Dodaj do ulubionych

Pijany lekarz pogotowia

IP: 212.37.114.* 08.06.04, 22:10
Jezeli jest to ten sam Boguslaw W, ktorego nota bene znam jeszcze jako
asystenta Pomorskiej Akademii Medycznej, to niech pan doktor Palka nie mydli
oczu, ze zawsze byl zadbany i pachnacy. Niestety od lat czesto pachnial
alkoholem. Tylko niestety przymykano na to oczy. Szkoda tego czlowieka, bo w
sumie zdolny i madry byl z niego lekarz. Zniszczyla go choroba i zaden
pracodawca nie mial odwagi mu pomoc. Szkoda
Obserwuj wątek
    • radca Re: Pijany lekarz pogotowia 08.06.04, 22:56
      - jak widac... inaczej potraktowano upojenie alkoholowe lekarza pogotowia
      niz pijanego anestezjologa z Fordonu- kapitana Dariusza Z.( 2,2 promila)

      w bydgoskim pogotowiu ratunkowym - pijany lekarz pogotowia ratunkowego
      zostal otoczony troskliwa opieka i to do tego stopnia,ze nawet dopuszczono
      sie FALSZOWANIA KSIAG AMBULATORYJNYCH - przy akceptacji dyektor pogotowia
      BARBARY SZUDARSKIEJ

      radca
      • radca " BYDGOSKA OSMIORNICA " - porownanie 08.06.04, 22:58
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=304&w=7165

        radca
    • Gość: Gall Anonim Re: Pijany lekarz pogotowia IP: 172.16.* / 217.153.79.* 08.06.04, 23:01
      Tak. Ja chyba też wiem, o kogo chodzi. Fajny gość, szkoda tylko, że wpadł w sidła alkoholu. Swoją
      drogą, fajni ci koledzy z pogotowia, że go wypuścili do chorego w takim stanie. I tacy jakoś mało
      spostrzegawczy... Gratuluję takich kolegów.
      • Gość: pam Re: Pijany lekarz pogotowia IP: 212.37.114.* 08.06.04, 23:09
        Podobni koledzy eksploatowali go do granic wytrzymalosci w jednej z klinik PAM,
        by potem kopnac go po prostu w tylek. Przykre
        • Gość: naim Re: Pijany lekarz pogotowia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 23:12
          Jeśli jest chory, to powinien się leczyć. A przymukanie oka na pijących
          lekarzy to inny temat. Ile to razy zadrży stół od śmiesznych powiedzonek....
        • radca Re: Pijany lekarz pogotowia 08.06.04, 23:13
          to poprostu alkoholik i na nic tutaj wszelkie wychwalania takiego drania
          jak sie nie moze powstrzymac od picia alkoholu - by pelnic dyzur w pogotowiu
          ratunkowym - gdzie zycie i zdrowie ludzkie zalezy od lekarza - to niech
          idzie tam,gdzie pieprz rosnie

          mam nadzieje,ze prokuratura postawi akt oskarzenia, a sad nalezycie to osadzi

          radca
          • radca Re: Pijany lekarz pogotowia 08.06.04, 23:32
            upojenie alkoholem - lekarza w pogotowiu, to przestepstwo przeciwko zyciu i
            zdrowiu czlowieka

            radca
          • piotr33k2 Re: Pijany lekarz pogotowia 08.06.04, 23:33
            pijany lekarz na dyzurze jest jak pijany kierowca autobusu z pasażerami.
            • Gość: pam Re: Pijany lekarz pogotowia IP: 212.37.114.* 08.06.04, 23:45
              Chwale go jako osobe, ktora znalem gdy jeszcze byl zdrowy. Dlatego napisalem
              BYL. Poza tym zgadzam sie z przedmowcami. Niestety nie nalezy mu sie wiecej
              prawo wykonywania zawodu i nie sprawa to sadu lecz Izby Lekarskiej, ktora dawno
              juz z tym procederem powinna zrobic porzadek.
              • radca tutaj lekarz stanal przed sadem za pijanstwo 10.06.04, 07:41
                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2120936.html

                " Lekarz stanął przed sądem

                Karol Dolecki 09-06-2004, ostatnia aktualizacja 08-06-2004 19:36

                Od targów o wysokość wyroku rozpoczął się we wtorek proces Janusza G.,
                toruńskiego laryngologa oskarżonego o pełnienie dyżuru po pijanemu.



