Dodaj do ulubionych

Wystawa PiS o majorze "Łupaszce"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 06:21
Nie przywołujmy demonów!
Jest coś iście diabelskiego w uporze z jakim niektore środowiska usilują
wywoływać demony przeszłości. Piszę o pomyśle nazwania ulicy imieniem majora.
Może był bohaterem, może był straceńcem, może miał rację, może jej nie miał.
Co innego powiedzą byli AK-owcy, co innego dzieci zamordowanych po wojnie
milicjantów i pracownikow UB. W pewnym sensie podobna sytuację przezywa dziś
Irak. Inna skala i realia, ale pytania te same. Czy bojówkarze islamscy
mordujacy swoich rodaków - np. gwardzistów irackich - to bohaterowie, czy też
terroryści? Zależy od punktu widzenia. Tak samo jest z Łupaszką.
Pokój jego duszy i na tym koniec. Dla wspólczesnego pokolenia jest postacia
historyczną i znaną tylko specjalistom. Po co wywoływać szalone, a nieuchronne
spory?
Już dość kontrowersji budzi inicjatywa M. Jurczyka, ktory koniecznie chce
zbudować sobie pomnik. Sobie, bo z oceną roku 1970 też można polemizować. Na
pewno wyjściowym powodem ówczesnych wystąpień nie były motywy wolnościowe,
tylko podwyżka cen żywności. Czy ktoś tę prawdę wreszcie wypowie?
Fakt, zginęli niewinni ludzie - robotnicy i inni. Ale to jeszcze nie powód, by
zakłamywać dzieje. Jeśli chcemy uczcić pamięć tamtej tragedii - piszę o roku
1970 - postawmy monument na Cmentarzu Centralnym. Miejsce stosowne nad wyraz.
Generalnie - zaczyna wyglądać na to, że trzeba podjąć walkę o ocalenie prawdy
o najnowszych dziejach. Czemu nasze dzieci i wnuki mają się karmić mitami?
Obserwuj wątek
    • swantevit Re: Wystawa PiS o majorze "Łupaszce" 27.01.05, 20:36
      Czyli proponujesz narkotyk zapomnienia?
      Uwazasz ze nie nalezy zadawac pytan typu, czy akces do ppr, ub to zdrada, czy
      tylko wybor opcji politycznej?
      Dlaczego czlowiek ktory oddal zycie walczac z okupantem sowieckim i miejscowymi
      sprzedawczykami ma byc "kontrowersyjnym" a ci ktorzy go zabili nie?
      Wlasnie likwidacja takich jak mjr.Szendzielarz byla warunkiem stworzenia nowego
      spoleczenstwa gdzie na przechowywanie mrzonek o niepodleglosci nie byloby
      miejsca.
      I slusznie piszesz ze rewolta w 1970 byla spowodowana podwyzkami cen zywnosci,
      o niepodleglosci nie bylo mowy bo srodowiska niepodleglosciowe zostaly wybite
      badz zastraszone skutecznie w latach 1944-56.
      Musisz Mycha wiedziec ze w Szczecinie zyje corka mjr. Szendzielarza a on sam
      nie jest osoba tak calkiem nieznana jak ci sie wydaje.
      • Gość: MYCHA Re: Wystawa PiS o majorze "Łupaszce" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 11:07
        Coś mi się widzi, Swan - że pomyliłeś adresatów, ja w tym wątku - nie prowadzę
        żadnej dyskusji i nie przypisuj mi zmian ników. Na pewno nie jestem YAK-iem.
        Nie interesuje mnie żaden major ani jego dzieci mieszkające w Szczecinie.
        Nie do mnie kieruj te słowa.
        Jeśli chodzi o ocenę wydarzeń z lat 70, są one podobne do Twoich. Nazwisko,
        które wymieniasz, jest mi nieznane. O majorze "Łupaszce" praktycznie nic nie
        wiem i nigdy nie interesowałam się tymi meandrami naszej historii.
        A jeśli ktoś poza mną na tym forum apeluje o rozwagę i dystans do wielu spraw -
        to bardzo dobrze. Za dużo w nas emocji, gdy siegamy po historię, nieco spokoju
        bardzo by się przydało.
        Absztyfikant też zresztą na forum - apeluje o hamowanie swoich namiętności,
        bardziej wyważone słownictwo, kulturę i szacunek do faktów.
        Dyskutowac można o wszystkim, nie ma tematów tabu - trzeba tylko wiedzieć jak
        to robić, by nikogo po drodze nie obdzierać z ludzkiej godnosci.
        Pozdrawiam
        • swarozyc Myszka 28.01.05, 13:43
          Gość portalu: MYCHA napisał(a):
          i nie przypisuj mi zmian ników.
          :-)))
          Dyskutowac można o wszystkim, nie ma tematów tabu - trzeba tylko wiedzieć jak
          to robić, by nikogo po drodze nie obdzierać z ludzkiej godnosci.
          ''''''''''''''''''''''''''''''' '''''''''''
          To wezwanie o umiarkowanie to chyba nie do mnie chcialas skierowac...?

