Dodaj do ulubionych

Grekokatolicy w Rzeszowie

IP: 213.216.66.* 06.05.03, 12:07
Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
ten temat.
Obserwuj wątek
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 00:18
      Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka pw.
      Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej właściciela,
      Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
      (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
      ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
      Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
      rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
      filialny Parafii Słocina.
      W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
      Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
      utworzono w 1983 r.
      Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
      Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
      Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
      którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
      siebie zdaje się Rusnakami.
      • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 08.05.03, 08:27
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka
        pw.
        > Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej
        właściciela,
        >
        > Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
        > (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
        > ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
        > Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
        > rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
        > filialny Parafii Słocina.
        > W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
        > Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
        > utworzono w 1983 r.
        > Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
        > Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
        > Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
        > którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
        > siebie zdaje się Rusnakami.
        Dzięki za informacje. Piszesz, że 55 rodzin wyjechało na Ukrainę a pozostali
        przyjeli obrządek łaciński. Mam pytanie ilu było tych, którzy przyjeli obrządek
        łaciński?
      • Gość: piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:15
        Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
        piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
        W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
        Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
        trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
        Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
        przeszli na katolicyzm
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 10.05.03, 12:59
          Gość portalu: piotr napisał(a):

          > Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
          > piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
          > W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
          > Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
          > trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
          > Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
          > przeszli na katolicyzm
          Wiem, że w Tarnawce prawie wszyscy mieszkańcy byli Rusinami (na co dzień mówili
          po polsku), choć okoliczne wioski były czysto polskie. Podobno w czasie
          okupacji niemieckiej działała tam szkoła ukraińska. Słyszałem też, że po wojnie
          większośc Rusinów wywieziono na Ukrainę ale część uniknęła wywózki przechodząc
          na obrządek łaciński.
    • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 18:09
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
      > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
      > ten temat.

      Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
      dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A. Saładiak "Pamiatki
      i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
      grupie wyznaniowej.
      Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
      czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
      terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
      celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
      ul. 3 maja
      Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
      do nich zaliczam
      • Gość: gość Pytania do Piotra IP: *.kopernet.org 10.05.03, 19:09
        Gość portalu: Piotr napisał(a):

        > Gość portalu: gość napisał(a):
        >
        > > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie
        > ,
        > > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej
        > na
        > > ten temat.
        >
        > Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
        > dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A.
        Saładiak "Pamiatki
        >
        > i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
        > grupie wyznaniowej.
        > Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
        > czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
        > terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
        > celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
        > ul. 3 maja
        > Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
        > do nich zaliczam
        Dzięki za wszystkie interesujące fakty, które podałeś. Mam do ciebie pytanie
        czy wśród rzeszowskich i z okolicznych miejscowości grekokatolików dużo było
        małżeństw mieszanych z łacinnikami czy też trzymali sie oni raczej w swojej
        grupie a także jaka była świadomość narodowa tej społeczności. Czy czuli się
        oni twardymi Ukraińcami, Rusinami a może wskutek używania w życiu codziennym
        języka polskiego i współżycia na co dzień z Polakami mieli jakąś świadomość
        mieszaną albo nawet polską. Wiem, że np we Lwowie byli Polacy-grekokatolicy
        czego najlepszym dowodem jest to, że wśród Orląt Lwowskich w 1918 roku było
        całkiem sporo grekokatolików a 8 z nich straciło życie w walkach z Ukraińcami.
        Byłbym wdzięczny gdybyś zechciał odpowiedzieć na moje pytania. Pozdrawiam.
        • Gość: Piotr Re: Pytania do Piotra IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 20:03
          Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
          Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
          Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie kasjerem
          stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./ stacja
          Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
          grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
          proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
          rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już raczej
          po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca wojny
          do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
          roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
          skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali sie
          do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
          cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol, Paczkowscy
          szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
          austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
          przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
          tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
          Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
          Rzeszowie za krzoków.
          na razie tyle. Pozdrawiam
          • Gość: gość Re: Pytania do Piotra IP: *.kopernet.org 10.05.03, 22:22
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
            > Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
            > Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie
            kasjerem
            >
            > stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./
            stacja
            >
            > Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
            > grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
            > proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
            > rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już
            raczej
            >
            > po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca
            wojny
            >
            > do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
            > roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
            > skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali
            sie
            >
            > do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
            > cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol,
            Paczkowsc
            > y
            > szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
            > austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
            > przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
            > tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
            > Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
            > Rzeszowie za krzoków.
            > na razie tyle. Pozdrawiam
            Dzięki za ciekawe informacje. Historia to moje hobby a dzięki tobie
            dowiedziałem się wielu ciekawych faktów. Fajnie, że przedstawiłes to na
            przykładzie własnej rodziny bo zawsze lepiej przemawia to do wyobraźni. Mam do
            ciebie jeszcze jedno pytanie i byłbym wdzięczny gdybys był w stanie na nie
            odpowiedzić. Interesuje mnie czy większość grekokatolików z Rzeszowa, Zalesia,
            Białej i Drabinianki wyjechała na Ukrainę czy też zmieniła obrządek i została w
            Polsce. Jeden z internautów napisał, że z Zalesia 55 rodzin wyjechało do Biłki
            pod Lwowem a reszta została. Tylko ile było tej reszty? Pozdrawiam i życzę
            wszystkiego dobrego.
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:06
      Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
      nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
      tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
      (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
      (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
      Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny etnicznie
      mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.
      • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:25
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
        > nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
        > tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
        > (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
        > (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
        > Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny
        > etnicznie mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.


        Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
        Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
        tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
        pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance mieszka
        też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików, ale są już
        całkowicie spolonizowani.
        Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
        łemkowskiej lub ukraińskiej.
        • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:28
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
          > Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
          > tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
          > pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance
          > mieszka też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików,
          > ale są już całkowicie spolonizowani.
          > Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
          > łemkowskiej lub ukraińskiej.

          O rety, sorry za zjedzenie "ł" w wyrazie "głównie". Ręczę, że to nie było
          celowe.
          • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 17:23
            Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
            O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
            nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
            Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
            nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
            ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
            nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/
            • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 17:34
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
              > O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
              > nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
              > Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
              > nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
              > ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
              > nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/

              Nie domysły. Mieszka na Pobitnem od przed wojny mój znajomy - rdzenny Polak,
              ale oparłem się na jego relacjach, stąd to "ponoc " i "podobno" - gdybym pisał
              co wiem sam na pewno, nie używałbym ich. Na Drabiniance mam zaś znajomych z
              mieszanej rodziny polsko-hmm-rusińskiej, bo jak twierdzą pochodzą od Łemków a
              nie od Ukraińców; przed wojną chodzili do cerkwi grekokatolickiej na Zalesiu,
              pół rodziny wyjechała na Ukarinę, pół została tu i spolonizowała się. Wiadomość
              jest więc tu z pierwszego źródła.

              Co do nabożeństwo grkokatolickich u Bernardynów to chyba jeszcze były z rok
              temu, ksiądz dojeżdzał z Przemyśla. Nie wiem jak jest teraz.
    • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 12.05.03, 08:46
      Dziękuję wam za wszystkie cenne informacje. Temat bardzo mnie interesuje choć
      nie pochodzę z Rzeszowa i nie mieszkam w Rzeszowie. Co do grekokatolików w
      Rzeszowie a także innych miejscowościach w okolicy to przeglądając wyniki
      kolejnych spisów ludności XIX i XX wiecznych zauważyłem, że ich liczba
      systematycznie spadała co wyraźnie wskazuje na postępującą polonizację.
    • Gość: gość Trochę statystyki IP: *.kopernet.org 12.05.03, 18:42
      Według wyników spisu powszechnego z roku 1921 w Rzeszowie mieszkało 13 345
      łacinników oraz 193 grekokatolików, w Białej 657 łacinników i 543
      grekokatolików, w Drabiniance 988 łacinników i 42 grekokatolików, w Hadlach
      Szklarskich 722 łacinników, 399 grekokatolików, w Matysówce 920 łacinników, 73
      grekokatolików, w Pobitnie 1957 łacinników, 5 grekokatolików, w Staroniwie 1469
      łacinników i 9 grekokatolików i wreszcie w Zalesiu 527 łacinników i 279
      grekokatolików. Jak więc widać nigdzie w powiecie rzeszowskim grekokatolicy nie
      stanowili większości ludności. Najbliższa miejscowość gdzie grekokatolicy
      stanowili większość to była Tarnawka w powiecie przeworskim 268 łacinników i
      825 grekokatolików. Ale Tarnawka to była ruska wyspa w polskim morzu i
      miejscowości położone na wschód aż do Sanu były w większości polskie.
      • Gość: Piotr Re: Trochę statystyki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:12
        Bardzo ciekawe są Twoje dane.
        W ksiązce M.Siwickiego Dzieje konfliktów polsko- ukraińskich tom 3 znalazłem
        ciekawe dane : cytuję /str 219/ Obok samego rzeszowa były jeszcze dwie wioski
        ukraińskie :Zalesie i Biała. W zalesiu była piękna murowana cerkiew, zbudowana
        przez Ukraińca, który wrócił z ameryki w 1889 r, /.../ W zalesiu nabożeństwo
        odprawiano w obrządku grekokatolickim, tylko kazanie było po polsku, aby
        wszyscy rozumieli, gdyż większośc wiernych mówiła tylko po pollsku. 10 km na
        poludnie od rzeszowa były wioski Gwożdzianka, Blizianka i Malówna /chyba
        Malawa - mój dopisek - Piotr /Największe skupisko Ukraińców było w Gwożdziance,
        ponad połowę stanowili ukraińcy.
        To tyle cytatu. Nota bene - tak zaczyna się opis rzezi mieszkańców tej wioski
        sprawianionej przez polskich sąsiadów w kwietniu 1945.
        Ksiązka sprawia straszne wrażenie /z powodu realcji dot. też okolic Leżajska/,
        jest napisana przez Ukraińca, chyba troche nacjonalistę, ale jest często
        cytowana przez polskich historyków.
      • Gość: Piotr Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:33
        A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
        Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
        Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
        1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
        Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
        widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny cyrylicą "Pamiatka
        ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi! O.
        Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
        niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi Gościu/dyskusji.
        • Gość: House Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.smlw.pl 13.05.03, 01:03
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
          > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
          > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
          > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
          > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
          > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
          cyrylicą "Pamiatka
          >
          > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
          O.
          >
          > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
          > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
          Gościu/dyskusji.

          HMMM.... JESTEŚ GREKOKATOLIKIEM CZY TWOJA PRA FAMILIA BYŁA ???
        • Gość: gość Re: Niespodzianka dla Gościa IP: *.kopernet.org 13.05.03, 06:52
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
          > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
          > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
          > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
          > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
          > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
          cyrylicą "Pamiatka
          >
          > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
          O.
          >
          > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
          > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
          Gościu/dyskusji.
          Widzę, że dyskusja nieźle się rozwinęła, nie spodziewałem sie tego. Co do motta
          to bardzo mi sie podoba i jestem za. Pozdrowienia z Tarnowskich Gór.
      • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 16:19
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
        > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
        > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś
        > grekokatolików.

        Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
        dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
        1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
        prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
        Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
        niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
        O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz nazwy,
        świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
        zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji kaplica
        św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
        cerkwi.

        Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
        prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów i
        okolice.
        Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
        miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450 wyznania
        rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu jeszcze
        w 1895 roku była świątynią drewnianą.
        • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:11
          Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
          wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. Brak
          potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu osady
          ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca przed 1889
          rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny istnienia
          podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla
          Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną narodowością/. Pozdrawiam
          • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a POBITNO IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:13
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
            > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
            > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
            > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
            > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
            > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
            > narodowością/. Pozdrawiam

            POBITNO. Z lektury Pęckowskiego "Dzieje miasta Rzeszowa do końca XVIII wieku"
            (Rzeszów 1914, wznowienie -reprint z 2002) i przytaczanych przez niego
            dokumentów z XIV i XV wieku wyraźnie widać, że dzisiejszą nazwę ta dzielnica
            zawdzięcza prawdopodobnie bitwie (str. np. 9, 51, 52) stoczonej tu przez
            Konfederatów Barskich 13. sierpnia 1769 roku (zresztą usytuowanie osady nad
            rzeką blisko miasta sprzyjało temu, że stawała się terenem walk, ostatnio w
            czasie wyzwalania Rzeszowa przez Armię Czerwoną i oddziały Armii Krajowej w
            sierpniu 1944 roku.) Pierwotnie było Powitna, Powietna, podajesz też Powirchna,
            a spotkałem się też gdzieś z "Powiethna". Nie znam wcale języka ukraińskiego,
            słabo rosyjski i nie jestem etymologiem, ale zdaje się że zagadka pochodzenia
            źródłosłowu każdej z tych nazw, bazując na języku polskim albo rosyjskim nie
            jest aż tak skomplikowana.
            Warto chyba się cofnąć to tego, o czym sam wspominasz. Pisze Pęckowski na str.2
            i 3 "Dziejów..." z 1914 roku, że teren Rusi Czerwonej, należący raz do Polski,
            raz do Rusi Kijowskiej, przechodził z rąk do rąk. Rzeczywiście, zaglądając np.
            do atlasu historycznego mamy te tereny ujęte jako należące prawie pod Lwów do
            Mieszka I przed 981 rokiem, potem utracone, potem znów przyłączone do Polski,
            bo ujęte w granice Państwa Polskiego z 1025 roku i potem, pod koniec XI wieku,
            za czasów Władysława Hermana, znów należące do Księstwa Halickiego, aż po czasy
            Kazimierza Wielkiego, który przyłączył je ostatecznie do Polski ok. roku 1340,
            chyba nawet na zasadzie lenna (niech mnie historycy poprawią ewentualnie)
            książąt ruskich składanego polskiemu królowi jako ich władcy. Z tych czasów i z
            okresu poprzedzajacego przyłączenie, mamy granicę państwową, a potem należącej
            już do Polski Rusi Czerwonej, przebiegającą nieco na południowy zachód od
            zaznaczanego już na mapach Rzeszowa, co znaczyłoby, ze nie tylko Pobitno, ale i
            cały przedlokacyjny, lewobrzeżny Rzeszów ze Staromieściem, Ruską Wsią i nawet
            Świlczą, Głogowem Młp i Sokołowem Młp. należały w tym czasie do Rusi Halicko-
            Włodzimierskiej (potem Czerwonej), a przebieg granicy państwowej przed
            przyłączeniem Rusi Czerwonej do Polski, w rejonie załomów Wisłoka wskazuje na
            Czudec jako potencjalną strażnicę graniczną. Ale wcześniej, bo w wieku XI
            jest też przebieg granic Polski z czasów Kazimierza Odnowiciela z roku ok.1040
            i Rusi Kijowskiej za Jarosława Mądrego. Tu granica biegnie bardziej na wschód
            i przecina z południa na północ Wisłok właśnie przed załomem, w którym rzeka
            zmienia bieg w kierunku wschodnim tuż powyżej Rzeszowa. To by mogło znaczyć, że
            w tym czasie pierwotny Rzeszów, być może położony na obecnym rynkowym wzgórzu,
            a może na terenach zwanych potem Staromieściem, jak i również okoliczne osady,
            mogły pełnić funkcje osad granicznych. Pęckowski pisze, ze przynależność
            Rzeszowa do leżącej już w Polsce Rusi Czerwonej ustaliła się najwcześniej na
            zjeździe księcia Daniela "z Bolesławem V. W Tarnowie ok.1262 roku. Tam, o ile
            się zdaje, określono granice Małopolski i Rusi, Rzeszów zaś i Czudec miały
            stanowić jakoby graniczne twierdze między obu państwami." Pęckowski w
            przypisach podaje źródło: Ilnickij "Starodawnyje hałyckije horody" Lwow 1860
            oraz "Szaranewycz "Istoryja hałycko-wołodymirskoj Rusy", Lwow 1865.

            Jeśli tak, to nazwę dzisiejszego Pobitnego można próbować ustalać:
            POWITNA albo POWIETNA - dość prosto od słowiańskiego "powitać". Gród na granicy
            mógł więc "witać" przybysza tuż za rzeką w innym państwie, od
            polskiego "powitać" - stąd Powitna, albo od słowa pokrewnego
            rosyjskimu "priwietit' " - przywitać, być może istniejącego kiedyś tak jak do
            dziś w polskim w dwóch formach: PRZYwitać lub POwitać (stąd by była POwietna).
            Interesujące może być też porównanie do rosyjskiego "witat' " tj. unosić się ku
            górze, krążyć, albo do rosyjskiego wyrazu "wieth", który oznacza "zniszczony,
            rozpadający się, zmurszały", więc w kontekście Pobitnego jako miejsca
            powtarzajacych się walk "Powiethna" może oznaczać np. teren zniszczonego,
            opuszczonego grodu, pobojowiska, zupełnie podobnie jak w polskim
            przekształciliśmy nazwę tej osady do formy "Pobitno".

            Dodatkowo przecież mamy tam ni to wzgórze, ni to kopiec, ni to kurhan i z tego
            co wiem w ogóle porządnie, jeśli nie wcale, nie przebadane archeologicznie,
            zresztą jak całe Pobitno, nie mówiąc już o jakimś jego sensownym
            zagospodarowaniu na wzór kopców w innych miastach jako atrakcyjnego miejsca w
            Rzeszowie. Może badania archeologiczne to pole do popisu dla istniejącego od
            niedawna wydziału archeologii rzeszowskiego uniwersytetu?

            Od tego wzgórza, albo w ogóle od pagórkowatego wyniesienia osady może też
            pochodzić kolejna, słowiańsko-ruska pewnie nazwa POWIRCHNA, czyli
            od "wirch", "wierch" (np. Kasprowy Wierch), "wierzch", coś położone na wzgórzu,
            szczycie , wierzchołku. W języku rosyjskim mamy: "wierchnyj" - górny
            albo "wierchowoj" - jedno ze znaczeń jako "położony w górze rzeki",
            mamy "powierch" jako przyimek "znajdować się na kimś, na czymś",
            albo "powierchu" znaczy "u góry, z wierzchu".
            Szkoda, że nie zauważyłem, zeby zajął się tym profesjonalnie jakiś
            językoznawca, najlepiej pewnie gdyby znalazł sięjakiś chętny do wyjaśnienia
            tego ukrainista.

            Jak widać jednak jest w czym wybierać.

            Co do cerkwi na Pobitnem, to opierałem się na książkach dra Malczewskiego o
            których piszę po sąsiedzku. Mimo jak piszesz braku potwierdzenia
            archeologicznego (porządnych badań chyba nawet nie było) istnienia cerkwi w
            Pobitnem, Malczewski powołując się na "Akta Grodzkie i Ziemskie z czasów
            Rzeczypospolitej Polskiej" z "Archiwum Bernardyńskiego we Lwowie" tom XVII,
            Lwów 1870-1906 pisze, że według wzmianek pisanych z końca XV wieku "popi mieli
            swoje siedziby w Zalesiu i Powiethnej" jeszcze w 1499 roku. Stamtąd też
            pochodzą przytoczone przeze mnie nazwy, tj. pojawiajace się zresztą bodaj też u
            Pęckowskiego "Popowy Staw" i "Popowe Jezioro" na Staromieściu. Fakt istnienia
            siedziby popa w Pobitnem potwierdza chociażby to, że mniejsza sąsiednia Malawa
            płaciła dużo większą taksę na parafię rzymskokatolicką w Rzeszowie (do której
            obie wsie należały) niż Pobitno. Pobitno płaciło, według danych Archiwum
            Diecezji Przemyskiej na początku XV wieku tylko 16 groszy taksy, zaś Malawa
            płaciła 2 grzywny, 15 groszy i 4 denary.
          • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:16
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
            > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
            > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
            > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
            > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
            > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
            > narodowością/. Pozdrawiam

            RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
            kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
            mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
            osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
            osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
            wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
            enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
            potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
            nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
            niedawno.

            Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
            na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego za "Liber
            conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
            Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie w
            latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54). W
            nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
            dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
            okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
            przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
            Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
            przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
            płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
            zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub unickich.

            Pozdrawiam.

            • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.kopernet.org 19.05.03, 18:41
              Gość portalu: Elekon napisał(a):

              > Gość portalu: Piotr napisał(a):
              >
              > > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
              > > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
              >
              > > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miej
              > scu
              > > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
              >
              > > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykal
              > ny
              > > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
              > > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
              > > narodowością/. Pozdrawiam
              >
              > RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
              > kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
              > mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
              > osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
              > istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
              > osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
              > wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
              > enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
              > potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
              > nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
              > niedawno.
              >
              > Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
              > na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego
              za "Liber
              >
              > conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
              > Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie
              w
              >
              > latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54).
              W
              >
              > nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
              > dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
              > okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
              > przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
              > Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
              > przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
              > płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
              > zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub
              unickich.
              >
              > Pozdrawiam.
              >
              Twoje argumenty wydają mi sie przekonywujące. Z drugiej strony skoro Ruska Wieś
              była zamieszkała przez ludność prawosławną to dlaczego w czasach nowożytnych
              tzn. w XVIII, XIX wieku mieszkali tam sami rzymokatolicy? Przecież w takiej
              Drabiniance czy Matysówce przetrwały do czasów nowozytnych nawet niewielkie
              grupy ludności ruskiej. Wracając jeszcze do nazwy Ruska Wieś to w moich
              stronach dokładnie niedaleko Lublińca na Górnym Śląsku znajduje się wieś
              Rusinowice. Sa to tereny oddalone ładnych parę kilometrów od najbliższego
              ruskiego osadnictwa, które znajdowało sie właśnie pod Rzeszowem.
            • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie a RUSKA WIEŚ IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:57
              Brawo, brawo z drobnym ale ... J.Motylewicz w dziejach rzeszowa str.226 / też
              wcześniejsze i dalej/ pisze :"natomiast przekazana w tradycji wiadomość o
              istnieniu na pograniczu Ruskiej wsi cerkwi, w miejscu pozniejszego kościoła
              Jana Chciciela, nie znalazła do tej pory potwierdzenia żródlowego. w wieku XVII
              spotykamy Rusinów w mieście tylko sporadycznie Była to już ludność osiadła tu w
              wyniku naturalnego ruchu ludności."
              Jeszcze raz przepraszam za brzydką insynuację - prowokację.
              Ps Mój znajomy czytając naszą dyskusję powiedział ; boję się,że na Białej
              prędzej znajdziesz fermę strusi/a jest, jest/ niż jakiegoś unitę .
              Pozdrawiam
        • Gość: Piotr Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:12
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Gość portalu: gość napisał(a):
          >
          > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
          > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
          >
          > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakich
          > ś
          > > grekokatolików.
          >
          > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
          > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
          > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
          > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
          > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
          > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
          > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
          nazwy,
          > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
          > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
          kaplica
          >
          > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
          > cerkwi.
          >
          > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
          > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów
          i
          >
          > okolice.
          > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
          > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
          wyznania
          >
          > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
          jeszcze
          >
          > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

          Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
          1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
          cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
          1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
          24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
          teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
          wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
          Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
          wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
          zaliczam - smutne
          • Gość: gość Re: Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:06
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: gość napisał(a):
            > >
            > > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie ta
            > m
            > > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna
            > było
            > >
            > > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie j
            > akich
            > > ś
            > > > grekokatolików.
            > >
            > > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejsze
            > j
            > > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcz
            > e w
            > > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
            > > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
            > > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardz
            > o
            > > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
            > > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
            > nazwy,
            > > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia sta
            > wu
            > > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
            > kaplica
            > >
            > > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
            > > cerkwi.
            > >
            > > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszcz
            > one
            > > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzes
            > zów
            > i
            > >
            > > okolice.
            > > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
            > > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
            > wyznania
            > >
            > > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
            > jeszcze
            > >
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
            z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
            z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
            szacują
            > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
            > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
            nich
            >
            > zaliczam - smutne
            A to ci niespodzianka. Wreszcie dowiedziałem sie ilu grekokatolików uniknęło
            wysiedlenia i pozostali po wojnie w Rzeszowie. z tego co piszesz wynika, że
            większość grekokatolików pozostała na miejscu zmieniając tylko obrządek. Może
            sie mylę ale biorąc pod uwage ich daleko posuniętą polonizację i latynizację
            nie było to chyba trudne. Jeśli chodzi o byłą cerkiew w Zalesiu mam pytanie
            dotyczące jej architektury. Czy posiada ona wyraźny charakter bizantyjski, czy
            gdybym przyjechał do Zalesia to od razu bym sie zorientował, że to była
            cerkiew, czy też jej architektura jest zbliżona do wzorów łacińskich np.
            Katedra św Jura we Lwowie jest moim zdaniem bardzo zbliżona pod wzgledem
            wyglądu do kościołów rzymskokatolickich. Mam też drugie pytanie, czy książkę
            ks. Malaka o parafii Słocina można gdzieś kupić?
        • Gość: Piotr Pan Elkon się myli - mistyfikacja? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:20
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Co do Zalesia,
          > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

          Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
          1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
          cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
          1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
          24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
          teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
          wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
          Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
          wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
          zaliczam - smutne
          • Gość: Elekon Re: Pan Elekon się nie myli IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 23:28
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Co do Zalesia,
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
            z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
            z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
            > szacują teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945
            > roku wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek
            > łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
            > nich zaliczam - smutne.

            Swoje dane opieram na literaturze o Rzeszowie specjalistów (w razie czego służę
            źródłem), a nie na opowiadaniach jednego księdza i jednej babci grekokatoliczki.
            Więcej pokory Piotrze i mniej pochopnych podsumowań. Nie jesteś pępkiem swiata,
            mimo, że masz ukraińskich przodków.



              • Gość: Elekon Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 14:58
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi
                > W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy
                > Skłaniam łeb w pokorze
                > Zarzut podtrzymuję

                Sorry, ale mam trochę pracy, a jak mam już coś pisać, to chciałbym żeby wyszło
                ciekawie i w miarę rzetelnie. Postaram się coś napisać, bo z różnych
                szczątkowych informacji, jakie znalazłem, wyłania się dość ciekawa historia,
                chyba za mało nam Rzeszowianom znana.

                Co do Twojegó głwonego zarzutu, to informacje o istnieniu jeszcze w roku 1895
                starej drewnianej cerkwi mam z dwóch książek-broszur dra Jana Malczewskiego,
                autora wielu studiów o historii Rzeszowa i jego starej architekturze:
                1. "Dzielnice Rzeszowa", Rzeszów 1989 oraz "Zabytki architektury sakralnej
                Rzeszowa", Rzeszów, 1992.

                Sam fakt istnienia przez pewien czas starej obok nowej cerkwi nie wydaje się
                wcale dziwny, znamy to przecież dobrze w wielu innych sytuacji, np. budowy
                nowego kościoła obok starego, choć rzeczywiście niektóre źródła podają, że
                cerkiew drewniana "przetrwała do 1889 roku", choć nie wiadomo dokładnie czy
                oznacza to datę końca jej funkcjonowania do celów kultu, czy fizycznego
                istnienia.

                Pozdrawiam


                • Gość: Piotr Re: Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 19:16
                  Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego Inwentarza
                  cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano tu cerkiew
                  drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w roku 1793. Ta
                  cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z licho wypalonych
                  cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w kształcie krzyża, z jedną
                  kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za staraniem gr. kat. proboszcza ks.
                  Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze składek w całej Galicji. cerkiew
                  konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej następuje opis wymiarów i wyposażenia
                  oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu można
                  dyskutować np co stylu budowli etc
                  Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
                  Serdecznie pozdrawiam
                  • Gość: Elekon Re: Trochę cierpliwości IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 23:51
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego
                    > Inwentarza cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano
                    > tu cerkiew drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w
                    > roku 1793. Ta cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z
                    > licho wypalonych cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w
                    > kształcie krzyża, z jedną kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za
                    > staraniem gr. kat. proboszcza ks. Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze
                    > składek w całej Galicji. cerkiew konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej
                    > następuje opis wymiarów i wyposażenia
                    > oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu
                    > można dyskutować np co stylu budowli etc
                    > Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
                    > Serdecznie pozdrawiam

                    No cóż, przyznam, ze się trochę odgryzłem z tym księdzem. Ale ksiądz księdzu
                    też nierówny ;).
                    Coś tam stukam na boku na temat cerkwi na Zalesiu Gościowi ze Śląska, ale
                    jeszcze nie gotowe, czasowo też krucho, bo nie ma opracowań, w których byłoby
                    to wszystko zebrane w całość i trzeba łowić niemal pojedyncze zdania. Nasz
                    Gość, jeśli mocno interesuje się historią powinien poważnie zastanowić się nad
                    porządną kwerendą w rzeszowskich bibliotekach (Uniwersytecka, Wojewódzka)i w
                    archiwum państwowym w Rzeszowie. Można to chyba połączyć z wakacyjną eskapadą
                    np. Ale coś na pewno napiszę, bo temat wciąga i szczerze mówiąc wciągnął i
                    mnie, i dużo nowych, ciekawych faktów o tym, co przecież od lat "o rzut
                    beretem", dotarło do mojej świadomości.

                    No właśnie, co do podanego stylu architektonicznego tej budowli to ja bym też
                    dyskutował.
                    Proponuję więc, jak w tytule, trochę cierpliwości, a na pewno tu jeszcze zajrzę
                    i pogadamy. Jest o czym.

                    Pozdrawiam również.
                    • Gość: gość Re: Trochę cierpliwości IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:33
                      Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
                      tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
                      ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
                      że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.
                      • ares19 Re: Trochę cierpliwości 10.09.08, 16:28
                        Gość portalu: gość napisał:

                        > Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
                        > tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
                        > ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
                        > że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.

                        będzie rekord p[ostów czy nie ??
          • ares19 ze socond troll attack 10.09.08, 16:21
            Gość portalu: Piotr napisał:

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Co do Zalesia,
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
            > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
            > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
            >
            > zaliczam - smutne
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:01
        Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
        zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
        drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei w
        rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
        grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
        Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
        okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i 17
        prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
        Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
        korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
        była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet planowane
        msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
        Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
        Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna cerkiew/
        po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
        • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:47
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
          > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
          > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
          w
          >
          > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
          > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
          > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
          > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
          17
          Drobna poprawka : 20725 katolikow, 385 grekokatolików,12 841 mojżeszoego
          wyznania ,17 prawosławnych,37 ewangelików. Przpraszam pisałem z pamięci teraz
          cytuję za Z.Wojcikiem Z dziejów Rz. 1935-1939
          >
          > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
          > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
          > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
          > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
          planowane
          >
          > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
          > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
          > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
          cerkiew/
          > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
          • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 18:00
            Widzę Piotrze, że wykonałeś kawał dobrej robory, a temat chyba cie wciągnął.
            Cieszy mnie to, że mozna z kimś podyskutować na tematy związane z historią i na
            chwilę się oderwać od coraz bardziej zwariowanego świata. Poza tym uważam że
            warto znać swoje korzenie a także znać historię swojego miasta i regionu.
            Pozdrawiam Rzeszów z deszczowych Tarnowskich Gór.
            • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 21:26
              Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
              Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
              Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
              Pozdrawiam.
              Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
              miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na rowerze
              Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
              Dobranoc
              • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 14.05.03, 21:57
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
                > Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
                > Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
                > Pozdrawiam.
                > Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
                > miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na
                rowerze
                > Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
                > Dobranoc
                Nudź chłopie jak najdłużej! Jeśli nie masz nic przeciwko temu to zadam ci
                jeszcze parę pytań ale już nie dzisiaj. Idę spać. Dobranoc.
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:22
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
          > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
          > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
          w
          >
          > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
          > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
          > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
          > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
          17
          >
          > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
          > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
          > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
          > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
          planowane
          >
          > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
          > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
          > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
          cerkiew/
          > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
          Widzę Piotrze, że zgromadziłeś potężną wiedzę na temat rzeszowskich
          grekokatolików. Przyjmij moje gratulacje. Bardzo dużo się dzisiaj ciekawego
          dowiedziałem. Nie wiem natomiast czy znasz wyniki pierwszego spisu ludności
          Galicji przeprowadzonego przez Austriaków w roku 1785. Spis ten określał ilość
          mieszkańców i wyznanie każdej miejscowości. Informacji na ten temat udzielali
          nie sami mieszkańcy ale proboszczowie poszczególnych parafii. Wyniki spisu są
          zamieszczone w książce Zdzisława Budzyńskiego "Ludność pogranicza polsko-
          ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku" I tak według danych spisowych Białą
          miało zamieszkiwać w tym czasie 200 rzymokatolików i 390 grekokatolików,
          Zalesie 180 rzymokatolików i 190 grekokatolików, Matysówkę 300 rzymokatolików i
          55 grekokatolików. W pozostałych miejscowościach spis nie notuje grekokatolików
          choć myślę, że na pewno mieszkali w Rzeszowie czy Drabiniance ale pewno było
          ich tak niewielu, że proboszcz grekokatolicki z Zalesia ich nie wymienił. Przy
          okazji mam do ciebie Piotrze kilka pytań. Po pierwsze czy orientujesz się może
          w ilości małżeństw mieszanych pomiędzy grekokatolikami a łacinnikami w okresie
          międzywojennym? Po drugie czy masz jakieś informacje na temat zmiany obrządku z
          grekokatolickiego na rzymskokatolicki w okresie międzywojennym a może i
          wcześniejszym? Myślę, że takie zjawisko istniało. Wiem, że np. w Przemyślu w
          latach 1918-1939 aż 1118 osób porzuciło Cerkiew Greckokatolicką i przeszło do
          Kościoła Rzymskokatolickiego. Po trzecie, czy wiesz może ilu mieszkańców
          liczyły Biała, Zalesie, Matysówka i Drabinianka w roku 1939? I wreszcie
          ostatnie pytanie czy posiadasz jakieś informacje na temat wcześniejszej
          obecności grekokatolików czy może wcześniej prawosławnych w innych
          miejscowościach koło Rzeszowa? Jeszcze raz serdeczne dzięki za wszelkie
          informacje i pozdrawiam.
            • Gość: Piotr Dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 17:40
              Witam.
              danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
              może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
              wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
              treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej podpisani
              Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
              matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
              -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
              małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
              chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
              -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
              świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
              uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
              -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
              Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
              polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
              według pezpisów kościoła swego obrządku...."
              Co do statystyki : cytuję
              "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich tylko
              650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
              grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było grek.
              kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
              wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -1437,
              w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
              Tyle ksiądz Malak.
              To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
              Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do tach
              miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
              Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
              miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
              względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50 km.szczerze
              mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
              wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
              magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
              przemyskim.
              • Gość: gość Re: Dla Gościa IP: *.kopernet.org 15.05.03, 18:50
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Witam.
                > danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
                > może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
                > wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
                > treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej
                podpisani
                >
                > Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
                > matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
                > -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
                > małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
                > chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
                > -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
                > świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
                > uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
                > -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
                > Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
                > polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
                > według pezpisów kościoła swego obrządku...."
                > Co do statystyki : cytuję
                > "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich
                tylko
                >
                > 650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
                > grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było
                grek.
                > kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
                > wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -
                1437,
                > w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
                > Tyle ksiądz Malak.
                > To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
                > Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do
                tach
                > miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
                > Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
                > miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
                > względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50
                km.szczerze
                >
                > mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
                > wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
                > magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
                > przemyskim.
                Dzieki za ciekawe informacje. Intersuje mnie nie tylko statystyka choć mogło
                powstać takie wrażenie a magistrem na szczęście jestem już od roku. Pozdrawiam.
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 02:08
      Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
      jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
      znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
      słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
      ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
      starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
      wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
      W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
      wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
      już nie żyje.
      • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 18.05.03, 10:24
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
        > jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
        > znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
        > słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
        > ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
        > starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
        > wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
        > W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
        > wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
        > już nie żyje.
        Dzięki January za ciekawe informacje. Dzięki tobie, Elekonowi no i przede
        wszystkim Piotrowi moja wiedza na temat rzeszowskich grekokatolików ogromnie
        wzrosła. Gdyby udało ci się zdobyć jeszcze jakieś ciekawe informacje to napisz.
        Dla mnie osobiście najbardziej interesujące jest odtworzenie świadomości
        narodowej tych ludzi. Wiem, że ludzie wysiedleni na Ukrainę często znacznie się
        różnili od miejscowych Ukraińców i często byli przez nich nazywani Polakami. Z
        tego też powodu tzn. nieprzystosowania do nowego miejsca zamieszkania i
        uświadomienia sobie silnych związków z polskością całkiem sporo osób po 1956
        roku wróciło do Polski, z tym, że przeważnie wyjeżdżali oni na tzw. ziemie
        odzyskane. Piszę o tym dlatego ponieważ osobiście bardzo dobrze znam jednego
        pana, mieszkańca jednej z wiosek pod Jarosławiem, który był grekokatolikiem i w
        czasie wojny automatycznie przyznano mu ukraińska kenkartę choc on czuł sie
        raczej Polakiem i w ogóle nie znał języka ukraińskiego. Zresztą z tego co mi
        mówił w jego wiosce wszyscy grekokatolicy mówili tylko po polsku i w Cerkwi
        nabożeństwa też były po polsku. W 1945 roku został on wysiedlony wraz z rodziną
        (żona była rzymokatoliczką) w okolice Odessy. Czuł sie tam jednak bardzo
        nieswojo a miejscowi powszechnie uważali ich za Polaków. W 1957 roku pojawiła
        sie jednak możliwość powrotu do kraju, mój znajomy pojechał do konsalatu zdaje
        się w Kijowie i podając się za Polaka wrócił wraz z rodzina do kraju z tym, ze
        nie do rodzinnej miejscowości a do Gliwic. Nie wynikało to z jego woli tylko
        taki dostał nakaz, zresztą w rodzinnej wiosce i tak nie bylo do czego wracać.
        Dzisiaj ten pan jest stuprocentowym Polakiem do tego stopnia, że w ostatnich
        wyborach głosował na Ligę Polskich Rodzin, a o Ukraińcach wypowiada sie bardzo
        nieprzychylnie. Myślę, że przeżycia mieszkańców Białej czy Zalesia w Biłce
        Szlacheckiej mogły być podobne. Pozdrawiam.
        • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.05.03, 20:07
          Przepraszam - to znowu ja.
          Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza po
          wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
          ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej świątyni.
          Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
          dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
          na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat. ale
          inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
          Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
          U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
          schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
          bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
          latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
          ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
          przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
          legalnie , bo nie mógł.
          Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
          wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..". I
          naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
          orszak drobnymi ale kamykami.
          Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
          50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
          drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
          Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
          przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
          Pozdrawiam
          • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 18.05.03, 20:36
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Przepraszam - to znowu ja.
            > Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza
            po
            >
            > wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
            > ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej
            świątyni.
            > Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
            > dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
            > na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat.
            ale
            > inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
            > Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
            > U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
            > schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
            > bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
            > latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
            > ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
            > przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
            > legalnie , bo nie mógł.
            > Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
            > wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..".
            I
            > naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
            > orszak drobnymi ale kamykami.
            > Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
            > 50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
            > drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
            > Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
            > przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
            > Pozdrawiam
            Fajnie, że się odezwałeś Piotrze i znowu coś ciekawego napisałeś. Ja też cię
            pozdrawiam.
    • keson1 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 19.05.03, 08:23
      Podobno grekokatolicy mieszkali też w Hadlach Szklarskich i Hadlach
      Kańczuckich. Słyszałem o tym od kolegi więc nie jestem tego pewien na sto
      procent. Czy mieszkają tam do dzisiaj tego nie wiem.
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:38
        Z pewnoscią byli oni w H.Szklar.i Kańczudze , Krzeczowicach/ z okol. wsiami/,
        Manasterzu. Hadle -W 1938 415 grek kat. na 1260 mieszk. Jest
        zachowana /b.zadbana/ cerkiew - teraz kosciól, 2 kapliczki. Dolina gorska łaczy
        je z Tarnawką- fajna trasa rowerowa.
        Tak ogólnie w pobl. Rzesz. to byli oni na linii Leżajsk - przeworsk - Jawornik -
        Dynów no i oczyw. na wschód i południe.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość Re: Głupie pytanie IP: *.kopernet.org 19.05.03, 20:03
          Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
          interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
          Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
          ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
          od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
          mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
          sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
          grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
          powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
          imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.
          • Gość: Piotr Re: Głupie pytanie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:12
            Pytanie wcale zasadne. Wybór z "Historii parafii ..." Zalesie: napisy grobowe
            Krystyna i Antonii Soltykiewicz,Jędrzej Michałek - diak cerkwi
            zm.17.05.1883,Julian Hanasiewicz - pleban grkkat. 1806-1881,przedostatni
            proboszcz Iwan Kamińskyj/napis grobowy cyrylicą - grób przy cerkwi/. Ostatni
            administrator parafii ks. Aleksander Holinka, Nikita ŚWIAROWSKI -fundator
            kaplicy cerkiewnej w Xvii w.Ponoć wszystkie napisy grobowe parafian grk.
            kat. "są pisane literami łacińskimi w języku polskim".
            Pozdrawiam - czekamy na głosy potomków mieszkańcow.January mówil o soltysie,
            ktory wrócil z wygnania
          • ares19 Re: Głupie pytanie 10.09.08, 16:30
            Gość portalu: gość napisał:

            > Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
            > interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
            > Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
            > ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
            > od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
            > mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
            > sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
            > grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
            > powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
            > imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.

            jeśli ktoś się nazywa Dupa to pewno woląłby Apud
    • dareczek72 Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 20.05.03, 12:16
      Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
      strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
      grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie razem
      pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych konfliktów.
      Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie przystąpiły
      do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między innymi na tym, że
      aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić obrządek na łaciński.
      I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci zamieszkałych
      na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
      przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
      szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak wyglądało
      to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały nacjonalizm obu stron
      wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
      że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
      czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:59
        W całej dyskusji do wyjasnienia tej sprawy zmierzamy.
        Zostały osoby które przeszły na katolicyzm /oczywiście z racji wieku
        większość /wszyscy ?/wymarła.
        Wyznanie unickie od wojny było zdelegalizowane- w cccp wręcz eksterminowane-
        niszczone fizycznie. Na ukrainie i u nas na terenach na wsch. od Jarosławia i
        beskidzie /a także pomorzu i tzw. ziem. odzyskanych/się odradza. u nas ma swego
        patriarchę - /bym nie pomylił tytułu/ abp Martyniuka /poprawcie ew.
        pomyłkę/Piękne cerkwie w Przemyślu i Jaroslawiu. No i na całej Łemkowynie.
        Pozdrawiam
        Ps Namawiam do lekturu wcześniejszych głosów Elkona, Januarego no i może mojego
      • Gość: Elekon Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 23:03
        dareczek72 napisał:

        > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
        > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
        > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
        > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
        > konfliktów.
        > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
        > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
        > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
        > obrządek na łaciński.

        Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i rozwój
        nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
        unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
        wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej Ukraińców
        i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
        ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
        Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
        grubymi nićmi szytej stronniczości.

        Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
        przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
        to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw po
        imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
        podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
        dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
        przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.

        I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
        1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
        przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
        jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
        Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
        podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
        W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
        kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
        asytstował pop.

        Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły. Przepraszam
        za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
        wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
        myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
        jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
        mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.

        Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
        jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.


        > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
        > zamieszkałych
        > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
        > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
        > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
        > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
        > nacjonalizm obu stron
        > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
        > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
        > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
        • Gość: gość Re: do Elekona IP: *.kopernet.org 21.05.03, 07:58
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > dareczek72 napisał:
          >
          > > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie
          > ze
          > > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
          > > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
          > > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
          > > konfliktów.
          > > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
          > > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
          > > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
          >
          > > obrządek na łaciński.
          >
          > Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i
          rozwój
          > nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
          > unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
          > wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej
          Ukraińców
          > i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
          > ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
          > Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
          > grubymi nićmi szytej stronniczości.
          >
          > Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
          > przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
          > to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw
          po
          >
          > imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
          > podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
          > dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
          > przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.
          >
          > I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
          > 1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
          > przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
          > jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
          > Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
          > podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
          > W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
          > kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
          > asytstował pop.
          >
          > Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły.
          Przepraszam
          >
          > za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
          > wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
          > myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
          > jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
          > mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.
          >
          > Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
          > jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.
          >
          >
          > > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
          > > zamieszkałych
          > > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
          >
          > > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcj
          > e w
          > > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
          > > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
          > > nacjonalizm obu stron
          > > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myś
          > lę,
          > > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytan
          > ie
          > > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam
          > .
          Myślę, że Dareczek rzeczywiście troche się zagolopował. Moim zdaniem za
          konflikt polsko-ukraiński były odpowiedzialne oba narody. Było to po prostu
          zderzenie dwóch narodów, dwóch nacjonalizmów które rościły sobie prawo do tych
          samych terenów i jakikolwiek kompromis był tutaj niemozliwy. Ja również uważam
          podobnie jak ty, że obarczanie całą odpowiedzialnością Polaków za ten konflikt
          jest nieuczciwe. Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
          nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
          że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
          każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
          dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
          jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
          Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
          drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
          Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
          więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
          a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
          tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
          skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
          Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
          • Gość: Piotr A więc Panowie do roboty IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 17:33
            Ja bym podziekował Elkonowi za otwarcie się i Gościowi za poglad na sprawę
            nacjonalizmów - w pełni go podzielam.
            Dla Goscia ciekawostka - na Zalesiu działało Towarzystwo Proświta, organizacja
            ukrainofilska, z siedzibą we Lwowie, zakładająca czytelnie, patronująca
            spóldzielczości ukraińskiej. Mieściło się w niskim, długim budynku naprzeciw
            cerkwi. Niestety został wyburzony gdzieś w latach 90 tych. na jego miejscu
            powstaly dwa, nowoczesne budynki parafialne. Ich uroda - kwiestia gustu.
            Przebudowa otoczenia dała jednak ładny widok na cerkiew z przebiegającej dolem
            ulicy.
            Drugi temat : w dziejach Rzeszowa /t.2/ znalazłem ciekawy artykuł na temat
            parafii, autorstwa szanownego profesora ŚWIEBODY -rzeszowiacy wiedzą o kim
            mowię.
            Jest tam sporo o obchodach świąt religijnych,świątecznych zwyczajach
            ludowych,malzeństwach mieszanych /ale Gościu bez statystki- czy demografii/a
            nawet o konfliktach katolickiej"kawalerki" z Budziwoja z grek. kat.kawalerami z
            Zalesia startującymi do piękności budziwojskich
            jak będzie zainteresowanie pocytuję.
            Ps muszę wrocić do wątku Dareczka typu religia - prac/kuzyni z Kleparowa/Oto
            jakiś czas temu mialem w ręce świadectwo moralności - dokument,który
            przedkladał Polak - ślusarz z podrzeszowskiej wsi starający się w latach 30
            tych o pracę w rzeszowskiej fabryce.W druku wykazywano wyznanie i brak
            zastrzeżeń co do "prowadzenia się"-nie pamiętam dobrze ale byl chyba podpisany
            przez "wójta i plebana"
            Pozdrawiam
          • ares19 łery interested 10.09.08, 16:23
            Gość portalu: gość napisał:

            Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
            > nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
            >
            > że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
            > każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
            > dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
            > jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
            > Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
            > drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
            > Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
            > więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
            >
            > a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
            > tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
            > skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
            > Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
    • Gość: gość Re: Warto przeczytać IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:29
      Kijow
      Tygodnik "Ukrajinśke Słowo" z 15.05.03. zamieścił relację M.Strichy z polsko -
      ukraińskiego forum dziennikarskiego w Ostrogu, poświęconego 60 rocznicy
      tragedii wołyńskiej; tytuł artykułu: "Niesymetryczność
      Wołynia": "...Najbardziej zapamiętałem dwa ostre pytania, jakie padły podczas
      dyskusji. Pierwsze postawił siwy weteran UPA, który (...) opowiedział, jak w
      czasach stalinowskich, zesłany wraz z innymi członkami UPA do obozu na Kołymie,
      gdzie więziony był wraz z żołnierzami AK, trzymał się razem z Polakami, śpiewał
      te same, co oni, pieśni. "Komu więc potrzebne było, by poróżnić nas właśnie
      dziś, po 60 latach?" - pytał. Drugie pytanie padło z ust polskiego
      intelektualisty, który wiele robi na rzecz porozumienia polsko -
      ukraińskiego: "My, Polacy, jednoznacznie potępiliśmy akcję "Wisła". Dziś
      jesteśmy - praktycznie - jedynymi adwokatami Ukrainy wobec Europy i nie jest to
      dla nas wcale proste, ponieważ nastroje społeczne w Polsce są bardzo różne.
      Dlaczego więc Ukraińcy nie chcą zrobić choćby jednego kroku w naszą stronę i
      poprosić o wybaczenie za te straszliwe wydarzenia, jakie miały miejsce na
      Wołyniu?". Odpowiedź na oba te pytania - pomimo ich pozornej prostoty - wcale
      nie jest łatwa. Akcję "Wisła" realizowały polskie oddziały wojskowe wykonujące
      rozkazy polskiego komunistycznego rządu. Świadomie podkreślam: komunistycznego -
      ponieważ ta właśnie okoliczność w istotny sposób ułatwiła zatwierdzenie w roku
      1990 rezolucji w tej sprawie przez Senat, w którym zasiadali prawie wyłącznie
      działacze antykomunistycznej "Solidarności". Zresztą, nie wszystko układało się
      tak prosto: mimo wysiłków podejmowanych przez posłów mniejszości ukraińskiej -
      Włodzimierza Mokrego i Mirosława Czecha, pomimo poparcia ze strony posłów UW,
      Sejm nie uchwalił analogicznej rezolucji. Naprawiło sytuację oświadczenie
      prezydenta Kwaśniewskiego, który w roku 1997 jednoznacznie potępił działalność
      władz polskich sprzed półwiecza. Ale - podkreślam - Aleksander Kwaśniewski
      poprosił o wybaczenie jako prawny spadkobierca tamtej władzy, która w roku 1947
      zastosowała zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców, obywateli
      polskich. Natomiast mordy na Wołyniu w roku 1943 popełnione zostały nie przez
      wojska niezależnej Ukrainy (jaka wówczas przecież nie istniała); nie dokonała
      ich również UPA jako zorganizowana struktura - ponieważ antypolskie akcje
      jednoznacznie potępili "melnikowcy", zaś sam organizator UPA, Taras Bulba -
      Boroweć odmówił podporządkowania się kierownictwu OUN, oświadczając, co
      następuje: jako rewolucjonista - państwowiec nie mogę podporządkować się
      kierownictwu organizacji, która rozpoczyna budowę państwa od wyniszczania
      mniejszości narodowej. Wreszcie, morderstwa na Wołyniu potępione zostały w
      lutym 1944 przez wielki autorytet dla mieszkańców Ukrainy Zachodniej -
      metropolitę Andrija Szeptyckiego. Również w środowisku "banderowskiej" OUN
      stosunek wobec akcji antypolskich był zróżnicowany. Mimo tego, co utrzymują
      niektórzy polscy historycy, III Konferencja OUN nie uchwaliła decyzji
      o "czystkach etnicznych" na Wołyniu; dowodzą tego dokumenty archiwalne. Co
      więcej, rzeczywisty szef OUN, Mykoła Lebid` (Stepan Bandera siedział wówczas w
      obozie koncentracyjnym) również był temu przeciwny. Zwyciężyło jednak
      stanowisko krajowego zarządu na Wołyniu, z Kłymem Sawurem na czele, (...) który
      faktycznie "pobłogosławił" chłopską żakerię, która rozpowszechniła się bez
      niczyjego rozkazu. Podkreślam - żakerię, wywołaną nie tylko trudną sytuacją
      związaną z wojną, lecz także całym kompleksem wcześniejszych krzywd na tle
      narodowościowym i socjalnym, uczynionych Ukrainie przez międzywojenną Polskę.
      Jednak 1 września 1944 nawet OUN oficjalnie odcięła się od antypolskich akcji i
      poczęła szukać porozumienia z AK w celu wspólnego przeciwstawienia się nowej -
      już radzieckiej - okupacji. Rozmyślnie wdałem się w te rozważania o charakterze
      czysto historycznym, aby skoncentrować uwagę na problemie: kto ze strony
      ukraińskiej powinien dzisiaj prosić o wybaczenie za masowe mordowanie polskiej
      ludności cywilnej?(...) Państwo (które dotychczas nie uznało UPA za stronę
      walczącą w II wojnie światowej?)?Intelektualiści? Mieszkańcy Wołynia?
      Potomkowie samych kombatantów? Jakikolwiek krok podjęty przez dzisiejsze
      państwo ukraińskie, plasujący się na płaszczyźnie moralnej (o odpowiedzialności
      politycznej - z powodów przedstawionych wyżej - mowy być nie może), nie będzie
      przez Ukraińców przyjęty pozytywnie, ponieważ nasi rodacy świetnie znają
      moralne oblicze kierownictwa państwa, doskonale utrwalone choćby na sławnych
      skądinąd taśmach. Dzisiejsi ukraińscy intelektualiści (...)nie mają
      wystarczających wpływów społecznych, w dodatku zaś nie mają w tej sprawie
      jednolitego stanowiska. Zaś mieszkańcy Wołynia i kombatanci wystarczająco mocno
      obciążeni są pamięcią o nie mniej przerażających morderstwach dokonywanych
      przez Polaków na ukraińskich kobietach, dzieciach i starcach. (...) Wydaje się
      bardzo prawdopodobne, że Leonid Kuczma poprosi Polaków o wybaczenie, (...)
      jednak skutków oczyszczenia moralnego dla społeczeństwa takie oświadczenie z
      pewnością nie przyniesie. Co więcej, jeśli prezydent wypowie tym razem zupełnie
      prawidłowe kwestie, znaczna część społeczeństwa a priori odbierze je z
      naturalną już ostrożnością. Pamiętać jednak należy, że bez względu na cokolwiek
      uroczystości związane z uczczeniem 60 rocznicy tragedii wołyńskiej odbędą się w
      lipcu w Warszawie i brak jakiejkolwiek reakcji ze strony ukraińskiej z całą
      pewnością nie zjedna Ukraińcom większej sympatii ze strony polskich elit
      (statystyczny Polak i bez tego ma dla Ukrainy mało sympatii). Jaka więc powinna
      być reakcja ukraińskiego społeczeństwa - i ze względu na moralność
      chrześcijańską, i ze względu na dalekosiężne perspektywy stosunków ukraińsko -
      polskich? (...) Powinniśmy wykonać naszą część drogi na spotkanie z Polakami.
      Nigdy jednak nie będziemy w stanie wykonać drogi, którą powinni zrobić Polacy.
      Podkreślam to, ponieważ sytuacja polska i ukraińska są w takiej mierze
      asymetryczne, jak asymetryczna jest kwestia odpowiedzialności za Wołyń. Owszem,
      na Ukrainie (nawet za czasów komunistycznych)żaden tekst o wyraźnej
      antypolskiej wymowie (analogiczny do smutnej sławy dzieła Edwarda Prusa "Łuny w
      Bieszczadach") nie znajdował się w oficjalnym obiegu. Jednocześnie jednak
      szkoła średnia wkładała do głów młodych obywateli schemat historyczny,
      zapożyczony jeszcze z czasów imperium: wspólna historia Ukraińców i Polaków, to
      wyłącznie historia ucisku i walki wyzwoleńczej (w znanym imperialno -
      radzieckim wariancie - o zjednoczenie w bratnim narodem rosyjskim). Schemat ten
      (wsparty faktami historycznymi, które rzeczywiście miały miejsce oraz starannie
      dobranymi cytatami z Szewczenki, a pomimo istnienia również innych faktów i
      innych cytatów) po dziś dzień panuje w ksenofobiczno - komunistycznych
      dyskusjach (czego jaskrawym przykładem może być uczony i poeta, Borys Olijnyk).
      Dla zwolenników takiego postawienia sprawy Polacy nie są braćmi - Słowianami
      (...), a "panami", ciemiężycielami, "katolikami". Obowiązkiem elit ukraińskich
      jest - jak sądzę - przede wszystkim złamanie tego schematu. (...)Jeśli uda nam
      się doprowadzić do masowej świadomości choćby część prac naukowych (...)
      młodszego pokolenia ukraińskich historyków - Natalii Jakowenko, Jarosława
      Hrycaka - pokonamy wówczas najważniejszą przeszkodę na szlaku zrozumienia
      tragedii wołyńskiej przez ukraińskąinię publiczną. Pozostanie -rzecz jasna -
      pamięć genetyczna tych, których przodkowie w II Rzeczypospolitej uważani byli
      za obywateli drugiego gatunku; pamięć ta przetrwa przynajmniej jeszcze jedno
      pokolenie. Pozostaje ostatni problem: obawy tych, którzy podejrzewają, iż
      przyznanie prawdy o mordowaniu cywilnych Polaków może zaszkodzić sprawie
      rehabilitacvji UPA. Im szybciej UPA uznana zostanie na Ukrai
      • Gość: Piotr dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:27
        Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
        osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
        unickich.
        Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
        Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
        powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
        wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
        procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
        niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
        swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
        odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
        plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
        karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb postępowania /wiek
        Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
        postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
        wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
        jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
        postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
        • Gość: gość Re: dla Gościa IP: *.kopernet.org 20.05.03, 20:05
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
          > osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
          > unickich.
          > Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
          > Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
          > powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
          > wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
          > procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
          > niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
          > swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
          > odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
          > plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
          > karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb
          postępowania /wiek
          >
          > Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
          > postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
          > wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
          > jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
          > postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
          Na pewno było tak w wypadku Łemków, których osadzano na terenie Beskidu
          Niskiego od XVI wieku dlatego, ze wcześniejsze próby skolonizowania tych
          terenów przez ludność polska nie powiodły się. Zresztą nie wiem czy wiesz, ze
          osadnictwo wołoskie czyli w zasadzie łemkowskie dochodziło aż do terenów Śląska
          Cieszyńskiego. Wołoską wsią jest na przykład Istebna. Jednakże na terenach
          bardziej zachodnich tzn. Śląsk, Żywiecczyzna, Podhale nie było takiej pustki
          osadniczej jak w Beskidzie Niskim, istaniała poza tym dość gęsta sieć
          parafialna kościoła rzymskokatolickiego dlatego tamtejsi osadnicy dość szybko
          się spolonizowali. Osobiście wcale bym sie nie zdziwił gdyby na przykład
          pochodzący z Wisły Adam Małysz miał wśród swych przodków Łemków. To nie żart
          panowie, jestem trzeźwy i piszę jak najbardziej powaznie. Co do Zalesia, Białej
          i innych miejscowości pod samym Rzeszowem to myślę, że nalezy je jednak łączyć
          z osadnictwem średniowiecznym. Natomiast co do Tarnawki i pozostałych
          wymienionych przez ciebie miejscowości to hipoteza o ich zasiedleniu przez
          jeńców kozackich wydaje mi sie całkiem prawdopodobna. Tarnawka to zresztą
          troche dziwna miejscowość niemal czysto ruska gdy okoliczne miejscowości były
          czysto polskie i praktycznie w ogole nie było tam Rusinów. A tak w ogole to
          bardzo bym się ucieszył gdyby ktos podał jakies bardziej szczegółowe informacje
          dotyczące Tarnawki bo np. Białą i Zalesie mamy juz dość nieźle rozpracowane.
          Pozdrawiam.
            • Gość: Piotr Re: dla Gościa IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 22:31
              Przepraszam,za powtórzenia "swoja drogą ..." zaskoczyłeś mnie tą istebną, nie
              patrząc na mapę czy to obszar rusi szlachtyckiej ?
              Co do "naszego terenu" spotkałem się z tezą o "rotacji- wymianie" poddanych w
              następstwie buntu chłopskiego , cytat "Trzeba zaś wiedzieć, że pod Tyczynem
              naprzeciw Rzeszowa jest dwie wsie ruskie.Wedłu podania,chłopi tamtejsi zabili
              swego rządcę, więc Branicki dziedzic całą ludność przerzucił w głąb Rusi, a
              natomiast stamtąd sprowadził Rusinów. Tak niesie podanie" /.../"Może jednak to
              podanie dotyczy nie Branieckiego lecz Stanislawa Pileckiego, starosty
              grodeckiego, bo włąśnie za jego życia pojawili się tu Rusini, a takiemu
              nieobliczalnemu zawadiace mogło przydarzyć się, że Polaków przerzucił do
              spalonych wsi na wschodzie, a tamtejszych ruskich chłopów z popem osiedlił w
              tutejszych polskich wsiach"- Dedykuję Tobie ten cytat za Szczęsnym
              Morawskim "Pobitna pod Rzeszowem i cudownym, świętej pamięci Ks. Malakiem .
              Pozdrawiam - dobranoc
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 00:22
      Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
      Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
      była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy obrządku
      rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
      chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w kościół
      rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie zostali
      raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
      rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
      rzymskimi katolikami.
      Z literatury wynika, że na terenie pogórza, a prawdopodobnie także Kotliny
      Sandomierskiej ludność ruska do XIV w. i póżniej zamieszkiwała do linii rzeki
      Wisłok. I tak np. w 1264 r. podczas spotkania księcia halickiego Daniela z
      księciem krakowskim i sandomierskim Bolesławem Wstydliwym w Tarnowie dokonano
      rozgraniczenia księstw. Granica miała przebiegać pomiędzy Czudcem, a Rzeszowem.
      Czudec był najdalej na zachód położoną parafią w diecezji krakowskiej. Dopiero
      w XIV w. rozpoczęło się prawdopodobnie osadnictwo polskie na wschód od Wisłoka
      związane z zajęciem Rusi Czerwonej przez Polskę i Węgry po wygaśnięciu
      tamtejszej dynastii książęcej, z którą polscy książęta byli mocno skoligaceni
      przez liczne małżeństwa.
      Ciekawą sprawą jest jednak to, że historycy podają, że w czasach pierwszych
      Piastów - Mieszka i Bolesława Chrobrego do państwa polskiego należąły ziemie
      dużo bardziej wysunięte na wschód (tzw. Grody Czerwieńskie). W Przemyślu
      istniała prawdopodobnie jedna z siedzib książęcych z budowlami, po której
      pozostały budowle w stylu romańskim związanym z zachodnim chrześcijaństwem.
      Dopiero w połowie XI w. na około 300 lat ziemie między Przemyślem i Rzeszowem
      weszły w skład Rusi, co niewyklucza wszakże polskiego osadnictwa (granice nie
      były szczelne jak obecnie i każy mógł się przemieszczać w miarę swobodnie). Co
      do etnicznej przynależności mieszkańców tych ziem w okresie średniowiecza,
      trudno się wypowiadać używając współczesnych kategorii narodowych. Pierwotne
      plemiona słowiańskie, z których dopiero zaczynały się kształtować narody, były
      prawdopodobnie znacznie bliższe siebie (przynajmniej pod względem językowym)
      niż obecnie. Języki z biegiem czasu coraz bardziej oddalają się od siebie i
      różnicują, aby w końcu przekroczyć granicę wzajemnego zrozumienia. Zresztą
      język ukraiński jest nawet obecnie w znacznym stopniu zrozumiały dla Polaków i
      vice wersa. Natomiast przyjęcie odrębnych obrządków chrześcijańskich:
      zachodniego z językiem liturgicznym łacińskim przez ludność polską oraz
      wschodniego w wersji słowiańskiej z językiem starocerkiewnosłowiańskim przez
      ludność ruską musiało spowodować pewne rozgraniczenie tych społeczności
      szczególnie po schizmie wschodniej. Nieco inna sytuacja zaistniała po unii
      brzeskiej, kiedy greko- i rzymokatolicy stali się członkami tego samego
      kościoła.
      Przepraszam za te przydługie rozważania, ale tak jakoś mi się zebrało.
      Piękan murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od Krosna.
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 06:42
        Brawo - bo już myślałem,że "bohaterzy są zmęczeni".
        A ja znalazłem jeszcze jedną cerkiewkę - wg p.Świebody była na Białej"..w
        większe świeta odprawiano nabożeństwa w wielowiekowej, drewnianej cerkiewce,
        która dotrwała do poczatku xx w. Znajdowała sie ona przy do dzisiaj
        wypływającym żrodełku, na prawo od drogi z rzesz. do Tyczyna, jakieś 300 m za
        drugim skrzyzowaniem na lewo wiodacym do zalesia /ul. Robotnicza/" szkoda ,ze
        nie podaje żródła informacji.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 22.05.03, 19:48
          Przepraszam za moją nieobecność ale byłem trochę zajęty. Wielkie dzięki January
          za informacje dotyczące Blizianki. Jesli chodzi o osadnictwo okolic Rzeszowa to
          znakomicie je nakreśliłeś w ogólnych zarysach, pozwól, że ja przejde dzisiaj do
          szczegółów ale to za moment. Piotrowi natomiast dziekuję za informację
          dotyczącą Cerkwi w Białej. Ciekawi mnie dlaczego odprawiano tam nabożeństwa
          tylko w większe święta, przecięz w Białej bylo więcej grekokatolików niż w
          Zalesiu? Z tym świadectwem moralności to rzeczywiście śmieszna sprawa no ale
          każda epoka mo swoje śmiesznostki. W ogóle muszę wam powiedzieć, że wziąłem
          sobie dzisiaj dzień wolnego i pojechałem do Katowic do Biblioteki Śląskiej.
          Dowiedziałem sie tam wielu ciekawych rzeczy dotyczących osadnictwa okolic
          Rzeszowa a także rzeszowskich grekokatolików. Jesli chodzi o osadnictwo okolic
          Rzeszowa to tak jak juz mówiłem ogolna sytuacje nakresliłem January. Od siebie
          chciałem dodać, że właśnie w okolicach Rzeszowa, Przeworska, Jarosławia
          nastąpiło w ciągu wieków przesunięcie etnicznej granicy polsko-ruskiej daleko
          na wschód praktycznie az do Sanu. Natomiast całkowicie odmienny proces nastąpił
          w Beskidzie Niskim gdzie niezamieszkałe tereny zasiedlili Łemkowie i to az pod
          Krynicę. Jedne i drugie osadnictwo było spowodowane względami gospodarczymi
          Polacy masowo osiedlali się na bardzo dobrych glebach lessowych okolic Rzeszowa
          i okolicach Przeworska, Jarosławia, tereny górskie natomiast im nie
          odpowiadały. Byli rolnikami nie pasterzami więc co mieli siać w górach przecież
          nic by im nie wyrosło. Nie wiem czy wiecie ale np. w okolicach Tarnopola czyli
          parę setek od obecnej granicy polsko-ukraińskiej był znacznie większy odsetek
          Polaków niż w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim własnie ze względu na jakość
          ziemi. Natomiast tereny Beskidu Niskiego skolonizowali Łemkowie, którzy byli
          pasterzami i mieli doświadczenie w tego typu operacjach. Warto w tym miejscu
          dodać, że w okolicach Rzeszowa istniała równiez bardzo silna kolonizacja
          niemiecka. Niemcy osiedlali sie tu od połowy XIV wieku i przybywali przez śląsk
          i Małopolskę. Mieszkali w dość zwartych nieraz skupiskach. Tereny, na przykład,
          ziemi sanockiej i przemyskiej leżały wzdłuż ważnej drogi handlowej Śląsk-Kraków-
          Lwów-Morze Czarne, co przyczynilo się do atrakcyjności tych terenów. Jedna z
          wiekszych etnicznych wysp niemieckich powstała za panowania Ludwika
          Węgierskiego. Obejmowała ona Łańcut i 9 wsi na południe od miasta. Utrzymała
          odrębność etniczną az po wiek XVI i dopiero wówczas zaczęła sie polonizować.
          Ale np. Markowa utrzymała niemieckość do XVIII wieku. Wsie te zasiedlone były
          przez Niemców pochodzących z Saksoni. Były to: miasto Łańcut (Landshut), oraz
          wsie Handzlówka (Langenau), Albigowa (Helwigesau), Markowa (Markenhof), Nowa
          Wieś (Neudorf), Sonina (Schonewald). wówczas tez powstały w ziemi sanockiej
          wsie etnicznie niemieckie: Haczów (Hanshoff lub Hatshoff), Harta (Hart),
          Kombornia (Kaltborn), Nowotaniec (Lobetanz), Kielnarowa, rymanów, Zembertowa
          Wola, Rytarowce, Tyczyn, Hermanowa. Wsie te szybko uległy polonizacji. O tym,
          ze w wioskach tych istnieje ciągłość osadnicza od XIV wieku świadczą zachowane
          po dziś dzień niemieckie nazwiska oczywiście w polskiej wersji wśród
          mieszkańców Albigowej czy Markowej np. Trojnar czyli Treuner, Inglot czyli
          Engelhardt czy Cwynar czyli Zwirner. To tyle jeśli chodzi o sprawy osadnictwa.
          Może troche nie na temat ale myslę, że ciekawe. Przechodzę jednak do spraw
          rzeszowskich grekokatolików. Pisałes Piotrze o towarzystwie "Proświta" w
          Zalesiu. Okazuje się, że "Proświta" istniała też w samym Rzeszowie i w latach
          dwudziestych liczyła około 40 członków. W latach trzydziestych jednak
          członkowie z powodu trudnych warunków materialnych przestali płacić składki i
          działalność zamarła. Proboszczem parafii w Zalesiu był w latach 1907-1943 Iwan
          Kamiński. Okazuje się, ze największym jego problemem była duża ilość małżeństw
          mieszanych tak, ze skarzyl sie on nawet do kurii biskupiej w Przemyślu, że
          małżeństw czysto greckokatolickich jest bardzo mało. Kolejnym problemem była
          dość niska frekwencja na niedzielnych nabożeństwach. w pierwszej tzw. czytanej
          Mszy Świętej o godzinie 8.00 brało zazwyczaj udział 200-250 osób, w drugiej
          tzw. śpiewanej o godzinie 10.30 około 100-150 osób. Biorąc pod uwagę, że cała
          parafia miała około 1300-1400 wiernych była to bardzo mała frekwencja. Wynikała
          ona z tego, ze do Cerkwi uczęśzczali głównie mieszkańcy Zalesia natomiast
          wierni z Białej, Matysówki czy Rzeszowa przeważnie uczęszczali do kościołów
          łacińskich a grekokatolikami byli tylko formalnie. Oczywiście kazania odbywały
          sie po polsku bo tutejsi grekokatolicy ani w ząb nie rozumieli języka
          ukraińskiego, natomiast sama liturgia była w języku starocerkiewnosłowiańskim.
          Myślę, że w tym kontekście łatwo jest zrozumieć dlaczego aż 800 osób zmieniło
          po wojnie obrządek na łaciński. Myślę, że byli oni tak mocno zasymilowani, że
          nie stanowiło to dla nich większego problemu. W ogóle zastanawia mnie kim czuli
          się grekokatolicy z Zalesia, Białej, Drabinianki, Polakami czy Ukraińcami?
          Najlepiej byłoby o to zapytać samych zainteresowanych przeciez wiekszość z nich
          została na miejscu. Niestety ja nie mam mozliwości zapytania o to starszych
          mieszkańców tych miejscowości ale może ktoś z was by się ośmielił? Szczególnie
          liczę na mieszkańca Zalesia Elekona. W kazdym razie byłbym bardzo wdzięczny. Po
          księdzu Kamińskim parafie przejął ks. Aleksy Holinka, który dotrwał aż do
          likwidacji parafii w marcu 1945 roku. Widziałem tez zdjęcie cerkwi w Zalesiu
          ale mimo to trudno mi okreslić czy ma ona wygląd czysto bizantyjski czy tez
          jest mocno zlatynizowana. Obstawiałem bym raczej to drugie szczególnie jeśli
          sie porówna ta cerkiew ze znanymi mi Cerkwiami w Warszawie czy Lublinie. Dobra
          bedę już kończył, wiem, że i tak troche przegiąłem jeśli chodzi o objętość
          tekstu. Pozdrawiam
          • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 21:47
            W zakresie osadnictwa niemieckiego / austriackiego/ czytałem rownież o
            osadnikach /saksońskich?/- wieku Xix w okolicach Mielca.
            Co do zagadnień stosunkow wyznaniowych na zalesiu - obawiam się czy czasami nie
            próbujesz "wyważać otwartych już drzwi". Okazuje sie,że były one przedmiotem
            badań m.in. historyków opracowujących materiały do "Dziejów Rzeszowa " -
            doprowadzone do 1945 roku. Do tej pory ukazaly sie już trzy tomy, w których są
            dość obszerne rozdzialy poświęcone grek. kat.Rzeszowski badacz - historyk Józef
            Świeboda /m.in. nauczyciel licealny i akademicki- obecnie już pewno emeryt ale
            czynny badawczo/powołuje się w swych opracowaniach m.in na badania terenowe i
            informatorów spośród mieszkańców Białej, zalesia i Rzeszowa i dość obszerną
            bibliografię. W Rzeszowie działają również pasjonaci - badacze historii regionu
            tacy jak Panowie Marek Czarnota i Bogusław Kotula /syn wspaniałego badacza
            historii regionu,mistrza gawędy historycznej, patrona rzeszowskiego Muzeum
            Etnograficznego ś.p doc. Francziszka Kotuli - autora klasycznego już
            opracowania "Tamten Rzeszów"/- autorzy licznych opracowań ksiązkowych,
            artykułów prasowych i audycji telewizyjnych.Jest też duże srodowisko naukowe
            skupione wokół Uniwersytetu Rzeszowskiego. Oczywiście jestem jak najbardziej za
            podtrzymywaniem tej dyskusji - jest ona pasjonująca.
            Jednocześnie widzę Twoje wysoce profesjonalne podejście do tematu, znacznie
            odbiegające od poziomu dyskusji na wszelkich forach .
            Może więc za pomocą naszych dyskutantów, lub np za pośrednictwem redakcji
            rzeszowskiej GW nie próbowałbyś nawiązać kontaktu z rzeszowskim srodowiskiem
            naukowym lub którymś z w/w pasjonatów.
            serdecznie pozdrawiam pozostając na czuwaniu w ramach tematu.
            • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 01:02
              Ciekawą sprawą jest przynależność etniczna dawnych mieszkańców wsi położonych
              pomiędzy Rzeszowem i Krosnem (Blizianka, Gwoździanka, Krasna, Węglówka,
              Bonarówka, Rzepnik itd.). Była to ludność ruska, ale chyba nie utożsamiająca
              się z Ukraińcami. Na bardzo ciekawych stronach poświęconym Rusinom Karpackim
              (www.carpatho-rusyn.org) miejscowości te wymienione są jako wsie łemkowskie.
              Nie wymieniono wśród nich ani Zalesia, ani Białej, a więc to musiałabyć już
              ludność pochodzenia ukraińskiego. Co do przynależności językowej i etnicznej
              Łemków zdania są podzielone. Przeważnie ich dialekt uważa się za jeden z
              dialektów ukraińskich. Wg amerykańskiego portalu internetowego
              www.ethologue.com należącego do Uniwersytetu w Dallas (jedne z najlepszych
              stron poświęconych językoznawstwu) istnieje odrębny język rusiński (ang.
              rusyn), którym posługują się m.in. Bojkowie, Hucułowie i Rusini Zakarpaccy
              (Zakarpacie należące do Ukrainy i wschodnia Słowacja). Zdaje się, że Łemkowie
              nie zawsze uważają się za Ukraińców, sami siebie nazywają niekiedy Rusnakami.
              Spotkałem się z opinią Ukraińców, że Łemkowie są wobec Ukraińców podobną grupą
              jak Górale wobec Polaków. W etnogenezie Łemków, Bojków i Hucułów podkreśla się
              jednak ich wołoskie pochodzenie (a więc wywodzą się z terenów obecnej Rumunii
              zamieszkanej przez zromanizowanych Daków).
              Jaka była świadomość etniczna mieszkańców ruskich wsi podrzeszowskich? Tego nie
              wiemy, choś być może ktoś to opisał. Ulegli bardzo szybko polonizacji
              (częściowo wymuszonej wobec zagrożenia przesiedleniami), a więc ich poczucie
              odrębności narodowej i religijnej było prawdopodobnie niskie. Łemkowie
              zamieszkujący Beskid Niski nawet po wysiedleniu na ziemie zachodnie i północne
              potrafili zachować (przynajmniej część z nich) odrębność etniczną, która w tej
              chwili bardzo szybko się odradza. Nie został jeszcze rozwiązany problem zwrotu
              wywłaszczonych ziem i powrotu Łemków w Beskid Niski. Przesiedleni Łemkowie
              często zlali się w jedno z przesiedlonymi Ukraińcami i zatracili swoją
              odrębność.
              Wzmiankowany już Ethnologue podaje, że językiem ukraińskim w Polsce mówi
              obecnie 1,5 mln osób (największa mniejszość językowa), choć trzeba przyznać, że
              mniejszość ta jest znacznie mniej widoczna niż np. mniejszość niemiecka czy
              nawet litewska. Wynika to chyba ze znacznego rozproszenia oraz praktycznie
              pełnej dwujęzyczności.
              Pozdrawiam uczestników dyskusji.
              • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.05.03, 07:20
                Przeczesałem juz kiedyś internet pod katem interesującego nas tematu i
                znalazlem wspomnianą stronę karpatorusów - b.ciekawa, gdyż są podawane dane co
                do ilości grek. kat, w/g schematyzmow w podziale na dekanaty i parafie
                miejsowości, "wezwania" świątyń- ale właśnie brak opisów interesujących nas
                terenów.na stronach ukraińskich znalazlem nawet b.ciekawe opracowania na temat
                świątyń drewnianych /w tym reprint z lat 30 tych/.Na "Lemko pages" bardzo
                interesujące opracowanie na temat pochodzenia nazwisk łemkowskich / Iwana
                Krasowskiego - naukowca ukrainskiego, żarliwego zwolennika "autochtonizmu
                Rusinów w Karpatach"/ i szereg linków.Ale temat rusinów z okolic Rzeszowa -
                brak ciekawych wzmnianek.Polecem stronę Haliczyna - Ukraińca Romana Zacharego.
                Jest też opublikowany na Lemko Pages, wspólcześnie opracowany schematyzm
                grekokatolicki, scalone opracowanie /autorstwa jak dobrze zapamietałem -
                Błażejowskiego za lata 1898-1938 - niestety brak pełnego zakresu publikacji.
                Ps Tu ciekawostka - Krasowski /urodzony w Desznie/ jak i załozyciel strony
                łemkowskiej - Walter Maksymowicz /z korzeniami w nieistniejącej Wołtuszowej/
                to chyba byliby przed wojną parafianie mojego pradziadka.
                Pozdrawiam
                Ps Gosciu ze ŚLĄSKA - CZEKAMY NA CIEBIE
                • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 213.216.66.* 26.05.03, 13:23
                  Dzięki za wszystkie ciekawe wypowiedzi na tym forum. Myślę, że w lipcu wybiorę
                  się do Rzeszowa a może również Przemyśla i w tamtejszych archiwach i
                  bibliotekach znajdę wiele interesujących mnie rzeczy. Z drugiej strony w żadnym
                  archiwum chyba bym nie znalazł takich informacji jak np. ta o rodzinie Piotra i
                  dlatego jeśli ktoś z was ma jakieś ciekawe informacje na temat grekokatolików w
                  okolicach Rzeszowa to niech o tym napisze na tym forum. Będzie mi bardzo miło.
                  Szczególnie byłbym wdzięczny gdyby się odezwali potomkowie rzeszowskich
                  grekokatolików i napisali coś o swojej rodzinie. Takich informacji z pewnością
                  nie znajdę w żadnej bibliotece ani archiwum. Pozdrawiam.
          • 2galas Re: Grekokatolicy w Rzeszowie 16.08.14, 23:57
            witam serdecznie, mam pytanie do znawców tematyki poszukuje grekokatolickiej rodziny Kamińskich i Szpaków z Przemyśla miszkali na początku XVIII wieku w mieście Przemyślu ale pewnie skąd przybyli może z Rzeszowa? prosze o pomoc czy ktoś natknął się na takie rodziny grekokatolickie w okolicy.
            pozdrawiam
            Dominik galas - podaje do siebie e-maila dominik.galas@wp.pl bedę wdzięczny za wszelkie wiadomości
      • Gość: Piotr Uzupełnienie do Blizianki IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 16:35
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
        > Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
        > była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy
        obrządku
        >
        > rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
        > chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w
        kościół
        > rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie
        zostali
        > raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
        > rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
        > rzymskimi katolikami.
        DROBNE UZUPEŁNIENIE : CERKIEW PW zAŚNIĘCIA NMP drewniana z 1870 lub 1865,
        częsciowo przbudowana po 1945, użytkowana jako kość. katol - już nie, stoi w
        cieniu nowego "betonowego" kościola, obrosnieta krzakami, ogladalem ja w 2000
        roku. Zdemontowany ikonostas z xix w, podobno zachowała się ksiega liturgiczna
        z drzeworytami z 1717 r. Parafia grek. powstała w 1630 r. W 1938 r. grek. kat.
        160 na 650 mieszkańców. Biorąc pod uwagę możliwośc dojazdu starą drogą przez
        wał leśny od Straszydla - położenia znacznie bliższe od Rzesz.
        > > Piękna murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od
        Krosna. UZUPEŁNiAM - ona jest z 1912 roku .to już kraina "zamieszańców" z
        pieknymi cerkwiami w Krasnej/trójkopulowa/,Weglówce ,czarnorzekach i
        Bonarówce. Kraina podobna w charakterze oderwania od "macierzy" jak Szlachtowa
        i Jaworki /uwaga - cerkiew w szlachtowej jest bardzo podobna do tej w Krasnej.
    • Gość: gość Re: Pytanie do Piotra IP: *.kopernet.org 26.05.03, 16:44
      Mam pytanie Piotrze, czy znasz może adresy panów Czarnoty, Świebody i Kotuli, a
      może adresy e-mail? Chętnie bym sie z nimi skontaktował. Wiem z własnego
      tarnogórskiego podwórka, że tacy lokalni historycy dysponują nieraz ogromna
      wiedzą na temat swojego miejsca zamieszkania, zresztą powiem może trochę
      nieskromnie, że sam się uważam za takiego historyka lokalnego choc nigdzie
      jeszcze nie publikowałem. Odwiedziłem również strony internetowe, które mi
      poleciłeś. Bardzo ciekawe choć zawierają troche błędów np. Roman Zakharii
      napisał, że Polaków w Galicji Wschodniej było 15% co nie jest zgodne z prawdą.
      Zainteresowało mnie również trochę to twoje Deszno, między innymi z tego
      powodu, że Łemkowie przeważnie mieszkali we wsiach czysto łemkowskich i ich
      kontakt z Polakami był słaby. Tymczasem Deszno było trochę nietypową
      miejscowością bowiem z tego co zdążyłem się zorientowac było to wieś mieszana
      narodowościowo. Czy mógłbys mi coś napisać na temat tej miejscowości? Jeśli tak
      to z góry dziękuję. Pozdrawiam.
      Gość
        • Gość: Piotr Albo trochę już teraz IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 23:11
          Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul. 3
          maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
          17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary na
          tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
          dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
          rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
          htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
          chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
          miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
          przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym moich/
          powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
          pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw ChrYstusa
          Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
          metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
          Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil zalesie
          w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
          przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
          chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
          Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia kulturalnego !
          z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak chwycisz
          temat to Ci coś puszczę.
          Uff - dobranoc
          • Gość: gość Re: Albo trochę już teraz IP: *.kopernet.org 27.05.03, 13:14
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul.
            3
            >
            > maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
            > 17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary
            na
            >
            > tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
            > dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
            > rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
            > htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
            > chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
            > miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
            > przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym
            moich/
            >
            > powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
            > pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw
            ChrYstusa
            > Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
            > metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
            > Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil
            zalesie
            > w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
            > przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
            > chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
            > Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia
            kulturalnego !
            > z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak
            chwycisz
            >
            > temat to Ci coś puszczę.
            > Uff - dobranoc
            Dzięki za cene rady. Na pewno z nich skorzystam. Oglądałem stronę
            karpatorusinów między innymi informacje dotyczące Deszna i innych miejscowości.
            Dużo ciekawych informacji z róznych dziedzin. Zaciekawił mnie spis nazwisk przy
            każdej miejscowości. Jak będe miał chwilkę czasu porównam sobie z dziesiejszymi
            nazwiskami np. z książki telefonicznej. Pozdrawiam.
            • Gość: Piotr ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 23:15
              W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
              pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
              Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
              Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
              poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
              jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
              Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada górna
              i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym przed
              migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
              opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W HISTORII ...
              kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
              parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
              schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
              Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
              prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
              Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
              odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
              fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
              spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
              przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka ruskiego.
              Pozdrawiam.
              • Gość: subdiakon Piotr Modlitewnik polskimi literami IP: 212.182.32.* 28.05.03, 10:08
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
                > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
                > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
                > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
                > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
                > ruskiego.

                Modlitewnik tego typu (tekst cerkiewnosłowiański i ukraiński polskim
                alfabetem) wydał w XIX w. proboszcz Zalesia ks. Nehrebecki (o którym była
                już tu mowa). Można o tym przeczytać w jego nekrologu w "Nywie".




                Pozdrawiam serdecznie,
                subdiakon Piotr (UKGK)
                  • Gość: subdiakon Piotr Re: Pytanie do Subdiakona Piotra IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:35
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > To dla mnie wspaniała informacja.

                    Postaram się ją rozszerzyć (w dalszej przyszłości).

                    > Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa.

                    Drogi Imienniku, bez przesady z tą uniżonością. :-) Wątek jest bardzo
                    interesujący i z pewnością swoje dorzucę, ale potem. Na razie mam zaliczenia
                    dla 2 grup studentów, plus referat na konferencję w Drohiczynie 9 czerwca,
                    plus Żona wprowadza ostatnie poprawki do doktoratu, plus 8 czerwca ma być
                    poświęcenie cerkwi przez Wielce Błogosławionego Lubomira i jubileusz 10-lecia
                    kanonicznej erekcji parafii, plus dziecko też potrzebuje pobyć z tatą...:-)


                    > Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko
                    pseudonim
                    > dla potrzeb dyskusji?

                    Tytuł rzeczywisty, imię rzeczywiste i ja sam też rzeczywisty:

                    www.mateusz.pl/goscie/grekat/psalmist.html
                    Pozdrawiam serdecznie,

                    subdiakon Piotr
              • Gość: gość Re: ciąg dalszy IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:51
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
                > pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
                > Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
                > Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
                > poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
                > jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
                > Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada
                górna
                > i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym
                przed
                > migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
                > opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W
                HISTORII ...
                >
                > kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
                > parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
                > schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
                > Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
                > prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
                > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
                > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
                > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
                > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
                > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
                ruskiego.
                >
                > Pozdrawiam.
                Dzięki za informacje dotyczące Deszna. Zdziwiłeś mnie troche, że Polacy
                mieszkali w jednym końcu wsi a Łemkowie w drugim. Czyli jednak jakas forma
                izolacji. Mam pytanie czy wszystkich Łemków wysiedlono czy też jacyś zostali?
                Rzeczywiście korzystałem z 3 tomowej historii Rzeszowa autorstwa pana Feliksa
                Kiryka. Bardzo dobra książka. Co do tych modlitewników to muszę ci powiedzieć,
                że Polacy na Wołyniu czy Podolu, którzy byli językowo silnie zukrainizowani w
                czasach sowieckich kiedy nie wolno bylo wydawać żadnych książek religijnych
                ręcznie przepisywali teksty ze starych jeszcze przedrewolucyjnych polskich
                książeczek do nabożeństwa tylko, że robili to cyrylicą. A więc sytuacja bardzo
                podobna do tej rzeszowskiej tylko, że w drugą stronę.
                • Gość: Piotr Re: ciąg dalszy IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 16:38
                  witam. Z tym brakiem wiadomości to trochę przesadzilem. Bedą dalsze tylko
                  pogrzebię. Odnośnie wysiedlenie - interesujący bylby kontakt ze wspomnianym
                  przeze mnie Panem Krasowskim. W 1997 roku nawiązałem kontakt z Pnaem
                  Stanisławem Krycińskim - znanym Ci zapewne pasjonatem łemkowiny. Z jego
                  odpowiedzi na jeden z listów wynikało, że przygotowuje wraz z wojciechaem
                  krukarem monografię gminy Rymanów. Z jego inicjatywy remontowano m.in.
                  cmentarze i cerkwisko w desznie Nie wiem czy ta monografia się urodziła?
                  Odnośnie wysiedleń - ŁEMKOWIE wyjechali podobno dobrowolnie w 1945 roku na
                  wschod. Z tym wysiedleniem wiąże się dramatyczna historia znana mi z opowieści
                  rodzinnych - otóż jest wiosna 1945 roku .Na plebani leży umierający mój pra
                  dziadek, czuwa przy nim córka, ciotka Janka jak ją nazywałem. Do opustoszałej
                  wioski schodzą z gór /od strony tzw Debrza/ banderowcy. krąża ponoć wokól
                  plebani "jak wilki".Wchodzą do środka, przeszukują dom i znajdują ukrytego,
                  młodego katolickiego księdza. Zabijają go, ponoć opodal cerkwi i odchodzą.
                  Po smierci ojca ciotka janka jest przewiezina przez zaprzyjażnionego Polaka,
                  Pana Ś. na stację kolejową. Po wielu perypetiach trafia do siostry w Rzeszowie,
                  a stąd wyjeżdza do Malczyc pod wroclaw, podobno za ziomkami z okolic Rymanowa.
                  Przed śmiercią, w latach 80 -tych przyjeżdza do rzeszowa, by spocząć w parę lat
                  póżniej na rzeszowskim cmantarzu obok siostry i szwagra.
                  Acha - ksiądz został pochowany obok mojego pra- przyczym ziemny kopczyk został
                  opatrzony nagrobkiem dopiero w latach 90. Na grobie mojego pra znajduje się
                  krzyż z wieży cerkiejwnej, stoswną tabliczkę umięścil na krzyżu mój dziadek ok.
                  roku 70.Została ona odnowiona w trakcie akcji Pana Krycińkiego przez plastyka z
                  rzeszowa - notabene nauczyciela \z Liceum -plastyka - prapra wnuczki mego pra.
                  Pozdrawiam
      • Gość: subdiakon Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:44
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.

        Pozdrawiam również!

        > Znam księdza z innych forów internetowych

        A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
        dyskusyjnych na Yahoo! ?

        > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
        > greckokatolickiej w Lublinie.

        Godny pochwaly obyczaj. :-)

        Adres strony:

        www.mateusz.pl/goscie/grekat

        > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
        > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.

        Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
        nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja. Czekam
        na reakcje.
        Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.

        Pozdrawiam serdecznie,
        subdiakon Piotr

        PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty listu
        Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
        grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
        Link bezpośredni:

        www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
        • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 28.05.03, 14:27
          Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

          > Gość portalu: gość napisał(a):
          >
          > > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.
          >
          > Pozdrawiam również!
          >
          > > Znam księdza z innych forów internetowych
          >
          > A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
          > dyskusyjnych na Yahoo! ?
          > Cerkiew.pl, forum dyskusyjne polsko-ukraińskie nazwy nie pamietam
          ale "działali" tam panowie Wesołek, Waluszko i inni.
          > > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
          > > greckokatolickiej w Lublinie.
          >
          > Godny pochwaly obyczaj. :-)
          >
          > Adres strony:
          >
          > www.mateusz.pl/goscie/grekat
          >
          > > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
          > > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.
          >
          > Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
          > nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja.
          Czekam
          > na reakcje.
          > Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.
          > Jesli chodzi o nekrolog ks. Nehrebeckiego to jestem za. W ogóle miałbym do
          księdza parę pytań ale rozumiem, że w tej chwili jest ksiądz zajęty więc będę
          cierpliwie czekał na kolejne wizyty ksiedza na tym forum. Myślę, że naszej
          dyskusji przyda sie dopływ świeżej krwi. Pozdrawiam raz jeszcze.
          > Pozdrawiam serdecznie,
          > subdiakon Piotr
          >
          > PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty
          listu
          > Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
          > grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
          > Link bezpośredni:
          >
          > www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
        • Gość: Piotr o ks. Janie Nehrebeckim IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 21:58
          Jan Nehrebecki /ur.1853,święcenia 1878/ był jak pisze ks. Malak : zagorzały
          Rusin i bardzo dbał, pilnował, żeby jego owieczki nie zabłakały się do obrządku
          łacińskiego. Jego dzieło, o którym wspomina Ojciec Piotr liczyło ponad 231
          stron, ale niewelkiego formatu. U mnie znalazłem w opisywanym wcześniej "
          molitwosłowiec'u" ukrytych miedzy stronami tylko 4 karteczki od str. 229 do
          231. To co opisywałem z pamieci jak wstęp do spowiedzi /co za moja wpadka.../
          to "Mołytwa pered samym św. Pryczastjem" Posłuchajcie brzmienia języka ktory
          rozbrzmiewal na Zalesiu : Wiruju Hospody i ispowydaju jako Ty jesy woistynu
          Chrystos, Syn Boha żywaho, pryszedszyj w mir ...
          albo " Boże myłostyw bud' meni hrisznomu.Boże oczysty hrichy moja i pomymuj
          mia.Bez czysta sochriszywszych, Hospody prosty mia."
          Co do ukraińców w rzeszowie - w trakcie wojny działała tu ukraińska szkoła,
          przy ulicy Bernardyńskiej, z pełnym wyżywienie- luksusowym jak na warunki
          okupacyjne. "Moje rusińki" zaprzestały tam nauki z chwilą odmowy przyjęcia
          przez mego dziadka/a ich ojca/ przyjęcia ukrainskiej kenkarty /slyszłaem wręcz
          o propozycji "volksdojczowania". skutkowało to m.in. tym że dziadek stał sie na
          krótko zakładnikiem,uwięziony przez gestapo. Uratował go jego szef - Austriak
    • Gość: gość Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.kopernet.org 28.05.03, 22:29
      Już myślałem, że wątek sie nam kończy a tu proszę tyle ciekawych informacji.
      Dzięki Piotrze za twoje historie rodzinne. Bardziej przemawiają mi one do
      wyobraźni niż nawet najgrubsze książki, choć książki też są ważne i statystyka
      też bo za każda statystyką stoją żywi ludzie. Czekam niecierpliwie na dalszą
      część twojej opowieści. Myslę, że jak dołączony do nas subdiakon Piotr to może
      jeszcze być ciekawie. Tak na marginesie mam jedno pytanie czy wiesz może skąd
      pochodził ksiądz Nehrebecki? Aha i mam jeszcze jedno pytanie dotyczące
      Tarnawki, nie orientujesz się może czy po wojnie zostali tam jacyś
      grekokatolicy czy też wszystkich wywieziono na Ukrainę. I jeszcze na koniec
      jedno pytanie, mógłbyś mi napisać jakie wydawnictwo wydało książkę ks. Malaka?
      Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr trochę do Gościa ,trochę do Protodiakona P. IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 16:54
        Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka, ale
        nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
        drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
        sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t. dziejow
        rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
        pochodzeniu Brak.
        A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
        podyskutować :
        - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
        Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
        Rzeszowa gm Hyżne,
        - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
        jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
        kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
        "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
        daleko idącego porozumienia z Polakami"
        No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
        Nehrebeckim.
        Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
        Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś o
        desznie i okolicach.
        POZDRAWIAM
        • Gość: gość Re: trochę do Gościa ,trochę do Protodiakona P. IP: *.kopernet.org 29.05.03, 19:56
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka,
          ale
          >
          > nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
          > drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
          > sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t.
          dziejow
          > rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
          > pochodzeniu Brak.
          > A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
          > podyskutować :
          > - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
          > Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
          > Rzeszowa gm Hyżne,
          > - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
          > jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
          > kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
          > "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
          > daleko idącego porozumienia z Polakami"
          > No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
          > Nehrebeckim.
          > Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
          > Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś
          o
          >
          > desznie i okolicach.
          > POZDRAWIAM
          Co do Tarnawki to nie jest moim celem jakieś rozgrzebywanie starych ran,
          interesuje mnie tylko czy po wojnie jakas część grekokatolików zdołała uniknąć
          wysiedlenia. O Stepanie Jodłowskim i Anatolu Wachnianinie niestety niewiele
          wiem więc raczej nie pomogę. Od siebie moge natomiast dodać, że autor hymnu
          ukraińskiego Mychajło Werbyckij pochodził z Ulucza miejscowości niedaleko od
          Sanoka. W ogóle najciekawsze sa chyba twoje historie rodzinne przyznam sie
          niekiedy zaskakujące, poza tym liczę na ciekawą dyskusję ze strony Subdiakona
          Piotra. Ja niestety wszystko co wiedziałem napisałem więc pozostaje mi tylko
          czytać i ewentualnie komentować. A tak w ogóle to mamy mały jubileusz
          przekroczyliśmy 100 postów. Mam w związku z tym apel do osób odwiedzających ten
          wątek aby wypowiedziały sie co o nim myślą czy jest on dla was interesujący czy
          może wręcz przeciwnie uważacie pisanie o rzeszowskich grekokatolikach za stratę
          czasu. Pozdrawiam wszystkich piszących i czytających. Odezwijcie się.
    • Gość: january Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 00:15
      Dowiedziałem się wczoraj co nieco ciekawego na temat motywów przejścia
      wyznawców obrządku greckokatolickiego na obrządek łaciński po II wojnie
      światowej. Przyczyna jest prozaiczna, a zarazem tragiczna - ci którzy pozostali
      przy obrządku grekokatolickim mieli być wywiezieni na Ukrainę.
      Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak
      księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła?
      • Gość: Piotr Re: Grekokatolicy w Rzeszowie IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 16:22
        To prawda co piszesz. takie szykany w postaci administracyjnych wysiedleń /nie
        koniecznie na Ukrainę ale także na tzw. ziemie odzyskane, były wzorem
        stalinowskim powszechnie stosowane po wojnie, zarówno przed, w trakcie jak i po
        akcji "Wisła". Podlegali tym szykanom nie tylko Łemkowie i Bojkowie ale także
        ukraińscy mieszkańcy m.in.Jarosławia, Leżajska, Przemyśla, Sanoka,Lubaczowa. Z
        urzędowym nakazem przesiedlenia spotkałem się także w odniesieniu do moich
        dziadków,ale o tym przy innej okazji.
        Pozdrawiam