                Lekarz skłonny był dobrowolnie poddać się karze, co oznacza, że poczuwa się do
                winy. Wyrok wstępnie uzgodniony z prokuraturą brzmiał: 10 miesięcy więzienia w
                zawieszeniu na dwa lata oraz pięć tysięcy zł grzywny. - Mój klient chce jak
                najszybciej skończyć tę sprawę - tłumaczyła 53-letniego doktora jego adwokat
                Maria Jackowiak.

                Jednak nieoczekiwanie oskarżenie "dorzuciło" do tego jeszcze roczny zakaz
                wykonywania zawodu. - Dla dobra pacjentów - uzasadnia Wojciech Kasza, pełniący
                obowiązki prokuratora rejonowego w Toruniu.

                Na to Janusz G. absolutnie się nie zgodził. Sędziowie rozpoczęli więc proces, a
                na nim medyk do winy już się nie przyznał. - Wątpliwe jest, czy doszło do
                narażenia zdrowia lub życia pacjentów, co zarzuca mu oskarżenie - wyjaśnia
                mecenas Jackowiak.

                Ponieważ lekarz na swoją obronę nic nie dodał, sąd na podstawie zeznań 26
                pacjentów ustali, jak 3 lutego ub.r. przebiegał jego popołudniowy dyżur w
                przychodni kolejowej na pl. 18 stycznia w Toruniu. Chorzy twierdzą, że: "doktor
                wyglądał niechlujnie, miał otępiałe ruchy i powtarzał się", "palił papierosy i
                częstował nimi", "żuł gumę, aby ukryć woń alkoholu i opowiadał
                bzdury", "zadawał te same pytania i nie informował o diagnozie", "w historii
                choroby robił zapisy odbiegające od tego, co mówił", żartował, że zalecane leki
                to "końska dawka, która albo wykończy wątrobę, albo ozdrowi", "mimo zimna okno
                w gabinecie było otwarte, a na podłodze leżał papieros". Jedną z matek małego
                dziecka Janusz G. pięciokrotnie pytał o jego wiek, w innym przypadku pomylił
                temperaturę z wagą ciała.

                Dyżur skończył się, gdy jeden z pacjentów wezwał policję. Badanie alkomatem
                wykazało u Janusza G. 1,5 promila. Grozi mu do 5 lat więzienia. Kolejna
                rozprawa w lipcu."


                radca
                • rozbojnik_rumcajs pijanstwo 10.06.04, 14:35
                  tak gosc pil a, od czego to sie zaczelo niektorzy wiedza ,to ze w klinice w ktorej pracowal
                  koledzy i szefowa tego nie" widziala" i mu nie pomogli to polska norma
                  • Gość: pam Re: pijanstwo IP: 212.37.114.* 10.06.04, 17:29
                    Wiesz na czym tej szefowej najbardziej zalezy. Nie na ludziach, napewno.
                    • radca Re: pijanstwo 10.06.04, 17:39
                      Gość portalu: pam napisał(a):

                      > Wiesz na czym tej szefowej najbardziej zalezy. Nie na ludziach, napewno.

                      - powinnismy sobie zadac pytanie :
                      czy chcemy takich lekarzy w pogotowiach ratunkowych ?

                      radca
                  • radca Re: pijanstwo 10.06.04, 17:38
                    rozbojnik_rumcajs napisał:

                    > tak gosc pil a, od czego to sie zaczelo niektorzy wiedza ,to ze w klinice w
                    kto
                    > rej pracowal
                    > koledzy i szefowa tego nie" widziala" i mu nie pomogli to polska norma


                    - zbyt powszechne jest picie alkoholu u lekarzy w czasie pracy - a szczegolnie
                    w czasie dyzurow w pogotwiu ratunkowym

                    przewazaja tam koniaki i to pite szklanami


                    radca
                    • Gość: widz Pozdrowienia dla pani prof. J. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 11:57
                      Nie pochwalam tego co zrobił B.W. Dobrze, że tylko tak się to skończyło (czy
                      skończyło??). Ale z ludzkiego punktu widzenia, był czas, że można Mu było
                      pomóc. Niestety jedyny dla Niego w tamtym czasie autorytet - pani prof. J.
                      poszła najkrótszą drogą - czerwona kartka. To był początek końca Bogusia,
                      zarówno zawodowo, jak i prywatnie...
                      • radca to ALKOHOLIK - nie lekarz 12.06.04, 21:44
                        Gość portalu: widz napisał(a):