          PS Moge juz z pod szafy?
          • Gość: MYCHA Re: Myszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 14:23
            Swarożycu - ależ ja nie do Ciebie tylko do Svantevida, który yaka'a przerobił
            na Mychę.
            Wezwanie - nie do Ciebie. Raczej - ogólnie i przy okazji do tych najbardziej
            rozemocjonowanych! Dyskutujemy tutaj na Forum pzrecież na trudne tematy: wyzysk
            ludzi w pracy, lewicowość, starość papieża itp. :)))
            • swantevit Re: Myszka 28.01.05, 14:26
              Swarozyc to ja!
              ..i caly panteon bogow slowianskich..
              • Gość: MYCHA Re: Myszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 16:24
                A niech Cię!...Teraz muszę przez Ciebie Swarku-Svantku całą mitologię słowiańską
                powtórzyć, listę bogów wypisać, kartkę na komputerze przyklić, by mi się niki
                nie myliły! A już myślałam, ze weekend po babsku na porządkach domowych i
                pisaniu "za chlebem". Ale to kara, że zapomniałam iż słowiańskie bóstwa mają co
                njmniej 4 twarze!!!

    • piotr33k2 Re: Wystawa PiS o majorze "Łupaszce" 27.01.05, 21:07
      z oceną roku 70 można polemizować ? zakłamanie histori? w jakim sensie? coś
      mi sie wydaje że autor tego wątku to archaiczny beton lub potomek betonów nad
      betony
      • ergie Re: Wystawa PiS o majorze "Łupaszce" 28.01.05, 11:55
        piotr33k2 napisał:

        > z oceną roku 70 można polemizować ? zakłamanie histori? w jakim sensie? coś
        > mi sie wydaje że autor tego wątku to archaiczny beton lub potomek betonów nad
        > betony

        zamiast się czepiać yak'a, może przedstaw swoją
        wersję/ocenę wydarzeń roku 70.
        dlaczemu na tym forumnie zamiast argumentów
        padają jakieś głupie insynuacje i bluzgi ?
        • piotr33k2 Re: Wystawa PiS o majorze "Łupaszce" 29.01.05, 12:40
          na durne pytania durnych ludzi nie mam zamiaru odpowiadac tylko tępić
          prostactwo i ciemnote ubecką!, a ty jak nie chodziłeś nie wiem do żadnej
          szkoły ,nie czytałeś prasy żadnej prasy i oficjalnej i nieoficjalnej i wtedy i
          teraz i dziesięć pięć czy dwa lata temu ,wogóle jak przyleciałęś z księżyca to
          też nie mam ci zamiaru tłumaczyć.
          • ergie do 'piotr33k2' 29.01.05, 22:29
            piotr33k2 napisał:

            > na durne pytania durnych ludzi nie mam zamiaru odpowiadac tylko tępić
            > prostactwo i ciemnote ubecką!, a ty jak nie chodziłeś nie wiem do żadnej
            > szkoły ,nie czytałeś prasy żadnej prasy i oficjalnej i nieoficjalnej i wtedy i
            > teraz i dziesięć pięć czy dwa lata temu ,wogóle jak przyleciałęś z księżyca to
            > też nie mam ci zamiaru tłumaczyć.

            a szkoda, może bym się czegoś ciekawego dowiedział w tym temacie ;-)
            a ty tylko umiesz obrażać ludzi i nic więcej.
    • zaczepialski nie można bohatera nazywać demonem przeszłości!!!! 27.01.05, 21:31
      ciekawe yak jak zachowałbyś się po 1945roku na miejscu byłych zołnierzy AK. Dla nich sowieci i władza ludowa to był okupant z którym trzeba było się bić o wolną Polskę.
      • pm53 Re: nie można bohatera nazywać demonem przeszłośc 28.01.05, 10:03
        Myślę, że historię należy zostawić historykom. Ocenę moralna
        działania "Łupaszki" czy też Moczara pozostawiam każdemu z osobna.
        Yak ma rację w tym co pisze. Inna ocena działań niektórych osób po 1945r.
        będzie funkcjonowała w w środowisku Ak-owskim a inna wśród rodzin tzw.
        utrwalaczy.
        Ja osobiście mam dużo szacunku dla tych, którzy nie patrząc na politykę zabrali
        się za odbudowę kraju, tworzyli struktury państwowe na gruzach, podnosili z
        ruiny przemysł. Pamiętajmy o tym, że wielu z nich wierzyło w sprawiedliwość
        ludową i nie miało świadomości represji wobec środowisk sanacyjnych. Jeżeli
        tzw. podziemie zbrojne udzerzało w takich ludzi to trudno nie zgodzić się z
        opinią Yak'a.
    • anamar Re: Wystawa PiS o majorze "Łupaszce" 29.01.05, 11:12
      wydaje mi sie yaku,że kompletnie ci się system wartosci rozjechał...
      • piotr33k2 Re: Wystawa PiS o majorze "Łupaszce" 29.01.05, 12:56
        założę się że on sam albo tatuś był tak zwanym utrwalaczem władzy ludowej .
    • Gość: szwadron Zanim przedstawisz swoją opinię - przeczytaj IP: 194.88.12.* 30.01.05, 18:07
      Zygmunt Szendzielarz
      Z Wikipedii, wolnej encyklopedii.
      Major Zygmunt Szendzielarz, pseudonim Łupaszko (12 lutego 1910 w Stryju - 8
      lutego 1951 w Warszawie), polski dowódca partyzancki z okresu II wojny
      światowej i okresu powojennego. Dwukrotny kawaler orderu Virtuti Militari.
      Absolwent Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej (1932) i Szkoły
      Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu (1934). Służbę wojskową rozpoczął w 4 Pułku
      Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie. Uczestnik wojny obronnej Polski (1939).
      Od 1940 w ZWZ-AK. We wrześniu 1943 mianowany dowódcą oddziału partyzanckiego,
      następnie dowódcą 5 Wileńskiej Brygady AK (tzw. Brygady śmierci). Prowadził
      walki z oddziałami niemieckimi oraz partyzantką litewską i radziecką. W lipcu
      1944 wyznaczony na dowódcę odcinka Zachód w operacji Ostra Brama, nie brał
      udziału w natarciu na Wilno, dzięki czemu uniknął walki z oddziałami NKWD,
      internowania i rozbrojenia swojego oddziału.
      Po zajęciu Wileńszczyzny przez Armię Czerwoną podjął decyzję o rozwiązaniu
      brygady i przeszedł w rejon Białegostoku. We wrześniu 1945 r., na rozkaz
      Komendy Okręgu AK Białystok, "Łupaszko" rozwiązał oddział i z grupą
      najbliższych współpracowników udał się na Pomorze, gdzie oddał się do
      dyspozycji Komendzie Eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK. Wiosną 1946 r.
      Brygada wznowiła działalność bojową, siejąc postrach wśród funkcjonariuszy UB i
      MO na terenach Pomorza, Warmii i Mazur, Białostocczyzny i Podlasia. Jej trzon
      stanowiły wówczas trzy szwadrony, którymi dowodzili: ppor. Zdzisław Badocha -
      "Żelazny", ppor. Henryk Wieliczko - "Lufa" i ppor. Leon Smoleński ps. "Zeus".
      W marcu 1947 r. V Brygada została rozwiązana.
      Zygmunt Szendzielarz został aresztowany 30 czerwca 1948 roku pod Zakopanem.
      Skazany na karę śmierci przez sąd. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 roku w
      warszawskim więzieniu na Mokotowie.
      Spośród jego najbliższych w tamtym czasie śmierć ponieśli:
      • ppor. Zdzisław Badocha "Żelazny" - poległ koło Sztumu 26.VI.1946,
      • ppor. Henryk Wieliczko "Lufa"- zamordowany w Lublinie 14.III.1949,
      • sanit. Danuta Siedzikówna "Inka" - zamordowana w Gdańsku 28.VIII.1946,
      • ppor. Feliks Selmanowicz "Zagończyk" - zamordowany w Gdańsku
      28.VIII.1946,
      • kpr. Henryk Wojczyński "Mercedes" - zmarł na skutek ran 30.X.1946 w
      Jełguniu koło Olsztyna.
      Zobacz też: NSZ, Żołnierze wyklęci.
      [Edytuj]
      Zewnętrzne linki
      • Informacje z Instytutu Pamięci Narodowej
      (www.ipn.gov.pl/biuletyn/8/biuletyn8_16.html)
      • "Nasz Dziennik" o Zygmuncie Szendzielarzu
      (www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/jedwabne_925.html)
      • V i VI Brygada Wileńska AK 1944-1952
      (wilk.wpk.p.lodz.pl/~whatfor/zw_5_6_bryg_wil.htm)
      • Żołnierze Wyklęci w Bydgoszczy - relacja z wystawy
      (members.lycos.co.uk/lrtorun/index.php?dzial=zolnierze)

      Źródło: "pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Szendzielarz"



      Janusz Marszalec, OBEP IPN Gdańsk
      ZA ŚWIĘTĄ SPRAWĘ - ŻOŁNIERZE "ŁUPASZKI"
      20 września 2001 r. w gmachu Urzędu Miejskiego w Sopocie (sala obrad Rady
      Miasta) zostanie otwarta wystawa Za Świętą Sprawę - żołnierze "Łupaszki".
      Składa się na nią bogaty pakiet fotografii żołnierzy mjr. Zygmunta
      Szendzielarza "Łupaszki", jednego z najsławniejszych kresowych partyzantów -
      zagończyków. Są one świadectwem poświęcenia i oddania Świętej Sprawie, którą
      dla młodych partyzantów Wileńszczyzny była wolna i niepodległa Polska.
      Żołnierze "Łupaszki" są "żołnierzami wyklętymi". Ich trud, krew i pot zostały
      ośmieszone przez propagandzistów PRL. Celem autorów wystawy było pokazanie
      genezy tego zakłamania i uporządkowanie podstawowych prawd. Dlatego tak silnie
      zaakcentowano wątek walki z systemem sowieckim po 1944 r., pokazując epopeję
      łupaszkowców na Podlasiu i Pomorzu.

    • Gość: szwadron c.d. IP: 194.88.12.* 30.01.05, 18:49
      Dnia 8 lutego 1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie zamordowano
      czterech wybitnych oficerów wileńskiej Armii Krajowej i powojennej
      antykomunistycznej konspiracji zbrojnej: ppłk. Antoniego
      Olechnowicza "Pohoreckiego", mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę", por.
      Lucjana Minkiewicza "Wiktora" i por. Henryka Borowskiego "Trzmiela".

      Egzekucję poprzedziły okrutne śledztwo i pokazowy proces. Oskarżonym postawiono
      zarzuty "gwałtownych zamachów" na funkcjonariuszy sowieckiej i polskiej
      bezpieki, prowadzenia działalności wywiadowczej na rzecz obcego państwa oraz
      współpracy z Niemcami w okresie okupacji. Ten ostatni zarzut był szczególnie
      podły, ponieważ żaden z oskarżycieli nie miał nawet ćwierci tych zasług w walce
      z niemiecką okupacją, co skazani na śmierć wilnianie. Spośród skazanych
      największą sławę zyskał

      "Łupaszko"
      - dowódca 5. Wileńskiej Brygady AK, dwukrotny kawaler Virtuti Militari. W
      przeciwieństwie do wielu innych oficerów AK - którzy do końca mieli złudzenia
      co do intencji Sowietów i dawali się zapraszać na "dagawory", z których już nie
      wracali - "Łupaszko" nie miał żadnych złudzeń. Jesienią 1939 r. uciekł z
      sowieckiej niewoli, unikając losu oficerów zamordowanych później w Katyniu.
      Najbardziej wstrząsającym doświadczeniem okupacyjnym był dla niego los oficerów
      i żołnierzy oddziału por. Antoniego Burzyńskiego "Kmicica". To był pierwszy
      oddział AK na Wileńszczyźnie, dowodzony przez absolwenta przedwojennej Szkoły
      Nauk Politycznych przy Instytucie Europy Wschodniej. Burzyński uważał, że
      trzeba współpracować z sowiecką partyzantką w walce z Niemcami. W pobliżu bazy
      polskiego oddziału, nad jeziorem Narocz, znajdowała się baza sowieckich
      partyzantów, dowodzonych przez Fiodora Markowa. 26 sierpnia 1943 r. Markow
      zaprosił Burzyńskiego i jego oficerów na "dagawor". Zostali zamordowani.
      Następnie otoczono i rozbrojono polskich partyzantów. Około 80 z nich zabito na
      miejscu. Pozostałych wcielono do zorganizowanego naprędce oddziału pod komendą
      sowieckich politruków. Oddział rozsypał się, prawie wszyscy partyzanci
      zdezerterowali. Trafili potem w większości pod komendę "Łupaszki".
      Doświadczenia z oddziałem por. Burzyńskiego, mord dokonany przez sowiecką
      partyzantkę na mieszkańcach polskiej wsi Koniuchy w Puszczy Rudnickiej,
      rozbrajanie i zsyłki żołnierzy AK po operacji "Ostra Brama" w lipcu 1944 r.,
      podstępne aresztowanie komendanta Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" i wiele
      innych podobnych zdarzeń - to wszystko miało wpływ na stosunek do ubowców i
      pepeerowców, utożsamianych z NKWD.

      "Grupa bandycka AK"
      Już po rozwiązaniu Armii Krajowej 5. WB AK została ponownie sformowana -
      najpierw w Białostockiem, potem, na wiosnę 1946 r., na Pomorzu.
      Partyzanci "Łupaszki" atakowali jednostki komunistycznych organów
      bezpieczeństwa oraz struktury PPR, uznając je za kolaboranckie agendy sowieckie
      w Polsce.
      W maju 1946 r. szef wywiadu północnej grupy Armii Czerwonej raportował: "Na
      południe i południowy zachód od miasta Dancig działa grupa bandycka AK o nie
      ustalonej liczebności, przywódca bandy Łupaszko. Wymieniona banda w 1944 r.
      działała w woj. białostockim. 19 maja w mieście Krzyświa bandyci z tej bandy
      bestialsko zastrzelili doradcę bezpieki Kościerzyny lejtnanta Szyniedzina,
      trzech pracowników bezpieczeństwa i kierowcę. Tegoż wieczora banda, posługując
      się fałszywymi dokumentami, w imieniu bezpieki rozbroiła milicję w 8 gminach".
      Wojewódzki doradca UB por. Wołkow dodaje: "Napady na posterunki MO odbyły się
      bez najmniejszego oporu ze strony milicjantów. Ofiar z ich strony nie było".
      Oba raporty dotyczą najbardziej dramatycznego epizodu z pomorskiej
      kampanii "Łupaszki" w okresie wiosna-jesień 1946 r. "Miasto Krzyświa" to wieś
      Stara Kiszewa. W niedzielę, 19 maja 1946 r. szwadron Zdzisława
      Badochy "Żelaznego" w ciągu jednego dnia rozbroił posterunki MO w Kaliskach,
      Osiecznej, Osiu, Skórczu, Zblewie, Lubichowie i w Starej Kiszewie. Partyzanci
      zdobyli dużo broni i amunicji. W Starej Kiszewie zlikwidowali także placówkę
      UB. Na rozkaz "Żelaznego" zostali rozstrzelani: doradca szefa UB w Kościerzynie
      lejtnant NKWD Piotr Szyndzin, kierownik placówki UB Jerzy Fajer, pracownicy UB -
      Zygmunt Mastalerz i Michał Safjan, szofer Szyndzina Władysław Getczes oraz
      członek PPR i współpracownik UB Jan Kujach.
      Dlaczego zginęli ci w Starej Kiszewie, a milicjantów z rozbitych posterunków
      puszczano wolno? Milicjantów i żołnierzy traktowano tak jak granatowych
      policjantów lub żandarmów w czasie wojny. Nie atakowano ich, jeśli sami nie
      atakowali. Za wrogów uważano doradców sowieckich z NKWD, funkcjonariuszy UB i
      członków PPR wszystkich szczebli oraz konfidentów władzy.

      Jak kuropatwy
      W tej sytuacji "Łupaszko" i cała zbrojna konspiracja niepodległościowa byli dla
      władzy wielkim zagrożeniem. W roku 1946, w odpowiedzi na polecenie Berii
      wycofania z Polski sowieckich wojsk wewnętrznych, minister spraw wewnętrznych
      Krugłow odpowiada: "Prezydent Bierut uważa, że w zaistniałej sytuacji wojska
      MWD są w najwyższym stopniu niezbędne i prosił, aby zatrzymać je w Polsce do
      1.03.1947".
      Sam Stalin rozumiał doskonale, że "władza ludowa" w Polsce bez sowieckich
      dywizji nie trwałaby dłużej niż dzień. W warszawskim Archiwum Akt Nowych
      zachował się zapis relacji Bieruta dla członków Biura Politycznego PPR w
      październiku 1944 r.: "Towarzysz Stalin krytykował naszą miękkość, rozlazłość,
      że nie umiemy wystąpić dostatecznie śmiało (...) Zwracał uwagę na konieczność
      zmiany: 'Pieriestroitsja ili ustupić!' (...). Ostrzegł nas, że w tej chwili
      mamy bardzo dogodną sytuację w związku z obecnością Armii Czerwonej na naszych
      ziemiach. "Wy macie teraz taką siłę, że jeśli powiecie 2 x 2 = 16, to wasi
      przeciwnicy potwierdzą to. Ale tak nie zawsze będzie. Wtedy was odsuną i
      wystrzelają jak kuropatwy..." Diagnozę Stalina potwierdza wielu uczestników
      powojennej konspiracji zbrojnej, m.in. ostatni z żyjących dowódców
      polowych "Łupaszki", ppor. Olgierd Christa "Leszek": "Poczucie ryzyka, jakie
      niosą każde działania zbrojne, nie było nam obce. Ale wiedzieliśmy, jakie są
      nastroje w wojsku. Co z tego, że KBW stanowiło już wówczas rozbudowaną
      formację, a nas było w najlepszym wypadku kilkuset. Czuliśmy się kadrówką.
      Wiedzieliśmy, że jeśli coś się zacznie dziać, to ci chłopcy z
      wojska 'ludowego', a nawet z KBW, pozbędą się szybko dowódców sowieckich i
      politruków...".

      To już jest Polska...
      Aby zrozumieć determinację żołnierzy "Łupaszki" w walce z aparatem państwa
      komunistycznego, trzeba pamiętać, że dramatycznym doświadczeniom z czasów
      okupacji, utrwalającym czarny obraz bolszewika, przekazany przez pokolenie
      ojców doświadczonych w wojnie 1920 r., towarzyszyła świadomość utraty Ojczyzny-
      ojcowizny. Dla ludności Pomorza czy Wielkopolski armia sowiecka była przede
      wszystkim wyzwolicielką spod okupacji niemieckiej. Uznawano to mimo
      rozczarowania wywołanego postępowaniem NKWD po przejściu frontu. Dla ludzi z
      Wileńszczyzny przybycie Sowietów stwarzało sytuację tragicznego rozdarcia.
      Najlepiej ujął to młody poeta Józef Borowski w pierwszych słowach nigdy
      niepublikowanego w czasach PRL wiersza [sprostowanie opublikowane w Naszym
      Dzienniku dnia 15-16.02.2003r.: W artykule "Żołnierze 'Łupaszki'" (8.02.2002)
      pojawił się przykry lapsus. Wiersz zaczynający się od słów "Czekamy na ciebie,
      czerwona zarazo...", napisany w sierpniu 1944 r., gdy armia sowiecka
      przyglądała się bezczynnie Powstaniu Warszawskiemu, omyłkowo został przypisany
      Józefowi Borowskiemu. Chodziło oczywiście o Józefa Szczepańskiego ps. "Ziutek",
      żołnierza oddziału "Parasol" Armii Krajowej. Czytelników przepraszamy za błąd. -
      wtr. red. NW]:

      "Czekamy na ciebie, czerwona zarazo,
      Byś wybawiła nas od czarnej śmierci.
      Coś kraj nasz najpierw rozdarłszy na ćwierci,
      Była zbawieniem, witanym z odrazą...".

      Przygotowania
      Pomorska kampania "Łupaszki" trwała od kwiet
      • piotr33k2 Re: c.d. 30.01.05, 22:52
        piękny patriotyczny życiorys dlatego dla utrwalaczy władzy ludowej ich
        potomków taki niebezpieczny bo burzy ich dobre samppoczucie jakoby to oni
        robili coś wielkiego dla polski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka