawiamy za miesięcznikiem “Angelus” pełny tekst Deklaracji z Balamand wraz z listą sygnatariuszy. Deklaracja jest rzeczywiście wierną recepcją doktryny “Kościołów siostrzanych” wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami praktycznymi. To bezprecedensowe porozumienie jest jednym wielkim aktem apostazji, zdradą Wiary katolickiej i całkowitym sparaliżowaniem Kościoła katolickiego we wszystkich aspektach Jego działalności. Należy z przykrością stwierdzić, że w tej bulwersującej sprawie nie zabrakło również polskiego akcentu – Deklarację z Balamand sygnował m.in. biskup opolski Alfons Nossol. piusx.org.pl/zw/23/23dzb.html 14) To w tej perspektywie Kościoły katolickie i Kościoły prawosławne uznają się wzajemnie za Kościoły siostrzane, obdarzone wspólną odpowiedzialnością za utrzymanie Kościoła Bożego w wierności Jego Boskiemu powołaniu, a szczególnie w tym co się tyczy jedności. Zgodnie ze słowami papieża Jana Pawła II, ekumeniczny wysiłek siostrzanych Kościołów Wschodu i Zachodu, zakorzeniony w dialogu i modlitwie jest poszukiwaniem doskonałej i pełnej komunii, która nie jest ani wchłonięciem, ani połączeniem, lecz spotkaniem w prawdzie i miłości (Slavorum Apostoli, 27). /.../ 22) Duszpasterska działalność Kościoła katolickiego, zarówno łacińskiego jak i wschodniego nie stawia sobie już więcej za cel odsuwania wiernych od jednego Kościoła do drugiego, co oznacza, że rezygnuje z prozelityzmu wśród prawosławnych skupiając się na zaspokajaniu duchowych potrzeb swoich własnych wiernych. Aktywność Kościoła katolickiego odrzuca dążenie do ekspansji kosztem Kościoła prawosławnego. W tej perspektywie konieczną staje się wzajemna wymiana informacji o rozmaitych programach duszpasterskich, tak aby rozpoczęła się i rozwijała współpraca miedzy biskupami i innymi osobami zajmującymi jakieś stanowiska w ramach naszych Kościołów i aby nie było już więcej miejsca na nieufność i podejrzliwość. /.../ Jest również rzeczą nieodzowną, aby biskupi obu Kościołów oraz inne osoby obdarzone w nich duszpasterską odpowiedzialnością starannie przestrzegały zasad wolności religijnej wiernych. Wierni z kolei muszą mieć możliwość nieskrępowanego wyrażania swych opinii, dzięki konsultacjom i szansie organizowania się. W rzeczywistości zwłaszcza w przypadkach konfliktów zasady wolności religijnej wymagają, aby wierni mogli wyrazić swoją opinię i zadecydować bez nacisków z zewnątrz czy chcą pozostać w jedności z Kościołem katolickim, czy też z Kościołem prawosławnym. Zasady wolności religijnej byłyby pogwałcone, gdyby pod przykrywką pomocy finansowej wierni jednego Kościoła byli przyciągani do innego, na przykład poprzez obietnice edukacji lub korzyści materialnych, których nie znaleźliby w swym własnym Kościele. W tym kontekście, w celu uniknięcia nowych podejrzeń nieodzownym jest, aby pomoc społeczna jak również wszystkie formy działalności dobroczynnej były prowadzone na zasadzie obopólnego porozumienia. /.../ Komisja wyraża nadzieję, że odrzucenie na przyszłość wszelkiego prozelityzmu i wszelkich dążeń katolików do ekspansji kosztem Kościoła prawosławnego przezwycięży trudności, które zmusiły pewne Kościoły autokefaliczne do zawieszenia swego udziału w dialogu teologicznym, a Kościoły prawosławne ponownie będą w stanie wspólnie kontynuować tak obiecująco rozpoczętą pracę teologiczną. /.../ Lista delegatów, którzy wzięli udział w Siódmej Sesji Plenarnej Międzynarodowej Komisji Wspólnej d.s. Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołem Prawosławnym, która odbyła się w Szkole Teologicznej w Balamand (Liban), w dniach 24 czerwca 1993 r. Ze strony Wschodnich Kościołów Prawosławnych Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola Jego Eminencja Arcybiskup Stylianos z Australii, Prawosławny Przewodniczący Międzynarodowej Komisji Wspólnej ,Patriarchat Aleksandrii Jego Eminencja Metropolita Dionysios z Nubii Profesor Konstantyn Patelos, Patriarchat AntiochiiJego Eminencja Metropolita Grzegorz z Byblos i BotrysKs. Archimandryta Youhanna (Yazigi) Kościół Rosji Ks. Hegumen Nestor (Ziljajew) Kościół RumuniiJego Eminencja Metropolita Antoni z Transylwanii Ks. Dumitru Radu Kościół CypruJego Eminencja Metropolita Chrysantos z Morfu Kościół PolskiKs. Hieronim Barsanupius (Doroszkiewicz) Kościół Albanii Profesor Teodor Papapavli Kościół FinlandiiJego Ekscelencja biskup Ambroży z Joensocu Sekretarz GeneralnyJego Eminencja Metropolita Spirydion z Włoch Patriarchaty Jerozolimy oraz Kościoły Gruzji, Serbii, Bułgarii, Grecji oraz Czechosłowacji nie miały swoich przedstawicieli Komentarz - Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Uzupełnienie i pytanie do x.Piotra 18.04.05, 16:20 Jak widzicie "piusy" oskarżały wręcz Papieża o zdradę i sprzeniewierzenie się ..świętym męczennikom ;-)) Sam dokument deklaracji wydaję sie pieknym łacznikiem pomiędzy dokumentami soborowymi a poźniejszymi - listem pasterskim orientale lumen i encykliką "ust unem... !!! Piszesz Radku o środowiśku toruńskim - wstap na chwilę na dyskusję na rzeszowie - z wizytą Juszczenki w tytule - tam zabrał głos /pisząc po łemkowsku w transkripcji łacinką/ łemko z Wrocławia /patrz ID/ :-)) Pozdrawiam serdecznie Księdza Piotra - KIEDY WIADOMOŚCI Z PARAFII GREKOKATOLICKIEJ W RZESZOWIE ????? Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Uzupełnienie i pytanie do x.Piotra 18.04.05, 23:07 Witam Wybaczcie Drodzy Forumowicze dzisiejsze milczenie. Dopiero teraz udalo mi sie dorwac do komputera:) Lektury jest jak na pozna pore zbyt duzo, wiec odniose sie do tekstu jutro. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Po wiadomosciach z Watykanu 19.04.05, 21:16 Serdecznie witam Zaraz po powrocie z pracy zamiast zasiasc do lektury wczorajszych postow zasiadlem do ogladania wiadomosci z Watykanu (gdy wrocilem do domu telewizor byl juz wlaczony przez moja lepsza polowe, ogladajaca te wydarzenia z wielka uwaga:). W zwiazku z wyborem nowego papieza zaczalem zastanawiac sie jak to wydarzenie wplynie na dalszy rozwoj dialogu Kosciola katolickiego z innymi chrzescijanami. Cieszy mnie fakt, ze nowo wybrany Biskup Rzymu i Patriarcha Zachodu bedzie chcial umacniac wiare w zlaicyzowanej Europie, ale zastanawia mnie jaki bedzie jego stosunek do Kosciola prawoslawnego. Ciekaw jestem czy tez bedzie nastawiony na dialog? Jesli mozna gdzies znalezc informacje dotyczace tych spraw to oczywiscie poprosze o linki. Na zakonczenie postu (ale nie dzisiejszych wypowiedzi) chcialbym zyczyc wiernym Kosciola katolickiego aby ten pontyfikat byl rownie owocny jak poprzedni. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Kilka slow komentarza... 19.04.05, 22:07 Przykre te slowa z "Piusa" dotyczace Kosciolow siostrzanych. A juz wspomnienie o nawracaniu schizmatykow i heretykow jest mocno niesmaczne. Mysle, ze wlasnie teoria Kosciolow siostrzanych jest dobra, trzeba miec tylko nadzieje ze w tym duchu sytuacja bedzie sie dalej rozwijac. Cieszy takie podejscie Kosciola katolickiego szczegolnie ten fragment przedstawiony przez "piusow" jako cos szczegolnie nagannego: "Głosi ona, że Kościół Chrystusowy tworzą dwa Kościoły - siostry, czyli Kościół Rzymski oraz kościół prawosławny. Ich hierarchia została ustanowiona przez Ducha Świętego w celu sprawowania opieki duchowej nad różnymi grupami wiernych" Lektura cytowanych przez Ciebie Piotrze fragmentow deklaracji napawa nadzieja na przyszlosc, pomimo obecnych klopotow z dialogiem z Cerkwia rosyjska. Moze moje slowa sa naiwne, ale mam nadzieje na korzystny rozwoj sytuacji. Wspominales wczesniej Piotrze o obawach Cerkwi rosyjskiej zwiazanych z odrodzeniem grekokatolicyzmu w Bialorusi, Polsce i Ukrainie. Jesli chodzi o Ukraine to z pewnoscia zrodlem problemow jest kwestia wlasnosci budynkow cerkiewnych w zachodnich regionach. Poza tym Cerkiew rosyjska rosci sobie zwierzchnosc nad terytorium calej Rusi. Wydaje sie, ze wiaze sie to z obawami przed patriarchatem w Kijowie. Przeciez Kijow to miasto ktore bylo kolebka chcrzescijanstwa na Rusi, dla Moskwy moze to stanowic duzy problem. Z pewnoscia jeszcze wroce do tego tematu, a tymczasem jeszcze raz serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Kilka slow komentarza... 19.04.05, 22:27 Na stronie "gazety" znalazlem wywiad z (wowczas jeszcze) kardynalem Ratzingerem. Moze Szanowni Forumowicze podziela sie swoimi przemysleniami na temat tych slow: "O dialogu Od czasów Soboru Watykańskiego II mówi się o dialogu jako o ważnej formie obecności Kościoła we współczesnym świecie. Niekiedy jednak ta dialogiczna postawa związana jest z kompromisem wobec prawdy, której każdy wierzący powinien być świadkiem. Jak złagodzić to napięcie między dążeniem do kompromisu a prawdą? - Powiedziałbym, że najpierw trzeba właściwie zinterpretować i dobrze zrozumieć czym jest dialog i co przez dialog chcemy uzyskać. Nie chcemy, by dialog był tylko czczym gadaniem, wzajemnym potwierdzaniem swoich racji lub upewnianiem się, co do słuszności własnych poglądów. Jeśli przyjrzymy się klasycznemu wzorcowi dialogu u Platona, czy też np. rozmowie Jezusa z Samarytanką, z faryzeuszami czy z rabinami, zobaczymy, że dialog jest drogą poszukiwania prawdy. Nie jest on zatem zamykaniem się w sobie, gdy każdy powtarza własne słowa, co najwyżej starając się przy tym zachować uprzejmość i szacunek wobec drugiej strony. Dialog to droga do prawdy. Taki jest jego podstawowy cel i uzasadnienie. Trzeba razem iść przed siebie i otwierać się na prawdę. Naturalnie, być może niektórzy chrześcijanie nie są aż tak bardzo przekonani, że prawda jest po naszej stronie, ale zdajemy sobie sprawę, że idąc ku prawdzie drogą wiodącą do Chrystusa, możemy bez obaw rozpocząć dialog. I jest on naprawdę kroczeniem naprzód ku temu celowi, który powinien być wspólny - szukaniem prawdy. Jesteśmy przekonani, że jeśli uczciwie i bez lęku będziemy dążyć do prawdy, będziemy także razem podążać na drodze do Chrystusa." serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64807,2194949.html Odpowiedz Link Zgłoś
arges link 19.04.05, 22:36 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=165&w=20749254&a=22939675 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa List Patriarchy Moskwy i Wszechrusi 20.04.05, 16:19 Witam Mam nadzieje, ze zainteresuja Was slowa Patriarchy Moskwy skierowane do nowowybranego Papieza Benedykta XVI. Niestety list ten udalo mi sie znalezc tylko w jezyku rosyjskim. Mam jednak nadzieje, ze nie bedzie to przeszkoda nie do przebycia. www.mospat.ru/print/news/id/9079.html Pozdrawiam, jak zwykle serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Nowy Papież a ekumenizm 20.04.05, 16:42 Witajcie ! Odpowiadając Radku na Twoje papieskie refleksje - mam obawy co do Benedykta. Po pierwsze ze wzgledu na jego wiek - to jednak chyba postać "pomostowa" - na ukojenie bólu po śmierci Papieża-Polaka i przejście do postaci Nowego Papieża. Czy zdązy pojechać do Moskwy i ułozyć stosunki z Prawosławiem - nie wiem. Jesli tak to żeby sie to nie odbyło np kosztem grekokatolików, Kościołów wschodnich i innych wyznań. Mam wątpliwości co do jego ekumeniczności - świadczy o tym taki chociażby cytat /zdzisiejsza GW str 2/: "... napisał –ogłoszony wszakże przez Jana Pawła II w 2000 roku- dokument „Dominus Iesus”, stwierdzający, że jedynie Kościół katolicki wyraża w pełni naukę Chrystusa. Dokument wywołał naukę Chrystusa .Dokument wywołał oburzenie wśród innych Kościołów chrześcijańskich, a także- zdaniem jego krytyków – zahamował dialog ekumeniczny. Znawcy kulis Watykanu sądzą, że to Ratzinger naciskał na JPII , by nie zwoływał więcej międzyreligijnych modlitw – takich jak w Asyżu" Boję sie też że pod koniec życia JPII / i co tu dużo mówić - osłabienia dość znacznego jego aktywności/- szczególnie w ostatnich 3 latach - to Ratzinger był chyba "hamulcowym" stosunków ze Wschodem, tak jak ks.abp Dziwisz - protektorem mnichów z R.Maryja. Przepraszam z góry jesli kogoś uraziły moje refleksje - a za chwilkę post o nowej publikacji księdza Diakona Piotra Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Diakoni,subdiakoni i żony :0 20.04.05, 16:57 Dzięki uprzejmości forumnowicza z forum przemyskiego /Wielkie dzięki/ możemy się zapoznać z bardzo ciekawym dokumentem ; www.kosciol.pl/article.php?story=20050221160502226&query=kij%25F3w USTAWA TYMCZASOWA O FORMACJI I POSŁUDZE DIAKONÓW I MINORZYSTÓW W ARCHIDIECEZJI PRZEMYSKO-WARSZAWSKIEJ UKRAIŃSKIEGO KOŚCIOŁA GRECKOKATOLICKIEGO WPROWADZENIE 1. Zgodnie z autentyczną tradycją obrządku bizantyjskiego, duchowieństwo (kler) w Ukraińskim Kościele Greckokatolickim dzieli się na wyższe (majorystów, ukr. swiaszczennosłużyteli) i niższe (minorzystów, ukr. cerkownosłużyteli). 2. Do kategorii majorystów (duchownych wyższych) należą diakoni, prezbiterzy i biskupi; do minorzystów (duchownych niższych) – ceroferariusze, lektorzy-kantorzy i subdiakoni. Pod pojęciem kapłanów rozumieć należy biskupów i prezbiterów. 3. Przynależność do danej rangi duchowieństwa nabywa się przez przyjęcie święceń odpowiedniego stopnia podług przepisów ksiąg liturgicznych; święcenia na niższe stopnie noszą nazwę chirotezji, a na wyższe – chirotonii. /.../ Jest w nim cały szereg /dla mnie arcynowych informacji/ jak chociażby takich : Zwykłe nadanie urzędu w parafii dla nieetatowego diakona oznacza nałożenie nań obowiązku posługiwania liturgicznego w ramach wszystkich celebracji niedzielnych i świątecznych w parafii miejsca zamieszkania diakona. Obowiązek ten obejmuje także inne celebracje parafialne, jeśli udział w nich można pogodzić z zawodowymi i rodzinnymi obowiązkami diakona. Oznacza ona także błogosławieństwo biskupa dla wszystkich innych rodzajów posługiwania, które dany diakon zechce i będzie w stanie, w porozumieniu z proboszczem, wykonywać. 64. Nadanie urzędu w innej parafii lub poszerzenie zakresu obowiązków w przypadku diakona nieetatowego może dokonać się jedynie za jego zgodą, której żonaty nieetatowy diakon udzielić może wyłącznie za porozumieniem z żoną" Koniec cytatu - chciaż nie - fajny jest też dopisek-errata x.diakona na końcu dokumentu: UWAGA! Nr 55-56 są w istocie jednym numerem, podzielonym sztucznie na dwa przez idiotyczny błąd techniczny osoby odpowiedzialnej za publikację internetową oryginału. Mimo to zachowałem numerację oryginalną w kształcie integralnym, aby nie utrudniać zestawień z oryginałem w części obejmującej numery 55-86. No koncowe ustalenia : "Z ukraińskiego na polski przełożył diakon Piotr Siwicki. All rights reserved – wszystkie prawa zastrzeżone – усі права застережені. " Mam nadzieję że nie naruszyłem owego "zastierżeniena" - cytując fragmenty owego dokumentu w naszej dyskusji Pozdrawiam jak zawsze serdecznie :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Nadzieje RCP 21.04.05, 20:59 Dzieki Piotrze za odpowiedz na moje watpliwosci. Trudno mi jeszcze wyrobic sobie zdanie na temat przyszlosci dialogu. Cerkiew rosyjska wiaze nadzieje z nowym pontyfikatem. Pozwole sobie zalinkowac wypowiedzi Metropolity Moskwy (co prawda juz cytowalem, ale po rosyjsku, teraz jest po angielsku co na pewno bedzie ulatwieniem) i Metropolity smolenskiego Kiryla. Oczywiscie trudno stwierdzic czy nie sa to tylko kurtuazyjne wypowiedzi? Mimo wszystko ciekaw jestem co o tym sadza Forumowicze:) www.mospat.ru/text/e_news/id/9090.html www.mospat.ru/text/e_news/id/9091.html www.mospat.ru/text/e_news/id/9050.html Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Kard. Ratzinger a ekumenizm 21.04.05, 21:46 Witam serdecznie !!! Jestem pesimistą wobec tej postaci i ewentualnego dialogu ekumenicznego !!!! Sięgnąłem Radku wobec wspomniną wcześniej deklarację Dominus Jesus - prosze poczytaj fragment : bezuprzedzen.pl/dokumenty/dominusjesus.html DEKLARACJA DOMINUS IESUS O jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła Nieustanne przepowiadanie misyjne Kościoła jest dzisiaj zagrożone przez teorie relatywistyczne, które usiłują usprawiedliwić pluralizm religijny nie tylko de facto, lecz także de iure (czyli jako zasadę). W konsekwencji uznaje się za przestarzałe takie na przykład prawdy, jak prawda o ostatecznym i całkowitym charakterze objawienia Jezusa Chrystusa, o naturze wiary chrześcijańskiej w odniesieniu do wierzeń innych religii, o natchnionym charakterze ksiąg Pisma Świętego, o osobowym zjednoczeniu między odwiecznym Słowem a Jezusem z Nazaretu, o jedności ekonomii Słowa wcielonego i Ducha Świętego, o jedyności i zbawczej powszechności tajemnicy Jezusa Chrystusa, o powszechnym pośrednictwie zbawczym Kościoła, o nierozdzielności - mimo odrębności - Królestwa Bożego, Królestwa Chrystusa i Kościoła, o istnieniu w Kościele katolickim jedynego Kościoła Chrystusa. Korzeni tych stwierdzeń należy upatrywać w założeniach natury zarówno filozoficznej, jak i teologicznej, które utrudniają zrozumienie i przyjęcie prawdy objawionej. Można wskazać niektóre z nich: przekonanie, że Boża prawda nie może zostać ujęta i wyrażona nawet przez chrześcijańskie objawienie; postawa relatywistyczna odnośnie do prawdy, uznająca, że to co jest prawdą dla jednych, może nie być prawdą dla innych; upatrywanie radykalnego przeciwstawienia między logiczną mentalnością zachodnią a symboliczną mentalnością wschodnią; subiektywizm tych, którzy uważając rozum za jedyne źródło poznania stają się «coraz bardziej niezdolni do skierowania uwagi ku wyższej rzeczywistości i nie śmią sięgnąć po prawdę bytu»;8 trudność w zrozumieniu i przyjęciu obecności wydarzeń ostatecznych i eschatologicznych w historii; odrzucenie metafizycznego wymiaru historycznego wcielenia odwiecznego Logosu, postrzeganego wyłącznie jako zwykłe objawienie się Boga w historii; eklektyzm tych, którzy w refleksji teologicznej przejmują idee zaczerpnięte z różnych kontekstów filozoficznych i religijnych, nie dbając o ich spójność i systematyczne powiązanie, ani o ich zgodność z prawdą chrześcijańską; wreszcie, skłonność do odczytywania i interpretacji Pisma Świętego bez odniesienia do Tradycji i Magisterium Kościoła. /.../ Istnieje zatem jeden Kościół Chrystusowy, który trwa w Kościele katolickim rządzonym przez Następcę Piotra i przez biskupów w łączności z nim.58 Kościoły, które nie będąc w pełnej wspólnocie z Kościołem katolickim, pozostają jednak z nim zjednoczone bardzo ścisłymi więzami, jak sukcesja apostolska i ważna Eucharystia, są prawdziwymi Kościołami partykularnymi.59 Dlatego także w tych Kościołach jest obecny i działa Kościół Chrystusowy, chociaż brak im pełnej komunii z Kościołem katolickim, jako że nie uznają katolickiej nauki o prymacie, który Biskup Rzymu posiada obiektywnie z ustanowienia Bożego i sprawuje nad całym Kościołem.60 Natomiast Wspólnoty kościelne, które nie zachowały prawomocnego Episkopatu oraz właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego misterium,61 nie są Kościołami w ścisłym sensie; jednak ochrzczeni w tych wspólnotach są przez chrzest wszczepieni w Chrystusa i dlatego są w pewnej wspólnocie, choć niedoskonałej, z Kościołem.62 Chrzest bowiem sam w sobie zmierza do osiągnięcia pełni życia w Chrystusie poprzez integralne wyznawanie wiary, Eucharystię i pełną komunię w Kościele.63 «Nie wolno więc wiernym uważać, że Kościół Chrystusowy jest zbiorem - wprawdzie zróżnicowanym, ale zarazem w jakiś sposób zjednoczonym - Kościołów i Wspólnot eklezjalnych. Nie mogą też mniemać, że Kościół Chrystusowy nie istnieje już dziś w żadnym miejscu i dlatego winien być jedynie przedmiotem poszukiwań prowadzonych przez wszystkie Kościoły i wspólnoty».64 W rzeczywistości «elementy tego Kościoła już nam danego istnieją "łącznie i w całej pełni" w Kościele katolickim oraz "bez takiej pełni" w innych Wspólnotach».65 «Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu».66 /.../ Z pewnością, różne tradycje religijne zawierają i ofiarowują elementy religijności, które pochodzą od Boga85 i stanowią część tego, co «Duch Święty działa w sercach ludzi i w dziejach narodów, w kulturach i w religiach».86 W istocie niektóre modlitwy i niektóre obrzędy innych religii mogą przygotowywać na przyjęcie Ewangelii, ponieważ stwarzają pewne sytuacje lub są formami pedagogii, dzięki którym ludzkie serca zostają pobudzone do otwarcia się na działanie Boże.87 Nie można im jednak przypisywać pochodzenia Bożego oraz zbawczej skuteczności ex opere operato, właściwej chrześcijańskim sakramentom.88 Z drugiej strony nie należy zapominać, że inne obrzędy, jako związane z przesądami lub innymi błędami (por. 1 Kor 10,20-21), stanowią raczej przeszkodę na drodze do zbawienia.89 /.../ ZAKOŃCZENIE 23. Niniejsza Deklaracja, przypominając i wyjaśniając niektóre prawdy wiary, pragnie naśladować przykład apostoła Pawła, który tak pisze do wiernych w Koryncie: «Przekazałem wam na początku to, co przyjąłem» (1 Kor 15,3) . W obliczu pewnych wątpliwych czy wręcz błędnych propozycji refleksja teologiczna winna potwierdzać wiarę Kościoła i uzasadniać swoją nadzieję w sposób przekonujący i skuteczny. Ojcowie Soboru Watykańskiego II, rozpatrując temat prawdziwej religii, stwierdzili: «Wierzymy, że owa jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim, któremu Pan Jezus powierzył zadanie rozszerzania jej na wszystkich ludzi, mówiąc apostołom: "Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem" (Mt 28,1-20). Wszyscy ludzie zaś obowiązani są szukać prawdy, zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła, a poznawszy ją, przyjąć i zachowywać».99 Objawienie Chrystusa będzie nadal w historii «prawdziwym drogowskazem»100 dla całej ludzkości: «prawda, którą jest Chrystus, domaga się, by ją przyjąć jako uniwersalny autorytet».101 Chrześcijańska tajemnica przekracza bowiem każdą barierę czasu i przestrzeni i urzeczywistnia jedność rodzaju ludzkiego: «Wszyscy ludzie, wywodzący się z różnych krajów i tradycji, zostają powołani w Chrystusie do udziału w jedności rodziny dzieci Bożych. (...) Jezus obala mury podziału i zaprowadza nie znaną dotąd i doskonałą jedność przez uczestnictwo w Jego tajemnicy. Ta jedność jest tak głęboka, że Kościół może mówić za św. Pawłem: "Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga" (Ef 2,19)».102 Jego Świątobliwość Jan Paweł II, w czasie audiencji udzielonej w dniu 16 czerwca 2000 r. niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi Kongregacji Nauki Wiary, kierując się niezawodną wiedzą i działając na mocy swej władzy apostolskiej zatwierdził i uprawomocnił niniejszą Deklarację, uchwaloną na Zebraniu Plenarnym Kongregacji, oraz polecił jej opublikowanie. Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 6 sierpnia 2000 r., w Święto Przemienienia Pańskiego. JOSEPH KARD. RATZINGER, Prefekt TARCISIO BERTONE, S.D.B., Emerytowany arcybiskup Vercelli, Sekretarz Pozdrawiam serdecznie- przy Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Kard. Ratzinger a ekumenizm 21.04.05, 21:50 Przykro mi ,że nie mogę dopisać tu coś bardziej optymistycznego. Co gorsza - czytająć życiorys Ratzingera - trafiam na dziwną dziurę - pomiędzy sierpniem 1944 /koniec slużby w opelotce werhmachtu/ a majem 1945 - trafieniem do niewoli amerykańskiej - "ale to chyba drobny szczegół" - jak mawia moja latorośl ;( Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Do poczytania:) 22.04.05, 15:13 Witam Coz powiedziec, faktycznie lektura tego dokumentu nie napawa optymizmem. W ostatnich wypowiedziach dotyczacych Benedykta XVI mozna sie jednak spotkac ze stwierdzeniem, ze jest bardziej spontaniczny i jest mniej zdystansowany (tyle przynajmniej mozna bylo przeczytac na "Onecie") niz we wczesniejszym okresie, moze te zmiany beda dotyczyc tez pogladow. Pewnie najblizsze miesiace pokaza w jakim kierunku dazyl bedzie ten pontyfikat. Zeby nie ciagnac tematow niezbyt milych na weekend dzis mam do zaproponowania troche lektury dotyczacej wydarzen z dni minionych. Co pewien czas wraca do naszych rozmow sprawa pochodzenia ludnosci Podlasia. Jakis czas temu wyszedl 6-ty numer NBiN. Warta przeczytania jest wkladka dotyczaca historii Cerkwi prawoslawnej na ziemiach ruskich. Jak zwykle na zachete zacytuje maly fragment, a pod spodem wrzuce link:) "Gdy spojrzymy na aktualny wykaz parafii prawosławnych w Polsce, to cerkwie poświęcone św. Michałowi Arch. znajdziemy poza Podlasiem także na Chełmszczyźnie, Nadsaniu, Łemkowszczyźnie i na terenach, na które wysiedlono w 1947 r. ludność ukraińską w ramach akcji “Wisła” (w sumie 11 cerkwi), nie ma ich natomiast na etnicznie białoruskich terenach pomiędzy Białowieżą a Sokółką. Stan ten jest odbiciem sytuacji panującej w wiekach poprzednich na terenie obejmującej ziemie ukraińskie i białoruskie metropolii kijowskiej. I tak w XVIII w. na zamieszkanych przez ludność ukraińską terenach Rzeczypospolitej mniej więcej co ósma cerkiew była p.w. św. Michała Archistratega (w wielu dekanatach diecezji przemyskiej niemal co trzecia, a nawet co druga), podczas gdy na obszarze etnicznie białoruskim zaledwie co trzydziesta-czterdziesta." free.ngo.pl/nadbuhom/Nr6_2004/Wstawka_Chrzest_Ziemi_Ruskiej.htm Caly tekst jest dosyc dlugi, wiec na pewno znajda sie w nim tematy ktore bedzie mozna przedyskutowac w gronie Szanownych Forumowiczow. Wracajac jeszcze do spraw "Watykanskich". Na "bialorus.pl" znalazlem informacje o gratulacjach Lukaszenki, pozwole sobie ta wiadomosc zalinkowac. www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=8819 Na dzis bede juz konczyc i oddaje sie blogiemu lenistwu. Pozdrawiam i zycze udanego wypoczynku. R. P.S. Jesli chodzi o "dziure w zyciorysie" to moze po prostu nic sie wtedy nie wydarzylo wartego wzmianki? Nie sadze aby krylo sie za tym cos, co wymagaloby ukrycia Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Do poczytania:) - ja też !!! 22.04.05, 16:34 Witam serdecznie. Przytoczyłem tekst kard. Ratzingera - aby pokazać jak stał on w kontraście z kolejnymi dokumentami autorstwa JPII - od waticanum II po orientale lumen. Wyobraż sobie - jak mozna było po 2000 roku mysleć o dialogu z Cerkwią Prawosławną - gdy w oficjalnym dokumencie watykańskim odchodziło sie od koncepcji "kosciołow siostrzanych' w strone koncepcji "braci gorszych" nie mających szans na zbawienie poza KK. Aby jednak obdarować Cię /Was/ czymś bardziej optymistycznym zapraszam do lektury polsko-papieskiej encykliki "Slavorum Apostoli" z przepieknie napisaną biografią "Braci solurskich" i pieknymi wstawakami ekumenicznymi - własnie w styli "Kosciołów siostrzanych" - ale to byl rok 1985 www.radoslaw.home.pl/papiez/encykliki/slavorum_apostoli.htm magisteriumkk.republika.pl/papieze/jan_pawel_ii/encykliki/sa.html ENCYKLIKA SLAVORUM APOSTOLI Ojca Świętego Jana Pawła II Skierowana do biskupów i kapłanów, do rodzin zakonnych, do wszystkich wierzących chrześcijan w tysiącsetną rocznicę dzieła ewangelizacji świętych Cyryla i Metodego /.../ 26. Od IX wieku, kiedy kształtował się nowy ład w Europie chrześcijańskiej, święci Cyryl i Metody niosą orędzie aktualne również dla naszej epoki, która w świetle licznych i złożonych problemów natury religijnej i kulturowej, państwowej i międzynarodowej szuka żywotnej jedności w prawdziwej wspólnocie różnorodnych części składowych. O dwóch głosicielach Ewangelii można powiedzieć, że charakteryzowało ich umiłowanie wspólnoty Kościoła powszechnego, tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie, a w nim – Kościoła partykularnego, który rodził się wśród narodów słowiańskich. Od nich płynie także zachęta dla chrześcijan i ludzi naszej epoki, aby razem budować jedność. Przykład Cyryla i Metodego ma jednak szczególne znaczenie na specyficznym polu działalności misjonarskiej. Działalność ta bowiem jest zasadniczym zadaniem Kościoła, dzisiaj zaś palącym problemem jest wspomniana już „inkulturacja”. Dwaj Bracia nie tylko rozwijali swoją misję w pełnym poszanowaniu kultury, którą zastali u ludów słowiańskich, ale wraz z religią wybitnie i nieustannie ją rozwijali i umacniali. Analogicznie dzisiaj Kościoły od dawna chrześcijańskie mogą i powinny pomagać Kościołom i ludom młodszym w ich dojrzewaniu we własnej tożsamości i w dalszym jej rozwijaniu30. 27. Cyryl i Metody stanowią jakby ogniwo łączące, jakby duchowy pomost pomiędzy nurtem tradycji wschodniej i zachodniej, które łączą się razem w jedną wielką Tradycję Kościoła powszechnego. Są oni dla nas wzorem i patronują wysiłkowi ekumenicznemu siostrzanych Kościołów Wschodniego i Zachodniego w odnalezieniu poprzez dialog i modlitwę widzialnej jedności w doskonałej i całkowitej wspólnocie – jedności, która, jak powiedziałem z okazji mych odwiedzin w Bari – „nie jest ani wchłonięciem, ani fuzją”31. Jedność jest spotkaniem w prawdzie i miłości, które są darem Ducha Świętego. Cyryl i Metody, poprzez osobowość i dokonane dzieło, są postaciami, które budzą na nowo we wszystkich chrześcijanach wielką „tęsknotę za zjednoczeniem i jednością”32 między dwoma siostrzanymi Kościołami – Wschodnim i Zachodnim. Dla osiągnięcia pełnej powszechności każdy naród, każda kultura musi wypełnić własne zadanie w zbawczym planie Boga. Każda odrębna tradycja, każdy Kościół lokalny winien być zawsze otwarty i uwrażliwiony na inne Kościoły i tradycje, a równocześnie na wspólnotę uniwersalną, katolicką; jeśli zamknie się w sobie, naraża siebie na niebezpieczeństwo zubożenia. Realizując własny charyzmat Cyryl i Metody wnieśli decydujący wkład w budowę Europy nie tylko jako wspólnoty wiary chrześcijańskiej, ale także jako organizmu państwowego i kulturowego. Dzisiaj również nie ma innej drogi do przezwyciężenia napięć i naprawienia rozłamów czy usunięcia antagonizmów zarówno w Europie jak i w świecie, które zagrażają wywołaniem straszliwego zniszczenia życia i wartości. Być chrześcijaninem w naszych czasach oznacza być twórcą komunii w Kościele i w społeczeństwie. Służą temu celowi: otwartość ducha ku braciom, wzajemne zrozumienie, gotowość współpracy na drodze wspaniałomyślnej wymiany dóbr kulturalnych i duchowych. Jednym z podstawowych dążeń dzisiejszej ludzkości jest odnalezienie tej jedności i komunii, tak aby życie ludzkie w zasięgu całego globu było prawdziwie godne człowieka. Kościół, świadomy tego, że jest znakiem i powszechnym sakramentem zbawienia i jedności rodzaju ludzkiego, jest gotów wypełnić swoje zadanie, któremu „warunki naszej epoki nadają (...) szczególnie pilny charakter; (...) aby wszyscy ludzie, złączeni dziś ściślej więzami społecznymi, technicznymi, kulturalnymi, osiągnęli pełną jedność również w Chrystusie”3 Pozdrawiam serdecznie - do lektury Twoich linków przejdę pewno po weekendzie bo... trzeba myć samochód i mysleć o wypadzie weekendowym - sam jeszcze nie wiem - albo Zamość albo Kazimierz DLN :-D Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Do poczytania:) - ja też !!! 25.04.05, 16:27 Witam po weekendzie Domyslam sie, ze w zwiazku z sobotnio-niedzielnymi podrozami na refleksje nt. ostatnio linkowanych tekstow przyjdzie chwile poczekac. Jako, ze jest tam sporo ciekawych informacji nie zaczynam z nowym tygodniem kolejnych tematow. Wracajac do Twojego postu troche zdziwila mnie data "Slavorum Apostoli". Nie sadzilem, ze bylo to az 20 lat wstecz. Szkoda, ze przez 20 lat sprawy zbytnio sie nie posunely. Aby pozostac w nastroju ekumenicznym zalinkuje dokumenty ktore naplynely do Kancelarii Metropolity Warszawy i calej Polski. Pochodza one oczywiscie z Watykanu, a ponizej mozna zapoznac sie z trescia telegramu przeslanego przez JE Metropolite Sawe nowowybranemu papiezowi Benedyktowi XVI. www.orthodox.pl/Aktualnosci/kraj-gen.htm Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Po weekendzie 25.04.05, 17:04 Witam serdecznie . A więc w Kościele Prawosławnym i Unickim zaczął się Wielki Tydzień . Ja na to przedstawię Ci ciekawe zdjęcia z Tryduum paschalnego w moim ulubionym kościele rzeszowskim – O. Saletynów. Zauważ na tych zdjęciach bardzo ciekawe wplatanie wątków „ikonowych” w wystroju świątecznym. Kiedyś pisałem o mszach studenckich tamże odbywanych trochę w scenografii Tezee trochę „ekumenicznej” Ciekaw jestem Twojego zdania na ten temat galeria.rzeszow.saletyni.pl/screens/displayimage.php?pid=12 galeria.rzeszow.saletyni.pl/screens/displayimage.php?pid=13 galeria.rzeszow.saletyni.pl/screens/displayimage.php?pid=66 Piszesz i patronie św. Michale – jest w Rzeszowie parafia katolicka pod tym wezwaniem, w k™orej kiedyś dał popis pewien ksiądz z wątkiem „diabelskich zagroiżeń tezą równości różnych wyznań” J A teraz ciekawy link ze strony polskiego misjonarza w Danii – zachęcam do lektury żywotów świętych. www.radoslaw.home.pl/swieci/sw_michal_archaniol.htm Historia wielkości ARCHANIOŁA MICHAŁA bierze swój początek w niebie, gdy wszystkie zastępy anielskie zostały poddane próbie posłuszeństwa, z której wyłamał się anioł światłości - Lucyfer i jego zwolennicy. Ostatnia księga Pisma Świętego Apokalipsa zamieszcza taki opis: "I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie...I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie". Po zwycięstwie nad zbuntowanymi duchami św. Michał Archanioł został wodzem zastępów niebieskich.Przed przyjściem Chrystusa Pana nazywano św. Michała księciem narodu izraelskiego. Bóg dodając im Go za Opiekuna powiedział: "Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeżeli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie". Dzięki Jego pomocy naród żydowski wszedł w posiadanie ziemi obiecanej. Właśnie u jej wrót, po cudownym przejściu przez Jordan, kiedy jego wody rozstąpiły się przed izraelitami, objawił się św. Michał - Jozuemu. Jakże wielka musiała być Jego świętość , skoro Jozue usłyszał: "Zdejm obuwie z nóg twoich, albowiem miejsce na, którym stoisz, jest święte" Następnie dał mu instrukcje jak mają zdobyć ufortyfikowane murami Jerycho. Innym razem jak czytamy w drugiej księdze Machabejskiej kiedy wielkorządca Syrii Heliodor wraz z żołnierzami wszedł do świątyni Jerozolimskiej by ją zrabować, profanując tym samym święte miejsce. Na obronę świątyni przybyli Aniołowie. "Ukazał się im bowiem jakiś koń przybrany najozdobniejszym czaprakiem, niosącym na sobie strasznego jeźdźca. Koń rzuciwszy się gwałtownie, zawisł nad Heliodorem przednimi kopytami, a jeździec ukazał się w złotej zbroi. Ponadto ukazali się mu dwaj inni młodzieńcy o nadzwyczajnej sile, uderzającej piękności i w przepięknych szatach. Oni to stanęli z obydwu stron i bez przerwy go biczowali, zadając mu wiele uderzeń. To święty Michał wraz z dwoma Aniołami karali chciwość, kradzież i zbezczeszczenie świątyni. Te wydarzenia jak i kilka podobnych, które są ukazane w Starym Testamencie wyraźnie świadczą, że św. Michał będąc przyjacielem i obrońcą Bożego ludu nigdy go nie opuścił i odgrywał istotną rolę we wszystkim, co go dotyczyło. W Nowym Testamencie św. Michał kontynuuje tę rolę jako Patron i Anioł stróż Kościoła. Po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa przychodzi na pomocą wiernym w chwilach najtrudniejszych w sposób cudowny. Już Konstanty Wielki żyjący na przełomie III-go i IV-go wieku po zwycięskiej bitwie nad pogaństwem zbudował kościół na cześć św. Michała, gdzie miało miejsce wiele cudownych uzdrowień za przyczyną tego św. Archanioła. Również późniejsze wieki chrześcijaństwa na różne sposoby sławiły Tego Niebieskiego Rycerza Chwały Bożej, budując liczne kościoły sławiące Jego imię lub obierając go za patrona państw, rycerstwa czy zgromadzeń. Toteż Kościół przez wieki, naznaczony licznymi śladami cudownego działania pierwszego z pośród wszystkich Książąt Niebieskiego Dworu zapewnia, że św. Michał dany jest nam od Boga jako obrońca i przychodzi z pomocą każdemu, ktokolwiek Go wzywa. Szczególną opieką otacza zwłaszcza dusze kuszone przez szatana. Św. diakon Pantaleon mówi, że odkrywa nam nawet zasadzki szatana i udaremnia jego podstępy i tym sposobem chroni od groźnego upadku i nieszczęścia. Ojciec Nieremberg opisuje historię pewnego sługi potężnego pana, który przez wiele lat prowadził żywot bezbożny, a gdy bliskim był zgonu, szatan stawił mu przed oczami grzechy jego i tym sposobem przywiódł do rozpaczy. Grzesznik ów nie chciał się spowiadać, wołając, że jest potępiony. Ponieważ jednak przez całe życie zachował w sercu nabożeństwo do św. Michała i nieprzestał wzywać Jego przyczyny, wielki ten Archanioł raczył mu się ukazać przed zgonem i powiedział, że modlił się za niego do Pana i uprosił mu trzy godziny życia, aby się mógł wyspowiadać, przyjąć Sakramenty św. i zejść ze świata w łasce Bożej. Natychmiast po tym wydarzeniu wysłał swego brata, by sprowadził kapłana, którego ku swemu zdumieniu spotkał już w drodze, ponieważ jak oznajmił mu ksiądz powiadomił go o tym jakiś nieznajomy mężczyzna, aby udał się pod wskazany adres i wyspowiadał umierającego. Ten przykład jak i wiele mu podobnych, które przekazywali w swoich pismach święci dają nam pewność, że święty Michał Archanioł pobożnym swym czcicielom wyjednywał nie tylko odwagę i siłę do oparcia się zasadzkom piekielnym, ale nadto osobiście walczy za nich, jeśli widzi, że szatan silnie na kogo nastaje, i że ten bliski jest upadku. Co więcej, św. Brunon biskup z Segni, żyjący pod koniec XI w. twierdzi, że św. Michał tak bardzo miłuje ludzi, iż bezustannie we dnie i w nocy walczy za nich przeciw smokowi piekielnemu a nawet wzywa podwładnym mu aniołów do potykania się z nim razem, abyśmy nie zostali zwyciężeni przez naszego odwiecznego nieprzyjaciela. Nawet jak dodaje dalej wspomniany św. diakon Pantaleon wielki ten Archanioł widząc, iż który ze czcicieli jego pozostaje w niełasce u Boga, prosi Pana, aby raczył czekać jego nawrócenia i sam czyni się niejako zakładnikiem za niego, obiecując Bogu, że ten grzesznik już Go obrażać nie będzie, bo w niebezpieczeństwie On mu zawsze pospieszy z pomocą. Św. Michał ma również zlecone sobie od Boga pocieszanie dusz w czyśćcu cierpiących, którym przynosi ochłodę w cierpieniach i wyprowadza ich z stamtąd do krainy światłości. Dlatego tym bardziej przez Niego powinniśmy polecać naszych bliskich zmarłych dobremu Bogu. Myślę, że bez końca można by wymieniać dobrodziejstwa, jakie otrzymujemy za Jego pośrednictwem, toteż wzywajmy tego niezwykle potężnego Hetmana, bo zaczęły się ostateczne czasy. "Cudowny św. Michale, Książe Niebieskiego Dworu, módl się za nami teraz i w godzinę śmierci". Do Twoich linków nawiąze oczywiście w tygodniu - jak i do moich niekoniecznie "ruskich" wrażeń z podrózy do Kazimierza dln i zamościa Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ares19 Re: Nowy Papież a ekumenizm 10.09.08, 16:27 piotrzr napisał: > Witajcie ! ja też siem wita Odpowiedz Link Zgłoś
arges Porządek świąteczny w Przemyślu... 26.04.05, 19:16 -------------------------------------------------------------------------------- Cerkiew klasztorna ojców bazylianów w Przemyślu na Zasaniu Czwartek: Jutrznia z pokłonami, godz. 16.00. Piątek: Nieszpory z wystawieniem "płaszczanicy", godz. 17.00, Jerozolimska Jutrznia, godz. 20.00. Sobota: Boska Litrugia świętego Bazylego Wielkiego z poswięceniem pokarmów Niedziela: 7.00 Jutrznia i Boska Liturgia świętego Bazylego Wielkiego Wszystkie nabożeństwa z udziałem chóru mnichów bazyliańskich. Greckokatolicki sobór archikatedrlany pw. św. Jana Chrzcicela i Poprzednika Pańskiego w Przemyślu Niedziela: Jutrznia-śpiew mniszek, godz. 6.00; Uroczysta pontyfikalna Boska Liturgia świętego Bazylego Wielkiego pod przewodnictwem metropolity Przemyskiego i Warszawskiego władyki Iwana, około godziny 7.00. Oprawa chóru archikatedralnego. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa I juz kolejna setka:) 26.04.05, 21:39 Witam serdecznie Zastanawialem sie Piotrze jak odpowiedziec na Twoje pytanie. Najbardziej podobalo mi sie trzecie zdjecie. Obraz po prawej stronie oltarza to jako zywo Ikona ukrzyzowania. Na pewno jestem nastawiony pozytywnie do obecnosci Ikony w Kosciolach katolickich, kilkakrotnie mowilismy tutaj o tym, ze Ikona moze byc wlasnie czynnikiem zblizajacym Wschod i Zachod. We wczesniejszych rozmowach mowilismy co prawda o Ikonach Matki Bozej (przy okazji Czestochowy) ale mysle ze kazda Ikona jako symbol Niewidzialnego zajmuje szczegolne miejsce w zyciu chrzescijanina. Mimo pozytwnego nastawienia mam jednak pewne obawy. Nie wiem czy wykorzystanie przedstawien Ikon wynika z potrzeby przezycia autentycznej lacznosci z Bogiem, czy tylko pelnia one funkcje estetyczna? Jesli ma miec to funkcje tylko estetyczna to mam pewne obawy co do zasadnosci takich dzialan. Z drugiej jednak strony mam nadzieje, ze dzieki rozglosowi medialnemu jakim cieszyl sie zwrot Ikony Kazanskiej duza czesc wiernych Kosciola katolickiego wie juz jak wazna jest Ikona dla chrzescijan wschodnich. Mam nadzieje, ze ta odpowiedzia udalo mi sie przedstawic swoj poglad, jesli jednak nie do konca to czywiscie czekam na pytania:) Zauwazylem Piotrze, ze przeczytales nie tylko informacje o listach, ale caly linkowany sajt:) Faktycznie ostatnia niedziela to Niedziela Palmowa. Z niecierpliwoscia oczekuje na Paschalna Sw Liturgie. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: I juz kolejna setka:) 26.04.05, 22:31 Czytałem radku i o koresponedcji Jego Eminencji Sawy z Watykanem i o chrześcijanskich tradycjach Podlasia - chociaż tu mówiłbym o blizszym pokrewieństwie z Haliczem i Lwowem niż z Kijowem - ale i autor dobry i tekst ciekawy - więc i pewnie racja po jego stronie !!! :) takst podlkaski bardzo ciekawy !!! Ze względu na jego wielowątkowośc będę sie w niego wcztywał i do niego wracał. Co do obecnego Papieża - lata 1944 - 1945 to jednak Landwehra - czyli piechota pospolitego ruszenia - owi starcy i mlodzieńcy z pancerfaustami naprzeciw ruskim tankom spieszącym na berlin. ponoć Mu sie udało i spędzil okres wcielenie w rodzinnym mieście /vide wywiad w dużym formacie/. Mam ruskie tematy z wycieczki do Zamościa - o tym wkrotce. Dziekuję Arges/a ???/ - za liturgię przemyską - może uda mi się spojrzeć na Płasżczenicę :))) Pozdrawiam Was serdecznie - wkrotce pozdrowimy sie z owym Woskriesieniem :))))) i naszą ruską Paschą :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Male uzupelnienie do tematu Braci Solunskich 27.04.05, 21:24 Witam Niedawno pisalismy o roli jaka maja w chwili obecnej Swieci Cyryl i Metody. Przez pewien czas funkcjonowali oni prawie w zapomnieniu. W Polsce ich znaczenie bylo duze jeszcze w czasach jagiellonskich. Jeszcze do polowy XVI wieku byli oni nazywani w Polsce "naszymi apostolami i patronami", a w Krakowie ich pamiec pielegnowali czescy glagolici. Niestety od polowy XVI wieku pojawiaja sie w Kosciele katolickim tendencje prozelickie wzgledem chrzescijan wschodnich i powolutku Swieci Bracia Solunscy znikaja z kalendarza liturgicznego. O Braciach przypomniano sobie jeszcze w polowie XIX wieku kiedy to byli przedmiotem sporu miedzy Watykanem i Moskwa oczywiscie chodzilo wowczas o ich role we wlaczeniu Slowian do Kosciola. Dzisiejszy post dotyczy tego tematu nieprzypadkowo. W ostatnio linkowanym tekscie z NBiN duzo mowi sie o tradycji kijowskiej w prawoslawiu na terenie Polski, a Cerkiew w Polsce to rowniez (chociaz w mniejszym stopniu) tradycja cyrylometodianska. Mam nadzieje, ze Forumowicze wybacza mi chwilowe "zejscie z kursu" Pozdrawiam R. P.S. W tym tygodniu wypadnie mi jeszcze zacytowac cos na temat Tygodnia Meki Panskiej Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Male uzupelnienie do tematu Braci Solunskich 27.04.05, 22:55 wolf_wwa napisał: > Witam > Niedawno pisalismy o roli jaka maja w chwili obecnej Swieci Cyryl i Metody. > Przez pewien czas funkcjonowali oni prawie w zapomnieniu. W Polsce ich znaczeni > e > bylo duze jeszcze w czasach jagiellonskich. Jeszcze do polowy XVI wieku byli on i nazywani w Polsce "naszymi apostolami i patronami", a w Krakowie ich pamiec > pielegnowali czescy glagolici. Niestety od polowy XVI wieku pojawiaja sie w > Kosciele katolickim tendencje prozelickie wzgledem chrzescijan wschodnich i > powolutku Swieci Bracia Solunscy znikaja z kalendarza liturgicznego. O Braciach przypomniano sobie jeszcze w polowie XIX wieku kiedy to byli przedmiotem sporu > miedzy Watykanem i Moskwa oczywiscie chodzilo wowczas o ich role we wlaczeniu > Slowian do Kosciola. > Dzisiejszy post dotyczy tego tematu nieprzypadkowo. W ostatnio linkowanym > tekscie z NBiN duzo mowi sie o tradycji kijowskiej w prawoslawiu na terenie > Polski, a Cerkiew w Polsce to rowniez (chociaz w mniejszym stopniu) tradycja > cyrylometodianska. > P.S. W tym tygodniu wypadnie mi jeszcze zacytowac cos na temat Tygodnia Meki > Panskiej Tak Radku - to było piekne gdy Papież oficjalnie odświerzył pamięć o słowianskich Apostołach. Bracia sołunscy - skąd ten przymiotnik ??? Temat wrócił - i cieszę się,że go w skrócie podchwyciłes. jak złapie wene tworczą to też jeszcze cos wtrącę. A temat Męki Pańskiej - jak najbardziej na czasie... czy w prawoslawiu też istnieje obyczaj uroczystego obchodzenia "Tryduum ..." - mysle że tak - ale prosiłbym o dopoowiedzenie!!! Co do ikon u O.Saletynów - widze że są oni otwarci na ten element ekumenizmu - ale czy owe plakaty "ikonowe" to tylko scenografia czy element modlitwy- tego nie wiem sam mialem wokól tego rozterkę. Pisałem tu kiedyś o tym. Pozdrawiam serdecznie - jak zawsze :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
darino Bracia Soluńscy 28.04.05, 00:07 Nazwa "soluńscy" pochodzi chyba od słowiańskiej nazwy Salonik - Soluń ? Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Garsc odpowiedzi 28.04.05, 16:15 Witam Jesli chodzi o pochodzenie okreslenia "Bracia Solunscy" to temat juz wyczerpal Darino:) Nic dodac nic ujac. Bracia pochodzili z Solunia, czyli, jak dzis nazywamy to miasto, z Salonik. Miasto to w owym czasie bylo zamieszkane w duzym stopniu przez Slowian, pewnie stad taka nazwa przechowala sie w pamieci. Co do Twojego Piotrze pytania o podobienstwa i roznice miedzy Tygodniem Meki Panskiej w Cerkwi i Kosciele katolickim to trudno mi sie wypowiedziec. Niestety moja wiedza odnosnie Liturgii i Kalendarza Liturgicznego w Kosciele katolickim jest znikoma:) Pierwsze co nasuwa mi sie na mysl gdy mowa o roznicach to Droga Krzyzowa. W prawoslawiu nie wystepuje. Poza tym w Cerkwi w Wielki Piatek nie sluzy sie Liturgii Swietej. Do tego moge jeszcze dodac wyniesienie plaszczanicy, nie wiem czy jest jakies podobienstwo w Kosciele katolickim? Trudno mi zajmowac sie porownywaniem w sytuacji gdy nie mam wystarczajacej wiedzy na temat porownywanych tematow:( Mysle, ze chyba bedzie najlepiej gdy odesle Was do "fachowego zrodla" gdzie mozecie sie dowiedziec jak wyglada Tydzien Meki Panskiej w Cerkwi prawoslawnej. W chwili obecnej na oficjalnej stronie PAKP jest tekst warty przeczytania. www.orthodox.pl/glowna.htm Ze swej strony chetnie dowiem sie jak wyglada Wielki Tydzien w Kosciele katolickim. W ten sposob rowniez sie czegos dowiem i bede mogl dokonac porownania:) Jak zwykle serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Garsc odpowiedzi - greckokatolicka Pascha 28.04.05, 17:01 Witam - dziś prasa doniosła : serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64807,2677681.html Majowa Wielkanoc u grekokatolików PAP 27-04-2005, ostatnia aktualizacja 27-04-2005 12:34 Zgodnie z kalendarzem juliańskim w czwartek rozpoczną się w Przemyślu, w tamtejszym greckokatolickim soborze archikatedralnym pw. Św. Jana Chrzciciela, uroczystości religijne Triduum Paschalnego. Podczas wielkoczwartkowej liturgii zostaną odczytane fragmenty ewangelii opisujące mękę i śmierć Chrystusa. Obrzędy wielkopiątkowe skupią się wokół "płaszczenicy" - całunu, który według wschodniej tradycji symbolizuje Grób Pański. Wierni tego obrządku wezmą też udział w adoracji obejmującej m.in. jutrznię jerozolimską. W sobotę, po mszy św., nastąpi poświęcenie koszyków ze świątecznymi pokarmami. Okres wielkiego postu u chrześcijan Kościołów i obrządków wschodnich trwa od 14 marca. W niedzielę o poranku dzwony z soboru archikatedralnego w Przemyślu obwieszczą grekokatolikom początek świąt wielkanocnych. Liczbę grekokatolików w woj. podkarpackim szacuje się na ok. 10 tysięcy, z czego ponad dwa tysiące wiernych mieszka w Przemyślu i okolicach. Proboszcz przemyskiej parafii greckokatolickiej ks. mitrat (odpowiednik infułata w Kościele rzymskokatolickim) Eugeniusz Popowicz podkreśla, że tej Wielkanocy wierni będą się modlić m.in. w intencji papieża Benedykta XVI i jego pontyfikatu. Koniec cytatu - nie wiem jak będzie w Rzeszowie :( Mam nadzieję że Ksiądz Myron nie będzie miał przykrych przygód jak w ubiegłe święta w Machawie :( A za chwilę ciekawey artykuł Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Polak o Ukrainie 28.04.05, 17:04 A teraz proponuję jeszcze poczytać ciekawy artykuł o Ukrainie wspołczesnej : www.opcja.pop.pl/numer36/36prz.html Jan Przybył Ukraina, Ukraina... Jeśli chodzi o współczesną Ukrainę, to jeszcze do niedawna słyszałem, jak wielu ludzi twierdziło, że boją się tam jechać, "bo tam napadają". Ludzie!!! Byłem tam tyle razy i jakoś nikt mnie nie napadł! Mało tego: założę się, że we Lwowie czy Kijowie jest wieczorem o wiele bezpieczniej niż w Łodzi czy Warszawie. Nie słychać bluzgów w miejscach publicznych, nie widać band rozwydrzonej, pijanej młodzieży. Wystarczy porównać polskie i ukraińskie piwiarnie: u nas ryki, bluzgi, tam normalne, spokojne rozmowy. Jeśli ktoś we Lwowie ryczy i przeklina w knajpie, to jest to z reguły polski "turysta". Wielokrotnie byłem świadkiem sceny, kiedy to wystarczyła stanowcza reakcja dorosłego człowieka (także kobiety), by uspokoić okładających się wyrostków. Na Ukrainie szanuje się starszych. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mógł pić alkohol w autobusie, trolejbusie czy tramwaju, zaczepiać pasażerów, wykrzykiwać wulgarne słowa. W razie czego milicja pojawia się błyskawicznie i równie błyskawicznie przywraca porządek. Przykład: nasi turyści jeszcze kilka lat temu byli dosłownie oblegani przez żebraków (głównie Cyganów) i drobnych złodziejaszków. Szczególnie w centrum Lwowa i pod cmentarzem Łyczakowskim. Dziś tego nie ma (jeśli już, to na lwowskiej Starym Mieście, ale wystarczy zawołać milicjanta i natychmiast znikają). Widziałem reakcję milicji i strażników z Cmentarza. U nas zaraz podniósłby się wrzask "prawa człowieka". Na szczęście ukraińska milicja nie zapomniała, jak używać pałki i ręczę Państwu, że naprawdę na Ukrainie jest o wiele bezpieczniej niż w Polsce. Prowadziłem kiedyś wycieczkę po Lwowie. Banda żebraków i złodziejaszków nie dawała szans przewodniczce, wiec ryknąłem na nich po ukraińsku, strasząc milicją. Uciekali tak, że prawie gubili buty. Polaków się nie boją. Wiedzą, że to ludzie bez ikry. *** Dochód narodowy na głowę mieszkańca Ukrainy jest ok. 7-8 razy niższy niż w Polsce (dane pochodzą z okresu przed wprowadzeniem podatku liniowego w wysokości 13% i przed obniżeniem stawki VAT z 20 na 17%. Alkohol i papierosy znacznie tańsze niż u nas, ale żywność albo w tych samych cenach albo jeszcze droższa. Nasi ludzie pytają: Jak wy żyjecie? Kiedyś w Chocimiu powiedziałem, że w Łodzi bezrobocie wynosi 18%. Znajomi Ukraińcy tylko się roześmiali. U nas 18% ma pracę – padła odpowiedź. Znam w Kamieńcu Podolskim ludzi, którzy od kilku lat dostają jakieś grosze zamiast pensji, znam ludzi, którym wypłatę dawano w wódce (pracownicy miejscowej gorzelni), którą następnie usiłowali sprzedać, by mieć na chleb. Kiedy raz dałem kiełbasę chłopakowi na parkingu, ten zrobił wielkie oczy i powiedział, że kiełbasy nie widział od trzech miesięcy. Znam rodzinę polską w Żytomierzu (dawna szlachta). Młody mężczyzna po dobrej uczelni sprzedaje warzywa na rynku, bo na szczęście posiadają z matką niewielki ogród. Taka jest Ukraina. Pośród tego wszystkiego kilkadziesiąt milionów musi żyć, wychowywać dzieci... Polscy księża na Ukrainie nie raz zapewniali mnie, że Polak nie wytrzymałby trzech miesięcy takiego życia. Ci ludzie jednak wytrzymali tyle lat. Dziś podnoszą głowy. Ktoś, kto zna Ukrainę i Ukraińców wie, jak ważną rzeczą na współczesnej Ukrainie są godność i patriotyzm. Ukrainiec może być biedny, ale czuje swoją godność. W szkołach wychowanie patriotyczne zachowuje wysoką pozycję (częstokroć, niestety, bazuje ono na resentymentach). Na Ukrainie nie widziałem napisów "Patriotyzm = idiotyzm", jakie niestety widziałem w wielu polskich miastach. Polacy i Ukraińcy nie znają swojej prawdziwej historii. To, co znają, to w 80% nie historia, ale mity historyczne. Miałem okazję wielokrotnie się o tym przekonać. Dla wielu Polaków Ukraińcy to "dzicz" czy "rezuny", dla wielu Ukraińców Polacy to "pany", spoglądające na nich z góry, uważające ich za pańszczyźnianych chłopów. Nie raz miałem okazję przekonać się, że najmniejszy nawet wysiłek w kierunku zrozumienia tych ludzi spotyka się wręcz z entuzjazmem. Kiedy rozmawiam z nimi po ukraińsku, pękają bariery i nawet jeśli czasami brakuje mi jakiegoś słowa i przepraszam moich rozmówców, oni na to: Pan, howoryte po polsku. Ukraina to dziś nasz największy sąsiad. Pytam zatem: Ilu Polaków uczy się ukraińskiego? Dlaczego tego języka nie uczą w szkołach? (w języku polskim i ukraińskim ok. 17% słów brzmi tak samo!). Na Ukrainie wielu ludzi mówi po polsku albo przynajmniej rozumie, co się do nich po polsku mówi. Pracownicy przejścia granicznego w Rawie Ruskiej wielokrotnie pytali mnie, dlaczego my, Polacy zwracamy się do nich po rosyjsku? Wielu z nich mówi całkiem dobrze po polsku i muszę wyznać, że zawsze byli w stosunku do mnie uprzejmi. Byłem też świadkiem tego, jak zachowują się nasze służby w stosunku do Ukraińców. Widziałem, jak młody człowiek w mundurze zwracał się do starszej kobiety per "ty": Co tam masz, otwieraj torbę, a wszystko to tonem żandarma. Z drugiej strony trzeba jednak uświadomić Rodakom, że jeszcze osiem lat temu pomiędzy Lwowem a Tarnopolem nie było ani jednej stacji benzynowej, ani jednej toalety, a jechało się 45 km na godzinę. Dziś są stacje, toalety, przydrożne bary, a jechać można tyle, na ile pozwalają znaki drogowe. Ze Skały Podolskiej do Kamieńca jechało się 40 na godzinę i to slalomem, ze względu na dziury w nawierzchni. Dziś można jechać znacznie szybciej (nie będę zachęcał do łamania przepisów, więc napiszę: 70 km/godz.). Kijów ma obwodnice, o jakich my możemy tylko pomarzyć. Z Kijowa wychodzą autostrady, jakich nie będziemy mieli za 20 lat, jeśli nie pozbędziemy się z polityki raz na zawsze tych, którzy w kolejnych wyborach od wielu lat obiecują nam cuda-niewidy, by po wyborach zająć się żłobem. Niedawno otwarto autostradę Kijów-Odessa. 480 kilometrów. Roboty trwały kilka lat. Ile kilometrów autostrad oddano do użytku w Polsce w ciągu ostatnich 15 lat? Dzisiejszy Kijów to metropolia, przy której Warszawa to wieś. Iwano-Frankiwsk (Stanisławów) to prawdziwie europejskie miasto... *** Pozdrawiam - może uda mi się jeszcze jutro odezwać - jak nie - to miłego wypoczynku :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Polak o Ukrainie 28.04.05, 21:26 Witam ponownie:)) Pierwszy post pisalem szybko po powrocie z pracy i zapomnialem na przyklad o tym, ze Paschalna Swieta Liturgia w Cerkwi prawoslawnej rozpoczyna sie z reguly o polnocy z soboty na niedziele (wlasciwie to o polnocy zaczyna sie Paschalna Procesja wokol cerkwi). Pewnie jeszcze cos mi sie przypomni, trzeba tylko zebrac mysli. Dziekuje Piotrze za Twoj ostatni post, za chwileczke zabieram sie do uwaznej lektury. Wrazeniami pewnie podziele sie jutro, ale juz szybkie przeczytanie sklonilo mnie do przemyslen. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Polak o Ukrainie 29.04.05, 11:39 Witam wszystkich Zaraz wyjeżdżam więc już teraz wszystkim życzę Wselych Welykodnych Swjat Andrijko free.ngo.pl/nadbuhom Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Polak o Ukrainie 29.04.05, 16:31 Witam Ja co prawda wyjezdzam dopiero w niedziele, ale juz dzis dolaczam sie do zyczen. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Tym co będą świetować :) 29.04.05, 17:14 Wszytkiego najlepszego, smacznej paski i świątecznego nastroju :) Byście mogli w spokoju powiedzieć sobie w niedzielny poranek "Christos Woskries" Ja ruszam jutro - "zdradzam" Beskid dla Gór świetokrzyskich :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Chrystos woskres! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 13:03 Chrystos aneste! Chrystos woskrese! Chrystos woskres! Chrystus zmartwychstał! Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Chrystos woskres! 01.05.05, 17:15 Gość portalu: :) napisał(a): > Chrystos aneste! Chrystos woskrese! Chrystos woskres! Chrystus zmartwychstał! zaprawde zmartwychwstał. alleluja !!! Istotnie zmartwychwstał . Alleluja!!! Woistinno woskries. alleluja !!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino Chrystos woskres! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 17:37 Byłem w cerkwi w Krakowie - po Bożej Służbie częstowano jajkiem i paską - było wspaniale, no i pogoda się udała ! Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Chrystos woskres! 01.05.05, 18:15 Witam Az wstyd, ze dopiero teraz dolaczam do Was, aby podzielic sie radoscia. Troszeczke inaczej zlozylo sie niz planowalem. Na Liturgii Paschalnej w nocy nie bylem, zdecydowalem, ze skoro mam dzis jechac to lepiej bedzie jak sie wyspie. Poszedlem na Druga Liturgie Paschalna, rano, wrocilem kolo 13, jedzenie, szykowanie sie i.... doszlismy do wniosku, ze wyjezdzamy jutro rano. I tyle wyszlo z planowania;) Najbardziej szkoda mi procesji wokol cerkwi i wczesniejszej atmosfery skupienia podczas Polunosznicy. Jutro skoro swit wybieramy sie w objazd po poludniowej stronie Bugu. Zamierzam odwiedzic Mokobody, Grodek n/Bugiem, Wirow i dotrzec do Gnojna. Do popoludnia 3 maja jest troche czasu, pozostaje miec tylko nadzieje, ze nie bedzie problemow z noclegiem w Mierzwicach, czy Serpelicach:) Jak zauwazyliscie podroz bedzie sladami ruskiej przeszlosci:)) Pewnie odezwe sie dopiero w srode po pracy. Ze Swietem zycze Wam radosci, spokoju i wszystkiego dobrego. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr weekendowe wypady 01.05.05, 21:19 A ja w sobotę zamysliłem się nad doczesnymi szczątkami Jaremy Wisniowieckego na Sw. Krzyżu, odwiedziłem urokliwy pałac w Kurozwękach /ze stadem bizonów pasących sie na prywatnych łakach? i odwiedziłem małopolskie Carcasson - Szydłow - niewielkie miasteczko otoczone murami obronnymi z ruinami zameczku. Dziś pociągnąlem w Beskid rymanowwski - do Puław Górnych dawnej łekmowskiej wioski zamieszkanej dziś przez Zielonoswiątkowców, z wyciągiem krzesełkowy na szczyt Kiczery /niestety terez nieczynny/. Byłem na dobrze zachowanym cmentarzu łemkowskim - Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: weekendowe wypady 04.05.05, 22:59 Witam Nie wszystkie plany wyjazdowe udalo sie zrealizowac, ale i tak warto bylo. Pogoda dopisala, w zasadzie bylo tylko kilka chwil deszczu. Szkoda tylko, ze tak krotko. Pierwszego dnia udalo sie odwiedzic tylko Grodek i Wirow. Pozniej trzeba bylo zatroszczyc sie o nocleg, udalo sie znalezc kwatere wiec 3 maja rano udalismy sie pieszo z Mierzwic prawie do Serpelic. Ta wycieczka byla tylko turystyczno-krajoznawcza, nie szukalem sladow dawnej przeszlosci. Szkoda, ze nie zdazylismy odwiedzic Gnojna, tam warto zobaczyc skarpe Bugu. Wlasnie w tym miejscu krecono "Nad Niemnem". Pewnie wybiore sie tam w czerwcu gdy bede na urlopie. Gnojno to ciekawa miejscowosc rowniez z innego wzgledu. W miejscowosci sa dwie cerkwie. Jedna zbudowana jako prawoslawna, obecnie pelni funkcje swiatyni rzymskokatolickiej i druga pounicka, dzis pelni role kaplicy cmentarnej. Ciekawostka jest fakt, ze podobno mieszkancy przeszli do Kosciola katolickiego zupelnie dobrowolnie po 1918 roku. Ciekaw jestem jak to wygladalo faktycznie (moze ktos z Szanownych Forumowiczow cos podpowie?) Serdecznie pozdrawiam R. P.S. Poludniowa strona Bugu tez jest bardzo piekna, warto zobaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Grodek, Gnojno... 05.05.05, 15:47 Witam Wczorajszy post, z powodu poznej pory, byl raczej krotki. Dzisiaj postaram sie to naprawic i uzupelnic troche wczorajsza wypowiedz:) Na koniec postu pisalem na temat przejscia ludnosci Gnojna na katolicyzm. Niewykluczone ze odbylo sie to podobnie jak we wspominanym na forum Grodku. Parafia prawoslawna w tej miejscowosci istniala przed 1596 rokiem, wiec ludnosc prawoslawna byla tu juz z dawna osiadla. Po Unii parafia stala sie parafia grekokatolicka i tak zostalo az do likwidacji Unii w Krolestwie Polskim. Zreszta i po tym wydarzeniu ludzie nie chcieli przejsc do Cerkwi prawoslawnej. Jak glosza przekazy mial tam nawet miejsce wypadek gdy po niedzielnej Liturgii "niepokorni" zostali otoczeni przez policje i wychlostani. Jakby nie bylo to faktem jest ze ludzie nie byli przychylni prawoslawiu. Wedlug mojej wiedzy mialy nawet miejsce przypadki przeprawiania sie przez Bug, aby uczestniczyc tam w Liturgii grekokatolickiej w kosciele katolickim "wypozyczanym" od uprzejmego proboszcza. Zakonczylo sie to zreszta zburzeniem tej swiatyni. (Ta czesc wypowiedzi potraktujcie prosze Drodzy Forumowicze jako powolanie sie na przekazy ustne, niestety nie mam na ten temat zadnych zrodel pisanych) Na poczatku wieku XX wierni chodzili juz jednak na Liturgie do miejscowej cerkwi prawoslawnej. Po 1918 roku, gdy sytuacja sie zmienila, miejscowa ludnosc poprosila o przyjecie tej parafii do Kosciola katolickiego i juz w 1918 roku byla tam parafia katolicka (ale juz lacinska). Przy prawoslawiu pozostalo wowczas kilka rodzin, a w chwili obecnej nie ma chyba juz nikogo. Jedyna pamiatka po ruskiej przeszlosci sa dzis nazwiska mieszkancow tej wsi. Sadze, ze znalazloby sie jeszcze kilka parafii katolickich o podobnej historii na tych terenach. Niestety na temat poludniowej strony Bugu nie wiem zbyt duzo, historie z Grodka znam akurat z przekazow. Probowalem szukac czegos wiecej, ale wiekszosc materialow ktore wpadly mi w rece calkowicie (lub prawie calkowicie) pomijaja ruska przeszlosc:( (oczywiscie nie dotyczy to tekstow z NBiN:) Pozdrawiam R. P.S. A na jutro szykuje mala szpileczke dotyczaca tolerancji religijnej w okresie powstawania II RP Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr uwag kilka i rocznica !!!!! 05.05.05, 17:49 Witam serdczenie!! Opisany przez Ciebie mechanizm "konwersji" exprawosłanych , potem unitów na katolicyzm był chyba jednak charakterystyczny dla zaboru rosyjskiego. Jednocześnie ciekawe czy to przechodzenie wiązało sie równoczesnie z rezygnacją z "ruskiej" tożsamości,mowy a nawet imion i nazwisk "obco" brzmiących w nowej wierze ??? Polonizacja ruskich wsi /Białej,zalesia,Drabinianki,Tarnawki,Gwoździanki i Blizianki/ z okolic Rzeszowa miala raczej charakter ewolucyjny. Według opisów historyków /vide Dzieje Rzeszowa/ np Zalesie polonizowało się już w końcu osiemnastego wieku /przy zachowaniu wierności cerkwii !!!!. Z tym że nasilenie /a raczej jej zahamowanie/ polonizacji zależało jak sądzę od kilku czynników np umiejętności miejscowych parochów unickich /pamietasz zapewne postać np Księdza Nehrebeckiego/ czy prob aktywowania się placówek typu Proświta. Ciekawym faktem z dziejów Zalesia był np epizod z dziejow walk wojsk carskich z konfederatami barskimi - gdy wieśniacy zalesiańscy nie posłuchali procarskich prowokatorów /nota bene ponoć byli nimi Żydzi/ namawiających ich do "rezania" Panów - Polaków i uprawiania swoistej dywersji. Nie wiem czy pamietasz z biografii Księdza Nehrebeckego - wspomnienie wsi Tuczapy czy Tuczempy która w całości przeszła na katolicym albo z końcem XIX albo na początku XX wieku ?? Na koniec mego postu - JUTRO MIJA DWA LATA OD PIERWSZEGO POSTU W TEJ DYSKUSJI!!! Postu oczywiście napisanego przez Gościa ze Śląska - ja jak łatwo sprawdzić włączyłem sie gdzieś około 10 maja 2003 roku :))) I jeszcze dwa wspomnienia z ostatnich wędrówek weekendowych ; w Zamościu oglądnąlem piekną, xvii wieczną cerkiew "grecką" - dziś kościół redemptorystów. Natomiast w kolegiacie - w bocznym ołtarzu-kaplicy /bodaj z lewej strony nawy głownej / oglądnąlem piekną Ikonę Bohomaterii . W stylu owych "chłopskich" Madonn - piekny obraz, bardzo czczony sądząc po licznych wotach. Namawiam na odwiedzenie tego pieknego miasta. Natomiast we wspomnianych tu Puławach Górnych koło Rymanowa - zobaczyć mozna jedyną pamiątkę po Łemkach - cmentarz , pieknie ogrodzony i zadbany. Obok starych nagrobków łemkowskich mozna zobaczyć całkiem współczesne nagrobki zienoświątkowców-Polaków rodem z Czech.na dwóch nagrobkach łemkowskich są piekne,kute krzyże cerkiewne /z wież nieistniejącej cerkwi/ a pod drzewem zobaczyłem leżący blaszany "wachlarz" - fragment poszycia "cebulki" z cerkiewnej wieży. A poza tym zjeździłem ten weekend i Wiśnicz Nowy i Dębno /obie miejscowości z pieknymi zamkami/ i jezioro roznowskie a i Beskid Rymanowski :) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: uwag kilka i rocznica !!!!! 06.05.05, 21:09 Witam przedweekendowo:) Wlasciwie to juz chyba weekendowo, biorac pod uwage pore dnia. Mysle Piotrze, ze sprawy konwersji przebiegaly roznie w roznych rodzinach. Nie sadze aby byl jakis okreslony model. Na pewno takie konwersje sa charakterystyczne dla Podlasia. Nie mialy tam miejsca procesy o ktorych wspominasz mowiac o Zalesiu. Trudno mowic o polonizacji i pozostaniu przy Cerkwi w sytuacji gdy ludnosc prawoslawna nie miala w zasadzie zadnej identyfikacji narodowej poza tym, ze byli "ruscy". W momencie gdy zostawali katolikami stawali sie po prostu Polakami. Mam oczywiscie na mysli czasy dawniejsze. Dzis przeciez mamy prawoslawnych Polakow. Nie jest to zreszta jedyna kwestia wyznaniowo-narodowa na Podlasiu. Mamy tam jeszcze (teraz to juz chyba w formie szczatkowej, ale sadze ze na ten temat lepiej wypowiedzialby sie Andrijko) Bialorusinow katolikow. W mojej rodzinie proces odchodzenia czesci rodziny od prawoslawia nie mial zwiazku z likwidacja Unii. Proces ten rozpoczal sie w dwudziestoleciu miedzywojennym i byl raczej spowodowany "wtapianiem" sie w otoczenie. Czesc rodziny przyjechala "za chlebem" do Warszawy i pierwszym krokiem bylo przejscie do Kosciola katolickiego. Czesc zostala nad Bugiem i pozostala prawoslawna, chociaz nie uczeszczala co niedziele na Liturgie co bylo spowodowane niezamoznoscia i klopotem z dojazdem chociazby do Drohiczyna. Do tego dochodzil katolicyzm moich bialoruskich przodkow. Mieszkali oni nad Buhom, ale nie pochodzili z tego terenu. Przyjechali jeszcze w XIX wieku z okolic Grodna. Jak widzisz Piotrze sprawy wyznaniowe w mojej rodzinie sa dosyc poplatane, jednak wszyscy przedstawiciele mojej rodziny ktorzy przeszli na katolicyzm zachowali chociaz czesc ruskiej tozsamosci i starali sie ja przekazac kolejnym pokoleniom. Charakterystyczne jest tez ze (ci ktorzy juz odeszli) pod koniec zycia starali sie na przyklad odwiedzac Swieta Gore Grabarke, czy odwiedzic choc na chwile cerkiew aby zapalic swieczke. Bialoruska, katolicka czesc rodziny nie byla zbytnio szczesliwa gdy mowilo sie o prawoslawiu. Nie udalo mi sie niestety (i juz sie nie uda) dowiedziec skad pochodzilo takie podejscie. Moze to wlasnie jakies odlegle echo akcji antyunijej? Tego nie wiem poniewaz trudno bylo dowiedziec sie czegos wiecej na ten temat:( Jako ciekawostke moge tylko dodac, ze wlasnie od czesci rodziny pochodzenia bialoruskiego zdarzylo mi sie pare razy uslyszec jakies akcenty antypolskie (albo o polskich panach, ktorzy gardzili nimi, albo o tym ze Polacy to.... i tutaj padalo jakies malo pochlebne sformulowanie, z reguly o nieuczciwosci lub pysze). Ale na szczescie dotyczylo to tylko starszego pokolenia. Od strony rusinskiej raczej nie bylo takich wycieczek, chociaz byly niezbyt pochlebne stwierdzenia o II RP czy opowiadania o strachu przed formacjami lesnymi w czasie wojny (w tym drugim przypadku obie czesci rodziny byly zgodne, jak rowniez w niezlej ocenie okupacji sowieckiej). Na dzis chyba wystarczy osobistych wycieczek, mam nadzieje, ze nie zanudzilem Was. Pozdrawiam i zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Linki dla uzupelnienia 06.05.05, 21:18 Jako uzupelnienie moich przydlugich wywodow podsylam linki z NBiN pasujace do tematu ostatniego postu. free.ngo.pl/nadbuhom/Nr6_2004/09-Muzyka.htm free.ngo.pl/nadbuhom/Nr6_2004/18-List%201.htm Mialem dzis dac jakas "szpileczke" ale wstrzymam sie z tym do poniedzialku. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Rocznica:) 06.05.05, 21:19 W zwiazku z rocznica watku wypada chyba zyczyc Wam i sobie kolejnych miesiecy ciekawych rozmow:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Ukraińskie korzenie JPII 08.05.05, 21:54 Witam serdecznie - na początek chcialbym przytoczyć bardzo ciekawy fragment wywiadu z panem Miroławem Czechem - historykiem, członkiem Rady Krajowej Unii Wolności, działaczem Związku Ukraińców w Polsce : Na Ukrainie Papież przemawiał do narodu dopiero kształtującego swoją tożsamość. Mówił o jego wielkiej, głębokiej tradycji, pokazywał mu jego europejskie miejsce. Wtedy to w kraju, w którym rządziły demony zła, coś zaczęło kiełkować. A trzy lata później zaowocowało pomarańczową rewolucją Paweł Smoleński: Niemal na drugi dzień po obraniu Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową wśród Ukraińców pojawiła się pogłoska, że nowy Papież jest po matce Ukraińcem. Mirosław Czech: A Papież nigdy nie zdementował tej opowieści. Jak wskazują niektóre biografie, jego matka wywodziła się z Chełmszczyzny. Unici z Chełmszczyzny w 1875 r. byli zmuszani do przejścia na prawosławie, a w 1905 r. dostali wybór - prawosławie albo rzymski katolicyzm. Wielu duchownych greckokatolickich przeniosło się wówczas do Galicji. W drzewie genealogicznym Papieża - jak utrzymują źródła ukraińskie - jest ślad, iż jego matka pochodziła z rodu jednego z księży unickich. Ta wersja papieskiej biografii pojawiła się w 1978 r. w diasporze ukraińskiej, a po odzyskaniu niepodległości została przyjęta przez Ukraińców w kraju. Gdy w 2001 r. Papież przyjechał z pielgrzymką na Ukrainę, wszyscy mówili, że jest pół- Ukraińcem. /.../ Czym dla Kościoła greckokatolickiego był pontyfikat Jana Pawła II? - Odrodzeniem, ale też nadaniem mu wymiaru globalnego. Dzięki Papieżowi Kościół greckokatolicki już nie musi tłumaczyć się, że jest samodzielnym Kościołem, że stoi za nim tylko podjęta przed wiekami polityczna intryga i unia brzeska. Listy papieskie do katolickiej wspólnoty ukraińskiej bardzo mocno to podkreślają. Jan Paweł II przywiązywał wielkie znaczenie do świadectwa męczenników. A tych na Ukrainie nie brakowało. Podczas pielgrzymki w 2001 r. wyniósł na ołtarze 28 męczenników, wcześniej beatyfikował męczenników unickich z Pratulina. Czym dla Ukraińców była papieska pielgrzymka do ich kraju? - Jej rolę można - zachowując proporcje - porównać do skutków pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce. I nie ma znaczenia, że na Ukrainie większość przyznaje się do prawosławia. Decyzja o pielgrzymce zapadła w 2000 r. Wydaje się, że Leonid Kuczma zgodził się na nią z prostej przyczyny - Papież był już w Azerbejdżanie, był w Kazachstanie, a tu dwa episkopaty katolickie Ukrainy szturmują prezydenta, by wystosował zaproszenie do Watykanu. Wszak - mówią - matka Jana Pawła II była Ukrainką. Więc prezydent powiedział: a czemu nie? szkoda,że nie mogę zalinkować adresu owego tekstu - ot gdzieś się zapodział w mojej dyskietkowo - dyskowej bibliotece - jak odnaję - podam :)) Dziękuję radku za bardzo osobiste refleksje - po raz kolejny trzeba stwierdzić że takie wypowiedzi "podnoszą wartość" naszej dyskusji, Pozdrawiam serdecznie - życze miłego tygodnia - Rzeszów dziś był niestety zimny i deszczowy :( Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Ukraińskie korzenie JPII i male uzupelnienie 09.05.05, 16:10 Witam Dziekuje za ciekawa rozmowe zacytowana przez Ciebie. Bardzo zaciekawil mnie "chelmski" watek tej rozmowy. Ciekaw jestem czy mozna jeszcze cos znalezc na ten temat? Na osobiste refleksje pozwolilem sobie Piotrze ze wzgledu na Twoje pytanie o to jak przebiegala polonizacja i jak toczyly sie losy podlaskich Rusinow. Pomyslalem, ze taka "osobista wycieczka" dobrze wpasuje sie w poruszony temat. Pozwolilem sobie zreszta tez na uzupelnienie wczesniejszych rozmow dotyczacych stereotypu Bialorusina i Ukrainca w Polsce. Zeby nie byc jednostronnym przytoczylem wiec stereotyp Polaka jaki goscil kiedys w glowach mieszkancow Podlasia ruskiego pochodzenia. Oczywiscie jak kazdy stereotyp jest on krzywdzacy i chyba zgodzicie sie ze mna ze dzis takie stereotypy nie powinny funkcjonowac w zadna strone. Wspomnialem tez o stosunku do II RP, ktory nie byl pozytywny, chcialbym dodac do tego, ze pomimo faktu ze byl negatywny (a moze nawet niechetny) to nie byl wrogi. Mysle, ze na taki obraz na pewno nakladay sie trudne warunki w jakich przyszlo zyc na Podlasiu w mlodym panstwie polskim. To tyle tytulem uzupelnienia piatkowej wypowiedzi, a zachwile post z malutka szpileczka. R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Rocznica:) 09.05.05, 15:56 Witam Przeczytałem z zaciekawieniem twój post, w którym mówiłeś o części swojej rodziny - katolikach pochodzenia białoruskiego żyjących we wsiach nad Bugiem. Czytałem o tym w historii osadnictwa wschodniej Białostocczyzny J. Wiśniewskiego, ale jak byś mógł coś bliżej na ten temat to byłbym wdzięczny. Szczególnie o jakie miejscowości chodzi, kiedy przybyli, ilu ich było, czy zachowali język białoruski albo przynajmniej elementy, stosunek do nich miejscowej ludności. Na północy woj. podlaskiego oraz oczywiście na zachodniej Białorusi mieszka wielu katolików posługujących się gwarą białoruską. Jest o tym mowa w Atlasie gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny. Opisane tam wsie koło Biąłegostoku są całkowicie katolickie a jednocześnie do dzisiaj można tam usłyszeć żywy język białoruski, co jednak najczęściej nie idzie w parze z świadomością narodową. Sma znam takich ludzi. Także ludność katolicka koło Wilna używa w swej masie białoruskeigo a nie polskiego. Oczy wiście jest to fakt niewygodny w Polsce ale pisze się o tym w pozycjach specjalistycznych, naukowych i w prasie. Sam widziałem w tv białorusskiej wywaiad z Białorusinami śiwadomymi narodowo z okolic Wilna. U nas się słyszy oczywiście że to wszytko Polacy. Chyba nie do końca. Mnie oczywiście najbardziej interesuje Podlasie ukraińskojęzyczne i jego ciekawostki - np opisywane przez ciebie przesiedlenie z XIX w. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Rocznica:) 09.05.05, 16:22 Dziekuje za zainteresowanie tematem Bialorusinow nad Bugiem. Postaram sie wyciagnac cos wiecej od mojej mamy i napisac nieco obszerniej. Na pewno napisze w tym tygodniu po zasiegnieciu jezyka, wiec prosze o odrobine cierpliwosci. Na dzis dzien moge napisac ze jedyne co zachowalo sie z bialoruskosci to silna swiadomosc pochodzenia (polaczona z poczuciem odrebnosci narodowej od Polakow tam mieszkajacych) i pewne odrebnosci w zachowaniach podcas nabozenstwa w kosciele co staral sie przekazac mi dziadek, ale przyznam szczerze, ze niestety malo zapamietalem. To tyle co w tej chwili na szybko przychodzi mi do glowy. Dopiero wrocilem z pracy wiec zaraz zabieram sie do obiadowych przygotowan. Na pewno jeszcze dzis dam znak zycia:) Serdecznie pozdrawiam z nowym tygodniem P.S. "Szpileczki" musze troche poszukac wiec pewnie bedzie w poscie podczas "Na Wspolnej" Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Mirosław Czech o Papieżu i Ukraincach 09.05.05, 16:55 Witam serdecznie - nie mogę niestety zalinkować tekstu więc puszczę go tu w odcinkach. Twoje wypowiedzi Radku i Andrzeja są bardzo ciekawe - a wątek okolic Wilna i tamtejszych katrolików-białoruskojęzycznych to dla mnie temat całkiem nowy!!! A teraz dalsze cytaty Dla diaspory zaś Jan Paweł II pojawił się w bardzo konkretnej sytuacji. W 1978 r. żył jeszcze i był w dobrej formie kard. Josyf Slipyj. Postać niezwykła - sam Papież mówił o nim, że to mąż Kościoła. Kardynał był następcą i kontynuatorem dzieła metropolity Andrija Szeptyckiego, wnuka Aleksandra Fredry i brata polskiego generała Stanisława Szeptyckiego, dla Ukraińców zaś - ojca Kościoła greckokatolickiego, orędownika patriarchatu kijowskiego i jednego z najważniejszych przywódców narodowych w XX wieku. Szeptycki zmarł na początku listopada 1944 r., po zajęciu Lwowa przez Sowietów. Chowano go z pełnymi honorami państwowymi. Na pogrzebie był nawet ówczesny pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Ukrainy Nikita Chruszczow. Ale Stalin miał inne plany wobec Cerkwi greckokatolickiej. - Na początku 1945 r. zapadła decyzja o likwidacji Kościoła oskarżanego o nacjonalizm i współpracę z nazistami. W kwietniu aresztowano metropolitę Slipyja - następcę Szeptyckiego - i czterech innych biskupów. Rok później podczas tzw. soboru lwowskiego Kościół oficjalnie zlikwidowano. Slipyj spędził 18 lat w sowieckich łagrach i więzieniach. Był niezłomny, odprawiał liturgię, wyświęcał kapłanów i biskupów. W 1953 i w 1957 r. przywieziono go do Moskwy na rozmowy na temat ewentualnego zalegalizowania Cerkwi greckokatolickiej. Pozwolono mu nawet pracować w bibliotekach nad przygotowaniem historii Kościoła greckokatolickiego. Kardynał był kuszony przez komunistów różnymi perspektywami, w tym możliwością objęcia patriarchatu moskiewskiego, jeśli tylko wyrzeknie się wierności Stolicy Apostolskiej. Wyzwolił go z łagrów papież Jan XXIII. Metropolita przyjechał na Sobór Watykański II w aureoli męczennika i świadka wiary, włączył się bardzo aktywnie w prace soborowe dotyczące Kościołów wschodnich. Przekonywał, że katolickie Kościoły wschodnie są kościołami sui iuris , czyli mają swoje prawo, swoje zwierzchnictwo, są odrębnymi wspólnotami w komunii z Rzymem, uznającymi dogmaty Kościoła powszechnego i prymat papieża. Domagał się opracowania odrębnego prawa kanonicznego dla Wschodu, co nastąpiło już za pontyfikatu Jana Pawła II. A jednak stosunki kardynała Slipyja z Watykanem nie należały do najprostszych. - Kardynał wysunął postulat, by Kościół greckokatolicki zwieńczyć patriarchatem. Na fali entuzjazmu soborowego i uznania dla heroizmu Slipyja sprawa wydawała się bliska finalizacji. Na przeszkodzie stanął jednak ostry sprzeciw patriarchatu moskiewskiego i słabość struktur Kościoła greckokatolickiego. Zastosowano wówczas wybieg prawny - patriarchat nie powstał, by nie utrudniać kontaktów z prawosławiem, lecz ustanowiono tytuł arcybiskupa większego Lwowa dla całej wspólnoty Kościoła greckokatolickiego. Slipyj objechał niemal wszystkie wspólnoty greckokatolickie na Zachodzie. Wzmocnił Kościół, w Rzymie otworzył ukraiński uniwersytet katolicki i wybudował kopię kijowskiego soboru św. Zofii. W Castel Gandolfo, naprzeciw letniej rezydencji papieży, zbudował klasztor ojców studytów. I wszędzie występował w imieniu podziemnego Kościoła na Ukrainie. Jednak w gorsecie arcybiskupa większego kardynałowi było raczej ciasno. Krytykował Pawła VI ze względu na watykańską Ostpolitik i stałe domagał się uznania patriarchatu greckokatolickiego. W 1975 r. uznał, że nie może już czekać. Zwołał synod biskupów greckokatolickich, który podjął decyzję o powołaniu patriarchatu. Sprzeciwiła się temu kuria rzymska. Wybuchła potężna awantura. To wówczas kardynał miał ponoć oświadczyć, że łatwiej mu było na zesłaniu w łagrach niż w Watykanie. Slipyj poszedł jeszcze dalej. Bez powiadomienia Watykanu wyświęcił dwóch biskupów na emigracji. Jednym z nich był dzisiejszy zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego kard. Lubomyr Huzar, aż do 1992 r. nieuznawany przez Rzym jako biskup. Lecz kardynała, w końcu świadka wiary, nie można było odłączyć od Kościoła powszechnego, nazwać schizmatykiem. I wtedy następuje wybór Jana Pawła II. Nowy Papież swój pontyfikat zaczął od gestu niezwykłego. Podczas hołdu kardynalskiego Jan Paweł II podniósł z klęczek tylko dwóch hierarchów - Stefana Wyszyńskiego i Josyfa Slipyja. W skierowanym na ręce Slipyja liście do wspólnoty greckokatolickiej nakreślił wschodni program swego pontyfikatu. W 1980 r. zwołał synod biskupów, inaugurując przygotowania do przypadających na rok 1988 obchodów tysiąclecia chrztu Rusi Kijowskiej zaplanowane na wzór tysiąclecia chrztu Polski. Wszystko więc wskazywało, że spór na linii kuria rzymska - kardynał Slipyj wygasał, choć trzeba przyznać, że jeden twardy charakter natrafił na drugi. Slipyj chciał, by Papież obwołał jego następcą biskupa Huzara od lat przygotowywanego do tej roli. Wybór Jana Pawła II padł jednak na metropolitę Myrosława Lubacziwskiego z USA. Trzeba przyznać, że nie trafił źle. Kardynał Lubacziwskij prowadził Kościół greckokatolicki w przełomowych latach odzyskiwania wolności przez Ukrainę. Do soboru św. Jura we Lwowie powrócił w marcu 1991 r. Przez cały czas istnienia ZSRR sekretarze na Kremlu wierzyli, że bez Cerkwi greckokatolickiej nie odrodzi się poczucie narodowe na Ukrainie, a wewnątrz imperium będzie panował spokój. A równocześnie w latach 80. w Rzymie ukazała się książka Bohdana Cywińskiego "Ogniem próbowane" poświęcona dziejom Kościołów katolickich w Europie Środkowo-Wschodniej. Jej konkluzja jest dla ukraińskich grekokatolików zabójcza - wobec zaangażowania w sprawy narodowe w pierwszej połowie XX wieku "wspólnota ta straciła charakter eklezjalny". Otwarta troska Papieża o katolickie Kościoły wschodnie komplikowała niełatwy dialog z Cerkwiami prawosławnymi, szczególnie z patriarchatem moskiewskim. Uniatyzm - rozumiany jako sposób podporządkowania Kościołów prawosławnych Stolicy Apostolskiej - spotykał się z bezwarunkowym odrzuceniem prawosławnych. To zaś oznaczało niemalże zanegowanie prawa katolickich Kościołów wschodnich do istnienia. Jan Paweł II musiał zmierzyć się z tym wyzwaniem. Prawosławnym tłumaczył, że dla Kościoła katolickiego Kościoły wschodnie są "Kościołami siostrzanymi", a więc w pełni uznawanymi wspólnotami chrześcijańskimi zachowującymi sukcesję apostolską i ważność sakramentów. Musiał przekonywać, że podtrzymywanie tożsamości Kościołów wschodnich nie zagraża Kościołom prawosławnym i dialogowi ekumenicznemu. Zaś wyznawcom katolickich Kościołów wschodnich musiał pokazać, że nie składa ich na ołtarzu ekumenizmu. Jakby tego nie dość, na sprawy eklezjalne nakładał się problem komunizmu na wschodzie Europy. Gdy Papież mówił od dwóch płucach Europy - zachodnim i wschodnim - zapewne szło mu o Wschód zdominowany przez komunizm. - Chyba też, lecz przede wszystkim miał na myśli zachodnie i wschodnie chrześcijaństwo. W 1985 r. wydał jedną ze swych najważniejszych encyklik "Slavorum Apostoli" poświęconą świętym Cyrylowi i Metodemu, których pięć lat wcześniej ogłosił patronami Europy. Podkreślał, że apostołowie Słowian są tak samo czczeni przez Kościoły prawosławne jak przez Kościół katolicki. Dla dialogu ekumenicznego był to wielki krok naprzód. Watykańskie przygotowania do tysiąclecia chrztu Rusi Kijowskiej jak w soczewce skupiały wszystkie problemy prawosławia i ZSRR. Janowi Pawłowi II bardzo zależało na włączeniu się do obchodów milenijnych organizowanych przez patriarchat moskiewski. Pierestrojkowe władze ZSRR postanowiły wykorzystać tę rocznicę do podtrzymania gasnącego imperium. Po raz pierwszy od dziesiątków lat w Związku Sowieckim zorganizowano wielkie uroczystości religijne, w których wzięła udział delegacja kurii rzymskiej na wys Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Mirosław Czech o Papieżu i Ukraincach -2 09.05.05, 16:56 Gdy Papież mówił od dwóch płucach Europy - zachodnim i wschodnim - zapewne szło mu o Wschód zdominowany przez komunizm. - Chyba też, lecz przede wszystkim miał na myśli zachodnie i wschodnie chrześcijaństwo. W 1985 r. wydał jedną ze swych najważniejszych encyklik "Slavorum Apostoli" poświęconą świętym Cyrylowi i Metodemu, których pięć lat wcześniej ogłosił patronami Europy. Podkreślał, że apostołowie Słowian są tak samo czczeni przez Kościoły prawosławne jak przez Kościół katolicki. Dla dialogu ekumenicznego był to wielki krok naprzód. Watykańskie przygotowania do tysiąclecia chrztu Rusi Kijowskiej jak w soczewce skupiały wszystkie problemy prawosławia i ZSRR. Janowi Pawłowi II bardzo zależało na włączeniu się do obchodów milenijnych organizowanych przez patriarchat moskiewski. Pierestrojkowe władze ZSRR postanowiły wykorzystać tę rocznicę do podtrzymania gasnącego imperium. Po raz pierwszy od dziesiątków lat w Związku Sowieckim zorganizowano wielkie uroczystości religijne, w których wzięła udział delegacja kurii rzymskiej na wysokim szczeblu. Doszło wtedy do spotkania wysłanników Papieża z delegacją podziemnego Kościoła greckokatolickiego. Jednocześnie wespół z ukraińską hierarchią na Zachodzie Papież organizował własne obchody. Centralne odbyły się w Watykanie, ale chyba nie mniejsze znaczenie miały uroczystości zorganizowane w Polsce. We mszy na Jasnej Górze uczestniczyło blisko 40 tys. wiernych, ukraiński episkopat z diaspory oraz dwóch hierarchów z Ukrainy. Lecz odrodzenie Kościoła greckokatolickiego w Polsce miało też kilka momentów dramatycznych. W 1991 r. Jan Paweł II chciał spotkać się z grekokatolikami w ich dawnej katedrze w Przemyślu. Jej użytkownicy, ojcowie karmelici bosi i garść rzymskich katolików zabarykadowali się w świątyni. Pierwszy i ostatni raz podczas 27-letniego pontyfikatu Jan Paweł II nie został wpuszczony do świątyni katolickiej. Pozdrawiam choc nie na długo :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Szpileczka:) 09.05.05, 21:38 Zgodnie z wczesniejsza zapowiedzia odwiedzam forum raz jeszcze dzisiaj:) Tekst dotyczy Katedry Chelmskiej. Jak wiadomo Swiatynia ta powstala jako cerkiew prawoslawna, pozniej byla to swiatynia grekokatolicka, pozniej, z wiadomych powodow, znow sluzyla Cerkwi prawoslawnej. Po 1918 roku wrocila do Kosciola katolickiego, ale juz jako lacinska. Zobaczcie Drodzy Forumowicze co pisala na ten temat owczesna prasa. Mam na mysli pismo o wiele mowiacym tytule "Polak Katolik". W numerze z 2 czerwca 1919 roku mozna bylo tam przeczytac takie slowa: "Wizytując parafię Chełmską J. E. Biskup Fulman poświęcił zagarniętą przez schyzmę moskiewską Katedrę Chełmską. Po poświęceniu Dostojny Pasterz Lubel- ski wysłał depeszę do Naczelnika Państwa treści następującej: „Naczelniku! Wśród wielotysięcznego zgromadzenia ludu chełmskiego dziś poświęciłem twierdzę gnębiącego naszą Ojczyznę carskiego prawosławia, dawną katedrę katolicką i przywróciłem ją dla kultu katolickiego. Katedra ta nadal będzie ostoją Wiary ojców naszych dla przyszłych pokoleń i ogniskiem, rozpalającym miłość i ducha poświęcenia dla obrony Ojczyzny na wschodnich kresach Polski. Imieniem ludu chełmskiego składam hołd Tobie, Naczelniku Państwa". Biskup lubelski Fulman" Co sadzicie na ten temat? Jeszcze raz pozdrawiam R. P.S. Za chwileczke zabieram sie do lektury kolejnych "odcinkow" wywiadu:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Szpileczka:) 10.05.05, 20:31 Witam - najpierw kilka słow refleksji : Ksenofobia owego biskupa i lekko mowiąc przekłamania historii - były moim zdanie w pewnej mierze usprawiedliwione długim okresem zaborow, carskimi represjami i ścisłym powiązaniem pomiedzy prawosławiem i władzą carską. Z drugiej strony mysle sobie jak symboliczną pamiątką po zaborcach byłby w Warszawie z jednej strony sobór na Placu Saskim /zburzony w latach 20 -tych/ a z drugiej strony - PKiN :))) A a propos Rosji - patrzę jak car Putin /zwanych przez niektorych Zgredkiem - postacią z powieści SF/ karze Polskę za wsparcie "pomarańczowej rewolucji" - owe upokorzenie Jej w trakcie ostatnich obchodow w Moskwie , przemilczenia roli Polski w czasie II WW - jestem dumny z Polski która po raz drugi w historii i po raz pierwszy bez zdrady - wsparła Ukrainę , nie patrząc na konsekwencje. Przepraszam z odrobinę demagogii - zaraz ciąg dalszy owego wywiadu :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr ciąg dalszy wywiadu :) 10.05.05, 20:33 Gdy Papież mówił od dwóch płucach Europy - zachodnim i wschodnim - zapewne szło mu o Wschód zdominowany przez komunizm. - Chyba też, lecz przede wszystkim miał na myśli zachodnie i wschodnie chrześcijaństwo. W 1985 r. wydał jedną ze swych najważniejszych encyklik "Slavorum Apostoli" poświęconą świętym Cyrylowi i Metodemu, których pięć lat wcześniej ogłosił patronami Europy. Podkreślał, że apostołowie Słowian są tak samo czczeni przez Kościoły prawosławne jak przez Kościół katolicki. Dla dialogu ekumenicznego był to wielki krok naprzód. Watykańskie przygotowania do tysiąclecia chrztu Rusi Kijowskiej jak w soczewce skupiały wszystkie problemy prawosławia i ZSRR. Janowi Pawłowi II bardzo zależało na włączeniu się do obchodów milenijnych organizowanych przez patriarchat moskiewski. Pierestrojkowe władze ZSRR postanowiły wykorzystać tę rocznicę do podtrzymania gasnącego imperium. Po raz pierwszy od dziesiątków lat w Związku Sowieckim zorganizowano wielkie uroczystości religijne, w których wzięła udział delegacja kurii rzymskiej na wysokim szczeblu. Doszło wtedy do spotkania wysłanników Papieża z delegacją podziemnego Kościoła greckokatolickiego. Jednocześnie wespół z ukraińską hierarchią na Zachodzie Papież organizował własne obchody. Centralne odbyły się w Watykanie, ale chyba nie mniejsze znaczenie miały uroczystości zorganizowane w Polsce. We mszy na Jasnej Górze uczestniczyło blisko 40 tys. wiernych, ukraiński episkopat z diaspory oraz dwóch hierarchów z Ukrainy. Lecz odrodzenie Kościoła greckokatolickiego w Polsce miało też kilka momentów dramatycznych. W 1991 r. Jan Paweł II chciał spotkać się z grekokatolikami w ich dawnej katedrze w Przemyślu. Jej użytkownicy, ojcowie karmelici bosi i garść rzymskich katolików zabarykadowali się w świątyni. Pierwszy i ostatni raz podczas 27-letniego pontyfikatu Jan Paweł II nie został wpuszczony do świątyni katolickiej. Z początku trudny dialog Jana Pawła II z prawosławiem odbywał się poza terytorium uznawanym za wyłączną strefę wpływów patriarchatu moskiewskiego. Dopiero po upadku ZSRR zaczęły się prawdziwe kłopoty. - W pierwszej części pontyfikatu dialog ekumeniczny rozwijał się bardzo intensywnie. W drugiej stracił impet, by w końcu prawie wygasnąć, gdyż patriarchat moskiewski sprzeciwiał się zaproszeniu Jana Pawła II do odwiedzenia Rosji. Prawosławni oskarżali katolików o prozelityzm, co wiązało się z dynamicznym rozwojem struktur Kościoła rzymskokatolickiego na terenach byłego ZSRR, czyli - w rozumieniu patriarchatu moskiewskiego - na jego terytorium kanonicznym. Szybko też odradzał się Kościół greckokatolicki na Ukrainie, gdzie siłą rzeczy doszło do zaostrzenia stosunków wyznaniowych. Grekokatolicy bardzo ciężko przeżyli stwierdzenie teologów łacińskich i prawosławnych wyrażone na konferencji w Balamand w 1993 r.: „Ze względu na sposób, w jaki katolicy i prawosławni patrzą ponownie na swoje odniesienie do misterium Kościoła i odkrywają siebie na nowo jako Kościoły siostrzane, ta forma » apostolatu misyjnego «, którą nazwano » uniatyzmem «, nie może być już przyjęta ani jako metoda do zastosowania, ani jako model jedności poszukiwanej przez nasze Kościoły”. Papież zaś cierpliwie tłumaczył, żeby potraktowali całą sprawę jako szansę do pełniejszego wyrażenia własnej eklezjologii. Czy stosunki z Moskwą i prawosławiem to jeden z powodów, dla których Watykan nie spieszył się z uznaniem niepodległości Ukrainy? - Watykan nie spieszył się, bo o tym, co myśli o Ukrainie, świadczyły jego czyny. W grę wchodziło odrodzenie katolicyzmu na Wschodzie, co Stolica Apostolska uznała za problem pierwszoplanowy. Ukraina to dla Watykanu kraj trudny i specyficzny - ogromnie zlaicyzowany i zróżnicowany pod względem konfesyjnym, podzielony regionalnie i językowo. A mimo to nastąpiło w nim odrodzenie Kościoła greckokatolickiego i łacińskiego. Watykan stoi tam bardzo mocną stopą. Na dodatek na początku ukraińskiej niepodległości od Prawosławnej Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego odłącza się metropolita Filaret - dla prawosławnych po prostu schizmatyk. Lecz nawet ci Ukraińcy, którzy uznają Cerkiew Patriarchatu Kijowskiego, mówią, że Filaret - człowiek mądry i wykształcony - nie może przewodzić wspólnocie wiernych, choćby ze względu na stan cywilny (jest żonaty) i najprawdopodobniej agenturalną przeszłość. Tymczasem to Filaret wyciąga rękę do Rzymu, co było bardzo widoczne podczas papieskiej pielgrzymki na Ukrainę. - Determinacja, z jaką kardynał Slipyj walczył o patriarchat kijowski, rozbudziła też wyobraźnię prawosławnych Ukraińców z diaspory zorganizowanych w trzy struktury kościelne. Ich postulat powołania własnego patriarchatu nie wynikał tylko ze względów ambicjonalnych. Tkwiło w tym głębokie przekonanie, że Kijów - miejsce skąd chrześcijaństwo rozprzestrzeniło się na cały wschód Europy i ogromne połacie Azji - również w czasach współczesnych powinien odgrywać ważną rolę w chrześcijaństwie. W tradycji ukraińskiej żywe jest XVIII-wieczne określenie Kijowa jako "drugiej Jerozolimy". Lecz kiedy Kijów odzyskuje taki status, powstaje pytanie o pozycję Moskwy, w XV w. zwanej "trzecim Rzymem". Przecież Moskwa to dla Kijowa niejako "córka". Zgoda, z wielkimi tradycjami, ale niewątpliwie młodsza w pochodzie chrześcijaństwa. Dla wielu prawosławnych Rosjan taka perspektywa jest niemal nie do zniesienia - uderza bowiem w serce tradycji, która zrodziła imperium rosyjskie. Sytuacja ukraińskiego prawosławia jest bardzo złożona. Główne ośrodki Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego mieszczą się na wschodzie kraju - to Cerkiew w zasadzie rosyjskojęzyczna. Patriarchat kijowski to przede wszystkim Wołyń i Ukraina centralna, głównie ukraińskojęzyczna. Istnieje ponadto mniej licząca się Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Patriarchatu Kijowskiego przeniesiona z diaspory. Patriarchat moskiewski sprawuje pieczę nad Ławrą Kijowsko-Peczerską, która dla prawosławnych i całego chrześcijaństwa wschodniego wywodzącego się z tradycji kijowskiej jest tak ważna jak dla katolików Lourdes i Częstochowa albo katakumby Rzymu. Po wtóre - do 1989 r. rosyjska Cerkiew prawosławna miała 90 proc. wyznawców na Ukrainie. Połowę tej liczby stanowili wierni w Galicji, którzy obecnie powrócili do obrządku przodków, czyli Kościoła greckokatolickiego. Właściwie Kijów ma dziś dwóch patriarchów. Filareta, którego nie uznają inne Kościoły prawosławne, i patriarchat greckokatolicki, formalnie nieuznawany przez kurię rzymską, chociaż podczas mszy kapłani modlą się za patriarchę Lubomyra. Wcześniej czy później Kościoły prawosławne, a przynajmniej patriarcha ekumeniczny z Konstantynopola, uzna prawosławny patriarchat kijowski. Zaś Watykan zapewne podniesie arcybiskupa większego Lwowa do godności patriarchy Kijowa. Hierarchowie greckokatoliccy mówią, że Jan Paweł II był bliski podjęcia tej decyzji, ale czekał na znak Ducha Świętego, że już ta chwila nadeszła. Pozdrawiam JAK ZAWSZE :)) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Rosja 10.05.05, 22:39 Witam Mysle Piotrze, ze Twoja wypowiedz na temat moskiewskich obchodow to nie demagogia. Niestety, wypowiedz podczas obchodow zakonczenia II wojny nie byla zbyt sympatyczna. Putin podczas swojego przemowienia wspominal o dzielnych niemieckich i wloskich antyfaszystach, a byl laskaw zapomniec o tym, ze w wielu krajach okupowanej Europy dzialaly formacje walczace z niemiecka okupacja. Oczywiscie w Polsce wszyscy pamietaja walke Armii Krajowej. Przemilczenie tego nie jest na miejscu (mozna miec pewne watpliwosci co do niektorych dzialan polskiego podziemia, ale byla to najliczniejsza formacja podziemna i dzielnie walczyla z okupantem, nikt przy zdrowych zmyslach nie zaprzeczy ze walczyli o wolna Polske i wystepowali przeciw faszyzmowi). "Ukarana" zostala zreszta nie tylko Polska, to samo spotkalo rowniez Bialorus, ktora poniosla bardzo duze straty w ludnosci, a na jej terytorium dzialala silna partyzantka antyniemiecka. Rowniez o tym, podobnie jak o polskiej armii podziemnej powinien wspomniec. Antypatii i checi "odegrania sie" nie powinno sie przenosic na pamiec o ludziach ktorzy oddali zycie za swoja ojczyzne. Niestety w Rosji w dalszym ciagu panuje duch imperialny. Co do drugiej sprawy pozwole sobie nie do konca zgodzic sie z Toba. Mysle, ze zabranie swiatyni prawoslawnym moze bylo w jakis sposob usprawiedliwione, ale jesli juz zabrano to powinno sie oddac cerkiew grekokatolikom. Na pewno mieli wieksze prawa do swiatyni niz rzymscy katolicy. Dzisiejszy post odbiegl troche od glownego nurtu naszych rozmow, ale wydarzenia na arenie miedzynarodowej chyba usprawiedliwiaja ten fakt;) Do cytowanej przez Ciebie rozmowy i moich po jej lekturze refleksji wroce jutro. Serdecznie pozdrawiam. R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re:Papież, Rosja i Ukraina 11.05.05, 17:16 Czym dla Kościoła greckokatolickiego był pontyfikat Jana Pawła II? - Odrodzeniem, ale też nadaniem mu wymiaru globalnego. Dzięki Papieżowi Kościół greckokatolicki już nie musi tłumaczyć się, że jest samodzielnym Kościołem, że stoi za nim tylko podjęta przed wiekami polityczna intryga i unia brzeska. Listy papieskie do katolickiej wspólnoty ukraińskiej bardzo mocno to podkreślają. Jan Paweł II przywiązywał wielkie znaczenie do świadectwa męczenników. A tych na Ukrainie nie brakowało. Podczas pielgrzymki w 2001 r. wyniósł na ołtarze 28 męczenników, wcześniej beatyfikował męczenników unickich z Pratulina. Czym dla Ukraińców była papieska pielgrzymka do ich kraju? - Jej rolę można - zachowując proporcje - porównać do skutków pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce. I nie ma znaczenia, że na Ukrainie większość przyznaje się do prawosławia. Decyzja o pielgrzymce zapadła w 2000 r. Wydaje się, że Leonid Kuczma zgodził się na nią z prostej przyczyny - Papież był już w Azerbejdżanie, był w Kazachstanie, a tu dwa episkopaty katolickie Ukrainy szturmują prezydenta, by wystosował zaproszenie do Watykanu. Wszak - mówią - matka Jana Pawła II była Ukrainką. Więc prezydent powiedział: a czemu nie? Pielgrzymka zderzyła się ze sprawą Georgija Gongadzego i ujawnieniem taśm majora Melnyczenki potwierdzających, że to Kuczma kazał zabić niepokornego dziennikarza. - Twórcy spiskowej teorii dziejów uważają nawet, że sposób i czas ujawnienia zabójstwa Gongadzego mógł służyć również za powód storpedowania pielgrzymki. I może coś tu jest na rzeczy. Jednak pielgrzymka odbyła się i miała niezwykłe znaczenie. Papież bardzo starannie się do niej przygotował . Mówi się, że pół roku wcześniej zaczął pobierać lekcje języka ukraińskiego, opracowywał teksty swoich homilii i przemówień. Galicja też była na papieską wizytę przygotowana, bo w telewizji oglądała wszystkie polskie pielgrzymki. We Lwowie było jak Pan Bóg przykazał: Papież śpiewał góralskie piosenki, a podczas ulewy w czasie spotkania z młodzieżą w Sychowie powiedział, że deszcz powinien przestać padać - i przestał. Bardziej szło o to, jak zachowa się Kijów. W większości zlaicyzowane i rosyjskojęzyczne elity kijowskie dopiero uczą się, kim dla Ukrainy był Piotr Mohyła - wybitny prawosławny metropolita kijowski z pierwszej połowy XVII w., odnowiciel Cerkwi i współtwórca ówczesnej idei ustanowienia patriarchatu kijowskiego . Uczą się, kim był metropolita Andrij Szeptycki, i co dla Ukrainy oznacza tradycja kijowskiego chrześcijaństwa. I w tej sytuacji przyjeżdża Papież. Po ukraińsku mówi lepiej niż Kuczma, podkreśla, że Ukraińcy są narodem europejskim. Ukraińcy mają kompleksy, jak każdy naród w tej części Europy. I nagle słyszą słowa Papieża, które są jak balsam. Słyszą je po ukraińsku, czyli w języku, którym na co dzień posługuje się Galicja, Wołyń i Ukraina centralna, ale już nie milionowe aglomeracje na wschodzie kraju. Papież przemawia do narodu dopiero kształtującego swoją tożsamość. Mówi o jego wielkiej, głębokiej tradycji, pokazuje mu jego europejskie miejsce. Wtedy coś zaczęło kiełkować. I wykiełkowało w pomarańczowej rewolucji. - Podczas rewolucji Galicja przyjechała do Kijowa, bo już wiedziała, że w życiu liczy się nie tylko chleb, ale i dusza. Kiedy podczas papieskiej pielgrzymki Kuczma szedł przez lwowski hipodrom, ludzie, choć uspokajani przez księży, gwizdali. Gdy szedł Wiktor Juszczenko, podniosły się brawa. Rewolucję zrobili 30-, 40-latkowie, którzy stanęli wobec wyboru - albo prezydentem będzie Wiktor Janukowycz, człowiek kilkakrotnie karany za czyny kryminalne, albo Juszczenko. Fenomen pomarańczowej rewolucji to w znacznej mierze właśnie osoba Juszczenki. Jest prawosławny, należy do Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego, a mimo to mówi, że osoba Jana Pawła II ma dla niego ogromne znaczenie, bo głęboko przeżywa i rozumie słowa papieskie. To wynika z jego przekonań, nie z koniunkturalizmu. Kiedy więc Papież mówił Ukraińcom, że ich tradycja to Piotr Mohyła, oznaczało to, że dla Ukrainy ważne jest prawosławie, ale i ukraińskość. Gdy mówił o Szeptyckim, podnosił grekokatolików. Doskonale porozumiewał się z ludźmi obu konfesji, pokazując ich ukraińskie korzenie. Z tego punktu widzenia papieskie zasługi dla wolności Ukrainy są nie do przecenienia. Jeśli na msze beatyfikacyjną męczenników przyszło milion lub półtora miliona ludzi z pięciomilionowej ludności Galicji, dla ukraińskiej tożsamości znaczyło to bardzo wiele. Coś innego zaczęło się dziać. I to w klimacie, gdy na Ukrainie rządzą demony zła - sprawa Gongadzego jest tego najlepszym przykładem. Ludzie już wiedzą, że mają wybór - albo ten naród zgodzi się na zło i sam siebie upodli, albo wstanie z kolan, otrząśnie się. Papież ukazał Ukraińcom inną, dalszą perspektywę. Pokazał, że można prowadzić publiczną rozmowę na zdecydowanie wyższym poziomie. Dla opiniotwórczych elit kijowskich jego wizyta była wstrząsem. Bo przyjechał do nich ktoś wielki i mówił wielkie słowa, a tymczasem na Ukrainie panują takie porządki, że nic, tylko emigrować. Przed pielgrzymką ludzie byli przekonani, że na Ukrainie nic się nie zmieni... ...dokładnie tak samo, jak w Polsce w 1978 r. - Dokładnie. I Juszczenko uderzył w tę strunę. Na placu Niepodległości mówił do ludzi nie o chlebie, ale o godności. Ale wcześniej o ukraińskiej godności mówił Jan Paweł II. Dla godności jeden człowiek zrobi wiele. A milion ludzi przekonanych, że nie wolno dłużej żyć w zakłamaniu, dla godności i prawdy zrobi wszystko. Papież bardzo długo przygotowywał się do tej pielgrzymki. Gdy powziął postanowienie, że beatyfikuje męczenników, musiał wiedzieć, że o pogłębieniu dialogu z prawosławiem może na jakiś czas zapomnieć. Patriarcha Aleksij wizytował w tym samym czasie Białoruś, jakby w odpowiedzi na ukraińską podróż Jana Pawła II. Wreszcie - być może w rewanżu za Ukrainę - Papież nie dostał zaproszenia do Moskwy, co musiało być dla niego wielkim ciosem. Ale dla Ukrainy zrobił ogromnie dużo. Mirosław Czech - historyk, członek Rady Krajowej Unii Wolności, działacz Związku Ukraińców w Polsce Koniec cytatu - zwróc radku uwagę na to sformułowanie ; Papież "...musiał wiedzieć, że o pogłębieniu dialogu z prawosławiem może na jakiś czas zapomnieć. Patriarcha Aleksij wizytował w tym samym czasie Białoruś, jakby w odpowiedzi na ukraińską podróż Jana Pawła II. Wreszcie - być może w rewanżu za Ukrainę - Papież nie dostał zaproszenia do Moskwy, co musiało być dla niego wielkim ciosem. Ale dla Ukrainy zrobił ogromnie dużo." Myślę,że i Papież-Polak i zwykli Polacy /nie tylko ci z pierwszych stron gazet/ - rzeczywiście w ostatnich kilku latach dużo zrobili dla Ukrainy. A w okresie pomarańczowej rewolucji - swoją obecnościa Tam - ochronili Ukraińców przed akcjami osławionego Omonu i kombatanow afgańsko-czeczeńskich - Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re:Papież, Rosja i Ukraina 11.05.05, 22:17 Witam Dzieki tekstowi wywiadu cytowanego przez Ciebie moglem sobie wyrobic nowe spojrzenie na pewne sprawy. Wydaje mi sie, ze ponizszy fragment wiele tlumaczy. "> Czym dla Kościoła greckokatolickiego był pontyfikat Jana Pawła II? > > - Odrodzeniem, ale też nadaniem mu wymiaru globalnego. Dzięki Papieżowi Kościół > > greckokatolicki już nie musi tłumaczyć się, że jest samodzielnym Kościołem, że > stoi za nim tylko podjęta przed wiekami polityczna intryga i unia brzeska. > Listy papieskie do katolickiej wspólnoty ukraińskiej bardzo mocno to > podkreślają." Chyba wlasnie (miedzy innymi) tutaj znajduje sie powod niechetnej postawy Cerkwi rosyjskiej do Watykanu. Wsrod niektorych prawoslawnych mozna spotkac sie z pogladem, ze Cerkiew greckokatolicka nie jest odrebnym Kosciolem, a jedynie "przybudowka" Kosciola katolickiego o wschodnim obrzadku. Swoja wypowiedzia Jan Pawel II utwierdzil Ukraincow w swojej tozsamosci co nie moglo spodobac sie w Moskwie, ktora tradycyjnie uwaza Ukraine za swoja strefe wplywow. Nie tylko zreszta politycznych, przeciez Cerkiew prawoslawna w Ukrainie podlega Patriarchatowi Moskiewskiemu (oczywiscie chodzi mi o Cerkiew kanoniczna uznawana przez inne Cerkwie). > Kiedy więc Papież mówił Ukraińcom, że ich tradycja to Piotr Mohyła, oznaczało > to, że dla Ukrainy ważne jest prawosławie, ale i ukraińskość. Gdy mówił o > Szeptyckim, podnosił grekokatolików. Doskonale porozumiewał się z ludźmi obu > konfesji, pokazując ich ukraińskie korzenie. Ta wypowiedz tez pewnie nie spodobala sie dla Moskwy, a dla mnie jest wspanialym znakiem autentycznego ekumenizmu, Szczegolnie przypomnienie Piotra Mohyly. Ze swej strony odwdzieczam sie malym cytatem i linkiem do dosyc obszernego tekstu, ktory, jak sadze, wart jest przeczytania. "Metropolitą kijowskim został archimandryta monasteru pieczerskiego Piotr Mohyła, jeden z wielkich postaci dawnej Rzeczypospolitej, pochodzącego z rodów hospodarów mołdawskich. Postać ta ma znaczenie symboliczne, łączy bowiem w sobie głęboki humanizm europejski z tradycją bizantyjską. Założona przez metropolitę kijowskiego Akademia Mohylańska stała się ośrodkiem kształtowania elit kulturalnych dla ruskich ziem Rzeczypospolitej i obszarów ościennych. Dzięki jego zręcznej polityce Kościół prawosławny pod jego zwierzchnictwem (1632-1647) uzyskał uregulowania prawne i odzyskał swoje znaczenie w państwie. Prawosławni otrzymali biskupstwa: mścisławskie, lwowskie, łuckie i przemyskie." www.prawoslawie.pl/logos/h/kosciol.htm Zycze Milym Forumowiczom milej lektury i pozdrawiam jak zwykle serdecznie R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re:Papież, Rosja i Ukraina 12.05.05, 16:32 Dzisiaj z konieczności bardzo krótko - Cieszę się,że ów cytowanyc przeze mnie wywiad znalażł uznanie!!! Dzieje prawosławia w rzmach rzeczpospolitej są rzeczywiście bardzo ciekawe - dziękuję za link. Czytając ostanie posty spostrzegłem,że wyskoczyły nowe ciekawe wątki "prawosławni Polacy" "Polacy-grekokatolicy" "Buiałorusiny-katolicy na Wileńszczyźnie" - trzeba będzie pewno do nich wrócić - i poszukać materiałów. Dzisiaj muszę kończyć - przepraszam za krótkość postu i pozdrawiam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bialorusini, Polacy etc... 12.05.05, 22:47 Witam Milo, ze zainteresowaly Cie sprawy prawoslawnych Polakow i Bialorusinow-katolikow. Temat warto pociagnac dalej, co wydaje sie nieuniknione z powodu zainteresowania jakie wykazal Andrijko;) Z Twojego postu wynika (tak to przynajmniej odebralem), ze dzis nie znajdziesz czasu na forum, w zwiazku z tym nowe materialy postaram sie podeslac jutro po 15. Ze swojej strony moge tylko dodac, ze moje posty, pozniejsze niz zwykle wynikaly z przyczyn ode mnie niezaleznych, w przyszlym tygodniu beda wczesniej:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Bialorusini, Polacy etc... IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 12.05.05, 23:40 milo jak zawsze sie to wszystko czyta i ten zapal i radosc piszacych.ale na przedprozu czasow obecnych w historii czlowieka na ziemi,juz dawno powinno byc pojednanie i jednomyslnosc w Jezusie,tych wszystkich ludzi,i to po calej ziemi, ktorzy maja sie za Jego nasladowce,w oczekiwaniu na rzad,ktory nigdy swego konca nie doczeka[Daniela 2:44]. pragnienie Autora Biblii jest,by wszyscy byli jedno w Jego Synu i by wszyscy byli zbawieni[2Piotra 3:9].dlatego,jak to ktos z zachodniej Polski zauwazyl kilka miesiecy temu na tym watku,wazne jest to co przed nami,a nie to co bylo. waznym jest to,co jest celem zycia czlowieka na ziemi,poglebianie wiedzy o Bogu i o tym,ktorego On na ziemie poslal[ew.Jana 17:3].ludzkosc zyje w szczegolnych czasach obecnie.wszysko sie szybko zmienia jak w kalejdoskopie.zobaczymy dziwy, o ktorych nigdy nam nawet przez glowe nie przeszly.za sprawa politykow swiata. dlatego tym bardziej potrzebna jest nam wiedza z Biblii,jedynym wiary godnym przeslaniu,z listu samego Stworcy do nas ludzi.bo Przeciwnik Boga zna swoj koniec i robi wszystko,by czlowiek zajal sie wszystkim,nawet najlepiej wygladajaca sprawa,byle by nie bylo czasu na zwracanie uwagi na nadchodzace Krolestwo Boze.identycznie do codziennosci z czasow Noego.jak glosil czynem i slowem Noe,tak i dzis kazdy szczery czlowiek niech kroczy tym przykladem,by kazdy zyjacy na ziemi,nie zaleznie od koloru,jezyka,narodowosci,pozycji spolecznej czy wykrztalcenia,mial mozliwosc poznania prawdy o nadchodzacym Krolestwie Bozym[tym samym,o ktore na ironie sie wielu modli] i nadzieje na zywot wieczny pod rzadami tegoz Krolestwa.wielu ma to Slowo w swych biblioteczkach,korzystajmy z Niego czesto i dzielmy sie Nim z bliznimi w duchu milosci wzajemnej,w oczekiwaniu tego co ma nadejsc.ku zbudowaniu do uslyszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Wycieczki osobiste i Bialorusini-katolicy 13.05.05, 15:30 Witam serdecznie Dzieki rozmowom z mama i wujem jestem w stanie odpowiedziec na kilka pytan zadanych przez Andrzeja. Nie na wszystko udalo mi sie znalezc odpowiedz, problem polega na tym, ze z tej czesci rodziny blisko mojego miejsca zamieszkania zyja tylko osoby urodzone po wojnie. Moglem wiec zdac sie tylko na ich przekazy (sila rzeczy z drugiej reki). Z jednej strony mam nadzieje, ze tym postem wyjasnie kilka spraw, ale z drugiej po rozmowach rodzinnych nasuwaja mi sie watpliwosci. Pierwsze z nich to sprawa nazwisk. Nazwiska czesto przewijajace sie w rozmowach sa typowe dla Podlasia (oczywiscie koncza sie na -uk, lub na "o"), a nie sa typowo bialoruskie. Tego nie potrafie sobie wytlumaczyc, a wuj stoi twardo na gruncie bialoruskiego pochodzenia. Katolickosc rodziny na pewno datuje sie na wiek XIX i to okolice konca pierwszej polowy (wczesniejszych dziejow nikt juz nie pamieta wiec nie wiem co bylo wczesniej). Z przekazow wynika ze rodzina opuscila okolice Grodna na pewno przed 1870 rokiem, poniewaz wlasnie wtedy przyszly na swiat pierwsze w tej rodzinie osoby urodzone na Podlasiu. W tym miejscu jestem winien male wyjasnienie. Czesto pisze tutaj "nad Bugiem", jesli chodzi o ta czesc rodziny to pierwotnie nie mieszkala nad sama rzeka (w odroznieniu od czesci prawoslawnej). Po opuszczeniu ziemi rodzinnej rodzina udala sie w trzech kierunkach. Czesc rodziny udala sie do Wilna i tam zostala (kontakt z nimi zerwal sie w zawierusze wojennej). Nas jednak bardziej interesuje Podlasie, w zwiazku z tym wracam do glownego tematu. Na Podlasiu osiedlili sie w dwoch miejscach. Pierwsze to Holonki kolo Branska, w tym przypadku poza nazwiskami i nic nie wnoszacymi historyjkami rodzinnymi, nie udalo mi sie niczego wiecej wydobyc, drugie to Narojki. Jesli chodzi o liczebnosc przybylych na Podlasie to nie byla ona duza, sadzac chociazby po nazwiskach , ktorych nie przewija sie zbyt wiele. Jezyk nie przechowal sie i z tego co mi wiadomo juz w dwudziestoleciu miedzywojennym mowiono po polsku. Poczucie odrebnosci utrzymalo sie, poniewaz ludzie ci byli obcy w miejscu do ktorego przybyli i (jak sie wydaje) chcieli utrzymac ta odrebnosc. Niestety stosunek ludnosci miejscowej nie byl najlepszy. Jesli chodzi o stosunki z polska ludnoscia katolicka to rodzina nie byla zbyt lubiana, a nawet (jak wiesc niesie;) w kosciele stali oddzielnie od innych. Oczywiscie w roznych okresach te stosunki wygladaly roznie, ale na przyklad w miedzywojniu (kiedy w rodzinie zdarzaly sie jednostki "komunizujace") zdarzaly sie denuncjacje do wladz co nawet zaowocowalo aresztowaniem, na szczescie krotkotrwalym. Za ludnoscia "tutejsza", prawoslawna moi katoliccy przodkowie raczej nie przepadali. Co prawda w pewnym momencie rodziny te polaczylo pewne malzenstwo (to juz historia pozniejsza), ale kontaktow z rodzinami prawoslawnymi nie utrzymywali. Zywie nadziej, ze moja, niezbyt niestety kompletna, wypowiedzokaze sie choc troche przydatna. Aby nie konczyc tygodnia tylko watkami osobistymi wklejam fragment tekstu ktory moze Ciebie Piotrze zainteresowac. Dotyczy on wlasnie Bialorusinow katolikow. Nie tylko cytowany fragment jest wart przeczytania. "Polska wiara - Jestem Białorusinem polskiej wiary - tak przedstawia się wielu katolików w różnych regionach Białorusi, także na wschodzie, który nie należał przed II wojną do Polski. - Rozmawiam z chłopem po białorusku, a on powiada, jak pan dobrze mówi po polsku - denerwuje się Zianon Paźniak. - On pozostał w przeszłości, jemu się wydaje, że jak ktoś chodzi do kościoła, to jest Polakiem. - Nadal błędnie łączy się jednoznacznie katolicyzm z polskością - podkreśla prof. Adam Maldzis, dyrektor Narodowego Centrum Naukowo-Oświatowego im. Franciszka Skaryny w Mińsku. - Nie jest tak, że jak ktoś jest katolikiem, to musi pochodzić z polskiej rodziny. Zapomina się, że w latach 30. XIX wieku, gdy skasowano unię, około miliona unitów, czyli Białorusinów, przeszło nie na prawosławie, a na katolicyzm. Stąd są teraz Białorusini katolicy. Prof. Leonid Łojko, historyk z Państwowego Uniwersytetu Białoruskiego, wspomina, jak jeszcze w latach 50. w znanej mu dobrze wsi Sakowka, położonej 40 km na wschód od Mińska, mieszkańcy prawie przez cały rok byli Białorusinami: - Tylko przed Bożym Narodzeniem wieś się dzieliła na Polaków, czyli katolików, i Ruskich, czyli prawosławnych. - W niektórych miejscowościach wciąż uważa się białoruski za język codzienny, a polski za wyższy, świąteczny czy towarzyski. Tak jest w dawnych zaściankach, gdzie mieszkała przeważnie szlachta - mówi prof. Maldzis, dając przykłady wsi Kiemieliszki i okolic Bystrzycy z rodzinnego rejonu ostrowieckiego (na północny zachód od Mińska, w kierunku Wilna): - Co ciekawe, księża Polacy wygłaszają kazania po polsku przeważnie w tych wsiach, gdzie mieszka ludność białoruska, natomiast we wsiach, gdzie ludność częściej używa polskiego, są księża, którzy dobrze polskiego nie znają. Nie wiem, czy to przypadek. Litania i bilet do kina Przekonanie o związkach katolicyzmu z polskością wykorzystują niekiedy zwolennicy bliskiej integracji z Moskwą. Kilka miesięcy temu gazeta "Słowianski Nabat" (wydawana przez największe targowisko w Mińsku) sugerowała, że Polacy i katolicy w zachodniej Białorusi mogą zacząć walczyć o autonomię, co grozi powtórką z Kosowa. - Łukaszenko głosi, że opozycjoniści mają polskie korzenie i myślą o autonomii - mówi Zianon Paźniak. - Ja, według niego, też jestem Polakiem, podobnie jak Szuszkiewcz, wszyscy katolicy. To głupota jeszcze z czasów radzieckich, nastawiona na ludzi zacofanych i niewykształconych. O Stanisławie Szuszkiewiczu i niektóre polskie źródła podają, że jest synem Polki. - Moja matka i mój ojciec byli Białorusinami - prostuje były przewodniczący Rady Najwyższej. - Matka była katoliczką, podobnie jak babka po kądzieli, która modliła się po polsku, ale rozmawiała po białorusku. Szuszkiewicz, który teraz określa się mianem niepraktykującego, od babki nauczył się modlić po polsku: - Przekonywała mnie do tego w ten sposób, że jak opanowałem jakąś litanię czy modlitwę, to dawała mi pieniądze na kino." www.slonko.com.pl/rzeczpospolita_02.php Zycze milego weekendu R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Polacy-grekokatolicy ??? 13.05.05, 16:33 Witam serdecznie - dziś dopiero zdołałem przeczytać arcyciekawy tekst Pana prof. Mironowicza o Kościele Prawosławnym w dziejach Rzeczpospolitej.Mam do niego kilka uwag - tylko czy wypada mi skromnemu magistrowi dyskutować z majestatem nauki :) - no - zastanowie się . Pierwsze to co mnie zastanowiło to opisany fakt zaniku drukarni stawropigialnych we Lwowie z końcem XIX wieku - mam ich wydawnictwa - modlitewniki z lat 1905 - 1914 - sygnowane właśnie przez taką drukarnie ?? wiec może jednak istniala ona trochę dłużej ??? Ale tekst z pewnością wart jest dłuższego zatrzymania i dyskusji :) A dziś cytat i link o Polakach - Grekokatolikach - prosze sie tylko nie zrażać nazwiskiem autora chjeno-narodowca :) www.kki.krakow.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/grekokatolicy1.html Jędrzej Giertych /.../to co do niedawna nazywane było obrządkiem grecko-katolickim, lub cerkwią grecko-katolicka, a co od jakichś, myślę, piętnastu, lub dwudziestu lat przyjęto w terminologii watykańskiej nazywać cerkwią ukraińską i obrządkiem ukraińskim, jest w istocie czymś w rodzaju kościoła narodowego Ukraińców, mniej więcej w taki sposób, w jaki kościół koptyjski jest kościołem narodowym Koptów w Egipcie, Kościół etiopski kościołem narodowym Abisyńczyków, kościół maronicki kościołem głównym chrześcijańskiego Libanu, a kościół ormiański kościołem Ormian. /.../ Jak widzimy, gdzieś między rokiem 1944 u rokiem 1975 nastąpiła w terminologii urzędowej kościelnej zmiana nazwy obrządku ruskiego i cerkwi ruskiej na obrządek ukraiński i cerkiew ukraińską. Nie zdołałem odnaleźć jakiegokolwiek aktu, przez który zmiana ta zostałaby wprowadzona w sposób urzędowy i formalny i to mnie skłania do przypuszczenia, że nastąpiła ona w sposób nieurzędowy, drogą pewnego rodzaju zamachu stanu, dokonanego zakulisowo pod wpływem życzeń i wpływów ukraińskich. W istocie obrządek ten i cerkiew ta jeszcze do niedawna była tak samo, jak obrządek łaciński, cerkwią bez określonego oblicza narodowego, mimo że wyłoniła się ona z dawnej cerkwi prawosławnej ruskiej i miała z tego powodu ów rusianizm w swej nazwie. Ale Rusini także i w 1595 roku nie byli jednolitą narodowością , a potem skrystalizowali się jako kilka narodowości całkowicie odrębnych. Jedną z tych narodowości byli od przełomu XIX i XX stulecia Ukraińcy, inną byli tak zwani "Starorusini", którzy za Ukraińców się nie uważali i przeciwko nazywaniu ich Ukraińcami protestowali , a w jednym swym odłamie skłaniali się do rosyjskości ("moskalofile"), w drugim zaś uważali się za narodowość halicką osobną, bliską polskości, jeszcze inni, na historycznej Litwie, byli Białorusinami, a jeszcze inni byli po prostu Polakami. Ci ostatni byli przeważnie - ale bynajmniej nie wyłącznie - pochodzenia ruskiego, to znaczy Rusinami w ciągu wieków spolszczonymi, ongiś należącymi do kategorii "Gente Ruthenus, natione Polonus", a potem zlanymi z polskością całkowicie. Niektórzy pochodzili z małżeństw mieszanych i mogli mieć w żyłach tyle samo , albo i więcej krwi polskiej co ruskiej. (Było zasadą prawa kościelnego, że w małżeństwach katolickich obrządkowo mieszanych synowie chrzczeni byli w obrządku ojca, córki w obrządku matki). Liczna ludność unicka posługująca się w swoich rodzinach mową polską żyła ongiś na Chelmszczyźnie. To ta ludność stanowiła (obok pewnej liczby unitów mowy ruskej) główną masę ,,opornych", którzy nie poddali się zarządzeniu rządowemu rosyjskiemu z roku 1875 o wcieleniu ich do prawosławia i trwali potajemne przy katolicyzmie, wydając przy tym z siebie cały zastęp męczenników. To oni również, w roku 1905, po rosyjskim akcie tolerancji, który zezwolił prawosławnym na przechodzenie na katolicyzm w obrządku łacińskim, ale nie zezwolił na wznowienie cerkwi unickiej, stanowili główną masę tych, co owym czasie przeszli z prawosławia na katolicyzm. Pewna zresztą liczba wsi o ludności mówiącej po polsku, nie chcąc zrywać ze wschodnim obrządkiem, pozostała po roku 1905 przy prawosławiu. Ale w sposób szczególnie wybitny zjawisko Polaków greko-katolików zaznaczyło się w zaborze austriackim, gdzie cerkiew unicka skasowaną nie była. (Skasował ją dopiero rząd sowiecki w 1946 roku). Każdy człowiek ze starszego pokolenia. znający stosunki lwowskie i w ogóle "wschodniogalicyjskie", wie że wielu było i i we Lwowie i poza Lwowem greko-katolików, którzy mówili w swoich rodzinach po polsku i uważali się za Polaków. Byli to zwłaszcza członkowie inteligencji. Także i całkiem nie mało grecko-katolickich księży uważało się za Polaków i rozmawiało ze swoimi żonami i dziećmi po polsku. /.../Jest także rzeczą; wiadomą, że istniała w Ziemi Czerwieńskiej całkiem liczna kategoria chłopów-Polaków należących do obrządku grecko-katolickiego. Cały łańcuch wsi polskich grecko-katolickich istniał nad Sanem, w ziemi Przemyskiej i Jarosławskiej. Nie kwestionowali tego faktu także i Ukraińcy. /.../Było dążeniem rządu austriackiego uczynić cerkiew grecko- katolicką ukraińskim kościołem narodowym. A więc wszelkie wpływy polskości z tej cerkwi usunąć. Bardzo zręczna austriacka propaganda namawiała Polaków greko- katolików do tego, by z cerkwi unickiej występowali i przechodzili na obrządek łaciński. Wiele tysięcy tych ludzi uległo tej propagandzie i rzeczywiście do Kościoła łacińskiego się przeniosło. Miał to miejsce w szczególności po roku 1908 gdy Ukrainiec Siczyński, syn grecko-katolickiego księdza zamordował namiestnika Galicji, hrabiego Andrzeja Potockiego. Owe występowania z cerkwi unickiej, mające cechę protestu przeciwko panującym w niej stosunkom, uważane były za manifestacje polskiego patriotyzmu. Siłą rozpędu, ten sam prąd opuszczania cerkwi unickiej przez Polaków i przenoszenia się do kościoła łacińskiego, zaznaczył się także i po wydarzeniach 1918-1919 roku. W istocie, akty te nie służyły dobru sprawy polskiej, ale przeciwnie, były schodzeniem z trudnego posterunku, były jakby dezercją. W interesie narodowym polskim było nie dopuścić do tego, by cerkiew, do której należał tak znaczny odłam ludności polskich ziem południowo-wschodnich stawała się bezkonkurencyjnym bastionem wrogiego Polsce prądu politycznego i walczyć o to by zachowała ona charakter narodowo neutralny, a do tego potrzeba było, by w jej łonie istniał obóz polski i znajdowali się ludzie, którzy o prawa języka polskiego w nabożeństwach, w nauce, w seminariach będą systematycznie walczyli. Propaganda austriacka była tak zręczna, że osiągnęła w znacznym stopniu swój cel: Polacy greko-katolicy zrobili to, czego pragnął rząd austriacki i czego pragnął separatystyczny antypolski obóz ukraiński - a zdawało się im że robią to czego wymaga od nich nakaz patriotyzmu polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr I jeszcze przed weekendem 13.05.05, 16:39 Do Twojego tekstu Radku odniosę się po weekendzie /być może w ciągu poniedziałkowego dnia/ - bo dziś szykuję się na wyprawę weekendową na południowe Roztocze - Lubaczów,wielkie Oczy, Młyny /z mauzoleum twórcy hymnu ukraińskiego/,Radruż no i Horyniec. Chciałbym też pooglądać kilka innych roztoczańskich cerkiewek. Acha - nietaktem było by nie pozdrowienie Kazia Jehowity - dzięki za odwiedziny i miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie - miłego odpoczynku majowego !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: I jeszcze przed weekendem IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 13.05.05, 18:56 nietakt wobec mnie to nic nowego,nawet poczytuje sobie to za radosc,wiedzac dlaczego tak jest. ale szczerze dziekuje za pozdrowienia i pozdrawiam rowniez szczerze ciebie. tak jak wspomnialem,milo sie was czyta,a i przy okazji mozna sie duzo dowiedziec,wykozystujac wiedze z ludzmi stron przez was dyskutowanych. chociaz rzadko cos napisze,to jednak dzieki za przeczytanie.napewno nigdy tego rowniez nie zapomnicie,wierzac w wasza inteligencje. zycze milych chwil na lonie przyrody,z dala od "obecnego systemu".to oderwanie pod rzadami Krolestwa Bozego,bedzie dla ludzi codziennoscia,przepelniona miloscia do Jehowy[Jahwe] Boga i do wszystkich bliznich po calym obliczu ziemi. gdzie pod przywodztwem Jezusa,wszystko obroci sie w raj,utracony kiedys samolobstwem pierwszej pary ludzkiej po przez Uzurpatora i Potwarcy Boga,Szatana czas ludzkosci historii na ziemi,w ktorej obecnie zyjemy,jest zgodny z Biblia. mozemy Jej bezgranicznie ufac,oczekujac tego co ma nastapic. tereny ktore sobie odwiedzisz,sa mile dla oka.sam kiedys tam bylem,tylko raz i to dawno,w 1967r.nigdy wiecej nie mialem tej tam byc okazji.napewno kiedys jednak, jak Bog da,chcialbym ponownie te strony odwiedzic. zycze milych i cieplych wrazen i checi do zycia i pracy,bo to laska od Boga. ps.chcialbym polecic,jezeli to bedzie zainteresowaniem,ksiazke pt. Nigdy Wiecej Wojny autor Thanasis Reppas.w tlumaczeniu polskim Jozefa Walacha. wydawnictwo a propos-wroclaw. chyba nawet adres e-mail jest aktualny: apropos.ok @ interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
darino ile mamy narodów ? 15.05.05, 12:41 Ile mamy narodów? Na naszych oczach rodzą się w Polsce nowe narody, powstają nowe języki W warszawocentrycznym spojrzeniu jesteśmy społeczeństwem jednonarodowym. To, że mamy mniejszości, uświadamiamy sobie zwykle albo podczas imprez popularyzujących ich kulturę, albo w przypadku lokalnych konfliktów społecznych. "Sprawy Nauki", WALERIA KOŻUSZNIK, 2005-05-13 Na naszych oczach rodzą się w Polsce nowe narody, powstają nowe języki. Mieszkając chociażby w Warszawie, nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak na obrzeżach naszego państwa mniejszości narodowe i etniczne, „inni” i „obcy”, budują swoją tożsamość wobec „większości” Polaków. Grant KBN „Mniejszości narodowe i etniczne w dyskursie publicznym w Polsce w latach dziewięćdziesiątych. Współczesność i odwołania historyczne”, prowadzony przez dr. Sławomira Łodzińskiego z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, wyrósł właśnie z pytania: jak przedstawiciele mniejszości i większości widzą swoje miejsce w państwie polskim po 1989 r.? Niemcy w domu Trudno nie zauważyć, że w tym czasie w krajobrazie naszych miast pojawili się rumuńscy Romowie i Wietnamczycy. Wielu Wietnamczyków ma polskie obywatelstwo i na stałe mieszka u nas. A mimo to nie tworzą mniejszości narodowej. Istnieje bowiem różnica między potocznym czy też „ulicznym” postrzeganiem mniejszości narodowej, a jej polityczną czy prawną definicją. Przyjęta przez Sejm 6 stycznia Ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym uznaje za mniejszości narodowe grupy stare, tradycyjne, obecne na terytorium Polski co najmniej od stulecia. To zaś wyklucza z definicji mniejszości narodowych wszelkie młode społeczności o charakterze emigracyjnym. Stąd też próżno szukać w ustawowym spisie mniejszości narodowych i etnicznych nie tylko Wietnamczyków, ale również Greków i Macedończyków, którzy jeszcze do końca lat 80. zachowywali u nas status odrębnej grupy. Największym fenomenem lat 90. było ujawnienie się mniejszości niemieckiej. Do końca poprzedniej dekady żyliśmy w przekonaniu, że w Polsce Niemców po prostu nie ma. Aż tu jesienią 1989 r. kanclerz Helmut Kohl spotyka się z Tadeuszem Mazowieckim na mszy pojednania w Krzyżowej, czemu towarzyszy demonstracja ludności narodowości niemieckiej. Okazało się, że owszem, Niemcy są w Polsce i bardzo szybko stali się największą mniejszością narodową zarówno na Śląsku Opolskim, jak i w całym kraju. Mniejszością, której znaczenie polityczne ujawnia się np. podczas głosowania w Sejmie. Kim jesteśmy? Niejednoznaczne zdanie na temat swojej identyfikacji narodowej mają natomiast Łemkowie. Spora część uważa się za grupę etnograficzną, górali łemkowskich i silnie podkreśla swoją ukraińską narodowość. Ale inni mówią otwarcie, że są łemkowskiej (rusińskiej) narodowości. Tym, co w końcu przesądziło o zatwierdzeniu przez ustawę odrębnej łemkowskiej mniejszości etnicznej, było wprowadzenie pod koniec 1992 r. języka łemkowskiego do kilku szkół pod Krynicą. Na drugim końcu Polski przez ostatnie 15 lat Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zajmowało się odnowieniem swej mowy, akcentując, iż Kaszubi to ludność polskiej narodowości, ale posługująca się językiem kaszubskim. Językiem, a nie – jak zwykliśmy do tej pory mówić – gwarą czy dialektem. Dzisiaj naucza się go w szkole, po kaszubsku mówi się w lokalnym radiu i telewizji, przetłumaczono Pismo Święte, a nawet ostatnio w Internecie pojawiło się narzędzie do sprawdzania poprawności gramatycznej. W efekcie ustawa nie chroni Kaszubów jako odrębnej społeczności – chroni ich język jako język regionalny. Nie oznacza to, że Kaszubi nie mają problemów z identyfikacją narodową – do dziś dzieli ich głęboki spór: kim jesteśmy? Czy grupą etno-regionalną, jak do tej pory chciała większość, czy też odradzającym się narodem? W nowych władzach Zrzeszenia, które wybrano parę miesięcy temu, zwyciężyła opcja ewolucyjnego dochodzenia do praw narodu. Mój język – mój naród Debata nad ustawą, a zwłaszcza spis powszechny podgrzały dyskusję o tożsamości mieszkańców Śląska. Narodowość niemiecką wybrało tam 153 tys. osób, natomiast aż 171 tys. Ślązaków zadeklarowało narodowość śląską. A więc jest ogromna grupa ludzi, która podkreśla odrębną narodowość, a jednocześnie państwo polskie nie uznaje jej jako mniejszości narodowej. W najbliższych latach będzie to zapewne jeden z większych problemów Śląska. W przeciwieństwie do Kaszubów, którzy są raczej jednorodną społecznością, wiejsko-małomiasteczkową (w pozytywnym znaczeniu tego słowa), organizacyjnie i politycznie zjednoczoną, Ślązaków, żyjących na zindustrializowanym obszarze, poddanym głębokiej transformacji, dotyka polityczny i identyfikacyjny podział. Zresztą na Śląsku już od stulecia występują różne opcje: niemieccy Ślązacy, Ślązacy-Polacy, bardzo akcentujący swoją polskość, jak i śląscy Ślązacy. Ci ostatni mają wykształconych liderów, oczytanych w najnowszej literaturze socjologicznej, podkreślających swoją tożsamość z wyboru, ale i świadomych tego, że ich głównym problemem jest język. Inaczej niż na Kaszubach, gdzie nikt nie kwestionuje istnienia języka regionalnego, na Śląsku nie mówi się o języku, lecz o gwarze śląskiej lub etnolekcie. Przyszłość narodowości Śląskiej w dużym stopniu zależy więc od udanej próby standaryzacji, kodyfikacji gwary śląskiej jako języka. A to będzie bardzo trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
darino ile mamy narodów ? - c.d. 15.05.05, 12:49 Nowe możliwości Grupy wybijające się na swoją narodową niepodległość chętnie sięgają po instytucjonalizację statusu etnicznego. Zapewnia im to pewne prawa: uprzywilejowanie w ordynacji wyborczej, finansowanie działalności kulturalnej, obchodzenie swoich świąt według własnego kalendarza. Wolność stowarzyszania się i zgromadzeń. Ustawa, przez wielu prawników oceniana jako akt prawny z górnej, europejskiej półki, rzeczywiście daje wiele uprawnień. Jest to wyzwanie nie tylko dla administracji państwowej, która skądinąd będzie musiała zapewnić warunki do ich realizacji, lecz i dla samych mniejszości, które będą musiały się zorganizować, wznieść ponad podziały, żeby wykorzystać nowe możliwości. Ale czy stać ich będzie na taką jednomyślność? Złe słowo: dyskryminacja W długich rozmowach dr. Łodzińskiego z liderami mniejszości narodowych zaskakująco rzadko pojawiało się słowo: dyskryminacja, co wcale nie oznacza, że mniejszości czują się u nas aż tak dobrze. Boją się partii prawicowych, wypowiedzi ich przywódców, ale w tym kontekście raczej mówią o trudnej, skomplikowanej sytuacji. Nawet dane dotyczące ekonomii nie wskazują na to, że mniejszości znajdują się w gorszym położeniu. Jest jedna grupa – Romowie, która odbiega statusem materialnym od większości polskiego społeczeństwa, ale od 2000 r. funkcjonuje specjalny program pomocy dla społeczności romskiej, która zresztą przyznaje, że również skorzystała na reformach ustrojowych. Jeśli polska wrogość wobec mniejszości czymś się wyróżnia, to swoją symboliką – a to napastliwa broszura, a to napis na murze, a to obraźliwy dowcip. Na zachodzie Europy dyskryminacja jest bardziej „twarda”, społeczno-ekonomiczna, często związana z fizyczną agresją i z powodu poprawności politycznej, rzadko wyraża się w słowach. W Polsce wiele sformułowań ciągle uchodzi politykom na sucho, a jak przyznają przedstawiciele mniejszości – agresja w sferze symboli bardziej bywa dokuczliwa niż agresja fizyczna. Jednak najbardziej dojmujące dla mniejszości narodowych jest poczucie dyskryminacji historycznej. Mając zasadniczo odmienną przeszłość od historii oficjalnej, chcą, aby ich mniejszościowa historia, historia bardzo poważnych krzywd, znalazła miejsce w głównym dyskursie historycznym. Ten zwrot ku przeszłości, tak bardzo akcentowany, ma również znaczenie czysto instrumentalne, ponieważ umacnia etniczość. Poważnym problemem staje się bowiem asymilacja, szczególnie szybka w przypadku młodego pokolenia. Mniejszość w większości Dzisiaj wyraźnie zarysowują się dwa modele integracji. Pierwsza opcja zakłada utrzymanie silnej identyfikacji narodowej, a zarazem współdziałanie z polską większością. Druga to bycie mniejszością w większości, czyli etniczość sytuacyjno-prywatna, publicznie niewidzialna. W domu, spotykając się we własnym gronie jesteśmy mniejszością, ale na ulicy, w pracy jesteśmy już tacy, jak inni. Patrząc na wyniki ostatniego spisu ludności widać, że grupą, która najlepiej wypadła w świadomości swojej tożsamości narodowej są Romowie. Oceniano, że jest ich w Polsce dwadzieścia parę tysięcy, z czego narodowość romską podało ponad 15 tys. osób. Tymczasem ze społeczności Ukraińców, którą szacowano na 250-300 tys., do narodowości ukraińskiej przyznało się zaledwie 36 tys. Z perspektywy przepytywanych przez dr. Łodzińskiego polityków, postawa wobec mniejszości sprowadza się do ograniczonej różnorodności i albo politycy chcą, żeby w sprawach mniejszości nic się nie zmieniało, albo wręcz podkreślają wyłącznie ich folklorystyczny wymiar – niech wzbogacają naszą kulturę odmiennym tańcem, jedzeniem, ale nic poza tym. Dyskusja o innych zawsze otwiera dyskusję, kim my jesteśmy, jakie są granice naszej tożsamości do uznawania tożsamości innych? Okazuje się, że taką kulturową granicą dyskusji na temat pozycji i praw mniejszości w społeczeństwie są prawa językowe. Ponieważ bardzo mocnym wyznacznikiem polskości stała się obecność języka polskiego, w najbliższym czasie najwięcej emocji budzić będzie już samo pojawienie się np. na Śląsku Opolskim obok polskiej nazwy, nazwy niemieckiej. Ta obecność obcego języka, którą dopuściła nowa ustawa, dobitnie mówi nam, że obok nas żyją również inni, którzy mają swoje prawa mniejszości. Ustawa z 6.01.05. wprowadza listę uznanych mniejszości narodowych: Niemcy, Białorusini, Ukraińcy, Czesi, Słowacy, Ormianie, Żydzi oraz mniejszości etnicznych: Romowie, Łemkowie, Tatarzy i Karaimi. Odpowiedz Link Zgłoś
darino konferencja "Ukraińcy i Łemkowie ..." w Rzeszowie 15.05.05, 12:47 "GW", ag, 13-05-2005 Choć od wieków mieszkają obok nas, niewiele o nich wiemy. Co to znaczy być Łemkiem? Co to znaczy być Ukraińcem? Dlaczego tylko 6 tys. osób deklaruje się jako Ukrainiec, a zaledwie 150 - Łemko? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy konferencji pt. "Ukraińcy i Łemkowie - życie codzienne i dorobek kulturowy", która odbyła się na Uniwersytecie Rzeszowskim. Spotkanie, zorganizowane przez Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych oraz Instytut Socjologii było również okazją do prezentacji dorobku kulturalnego Łemków i Ukraińców mieszkających na Podkarpaciu. Łemkiem jest się w sercu Anna Gorczyca: Reprezentuje pani stowarzyszenie Terka, czy nazwa pochodzi od wsi Terka w Bieszczadach? Renata Gabło, sekretarz stowarzyszenia: Ależ nie! Terka to owoc tarniny, często spotykanej w naszym regionie. To krzew, który kłuje, ale pięknie kwitnie i ma owoce, które można wykorzystać.... Nasze stowarzyszenie skupia mieszkańców okolic Dukli, Olchowców, Chyrowej, ale nie tylko. W stowarzyszeniu są Łemkowie i Polacy. Określiłabym ich - pasjonaci. Jaki jest cel stowarzyszenia? - Założyliśmy je, bo bez osobowości prawnej trudno starać się o pieniądze. Chcemy ratować dziedzictwo kulturowe Łemków. Jednym z naszych najważniejszych celów jest organizowanie Kermeszu w Olchowcach. Będziemy zbierać pieniądze na remont cerkwi, zachowanie cmentarzy, nagrobków, starych krzyży. To ostatnie świadectwa przemijającej kultury i odchodzących ludzi. Pani jest Łemkinią? - Tak. Miała Pani kłopoty z tego powodu? - W szkole były różne problemy. Wszyscy wiedzieli, z jakiej miejscowości pochodzimy. To wystarczyło, żebyśmy czuli się napiętnowani. To bolało, że nasi koledzy traktowali nas jako gorszych. I czasem jeszcze boli. Sporo moich rówieśników dla świętego spokoju nie przyznawało się później do tego, że jest Łemkiem. Kiedyś Łemkowie akcentowali swoją odrębność strojem, mową. Co to znaczy dziś być Łemkiem? - Tego nie widać na zewnątrz, to się ma w sercu. Dziś jedyną widoczną cechą, która nas odróżnia, jest wyznanie. A co z mową? - Większość z nas jest dwujęzyczna. U mnie w domu mówiło się po łemkowsku. Ale gdy w wieku pięciu lat poszłam do szkoły, nie miałam żadnym problemów z językiem polskim. Kiedy się go nauczyłam - nie wiem. W ostatnim spisie powszechnym bardzo niewiele osób powiedziało: jestem Łemkiem. - Tam, gdzie jest styk różnych mniejszości, proces asymilacji jest rzeczą naturalną. Można się zastanawiać, czy jest to zjawisko negatywne. Myślę, że należy do tego podchodzić spokojnie, ale równocześnie trzeba chronić to, co jeszcze pozostało z naszej kultury. Imprezy towarzyszące konferencji sobota, godz. 20.30 - Kościół Matki Boskiej Saletyńskiej w Rzeszowie - występ chórów muzyki cerkiewnej Namysto oraz Irmos niedziela, ul. 3 Maja - występ zespołów Widymo z Sanoka, Nadia oraz Wesołe Bandury z Przemyśla 14- 29 maja, Galeria pod Ratuszem - wystawa rzeźby Mikołaj Mazurka, grafiki Arety Fedak oraz ikon Małgorzaty Dawiduk. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr mniejszości ruskie 16.05.05, 10:51 Witam serdecznie ; dziękuję darino za ciekawe teksty. Radkowi zazdroszczę mozliwości rozmów w gronie rodziny o "ruskiej" przeszłosci. Mnie pozostały tylkjo "w uszach" dyskusje i tu w Polsce i na Ukrainie "moimi' Ukrancami- Rusinami które bardzo często konczyły sie typowymi zwrotami "a po co to wspominać - było minęło" "Ty nie zrozumiesz ileśmy wycierpieli", "A na co ci to potrzebne - to były straszne czasy" itd Darino mówisz o mniejszościach - no to zalinkuje Ci ciekawy tekst na ten temat z Polityki: polityka.onet.pl/162,1226214,4,,druk.html Rzeczpospolita dziesięciu narodów Mniejszości w Polsce 1 maja mniejszości narodowe w Polsce dostaną swoją konstytucję – ustawę „o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym”. Potwierdzi ona narodowościowe przywileje, doda kolejne i zagasi sporo ognisk zapalnych. Ale i zapali nowe. Pomija bowiem aspiracje Ślązaków i Kaszubów. /.../ Ukraińcy przyczyn słabej reprezentacji szukają w postępującej – niektórzy twierdzą, że wymuszonej – polonizacji, która szczególnie ich dotyka, bo żyją w rozproszeniu po powojennej akcji przesiedleńczej. Białorusini obawiają się jednoznacznej narodowościowej identyfikacji i etykiety kacapów, nie chcą też, aby ich kojarzyć z tym, co dzieje się za wschodnią granicą w ich macierzystym państwie. /.../ Państwo polskie od zarania miało wieloetniczne korzenie. W przedwojennej Rzeczpospolitej (w 1931 r.) na ok. 32 mln mieszkańców aż 10,5 mln (ponad 32 proc.) deklarowało narodowość inną niż polska. Na blisko jednej trzeciej powierzchni kraju mniejszości, w tym tzw. tutejsi (ci, którzy nie potrafili zidentyfikować swojej przynależności), miały przewagę liczebną nad Polakami. Waśnie narodowościowe były na porządku dziennym – do dziś odbijają się historyczną czkawką. Wojna i powojenne migracje zasadniczo zmieniły etniczne proporcje. Swoje zrobiła też propaganda PRL głosząca jedność moralno-polityczną narodu polskiego. Przedstawiciel MSWiA, który brał udział w sejmowych pracach, mówi, że wśród posłów wyraźnie dostrzegał dawne lęki. Odżyła zła pamięć. Jerzy Czerwiński, poseł Ruchu Katolicko-Narodowego z Opolszczyzny, uważał nawet po uchwaleniu ustawy, że jest ona niepotrzebna: – Bo i bez niej prawa mniejszości są bardzo dobrze w Polsce chronione – powtarza. Dążył też do ograniczenia mniejszościowych przywilejów w sprawach języka pomocniczego w urzędach, nazw miejscowości i szkolnictwa. Jacek Kuroń proponował swego czasu, aby ten drugi język obowiązywał w gminach, w których nie mniej niż 8 proc. mieszkańców zdeklarowało inną przynależność narodową. Dotyczyłoby to 48 gmin w kraju. Potem poprzeczkę podniesiono do 20 proc. – to zmniejszało liczbę gmin narodowościowych do 42. Jesienią ubiegłego roku Sejm przegłosował próg 50 proc., co dawało uprawnienia ustawowe tylko 5 gminom w Polsce: jednej litewskiej i czterem białoruskim. Z przywilejów nie mogłaby skorzystać żadna z gmin zamieszkanych przez Niemców (to dlatego, że autochtonów podzieli się na Niemców i Ślązaków). Po poprawkach Senatu parlament przyjął ostatecznie próg 20 proc., czyli mamy 42 gminy narodowościowe /.../ Gdyby prezes Kertyczak miał oceniać stan stosunków polsko-ukraińskich, wystawiłby im szkolną czwórkę. Ukraińcy przyjęli przeprosiny za powojenne przesiedlenie, dostali – skromne – zadośćuczynienie za pobyt w obozie pracy w Jaworznie (dla nich był to obóz przesiedleńczy, w którym zginęło 161 Ukraińców). – Uważamy sprawę za zamkniętą, choć nie udało nam się załatwić odszkodowań w trybie przepisów o osobach represjonowanych – mówi prezes. – Ale mamy swoją oświatę, wydawnictwa, budujemy kościoły – tu raczej nie ma większych zastrzeżeń. Na dobrą ocenę ma bez wątpienia wpływ zmieniający się w oczach stosunek do Ukraińców. W prowadzonych przez CBOS badaniach sympatii i niechęci Ukraińcy przez lata byli w grupie najbardziej nielubianych narodowości: w 1993 r. 65 proc. Polaków wystawiało im oceny negatywne, a potem przez lata ten wskaźnik utrzymywał się na poziomie 50–60 proc. W 2003 r. jeszcze ponad połowa Polaków darzyła ich niechęcią. W sondażach przeprowadzonych pod koniec ub.r. spadł on do 34 proc.: – To efekt pomarańczowej rewolucji – mówi Kertyczak. – Poparcie Polaków dla wydarzeń w Kijowie spowodowało, że we wzajemnych relacjach wyszliśmy poza krąg elit – dodaje. Zwykli ludzie zobaczyli zwykłych ludzi, a nie ukraińskie diabły. – Zaczęliśmy wracać z emigracji wewnętrznej, przyznawać się do ukraińskich korzeni – tłumaczy lider Ukraińców. – Gdyby dzisiaj odbywał się spis powszechny, to uzyskalibyśmy dużo lepszy wynik. Poseł Eugeniusz Czykwin, jeden z białoruskich liderów, wystawia stanowi wzajemnych stosunków trzy z plusem. – Za nami nie ciągną się takie historyczne zaszłości, jakie występują stosunkach z Niemcami czy Ukrainą – mówi. Choć i tu są rany: – Dochodzi do rehabilitacji dowódców polskiego podziemia, które działało po wojnie na tych ziemiach – wyjaśnia. – Próbuje się z nich robić bohaterów, kiedy dla nas pozostają siewcami terroru, podpalaczami naszych cerkwi i całych wsi, którzy chcieli wyrzucić Białorusinów na drugą stronę granicy. To, co dziś dzieje się na Białorusi, ma wpływ na postrzeganie białoruskiej mniejszości: – Autorytarne rządy w Mińsku na pewno nie poprawiają naszej pozycji – zgadza się Czykwin. Wystąpienia Aleksandra Łukaszenki, jak choćby ostatnie orędzie o stanie państwa, zawierają bardzo kontrowersyjne stwierdzenia o białoruskich Polakach, Poleszukach, którzy rzekomo głęboko popierają jego reżim. A to z kolei odbija się na Białorusinach w Polsce. Oliwy do ognia dolewają białoruskie programy telewizyjne, gdzie polskie tereny graniczące z Białorusią przedstawiane są jako pas nędzy i zrujnowanych PGR. Identyfikacja białoruska nie jest dzisiaj w modzie. Czykwin jeździ po gminach mniejszościowych w związku z wejściem w życie ustawy narodowościowej. Zezwala ona na stosowanie nazw w języku mniejszości: – Starsi ludzie są temu zdecydowanie przeciwni, mówią, że nie chcą dodatkowo drażnić Polaków – relacjonuje. – Młodzi są bardziej odważni, ale i ich z kolei studzi czarny obraz Białorusi przedstawiany w polskich mediach. Na samopoczucie Białorusinów ma też wpływ upadek SLD, z którym od lat trzymali. – Powiem tylko za siebie: moja matka wiąże awans cywilizacyjny Białorusinów z PRL – mówi Czykwin, ale też przypomina, że w pierwszych wyborach Białorusini byli po stronie obozu solidarnościowego: – W objęcia lewicy pchnął nas wojujący tutaj katolicyzm i nacjonalizm. Rozczarowanie lewicą jest ogromne, ale to w najbliższych wyborach przełoży się raczej na niską frekwencję – białoruskie głosy nie przerzucą się na inne ugrupowania. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: mniejszości ruskie 16.05.05, 10:56 I jeszcze dopowiem a i zapytam zarazem ; jak według Was wygląda aktywności młodego i średniego pokolenia polskich Rusinów /Łemków, ukraińców, białorusinów/ Bo np na forach internetowych widać ich mało - może trochę na Beskidzie, werhowynie. czy oni chcą rozmawiać na tematy swych narodowości czy też myslą bardziej przyziemnie -szkoła,studia, praca, ułożenie sobie zycia w ciszy i oddaleniu od spraw narodowościowych i historycznych "zgrzytów" ?? Pozdrawiam z nowym tygodniem Odpowiedz Link Zgłoś
darino mniejszości ruskie w Polsce 16.05.05, 14:07 Z tego co widzę w portalu "Werchowyna", to wpisują się głównie osoby mieszkające na "ziemiach wyzyskanych" :) Działają tam otwarcie organizacje ukrainskie i łemkowskie. Tak chyba tez sie dzieje w części Beskidu Niskiego. Nadsanie natomiast zostało etnicznie wyczyszczone do cna i jeżeli nawet pozostali jacyś Ukraińcy, to skrzętnie ukrywają swoje pochodzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: mniejszości ruskie w Polsce 16.05.05, 16:24 darino napisał: > Z tego co widzę w portalu "Werchowyna", to wpisują się głównie osoby > mieszkające na "ziemiach wyzyskanych" :) > Działają tam otwarcie organizacje ukrainskie i łemkowskie. Tak chyba tez sie > dzieje w części Beskidu Niskiego. > Nadsanie natomiast zostało etnicznie wyczyszczone do cna i jeżeli nawet > pozostali jacyś Ukraińcy, to skrzętnie ukrywają swoje pochodzenie. No może nie tak do cna - tego weekendu "zjeździłem" Lubacziwszczyne i Jarosławskie.W Lubaczowie ,w centrum miasteczka stoi w dobrym stanie /może nie najładniejsza stylowo/ cerkiew, czynna "w kulcie", greckokatolicka pw św. Mikołaja, podobnie jest z cerkwią w Jarosławiu- z odniowioną polichromia, czytelnymi tablicami informacyjnymi. O czystce etnicznej na tych terenach świadczą oczywiście i spalenizna cerkwi w Opace ze smętnie stojącym szczątkiem dzwonnicy /jadąc od Lubaczowa po prawej stronie drogi/, opuszczona cerkiewka w Łukawcu, waląca się,unikatowa cerkiew /z pieknie wyprofilowaną kopułą i "pruskim murem" walących się ścian - w Wielkich Oczach czy juz bliżej jarosławia cerkiewka bodaj w Miękiszu. Ale też Darino - będąć tej zimy na Jordanie - widziałem dość sporo wiernych /w tym i młodzieży/. Także całkiem szczególnie młodych Ukraińców przemyskich i ich sympatyków było na ubiegłorocznej Niczy Kupały.Podobnie bywa na watrach w zyndramowej czy Olchowców. Statystyki może jednak są omylne ? Z tą nadzieją - pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Tyle lektury, a tak malo czasu;) 16.05.05, 22:00 Witam z nowym tygodniem Od piatku nie zagladalem i widze, ze nazbieralo sie sporo nowych postow:) Pozno zabralem sie dzis do lektury, wiec wybaczcie mi, ze swoimi refleksjami podziele sie jutro. Na razie zabieram sie do dokladnego czytania:) Serdecznie Was pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Tyle lektury i troche przemyslen... 17.05.05, 19:49 Witam Troche dziwny ten tekst cytowany przez Ciebie w piatek. Chodzi mi o tekst J. Giertycha. Nie wiem co na ten temat sadzic. Szczegolnie ten fragment dotyczacy "wykrystalizowujacych" sie nacji. Oczywiscie nie sposob sie nie zgodzic, ze na Litwie wyksztalcil sie narod bialoruski, na poludniu Ukraincy, autor wspomina tez o Starorusinach i do tego momentu trudno kwestionowac. Natomiast pozniejsza wypowiedz budzi moj sprzeciw. "a jeszcze inni byli po prostu Polakami. Ci ostatni byli przeważnie - ale bynajmniej nie wyłącznie - pochodzenia ruskiego, to znaczy Rusinami w ciągu wieków spolszczonymi, ongiś należącymi do kategorii "Gente Ruthenus, natione Polonus", a potem zlanymi z polskością całkowicie" Nie neguje polonizacji ruskich rodow, a nawet ubolewam nad tym faktem, ale jesli autor cofa sie do czasow sprzed Unii to skad w tym czasie wziac prawoslawnych Polakow? Jesli chodzi o stosunki galicyjskie to zaskoczyla mnie wypowiedz o Polakach-grekokatolikach, nie wiem czy jest to prawda, ale jesli tak to wydaje mi sie ze byli to raczej spolonizowani Rusini. W zwiazku z tym, ze zawitalismy na chwileczke do Galicji to mam do Was pytanie. Czy mozecie powiedziec cos na temat spisu ludnosci w "Komisariacie Rzeszy Ukraina" przeprowadzonym chyba w 1941 roku. W tym spisie wystepowali tez Ukraincy-katolicy (obrzadku rzymskiego). Jesli macie jakies materialy na ten temat to chetnie poszerze swoja wiedze. Dziekuje Darino za kolejna porcje lektury. Do pewnych fragmentow nie sposob sie nie odniesc. "Jednak najbardziej dojmujące dla mniejszości narodowych jest poczucie dyskryminacji historycznej. Mając zasadniczo odmienną przeszłość od historii oficjalnej, chcą, aby ich mniejszościowa historia, historia bardzo poważnych krzywd, znalazła miejsce w głównym dyskursie historycznym. Ten zwrot ku przeszłości, tak bardzo akcentowany, ma również znaczenie czysto instrumentalne, ponieważ umacnia etniczość." Mysle, ze problem pojmowania historii jest czynnikiem na stale wpisanym w swiadomosc mniejszosci, badz ludzi pochodzacych z mniejszosci. Nawet drobiazgi urastaja w takiej sytuacji do rangi problemu i jest w tym sporo winy oficjalnej historii. Nie wiem jak wyglada nauka historii na terenach zamieszkalych przez mniejszosci, ale sadze ze powinno sie uczyc rowniez innego punktu widzenia. Zreszta nie tylko nauka historii. Gdy czytamy o Unickich Meczennikach Z Podlasia raczej trudno jest znalezc informacje o tym, ze byli to Rusini-grekokatolicy, nawet jesli ich potomkowie spolonizowali sie to mimo wszystko nie wspominanie o tym jest zafalszowaniem historii (dzis jest juz z tym o wiele lepiej, ale jednak swiadomosc historii np. Podlasia kuleje w dalszym ciagu). Drugi fragment cytatu tez prowokuje mnie do komentarza. "Druga to bycie mniejszością w większości, czyli etniczość sytuacyjno-prywatna, publicznie niewidzialna. W domu, spotykając się we własnym gronie jesteśmy mniejszością, ale na ulicy, w pracy jesteśmy już tacy, jak inni" Ten fragment moze byc tez odpowiedzia na pytanie Piotra o aktywnosc mlodego pokolenia. Z moich obserwacji forow (niestety trudno mi zaobserwowac cos na zywo, ze wzgledu na miejsce zamieszkania, a krotkie wypady na Podlasie tej odpowiedzi nie dadza). Na forach podlaskich aktywnosc mlodych pochodzenia ruskiego nie jest zbyt duza, a poza tym mozna zaobserwowac czasem niechetna reakcje innych forumowiczow. Przepraszam, ze dzisiejszy post jest tak chaotyczny, ale chcialem odniesc sie do wszystkich postow od piatku co powoduje, ze wypowiedz moze byc nieuporzadkowana i niekompletna. Serdecznie pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Tyle lektury i linków.. 18.05.05, 17:32 Witam - rzeczywiście przybyło wiele nowej lektury . Ja - przyznaję ze wstydem mam jkeszcze zaległości z zimy - z Twoimi tekstami poświęconymi zmianom nazw na Podlasiu /które Byłeś łaskaw podesłać mi pocztą :) Więc dzisij proponuję relaks - na początek piekne zdjęcia Rzeszowa - szczególnie trzeci link to samootwierający się "slayd-show" - polecam www.arras.olympusclub.info/galery/displayimage.php?album=2&pos=58 www.arras.olympusclub.info/galery/displayimage.php?album=2&pos=57 www.arras.olympusclub.info/galery/displayimage.php?album=2&pid=71&slideshow=5000 A tu natomiast ciekawy zlepek materiałow dotyczących Rusinów galicyjskich i bliskich mi okolic Beskidu i podkarpacia - polecam - mam nadzieję że anglojęzyczność tekstu nie stanowić będzie przeszkody. Szczególnie ciekawy jest fragment w "apendixie" dotyczący piopularności poszukiwania ruskich korzeni przez Amerykanów. No i masa wewnętrznych linków : www.mosaicrpm.com/Galicia%20Poland%20Intro.pdf Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Tyle lektury i linków.. 18.05.05, 19:04 Witam i na wstepie dziekuje za chwile relaksu:) Ostatnia godzine spedzilem na podziwianiu galerii. Milo popatrzec na zdjecia, szczegolnie, ze mozna tam poogladac slonce. Za oknem ostatni raz widzialem je w poniedzialek. Niestety i w Rzeszowie mozna "podziwiac" bloki (niektore zdjecia to jak widok ode mnie z okna;) Szkoda, ze tak malo zdjec pokazuje piekne uksztaltowanie terenu (np. zdjecie 54). Wiesz Piotrze, jestem pod wrazeniem starej czesci miasta, a szczegolnie deptakow i ladnie odrestaurowanych (przynajmniej tak wyglada to na zdjeciach) kamieniczek. Za chwileczke zabieram sie do lektury zalinkowanego i zachwalanego przez Ciebie tekstu. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darino i znów Orlęta ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 09:15 Cmentarz Orląt otwarty jeszcze później? "GW", Łukasz Adamski, 18-05-2005 Lwowska rada miejska wkrótce zadecyduje o otwarciu Cmentarza Orląt Lwowskich. Tymczasem z sondażu przeprowadzonego na ulicach Lwowa wynika, iż lwowianie nie chcą polskiego cmentarza wojennego Ukraińska Partia Ludowa (UPL) jest popularną na Ukrainie zachodniej partią o umiarkowanie nacjonalistycznym programie. Ostatnio partia przeprowadziła sondaż na ulicach Lwowa. Z przedstawionych wyników, które wczoraj przedrukowały lwowskie dzienniki "Postup" i "Lwiwska Hazeta", wynika, że większość lwowian nie życzy sobie otwarcia Cmentarza Orląt Lwowskich. Pomnik upamiętnia polskich żołnierzy, poległych w polsko-ukraińskich walkach o Lwów jesienią 1918 r. Zniszczony przez sowieckie władze, został odbudowany za polskie pieniądze, lecz nie można go oficjalnie otworzyć z powodu sprzeciwu radnych lwowskich. Według badania ponad połowa respondentów nie chce, by na cmentarzu stanęły pomniki amerykańskich pilotów i francuskich piechurów, oraz nie życzy sobie napisu: "Tobie Polsko". Sprzeciwia się, by polskich żołnierzy wojny o Lwów z 1918 r. uznawać za "poległych bohatersko". - Żyją jeszcze świadkowie polsko-ukraińskich wojen, czy też ich dzieci, dlatego ta kwestia jest dla lwowian tak żywa - mówi Jurij Kużeluk z UPL. Zapowiedział też, iż frakcja UPL w radzie miejskiej Lwowa sformułuje stanowisko w tej sprawie "na podstawie wyników sondażu". Wątpliwe więc, by głosowali oni za otwarciem. Tymczasem frakcja ta liczy 9 radnych i ich głosy mogą być bardzo potrzebne. Zasadnicze wątpliwości wzbudza metoda przeprowadzenia sondażu. Niespójne są już same dane o liczbie ankietowanych. "Postup", któremu UPL przekazała informacje, pisze o 2 245 osobach, sama partia na swojej stronie internetowej oświadcza z kolei, iż przepytała 1647 osób. Sami partyjni ankieterzy przyznają, iż aż 62 proc. przepytanych miało więcej niż pięćdziesiąt lat. Andrij Stećkiw, w Radzie Miejskiej Lwowa szef klubu związanej z prezydentem Wiktorem Juszczenką Naszej Ukrainy, która otwarcie cmentarza popiera, uważa, iż badanie było wykonane po partacku. - Postawić stolik na ulicy i pytać każdego chętnego, to przecież nie jest socjologia. Może kluczem do zrozumienie problemu jest kolejne pytanie zadane w sondzie. Wynika z niego, iż prawie 80 proc. lwowian domaga się, by w pierwszej kolejności przyznać uprawnienia kombatanckie żołnierzom Ukraińskiej Armii Powstańczej, a dopiero potem zająć się Cmentarzem Orląt. - Myślę, że lwowianie zajmują taką postawę, bo uważają, iż wymaga tego honor narodowy - mówi Koleżuk. Dawni żołnierze UPA nie mają przywilejów kombatanckich. Kwestia ich przyznania bardzo dzieli ukraińskie społeczeństwo na wschód i zachód. Ostatnie badania świadczą, iż byli żołnierze Armii Czerwonej są chętniejsi do pojednania z Niemcami, niż z Ukraińcami z UPA, których radziecka propaganda określała jako zdrajców i faszystów. Niewykluczone więc, iż sondaż Ukraińskiej Partii Ludowej został wykonany w celu nacisku na Kijów, by ten przyznał uprawnienia kombatanckie żołnierzom UPA. Wielu z nich żyje w skrajnej nędzy i są w bardzo podeszłym wieku. Ponieważ otwarcie Cmentarza Orląt prezydent Wiktor Juszczenko Polsce wielokrotnie obiecywał, znajduje się teraz pod podwójną presją. W rezultacie uroczystość może się odwlec. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: i znów Orlęta ... 19.05.05, 18:36 Witam Dzisiejsze media donosza, ze jednak udalo sie uzyskac kompromis i wydaje sie, ze jest on rozsadny. Zwroccie uwage, ze porozumienia dotycza obu stron. "Lwowscy radni uznali też za celowe podejście do kwestii uszanowania pamięci Ukraińców i Polaków poległych na terytorium obu państw na zasadzie wzajemności. Warunkiem porozumienia ma być między innymi ustawienie pomnika Ukraińcom zabitym we wsi Pawłokoma." wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2718709.html Ciekaw jestem bardzo jak na ten fragment porozumienia zareaguja "Nasze Dzienniki" i tym podobne czasopisma? Skoro jestesmy juz przy sprawach miedzynarodowych to jak sie zapatrujecie Drodzy Forumowicze na napiete ostatnio stosunki polsko-bialoruskie? Nie wyglada to ciekawie, szczegolnie gdy czyta sie takie informacje: "W sobotę białoruska telewizja państwowa wyemitowała 40-to minutowy film o działalności wydalonego polskiego dyplomaty Marka Bućki. Film miał przekonywać, że Polacy chcą oderwać Grodzieńszczyznę od Białorusi i przyłączyć ją do Polski. Migawki z walk w Kosowie miały przekonać Białorusinów, że polska polityka może doprowadzić do podobnej sytuacji w ich kraju. Według Rafała Sadowskiego, na szczęście na taką propagandę nabierze się niewielu Białorusinów." www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=8944 Piotrze, z uwaga przeczytalem "amerykanskie" teksty i jest tam wspomnianych kilka wielce interesujacych faktow. O komunistach Bialorusinach wszyscy wiedza, zdziwil mnie natomiast fakt wspolpracy czesci Lemkow z polskimi komunistami w walce z Niemcami i ukrainska administracja? Czyzby i wsrod Lemkow byly sympatie proradzieckie? "many Orthodox priests and other suspected pro-Russian individuals were arrested as well as the families of Lemko partisans (organized in a Subcarpathian Formation headed by Ivan and Michal Dons'kyj), who in cooperation with Polish Communists were fighting against the German regime and the local Ukrainian-dominated administration." Wczoraj moglem poogladac slonce tylko na zdjeciach, a dzis juz moge nim cieszyc oczy na zywo:)) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: i znów Orlęta ... 19.05.05, 21:06 Witam - widać "zgoda" w relacjach polsko-ukraińskich zaczyna odgrywać głowną rolę, wiekszą niż wzajemne ambicje. Białoruś - to inna sprawa- i oszalały satrapa pewny opieki cara-batiuszki, i rozgrywawnia "polskiej" karty. Zmina uladu politycznego i demokratyzacja tego pieknego kraju i sympatycznych ludzi /sądząc po rodzinie mojej ciotki-Rusinki tam zyjącej :)))/ - to tylko kwestia czasu - tak jak w przypadku Ukrainy przed "pomarańczem" - trzeba się modlić aby obyło sie bez rozlewu krwi !!!! Wracając do Ukrainy - czy odbudowywanie na Ukrainie pomników z polskiego punktu widzenia "francusko-amerykańskich sojuszników" a z ukraińskiego - najemników francuskich i amerykańskich /"psów wojny" jak byśmu dziś powiedzieli/ - to sprawa najważniejsza ?? A co do nacjonalizmów - w centrum Rzeszowa , jedno z najważszniejszych rond nosi imię Romana Dmowskiego - przedwojennego narodowca,skrajnego antysemity i ksenofoba, apologety ideologii faszystowskiej /we włoskim wydaniu/. Tuż obok tego ronda - stoi hotel w którym conajmniej dwa razy do roku zatrzymują sie liczne grupy pielgrzymujących hasydów i młodzieży żydowskiej. Przybywających tu na groby cadyków w Leżajsku i Rymanowie. I fakt takiego a nie innego nazwania ronda nikomu jakoś nie przeszkadza :( Pozdrawiam jak zawsze - cieszę sie że przynajmniej częśc prezetowanych zdjęć znalazło Twoje Radku uznanie - mnie one bardzo się podobają, nawet te z blokowiskami :) Co do pogody - u nas i wczoraj i dziś "przeokrutnie" lało - dopiero teraz sie przejaśnia - życze Wam i sobie POGODY I SŁOŃCA WRESZCIE !!! Odpowiedz Link Zgłoś
darino chyba mamy kompromis ... 20.05.05, 01:44 info.onet.pl/1100383,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Bialorus 20.05.05, 23:21 Witam pozna pora. Niestety dopiero teraz "neostrada" umozliwila mi polaczenie z internetem:( Obawiam sie Piotrze, ze na zmiany nie nadszedl jeszcze czas. Mimo wszystko Bialorusini w duzej czesci popieraja Lukaszenke, jest ich pewnie coraz mniej, ale w dalszym ciagu stanowia duzy odsetek spoleczenstwa. Nie ma tam poza tym przywodcow na miare Juszczenki. Opozycja jest slaba i malo wyrazista, a poza tym duza czesc opozycjonistow znajduje sie poza granicami kraju. W chwili obecnej chyba sie raczej nic nie zmieni, obawiam sie natomiast prob budzenia niecheci miedzy Bialorusinami a Polakami. Takie proby niestety juz byly w bialoruskiej telewizji. Dla zagrozonego autokraty moze to byc okazja do zwiekszenia poparcia w spoleczenstwie. W takiej sytuacji w jakiej wladze bialoruskie znajduja sie teraz szansa dla nich moze byc znalezienie wroga. Mam tylko nadzieje, ze te proby nie zakoncza sie sukcesem. Przepraszam Was za krotki post, mysle ze pozna pora w jakims stopniu to usprawiedliwia;) Pozdrawiam i zycze milego weekendu R. P.S. Jesli chodzi o cmentarz to wyglada ze sprawy ida w dobrym kierunku, a szczerbiec to chyba nie bylby na miejscu Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Bialorus 23.05.05, 20:01 Witam z nowym tygodniem Czy do Ciebie Piotrze tez dotarlo juz lato? Dzis u mnie temperatura osiagnela juz letnie wartosci:) Dzisiejszy post bedzie uzupelnieniem zeszlotygodniowych o tematyce bialoruskiej. Zapoznajcie sie, Drodzy Forumowicze, z tym co mowia bialoruskie media publiczne: "W marcu tego roku odbył się zjazd, na którym z dużymi naruszeniami prawa przeforsowano do kierownictwa nowych ludzi. W trakcie wyborów pojawiły się jakieś osoby z niepojętych organizacji, niewygodnym zamykano usta - mówiono w reportażu. Dlatego, w związku z licznymi skargami i wieloma naruszeniami prawa, Ministerstwo Sprawiedliwości Białorusi uznało zjazd za nieprawomocny. "Powstrzymując przewrót" Ministerstwo uratowało Związek przed degradacją - stwierdziła telewizja. " www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=8967 Nie wyglada to ciekawie. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Refleksje,Łemkowie ..... 24.05.05, 08:07 Witam o dośc nietypowej porze. Lato na szczęscie od soboty zawitało i w nasze strony.Spóźniony maj - ale bardzo piekny ;)))) Piszesz o Białorusi - smutna sprawa . W trakcie naszej już dość długiej dyskusji tak obok nas coraz to coś się dzieje - a to rocznica wołynskiej tragedii, a to "popisy" poprzedniego prezydenta Ukrainy-despoty, "gesty porozumienia" przekazywane Polsce i Polakom przez Kard. Huzara , ekumeniczne gesty Papieża-Polaka, wreszcie Jego śmierć jednocząca w bólu także i Polaków i Ukraińców. Dziś mamy wydarzenia na Białorusi. I popatrz Radku jak historia lubi się powtarzać - mamy na białorusi i Polaków-Patriotów polskośći i Polaków- kolaborantów reżimu totalitarnego /pisaliśmy tu kiedyś o istribitielnych B.,polskiej policji granatowej :( Reżim Łukaszenki musi upaść - boli tylko,że po nim nastąpi tam pewno chaos podobny do Ukrainy w ostatnium dziesięcioleciu /chociaż może to tylko moje "czarnowidztwo" :) Pisałeś niedawno o wpływach komunistów na Łemkowszczyźnie - usilnie poszukuję materiałow na ten temat - jak często bywa w takich przypadkach - "wiem, czytałem, muszę znaleść". A ten materiał anglojęzyczny jest rzeczywiście ciekawy. dZIŚ jeszcze kilka linków łemkowskich i ciekawy cytat z ostaniego z nich : mlodek.republika.pl/lemkowie.htm hubertusz.republika.pl/lemkowie-historia.htm hubertusz.republika.pl/ksiazki/ksiazki-maguryiplaj.htm#PlAJ www.lemko.org/polish/duc/index01.html Dnia 15 czerwca 1928 r. na podstawie projektu wniesionego przez posłów Klubu Ukraińskiego Sejm Polski wydał ustawę o wprowadzeniu nazwy „Ukrainiec" w miejsce używanej dotychczas nazwy „Rusin": „Na oznaczenie zamieszkałej na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej ludności narodowości ukraińskiej używa się nazwy ukraińska zamiast używanej dotychczas nazwy ruska. Stosownie do tego zastępuje się też nazwy Rusin, Rusinka — nazwami Ukrainiec, Ukrainka".45 Tym samym Łemkowie zostali urzędowo objęci nazwą, która od tej chwili stała sią dla nich obowiązująca, niezależnie od ich poglądów w tej sprawie. W 1933 r. na ogólnołemkowskim zjeździe w Sanoku utworzono Łemko-Sojuz, który stał sią główną organizacją starorusinów (już chyba trzeba powiedzieć - Łemków, bo w nazwie użyty jest ten nowy termin). Organizacja ta żądała m.in. powołania odrębnego biskupstwa dla Łemkowszczyzny, od polskiego rządu domagała się wydania zakazu agitacji ukraińskiej w szkołach i cerkwiach. Deklarowała swą lojalność wobec władz polskich. Głównym organem prasowym Łemko-Sojuzu był publikowany po lemkowsku „Łemko" (Nowy Sącz 1934, Krynica 1934-1936, Lwów 1936- 1939). Działalność Łemko-Sojuzu ma swoją kontynuację po 1939 r. na emigracji. Ostra walka polityczna pomiędzy "Starorusinami-Łemkami" a „Ukraińcami" w okresie międzywojennym miała swe echa i w życiu religijnym Łemkowszczyzny jako tzw. „wojna religijna". Jedną z głównych, choć nie jedyną przyczyną masowego „przechodzenia" Łemków na prawosławie w tym czasie był protest przeciw mocnej proukraińskiej agitacji grekokatolickich duchownych. Źródła cerkwi prawosławnej podają, że w tym czasie na prawosławie „przeszło" ok. 25 tyś. wiernych. Schematyzm Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny podaje liczbę 18 tysięcy.46 Dla powstrzymania tego procesu w lutym 1934 r. utworzono niezależną od Eparchii Przemyskiej Apostolską Administrację dla grekokatolików Łemkowszczyzny. Przeciw agitacji ukraińskiej w szkołach wystąpili „starorusini" ze swoim programem nauczania w szkołach na Łemkowszczyźnie w języku łemkowskim, a nie ukraińskim. Mowę łemkowską wprowadzono do szkół w 1933 r. Dzieci uczyły się z podręczników opracowanych przez Metodego Trochanowskiego, Bukwaria i Perszoj czytanky. Wprowadzenie do szkół języka łemkowskiego, wydawanie łemkowskich podręczników, łemkowskojęzycznych gazet odbywało się przy oficjalnym poparciu polskich władz. /..../ Kiedy w 1956 roku odbył się w Warszawie I Zjazd przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce, przybyło nań również wielu Lemków. Brali oni aktywny udział w założeniu UTSK (Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno- Kulturalnego) w Polsce. W ramach Towarzystwa zapewnili sobie częściową autonomią dzięki powołaniu Sekcji Łemkowskiej i wydawaniu w ramach „Naszego Słowa" (organu prasowego UTSK) „Łemkowskiego Słowa" zamienionego na „Łemkowską Stroniczkę", a ostatnio na „Łemkowską Besidę". Trudno do końca określić z jakiej przyczyny, z inicjatywy której strony po kilku latach działalności Sekcja Lemkowską została rozwiązana, „Łemkowskie Słowo" zastąpione „Łemkowską Stroniczką", a Łemkowie powoli zacząli się odsuwać od współpracy z UTSK. Pozostali przy tej organizacji jedynie nieliczni działacze o świadomości ukraińskiej. Zdaje się, że w UTSK nieprzychylnie przyjmowana była znaczna łemkowska autonomia. Świadczą o tym próby zmieniania tekstów nadsyłanych na „Łemkowską Stroniczkę" tłumaczenie z łemkowskiego na „język literacki", wprowadzanie zmian w pisowni (wyrzucanie „y", wprowadzanie „ji"), zastępowanie niektórych słów innymi (np. zmiana „Rusin" na „Ukrainiec"). Wszystkie te sposoby „uświadamiania" przynosiły efekt przeciwny do zamierzonego. Wynikające stąd nieporozumienia przybierały nieraz ostrą formę i Lemkowie, niezależnie od niemałej roli, jaką spełniło UTSK czy sama chociażby „Lemkowską Stroniczką" w rozwoju i ochronie łemkowskiej kultury po wojnie, odczuwali wyraźne niezadowolenie ze współpracy. Na początek lat 80-tych przypadają pierwsze jawne manifestacje działalności łemkowskiej niezależnej od UTSK. Lata osiemdziesiąte to czas społeczno- politycznych „rozruchów" w Polsce, czasy „Solidarności" i protestów przeciw reżimowi. /..../ Okazało się, że znaczna część Łemków49 pragnie rozwijać swą kulturę w sposób niezależny od UTSK, że Krynica stanowi już spory łemkowski ośrodek twórczy, że zespół pieśni i tańca „Łemkowyna" jest drugim takim ośrodkiem, młodej twórczej myśli łemkowskiej, że są tacy studenci i absolwenci szkół wyższych, którzy chętnie włączyli się do działania na rzecz rozwoju kultury łemkowskiej. Pozdrawiam serdecznie w nowym tygodniu :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Refleksje,Łemkowie ..... 24.05.05, 21:24 Witam Dziekuje za kolejna porcje linkow, trzeba sie bedzie wczytac:) Na razie tylko otworzylem i pobieznie rzucilem okiem (a storinki ciekawe). Zbyt duzo jak na jeden wieczor;) Faktycznie sporo wydarzylo sie na swiecie od pierwszego postu w naszej rozmowie. Kierunek zmian w naszej czesci Europy jest chyba dobry. Stosunki Polski z Ukraina nigdy jeszcze nie byly tak dobre. Na Bialorus pewnie przyjdzie jeszcze troche (i obawiam sie, ze nie bedzie to szybko) poczekac, ale mysle, ze i tu bedzie miejsce na budowanie nowych, dobrosasiedzkich relacji. W tym przypadku sprawa bedzie troche latwiejsza, ze wzgledu na mniejsza ilosc obciazen historycznych. Mam nadzieje, ze ewentualne sankcje nie dotkna zwyklych Bialorusinow, to byloby nie fair. Ludzie nie powinni cierpiec za "grzechy" swoich rzadzacych. Duzo zalezy tez od postawy UE, a tu na razie jedna wielka niewiadoma. Jakby nie patrzec to zycze Bialorusinom wszystkiego najlepszego. Niestety po zmianie rzadu na pewno dojdzie tam do chaosu, ale moze dzieki doswiadczeniom z innych krajow Bialorusini beda mieli szanse przejsc przez to w miare bezbolesnie. To tyle jako uzupelnienie tematow bialoruskich. Wiesz Piotrze, ze dzieki ostatniemu angielskiemu tekstowi dowiedzialem sie skad pochodzila nazwa Lodomeria:) Pewnie z dzisiejszych linkow dowiem sie rowniez czegos ciekawego:) Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
andrijko Re: Refleksje,Łemkowie ..... 25.05.05, 08:37 X Spotkania folkowe Z wiejskiego podwórza, 22–29 maja 2005, Czeremcha 29.05 (niedziela) Koncerty zespołów: - Chojzes Klezmorim (Lublin) - Berkut (Olsztyn) - Auli (Łotwa) - Czeremszyna/Todar (Białoruś) - The Ukrainians (Wielka Brytania) www.czeremszyna.pl/sf/sf.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr weekend,weekend 25.05.05, 18:23 andrijko napisał: > X Spotkania folkowe Z wiejskiego podwórza, 22–29 maja 2005, Czeremcha 29. > 05 > (niedziela) Koncerty zespołów: > - Chojzes Klezmorim (Lublin) > - Berkut (Olsztyn) > - Auli (Łotwa) > - Czeremszyna/Todar (Białoruś) > - The Ukrainians (Wielka Brytania) No proszę - szykuje się ciekawa impreza - a wśród zespołów widzę i kapelę klezmerów żydowskich /?/ i Ukrainiansów. Mnie niestety w ten weekend "zdrówko uwięzi" w domu :( Tak jakoś też zapomniałem o wiosennym kermeszu w Olchowcu - migawki z niego reklamuje Bwandas na stronach "beskiduniskiego" . A skoro wspomniałem o kapeli żydowskiej ; ciekawie na temat relacji Żydów i Łemków pisze wspomnieniowo na wirtualnej Łemkowinie : rusyn.webpark.pl/los4.html "A teraz chcę napisać o Żydach, ponieważ Żydzi byli wybranym narodem, Pan Jezus i Panna Maria byli Żydami, a w wojnę spotkała ich zagłada. Ja ubolewam za nimi, ponieważ oni byli naszymi współmieszkańcami i sąsiadami i dlatego napiszę o nich dobre wspomnienia. Opowiadał mi prawosławny ksiądz z Izb, że jechał zimową porą z Gorlic przez Magurę Małastowską, a były okropne śniegi i mu konie ustały. Jechali jego parafianie, nikt nie zwrócił uwagi, że księdzu konie ustały, nadjechał Herszko, Żyd ze Śnietnicy, mówi do księdza: jak wiozę, z księdzem niewesoło. Skoczył do swoich sań, wyciągnął łańcuch i konie księdza ze sankami przywiązał do swoich sań, i przywiózł księdza z końmi i saniami do Śnietnicy. Ten ksiądz z Izb nazywał się Chylak. On to zdarzenie opowiadał mi w Szprotawie, bo na początku był naszym księdzem. Następna sprawa. Napiszę o Herszku Herbachu z Grybowa. Herbachowie byli bogaci, mieli dużo lasu w Ptaszkowej, duży magazyn z nawozami i w Gorlicach piwiarnię. Jak mego brata zabrali do wojska, to ja zajmowałem się gospodarstwem, miałem wtedy 17 lat, 10 hektarów i dwoje młodszego rodzeństwa na utrzymaniu, bo były małoletnie. Brat miał zadłużenie u Herbacha. Przyszedłem do niego i mówię: panie Herbach, nie posyłaj mi upomnień, jak coś spieniężę, to będę panu spłacał dług. - Przynoś i 5 złotych, przyjmę. Jak przyniosłem pieniądze, jak mnie zobaczył, pełna sala była dłużników, mówi: Chomiak chodź tu, bo ty nie masz czasu, bo ty jesteś sam na gospodarstwie. Napisał mi kwit i napisał ile jeszcze zostało długu. Masz, ażeby nie było między nami nieporozumień. I też tak załatwiłem, bo brat nabrał od Finka Żyda z Grybowa cementu i z niego robiłem z pomocnikiem dachówkę na dach mego rodzinnego domu, a teraz w nim mieszkają obcy ludzie. Jeszcze wrócę o panu Herszku Herbachu, Żydzie z Grybowa. Jak jechałem na front, to przed Grybowem mówię do mego podporucznika: panie poruczniku, za tą górą jest nasza wioska. A porucznik do mnie: może pan napisać list. - Panie poruczniku, nie mam ani papieru, ani pióra. Porucznik zerwał torbę z ramienia, dał mi papier i pióro. Pożegnałem się tym listem z bratem i dwojgiem rodzeństwa, ale pociąg na stacji stał bardzo krótko, zobaczyłem z mojej wioski sąsiada Makarego Szufnarowicza, dałem mu ten list, on też miał kartę mobilizacyjną, poszedł i oddał ten mój list do Żyda Herszka Herbacha. Potem Herbach trzy targi szukał mego brata Włodzimierza, aby mu list oddać własnoręcznie. Mój wujek, Konrad Buranycz, jak robił wesele swej córce Stefanii, to zaprosił braci Herbachów na wesele. Przyjechali, jeden tańczył, drugi klaskał rękami, śmiał się, tacy bogaci Żydzi przyjechali do Łemka na wesele. Jak Niemcy wkroczyli do Polski, to ten Herbach mówił: Chomiak, przyjeżdżaj dwoma furmankami i bierz nawozy, bo wkrótce nam ich Niemcy zabiorą to nawozów nie będzie. Ale brat nie pojechał, bo nie lubił łatwizny. Oni przeczuwali swoją zagładę. Jeszcze przed wojną mój wujek mówi: Herszku, ale wy jesteście bogaci, a Herszko na to: Buranycz, nic mnie nie cieszy, bo idzie na nas zagłada. A Buranycz na to: Herszku, to nieprawda, nie wierz w to, a Herszko na to: jest pisane w naszych księgach, chyba by Boga na niebie nie było. To mi tą rozmowę powiadał Ujek Buranycz. W naszej wiosce Wawrzce była jedna rodzina żydowska, ale za mojej pamięci była tylko sama kobieta, nazywali ją Mośkania, była bardzo ładna. Jak brała ślub, podstawili jej innego mężczyznę, ale jakoś żyli, mieli dzieci, wyjechali do USA. Pamiętam, jak byłem u niej z mamą, to mnie gościła macą. Miała służącą, na imię Pazia. Ta Żydówka miała dużo pola, ale trzymały tylko jedną krowę. Służąca poszła po trawę z płachtą, a że trawa była ciężka, to siadła na ostyrni, znaczy na płocie, miała głowę do tej płachty, płachta z trawą po jednej strome żerdzi a ona po drugiej i się dusiła. Ja byłem mały chłopczyk i ją uratowałem od uduszenia, Pazię. A jeszcze napiszę o Żydach Chochajarów z Powroźnika od Krynicy. Zostali wysiedleni do Grybowa, jeździłem do nich, woziłem im żywność, a że żyli między naszymi Łemkami, to rozmawiali czysto naszą mową. Było ich czworo: matka, dwie bardzo ładne córeczki i syn, przystojny chłopiec. To już były odrosłe dzieci. Córki rychtowały się do Izraela, ale ich zaskoczyła wojna, syna zabrali Niemcy i ślad po nim przepadł. Te Żydówki chciały mi dać z brata bardzo ładne ubranie i zimowy płaszcz. A że matka i siostry bardzo płakały za tym synem i bratem, nie wziąłem tego ubrania, ponieważ przeżywałem ten ich okropny smutek, a jakbym włożył to ubranie, to bym zawsze czuł i przeżywał ich rozpacz. On może gdzieś żyje. Jak drugi raz przyjechałem do tych Chochajarów i przywiozłem żywność, dały mi na przechowanie swoje osobiste rzeczy i mówiły: jak przeżyjemy, to nam oddasz, a jak nie, to zostanie tobie. Ja te rzeczy zawiązałem do małego prześcieradła i powiesiłem na gwoździu w komorze pod sufitem w pustym pomieszczeniu, aby myszy nie pogryzły. Jak był napad polskiej bandy na naszą wieś, to jeden rabuś podskoczył i zabrał te rzeczy, co miałem do przechowania. Po napadzie jak rano przyleciałem, to zobaczyłem kufry zrąbane, wszystko poprzewracane, brat i siostra leżeli twarzami do podłogi, brata bili i kopali, złamali mu trzy żebra, które się źle zrosły. Siostrę, jak chciała brata bronić i strasznie krzyczała, to rabuś przycisnął głowę karabinem do podłogi. Tak ją przestraszyli, że zniszczyli jej zdrowie na całe życie. To, co piszę, piszę prawdę, co mi utkwiło w mojej młodej pamięci i proszę nie wziąć mojej wypowiedzi za złośliwość lub głupotę. Jak my przyjechali na zachód, to na zebraniu w Szprotawie Żyd z Grybowa tak mówił do Polaków: żebyście tym ludziom nie dokuczali, nie robili krzywdy, to są dobrzy ludzie, ja ich znam. Wasyl Kyrda rodem z Brunar, jak poszedł we Wrocławiu do Żyda z Grybowa, lekarza, a ten lekarz, jak się dowiedział, że on z Brunar Łemko, to Kyrdę obcałował i było tam u tego lekarza więcej Żydów i wszyscy Wasyla obcałowali. Widocznie mieli dobre zdanie o naszych ludziach." Zyczę dobrego wypoczynku - bo u mnie to tak sobie :( on się szykuje :( Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: weekend,weekend 25.05.05, 22:05 Coz Piotrze, nie tylko u Ciebie ten weekend nie bedzie taki jak u wiekszosci. Moja lepsza polowa w piatek pracuje, wiec dla nas weekend zacznie sie dopiero w sobote:( Gdyby nie to, to juz dzis jechalbym w kierunku Drohiczyna i Siemiatycz. Z drugiej strony jutro bede mogl spokojnie poczytac "zaleglosci". Widze Piotrze, ze zalinkowales kolejne teksty, nie pozostaje mi nic innego jak jutro i w piatek poczytac:) Dzisiejszy cytowany przez Ciebie tekst bardzo ciekawy, ale chyba nie to w nim najwazniejsze. Z tego teksu bije czlowieczenstwo, nie ukrywam ze te wypowiedzi poruszyly mnie. Andrzeju, dziekuje za kolejna informacje o ciekawych imprezach, niestety w ten weekend nie bede w sttanie sie wybrac. W ogole dzis czulem sie troche dziwnie gdy w TV pokazywali drogi wylotowe pelne podroznikow i reporter mowil o tym, jak duzo ludzi jedzie na dlugi weekend:( Na szczescie juz niedlugo udaje sie na urlop (poczatek czerwca) , wiec troche odpoczne od goracego miasta. Wypoczywajacym zycze milego weekendu, a Tobie Piotrze zycze zdrowia. R. Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec obchody rocznicy powstania KBW 26.05.05, 14:35 Skandal na Majdanku: Obchody powstania KBW "Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie ostro zaprotestowało przeciwko lubelskim uroczystościom z okazji 60. rocznicy powstania Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego - zbrojnego ramienia NKWD w Polsce. Uroczystość odbyła się na terenie jednostki wojskowej na lubelskim Majdanku. Uczestniczył w niej, między innymi, były minister sprawiedliwości, poseł SLD Grzegorz Kurczuk. W jej trakcie wręczono dyplomy uznania i medale przyznane przez wojewodę lubelskiego. Według przewodniczącego Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, Jerzego Bukowskiego, oddawanie hołdu KBW jest tym samym, czym byłoby uczczenie jednostek Wehrmachtu oraz innych formacji zbrojnych - hitlerowskich bądź sowieckich - walczących z polskim podziemiem niepodległościowym. Według Jerzego Bukowskiego oburzające jest to, że w niepodległej Rzeczpospolitej można organizować takie uroczystości, a były minister Kurczuk, dowódca jednostki odrodzonego Wojska Polskiego i wojewoda lubelski nie widzą w tym nic złego. Jerzy Bukowski podkreślił, że Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych domaga się w tej sprawie reakcji ministra obrony narodowej i premiera. Dodał, że działacze Porozumienia chcą wyciągnięcia surowych konsekwencji dyscyplinarnych wobec organizatorów tych obchodów. Szef porozumienia podkreślił również, że uroczystości odbyły się na tej samej ziemi, na której w 1944 roku wkraczający do Polski sowieci więzili żołnierzy Armii Krajowej. "W tym samym miejscu odbywa się teraz akademia ku czci polskich wykonawców sowieckich interesów w Polsce" - dodał. Zdaniem Jerzego Bukowskiego, jest to skandal do którego by nie doszło, gdyby organizatorzy wiedzieli czym rzeczywiście był KBW." info.onet.pl/1103808,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: obchody rocznicy powstania KBW 26.05.05, 18:54 upowiec napisał: > Skandal na Majdanku: Obchody powstania KBW > > lubelskim uroczystościom z okazji 60. rocznicy > powstania Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego - zbrojnego ramienia NKWD w > Polsce. > > Uroczystość odbyła się na terenie jednostki wojskowej na lubelskim Majdanku. > Uczestniczył w niej, między innymi, były minister sprawiedliwości, poseł SLD > Grzegorz Kurczuk. W jej trakcie wręczono dyplomy uznania i medale przyznane > przez wojewodę lubelskiego. > > /.../ oddawanie hołdu KBW jest tym samym, > czym byłoby uczczenie jednostek Wehrmachtu oraz innych formacji zbrojnych - > hitlerowskich bądź sowieckich - walczących z polskim podziemiem > niepodległościowym. >> tym nic złego. Rzeczywiście sprawa wygląda na niezły 'happening" - oddawanie hołdu KBW odbyło by się zapewne bez rozgłosu - gdyby chodziło tylko o oddzialy represjonujące ludność ukraińską. Ale KBW "na szczęscie" dało sie we znaki polskiemu podziemiu antykomunistycznemu. Nalezy pamietać że "dziełem" bodaj KBW było wymordowanie m.in. mieszkańców Zawadki Morochowskiej. Inna sprawa że pisałem tu kiedyś o formowanym w podrzeszowskiej Słocinie pułku LWP - którego żołnierze wymordowali kilkudziesięciu mieszkańców-grekokatolików ze wsi Biała-dzisiejszej dzielnicy Rzeszowa. Zaskakuje mnie okreslenie KBW jako zbrojnego ramienia NKWD - ów korpus był chyba jednak wojskowym wsparciem POLSKIEGO UB - no i "przodkiem" późniejszych Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW Ciekawe są sprawy sądowe z lat 90-tych o uznanie uprawnień kombatanckich /lub przywrócenie ich/dla "żołnierzy" KBW.Przyczym zaznaczam że sprawa ta /tak samo jak w przypadku UPA/ nie jest jednoznaczna. należy pamiętać że w KBW służyli szeregowcy z przymusowych wcieleń, z poboru. I przez 40 lat komuny byli przekonani o swym kombatanctwie. A porównanie tej formacji do wojska hitlerowskiego - to chyba jednak przesada :( Kiedyś pewno do tematu wrócę. Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec KBW 26.05.05, 19:12 Czy od początku istnienia KBW służyli tam żołnierze z poboru ? Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec co to jest "ściana tęczowa" w cerkwi ? 26.05.05, 19:18 Znalazłem taki fragment opisu cerkwi w Brzeżawie: "Wewnątrz ikonostas pochodzący z XIX wieku, rozmontowany. Ikony zawieszono na na ścianach nawy i ścianie tęczowej. Ponadto wewnątrz polichromia figuralna." Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa KBW, Bialorus i inne... 26.05.05, 22:22 Witam Rzadko korzystam z komputera w dni wolne, ale dzis to jeszcze niezupelnie weekend;) Co do dzisiejszych "uroczystosci" to chyba powstrzymam sie od komentarza, poniewaz wszystko co bylo do powiedzenia juz zostalo przez Was napisane. Moze nasza kochana partia rzadzaca szuka glosow? Ostatnio pisalismy troche na temat wydarzen wokol Zwiazku Polakow na Bialorusi. Mam dla Was do poczytania ciekawy tekst autorstwa Felixa Ackermana. Trudno mi sie ustosunkowac do tego tekstu, nie wiem przeciez jak wyglada rzeczywistosc Zwiazku, ale sadze, ze moze byc to jakies uzupelnienie wczesniejszych postow. "Działacze polonijni, dyplomaci i dziennikarze zajmujący się sprawami Polaków na byłych północno-zachodnich terenach II Rzeczypospolitej kiwali tylko głowami. Zjazd Związku Polaków na Białorusi, który się odbył 12-13 marca w Grodnie, był rozpaczliwym świadectwem stanu organizacyjnego owej społeczności. Dał on do myślenia nawet najbardziej zaangażowanym osobom: po co wspierać coś tak beznadziejnego? I tu bardzo łatwo zrzucić całą winę na władze Białorusi, które ponoć manipulują sprawami Związku. Obserwacja polskiej sceny politycznej oraz Polaków na Białorusi pozwala jednak dostrzec więcej wspólnych cech, niż by się to wydawało. Najbardziej widoczny na tegorocznym zjeździe był niski poziom kultury, czy raczej brak takiej w rozumieniu tradycyjnie nastawionych Polaków. Nie okazywano wobec siebie szacunku, wyzywano się od najgorszych, obrzucano błotem. Wiadomo, że proces oswojania norm demokratycznych zaczął się w Białorusi po dekadach wpływów radzieckich. Ale minęło już 15 lat i wciąż nie wypracowane zostały procedury, które pozwoliłyby na rzeczowe przeprowadzenie obrad lub dyskusji. Ne jest to przy tym specyficzna cecha Polaków na Białorusi, bardzo przypomina ona dyskurs polityczny prowadzony w Warszawie – jego główną oznaką są bowiem ciosy poniżej pasa. Poza tym tak w stolicy III Rzeczypospolitej, jak i w miejscu, gdzie odbywał się co trzeci Sejm I Rzeczypospolitej, można obserwować zamiast troski o zachowanie zasad etycznych walkę o własne pozycje, stanowiska, stołki i krzesła. Najwyraźniejszym zjawiskiem są tu spory personalne zamiast merytorycznych. W Grodnie bowiem nie rozmawiano o przyszłości Polaków na Białorusi, lecz tylko walczące ze sobą frakcje kłóciły się w sposób haniebny o władzę. Bardzo przypominało to aktualną sytuację w Sejmie RP" www.slonko.com.pl/czasopis/in.php?id=0505/2005_05_c08 Oczywiscie ktos moglby zarzucic, ze ze wzgledu na zrodlo tekst nie jest wiarygodny, ale sadze, ze warto sie z nim zapoznac. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Sciana teczowa 26.05.05, 22:24 Jesli chodzi o pytanie Upowca, to niestety nie jestem w stanie nic wniesc do rozmowy:( R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Sciana teczowa 27.05.05, 07:51 Witam, witam : co do tej "tęczowości" - może tak przez analogie z pojęciami łuku tęczowego i belki tęczowej : Belka tęczowa - pozioma belka spinająca łuk tęczowy. Najczęściej drewniana. Na niej umieszczano: na środku krucyfiks, po bokach często dodawano figury Matki Boskiej i Św. Jana. Łuk tęczowy - łuk zamykający od góry tęczowy otwór (portal) w ścianie oddzielającej nawę kościoła od prezbiterium. W odniesieniu do cerkwi wydaje mi się, żaznaczam "wydaje" ,że pojęcie ściany tęczowej odnosi sie właśnie do ściany oddzielającej sanktuarium od nawy - a więc również do ikonostasu :) Nie wiem Up-cu :) czy czasem w twoim "żródle" - autor nie bał się :) wprost napisać o ikonostasie. Oczywiście nie posiadając monopolu na wszechwiedzę :) - proszę o ewentualne sprostowania :)))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upowiec już coś mi świta ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 08:07 Na pewno o to chodziło, z tym że musi to być inna ściana, chyba że opisujący mylił pojęcia - pisał "ikonostas zdemontowany, ikony wiszą na ścianach nawy i ścianie tęczowej". Dziękuję za pomoc i pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec cerkiew w Brzeżawie 31.05.05, 14:24 W "Cerkwiach drewnianych" wydawnictwa Rewasz znalazłem tylko wzmiankę, że ikony, których nie rozkradziono, są zawieszone na półnicnej i wschodniej ścianie cerkwi. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Bialorus i inne... 27.05.05, 08:03 wolf_wwa napisał: >> Mam dla Was do poczytania ciekawy tekst autorstwa Felixa Ackermana. Trudno mi > sie ustosunkowac do tego tekstu, nie wiem przeciez jak wyglada rzeczywistosc > Zwiazku, ale sadze, ze moze byc to jakies uzupelnienie wczesniejszych postow. > > "Działacze polonijni, dyplomaci i dziennikarze zajmujący się sprawami Polaków na byłych północno-zachodnich terenach II Rzeczypospolitej kiwali tylko głowami. > Zjazd Związku Polaków na Białorusi, który się odbył 12-13 marca w Grodnie, był > rozpaczliwym świadectwem stanu organizacyjnego owej społeczności. > Oczywiscie ktos moglby zarzucic, ze ze wzgledu na zrodlo tekst nie jest > wiarygodny, ale sadze, ze warto sie z nim zapoznac. Taak Radku - medal ma czasem kilka stron :) Niedawno wybuchł mały skandalik w polskim konsulacie we Lwowie. Polscy i ukraińscy dziennikarze ujawnili trwający od początku wprowadzenia wiz proceder łapówkarskiego omijania potwornych kolejek po polską wizę. "rakietier" zbiera od chętnych "przyspieszenia" w wielesetkowej kolejce - po kilkadziesiąt dolarów i z paszportami "wybrańców" wchodzi bez problemu do konsulatu "załatwiając" pieczątki od "wspolpracujących urzędników polskiej placówki konsularnej". A konsul do kamery mówi że on nie widzi żadnego problemu ze strony polskiej :)))))) Nie znam Radku sytuacji na Białorusi - dla mnie pewnikiem jest despotyczny reżim działający podług zasady "dziel i rządź". Z drugiej strony jest trochę racji co do polskich polityków i dyplomatów . A co do Polonii - Radku - z tego co czytałem kiedyś o sytuacji w środowiskach polonijnych w USA czy Anglii - to Polonia Białoruska tylko powiela tamte schematy. Przy czym podtrzymuję swe przypuszczenia o kolaboracji części Polaków białoruskich z reżimem "łukaszenkowskim" :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec metropolita kijowski Hiob Borecki z Birczy 28.05.05, 20:59 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23313&w=16843385&a=24461989 Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Konaszewycz - Sahajdaczny 30.05.05, 10:20 Wielkie dzięki za zalinkowanie tej ciekawej postaci ukraińskiego duchownego - do tego rodem z Podkarpacia. A na stronie ukraińskiej encyklopedii i inny rodak z Galicji : Konaszewicz-Sahajdaczny : www.encyclopediaofukraine.com/display.asp?AddButton=pages\K\O\Konashevych6SahaidachnyPetro.htm Konashevych-Sahaidachny, Petro [Sahajdačnyj] (né Konashevych or Kononovych), b 1570? in Kulchytsi, Sambir region, Galicia, d 20 April 1622 in Kyiv. Zaporozhian hetman, organizer of Ukrainian Cossack armies, and political and civic leader. He received the appellation Sahaidachny at the Zaporozhian Sich. He was a member of the Orthodox nobility in Galicia, and he studied at the Ostrih Academy. In 1592–1600 he worked for the Kyivan judge I. Aksak. He traveled to the Sich in 1601 and participated in campaigns against the Tatars and Turks. Under his leadership the Cossacks captured Ochakiv and Perekop (1607) and various towns along the Anatolian coast in Turkey (1608), including Sinop and Trabzon, where they destroyed a force of 10,000 Turks and freed many slaves. In 1618 Sahaidachny joined the anti-Turkish Holy League. Also in that year he led a 20,000-strong Cossack army in Władysław IV Vasa's Polish campaign against Muscovy. Those victories strengthened the Cossack order and captured the attention of European rulers. Sahaidachny's orientation as hetman (1614–22) was toward the conservative faction of the Cossack starshyna. He transformed the Cossack Host into a regular military formation and imparted a statist character to the Cossack movement. Sahaidachny also fought for the religious and cultural rights of the Ukrainian people. Together with the entire Zaporozhian Host he registered in the Kyiv Epiphany Brotherhood in 1620. He contributed to the establishment of a cultural center in Kyiv and sought to unite Cossack military might with the Ukrainian clergy and nobility. Owing to his efforts the Orthodox church hierarchy in Ukraine and Belarus was revived in 1620, and Patriarch Teophanes III of Jerusalem ordained Metropolitan Yov Boretsky and five bishops. Sahaidachny's moderate policies regarding Poland provoked dissatisfaction among Cossack circles, and in 1620 they briefly elected Yatsko Borodavka (Nerodych) as hetman. In 1621 Sahaidachny led a force of 40,000 Cossacks alongside the Polish army in the Battle of Khotyn, at which they routed the Turkish army. Sahaidachny died of wounds suffered in the battle; he was buried in the Kyiv Epiphany Brotherhood Monastery. He bequeathed his assets to the brotherhood schools in Kyiv and Lviv and for church causes. The director of the Kyiv Epiphany Brotherhood School, Kasiian Sakovych, wrote the panegyric Virshi na zhalosnyi pohreb zatsnoho rytsera Petra Konashevycha Sahaidachnoho (Poems for the Grievous Funeral of the Noble Knight Petro Konashevych Sahaidachny, 1622), which remains a valuable source of biographical information on Sahaidachny. Some scholars consider Sahaidachny to be the author of the tract Poiasnennia pro uniiu (An Explanation of the Union). He became the subject of the folk song ‘Hei na hori tam zhentsi zhnut’' (Hey, on the Mountain the Harvesters Are Harvesting). Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: Konaszewycz - Sahajdaczny 30.05.05, 16:01 Witam po nieprzewidzianej przerwie. W piatek, pomimo dnia wolnego nie udalo mi sie znalezc chwili by usiasc do komputera, na szczescie inni Forumowicze nie proznowali:) Korzystajac z Waszej zachety "pozwiedzalem" troche wspomniana encyklopedie i wygrzebalem troche informacji o ziemiach bliskich mojemu sercu. Na poczatek oczywiscie Bug: www.encyclopediaofukraine.com/display.asp?AddButton=pages\B\U\BuhRiver.htm Pozniej poszukalem informacji o Drohiczynie i znalazlem nawet mapke:) www.encyclopediaofukraine.com/display.asp?linkpath=pages\D\O\Dorohychyn.htm www.encyclopediaofukraine.com/mapsDisplay.asp?linkpath=I-3z.jpg&varName=Dorohychyn&varLeft=34&varTop=14 A jak Drohiczyn to nie moze zabraknac tak waznej postaci jak Daniel Romanowicz, pierwszy krol Rusi. www.encyclopediaofukraine.com/display.asp?AddButton=pages\D\A\DanyloRomanovych.htm Pewnie przy tej stronie spedze jeszcze troche chwil, a na razie chcialbym jeszcze wrocic do wczesniejszych rozmow. Po wyborze nowego Biskupa Rzymu zastanawialismy sie jakie moze to miec znaczenie dla dalszego dialogu miedzy Kosciolem Wschodnim i Zachodnim. Jak na razie sytuacja wyglada coraz lepiej. Interesujacy artykul mozna znalezc w dzisiejszej "Gazecie". Pozwole sobie zacytowac fragment. "Obserwatorzy zwrócili uwagę, że papież, mówiąc o ekumenizmie, na pierwszym miejscu wymieniał wyznawców prawosławia. Symboliczne było także odwołanie się do osoby św. Mikołaja, który jest dla prawosławnych jednym z najważniejszych świętych" serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2735078.html Drodzy Forumowicze. Po tym tygodniu bede mial troche przerwy w aktywnosci na forum, wybieram sie na zasluzony odpoczynek (w tym roku wczesniej niz zazwyczaj - 6 czerwca). W czasie urlopu bede raz czy dwa w domu, wiec na pewno zajrze i skrobne pare slow. Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Encyklopedia Ukrainy :))) 30.05.05, 17:09 Ta podpowiedź gościa upowca z tym sajtem encyklopedycznym jest rzeczą fantastyczną. Zyczę miłego wypoczynku Radku - dyskusje podtrzymamy , "ducha nie zagasimy" :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Buh, Dorohychyn, Danylo Romanovych 30.05.05, 19:45 Dziekuje Piotrze, za zyczenia milego wypoczynku, mam nadzieje, ze pogoda dopisze. Na razie musze jeszcze wytrzymac do konca tygodnia w miescie, z reguly w te kilka dni przed wyjazdem czas plynie jakby wolniej;) Do dzisiejszego postu dorzuce jeszcze maly cytat dotyczacy Bugu. "The stereotype about the River Buh as a border separating Ukraine from the outside world was perpetuated in the latter half of the 20th century. Meanwhile, history paints a completely different picture of this river. For centuries it was a line connecting the lands of Ruthenian Ukrainians: Galicia (Halychyna) with the Belz region, Volyn with the Kholm region, and the Berestia region with Pidliashshia. The unity of these lands was personified by Prince Danylo, who shaped the history of not only Volodymyr-Volynsky, Halych, and Lviv, but also Yaroslav, Peremyshl, Kholm, and Dorohychyn." www.day.ua/135127/ Caly tekst jest dosyc dlugi, ale chyba warto poswiecic mu pare chwil. Jeszcze raz pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: Buh i linia Curzona 30.05.05, 20:47 Radku - i w ten spsób przyblizylismy sie do tematu Linii Curzona - ktora przecież według brytyjskiego dyplomaty miała stanowic antydotum na problemy narodowościowe granicy polsko-ukraińskiej /no i w znacznej częsci przebiegać linią Bugu/ . Moim zdaniem - przyjęcie tej koncepcji w okresie pokoju wersalskiego - dawało mozliwość pokojowego wspolistnienia - z pewnościością lepszą od granicy ryskiej ?? A przyjęcie jej /w znacznym stopniu jej przebiegu/ w Jałcie dała podstawę ładu politycznego w tej częsci Europy na 60 nastepnych lat. Ciekawe co na ten temat sądzisz /sądzicie ??? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr no i ciekawa dyskusja 30.05.05, 20:50 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=165&w=24355652&a=24538083 nadmieniam,że w swej "prowokacyjności" poszedłem tam na całość. Jeśli nawet część swych przemysleń rzuciłem tam dość "bezmyslnie" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
morse Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 31.05.05, 14:25 Nio ja nawet nie probuje sie wczytac w to FORUM. To juz jak powieść wyglada ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Linia Curzona i forum przemyskie 31.05.05, 18:00 Witam Az dziw bierze, ze w naszym (chyba moge tak napisac?) watku nie dochodzilo (pomijajac male wyjatki) do takich "pyskowek" jak na "Przemyslu". Podczas lektury momentami az odczuwalem zazenowanie. Na wszystkie argumenty "polscy patrioci" reagowali przewaznie inwektywami lub powtarzaniem sloganow. Calkowity brak umiejetnosci dyskusji. Mozna nie zgadzac sie z rozmowca, ale podstawowe zasady kultury chyba obowiazuja? Juz sam tytul watku moze duzo powiedziec o osobie autora. Rozbawil mnie post dotyczacy finansowania przez OUN. Niektorzy powinni chyba udac sie do lekarza:)) Mowiac juz powaznie zastanawia tylko skad biora sie takie poglady. Nie sadze aby byla to reprezentatywna proba mieszkancow Przemysla? W poscie dotyczacym ratowania Zydow tez nie obylo sie bez pewnych niedopowiedzen, jesli mnie pamiec nie myli to w swej wypowiedzi na lamach tygodnika Wprost Pan Szewach Weiss wymienial rowniez pewna pania narodowosci ukrainskiej ktora miala udzial w ratowaniu Jego rodziny. Jak widac niewygodne fakty lepiej przemilczec. Bylo to rowniez widac w odpowiedzi na Twoj, Piotrze post z cytatami z rusyn.webpark.pl. padla wowczas odpowiedz godna mysliciela:)) Podobnie jak fragment o strzelaniu jak do zwierzyny. Dotychczas myslalem ze duzo jadu jest na forum Bialystok, gdzie czasem zagladam choc rzadko pisze, ale to co przeczytalem jezy wlos na glowie. Jesli chodzi o linie Curzona to bylo to wowczas chyba jedyne dobre rozwiazanie, jednak niektorym snila sie potega "od morza do morza" i nie patrzyli oni, ze na terenach ktore chcieli zajac mieszkala ludnosc nastawiona, delikatnie mowiac, malo entuzjastycznie do takich koncepcji. Dodatkowo pogarszal sytuacje fakt, ze Polska przyczynila sie do zniszczenia niepodleglej Ukrainy i Bialorusi. W tej sytuacji do napiec narodowosciowych musialo dochodzic, szczegolnie ze Rusini byli w II RP obywatelami drugiej kategorii. Uwazam, ze duzym szczesciem dla naszej czesci Europy byl ksztalt wschodniej granicy Polski. To wlasnie dzieki temu uniknelismy na poczatku lat 90-tych bratobojczych walk. Obawiam sie, ze gdyby granica Polski miala inny przebieg to na terenach wschodnich mielibysmy druga Jugoslawie. Pozdrawiam R. P.S. Morse, moze jednak skusisz sie do lektury (a moze do zabrania glosu?) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr O Księdzu Obirku - optymistycznie 31.05.05, 19:37 Wiesz radku - łapię się coraz częsciej na tym ,że jest trochę zgorzknialy i pesymistycznie nastawiony do życia. dziś totalny optymizm. W ostatniej Polityce był artykuł o jezuicie Ojcu Stanisławie Obirku. Chcialbym w slad za swoim postem z forum przemyskiego przemycić tutaj dwa fragmenty - najpierw fragment wypowiedzi Księdza Obirka a potem fragment wypowiedzi Księdza Profesora - Mariawity - rozmowcy Księdza Obirka. Jak wiesz zdarzało mi sie tutaj cytować kiedyś co ciekawsze wypowiedzi ludzi z tego kręgu : www.mateusz.pl/goscie/zd/25/zd25-05.htm Kościół katolicki, zwłaszcza polski, ale powszechny również, przynajmniej w świetle dokumentów pochodzących z kurii rzymskiej, najwyraźniej nie zamierza zrezygnować ze swego autorytarnego oblicza. Myślę, że jest to droga niedobra, może doraźnie skuteczna, na przykład w Polsce, ale nie na dłuższą metę. Współczesny świat jest inny i raczej nie nadaje się do tego, by mu narzucano styl życia w imię jednej Prawdy. A do tego zmierza tak zwana nowa ewangelizacja, pomysł od początku utopijny. U jej podstaw legło przekonanie o wielkim kryzysie cywilizacji współczesnej, nie wyłączając zachodniej, i to z powodu jej laicyzacji. Współczesny świat nie jest oczywiście rajem na ziemi i wiele w nim nadaje się do naprawy; żadna cywilizacja nie była wzorowa. Niemniej jednak, nie ma żadnego szczególnego kryzysu moralnego czy obyczajowego na Zachodzie. Chciałbym, by porządek społeczny (codzienny) w Polsce był taki jak tam, by tak przestrzegano prawa, dotrzymywano przyrzeczeń czy opiekowano się ludźmi starymi. Skoro laicyzacja nie spowodowała spustoszenia moralnego, to widocznie socjalizacja może dokonywać się i drogami pozareligijnymi. Wcale to jednak nie znaczy, że sprawdzony sposób wychowania przez religię jest zły, nie mówiąc już o tym, że ciągle dotyczy setek milionów ludzi i ważne, by był efektywny w sposób odpowiadający potrzebom współczesności. Katolicka edukacja społeczna nie może być jednak realizowana tak jak w Polsce, gdzie chodzi o maksymalne związanie ludzi z Kościołem, rozumianym nie tyle jako propagator postaw moralnych, ile jako strażnik ceremoniału bardzo często nastawionego po prostu komercjalnie. Krótko mówiąc: spełnianie obecnych funkcji cywilizacyjnych przez Kościół wymaga jego otwartości i pewnego przynajmniej przystosowania się do świata, podczas gdy Kościół domaga się, by świat przystosował się do niego. Tak to jest w Polsce i tak to wygląda w świetle drugiej dekady (1990-2000) pontyfikatu Jana Pawła II. Wspomniany wyżej brak przystosowania się Kościoła do współczesnego świata widać może najlepiej w związku z obecnym stanem oficjalnej katolickiej doktryny na temat seksu, małżeństwa i ochrony życia. Znowu nie twierdzę, że jest ona zła od początku do końca, ale niektóre jej elementy wręcz zadziwiają rozbratem z elementarnymi realiami i wartościami. Weźmy na przykład sprawę aborcji. Jeśli ktoś uważa aborcję za wielkie zło, to powinien czynić wszystko, by ograniczyć ilość sztucznych poronień. Wiadomo, że najlepszym czynnikiem antyaborcyjnym jest oświata seksualna i masowe użycie środków zapobiegania ciąży. Zdumiewające zatem jest to, że Kościół potępia zarazem aborcję i antykoncepcję. Nasuwa to przypuszczenie, że coś się za tym kryje. Co? Zapewne przekonanie, że można i trzeba w dobie współczesnej panować nad całym życiem ludzkim, kontrolując sferę seksualną mechanizmami religijnymi. Trudno bowiem na serio wierzyć w wezwanie do wstrzemięźliwości płciowej w celu uniknięcia przypadkowej lub niepożądanej ciąży. W tym względzie stanowisko Kościoła jest zadziwiająco odrzucane przez wiernych: aborcja z tak zwanych powodów społecznych jest aprobowana przez połowę katolików, a antykoncepcja niemal stuprocentowo. Nikt, poza religijnymi ortodoksami, nie wierzy twierdzeniu, że szczęśliwe, ale nie sakramentalne, drugie małżeństwo jest gorsze niż nieudane, nieraz tragiczne, pierwsze, byle ważne przed Bogiem. /.../ Za chwile drugi post Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: O Księdzu Obirku - optymistycznie-2 31.05.05, 19:41 www.mateusz.pl/goscie/zd/25/zd25-04.htm JESTEŚMY PRZEDE WSZYSTKIM CHRZEŚCIJANAMI Rozmowa z ks. prof. Konradem M. Pawłem Rudnickim Czy sądzi Ksiądz, że nasz polski katolicyzm sprzyja poszukiwaniom nowych dróg religijności przy zachowaniu nienaruszonego depozytu wiary Kościoła Powszechnego? W Polsce katolicyzm to przede wszystkim Kościół Rzymskokatolicki i Greckokatolicki oraz Prawosławny. Natomiast Kościół Polskokatolicki, Kościół Starokatolicki w Polsce oraz oba działające tu Kościoły mariawickie nie mają w społeczeństwie polskim większej wagi ze względu na małą liczebność wyznawców, choć dla jednostek miewają duże znaczenie. Prawosławie uznawane jest czasem za Kościół skostniały, nie dający możliwości poszukiwań. Znam ten Kościół dość dobrze i uważam, że taki sąd jest nieporozumieniem. Owszem, ustalone i w znacznej mierze niezmienne są tu podstawowe formy liturgiczne, natomiast głębia teologii pozwala na najrozmaitsze drogi rozwoju duchowego człowieka. Impuls Chrystusowy może poprzez prawosławie w pełni działać na każdą duszę, która tego pragnie, w sposób nie ograniczony przepisami. Kto zaś się czuje zbyt słaby, kto ma lęk przed drogą indywidualną, a nie wystarcza mu pozostawanie pobożnym parafianinem, może się odnaleźć w szczegółowych przepisach małej lub wielkiej schemy. Nie ma tej pełni oddechu w Kościele Greckokatolickim, który w Polsce raczej się musi koncentrować na zachowaniu zewnętrznej tożsamości, aby się ani nie rozpłynąć w rzymskości, ani nie powrócić do prawosławia. Rzymski katolicyzm był dla mnie osobiście zawsze trudny do pojęcia ze względu na kodeksy i paragrafy, które stoją na drodze do Chrystusa. Ale rozumiem, że jurystyczny duch dawnego Rzymu może być dla wielu błogosławieństwem. Sporo ludzi tego właśnie pragnie. Takie jednostki mogą w szczególny sposób ćwiczyć samodzielność duszy poprzez systematyczne, ale łagodne i zgodne z pragmatyką pokonywanie stojących na ich drodze przepisów prawa kanonicznego. Za mistrza w tej dziedzinie, za człowieka, który genialnie wykorzystał rzymskość dla wewnętrznego rozwoju, uważam św. Alfonsa Liguoriego. Metoda św. Alfonsa jest w tej mierze godna wszelkiej uwagi. Znam jednostki rozwijające się na tej właśnie drodze. Mniej mnie natomiast zachwycają próby tworzenia tak zwanych grup charyzmatycznych, gdzie często zamiast Chrystusowego rozwoju jaźniowego praktykuje się pławienie w uczuciowości i rozpływanie w grupowej bezjaźniowości. Wychowankowie takich grup są raczej przygotowani do różnych typów jogi lub zenu niż do prowadzenia mistyki chrześcijańskiej. Spotkałem się wśród tych grup z wprowadzaniem pewnych praktyk pięknych, lecz niestety przedchrześcijańskich, a więc dziś mało użytecznych, pod nazwami chrześcijańskimi, z usiłowaniem – że tak powiem – „uchrześcijanienia” orientalnych dróg rozwoju duszy. Za właściwsze uważałbym orientalizację dróg chrześcijańskich, szerzenie na Wschodzie dróg Chrystusowych pod nazwami orientalnymi. Wracam do postawionego pytania. W różnych katolickich Kościołach w Polsce można znajdować właściwe dla dzisiejszych czasów drogi rozwoju wewnętrznego. Ja znalazłem taką możliwość w Kościele Mariawitów..." Myślę Radku że jeśli tacy ludzie będą "dochodzić do głosu w "polskiej Rzeczywistości" - można patrzeć i optymistycznie na dialog ekumeniczny :)) A nasz Gość z forum rzeszowskiego - ma Wielkie Plany "rozkręcenia" forum rzeszowskiego - to i może nas wesprze. Pozdrawiam serdecznie :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec niereprezentatywna próba mieszkańców Przemyśla ! 01.06.05, 06:15 Zauwazyłem, że większość stałych bywalców forum przemyskiego dystansuje się od dyskusji - dyskutuje kilka osób, których wcześniej nie spotykałem. Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec mam pomysł na nowy wątek 01.06.05, 07:19 "Osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu" - co o tym sądzicie ? Kilkakrotnie zahaczaliście o ten temat w tym wątku ... Odpowiedz Link Zgłoś
upowiec zjednoczenie Cerkwi rosyjskiej ? 01.06.05, 08:23 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2739650.html Tomasz Bielecki, Moskwa, 31-05-2005 "Rozłam w rosyjskiej cerkwi może się zakończyć już w maju przyszłego roku. Zwołamy wtedy synod, którego celem będzie uznanie zwierzchności moskiewskiego patriarchy - zapowiedzieli hierarchowie rosyjskiego "emigracyjnego prawosławia" "Biała" emigracyjna cerkiew powstała po rewolucji październikowej, która przyniosła prześladowania prawosławia w Rosji i odcięła drogę do domu wielu uchodźcom, którzy walczyli z bolszewikami. W Europie Zachodniej i przede wszystkim w USA "biała" cerkiew powołała struktury niezależne od moskiewskiego patriarchatu. Choć emigracyjni duchowni od kilkudziesięciu lat modlili się o ponowną jedność rosyjskiego prawosławia, to po upadku ZSRR wcale nie spieszyli się z wyrazami hołdu i posłuszeństwa do kremlowskiej siedziby patriarchy Moskwy i Wszechrusi. Skąd ta powściągliwość? Zapał emigracyjnych "białych" duchownych studziły życiorysy wielu hierarchów "czerwonej" cerkwi, których z racji głębokiej infiltracji przez bezpiekę złośliwie nazywano wydziałem teologicznym Komitetu Centralnego Partii. Okazało się też, że między obiema cerkwiami są różnice doktrynalne. Już po 1991 r. "czerwoni" hierarchowie przez kilka lat opierali się przyjęciu deklaracji, która przyznawałaby wiernym prawo do nieposłuszeństwa wobec władzy, zwłaszcza jeśli ta zmusza ich do sprzeniewierzania się zasadom wiary. "Czerwoni" tłumaczyli, że prawosławna teologia akcentuje świętość każdej władzy jako "pochodzącej od Boga". W istocie szło jednak głównie o spór osobisto-historyczny: wielu "czerwonych" duchownych wykorzystywało w przeszłości doktrynę "świętości władzy" do obrony swej mało heroicznej postawy w czasach radzieckich. Natomiast dla "białych" prawo do nieposłuszeństwa legitymowało istnienie ich "buntowniczej" emigracyjnej cerkwi. - Nasze postulaty zostały wreszcie spełnione - obwieścił wczoraj rzecznik biskupa Marka, "białego" patriarchy Berlina. Podkreślił, że moskiewski patriarchat już od kilku lat czci męczenników za wiarę, których pomordowano w bolszewickiej Rosji za "bunt wobec władzy". W czasie teologicznych debat rosyjscy prawosławni otwarcie zgodzili się też ponoć co do przysługującego wiernym prawa nieposłuszeństwa. A agenturalna przeszłość części duchownych? "Biali" prawosławni nieoficjalnie mówią, że w kilkanaście lat po upadku ZSRR ten problem zanika z "przyczyn naturalnych". Połączenie obu cerkwi ma zatwierdzić synod "białych" prawosławnych, który zwołano na maj przyszłego roku do San Francisco. Zjednoczenie m.in. umożliwi duchownym obu cerkwi wspólne odprawianie mszy, ale nie zlikwiduje emigracyjnych struktur kościelnych. Uznają one zwierzchność Moskwy, ale zachowają szeroką autonomię. Nie jest jasne, jak przyszłoroczna decyzja wpłynie na spory, które o prawosławny majątek w Ziemi Świętej toczą teraz mnisi z "białej" i "czerwonej" cerkwi." Ciekawe, ile pan Putin za to zapłacił ? Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr nowe wątki nowe pomysły 01.06.05, 08:40 Witam - forum przemyskie jest spoecyficzne- tak samo zresztą jak pozostałe fora regionalne mniejszych miasteczek. Sądząc po nim jest kilka osob dość spokojnie wypowiadających sie tam na "narodowościowe tematy" - ludzie o nickach typu "Rycho...",Ty, daino, Wiedźma,Ages , jeden czy dwóch wojujących z władzami miejskimi a r5eszta to "poputcziki" - ludzie przypinający sie do wątkow jednozdaniowymi wypowiedziami- z reguły zawierającymi inwektywy. A nowe wątki - mam koncepcje np fora prywatnego-regionalistycznego z tematami zydowskimi,folklorystycznymi /niekopniecznie ruskimi :), osadniczymi i architektury >Ale podobnie jak Wolf - jestem na forum z doskoku "jak żona nie widzi" :)) Osadnictwo niemieckie - temat ciekawy i bynajmniej nie związany z ostatnią wojną - mozna ruszyć :)) Materialy na ten temat mam - także on line- ale nie wiem czy na wiele postów starczy /może 20 ???/ Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: zjednoczenie Cerkwi rosyjskiej ? 01.06.05, 08:43 upowiec napisał: > > W Europie Zachodniej i przede wszystkim w USA "biała" cerkiew powołała > struktury niezależne od moskiewskiego patriarchatu. Choć emigracyjni duchowni > od kilkudziesięciu lat modlili się o ponowną jedność rosyjskiego prawosławia, > to po upadku ZSRR wcale nie spieszyli się z wyrazami hołdu i posłuszeństwa do > kremlowskiej siedziby patriarchy Moskwy i Wszechrusi. > > Skąd ta powściągliwość? Zapał emigracyjnych "białych" duchownych studziły > życiorysy wielu hierarchów "czerwonej" cerkwi, których z racji głębokiej > infiltracji przez bezpiekę złośliwie nazywano wydziałem teologicznym Komitetu > Centralnego Partii. Okazało się też, że między obiema cerkwiami są różnice > doktrynalne. > > Już po 1991 r. "czerwoni" hierarchowie przez kilka lat opierali się przyjęciu > deklaracji, która przyznawałaby wiernym prawo do nieposłuszeństwa wobec władzy, > > zwłaszcza jeśli ta zmusza ich do sprzeniewierzania się zasadom > wiary. "Czerwoni" tłumaczyli, że prawosławna teologia akcentuje świętość każdej > > władzy jako "pochodzącej od Boga". /.../. Uznają one zwierzchność Moskwy, ale zachowają szeroką > autonomię. Nie jest jasne, jak przyszłoroczna decyzja wpłynie na spory, które o > > prawosławny majątek w Ziemi Świętej toczą teraz mnisi z "białej" i "czerwonej" > cerkwi." Temat związku Cerkwi Moskiewskij z władżą i jej podzial - temat mi raczej mało znany. Tutaj poruszaliśmy kiedyś sprawę tragicznego podziału Cerkwi Prawosławnej na Ukrainie.jak widać relacje moskiewski promnieniują nie tylko na Ukrainę ale i dalej :( Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolf_wwa Re: zjednoczenie Cerkwi rosyjskiej ? 01.06.05, 18:42 Witam Na temat Cerkwi rosyjskiej malo tutaj rozmawialismy, chyba temat zbyt odlegly geograficznie;) Artykul, niestety, nie jest do konca scisly. Rozmowy miedzy Cerkwia rosyjska a Cerkwia zarubiezna toczyly sie juz od jakiegos czasu i stosunki ukladaly sie coraz lepiej. Mialo miejsce przekazywanie pamiatek, Ikon przez przedstawicieli emigracji. Nie jest wiec tak, ze to dopiero teraz nastapil jakis rewolucyjny przelom. Nie wiem ile w tym jest zaangazowania politykow rosyjskich, chcialbym miec nadzieje, ze zblizenie jest jedynie udzialem duchownych, ale wiadomo jak to z nadzieja bywa... Jesli jest to inicjatywa szczera, plynaca z serca (i inspiracji Bozej) to oczywiscie musi to cieszyc, przeciez dziwna jest sytuacja gdy istnieja dwa Koscioly prawoslawne rosyjskie. Podoba mi sie przyjecie szerokiej autonomii dla Cerkwi emigracyjnej. Jest to dobry kompromis. Ciekaw jestem kiedy rusza do przodu sprawy podzialow na Ukrainie? Tutaj sytuacja jest gorsza poniewaz dochodza wzgledy ambicjonalne ze strony Patriarchatu Moskiewskiego:( Na propozycje nowych tematow jestem oczywiscie otwarty, jednak z jednym malym "ale": Chetnie poczytam informacje dotyczace osadnictwa niemieckiego, czy historii Zydow, ale niestety nie bede w stanie odwdzieczyc sie podobnymi informacjami (brak wiedzy na powyzsze tematy). Pozdrawiam R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 08:54 Osadnictwo niemieckie na Podkarpaciu rozpoczęło się w czasach Kazimierza Wielkiego (może nawet wcześniej ?). Śladem po tym wielowiekowym procesie są głównie nazwiska, pozostały również niemieckie terminy i pojęcia, używane w rzemiośle i handlu. Może podyskutujemy na ten temat - na pewno w prawie każdej miejscowości pozostały jakieś ślady ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan :) przeniosłem wątek na główną stronę forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 09:03 Ach, te ciężkie poranki :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotrzr Re: przeniosłem wątek na główną stronę forum 02.06.05, 09:16 I ja też i ja też :))) dziękuję za sugestie .Ale Radku - "grekokatolików..." nie gasimy :))) I jeszcze propozycja - a może byś tak po urlopie ruszył na forum warszawskim wątek "prawosławia warszawsko-podlaskiego...'- z przyjemnością bym sie tam dowiedzial czegoś więcej na ten temat. Pozdrawiam serdecznie :))) Odpowiedz Link Zgłoś