                        > Nie pochwalam tego co zrobił B.W. Dobrze, że tylko tak się to skończyło (czy
                        > skończyło??). Ale z ludzkiego punktu widzenia, był czas, że można Mu było
                        > pomóc. Niestety jedyny dla Niego w tamtym czasie autorytet - pani prof. J.
                        > poszła najkrótszą drogą - czerwona kartka. To był początek końca Bogusia,
                        > zarówno zawodowo, jak i prywatnie...


                        - ten caly Bogus jest to przeciez dorosly chlop i musi sam wiedziec,czy woli
                        alkohol na dyzurach pogotowia ratunkowego - niz troszczyc sie o zdrowie
                        i zycie pacjentow.Jesli wybiera alkohol - to musi sie pozegnac z zawodem
                        lekarza.To zbyt odpowiedzialny zawod i w takim przypadku - gdy " ALKOHOL
                        JEST WAZNIEJSZY NIZ ZYCIE CZLOWIEKA " - musi byc ZERO TOLERANCJI

                        taki czlowiek.... nie godzien jest nazywania sie lekarzem

                        radca
                        • Gość: widz Re: to ALKOHOLIK - nie lekarz IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.04, 23:01
                          > - ten caly Bogus jest to przeciez dorosly chlop i musi sam wiedziec,czy woli
                          > alkohol na dyzurach pogotowia ratunkowego - niz troszczyc sie o zdrowie
                          > i zycie pacjentow.Jesli wybiera alkohol - to musi sie pozegnac z zawodem
                          > lekarza.To zbyt odpowiedzialny zawod i w takim przypadku - gdy " ALKOHOL
                          > JEST WAZNIEJSZY NIZ ZYCIE CZLOWIEKA " - musi byc ZERO TOLERANCJI
                          >
                          > taki czlowiek.... nie godzien jest nazywania sie lekarzem

                          Oczywiści masz rację, tylko ...
                          Świat nie jest tylko czarny lub biały.
                          Alkoholizm jest też chorobą i mimo, że ktoś jest osobą dorosłą i do tego
                          lekarzem nie zmienia faktu, że potrzebuje pomocy.
                          Nie zamierzam nikogo usprawiedliwiać, niedopuszczalna jest praca lekarza
                          (zresztą nie tylko lekarzy) w stanie ..po spożyciu..
                          Analizuję tylko przypadek, jak sądzę, znanego mi kiedyś dobrego lekarza, który
                          sam sobie nie daje rady i nie znajduje też pomocy, choćby u współpracowników.
                          Skoro zlikwidowano już obozy koncentracyjne może i jemu powinniśmy (jako
                          społeczeństwo) pomóć, dać szansę, nawet jeżeli on tego nie rozumie.

                          • Gość: pam Re: to ALKOHOLIK - nie lekarz IP: 212.37.114.* 12.06.04, 23:13
                            Zgadzam sie z `widzem, tymbardziej, ze sam bylem swiadkiem tamtych wydarzen i
                            pamietam w jaki sposob dostal on kopa. Inna sprawa jest to, ze sam nigdy nie
                            chcial zrozumiec, ze jest alkoholikiem, nie chcial sie leczyc. Proby zwracania
                            mu uwagi konczyly sie agresja. To tez objaw juz zaawansowanej choroby. Uwazam,
                            ze wtedy nalezalo interweniowac i odsunac go na czas jaki od zawodu a nie
                            zalatwic sprawe zwolnieniem z pracy - to typowe zachowanie wielu szefow. Ten
                            czlowiek przeciez dalej pracowal nieraz bedac po uzyciu alkoholu (nie wierze,
                            ze tak nie bylo), tylko jak wiadomo nie kazdy ma na tyle odwagi by od razu
                            zawiadamiac policje. Bedac wyrzucanym z kliniki wszyscy wiedzieli za co.
                            Dlaczego nie zajely sie tym wtedy Izby Lekarskie i pozowlily na dalsze
                            wykonywanie zawodu? Tych dlaczego jest bardzo wiele.
                            Panu radcy zycze zdrowia i spotykania samych prawych ludzi na swojej drodze.
                            Spotykania jedynie szlachetnych lekarzy ktorzy nie musza sie prostytuowac na 15
                            dyzurach miesiecznie by przezyc.
                            Do pacjentow zas apeluje by mniej wreczali butelek-moze wreczaja ja
                            potencjalnemu badz juz obecnemu alkoholikowi i tylko go pograzaja w chorobie.
                            Niestety zjawisko alkoholizmu wsrod lekarzy nie jest takim marginesem.
                            • Gość: e.beata Re: to ALKOHOLIK - nie lekarz IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.04, 23:30
                              >>Niestety zjawisko alkoholizmu wsrod lekarzy nie jest takim marginesem.

                              Nie jest. Nie uważasz, ze do takiej eskalacji doprowadziło przymykanie oczu
                              przez to środowisko. Środowisko powinno z tym skończyć. Bo to ono, właśnie jako
                              środowisko najwięcej traci.

                              >>>Spotykania jedynie szlachetnych lekarzy ktorzy nie musza sie prostytuowac na
                              15 dyzurach miesiecznie by przezyc.

                              By przeżyć, czy przeżyć na poziomie? Wiem, że lekarze zarabiają mało.

                              >>>Do pacjentow zas apeluje by mniej wreczali butelek-moze wreczaja ja
                              potencjalnemu badz juz obecnemu alkoholikowi i tylko go pograzaja w chorobie.

                              Tak, zacznijcie pacjenci wręczac czekoladki ;-), bo nie znacie tego bólu gdy w
                              szafce stoi 15 koniaków.
                              • Gość: pam Re: to ALKOHOLIK - nie lekarz IP: 212.37.114.* 12.06.04, 23:40
                                Przezyc!
                                Wlasnie ci uczciwi musza to robic, by PRZEZYC!

                                W szafie nie stoi 15 koniakow lecz o wiele wiecej marnej jakosci podronionych
                                brandy ze sklepow wolnoclowych. A czekoladki dostajesz zwykle z bialym nalotem.
                                Taka jest rzeczywistosc. Rzadko ktory pacjent wreczy w dowod wdziecznosci np
                                ksiazke, plyte, ktore sa nota bene tansze i ktore masz na zawsze. Niestety
                                obraz lekarzy-pijakow jest powszechny w spoleczenstwie.

                                Zgadzam sie natomiast, ze srodowisko powinno bezwzglednie eliminowac jednostki
                                pijace i pracujace w stanie nietrzezwym. To nie ulega w zaden sposob. Robic to
                                trzeba jednak w sposob cywilizowany i sprobowac przynajmniej pomoc, gdy nie
                                jest za pozno. Tu juz jest za pozno.
                                POZDRAWIAM
                            • radca jak bylo np. w bydoskim pogotowiu ratunkowym 12.06.04, 23:39
                              Gość portalu: pam napisał(a):

                              > Panu radcy zycze zdrowia i spotykania samych prawych ludzi na swojej drodze.
                              > 15Spotykania jedynie szlachetnych lekarzy ktorzy nie musza sie prostytuowac
                              >na dyzurach miesiecznie by przezyc.

                              - akurat nie masz racji z tym " prostytuowaniem sie na dyzurach"

                              Byl sobie taki starszy felczer w Bydgoszczy - ROMAN J. - lat 68.

                              Powszechnie bylo wiadomo i glosno o tym rozprawiano,ze to pijak. Pomimo,ze
                              byl juz na emeryturze - to jeszcze pelnil dyzury w PRZYCHODNI REJONOWEJ-FORDON
                              Wiadome bylo,ze jesli ktos potrzebowal ZWOLNIENIE LEKARSKIE - to tylko
                              isc do STARSZEGO FELCZERA - ROMANA J. i dac jemu 50 zlotych.
                              Dal nawet 3 dni za paczke papierosow.Nie gardzil zadna darowizna.

                              Po czasie oczywiscie - gdy wyszla AFERA Z UCZENNICAMI Z TECHNIKUM ODZIEZOWEGO-
                              zostal zwolniony z tej PRZYCHODNI.Zalatwil sobie rowniez dyzury w pogotowiu
                              ratunkowym.Tam to dla niego bylo EDORADO.

                              Jednym z feralnych dyzurow STARSZEGO FELCZERA - ROMANA F. - lat 68 ,
                              byl dyzur w dniu 1 listopada 1997 roku.Wzial sobie, az 18 godzin dyzuru.

                              Do towarzystwa mial zlodzieja samochodowego - PIELEGNIARZA -LECHA S.
                              jak i lekarza wojskowego - anestezjologa kapitana DARIUSZA Z.

                              Otoz oni to rowniez nie baczac,ze w czasie tego dyzuru jest AKCJA ZNICZ -
                              spozywali alkohol.

                              Kapitan DARIUSZ Z. - upil sie do ilosci 2,2 promila - mimo,ze byl KIEROWNIKIEM
                              ZESPOLU REANIMACYJNEGO.Traf chcial, ze mlody czlowiek potrzebowal pomocy
                              - jako ofiara wypadku samochodowego. Pijany lekarz i pijany pielegniarz -
                              nie udzieli zadnej pomocy 19 - letniemu DAWIDOWI.Zostawili Go - twierdzac,ze
                              nie zyje. Po ich odjezdzie DAWID sie ruszal i dawal znaki zycia.

                              Niestety....++++

                              DAWID BYL MOIM SYNEM i teraz mozna sobie tylko zadac pytanie....
                              " CZY MUSIAL UMIERAC " ???


                              > Do pacjentow zas apeluje by mniej wreczali butelek-moze wreczaja ja
                              > potencjalnemu badz juz obecnemu alkoholikowi i tylko go pograzaja w chorobie.
                              > Niestety zjawisko alkoholizmu wsrod lekarzy nie jest takim marginesem.

                              - fakt,ze pacjenci wreczaja KONIAKI, ale czyz tego koniaka nie mozna wypic w
                              domu i to po pracy ???

                              radca
                              • Gość: pam Re: jak bylo np. w bydoskim pogotowiu ratunkowym IP: 212.37.114.* 12.06.04, 23:46
                                Jesli chodzi o dyzury to mam racje i bede sie przy tym upieral.

                                Koniakow nie trzeba i nie nalezy wreczac by je pic po pracy. Jest to niemoralne.

                                Przykre, co piszesz o swoim synu. Mam tylko nadzieje, ze nigdy mnie cos takiego
                                nie spotka. On nie musial umierac, to jasne.
                          • Gość: Marian Pażdzioch Re: nie ma usprawiedliwienia! IP: *.ksiazat.v.pl 12.06.04, 23:44
                            czegoś tu nie rozumiem, jeżeli załoga karetki, kierowca i sanitariusz nie byli
                            pijani(a podobno nie byli)to jak mogli nie zauważyć siedzącego obok będącego w
                            tzw.stanie wskazującym lekarza. moim zdaniem wiedzieli i wioząc go na wezwanie
                            do chorego, swiadomie narazali pacjenta na niebezpieczeństwo. sa tak samo winni
                            i powinni ponieść konsekwencje równolegle z tym pijanym lekarzem. podobno
                            zdrowie jest dobrem najwyższym, jeżeli to prawda?, to tej załogi w pogotowiu
                            już powinno niebyć. tak samo tych, którzy tę załogę tam wysłali.
                            • radca wyobrazcie sobie,ze zaloga zawsze kryje - bo ..... 13.06.04, 00:04
                              Gość portalu: Marian Pażdzioch napisał(a):

                              > czegoś tu nie rozumiem, jeżeli załoga karetki, kierowca i sanitariusz nie
                              byli
                              > pijani(a podobno nie byli)to jak mogli nie zauważyć siedzącego obok będącego
                              w
                              >
                              > tzw.stanie wskazującym lekarza. moim zdaniem wiedzieli i wioząc go na
                              wezwanie
                              > do chorego, swiadomie narazali pacjenta na niebezpieczeństwo. sa tak samo
                              winni
                              >
                              > i powinni ponieść konsekwencje równolegle z tym pijanym lekarzem. podobno
                              > zdrowie jest dobrem najwyższym, jeżeli to prawda?, to tej załogi w pogotowiu
                              > już powinno niebyć. tak samo tych, którzy tę załogę tam wysłali.


                              - tak jak napisalem w tytule.... zaloga kryje - bo sam sie o tym przekonalem
                              na sprawie sp mego zmarlego syna DAWIDA.

                              Otoz jeszcze tego samego dnia ZANDARMERIA WOJSKOWA przesluchala cala zaloge erki
                              jak i czesci pracownikow pogotowia ratunkowego.

                              Przesluchiwana zaloga ZOSTALA POUCZONA O ODPOWIEDZIALNOSCI KARNEJ z art 246,
                              O SKLADANIU FALSZYWYCH DANYCH - ZAGROZONYCH KARA POZBAWIENIA WOLNOSCI do lat 5.

                              Zaloga po puczeniu - podpisala sie,ze przyjeto do wiadomosci.Nastepnie naklamano
                              ile sie tylko dalo - by ochronic i zatuszowac upojenie lekarza wojskowego.

                              Gdy sie sprawa nie mogla ukryc i zatuszowac - wyszlo wszystko na jak.

                              Oczywiscie PROKURATOR WOJSKOWY - pplk JANUSZ BOROWY z okregowej prokuratury
                              wojskowej w Poznaniu - powiedzial do mnie na to...
                              " wie pan... ja ich tutaj wezwalem, pogrozilem im palcem i zmienili mi spiewke "
                              Zadnych konsekwencji nie wyciagnal - ignorujac PRAWO KARNE , wiec jak moze sie
                              wtedy obajawiac ktos z pogtowia - gdy bedzie klamal i to pod kara zagrozona za
                              skladanie falszywych oswiadczen ?

                              Niestety..... sprawa jednak trafila do sadu i zaloga erki zostala osadzona -
                              za skladanie falszywych zeznan - lecz kosztowalo mnie to pol roku udawaniania
                              i jak to okreslil pozniej sad ; " OSKARZENI POPELNILI PRZESTEPSTWO PRZECIWKO
                              WYMIAROWI SPRAWIEDLIWOSCI"


                              tak wiec..... wszystko zalezy od tego, kto i jak pragnie wyjasnic sprawe -
                              a kto chce TE SPRAWE UKRECIC ???

                              radca
                              • Gość: pam Re: wyobrazcie sobie,ze zaloga zawsze kryje - bo IP: 212.37.114.* 13.06.04, 00:12
                                Tu sie zgadzam z radca i odsylam do moich poprzednich opinii. To nie tylko
                                wspolpracownicy ale i SZEFOWIE!!! kryja alkoholikow!
                                • radca " lamka koniaku rozjasnia umysl" - plk Wisniewski 13.06.04, 00:28
                                  Gość portalu: pam napisał(a):

                                  > Tu sie zgadzam z radca i odsylam do moich poprzednich opinii. To nie tylko
                                  > wspolpracownicy ale i SZEFOWIE!!! kryja alkoholikow!

                                  - szefowie kryja i to jeszcze jak.
                                  Srodowisko lekarskie w danej miejscowosci sie zna i oficjalnie nikt nie
                                  powie na innego - bo nigdy nie wiadomo - kto za takim stoi.

                                  Osobiscie spotkalem sie z tym,ze po cichu i to z zastrzezeniem - zebym tylko
                                  nie ujawnil - kto mi co powiedzial , dowiadywalem sie prywatnie pewnych rzeczy.
                                  Prywatnie potepiali - tego pijanego lekarza, ale oficjalnie to nabierano wody w
                                  usta.

                                  Druga sprawa jest to,ze jeden o drugim wie wiele tzw. grzeszkow i moze sie
                                  w razie wsypy odkuc i zrewanzowac - wiec wielu woli sie lepiej nie narazac.

                                  Kapitan DARIUSZ Z. - na korytarzu sadu wojskowego - powiedzial do dziennikarzy..
                                  " inni lekarze tez pija - a dllaczego o mnie taka wielka afera" ???

                                  Anestezjolog kapiatan DARIUSZ Z. jeszcze wtedy uwazal,ze picie alkoholu - to
                                  cos calkiem naturalnego i powszechnego,ze " po co to cale zamieszanie" ?

                                  Przelozony tego pijanego lekarza wojskowego - pulkownik ANDRZEJ WISNIEWSKI
                                  z X KLINICZNEGO SZPITALA WOJSKOWEGO W BYDGOSZCZY - powiedzial do MEDIOW...
                                  " LAMPKA KONIAKU ROZJASNIA UMYSL "

                                  teraz mozna sobie wyobrazic - jak to traktowane jest w srodowisku lekarskim
                                  i jakie to naturalne ,ze " TRZEBA WYPIC NA ROZJASNIENIE UMYSLU"

                                  radca
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka